broceliande
20.10.09, 00:11
U mnie czekolada może leżeć.
Jeśli w ogóle wpadnę na pomysł, żeby kupić!
A to rzadko tak mam.
Jako była bulimiczka mam mnóstwo zasad dotyczących żywienia (jak
jakąś złamię, to popłynę) i jedna z nich jest taka, że słodycze
(pączek, czekolada, płatki z mlekiem,) są osobnym posiłkiem.
Nie mają racji bytu jako deser, czy przekąska pół godziny po
jedzeniu.
Ja nie podjadam, nie próbuję, nie jem nic dopóki nie upłyną cztery
godziny od ostatniego posiłku.
Inaczej łeb w kiblu.
I nie wiadomo, czy to potrwa dzień czy dwa tygodnie. Lepiej odpuścić.
Moje dziecko wie, że mama "nie lubi słodyczy" i ja tak sobie
spokojnie patrzę, jak wciąga.
Potrafię z nim zrobić szarlotkę i nie zjeść ani kawałka.
Potrafię smarować mu naleśnika nutellą i nawet się nie oblizać.
Słodycze to jest dla mnie coś dla dzieci.
Po co to dorosłym?
Dziecko może żyć obietnicą deseru, nadzieją, że "ciocia coś
przyniesie", a lody wprawiać w ekstazę.