Dodaj do ulubionych

Narzekałam, a teraz sama tak robię:P

27.06.09, 12:55
Na początek witam serdecznie wszystkie mamuśki i pragnę do Was dołączyć. Czytauję to forum od dłuższgo już czasu, ale dopiero teraz zdecydowałam się napisać.
Często widzę posty dotyczące wtrącania się bliskich i znajomych do wychowania, postępowania z dzieckiem. Też swego czasu przeżywałam takie frustracje, głównie związane z moją mamą. Teraz troszkę już wyluzowała, bo doszłam do wniosku, że u mnie wynikało to chyba z zaborczości o dziecko. Wiadomo, pierwszy potomek, wyczekany, wychuchany, a tu ktoś śmie mi się wcinaćuncertain
Ale niedawno zauważyłam, że chwilami zaczynam sama wcinać się w postępowanie innych. Ostatnio kilka moich koleżanek, jak i dziewczyn w rodzinie urodziło dzieci. Na początku uparcie twierdziłam, że w życiu nie będę się nikomu wtrącać, co najwyżej doradzę, jeśli ktoś zapyta. A tu masz.
Spotkałam kuzynkę na spacerze z dzieckiem. 25 stopni, dzieciak ubrany grubo (półroczny), w dodatku przykryty kocem, ałońce świeci mu w twarz, płacze jak nie wiem, wierci się w tym wózku. Po co mi to było? Spytałam czy aby nie jest mu za gorąco, i czy to słońcemu nie przeszkadza. Dziewczyna się oburzyła i pojechala po mnie, że to nie moja sprawa. I wiecie co? Zaskoczyła mnie jej rezkcja, ale pozytywnie. Bo gdybym ja tak kiedyś potrafiła bez ogródek reagować na uwagi przygodnie spotkanyc ludzi czy znajomych, czy nawet mojej mamy, to pewnie nie dusiłabym w sobie tych wszystkich frustracji. Może i dzieczyna popełnia błędy, może potem zastanowiła się nad tym, ale cieszę się, że mnie ustawiła do pionu. Przecież ja marzyłam o tym samym, aby nikt mi się nie mieszał, nie doradzał niepytany.
Obserwuj wątek
    • bweiher Re: Narzekałam, a teraz sama tak robię:P 27.06.09, 13:21
      Dużo zależy od charakteru człowieka.Jakby mi się ktoś wpie..przał w
      wychowanie dzieci z głupimi radami to też bym się oburzyła.Ale jak
      ktos dobrze gada to rozważam w myślach i próbuję czy faktycznie tak
      jest lepiej. Takim mądrym doradcą jest np moja siostra.Ma 4 dzieci
      i już dużo rzeczy z nimi przeżyła a więc jej rady traktuję zawsze
      poważnie i w życiu bym się nie obraziła na nią gdyby nie pytana coś
      wtraciła.
      Za to jak teściowa mi coś "doradza" to zazwyczaj jednym uchem
      wpuszczę drugim wypuszczę a i tak zrobię po swojemu.Nie obrażam
      się,po prostu nie słucham bo wiem że jej rady są albo przestarzałe
      albo co najmniej dziwne(jak np.obgryzanie paznokci u
      noworodka.Mówiła mi że nie wolno obcinać paznokci tylko trzeba je
      obgryźć he,he).
      Dziś sama mam 3 dzieci i co nieco wiem.A więc jak widzę koleżanki
      córkę z dzieckiem to zawsze się pytam czy może jej w czymś pomóc
      lub doradzić.Czuję się "usprawiedliwiona",bo jako taką wiedzę już
      mam nabytą. Ale jak mamuśka z pierwszym dizeckiem chce mi starej
      wydze wcisnąć jakiś kit-to się bronię tongue_out
      • scarlet_s Re: Narzekałam, a teraz sama tak robię:P 28.06.09, 00:14
        Ja też się wtrącam i czasami pouczam, ale staram się to robić
        delikatnie i taktownie.
      • longpath Re: Narzekałam, a teraz sama tak robię:P 01.07.09, 10:22
        Czyli gdy się ma jedno dziecko, to się o dzieciach z zasady wie
        mniej niż gdy się ma trójkę?smile Dziwna opinia...
    • franczii Re: Narzekałam, a teraz sama tak robię:P 28.06.09, 12:04
      A ja nie rozumiem tego oburzania sie na to, ze ktos osmieli sie swoje zdanie
      wyrazic. Oczywiscie gdyby mi ktos obcy albo i nie obcy w niegrzeczny sposob
      zwrocil uwage i probowal cos narzucic, to pewnie tez bym byla wsciekla. Ale
      jesli jakas ciocia czy babcia czy kuzynka cos tylko zasugeruje to czemu sie
      oburzac i byc niegrzecznym przeciez i tak zrobie co ja uwazam za stosowne, nie
      ma obowiazku korzystania z cudzych rad.
      • mama-ola Re: Narzekałam, a teraz sama tak robię:P 28.06.09, 21:23
        > nie ma obowiazku korzystania z cudzych rad.

        Złote słowa wink Powinnam się ich nauczyć na pamięć, bo mam z tym
        problem - czuję się niemal winna, jak ktoś mi coś doradza, a ja nie
        chcę skorzystać.
        • gosiakd1 Re: Narzekałam, a teraz sama tak robię:P 29.06.09, 09:35
          Mamuśki ale czasami to grzech się nie wtrącić! Przykład: w minioną
          sobote poiechaliśmy z dziewczynkami i mężem nad wodę na spacer. Moje
          panny(3l. i 1 rok) porozbienare, gorąc ja diabli... a obok z wózkiem
          idą rodziece z ok 2 mies dzieckiem. Dzieciaczek czapa na głowie -
          ok, cieniutka ale przykryte po szyję grupym akrylowym na 3 czy 4
          razy złożonym kocem... Wiecie co? Mi od samego widoku zrobiło się
          gorąco a co ma "powiedzieć" to maleństwo? Toż ono sie ugotuje!
          Nie, nic nie powiedziałam tym rodzicom i teraz myślę, że powinnam
          się odezwać - dla dobra dziecka.
          • joanna29 Re: Narzekałam, a teraz sama tak robię:P 29.06.09, 10:38
            Uważa, że nalezy odróznic zwrócene uwagi od zwrócenia uwagi. Kiedy
            niedoswiadczona matka w upał nakrywa dziecko aktylowym kocem, to
            uwaga może nawet dziecku uratowac życie. Kiedy jadnak matka idzie z
            dzieckiem np 3 letnim to zwracanie jej uwagi że dziecko za ciepło
            czy za lekko ubrane to już wtracanie sie.
          • mama-ola Re: Narzekałam, a teraz sama tak robię:P 29.06.09, 22:55
            Moje
            > panny(3l. i 1 rok) porozbienare, gorąc ja diabli... a obok z
            wózkiem
            > idą rodziece z ok 2 mies dzieckiem. Dzieciaczek czapa na głowie -
            > ok, cieniutka ale przykryte po szyję grupym akrylowym na 3 czy 4
            > razy złożonym kocem... Wiecie co? Mi od samego widoku zrobiło się
            > gorąco a co ma "powiedzieć" to maleństwo?

            To maleństwo już "mówi" - tak jak moje, 3-miesięczne aktualnie.
            Gdy rozbieram je od pasa w dół, by zmienić pieluchę, trzęsie mu się
            bródka z zimna i sinieją usta. Dziś był u nas gorąc jak diabli -
            rozebrałam do bodziaka z krótkim rękawkiem i nosiłam na rękach na
            palcu zabaw, gołe nóżki i rączki. Sprawdzam co chwila - ręce zimne,
            nogi zimne. Kicha. Położyłam do wózka, zarzuciłam lekko kocykiem
            polarowym i... Niewiele jeszcze to moje dziecko umie, w końcu tylko
            3 miechy ma, ale to zrobił z całą pewnością - zaciągnął na siebie
            ten koc i się w niego zapatulił.
            Dzieci są różniaste. Na przykład Antek był i jest inny - zimnolubny.

            Więc, że Tobie się zrobiło gorąco od samego widoku, to niewiele
            znaczy. Nie jesteś mamą maleństwa, więc nie wiesz, co ono lubi.
            • joanna29 Re: Narzekałam, a teraz sama tak robię:P 30.06.09, 08:54
              A słyszałaś o czyms takim jak smierć niemowlaka z przegrzania. Jest
              to skrajny przypadek, ale wystepujacy. Jak by matka zima wiozła w
              wózku dziecko w samych body to by wszyscy reagowali, ale dziecko w
              upal pod kocem akrylowym to już wtracanie się.
            • naomi19 Re: Narzekałam, a teraz sama tak robię:P 30.06.09, 11:58
              mama ola- żeby sprawdzioć, czy dziecku zimno czy gorocą dotknij
              karku a nie rączek czy nóżek- ona zawsze mogą być zimne i nie zalezy
              od tego, czy dziecku zimno czy gorąco. A tekst o 3-miesięcznym
              dziecku, któremu podczas upału SAMO przykrywa się polarowym kocem,
              no SF po prostu, spadłam z krzesła big_grin big_grin big_grin
              Uważaj na nagłą śmierć niemowląt- jedną z przyczyn jest
              przegrzewanie dziecka, to bardzo poważna sprawa. Inną kwestią jest
              brak odporności- nie wyrobisz jej po prostu dziecku. Za rok pewnie
              będziemy czytać- mój maluszek choruje co 2 tygodnei, mamy pomóżcie!
              • kiniak22 Re: Narzekałam, a teraz sama tak robię:P 30.06.09, 12:11
                hehe ja tez sie lapie na tym ze niby nie wtracam sie i nie pouczam ale jednak
                czasami sie nie da wytrzymac tongue_out a tak samo sobie wmawialam jak wszyscy dawali
                dobre rady ze ja taka nie bede smile no ale jednak niektorzy potrzebuja tych
                "dobrych" rad bo daje im to do myslenia smile ja padam na widok niemowlaka w dlugim
                rekawku i przykrytego kocykiem w takie goraco jak dzisiaj kiedy mamy prawie 30
                stopni uncertain
                ja znowu mialam odwrotnie bo moje dzieci wiecznie rozebrane smile lato w pelni,
                cora miala 2 miesiace i w bodach w wozku, wszyscy dookola: gdzie czapka? gdzie
                skarpetki? a moze by pieluszka przykryc? a sami niech sobie ubiora czapke w taki
                upal i niech chodza tongue_out
                • kanaryjka Re: Narzekałam, a teraz sama tak robię:P 01.07.09, 14:30
                  Widze, ze tu generalnie same rozsadne mamy piszasmile Moje dziecko tez
                  raczej zawsze rozebrane jest niż ubrane, zwłaszcza jak porównam z
                  zawartościa innych wózków. To jest masakra, jak ludzie opatulaja
                  swoje maluchy. Czasami, to nie wiadomo nawet czy w wózku jest
                  dziecko, bo go spod kocy nie widać. Ja sprawdzam temperaturę syna na
                  karku i dostosowuje jego ubiór do pogody, no i stawiam raczej na
                  rozsadne hartowanie niż na przegrzewanie dziecka.
              • mama-ola Re: Narzekałam, a teraz sama tak robię:P 30.06.09, 15:53
                > mama ola- żeby sprawdzioć, czy dziecku zimno czy gorocą dotknij
                > karku a nie rączek czy nóżek- ona zawsze mogą być zimne i nie
                > zalezy od tego, czy dziecku zimno czy gorąco.

                Wiem smile Ale i tak po gębuli wszystko widzę od razu smile

                > A tekst o 3-miesięcznym
                > dziecku, któremu podczas upału SAMO przykrywa się polarowym kocem,
                > no SF po prostu, spadłam z krzesła big_grin big_grin big_grin

                A to posłuchaj tego. Dziś upał chyba jeszcze większy niż wczoraj,
                młody śpi głęboko, zasnął przykryty podwójnie złożonym cienkim
                polarowym kocykiem. Myślę sobie: o nie, mamusia cię uodporni, i
                ściągam kocyk. Mały natychmiast się budzi i w żałosny płacz.
                Przeprosiłam, kocyk oddałam, utuliłam, zasnął. Ale niereformowalna
                jestem, za pół godziny próbuję znów, ściągam delikatnie kocyk, robię
                z niego jedną warstwę i zarzucam lekko po wierzchu, tak że opiera
                się na brzegach wózka, a na dziecku nie leży, tylko wisi kilka
                centymetrów nad nim. Maciek się budzi (nadal ma 3 m-ce, a konkretnie
                tyleż plus 2 dni), łapkami łapczywie zagarnia na siebie kocyk pod
                samą brodę, cały wciąga do wózka, tak że - choć nie złożony - ma w
                tym pognieceniu na pewno ze dwie warstwy. Złożyłam broń.

                > Uważaj na nagłą śmierć niemowląt- jedną z przyczyn jest
                > przegrzewanie dziecka, to bardzo poważna sprawa.

                No przeca uważam smile Jestem z moim dzieckiem non stop, obserwuję je,
                co nieco o nim wiem itd. Ale muszę na bieżąco weryfikować swoje
                opinie o tym, jak być "powinno", i swoje doświadczenie. Antek był
                zupełnie inny.

                > Inną kwestią jest
                > brak odporności- nie wyrobisz jej po prostu dziecku. Za rok pewnie
                > będziemy czytać- mój maluszek choruje co 2 tygodnei, mamy pomóżcie!

                Ja akurat nie z tych co wołają na forum, jak dziecko chore smile Ale
                dzięki za troskę smile Uodparnianie jak najbardziej mam w planie,
                tylko ja sama jakoś mało odporna na podkówki i łezki jestem smile
                • figrut Re: Narzekałam, a teraz sama tak robię:P 30.06.09, 16:55
                  > A to posłuchaj tego. Dziś upał chyba jeszcze większy niż wczoraj,
                  > młody śpi głęboko, zasnął przykryty podwójnie złożonym cienkim
                  > polarowym kocykiem.
                  Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci....
                  Mam troje dzieci i wszystkie ubierane stosownie do temperatury od położniczego w
                  szpitalu, kiedy to z miłosierdzia pielęgniarki przeniosły mnie do osobnego
                  pokoju (miałam szczęście, bo luz był), bo w WSZYSTKICH innych matki nie
                  pozwoliły otworzyć okien ani drzwi, aby trochę powietrze wzruszyć, bo dzieci im
                  się PRZEZIĘBIĄ w upał 30 stopniowy. Jako JEDYNA na całym oddziale miałam dziecko
                  rozebrane do pieluszki, reszta była w szpitalne rożki (kocyki w poszewce)
                  zakutana. Nie dziwię się więc, że później tym dzieciom w lżejszych ciuszkach
                  chłodno było, skoro zakutana jak na mrozy świat witały. Kiedy z młodymi
                  wychodziłam na spacer, nie było ani jednej osoby, która by się krzywo na mnie
                  nie spojrzała, kiedy niosłam lub wiozłam (po wózek pojechałam dopiero w piątej
                  dobie życia średniaka) dziecię w pieluszce i body. Wszystkie jak jeden mąż
                  twierdziły, że dziecko zapalenia płuc i ucha się nabawi.
                  • mama-ola Re: Narzekałam, a teraz sama tak robię:P 30.06.09, 21:07
                    Maciek jest moim drugim dzieckiem. Antek był zawsze zimno chowany i
                    tak zamierzałam z drugim robić, ale się nie da. Wygląda na to, że mi
                    nikt nie wierzy smile Nie żeby mi sen z powiek spędzało smile Maciek
                    jest inny i już, szczęka zębami i kicha.
                    A żeby było śmieszniej (o ile już jest śmiesznie smile), to na placu
                    zabaw uchodzę za taką, co ziębi dziecko smile Podchodzą mamy,
                    sprawdzają mu stopy i mówią: Ola, zimno mu!!! Ola, czapkę mu załóż!
                    Bo młody bez czapki i bez skarpet, nie wiem, czy wspomniałam.
                    A więc - tu, na forum, to ja za przegrzewającą uchodzę, a tam, na
                    rodzimym poletku - za prekursorkę uodparniania wink Powinnam
                    zakończyć jakąś pointą może... O! Dzieci są różniaste i mamy są
                    różniaste smile
                    Pozdrawiam mile!
            • mrs.solis Re: Narzekałam, a teraz sama tak robię:P 30.06.09, 20:41
              Ciebie tez powinni nakrywac w upaly kocem. Zimne dlonie i stopy
              wcale nie oznaczaja,ze komus jest zimno. Wlasnie leze z temperatura
              w lozku nakryta koldra i w skarpetkach. Zdjelam je ,zeby sprawdzic
              temp. stop i sa zimne choc ja nie szczekam zebami z zimna. DOtatkowe
              okrycie sprawiloby tylko,ze zaczelabym sie pocic,a stopy i tak
              bylyby zimne.
              • mama-ola Re: Narzekałam, a teraz sama tak robię:P 30.06.09, 21:12
                mrs.solis napisała:

                > Ciebie tez powinni nakrywac w upaly kocem.

                A chętnie wink Zmarźlak jestem. Ostatniej nocy akurat nie, wyjątkowo
                ciepła była, ale poprzedniej poprosiłam męża, który w nocy po coś
                tam wstawał, żeby mi przyniósł skarpetki. Tak mi było zimno w nogi,
                że nie mogłam usnąć, a wstać mi się nie chciało.
                To się może dziedziczy?... smile
                Pozdrawiam serdecznie smile
                • phantomka Re: Narzekałam, a teraz sama tak robię:P 01.07.09, 10:41
                  Ja wierze, ze sa osoby, ktore podczas snu potrzebuja byc okryte, bo
                  sama do takich osob naleze. W dzien jest mi owszem goraco (chociaz i
                  zdarzaja sie momenty, ze marzne w lecie) ale w nocy koldra pod sam
                  nos, no tak mam i juz. Pamietam, jak w zeszlym roku bedac na
                  zagranicznych wakacjach, gdzie temp. w nocy wynosila pewnie w
                  okolicach 25 st. nie mowiac o wilgotnosci, mielismy do przykrycia
                  same przescieradla i ja marzlam.
            • gosiakd1 Re: Narzekałam, a teraz sama tak robię:P 01.07.09, 07:35
              Masz rację, nie jestem mamą tego dziecka i nie wiem, co ono lubi ale
              na 30-sto (w cieiu) stopniowe upały sa odpowiedznie okrycia dla
              dzieci np bawełniane pledy, pieluszki flanelowe. Na pytanie jak
              ubierać niemowlę mądry człowiek odpowiedział mi: tak, jak siebie.
          • jagabaga92 Re: Narzekałam, a teraz sama tak robię:P 30.06.09, 08:20
            >teraz myślę, że powinnam
            się odezwać - dla dobra dziecka.

            śmieszne to określenie "dla dobra dziecka" wink - brzmi jak "interes publiczny" wink
            • agar2208 Re: Narzekałam, a teraz sama tak robię:P 30.06.09, 11:20
              Ja mam koleżanke, która ma 6 mc dziecko. Leży w wózku jeszcze na płasko i co ją
              spotkam to mówi , ze musi szybko lecieć do domu bo jej mały płacze.
              Wydaje mi się , ze jest mu za gorąco. Mój synek ( 13 mc) jest ubrany cieniutko,
              a jej synek w tym samum czasie, gdzie na dworze gorąco w grube polarowe spodnie,
              bluzę, czapkę ( rozwiązaną i nie zaktywająca uszu, więc jaki sens jest mu ja
              zakładać, skoro słońce nie wpada jej do srodka, bo ma naciągnięta budę)
              przykryte jest grubym kocykiem, w koło szyi ma jeszcze zarzucona pieluchę ( nie
              wiem po co mamy to robią). I wyje jej w niebogłosy.
              Nie chcę doradzać, bo ma już jedno 10 letnie dziecko i jak sama mówi ma
              doświadczenie.
              To jest tego typu osoba, która wie wszystko najlepiej, wiec nie doradzam jej, bo
              i po co . szkoda tylko dziecka. Dodam, że jak zad=czyna jej dziecko płakać,
              staje , łapie za gondolę i buja i tak co parę kroków. Jak dziecko jej uśnie to
              cały czas je byja i jeździ wózkiem ( mały bez tego spokojnie i tak śpi). W domu
              nosi go cały czas na rękach i buja z zarzucona na szyję pieluchą i przykrytego
              kocem.
              Masakra , a ma już jedno dziecko wiec powinna wiedzieć co i jak.
              Ja jednak się nie wtracam.
              Ja urodziłam synka w maju, było gorąco, woziłam go cieniutko ubranego, jak było
              ciepło to nie przykrywałam, jak usnął to przykrywałam pieluszka lub cienkim
              kocykiem.
              Nie mówię, że jestem idealna ale to co robi koleżanka, to przesada.
    • alpepe Re: Narzekałam, a teraz sama tak robię:P 30.06.09, 16:50
      tylko dziecka żal przez takie "asertywne" mamusie.
      • zuzuua Re: Narzekałam, a teraz sama tak robię:P 30.06.09, 19:05
        w niedz poszlysmy z mala i moja mama na spacer do kawiarni. podjezdza
        malzenstwo z 2 dziecie. pani ubrana w letnia garsonke, starsza
        dziewczynka letnia sukienka, pan letnie spodnie i koszula z krotkim
        rekawem. pan wyjmuje z samochody nosidelko z niemowlakiem, wpina do
        stelaza po czym przykrywa dziecko kocykiem (chyba z polaru) zlozonym
        na czworo!!! a mi sie majtki z upalu do pupy przykleily...
        a najbardziej rozbawil mnie wczoraj moj maz - jest troche
        przeziebiony - wczoraj swteirdzil, ze nie moze wyjsc ok 18.30 z domu,
        bo go zawieje i sie rozchoruje bardziej! myslalam ze padne!
        • akot80 Re: Narzekałam, a teraz sama tak robię:P 02.07.09, 12:23
          FIGRUT, ze mną było tak samo w szpitalu. Synek urodził się w upal (17 sierpnia
          2007) i też leżał sobie tylko w pieluszce, a przykryty był tetrą. Jak jeździłam
          z nim na antybiotyk i badania (9 dni leżeliśmy), to mi KAŻDA kobieta przechodzą
          zwracała uwagę. Synek więc od urodzenia nie przegrzewany. A to co widuję na
          ulicy, to mnie o zawrót głowy doprowadza.
          • akot80 Re: Narzekałam, a teraz sama tak robię:P 02.07.09, 12:25
            Ach, i jeszcze mi się przypomniało. Parę dni temu widziałam mamę z dzieckiem
            (jakieś 3 latka) wcinającym hamburgera z McDonalds'a. Czy powinnam zwrócić jej
            uwagę, że takie małe dziecko nie może jeść takich świństw?
            • elf1977 Re: Narzekałam, a teraz sama tak robię:P 02.07.09, 12:47
              Bez przesady, może to dziecko jada bardzo rzadko tego typu rzeczy,
              np. na jakiejś wycieczce. Na pewno jednorazowe zjedzenie hamburgera
              mu nie zaszkodzi. Z jakiej racji miałabyś zwracać matce uwagę? Ja
              nie jem fastfoodów, dziecku nie daję, ale nie miałabym odwagi
              zwrócić uwagi obcej osobie uwagi. To samo dotyczy ubierania dzieci?
              Czy naprawdę myślicie, że te matki nie wiedzą, jak powinno być
              ubrane maleństwo w upalny dzień? Wiedzą, a uwaga wypowiedziana przez
              kogoś z zewnątrz raczej nie odniesie skutku, lecz wzbudzi agresję i
              chęć samoobrony - nikt nie chce się okazać złą matką.
              Nie powinno się pewnych granic i wtrącać w nie swoje sprawy.
            • mama-ola Re: Narzekałam, a teraz sama tak robię:P 02.07.09, 13:14
              akot80 napisała:

              > Ach, i jeszcze mi się przypomniało. Parę dni temu widziałam mamę z
              dzieckiem
              > (jakieś 3 latka) wcinającym hamburgera z McDonalds'a. Czy powinnam
              zwrócić jej
              > uwagę, że takie małe dziecko nie może jeść takich świństw?

              Ja widziałam tak na oko 10-miesięczne (siedzi, a chodzić nie umie)
              dziecko jedzące frytki. Trzylatek wydaje mi się po tym widoku już
              taki mało przerażający smile Uwagi nie zwróciłam, bo to nie moja
              sprawa, no i sensu nie ma, i tak się nic nie zmien.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka