Market a dziecko...

10.10.09, 18:36
Czemu tak was oburza czyjeś chodzenie z dziećmi po centrach handlowych czy
supermarketach? Czemu to jest złe? Bo czytając rożne fora zaczynam odczuwać że
to prawie śmiertelny grzech. smile

Czy chodzi o zarazki? Oczywiście to niezaprzeczalny fakt że skupiska to duża
koncentracja różnych bakterii i wirusów. Równie dobrze można by dziecko
przestać puszczać do przedszkola/szkoły czy zaniechać podróży komunikacją
miejską. A może przeszkadza innym robić zakupy? Czy też uczy się nabywania,
chcenia różnych produktów? smile No i przecież nikt nie mówi że pójście do
galerii to ma być dziecka/rodziny jedyna rozrywka, tak? A może zakupy to w
ogóle nie ma być przyjemność?
    • marzeka1 Re: Market a dziecko... 10.10.09, 18:43
      Nie mam już małych dzieci, więc raczej teraz napiszę z obserwacji: myślę, że nie
      tyle chodzi o zarazki, ile o nadmiar różnych bodźców: tłum, muzyka (często
      bardzo głośna), kolory, mnóstwo rzeczy niby na wyciągnięcie ęki- moje dzieci gdy
      były małe, zwyczajnie głupiały po jakimś czasie.Bywałam rzadko z nimi w takich
      miejscach.A gdy planowałam zakupy, dzieci zwyczajnie przeszkadzały.
    • miska_malcova Re: Market a dziecko... 10.10.09, 18:45
      nie, nie oburza mnie to. Skąd właściwie pomysł, że kogoś oburza?
    • triss_merigold6 Re: Market a dziecko... 10.10.09, 19:11
      Niespecjalnie mnie oburza. Nie jestem fanką robienia zakupów
      zwłaszcza ciuchowo-butowych z dzieckiem, bo mi zwyczajnie
      przeszkadza ale czasem muszę.
      • czar_bajry Re: Market a dziecko... 10.10.09, 19:37
        Nie przeszkadza mi chodzenie z dzieckiem po centrach handlowych ale nie robię
        tego zbyt często mój syn po prostu nie lubi chodzić po sklepach- nudzi mu sięsmirk
        Jak był noworodkiem zabrałam go hipermarketu i moje spokojne i nie płaczące
        dziecko darło się przez całe zakupytongue_out
    • super-mikunia Re: Market a dziecko... 10.10.09, 20:02
      Nie szokuje mnie to wink Zabieram dziecko regularnie ze soba, traktuje
      wręcz jako pewną terapię. Sprzyja mu dużo ilośc bodźców (światło,
      dżwięk, muzyka - zwłaszcza światło i kolory).
    • gryzelda71 Re: Market a dziecko... 10.10.09, 20:14
      Mnie nie oburza,że ludzie z dziećmi robią zakupy,mnie wkurza,że ich nie pilnują.
      • rybalon1 Re: Market a dziecko... 10.10.09, 20:18
        mnie też nie oburza , że chodza na zakupy z dziećmi bardziej mnie zastanawia JAK
        ONI WTEDY MOGĄ ROBIĆ TE ZAKUPY ??????????
        Ja zdecydowanie unikam zakupów z dzieckiem ...wole sama połazić czasem po
        sklepach wtedy to mogę coś nawet kupić smile
    • iwles Re: Market a dziecko... 10.10.09, 20:18


      nooooooooooooo............. bo im mniej matek z dziecmi w sklepie,
      tym mniejsza kolejka w kasie dla uprzywilejowanych tongue_out
    • b.bujak Re: Market a dziecko... 10.10.09, 20:22
      kropkacom napisała:
      > Czemu to jest złe?

      jest złe dlatego, że nie jest dobre smile no, bo czy zakupy (w markecie) z
      dzieckiem niosą jakąś korzyść dla dziecka lub dla rodzica ? moim zdaniem nie...
      więc, gdy mam możliwość wyboru i moje dziecko w czasie, gdy ja robię
      zakupy idzie na spacer z ojcem lub ma inne ciekawsze zajęcie, to nie wlokę go do
      marketu; bywa oczywiście, że nie mam innej opcji i zabieram go ze sobą, wówczas
      dość szybko pojawia się u niego głupawka, marudzenie, głód, pragnienie, ból nóg
      i inne takie atrakcje...
      nabywania i chcenia różnych produktów uczę go w osiedlowym sklepiku, gdzie jest
      dużo mniejszy atak różnorakich, ogłupiającyhc reklam i bardziej indywidualne
      podejście do klienta smile
    • kawka74 Re: Market a dziecko... 10.10.09, 20:22
      Mnie nie oburza, bo to nie moje dzieci.
      Ponieważ sądzę według siebie, swojego dziecka do centrum handlowego prowadzić nie będę, chyba że z konieczności i na krótko. Osobiście nie znoszę centrów handlowych, nie cierpię hałasu, przelewającego się tłumu, smrodku z jadłodajni, kolejek do przymierzalni, kolejek do kasy. Jeśli już muszę jechać do jakiegoś centrum, wybieram dzień powszedni, około południa, jeśli tylko mam taką możliwość.
      Męczy mnie takie łażenie, męczą mnie zakupy, więc swojego dziecka także męczyć nie zamierzam. Za dużo bodźców.
    • lolinka2 Re: Market a dziecko... 10.10.09, 20:24
      mnie nie oburza. Cudze dzieci, cudza sprawa.

      Ze swoimi zakupów nie lubię robić, bo nie lubię oglądając, macając
      big_grin, wybierając odpowiadać na 100000 pytań & jednocześnie mieć oczy
      dookoła głowy plus potrójną zdolność przewidywania. Łatwiej mi to
      samej obsłużyć, vel z chłopem... O, tak, bo chłop ma dobre oko i
      doradzić potrafi smile
    • sueellen Re: Market a dziecko... 10.10.09, 20:30
      A czemu miałoby mnie to oburzać?

      Ze wszystkich miejsc publicznych najbardziej denerwują mnie małe dzieci w
      kawiarni czy restauracji (nie mam tu na myśli mcdonalda.
    • nangaparbat3 Re: Market a dziecko... 10.10.09, 20:37
      Nie w tym rzecz, że oburza, ale w tym, ze środowisko dla dziecka zupelnie
      nieodpowiednie. Po prostu za duzo bodźcow, poza tym dziecko na zakupach musi sie
      calkowicie czy niemal calkowicie dostosowac do osoby dorosłej - przez dluższy
      czas moze to dla malego dziecka byc nieslychanie meczące.
      Mialam kiedys taka myśl, na widok licznych maluchow w weekend w galerii, ze moze
      to miec zwiazek z takim wzrostem liczby dzieci z ADHD (co najmniej dwukrotny w
      ostatnich latach).
    • nombrilek Re: Market a dziecko... 10.10.09, 20:38

      Ja uwazam ze wszystkie forumowe mamy dzieci nie przegrzewaja nie
      chodza do hipermarketów itd, jestem ciekawa tylko skad te tłumy z
      dziecmi w hipermarketach i mnostwo przeubranych dzieci sie spotyka?
      • gryzelda71 Re: Market a dziecko... 10.10.09, 20:45
        Sama sobie odpowiedziałaś.to nie są ematki to w marketachsmile
      • slonko1335 Re: Market a dziecko... 10.10.09, 20:46
        Mnie nie oburza, mam podejście podobne jak z zabieraniem dzieci na wesele. Jak
        ktoś sobie bierze kłopot na głowę to jego sprawa. Moim dzieciom zakupy nie
        sprawiają żadnej frajdy a wręcz przeciwnie, a mi nie sprawiają frajdy zakupy z
        marudzącym dzieckiem. Jak tylko mogę to nie zabieram dzieci do marketów jak nie
        mam wyjścia to idą ze mną oczywiście, na szczęście młodszego komuś zwykle da się
        upchnąć a ze starszą już wielkiego problemu nie ma...
    • szyszunia11 Re: Market a dziecko... 10.10.09, 20:52
      no, niektórych moich znajomych oburza własnie ze względu na zarazki... ja tam chodzę z małym po marketach, ikeach itp. niemal od noworodka. Z prozaicznego powodu - lubie to robić, blisko mam do galerii handlowej a tam jest carrefour gdzie jest tanio i tam robię zakupy, m.in. dla dziecka. Poz atym przy okazji lubię sobie połazić po sklepach. Teraz, gdy idzie sezon zimna i brzydkiej pogody, pewnie duzo więcej będę z nim tam spacerowac, po prostu będziemy chodzić w takie miejsca na spacer, na obiad... Moja dziecko ma 7 miesięcy. Póki co lubi taki emiejsca, bo jest mnóstwo kolorów, światełek.
    • franczii Re: Market a dziecko... 10.10.09, 21:35
      Mn9e nie oburza. Ja swoje dzieci zabieram glownie dlatego, ze nie mam co z nimi
      zrobic a meza nie chce wysylac bo mam dla niego inne zadania i inne plany
      zwiazane z jego osoba. Starszego zabieralam gdzies tak do 2,5 roku a odkad
      poszedl do przedszkola juz w galerii handlowej nie byl bo zakupy z nim zrobily
      sie po prostu nieznosne. Za bardzo interesowal sie karuzelkami, automatami,
      konikami na zetony. Z maluchem w wozku szybko sie uwijam.
    • an_ni Re: Market a dziecko... 10.10.09, 22:42
      zakupy sa meczace szczegolnie takie w supermarkecie wiec ja nie
      rozumiem po co ciagnac jeszcze dodatkowo dziecko
      jesli jedno z pary lubi robic zakupy drugie niech zostanie z
      dzieckiem, ale nie jak na msze cala rodzina polazic wsrod polek
      jeszcze galeria handlowa to co innego
      ale noworodkow w centrum handlowym mi po prostu zal
      • prigi Re: Market a dziecko... 10.10.09, 22:52
        a dlaczego uznajesz, ze dla wszystkich zakupy w marketach, centrach
        i galeriach są męczące? przecież ludzie są różni. i to nawet bardzo
        • an_ni Re: Market a dziecko... 10.10.09, 22:55
          moj boze naprawde tak myslisz??
      • franczii Re: Market a dziecko... 10.10.09, 23:07
        no ja wlasnie po to z dzieckiem chodze na zakupy, zeby moc cala rodzina czas
        spedzic w jakims milszym miejscu kiedy rodzina w kompleciebig_grin Ale gdyby ktores
        moje dziecko zle zakupy znosilo to bym nie ciagnela do galerii
        • burza4 Re: Market a dziecko... 12.10.09, 18:00
          Dla mnie "milsze miejsce" dla rodziny to takie, gdzie wspólny czas
          spędza się aktywnie na budowaniu więzi.

          Wiadomo, że czasem trzeba zrobić zakupy, ale mam wrażenie, że w
          galeriach jest masa spacerowiczów. Po prostu część ludzi nie ma
          fajniejszego pomysłu na spędzanie czasu jak "lizanie wystaw".
          Centra handlowe zrobiły się dla niektórych taką czasową
          zapchajdziurą na weekend. Zamiast z dzieckiem do parku idzie się
          sprawdzić co ciekawego w Zarze
          • franczii Re: Market a dziecko... 12.10.09, 21:57
            totez ja wlasnie dlatego te moje biedne dzieciaki na zakupy ciagam, zeby odwalic
            to w tygodniu i wtedy wieczory maz zamiast wloczyc sie po sklepach spedza w domu
            na budowaniu z nami wiezbig_grin i wtedy tez w sobote nie musimy sie rozdzielac z
            powodow zakupowych a spedzic beztrosko i rodzinnie czas w jakims fajnym miejscu
    • karra-mia Re: Market a dziecko... 10.10.09, 22:51
      Nie widze w tym ani nic złego ani nic chwalebnego.
      Zakupy z dzieckiem robię od czasu do czasu, jak nie mam co z nim
      zrobić. Ale są to zakupy bardziej spozywcze, niż odziezowe, bo wtedy
      to jest nerwówka a nie zakupy.
      Nie zauwyżałm u mojego syna żadnych negatywnych reakcji na bodźce
      marketowe, ale być może, gdyby się okazało, że jest pobudzony, że
      śpi niedobrze czy cokolwiek innego, to zrezygnowałabym z takich
      zakupów... nie wiem.
      Ogólnie jestem bardzo sceptycznie nastawiona do wszelkich
      skrajności, wolna sobota w markecie z dzieciakiem jako rozrywka bądź
      omijanie sklepów nawet w razie potrzeby, bo dziecko.
      Uważam, zę do tego rodzice mają mózg, zeby go używać. Zdrowy
      rozsądek to dobry doradca.
    • lilka69 mnie nie oburza ale dziwi glupota 10.10.09, 22:53
      tych ludzi a mam na mysli glownie niemowlaczki takie malutkie 2-3 miesieczne. no
      chyba nie noworodki!laza ci ludzi z takimi-trzymaja je w "lupkach"-pozwolcie ,
      ze tak nazwe te dziwne twory gdzie dziecko lezy/siedzi pod katem 45-75 stopni(na
      oko). kregoslup wygiety a wokol jeszcze muzyka, swiatla i kichajac ludzie.

      zdarzalo mi sie i zdarza, ze chodze z dzieckiem do centrum handlowego. ale
      bardzo rzadko! a nietore z was wiedza, ze ja kilka razy w tygodniu jestem na
      zakupach w centrach handlowych.
    • inguszetia_2006 Re: Market a dziecko... 10.10.09, 23:09
      Witam,
      Zawsze chodziłam z córką na zakupy,bo nie miałam niańki. Chodzę z
      nią do tej pory i ona to lubi, bo zawsze coś jej dodatkowego skapnie
      do garnuszka np. gumy do żucia, albo jakieś badziewko za dwa złote.
      Poza tym chcę by była świadomym konsumentem i niech sama wybiera co
      chce jeść, niech widzi, że ten ser kosztuje 10 zł, a tamtem 30
      itd.,że są takie owoce i takie itd., niech sobie wybierze jogurt
      etc. Wciągam ją w zakupy na zasadzie partnerskiej, a nie; ty sobie
      patrz,a ja będę wrzucać do koszyka. A tak w ogóle, to najczęściej
      zakupów nie robię, mam od tego mężulka.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • myelegans Re: Market a dziecko... 11.10.09, 04:48
        Bo nie oburza mnie, bo tego nie widze, bo sama nie lubie. Do centrow handlowych
        chodze niechetnie i rzadko, a jak juz musze, to w konkretnym celu: wlot - wylot,
        wiec ciagniecie na te impreze dziecka jeszcze by to przedluzylo. Moj maz ma
        alergie na centra handlowe, wiec ich po prostu razem zostawiam.
        Rozrywkowe wloczenie sie, w ramach zabijania czasu nie wchodzi w rachube, musi
        byc natura, albo znajomi, albo muzeum, albo wszystko tylko nie komercja.

        Do supermarketu ide z dzieckiem jak musze.
        Do konkretnych sklepow ide z dzieckiem jak np. syn ma kupic prezent na urodziny,
        ktoregos z przyjaciol, albo kostium na Halloween, albo jak cos ma upatrzone za
        swoje kieszonkowe. W innych przypadkach unikam jak ognia.
        • volta2 Re: Market a dziecko... 11.10.09, 09:33
          u mnie identico
          zakupy robi jedno z dorosłych a drugie w tym czasie idzie z dziećmi
          na spacer, usypia, albo bawi się na placu zabaw.

          zakupy to obowiązek więc nie czuję potrzeby dokładania kolejnego
          dziecku na głowę.
          mnie też jak wiele z was dziwi, po co ludzie ciągają tam dzieci, nie
          oburza, ale dziwi właśnie.
          a wybrać jogurt czy gumę do żucia to można chyba z dzieckiem w
          sklepie pod blokiem, czy w innym najbliższym - nie tylko w ch jest
          wybór.

          centra z dzieckiem nie ominę, jeśli mamy tam zaproszenie do
          fikolandu na urodziny, idziemy do kina i tam jest najlepsza dostępna
          dla nas godzina seansu, brakuje niańki a coś do ubrania kupić
          trzeba - to wtedy płacę za pobyt dziecka w sali zabaw i idę na
          zakupy(z miną cierpiętnicy, bo mam świadomość że dzieci wolałby
          pojeździć na rowerach a ja - bo nie lubię robić zakupów)
          • kropkacom Re: Market a dziecko... 11.10.09, 09:40
            > mnie też jak wiele z was dziwi, po co ludzie ciągają tam dzieci, nie
            > oburza, ale dziwi właśnie.

            A jak dziecko lubi chodzić do sklepu? smile Moje lubią smile
            • volta2 Re: Market a dziecko... 11.10.09, 16:04
              A jak dziecko lubi chodzić do sklepu? smile Moje lubią smile


              no to znaczy (dla mnie) że tak je sobie wychowałaś, nic ponad to

              jak polubią dragi to też to przyjmiesz na spokojnie, i zmieniać
              nawyków nie będziesz? bo twoje lubią?

              jest masa rzeczy, które moje dzieci lubią, to nie znaczy że mają
              dostęp na każde zawołanie, czy wyciągnięcie ręki, czasem to co się
              lubi jest, bo musi być w ograniczonym zakresie.
              no ale jak kto woli...
              jedni hodują a inni wychowująsmile
              • franczii Re: Market a dziecko... 11.10.09, 16:10
                no chyba przesadzasz. Robienie zakupow to jeden z obowiazkow domowych, najwyzej
                dzieci beda ten obowiazek wypelniac z przyjemnoscia.
                A moje dziecko zamiast ukladac puzle wolalo pomagac mi przy sprzataniu lub
                przygotowywaniu posilku, co z niego wyrosnie?
              • hiacynta333 Re: Market a dziecko... 11.10.09, 16:17
                Jeśli rodzice chcą brać dzieci na zakupy,to niech biorą,ale powinni je
                pilnować.Już nie jeden raz,taki biegający kilkulatek wpadł mi na wózek,bo
                rodzice byli zajęci wybieraniem ziemniaków,lub innych dupereli.
              • kropkacom Re: Market a dziecko... 11.10.09, 16:50
                > no to znaczy (dla mnie) że tak je sobie wychowałaś, nic ponad to
                > jak polubią dragi to też to przyjmiesz na spokojnie, i zmieniać
                > nawyków nie będziesz? bo twoje lubią?

                Ale dragi i zakupy to to samo? Kurcze, nie wiedziałam.
                • lola211 Re: Market a dziecko... 11.10.09, 17:07
                  No wiesz, jedno i drugie moze uzaleznic wink.
                  Zakupy to dla mnie normalna czesc zycia i obecnosc dzieci wydaje mi
                  sie calkowicie naturalna.
              • hanna26 Re: Market a dziecko... 11.10.09, 23:13
                volta2 napisała:

                > no to znaczy (dla mnie) że tak je sobie wychowałaś, nic ponad to
                >
                > jak polubią dragi to też to przyjmiesz na spokojnie, i zmieniać
                > nawyków nie będziesz? bo twoje lubią?


                Łoooretyy shock shock shock
                A nasze wszystkie trzy panny lubią markety, jak my je wychowaliśmy,
                strach pomyśleć. Toż to szybka droga do prochów i ogólnego
                zniszczenia życia. A my też wolimy iść razem do marketu, kto by
                pomyślał, rodzina lubi razem robić rodzinne zakupy, w głowie się nie
                mieści...

                Jak to będzie w przyszości? Zapewne tak jak teraz, wszyscy razem
                będziemy robić rodzinne zakupy z przyjemnością. No toż to zgroza
                zupełna, zakupy robić z przyjemnością, co za rozpasanie obyczajów...
                • kropkacom Re: Market a dziecko... 12.10.09, 09:54
                  > Jak to będzie w przyszości? Zapewne tak jak teraz, wszyscy razem
                  > będziemy robić rodzinne zakupy z przyjemnością. No toż to zgroza
                  > zupełna, zakupy robić z przyjemnością, co za rozpasanie obyczajów...

                  Już wiem co będzie w przyszłości smile Teraz takie topowe określenie - galerianki.
                  Mój syn będzie galerianem smile
                  • kropkacom Re: Market a dziecko... 12.10.09, 09:55
                    No i fakt zakupy NIE MOGĄ być przyjemnością tongue_out
              • babcia47 Re: Market a dziecko... 12.10.09, 18:31
                jeden z moich, młodszy, nie lubił i uczestniczył tylko w
                ostatecznosci drugi, starszy, lubił bardzo i był bardzo
                pozyteczny..z tym, ze u nas obrodziło marketami, gdy byli w wieku
                wczesno-nastoletnim..starszy teraz bez problemu potrafi zrobić
                sensowne zakupy samodzielnie, młodszy nie bardzo..wychodzi, ze to
                jest jednak taka sama nauka jak wszelkie inne przekazywane przez
                rodziców. Z wnukiem bywałam na zakupach w marketach, ale stosunkowo
                krótkich, dlatego, ze w okolicy był to jedyny w miare sensowny i
                dobrze zaopatrzony sklep, do tego mozna było wjechac własnym wózkiem
                na którym umieszczałam koszyk..fajnie wpasowywał mi ssie miedzy
                scianke a pałak. Z wnukiem (10-13 m-cy) zawsze najpierw szliśmy na
                stoisko z bajkami lub zabawkami, wybieraliśmy jakis drobiazg (autko,
                bajeczkę), który zajmował go na dłuższy czas, czesto nawet do
                kasy..sam potrafił pokazać, gdzie mamy jechać, by kupic jego
                ulubione obwarzanki do memłania. Siedział we własnym wózku z
                zabawkami, wiec spokojnie mogliśmy poczekać w "zwykłej" kolejce do
                kasy. Wewnątrz był rozbierany z tego co się dało, więc się nie
                przegrzewał, ubieralismy się przed wyjściem przy fontannie, która
                była dodatkową atrakcją..a tak nawiasem mówiąc nie było okazji by
                ktos na niego "kichał", prędzej w małym sklepie, gdzie jest mało
                przestrzeni..i oczywiście jeżeli udało nam się wjechać do niego
                wózkiem
          • nanuk24 Re: Market a dziecko... 12.10.09, 18:17
            Zakupy to obowiazek, to prawda. Totez swoje obowiazki wypelniam w
            tygodniu(oczywiscie z dzieckiem, bo ma jest w pracy - wypelnia swoj
            obowiazekbig_grin) weekend zostawiajac sobie na odpoczynek i czas dla
            rodziny
    • w_miare_normalna Re: Market a dziecko... 11.10.09, 17:11
      W marketach jest najwięcej bakterii, oczywiście jak w każdym
      skupisku, ale po co dziecko narażać na takie świństwa jeśli to nie
      potrzebne ?
      Do lekarza z dzieciakiem trzeba iść, autobusem jak się nie ma
      samochodu też, ale po co targać dzieciaka do centrum handlowego ?
      ja z moją 15 miesięczną byłam chyba z 2-3 razy, ale tylko dlatego, że
      musiałam bo nie miałam jej z kim zostawić.
    • truscaveczka Re: Market a dziecko... 12.10.09, 09:44
      W nosie mam bakterie i wirusy. Autobusem też nie jeździć?
      Ale centra handlowe i supermarkety to hałas, wredne oświetlenie i zaduch.
      Zdarzało mi się chodzić z małym dzieckiem do TESCO np. ale jakoś starałam się
      tego unikać. Teraz czterolatka jest sporą pomocą zakupową i lubię z nią zakupy
      robić smile
    • deodyma Re: Market a dziecko... 12.10.09, 09:47
      ja chodzilam z dzieckiem od poczatku.
      ale u mnie wyglada to tak, ze robie zakupy i wychodze, bo lazic po
      takich sklepach to za bardzo nie lubie.
    • margerytka69 Re: Market a dziecko... 12.10.09, 18:13
      nie chodzę po supermarketach, mam na nie alergię

      po centrach handlowych chodzę, kiedy BARDZO muszę, np musze sobie
      kupić sukienke na imprezę, buty, bieliznę

      i supermarkety i ch to dla mnie KOSZMAR
    • beata3211 Re: Market a dziecko... 12.10.09, 20:21
      Nie oburza mnie trzylatek w sklepie czy cztero pięcio dziesięcio.
      Ale poprostu żal mi jest takich malutkich maluszków wyglądających na
      miesięczne noworodki z rodzicami na "kawie" w galeri. Ilość bodxców
      jakie te dzieci dostają w tym miejscu jest porażająca. My sobie
      nawet z tego sprawy niezdajemy bo nasz mózg umie "filtrować" te
      bodźce a takie maleństwa?? Światła głosy dziwęki temperatura (zim,no
      cviepło gorąco) Poprostu współczuje dziecku.
      I niemówie tu o mamach czy ojcach którzy poprostu niemają wyjścia i
      musza zrobić zakupy. Ale o rodzinach na spacerze w galerii.
    • ik_ecc Re: Market a dziecko... 12.10.09, 22:38
      Chadzam z mloda od czasu jak miala 2 mies. Chadzam rzadko, ale chadzam,
      w tym rowniez czasami z nudow, np. jesli na dworze od miesiaca jest
      -30C i dostajemy z nudow na leb. Przez pierwszy rok byla w chuscie,
      pozniej na nogach. Ulubionym jej zajeciem jest jazda na ruchomych
      schodach. wink Natomiast nie zabieram jej ze soba kiedy chce zrobic
      konkretne zakupy. Tzn. do duzego spozywczego tak, ale jesli mam w
      planach zakupy np. ubraniowe czy prezentowe, to nie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja