Dodaj do ulubionych

Przeżyłam aborcję.

11.09.09, 12:08
Świadectwo tego zlepka komórek, płodu. Tej "uciążliwości" i pasożyta.

www.youtube.com/watch?v=NpOFcqrqBa0
www.youtube.com/watch?v=1qa8EwCU38w
Obserwuj wątek
    • miminko Re: Przeżyłam aborcję. 11.09.09, 12:23
      normalnie prawie sie poplakalam ze wzruszenia, szczegolnie przy tym fragmencie o
      tym jak "jej wspanialy prezydent" Bush podpisal ustawe chroniaca dzieci
      narodzone. ten sam Bush, ktory te dorosle dzieci wysyla na smierc (oraz, na
      zabijanie) do Iraku, Afganistanu, etc.

      zeby nie bylo - uwazam pozna aborcje za barbarzynstwo. a sama aborcje za zlo
      konieczne. nie wiem jak ty wobbler, ale ja bym nie chciala rodzic dziecka z
      gwaltu. albo ciezko uposledzonego.
      • wobbler Re: Przeżyłam aborcję. 11.09.09, 12:36
        Zabij gwałciciela. Dlaczego dziecko bedące też częścią Ciebie?
        Tylko że gwałciciel móglby opór stawić, nie? Ot, kłopot...
        • wieczna-gosia Re: Przeżyłam aborcję. 11.09.09, 12:54
          i ty misku nie jestes cyniczna? Co to za rada? Naprawde uwazasz ze w usuwaniu
          ciazy z gwaltu chodzi o symboliczna zemste?
        • tiuia Re: Przeżyłam aborcję. 11.09.09, 12:55
          Może w takim razie nie zabijać dziecka, tylko oddać je na wychowanie gwałcicielowi? W końcu to tatuś?
        • douglas.beauty Re: Przeżyłam aborcję. 11.09.09, 15:17
          wobbler napisała:

          > Zabij gwałciciela. Dlaczego dziecko bedące też częścią Ciebie?
          > Tylko że gwałciciel móglby opór stawić, nie? Ot, kłopot..

          Otoz droga wobbler -to samo prawo do zycia, ktore chroni "zycie
          poczete" chroni tez gwalciciela. Typowa katolicka hipokryzja.
          Zeby bylo jasne - jestem za prawem do aborcji do 12 tygodnia i
          przeciwko karze smierci.
    • wieczna-gosia Re: Przeżyłam aborcję. 11.09.09, 12:26
      czego ta dramatyczna relacja ma dowiesc? Szczegolnie ze to nie byla aborcja w
      dzisiejszym rozumieniu tylko przedwczesnego porodu co najwyzej. No dramatyczne,
      wzruszylam sie.
      • miminko Re: Przeżyłam aborcję. 11.09.09, 12:29
        chyba glownie tego, ze przezycie aborcji przyplaca sie ciezka egzaltacja.
    • zonajoanna Ósmy miesiąc??!! 11.09.09, 12:27

      W ósmym miesiącu nie jest się już zlepkiem komórek...
      Pytanie od którego momentu przestaje się nim być? Gdzie jest granica
      bycia lub nie....
      • wobbler Re: Ósmy miesiąc??!! 11.09.09, 12:31
        Od połączenia pierwszych dwóch się jest... Nic innego niż człowiek z nich nie
        będzie.
        • babcia47 Re: Ósmy miesiąc??!! 11.09.09, 13:35
          w około 60% przypadków nic nie będzie.. bo albo obumrze, albo się
          nie zagnieździ albo w późniejszym terminie dojdzie do samoisnego
          poronienia, jeszcze zanim kobieta zauwazy, że jest w ciąży
          • mniemanologia Re: Ósmy miesiąc??!! 11.09.09, 13:39
            Otóż to. Może też powstać taki torbielowaty twór, wydala się go w
            czasie miesiączki, normalnie.
            Ot, natura. Dar życia.
            • babcia47 Re: Ósmy miesiąc??!! 11.09.09, 13:41
              może jeszcze pochłonąc go bliźniak-kanibal..albo po latach wydłubią
              mu braciszka z uda jak to kiedyś podawali
              • tebacha . 13.09.09, 10:52
                Zarówno wydalona z miesiączką zapłodniona komórka i wchłonięty
                bliźniak to wg mojej wiary człowiek posiadający duszę od chwili
                poczęcia do momentu śmierci.
                • tebacha Re: . 13.09.09, 10:53
                  Dusza niesmiertelna czeka w Niebie na zmartwychwstanie ciała. Więc
                  jeszcze ich poznamy.
                • mniemanologia Re: . 14.09.09, 15:30
                  A wg mnie zapłodniona komórka to nie człowiek. I torbiel to też nie
                  człowiek. I wchłonięte na jakimś etapie przez bliźniaka
                  kilkadziesiąt komórek to też nie człowiek. No jakoś tak.
                  A dusza pojawia się w chwili poczęcia czy potem tez może? Bo bywa
                  tak, że zapłodniona komórka się bach - podzieli na dwa organizmy.
                  Czyli pojawia się nowa dusza, tak? Młodsza od tamtej. Potem się np.
                  zleją z powrotem (jak z tymi bliźniakami) i któraś umiera (nawet nie
                  tyle umiera, bo przecież komórki żyją, sa integralną, funkcjonującą
                  częścią tego silniejszego organizmu). Ja właśnie tego nie czaję. i
                  to mi w tych duszach na wczesnym etapie nie gra.
                  • tebacha Re: . 14.09.09, 18:34
                    To przy ilu komórkach ZACZYNA się bycie człowiekiem wg Ciebie?
                    Czy zapłodniona pojedynczo ludzka komórka jajowa może się podzielić
                    na dwa organizmy? Coś mi to nie pasuje do gatunku ludzkiego, ale
                    może mam niedobór wiedzy. Dawno, dawno temu mialam biologię, a potem
                    bioetyki ciutkę.
                    • mniemanologia Re: . 15.09.09, 11:08
                      Wiesz, ja jestem skłonna przyjąć moment zagnieżdżenia się zarodka w
                      macicy. Bo wtedy już nie dojdzie do podziałów/zlań. Co oczywiście
                      nie gwarantuje i tak, że nie powstanie jakaś torbiel, która ulegnie
                      wydaleniu z organizmu naturalną koleją rzeczy.
                      Tak, zapłodniona pojedynczo komórka jajowa może podzielic się na dwa
                      organizmy, no chyba tak powstąją bliźnięta jednojajowe?
                      pl.wikipedia.org/wiki/Bli%C5%BAni%C4%99ta_jednojajowe
                      • tebacha Re: . 15.09.09, 11:23
                        O, faktyczniesmile Zaćmienie umysłu.
                        Ale w macicy po zagnieżdżeniu zarodka nadal może dojsć do "zlań",
                        wchłonieć bliźniaka czy jak tam to ujmiemy.
                        • mniemanologia Re: . 15.09.09, 11:42
                          Właśnie już chyba wtedy nie.
                          Gdzies to kiedyś czytałam w pewnym artykule. Artykuł był chyba
                          w "Medycynie po Dyplomie", chyba prof. Szawarski go pisał, ale
                          powoływał się na publikacje jakiegoś polskiego duchownego, który
                          zajmował się bioetyką. Niestety od tamtego czasu się tą tematyką nie
                          interesowałam. Może przed zagnieżdżeniem może dojść do zlań nie
                          dających żadnych konsekwencji, a potem to już z konsekwencjami typu
                          jakieś "trzecie nogi" czy "oko w brzuchu" i inne naturalne
                          makabryczności? Nie wiem.
                    • turzyca Re: . 15.09.09, 11:34
                      tebacha napisała:

                      > To przy ilu komórkach ZACZYNA się bycie człowiekiem wg Ciebie?
                      > Czy zapłodniona pojedynczo ludzka komórka jajowa może się podzielić
                      > na dwa organizmy? Coś mi to nie pasuje do gatunku ludzkiego, ale
                      > może mam niedobór wiedzy. Dawno, dawno temu mialam biologię, a potem
                      > bioetyki ciutkę.

                      Poniewaz dusza to ani biologia ani bioetyka tylko wiara, to ja tam bym sie
                      trzymala porzadnych podstaw wiary czyli pism Ojcow Kosciola. Sw. Augustyn
                      twierdzil, ze dusza pojawia sie 40 dni po zaplodnieniu.
                      • tebacha Re: . 15.09.09, 15:02
                        Wymienisz jeszcze kogoś?smile
                • ewa-krystyna Re: . 14.09.09, 18:57
                  tebacha napisała:

                  > Zarówno wydalona z miesiączką zapłodniona komórka i wchłonięty
                  > bliźniak to wg mojej wiary człowiek posiadający duszę od chwili
                  > poczęcia do momentu śmierci.


                  wedlug prawa to chyba dopiero po 20 tc uznaje sie smierc dziecka,wczesniej jest
                  to poronienie.... poza tym wydalona z miesiaczka zaplodniona komorka nie miala
                  jeszcze szansy pozyc,najczesciej nawet nie bylo jeszcze serca,wiec cos tu niegra...

                  tebacha napisała:

                  > Dusza niesmiertelna czeka w Niebie na zmartwychwstanie ciała. Więc
                  > jeszcze ich poznamy.

                  ok,ale zeby bylo cialo to trzeba troche poczekac,bo te kilka komorek cialem
                  jeszcze chyba nie sa.....
                  • tebacha Re: . 14.09.09, 20:27
                    Ja piszę jak jest z punktu widzenia wiary. Bo tu wyżej panie
                    wytoczyły argumenty biologiczne jakby katolicy o niczym takim nie
                    mieli pojęcia i te argumenty miały podciać fundamenty wiarysmile Nie
                    musi być serca, żeby była dusza. Po prostu w momencie poczęcia
                    zostaje ona dana przez Boga. Fakt, na ziemi taki człowiek długo nie
                    zabawił, ale żył i żyje w Niebie.
                    Śmierć dziecka czy poronienie - fachowe nazewnictwo jakoś chyba
                    niewiele obchodzi kobietę chowającą zwłoki dziecka poronionego w 12
                    tc. Chowa ciało dziecka, które zmarło. Ale wg prawa jest jak mówisz.
                    Powiedziano mi, że jesli u mojego dziecka potwierdzi się Zespół
                    Downa to mozna przeprowadzić aborcję w tym magicznym 20tc. (Polska,
                    Instytut Genetyki w Wawie). To może off topic nieco...
          • aurita Re: Ósmy miesiąc??!! 14.09.09, 07:59
            brawo babcia!!!
    • clio_1 Re: Przeżyłam aborcję. 11.09.09, 12:31
      Egzaltowana panna przekonana o swojej wyjątkowości i misji. Nic specjalnego.
      • wobbler Re: Przeżyłam aborcję. 11.09.09, 12:34
        A Ty cyniczna jesteś. Nic specjalnego.
        • clio_1 Re: Przeżyłam aborcję. 11.09.09, 12:40
          Może i jestem cyniczna. Albo jestem realistką, nazywaj to jak chcesz. Mnie ta
          dziewczyna nie przekonuje. Poza tym w ósmym miesiącu to raczej nie jest aborcja,
          co najwyżej IMO przedwczesny poród.
      • paolka_82 Re: Przeżyłam aborcję. 11.09.09, 12:34
        Aborcja to usunięcie płodu, w ósmym miesiącu nie mamy do czynienia z płodem, ale
        ukształtowanym małym człowiekiem. W ósmym miesiącu to nie jest aborcja lecz
        morderstwo. A tak w ogóle to pokazywanie tej panny jako argumentu przeciwko
        aborcji jest co najmniej dziwne i niezrozumiałe.b
        • wobbler Re: Przeżyłam aborcję. 11.09.09, 12:37
          Zabijanie własnego dziecka jest jeszcze bardziej niezrozumiale.
          • lola211 Re: Przeżyłam aborcję. 11.09.09, 14:28
            > Zabijanie własnego dziecka jest jeszcze bardziej niezrozumiale

            Powszechne zjawisko wsrod ssakow i innych stworzen.

            Czlowiek i tak jest najbardziej humanitarny, bo dokonuje tego, zanim
            tak naprawde to dziecko zacznie zyc.W przeciwnienstwie np. do
            ptakow, ktore wyrzucaja mlode z gniazda.
            • iwles Re: Przeżyłam aborcję. 11.09.09, 17:19


              Uwielbiam takie sensowne porównania.
              A widziałaś ptaka piszącego na klawiaturze ? Bo człowieka widziałam.

              • babcia47 Re: Przeżyłam aborcję. 11.09.09, 18:42
                ja nie widziałam człowieka zjadającego swoje młode do połowy..a u
                gryzoni to się b.często zdarza, nawet bez szczególnego powodu,
                wszelkie drapiezniki w okresie "głodu" przestają karmić swoje młode
                skazując je na smierć głodową, nowy przewodnik stada zabija
                wszystkie niedorosłe dzieci swojego poprzednika, przy obojętności
                matek.. a kangurzyca w momencie zagrożenia wyrzuca młode z torby by
                drapieznik nim się zajął i dał jej czas na ucieczkę
              • lola211 Re: Przeżyłam aborcję. 11.09.09, 19:07
                Chyba nie napisalam, ze czlowiek = ptak.
                Sens jest taki, ze kazde zywe stworzenie jakos musi sobie radzic z
                nadprogramowym potomstwem.Czlowiek moze korzystac z dobrodziejstw
                antykoncepcji, ale mimo tego i tak sie zdarzyc moze wpadka.Jesli
                naprawde nie ma mozliwosci wychowywania dziecka to musi ciąze
                usunac, chyba ze mu swiatopoglad nie pozwola.No ale to juz kwestia
                indywidualna i do rozstrzygniecia we wlasnym sumieniu.
    • mamamonika Re: Przeżyłam aborcję. 11.09.09, 12:38
      Myślałam że będzie o tobie tongue_out
      • wobbler Re: Przeżyłam aborcję. 11.09.09, 12:41
        Niee... Ojciec tylko powiedział kilkanaście lat temu :"Że też ja cie nie
        wyskrobałem!" wink
        • mamamonika Re: Przeżyłam aborcję. 11.09.09, 12:44
          Milusi... Chyba go za często nie oglądasz?
        • iwles Re: Przeżyłam aborcję. 11.09.09, 12:47

          a ten uśmiech na końcu zdania oznacza, że się z nim zgadzasz ?
    • atowlasnieja Re: Przeżyłam aborcję. 11.09.09, 13:16
      odgrzewany temat
      było o niej głośno jakiś czas temu
    • 0golone_jajka przecież tam mogą być LUDZIE! 11.09.09, 15:23
      Uważam, że kobieta powinna obowiązkowo oddawać zużyte podpaski do najbliższej parafii celem ich poświęcenia i urządzenia godnego pochówku. Przecież w tych podpaskach mogą znajdować się LUDZIE!
      • gacusia1 Zartujesz? .-))) 12.09.09, 04:31
        Nie podejrzewasz chyba,ze ONA uprawia sex sluzacy NIE TYLKO
        prokreacji! A poza tym,jesli juz go uprawia to przeciez niemozliwa
        rzecza jest by stosowala ANTYKONCEPCJE w postaci pigulek! Bo chyba
        poronienie samoistne masz na mysli?
    • atra1 Re: Przeżyłam aborcję. 11.09.09, 15:54
      zlepek zabiegów socjotechnicznych, ta przemowa

      ale porażające jest, że ot tak mozna było zabić rozwinięte, czujące dziecko zdolne do życia, w tak mało humanitarny sposób. Już krowy w ubojni zabijane są humanitarniej, puk w głowę i nawet nie wiedzą co się dzieje, a takie dziecko mogło w bólu umierać godzinami.

      nie, zdecydowanie sama jestem pro-life, ale wg mnie prawodawstwo powinno być pro choice z pewnymi ograniczeniami, np RZECZYWIŚCIE honorowane prawo do aborcji w przypadku zagrożenia życia matki lub w przypadku gwaltu do 12, no max 15 tygodnia.
    • aandzia43 Re: Przeżyłam aborcję. 11.09.09, 17:43
      Wyłączyłam dźwięk i zakryłam napisy i obserwowałam mowę ciała. Rusza się
      dziewczyna na mównicy i robi miny zarąbiście. Ma przyszłość w polityce.
      Ugrupowanie nie ma znaczenia.

      Wkurzające jest nieco, gdy wstrząsające historie późnych aborcji wykorzystywane
      są do histerycznej nagonki na wszystkie aborcje, na antykoncepcję, czy na
      podejmowanie decyzji o nieleczeniu chorób matki w imię hipotetycznego zdrowia płodu.
      • natalia7911 Re: Przeżyłam aborcję. 11.09.09, 18:27
        Obrzydliwie egzaltowana i denerwująca dziewczyna.
        • kosmitos Re: Przeżyłam aborcję. 11.09.09, 18:38
          na mnie zrobiła wrażenie osoby o skłonnościach psychopatycznych;
          poza tym ona nie ma nic wspólnego z aborcją; to była zwykła próba
          zabicia zdolnego do życia organizmu; aborcja to raczej w początkowym
          okresie ciąży
        • aandzia43 Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 00:10
          natalia7911 napisała:

          > Obrzydliwie egzaltowana i denerwująca dziewczyna.

          Zgadza się, hehe... Jak Hitler na mównicy, nie? I to właśnie robi wrażenie na
          publisi: egzaltacja, histeria i patos.
    • nangaparbat3 Re: Przeżyłam aborcję. 11.09.09, 23:32
      Ale wlasciwie o co chodzi? Ktos u nas zabija plody w 8. miesiacu? ktos to
      proponuje?

      Wieksze wrażenie robią na mnie Chinki, ktorym aborcja bywa robiona wbrew ich
      woli. Ale o tym sie za wiele nie mowi, prawda?
      Ciekawe dlaczego.
      • szyszunia11 Re: Przeżyłam aborcję. 11.09.09, 23:56
        dla mnie każda aborcja, niezaleznie od miesiąca czy tygodnia ciąży jest takim amym złem, ani mniejszym ani większym. oczywiście jeśli już się zabija, to "lepiej" to zrobic humanitarnie, żeby ofiara nie cierpiała, co nie zmienai faktu, że jest to również zabójstwo.
        • kosmitos Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 00:07
          nikt nie mówi, że jest dobrem, ale przyznasz, że jest różnica między
          12 tygodniem a ósmym miesiącem; po prostu przykład tej osoby nie ma
          nic wspólnego z dyskusją o aborcji
          • szyszunia11 Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 00:21
            no własnie dla mnie różnicy jakościowej nie ma.
            • aandzia43 Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 00:26
              szyszunia11 napisała:

              > no własnie dla mnie różnicy jakościowej nie ma.

              A różnica między spuszczeniem do sedesu zapłodnionej komórki jajowej przy pomocy
              spirali a utopieniem w żrącym roztworze ośmiomiesięcznego płodu jest?
              • szyszunia11 Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 00:33
                aandzia43 napisała:

                > A różnica między spuszczeniem do sedesu zapłodnionej komórki jajowej przy pomoc
                > y
                > spirali a utopieniem w żrącym roztworze ośmiomiesięcznego płodu jest?

                taka mniej więcej jak między podaniem dorosłemu zastrzyku, po którym zasnie i się nie obudzi, a nabiciem tegoz dorosłego na pal.
                • aandzia43 Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 00:53
                  > taka mniej więcej jak między podaniem dorosłemu zastrzyku, po którym zasnie i s
                  > ię nie obudzi, a nabiciem tegoz dorosłego na pal.

                  Acha, czy jak dla mnie różnica zasadnicza. I jakościowa. Osobiście, w krytycznej
                  sytuacji, nie miałabym nic przeciwko usypiającemu zastrzykowi, a przeciwko
                  palowi miałabym. Kwestia cierpienia czy braku cierpienia jest dla wartością
                  podstawową i świadczy o jakości egzystencji. Również w momencie kończenia tejże.
                  • szyszunia11 Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 01:00
                    aandzia43 napisała:

                    Osobiście, w krytyczne
                    > j
                    > sytuacji, nie miałabym nic przeciwko usypiającemu zastrzykowi,

                    no, może Ty byś nie miała, ale przed podaniem tego zastrzyku warto by samego zainteresowanego zapytać o zgodę, prawda?
                    jakbym miała zginąć, też bym wolała opcję bardziej delikatną, co nie znaczy,że można dac mi w czapę w białych rękawiczkachwink

                    >
                    • aandzia43 Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 01:10
                      Jako kilkudniowy zarodek nie miałabym nic przeciwko temu, by dano mi w czapę w
                      białych rękawiczkach, bo nie miałabym nic poza pewną ilością komórek. MNIE by
                      wtedy po prostu nie było. Byłby potencjał, a potencjały nie cierpią i nie mają
                      bolesnej świadomości odchodzenia. Jako ośmiomięsięczy płód nabijany na pal tej
                      świadomości szczęśliwie nie miałabym nadal, ale cierpienie byłoby jak
                      najbardzieje moim udziałem.
                      • szyszunia11 Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 01:18
                        aandzia43 napisała:

                        MNIE by
                        > wtedy po prostu nie było. Byłby potencjał

                        no, jak zawsze w takich dyskusjach tu własnie uderzamy głową w murwink
                        bo ja jestem pzekonana, że człowiek jest człowiekiem już wtedy.
                        by the way - małe dziecko (już narodzone!) tez można zabić w sposób bezbolesny, więc ani bólu, ani świadomości odchodzenia - a jednak zabojstwo.
                        • aandzia43 Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 01:31
                          > bo ja jestem pzekonana, że człowiek jest człowiekiem już wtedy.

                          Człowiek jako potecjał nie wzbudza we mnie żadnych uczuć i nabożeństwa. Człowiek
                          jako jednostka zdolna oczuwać ból, przyjemność, radość życia i szereg
                          skomplikowanych uczuć z duchowymi włącznie - jak najbardziej. Ale tu interesuje
                          mnie każde stworzenie zdolne do odczuwania wyżej wymienionych emocji. Nie
                          odbieram jako naganne niedopuszczenie do zagnieżdżenia się zapłodnionej komórki
                          jajowej, ale świadome zadanie cierpienia zwierzęciu (człowiekowi oczywiście
                          teżwink jest w moim kodeksie moralnym ciężkim przewinieniem.
                          • szyszunia11 Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 10:46
                            tylko roznica tkwi w tym, ze ty masz swoja kategorie "czlowiek jako potencjal". Ja takowej nie mam. Czlowiek to czlowiek, niezaleznie od tego, czy w danym momencie moze myslec, czuc itd. (patrz: czlowiek w spiaczce, niepelnosprawny umyslowo etc.). Twoim kryterium czlowieczenstwa jest mozliwosc odczuwania bolu, przyjemnosci, emocji itd. Daje to spore pole do naduzyc, oczywiscie tylko moim zdaniem, bo ja mam inne kryterium czlowieczenstwa.
                            • aandzia43 Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 11:24
                              Człowiek niepełnosprawny umysłowo czy człowiek w śpiączce nie jest żadnym
                              potencjałem. Jest jak najbardziej ukształtowanym człowiekiem. Myśli i czuje i
                              chyba nikt mu tego nie odmawia. Niepełnosprawny może jest ukształtowny nieco
                              inaczej niż pełnosprawny, człowiek w śpiączce myśli i czuje w sposób, o którym
                              niewiele jeszcze wiemy, ale zestawianie ich z kilkusetkomórkowym embrionem to
                              jest nadużycie. Ja tego nie napisałamwink
                              Człowiek to człowiek, niezależnie od tego czy w danym momencie może myśleć czy
                              czuć, jak napisałaś, zgadzam się z tym. Pod warunkiem wszak, że w ogóle rozwinął
                              się w organizm zdolny do czucia. Że w ogóle zaczął cokolwiek czuć czy myśleć.
                              • szyszunia11 Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 12:26
                                jesli dobrze rozumiem, Twoja definacja bycia czlowiekiem zaklada, ze kots mysli i czuje lub zdazyl wczesniej myslec i czuc. No ok, przyjmuje do wiadomosciwink
                                dla mnie natomiast wystarczy, ze czlowiek zaistnieje, nie musi wcale czuc i myslec, bym zakwalifikowala go do gatunku homos sapiens. Naprawde niew kazdym momencie zycia czlowiek mysli, czuje itp. co nie odbiera mu (moim zdaniem) jego czlowieczenstwa. Mozna zabic bardziej lub mniej humanitarnie, ale to bedzie ciagle zabojstwo. Krowa, swiania czuja sporo, a moze nawet po swojemu myslawink ale je zabijamy i jemy (wiem, nie wszyscy) w kazdym razie nawet wegetarianie toleruja takie prawo. Natomiast jest cos, co te stworzenie odroznia od czlowieka i "to cos" jest obecna juz zaraz po poczeciu, od piewrwszych chwil zycia. No wlasnie - zyciasmile
                                nie namawiam do zmiany pogladaow, mam tylko nadzieje, ze rozumiesz moj tok myslenia, tak jak ja rozumiem Twoj, bo mam ten temat przemyslany a nie jest to poglad bezmyslnie "kupiony" od kogossmile
                                • szyszunia11 Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 12:28
                                  dodam jeszcze, ze zalinkowanego filmiku nie widzialam, wypowiadzi moje tycza sie tylko tego, co przeczytalamsmile
                                • aandzia43 Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 12:57
                                  Natomiast jest cos, co te stworzenie odroznia od czlowieka i "to c
                                  > os" jest obecna juz zaraz po poczeciu, od piewrwszych chwil zycia. No wlasnie -
                                  > zyciasmile

                                  No właśnie, to kwestia wiary. Ja nie wierzę, że "jakieś coś" jest obecne w
                                  zlepku komórek od pierwszych chwil życia tego zlepku. Żyje ten organizm jak
                                  najbardziej, nie przeczę, rozwija się, ma zestaw genów taki, jak na człowieka
                                  przystało, ale to ciągle tylko potencjał. Ale ja po prostu nie wierzę w aż taka
                                  wyjątkowość człowieka, jako gatunku, by sam jego potencjał windować na
                                  piedestał. Jego pozycja na tym piedestale robi tyle samo szkód, co pożytków dla
                                  życia rodzaju ludzkiego. Kierowanie się nakazem bezwzględnego chronienia życia
                                  ludzkiego w każdej postaci prowadzi do sytuacji kuriozalnych i sprowadza
                                  cierpienia. Osobiście wolę się kierować właśnie przykazaniem niesprowadzania
                                  cierpienia po prostu. Cierpienia szeroko pojetego. To wyraźne i namacalne i
                                  trudno się pomylić w ocenie. Nie wiem, czy życie ludzkie jest święte od
                                  poczęcia, bo tego nie wie nikt, aczkolwiek niektórzy tak czują. Wiem natomiast,
                                  że istnieje cierpienie i jako pragmatyk tego się trzymam. Moje przykazanie to:
                                  nie sprowadzaj cierpienia.

                                  Rozumiem twój tok myślenia. Poglądów oczywiście żadna z nas nie zmieni. Poglądy
                                  na tematy o którch tu rozmawiamy to kwestia wiary, czyli odczuwania, nie wiedzy,
                                  czy rozumowych decyzji.

                                  I jeszcze jedno: "skłonność" do życia duchowego i jego poziom nie ogranicza się
                                  do monoteizmu, do koncepcji Boga osobowego i do wyobrażenia sobie człowieka,
                                  jako tworu na podobieństwo Stwórcy. To tak dla porządku, profilaktyczniesmile
                                  • szyszunia11 Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 13:42
                                    > I jeszcze jedno: "skłonność" do życia duchowego i jego poziom nie ogranicza się
                                    > do monoteizmu, do koncepcji Boga osobowego i do wyobrażenia sobie człowieka,
                                    > jako tworu na podobieństwo Stwórcy. To tak dla porządku, profilaktyczniesmile
                                    >


                                    prawa do zycia duchowego czy tez do niego sklonnosci nikomu nie odmawiam, skad takie posadzenie?
                                    to "jakies cos" to nie tylko dusza (w ktora nota bene wierze) bo koncepcje poczatku zycia ludzkiego od momentu poczecia uznaja nie tylko osoby wierzace ale i po prostu naukowcy, ktorzy wyciagaja wnioski wlasnie z istnienia i rozwijania osobnego organizmu z zupelnie oderebnym kodem genetycznym. Tak wiec to nie tylko kwestia duchowosci. Za to istnienie duszy itp - jak najbardziej.
                                    w gruncie rzeczy nasze poglady nie sa tak odlegle, choc kieruja nimi inne zalozenia, ja tez uwazam lagodzenie ludzkiego cierpienia za najszlachetniejsza z mijsi, z ta roznica, ze sa wartosci wyzsze (dla mnie oczywiscie) stad nie uznaje zabicia celem unikniecia czyjegokolwiek cierpienia.
                                    mila dyskusja - przynajmniej mertytoryczna i bez epitetowwink
                                    • aandzia43 Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 21:39
                                      >
                                      > prawa do zycia duchowego czy tez do niego sklonnosci nikomu nie
                                      odmawiam, skad
                                      > takie posadzenie?

                                      Nie posądzam ciebie, tylko stosuję profilaktykęsmile


                                      > to "jakies cos" to nie tylko dusza (w ktora nota bene wierze) bo
                                      koncepcje pocz
                                      > atku zycia ludzkiego od momentu poczecia uznaja nie tylko osoby
                                      wierzace ale i
                                      > po prostu naukowcy, ktorzy wyciagaja wnioski wlasnie z istnienia i
                                      rozwijania o
                                      > sobnego organizmu z zupelnie oderebnym kodem genetycznym.

                                      Koncepcja początku życia (wszystkich organizmów rozmnażających się
                                      płciowo) od momentu poczęcia jest OK. Tylko że dla mnie to życie
                                      wcale nie jest święte, nienaruszalne i stojące na pierwszym miejscu
                                      już od momentu poczęcia.

                                      > w gruncie rzeczy nasze poglady nie sa tak odlegle, choc kieruja
                                      nimi inne zaloz
                                      > enia, ja tez uwazam lagodzenie ludzkiego cierpienia za
                                      najszlachetniejsza z mij
                                      > si, z ta roznica, ze sa wartosci wyzsze (dla mnie oczywiscie) stad
                                      nie uznaje z
                                      > abicia celem unikniecia czyjegokolwiek cierpienia.


                                      Eee... chyba ty za najszlachtniejszą z misji uważasz ochronę życia
                                      (ludzkiego) od poczęcia, a ja łagodzenie cierpienia.
                                      Natomiast zauważyłam już dawno temu, że stosunkowo nieźle
                                      porozumiewają się i w razie potrzeby współdziałają, ludzie z,
                                      nazwijmy to przeciwnych ugrupowań, jesli tylko nie znajdują się na
                                      skrajnych skrzydłach tych ugrupowań. Zazwyczj lepeij niż z
                                      ekstramami z tych swoich ugrupowań. Centrowcy dogadują się z
                                      centrowcami. Barykada wcale nei jest taka wysokasmile

                                      > mila dyskusja - przynajmniej mertytoryczna i bez epitetowwink
                                      >

                                      Miła smile
                                      • szyszunia11 Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 22:04
                                        aandzia43 napisała:


                                        > Eee... chyba ty za najszlachtniejszą z misji uważasz ochronę życia
                                        > (ludzkiego) od poczęcia, a ja łagodzenie cierpienia.

                                        oj, nie odbieraj mi mojej misjibig_grinbig_grin znany rekolekcjonista o. Józef Augustyn, jezuita, powiedział kiedyś, że głowną treścią dzialania Jezusa na swiecie było własnie łagodzenie ludzkiego cierpienia. Takie proste, niby banalne... a jednak. I nie wykluczało się wcale z posłannictwem zbawienia, ośmioma błogosławieństwami i całościa trudnego nauczania.

                                        > Natomiast zauważyłam już dawno temu, że stosunkowo nieźle
                                        > porozumiewają się i w razie potrzeby współdziałają, ludzie z,
                                        > nazwijmy to przeciwnych ugrupowań, jesli tylko nie znajdują się na
                                        > skrajnych skrzydłach tych ugrupowań. Zazwyczj lepeij niż z
                                        > ekstramami z tych swoich ugrupowań. Centrowcy dogadują się z
                                        > centrowcami. Barykada wcale nei jest taka wysokasmile
                                        >

                                        oczywiście, że tak jest. Heretyk jest sto razy gorszy niz poganinwinksmile
            • kosmitos Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 00:28
              dla mnie jednak jest; po ośmiu m-cach to już jest zdolne do życia
              poza organizmem matki dziecko; 12 tygodniowy płód nie; ale uważam,
              że nie ma sensu dyskutować, bo aborcja dotyczy spraw fundamentalnych
              i raczej o kompromis trudno; w każdym razie nikt nie proponuje dziś
              późnych aborcji, tak jak to miało m-ce w przypadku tej kobiety, więc
              nie ma sensu pokazywać jej jako przykładu przeciw aborcji
            • lola211 Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 12:31
              > no własnie dla mnie różnicy jakościowej nie ma.

              Ok, masz prawo miec wlasne poglady.Inni maja prawo miec inne. I tyle.


              • szyszunia11 Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 13:51
                lola211 napisała:


                >
                > Ok, masz prawo miec wlasne poglady.Inni maja prawo miec inne. I tyle.
                >
                wow, odkrylas Amerykewink dodam, ze wszyscy mamy prawo je wyrazac, od tego jest forum, o ile czynimy to w kulturalny sposob.
                • lola211 Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 14:12
                  > wow, odkrylas Amerykewink

                  Nie mialam bynajmniej zamiaru.

                  Mozna sobie uwazac, ze aborcja zarodka jest zabojstwem,byle nie
                  zadac jednoczesnie od innych, by nasze osobiste przekonania musieli
                  uznawac za słuszne.
          • skubany_kotecek Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 01:15
            Kosmitos, nie ma zadnej roznicy bo uklad nerwowy plodu juz w 8
            tygodniu od poczecia reaguje na bodzce
            • lola211 Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 12:33
              A skad ty to wiesz?
              Ja znalazlam zupelnie inne informacje.
              • skubany_kotecek Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 19:27
                Info pochodzi z ksiazki prof.Stuarta Campbella, w Polsce wydanej pod
                tytulem "Mamo,tato patrzcie...ja rosnę -unikalny trójwymiarowy
                przewodnik pokazujący tydzien po tygodniu rozwoj i zachowanie
                dziecka w lonie matki"
                Fajnie napisany, swietne zdjecia dzieki nowoczesnej technice troj i
                czterowymiarowego skanowania, polecam zwlaszcza tym "humanitarnym "
                ktore optuja za aborcja do 3 miesiaca ciazy bo przeciez swietnie
                wiedza ze do tego momentu to jakas blastocysta a nie dziecko jest
                • lola211 Re: Przeżyłam aborcję. 13.09.09, 09:04
                  > ktore optuja za aborcja do 3 miesiaca ciazy bo przeciez swietnie
                  > wiedza ze do tego momentu to jakas blastocysta a nie dziecko jest

                  Nawet prawo owe 3 miesiace uznaje za granice dopuszczalnosci
                  przerwania ciazy, sadze ze nie bezpodstawnie.
                  Wiele źrodel podaje, ze przez pierwsze 12 tygodni zarodek/płod bolu
                  nie odczuwa, zanim wyksztalca sie receptory na calym ciele minac
                  musi troche czasu.To ze zaczal wyksztacac sie mozg nie oznacza, ze
                  dziala on tak jak ten juz uformowany.
                  • skubany_kotecek Re: Przeżyłam aborcję. 14.09.09, 01:15
                    Tak prawo poprzez dopuszczenie aborcji na pewno mialo na wzgledzie
                    dobro dzieci...
                    Słuchaj, podaj po prostu jakies publikacje, najchetniej w formie
                    ksiazki a nie, nie daj boze jakiegos jednego zdania zacytowanego ze
                    strony internetowej, najlepiej publikacji w miare swiezej, a nie
                    opisujacej co kto myslal o plodzie przed 20 czy 30 laty, chetnie
                    poczytam, naprawde. Kontynuacja rozmowy w typie " wiele zrodel
                    podaje" jest naprawde bez sensu ..

                    > musi troche czasu.To ze zaczal wyksztacac sie mozg nie oznacza, ze
                    > dziala on tak jak ten juz uformowany.

                    swietnie zdaje sobie z tego sprawe dlatego pisalam o danych ktore
                    mowia o tym ze plod reaguje a nie ze zaczal sie tworzyc, bo poczatki
                    cewki nerwowej-poczatki ukladu nerwowego to 28 dzien od poczecia
                    czyli mowa tu o 4 a nie 8 tygodniu o ktorym pisalam wyzej
              • asia_i_p Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 19:29
                Według strony "Twoja ciąża", mózg powstaje w 7 tygodniu ciąży (piątym tygodniu
                życia płodu, w 12 tygodniu ciąży (10 życia płodu), płód reaguje gwałtownym
                ruchem ciała na dotyk.
                • mshyde Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 23:18
                  ...dzdzownica tyz...
                  • nangaparbat3 Re: Przeżyłam aborcję. 15.09.09, 15:32
                    mshyde napisała:

                    > ...dzdzownica tyz...

                    Wlasnie.
                    Często myślę, ze gdybysmy zmienili nasz stosunek do istot żywych w ogole,
                    przestalibysmy sie spierac o to, kiedy zaczyna sie czlowiek, straciloby to
                    znaczenie.
                    Ale trzeba by na przyklad wyrzec sie miesa, a to chyba jest nie do przejścia.
    • gacusia1 Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 04:28
      No to ja dolaczam do grona ludzi nienawidzacych tej kobiety.
      Nienawidze ludzi nawiedzonych.
    • bea.bea Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 07:43
      a ja wypadek samochodowy...precz z piratami drogowymi...smile
      • annie_laurie_starr Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 08:42
        Oczywiecsie w sprawach pro-life i pro-choice nie ma kompromisu.
        A ten przyklad z Bushem jest genialny - chronimy zycie dziecka dopoki nie opusci
        ciala matki, a potem juz mamy to gdzies. Noworodek i male ziecko tez sa
        bezbronne. A mlody chlopak w Iraku, ktory ginie jest czyims synem i bratem.
        • agnzyg Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 10:20
          > A ten przyklad z Bushem jest genialny - chronimy zycie dziecka
          dopoki nie opusci
          > ciala matki, a potem juz mamy to gdzies

          Nie trzeba do tego Busha, w Polsce obowiązuje dokładnie to samo
          myślenie kręgów polityczno-kościelnych. Dziecko jest dobrem cennym
          tylko wtedy, gdy jest na etapie życia płodowego.
    • guderianka Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 09:04
      Dla mnie panna nawiedzona
      Dziewczyna Boga, znamię na czola, misja oświecenia świata
      Brrr...fanatyzm jest gorszy od faszyzmu
      • nangaparbat3 Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 11:01
        Nie przesadzaj. Ona sobie gada, a Ty nie musisz jej słuchac. Natomiast zeby jej
        idee zaczely dzialac w świecie realnym, trzeba by jakiegos autorytarnego ustroju
        - bez niego konczy sie na gadu-gadu.
        • bea.bea Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 11:04
          miastezka ocalonych dzieci..wioski krasnoludków..sponsorowane
          przez...kogo????
          najpierw delkaracja o stosunku do aborcji, a potem comiesięczna
          wpłata na konto fundacji krasnoludków kwoty 100??..widze te tłumy
          przed kasami..smile
          • nangaparbat3 Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 11:13
            No własnie.
            Jak zbieram na pomoc dla młodziutkiej matki w naprawde trudnej sytuacji
            wychowujacej dziecko, to zadeklarowało sie pięc osób, w tym cztery nauczycielki,
            jak wiadomo nie majace co zrobic z forsą. I jakos mi sie przypomniało, ze byly
            tu panie obrończynie poczętych wysmiewajace Protozoe, ze byle jakim autkiem
            jeździ (bo one to...). Ech, zagadkowa jest dusza ludzka, zagadkowa.
            • verdana Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 13:13
              A ja mnie doprowadzaja do szału osoby, ktore twierdza, ze aborcja w
              pierwszym -drugim miesiacu to morderstwo, a jakoś nie protestują
              przeciw wysylaniu wojsk gdziekolwiek. Zabijanie na wojnie doroslych
              ludzi jest OK, czemu nie.
              • ally Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 14:48
                bo postawa "prolife" sprowadza się do zainteresowania zarodkami. tak jest po
                prostu łatwiej, zwłaszcza jeśli robi się polityczną karierę.
              • toniesamowite Re: Przeżyłam aborcję. 12.09.09, 14:52
                Laska wyglada jak Emily Rosesmile
                ps.a kto moze poswiadczyc,ze faktycznie przezyla ta aborcje? ja tez moge tak
                powiedziecwink- i co?
    • umasumak A mnie jest jej żal 12.09.09, 14:42
      Od samego początku żyje z piętnem niechcianego dziecka, co może zawdzięczać nie
      tylko biologicznym rodzicom, lecz także swoim opiekunom. Wszyscy oni wyrządzili
      jej ogromną krzywdę, okaleczyli i fizycznie, i psychicznie.
      Nie trudno mi wobec tego wszystkiego zrozumieć jej zachowanie.
      • wobbler Re: A mnie jest jej żal 12.09.09, 19:13
        Bóg Ci zapłać za serce...
      • bea.bea Re: A mnie jest jej żal 12.09.09, 21:14
        pewnie masz racje...ale wtedy nasuwa sie pytanie o co ona tak
        naprawdę walczy....??
        czy o poczete dzieci, czy o miłość do dzieci, bo jak widac jedno z
        drugim nie ma wiele wspólnego, choc powinno...
        • verdana Re: A mnie jest jej żal 12.09.09, 22:09
          Prawdę mówiąc, problemem tej kobiety nie jest aborcja, ale
          odrzucenie. Byłaby równie nieszczęśliwa, gdyby po prostu rodzice
          mowili jej, ze nikt jej nie chciał.
          Została skrzywdzona przez i tych, co chieli zabic i niemniej - przez
          tych, co się nią zaopiekowali.
          Moze jest to jakis argument za wczesną aborcją niechcianych ciąż?
    • sanrio Nuuuuuuuudy 14.09.09, 20:41
      a tak na marginesie: oprócz tego, że przeżyła aborcję to co z nią jest nie tak?
    • widokzwenus Re: Przeżyłam aborcję. 15.09.09, 15:23
      Egzaltowana przemowa jakiegoś speca od manipulacji, w wykonaniu kobiety budzącej
      niechęć i zupełnie niewiarygodnej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka