shellerka
14.09.09, 09:08
ja może tak trochę na fali ostatnich wątków religijno wyznaniowo chrztowych.
Nasunęło mi się parę refleksji na ten temat.
moim skromnym zdaniem ten problem stwarzają sobie sami rodzice. przykładem
niech będzie wydarzenie z przed zaledwie dwóch tygodni. Na zebraniu w
przedszkolu u młodego jedna z mam w pewnym momencie tonem zbuntowanej małolaty
zaczepnie i arogancko (naprawdę tak to odebrałam i nie tylko ja) spytała, co z
dziećmi które nie chodza na religię.
Pani przedszkolanka uprzejmie i miło wyjaśniła, że takie dzieci w trakcie tych
15 minut zajęć poprostu są sadzane na drugim końcu sali i w tym czasie zajmują
się czymś innym typu rysowanie, zabawa, czytanie itp.
Pani brnęła dalej i jeszcze bardziej arogancko i niegrzecznie powiedziała, że
ona sobie życzy, żeby na ten czas dziecko było wogóle wyprowadzane poza sale,
tak żeby nie słyszało lekcji religii i nie miało z tym tematem kontaktu.
Oczywiście moim zdaniem całkiem słuszna uwaga, bo dziecko przecież będzie się
interesować mimowolnie, dlaczego inne dzieci słuchają pani katechetki, o czym
mówi się itp.
Natomiast... uważam, że postawa pani była bardzo na pokaz i bardzo..
skojarzyła mi się z nastolatkami w liceum którzy za wszelką cenę chcą
podkreślać swoją inność.
Podobnie uderzył mnie tu jeden z wątków na forum, w którym któraś dziewczyna
wspominała, że pisze list do kurii z prośbą o usunięcie jej z grona katolików.
Jak dla mnei to poza i nie wiem czy nie da się jej nawet porównać z moherowymi
beretami - tak samo zaciętymi w swej "walce"
Mysle, ze jesli nei robi sie szumu wokół problemu wyznania, uczeszczania na
religie itp., to i dziecko ma wiekszy komfort psychiczny i otoczenie nie
zwraca na to uwagi.
A wszelkie podkreślanie na siłę swoich przekonań... no cóż... jeszcze nigdy
nikomu chyba nic dobrego nie przyniosło.