Dodaj do ulubionych

Nie rozumiem z tym słodkim.

20.10.09, 00:11

U mnie czekolada może leżeć.
Jeśli w ogóle wpadnę na pomysł, żeby kupić!
A to rzadko tak mam.

Jako była bulimiczka mam mnóstwo zasad dotyczących żywienia (jak
jakąś złamię, to popłynę) i jedna z nich jest taka, że słodycze
(pączek, czekolada, płatki z mlekiem,) są osobnym posiłkiem.
Nie mają racji bytu jako deser, czy przekąska pół godziny po
jedzeniu.

Ja nie podjadam, nie próbuję, nie jem nic dopóki nie upłyną cztery
godziny od ostatniego posiłku.
Inaczej łeb w kiblu.
I nie wiadomo, czy to potrwa dzień czy dwa tygodnie. Lepiej odpuścić.

Moje dziecko wie, że mama "nie lubi słodyczy" i ja tak sobie
spokojnie patrzę, jak wciąga.
Potrafię z nim zrobić szarlotkę i nie zjeść ani kawałka.
Potrafię smarować mu naleśnika nutellą i nawet się nie oblizać.

Słodycze to jest dla mnie coś dla dzieci.
Po co to dorosłym?
Dziecko może żyć obietnicą deseru, nadzieją, że "ciocia coś
przyniesie", a lody wprawiać w ekstazę.




Obserwuj wątek
    • szyszunia11 Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 00:53
      no cóż, dla mnie słodycze to wieeelka przyjemność i już, może mam w sobie wiele z dziecka, a może to kwestia dziecinnych kubków smakowych?wink i staram się "oszukać" organizm własnie pełnoziarnistymi płatkami z chudym mlekiem, jogurtami, czekoladą bez cukru...
      a Tobie pozazdrościć tej obojętności wobec słodkiego, choć bulimii to może nie do końca...
      ale rozumiem co masz na myśli, ja za to potrafię bez cienia emocji stac przed stoiskiem monopolowym w spozywczaku (czekając aż mąż dopach się do kasy) i z nudów lustrować estetyke etykietwink
    • wespuczi Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 04:51
      dla mnie tez slodycze moglyby nie istniec,
      lubie niektore desery, typu tramisu, czy ostatnio odkryta przeze mnie pavlova.
      jak ide na urodziny caly czas wymyslam wymowki aby nie jesc tortu smile.
    • gryzelda71 Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 07:18
      > Słodycze to jest dla mnie coś dla dzieci.
      > Po co to dorosłym?

      Dla przyjemności.
    • ciociacesia fajnie masz 20.10.09, 07:38
      mnie czasami az nosi tak mi sie słodkiego chce. a od gumowych zelków misków to
      jestem uzalezniona
      • kubek0802 Re: fajnie masz 20.10.09, 08:42
        Cóż mając do wyboru czekoladę i śledzia wybrałabym śledzia, co nie
        znaczy że jak mam ochote na coś słodkiego to nie korzystam.
        Codziennie zjadam w pracy pączka do porannej kawy, jak mam ochotę to
        coś kupuję i jem. Do czasu gdy BMI będzie w dolnyh granicach normy
        słodycze to przyjemność z której skorzystam jak będę mieć ochotę.
        • ciociacesia jeszcze zalezy jaki ten sledz :P 20.10.09, 08:44
          za czekolada faktycznie nie szaleje, ale rozne ciasteczka mogłabym kilogramami.
          a lody to na hektolitry
        • lola211 Re: sledz a czekolada 20.10.09, 09:21
          > Cóż mając do wyboru czekoladę i śledzia wybrałabym śledzia

          Ja sledzia zagryzam czekoladasmile, tzn. zawsze gdy zjem sobie sledzika
          (ostatnio gustuje w lisnera w sosie zurawinowym) musze pozniej
          ugryzc cos slodkiego.

          Slodycze jadam dla przyjemnosci, wiadomo ze podnosi sie poziom
          serotoniny po nich.Nie musze codziennie, bywa ze i miesiac slodkiego
          nie rusze, bywa ze jadam codziennie.
          Czekolady, glownie gorzkie z dodatkami- zrodlo magnezu.
          Nie musze jakos drastycznie pilnowac wagi, natomiast zdaje sobie
          sprawe ze slodkie w nadmiarze- codziennie zdrowiu nie słuzy.I nie
          chodzi tylko o cukier, ale i tłuszcze- te wszystkie paczki, slodkie
          bułki, herbatniki, wafelki to prosta droga do miazdzycy.
      • suazi1 Re: fajnie masz 20.10.09, 16:30
        W tym nie ma nic fajnego, poważnie!
        • ciociacesia w sumie racja 21.10.09, 08:56
          jak poczytałam rozwój watku to rzeczywiscie - nic fajnego. ale siła woli ktora
          pozwala lezec słodyczom jest dla mnie niesamowita
    • karra-mia Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 08:58
      > Słodycze to jest dla mnie coś dla dzieci.
      > Po co to dorosłym?
      > Dziecko może żyć obietnicą deseru, nadzieją, że "ciocia coś
      > przyniesie", a lody wprawiać w ekstazę.

      A wg mnie nie. Słodycze to coś, co lubię, więc jem chętnie. Też nie
      pożeram wszystkiego, co słodkie, mam takie swoje wybrane slodycze.
      No i słodycze to u mnie nie na deser, tylko po prostu tak, jak
      papieros, mam ochotę, to sięgam po nie.
    • moofka Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 09:01
      bo cukier uzaleznia
      im wiecej sie go je, tym bardziej sie chce
      ja cukru nie spozywam na codzien
      nie slodze kawy, herbaty
      nie pije slodkih napojow
      raz na tydzien dwa jak mnie przycisnie
      to wciagam na raz chalwe albo czekolade
      i potem znowu nic
      dzieci jedza bo lubia
      • blekitny.zamek Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 09:24
        Moofka!

        U mnie jest dokładnie tak samo.
        nie słodzę od dziecka(sama przestałam)
        słodkie napoje to dla mnie trucizna,piję tylko wodę.
        ze słodyczy jem głównie czekoladę i to tylko wtedy jak mam ochotę,ewentualnie
        dobre ciasta domowej roboty,jak mi się chce zrobic.
        Największą ochotę mam zawsze przed okresem,wtedy potrafię zjeść całą tabliczkę
        czekolady w pięć minut.
    • triss_merigold6 Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 09:03
      Ponieważ nie mam przeszłości ani bulimicznej ani anorektycznej to
      słodycze traktuję normalnie. W pracy codziennie do porannej kawy jem
      drożdżówkę i to zaspokaja moją potrzebę cukru.
      • broceliande Moofka, Triss 20.10.09, 09:09

        A jeszcze jak przeczytałam, że producenci specjalnie pakują więcej
        cukru niż trzeba, żeby poziom cukru opadał w jakimś tam określonym
        czasie i żeby klient znów wybrał ten sam produkt. Brrr.
        Szwagierka pracuje w korporacji od słodyczy, dowiedziałam się, że
        Polacy lubią cukier, badania rynku to potwierdzają.
        Ja bym nawet lubiła jogurty czy inne desery, ale tam jest kupa
        cukru. Ja nie potrzebuję aż tyle słodkości.
    • bri Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 09:07
      Jako była bulimiczka, eufemistycznie to ujmując, masz szczególne
      podejście do jedzenia, i w tym kontekście dziwi mnie Twoje
      oczekiwanie, że zdrowi ludzie będą mieć tak samo jak Ty. Nie każdy
      na szczęście chorował na bulimię i nie dla każdego zjedzenie pączka
      po obiedzie oznacza utratę kontroli nad sobą. A ponieważ niektórzy
      słodycze lubią, to czasem sobie pozwalają zjeść coś słodkiego.
      • broceliande Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 09:11

        bri napisała:


        Nie każdy
        > na szczęście chorował na bulimię i nie dla każdego zjedzenie
        pączka
        > po obiedzie oznacza utratę kontroli nad sobą.

        Jak jem obiad, to obiad, jak pączka to pączkasmile
        Już bardziej pomidory mnie biorą, sery, szpinak, takie rzeczy.
        • bri Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 09:33
          ? Ja też nie jem nigdy na raz schabowego i ciasta. Czy mam rozumieć,
          że jeśli jesz ciastko to zamiast obiadu?
          • broceliande Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 09:40
            Zamiast śniadania.
            Do porannej kawy pączek albo szarlotka. Ale to rzadko.
            Nigdy jako deser po schabowym.
            • bri Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 09:43
              Wstrząsające wink
    • kawka74 Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 09:11
      > Po co to dorosłym?

      A różnie.
      Jedni zwyczajnie lubią, tak jak lubią kabanosy albo oliwki, inni potrzebują kopa w postaci batonika, żeby rano ruszyć z miejsca (zgubne, ale się zdarza), jeszcze inni zajadają smutki.
      Dla zwykłego osobnika słodycze to po prostu karma: ani wróg numer jeden, ani zbawienie, ani pocieszacz; i taki przeciętny Kowalski sobie od czasu do czasu wciągnie, nawet bezpośrednio po obiedzie, batonika bez poczucia, że robi coś arcyzłego. I tyle.
    • mniemanologia A po co oddzielny wątek? 20.10.09, 09:11
      Też bez słodyczy mogłabym się spokojnie obejść. Mimo że nie jestem
      byłą bulimiczką i nie mam mnóstwa zasad dotyczących jedzenia. I
      nigdy w życiu nie kupiłam nutelli, choć chyba raz zjadłam łyżeczkę
      tego ulepku, wprost ze słoika.
      Może w takim razie też powinnam założyć osobny wątek?
    • bogoosia Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 09:17
      Twoje podejście jest chyba mocno związane z problemami z bulimią...
      u nas słodyczy pełno, bo zawsze coś musi być, na wypadek gdyby - gdy
      dziecko zachce, mąż ma ochotę, goście są...
      ja teraz karmiąc, jak wstaję w nocy do toalety, to często przez
      kuchnię i cukier uzupełniam (jeden sezamek, kwadracik czekolady
      mlecznej, ciasteczko)... nie wiem czemu, bo normalnie całymi dniami
      mogę nie jeść słodkiego, ale czasem w nocy, to aż mnie ssie na
      słodkie...
      ale za to nie obędę się bez warzyw (np. pomidory)....
      • broceliande Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 09:22

        bogoosia napisała:


        > ja teraz karmiąc, jak wstaję w nocy do toalety, to często przez
        > kuchnię i cukier uzupełniam (jeden sezamek, kwadracik czekolady
        > mlecznej, ciasteczko)... nie wiem czemu, bo normalnie całymi
        dniami
        > mogę nie jeść słodkiego, ale czasem w nocy, to aż mnie ssie na
        > słodkie...

        Jak karmiłam, to byłam uzależniona od takiego ciata z Lidla.
        Jadłam pół do kawy.
        Ale po karmieniu przeszło.
      • lilka69 bogoosia- a myjesz zeby? 20.10.09, 13:54
        a myjesz zeby po tym nocnym probowaniu slodkiego?
        • bogoosia Re: bogoosia- a myjesz zeby? 20.10.09, 16:35
          jasne, ale dopiero rano wink
    • paolka_82 Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 09:17
      A ja nie rozumiem, co tu jest do rozumienia. Jedni lubia słodycze i je jedzą,
      inni nie lubia i nie jedzą- cała filozofia. Ty nie jesz, ja jem. ty nie lubisz,
      ja lubie. Ludzie sa różni. Tyle w temacie.
    • aluc Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 09:21
      tak, poza czarna cZekolada słodycze mogłyby ni istnieć
      ale istnieją i ciagle ktoś mi te gołe baby rysuje wink
      • mamaemmy Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 09:41
        Mam dokładnie tak samo jak autorka wątkusmile
        • gryzelda71 Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 09:48
          Tez nie rozumiesz,ze ludzie maja różne potrzeby?
          • broceliande Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 09:49

            gryzelda71 napisała:

            > Tez nie rozumiesz,ze ludzie maja różne potrzeby?

            Do czego słodycze są POTRZEBNE?
            Ro coś między narkotykiem a religiąsmile
            • gryzelda71 Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 09:52
              To jedna z wielu przyjemności.A życie bez nich byłoby do kitu.
              • broceliande Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 09:54
                Masz rację.
                Ja to sobie sama zepsułam.
                Jedzenie to tylko stressad
                • katia.seitz Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 10:00
                  > Masz rację.
                  > Ja to sobie sama zepsułam.
                  > Jedzenie to tylko stressad

                  To się da naprawić. Zaświadczam.
            • kawka74 Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 10:44
              > Do czego słodycze są POTRZEBNE?

              A do czego są potrzebne takie, dajmy na to, kotlety mielone?
              Można się świetnie obejść nie tylko bez słodyczy i przekąsek, ale i bez połowy produktów spożywczych w ogóle. Można sobie dostarczyć niezbędnych składników odżywczych ograniczając się do kilkunastu produktów.
              A jednak te kotlety się zjada, ba, zjada z przyjemnością.
              I to jest chyba słowo-klucz - przyjemność.
    • jowita771 Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 09:56
      > Słodycze to jest dla mnie coś dla dzieci.
      > Po co to dorosłym?


      Nienienie. Po co to Tobie.
      A mnie dla przyjemności.
    • katia.seitz broceliande 20.10.09, 09:57
      Hej,

      a ja rozumiem, aż za dobrze, mechanizm, który u ciebie panuje - mechanizm
      konieczności sprawowania ścisłej kontroli nad własnym odżywianiem się...

      Wygląda na to, że nie do końca uporałaś się ze swoim jedzeniowym problemem. Ja
      też miałam w swoich długoletnich przygodach z zaburzeniami odżywiania fazę
      "sztywnych zasad", kiedy to drożdżówka była tylko zamiast śniadania, a słodycz
      po obiedzie oznaczał "popłynięcie". To nie jest zdrowe i normalne podejście! To
      jest tylko inna odmiana zaburzeń odżywiania - mniej drastyczna i szkodliwa niż
      bulimia czy anoreksja, ale wciąż wskazująca na nieprawidłowy stosunek do jedzenia.

      Teraz, kiedy jestem zdrowa, zjedzenie kawałka ciasta po obiedzie oznacza
      zjedzenie kawałka ciasta po obiedzie - tylko i wyłącznie tyle. Nie pociąga za
      sobą napadu jedzenia.

      Korzystasz w tej chwili z jakiejś pomocy psychologicznej?
      W każdym razie ja zaświadczam, że z tego można wyjść - całkowicie. Można uwolnić
      się także od tych zasad i jeść w pełni normalnie.

      Pozdrawiam serdecznie.
      • broceliande Re: broceliande 20.10.09, 10:08
        Właśnie tak czytam i wychodzi, że moje podejście jest dziwne.
        W każdej chwili mogę popłynąć, to znaczy zacząć spełniać warunki
        bulimii (ileś tam napadów odpowiednio często nawracających, zaraz
        sprawdzę), ale trzymam się dzięki tym zasadom.
        Chyba mnie boli, że ktoś sobie zjada czekoladkę i NIC, nie myśli o
        przytyciu, nie duma, czy aby tego nie zwymiotować.

        No i oczywiście nie zaakceptowałabym siebie w okolicach 60 kilo,
        może nawet mniej.

        Nie wierzę, że można wyjść całkowiciesad
        • katia.seitz Re: broceliande 20.10.09, 10:10
          Można. Ja ci mówię, że MOŻNA.
          Ale zacząć trzeba wcale nie od zmian w jedzeniu, tylko od rozwiązania głębszych
          problemów, które są faktyczną przyczyną...
          Priva ci napiszę.
          • broceliande Re: broceliande 20.10.09, 10:19
            Dobra, to czekamsmile
        • triss_merigold6 Re: broceliande 20.10.09, 10:28
          No chyba Cię boli.
          Tak, są kobiety bez problemów żywieniowych i obsesyjnego myślenia o
          kaloriach tudzież wartościach odżywczych. Drożdżówka to drożdżówka a
          nie wstęp do kompulsywnego obżarstwa. Nie muszę narzucać sobie zasad
          żywieniowych, zdrowy i ustawiony 4-5 posiłków organizm nie ma ochoty
          ani na tonę kluchów codziennie ani na kilogram faworków.
          Proporcjonalnie ze wszystkim.
        • myga Re: broceliande 20.10.09, 10:35
          broceliande napisała:

          > No i oczywiście nie zaakceptowałabym siebie w okolicach 60 kilo,
          > może nawet mniej.
          > Nie wierzę, że można wyjść całkowiciesad
          _________
          To sedno problemu. Ty siebie nie akceptujesz nie zaleznie od wagi. 60 kg, moze
          mniej, potem moze jeszcze mniej. Problem zniknie,kiedy akceptacje siebie nie
          bedziesz uzalezniala od wagi. Ale chyba bez pomocy fachowej sie nie obejdzie.
          • triss_merigold6 Re: broceliande 20.10.09, 10:42
            To jeszcze nie powód, żeby uważać słodycze za coś tylko dla dzieci.
            Pani ma problem ze sobą a nie świat ze słodyczami.
            • myga Re: broceliande 20.10.09, 10:48
              triss_merigold6 napisała:

              > To jeszcze nie powód, żeby uważać słodycze za coś tylko dla dzieci.
              > Pani ma problem ze sobą a nie świat ze słodyczami.
              _______
              Dokladnie. Tyle,ze jej latwiej zaakceptowac fakt, ze nie jedzac slodyczy ona
              kontroluje sytuacje. Klasyka uzaleznien. Kazde uzaleznienie ma podloze
              emocjonalne. I niestety tylko przepracowanie tego problemu emocjonalnego moze
              pomoc, ale niestety bulimiczka zostaje sie na cale zycie, tak samo jak
              niepijacym alkoholikiem.
          • broceliande Re: broceliande 20.10.09, 11:30

            myga napisała:

            Ty siebie nie akceptujesz nie zaleznie od wagi. 60 kg, moze
            > mniej, potem moze jeszcze mniej. Problem zniknie,kiedy akceptacje
            siebie nie
            > bedziesz uzalezniala od wagi. Ale chyba bez pomocy fachowej sie
            nie obejdzie.


            Chyba właśnie zależnie od wagi.
            Pomocy fachowej poszukam, jak bedzie całkiem źle.
            • echtom Re: broceliande 20.10.09, 13:23
              Jako była anorektyczka jestem trochę w temacie. Po 40-stce przestało
              mieć dla mnie znaczenie, czy ważę 54 czy 60 kilo. Staram się bez
              szaleństw dietetycznych utrzymać prawidłową wagę tylko dlatego, by w
              okresie menopauzalnym nie obudzić się w okolicach 90 kg.
        • suazi1 Re: broceliande 20.10.09, 16:28
          Można z tego wyjść! Mam za sobą przygodę z anoreksją. Wszyscy
          wiedzą, o co chodzi, nie będę przynudzać, co i jak. Osoby z takim
          zaburzeniami na ogół nie zdają sobie sprawy, że robią źle i przede
          wszystkim dlatego jest im tak trudno z tego wyjść. Mnie chyba
          uratowało to, że od samego początku wiedziałam, że to choroba i że
          moje zachowanie nie jest normalne.
    • hellious Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 10:08
      Ja tez nie jadam na codzien. Od wielkiego dzwonu zachce mi sie sezamkow np.
    • myga Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 10:20
      broceliande napisała:


      > Ja nie podjadam, nie próbuję, nie jem nic dopóki nie upłyną cztery
      > godziny od ostatniego posiłku.
      > Inaczej łeb w kiblu.
      > I nie wiadomo, czy to potrwa dzień czy dwa tygodnie. Lepiej odpuścić.
      __________
      Ty wciaz masz problem. I musisz kontrolowac swoje posilki. Mysle,ze to tak jak w
      przypadku innych uzaleznien, to problem na cale zycie. Uzaleznienie od slodyczy
      ma podobne dzialanie jakuzaleznienie od alkoholu. Niekazdy zostaje alkoholikiem,
      kto lubi wypic kieliszek dobrego trunku, alkohol tez jest dla ludzi. Tak samo
      jak i slodycze. Nie wiem, czego ty nie rozumiesz? Ze fajnie jest zjesc kawalek
      dobrej czekolady do kawy? Natomiast w twoim przypadku rzeczywiscie lepiej dac
      sobie spokoj niz "poplynac". Ja np nie slodze, ani kawy ani herbaty, prawie nie
      jadam slodyczy, ale na sniadanie jadam bulke grachamke z miodem i gorzka kawe z
      mlekiem. I taki zastrzyk energii z weglowodanow starcza mi na 4 godiny.
    • 18_lipcowa1 Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 10:39
      nie mam takich problemow
      jak jestem za gruba to sie ruszam

      slodycze polubilam w ciazy
      obecnie mi przeszlo, mam w domu zawsze dla gosci

      jedyne co kocham to lody
    • zonka77 no cóż, zazdroszczę... 20.10.09, 10:53
      Mnie łyżeczka nutelli wprawia w ekstazę (dosłownie mam nieziemską przyjemność
      fizyczną kiedy czuję ten smak rozpuszczający się w ustach)
      Baaardzo chciałabym nie lubić słodyczy smile
    • karro80 Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 11:56
      A ja zasad żadnych nie mam dotyczących słodyczy, może jedną -
      dotyczy jakości - lubię dobre, nie byle ciastko czy wafelek,
      najlepiej dobre ciasto lub czekolada z orzechami, fiołkami, albo
      inny odjazdwink
      Lubię rafaello, albo te inne złote i czarne ferrerki.
      Aha za "słodycze" u mnie robi też jogurt biszkoptowy - no strasznie
      lubię skubańca.


      Jedynym "paskudnym" nawykiem słodyczowym jest żarcie nutelli ze
      słoika na raz - strasznie pryszcze wyskakują...
    • franczii Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 12:30
      nie jadam slodyczy, mdli mnie po nich. Czekolada wraca do lask raz w miesiacu.
      tuz przed okresem i w pierwszy dzien 2 kostki czekolady autentycznie stawiaja
      mnie na nogi, bez tego sie mecze okropnie, paracetamol ukoi bol brzucha ale nie
      sprawi ze jestem mniej zdechla.
    • lilka69 broceliande- totak jak alkoholik nie rozumie 20.10.09, 13:52
      tego, ze ktos bez nalogu moze lubic alkohol. no bo moze lubic.
    • lolinka2 Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 14:33
      wiesz, broceliande ja nie jestem byłą bulimiczką, mam znaczną
      niedowagę (BMI w rejonie 17), bez cech jadłowstrętu i uwielbiam
      słodycze.
      Jednocześnie nie oczekuję, że
      a) kochać je będą wszyscy
      b) każdy spożywający będzie wyglądał tak, jak ja (czyli nie wyglądał)

      Nie muszę rozumieć, wystarczy tolerować.
      Ale dla twojej informacji: tak, jedzenie może być przyjemnie, nie
      musi stanowić elementu reżimu; tak, dorośli mogą lubić słodycze.
      • semijo Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 16:11
        Bez urazy Tris ale wciąganie codziennie drożdzówki do kawy to nie
        jest normalne. W ogóle jedzenie slodyczy codziennie jest formą
        uzależnienia i prowadzi do wiele różnych chorób, które u większości
        wyjdą za kilkanaście lat. Ja jem mało słodyczy. Czasem raz na
        tydzień czy dwa wciągam jakieś ciastko czy czekoladę i to najlepiej
        gorzką i tylko wtedy gdy ktoś mnie poczestuje. Szczerze mówiąc wolę
        słone niż słodkie. I tu jest raczej moja slabośćsmile uwielbiam
        paluszki, chipsy, kukurydzę...ale też staram się unikać
        • kawka74 Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 16:16
          Rzeczywiście paluszki i chipsy mają są znacznie lepsze, niż drożdżówka do kawy, i nie dają żadnych niefajnych efektów ubocznych.
          • semijo Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 16:42
            kawka74 napisała:

            > Rzeczywiście paluszki i chipsy mają są znacznie lepsze, niż
            drożdżówka do kawy,
            > i nie dają żadnych niefajnych efektów ubocznych.

            Napisałam przeciez że staram się unikać...czasem pochrupie do piwa
            przeciez nikt święty nie jest. Jedzenie słodkiego czy słonego
            codziennie to uzaleznienie i nie jest według mnie normalne
            • kropkacom Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 16:46
              > jedzenie słodkiego czy słonego
              > codziennie to uzaleznienie i nie jest według mnie normalne

              W ogóle jedzenie codziennie to według mnie też nie jest normalne tongue_out
              • semijo Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 16:57
                Kropka zawsze miałam Cię za inteligentną osobę, proszę nie każ mi
                teraz tego weryfikowaćtongue_out
                • kropkacom Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 17:41
                  A mi jest dziś wszystko jedno za kogo mnie masz tongue_out Jak ktoś nie ma problemu z
                  kilogramami to nie widzę problemu w jedzeniu codziennym słodkiego. Poważnie smile
                  • semijo Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 19:23
                    Tak to pogadaj z moją koleżanką z pracy. Chuda jak szczapa, lat 50,
                    uwielbia słodycze i nigdy sobie ich nie załowała a dziś ma
                    cholesterol po ostrej diecie 250. Własnie dlatego słodyczy nie
                    powinno się jeść codziennie. Poważniesmile
            • kawka74 Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 16:49
              Jak ktoś pisze 'STARAM SIĘ unikać', to raczej wątpliwe jest, że faktycznie unika.
              Naprawdę uważasz, że jedna buła zrobi z Triss ruinę człowieka?
        • gryzelda71 Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 16:24
          semijo napisała:

          > Bez urazy Tris ale wciąganie codziennie drożdzówki do kawy to nie
          > jest normalne

          O nie moge....
          • kawka74 Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 16:34
            Ja też zwątpiłam. Ale co tam, człowiek się uczy przez całe życie.
            • semijo Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 16:48
              Ale w co wątpisz? Przeciez kupna drożdzówka to sam syf. Prosze tu
              znalazłam przykładowy skład drożdzówki akurat bezglutenowej

              Skład surowcowy: skrobia pszenna bezglutenowa, skrobia kukurydziana,
              woda, tłuszcz, cukier, drożdże, sól, glukoza, substancja
              zagęszczająca: guma guar i E 464, błonnik pokarmowy, regulator
              kwasowości: E 575, prażona brzoskwinia.
              • kawka74 Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 16:53
                Rozumiem, że jesz wyłącznie chleb pieczony z mąki z zaniedbanego młyna, z jajkami od zielononóżek (chociaż nie wiem, czy to aby dobry przykład), z wodą prosto ze źródła?
                A wędliny - zarżnęłaś prosiaka i wyrabiasz własne kiełbaski?
                A warzywa? Z własnej działki w Bieszczadach?
                Masełko - zapewne robione ze świeżego mleka od własnej krowy rezydującej na łączce jw?
                Przyjrzyj się najpierw własnemu jadłospisowi, a potem lamentuj nad drożdżówką.
                • semijo Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 17:08
                  Napiszę, krótko i żwiężle bo szkoda mi czasu na bezowocne dysputy z
                  osobami, które koniecznie chca sie do czegoś przyczepić. A wiec tak
                  staram sie patrzec na to co jem. Unikam białego pieczywa i cukru.
                  Słodyczy prawie nie jem, bo nie czuję takiej potrzeby. JAk już
                  napisałam wolę słone rzeczy i raczej tu musze walczyc ze sobą.
                  Świeta nie jestem i też czasem zjem paczkę chipsów do piwa czy
                  ciasto do imieninowej kawy. Czasem to nie codziennie i to jest
                  roźnica. Dla mnie drożdzówka codziennie nie jest normalna, tak samo
                  baton czy słone paluszki. Mam nadzieję, że wyraziłam sie jasno i
                  klarownie.
                  • kawka74 Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 17:23
                    To może jeszcze raz, w skrócie, bo nie rozumiesz.
                    Czepnęłaś się drożdżówki grożąc Triss zgubą za kilkanaście lat, cytując produkty, jakie się na ową drożdżówkę składają. Takie same, albo i gorsze świństwa spożywasz codziennie, tyle że nie pod postacią białego pieczywa.
                    A drożdżówka do kawy jako nałóg w ogóle nie jest warta uwagi.
                    • triss_merigold6 Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 17:31
                      Nie dorabiałabym ideologii do drożdżówki. Koło południa jem kanapkę
                      z pełnoziarnistego pieczywa, lepiej? Kukurydzy, paluszków, czipsów
                      nie jadam (może raz na 2 miesiące), bo nie przepadam. Wagę mam taką,
                      że mogę sobie pozwolić lekkim twistem, nie tyję genetycznie.
                      Fanatyczką kupowania "tylko od znajomego chłopa" oraz pieczenia
                      chleba w domu nie jestem, ja qrde pracuję.
                    • semijo Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 19:33
                      A ty co w adwokata się bawisz? Nikogo sie nie czepiam. Każdy jest
                      kowalem własnego losu, wiec jak dla mnie Triss moze jeść nawet i 5
                      drożdzówek i i nic mi do tego. Wyraziłam swoje zdanie i nadal je
                      podtrzymuje. Triss była tylko przykładem, więc na prawdę nie musisz
                      jej tak bronić. Wiem ile świństw jemy codziennie, na co niestety nie
                      mamy wpływu, co nie oznacza , ze w takim razie mamy sobie całkiem
                      odpuść zdrowe odżywianie


                      "jest jeden aspekt, pod którym zwierzęta przewyższają człowieka-ich
                      łagodne, spokojne cieszenie się chwilą obecną"
                      • kawka74 Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 19:48
                        Nie bawię się, nie wchodzę do piaskownicy z byle kim.
                        Dlaczego mam nie reagować na coś, co uważam za bzdurę na pograniczu histerii?
                        Dlaczego Ty możesz wyrazić swoje zdanie, a ja nie?
                        • semijo Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 20:11

                          Strasznie się rzucasz, słodkiego dziś nie zjadłas że tak Cie nositongue_out
                          A powaznie mówiąc myslę że temat sie wyczerpał i nie ma o co bić
                          pianę. Dla mnie codzienne jedzenie słodyczy w jakiegolwiek postaci
                          nie jest normalne w tym sensie że nie jest zdrowe i zgodne ze
                          zdrowym odżywianiem czego ja staram się trzymać. Oczywiście ty
                          mozesz uważac inaczej i też masz do tego prawo, choć myślę, ze
                          dietetycy stanęli by raczej po mojej stronie. Tyle
                          • cynamonowy_chochlik Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 21.10.09, 06:45
                            Semijo, twoja postawa może świadczyć o kolejnych zaburzeniu odżywiania, coraz
                            powszechniejszym, a nazywającym się ortoreksja.
                            Zapchane cholesterolem żyły u osób b. szczupłych, które jedzą mnóstwo słodyczy,
                            znam bardzo dobrze, bo moja koleżanka pracująca w laboratorium medycznym takie
                            własnie miała. Jest naprawdę chuda, ale wszystkie dyżury zajadała ogromną
                            ilością słodyczy. Ogromną, a nie normalną. Nie kilka wafelków czy ciastek na
                            dyżurze, ale całe paczki plus batony plus paluszki plus mnóstwo oczywiście
                            hektolitry kawy.

                            Powołujesz się na dietetyków? Ci, których znam (a tak się trafiło, że znam
                            kilku) polecają zjedzenie czegoś normalnego słodkiego, żeby organizm za tym nie
                            tęsknił. To się właśnie nazywa NORMALNE jedzenie.

                            Ja niestety przeszłam przez bulimię, anoreksję i ortoreksję również (ta ostatnia
                            wydawała mi się idealnym wyleczeniem z dwóch poprzednich). Po 5 latach od
                            wyjścia z tego dopiero wiem, co to znaczy normalnie żyć. Oczywiście - zwracam
                            uwagę na to, co jem, ale nie wnikam w to aż tak bardzo, bo życia mi na to
                            szkoda. Mogę zjeść ciastko bez chęci pożarcia całego opakowania, bez wyrzutów,
                            że potem mam się głodzić przez dwa dni i bez przyspieszonego bicia serca, że ono
                            na pewno zawiera mnóstwo sztuczności i mój cały organizm przez to został zatruty.
                          • kawka74 Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 21.10.09, 08:44
                            Myślę, że rozsądny dietetyk popukałby się w głowę na wieść o morderczej drożdżówce. Rozsądny, podkreślam.
                            Zdrowe odżywianie w takich warunkach, jakie sobie stworzyliśmy, nie istnieje, ale złudzenia rzecz przyjemna, prawda?
                    • vibe-b Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 24.10.09, 00:29
                      kawka74 napisała:

                      > To może jeszcze raz, w skrócie, bo nie rozumiesz.
                      > Czepnęłaś się drożdżówki grożąc Triss zgubą za kilkanaście lat,
                      cytując produkt
                      > y, jakie się na ową drożdżówkę składają. Takie same, albo i gorsze
                      świństwa spo
                      > żywasz codziennie, tyle że nie pod postacią białego pieczywa.
                      > A drożdżówka do kawy jako nałóg w ogóle nie jest warta uwagi


                      kawka, spusc troche powietrza, bo sie napompowalas za bardzo
                      tak sie sklada ze Semijo ma racje. Owsze, nie demonizowalabym jednej
                      drozdzowki u osoby, ktora sie odzywia zdrowo; Semijo chodzilo chyba
                      bardziej o fakt, ze ktos czyni z drozdzowki obowiazkowy posilek,
                      spozywany codziennie.
                      Co do samego cukru i slodyczy- wadomo nie od dzis, ze spozycie jest
                      katastrofalnie olbrzymie w spoleczenstwie. Ktos obliczyl, ze
                      przecietna glowa zjada 54 kg cukru rocznie. Mozg sie lasuje. Cukier
                      jest wszedzie. Majac cukrzyce w ciazy bardzo uwazalam na to by nie
                      kupowac niczego z cukrem- czytalam etykiety kazdego produktu- i
                      przysiegam- musialam godznami szukac, bo cukier jest wszedzie, nawet
                      w wedlinach.
                      Nie dziwota, ze cukrzyca jest juz pandemia.
                      A to, ze cukier uzaleznia tak samo jak alkohol, to tez juz chyba
                      wszyscy wiedza.
          • semijo Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 16:37
            gryzelda71 napisała:
            > O nie moge....

            Ale czego nie możesz? Zrozumieć? W twoim przypadku jakoś mnie to nie
            dziwi
            • gryzelda71 Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 16:46
              że pierdaczysz.Może to od słonego jak myslisz?
              • semijo Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 16:53
                Myślę ze powinnaś nauczyć sie czytać ze zrozumieniem i nauczyć
                argumentować, bo napisac że pierdaczysz potrafi byle burak z
                podwórka. Tyle w temacie.
                • gryzelda71 Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 16:56
                  AMEN.
        • echtom Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 21.10.09, 08:10
          > Bez urazy Tris ale wciąganie codziennie drożdzówki do kawy to nie
          > jest normalne.

          Codzienne picie kawy też nie jest normalne wink Kofeina to łagodny
          narkotyk.
    • przeciwcialo Re: Nie rozumiem z tym słodkim. 20.10.09, 16:33
      Ja lubie gorzka czekoladę, domowa szarlotke, sernik i lody waniliowe.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka