Dodaj do ulubionych

Jedna frytka a sprawa kultury

28.07.09, 12:35
Do tej pory nie wierzyłam, że ktoś naprawdę może tak zareagować.
Czytałam o tym na forum,że komuśtam przeszkadza, bo karmią dzieci na
dworze (złe nawyki żywieniowe), że czapki z klapkami na uszy latem
wkładają (masakra) i czy zwracać rodzicom uwagę czy nie. Otóż
doświadczyłam na własnej skórze sytuacji, gdy pani niania (siedząca
przy stoliku obok nas w ogródku restauracyjnym) spojrzała na mnie,
jakbym jej ojca siekierą zabiła, po czym zaczęła głośno komentować
moje jakże niewłaściwe, powiedziałabym zbrodnicze działanie. Co
zrobiłam? Otóż dałam mojemu ponad półtorarocznemu dziecku jedną
frytkę z talerza taty. Jedną frytkę, a dodam, że była to pierwsza
frytka w jej życiu i dostała ją, bo naprawdę bardzo chciała. PO czym
udałam się z dzieckiem na plac zabaw, żeby nie było jej przykro, że
wszyscy jedzą, a ona nie może. Ale swoje ze stolika obok
wysłuchałam. Że ona (ta pani) jest od roku nianią, że po pedagogice,
że milion kursów ma i wie, że takich rzeczy nie wolno dzieciom
dawać. Apeluluję więc o zdrowy rozsądek wszystkich wiedzących
wszystko lepiej, może się zdarzyć, że źle ocenicie sytuację i z
arogancją skrytykujecie za coś, co naprawdę jest bez znaczenia.
Obserwuj wątek
    • kasiaczek181987 Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 12:47
      ja nie skomentowałabym ciebie głośno bo jestem kulturalna... no ale sama pomyśl
      czy ta frytka jest taka zdrowa. Zostały przeprowadzone badania które miały na
      celu zbadanie tych fast foodów i wyszło im tak,że najbardziej zdrowo by było
      jakbyś zjadła w barze szybkiej obsługi typu McDonald-OPAKOWANIE
      PAPIEROWE.Dziecku takie rzeczy smakują więc po co je przyzwyczajać do tego typu
      ,,jedzenia".Pracowałam McDonaldzie i uwierz mi,ze nieraz na własne oczy
      widziałam jak mamusie wpychały dzieciom całe zestawy włącznie z cola uncertain
      • longpath Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 13:08
        Wiem, nie jadamy w McDonaldzie. To była zwykła restauracja. Wiem,
        frytka nie jest zdrowa, ale naprawdę, jedna frytka nie ma wpływu na
        zdrowie mojego dziecka. Normalnie jemy potrawy naprawdę zdrowe i nie
        przyzwyczajam dziecka do potraw smażonych, nie mówiąc o fast
        foodach. I uwierz mi, naprawdę myślę o żywieniu w sposób racjonalny,
        bo mam małą alergiczkę i muszę myśleć. Po prostu jedna frytka a
        tyrada na temat żywienia dzieci to szczyt.
        • marsupilami25 Re: Jedna frytka a sprawa kultury 29.07.09, 11:14
          Gdyby mnie ktos w taki sposob zwrocil uwage uslyszalby, ze zadne kursy czy szkolenia nie zastapia znajomosci zasad dobrego wychowania - nie pytany sie nie odzywa. Pozyczylabym Paniusi milego dnia hehe.
          Moj syn czasami zjada frytke z talerza czy danonka - zyje i ma sie dobrze. Wszystkim samozwanczym ekspetkom od tematu dzieciowego mowie stanowcze NIE!
          --
          Mój sposób na kryzys:
          Jem spleśniały ser, piję stare wino i jeżdżę autem bez dachu.
          • luka2007 Re: Jedna frytka a sprawa kultury 29.07.09, 14:14
            moje dziecko, moja frytka i nikt nie ma prawa sie wtracac.w dzisiejszych czasach
            to nic nie powinnismy jesc ,pic i najlepiej nie oddychac!
            jakos wczesniej nikt sie nad tym nie zastanawial i ludzie tez zyli.
            wiecie ile ja juz w moim zyciu niezdrowych rzeczy zjadlam???
            wy pewnie tez!!!
            nie dajcie sie zwariowac od jednej frytki dziecku nic nie bedzie!!!
            pod warunkiem ze nie wpychasz tej frytki do buzi niemowlakowi...
      • agsa22 nie robcie afery!Jedna frytka Moj Boze 28.07.09, 20:25
    • erin7 Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 12:49
      Popieram, poza tym to sprawa kazdej z nas co dajemy naszym pociechom
      i nasze wlasne sumienie. Choc powiem szczerze ze dzisiaj bylam z
      Mala na spacerze i widzialam taka dziewczynke poltoraroczna w
      grubych zimowych rajstopach. Troche sie zdziwilam bo moje dziecie w
      krotkich spodenkach i bez skarpetek a mlodsze. ale nie moja sprawa a
      juz do glowy by mi nie przyszlo zeby zwracac uwage. Zreszta ja to
      bym opierniczyla jakby mi ktos obcy cos skomentowal.
      • patrice7 Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 12:52
        Trzeba bylo zabic ja smiechem,big_grin
        Smieszy mnie ta nadmierna przesadnosc.
    • deodyma [...] 28.07.09, 13:02
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • longpath Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 13:11
        problem w tym, że tak mnie wyprowadziła z równowagi, że chyba bym
        jej w ramach dyskusji walnęła w tamtej chwili. A była w obstawie
        pięciu facetów smile. A tak poważnie, to chyba lepiej było coś jej
        powiedzieć, bo by mi ulżyło.
        • zabulin Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 13:32
          należało jej powiedzieć, że to nie jej sprawa, względnie grzecznie :-
          ) spytać, czy ktoś pragnął poznac jej zdanie w tej sprawie.

          Przejełaś się niepotrzebnie smile i po prostu zapomnij o tym- mój syn
          ma 18 miesięcy- jadł w swoim życiu kilkanascie razy danonka (o
          zgrozo, bo tu całe elaboraty pisano n/t tego obrzydlistwa smile, wie
          jak smakuje frytka, ostatnio zjadł 1/4 schabowego - do tej pory nie
          wyrosly mu błony miedzy palcami, trzecie ucho, zabarwienia skóry na
          niebiesko/pomaranczowo czy zielonio też nie ma smile

          Uważam, że jeśli zna sie umiar i żywi dziecko zdrowo i odpowiednio
          to tego typu rzecz jak pare frytek raz na jakiś czas go nie zabije -
          byle z umiarem smile

          Mnie kiedys ktoś tu pouczył, że zamiast dawać dziecku takie swiństwo
          jak danonek, powinnam dac mu truskawki z jogurtem naturalnym smile
          Niestety, nie mam czasu na założenie własnej uprawy i pracę przy
          zbiorach, a ta osoba chyba nie wie czym pryskaja te cudne truskawy.
          Jogurt naturalny?? No cóż, nie bede opisywac soposobu jego
          produkcji, coby nie pozbawiac niektórych mam złudzeń, co do jego
          zbawiennego wpływu na zdrowie ich dzieci smile Ale na zdrowy rozum-
          jak taki jogurt ma date ważności kilka tygodni, to jest w nim tyle
          konserwantow, że smiało może konkurować z danonkiem w konkursie na
          obrzydlistwo roku smile

          Będe żywić swoje dziecko jak uważam, krzywdy mu nie zrobię i ty tez.
          Głupimi ludź mi naucz sie nie przejmować, ja sie nie przejmuje i
          zdrowsza jestem.


          Niedawno czytałam tu posty jak w upały można dziecku czapkę ubierać-
          mój syn zawsze ma na głowie bandamne lub płócienny kapelusz. W upały
          zalecaja nakrycie głowy nawet dorosłym. I to, co na ten temat sądza
          inni zwisa mi jak kilo kitu u sufitu.


          Poza tym lepiej sie nie wtracać- dziecko koleżanki jak było takim
          maluchem miało tak silną alergię na słońce, że latem albo długie
          portki albo rajtki i to grube, bo cienkie "nie dzialały" od razu
          wysypka, swedzenie i leczenie. Mała chciała spodniczkę to musiała
          grube rajty nosić i każdy patrzył jak na nienormalnych, a powód był
          własnie taki. Na szczęście wyrosła .



          Nie przejmuj się, nie zrobiłaś nic złego, a juz na pewno nie
          zrobilas krzywdy dziecku.
          • longpath Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 14:11
            Nie przemuję się, że krzywdę zrobiłam dziecku, tylko szlag mnie
            trafił przez tę pyskówkę pani niani smile
            ps. Danonki są dla dzieci, polecane przez Instytut Matki i Dziecka,
            na mój gust są jednak lepsze dla dzieci niż jogurt naturalny (z
            przyczyn, o których piszesz). Ze niby cukier mają? Tyle ludzi słodzi
            i żyje. A szkodzi, jak zawsze, nadmiar lub niedomiar.
            • zabulin Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 14:26
              Następnym razem sie nie przejmuj pyskatymi paniusiami. Pozdrawiam
              Ciebie smile Miłego dnia
            • donkaczka Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 14:56
              oj longpath
              jesli takie masz zdanie o danonkach, to znaczy ze o zywnieniu dzieci niewiele wiesz
              • longpath Re: Jedna frytka a sprawa kultury 29.07.09, 11:19
                Rzeczywiście nie jestem po technologii żywności (Ty jesteś?), a
                danonkami się do tej pory nie interesowałam, bo moje dziecko ich nie
                je. Ale to chyba za mało, żeby stwierdzić, że niewiele wiem o
                żywieniu dzieci. Jestem mamą alergiczki i znam składy potraw, które
                dziecko je na pamięć (mam tu na myśli głównie wędliny i chleby, bo
                reszta to warzywa, owoce, kasze i NanHA. Natomiast skoro już taki
                wątek, to cóżesz za świństwo w tych danonkach jest? (Bo jak
                rozumiem, Ty to wiesz)Oraz dlaczego w takim razie są polecane przez
                IMiD?
            • naomi19 Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 17:13
              longpath- źle żywisz dziecko, to wynika z Twojego toku rozumowania,
              jest udowodnione, że jogurt natulany to jedna z najzdrowszych rezczy
              jaką mogą jeść ludzie, a danonki, no cóż, wszyscy wiemy co to jest,
              a że polecany przez IMiDz, o matko, czy są jeszcze osoby, które nie
              wiedzą jak działa ten instytut. Jeśli uważasz, że jogurt naturalny z
              owocami to świństwo, którym nie będziesz truć dziecka a polecasz
              danonki(można je podawać od 3rż- przeczytaj opakowanie!) i podajesz
              frytki. Wieszm ja mam gdzies jak i czym żywisz swoje dziecko i na
              pewno nie skomentowałabym tego w realu (sama widziałam ok 8-
              miesięczne dziecko na placu zabaw z frytkami i mam to gdzieś), ale
              piszesz tu, prosisz o komentarz i licz się z tym, że nie wszyscy Ci
              przyklasną. Ta pani w restaruacji oczywiścia miała rację, ale
              zachowała się w sposób nietaktowny, a z drugiej strony wie, jaka
              neurotoksyczna subst. wytwarza się podczas przygot. frytek, więc
              mogła Cię poinformować spokojnie, bo mogłaś tego po prostu nie
              wiedzieć, a takie komentowanie jest po prostu niegrzeczne.
              • longpath Re: Jedna frytka a sprawa kultury 29.07.09, 10:49
                Dziękuję za fachową ocenę toku mojego rozumowania na podtawie tego,
                czego nie napisałam smile Otóz, nie napisałam, że jogurt to świństwo,
                tylko, że danonki są dla dzieci. Nie polecałam również danonków.
                Moje dziecko nie je ani jogurtów, ani danonków, bo ma alergię, więc
                póki co nie interesowałam się składem. POza tym, nie wiem jak działa
                IMiD, mój pech i błąd życiowy. I, czy ja piszę niewyraźnie, nie
                podaję dziecku frytek. Raz jedną dałam. Wiem, co się dzieje z
                opiekanym chlebem, z kiełbasą na grillu i frytkami w procesie
                opiekania. Ale od jednej frytki dziecku nic nie będzie, inaczej
                Amerykanie by wyginęli. Nie liczę tez na przyklaskiwanie. To był
                apel. Ta pani w restauracji oczywiście nie miała racji, bo bo
                zapewne o substancjach toksycznych wiedziała mniej niż ja. Podobnie
                jak o dawkach szkodliwych tychże substacji. Czytajże ze zrozumieniem.
                • naomi19 Re: Jedna frytka a sprawa kultury 29.07.09, 14:42
                  frytkami w procesie
                  opiekania

                  a cóż się dzieje z ziemniakiem w prosesie opiekania? smile Nic,
                  pieczone ziemniaki sa bardzo zdrowe i mozesz je spokojnie podawać, w
                  przeciweństwie do frytek (ziemniak smażony). Chyba o "tych
                  substancjach" nic nie wiesz, a na pewno nie więcej niz ta
                  niegrzeczna paniw restauracji.
                  • longpath Re: Jedna frytka a sprawa kultury 29.07.09, 14:49
                    Otóż nie, opiekanie, smażenie i ogólenie obróbka cieplna niektórych
                    substancji powoduje zmianę ich wartości odżywczych, a w tym
                    przypadku powstanie związków rakotwórczych. Nie twierdziałam też, że
                    ta niegrzeczna pani w restauracji nic nie wie, tylko, że zachowała
                    się niestosownie. Skąd wniosek, że nic nie wiem? Bo to wiedza
                    odmienna od Twojej? Ludzie, przestańcie obrażać innych tylko
                    dlatego, że Was nie widać!
                    • naomi19 Re: Jedna frytka a sprawa kultury 29.07.09, 15:40
                      Ludzie, przestańcie obrażać innych tylko
                      dlatego, że Was nie widać!

                      Obróbka cieplna= tworzenie substancji rakotwórczych smile
                      • longpath Re: Jedna frytka a sprawa kultury 29.07.09, 18:13
                        Owszem, na grillu na przykład. Nie mówiłam o gotowaniu w 100 stopniach, ale o
                        wyższych temperaturach
          • donkaczka Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 14:59
            o ty tez laska zorientowana jestes ze hoho
            ciekawe ze jogurt naturalny ktory sobie w domu robie tez sie nie psuje dlugie
            tygodnie
            pewnie krasnoludki mi konserwantow dosypuja..

            jak widac umiar dla roznych ludzi rozne ma znaczenie, ale jak sama zauwazylas,
            elaboraty tu napisano, jak ktos nie zrozumial i nie przemyslal, to coz wiecej zrobic
            • zabulin Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 15:32
              A mogę wiedzieć - jak ten jogurt naturalny sama w domu robisz? Serio
              pytam.
              Twoje złośliwości pomijam, chociaz niesłuszne, bo wydaje mi się, ze
              jasno z mojego postu wynika, że pisze o kupowanych w sklepie -
              truskawkach i jogurtach smile a jak znasz lepsze sposoby- to podziel
              się ze mna przepisem na domowy jogurt naturalny, proszę smile
              Będę wdzięczna


              Wiesz co, prosze cie o taki przepis, bo chętnie dziecku podam taki
              domowy, a mój wujek pracuje w firmie produkującej takowe
              jogurciki "sklepowe"- oj nie chciałabys wiedzieć, co takie dziecko
              zjada, jak mamusia kupi jogurt nat. w sklepiku smileSama byś do ust
              nie wzięła takowego, gwarantuję ci smile
              • donkaczka Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 15:58
                ja mam jogurtownice, ale generalnie jogurt robi sie z mleka i bakterii, ma
                postac i tyle, samo sie zrobi
                kiedys gotowalam mleko, do mleka wrzucalam maly jogurt, za kilka dni mialam go 2
                litry
                i jogurt naturalny w sklepie tez ma taki sklad zazwyczaj, w przeciwienstwie do
                danonkow, o ktorych z taka lekkoscia piszecie..
                • zabulin Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 16:17
                  Ok, dziękuję, ale mnie głównie chodzi o to jakie mleko dajesz,
                  dokładnie-mozesz napisać?

                  A o danonkach nie piszę z lekkością, ale też nie demonizuje- jak zje
                  jednego raz na kilka tygodni, to myślę, że nic mu nie bedzie wink
                  • donkaczka Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 16:28
                    demeter albo alnatura, vollmilch homogenizowane smile obawiam sie ze nie pomoglam
                    swieze najlepiej, zadnych uht
              • karro80 przepis na jogurt;) 28.07.09, 16:15
                bez jogutrownicy...

                Gotujesz mleko lodówkowe, studzisz do ok 50-40 stopni(ja sprawdzam
                palcem) dodajesz kubek jogurtu naturalnego(na 1 raz musisz później
                zakwaszasz już swoim)owijasz folią metalową i ręcznikiem(coby nie
                stygło za szybko - chyba, że byś miała termos to w termosie i luz -
                tylko nowy trza)-za 12 godzin masz dobry jogutr.
                Jak są upały dobrze robić na dzień, bo jogurt "lubi" wyższą
                temperaturę(kiedyś w nocy chłodno się zrobiło to wyszło zsiadłe
                mlekowink)

                Aha, czasem w małej ilości mleka wygotowywałam laskę wanilii i
                dodawałam taki ektrakt do mleka na jogurt - pyyyszne i pachniesmile-
                tyko już do sałatki czy zupy odpada.

                Mi wychodził fajny, bo mniej "ostry" niż sklepowe z delikatnym jakby
                mlecznym posmakiem - ja nie lubię naturalnego, a tym swoim się
                obżerałamsmile
                • zabulin Re: przepis na jogurt;) 28.07.09, 16:20
                  Dziękuję, ale ponawiam pytanie do donkaczki- jakiego mleka używa do
                  robienia jogurtu? Kartom, wiejskie od krowy, woreczek ??Ile %
                  • donkaczka Re: przepis na jogurt;) 28.07.09, 16:29
                    tluste i swieze
                    potem zostawiasz kubeczek jogurtu na zaczyn na kolejny
                    • zabulin Re: przepis na jogurt;) 28.07.09, 16:49
                      Ok, spytam jeszcze raz - mleko z kartonu, woreczka, czy przez świeże
                      rozumiesz - takie od krówki?
                      • donkaczka Re: przepis na jogurt;) 28.07.09, 17:01
                        nie mam krowki w ogrodku jesli o to pytasz
                        kozki tez nie, swinke rozwazam, ale do zabawy nie na miesko
                        a nawet gdybym miala, to doic nie umiem
                        pisalam jakie mleko ja kupuje, jakie w polsce bym kupowala - nie wiem
                        swieze, z krotkim terminem, a czy to karton woreczek czy butelka nie mam pojecia
                        moje w butelkach szklanych jest, homogenizowane, 3,8 tluszczu, bio smile
                        • naomi19 Re: przepis na jogurt;) 28.07.09, 17:18
                          nie mam krowki w ogrodku jesli o to pytasz
                          Podejrzewam, że nawet gdybyś miała, to byłby to problem dl pani
                          powyżej. przeciez gleba taka zanieczyszczona, to chemii się ta krowa
                          tyle najeee... trzeba wszak danonka kupić!
                          • donkaczka Re: przepis na jogurt;) 28.07.09, 17:24
                            o wypraszam sobie, granicze plotem z rezerwatem przyrody, bazanty mi tu fruwaja,
                            orly sokoly i co tam jeszcze, no to chyba wystarczajaco ekologicznie jest? ;P
                            • naomi19 Re: przepis na jogurt;) 28.07.09, 18:07
                              To jakim prawem jeszcze nie posiadasz 6 krów, 7 kóz i 16 świń... złe
                              kobiety tu siedza na tym forum tongue_out
                        • zabulin Re: przepis na jogurt;) 28.07.09, 17:36

                          > nie mam krowki w ogrodku jesli o to pytasz
                          Nie, nie o to pytałam. Ktoś kto pije mleko od krowy, niekoniecznie
                          musi ją mieć smile wiesz? Żeby się piwa napić, też browaru kupować nie
                          trzeba smile
                          Nie bardzo mnie interesuje stan twego inwentarza, bo nie jest to
                          przedmiotem naszej rozmowy, no ale skoro się zwierzyłaś, dziękuję smile


                          Rozumiem juz wszystko- rzeczywiście pisałas o tym mleczku, które
                          kupujesz- aż się rozejrzę i wypróbuję to cudo smile


                          A co do twego pierwszego postu, skierowanego do mnie:
                          o ty tez laska zorientowana jestes ze hoho
                          ciekawe ze jogurt naturalny ktory sobie w domu robie tez sie nie
                          psuje dlugie
                          tygodnie
                          pewnie krasnoludki mi konserwantow dosypuja..


                          Nigdzie nie pisałam o jogurcie robionym domowym sposobem,a już
                          zwłaszcza twoim, a jesli łudzisz się że w jogurcie nat., takim
                          sprzedawanym w sklepie nie ma konserwantów, to możesz, oczywiście
                          łudzic sie dalej. Natomiast nie jest to prawdą.
                          Ten sam szereg co danonek.


                          jak widac umiar dla roznych ludzi rozne ma znaczenie,


                          Umiar to moim zdaniem NIE PASIENIE dziecka codziennie danonkami,
                          frytkami, cola itp. "smakołykami". Jeśli jednak dziecko zje coś
                          takiego od czasu to czasu, nic mu nie będzie. Od czasu - do czasu,
                          nie regularniesmile
                          Natomiast jak czytam, ze jakaś mama, która da dziecku raz na
                          tydzień, czy dwa danonka truje je i w ogóle jest beznadziejnie
                          niezorientowana w kwestaiach żywienia dzieci, to autorke takiej
                          opinii podejrzewam o histerię, nerwice albo jakąs fobię.

                          Rozumiem, ze zupe gotujesz też tylko z ekologicznych warzyw- no, nie
                          wszędzie je w Polsce można dostać, ale to nieistotne. Jestem zdana
                          na swój nieekologiczny warzywniak smile Mam nadzieję, że moje dziecko
                          mi wybaczy wink


                          elaboraty tu napisano, jak ktos nie zrozumial i nie przemyslal, to
                          coz wiecej zrobic

                          Nie, wszystkich nie czytałam, bo większość nudna była. Zrozumieć -
                          zrozumiałam, ze takie ekologiczne mamy istnieją, akceptuję to, wolno
                          im- nie wiem tylko jak radzą sobie na spacerach gdy ich dzieci
                          wdychają zatrute powietrze? Na pewno znajdują na to jakis sposób smile

                          A myśleć nie było nad czym - ja w histerię nie popadam. Staram sie
                          zywiś dziecko zdrowo- o np. dostałam od teściowej niepryskane
                          pomidorki, to Mały zje, ale nie dam się zwariować i wmówić sobie że
                          jak dziecko zje czasem frytkę, danonka, czy paluszka, to straszna
                          krzywda mu się stanie smile


                          Wyluzuj czasem smile
                          Dzięki za przepis smile
                          • donkaczka Re: przepis na jogurt;) 28.07.09, 18:10
                            no nie zrozumialas
                            napisalas ze skoro sklepowy tyle stoi to bog wie co tam jest
                            wiec moj domowy tez dlugo stoi, a nic w nim nie ma
                            czytalas etykiety jogurtow? zapewniam ze sa takie, w ktorych jest jogurt i
                            bakterie, bez mleka w proszku i poprawiaczy i bez konserwantow, bo po co? -
                            tylko nie bierze sie pierwszy z brzegu, a czyta co napisane


                            no widzisz
                            w moim odczuciu jesli ktos chce i jesc i zywic dzieci zdrowo, to danonek go w
                            reke parzy po prostu, siegnie po jogurt naturalny i owoce, czy sam zrobi serek
                            waniliowy z serka homogenizowanego - 2 minuty w blenderze
                            wiec nie da sie pogodzic dobrowolnego kupowania smieci od czasu do czasu z
                            prowadzeniem dobrej kuchni

                            ja jestem bardzo wyluzowana smile jesli to znaczylo "zjedz czasem danonka" to nie
                            dziekuje smile one sa po prostu niedobre, mdlaco slodkie i gryza w gardlo

                            to kwestia myslenia tylko i wylacznie, a argumentowanie kasa i czasem jest naciagane
                            ograniczanie smieci jest lepsze niz nurzanie sie w nich bez umiaru, "bo i tak
                            wszystko jest be i szkodzi"
                            • zabulin Re: przepis na jogurt;) 28.07.09, 21:31
                              No, nie zrozumiałas ty także- zapewniam cię, że nie wszędzie dostęp
                              do żywności ekologicznej jest równie prosty jak masz ty widocznie.
                              Akurat wróciłam z marketu i z ciekawości poczytałam etykiety
                              dostępnych tam trzech rodzajów jogurtów -wszystkie miały w składzie
                              mleko w proszku.



                              ja jestem bardzo wyluzowana smile jesli to znaczylo "zjedz czasem
                              danonka" to nie
                              > dziekuje smile one sa po prostu niedobre, mdlaco slodkie i gryza w
                              gardlo


                              Nie, zupełnie nie miałam na mysli tego, żebys jadła danonka smile Po
                              co masz jeść jak uważasz, że to śmieci?smile
                              Tylko ty od razu w taki wielki dzwon uderzasz- smieci, nurzanie się
                              w szambie. Rozumiem jakby ktos tu pisał, że fryty, danony, burgery ,
                              przesłodzone soki i cola to codzienne menu jego dziecka.
                              Lepiej ci jak takich porównan uzyjesz?

                              no widzisz
                              > w moim odczuciu jesli ktos chce i jesc i zywic dzieci zdrowo, to
                              danonek go w
                              > reke parzy po prostu, siegnie po jogurt naturalny i owoce,
                              czy sam zrobi serek
                              > waniliowy z serka homogenizowanego - 2 minuty w blenderze

                              >
                              rozumiem, ze z gospodarstwa ekologicznego ty owoce bierzesz-
                              mieszkam w małym w mieście- nie do kupienia u nas. A sprzedawane
                              normalnie w warzywnaiku truskawki czy maliny
                              parzą mnie w rękę bardziej niz danonek-strasznym syfem sa pryskane.
                              Więc mam nadzieję, ze tylko ekologiczne owoce i warzywa
                              (gwarantowane niepryskanie wink podajesz sobie i swoim dzieciom jako
                              osoba nie jedząca śmieci, bo w przeciwnym razie tylko się łudzisz,
                              ze żywisz zdrowo rodzinę smile
                              • donkaczka Re: przepis na jogurt;) 28.07.09, 21:42
                                szambo odnosilo sie do psiej kupy, nie wiem dlaczego koronnym argumentem jest -
                                po co sie spinac, skoro wszystko jest niezdrowe, i tak kiedys zjedza cos
                                niezdrowego itp
                                wiec to nie do konca jest tak, ochlapanie sie blotem w deszczu nie znaczy ze
                                mozna rownie dobrze brodzic po kaluzach - teraz lepiej dotarlo?

                                dalej i ty ten sam tok myslenia prezentujesz - jak eko, to juz mega czyste
                                wszystko bio, najlepiej jeszcze z maseczka na twarzy chodzic i powietrze
                                filtrowac i wode miec ze studni glebinowej..
                                to jest wlasnie przesada
                                pryskane? sa okresy karencji na opryski, wiele z nich przypada na okres przed
                                owocowaniem
                                zreszta owoce sie myje, maliny tez
                                to jak maliny pryskane by mogly byc to pal licho, kupie jogurt z proszkiem
                                malinowym, z cukrem, skrobia itp? to jest wlasnie tok myslenia, ktorego nie pojmuje

                                a co masz do mleka w proszku? jako zageszczacz jest dodawane, wymagania
                                klientow, nie lubia jak jogurt rzadki jest smile
                                rozumiem, ze konserwantow jednak nie znalazlas?
                                • zabulin Re: przepis na jogurt;) 28.07.09, 22:11
                                  dalej i ty ten sam tok myslenia prezentujesz - jak eko, to juz
                                  mega czyste
                                  > wszystko bio, najlepiej jeszcze z maseczka na twarzy chodzic i
                                  powietrze
                                  > filtrowac i wode miec ze studni glebinowej..
                                  > to jest wlasnie przesada



                                  Dopuszczasz zatem kupno i podanie opryskanych megaświństwem owoców,
                                  żeby nie było przesady ale najważniejsze , że jogurt
                                  naturalny jadasz a danonka nie podasz
                                  , natomiast jak ktos raz na parę tygodni da dzieciakowi danonka i
                                  nie parzy go ten danonek w rękę to jest skandal!

                                  Dalej prezentować będę ten tok myslenia i nie zmienię na twój, bo po
                                  co zmieniac z głupiego na głupszy ?smile))


                                  Śmieszysz mnie- albo sie jest eko, albo nie. Zrobisz wyjątek dla
                                  opryskanych chemia warzywek, ale jak ktos zje danonka raz na kilka
                                  tygodni to śmieci wcina? To jest właśnie przesada.
                                  Nie dyktuj innym, które smieci maja jesc, skoro sama dopuszczasz
                                  zjedzenie takowych (bo rozumiem, ze dopuszczasz spożycie spryskanych
                                  malin)

                                  Napisałaś mi o 18:10
                                  zapewniam ze sa takie, w ktorych jest jogurt i
                                  bakterie, bez mleka w proszku i poprawiaczy i bez
                                  konserwantow, bo po co? -



                                  No to ci piszę, ze takiego bez mleka w proszku nie znalazłam, to się
                                  teraz pytasz , co mam do mleka w proszku? A co ty masz, skoro mnie
                                  zapewniałaś, że sobie mogę znaleźc taki jogurt bez niego i bez
                                  poprawiaczy.smileOdebrałam to jako stwierdzenie, że takowy będzie
                                  najlepszy.
                                  • donkaczka Re: przepis na jogurt;) 28.07.09, 22:31
                                    ja znam takie co nie maja, co jest w twoim markecie nie wiem, ale pisalas ze
                                    tyyyle swinst jest w jogucie naturalnym, a tu sie okazuje, ze to mleko w proszku
                                    tylko


                                    a o opryskach piszesz w kategoriach - znam to slowo, samo najgorsze sie za nim kryje
                                    wszystko jest pryskane, bez tego nic by nie uroslo w wiekszosci
                                    kwestia jakie to opryski, bo sa i takie bio wlasnie, przypominam jeszcze ze jest
                                    karencja przed owocowaniem, wiec nie owoce sa pryskane a roslina
                                    i nie widze problemu w umytym pryskanym owocu - mozesz mi wyjasnic, co w tym
                                    glupiego?? bo mam wrazenie, ze cos kojarzysz, ale nie do konca
                                    chemia
                                    chemia
                                    slowo wytrych?

                                    standardy gospodarstw bio sa dosc scisle okreslane, ale nie sa to przydomowe
                                    ogrodki, gdzie ktos paluszkami mszyce z lodyg zbiera....
                                    • zabulin Re: przepis na jogurt;) 28.07.09, 22:48
                                      Nie irytuj się tak smile Spokojnie


                                      I tak matki beda dawać dzieciom, to co same uznają za stosowne.



                                      mam wrazenie, ze cos kojarzysz, ale nie do konca

                                      chemia
                                      > chemia
                                      > slowo wytrych?



                                      Dokładnie to samo pomyślałam o tobie smileW sensie tego kojarzenia wink
                                      Luzik, nie spinaj się tak bardzo. Może własciwe słowo wytrych dla
                                      ciebie to spokój, luz, itp. smile


                                      ale pisalas ze
                                      > tyyyle swinst jest w jogucie naturalnym, a tu sie okazuje, ze to
                                      mleko w proszk
                                      > u
                                      > tylko


                                      No przecież sama mi napisałaś, że jak dobrze poszukam, to znajdę
                                      taki bez mleka w proszku i poprawiaczy, . No to szukałam, bo
                                      jak taki ekspert żywieniowy jak ty wink mówi, żeby takiego szukać, to
                                      grzech byłoby nie skorzystac z takiej radysmile
                                      Myslałam, ze skoro takiego każesz szukac, to mleko w proszku też
                                      trucizna a ty mi teraz piszesz co ja do niego mam? No, wiesz co
                                      pogubiłas sie chyba.

                                      Oj, emocje cie zaslepiaja najwyraźniej smile

                                      Idę sprawdzić, czy Młodemu nie wyrosło trzecie ucho od tego danonka
                                      co to go zjadł dwa tygodnie temu?
                                      smile

                                      Wyluzuj troszke i pożartuj sobie też, nie zaszkodzi ci smile
                                      • donkaczka Re: przepis na jogurt;) 28.07.09, 23:19
                                        hehe dlaczego jak zaczyna brakowac argumentow, to sie z rozmowcy robi spietego
                                        drewniaka
                                        mnie bawia zawsze takie dyskusje, bo ludzie klepia komunaly i sami sie w kozi
                                        rog zapedzaja, nie mam powodu zeby sie napinac

                                        nie zapewnialam ze znajdziesz, zapewnialam ze sa - a jesli znalazlas u siebie
                                        tylko taki z mlekiem w proszku, to dalej bedziesz twierdzic ze danonek i jogurt
                                        naturalny to jedno licho? wroc do posta gdzie tak beztrosko podsumowalas te
                                        produkty i nie odwracaj kota ogonem

                                        chcesz, to dawaj, ale nie pisz, ze to to samo co naturalny z owocami

                                        ludziom klapki z oczu spadaja dopiero gdy cos sie dzieje, na przyklad dzieci
                                        powaznie choruja
                                        zdumieni sa wtedy, jak bardzo dieta wplywa na kondycje zdrowotna, jak bardzo
                                        nawet sen dziecka pod wplywem diety sie zmienia, o odpornosci na infekcje nie
                                        wspominam
                                        a to ze wiekszosc dzieci neutralizuje skutki nadmiaru cukru, bialej maki, zlych
                                        tluszczy i jakos ciagnie do przodu, nie znaczy, ze nie moglyby byc zdrowsze
                                        gdyby jadly lepiej
                                        niekotre skutki sa dlugofalowe, nie wyjda zaraz w postaci trzeciej reki na
                                        czole... a szkoda hehe
                                        • zabulin Re: przepis na jogurt;) 28.07.09, 23:41
                                          ludziom klapki z oczu spadaja dopiero gdy cos sie dzieje, na
                                          przyklad dzieci
                                          > powaznie choruja
                                          > zdumieni sa wtedy, jak bardzo dieta wplywa na kondycje zdrowotna,
                                          jak bardzo
                                          > nawet sen dziecka pod wplywem diety sie zmienia, o odpornosci na
                                          infekcje nie
                                          > wspominam



                                          Tak, dlatego z całego serca odradzam ci podawanie opryskiwanych
                                          warzyw i owoców smile


                                          A zresztą, chcesz to dawaj, tylko nie mów, że wystarczy umyć żeby
                                          przestały byc paskudztwem smile

                                          A tak, tak karencja opryskiwania smile Bardzo rygorystycznie
                                          przestrzegana smile

                                          O naiwności ludzka


                                          Sama odwracasz kota ogonem- napisałam, ze podanie dziecku danonka
                                          raz na jakiś czas mu nie zaszkodzi, dotarło? Bo juz jaśniej się nie
                                          da.
                                          A już ci pisałam, że mój krewny pracuje w zakładach produkujących
                                          jogurcik. Nawet nie wiesz jaki świństwa tam dodają. Czego sie
                                          spodziewasz na opakowaniu? Napisu: "żywe kultury bakterii, zdrowe
                                          mleko i mnóstwo świństwa, prosze państwa, kupujcie smile"


                                          Jak któras mama tu napisała, że danonki akceptuje IMiD, to jej od
                                          razu zarzucono, że nie wie jak ta beznadziejna instytucja działa.
                                          Tak samo jak te, które klepia i zatwierdzaja do spożycia jogurcik
                                          naturalny i poswiadczające, że okres karencji w oprysku został
                                          zachowany smile


                                          to ze wiekszosc dzieci neutralizuje skutki nadmiaru cukru,
                                          bialej maki, zlych
                                          > tluszczy i jakos ciagnie do przodu, nie znaczy, ze nie moglyby byc
                                          zdrowsze
                                          > gdyby jadly lepiej


                                          Nie, no ty mnie rozbrajasz- ja tez uważam, ze nadmiar jedzenia w
                                          stylu słodycze, burgery, fryty to porażka
                                          . Ale danonek raz na
                                          kilkanaścię dni? No, dziewczyno zrozum wreszcie, o czym tu sie pisze

                                          Matki tu piszą, ze raz na jakiś czas robią wypad do Mac Dsmile a ty tu
                                          od razu walniesz tekstem jak powyżej.

                                          Zrozum, ze jest różnica między okazjonalnie, od czasu do czasu, raz
                                          na kilkanaście dni a codziennie.

                                          Jak codziennie- można mówić o nawykach żywieniowych, złej diecie
                                          jak okazjonalnie- nie bardzo, co najwyżej o zjedzeniu raz na jakiś
                                          czas mniej wartosciowego posiłku smile


                                          A potem sie dziwisz, ze ci wyluzowanie proponuje - zresztą nie tylko
                                          ja twierdzę, że masz problem z emocjami. A jak ci już co najmniej
                                          dwie osoby tak mówią, to może coś w tym jest wink

                                          Ty też mnie bawisz- swoją niekonsekwencją smile w byciu eko- extra-
                                          żywiącą -mamą smile
                                          • donkaczka Re: przepis na jogurt;) 29.07.09, 10:54
                                            > A potem sie dziwisz, ze ci wyluzowanie proponuje - zresztą nie tylko
                                            > ja twierdzę, że masz problem z emocjami. A jak ci już co najmniej
                                            > dwie osoby tak mówią, to może coś w tym jest wink

                                            mru umiesz ocenic czyjs stan emocjonalny przez internet? mistrzu,minelas sie z
                                            powolaniem
                                            ja ma ubaw glownie z tego watku

                                            i tak, wiekszosc ma racje, wiec jedzmy gowno bo miliardy much nie moga sie mylic big_grin
                                          • naomi19 Re: przepis na jogurt;) 29.07.09, 14:48
                                            Tak, dlatego z całego serca odradzam ci podawanie
                                            opryskiwanych
                                            warzyw i owoców


                                            Rozumiem, że Ty nie jesz warzyw owoców, nie podajezz również miesa,
                                            nie piszesz wody i nie oddychasz. Oj aż chce mi się złamać
                                            regulamin, ale chyba się powstrzymam...

                                            Jak można być spokojnym czytając takie bzdury?
                                            • zabulin Re: przepis na jogurt;) 29.07.09, 21:59
                                              No, oczywiście że jem. Rzeczywiście, nie rozumiesz.
                                              Ja tylko nie kreuje się na pseudo -ekolożkę, która jak słyszy,
                                              żektoś poda RAZ na jakiś czas dziecku danonka , czy frytkę, to go
                                              truje, a juz pryskane owocki i warzywka podaje, bo jak takie umyje ,
                                              to juz nie jest syf.

                                              Nic nie zrozumiałaś, rzeczywiście.
                                              Piję wodę, oddycham skażonym powietrzem smile, jem mięso (choć w
                                              małych ilościach, bo nie lubie), oraz wszytsko inne- nie popadam po
                                              prostu w histerię słysząc, że dziecko frytkę zjadło, albo danonka,
                                              podkreślam RAZ NA JAKIŚ CZAS. nIE KREUJE SIĘ TEZ NA PSEUDOEKSPERTA
                                              OD ŻYWIENIA, jak donkaczka, która święcie wierzy, ze jak umyje
                                              pryskane cały sezon owoce to sa one zdrowe. Poza tym przyznała, że
                                              sama dawała kiedys kilka kostek rosołowych do zupy, a ja tylu nawet
                                              w miesiącu nie żużyję smile

                                              Nic nie zrozumiałaś, bo albo wszystkiego nie przeczytałaś albo
                                              okreslenie, które przychodzi mi na myśl o twej inteligencji
                                              złamałoby regulamin na stówę smile

                                              ty mnie nie denerwujesz, bo najpierw musiałabym cie cenić, szanować
                                              albo przynajmniej lubić, żeby twoje uwagi mnie zdenerwowały.

                                              I całkiem spokojnie przyjmuje co piszesz, jeśli ty się denerwujesz,
                                              to albo nie czytaj, albo lecz nerwicę smile
                                              • naomi19 Re: przepis na jogurt;) 29.07.09, 22:04
                                                Otóż Twoim problemem jest to, że rozumiem smile
                                                Złamałaś już regulamin, ale pewnie nie jestes tego w ogóle świadoma.
                                                Nic nie zrozumiałaś, bo albo wszystkiego nie przeczytałaś
                                                albo
                                                > okreslenie, które przychodzi mi na myśl o twej inteligencji
                                                > złamałoby regulamin na stówę smile

                                                Ale pewnie poczułaś się troszkę lepiej, podbudowałas się (musisz to
                                                robić sądząc po tym co piszesz).
                                                Bo to co wypisujesz, jest szczytem wszystkiego. A w szczegóły wdaje
                                                się donkaczka, podziwiam jest zapał, ja nie mam niestety na to czasu
                                                i siły po całym dniu smile
                                                pozdrawiam i wyluzuj troszkę (albo lecz nerwicę?)
                                                • zabulin Re: przepis na jogurt;) 29.07.09, 22:27
                                                  Otóż Twoim problemem jest to, że rozumiem smile


                                                  Otóż problemem jest to, ze wydaje ci się , ze rozumiesz smile


                                                  Ale pewnie poczułaś się troszkę lepiej, podbudowałas się (musisz to
                                                  > robić sądząc po tym co piszesz).
                                                  > Bo to co wypisujesz, jest szczytem wszystkiego

                                                  A ty jak sobie napiszesz, ze inni bzdury piszą, to lepiej Ci?
                                                  Samoleczenie frustracji?
                                                  Bo to co ja wypisuję jest szczytem wszystkiego, a to co ty-dnem
                                                  wszystkiegosmile

                                                  Ja o donkaczce mam zdanie jak sporo mam tutaj. Nerwicę zalecam
                                                  leczyć tobie, to w końcu ty się żalisz, że nie możesz zachować
                                                  spokoju, czytajac moje posty. Dałam ci prosta radę- nie czytaj, albo
                                                  lecz smile

                                                  Bawisz mnie i sądzę, że wkurza cię maksymalnie, ze kompletnie mnie
                                                  nie rusza to, co o mnie myslisz. Ciekawi i interesuje mnie zdanie na
                                                  mój temat tylko tych ludzi, których darzę uczuciem, szanuję,
                                                  podziwiam, uważam za inteligentnych, którzy cokolwiek wg mnie soba
                                                  reprezentują. Zadnego z tych kryteriów wg mnie nie spełniasz, więc
                                                  nie sil sie więcej.


                                                  I jeszcze raz ci powtarzam- nic a nic nie zrozumiałaś- wszyscy tu
                                                  się mylą zalecając zdrowy rozsądek i opanowanie histerii w kwestii
                                                  żywienia dzieci, tylko donkaczka ma rację. No i ty. smile

                                                  I wiary w to własnie ci życzę smile

                                                  Spij spokojnie i możesz nie silić się na ponowne upieranie się przy
                                                  tekście, ze zrozumiałaś. Cytujesz jedno ironiczne zdanie,wyrwane z
                                                  kontekstu i jeszcze sobie wmawiasz, ze coś zrozumiałaś. Mój przekaz
                                                  dałby się streścic w kilku zdaniach:
                                                  Zywić zdrowo na ile się da. Nie popadać w histerię, jeśli dzieciak
                                                  zje CZASEM frytkę, czy danonka., byle nie za często. I nie wierzyć w
                                                  takie głupoty, ze pryskane cały sezon truskawy są b. zdrowe, bo
                                                  wystarczy je umyć, zeby świństwo z nich spłukać. Wybierzcie sie z
                                                  donkaczka na wczasy do takiego gospodarstwa, gdzie sobie uprawiają :-
                                                  ) jabłuszka- całoroczne wczasy smilei jak zobaczycie czym i w jakiej
                                                  ilości to pryskają, to może choć donkaczka zmieni zdanie i
                                                  przestanie się łudzić, że to zdrowe, bo przeciez umyła.Tego niczym
                                                  nie zmyjesz.

                                                  Rok mieszkałam we Włoszech u rodziny plantatora jabłek i te teksty
                                                  donkaczki o zachowywaniu okresu karencji w pryskaniu, to możecie
                                                  sobie między bajki włożyć. Teoria czysta smile Ale nie, wy wiecie
                                                  lepiej. Ekspert z tej donkaczki- moje dziecko 1,5 roczne jest mniej
                                                  naiwne.



                                                  Ale w prostych słowach nie rozumiały co niektóre i trzeba elaboraty
                                                  wypisywać
                                                  • naomi19 Re: przepis na jogurt;) 30.07.09, 14:36
                                                    Otóż problemem jest to, ze wydaje ci się , ze rozumiesz smile

                                                    Masz rację, niczego nie rozumiem.
                                                    głupia głupia głupia jestem kobita


                                                    wstyd <biję się po głowe i rumienię ze wstydem>
                                                    Nerwicę zalecam
                                                    > leczyć tobie, to w końcu ty się żalisz, że nie możesz zachować
                                                    > spokoju, czytajac moje posty. Dałam ci prosta radę- nie czytaj,
                                                    albo
                                                    > lecz smile

                                                    Dobrze, jutro pójdę do psychiatry, do psychoterapeuty, wyjadę na
                                                    jakiś czas, odetchnę, spróbuję zapomnieć...

                                                    jakoś wróce do normalności...


                                                    Ciekawi i interesuje mnie zdanie na
                                                    > mój temat tylko tych ludzi, których darzę uczuciem, szanuję,
                                                    > podziwiam, uważam za inteligentnych, którzy cokolwiek wg mnie soba
                                                    > reprezentują. Zadnego z tych kryteriów wg mnie nie spełniasz, więc
                                                    > nie sil sie więcej.

                                                    dno osiągnęłaś tu właśnie, poziomu Ci brak... skrytuykowałam Cię, a
                                                    Ty żem głupia, że mnie nie szanujesz, oj boziu skąd tyle negatywnych
                                                    emocji. Tłumisz je w sobie. Pewnie jakieś problemy w domu, w
                                                    pracy... współczuję. Jesli mogę jakoś pomóc, pisz śmiało.

                                                    widzę, że to ja Cię jednak irytuję, zdenerwowałam Cię, no nie dziwię
                                                    się, nie dziwię... big_grin

                                                    I jeszcze raz ci powtarzam- nic a nic nie zrozumiałaś- wszyscy
                                                    tu
                                                    > się mylą zalecając zdrowy rozsądek i opanowanie histerii w kwestii
                                                    > żywienia dzieci, tylko donkaczka ma rację. No i ty. smile

                                                    Ja. Przede wszystkim ja. I donkaczka wsypująca swego czasu 6 kostek
                                                    do zupy a w razie blaku laku podająca dzieciom frytki. Oredowniczki
                                                    zdrowego żywienia do boju!
                                                  • donkaczka Re: przepis na jogurt;) 30.07.09, 17:18
                                                    naomi odpusc
                                                    szkoda palcow, laska juz wie swoje i tak czyta co chce i dopowiada tresci
                                                • donkaczka Re: przepis na jogurt;) 30.07.09, 11:19
                                                  naomi, daj spokoj, dziewczyna nie czyta i nie probuje zrozumiec
                                                  esensu, tylko przeinacza i po swojemu bedzie argumentowac, samych ciekawych
                                                  rzeczy sie dowiaduje, ze mam problem z frytkami (serio???)
                                                  zaczynam wierzyc, ze mozna umiec pisac a nie umiec czytac ;P

                                                  jasne, lepszy jogurt pseudowocowy z koncentratu o smaku owocow niz z owocow, bo
                                                  przeciez na pewno pryskane
                                                  no pewnie, ze pryskane, nic niepryskanego dzis nie urosnie, kwestia jakie to
                                                  opryski, ja nie mam zludzen, ze w gospodarstwach bio pani lata po hektarach i
                                                  przemywa wacikiem przedziorki z lisci... ale wiem ze sa opryski nie chemiczne,
                                                  sama sie interesowalam bo mam ogrod i walcze z grzybami, szkodnikami, zarazami

                                                  po nie-bio bananach moje dzieci mialy wyspke wokol ust
                                                  po wprowadzeniu mleka krowiego moja prawie dwulatka miala placki na brzuchu i
                                                  pod kolanami - przeszlam na bio i zniknely
                                                  ciesze sie ze tutaj jest dostepne i nie kosztuje w majatku
                                                  w polsce dlugo nie bedzie, bo dla wiekszosci to fanaberia i bzdura, a jak nie ma
                                                  popytu to podaz bedzie mizerna a ceny wysokie

                                                  mi sie czas na flejmika skonczyl, wiec pozegnam sie, i tak wiem, ze sa
                                                  czytelnicy, do ktorych cos niecos dotarlo i dolacza do grona nawiedzonych smile
                                                  a tu fajny wywiad kolezanka mi podeslala, tylko dlugi ostrzegam, jak ktos chce
                                                  potwierdzenia, ze dieta wplywa na nasze zdrowie w ogromnym stopniu i nie jest to
                                                  wymysl oszolomow smile

                                                  www.logonia.org/index.php/content/view/166/2/
                                                  • zabulin Re: przepis na jogurt;) 30.07.09, 14:11
                                                    jasne, lepszy jogurt pseudowocowy z koncentratu o smaku owocow niz
                                                    z owocow, bo
                                                    > przeciez na pewno pryskane


                                                    To ty przeinaczasz i nie umiesz czytać, kobieto.
                                                    napisałam tylko, że od czasu do czasu jak zje danona czy
                                                    frytkę, to nie ma o co larum wielkiego robic.

                                                    Jak ty to czytasz?? co druga linijkę?

                                                    A co do pryskania podwazam tylko twoje megainteligentne twierdzenie:
                                                    ze "przecież owoce sie myje, to sie zmyje smileTaaaaak

                                                    jedząc pryskane rzeczy trujemy sie codziennie wink i nie masz sie, co
                                                    łudzić, że jest inaczej.


                                                    Dieta wpływa na zdrowie-niemożliwe, a ktos temu zaprzeczył ??????smile0

                                                    Nic, nie rozumiesz. Jak beton jesteś i nikt nie mówił, ze
                                                    lepszy
                                                    jogurt pseudowocowy z koncentratu o smaku owocow niz z
                                                    owocow, bo
                                                    > przeciez na pewno pryskane



                                                    tylko zrozum kobieto,, która dawała do zupy kiedys 5 kostek
                                                    rosołowych (choc mam nadzieje, że to żart był- sama nie wiem, bo
                                                    poczucie humoru i poglądy masz dziwne- np. , że teksty o gó...e,
                                                    które z takim upodobaniem cytujeszsmile, to wg ciebie ironia, której
                                                    ja bym nie zrozumiała nawet gdyby mnie w tyłek kopnęła)a potem
                                                    twierdzi, ze sie nawróciła a raczej ewoluuowała, że nie jestes
                                                    takim ekspertem na jakiego sie kreujesz.

                                                    Piszesz coś, potem ci chyba głupio, bo łagodzisz te teksty.


                                                    A jesli twoje dzieci przez x lat jadły zupki z taką ilością kostek
                                                    rosołowych, to ty się martw raczej o swoje, bo już je podtrułas na
                                                    maxa smile. Mój zjadł w zyciu (ma 1,5 roku) może z 7 danonków.


                                                    Może gdybyś zaczęła gadke od smirkłuchajcie, ja swojego czasu nie
                                                    bardzo ok sie żywiłam, troche sie dokształciłam, to sie wiedza
                                                    podzielę" inaczej by na ciebie reagowali tu ludzie.

                                                    A ty na mój post skierowany do autorki wątku, nie do ciebie-
                                                    piszesz coś w stylu "nastepna laska dobrze zorientowana w kwestii
                                                    zywienia dzieci". Tu zrozumiałam ironię, wyobraź sobie smile Ewoluuje,
                                                    pewnie dzięki kontaktom z toba smileI rozczarowałaś mnie, bo czekalam
                                                    co tez mądrego taki ekspert prawdziwy napisze, a ty jeszcze gorzej
                                                    się zywiłaś niż większość z nas i teraz tonem kpiaco-ironicznym
                                                    zaczynasz rozmowę. A ty kim byłas, skoro tak jadłas?

                                                    Oceniaj lepiej siebie, to co robiłas, jaka mądra byłaś a nie kreuj
                                                    sie na eksperta, który potem sie przyznaje, ze jadał większy syf niz
                                                    moze kilka matek razem wziętych z tego forum


                                                    Dla mnie tez koniec tematu z tobą- skieruj swą misję nawracania w
                                                    inna stronę. Zyj jak chcesz. Ja w histerię z powodu zjedzenia przez
                                                    dziecko raz na kilka tygodni danonka nie wpadnę na pewno i nikt
                                                    zdrowy na umysle tez niesmile

                                                    jak masz fobie, twoja sprawa , moze dręczą cie wyrzuty sumienia z
                                                    powodu tych ton kostek rosołowych, smile i chcesz ratowac siebie,
                                                    dzieci i innych smile Ja takiego problemu nie mam, wiec dalej bede
                                                    zywic się zdrowo i raz na jakis czas popełniac z dzieckiem grzeszek
                                                    zywieniowy smile
                                                  • donkaczka Re: przepis na jogurt;) 30.07.09, 17:09
                                                    zabulin, na drzewo, banany prostowac
                                                    czytac nie umiesz, dopowiadasz cuda, szkoda mi klawiatury na ciebie

                                                    btw prowadze samodzielna kuchnie 14 lat, ponad polowe tego czasu swiadoma, wiec
                                                    moje dzieci sie juz na nawiedzony jadlospis zalapaly, nie martw sie o nie
                                                  • zabulin Re: przepis na jogurt;) 30.07.09, 23:14
                                                    Ciekawi i interesuje mnie zdanie na
                                                    > > mój temat tylko tych ludzi, których darzę uczuciem, szanuję,
                                                    > > podziwiam, uważam za inteligentnych, którzy cokolwiek wg mnie
                                                    soba
                                                    > > reprezentują. Zadnego z tych kryteriów wg mnie nie spełniasz,
                                                    więc
                                                    > > nie sil sie więcej.
                                                    [/i]

                                                    dno osiągnęłaś tu właśnie, poziomu Ci brak... skrytuykowałam Cię, a
                                                    > Ty żem głupia, że mnie nie szanujesz, oj boziu skąd tyle
                                                    negatywnych
                                                    > emocji. Tłumisz je w sobie. Pewnie jakieś problemy w domu, w
                                                    > pracy... współczuję. Jesli mogę jakoś pomóc, pisz śmiało.


                                                    Tak cię to zabolało naomi? Biedactwo. Tak łatwo można cię urazić?
                                                    Tak niskie masz poczucie własnej wartości, że brak mojego szacunku
                                                    do ciebie aż tak cię uraził smile? Współczuję smile

                                                    Wytłumaczę ci cos:
                                                    1) nie darzę cię uczuciem - to chyba jasne i nie muszę tłumaczyć smile
                                                    byłoby dziwne gdyby było inaczej
                                                    Pozostałe kryteria są ze soba powiązane:
                                                    szanuję,
                                                    > > podziwiam, uważam za inteligentnych, którzy cokolwiek wg mnie
                                                    soba
                                                    > > reprezentują.


                                                    Jak ktoś nie jest inteligentny to go nie szanuję, nie podziwiam i
                                                    nie reprezentuje on wg mnie sobą niczego ciekawego. Tak juz mam - wg
                                                    mnie nie jest to dziwne.
                                                    Jeśli ty szanujesz, podziwiasz lub uważasz, ze ludzie
                                                    nieinteligentni coś sobą reprezentują, to już twoja sprawa. Możesz-
                                                    twoje prawo smile

                                                    A wg mnie jestes mało lotna, skoro nie rozumiesz słowa pisanego.

                                                    Pierwszy z brzegu przykład:

                                                    Autorka tego wątku opisała sytuację, w której pani zwróciła jej
                                                    uwagę, zbulwersowana tym, ze longpath podała dziecku frytkę.

                                                    Kilkakrotnie autorka podkreśliła, ze dzieciak dostał frytkę
                                                    okazjonalnie
                                                    , ale nie zrozumiałaś i wywaliłaś jej
                                                    pouczenie:
                                                    "
                                                    longpath- źle żywisz dziecko, to wynika z Twojego toku rozumowania,
                                                    Jeśli uważasz, że jogurt naturalny z
                                                    owocami to świństwo, którym nie będziesz truć dziecka a polecasz
                                                    danonki(można je podawać od 3rż- przeczytaj opakowanie!) i podajesz
                                                    frytki"

                                                    [b]po pierwsze - nie polecała danonków, tylko napisała że wg niej są
                                                    lepsze dla dziecka od jogurtu nat., Nie napisała, że podaje danonki,
                                                    że podaje frytki, a wręcz podkreślała, ze frytkę dziecko zjadło
                                                    okazjonalnie,


                                                    Co więcej, zanim jej napisałas, że źle żywi dziecko, ona opisała
                                                    co jej dziecko je :



                                                    Normalnie jemy potrawy naprawdę zdrowe i nie
                                                    przyzwyczajam dziecka do potraw smażonych, nie mówiąc o fast
                                                    foodach. I uwierz mi, naprawdę myślę o żywieniu w sposób racjonalny,
                                                    bo mam małą alergiczkę i muszę myśleć. Po prostu jedna frytka
                                                    a
                                                    danonkami się do tej pory nie interesowałam, bo moje dziecko ich
                                                    nie
                                                    je.
                                                    Ale to chyba za mało, żeby stwierdzić, że niewiele wiem o
                                                    żywieniu dzieci. Jestem mamą alergiczki i znam składy potraw, które
                                                    dziecko je na pamięć (mam tu na myśli głównie wędliny i chleby, bo
                                                    reszta to warzywa, owoce, kasze i NanHA.


                                                    I po tym wszytskim co napisała- ty jej sypiesz tekst: źle żywisz
                                                    dziecko.

                                                    No to wg ciebie, ktoś kto nie rozumie tego co czyta jest
                                                    inteligentny????
                                                    Albo nie czytałaś wszystkiego tylko sie wypowiedziałaś na podstawie
                                                    przeczytanej jednej linijki, co tez najlepiej o inteligencji nie
                                                    świadczy.

                                                    STąd moje zdanie na temat twegi IQ i co za tym idzie,: braku
                                                    szacunku, itp


                                                    Co do reszty:

                                                    dno osiągnęłaś tu właśnie, poziomu Ci brak... skrytuykowałam Cię, a
                                                    > Ty żem głupia, że mnie nie szanujesz, oj boziu skąd tyle
                                                    negatywnych
                                                    > emocji. Tłumisz je w sobie. Pewnie jakieś problemy w domu, w
                                                    > pracy... współczuję. Jesli mogę jakoś pomóc, pisz śmiało.

                                                    Jak mówię ci, ze nie interesuje mnie twoje zdanie na mój temat, to
                                                    znak, że nie budzisz we mnie emocji. Jedyne moje odczucie wobec
                                                    ciebie to obojętnośc , no i żal mi ciebie trochęsmile


                                                    Co do moich problemów- ani w pracy, ani w domu. Niestety, no chyba,
                                                    ze chcesz, to coś zmyślę smile
                                                    Tak bardzo wmawiasz sobie, że budzisz we mnie emocje, że mam
                                                    problemy, że mogę ci sie zwierzyć... A ty pomozesz w miarę
                                                    mozliwości smile

                                                    No, nie wiem, wychodzi na to, ze nie masz koleżanki, przyjaciólki po
                                                    prostu. Brakuje ci kontaktu, słuchania zwierzeń o problemach. Ja ci
                                                    nie pomogę.
                                                    Poszukaj sobie jakiejś bratniej duszy- myslę, ze nawet ty mozesz
                                                    miec koleżankę w realu smile


                                                    widzę, że to ja Cię jednak irytuję, zdenerwowałam Cię, no nie
                                                    dziwię
                                                    > się, nie dziwię... big_grin


                                                    twoja Załosna, rozpaczliwa próba wzbudzenia we mnie jakichkolwiek
                                                    emocji nadal się nie powiodła. Próbuj dalej, albo powtarzaj sobie ,
                                                    ze mnie zirytowałaś. Mi tam wszystko jednosmileJeśli poprawi ci to
                                                    humor smile


                                                    A co do tego, że podobno osiągnęłam dno- wczoraj twierdziłaś, że
                                                    moje wypowiedzi to szczyt wszystkiego smile Zdecyduj sięwink
                                                    A jeśli osiagnęłam wg ciebie dno, to pewnie teraz często będę cię
                                                    spotykac smile

                                                    A co do mojego braku poziomu.

                                                    Taki ci bardziej odpowiada?

                                                    Super na poziomie argumenty i wtrącenia w dyskusji:-by
                                                    donkaczka
                                                    Donkaczka tłumaczy to ironią- srednio inteligentny człowiek jest w
                                                    stanie iroznizować nie używając słów takich jak g---o, szambo, kupa.
                                                    Swoją drogą intrygująca jest ta fascynacja donkaczki odchodami smile

                                                    "tak, wiekszosc ma racje, wiec jedzmy gowno bo miliardy much nie
                                                    moga sie mylic "

                                                    "w sumie masz racje, w koncu skoro czasem sie wdepnia w psia kupe na
                                                    chodniku i
                                                    jakos zyje, to czemuz nie wskoczyc do szamba po pachy, na jedno
                                                    wychodzi"


                                                    wszyscy na pewno ubawili się do łez oraz uznali ironie za taką
                                                    najwyższych lotów smile


                                                    Ostatnie -najlepsze zostawiłam na koniecsmile
                                                    "zabulin, na drzewo, banany prostowac"


                                                    Oto poziom twej idolki , naomi. Nic dodać, nic ująć.
                                                    pierwsze dwa - rynsztokowe słownictwo (to by tłumaczyło jej
                                                    upodobanie do tekstów o odchodach)
                                                    , ostatnie tak żałosne, ze aż mi się zal jej zrobiło. Ja bardzo musi
                                                    brakować argumentów, jak można byc zupełnie pozbawionym klasy, zeby
                                                    cos takiego napisać. Odzywka na poziomie podstawówki.

                                                    Teraz donkaczka doszłaś do wniosku, ze szkoda ci na mnie klawiatury?
                                                    Długo trwa u ciebie proces wnioskowania.Poza tym juz raz
                                                    obiecywałaś, ze kończysz dyskusję ze mna. I jak zwykle
                                                    niekonsekwentna jesteś smile

                                                    A nad tym ciętym tekstem o spadaniu na drzewo tez tak długo
                                                    myslałas ?smile


                                                    Brawo donkaczka, brawo naomi- dziewczyny na poziomie smile
                • edit38 Do donkaczka i karro80 29.07.09, 08:54
                  Nie chce mi się czytać tej dyskusji więc nie wiem czy odpowiedź na
                  moje pytanie nie padła już - zapytam więc. Jeśli będę robić sama ten
                  jogurt to jaki on będzie gęsty? Pytam o to czy bez problemu wyleje
                  się go z butelki o wąskiej szyjce czy może lepiej np. w słoiku to
                  zrobić? Jak długo od zrobienia jest on zdatny do spożycia, można go
                  dzień czy dwa w lodówce przetrzymać czy raczej w ciągu jednego dnia
                  go zjeść? Zawsze po tych 12 godzinach jest już gotowy czy zależy to
                  od temperatury otoczenia i trzeba sprawdzać co jakiś czas? Ten jeden
                  kubeczek jogurtu to na litr mleka?
                  Trochę tych pytań wyszło smile
                  • donkaczka Re: Do donkaczka i karro80 29.07.09, 10:08
                    ja robilam w takim kamiennym garnku, przykrywalam szmatka na wierzchu, widac
                    bylo jak sie zrobil, wystarczylo garnkiem ruszyc
                    przekladalam lycha do sloika, moj sie robil na gesto i na sztywno niemal
                    moze stac, kilka dni na pewno, my szybko zjadamy, 2-3 dni i znika, wiec nie
                    mialam okazji sprawdzic kiedy plesnieje
                    • zabulin Re: Do donkaczka i karro80 29.07.09, 10:43
                      ja robilam w takim kamiennym garnku, przykrywalam szmatka na
                      wierzchu, widac
                      > bylo jak sie zrobil, wystarczylo garnkiem ruszyc
                      > przekladalam lycha do sloika, moj sie robil na gesto i na sztywno
                      niemal
                      > moze stac, kilka dni na pewno, my szybko zjadamy, 2-3 dni i
                      znika, [u]wiec nie> mialam okazji sprawdzic kiedy plesnieje
                      [/u]


                      To kiedy miałaś okazję sprawdzić to, o czym zapewniałas na poczatku
                      dyskusji??

                      ciekawe ze jogurt naturalny ktory sobie w domu robie tez sie
                      nie psuje dlugie
                      tygodnie
                      pewnie krasnoludki mi konserwantow dosypuja
                      ..



                      Znika ci po kilku dniach, więc nie masz okazji sprawdzic, ile postoi
                      i sie nie zepsuje, innym razem zapewniasz, ze stoi długie tygodnie.


                      Oj, donkaczka, donkaczka - cudownie sie podsumowałaś smileNiektórych
                      nie trzeba ośmieszać, sami sie ośmieszą smile
                      • donkaczka Re: Do donkaczka i karro80 29.07.09, 10:48
                        tak tak czepiac sie mozna smile myszkuj dalej, moze cos znajdziesz jeszcze
                        genialnego smile
                        to ze zazwyczaj zjadamy szybko, nie znaczy ze nigdy nie postal zapomniany w
                        kacie lodowki, nie zgorzknial, nie splesnial, wiec nie wiem jak szybko sie to
                        staje, zreszta trzeba by przeprowadzic wiecej niz jedna probe nie?

                        jedno drugiemu nie przeczy, ale rozumiem ze poczulas sie lepiej siegajac po
                        danonka, co? daj sobie spokoj i zyj jak chcesz, skoro uwazasz ze jest ok, to po
                        co tak drazysz temat??
                        • zabulin Re: Do donkaczka i karro80 29.07.09, 12:26
                          Mizerna odpowiedź, mizerna donkaczka smile

                          Obie to wiemy, pogubiłas sie, co utwierdza mnie w przekonaniu, że
                          powinnaś na luz wrzucić smile


                          jedno drugiemu nie przeczy, ale rozumiem ze poczulas sie
                          lepiej siegajac po
                          > danonka, co? daj sobie spokoj i zyj jak chcesz, skoro uwazasz ze
                          jest ok, to po
                          > co tak drazysz temat??


                          Jasne, donkaczka- jak bym sie tak wygłupiła jak ty , to pierwsza bym
                          się przestała odzywać.

                          A po danonka nie mam zamiaru sięgac- robimy to raz na kilkanaście
                          dni smile Jak już wielokrotnie pisałam, ale ty tego nie rozumiesz i w
                          akcie rozpaczy jak małe obrazone dziecko piszesz: "lepiej ci jak
                          sobie sięgnełas po danonka?" Ojej, ale się stało smile

                          A co do:
                          i tak, wiekszosc ma racje, wiec jedzmy gowno bo miliardy much nie
                          moga sie mylic


                          czy przez gó... rozumiesz tez opryskane owoce ??? Bo ja tak, wiec
                          jeśli takowe spozywasz- jesz takie samo gowno jak inni smile
                          Choćbyś nie wiem jak sobie wmawiała, że jest inaczej -Pani Eko-
                          wybiórcza smile

                          • donkaczka Re: Do donkaczka i karro80 29.07.09, 12:54
                            zebula, wyluzuj ty moze smile przyda ci sie, bo sie zapetlisz w porownywaniu tego
                            co ja pisze i czas zmarnujesz
                            nie kreuje sie na nie wiadomo co, pisze jak zyje, nie skupiam sie na sprawdzaniu
                            swoich wypowiedzi, zeby przypadkiem jakiegos niedomowienia nie bylo, ktore mozna
                            wypunktowac - cokolwiek napiszesz, nie zmienia faktow, jogurty robie, postac
                            moga dlugo, zjadamy je szybko smile
                            pisze szybko tak jak mysli przychodza, i jak w zyciu - skracam wypowiedzi,
                            upraszczam jesli nie ma potrzeby sie w dywagacje wdawac
                            wiec jak sie napniesz i przekopiesz moje tysiace postow, to jeszcze pewnie cos
                            znajdziesz haha z czego zupelnie nic nie wynika, poza niedbalstwem piszacego big_grin

                            a ironii bys nie poznala nawet jakby cie w tylek kopnela, wszelkie moje barwne
                            porownania, ktore tak pieczolowicie tu klepie musisz sprowadzac do kwestii
                            jedzenia, czego sie zupelnie nie dotycza...
                            naprawde zycie sie wokol kuchni nie kreci, wrzuc na luz hehe
                            • zabulin Re: Do donkaczka i karro80 29.07.09, 14:18
                              To ty się zapętliłaś i to cie chyba boli najbardziej- czytam teraz
                              jak się tłumaczysz innym, "łagodzisz" swoje wypowiedz". Brawo. A to
                              wyznanie o kostkach rosołowych- to było brawurowesmile w świetle tego
                              co pisałaś wczesniej smile I jakie ciekawe smile
                              Normalnie, urzekla mnie twoja historia smile

                              Ty skracasz nie tylko wypowiedzi, myslenie też i to chyba do minimum.
                              A nie muszę sie przekopywać przez posty, żeby twoje głupotki wyłapać-
                              dobra pamieć mam- zawsze od razu cofnę się do tego, co trzeba smile

                              A co do ironii- twoja jest rownie wspaniała i na takim poziomie jak
                              gó... i szambo, o którym tak z upodobaniem piszesz co jakiś czas smile


                              Ile tu już osób nazwało cie nawiedzoną? Przemyśl to sobie smile
                              Albo poudajemy , ze nie jesteś nawiedzona, tylko wybitnie mądra. Nie
                              przejmuj się, tacy zawsze mieli ciezko smile))i nigdy nie byli
                              rozumiani


                              Ja tam mysle, że luziku to jednak ty bardziej potrzebujesz smile
                              • donkaczka Re: Do donkaczka i karro80 29.07.09, 14:32
                                nie no prosze.. teraz to juz mi sie rechotac chce a nie moge, bo dziecko spi
                                a co, sadzilas ze urodzilam sie z nakleja eko na czole
                                i zazadalam od matki atestu na mleko? ze taka jestem glutamianowa dziewica i
                                oswiecenie splynelo na mnie razem ze swiatlem swiata tego??
                                sadzisz ze w moim domu sie nie gotowalo na kostkach? ze nie kupowalam
                                pyszniutkich jogurtow malinowych co kolo malin nawet nie staly??
                                no to nie blysnelas intelektem big_grin

                                ludzie maja to do siebie, ze sie zmieniaja i ewoluuja, przyjamniej ci ktorym
                                myslenie bolu nie sprawia, a czapka z glowy nie spada, gdy przyznaja sami przed
                                soba, ze cos bez sensu czy glupio robili
                                i to nie dzieje sie na pstrykniecie palcow
                                moja ewolucja sie zaczela lata temu i ciagle trwa, ciagle sie ucze, zmieniam, w
                                moim mniemaniu na lepsze

                                owszem, w kategoriach tego forum moje podejscie to nawiedzenie, ale tak sie
                                szczesliwie sklada, ze takich "nawiedzonych" jest wiecej i jest to na tyle
                                zborne towarzystwo, ze wybacz, jednak pozostane przy swoich pogladach smile


                                zreszta, to juz dawno przestala byc rozmowa o przekonaniach, zaczyna sie
                                lepienie etykietek, sugestie co do poziomu rozmowcy i jego trybu zycia tudziez
                                postawy zyciowej
                                zaraz sie zacznie gleboka psychoanaliza mojej osobowosci, stosunkow z mezem i
                                traum z dziecinstwa hehe
                                • naomi19 Re: Do donkaczka i karro80 29.07.09, 14:52
                                  stosunkow z mezem
                                  Oj bez przesady tongue_out
                                • zabulin Re: Do donkaczka i karro80 29.07.09, 15:19
                                  [i]a co, sadzilas ze urodzilam sie z nakleja eko na czole
                                  > i zazadalam od matki atestu na mleko? ze taka jestem [b]
                                  glutamianowa dziewica i
                                  > oswiecenie splynelo na mnie razem ze swiatlem swiata tego??[/[/b]i]


                                  Tak, własnie myslałam smile smile smile



                                  A zamiast rechotu, doradzam zwykły smiech- dziecka nie obudzisz, no
                                  i jakoś tak do człowieka bardziej pasuje winkniż rechot



                                  wybacz, jednak pozostane przy swoich pogladach smile

                                  Wybaczam smile

                                  zaraz sie zacznie gleboka psychoanaliza mojej osobowosci,
                                  stosunkow z mezem



                                  blee, w życiu bym nie chciała analizować twoich stosunków z męzem
                                  Opanuj się, no to niesmaczne było
                                  głeboka naliza osobowości jest konieczna gdy osobowość jest
                                  złożona smile w twoim przypadku wystarczyłaby zwykła analiza, nie
                                  głęboka smile smile smile



                                  moja ewolucja sie zaczela lata temu i ciagle trwa, ciagle sie ucze,
                                  zmieniam, w
                                  > moim mniemaniu na lepsze

                                  czego ci zyczę z całego serca na dalszą droge życia i poewoluuj może
                                  troche w kierunku tolerancji i pokory. Nie jestes pępkiem swiata, a
                                  uważasz się za eksperta. Dla mnie to z ciebie taki ekspert w wersji
                                  zubozałej,no ale od czegoś trzeba zacząć a przed tobą jeszcze lata
                                  ewolucji smile


                                  Żegnam
                  • karro80 edit38 29.07.09, 12:17
                    Moj wychodzi własnie gęsty, choć nie daje mleka w proszku - mogłby
                    byc problem żeby z butelki wylać, bo on praktycznie w jednym kawałku
                    plus kapka serwatki dookoła(to sie paskudnie nazywa skrzep
                    jogurtowywink)
                    -tak jeden kubek na mniej więcej litr(no u mnie na 800ml, bo
                    dzieciowi odlewam do płatków)
                    -po 12 godz zawsze był dobry - ja raz tempka spadła to wyszło mi
                    mleko zsiadłe - no problem przerobiłam na serekbig_grin
                    -nigdy nie sprawdzam co i jak u jogurtu
                    -3 dni wytrzymuje na pewno(w lodówce rzecz jasna) - więcej nie wiem,
                    bo dojadaliśmy w tym czasie
                    -aha, jak zmiksujesz to traci tę fajna konsystencję - lepiej
                    zanieszać łyżką - będzie taki kremowo-ciągnący się - jak chcesz
                    owoce domiksować to osobno trza
      • asia8537 Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 13:18
        deodyma napisała:

        > trza bylo ja zjebac i tyle na ten temat.

        Popieram w 100%, może wtedy kobieta nauczyłaby się nie wsadzać nosa
        w nie swoje sprawy wink

        A poza tym śmieszy mnie coś takiego, straszna rzecz się stała,
        dziecko frytke skosztowało, nie daj Boże. Każde dziecko je frytki,
        częściej lub rzadziej, ale zjada, jak nie z Maca to w domu każe
        sobie usmażyć, wiadomo,że niezdrowe, ale tak naprawdę to do
        wszystkiego można przyczepić etykietkę "niezdrowe", nawet
        owoce/warzywa są pryskane, nawożone itp. Teraz niania nie daje
        frytek, a później dziecko biega po szkole, wsuwa chipsy, batony i
        popija colą... i jest ok.
        Ja osobiście jestem zdania, że jeżeli dziecko chce coś spróbować, to
        należy mu pozwolić (oczywiście w granicach zdrowego rozsądku, w tym
        wypadku frytka to przeciez nie grzech, prawda?), tym bardziej, że
        niektóre dzieci na słowa "tego Ci nie wolno jeść, kochanie" dostają
        ataku megapłaczu - i pewnie wtedy dostałabyś opieprz od "uprzejmej
        niani", że dziecku zjeść nie dajesz i do płaczu doprowadzasz...
        Pozdrawiam.
        • donkaczka Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 13:33
          sa frytki i frytki

          frytki sa gromione, bo z dietetycznego punktu widzenia to duporost
          ale to ziemniak po prostu, jak jeszcze w domu upieczony w piekarniku, to
          naprawde jedzenie jak kazde inne
          tylkop jedna uwaga: wiekszosc frytek w sklepach to dmuchane produkty z proszku
          (to co w macu sprzedaja takze)
          a frytki z calych ziemniakow sa jak najbardziej ok, mozna albo takie kupowac,
          albo samemu robic

          ja jestem zywieniowym fisiem, a zdarzylo mi sie z braku laku na miescie nakarmic
          dzieci frytkami z maca, roznie w zyciu bywa
    • ga-ti Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 13:35
      No wiesz, gdyby niania (do tego tak opłacana jak niektórzy podają w sąsiednim wątku) pasła moje dziecko frytkami to bym jej uwagę zwróciła smile
      Zdarza nam się chodzic do McDonalda, czy kfc (przyjazne dzieciom są smile krzesełka do karmienia, sporo miejsca, towarzystwo "na luzie", więc dzieci nie przeszkadzają nikomu, a i często mini sale zabaw mają) i zawsze tam dzieciaki próbują frytek i żyją. Starszy to i jakiegoś hamburgerka zje i colą to zapije i też żyje.
      I niech no mi tylko ktoś zwróci uwagę, że źle swoje dzieci karmię!

      Nie masz sie co przejmowac! Ta "niania" własnych dzieci to pewnie nie ma albo wiekowa i zapomiała jak je wychowywała.
      • edor67 Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 13:42
        To twoje dziecię i masz prawo karmić je według własnego uznaniasmile I
        nikomu nic do tego. Niania z milionem kursów a podstawowych zasad
        kultury nie zna, to dopiero wstyd. I taka nianią jest, i jeszcze się
        tym chwali
    • amok914 Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 13:54
      uu to mnie by chyba zlinczowali bo ja zabierajac swoje dzieci (5i7
      lat)np do kina kupuje im popcorn a pozniej zabieram do kfc lub
      mcdonalds i nie widze w tym nic zlego smile Uwazam ze i dziecku nalezy
      sie troche szalenstwa bo przeciez nie zabieram go tam codziennie a
      raz na 2-3 miesiace.AA nie zapominajac o tym ze w szkole mojego
      dziecka sa 2 razy w roku organizowane jednodniowe wycieczki i wtedy
      dzieci tez jedza frytki itp okropienstwa i co ma niby zrobic moje
      dziecie stac i patrzec jak inni jedza?? jesli ma mu to sprawic
      radosc niech czasem zje byle nie zaczesto bo wiadomo ze niezdrowosmile
      • jusia80 Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 14:18
        Ja swojemu(21 m.) tez daje frytki i to nawet często,schabowy czy kotlet z piersi
        to u nas normasmile

        A propos niani najgorsze to takie po studiach i wszystkich fakultetach,ale
        najgorsze w tym,że przed ludxmi takie mądralińskie,a w domu jak pilnyja dziecko
        to zupełnie inne(bez żadnych zasdad)
        • amok914 Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 15:40
          oj kochana ajakbys wiedziala jak sie robi chlebek to tez bys go nie
          zjadla a herbatkie jak robia oj tez bys nie wypila a maselko o matko
          boska bys suchy chlebek jadla a wedlinka to juz sama chemia wiec jak
          widzisz wszystko to chemia jest tylko wieksza i mniejszasmile
          • donkaczka Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 16:05
            > widzisz wszystko to chemia jest tylko wieksza i mniejszasmile
            nieprawda, ale prosciej tak stwierdzic, niz sie wysilic

            ubawila mnie wyprawa do maca czy kfc postrzegana jako radocha smile no jak to ma
            byc radocha i cos ekstra, to naprawde trudno sie spodziewac rozsadku w sprawach
            zywienia
            • perelka121 Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 16:29
              To ja powiem o dżisas.Moje dziecię nie raz jadło frytkę, czy
              schabowego czy kurczaka smażonego i żyje i ma się dobrze. Nie robię
              w domu jogurtów, serów,wędlin, nie doję krów ( tylko kupuję mleko w
              kartonie), bo nie mam na to czasu, a jak mam to wolę zająć i bawić
              się z dziećmi. Kupuję mięso w sklepie, moje dzieci jedzą lody,
              tosty, robię zapiekanki i wszystko gra. Ciekawa jestes, czy
              dziewczyny,które tak bardzo bulwersuje sprawa frytki, zastanowiły
              się czym były karmione w dzieciństwie?? Nie było ekologicznych
              wędlin, nabiału, warzyw, no chyba, że ktoś miał gospodarstwo. Jadło
              się parówki i wtedy smakowały, że hej bo nie było nic innego. Mleko
              było zwykle w butelce i też bóg wie, czy to mleko były. I żyjemy
              jakoś. U mnie i pewnie nie tylko u mnie na podwórku dzieciaki
              biegały z kromkami chleba zamoczonymi w cukrze, to był rarytas. A
              teraz?? Nie popadajmy w obłęd i przesadę. Nie każda ma czas na
              robienie wszystkiego w domu począwszy od masła, przez wędliny i
              chleb. I raz na jakiś czas frytki czy nawet hamburger nikogo nie
              zabiją. Przynajmniej o tym nie słyszałamwink
          • cas_sie Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 16:10
            chlebek samemu upiec, mięsko uwędzic (najlepiej jeszcze świnkę
            wychodowac) jarzynki samemu itp... fajnie tylko kiedy ... a i
            jeszcze do rezerwatu sie wynieść bo powietrze tez nie zdrowe i
            ztrute . Patrzcie wszystko zatrute a my jakoś żyjemy , to może
            dzieci tez przezyją , może lepiej zeby się czasem z tym niezbyt
            zdrowym stykały bo przecież i tak ich nie ominie
            Wolny Konik
            -------------
            Nic chrobokom nie bandzie
            • donkaczka Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 16:14
              w sumie masz racje, w koncu skoro czasem sie wdepnia w psia kupe na chodniku i
              jakos zyje, to czemuz nie wskoczyc do szamba po pachy, na jedno wychodzi..
              • kammik Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 17:05
                Donkaczko, jestem fanką Twoich jadowitych strzał smile BTW, ty jesteś tą chuścianą
                donkaczką?
                • donkaczka Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 17:11
                  brr
                  serio jadowita jestem? niezamierzenie zupelnie, raczej podkpiwam sobie czasem,
                  bo setny raz te same argumenty bez sensu czytam i mnie ponosi jak ludzie tkwia w
                  okopach stereotypow "bo przeciez zjadl i zyje" "bo ja pracuje i nie mam czasu z
                  karteczka latac (????)"
                  gotowalam zdrowo zasuwajac po 15 godzin dziennie i zakupy robiac raz w tygodniu,
                  to nie jest funkcja kasy i czasu, tylko myslenia
                  nie trzeba sie na drogie bio porywac, zeby prowadzic kuchnie bez smieci


                  tak, ta sama
                  • kammik Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 17:43
                    i sąsiadki córka same eko je i wciąż chora, a mój to bigos z baru jadł i zdrowy smile

                    z zakątka uczyłam się warkocze pleść wink
                    • donkaczka Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 18:17
                      eh zakatek, szkoda ze zycie mnie zezarlo i czasu zbraklo..

                      no tak, a moje zra eko i nie choruja smile uparcie i bezczelnie, wbrew wszelkim
                      wrozbom "jak pojdzie do przedszkola to zacznie" "wydelikaci zoladek i potem jej
                      zaszkodzi" itp...
                      jakby kuchnia bio dalo sie choroby leczyc to by cudnie bylo smile odpornosc lepsza
                      i organizm zdrowszy, ale skladowych jest wiecej, wiec tu nie ma co kombinowac
                      ale dlugofalowe skutki okreslonej kuchni beda na pewno i w jakosci metabolizmu,
                      i nawykach zywieniowych, i kondycji ukladu pokarmowego
                      • kammik Re: Jedna frytka a sprawa kultury 29.07.09, 08:25
                        A tak, gdzieś ktoś ostatnio objawiał, że podawanie niemowlakowi ekowarzyw
                        doprowadzi do wyniszczających biegunek, jak już zeżre kiedyś pryskaną marchewkę.
                        Ojejuśku, biedne to moje córczydło.
                        • donkaczka Re: Jedna frytka a sprawa kultury 29.07.09, 10:42
                          no widzisz po poziomie agrumentacji jaki jest poglad spoleczny na zywienie dzieci

                          "jestes tym co jesz", czemu do ludzi nie dociera, ze sa zbudowani z tego, co
                          przez ostatnie miesiace jedli
                          w ciazy to sie kazda trzesie nad fasolka, a potem kiedy ciezka wieloletnia praca
                          nad zdrowiem dziecka przychodzi, to nagle luz blues i inne sprawy wazniejsze
                          prawda jest taka, ze jak kto je sam, tak karmi dzieci, wiec co sie dziwic, ze
                          nagle drugiej kuchni sie nie chce prowadzic
                          u mnie trwaly zmiany kilka lat i wchodzily etapami, ale mam glowe zeby myslec
                          nie po to zeby na niej czapke nosic, wiec nie zacinalam sie w glupim uporze
                          kiedy cos niewygodnego i niepochlebnego o wlasnym zywieniu odkrylam..
                          • ciociacesia bo ludzie tacy sa 29.07.09, 12:05
                            ze na ogól latwiej im sie do krótkiego intensywnego wysilku zmobilizowac niz
                            zmienic całkowicie sposób zywienia/zycia/wypoczynku, czy czego tam jeszcze i
                            zawsze sie pilnowac. z biegiem czasu se człowiek zawsze zasady poluźnia
                            ja zajada, sie ostatnio kaszami i warzywami bez soli gotowanymi, bo dziecko mi z
                            talerza wyjada, ale bez zaupek z torebki i kebaba bym chyba nie wyrobiła
                • ciociacesia kammik 29.07.09, 11:59
                  > Donkaczko, jestem fanką Twoich jadowitych strzał smile BTW, ty jesteś tą chuścianą
                  > donkaczką?
                  ja tam uwazam donkaczke za mocno nawiedzoną smile ale ten strzał jej sie wybitnie
                  udał. i choc siła argumentów mnie poraza to z kebabu nie zrezygnuje, uzalezniłam
                  se w ciazy bedac smile
                  • kammik Re: kammik 29.07.09, 12:26
                    Kebab mniam smile Colą zapijany - pyszulka. Idę jogurt przelewać, bo się właśnie
                    zrobił smile
                    • karro80 Re: kammik 29.07.09, 12:32
                      Kebabik jest pysznysmile
                      Ale zapijam czymś gorszym niż colasad i nie jest to alkohol...no co
                      zrobić-uzależniona jestem koszmarnie...
                      • donkaczka Re: kammik 29.07.09, 12:57
                        no niemozliwe, cos gorszego niz cola?? ;P
                        ja od pikantnego jestem uzalezniona, raz na tydzien tajskie musze zjesc, w ciazy
                        to codziennie zjadalam
                        i czarne oliwki, same wcinam, sloik dziennie bym mogla mniam
                        • ciociacesia ale pewnie jesz 29.07.09, 13:07
                          prawdziwe tajskie, a nie tajskopodobny fast food smile
                          • donkaczka Re: ale pewnie jesz 29.07.09, 13:11
                            oł jes smile dojczlandia obfituje w narodowe knajpy, choc troche pod europejskie
                            cieniasy hehe
                            ale marze o wypadzie na nurkowanie do tajlandii, bede jesc jesc jesc i spalac na
                            glebokosciach smile
                        • karro80 Re: kammik 29.07.09, 13:13
                          No moim zdaniem cola to eliksir życia przy tym...ale jako klasyczny
                          przypadek uzaleznieniowca mam okresy abstynecji...i usprawiedliwień
                          moc do tegobig_grin

                          A co do czarnych oliwek jak już off topy sie rozwijająwink to spróbuj
                          sałatkę z kurczaka, czarnych oliwek i zielonego ogórka z sosem
                          jogurtowo - majonezowym z dodatkiem koniecznie! sproszkowanej
                          słodkiej papryki - kupiłam kiedyś na osiedlu(mamy kilka sklepów z
                          sałatkami) i bezczelnie kopiuję je w domubig_grin, bo mają super smaki...
                  • donkaczka Re: kammik 29.07.09, 12:48
                    cesiu, zdziwilabys sie jak nienawiedzona i normalna jestem, w takich flejmach na
                    forum wiele spraw skrajnie wyglada smile zwlaszcza jak sie jeszcze troche dziobnie
                    dla podkrecenia atmosfery tu i tam hehe
                    w gosciach u mnie w zyciu bys nie zorientowala, ze mam jakiegos fisia smile a
                    dyskusje live z dziewczynami sa luzne i smieszne, taka specyfika netu

                    a czemu mialabys z kebabu rezygnowac? sadzisz ze my na miescie nie jadamy?
                    • ciociacesia kebab to najmiejsza zmoich zbrodni 29.07.09, 13:06
                      ja po prostu lubie smieciowe zarcie smile nawet w ciazy miałam tygodnie kiedy
                      zywiłam sie longerami z kfc smile chociaz innej sztucznosci unikałam bo mnie
                      odrzucało - nawet od ukochanego mcdonalda smile i od rosołków z kostki i od
                      wszelkiego picia nie bedacego kompotem. nawet woda mnie mdliła. a juz najorsze z
                      najorszych było pesto - oliwa z oliwek nieco wróciła do moich łask ale obok
                      swiezej bazylii nie moge nawet stac smile
                      a kebab to mi sie ze zbytnia zdrowoscia zywnosciowa nie kojarzy. chociaz w
                      srodku sa warzywa. i chili. chili jest zdrowe, prawda? smile

                      a nawiedzona jestes, nie ma co zaprzeczac. czytam cie to tu to tam i masz ten
                      charakterystyczny zapał nawiedzeńców forumowych. zupełnie ja mruwa smile

                      jak ostatnio po kebaba byłam z nina w MT to dostała od miłego pana kebabowca
                      ptasie mleczko. pozwoliłam jej tylko czekolade zlizac smile o ja niedobra smile
                      • donkaczka Re: kebab to najmiejsza zmoich zbrodni 29.07.09, 13:30
                        ee tam
                        traktuje fora otwarte jako rozrywke czystej wody i pisuje w specyficzny sposob hehe
                        poza tym chyba lepiej miec jakies nietypowe pasje i namietnosci niz miec
                        charakter trokow od kaleson i wiecznie w sredniej sie lapac?


                        smieciowe zarcie jest uzalezniajace i ustawia smak w specyficzny sposob
                        myslisz ze kiedys longera nie jadlam? maca? nie wrzucalam 5 kostek rosolowych do
                        zupy, bo z 4 mdla byla?

                        smak sie zmienia, teraz mnie takie zarcie gryzie w gardlo i jest niesmaczne po
                        prostu, za to doceniam wysublimowane smaki niektorych przypraw
                        imbir czosnek schodzi nam jak cebula
                        ba, po smaku wyczuje czy drozdzowe ciasto jest z suchych czy swiezych drozdzy,
                        gatunki herbat tez odrozniam i nieobojetne mi czy pije assama ceylona czy
                        yunnana wink tak sie rozbestwilam hehe

                        ale napisalas slusznie, najpierw trzeba sie zebrac i miec wole powalczyc wink
                        • ciociacesia no ja tak na pół gwizdka jade 29.07.09, 13:42
                          tu chinska zupka typu zalej woda i gotowe a obok peczak bez dodatków i warzywa
                          bez soli smile
                          max kostek ile wrzuciłam kiedykolwiek do zupy to 2. teraz nie uzywam prawie
                          wcale, ale małzon uzywa. ostatnio urodził mi kurczaka w pomarańzach i chili z
                          cebula. to niesamowite doznanie było.

                          a czy ja owie ze nawiedzenie to cos zlego? czasem lubie nawet poczytac ale wole
                          nieco bardziej stonowanych nawiedzeńców. uwielbiam wprost czytac jole_ep o
                          wychowaniu smile w kazdym razie rzucasz sie w oczy w dyskusji, na chustowym mniej
                          bo tak wszystklie troche nawiedzone smile
    • karro80 Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 16:30
      Ja wychodzę z założenia, że jak dzieś dobrze żywiony to jak zje raz
      na jakis czas coś co jest dyskusyjne:frytka(choć moja nie jadła,
      za młoda moim zdaniem
      smile), danonek, parówka(gdzie parówka
      parówce nie równa, bo sama mam dwa miejsca gdzie sprzedają
      przyzwoite parówki - jedne wg tradycyjnych receptur, drugie dla
      alergików -mała często nie je za to JA uwielbiam
      wink) to
      nic się nie stanie- wszak to nie alkohol czy fajkismile

      I tak np piekę chleb, robię w domu szynkę drobiową lub kupuję w
      jakimś sklepie "slow foodowym", staram się kupowac jaja i produkty
      eko lub "wolnowybiegowe" - czemu? bo lubię, bo to smaczniejsze, bo
      zdrowsze...

      Dużo osób w moim otoczeniu robi wędliny...mają dość tych wodnistych
      szynek i kiełbas gdzie jest 30% mięsasmile

      Ale...jemy czasem na mieście, kupujemy coś na co mamy ochotę, a nie
      jest to super hiper itp - nie oblewa mnie zimny pot, ze nie wiem
      skąd pochodzi mój koperek czy ziemniaksmile
      • donkaczka Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 17:07
        no tak
        tylko "raz na jakis czas" jak wypadnie od wielkiego dzzwonu to ok
        my smieci z zalozenia w ogole nie jemy, wiec w praktyce wpadaja one do
        jadlospisu raz na jakis czas - na miescie z braku laku, w gosciach, u dziadkow
        a jak sie ma zalozenie "raz na jakis czas" to sie okazuje, ze to znaczy ze
        nieregularnie ale wcale nie tak rzadko - raz na tydzien paroweczka na przyklad
        czy inny "danonek"
        stad moje uwagi do syczenia o "umiarkowaniu"
        to co dla jednego jest zlotym srodkiem, dla drugiego wlasnie przesada

        przesada imo jest zagladanie do garnka w gosciach czy wydziwianie w knajpie,
        tudziez odmowa zjedzenia u kogos, bo ma teflonowa patelnie hehe
    • carmita80 Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 19:50
      Jesli ktos na forum zapyta ''czy moge podac frytki 15 rocznemu
      dziecku, co o tym myslicie? itp pytania to dostaje sie odpowiedzi,
      rozne, bo rozne mamy przekonania, wiedze itd. normalna sprawa wszek
      to forum dyskusyjne. Co innegi jesli ktos komentuje czyjes
      zachowanie nie proszony. Gdyby mi sie taka sytuacja zdarzyla, choc
      to malo prawdopodobne, bo mieszkam za granica i tu ludzie nie
      zwracaja innym uwagi jak karmia, ubieraja i w czym woza swoje
      dzieci, a zwlaszcza obce osoby to powiedzialabym jej ze nie
      interesuje mnie jej zdanie a wscibstwo to bardzo zla cecha.
    • carmita80 Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 20:01
      Dodam tez, ze raz w tygodniu jadam w McDonaldzie lub innej
      restauracji i dzieci (6 i 2 lata) tez ale rzadziej. Frytki zaczely
      jadac jeszcze przed skonczeniem roku, Happy Meal kiedy mialy ok. 1,5
      roku. Nie wyladowaly z tego powodu w szpitalu, ani nie nabawily sie
      alrgii, niemaja nadwagi ani nie sa opoznione w rozwoju. Nie pieke
      chleba, nie robie szynek, warzywa kupuje, niektore mam z przydomowej
      szklarni, ale to hobby meza no i fajnie miec poczucie ze je sie
      ekologicznego pomidorka (przynajmniej mam pewnosc)jednak wszystkie
      produkty kupuje w supermarketach lub na bazarach, daje danonki czy
      innego rodzaju zakazane jogurty itd. poprostu zyjemy normalnie i
      cieszymy sie tym. Polecam to fajne uczucie.
      • donkaczka Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 20:11
        znaczy jak sie nie jada fastfoodow i danonkow to czlowiek zyje smutny zgnebiony
        i sztywny jakby szczotke mial w d..pie?


        fastfood to dla mnie smakowo i jakosciowo najgorsze zarcie jakie moglabym sobie
        wyobrazic
        a wiesz, ze glowne tluszcze jakie sa tam uzywane to tluszcze trans, stad taki
        smak wyborny i uzalezniajacy?
        do wypiekow cukierniczych tez sie tluszcze trans dodaje bo maja wyborny smak, za
        to sa na tyle niebezpieczne dla zdrowia, ze zaczeto wymagac od producentow
        wykazywanie ich obecnosci, a gdzieniegdzie sa nawet zakazane, glownie w stanach
        - epidemia otylosci tez sie tam znikad nie wziela
        sklad jedzenia jest bardzo istotny, tluszcze tluszczom nie rowne, cukry cukrom

        ja polecam za to poszerzenie horyzontow poza fastfoody, my raz w tygodniu w
        knajpie jadamy, wiec moje dzieci wiedza jak smakuje sushi, rozne egzotyczne
        gatunki miesa, jedza oliwki czy pikantne tajskie/indyjskie jedzenie, polecam, to
        fajne uczucie smile
        • carmita80 Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 21:10
          ja polecam za to poszerzenie horyzontow poza fastfoody, my raz w
          tygodniu w
          > knajpie jadamy, wiec moje dzieci wiedza jak smakuje sushi, rozne
          egzotyczne
          > gatunki miesa, jedza oliwki czy pikantne tajskie/indyjskie
          jedzenie, polecam, t
          > o
          > fajne uczucie smile
          No widzisz juz dawno poszerzylam horyzonty i tez jadamy w tego typu
          restauracjach (a tu gdzie mieszkam mamy dostep do oryginalnych,
          tanich i drogich), moj maluch uwielbia chiken masala i nan bread z
          dodatkiem przypraw, dla mnie zycie normalne - znaczy probowanie
          wszystkiego, jogurt naturalny ale i smakowy, parowki i najdrozsza
          szynka, wypieki wlasne jak i te ze sklepu, bo widzisz w rozsadnych
          proporcjach to nie zaszkodzi, a popadanie w skrajnosci szkodzi i to
          bardzo.
          • donkaczka Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 21:29
            no to masz bardzo szeroka tolerancje smakowa
            mnie fastfoody odrzucaja, za slone, za tluste, frytki i salatka w desperacji na
            trasie
            lody z lionem smaczne jedynie
            i kompletnie nie widze sensu i pozytku z jadania w macu, to juz wole isc na
            mongolskiego grilla i opchac sie dobrego miesa z warzywami

            a mozesz mi wyjasnic jak moja skrajnosc nie chodzenia do fastfoodow moze mi
            zaszkodzic?
            bo to kolejne stwierdzenie-wytrych na forum - czyli uwazasz ze kuchnia moze byc
            ZBYT ZDROWA? jakie moga byc tego negatywne skutki? padne trupem po zupie z
            glutamianem? wink
            • carmita80 Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 21:55
              Nie pisalam o TWOIM popadaniu w skrajnosci, bo nie wiem czy
              popadasz. Czytajac to forum i chociazby ten watek widze jak wiele
              osob popada w skrajnosci dotyczace wielu sfer zycia. Nie namawiam
              nikogo do jedzenia typu fast food, zwlaszcza jesli ktos nie lubi ale
              tez nie krytykuje tych co lubia, zwlaszcza ze od czasu do czasu nie
              zaszkodza, podobnie jak spozywanie normalnych produktow a nie tylko
              ekologicznych. Mysle, ze wiele mam popelnia gorsze bledy zywieniowe
              niz poczestowanie frytka 1,5 rocznego dziecka.
              • donkaczka Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 22:10
                to niejasno piszesz
                to juz dawno nie jest watek o jednej frytce, zreszta nawet talerz frytek z
                ziemniakow to nie jakis blad wielki

                a jak skrajnosc zywieniowa wyglada? bo tamten skraj znam - cola i mc jako
                normalny posilek

                btw kilka dni temu spedzilam dwa dni w szpitalu na oddziale dzieciecym
                przywieziono chlopca 2,5 roku, wstal rano i nie chcial chodzic, nie ruszal lewa
                reka - ja juz mialam wizje problemow neurologicznych, guza mozgu itp
                chlopiec otyly, mocno otyly
                na drugi dzien pytalam meza jak nocka, bo nocowal na oddziale - okazalo sie ze
                maly jak to widac mial w zwyczaju wrabal pake chipsow, ciasteczka, poprawil
                litrem coli i nie mogl spac, plakal do polnocy bo brzuch go bolal
                zabrali go na plukanie zoladka, zreszta wypisali go na drugi dzien, bo
                niechodzenie okazalo sie pochodna jakiegos obzarstwa - za to rodzicow przejela
                pani z opieki spolecznej, zeby im zrobic pogadanke o odzywianiu dzieci
                no i to jest opowiesc o jednej skrajnosci

                jak w takim razie wyglada ta druga, zdrowa skrajnosc? i jakie sa zagrozenia,
                skoro zewszad slychac nawolywanie do "zachowania umiaru" "zlotego srodka" i "nie
                mozna popadac w skrajnosci"
                • carmita80 Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 22:26
                  Jesli przeczytasz ze zrozumieniem to co napisalam to bedziesz miala
                  odpwiedz.

                  Ja odpowiadalam na watek o frytce - a moj post byl pod twoim, bo byl
                  wtedy ostani, odpowiedzialas na moj, ja na twoj itd. rozwinelas
                  watek i piszesz o obzarstwie, a ja pisalam o rozsadnych ilosciach i
                  czestotliwosciach, ktore nie zaszkodza. Mam wrazenie ze za mocno sie
                  emocjonujesz.
                  • donkaczka Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 22:32
                    nie emocjonuje, nudze sie bo mi dziecko na piersi zawislo i sie nie chce
                    odczepic, a o ile pisac mam jak, to poczytac ksiazki juz nie i tak sobie klepie..
            • a_gurk Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 22:06
              Widzisz Donkaczka, ja jestem osoba, ktora uwielbia fast-food i
              wszelkie ostre i tluste potrawy. O zdrowym zywieniu wiem bardzo duzo
              (moj slubny to pasjonat) i z koniecznosci staram sie prowadzic
              zdrowa kuchnie. Czytam etykiety niemal kazdego nowego produktu,
              ktory planuje kupic i w miare mozliwosci wybieram produkty organic.
              Ulegam mezowi i wmuszam w siebie zielenine, widzac skadinad ze to
              zdrowe. Moje dzieci niestety nie ruszaja niemal warzyw i nie za
              bardzo chca probowac nowych potraw. Burgery warzywne, czy zdrowe
              (zapiekane w piekarniku z maslem i orzeszkami) frytki ich nie
              rajcuja. Kiedys znajoma zarzucila mi, ze nauczylam ich fast-foodow.
              Synowi fazt-food zwisa, je niemal wszystko poza surowymi warzywami i
              wiekszascia gotowanych (na szczescie zupy je). Corka je tylko
              nabial, pije soki, uwielbia owoce, od czasu do czasu zje gotowanego
              kurczaka czy kawalek wysokogatunkowej wedliny. Pieczonej w domu nie
              tknie, tak jak domowych nalesnikow, pizzy czy frytek. Ze je kupne,
              odkrylismy przypadkowo jakies 1.5 roku temu. Po drodze ze sklepu
              kupilismy w MCDonaldzie frytki i nasza corenka, ktora nienawidzila
              ziemniaki pod kazda z ich postaci, nagle zaczela sie tym paskudztwem
              zajadac! POtem podobnie bylo z tym okropnym donaldowym hamburgerem i
              innym fast-foodowym swinstwem. Oczywiscie ze nie zywimy jej ani nas
              tego typu jedzeniem na codzien, ale cieszymy sie, ze nasz szkrabek-
              niejadek chociaz raz na dwa tygodnie zje odrobine ziemniakow pod
              postacia tych znienawidzonych frytek.
              Ad rem- zywienie wlasnych dzieci, o ile nie doprowadza do sytuacji
              zagrazajacych w istotny sposob ich zdrowiu czy zyciu, to wylacznie
              sprawa ich rodzicow. A dobre rady udziela sie jedynie na prosbe
              zainteresowanych. W innym wypadku jest to najczesciej zachowanie
              niegrzeczne.
              • donkaczka Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 22:23
                ja tez lubie tluste
                ostre rowniez (to podpada pod niezdrowe??)

                poczytaj o tluszczach trans, one sa w fastfoodach uzywane, a podwyzszaja walory
                smakowe i cokolwiek z nimi smakuje lepiej niz to samo ze zdrowym tluszczem
                uzalezniaja po prostu, dlatego ja uwazam, ze dzieci z fastfoodami zapoznawac nie
                nalezy
                to jak glutamiany, ktore "otwieraja" kubki smakowe, smak wydaje sie wyborny,
                wszystko inne zaczyna jak papier smakowac, wydaje sie mdle i bez smaku
                o odzwyczajanie sie trwa chwile
                tylko potem sie okazuje, ze niesolona marchewka ma smak
                ze niesolony ziemniak jest smaczny, ba odroznisz gatunki ziemniaka, odroznisz
                gatunki herbaty czy sera


                co do dzieci - maja swoje fochy, nie nazywalabym dziecka, ktore je ale wybiorczo
                niejadkiem
                moja najstarsza kiedys jadla wszystko, teraz to loteria i wystarczy ze niose jej
                talerz z jedzeniem, a ta juz krzyczy "bleee"
                taki wiek, ja raczej daje to co lubia, proponuje nowosci, ale nie swiruje, z
                glodu nie padna przeciez
                frytki w macu to nie jest ziemniak, dawno temu moze i byl, ale potem go
                przetworzono, sproszkowano i ziemniakiem ma niewiele wspolnego niestety
                nie znam was, wyrocznia nie jestem, ale pomiajajac dzieciece fochy bezzasadne
                wiekszosc nawykow zywieniowych sie z domu wynosi i juz, warto o tym pamietac
                nawetjesli czasem rece opadaja

                przyznam ze i mnie czasem cos strzela, jak wypichce fajne danie, a te lajzy
                skubna dwa razy i koniec.. za to makaron w kazdej postaci, mieso tez..
    • agsa22 Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 20:23
      Pssssssssssssssssssssssssssssssssss bym powiedziala i obrocila sie do typiary dupatongue_out
      • agar2208 Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 23:15
        Ja czasami daję synkowi frytkę ( ma 14 mc) i nie widze w tym nic złego, a tez
        jestem , jak owa niania po pedagogice hihihi.
        Dla jednych bardzo zła okazuje się frytka, dla innych czekolada, czy np soki,
        które są słodkie.
        Zamknijmy dzieci w szklanej kuli i karmy suchym chlebem i wodą, suchym, bo też
        świeży tez nie jest zdrowy.
        Najlepsze jest to, ze pewnie owa niania troszkę starszym dzieciom podaje zapewne
        frytki, i inne "złe" rzeczy. Zapewne sama wcina je ze smakiem.
        Ludzie nie dajmy się zwariować.
    • figrut Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 23:12
      Longpath, ja w Twojej sytuacji wysłuchałabym tego całego opisu naukowego owej
      pani i na sam koniec z uśmiechem powiedziałabym, że proszę w takim razie
      przedstawić mi wszystkie dokumenty świadczące o wykształceniu tej pani.
      Ja z upodobaniem czasami obserwuję miny pań sprzedających w hamburgery itp. ,
      kiedy to jestem z dzieciakami na wyjeździe i wtedy kiedy zgłodniejemy, kupuję im
      zestaw jaki wybierają, czyli zwykle hamburger i colę tongue_out Nie jadamy tego na co
      dzień, ale gdy trafi nam się dłuższe posiedzenie gdzieś po za domem, wtedy
      karmię chłopaków właśnie tym morderczym żarciem. Oni mają atrakcję, bo to nie
      jest dla nich norma, ja mam ubaw z ludzi, którzy z wielkim niesmakiem patrzą na
      5 i 7 latka wcinających buły z pseudomięsem i zapijających nie sokiem, a colą tongue_out
      Nigdy nie byliśmy w MacDonaldzie, ale w różnych barach szybkiej obsługi owszem.
      Bierzemy coś na szybko na wynos, albo na szybko przy stoliku. O ile do jedzenia
      w domu nigdy nie kupuję mielonego garmażeryjnego (zawsze proszę o zmielenie
      szynki), o tyle wyjazd z dzieciakami traktuję trochę jak króciutkie wakacje,
      kiedy nie muszą trzymać się bezwzględnie zasad panujących w domu.
      • longpath Re: Jedna frytka a sprawa kultury 29.07.09, 14:15
        Ale ona nie mówiła tego do mnie, tylko do swoich kompanów przy
        piwie, stąd ta moja irytacja. Tylko ten wzrok bazyliszkowy... Gdybym
        coś tam próbowała jej odpowiedzieć, pewnie zaczęłaby się drzeć, bo w
        dyskusji z tymi panami, którzy też się z nią nie zgadzali, wpadła
        już w wysokie tony smile
    • agar2208 Re: Jedna frytka a sprawa kultury 28.07.09, 23:25
      A ciekawi mnie jeszcze, czy ta owa "Pani niania" potrafiła by dokładnie
      wyjaśnić, dlaczego to jest nie zdrowe????
      Czy tylko gdzieś tak słyszała i powtarza.
      Skoro ma tyle kursów to powinna dokładniej to wyjaśnić.
      • lukrecja34 Re: Jedna frytka a sprawa kultury 29.07.09, 08:03
        donkaczka-męcząca jesteś jak biegunka..ciągle swoje i swoje-misję jakąś masz czy
        co? odczep się wreszcie od talerzy innych,patrz w swój i przestań wmawiać,że
        karmimy śmieciami-wypraszam sobie.twoje "żrą ekologię",moje JEDZĄ normalne
        jedzenie.skoro masz ochotę być męczennicą przy garach-twoja sprawa.ja wolę iść
        na spacer,poczytać książkę czy poleżeć przed telewizorem(o matko-też niezdrowe!!).
        po raz kolejny napiszę-mój 12-letni syn od czasu do czasu zje
        frytki,pizzę,chipsy,napije się coli-OD CZASU DO CZASU.zębów,zdrowia i figury
        niejeden pozazdrościłby mu.i tak-wiem-nie wiadomo co będzie za parę lat.no ale
        ty zapewne wiesz..
        • zonkastonka Re: zdrowe żywienie: donkaczka 29.07.09, 09:09
          Jakoś nie odebrałam personalnie Twoich postów, a jestem z tych żywiących
          śmieciami (moje dziecko uwielbia parówki i Bakusie - to chyba z tej samej półki
          co Danonki?). Nie zna za to słodyczy, poza okazjonalnym biszkoptem jak jesteśmy
          poza domem i nie mam nic innego do jedzenia.
          Osobiście myślę, że "przegrywasz" (sorki, nie mogłam znaleźć bardziej
          adekwatnego słowa) na forum bo chyba za bardzo chcesz ludzi nawrócić na swoją
          filozofię (jak to ktoś wyżej napisał - misję masz? smile Żyj i pozwól żyć innym...
          Na mnie jednak ciut podziałało i zaintrygował mnie Twój sposób żywienia. Pisałaś
          coś może gdzieś wcześniej jakich dobrych tłuszczy używasz w kuchni? Jeśli tak to
          podeślij linka, jeśli nie to napisz. To chyba jestem w stanie zmienić (jeśli
          używam złych smile. Jogurt wg Twojego przepisu wypróbuję choć naturalny tylko od
          wielkiego dzwonu jem i tylko z sezonowymi owocami (mytymi!smile - samego nie lubię.

          A co do żywienia eko - piszesz, że nie jest to kwestia czasu i pieniędzy. Jednak
          jest, wybacz. Przynajmniej w Polsce, bo pewnie w DE inaczej.
          Produkty EKO czy BIO są dwa razy droższe niż normalne. Weź pod uwagę, że
          statystyczny Polak i tak zaopatruje się w Tesco czy Biedronce. A na robienie
          własnych kiełbas, pieczenie chleba itp (nie mam maszynki) najzwyczajniej nie mam
          czasu. Praca poza domem z dojazdami i zakupami zajmuje mi niemalże 10 godzin.
          Jakieś 2-3 h dziennie widzę swoje dziecko - wolę się z nim pobawić wówczas.
          Wieczorem, jak już: posprzątam, poprasuję i ugotuję mam czas wreszcie posiedzieć
          z mężem przy winie, bez tego upadnie mi małżeństwo wink. Nie w głowie mi wówczas
          wekowanie schabu smile
          Ale udaje nam się dwa razy do roku "zabić świnię" - rodzina na wsi ma znajomego
          rzeźnika i wówczas jemy mięso, w którym jest 100% mięsa, albo coś koło tego....
          Jak Ty to robisz?
      • longpath Re: Jedna frytka a sprawa kultury 29.07.09, 14:31
        Sądzę, że po milionie kursów mogła to wiedzieć. W końcu większść
        ludzi wie, że to tłuste i dioksan zawiera. Ale sposób manifestacji
        swoich poglądów zaprezentowała ciekawy.
    • donkaczka Re: Jedna frytka a sprawa kultury 29.07.09, 10:36
      odpowiem zbiorczo - lukrecjo a ty pusta jestes jak beben
      oprocz obelg w zasadzie zaden argument poza niesmiertelnym "a moj je i zyje" sie
      nie pojawia w twoim wykonaniu, zreszta w wiekszosci dyskusji pojawiasz sie zeby
      rzucic jakas srednio cieta riposta i tyle
      polez przed tivi zamiast sie irytowac czytajac, ze mozna i ksiazeczki poczytac i
      pobawic sie z dzecmi i na spacer pojsc i dalej miec wolne moce przerobowe, zeby
      sie nad zawartoscia garnka zastanowic..


      nie mam misji, mialam wczoraj dzien na kanapie, wiec popatrzylam jak sie
      pienicie, forum jest po to zeby pogadac?? jak widac pare osob z dyskusji
      skorzysta, a ile czyta i nie pisze, bo sie nie ma ochoty scinac i narazac na
      wyzwiska? w zyciu kompletnie mnie nie interesuje co kto robi, to nie ja zakladam
      zdumione watki co tez widzialam na placu zabaw i jakie to oburzajace...

      nie "przegrywam" bo z nikim nie wojuje i nikogo nie nawracam, takiego bicia
      piany tu wiecej bywalo, sklad zawsze podobny po obu stronach (anyx chyba na
      urlopie hehe)
      takich mam jest wiecej, tylko najczesciej wychodza z zalozenia, ze nie ma sie co
      kopac z koniem i nie pisuja na otwartych forach, gdzie jak wiadomo poziom pytan
      i odpowiedzi jest hmm rozny
      a tych agresywnych i majac gie do powiedzenia jest wiekszosc i zakrzyczec probuja
      jak w zyciu

      nie czytacie dokladnie
      spektrum "dobrego zywienia" jest szerokie
      nie trzeba kupowac bio (jak slusznie mowisz nie wszedzie jest i jest drogie w
      pl) nie trzeba robic szynki i dzemu
      zaczyna sie od prostych ruchow - czytania etykiet i wybierania produktow bez
      poprawiaczy, nawet ketchup mozna kupic z cukrem i bez pomidora, kolorowa maziaja
      po prostu
      wyrzucic kostki, kupic szybkowar, wyjsc poza niesmiertelne - sol pieprz listek
      laurowy i zobaczyc jak fajnie moze cos smakowac
      unikac cukru, zrobic nalesniki z maki pelnoziarnistej nie bialej tortowej, kupic
      brazowy cukier, czy syrop z agawy czy ksylitol - tu juz kasa i dostepnosc, choc
      net dociera i pod strzechy

      ale nie, prosciej jest stwierdzic ze to tyle czasu i kasy i nie ma co sie
      napinac, jak nie mozna byc super hiper eko to juz hulaj dusza piekla nie ma
      prowadzilam zdrowa kuchnie mieszkajac w polsce, pracujac 15 i wiecej godzin na
      dobe i majac tylko auchana i bazarek po drodze, wiec nie piszcie ze sie nie da
      za to hihi teraz mam czas, w koncu "siedze w domu z trojka dzieci i nic nie
      robie" nie?
      glowa i checi, przede wszystkim
      wymowki i dziure w d.upie ma kazdy, pewnie ze latwiej jest pisac komunaly "i tak
      wszystko trujace" i dalej jesc po staremu

      zonkastonka
      nie pisalam ze uzywam specjalnych tluszczy, pisalam ze unikam produktow z
      tluszczami trans
      poguglaj sobie, zobaczysz co to i gdzie jest i czym grozi
      wyszukiwarka na forum tez znajdziesz, za duzo pisania by bylo na raz
      swinki nie kupuje na razie, przeprowadzilismy sie ostatnio, ale na jesieni chce
      kupic zamrazarke i o zgrozo wedzarke i pobawic sie w robienie wedlin domowych,
      tylko musze wymacac okolice, poki co przeplacam w sklepach bio
      • verdana Re: Jedna frytka a sprawa kultury 29.07.09, 13:06
        Prohibicja rozpiła Amerykę. na koloniach od telewizora nie sposob
        oderwać dziecki, ktorych rodzice wyrzucili telewizor z domu, bo
        zamula umysł. Moja kolezanka, prowadzaca od lat prywatne obozy mowi,
        ze podczas gdy reszta dzieci szaleje na rowerach, tych dwóch
        delikwentow wyje, gdy namawia się ich do przerwania oglądania.
        Na wycieczkach szkolnych na fastfoody rzucala się mlodzież, ktorej
        rodzice tego zabraniali. Reszta poprzestawala na hamburgerze i
        frytkach. Ci opychali sie do nieprzytomnosci zarciem, jakie mamusia
        uznawała za obrzydliwe.
        Alkoholicy wywodza się z rodzin alkoholikow i abstynentów.
        To co zakazane jest zazwyczaj najbardziej pożądane.
        • donkaczka Re: Jedna frytka a sprawa kultury 29.07.09, 13:22
          hm
          to taki dziwny argument, z gatunku tych "nie dasz slodkiego to sie beda rzucac"
          jesli je sie roznorodne jedzenie, smaczne, to naprawde macdonald niczym
          atrakcyjnym nie jest, chyba ze w kategoriach socjalnych - cala ekipa idzie,
          jakies zestawy z zabawkami kupuje..
          jakos watpie, zeby dzieciaki ktore zajadaja sie porzadnym jedzeniem na codzien
          nagle oszalaly na punkcie hamburgera z maca, bo domowy hamburger mniam, moj maz
          uwielbia i robimy czasem

          moje dzieciaki znaja slodkie takie jak ja daje - gorzka czekolade, domowe
          wypieki, budyn itp
          i co? kinder jajem corka pluje, gumisiami tez - lubi herbatniki czy kruche
          ciasteczka, ale potrafi odniesc polowe, bo ma dosyc
          jest roznica w smaku miedzy lepsza i gorsza czekolada, jesli je sie glownie te
          lepsze, to potem taka zwykla nie smakuje - z normalnym jedzeniem jest podobnie
          wedliny sa za slone, w zupie glutamian gryzie w gardlo

          nie wiem skad ten czar przypisywany fastfoodom, nie kazdy mu ulega
          mam nadzieje, ze moje dzieciaki raczej na kebaba pojda niz hamburgera, a jesli
          nawet to coz, glow im nie pourywam
          i majac w perspektywie taka opcje i tak nie zamierzam ich teraz zapoznawac
          seks tez kiedys poznaja, nie zamierzam przyspieszac edukacji ponad rozsadek wink
          • verdana Re: Jedna frytka a sprawa kultury 29.07.09, 22:21
            Jest. Bo wszystko co inne bywa atrakcyjne. Domowy obiad u mamy,
            chocby gotowała jak szef czterogwiazdkowej restauracji, jesttylko
            domowym obiadem. McDonalds w ktorym jest sie pierwszy raz - moze
            okazac sie fascynujacy. I smaczny - bo inny.
            Jedzenie nie jest obiektywnie "smaczne" i "niesmaczne". bardzo
            często ludze uznaja za doskonale to, czego nie znaja - zobacz jaką
            kariere robia w polsce restauracje japońskie.
            Tobie, ktora poznala już inne smaki i wybrala, moze co innego nie
            smakowac - a dzieci dopiero będa te inne smaki poznawaly. Problem w
            tym, ze czasem lepiej poznawac cos pod kontrolą.
            • donkaczka Re: Jedna frytka a sprawa kultury 30.07.09, 11:24
              no tak, ale idac tym tropem powinnam tez pod kontrola zapoznac dzieci z
              papierosami i narkotykami - a tego mam nadzieje jednak nie skosztuja, czy raczej
              w nalog nie wpadna, bo ze sprobuja to nawet pewne

              fastfoody traktuje podobnie - ja tego nie akceptuje, jesli oni tak wybiora -
              wolna wola, beda miec swiadomosc co to jest, ze istnieje i dlaczego JA tego nie
              wpuszczam do naszego zycia, a co zrobia kiedys dzieci - ich sprawa
              poki ja decyduje, papieroskow ekstazek i hamburgerow z maca znac nie beda
              • longpath Re: Jedna frytka a sprawa kultury 30.07.09, 11:41
                Donkaczko, czuję się dyskryminowana smile Dyskutujesz ze wszystkimi, a
                ze mną nie. Jak znajdziesz chwilę, odpowiedz na moje pytania
                odnośnie IMiD, czemu niby taki zły i źle poleca, bo nie wiem. Oraz
                na pytanie, jakie niekorzystne substancje są w danonkach np.
                waniliowych? Sztuczny aromat wanilii i cukier? Pektyna? Bo czasem
                dodają to białko także do zwykłych jogurtów w celu koagulacji. I czy
                rzeczywiście jak coś jest specjalnie dla dzieci, to lepiej omijać
                szerokim łukiem, bo to tylko chwyt marketingowy? Przypominam, że
                stwierdziłaś na podstawie jednego mojego wpisu, że niewiele wiem o
                żywieniu dzieci, chciałam więc zapytać, co konkretnie możesz mi
                zarzucić, bo w sumie niewiele tu pisałam o żywieniu jako takim, ale
                zaczęłam "zdumiony" wątek pochylający się nad przemądrzałością i
                brakiem kultury niektórych osób.
                • donkaczka Re: Jedna frytka a sprawa kultury 30.07.09, 12:01
                  long przepraszam, ale ja nieczasowa jestem i raczej jestem tu gosciem niz stalym
                  bywalcem smile dziecie mi zabkuje wiec mialam wczoraj dzien kanapowy, ale
                  dyskutowac z kilkoma osobami nie jestem w stanie
                  a oftopy na gazecie sa dozwolone i czeste, to juz dawno nie jest watke o jednej
                  frytce, o ktorej zreszta osobno swoje zdanie pisalam na poczatku

                  no rzucilam luzna uwage o danonkach, bo nie znam osoby glebiej zainteresowanej
                  zywieniem ktora by danonka kupila
                  primo - danonki sam producent poleca po 3 roku zycia, secundo - cukrzone i
                  poprawiane, nie znam skladu na pamiec, nie zacytuje, ale zawsze kupowalam nabial
                  bez zageszczaczy skrobi emulgatorow rozmaitych e, aromatow zgodnych z
                  naturalnymi itp
                  to juz lepszy jest serek rolmlecza, ser smietanka i wanilia - i o to chodzi
                  poguglaj o danonkach, jest troche info w necie, takze o "rekomendacjach" imdz
                  ktore rozdaja w zamian za dotacje po prostu i wcale sie z tym nie kryja

                  ja akurat reklam nie znam, bo telewizji nie mam, wiec nie mam pojecia co jest
                  polecane dla dzieci a co nie, kieruja sie swoja wiedza i checiami
                  a co do wtracania sie i komentarzy - no buractwo i tyle
                  na forum mozemy sie pospierac o poglady i zalozenia, ale w zyciu kompletnie mnie
                  traca, co kto daje dzieciom, co z nimi robi, jak je wychowuje itp za duzo mam
                  roboty ze swoimi dziecmi, zeby jeszcze swiat naprawiac, moze miala kobieta jakis
                  problem ze soba i potrzebowala frustracje wyladowac wink
                  mnie by to tracalo, skoro na codzien wiesz co dajesz i diety pilnujesz, to
                  dlaczego tak Cie ruszyla czyjas opinia?
                  • longpath Re: Jedna frytka a sprawa kultury 30.07.09, 12:13
                    Znalazłam, że w serkach danona wykryto kiedyś dioksan, ale podobno
                    wycofali serię smile Ja nie mam na razie problemu z serkami, bo mała
                    jest alergiczką na mleko i przetwory. Próbowałam wprowadzić jogurt
                    właśnie z Rolmlecza, ale klops.

                    >mnie by to tracalo, skoro na codzien wiesz co dajesz i diety
                    pilnujesz, to
                    > dlaczego tak Cie ruszyla czyjas opinia?

                    No własnie dlatego smile Ja tu wszystkie etykiety studiuję, każę sobie
                    certyfikaty w sklepach pzynosić, szukam produktów naturalnych, piekę
                    w domu ciastka zamiast tych wszystkich super słodkości w sklepach i
                    generalnie mała w zasadzie same warzywa, owoce, trochę mięsa i mleka
                    HA, a tu jakaś smarkata po pedagogice tak mnie krytykuje z powodu
                    jednej frytki? No duma mnie zabolała smile Pierwszy raz mi się to
                    zdarzyło, może powinnam przywyknąć. Chociaż w sumie później wydało
                    mi się to raczej żałosne i śmieszne.
                    • donkaczka Re: Jedna frytka a sprawa kultury 30.07.09, 12:31
                      moj tata danonki dzieciom kupowal, nie chcialy jesc - to naprawde jest strasznie
                      slodkie i ma taki posmak w gardlo gryzacy - ja im sie nie dziwie, serek homo bez
                      niczego wcinaja bez oporow, kefirem sie zapijaja
                      mnie sam sklad odrzuca, po co cukier wszedzie pakowac??

                      hehe duma powiadasz, to chyba mloda mama jestes
                      z czasem czlowiek krzepnie w pogladach i poczuciu, ze podejmuje wlasciwe decyzje
                      ile mam tyle sposobow na wszystko, jak ktos ma czas i checi zeby sie rozgladac
                      po innych i komentowac na dodatek, to raczej ma sam jakis problem i szuka
                      potwierdzenia, jaki jest tip top
                      moja uwage raz jedynie dziecko przykulo, w szpitalu, gdzie wyszynk dla dzieci
                      byl obfity i roznorodny, a rodzice dokarmiali dwulata czipsami i cola tak
                      skutecznie, ze mlodego w nocy na plukanie zoladka zabrali
                      to byl jedyny przypadek w mojej karierze matki, ze przylukalam i jeszcze z mezem
                      obgadalam panstwa z odpowiednim komentarzem (ale poza ich zasiegiem sluchu bo
                      juz w domu wink)
                      za to na forum lubie pisac czasami, mimo ze zazwyczaj jestem w mniejszosci i
                      zbieram obelgi roznej masci, to wiem, ze czytaja mniej betonowe matki i biora
                      sobie do serca
                      sama tak czytalam, chlonelam i zmienialam rozne zwyczaje, wiec splacam dlug wink
                  • zonkastonka Re: nawiedzona pozytywnie? 30.07.09, 14:33
                    Donkaczka, im dłużej Cię czytam w tym wątku tym bardziej mi się podobasz smile
                    JESTEŚ nawiedzona - dziecię w chuście nosisz, wędzarnię kupujesz i telewizora
                    nie masz???? A nie wiesz co to postępy cywilizacji??? tongue_out

                    Tak serio - nawet jeśliś nawiedzona to pozytywnie.

                    Jak pisałam wyżej, mnie Twój tok rozumowania przekonuje. Zaczęłam od wyguglania
                    o tłuszczach trans i...wyrzucam Ramę. I idę sprawdzić czy olej, który mam w domu
                    (Brolio) był tłoczony na zimno.

                    A dziecku może faktycznię kupię jogurt nat. zamiast Bakusia? Ale parówki mu nie
                    odmówię. Jak mówisz, do wszystkiego się dochodzi małymi krokami smile


                    • donkaczka Re: nawiedzona pozytywnie? 30.07.09, 17:17
                      o ho ho, ty mnie nie prowokuj wink...
                      piore w orzechach, dzieci rodze w domu, uzywam pieluch wielorazowych, a na
                      zakupy jezdze z siatkami z materialu smile

                      w tivi nic nie ma smile ale mam duza biala sciane, na ktorej sie swietnie filmy
                      wyswietla, wiec ogladam duzo, ale tego co ja chce smile

                      powoli powoli, czytaj kombinuj
                      dla kazdego co innego jest wazne, u mnie sie zaczelo od odchudzania
                      montignakiem, ktory tepi dodatki do zywnosci - cukier glownie, powodujacy skoki
                      insuliny - takie skoki ktore trwaja latami powoduja cukrzyce, a cukrzycy u
                      dzieci w stanach coraz wiecej, wlasnie przez to docukrzanie wszystkiego lacznie
                      z ketchupem i majonezem...
                      to milego odgruzowania kuchni wink


                      aaaa
                      bardzo
                      bardzo
                      bardzo polecam szybkowary - takie garnki cisnieniowe
                      gotuje sie pysznie, wonnie, szybko, zupy z szybkowara z odrobina soli i
                      przyprawami smakuja bosko, bo cisnienie wyciska maksa smaku z wloszczyzny (i ew.
                      miesa) na piersi z kurczaka wychodzi bardzo smaczna zupa w 40 minut
        • figrut Re: Jedna frytka a sprawa kultury 29.07.09, 13:27
          > Na wycieczkach szkolnych na fastfoody rzucala się mlodzież, ktorej
          > rodzice tego zabraniali. Reszta poprzestawala na hamburgerze i
          > frytkach. Ci opychali sie do nieprzytomnosci zarciem, jakie mamusia
          > uznawała za obrzydliwe.
          Całkowicie się z Tobą zgodzę. Dziewczynka z mojej bliskiej rodziny szalała na
          podwórku z moimi chłopakami kiedy została mi na kilka godzin powierzona pod
          opiekę. Choć moi byli czarni, ona była zalepiona błotem dosłownie. Nie można
          było jej oderwać od wody i czarnej ziemi, choć na podwórku trampolina,
          piaskownica z czystym piaskiem i rowerki. Bawiąc się koło swojego domu nie wolno
          jej się zbytnio wybrudzić. Zawsze ładnie ubrana, uczesana, podobno "ona tak
          lubi", na podwórku szalała w chłopięcych majtkach na bosaka z moimi chłopakami i
          miała frajdę z robienia sobie błotnych placków na głowie.
          Rodzeństwo (dzieci mojej kuzynki) którzy w domu słodycze widzą z okazji świąt
          "bo cukier zabija", u nas wędrowali do mojej teściowej, która słodyczy zawsze ma
          oporowo. Moi brali po ciastku w rękę (mają słodycze dostępne na co dzień), ta
          dwójka zapychała kieszenie wszystkim jak leci i na podwórku zajadała tak, żeby
          mama nie zauważyła. To, czego moi nie są w stanie przejeść w ciągu dwóch
          miesięcy, ta dwójeczka zjadła w ciągu jednego popołudnia.
          • donkaczka Re: Jedna frytka a sprawa kultury 29.07.09, 13:33
            no i to jest wlasnie to:
            > Rodzeństwo (dzieci mojej kuzynki) którzy w domu słodycze widzą z okazji świąt
            > "bo cukier zabija"

            wcale im sie nie dziwie.. ale to jest myslenie z gatunku - cukier=slodkie
            mozna ograniczac cukier, bialy szkodliwy cukier, a slodkie jesc, to chyba jeden
            z popularniejszych bledow myslowych - nie dam slodkiego bo szkodzi.. nie
            slodkie, a bialy cukier


            z fastfoodem to samo - jak sie sprowadza zdrowa kuchnie do unikania fastfoodow,
            nie dbajac o to co w garnku plywa, to tez efekt smieszny
            • figrut Re: Jedna frytka a sprawa kultury 29.07.09, 13:49
              Donkaczka, spotkałam Cię ostatnio na Niemowlaku i tam tak samo nawiedzona byłaś.
              Człowiek nie żyje tylko po to, aby zdrowo się odżywiać, uprawiać sporty, bo
              sport to zdrowie, unikać słońca, bo słońce szkodzi itd. W życiu jest też miejsce
              na spontan, taki całkowity spontan, gdzie człowiek może się obeżreć jak
              przysłowiowa świnia, schlać do nieprzytomności i jechać całą nockę z dziećmi w
              foteliku aby po plaży połazić, po czym kolejną nockę z dziećmi kimnąć się na
              rozłożonej kołdrze w bagażniku (o ile to kombi tongue_out). W życiu, codziennym życiu
              jest czas na zdrowy rozsądek i szaleństwo. Kto trzyma się ściśle określonych
              reguł, jest jak niewolnik który sam siebie więzi "w imię wyższych celów".
              Co to znaczy "bialy szkodliwy cukier". Znasz cukier używany w ogólnie dostępnych
              słodyczach, który nie jest "biały i szkodliwy" ? Moje dzieciaki mają na co dzień
              kompoty robione przeze mnie z owoców ogrodowych, ale na wyjeździe zapijają się
              colą właśnie, bo tych zdrowszych kompotów mają na co dzień tyle, że cola jest o
              wiele bardziej atrakcyjna, niż najsmaczniejszy kompot świata.
              • donkaczka Re: Jedna frytka a sprawa kultury 29.07.09, 14:21
                figrut
                bo net ma to do siebie ze znieksztalca
                kazdy kto pisze z sercem i przekonaniem, zaraz ma latke nawiedzonego, wiec nic
                dziwnego, ze podobne do mnie matki glownie na zamknietych spotykam

                skad wnioskujesz ze obcy mi jest spontan zyciowy? chyba sie bardziej pomylic nie
                moglas, co to ma wspolnego z podejsciem do odzywiania? to co domowym curry czy
                buleczkami sie objesc nie mozna? muz isc kiche napchac kfc zeby miec poczucie
                luzu zyciowego??
                no usmialam sie jak norka

                sama piszesz, ze zasady sa dobre odstepstwa tez, pytanie co kto przed odstepstwa
                rozumie i tyle

                nie kupuje ogolnodostepnych slodyczy

                btw w de takie zwyczaje panuja w wiekszosci przedszkoli
                panie zaznaczaja, ze tylko woda do picia, ze zadnych slodkosci na sniadanie, na
                urodziny tez jest poczestunek bez slodyczy
                i nikt tu od nawiedzonych ludzi nie wyzywa..
            • longpath Re: Jedna frytka a sprawa kultury 29.07.09, 14:26
              >nie słodkie nam szkodzi, ale biały cukier>
              czyli uściślając sacharoza. glukoza i fruktoza też są białe. A czy
              są jakieś inne kolory węglowodanów???
      • lukrecja34 Re: Jedna frytka a sprawa kultury 29.07.09, 18:21
        ot-i wylazło z ciebie całe buractwo..i klasą błysnęłaś..wskaż mi choć jedną
        obelgę jaką cię obrzuciłam a przyznam się do błędu-serio,seriosmile
        głęboko w de mam czy moje riposty podobają ci się czy też drażnią.taki mam styl
        wypowiedzi na forach-bo chyba o tym w swoim wykonaniu też pisałaś?w
        przeciwieństwie do ciebie nie opluwam innych,nie równam z poziomem świni żrącej
        śmieci,bardzo rzadko wdaję się w takie pyskówki jak ta.ale nie pozwolę sobie na
        robienie z siebie ćwierćinteligenta tylko dlatego,że nie dorastam w twoim
        mniemaniu do twoich ekologicznych pięt.
    • dare-czka Re: Jedna frytka a sprawa kultury 29.07.09, 14:28
      bylam kiedys troszke na forum jedzenia zeby sie
      czegos "madrego"dowiedziec i leb mnie od tego rozbolal,dziewczyny
      spieraly sie ktory olej lepszy,jakie maslo,jak zrobic nalesniki zeby
      nie wsysaly tluszczu,dla mnie te wszystkie metody jak z czeskiego
      filmu,mowily o skladzie kazdego produktu,niektore nazwy poraz
      pierwszy slyszlalam,i te metody przyrzadzania posilkow czytalam i
      nic z tego nie rouzmialam ,a przecioez to forum"jedzenie"Juz tam nie
      zagladam bo nic z tego nie kumam.Ja daje malemu jesc warzywa z
      pobliskiego sklepu,miesa i wedline,owoce tez tam kupuje,nigdy nie
      zastanawialam sie skad pochodza,jaki sklad
      oleju,masla,jogurtu...itpMoze to zle-nie wiem,przynajmniej nie
      zaprzatam sobie tym glowy i jest nam ok.P.S.Frytki tez jadl(13 mies)
      jak jestemy w MC to ze 2-3 schrupie,nie widze w tym
      problemu.Dziwczyny-dajcie spokoj i zyjcie tak jak wam wygodniej!
      • longpath Re: Jedna frytka a sprawa kultury 29.07.09, 14:40
        Wątek początkowo nie był, tak mi się przynajmniej wydawało, o
        zdrowym czy niezdrowym jedzeniu, ale o reakcji pewnej pani na
        podanie jednej frytki dziecku smile przeczytałam wiele słów poparcia
        dla mojego zażenowania taką postawą oraz kilka uwag, jak to niewiele
        wiem o żywieniu dzieci i że piszę "zdumione" wątki. A chciałam
        właśnie dobrze. Powiedzeć ludzom, żeby na luz wrzucili i nie darli
        kotów o to, kto jest najmąrdzejszy smile Ale cóż, specyfika forum...
        • aannaa6 Re: Jedna frytka a sprawa kultury 29.07.09, 14:47
          To nie specyfika forum ale niestety polskiego społeczeństwa.
        • karro80 Re: Jedna frytka a sprawa kultury 29.07.09, 14:50
          Bo na gazecie nie wywalają off topówwink
          Co czasem jest fajne, bo dyskusja może przybrać zupełnie inny
          kierunek, co nieraz jest fajne.

          Dareczka - po to jest forum "jedzenie", żeby tutaj i gdzie
          indziej grozy nie czynićwink
          Tak to jest na tematycznych forach, że omawia się czasem szczegóły,
          szczególiki, które niezainteresowanych będą nudzić/wkurzać itp,
          a "pasjonaci" będą w siódmym albo i którymś niebiesmile

          Ja np lubię wiedzieć co siedzi w jedzeniu, kosmetykach itp...inny
          czyta plotki o aktorach czy prasę komputerową - mnie to nie
          stresuje - takie nieszkodliwe hobby- a czasem wręcz przeciwniewink
          • dare-czka Re: Jedna frytka a sprawa kultury 29.07.09, 15:50
            przyznaje Ci racje- w sumie to prawda-po to sa tematyczne
            fora,przemyslalam i wiem juz ze ja tam niepotrzebna bo nie
            rozdrabniam sie w kwestii jedzeniasmile
            • karro80 Re: Jedna frytka a sprawa kultury 29.07.09, 18:31
              dare-czka napisała:

              wiem juz ze ja tam niepotrzebna

              E tam niepotrzebnasmile Jak cos to zaznacz, że potrzebujesz "mniej
              rozbudowanej" poradywink Ja tam jakoś chyba nie zamieszałam
              odpowiadając na Twój post - chciałam, żebys miała prościej, bo mały
              pospać nie daje to chociaż żebys przy garach nie musiała stac
              gotując odzielniesmile
              • dare-czka Re: Jedna frytka a sprawa kultury 29.07.09, 22:01
                smiledziekismile
    • mm.3 Re: Jedna frytka a sprawa kultury 30.07.09, 11:02
      Niestety żyjemy w takim kraju że najlepiej wytykać postępowanie innych .Uwagami
      tej pani wcale bym się nie przejęła bo i po co.Tylko niech ona się zastanowi ile
      niezdrowych rzeczy je ona.Czy wie co dodaje się do szyneczki i na czym rosną
      piękne pomidorki?To co wygląda na zdrowe nie zawsze takie jest
      • longpath Re: Jedna frytka a sprawa kultury 30.07.09, 11:46
        Niestety tak. Ale mnie to coraz bardziej irytuje. Nawiasem większość
        szyneczek zawiera ok. 70% mięsa, a reszta to białko sojowe albo
        mleko w proszku, konserwanty ze trzy, stabilizatory i inne. A ja
        biegam po sklepach i czytam etykiety albo proszę o to sprzedawców i
        wszyscy patrzą na mnie jak na świrasmile
        • donkaczka Re: Jedna frytka a sprawa kultury 30.07.09, 12:03
          kiedys na galerii potraw byl fajny i prost przepis na gotowana szynke domowej
          roboty, ja zrobilam raz, potem mi sie nie chcialo, bo u nas malo wedlin szlo
          przymierzam sie jesienia do kupienia wedzarki i robienia w domu, bo w de kroluja
          mielonki wszelkiej masci, szynki sa slone i papierowe a dobrej kielbasy nie
          uswiadczysz
          • longpath Re: Jedna frytka a sprawa kultury 30.07.09, 12:18
            Dobrze by było, żeby jednak mieć wybór i móc kupić normalną szynkę w
            sklepie. Niechby nawet droższa była. To chyba jednak nie jest już
            możliwe, bo w Polsce nie ma podaży na takie produkty. Prawie każdy
            woli więcej i taniej. A np. dla alergików to duży problem.
            • donkaczka Re: Jedna frytka a sprawa kultury 30.07.09, 12:33
              hm z rozmow z innym nawiedzonymi wiem, ze istnieje zywieniowe podziemie,
              gospodarstwa gdzie mozna kupic pewnie produkty, wedliny robione na zamowienie
              (nawet w polsce bedac zajadalam sie kielbachami z prywatnej wedzarni, gosc robil
              na konkretne zamowienia dla znajomych tylko)
              jak pomacasz, to znajdziesz, jest nawet forum o wedlinach domowych, tam na pewno
              jacys pasjonaci robia na mala skale
              fora nawiedzonych tez znajdziesz, a na nich info gdzie szukac
            • karro80 Re: Jedna frytka a sprawa kultury 30.07.09, 12:39
              A masz u siebie może "krakowski kredens"? oni nie są eko, ale coś w
              stylu "slow food" - mają żarełko wg starych receptur z minimalną,
              niezbędną ilościa substancji dodatkowych.

              Ja kupuję tam kiełbasy(widziałam składy np 135gmięsa na 100g
              gotowego wyrobu plus przyprawy naturalne czli mniej więcej jak na
              wsi robią) - pyszne sąsmile, mają też parówki - i te od nich mała je
              czasem. Są szynki - tyle, że ja raz brałam bo parzę w domu - taniej
              wychodzi, masła, miody(bardzo pyszne)jaja "wolnowbiegające" i
              jeszcze różne takie.

              I z kolei dla alergików jest u nas(łodź)seria regionalnej firmy -
              też dość smaczne.
              • longpath Re: Jedna frytka a sprawa kultury 30.07.09, 12:59
                Nie wiem, poszukam Kredensu, na razie posiłkuję sie Starą Wędzarnią,
                ale tylko jeden produkt jest w miarę w porządku. Jest u mnie
                Peklimar, który rozsyła ulotki o zdrowych niskowydajnych wędlinach,
                ale sprawdziłam - we wszystkim białko sojowe.
    • donkaczka Re: Jedna frytka a sprawa kultury 30.07.09, 18:19
      ha!
      prosze, jakie persony nawiedzeniu ulegaja:
      odwazsie.gazeta.pl/odwagi/1,97775,6428630,Kurczaka_dzieciom_nie_kupie.html
      owianko, dzieki za linka smile
      • karro80 Re: Jedna frytka a sprawa kultury 30.07.09, 18:26
        Fajny artykuł, ale się nie zgodzę, że kuraka w markecie porządnego
        się nie dostanie. Są kuraki, kaczki, gęsi zagrodowe karmione paszami
        tradycyjnymi nie modyfikowamymi. Mają twarde kości i lepszy smak,
        więc wierzę temu co napisali na etykietce - nawet mąż zauważył, że
        są dużo lepszesmile

        A chleb z zakwasem uwielbiambig_grin i żurek...i zasmażka...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka