Dodaj do ulubionych

Afera w szpitalu!!!

22.09.09, 09:58
www.zw.com.pl/artykul/1,403733_Tata___persona_non_grata.html
Właśnie tacy tatusiowie powodowali u mnie maksymalny stres.
Przychodzili rano i siedzieli non stop przy łóżku - musiałam
ściągać pokarm, ale jak to robić, gdy wokół tłumy odwiedzających -
jeden wychodził po 21.00!!!

Jestem za parawanami, które dają namiastkę prywatności położnicy.
Co sądzicie o tatusiu, który miał pretensje i poszedł do gazety, by
zrobić raban, bo musiał wyjść o 19.00 do domu???

Nie mógł nacieszyć się ojcostwem, kurcze będzie miał na to 18 lat,
albo i dłużej, gdy dziecię mieszkać z nim będzie pod jednym dachem.
Czy tatusiowie nie rozumieją, iż ich przydługie przesiadywanie w
sali z innymi młodymi mamami jest dla tych drugich udręką? I
jeszcze z tego aferę w prasie zrobiono???
Obserwuj wątek
    • tabakierka2 Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 10:03
      chyba jedynki lub parawany byłyby dobrym rozwiązaniem.

      Co myślę o tym tatusiu? że społeczeństwo nam się mega roszczeniowe
      zrobiło i uważa, że wszystko im się należy.
    • marysienka44 Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 10:04
      I dlatego ja sobie chwaliłam system w szpitalu w którym rodziłam.
      Odwiedziny odbywały się na korytarzu, tj.były tam ustawione stoły i
      krzesła, i pacjentka wychodziła do odwiedzających na korytarz, mogli
      siedzieć ile dusza pragnie, nikomu nie przeszkadzając.
      A mamy na sali, mogły swobodnie krmić, sciągać pokarm, iść do
      toalety bez "przykrych niespodzianek", i "wietrzyć" krocze.
      Bez skrępowania, bez wścibskich osób.
    • 18_lipcowa1 cos okropnego 22.09.09, 10:06
      uwazam, ze to chore- te tlumy odwiedzajacych,
      z tego co pamietam w moim miescie nie wchodzilo sie na oddzial,
      tylko poloznica wychodzila do takiej sali odwiedzin
      a moze sie wchodzilo ale ja glupia na to nie wpadlam zeby sie
      pakowac do kobiet po porodach

      Chyba bym oszalala lezac po porodzie a tu tlumy mezow/kolegow/
      wujkow do kazdej, a niestety sa ludzie bez wyczucia

      W UK lepiej ten problem rozwiazano, jesli porod byl bez komplikacji
      i nie bylo to CC kobieta moze z dzieckiem wyjsc juz po 4 godzinach
      od porodu - kobiety chetnie z tego korzystaja
      pomimo iz i tak nie leza na salach po 10 osob
      • jakostak5 Re: cos okropnego 22.09.09, 11:44
        > W UK lepiej ten problem rozwiazano, jesli porod byl bez
        komplikacji
        > i nie bylo to CC kobieta moze z dzieckiem wyjsc juz po 4 godzinach
        > od porodu - kobiety chetnie z tego korzystaja
        > pomimo iz i tak nie leza na salach po 10 osob

        W UK sa zaslony przy lozkach, mozesz sie odgrodzic i siedziec do
        woli z mezem czy kimkolwiek innym. Te 4 godziny to mit. Wypuszcza
        jak chcesz ale wiekszosc co najmniej 12 godzin spedza w szpitalu i
        wiecej.
        • 18_lipcowa1 Re: cos okropnego 22.09.09, 11:50

          > W UK sa zaslony przy lozkach, mozesz sie odgrodzic i siedziec do
          > woli z mezem czy kimkolwiek innym. Te 4 godziny to mit. Wypuszcza
          > jak chcesz ale wiekszosc co najmniej 12 godzin spedza w szpitalu i
          > wiecej.

          Jaki mit? Moja kolezanka urodzila w lipcu, wyszla po 6 godzinach,
          druga tydzien temu wyszla po 4.
          Mnie pytano po ilu godzinach chce wyjsc, mowiac ze moge juz po 4 jak
          bede chciala. Zakladam ze nie mowia tego tak sobie.
          • jakostak5 Re: cos okropnego 22.09.09, 11:58
            Kto pytal?! Jak mozesz przed porodem o tym zdecydowac zastanow sie
            troche. Nie wiesz jak porod przebiegnie w jakim bedziesz stanie.
            Takiej decyzji nie da sie podjac przed. Chcesz rodzic bez
            znieczulenia?
            • 18_lipcowa1 Re: cos okropnego 22.09.09, 12:02
              jakostak5 napisała:

              > Kto pytal?! Jak mozesz przed porodem o tym zdecydowac zastanow sie
              > troche. Nie wiesz jak porod przebiegnie w jakim bedziesz stanie.
              > Takiej decyzji nie da sie podjac przed. Chcesz rodzic bez
              > znieczulenia?

              Polozna pytala piszac plan porodu ze mna. I chyba oczywiste jest to,
              ze zanim wyjde persolen sie upewni ze moge. Myslisz, ze to bedzie
              tak, ze urodze, wstane i wyjde? Nie wiesz, ze dziecko musi przejsc
              szereg testow, tak samo i ja- musze miec obejrzane krocze, ew szwy,
              jak macica sie zwija itp. A dopiero potem JESLI bedzie ok to
              wyjde.JESLI.
              To nie jest tak, ze mozesz to wychodzisz, tylko masz taka mozliwosc
              jesli chcesz i nie ma przeszkod.
              • jakostak5 Re: cos okropnego 22.09.09, 12:21
                18lipcowa, ja mam dziecko od kilku lat. W UK urodzone. Kilkanascie
                moich kolezanek tez niektore wiecej niz jedno urodzily. I ten temat
                co jakis czas powraca w rozmowach to jestem na bierzaco raczej. Wiem
                to o czym pisze z doswiadczenia troche jednak wiekszego niz masz ty.
                Chociaz pierwszy raz slysze o takim punkcie w planie porodu, co
                szpital to obyczaj zapewne. Zdajesz chyba sobie sprawe, ze plan
                planem, a porodu zaplanowac sie nie da chyba ze cesarke. Nie
                napisalas, czy chcesz rodzic bez znieczulenia.
                • 18_lipcowa1 Re: cos okropnego 22.09.09, 12:29
                  Jezu znowu....
                  Tak ,a ja jestem taka durna ze ja sobie plan napisalam i wg tegu
                  planu beda postepowac polozne niezaleznie od tego co sie bedzie
                  dzialo....taaaa
                  Troche wyobrazni,plan planem- ja wiem ze wszystko sie moze zdarzyc i
                  wtedy sie robi to co trzeba a nie to co w planie jest napisane, ale
                  matki opuszczajace szpital po kilku godzinach widzialam, moje
                  kolezanki Polki, kolezanki Angielki z pracy i maja sie dobrze,czyli
                  mozna.
                  Co do ZZO- tak, jak nie wytrzymam to poprosze o znieczulenie.
                  Tak, wiem ze potem moge byc w szpitalu dluzej i nie musisz mi tego
                  uswiadamiac,bo widze,ze bardzo chcesz.
                  • jakostak5 Re: cos okropnego 22.09.09, 12:50
                    Zabawna jestes. Wyobrazni mi nie brakuje nie musisz sie o to
                    obawiac. O znieczulenie pytalam bo zastanawia mnie, jakim cudem
                    moglas napisac w planie, ze znieczulenie chcesz jak nie wytrzymasz,
                    a jednoczesnie chcesz wyjsc po 4 godzinach. Jak do tej pory
                    napisalas o jednej kolezance, ktora wyszla po 4 godzinach. To nie
                    jest standard nie wiem czemu tak sie upierasz, ze jest. Ale ty duzo
                    wiesz teoretycznie, bardzo duzo.
                    • 18_lipcowa1 Re: cos okropnego 22.09.09, 12:57
                      O znieczulenie pytalam bo zastanawia mnie, jakim cudem
                      > moglas napisac w planie, ze znieczulenie chcesz jak nie
                      wytrzymasz,
                      > a jednoczesnie chcesz wyjsc po 4 godzinach.


                      No i wlasnie ja tutaj rozumiem zmiennosc sytuacji i planu,
                      najwyrazniej Ty masz z tym problem.
                      To ze napisalam ze cos chce/sobie zycze to nie znaczy ze tak bedzie.
                      Plan to tylko zarys, dziwie sie ze urodzilas dziecko w UK i nie
                      wiesz.


                      Jak do tej pory
                      > napisalas o jednej kolezance, ktora wyszla po 4 godzinach. To nie
                      > jest standard nie wiem czemu tak sie upierasz, ze jest.

                      Jest to standard. Napisalam o najblizszej kolezance, oraz
                      najblizszej mi terminem sytuacji, z tego lata jeszcze.
                      Ok dodam do tego kolezanke z maja 2006, stycznia 2007, sierpnia 2008
                      + 6 pan Angielek w pracy w wieku od 25 do 60. Pasuje?
                      Wyszly w tym samym dniu co urodzily.



                      Ale ty duzo
                      > wiesz teoretycznie, bardzo duzo.


                      No oczywiscie ze wiem duzo. A ty ile wiesz? Jedno dziecko urodzone w
                      UK i taaaaaaaaaaaaakie doswiadczenie?
                      • jakostak5 Re: cos okropnego 22.09.09, 13:18
                        > Wyszly w tym samym dniu co urodzily.

                        W tym samym dniu to nie jest to samo, co po 4 godzinach. Nie
                        kwestionuje tego, ze mozna wyjsc w tym samym dniu, kwestionuje
                        przedstawianie przez ciebie 4 godzin jako standardu.

                        Powaznie 'pani z pracy' w wieku 60 lat urodzila w ostatnich latach
                        dziecko?

                        A ty ile wiesz? Jedno dziecko urodzone w
                        > UK i taaaaaaaaaaaaakie doswiadczenie?

                        Napisalam tez o kilkunastu kolezankach. Jesli dodam do tego znajome
                        z pracy i playgroups to bedzie kilkadziesiat osob, z ktorymi
                        rozmawialam na ten temat o ich i wlasnych doswiadczeniach. powtorze
                        ze nie przecze, ze moze sie zdarzyc tak ze ktos po tych 4 godzinach
                        wyjdzie, ale to nie jest standard. Ja dziecko urodzilam, wiele
                        przeczytalam na ten temat wiem wiele na temat zachowania i
                        wychowania dzieci starszych od mojego tez. Nie przyszloby mi do
                        glowy autorytatywnie wypowiadac sie na temat starszych dzieci, bo mi
                        brakuje praktyki. Ta pokazuje, ze to teorie trzeba dopasowac do
                        praktyki a nie odwrotnie. Ja z toba bym chetnie porozmawiala, jak
                        juz urodzisz, tak po jakis 6 tygodniach.
                        • hanalui Re: cos okropnego 22.09.09, 13:31
                          jakostak5 napisała:
                          > Napisalam tez o kilkunastu kolezankach. Jesli dodam do tego
                          znajome
                          > z pracy i playgroups to bedzie kilkadziesiat osob,

                          Pytalas panie z playgrups jak dlugo byly w szpitalu i po jakim
                          czasie wyszly? surprised? O kurcze...nie wpadlam ze mozna obce osoby pytac
                          o takie rzeczy. Rozumiem pytac bliska kolezanke, przyjaciolke,
                          siostre, ale baby z placu zabaw smile. Niezle wscibstwo
                          • jakostak5 Re: cos okropnego 22.09.09, 13:44
                            hanalui nie baby z placu zabaw. Tylko panie z ktorymi sie spotykalam
                            regularnie znalysmy sie dobrze a ze nie spotykalysmy sie na kawie w
                            domu to coz, inne obyczaje. Jak chodzilam na grupe karmiacych
                            piersia to karmienie porod znieczulenie itp. byly tematem na
                            porzadku dziennym. Grupe prowadzila polozna, ona tez zaczynala takie
                            tematy czesto, jak sie nowe osoby pojawialy. To nie tak, ze
                            podchodzilam do kogos i zadawalam takie pytania. Zwykle wynikaly z
                            romowy, czesto to ja bylam pytana. No jej, ja nie wiem co w tym
                            dziwnego. Z kolezankami tez rozmiawiam na rozne tematy i rozne
                            sprawy w rozmowie wychodza. Co dziwnego w tym, ze rozmawiam z mamami
                            z playgroups? Nie zaczepiam ludzi na placu zabaw, czasem ktos cos
                            zagadnie, czasem ja. Zapytam ile dziecko ma miesiecy czy lat, jak ma
                            na imie bywa. Mnie o to tez pytaja. Zwykle uprzejme pytania. O pobyt
                            w szpitalu nikt nie pytasmile Widzisz roznice pomiecy placem zabaw a
                            playgroup?
                            • hanalui Re: cos okropnego 22.09.09, 14:22
                              jakostak5 napisała:

                              > hanalui nie baby z placu zabaw. Tylko panie z ktorymi sie
                              spotykalam
                              > regularnie znalysmy sie dobrze a ze nie spotykalysmy sie na kawie
                              w
                              > domu to coz, inne obyczaje. Jak chodzilam na grupe karmiacych
                              > piersia to karmienie porod znieczulenie itp. byly tematem na
                              > porzadku dziennym. Grupe prowadzila polozna, ona tez zaczynala
                              takie
                              > tematy czesto, jak sie nowe osoby pojawialy.

                              Tez uczestniczylam w takich grupach, tematem rozmow byly problemy z
                              karmieniem, rozwoj dziecka, dobry lekarz w okolicy, jak sobie radzic
                              z drobnymi dolegliwosciami dziecka smile, ani polozna nie pytala o
                              takie rzeczy ani mamy. Jesli juz to zwykle polozna pytala o tego
                              typu szczegoly w zaciszu gabinetu podczas kontroli rozwoju dziecka i
                              to chyba tylko podczas perwszego razu.

                              > Co dziwnego w tym, ze rozmawiam z mamami
                              > z playgroups?

                              W tym akurat nic dziwnego, kwestia tylko tematyki, jak dla mnie
                              dziwna.

                              > Widzisz roznice pomiecy placem zabaw a
                              > playgroup?

                              Roznica w organizacji zabawy i nadal sa tam obce baby nawet
                              reguralnie widywane, na placu zabaw tez spotykam te same mamy,
                              podobnie jak na playgrup i nie widze powodu by wypytywac je o
                              przebiegi porodu tudziez czas przebywania w szpitalu... na ale
                              pewnie inne zwyczaje mamy
                              • modrooczka Re: cos okropnego 22.09.09, 14:36
                                Ja urodziłam tuz przed Bożym Narodzeniem. To dopiero była zabawa: w święta
                                niekończace się pielgrzymki elegancko ubranych całych, wielopokoleniowych
                                rodzin, z wałówą świateczną (wiadomo, po porodzie najlepsze śledzie, kapustka z
                                grzybami i schabowe ze światecznego obiadu). Odwiedziny to jakas pomyłka. Kiedy
                                kobieta chce sie wykapać albo przespac to dziecko powinny brac pielegniarki.
                                odwiedziny godzine dziennie i tez tylko jedna osoba do jednej rodzacej. Rozumiem
                                ze ktos siedzi w szpitalu miesiąc, ale trzy doby bez dowiedzin to chyba mozna
                                wytrzymać?
                              • jakostak5 Re: cos okropnego 22.09.09, 14:42
                                hanalui playgroups na ktore chodzilam, bo juz nie chodze, byly
                                dosyc kameralne, byla mozliwosc poznania sie dobrze z innymi mamami.
                                Chodzilam na inna playgroup juz pozniej gdzie bylo bardzo duzo
                                dzieci i mam i tam rzeczywiscie mozliwosc na wymiane zdawkowych
                                grzecznosci tylko, za to bardzo duzo atrakcji dla dzieci. Ja mam na
                                mysli takie miejsca, gdzie chodzilam z niemowlakiem i nie oszukujmy
                                sie mamy chodzily tam dla siebie i towarzystwa a nie dla dzieci. Na
                                grupie dla karmiacych to prowadzaca nadawala ton, byla bardzo
                                otwarta osoba i moze z tego wynikaly tematy. Karmienie i rozwoj
                                dziecka tez byly omawiane ciagle. Nie pytala o szczegoly, ale czas
                                trwania porodu to dla mamy ktora jest tuz po jest czesto tematem,
                                ktory pchal sie na usta. Nikt nie byl zmuszany do opowiadania o
                                sobie, raczej babki przezywaly jeszcze jakies emocje z porodem
                                zwiazane i same duzo mowily. Ja teraz tez nie pytam kolezanek, ktore
                                urodzily o takie szczegoly, same mowia czasem o takich rzeczach, o
                                ktore nie smialabym nikogo zapytac. Nie zatkam przeciez uszu.
                                Szczerze, to juz mnie to nie interesuje za bardzo, ale slucham, w
                                koncu dla mamy niemowlaka to jest w danym momencie wazne. Czym sie w
                                zasadzie rozni opowiadanie o krwawiacych brodawkach przy karmieniu
                                od informacji, po ilu godzinach ktos wyszedl ze szpitala? Dla mnie
                                to pierwsze jest bardziej intymne, a na spotkaniach tego dotyczacych
                                takie rzeczy byly otwarcie omawiane. I o zgrozo, mamy karmily dzieci
                                bez zaslaniania sie jakiegos jedna przed druga.
    • asientos Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 10:07
      "W pokoju panie karmiły swoje pociechy, a obcy człowiek na nie patrzył –
      oburza się Adam." - znaczy się ochroniarz był obcy, bo Pan Adam był
      ojcem każdego dzieciątka, tak?
      • mamamonika Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 10:40
        Generalnie nie znoszę szpitali. A już tłumnie odwiedzający znajomi i
        pociotkowie w sali poporodowej to dla mnie ostre przegięcie. Tatuś z
        artykułu ma pewnie silne poczucie, że jest tam niezbędny wszystkim i
        nikogo nie krępuje swoim trwaniem u boku małżonki, ale tak nie jest.
        W szpitalu się bywa potarganym i czasem trzeba przedefilować przed
        obcym facetem w poplamionej koszuli, żeby dojść pod prysznic. Także w
        sali jest po prostu duszno, a jeszcze jak jest upał a odwiedzający
        nie znają przeznaczenia dezodorantów (i tak się zdarza) - jest
        koszmarnie. Poza tym naprawdę kiepsko się słucha czyjegoś mlaskania
        nad dzieckiem jak akurat twoje zasnęło i ty też masz na to ochotę.
        Często jest tak, że to inne pacjentki wychodzą, a w sali króluje
        rodzinka i goście. To jest koszmarrr.
        Warunki w szpitalach są jakie są i trzeba się do nich dostosować, a
        nie wrzeszczeć o swoich prawach.
        Raz zrobiłam karczemną rozróbę, kiedy to do pani współleżącej
        przyszła mamusia, teściowie, trzeźwiejący tatuś, rozsiedli się i
        zaczęli ... obierać jajka. A obok leżało dziecko pod lampami.
        Wydarłam się straszliwie, strasząc, że jak za minutę nie zabiorą
        swojego bufetu i siebie z sali to dzwonię po dyrekcję i Sanepid tongue_out.
        Ludzie byli mało rozgarnięci - pomogło. Zerwali się jak zajączki i
        spożyli jaja na korytarzu tongue_out

        Dopisek - zapach jaja w dusznym otoczeniu jest dla mnie zabójczy. A
        jedzenia na pościeli nie znoszę.
      • nangaparbat3 Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 20:28
        Też mnie to rozbawilo. Poczul sie wlascicielem haremu?
    • filipianka Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 10:11
      mi nie przeszkadzali odwiedzający współpołożnice z mojej sali, ale jednak uważam że odwiedziny powinny mieć miejsce w oddzielnej sali ("świetlicy")
      jak ktoś chce luksusu niech się szarpnie na "jedynkę"
      abo zawsze można się wypisać (z drugim dzieckiem wyszłam po 30 godz, i nie dlatego że było mi tak źle, po prostu nie było powodu tam koczować)
      parawan jest dobry ale jednak do tego łóżka trzeba dojść, potem się kręcić w kółko donosząc to i owo, kursując do łazienki, po informację do lekarza, itp

      tekst z artykułu
      (...) o godz. 19 do sali wraz z pielęgniarką wkroczył ochroniarz.(...)W pokoju panie karmiły swoje pociechy, a obcy człowiek na nie patrzył – oburza się Adam.
      hahahahahaha
      tak Adamie, byłeś tam obcym człowiekiem, a w pokoju panie karmiły piersią i w ogóle były w stanie i wyglądzie w którym raczej porządana jest intymność
      • wjw2 Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 10:19
        Mnie również nie przeszkadzli odwiedzający współpołożnice, [i]pod
        warunkiem, że stosunek odwiedzajacych do położnic wynosił 1:1.

        [/i]
        Rodziłam w małej klinice, odwiedziny od 10-ej do 22-ej, sala 3
        osobowa. Pech chciał, że pobyt mój w szpitalu przypadł na weekend.
        Do jednej z połoznic przyszła chyba cała rodzina, bez przerwy 5-6
        osób (ciocie, wójkowie, babice, kuzynki,etc) wokół jej łóżka, cały
        boży dzień... masakra
    • broceliande Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 10:12

      Ja miałam własny pokój. Faktycznie, mąż siedział xały dzień u nas.
    • mika_p Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 10:14
      – Wydałbym każde pieniądze, aby mieć komfort cieszenia się każdą chwilą
      spędzoną z żoną i z dzieckiem zaraz po porodzie. Jednak o takiej możliwości
      szpital mnie nie poinformował – kwituje Adam.


      Straszliwie zainteresowany musiał być ten tatuś przed porodem, skoro się nie
      dowiedział o takiej opcji, ani nawet żona mu nie powiedziała.
      • wjw2 Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 10:22
        odnoszę wrażenie, że pan Adam to pieniacz pospolity, żeby mu tylko
        do opieki nad żonką i diecięciem na całe życie starczyłosmile, żego mu
        oczywiście życzęsmile
    • laminja Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 10:17
      Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia... Te kobiety, których partnerzy mogą
      spędzić z nimi cały dzień chciałyby żeby odwiedziny trwały jak najdłużej. Te,
      które partner odwiedza na chwilę czują się skrępowane przez pozostałą część
      dnia. Dużo też zależy od konkretnych ludzi. Odciągać pokarm można tak, żeby nikt
      nie widział - wystarczy się odwrócić do odwiedzających tyłem.

      Chciałam mieć gości o dowolnej porze, w tym starsze dziecko, chciałam mieć
      intymność i nie dzielić z nikim sali, więc wynajęłam jedynkę. Jest masa
      chętnych, ale jedynek (płatnych nawet 500zł za dobę) jest zdecydowanie za mało.
      W wielu szpitalach jest ich zaledwie 2-3.
      • ahhna Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 21:15
        Odciągać pokarm można tak, żeby nik
        > t
        > nie widział - wystarczy się odwrócić do odwiedzających tyłem.

        Na Inflanckiej np tak sie nie da. Salka ma jakieś 8 m, łóżka pod
        ścianami naprzeciw siebie. nijak nie dało sie odwrócic od gości
        obsiadłych sąsiednie łóżko, tak żeby nie widzieli moich cyców. Więc
        sobie patrzyli.
        • kawad Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 21:26
          Nie tylko na porodówkach goście przeszkadzają. Mój mąż leżał na
          ortopedii z nogą na wyciągu i szlag go trafiał gdy goście siedzieli
          godzinami a on krępował się skorzystać z kaczki lub z basenu uncertain
          Głupio było przy nich bo najczęściej jeszcze wałówkę przynosili i
          pacjent jadł. W końcu nauczył się wypraszać na chwilę z sali. Może
          niektórzy goście czuli się urażeni ale znając życie gdyby ich nie
          wypraszał to potem byłobyt gadanie, że tak przy wszystkich i że
          śmierdzi...
      • ahhna Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 21:27
        Co racja, to racja.
        Na Inflanckiej w salce 8 m2 gnieździły się 3 panie z dziećmi
        oczywiście. Nie mogłam swobodnie otworzyć szafki, nawet jak gości
        nie było. Do położnicy naprzeciwko (czyli w odległości jakiegoś
        metra ode mnie) przychodził mąż i siedział prawie cały dzień - w
        środku. Przy nim musiałam wymieniać zakrwawione podkłady w gaciach,
        same gacie, zmieniać zakrwawione koszule i prześcieradła, puszczać
        bąki (bo przez kilka dni nie kontrolowałam rozciągniętego krocza i
        odbytu - sorki, jeśli kogoś obrzydzam, ale warto tu odwiedzającym
        uswiadomić, że i tak się zdarza po porodzie), karmić oczywiście itd.
        Przy nim położna laktacyjna macała mi piersi, czy mleko jest. Para
        była swoją drogą przesympatyczna, może dlatego to znosiłam, ale
        średnio komfortowe to było. Do drugiej pani też ktoś ciagle
        przychodził. Mój mąż, jak przychodził na godzinę - półtorej, nawet
        się nie pakował do środka: wielki chłop, zwyczajnie miejsca już dla
        niego nie było. Wytrzymałam tak dwa dni, więcej bym nie zniosła.
        • ahhna Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 21:28
          To miało być do autorki wątku.
    • na_pustyni Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 10:20
      Ja byłam po porodzie w dwójce, ale za to z bardzo młodą lasią,
      której rodzice przejęli się zbyt mocno rolą dziadkówi i właściwie
      nie wychodzili z sali. Poza tym tatuś, wujkowie, ciocie, babcie,
      dziadkowie, przyszli teściowie. W pewnym momencie zaczęłam ich
      olewać i bez żenady robić sobie okłady z kapuchy na wielkie jak
      balony piersi big_grin Pamiętam, że raz położna ioch wyprosiła. Z
      perspektywy czasu nadal wspominam to jak koszmar.
    • kawka74 Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 10:38
      Dlatego podjęłam mocne postanowienie zainwestowania w salę jednoosobową tak do porodu, jak i na okres po porodzie - po to, żeby mój mąż mógł siedzieć u mnie tak długo, jak chce (oczywiście w godzinach odwiedzin) nikomu nie przeszkadzając, i po to, żeby inni mężowie/rodzice/teściowie/ciotki/babki nie zakłócali mojego spokoju. W końcu to ja będę potrzebowała mojego męża, nie inne położnice.
      Poród mnie zrujnuje, ale nie przewiduję kolejnych, więc raz sobie mogę pozwolić wink
      • phantomka Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 10:54
        Najlepszy jest ten fragment, w ktorym narzeka, ze kobiety zle sie
        czuly w obecnosci obcego mezczyzny (czyt. ochroniarza) ale juz nie
        zauwazyl, ze on dla dwoch pozostalych kobiet tez byl obcym facetem.
        Ja mialam jedynke po porodzie i sobie bardzo chwalilam. Niemaz mogl
        siedziec ze mna do godziny 24:00, bez narazania kogokolwiek na
        skrepowanie.
      • wieczna-gosia Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 19:44
        cechuje mnie bystrosc siekiery i nie zalapalam ze w ciazy jestes czy
        tak hipotetycznie piszesz?
        • kawka74 Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 22:47
          19 tydzień
          Właśnie odprawiam codzienne wieczorne modły, żeby dotrwać w zdrowym dwupaku do terminu.
          • wieczna-gosia Re: Afera w szpitalu!!! 23.09.09, 08:56
            no, znaczy sie siekiera smile

            gratulejszyn smile potrzymam razem z toba jeszcze 21 tygodni i jestes w
            domu smile a nawet 19 od biedy smile
            • kawka74 Re: Afera w szpitalu!!! 23.09.09, 14:03
              Od dzisiaj 20 tc.
              Dlaczego nie może już być luty albo chociaż koniec stycznia?
    • maadzik3 Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 10:59
      Przegiecie. Ale sala odwiedzin czy korytarz to tez przegiecie. Ja mialam CC,
      akurat szczesliwie przez pierwsze dwie doby mialam jedynke wiec nie bylo
      problemu. Ale w chwili gdy musialam lezec, nie wrocila mi jeszcze wladza w
      nogach i mialam kroplowke to blogoslawienstwem byla obecnosc meza ktory malego
      przewijal, przebieral i dawal mi do karmienia. Owszem, od drugiego dnia radzilam
      sobie sama a od trzeciego nie bylo problemu, a maz wpadal z wizyta po pracy na
      2-3 godziny, potem wyszlam do domu. Ale pierwsze 24 godziny po CC pomoc osoby
      trzeciej w opiece nad noworodkiem jest niezbedna, a wolalam zeby to byl maz niz
      pielegniarka i zabranie Mlodego na oddzial noworodkow.
      • hellious Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 11:08
        Na na moje wieeeelkie szczescie rodzilam w okresie, w ktorym nikt inny nie
        rodzil big_grin Mialam sale jak i caly oddzial dla siebie, a jedyna obca osoba ktora
        mi wpadla do sali ( nie wliczajac lekarzy i reszty personelu), byl fotograf z
        miejscowej gazety, chcacy zrobic zdjecie mojemu nowo narodzonemu potomkowi.
      • ib_k Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 11:37
        maadzik3 napisała:

        Ale w chwili gdy musialam lezec, nie wrocila mi jeszcze wladza w
        > nogach i mialam kroplowke to blogoslawienstwem byla obecnosc meza ktory malego
        > przewijal, przebieral i dawal mi do karmienia


        tylko widzisz to wszystko powinne robić pielęgniarki a nie twój mąż, to one tam od tego są

        ale wygodnie jest zwalić opiekę na rodzinę i grzać tyłki w dyżurkach!
    • mniemanologia Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 11:16
      Powinny byc parawany.
      Powinny być "jedynki".
      Powinny być świetlice.

      Rodziłam na Madalińskiego. I źle mi było, że mąż nie może mi pomóc,
      być przy mnie, przytulić, gdy ryczałam, pomoc podjąć decyzję. Tu nie
      chodzi o nacieszenie się ojcostwem, tylko o pomoc. Partner jest
      jedyną bliską osobą, inaczej kobieta jest psychicznie zostawiona
      sama sobie.
      Lezałam najpierw w "trójce", potem w "czwórce". Odciąganie pokarmu
      (ręcznie smile jeszcze wtedy) załatwiałam "przy ludziach", no przeciez
      nie pójdę do łazienki. Na szczęście wszyscy zachowywali się
      taktownie - goście ustawiali krzesła tak, by siedzieć tyłem do sali.
      Albo w ogóle wychodzili na korytarz.
      • slonko1335 Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 11:25
        Mamy tu konflikt interesów. Z jednej strony jest karta praw pacjenta z której
        jasno wynika, że coś takiego jak godziny odwiedzin są bezprawne i mąż może sobie
        siedzieć przy żonie choćby i 24 godziny na dobę jak ma na to ochotę, z drugiej
        strony wieloosobowe sale i inne kobiety które mogą sobie tego zwyczajnie w
        świecie nie życzyć....no ale niestety jak sobie nie życzą mogą wykupić jedynkę
        bo ojciec ma prawo być przy żonie i dziecku tyle ile mu się to podoba.
        • mniemanologia Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 11:53
          Chciałam "jedynkę", ale wtedy szpital akurat był remontowany i
          jedynek jeszcze nie było.
          • slonko1335 Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 12:01
            No widzisz i tutaj właśnie jest największy problem. Powstała karta praw pacjenta
            a nasze szpitale nie są przygotowane aby prawa które ma pacjent respektować.
            Dla mnie nie jest dziwnym to, że ojciec chce być przy żonie i dziecku i skoro
            bezprawnie go tego pozbawiono to zrobił "aferę" może za jej sprawą coś się
            zmieni....
      • czar_bajry Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 11:31
        Ciekawe czy pan Adam po powrocie żony i dziecka do domu także będzie czuł
        potrzebę pomocy i nacieszenia się dzieckiemsmile
        Uważam że nie można popadać z jednej skrajności w drugą, rodziłam na Wołoskiej-
        odwiedziny bez żadnych zakazów i nakazów no i był jeden tatuś od 7-21 makabra i
        zero prywatności, dobrze że tam jak poród był SN i z dzieckiem wszystko ok to po
        dobie wypisywali jak ktoś sobie życzył mógł opuścić szpital i o 23:.
        Ale też cieszyłam się że mógł mnie mąż odwiedzać bardzo podnosiło mnie to
        psychicznie ja z natury nie cierpię szpitali(jako pacjentka) i takie
        odizolowanie źle na mnie działa a do tego jeszcze te hormonytongue_out jak rodziłam
        starsze córki to w szpitalach położniczych był całkowity zakaz odwiedzin, dla
        mnie to horror i przy drugiej córce po trzech dniach wyszłam z dzieckiem ze
        szpitala na własną prośbę a było to po cc i wszyscy twierdzili że mogę umrzeć i
        takie tam bzdury a teraz po cc trzecia doba to normalny czas wypisu ze szpitala:.
        Dlatego do odwiedzin trzeba podchodzić z rozsądkiem a wiadomo że najlepszym
        rozwiązaniem były by sale jednoosobowesmile
    • pszczolaasia Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 11:36
      u nas nie mozna w ogole bylo wejsc na oddzial. i bardzo dobrze. biorac pod uwage
      wlasnie to, ze odwiedzajacy nie znaja umiaru, przychodza stadami...a niestety
      malo ktory szpital ma pokoje prywatne. wtedy nie ma problemu. moga nawet
      przychodzic pielgrzymki i porcesje.
    • marsupilami25 Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 11:46
      Zawsze przeciez mona poprosic o parawan, lub pojsc po interwencje do oddzialowej. Moj szpital dysponowal wylacznie jedynkami a mimo to odwiedziny trwaly krotko.
      • ahhna Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 21:33
        Nie zawsze. Czasem salki są tak małe, że nie ma miejsca ani na
        parawan, ani na dodatkowe krzesło - na Inflanckiej np.
        • marsupilami25 Re: Afera w szpitalu!!! 23.09.09, 17:43
          Dlatego napisalam tez o interwencji u oddzialowej. O swoje trzeba sie upomniec.
    • teraz_asia Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 11:48
      Ja przy pierwszym dziecku załapałam się na jakiś dzieciowy boom-
      jedyne wtedy miejsce na Kasprzaka było w 6- osobowej sali. Udało mi
      się wtedy pobić życiowy rekord- 3 doby na 2- 3 godzinach snu. Przez
      całą noc któreś z dzieci płakało, zaraz zaczynały płakać kolejne. O
      dziwo, nieźle spały w dzień- tylko że wtedy w sali było jak na
      dworcu- tłum się przewalał, nikt nie mył rąk, łóżka obłożone
      troskliwymi rodzinami, które bardzo niechętnie i z oporami
      opuszczały salę na czas obchodu. Nigdy nie czułam takiej furii i
      agresji w stosunku do ludzi, jak wtedy. Tatusie bez żenady
      rozglądali sie po sali, babcie ochoczo komentowały nasze poczynania,
      karmienie, a nawet wygląd piersi. Pamiętam, że marzyłam wtedy o
      posiadaniu broni palnej w szafce przy łóżku...
    • kasskossk Zgadzam sie z tym facetem.. 22.09.09, 12:01
      Zgadzam sie z tym Panem.Wizyty powinny byc od 9-20.30 a nie jak w
      wiekszosci szpitali od 15-18 żałosne! A jesli ktos pracuje od 10-18
      albo na druga zmiane??
      • agamamaoli Re: Zgadzam sie z tym facetem.. 22.09.09, 15:35
        Zgadzam sie z tym Panem.Wizyty powinny byc od 9-20.30 a nie jak w
        > wiekszosci szpitali od 15-18 żałosne! A jesli ktos pracuje od 10-
        18
        > albo na druga zmiane??

        No to czemu nie 24/24??? To chyba szpital, a nie dom wczasowy?
        Nigdy nie miałam takich wahań nostrojów jak w szpitalu. Ściągałam
        pokarm, przystawiałam dziecko, które nie chciało ssać. Nie miałam
        ochoty wystawiać piersi na widok czyichś mężów, a byłam do twego
        zmuszana. To był dla mnie jedyny moment, kiedy macierzyństwo
        stanowiło dla mnie koszmarne przeżycie.
    • gabbie gratulacje dla dyrekcji szpitala 22.09.09, 12:05
      no i nareszcze mamy zdroworozsądkowy szpital!

      najlepsze to było małżeństwom które mi wjechało ok. 5 nad ranem do 3
      osobowej sali z porodu, szczęśliwi (i fajnie), roześmiani i głośni z
      ciągle dzwoniącą komórką

      koło tej mamy juz do wieczora siedział wesoły tłumek i jak niby ja
      czy ktoś inny mógł mieć szansę żeby zdążyć bez skrępowania do
      kibelka czy pod prysznic PRZED najazdem tego tabunu ludzi???

      jak wiele z nas nie jest w stanie samodzielnie się wykąpać??
      • slonko1335 Re: gratulacje dla dyrekcji szpitala 22.09.09, 12:10
        to nie jest zdroworozsądkowy szpital bo nakazał coś bezprawnie i po tej "aferze"
        na pewno godziny odwiedzin znikną bo zwyczajnie być nie mogą, to znaczy mogą ale
        dla innych odwiedzających niż najbliższa rodzina. Można przecież ograniczyć
        liczbę odwiedzających w sali do jednej osoby i zakazać używania dzwonków w
        telefonach komórkowych, to będzie zgodne z prawem...chyba...
      • mniemanologia Re: gratulacje dla dyrekcji szpitala 22.09.09, 12:28
        gabbie napisała:

        > jak wiele z nas nie jest w stanie samodzielnie się wykąpać??

        Ja nie byłam w stanie samodzielnie się wykąpać.

        A mówimy o tabunach gości czy o obecności partnera? Bo już się
        pogubiłam.
    • hanalui Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 12:07
      W moim szpitalu kazde lozko posiadalo prymitywny wynalazek jak
      kotara dookola lozka, ktora sobie mozna bylo zaciagnac i mialo sie
      pokoik dla siebie. Nawet lekarz czy pielegniarka przychodzac pytali
      czy mozna wejsc.
      Procz tego innym wynalazkiem w szpitalu byly przepustki i
      ochroniarz. Ojciec, partner czy wybrana przez poloznice osoba miala
      imienna przepustke pozwalajaca przebywac w szpitalu od 6 do 22, w
      dniu porodu oczywiscie tyle ile trzeba bylo. Reszta osob mogla
      odwiedzac w wyznaczonych godzinach 2 razy w ciagu dnia od 13-15 i od
      17-20. No i oczywiscie zeby wejsc w godzinach odwiedzin trzeba bylo
      mic przepustke. Do kazdej poloznicy wydawane byly tylko 2
      przepustki, tak wiec u jednej osoby moglo byc max 3 osoby.

      Skoro juz atrykulowy szpital ma ochroniarza to czemu nie wprowadzic
      takiego drobiazgu jak przepustka, zniknalby problem tlumow do jednej
      pacjentki. Tylko czy to aby nie za kosztowne???
      • tabakierka2 Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 12:08
        hanalui napisała:

        > Do kazdej poloznicy wydawane byly tylko 2
        > przepustki, tak wiec u jednej osoby moglo byc max 3 osoby.
        >
        >

        hmmmsuspicious
        dwie przepustki - to jak max.3 osoby?suspicious
        • malila Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 12:13
          tabakierka2 napisała:
          > hmmmsuspicious
          > dwie przepustki - to jak max.3 osoby?suspicious

          dwie przepustki zwykłe + jedna całodobowa
          • malila poprawka 22.09.09, 12:15
            nie całodobowa, tylko ta imienna działająca od 6.00 do 22.00
            • ololla Re: poprawka 22.09.09, 12:22
              I chwała że Ja rodziłam w normalnym szpitalu i byłam tylko z dzieckiem na
              jednoosobowej sali. Oprócz męża nikt mnie nie odwiedzał bo wolałam oszczędzić
              swego widoku bliskim. Nic pięknego patrzeć na kobietę zmęczoną
              kilkunastogodzinny porodem.
              A już szczytem buractwa jest nie uszanowanie innych pacjentek przez
              odwiedzających.
        • hanalui Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 12:18
          tabakierka2 napisała:
          > hmmmsuspicious
          > dwie przepustki - to jak max.3 osoby?suspicious

          No, 2 dla gosci w godzinach odziwiedzin i jedna z szerszym dostepem
          imienna dla partnera, meza czy wybranej osoby od 6-22 = 3 jak dla
          mnie big_grin
        • czar_bajry Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 12:23
          tabakierka2 napisała:

          > hmmmsuspicious
          > dwie przepustki - to jak max.3 osoby?suspicious
          >

          Mąż miał stałą przepustkę - czytaj ze zrozumieniemtongue_out
    • iwoniaw Gdy rodziłam, nie było limitu odwiedzin 22.09.09, 12:19
      i właściwie jeśli by się ktoś uparł, mógł siedzieć i non stop. Za pierwszym
      razem akurat zwolniła się "jedynka" i bez żadnych starań czy dopłat mi się
      trafiła, więc problem mnie nie dotyczył w żadną stronę. Za drugiem razem był
      boom dziecięcy i trafiłam do "czwórki", a właściwie "ósemki", bo system
      rooming-in ma się w tym szpitalu dobrze (co ma szereg plusów, które jednak nie
      przysłaniają nam wszystkich minusów wink ). I o ile rodziny współleżących
      wykazywały się jakim-takim wyczuciem i nie przesiadywały przesadnie długo i
      późno oraz nie wgapiały się w cudze niemowlęta, piersi mleczne i takie tam, o
      tyle do szału doprowadzały mnie mamunie włączajace non stop tv z debilnymi, za
      to ryczącymi programami. Na uprzejme prośby nie reagowały. Chyba bym już wolała
      najazdy wujków i szwagrów, przynajmniej można wywalić za pomocą pielęgniarki gdy
      przeginają wink Dziękowałam niebiosom, że byłam w stanie duuuuuuuuużo lepszym niż
      po pierwszym porodzie, kompletnie na chodzie, ze zdrowym dzieckiem i mogłam
      opuścić ten przybytek po 24h, bo w końcu bym nie zdzierżyła...
    • intuicja77 Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 13:00
      . W pokoju panie karmiły swoje pociechy, a obcy człowiek na nie
      patrzył – oburza się Adam.

      a on to kto?
    • nutka07 Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 13:15
      Widze tu dwa bledy:

      1. Brak sali do odwiedzin, ktora jest potrzebna.

      2. Brak kultury, ze strony odiwedzajacych (oczywiscie nie wszystkich).
    • osa551 Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 13:17
      Facet to jakiś pieniacz i histeryk, naprawdę niektórym w dupach się
      poprzewracało jeśli robią aferę o takie rzeczy. Rodziłam na Madalińskiego w
      zeszłym roku. Faktycznie są godziny odwiedzin, ale jeśli inne pacjentki nie
      miały nic przeciwko temu - personel tych godzin nie przestrzegał.

      Natomiast na prośbę innych pań w sali położna wyprosiła kiedyś takiego
      nadgorliwego tatusia jak stuknęła odpowiednia godzina.

      Ciekawe czy przez następne 18 lat tak się będzie w potomka wpatrywał?
      • mniemanologia Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 13:49
        osa551 napisała:

        > Ciekawe czy przez następne 18 lat tak się będzie w potomka
        > wpatrywał?

        W potomka pewnie nie, ale życzymy mu, żeby się tak wpatrywał w
        potrzebująca wspacia żonę smile
    • franczii Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 14:54
      I dlatego ja 2 razy mialam pokoj 1osobowy. A normalne sa 2 osobowe tam gdzie
      rodzilam. Ja tez bym sie bardzo krepowala obcych chlopow. Ale z drugij strony
      rozumiem doskonale potrzebe obojga swiezoupieczonych rodzicow przebywania razem
      z dzieckiem. Ja taka potrzebe mialam i te 2 dni tuz po porodzie z mezem i
      dzieckiem bardzo milo wspominam i ni oddalabym za nic. U nas ojciec i
      rodzenstwo mogl przebywac caly dzien. A dla pozostalych gosci sa wyznaczone
      godziny i wtedy dzieci sa zabierane do pielegniarek i je sobie mozna popodziwiac
      przez szybe.
    • przeciwcialo Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 15:18
      Trzy razy rodziłam w szpitalach gdzie odwiedziny były mozliwe tylko
      w pokoju odwiedzin. I nie wyobrażam sobie inaczej.
      • aurelia76 Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 15:50
        Mnie ojcowie nie przeszkadzali, leżałam na 4-osobowej sali, po cesarce - gdyby
        nie mąż, niewiele mogłabym zdziałać. Ale o 18.00 wychodził, choć inni siedzieli
        dłużej. Jakoś się nie krępowałam specjalnie. Spędziłam w szpitali tydzień po
        porodzie, kilka dni na patologii i nie wyobrażam sobie, że męża miałoby nie być,
        bardzo się przydawał. Ale parawany faktycznie byłyby ok.

        Gdy jednak przyjeżdżali do mnie inni, nawet rodzice, czy siostry, to zawsze ja
        wychodziłam na korytarz. I przyznaję, że prosiłam, żeby nie przyjeżdżali tak
        tłumnie, bo to zwyczajnie przeszkadza w wypoczynku. Ale były osoby u których
        oprócz męża codziennie siedziały mamy, czy nawet dzieci,których oficjalnie na
        oddział się nie wpuszcza. Mąż to pikuś w porównaniu do dziecka na oddziale smile
        • aurelia76 Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 15:52
          PS. Dzieci - czyli rodzeństwo noworodków smile
      • elza78 Re: Afera w szpitalu!!! 22.09.09, 22:44
        amen smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka