Dodaj do ulubionych

Co Was wnerwia w innych mamach?

    • symbolica Re: Co Was wnerwia w innych mamach? 19.10.09, 14:51
      Mnie wkurza własna matka... od kiedy moja córka się urodziła moja matka wszystko
      wie lepiej, kazda nasza rozmowa musi byc obgadana w towarzystwie jej koleżanek z
      pracy by mi zonowu przyjechala i stwierdziła że to nasza wina, że mała jeszcze
      nie siedzi/ nie chodzi itp. itd. (miała wtedy 10 miesiący, raczkowała od kilku
      dni, co nas niemiernie cieszyło, wcześnej pełzała) Tłumaczyłam dlacego nie
      siedzi, że neurolog stwierdił obnizone napięcie mięśniowe ale raczkowanie ja
      wzmocni... odpowiedżtongue_outo co ty do tego lekarza szłaś.. jakbyś ja sadzała to by
      już dawni siedziała.. (NO Średniowiecze!) skończyło się tym że przestałam do
      nie dzwonić bo tego się niestety wytrzymać nie dało. W tej chwili mała zaczyna
      robić pierwsze samodzielne kroki, za miesiąc może już będzie biegać i wtedy
      pojedziemy do babci "wszystkowiedzącej" na urodziny. może tym razem wnuczka
      spełni jej oczekiwania..

      Wkurzyła mnie ostatnio ekspedientka... zawsze co wchodziłysmy do jej sklepu z
      ciuchami dawała małej lizaka do ręki, a /wero pobawiła się pobawiła i
      wyrzucała.. no i za którymś razem móiwe tej ekspedientce żeby jej nie dawała bo
      ona takich rzeczy nie jej
      eksp.: nie je czy nie lubi?
      ja: nie je bo jej nie daję... lizaki zapewniaja długotrawły kontakt cukru z
      zębami i nie daję..
      eksp.: no tak... to jakie ona slodycze je
      ja: czasem serki homogenizowane czy ciasto domowe..
      ekspedientka showała lizaki wyraźnie obrażona... sama ma dziecko dwuletnie, wiec
      domyslam się że lizaki to dla niego codzienność..
    • memphis90 Re: Co Was wnerwia w innych mamach? 19.10.09, 18:48
      He, he, nie martw się, półroczne dziecko w żadnym razie nie mówi świadomie. Mowa
      pojawia się około 12 miesiąca i są to pojedyncze słowa. Pracuję na codzień z
      maluchami i osobiście nie spotkałam mówiącego roczniaka, starsze dzieci mówią
      pojedyncze wyrazy. Tak więc nie uwierzę w gadającego półroczniaka, choćby mama
      nie wiem jak się zarzekałasmile W jedzenie łyżką też nie wierzę, ale internet
      cierpliwy jest i napisać w nim można wszystkosmile Ale przyznaję, nie jestem
      idealna i czasem podpytuję naszą szpitalną panią psycholog czy przypadkiem Lila
      nie powinna juz.... I zawsze wychodzi, że jednak jest zupełnie normalnym
      dzieciakiem. Zresztą każdy maluch rozwija się inaczej- córka koleżanki,
      rówieśniczka mojej Lili, mówi już ładnie pojedyncze wyrazy, siedzi godzinami i
      układa klocki, a moja mała bełkocze tylko tata, brum-brum, toto (co to?)- za to
      potrafi stanąć wyprostowana na gąsienicy na biegunach big_grin
      • bweiher "nie daję sobie rady.." 19.10.09, 21:25
        ...ten tekst mnie najbardziej wkurza w sytuacji gdy mloda mama ma
        do pomocy sztab ludzi
        (mamę,teściową,siostry,ciotki...).Nawet "człowieka" od wynoszenia
        pieluch ma.Mieszka np z rodzicami,mąż po 8 godzinach w domu,jedno
        dziecko paromiesięczne.
        I ona jest tak strasznie zmęczona,nie ma siły na nic,chodzi po domu
        nieubrana,nieumyta,nieuczesana.Dziecko jest tak
        strasznie "absorbujące"...
        Boszszszeeee.... wtedy mnie krew zalewa,bo ja mam 3 dzieci,w tym
        małe bliźniaki,mieszkam daleko od rodziny,mąż wychodzi o 6 rano a
        wraca po 18.I jakoś dom mam czysty,obiad na czas,sama
        ubrana,uczesana,dzieci ładnie ubrane( czyste i pachnace-oprócz
        chwil gdy mają kupę),mam czas na kawę z koleżanką.I ja jakoś
        potrafię bez pomocy żyć....
        Zresztą nie ja jedna.

        Ja bym zrozumiała,nawet bym pomogła,gdyby kobieta była w
        potrzebie,sama bez pomocy,nie może się ogarnąć,początki wiadomo są
        trudne.
        Ale bez przesady.
        • memphis90 Re: "nie daję sobie rady.." 19.10.09, 22:47
          Ale jak to miło nie dawać sobie rady...smile
        • zabulin Re: "nie daję sobie rady.." 20.10.09, 08:08
          bweiher, to wszystko prawda co napisałaś.
          Tylko weź sobie poprawkę na to, że dzieci są różne.

          Moja kuzynka i sąsiadka jednocześnie mieszkała w domu z rodzicami.
          Urodziła pierwsze dziecko i gdybym nie słyszała i nie widziała, nie
          uwierzyłabym. Jak dziecko miało 5 miesięcy, kuzynka wyglądała jak
          upiór, wory pod oczami, blada,bez życia.
          Było lato, okno wyotwierane, ja byłam na studiach-więc wakacje.
          Myśłałam, że dostanę szału. Dziecko miało takie kolki, że darło się
          całymi dniami. Jak się nie darła wisiała przy piersi, spała też
          tylko przy piersi. Kuzynka po kilku miesiącach miała zakładane
          specjalne opaski na ręce, bo było tak wielkie nadwyrężenie
          nadgarstków.

          Siostra mojego męża urodziła bliźnięta. Pojechałam kiedyś do niej a
          ona dzieci po karmieniu hyc do łóżeczka, my do drugiego pokoju i
          plotkujemy 45 minut. No, tak to można smile A dzieci bawiły się
          karuzelkami w łóżeczku.
          Miała na starcie o jedno dziecko więcej smile ale nie doświadczyła
          tego, co moja kuzynka na pewno.

          A ciebie podziwiam i tak. I może kiedyś bedę czerpać wiedzę od
          ciebie (za twoim pozwoleniem). Masz troje dzieci, w tym bliźniaki.
          Mój mąż powiedziła przed ślubem, że ma przeczucie, ze będziemy mieć
          syna, a potem dwie córki bliźniaczki. Wtedy się śmiałam. Ale na
          razie się sprawdza - mamy synka smile Kto wie ??????? smile smile smile


          Pozdrawiam gorąco i gratuluję. Ja mam jakąś słabość do bliźniąt smile
        • martekle do bweiher 20.10.09, 09:40
          co się nie natknę na twój post lub odpowiedz to chylę głowę
          ty jesteś moim guru

          P.S. właśnie siedzę w piżamie, nie umyta, nie uczesana
          i mam na wszystko czas bo moje jedno dziecko 4 miesięczne potrzebuje mnie tyle
          co nic
          i tez czasem mowie do kogoś ze mam dni ze nie daje rady
          bo nie przyznam się ze czasem mi się zwyczajnie nie chce
          • bweiher Re: do bweiher 20.10.09, 12:10
            A wiesz,ja sprzedaję takie małe figurki z moim wizerunkiem. tongue_out
            Do postawienia na ołtarzyku.Świece gratis big_grin
            Chętna ;D
            • martekle Re: do bweiher 08.11.09, 01:06
              Normalnie kupuję! Szkoda, że nie mogę zobaczyć twojej miny, jak teraz
              kombinujesz z czego tu teraz tego bożka zlepić ;d
        • leneczkaz Re: "nie daję sobie rady.." 20.10.09, 10:22
          może NIE DAJĄ RADY PSYCHICZNIE ??????
          z takim czymś się nie spotkałaś?

          może tak jak koleżanka wyżej, mają czas ale nie wiedzą po co zmieniać piżamę na
          dres jak mąż i tak przyjdzie z godzinach nocnych, dzieciowy wszycho jedno a na
          spacer za zimno..

          Nie ma co się wyśmiewać a raczej zrozumieć te kubitki.


          A potem jest już łątwiej. Ja mam rocznego syna, chodzę do pracy odpicowana,
          obiad gotuję, sprzątnę i jeszcze męża obsłużę, ale na początku siedziałąm
          rozczochrana w piżamie z dizeciem na rękach i 'deseratkami' na dvd ;P
          • bweiher Re: "nie daję sobie rady.." 20.10.09, 10:41
            No jasne,nie zawsze się chce,mi też się czasami nie chce np.
            [pomyć.Ale wybaczcie ze nie zdażyło mi sie nie chcieć ubrać czy
            uczesać.Dla mnie samej.A co mąż miałby powiedzieć jak wróci o tej
            osiemnastej a ja jeszcze nieuczesana?to jest tak wiele machnąć
            grzebieniem jak sie np robi siku? Moje dzieci są
            wcześniakami,mieliśmy dużo roboty przy nich jak się urodzili.Na
            rehabilitację jeździłam z nimi do 12 miesiąca życia.Dzień w dzień
            ćwiczenia.Owszem,zgodzę się ze nie wszystkie dzieci są
            zdrowe,grzeczne,ciche.
            Moje też nie były.
            Ale chyba nie chcecie mi wmówić że mając w domu całą rodzinę
            (mamę,siostrę,męża czy kogo tam jeszcze) nie ma czasu na ubranie
            się. I bardziej zrozumiem jak ktoś szczerze powie "że mu się nie
            chce" jak koleżanka wyżej.Ale nie zwalajcie wszystkiego na
            dziecko."bo ono nie da mi się ubrać","nie mogę wyjsć nawet do
            łazienki","chodzę głodna cały dzień bo nie mam czasu na zrobienie
            sobie kawałka chleba"...itd.
            Czy to biedne dziecko ma was uwiązane łańcuchem do siebie?A moze do
            nogi od łóżka?
            No proszę...
            • my_valenciana Re: "nie daję sobie rady.." 20.10.09, 22:28
              Właśnie takie posty mnie denerwują - jak bweiher.
              Mam jedno dziecko - 9 miesięczne - od początku wymagające,
              refluksowe. Mama do niedawna pomagała mi cały czas. Schudła przy
              moim dziecku 7 kilo. Daję radę bo nie mam wyjścia, ale mam załamania
              psychiczne. Mój syn jest ogolnie grzeczny, ale nie lubi jeździc
              samochodem, nie potrafi się sam bawić choćby przez 10 minut, na
              zmianę nie chce jeść lub pić, budzi się w nocy, nie przyjmuje leków,
              wymiotuje przy płaczu, nie chce być długo na rękach, odpycha mnie a
              jak go położyć to płacze. Nie chce ze mną jeździć na spacery
              wózkiem, ryczy i chce na ręce, potem się wierci, żeby go odłożyć,
              ale broń boże do wózka. Jak nauczył się podnosić głowę, to już nie
              chciał leżeć - był zgięty w U - co powodowało cofanie si ępokarmu,
              jak nauczył się siedzieć to już chciał się przemieszczać, na moich
              rękach oczywiście i ciągle na mnie wisiał. Teraz ma 9 miesięcy -
              skończył tydzień temu i już staje i drepcze przy meblach. Wczoraj
              rozciął sobie wargę, upadając i oboje byliśmy we krwi. zaczął
              ząbkować w wieku 8 tygodni - pediatra zauważyła. Widzę jakie są inne
              dzieci, opiekowałam się kilkoma i żadne nie dało mi tak w kość.
              Dzieci są naprawdę różne. I nie ma co robić z siebie bohatera.
              • bweiher Re: "nie daję sobie rady.." 21.10.09, 16:53
                Lepiej robić z siebie bohatera niz zyciową niedorajdę,która wysikać
                się nie potrafi,bo jest uwiazana do dziecka.
                Ja akurat rozumiem Ciebie valenciana,bo dziecko masz/miałaś
                chore.Jest to całkiem inna sytuacja.Moje jedno z bliźniąt miało
                operację,bo mu przełyk zarósł.Dla tego dobrze wiem co sie działo u
                Ciebie bo u mnie było nawet gorzej.
                Ale nie rozumiem kobiet które mają dzieci zdrowe,bo do takich się
                odnosi mój post.Racja,mogłam to zaznaczyć na samym początku.Mój
                błąd.
                Mam właśnie taką sąsiadkę która w domu ma opisaną przeze mnie
                sytuację.I nadziwić się nie mogę jak ona to robi.Dziecko ma 3
                miesięczne,a więc już nie noworodek.Śpi całą noc,bo karmi młodego
                butelką i w nocy wstaje do niego JEJ mama(czyli babcia
                dziecka).Dziecko nie jest chore,a moge nawet powiedzieć że okaz
                zdrowia,ładnie je i śpi.a ona lamentuje ilekroć przyjdę że nie daje
                rady,bo mały jest "tak absorbujacy".... a mały spokojny jak
                aniołek...
                I naprawdę ja się ani nie naśmiewam ani nie wytykam palcami ale po
                prostu tego nie rozumiem.Dlaczego ona nie może dać rady.Z czym? Co
                za problem iść pod prysznic i umyć sobie włosy gdy mały śpi? A jak
                się obudzi to babcia jest przy nim.I tatuś?
                Wyjaśni mi któraś?
        • kaeira Re: "nie daję sobie rady.." 21.10.09, 19:27
          bweiher napisała:
          > "nie daję sobie rady.." ...ten tekst mnie najbardziej wkurza w sytuacji gdy
          mloda mama ma do pomocy sztab ludzi

          A na mnie nie robi to wrażenia. Sztab ludzi niewiele pomoże, kiedy nie możną
          sobie poradzić z samą sobą.

          Sama miałam obiektywnie łatwą dobrą sytuację (partner pracujący głównie w domu,
          megazaangażowany), a ja przynajmniej przez pół roku byłam kompletnie i
          absolutnie niepozbierana, fizycznie, organizacyjnie i psychicznie.

          W grę wchodzi za wiele czynników: stan fizyczny (po ciąży, porodzie, CC); stan
          psychiczny (np. depresja poporodowa) i w ogóle charakter; problemy z dzieckiem
          (choćby z wagą czy alergią) i sposób, w jaki je dana osoba odbiera; zachowanie
          dziecka (częstotliwość karmień, rozkład snu, kolki); (umiejętności
          samoorganizacji; utrwalone przez całe życie priorytety. Itd....

          > I jakoś dom mam czysty,obiad na czas,sama
          > ubrana,uczesana,dzieci ładnie ubrane( czyste i pachnace-oprócz
          > chwil gdy mają kupę),mam czas na kawę z koleżanką.

          No cóż, tylko pozazdrościć - ja wiem, że nigdy tak nie będę miała. Zawsze coś -
          w szczególności dom - będzie zaniedbane. Ale coraz mniej się tym przejmuje.
          • 4joanna Re: "nie daję sobie rady.." 22.10.09, 00:41
            "nie daję sobie rady.." ...ten tekst mnie najbardziej wkurza w
            sytuacji gdy
            mloda mama ma do pomocy sztab ludzi

            Chciałam zauważyć że czasem sztab ludzi jest jeszcze gorszy wink
            niż bycie samej w domu , wystarczy dobrze i mądrze wykorzystać czas -
            aktywności i snu dziecka.
            Choć i ja czasem nie daję rady ale staram się , uczę się pokory ,
            wiem że nie dam rady zrobić wszystkiego na raz przy malym dziecku
            tak jak to było kiedy "jej" nie było.
            ... to juz inna bajkawink

            Pozdrawiam wszystkie mamy dające radę wink
          • karro80 Re: "nie daję sobie rady.." 22.10.09, 19:42
            Ale przeczytaj sobie dokładnie co Bhweiher napisała.
            Weż swoje problemy z dziecięciem i pomnóż prze 5 co najmniej -
            "manie" wczesniaka jest takim hardkorem, który zawieera to co
            wymienilaś w skumulowanej wersji -plus do d..py stam psychiczny,
            ciężko sobie to wyobrazić, bo wszyscy myslą, że to takie małe co se
            urośnie, dogrzeje w inkubatorku i tyle.

            Ale wcześniak to, zwłaszcza ten skrajny to po prostu chore dziecko,
            ciężko czasem, a sprawnośc fizyczna zazwyczaj zależy od codziennej
            reahabilitacji.
            Masz problemy z jedzeniem, ulewaniem, rzyganiem, wagą,wzrokiem,
            sytemem nerwowym oddechem,podawaniem lekarswt i jeszcze kilkoma
            sprawami.
            Pomijając, że dzieci przez pierwsze miesiący tygodnie walczą nie o
            zdrowie, a często o życie - a skutek jest rózny. Cholernie różny.
            Zwłaszcza jak jedno dziecko nie żyje a ty musisz stawic czoła temu o
            czym pisalam wcześniej i pomimo wszystko zachować jakikolwiek
            stabilny stan psychiczny.
            • kasiulka_s123 Re: "nie daję sobie rady.." 27.10.09, 11:50
              Jestem również mamą wcześniaka, mieszkamy sami z mężem, a on pracuje do 18-19, często wyjeżdza w delegacje. Jak byłam w ciąży już miałam głupie myśli, że nie dam sobie rady. Jak urodziłam 3 miesiące za wcześnie byłam tego pewna... Córeczka leżała 2 miesiące w szpitalu, dojeżdzaliśmy 40 km codziennie, aby zawieść moje mleko, zobaczyć ją choćby na chwilę. Byłam w szoku, depresji i nie wiadomo co jeszcze, z niewiedzą czy moje dziecko będzie żyło, czy nie. Nikogo do podtrzymania na duchu. Jak już ktoś się odezwał, to "będzie dobrze" - tego słowa nienawidze do dziś!
              Jak już zabraliśmy Maję do domu, z nerwów straciłam pokarm. Bałam się wyjść do łazienki, żeby przypadkiem coś jej się nie stało (bezdechy), bałam się zostawić ją z kimś samą, bo wydawało mi sie że w razie jakby coś się zaczelo z nią dziać to sobie nie poradzą. Bałam się wszystkiego.
              Ale jakoś musiałam sobie radzić. Musiałam dać sobie radę. Musiałam i to sama, bo nie mialam nikogo do pomocy.
              Bhweiher ma rację - niektórym się nie chce, robotę odwalają inni, a oni płaczą jak to im źle, jak dziecko daje popalić. Wiele mam tak ma, jedna z takiego powodu, druka z innego. Jedna, kiedy dziecko ma 2 miesiące, druga, kiedy ma 9 miesięcy. Każda z nas ma swoje Westerplatte, ale coż, takie życie.
              Ja się przyznaję, że wtedy się nie malowałam - teraz robię to codziennie. Ale trza się było wziąść w garść i zacząć żyć. Dla siebie i dla dziecka. Jakbym ja chciała tak jojczyć (a wierzcie, naprawdę miałam do tego prawo)to nie wiem co by teraz było.
              Pisanie tu zawsze prowadzi do komentowania, ale o to chodzi. Musimy mieć swoje racje, ale racje innych trzeba starać sie zrozumiec.
              Trochę chaotycznie wygląda ta moja wypowiedź - ale mam nadzieję, ze wiecie o co mi chodzi smile
              Pozdrawiam serdecznie
              --
              Moja Malutka Maja smile fotoforum.gazeta.pl/5,2,kasiulka_s123.html
    • postka Re: Co Was wnerwia w innych mamach? 20.10.09, 09:01
      ja mam chyba szczęście, bo mamy w moim otoczeniu są jakieś takie
      normalne całkiemsmile Ale za to mam straszną sąsiadkęsmile Sąsiadka w
      wieku po pięćdziesiątce, ma wnuczki dwie, z czego jedna starsza od
      mojej o miesiąc. Madzia jest z 29 kwietnia, także od początku
      warunki do spacerów mieliśmy świetne. No i chyba niecałe dwa
      tygodnie po porodzie (jak już byłam w stanie chodzić) wyszłyśmy na
      spacer, oczywiście spotykamy sąsiadkę, a ta do mnie - rany boskie,
      takie małe dziecko, na spacer, jak tak można, przeziębi się,
      rozchoruje, za lekko ubrana, skandal. Z uśmiechem na ustach
      odpowiedziałam, że wszystko jest ok i NIECH SIĘ NIE WTRĄCA. Miesiąc
      później (połowa czerwca) spotkałam sąsiadkę na spacerze z jej
      wnuczką - moja Madzia w bodziaku z krótkim rękawkiem, śpiochy, bez
      czapki, kocyk zwinięty w nogach. A sąsiadki wnuczka czapa z wełny,
      kombinezon (!!!) taki z misia i pod kocykiem akrylowym - no i znowu -
      rany boskie, to dziecko marznie, czemu jej pani cieplej nie ubiera.
      Wrrr.... W zeszłym tygodniu jak wychodziłyśmy na spacer to się
      zapytała czy to na pewno jest właściwa pogoda na wychodzenie z domu,
      tak zimno przecież. No tak, pewnie jej wnuczka się będzie całą zimę
      kisić w mieszkaniu... Mam tylko dziką satysfakcję, bo Madzia
      (odpukać w niemalowane) nawet jeszcze przeziębiona nie była, chociaż
      ostatnio wszyscy w domu zakatarzeni i się miała od kogo zarazić, a
      sąsiadka mi powiedziała ostatnio, że jej wnuczka już dwa razy chora
      była... No ciekawe dlaczego...
    • alza73 Re: Co Was wnerwia w innych mamach? 20.10.09, 14:17
      kiedyś jedna mamuśka zapytała mnie z ilu klocków moje dziecię układa
      wieżę. Powiedziałam, że nie wiem, ale wiedziona ciekawością przy
      okazji policzyłam, było ich 14. Przy następnym spotkaniu, mamuśka
      ponowiła pytanie, więc odpowiadam, że 14, a ona na to, że jej mały
      (różnica między dziećmi wynosi 2 dni i od zawsze 5kg) tylko 11.
      Poleciała do domu trenować malucha. Ubaw miałam po pachy.
    • an_ni Re: Co Was wnerwia w innych mamach? 20.10.09, 16:33
      denerwuje mnie zaniedbywanie dzieci: emocjonalne, fizyczne i
      materialne
      i brak dbalosci o bezpieczenstwo dzieci - w wozkach, nosidlach,
      samochodach, na ulicy, w domu
      denerwuje mnie trwanie rodzicow w jakiejs chorej ideologii kosztem
      dzieci - np "bede wozic dziecko starym gratem bez fotelika bo w
      takim typie samochodu ani pasow ani fotelika dla dzieci sie nie
      montuje"
    • a_weasley Felinofobia 20.10.09, 16:43
      Czasem jak człowiek posłucha i poczyta, to zastanawia się, jakim cudem
      jakiekolwiek dziecko z kotem w domu dożyło roku.
      • joshima Re: Felinofobia 20.10.09, 20:24
        O jej. Rozwiń albo daj linka. Bo ja mam niemowlę w domu a oprócz tego dwa koty i
        psa...
        • a_weasley Re: Felinofobia 21.10.09, 12:23
          joshima napisała:

          > O jej. Rozwiń albo daj linka.

          Są jakieś zabobony, że kot udusi i takie tam, nie gromadzę linków, wiem, że coś
          takiego jest Zajrzyj na forum "Koty - nasz mały koci zakątek", tam coś powinno być.
          Powinienem być zadowolony, bo takim zabobonom hołdowała w szczególności teściowa
          mojego brata i dzięki temu trafiły do nas jego dwa koty, z których George jest
          najbardziej łaśliwą futrzaną formą życia w obserwowanym Wszechświecie.

          > mam niemowlę w domu a oprócz tego dwa koty
          > i psa

          Bardzo dobrze. Zmniejszasz ryzyko alergii u dziecka.
          My mamy niestety tylko George'a. Fred padł, kiedy Mała była w drodze, a na psa
          nie mamy warunków sad
          • niebioska Re: Felinofobia 21.10.09, 22:35
            uduszenie przez kota to niestety nie zabobon - takie przypadki faktycznie się
            zdarzają (choć chyba niezmiernie rzadko). szczerze mówiąc sama się tego bałam,
            bo mam blisko 7-kilowego kocura, który uwielbia się przytulać, a ideałem
            odpoczynku dla niego jest uwalić się na czyjejś ręce smile. nie chcę myśleć, co by
            się stało, gdyby tenże kocur przytulił się do noworodka.

            nie mogę się powstrzymać od dygresji smile - w usa w statystykach ujęto przypadek
            zagryzienia człowieka przez ...cocker spaniela...
    • a_weasley Pomysł na wredną odpowiedź 20.10.09, 16:47
      Zadomowienie napisała:

      > Witam Kochane Mamysmile

      A Taty to nie?

      > wyraźnie i oczywiście świadomie mówi
      > "nie" i "tak".
      > Mówi "mama" i "tata".
      > Ba - mówi "mama daj".
      > 4 i pól miesięczne dziecko!!!

      Powiedziałbym takiej obywatelce, żeby uważała, bo w tym tempie to gdzieś w
      okolicach czwartych urodzin dzieciątko wymieni zamki i wymelduje ją z mieszkania.
    • kaska3237 Re: Co Was wnerwia w innych mamach? 20.10.09, 17:06
      moja mala za 2 tyg bedzie miec 6 miesiecy siedzi sama ale nie dlugo
      bo zaraz jest bach na bok, ale nie potrafi sama sie podniesc do
      pozycji siedzacej, kolezanki corka starsza od mojej o 2 tyg juz
      wszystko potrafi choc tego nie widzialam bo tylko piszemy do siebie
      i przestraszona ze moja mala rozwija sie wolniej napisalam na forum
      proste pyt.... kiedy wasze dzieci zaczely same siadac odpowiedzi
      mnie zszokowaly bo okazalo sie ze trzy miesieczne brzdace juz
      siadaja a moja nic. poszlam z nia do lekarza rehabilitacji i
      wszystko jest ok rozwija sie normalnie i robi wszystko co powinno
      dziecko w jej wieku i teraz wiem ze mamy czasem przesadzaja z ta
      wyjatkowoscia swoich pociech
      • bweiher Re: Co Was wnerwia w innych mamach? 20.10.09, 17:26
        To jasne jak słońce że 3 miesięczne dzieci już siedza.
        Na kolanach mamuśki tongue_out Ale tego już nikt nie powie,powie tylko
        taka jedna:"moje już siedzi".I szybciutko pstryk zdjęcie i na Naszą
        klasę he,he
    • triss_merigold6 Lekceważenie zaleceń lekarzy 20.10.09, 18:09
      Lekceważenie zaleceń lekarzy i w ogóle olewanie bardziej
      współczesnej wiedzy o potrzebach dziecka. Olewanie ryzyka wad
      postawy (zbyt wczesne pionizowanie dziecka, długie noszenie w
      nieodpowiednim sprzęcie, niezwracanie uwagi na to, że ciągle układa
      się na jedną stronę), podstaw higieny i szczepień.
      Drażni mnie też obsesyjne oszczędzanie na dziecku. Daleka jestem od
      kupowania niemowlakowi kolekcji ubrań Diora ale udawanie, że dziecko
      nie generuje żadnych kosztów jest IMO śmieszne. Szkoda mi takich
      dzieci, jak będą starsze to im będzie bardzo przykro widzieć u
      siebie tylko używane graty a u innych nowe.
      • a_weasley Re: Lekceważenie zaleceń lekarzy 20.10.09, 18:21
        Triss_Merigold6 napisała:

        > udawanie, że dziecko
        > nie generuje żadnych kosztów jest IMO śmieszne.

        A pewnie, zważywszy że nie kupi tego nikt, kto ma dzieci albo przynajmniej oczy
        i uszy otwarte.
      • judytka01 Re: Lekceważenie zaleceń lekarzy 05.11.09, 13:27
        po 1. denerwuje mnie gdy rodzice swojemu dziecku pozwalają na wszystko np: na niszczenie zabawek innych dzieci pod przykrywka tego że są malutkie, demowlowanie miejsc publicznych, czy bicie mniejszych dzieci.
        po2. denerwuje mnie gdy rodzice nie bawią sie ze swoimi dziećmi i myślą że same się "odchowią" albo załatwiają sprawę najdroższymi zabawkami, dziecku trzeba poświęcić troche czasu i pokazać JAK się bawić tymi cudami które się kupuje!
      • memphis90 Re: Lekceważenie zaleceń lekarzy 11.11.09, 22:34
        Szkoda mi takich
        > dzieci, jak będą starsze to im będzie bardzo przykro widzieć u
        > siebie tylko używane graty a u innych nowe.
        Ja zawsze nosiłam ubrania po siostrze i jakoś kompleksów nie miałam. Palcami też
        mmie nikt nie wytykał. Za to snobów zapatrzonych w logo i metkę z ceną
        niespecjalnie się lubi. Tak w dzieciństwie, jak i później.
    • uleczka.pl Re: Co Was wnerwia w innych mamach? 20.10.09, 18:44
      Czytałam tu na forum jak jedna matka pisała że yyy ...jej pół roczne
      dziecko sadza na kibelku jak robi kupe bo samo woła jak chce ? wink
      • gocha500 Re: Co Was wnerwia w innych mamach? 21.10.09, 14:48
        a mnie wkurza szerzaca sie bezmyslnosc,nieswiadomosc swoich
        rozmiarow wliczajac wozek bo przeciez pchajac przed soba cos takich
        gabarytow taranuje sie droge a to jest nagminne w uliczkach
        targowch,mnie szlag trafia jak babka zastawia cala uliczke bo co -bo
        jej sie nalezy???nie rozumiem tego a juz wszystko przeszlo ludzkie
        pojecie jak sie spotkalo kilka matek z wozkami na wyjsciu z targu-
        wyjscie szerokie a one zatarasowaly je tak ze sie tylko dwoje ludzi
        moglo wyminac a obok mnostwo plaskiego trawiastego obszaru-nie mozna
        bylo tam stanac na pogaduchy??????????
        po prostu masakra jakas!!!

        no a przegrzewanie dzieci to mnie wnerwia juz wybitnie bo jak
        widzialam to co sie dzialo latem to zima to chyba juz braknie tak
        grubego ubrania zeby z dzieckiem wyjsc albo beda czekac do wiosny ze
        spacerami!!!wrrrrrrrrrrrrrrr
        • ewkaatje_1 Re: Co Was wnerwia w innych mamach? 21.10.09, 15:48
          A mnie w jednym znajomym tatusiu wnerwia to, że, od czasu ciąży jego żony nad
          każdą rzeczą potrzebną dla dziecka rozwodzi się, że po co to dziecku, przecież
          my tego nie mieliśmy i żyjemy i to wszystko, co się teraz propaguje to
          wyciąganie forsy od rodziców(fotelik samochodowy, pampersy, zabawki, specjalny
          proszek dla dzieci, kosmetyki, itp...). Sama byłam w ciąży i się wkurzyłam raz i
          powiedziałam ,że fotelik samochodowy jest wymagany przepisami prawa i nie ma
          wyboru, nie można wozić dziecka w samochodzie na rękach. Stwierdził, że będą
          używali pieluch tetrowych, bo są zdrowsze dla dziecka, maluchy szybciej uczą się
          korzystać z nocnika bo im mokro a poza tym papmersy są za drogie a tetra
          wychodzi taniej i mówienie, jakie pracochłonne jest używanie wyłącznie tetry to
          propaganda producentów pampersów bo to żaden problem a jego żona pranie robi
          tylko raz w w tygodniu a mała (kilka tygodni) nie narzeka... A jak dziecko w
          ciąży miało czkawki, to stwierdził, że pewnie mała pije wody płodowe i jest
          łapczywa...
          nie wiem, czemu mnie tak wkurza...
          • minerwamcg Zaraz, zaraz. Moja nie rozumieć. 21.10.09, 23:55
            Uprzejmie proszę o jakieś napisy do tego filmu.

            Jeśli dobrze zrozumiałam, facet nie uznaje pampersów tylko tetrę.
            Kilkutygodniowe dziecko wydala około dwudziestu razy na dzień. Jak
            go nie przewinąć, to się drze, bo ma mokro, więc przewinąć trzeba.
            (Prawdę mówiąc dla mnie to jest największa zaleta pampersów - że
            eliminuje się płacz dziecka z powodu mokrej pieluchy.) Zatem jego
            dziecko musi zużywać 20 pieluch dziennie. Tygodniowo to wynosi 140
            sztuk. I co, mają tyle? I wszystkie 140 się naraz raz w tygodniu
            pierze??? Toż takie megapranie kosztuje chyba więcej niż paczka
            pampersów!
            Co zaś się tyczy specjalnego proszku dla dzieci, to musiał mu się
            urodzić egzemplarz wybitnie niewrażliwy. Jeżeli małej nie wykończyły
            odparzenia od tetrowych pieluch plus pieluchy i ubranka prane w
            normalnym proszku, to ma skórę na tyłku jak młody nosorożec smile
            Pozazdrościć. I argument, że za czasów naszych babek nie było
            specjalnych proszków jest do luftu. Były. W postaci płatków
            mydlanych.
            Z czkawką od picia wód płodowych to akurat miał rację, chociaż z
            łapczywością to akurat nie ma nic wspólnego.
          • a_weasley Re: Co Was wnerwia w innych mamach? 22.10.09, 09:35
            Ewkaatje_1 napisała:

            > A mnie w jednym znajomym tatusiu wnerwia to,
            > że, od czasu ciąży jego żony nad
            > każdą rzeczą potrzebną dla dziecka
            > rozwodzi się, że po co to dziecku,
            > przecież my tego nie mieliśmy i żyjemy

            I o ile w niektórych przypadkach można to skontrować "ale co to za życie", o
            tyle w wielu innych chwila zastanowienia prowadzi do wniosku, że w istocie bez
            tych rzeczy można się doskonale obejść.

            > i to wszystko, co się teraz propaguje to
            > wyciąganie forsy od rodziców
            > (fotelik samochodowy, pampersy, zabawki, specjalny
            > proszek dla dzieci, kosmetyki, itp...).

            Tak, jak patrzę, to oceniam, że w przypadku zabawek on ma najmarniej 75% racji.
            Wiele współczesnych dzieci ma o rząd wielkości za dużo zabawek.
            W dodatku gdy nie ma gotowej zabawki na każdą okazję, zabawka bywa w miarę
            potrzeb to tym, to owym, co rozwijało wyobraźnię.

            > powiedziałam ,że fotelik samochodowy jest
            > wymagany przepisami prawa i nie ma wyboru,

            Faktycznie nie ma, co nie znaczy, że jakaś rzecz wymagana przepisami prawa nie
            może być wyciąganiem pieniędzy od ludzi.
            Z trzeciej zaś strony sam temu wymogowi nie podlegając, przecież jakoś będę
            musiał Małą unieruchomić, jeśli za parę miesięcy przyjdzie mi gdzieś jechać z
            nią samowtór.

            > Stwierdził, że będą używali pieluch tetrowych,
            > bo są zdrowsze dla dziecka,

            Pewnie. Trzeba tylko mieć skrzata domowego, który będzie o każdej porze dnia i
            nocy reagował natychmiast - przewijał i przebierał. W tym przypadku jednak
            argument, że pampersy drogie, traci na znaczeniu.

            > maluchy szybciej uczą się korzystać z nocnika
            > bo im mokro

            Bardzo prawdopodobne. Przypuszczam, że w epoce tetry nikt by nie wpadł na pomysł
            trzymania normalnych zdrowych dzieci na pielusze do czwartego roku życia.
            • memphis90 Re: Co Was wnerwia w innych mamach? 11.11.09, 22:37
              > Bardzo prawdopodobne. Przypuszczam, że w epoce tetry nikt by nie wpadł na pomys
              > ł
              > trzymania normalnych zdrowych dzieci na pielusze do czwartego roku życia.
              >
              W epoce tetry robiło się wszystko, żeby było jak najmniej prania, prasowania,
              składania. Z wygody. Dziś dla tej samej wygody stosuje się pampersy - i dla
              wygody akceptuje się fakt, że jak dziecko nie nasika sobie w majty, to później
              zrozumie na czym kontrola zwieraczy polega. Czemu tamte wygodnictwo miałoby być
              wznioślejsze niż obecne?
        • elzabeth18 Całkiem z innej beczki!;) 25.10.09, 01:40
          To co pisze napewno nie dotyczy niemowląt ale poznałam pewną rodzinę
          i nie ukrywam, że jak widzę jak wychowują swoje dzieci to otwiera mi
          się scyzoryk w kieszeni!Otóż to rodzina Mojego Męża!Moi rodzice raz
          w sezonie jechali mi kupić buty i kurtke adekwatną do panujących
          warunków atmosferycznych w naszym kraju oczywiście prócz lata a
          także mama w między czasie uzupełniała moja garderobę o nowe
          bluzeczki i spodnie dbała bym chodziła schludnie czysto ubrana. A że
          jestem córką nauczycielki zawsze dbała o moje wyrażanie się do ludzi
          postawę i szacunek do rodziny, a tato był zawsze tym obserwującym i
          reagującym dosyć ostro kiedy byłam opryskliwa lub nieznośna!Wtedy
          byli dla mnie wrogami dzisiaj im dziękuje bo uważam że odwalili
          kawal dobrej roboty jak widze brata Mojego męża!Jest w moim wieku i
          znamy się ze szkoły razem chodziliśmy do klasyzawsze był dziwaczny
          taki sobie zaniedbany niby fajnie ubrany ale wiecznie brudne buty
          poszarpane spodnie itd. jak poznałam swojego męża a jest 10 lat
          starszy ode mnie zobaczyłam 30 letniego pedanta który zawsze
          schludnie ubrany czysto, modnie przeciwieństwo barata!Zainponował mi
          i to bardzo po czasie jak zaczął mnie wdrażać w swoją rodzinę
          przeraziłam się...ostrzegał mnie że są dziwni ale nie wiedziałam, że
          aż tak!Ich zdaniem połowa rówieśników ich synusia młodszego to
          pzygłupy i debile!Mój mąż mieszkając i studiując we wro wzioł brata
          do siebie pod skrzydła!Zaczeła się niesamowita wojna!Ginące
          skarpetki czarne i białe (białe nie nadawały się już do użytku po
          znalezieniu), znajome gacie mojego męża na dupie brata, i wszystkie
          inne spodnie z rozszarpanymi nogawkami (nie podwijał pomimo że był
          15 cm niższy ciągnał je po chodniku) a nawet buty oddane ze zdartymi
          czubkami. Mąż wpadał w furię dzwonił do rodziców prosił ich o
          rekacje na co słyszał że ma się z braciszkiem dzielić i oni nie mają
          ochoty i czasu synusia wychowywać!Potrafił mu wypryskać perfumy
          które dawałam mu w prezencie który były warte około 200zł!Serce mnie
          bolało jak widziałam pusty flakon!Jak jechaliśmy do niego do domu
          młodszy synuś często wybuchał agresją do rodziców tylko dlatego że
          zwrócili mu uwage, że się z nimi nie przywitał albo spytali gdzie
          wychodzi...byłam nie raz świadkiem jak wydzieral się do nich by
          zamkneli mordy i nie wkó****** go bo im napier****. Na co oni
          reagowali "syneczku jak Ty się wyrażasz"?Ha i co najlepsze rodzinka
          wysoko postawiona i wykształcona a jak słysze teściową jak do
          spotkanych znajomych zachwala synusia że taki zdolny!a jaki uroczy!
          urodzony talent!normlanie chodzący cud który studiuje 2 fakultety
          (bujda w ciągu pół roku zrezygnował z oby dwóch big_grin) a dziewczyna
          jego!?chodzący ideał piękności (córka znajomych) Boshe nogi się pode
          mną uginały!A Mój mąż...wiecznie terroryzowany przez rodziców
          wiecznie krytykowany ogólnie nie spełnione ambicje (pisze drugą
          prace magisterską) jak zadaje ojcu pytanie na które wie że zna
          odpowiedź często słyszymy...żeby sobie poczytał to się dowie!Dodam
          że ten młodszy często lubi puścić mi wiązke że słyszał że się ku...e
          (jestem z jego bratem ponad kilka lat nigdy nie miałam nikogo na
          boku) ogólnie wyzywa mnie od najgorszych jak mu coś się nie spodobam!
          A teściowa...mówi mi że jej synuś jest w porządku i nie wie co my z
          mężem od niego chcemy! Dlatego jak czytam te historie i wypowiedzi
          Wasze na temat bez krytycznych matek wychowujących swoje dzieci
          bezstresowo to wyobraźcie sobie co ich w przyszłości czeka...moi
          teście nie dadzą sobie na synusia nic powiedzieć a wręcz przeciwnie!
          Chodzący ideał człowieka! Heh dlatego jak następnym razem
          popatrzycie na taką mamusie mówiącą nieskazitelnie o swoim dziecku
          życzcie jej powodzenia i flaga w rękę! smile
    • karro80 Re: Co Was wnerwia w innych mamach? 21.10.09, 18:30
      Wiecie, moja już nie niemowlak to do pracy darmozjada wysłałam- w
      końcu niech się znajomość tych trzech języków na coś przyda, nie?

      Ale fakt - mamy, nie wszystkie, ale znakomita większość ma
      zdolności do przejaskrawiania, oj ma. Czasem chce sobie prównać
      dziecko(wcześniak)do "normalnych" dzieci w celu poobserowowania, czy
      jakieś zachowanie mojej jest mniej więcej normalne, czy wynika z
      jakichś zaburzeń np i mi to przeszkadza strasznie - ale na szczęście
      maz ma znajomego z córeczką zbliżoną wiekiem do naszej i naprawdę
      fajnie można z nim pogadać i rozwiać niepokoje.
      Paru "tatów" znajomych też ma fajne podejście - niesamowite wręcz
      uwielbienie dla dziecka z jednoczesnym trzeźwym osądem umiejętności,
      zachowania itp - np mąż ma takie - nawet nie zdwałam sobie sprawy
      jak inaczej widzę to co mała robi - wychodzi na wspólnych kontrolach
      lekarskichwink

      Nie chcę generalizować, ale jest jeszcze jedna kategoria - babciesmile
      tu dopiero można się nałuchać o genialności małych Enstainów w
      pampersiewink
    • madeleine.b Re: Co Was wnerwia w innych mamach? 21.10.09, 20:29
      Mnie denerwuje kategoryzowanie na mamy wózkowe i niewózkowe, karmiące i
      niekarmiące i inne tego typu. Jakby to, co napisałaś na temat swoich koleżanek
      wynikało z faktu, iż wożą one swoje dzieci w wózkach.
      • zadomowienie Re: Co Was wnerwia w innych mamach? 21.10.09, 20:37
        Proszę abys przeczytała wszystkie wypowiedzi w tym również i moje.
        Ja nie piszę tego z podziałem na mamy wózkowe, nosidełkowe,
        blondynki, brunetki, karmiace piersia butelką... Piszę ogólnie o
        mamach, a to ,że akutat przytoczyłam sytuacje wózkowe - tak jak
        pisałm juz wcześniej. Na spacerach można poznać opinie innych mam bo
        sie je spotyka. Siedząc w domu z dzieckiem nie masz takiej
        możliwości. Zła interpretacja postu. Pozdrawiam
      • moonikac Re: Co Was wnerwia w innych mamach? 21.10.09, 23:36
        czy Wy umiecie czytać ze zozumieniem??????????????? tu nie chodzi o podział na
        mamy wózkowe!!!!!!!!!!!jezu jakie te niektóre matki przewrażliwione
        !!!!!!doszukuja sie problemu tam gdzie go nie ma
        • moonikac Re: Co Was wnerwia w innych mamach? 21.10.09, 23:46
          to było m.in. do madeleine
          • madeleine.b Re: Co Was wnerwia w innych mamach? 22.10.09, 20:34
            Kobieto. Pytanie w poście otwierającym wątek było jasne: co Was denerwuje w
            innych matkach. Moja odpowiedź jeszcze prostsza: kategoryzowanie na matki
            piersiowe, niepiersiowe, wózkowe, chustowe itd. i potem pisanie postów na ematce
            dlaczego to one są lepsze od innych.
    • basia_84 Re: Co Was wnerwia w innych mamach? 22.10.09, 00:25
      Mnie najbardziej denerwują mamy z pokolenia wstecz czyli nasze mamy
      i ich rówieśiczki. A im starsza babka tym lepiej wie bo przecież ona
      swoje dzieci już odchowała to wie lepiej. Ale od tamtej pory wiele
      rzeczy się zmieniło, wiedza i nauka poszły do przodu. Wiele rzeczy
      dawniej uważanych za odpowiednie dziś są nie do przyjęcia.

      Przykłady:

      * Wyszłam na spacer z córeczką, miała może z 10 dni, był maj,
      ciepło, bezwietrznie. Sąsiadka z klatki (starsza babka): Jezu
      Chryste! A to nie za szybko żeby z takim maleństwem na spacer?

      * Niemal codziennie od pierwszego spaceru zaczepiają mnie starsze
      babki, że dziecko przeze mnie się rozchoruje, bo za cienko ubrane, a
      moja mała w upał w jednej warstwie a i tak spocona. Tak tez jedna
      babka z dzieckiem pod pierzynką, latem, w upał, chciała mnie zabić
      wzrokiem jak zobaczyła moją małą w bodziaku i spodenkach, no i nie
      przykrytą!

      * Teściowa kiedy dowiedziała się że moja córcia ma kolki najpierw
      chciała nas na pogotowie wysłać a potem wydzwaniała do mnie i do
      mojej matki żeby mnie przekonała, żebym wprowadziła córci CHOCIAŻ
      JEDEN stały posiłek - Córcia miała wtedy ledwo miesiąc!

      * Teść do tej pory notorycznie budzi moją córcię zawsze gdy do nas
      wpadnie z nienacka czy na spacerze go spotkamy a ona usnęła - nie
      przypadkiem, po prostu ją budzi a jak go ochrzaniamy to stwierdza "
      A co będzie spała, w nocy się wyśpi". A potem się dziwi, że maleńka
      jak tylko go zobaczy to popada w histerię - zapamiętała sobie że jej
      spać nie daje! A chyba każda mama wie, że im bardziej dziecko
      zmęczone, tym bardziej marudne i trudniej mu zasnąć!

      * Moja mama zaś zawsze wyrywa mi dziecko z rąk. Ja ją trzymam, ona
      podchodzi, z reguły od tyłu mnie zachodzi, i po prostu z nienacka mi
      ją wyrywa. Przez nią mała już wszystkich się boi, do nikogo poza mną
      i mężem na ręce nie pójdzie. A tłumaczenie że sobie tego nie życzę,
      bo mi się dziecko jakiejś traumy nabawi, kompletnie do niej nie
      dociera.
      • basia_84 Re: Co Was wnerwia w innych mamach? 22.10.09, 00:32
        No i oczywiście teksty w stylu "masz zły pokarm", "na pewno szybko
        stracisz mleko", "kolki ma bo źle jesz" albo "w ciąży piłaś gazowane
        to się dziwisz że dziecko kolki ma?" albo rady o zbadanie
        treściwości pokarmu bo dziecko ma kolki. Tylko dodam że moja mała i
        jak była na piersi i teraz na butli ciągle jest na 75centylu.
        • 4joanna Re: Co Was wnerwia w innych mamach?Mnie w babci;) 22.10.09, 01:25

          Tak sobie czytam , oj jest co czytać wink

          Mnie denerwuje ,bicie , poniżanie , naśmiewanie , brak
          wychowywania , przedmiotowość, bezmyślność , przegrzewnie ,
          niewyrozumiałość , wścibstwo
          a z ludzi namacalnie babcia mojego męża :.... o jaka ona jędrna (
          przy przewijaniu)i cap za skórę mojej córy , ale ona je i tak na
          samym cycu no popatrz jak to dziecko się najada (5 m-c, 8kg po tacie
          duży , rosły wink), jak były upały -Martusia dopaja w takie upały
          (siostra cioteczna mojego męża mieszka we Francji - może tam
          dopajają - ja nie dopajałam ), cmoka do niej ale tak że mnie to
          wkurza... to sobie ponarzekałam ... Teraz już babci odpuściłam
          wkońcu w innych czasach się urodziła , w innych wychowywała dzieci ,
          wnuki i teraz niechaj się cieszy swoją prawnuczką wink
          Z tym cmokaniem i podszczypywaniemwink

          Czasem są momenty że irytują mnie moja mama No.1 i moja mama No.2
          (czyt. teściowa)... najgorzej jest jak poirytuje mnie mój mąż ....
          chyba założę nowy wątekwink
          • gocha500 Re: Co Was wnerwia w innych mamach?Mnie w babci;) 22.10.09, 06:19
            noo babcie i prababcie jesli sie takowe ma to juz masakra!!!
            ooo wlsaniepropos tego lekiego ubierania malej to juz sie
            nasluchalam!!!moja mam i babcia todosatwaly stanu przedzawalowego
            jak widzialy mala!!!ja w kazda pogode wychodza na spacer no tylko
            jak leje to siedze w domu ,moj tata tak bedacy za mna ostatno
            dostaje szewskiej pasji ze siedze z mala w zimno dlugo na dworze(on
            co chwile przeziebiony)a mala zdrowiutka jak rydz!!!nochal czerwony
            od zimna buzka zimna ale co tam wazne ze jej to sluzy!!!
            acha od babek zagladajacych do wozka tez sie nasluchalam jak to chce
            zaziebic dziecko a juz tekst "ojej bez czapeczki" wiodl prym posrod
            wszystkiego!!!

            aaa i w domu mam tak wychlodzone bo nie dosc ze okna pootwierane to
            jescze kaloryfery zakrecone ze na klatce schodowej jest o wiele
            cieplej!!! ale jakos mega zimno nie jest bo z kazddej strony
            hestesmy dogrzewani przez innych lokatorow bloku.moj tata imama
            dostaja apopleksji przez te otwarte okna!!
            • gocha500 Re: Co Was wnerwia w innych mamach?Mnie w babci;) 22.10.09, 06:24
              aaaa dokladnie tydzien po porodzie(ja po cc) pojechalismy z mala do
              moich rodzicow(no odleglosc 8km)i wogol z mala wyszlam na dwor potem
              to chcieli sie powsciekac ze takie male dziecko na dwor w taaaaaaaki
              ziab!!!jaki kuzwa ziab to byl kwiecien sloneczny dzien,okolo 12
              stopni i lekki wiatr!!!

              achaaa i mala od poczatku po 5-6 godzin na dworze byla a latem jak
              pogoda dopisywala to cale dnie siedziala na dworze bez rpzerwy!!!!
    • fajnykotek Re: Co Was wnerwia w innych mamach? 22.10.09, 08:48
      Mnie wnerwia ciemnogród i zabobony! Wczoraj dziewczyna w pracy mówiła, że
      niemowlętom nie można mierzyć gorączki w pupie bo w dorosłym życiu będą miały
      hemoroidy!!! Macie wszystkie hemoroidy? Jak ja byłam mała to nie było innych
      termometrów przecież. A co do pieluch tetrowych, to ciekawe czy ten tatuś sam je
      pierze, wiesza, prasuje, przewija dziecko? A dawnej ludzie ze studni wodę
      czerpali i prądu nie było!!!
      I jeszcze wkurza mnie mój mąż, który ze swojej pracy przynosi różne wieści od
      koleżanek co dziecko w tym wieku powinno - jeść/robić/umieć - a ja robię źle. To
      mu mówię zrób sam np: ugotuj małej zupkę, bo robiona w domu jest lepsza (ja daję
      słoiczki), a to nie to JA powinnam gotować. boszeeee
      • colle40 Re: Co Was wnerwia w innych mamach? 22.10.09, 09:16
        Baaa..Termometr w pupie, czerwone kokarki, zabobony związane ze
        chcrztem, chodzeniem na cmentarz... Jest tego od cholery i trochę.
        Niby wszystkie mamy takie oświecone, w ciązy chodza na USG, biorą
        witaminy, a jak przyjdzie to do czego to w każdą głupote uwierzą.
        Mnie jeszcze wkórza jak mamy nie słuchają porad lekarzy. Mojej
        kumpelce lekarz zbronił kupowac chodzika i nosidełka bo obciąża
        biodra(mały był podwójnie pieluszkowany bo miał problemy), a ona
        oczywiście kupiła i jedno i drugie. Płakac się chce...
    • anaveronika brak reakcji na złe zachowanie dzieci 22.10.09, 19:28
      ogolnie to mam mało do czynienia z innymi mamami.
      ale denerwuje mnie gdy matki zupełnie nie reagują na złe zachowanie swoich dzieci. moj Mały ma 10 mies, dopiero raczkuje. Kolezanki syn ma 20 mies, chodzi w twardych bucikach. Niby bawią sie razem na dywanie, Mały siedzi, Jasio sie kręci. Raz stanie Małemu na nózce, mama powie: Jasiu, nie wolno. Drugi raz kopnie go w nożke, mama to samo. Pozniej rzuci specjalnie w Małego twardą książeczką. A mama na to: Jasiu, nie wolno. Tylko, ze Jasiu chyba nie rozumie. A pozniej mama tłumaczy: bo Jasiu w domu to psa bije, i nic nie pomaga mowienie, ze nie wolno.
      No sory, ale oni na razie nie mają rownych szans. Mały sie nie obroni, bo nie umie.
      • joshima Re: brak reakcji na złe zachowanie dzieci 24.10.09, 22:24
        anaveronika napisała:


        > mama na to: Jasiu, nie wolno. Tylko, ze Jasiu chyba nie rozumie.

        To co ma zrobić? Ma go zlać w imię idei, że nie bije się słabszych?
      • memphis90 Re: brak reakcji na złe zachowanie dzieci 11.11.09, 22:42
        Tak, 20 -miesięczniak na pewno świadomie i celowo depcze Twojemu po palcach i
        kopie uncertain Tak, dokładnie, Jasiu nie rozumie. I to jest normalne w tym wieku. Jak
        usiądziesz koło swojego dziecka na tym dywanie, to będziesz mogła kontrolować
        zabawę i nie jojczyć.

        > No sory, ale oni na razie nie mają rownych szans. Mały sie nie obroni, bo nie u
        > mie.
        A czemu uważasz, że to walka, w której trzeba się bronić i atakować?
    • linkap_wawa Re: Co Was wnerwia w innych mamach? 26.10.09, 09:46
      Mnie wkurzalo jak spotykalam mame rowiesnika mojego synka i ta
      mamusia naokraglo nawijala o swojej pociesze nie dajac mi dojsc do
      slowa. W koncu spotykalam sie z nia po to zeby porozmawiac, wymienic
      opinie i doswiadczenia a nie sluchac monologu. Moj blad chyba
      polegal na tym ze zawsze grzecznie i czesto z prawdziwym
      zainteresowaniem pytalam, jak tam jej pociecha i sie zaczynalo....
      potok nie konczacych sie slow... Teraz po prostu sie usmiecham i
      zawijam nogi za pas jak juz zmeczy mnie tym swoim monologiem.
    • anianiunia2507 Re: Co Was wnerwia w innych mamach? 29.10.09, 21:55
      tak sie dlugo zastanawialam i nie chcialam sie powtarzac tak jak moje
      poprzedniczki ale w koncu wymyslilam tzn.przypomnialo mi sie.
      A wiec wyprowadza mnie z rownowagi kiedy jakas tam potencjalna mamusia kiedy
      ktos zwroci jej uwage na kilogramy tu i tam to wtedy ta mama wpada w zlosc i
      tekst typu" jak bys ty urodzil/a dziecko" i takie tam chyba kazdy wie o co mi
      chodzi.
      Ja tez mam jeszcze zbedne kilogramy ktore zostaly mi po urodzeniu corki ale w
      zadnym wypadku nie zwalam tego na ciaze tym bardziej ze bylo to juz 7 miesiecy temu.
      W szczegolnosci chodzi mi o kobiety majace dwu trzy letnie dzieci.
      Prosze drogie mamy lepiej wezcie sie za siebie i nie zwalajcie kilogramow na
      ciaze,okres karienia itp.
      Pozdrawiam
      • joshima Re: Co Was wnerwia w innych mamach? 30.10.09, 09:39
        A mnie wnerwia jak komuś przeszkadzają cudze kilogramy do tego stopnia, że
        zwraca mu na to uwagę.
        • minerwamcg Re: Co Was wnerwia w innych mamach? 01.11.09, 19:36
          Dokładnie. Komentowanie czyjegoś wyglądu, o ile nie jest to
          komplement, jest chamstwem. Co kogo obchodzą czyjeś kilogramy? A
          może ta osoba tak lubi, wolno jej.
          • 4joanna Re: Co Was wnerwia w innych mamach? 06.11.09, 22:07
            Zgadzam się - wyglądu to nie ma co komentować - chyba że się chce
            komus sprawić przyjemnośćwink
            Co do "wagi po ciąży" to ja zrzucam zbędne kg po ciąży - bo gdybym w
            niej nie była to na 100% by tak nie przytyła.
            Mam do czego chudnąć 5 worów ubrań czeka tylko na moją chudą d...wink
          • basia_84 Re: Co Was wnerwia w innych mamach? 09.11.09, 11:56
            minerwamcg napisała:
            > Dokładnie. Komentowanie czyjegoś wyglądu, o ile nie jest to
            > komplement, jest chamstwem. Co kogo obchodzą czyjeś kilogramy? A
            > może ta osoba tak lubi, wolno jej.

            Zauważyłam, że od kiedy urodziłam wszyscy czują się upoważnieni do
            pytania mnie (i żądania odpowiedzi) o nawet najbardziej intymne
            rzeczy: te kilogramy, rozstępy, moje piersi, karmienie piersią,
            życie seksualne po porodzie. I oczywiście te rady: jakie majtki
            powinnam nosić, jakimi kremami się smarować. No i powinnam ćwiczyć
            już tydzień po porodzie zakończonym cesarką!
            Kilka dni po wyjściu ze szpitala po porodzie, na pierwszym spacerze
            z córeczką zaczepiła mnie obca baba: "Oj, ale brzuszek to jest
            jeszcze duży (!Z litością!), a rozstępy są? Bo to trzeba smarować i
            ćwiczyć!". - Z 6 dni po cesarce. Ledwo chodzę bo brzuch rwie jak
            cholera.
            Inna: "A piersia to karmisz? Jak często? JAk to na żądanie (?), co
            trzy godziny trzeba!! Jak to dziecko wie lepiej kiedy potrzebuje? JA
            mam trójkę to wiem lepiej!"
            Inna (znana z widzenia), przy ludziach w sklepie: "A jak tam piersi,
            bolą, pękają? Bo u mnie to było tak..... A jak wydzielina
            poporodowa? Jeszcze krwawisz czy już nie? Bo ja......."
    • grace.4 Re: Co Was wnerwia w innych mamach? 30.10.09, 05:06
      moze nie w mamach, zawsze sie chetnie zapoznajemy,bardziej denerwuja
      mnie ludziesmile
      mala spi np i sie poruszy: oj tiu tiu ,ale ty jestes sliczna i
      laskotki... spokojnie mowie,ze spi i prosze o zostawienie jej w
      spokoju,ale tego nikt nie chce uslyszec i budza mi dziecko...
      szczegolnie denerwujace jest to,ze sami za chwile opowiadaja,jak ich
      dzieci nie chcialy spac i byly niespokojne... mnie tez by sie nie
      chcialo spac w takiej chwilismile
      albo im za zimno,za goraco, wiem co moje dzieci lubia bardziej od
      obcychsmile
      chlopczyk czy dziewczynka? no jest ubrana na rozowosmile oj,teraz sie
      roznie ubiera ;/
      i takie tamsmile
      a jesli chodzi o takie przechwalki,to spotkalam sie glownie od paru
      osob starszych, szczegolnie wspominam tesciowa. maly mial 4 miesiace
      i pyta czy juz siedzi. mowie,ze nie,bo za wczesnie. ona stwierdza,ze
      gdy moj M mial 4 m miesiace ladnie siedzial,a w 5 raczkowal... fiu
      fiu i czytal gazete mozesmile ale mam geniuszasmile
      • ewkaatje_1 Re: Co Was wnerwia w innych mamach? 30.10.09, 16:58
        A mnie ostatnio doprowadzają do szału mamy, które pytają się o postępy mojego
        dziecięcia a potem patrzą się na mnie jak na osobnika o zbyt bujnej wyobraźni.
        Skoro się pyta czy się przewraca z brzuszka na plecki a on się przewraca to co
        mam mówić, że nie? Jeśli się takowa pyta czy przesypia noce a ja na co na to
        mam powiedzieć, jeśli karmię przez sen o 23 a potem śpi do 7 rano? Jak wychodzi
        to obracanie a one "no niemożliwe" i się głupio uśmiechają to jak się wkurzę to
        pokazuję film nagrany komórką - mam dowód wink. Głupie to. Chyba zacznę
        odpowiadać na każde pytanie, że niestety jeszcze nie. Każde dziecko rozwija się
        w swoim tempie - mój się przewraca ale za to się nie śmieje a na pierwszy
        uśmiech to musieliśmy ciężko zapracować... smile
    • anielunia09 Re: Co Was wnerwia w innych mamach? 13.11.09, 11:30
      U mnie na osiedlu jest sfora "wilczyc" jakoże osiedle jest małe i
      kameralne wszystkie wiedzą o wszystkich niemal wszystko. Kiedy
      chodziłam w ciąży patrzyły się na mnie jak na dziwoląga, z żadną z
      nich nie "złapałam" kontaktu. Pod sam koniec jedna z nich odważyła
      się zapytać kiedy rodzę - potem całe stado miało o czym gadać. Gdy
      już urodziłam i zaczęłam z malutką wychodzić na spacery, wszystkie
      nadal udają że mnie nie znają... nie boli mnie to, wręcz mi jest na
      rękę gdyż nie chce mi się wysłuchiwać rozmów o kolorach kupek, czy o
      apetytach pociech i które ile waży - masakra.
      Wkurza mnie też to, że chodzą na spacery mijając inną mamę z wózkiem
      zachowuje się tak jakby była naj, naj, naj i jej dziecko też, nawet
      nie zerknie a co dopiero przyjacielski uśmiech. Wszystko takie
      sztywne.
      • zadomowienie Re: Co Was wnerwia w innych mamach? 13.11.09, 22:14
        anielunia09smile

        Właśnie to jest to o czym pisałam, o czym założyłam wątek. Nie martw
        się, może trafisz na jakąś fajna mamę. Ja niestety nie mam takiego
        szczęścia. Dlatego moim najlepszym przyjacielem jest mp3smile
        Ja za radą mam forumowych nie odzywam się , słucham moich
        rozmówczyń. I co jest straszne? Żadna nie zapyta o moje dziecko...
        Tylko przez dwie godziny spaceru nawija o tym co jej dziecko nie
        potrafi. Jak staram się zmienic temat ( nawet na Kasie Cichopek) to
        i tak cały czas słucham o dziecku. Mnie to męczy. Kocham moje
        dziecko, jestem z niego dumna, ale uważam ,że są inne sprawy ,
        rzeczy o których warto pogadać...
    • solaris7o Re: Co Was wnerwia w innych mamach? 13.11.09, 16:57
      Zapraszam na moją stronę z informacjami dla przyszłych mam .

      dzidzius.pev.pl/
      mam nadzieje że się wam spodoba.
      Ps. mój synek ma już dwa latka i muszę przyznać że przestudiowałem trzy książki
      na temat jego rozwoju. Pozdrawiam !!!
      • zadomowienie Jak to mówią Amerykanie... 13.11.09, 22:59
        GOOD FOR YOU....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka