Dodaj do ulubionych

Róża wraca do domu.

15.09.09, 16:02
Co o tym sądzicie?
Obserwuj wątek
    • kawka74 Re: Róża wraca do domu. 15.09.09, 16:15
      Nie wiadomo, jak długo Róża zostanie z rodzicami, bo, jak pisze gazeta.pl, sprawa się jeszcze nie zakończyła. Tyle tylko, że Róża jest nie w RZ, a z matką i ojcem.
      Po wyroku będę się zastanawiać, co o tym sądzę.
    • echtom Re: Róża wraca do domu. 15.09.09, 16:20
      O dwa miesiące za późno.
    • kropkacom Re: Róża wraca do domu. 15.09.09, 16:32
      Myślę że rodzice będą mieli ciężko i dziecko też. Mała nie pamięta już matki.
      Ten kurator który będzie co tydzień ich widział będzie więc mógł łatwo
      stwierdzić że się nie nadają. Błędna decyzja na początku a teraz ....
      • olamortel a słynna NIKOLA 15.09.09, 17:04
        wraz z rodzeństwem znowu trafiła do domu dziecka
        rodzice nie wywiązali się ze zobowiązań, decyzja sądu natychmiastowa
        • malgosiek2 Re: a słynna NIKOLA 15.09.09, 17:18
          A to ta mała 3 letnia Nikola co rodzice wysłali ją wieczorem do
          sklepu i dopiero na drugi dzień ją odnaleźli?
        • kawka74 Re: a słynna NIKOLA 15.09.09, 17:21
          Skąd masz info? Nic na ten temat w oczy mi się nie rzuciło...? Jakiś link?
        • 3-mamuska Roza 15.09.09, 20:08
          szkoda juz sie stala bo teraz nawet matka piersia nie moze karmic a
          mleko duzo kosztuje,moze niech teraz madry co zabral dzieciaka daje
          im na mleko ,normalnie wstyd.cesz sie ze wraca do rodziny szkoda
          tylko ze nie o czasie,prosto ze szpitala
    • iwoniaw Tak to jest, jak państwo traktuje obywateli jak 15.09.09, 17:39
      rzeczy. Rzuca się to dziecko w te i wewte, dziwne, że nagle warunki w domu się
      takie dobre zrobiły? A sąd poprzedniej instancji oczywiście żadnej
      odpowiedzialności nie poniesie uncertain
      • phantomka Re: Tak to jest, jak państwo traktuje obywateli j 15.09.09, 21:55
        Ja bym nie byla taka zdecydowana w obstawianiu, kto tu mial racje.
        Poczatkowo sprawa mna wstrzasnela (no bo jak to, z biedy zabierac
        komus dzieci, itd.) Natomiast historia tej kobiety pokazuje, ze
        dziecmi zajmuje sie srednio. Dlaczego porzucila 3 swoich
        najstarszych dzieci i do dnia dzisiejszego (wg ich relacji) nie ma z
        nimi zadnego kontaktu (ponoc nazywa je starymi dziecmi)
        Sprawa troche podobna do spr. slynnej surogatki, ktora to dzieki
        mediom ukazala nam sie jako poszkodowana, oszukana matka.
        • iwoniaw Ja w tej chwili nie mówię akurat o rodzicach Róży 15.09.09, 22:17
          których nie mnie oceniać - w mediach robią wrażenie złe, no fakt, z drugiej
          strony w środowisku, w którym żyją mają dobrą opinię, a człek nieobyty z kamerą
          różnie się może zaprezentować. Myślę teraz głównie o aparacie tzw. "opieki" i
          "prawa", który najpierw zabiera dziecko - bo niby warunki nie do
          przyjęcia
          , a potem jak lalkę oddaje (być może za chwilę znów zabierze) - to
          co, warunki się poprawiły tak nagle? Ktoś tu popełnił koszmarny błąd w jednej z
          tych sytuacji i tyle.
          No i jakby nie bierze się pod uwagę, że to są żywi ludzie, czują - i
          myślę tu o całej rodzinie: także rodzeństwie Róży, które na to patrzy i o samym
          niemowlęciu, pozbawionym matki (i - last but not least - naturalnego pokarmu) w
          pierwszych dniach życia. Ciekawe, czy to wyrządza mniejsze szkody w ich psychice
          i umysłach niż przebywanie z niezbyt wyględnymi i obytymi rodzcami?
          • kali_pso Re: Ja w tej chwili nie mówię akurat o rodzicach 15.09.09, 22:33
            No tak, oceniać instytucję wolno, ale postępowania pani Woźnej,
            która z trójką starszych dzieci nie utrzymuje kontaktów a przebywają
            dość blisko, zdaje się, że nie na innej planecie tylko u siostry
            Woźnej w sąsiedniej wsi i które z nią również nie chcą mieć wiele
            wspólnego-już nie........
            Najbardziej rozbawił mnie ksiądz z tej wsi, który w jakimś programie
            dzisiaj, ironicznie wypowiadał się o potrzebie kontroli sprawowanej
            przez opiekę, położną i pielegniarkę środowiskową nad tą rodziną-
            "No bo kiedy oni mają być sami"?winkP Tak się właśnie pojmuje dobro
            dziecka, które wychowują średnio wydolni wychowawczo i opiekuńczo
            ludzie.
            • iwoniaw Oczywiście, że wolno oceniać instytucję 15.09.09, 22:48
              - zwłaszcza, gdy tak niekonsekwentnie się zachowuje: odbiera dziecko, oddaje,
              może znów zabierze... - czy to zabawka? Ponoć wszyscy zaangażowani w sprawę
              urzędnicy są zdrowi na umyśle, znający prawo i kompetentni? Więc jak to jest?


              > Najbardziej rozbawił mnie ksiądz z tej wsi, który w jakimś programie
              > dzisiaj, ironicznie wypowiadał się o potrzebie kontroli sprawowanej
              > przez opiekę, położną i pielegniarkę środowiskową nad tą rodziną-
              > "No bo kiedy oni mają być sami"?wink

              Nie wiem, co w tym zabawnego. Państwo pakuje się z butami w życie ludzi w wyniku
              czego póki co niemowlę na pierwsze miesiące życia zostało wyrwane z rodziny,
              matka pozbawiona farmakologicznie możliwości karmienia, po czym dziecko w końcu
              ląduje w tych niby nie do przyjęcia warunkach, z których się je zabrało
              po urodzeniu, tyle że już "bogatsze" o doświadczenie, którego żadna z nas by dla
              swojej rodziny nie chciała pod żadnym pozorem. No i ciekawa jestem, kto teraz
              zapłaci za mleko modyfikowane, skoro możliwość karmienia naturalnego się już
              matce odebrało?
              • umasumak Re: Oczywiście, że wolno oceniać instytucję 15.09.09, 23:02
                A ja mam wrażenie, że właśnie odbywa się obrzydliwy proceder udowadniania opinii
                publicznej, że jednak rodzice Róży nie są w stanie się nią zająć. Teraz kurator
                będzie przychodził i liczył okruchy na stole, pewnie mleko też okaże się nie
                właściwe, a matka będzie się zbyt wolno ruszała, albo jeszcze co innego.
                Szlag by trafił decydentów w tej sprawie - gołym okiem widać, zwłaszcza teraz,
                że dobro dziecka najmniej się tu liczy.
                • echtom Re: Oczywiście, że wolno oceniać instytucję 16.09.09, 08:17
                  A ja mam wrażenie, że urzędnicy wybrali tę rodzinę na przedmiot
                  okrutnego biurokratycznego eksperymentu - właśnie dlatego, że mało
                  patologiczni i krzywdy wielkiej urzędasom nie zrobią, a przy tym
                  niezbyt rozgarnięci, więc się nie obronią.
              • malgoska182 Re: Oczywiście, że wolno oceniać instytucję 17.09.09, 12:10
                No i ciekawa jestem, kto teraz
                zapłaci za mleko modyfikowane, skoro możliwość karmienia naturalnego
                się już
                matce odebrało?
                -napisala iwoniaw
                Nie martw sie kto zaplaci. Dary plyna szerokim strumieniem(jak
                narazie) .Dlugo to nie potrwa.Nie wydaje mi sie zeby sasiedzi
                sprzatali przez caly czas(chyba ,ze sa wyjatkowi). Jezeli
                zabraknie woli pracy i zaangazowania ze strony matki Rozy i dom
                znowu bedzie przypominal"pigs house" to kto wie co bedzie dalej.
          • phantomka Re: Ja w tej chwili nie mówię akurat o rodzicach 15.09.09, 22:42
            Iwoniaw, to skoro mowimy o tej rodzinie, to co powiesz w kwestii
            uczuc tych najstarszych, odrzuconych dzieci? Myslisz, ze one czuja
            sie komfortowo w sytuacji, w ktorej ich rodzicielka jest w mediach
            przedstawiana li tylko jako ofiara bezdusznej biurokracji?
            Cala sprawa odbyla sie brutalnie, temu nie zaprzeczam, ale relacje w
            tej rodzinie sa juz pewnie od dawna zaburzone.
            • iwoniaw Re: Ja w tej chwili nie mówię akurat o rodzicach 15.09.09, 22:57
              Phantomka, nie wiem, jak się czują starsze dzieci, których notabene rodziną
              zastępczą nie są obcy ludzie, lecz rodzona ciotka, niemniej przypuszczam, że ich
              traumy dotyczą spraw znacznie wcześniejszych i nie związanych z rodzeństwem
              przyrodnim.


              > Cala sprawa odbyla sie brutalnie, temu nie zaprzeczam, ale relacje w
              > tej rodzinie sa juz pewnie od dawna zaburzone.

              Nie przeczę, w końcu trudno, żeby depresja kliniczna matki zakończona odebraniem
              najstarszych dzieci nie odbiła się na rodzinie. Co nie znaczy, że należy
              kolejnym dzieciom fundować kolejne traumy, a tym bardziej nie powinno czynić
              tego państwo, które jeszcze bardziej IMO zaburzyło tę rodzinę wkraczając przy
              narodzinach Róży.

              Pisałam już w poprzednich wątkach - dziwi mnie najbardziej to, że w kraju, gdzie
              tysiące rodzin pozostaje pod opieką MOPS-u i miliony ma problemy z alkoholem i
              przemocą nagle zainteresowano się akurat rodziną nie stojącą po zasiłek ani nie
              będącą stałą pozycją kartotek policyjnych interwencji. Fakt, że ubogą, niezbyt
              (delikatnie mówiąc) rozbuchaną intelektualnie, ale JAKOŚ sobie radzącą
              SAMODZIELNIE. No nie wszyscy są piękni, mądrzy, zdrowi i bogaci. Czy to jednak
              znaczy, że reszta powinna siedzieć w obozach resocjalizacyjnych, a ich dzieci w
              takichże ochronkach?
              • aurita Re: Ja w tej chwili nie mówię akurat o rodzicach 16.09.09, 10:40
                iwoniaw podpisuje sie pod Twoimi slowami

                > tysiące rodzin pozostaje pod opieką MOPS-u i miliony ma problemy z alkoholem i
                > przemocą nagle zainteresowano się akurat rodziną nie stojącą po zasiłek ani nie
                > będącą stałą pozycją kartotek policyjnych interwencji.
        • mila.85 Re: Tak to jest, jak państwo traktuje obywateli j 16.09.09, 07:53
          Ona nie porzuciła tych dzieci, phantomko - zabrano jej je po tym, jak wpadła w
          depresję.
          • phantomka Re: Tak to jest, jak państwo traktuje obywateli j 16.09.09, 09:33
            Ciezko mi mowic jednoznacznie, ale ja czytalam relacje tych dzieci i
            ich ciotki, ze matka je porzucila. Bez wzgledu na to, jak to sie
            odbylo, faktem jest, ze matka nie utrzymuje z nimi kontaktu, a
            przeciez to sa ciagle jej dzieci.
            • umasumak Re: Tak to jest, jak państwo traktuje obywateli j 16.09.09, 09:37
              phantomka napisała:

              Bez wzgledu na to, jak to sie
              > odbylo, faktem jest, ze matka nie utrzymuje z nimi kontaktu, a
              > przeciez to sa ciagle jej dzieci.

              Dzieci nie chcą z nią kontaktu utrzymywać, nie czytałaś? A cholera wiw, czy
              ciotka ich nie ustawia
              • kawka74 Re: Tak to jest, jak państwo traktuje obywateli j 16.09.09, 09:48
                A cholera wiw, czy
                > ciotka ich nie ustawia

                To są - troje z nich - dorośli ludzie, którzy pamiętają rodziców doskonale. Nic nie stałoby na przeszkodzie, żeby odwiedzić matkę - a jednak tego nie robią. Matka też mogłaby ich odwiedzić - a jednak tego nie robi.
                • umasumak Re: Tak to jest, jak państwo traktuje obywateli j 16.09.09, 09:55
                  To, że matka ich nie odwiedza, to akurat mnie nie dziwi. Patrząc na nią, od razu
                  widać, że nie jest przebojowa i że nie pójdzie tam, gdzie spotyka się z niechęcią.
                  To, że dzieci dorosły, niewiele zmienia. Nie chciały jej widzieć wcześniej, nie
                  chcą widzieć teraz. Ja jednak widzę w tym dużą rolę opiekanów, którzy nie
                  wytłumaczyli, że mama chorowała po śmierci ojca.
                  • kawka74 Re: Tak to jest, jak państwo traktuje obywateli j 16.09.09, 10:00
                    Ja jednak widzę w tym dużą rolę opiekanów, którzy nie
                    > wytłumaczyli, że mama chorowała po śmierci ojca.

                    I myślisz, że to tak strasznie wpłynęło na duże już wtedy dzieci, że aż nie chcą matki widzieć? Depresji po śmierci ojca matka nie miała od zawsze.
                    Kity można próbować wciskać dzieciakom, które nie pamiętają RB, ale nie dużym dzieciom, które swój rozum mają.
                  • phantomka Re: Tak to jest, jak państwo traktuje obywateli j 16.09.09, 10:48
                    Uma, no probujesz byc dobrym adwokatem, ja wiem, ze i z mordercy
                    mozna zrobic niewiniatka, jak sie chce. Nie w tym rzecz. To rodzice
                    sa od tego, aby sprawowac opieke nad dziecmi. Jezeli chwilowo nie
                    mogla, to po wyleczeniu depresji nic juz nie stalo na przeszkodzie.
                    Jednak nie uczynila nic, zeby starsze dzieci do niej wrocily. Dzieci
                    odwracaja sie od matki tylko w ostatecznosci i nie wierze, zeby
                    jakakolwiek osoba byla w stanie im wmowic,ze matka jest zla, gdyby
                    one widzialy, ze matka sie stara.
                    Poza tym, ciotka ma faktycznie wielki interes w oczernianiu matki:
                    nie dostaje na te dzieci zadnych srodkow pienieznych, wiec na pewno
                    jest szczesliwa, ze ma kolejne 3 osoby na glowie.
                    • tabakierka2 Re: Tak to jest, jak państwo traktuje obywateli j 16.09.09, 10:51
                      phantomka napisała:

                      >
                      > Poza tym, ciotka ma faktycznie wielki interes w oczernianiu matki:
                      > nie dostaje na te dzieci zadnych srodkow pienieznych, wiec na
                      pewno
                      > jest szczesliwa, ze ma kolejne 3 osoby na glowie.

                      a skąd wiemy, że nie dostaje pieniędzy?suspicious ona jest rodziną zastępczą
                      dla tych dzieci, prawda?
                      • kawka74 Re: Tak to jest, jak państwo traktuje obywateli j 16.09.09, 11:04
                        Jeśli nawet dostawała (na dorosłe dzieci się nie dostaje), to raczej niewielkie kwoty.
                        A propos nie czułabym się dobrze na miejscu tych dzieci ze świadomością, że dla Róży rodzina poruszyła niebo i ziemię, a ich matka nawet nie odwiedziła.
                    • umasumak Re: Tak to jest, jak państwo traktuje obywateli j 16.09.09, 11:03
                      Niezaradna, z lekka opóźniona pani, nie będzie walczyła o powrót dzieci do domu,
                      jeśli się jej w tym nie pomoże.
                      Jaki ciotka miałaby interes? Ano taki, żeby dzieci zostały przy niej. Poza tym
                      wcale nie musiała oczerniać - wystarczy, że nie wyjaśniła dzieciom, dlaczego
                      zostały zabrane od matki.
                      • kawka74 Re: Tak to jest, jak państwo traktuje obywateli j 16.09.09, 11:12
                        Uma, a skąd wiesz, że nie wyjaśniła?
                        Wydaje Ci się, że rachunek jest prosty - dzieci wiedzą o depresji ergo kochają matkę i chcą wrócić, dzieci nie wiedzą - przestają kochać i nie chcą wracać.
                        Kurna, dzieci chcą wracać nawet wtedy, kiedy w domu były lane i miały dużo większe problemy, niż depresja matki. Chcą kontaktów, chcą wracać. Ale matka też musi chcieć - a czy próbowała się z nimi skontaktować po powrocie ze szpitala? Porozmawiać z nimi? Na naprawienie kontaktów z dziećmi miała czternaście lat.
                        • aurita Re: Tak to jest, jak państwo traktuje obywateli j 16.09.09, 12:06
                          ja tylko teoretyzuje ale z tego co zrozumialam to pania Wiolette rodzina jej
                          zmarlego meza wyrzucila z domu. Tam moze o spadek chodzic.
                          Rodziny zastepcze dostaja calkiem realne pieniadze, nie zapominajmy ze to jest
                          wies i wydatki inne.

                          rzuccie nazwa gazety w ktorej czytalyscie ten wywiad?
                          • kawka74 Re: Tak to jest, jak państwo traktuje obywateli j 16.09.09, 12:20
                            > ja tylko teoretyzuje ale z tego co zrozumialam to pania Wiolette rodzina jej
                            > zmarlego meza wyrzucila z domu.

                            I tak czternaście lat ją wyrzucali?

                            nie zapominajmy ze to jest
                            > wies i wydatki inne.

                            Ale oni już nie dostają, na pełnoletnie dzieci nie dostaje się pieniędzy.
                            • aurita Re: Tak to jest, jak państwo traktuje obywateli j 16.09.09, 12:24

                              > Ale oni już nie dostają, na pełnoletnie dzieci nie dostaje się pieniędzy.

                              dorosle dzieci to chyba pracuja?

                              a tak wogole to po smierci ojca to sie chyba rente otrzymuje? nawet jak sie jest
                              pelnoletnijm i studiuje... cos mi sie tak kojarzy
                              • kawka74 Re: Tak to jest, jak państwo traktuje obywateli j 16.09.09, 12:35
                                Z tego, co wiem, jeśli ojciec nie odprowadzał składek, to dzieci dostawały figę z makiem, a nie rentę.
                                Jeśli dorosłe dzieci pracują, tym bardziej renty nie dostają.
                                • hellious Re: Tak to jest, jak państwo traktuje obywateli j 16.09.09, 13:11
                                  kawka74 napisała:

                                  > Z tego, co wiem, jeśli ojciec nie odprowadzał składek, to dzieci dostawały figę
                                  > z makiem, a nie rentę.
                                  >
                                  Dokladnie. Ja dostalam taka fige i kopa na zaped, po tatusiu.
                                  • aurita Re: Tak to jest, jak państwo traktuje obywateli j 16.09.09, 18:23
                                    niech zyje polityka prorodzinna :&
              • babcia47 Re: Tak to jest, jak państwo traktuje obywateli j 16.09.09, 13:28
                > Dzieci nie chcą z nią kontaktu utrzymywać, nie czytałaś? A cholera
                wiw, czy
                > ciotka ich nie ustawia
                ..a pozatym w sumie wiadomo w jakim stopniu "naznaczeni" są ludzie
                mający psychiczne problemy a już szczególnie w wiejskiej
                społeczności, gdzie depresję traktuje się jak fanaberię a
                poważniejsze zaburzenia kojarzy z całkowitym niezrównoważeniem lub
                człowiekiem latającym z siekierą za wszystkim co się rusza..nie
                sądzę by po przebytym załamaniu ta kobieta była zdolna zadbać nawet
                o siebie a co dopiero walczyc o odzyskanie tamtych dzieci i zapewnić
                im utrzymanie..jak była okreslana i traktowana matka przez ludzi,
                którzy sie nimi opiekowali, rozmawiali o niej w ich obecnosci, gdy
                były jeszcze w sumie małymi dziećmi..z niewinnego lub niezaradnego
                człowieka mozna w ten sposób zrobic w oczach dziecka potworem..co
                często widać w przypadku np. byłego małzonka/ki, po rozwodzie
        • wieczna-gosia Re: Tak to jest, jak państwo traktuje obywateli j 16.09.09, 08:04
          ]Dla mnie to nie do konca jasne czy je porzucila- jednak fakty sa
          takie ze JEST lekko uposledzona, w zwiazku z tym w sytuacjach
          stresowych POTRZEBUJE wsparcia, ze zmarl jej maz, co dla kazdego jest
          sytuacja wysoce stresowa, ze miala silna depresje. Byc moze juz wtedy
          ktos podjal zla decyzje. Byc moze dlatego rodzina ze soba utracila
          wiez- moze matka nie mogla dzieciom w oczy spojrzec, moze nosi w
          sobie uczucia, ktorych nawet nie umie nazwac. Poniewaz koles w moim
          wieku w mojej rodzinie obrazil sie na mnie za to ze nie zaprosilam go
          na Komunie- stoje na stanowisku ze w rodzinie stosunki popsuc sie
          moga od takich pie...ze trauma odbierania dzieci moze je popsuc z
          latwoscia. Moze za duzo bylo w tych ludziach wyrzutow? Za duzo
          pretensji? Nie wiem- byc moze pani Wozna jest zwykla suka- to tez
          mozliwe. Ale zauwazcie ze dzieci z pierwszego zwiazku odebrane
          zostaly nie dlatego ze pijanstwo i brudno na stole tylko w wyniku
          tragedii, ktora rodzine dotknela.

          Ja jak uma uwazam, ze teraz scenariusze sa dwa- albo do rodziny
          przyjdzie kurator zyczliwy rodzinie, ktory stwoierdzi ze rodzina
          sobie radzi. Albo przyjdze taki, ktory z latwoscia udowodni ze
          rodzina jest niewydolna. Umowmy sie do wiekszosci domow jesli wparuje
          kurator i poslucha strzepkow rzmow, wpadnie w odpowiednim momencie-
          moze miec podstawy odebrania dziecka. Pamietam ze kiedys usilowala
          sie mna zajac opieka spoleczna jak bylam matka nastolatka i
          wparowywala do mnie w dziwnych momentach opieprzajac mnie o rozne
          losowe rzeczy smile kiedys mnie nie bylo- co ialam wpisane w karcie? ze
          nie otworzylam drzwi. Nie- obywatelki nie bylo w domu- aka malutka
          roznica, iby pani polozna napisala cala prawde, no jak moglam otworzc
          skoro mnie nie bylo? A zdanie znaczy cos innego smile tylko ze ja nie
          jestem bezradna pani Wozna i napisalam skarge na polozna ze nachodzi
          i nie jest obiektywna. I nagle sie okazalo ze nie ma koniecznosci
          mnie tak monitorowac no doprawdy.....
      • tabakierka2 iwonia 16.09.09, 08:11
        iwoniaw napisała:

        > rzeczy. Rzuca się to dziecko w te i wewte, dziwne, że nagle
        warunki w domu się
        > takie dobre zrobiły? A sąd poprzedniej instancji oczywiście żadnej
        > odpowiedzialności nie poniesie uncertain
        >

        u mnie na osiedlu mieszka para, która średnio jedno dziecko rocznie
        masad opieka społeczna nie jest w stanie się tych dzieci doliczyć.
        Para jest dziwna, nie pracują, nie wiem czy a jeśli to skąd mają
        pieniądze. Pierwszą trójkę dzieci odebrano im, kiedy sąsiadka tej
        pary usłyszała płacz - okazało się, że dzieci są odwodnione i
        niedożywione,a rodzice sie rozmyli...od trzech dni ich nie było!!!
        Dzieci trafiły do rodzin zastępczych. Po jakimś czasie urodziły im
        się kolejne dzieci. Z jednym z nich przyjechali do szpitala - miało
        niecałe pół roku, charczało, miało odmrożeniasad zmarło. Generalnie
        sprawa tej rodziny poruszyła całe nasze osiedle, pojawiły sie
        głosy 'gdzie było państwo kiedy te dzieci cierpiały' itd. W takich
        sytuacjach wolę kiedy zachowa się nadmierną ostrożność niż
        niedopatrzy się pewnych spraw.
        Gdyby małej Rózy coś się stało, pojawiłyby się głosy 'a gdzie było
        państwo i opieka społeczna'...
        • umasumak Re: iwonia 16.09.09, 09:57
          Jak możesz w ogóle porównywać te dwie sytuacje.
          • tabakierka2 Re: iwonia 16.09.09, 10:01
            umasumak napisała:

            > Jak możesz w ogóle porównywać te dwie sytuacje.

            nie porównuję tych sytuacji, ale generalnie wkurza mnie
            gadanie 'państwo nie powinno się wtrącać' albo 'a gdzie było
            państwo' jeśli dzieje się tragedia - i tak źle i tak niedobrzeindifferent
            • umasumak Re: iwonia 16.09.09, 10:09
              Państwo powinno się wtrącać, ale adekwatnie do sytuacji. Dlaczego zabrano Różę?
              Nie można było od początku zrobić tak jak teraz - dziecko razem z rodziną i nadzór?
    • beataa122 Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 07:35
      Dziewczyny,które piszą,że ciężko ocenić tą sytuację-zgadzam się z Wami...nigdy tak do końca nie wiadomo cz barwa sprawy jaką nadają jej media jest obieektywna...Ale było nie było-dla dziecka to dwumiesięczna trauma ,która może odbić się na jego rozwoju...
    • mila.85 Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 07:51
      Cieszę się bardzo. Idealne wyjście - będą pod nadzorem, ale razem, w domu.
      Mogłoby tak zostać.
    • generation-me Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 08:24
      O zdolności tej rodziny do opieki nad dzieckiem świadczy fakt, że przydzielono
      im codzienną opiekę (6-godzinną) jakiegoś pracownika socjalnego. Czy to
      standard? Czy wzruszający gest gryzionego poczuciem winy (i strachem o dobro
      dziecka) sądu? Wychowali 3 dzieci (ew. same się wychowały, na podwórku z
      kurami), nie potrafią zająć się kolejnym?
      Może tak pomoc dla naprawdę potrzebujących, a nie mnożącej się patologii, która
      nawet tego nie doceni? Pomoc takim ludziom to nierzadko pieniądze wrzucone w
      błoto. A dziecko? Cóż, może lepiej byłoby mu w rodzinie, która dawałaby by jej
      szansę na lepsze życie, edukację, szansę na awans społeczny?
      • default Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 08:47
        generation-me napisała:

        > O zdolności tej rodziny do opieki nad dzieckiem świadczy fakt, że
        przydzielono im codzienną opiekę (6-godzinną) jakiegoś pracownika
        socjalnego. Czy to standard? Czy wzruszający gest gryzionego
        poczuciem winy (i strachem o dobro dziecka) sądu? Wychowali 3 dzieci
        (ew. same się wychowały, na podwórku z kurami), nie potrafią zająć
        się kolejnym? Może tak pomoc dla naprawdę potrzebujących, a nie
        mnożącej się patologii, która nawet tego nie doceni? Pomoc takim
        ludziom to nierzadko pieniądze wrzucone w błoto. A dziecko? Cóż,
        może lepiej byłoby mu w rodzinie, która dawałaby by jej szansę na
        lepsze życie, edukację, szansę na awans społeczny?

        Generation - święte słowa, zgadzam się w 100 %!
      • triss_merigold6 Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 09:15
        Podpisuję się. Nawet bardzo skromnie żyjącym ale wydolnym opiekuńczo
        rodzicom/rodzicowi nie przydziela się całodniowo pracownika
        socjalnego. Z punktu widzenia perspektyw na lepsze życia małej Róży
        byłoby lepiej w rodzinie zastępczej będącej w stałym kontakcie z
        rodziną biologiczną.
        • solaris31 Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 09:37
          a ja mam wątpliwosci w kwestii, że w rodzinie zastępczej byłoby
          dziecku lepiej.. sama nie wiem...

          ale generalnie zgadzam się, dla mnie ta cała sprawa to wielka
          pokazówka, nie wiem tylko, po co to wszystko i kto tak naprawdę za
          tym stoi...

          wczoraj Falandyszowa w TVN mówiła na ten temat sporo ciekawych
          rzeczy, ale mnie jedno uderzyło.. jaki sąd w Polsce ropatruje sprawy
          w ciągu zaledwie 6 dni? to w takim razie, skoro sądy są tak szybkie
          w odbieraniu rodzicom dzieci, to dlaczego polskie domy dzieci sa
          pełne maleńkich niemowląt z nieuregulowaną sytuacją prawną, które
          mogłyby znaleźć dom - a nie mogą, bo sprawy w sądach ciągną się
          latami?

          generalnie uważam, że odebranie dziecka nie było decyzją szczęśliwą,
          to prości ludzie, niewykształceni, ale przecież to akurat nie
          wyklucza stworzenia domu dziecku. ja jestem zwolennikiem rozwiązań
          kompromisowych - może trzeba było dać rodzicom szansę i kontrolować
          ich od początku - od wyjścia ze szpitala? a dopiero potem
          ewwntualnie dziecko odbierać? nie wiem, mam tak dużo wątpliwości, że
          nie umiem sie jasno wyrazić z żadną ze stron.

          a z tą traumą po 2 miesiącach niebycia z matka to nie przesadzajcie,
          wiadomo, że to niedobrze, ale bez przesady. moi znajomi adoptowali
          dziecko w wieku 5 miesięcy, traumy nie widać wink a dzieckospędziło te
          5 miesięcy najgorzej jak mogło, bo w domu małego dziecka a nie w
          rodzinie zastępczej.

          no i właśnie.... tutaj mam 5 miesięcy - mimo że matka dziecka
          zrzekła sie praw zaraz po urodzeniu, a rodzina adopcyjna była
          przewertowana na wszystkie sposoby - a Różę odebrano w ciągu 6 dni..
          no to jest naprawdę jakies magiczne przyspieszenie w polskich
          sądach, którego racjonalnie nie potrafię sobie wyjaśnić.
          • kawka74 Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 09:44
            ? to w takim razie, skoro sądy są tak szybkie
            > w odbieraniu rodzicom dzieci, to dlaczego polskie domy dzieci sa
            > pełne maleńkich niemowląt z nieuregulowaną sytuacją prawną,

            Bo odbierają dzieci, ale nie odbierają praw do nich. W sprawie Róży jest dokładnie to samo - odebrano dziecko, ale co z odebraniem praw, jeszcze nie wiadomo (przynajmniej wczoraj nie było wiadomo).

            > no i właśnie.... tutaj mam 5 miesięcy - mimo że matka dziecka
            > zrzekła sie praw zaraz po urodzeniu,

            Bardzo dziwne. W takiej sytuacji dziecko powinno trafić do RA po sześciu tygodniach najdalej (czasem trafiają wcześniej do przyszłej RA, która do czasu uprawomocnienia zrzeczenia pełni funkcję RZ).
            • olamortel Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 09:50
              rodzina adopcyjna jesli ma dziecko u siebie do czasu uprawomocnienia się wyroku
              sądowego nie jest rodziną zastępczą dla tego dziecka!
              ona ma je wtedy na urlopowaniu.
              • kawka74 Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 09:56
                Niekoniecznie.
                Mam podać namiary na konkretne rodziny?
                • olamortel Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 10:01
                  ludzie ktorzy sie staraja sie o dziecko to konkretnie juz wiedza czy chca byc
                  rodz. zast czy adopcyjna
                  sa przypadki ze rodzice zastepczy po jakims czasie decyduja sie na adopcje
                  moze nie do końca rozumiesz te sytuacje bo jest bardzo ciekawe o czym piszesz
                  • kawka74 Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 10:06
                    Rozumieć rozumiem, bo siedzę w tym po uszy.
                    W moim ośrodku tak się czasem właśnie robi - dzieci trafiają do przyszłej rodziny adopcyjnej, która na czas babrania się sądu z pozbawieniem jest przez ten sam sąd ustanawiana rodziną zastępczą po to, żeby dzieci nie trafiły do dd.
                    Dzieje się tak wtedy, kiedy zgadza się na to przyszła RA i pozbawienie jest nieomal stuprocentowo pewne.
                    • olamortel Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 10:12
                      wiesz ja też w tym siedzę na codzień
                      i jakieś to dla mnie dziwne, jakby poza prawem
                      a może podasz na priva w jakim osrodku pracujesz, bo u nas calkiem inaczeej to
                      wyglada
                      • kawka74 Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 10:16
                        Poza prawem - jeśli wszystko odbywa się za aprobatą sądu???
                        BTW nie pracuję w OAO.
            • solaris31 Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 13:07
              Kawka, jestes w temacie, więc będziesz wiedziała najlepiej - czy to
              normalne działanie sądu czy nie?

              ja wiem, że czym innym jest odebranie dziecka a odebranie praw
              rodzicielskich, ale czy ze swoich obserwacji nie masz poczucia, że
              cos tu jednak nie gra? czy postępowanie sie czymś rózni - czym w
              takim razie? jaka jest różnica w postępowaniu o odebranie dziecka a
              o odebranie praw?

              marzy mi sie taka sytuacja, w której sądy szybicej będa zabierać
              nieodopowiedzlanym rodzicom prawa rodzicielskie - mówie o sytuacjach
              jasnych jak słonczeko. bo te problematyczne na pewno wymagają
              dłużego postępowania. dlaczego nasze sady sa takie opieszałe? przez
              to tysiące dzieci traci szansę na adopcję, przeciez wiadomo, że
              największą szansę maja maluchy sad im dziecko strasze, tym jest
              gorzej.
              • kawka74 Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 13:27
                czy ze swoich obserwacji nie masz poczucia, że
                > cos tu jednak nie gra?

                Jeśli chodzi o działalność sądów w tej materii, mam permanentne poczucie, że coś nie gra.

                jaka jest różnica w postępowaniu o odebranie dziecka a
                > o odebranie praw?

                Różnica jest w skutkach.
                Odebranie dziecka - zabranie go od rodziny i umieszczenie w RZ, w pogotowiu opiekuńczym albo w DD. Dziecko cały czas ma szanse powrotu do RB.
                Odebranie praw - RB są pozbawieni praw do dziecka albo się im te prawa ogranicza. Wtedy dzieci są adoptowane albo lądują jak wyżej, jeśli pozbawienie jest częściowe albo jeśli jest całkowite, a dziecko jest duże, chore albo jest częścią licznego rodzeństwa.

                > marzy mi sie taka sytuacja, w której sądy szybicej będa zabierać
                > nieodopowiedzlanym rodzicom prawa rodzicielskie

                Ale wtedy będą krzyki, że za szybko i nie dają szansy. Tak czy siak będzie źle.
                A propos szansy - pamiętam opowieść z innego forum. Dziecko miało iść do adopcji, bo matka nie tylko je zaniedbywała, ale też znęcała się nad nim, ale sędzina postanowiła dać tejże matce szansę. Po daniu szansy dziecko znalazło się w szpitalu. Na szczęście tym razem sąd nie miał szczególnych wątpliwości.
          • olamortel Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 09:49
            wiesz bo sąd zabiera dziecko od rodz biologicznej jesli istnieje jakieś
            podejrzenie i umieszcza w środowisku zastępczym,dlatego tak szybko żeby dziecku
            nie stała się krzywda. Potem ma czas na sprawdzenie sytuacji rodziny
            biologicznej pod kątem powrotu dziecka do niej. Rodz zastępcza nie jest
            dożywotnia, rodzice mają prawo ale też i obowiązek zabrać dziecko do
            siebie.Rodzice mają wtedy ogr wladzę rodzicielską przez umieszczenie w RZ.
            Równie dobrze dziecko moglo trafić do domu dziecka.
            Inaczej ma się sprawa z ODEBRANIEM praw rodzicielskich, niestety tutaj decyzji
            nie podejmie sie w 6 dni, to decyzja na cale życie i droga dla dziecka do rodz
            adopcyjnej.
            Sąd a raczej ośrodek adopcyjny musi zbadać kandydatów, trwa to długo niestety
            ale nie mozna oddać komuś dziecka jak sie nic o nim nie wie. Poza tym rodziny
            zastepcze też przechodzą proces kwalifikacyjny, mają szereg szkoleń, są
            sprawdzani również. Czasami długo czekaja na dziecko.
            W obecnych czasach jest bardzo dużo rodzin adopcyjnych, czekających na dziecko a
            małych dzieci nie ma niestety aż tyle. A poza tym takie rodziny chca najlepiej
            malutkie dziecko,od młodej matki, nie patologicznej,nioe obciązonej chorobami,a
            takich dziecki jest baaaardzo malutko.
            W domach dziecka czeka dużo dzieci z uregulowana syt prawną, mających po kilka
            lat lub kilknaście, ale takich dzieci nikt nie chce
          • aurita Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 11:09
            > rzeczy, ale mnie jedno uderzyło.. jaki sąd w Polsce ropatruje sprawy
            > w ciągu zaledwie 6 dni? to w takim razie, skoro sądy są tak szybkie
            > w odbieraniu rodzicom dzieci, to dlaczego polskie domy dzieci sa
            > pełne maleńkich niemowląt z nieuregulowaną sytuacją prawną, które
            > mogłyby znaleźć dom - a nie mogą, bo sprawy w sądach ciągną się
            > latami?

            dokladnie, dziecko zabrac latwo ale te dzieci potem gnija w DD. Rodzina
            zastepcza powinna byc wg mnie forma tymczasowa (i tak jest w wielu krajach)
            natomiast w Polsce rodziny ktore chcialyby adoptowac dzieci zostaja rodzinami
            zastepczymi bo dzieci do adopcji nie ma.

            Jak sie powiedzialo A to trzeba powiedziec B.

            > 5 miesięcy najgorzej jak mogło, bo w domu małego dziecka a nie w
            > rodzinie zastępczej.

            coreczka kumpeli miala 9 miesiecy jak ja adoptowali, pamietam jej wielkie
            przerazone oczy... nie odwazylam sie zapytac dlaczego 9 mieziecy nie miala rodziny?
    • karambol45 Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 09:31
      a czy ja dobrze widziałam w reportażu że zakladają im wodę i jakaś
      lodówka nowa, czyli co trzeba aferę zrobić żeby coś uzyskać
      a "dobroczyńcy" teraz zobaczyli jak oni żyją , wydaje mi się że ci
      ludzie zotali coś wmanipulowani albo coś im zostało obiecane
      • olamortel Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 09:38
        na pewno nie będzie tam pracownika socjalnego codzinnie w ciągu 6 godzin
        nie wiem kto to wymyslił
        bedą kontrole, wywiady ale na pewno rzadziej niż raz w tygodniu
        no może na początku zanim afera ucichnie

        a raptem ksiądź jaki dobry, wójt, i prezenty od ludzi z wioski
        wszyscy chętni pomocy, i łazieneczkę zrobią, ciekawe czemu przez tyle lat nie
        zrobili, opieka społeczna dałaby na to pieniądze,ale po co iść prosić
      • triss_merigold6 Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 09:39
        Ale ta rodzina nie żyje w ten sposób z powodu tornada/tsunami/wojny
        czy innych czynników kompletnie niezależnych od woli człowieka.
        Funkcjonowali w ten sposób wiele lat z powodu skrajnej biedy i
        własnej niewydolności.
    • kicia031 Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 09:53
      Dla mnie straszne jest to, ze pozbawiono dziecko dobrodziejstwa
      karmienia piersia. Ciekawe, czy sad pokryje teraz koszty mleka,
      ktore chyba nie sa male, zwlaszcza dla niezamoznej rodziny.
      • olamortel Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 09:56
        a skad wiesz ze karmiłaby piersią
        • wieczna-gosia Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 10:27
          a z czego by miala na sztuczne?

          Ale ogolnie wezcie przestancie z tym karmieniem piersia, karmienie
          piersia jest w tym wszystkim najmniejszym problemem.....


          No dobra jak ogladam reportaze o rodzinie- nie mam poczucie ze tam
          jest skrajna bieda. Ze nielad- ok posprzatali dla kamer. Ubrali
          dzieci. Dom jest biedny- ale skrajnie? dzieci do szkoly chodza, ucza
          sie dobrze (co bylo podkreslane- nie byle jak aby chodzily, tylko
          dobrze), maja gospodarstwo, z zasilkow mopsowskich z tego co
          zrozumialam- nie korzystali. No sorry- to nie jest skrajna bieda i
          brak perspektyw- to zwyczajna biedna rodzina.
          • olamortel Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 10:31
            wiesz mleko pochodzi od krowy
            więc mogłaby dawać takiesmile
          • kali_pso Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 10:46
            > Ale ogolnie wezcie przestancie z tym karmieniem piersia, karmienie
            > piersia jest w tym wszystkim najmniejszym problemem.....


            No akurat z tym się też zgadzam- uwzieły się na to karmienie, jakby
            nic gorszego w życiu temu dziecku przydarzyć się nie mogło.........



            "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic
            świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko
            zobaczy światło egzystencji"

            Andreas Corelli
            • 18_lipcowa1 Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 11:08

              > No akurat z tym się też zgadzam- uwzieły się na to karmienie,
              jakby
              > nic gorszego w życiu temu dziecku przydarzyć się nie
              mogło.........
              >
              >
              Nie wiesz? Ze gdyby bylo karmione piersia omineloby ja cale zlo tego
              swiata?
              > "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic
              > świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko
              > zobaczy światło egzystencji"
              >
              > Andreas Corelli
    • ewcia1976 Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 10:20
      Wczoraj czytałam wywiad z dziećmi,które zabrano jej 14 lat temu .
      Dzieci miały od 1 do 8 lat. Pamiętają biedę w domu. Matka nie
      interesuje się nimi wcale. Mają żal, że nigdy nie odwiedziła , nie
      posłała kartki na urodziny. Nie wie, że została Babcią. Dzieci
      wychowywała siostra zmarłego ojca, która mieszka kilka kilometrów od
      niej.
      Czyli zbyt wielkiego instyktu macierzyńskiego to Ona nie ma. Prasa
      za to znalazła poczytny temat. Nie chcę być złym prorokiem i oby
      Róży nie wyrządzono niedźwiedziej przysługi.
      Mogła mieć kochającą matkę zastępczą, która zapewni godne życzie.
      Będzie miała ( może i kochającą)matkę, która zapewni jej korzystanie
      z mops.
      • umasumak Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 10:58
        ewcia1976 napisała:

        > Wczoraj czytałam wywiad z dziećmi,które zabrano jej 14 lat temu .
        > Dzieci miały od 1 do 8 lat. Pamiętają biedę w domu. Matka nie
        > interesuje się nimi wcale.


        Matka była chora na depresje po śmierci ich ojca. Oczywiście jako dzieci nie
        byli w stanie racjonalnie ocenić sytuacji - to powinna wyjaśnić im ciotka.
        • ewcia1976 Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 12:03
          I ciągle ma depresję ? Bo dzieci nie o depresję mają zal tylko o to,
          że się z nimi nie kontaktuje. Poprostu ma je w d.
      • premeda Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 11:06
        Ewcia co rusz jest podkreślane, że ta rodzina z pomocy mopsu nie
        korzysta, więc Róży tego nie nauczą. Za to wyjaśnia mi wiele
        informacja, że starszymi dziećmi zajęła się bratowa. Wystarczy, że
        mało która forumka dobrze z bratową żyje. A teraz w esce mówili, że
        u pani Wioletty stwierdzono schoizofrenię! Ciekawe czy pani
        wiedziała wogóle, że ktoś ją diagnozował?
        • triss_merigold6 Taaa nie korzystali 16.09.09, 11:15
          Info z dzisiejszej "Polityki" - pojawiali się w MOPS kiedy groziło
          im odcięcie prądu na przykład.
        • kropkacom Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 11:51
          Proponuje wszystkim średnio zaradnym, bałaganiarskim, z kłopotami psychicznymi
          odebrać dzieci i zamknąć w bidulach. A te lane, poniewierane, wykorzystywane
          niech nadal siedzą w czystych rodzinach. Ech ludzie ... A Róża i tak skończy w
          innej rodzinie.
        • ewcia1976 Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 12:13
          A to bratowa samo zło jak teściowa? JA tam kochą moją bratową. Nie
          chce mi się cytować artykułu. aj ważniejsze co tam było :
          - bratowa nie dostawała kasy na 4 dzieci Wioletty ( ma jezcze 2
          swoich),
          - młodsze chciały do niej nmówić Mamo ale się nie zgodziła bo maja
          mamę
          - dzieci czują sie olane przez matkę, wypominają brak jakichkolwiek
          odwiedzin
          - te dorosłe " wyszły na ludzi, pracują lub uczą się
          - pani W ma wnuczkę o której nie wie smile
          - najstarsza nie chce opowaiadć o domu rodzinnym, ale średnia
          pamięta przychodzących panów i jak jadła tartą bułkę bo taka była
          głodna.


          Dla mnie pani W nie zdała test na rodzicielstwo.

          Znam rodziny wielodzietne. Znam rodzinę gdzie mąż zmarł gdy kobieta
          była w ciąży z 5 dzieckiem, reszta dzieci to drobiazgi. Wszystkie
          dają radę choć na kanary nie jeżdżą. W domach czysto, rodzice
          pracują i nikt im odbierać dzieci nie chce.
          • kawka74 Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 12:23
            A możesz rzucić linkiem do tego artykułu albo podać, gdzie go można znaleźć?
            • ewcia1976 Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 12:33
              no to obrończynie mamy Róży mnie zlinczują. W poniedziałkowej
              Angorze przedruk z NIE " Rodząca niewinność". Nie znalazłam w
              wersji elektronicznej.
              • umasumak Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 12:41
                Ach, ANGORZE. I wszystko jasne suspicious
              • kawka74 Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 12:45
                Dotarłam, przeczytałam.
                Jeśli to prawda, to może się zrobić z deka niedobrze na myśl o 'pokrzywdzonej' pani Woźny.
          • premeda Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 12:24
            A ja znam rodzinę, która utrzymuje się z zasiłków i renty
            niepełnosparawnego dziecka. Wszystkie pieniądze jakie rodzice mają
            ida na przepicie. Dziecko niepełnosprawne nie było poddawane
            rehabilitacji ale opieka jak przyszła do domu to kazała tylko małego
            wozić na zajęcia i zagroziła odebraniem renty a nie dzieci. Ta
            rodzina ma siedmioro dzieci.
            • echtom Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 13:01
              Kobiety, która zmarła przy urodzeniu 13. dziecka, też nikt wcześniej
              po cichu nie wysterylizował. Uznaniowość urzędnika nie zna granic.
          • aurita Re: Róża wraca do domu. 16.09.09, 12:28
            a renty po ojcu te dzieci nie dostawaly?

            rzuccie tym linkiem

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka