Dodaj do ulubionych

Krzyż w szkole.

05.11.09, 14:31
"Wyrok dotyczący nakazu zdjęcia krzyża we włoskiej szkole jest niezrozumiały i
budzi poważne obawy o przyszłość wolności religijnej w Europie. Nie ma nic
wspólnego z ideą założycielską twórców Unii Europejskiej. Podstawą wszelkiej
wolności jest wolność religijna" - napisał kard. Dziwisz. Stwierdził też,
odwołując się do słów Benedykta XVI, że deptanie tej wolności jest "dyktaturą
relatywizmu". "Dochodzi do tego, że chrześcijaństwo próbuje się wypierać z
życia publicznego, a sędziowie, którzy ustawiają się w roli stróżów wolności
poprzez ten wyrok sami stają się jej zaprzeczeniem" - czytamy w oświadczeniu.

Dla mnie krzyż w szkole nie jest symbolem wolności religijnej.
Obserwuj wątek
    • aluc Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 14:35
      dla mnie też nie

      ale z drugiej strony wolę krzyż na ścianie niż beton zamiast mózgu, i
      to się wszelkich opcji tyczy
      • urana Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 09:55
        > ale z drugiej strony wolę krzyż na ścianie niż beton zamiast
        mózgu, i
        > to się wszelkich opcji tyczy

        A co ma piernik do wiatraka???

        Poza tym opętani przez czarną stonkę bzdetami religijnymi mają
        właśnie beton zamiast mózgu, skoro dali się opętać...
      • ardzuna Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 21:12
        aluc napisała:

        > ale z drugiej strony wolę krzyż na ścianie niż beton zamiast mózgu,

        a ja z trzeciej strony wolę krzyż na ścianie niż pizzę zamiast Atlantyku, ale chyba to nie jest wątek do rozwijania swobodnego strumienia świadomości?
    • triss_merigold6 Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 14:37
      Z mnóstwem rzeczy mi się krzyż kojarzy ale akurat nie z wolnością
      religijną.
      • attiya Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 16:07
        takoż i mi
        te nawracanie siłą, te bulle papieskie nakazujące morderstwa niekatolików,
        palenie na stosach, inkwizycje....i gdzie tu miejsce na wolność?
    • 18_lipcowa1 Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 14:38

      > Dla mnie krzyż w szkole nie jest symbolem wolności religijnej.

      No nie jest.
    • kropkacom Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 14:42
      A nie uważacie że świecka szkoła to nie miejsce gdzie powinny znajdować się
      symbole religijne? Chyba że chodzi o salę gdzie odbywa się katecheza.
      • lola211 Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 14:43
        Widocznie nie do konca zyjemy w swieckim panstwie.
      • 18_lipcowa1 Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 16:41
        kropkacom napisała:

        > A nie uważacie że świecka szkoła to nie miejsce gdzie powinny
        znajdować się
        > symbole religijne? Chyba że chodzi o salę gdzie odbywa się
        katecheza.

        Uwazamy
        ale idac tym tokiem myslenia, nie powinno byc sali do katechezy w
        swieckiej szkole
        sala to katechezy powinna byc przy kosciele
        • cherry.coke Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 16:45
          > Uwazamy
          > ale idac tym tokiem myslenia, nie powinno byc sali do katechezy w
          > swieckiej szkole
          > sala to katechezy powinna byc przy kosciele

          Zgadzam sie z tym tokiem myslenia. Zreszta jednym z powodow mojego odejscia od
          Kosciola w dziecinstwie bylo przeniesienie religii do szkoly.
      • babcia47 Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 17:49
        moim zdaniem swiecka szkoła to nie jest moieksce gdzie powwinna
        odbywac się katecheza..ale mnie nikt o zdanie nie zapytał,
        wprowadzono religie do szkoły cichcem i tylnymi drzwiami, narzucono
        konkordat, cóż sam krzyz mnie nie razi, rażą mnie inne rzeczy,
        szczególnie, że naruszają wolnośc ludzi niewierzących (cały cyrk
        związany w wprowadzeniem religii do szkół, oceny, swiadectwa,
        matura) i w sumie "odrzucają" dzieci od KK..ale to juz nie mój
        problem
      • echtom Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 18:48
        Ja też jestem przeciwna wieszaniu krzyży w świeckich instytucjach. Niemniej słysząc uzasadnienie, że krzyż w szkole "narusza prawa człowieka" pomyślałam, że kogoś bardzo mocno pogięło.
        • ahhna Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 01:35
          Ja mam mniej więcej takie samo zdanie
    • miska_malcova Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 14:48
      kropkacom napisała:

      > Dla mnie krzyż w szkole nie jest symbolem wolności religijnej.

      dla mnie również
      • skanke Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 14:51
        niech więc stanie się wolność: obok krzyża półksiężyc, gwiazda i cała ta reszta,...
        • miska_malcova Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 15:14
          skanke napisała:

          > niech więc stanie się wolność: obok krzyża półksiężyc, gwiazda i cała ta reszta
          > ,...

          łatwiej byłoby niczego nie wieszać, ale to nie przejdzie
        • attiya Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 16:08
          nie w świeckiej szkole, urzędzie
          • miska_malcova Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 16:37
            kiedyś, w podstawówce chodziłam na religię do salki katechetycznej i było w
            porządku. Nie podobało mi się wprowadzenie religii do szkół i powieszenie w nich
            krzyży, a dzieciakiem dopiero byłam
          • trautlusia Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 09:03


            attiya napisała:

            > nie w świeckiej szkole, urzędzie


            ok - to w takim wypadku mówie również nie chustom na głowach
            muzułmanek w świeckiej szkole, urzedzie
            • attiya Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 10:13
              to co ktoś nosi na szyi - krzyżyk na łańcuszku - albo na głowie, chusta, czapka
              - to jego problem
              nie porównuj nakrycia głowy z przybitym gwoźdźmi facetem do krzyża
              • trautlusia Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 10:33
                attiya napisała:

                > to co ktoś nosi na szyi - krzyżyk na łańcuszku - albo na głowie,
                chusta, czapka
                > - to jego problem
                > nie porównuj nakrycia głowy z przybitym gwoźdźmi facetem do krzyża


                o nie - to co kto nosi na głowie w publicznej szkole, urzedzie (jako
                uczeń tudzież pracownik takowego )nie jest tylko jego prywatna sprawą
                • attiya Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 12:20
                  czy bierzesz pod uwagę także wstążki na głowach dziewczynek, opaski, spinki,
                  czapki itepe?
            • angazetka Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 10:17
              Chusta na głowie to prywatne, jednostkowe wyznanie wiary, a krzyż -
              zawłaszczanie przestrzeni publicznej. Taki detal.
          • trautlusia Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 09:03


            attiya napisała:

            > nie w świeckiej szkole, urzędzie


            ok - to w takim wypadku mówie również nie chustom na głowach
            muzułmanek w świeckiej szkole, urzedzie
            • cherry.coke Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 12:31
              Kwestia chust, znana np. z Francji, to jest bardzo zlozony problem,
              nieporownywalny z krzyzykiem na szyi czy pejsami.

              Chusty mozna rozpatrywac na bardzo wielu plaszczyznach, jako:
              - symbol religii
              - symbol kontroli mezczyzn nad kobietami, wywodzacy sie zarowno z religii, jak i
              kultury danego panstwa i stanowiacy czesc zbioru pogladow prowadzacych w
              ekstremach np. do zabijania "rozwiazlych" corek i siostr
              - symbol opierania sie standardom nowego kraju
              - tradycje ubioru akceptowana przez same kobiety - u nas np przyjete jest
              nozenie bluzek, a gdzies w Afryce niekoniecznie. Czy to znaczy, ze bedac tam
              musimy chodzic bez bluzek?
              - widoczna miare nasycenia spoleczenstwa francuskiego kultura krajow islamskich

              itp itd.

              Ja sama szczerze mowiac nie mam zdania w tej sprawie.
    • cherry.coke Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 14:52
      > Dla mnie krzyż w szkole nie jest symbolem wolności religijnej.

      Dla mnie tez nie, na pewno nie w klasach ani na korytarzach.

      Nie mialabym nic przeciwko temu, zeby w odpowiedzi na autentyczne potrzeby
      religijne w szkole stworzono salke religijna czy wrecz kapliczke, gdzie moga
      znajdowac sie symbole wszystkich obecnych w szkole religii, mozna tez
      pomedytowac swiecko. Ja bym zawiesila portret
      FSM smile Salka
      jak na lotnisku czy w szpitalu.

      Nie sadze jednak, zeby ktos mial takie potrzeby, krzyze w klsach wiesza sie z
      rozpedu.
    • lilka69 chyba czegos nie zrozumialam! 05.11.09, 15:20
      to w szkolach wisza krzyze?!

      juz nie pamietam jak bylo u mnie (choc liczba obok nicka to nie dta urodzeniawink
      • angazetka Re: chyba czegos nie zrozumialam! 05.11.09, 16:59
        Wiszą, od 1991 r. Na Podlasiu wiszą także ikony.
        • lilka69 Re: chyba czegos nie zrozumialam! 05.11.09, 17:21
          w KAZDEJ klasie??!!
          • bsl Re: chyba czegos nie zrozumialam! 05.11.09, 17:25
            tak i w każdej szkole nawet prywatnej smile

            lilka z choinki sie urwałaś ?????
            • lilka69 bsl 05.11.09, 19:58
              nie urwalam sie z choinki ale wydawalo mi sie, ze w podstawowce byl tylko
              "orzelek". w liceum fakt- byly krzyze -ale to bylo prywatne katolickie. ( ja
              jestm ateistka, rodzice tez co jednak wcale nam nie przeszkazdalo abym tam sie
              uczyla. nie glosilam tylko swoich antyreligijnych pogladow-to tak przyy okazji).

              nie mialam pojecia jednak, ze krzyze wisza wszedzie. to ci dopiero. ciekawe jak
              w potencjalnej mojego syna. o to nie zapytalam. do glowy mi nie przyszlo.
          • angazetka Re: chyba czegos nie zrozumialam! 05.11.09, 17:29
            Tak, w każdej, obok godła. Kiedy ostatni raz byłaś w szkole, że tak się dziwisz?
            • agni26 Re: chyba czegos nie zrozumialam! 05.11.09, 17:46
              Nieprawda, nie w każdej. W gimnazjum państwowym, w którym pracowałam
              nie było ani jednej sali z krzyżem. Wszystko zalezy od dyrekcji, a
              że w mniejszych miejscowościach władze szkolne są mocno powiązane z
              kościelnymi, stąd takie obyczaje.
              • angazetka Re: chyba czegos nie zrozumialam! 05.11.09, 17:50

                > Nieprawda, nie w każdej

                Pytanie było o każdą klasę, nie szkołę (bo tu jest dowolność). A jeśli w
                szkole wiszą krzyże, to raczej w każdej klasie. I nie wiedziałam, że
                300-tysięczne miasto kwalifikuje się jako mniejsza miejscowość wink
      • edit38 Re: chyba czegos nie zrozumialam! 06.11.09, 07:00
        lilka69 napisała:

        > to w szkolach wisza krzyze?!
        >
        > juz nie pamietam jak bylo u mnie (choc liczba obok nicka to nie dta urodzenia;-
        > )

        Wiszą wiszą. Ja właśnie jestem w pracy wink Spojrzałam nad drzwi i wisi krzyż.
        Pracuję w administracji szpitala.
        • lilka69 to w szpitalach tez sa krzyze?! 06.11.09, 10:31
          dopiero teraz widze- panstwo koscielne!
          ja jako , ze nie chrzcilam syna i slub byl cywilny nie interesowalam sie tymi
          sprawami.
          • angazetka Re: to w szpitalach tez sa krzyze?! 06.11.09, 10:45
            Ale nie trzeba się interesować - tylko patrzeć. Są w szkołach,
            szpitalach, urzędach. I w sejmie. Z tym że obowiązku wieszania
            przeciez nie ma, więc jednak nie państwo kościelne.
    • sanciasancia Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 15:25
      Dla mnie też nie, ale ja jestem przedstawicielką cywilizacji śmierci.
    • mniemanologia Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 15:38
      > Dla mnie krzyż w szkole nie jest symbolem wolności religijnej.

      Dla mnie też nie.
      No chyba że wiszące obok godło z białym orłem uznamy za
      symbol "beznarodowości".
    • wespuczi Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 15:59
      smile

      nie krzyz nie jest symbolem wolnosci religijnej.
    • figrut Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 15:59
      Dla mnie w szkole może wszystko wisieć. Może wisieć krzyż, gwiazda, półksiężyc.
      Szkoła może być zastawiona figurkami Buddy. Ważne jest dla mnie tylko jedno -
      jeśli nie jestem w religii której symbole są w szkole, to niech nikt mi nie
      nakazuje oddawania czci tym symbolom, bo wtedy właśnie skończy się moja wolność
      religijna.
      • kali_pso Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 16:58
        > Dla mnie w szkole może wszystko wisieć. Może wisieć krzyż,
        gwiazda, półksiężyc.


        Dla mnie też.
        Bo wiekszośc ludzi jednak nie jest ateistami. W coś/kogos wierzą.
        Skoro nawet demokracja to rządy większości a nie całości, czemu
        zabraniać wieszania tego krzyża? Toż cześć temu krzyzowi oddaje sie
        na religii, a więc lekcji na którą nie wszyscy musza chodzić..w czym
        więc problem?
        Natomiast moim zdaniem jesli juz ten krzyż jest a w klasie jest
        wierzący muzułmanin czy Żyd, symbole jego religii powinny równiez
        byc umieszczone. Nie wiem, czy to jest nie do przebicia, czy
        ktokolwiek próbował?
        Jedyne co jest dla mnie nie do przyjęcia to odgórny nakaz czczenia
        tego krzyża. I tyle.
        • cherry.coke Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 17:02
          > Natomiast moim zdaniem jesli juz ten krzyż jest a w klasie jest
          > wierzący muzułmanin czy Żyd, symbole jego religii powinny równiez
          > byc umieszczone. Nie wiem, czy to jest nie do przebicia, czy
          > ktokolwiek próbował?

          To tez byloby pewnie fair - chociaz nie ma chyba symbolu ateizmu czy
          agnostycyzmu - tylko jest praktycznie ciezkie do zrobienia.

          Latwiej i bardziej fair (bo uwzgledniajac rowniez osoby bez wiary) byloby po
          prostu nie umieszczac symboli religijnych w przestrzeni swieckiej. W miejscach
          kultu - jak najbardziej.
        • kropkacom Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 17:14
          Dla mnie (zaznaczam), krzyż na ścianie w świeckiej szkole to jednak
          zakamuflowany przekaz tego jakie wartości propaguje szkoła. Gdyby na ścianie
          wisiało kilka symboli rożnych religii to wrażenie było by inne.
          • angazetka Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 17:22
            > Gdyby na ścianie
            > wisiało kilka symboli rożnych religii to wrażenie było by inne.

            Ale to jest możliwe - trzeba się tylko upomnieć o swoje.
            • cherry.coke Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 17:29
              Ale moze nie wszyscy akurat maja ochote deklarowac i zaznaczac swoje wyznanie
              akurat w szkole, ktora w teorii nie ma z tym nic wspolnego? A o co ma wnioskowac
              dziecko niewierzace, o portret Dawkinsa? smile

              Poza tym usiluje sobie wyobrazic, jak dyrektor szkoly przyjmuje podanie o kupno
              i zawieszenie we wszystkich klasach wachlarza symboli religijnych - pewnie nie z
              dobrotliwym usmiechem na twarzy smile
              • angazetka Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 17:31
                Jak komuś nie zależy na deklarowaniu w szkole wyznania, to jego sprawa przecież.
                Jestem z Podlasia, tu nie było problemu z wywieszaniem krzyża i ikony, więc
                empirycznie sprawdzałam, że się da.
              • urana Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 11:33
                A o co ma wnioskowa
                > c
                > dziecko niewierzace, o portret Dawkinsa? smile

                Ot co! smile
    • reszka2 Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 18:03
      Dziwisz przesadził z tą wolnością. Moja wolność religijna jest we mnie, w środku.
      Niemniej jednak w sprawie wyroku, w tej chwili uważam, że wylano dziecko z kąpielą.
      Szkoła jest po to, aby uczyć pokojowego współistnienia różnych opcji, w tym też
      religijnych i nie-religijnych, a nie udawania że ich nie ma.
      Uważam, że zakaz wywieszania symboli religijnych jest równie złym jak nakaz. Nie
      rozumiem, dlaczego kraje UE mają mieć jednostronnie ideologiczne poglądy? Nie za
      bardzo chce mi się też przyjąć do wiadomości argumentu, który padł lub zaraz
      padnie w tej kwestii, że wieszając symbole religijne w tym wypadku krzyż - jedna
      grupa społeczeństwa narzuca innym coś tam. Nie wiem za bardzo co, bo nigdy
      jeszcze nie spotkałam się z jakimś logicznym wytłumaczeniem. A sytuacja taka jak
      tu? Jedna osoba narzuciła innym brak krzyża - czyli swój pogląd.
      • kropkacom Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 18:12
        > A sytuacja taka jak tu?
        > Jedna osoba narzuciła innym brak krzyża - czyli swój pogląd.

        Pytanie, czy szkoła ma być neutralna światopoglądowa czy nie? Gdyby było kilka symboli na ścianie wrażenie byłoby może inne. A może nie powinno być żadnych symboli? Może jedyna manifestacja wiary to miały by być krzyże na szyjach katolików albo na przykład chusty na głowach muzułmanek (dla mnie w porządku).
        • reszka2 Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 18:18
          Może w szkole nie było wyznawców innych religii niż katolicki nurt
          chrześcijaństwa. Ostatecznie to Włochy (?) A może byli, ale specjalnie im nie
          zależało. Bo jesli byliby, i chcieliby a zostało im zabronione, to myślę, że
          byłoby słychać. Cóżby szkodziło zawiesić symbol ateizmu czy racjonalizmu,
          jesliby takowy istniał.
          • ardzuna Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 21:16
            reszka2 napisała:

            > Może w szkole nie było wyznawców innych religii niż katolicki nurt
            > chrześcijaństwa.

            Nadal nie rozumiem, po co muszą mieć krzyż w sali. Tracą tożsamość religijną nie
            mając krzyża w zasięgu wzroku, czy co?
        • figrut Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 18:21
          > Pytanie, czy szkoła ma być neutralna światopoglądowa czy nie?
          Tak po prawdzie, to szkoła przestanie być neutralna dopiero wtedy, kiedy
          wprowadzi się kategoryczny zakaz.
          Ludzie są przekorni. Walczyli o Kościół kiedy im go zabraniano (komuna),
          odwracają się od niego masowo, kiedy się go wszystkim narzuca. Tak naprawdę, to
          wprowadzenie zakazu byłoby największą porażką tych, którzy walczą o
          zlikwidowanie symboli religijnych.
          Nie wierzysz ? Wyobraź sobie sytuację w której kilku uczniów pyta całą klasę,
          czy może powiesić sobie krzyż na ścianie. Zapewne większość się zgodzi i co
          najdziwniejsze, uszanuje ten symbol. Jeśli ta sama grupa ludzi powiesi symbol
          religijny na ścianie, natychmiast znajdzie się większość, która go ze ściany
          ściągnie albo też będzie opluwać, dorysowywać wąsy, dorabiać coś aby zelżyć ów
          symbol. Kiedy wprowadzi się zakaz, zacznie się walka.
          • reszka2 Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 18:54
            Ja jeszcze zapytam na czym miałaby polegać słynna neutralność światopoglądowa w
            szkole na przykład?
            Na braku (czy zakazie)prezentacji czy zgoła posiadania światopoglądu (bo nie ma
            człowieka, który nie miałby jakiegos światopoglądu)? Czy może raczej na
            nauce/wypracowaniu zasad wspóistnienia osób o różnych światopoglądach? Bo jeśli
            to pierwsze, to uważam ten sposób za niesłychanie zubażający i summa summarum -
            konfliktogenny, bo gdzieś kiedyś osoby o różnych światopoglądach np religijnych
            mogą się spotkać i zaprezentować różnice. Ręcznie.
            • maurra Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 19:46
              Niezawieszenie krzyża w publicznej szkole miałoby być tożsame z zakazem
              posiadania światopoglądu? LOL
            • maurra Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 20:02
              >Czy może raczej na nauce/wypracowaniu zasad wspóistnienia osób o różnych
              światopoglądach? Bo jeśli to pierwsze, to uważam ten sposób za niesłychanie
              zubażający i summa summarum - konfliktogenny, bo gdzieś kiedyś osoby o różnych
              światopoglądach np religijnych
              > mogą się spotkać i zaprezentować różnice. Ręcznie.<

              codziennie masa ludzi o diametralnie czasem różnych światopoglądach spotyka się
              w szkołach i żadnym zbiorowym mordobiciem się te spotkania nie kończą.

              Natomiast wieszanie krzyży w szkołach bez pytania o zdanie kogokolwiek -
              uczniów, rodziców czy nauczycieli, podobnie jak wieszanie krzyża po nocy
              chyłkiem w sejmie, z otwartością i chęcią wypracowywania zasad współistnienia
              nie ma nic wspólnego. Wręcz odwrotnie - jest bezpardonowym zawłaszczaniem
              przestrzeni bez oglądania się na opinię czy i światopogląd innych. To jest
              zamykanie się na ideę współistnienia a nie otwieranie na nią
            • cherry.coke Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 20:09
              Neutralnosc powinna polegac na tym, ze wyznania sa traktowane jak sprawa
              osobista i prezentowane opcjonalnie i dobrowolnie. Oczywiscie uczniowie moga
              opowiadac o swoich wyznaniach, nosic symbole - tak samo jak opowiadaja np. o
              swojej rodzinie czy zamilowaniach. Ale zadna religia nie powinna byc domyslna i
              wyrozniana przez "zaznaczenie terytorium" (publiczna prezentacje symboli ze
              strony samej instytucji) lub prowadzenie ceremonii przez szkole.

              Oczywiscie szkola zalozona jako szkola zwiazana z danym wyznaniem ma prawo to
              wszystko robic - zaklada sie, ze rodzice posylaja tam dzieci m.in. wlasnie w tym
              celu.
              • agni71 Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 20:54
                cherry.coke, aż sobie zapisałam twoje słowa, bo lepiej bym tego nie
                sformułowała. popieram w całej rozciąglości.
                • cherry.coke Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 21:13
                  Strasznie mi milo, ze sie moje nawijanie na forum moze Ci na cos przydac smile
              • reszka2 Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 22:27
                Nie rozumiem, dlaczego fakt nieposiadania wyznania/religii miałby być wyróżniony szczególnie poprzez efekt kilkuletniej walki o zdjęcie krzyża. To jest też narzucenie komuś własnego poglądu, nie uważasz?

                Chyba widzisz różnicę pomiędzy obecnością na ścianie krzyża/gwiazdy dawida/półksiężyca a zmuszaniem do porannej mszy, uczestnictwa w bar micvah, czy cogodzinnym modleniem się w kierunku Mekki.

                Krzyz jest w obecnych czasach tylko i wyłącznie - niestety dla chrześcijan też - symbolem przywiązania do korzeni, z których wyrosła cywilizacja zachodnia oraz wynikajacej z niej formacji kulturowej. Przemilczanie tego w imię politycznej poprawności jest głupie. Nie ma kompletnie nic wspólnego z indoktrynacja albo brakiem tolerancji dla innych religii.

                No a jak ktoś ma urojenia prześladowcze - no to trudno, bo rzeczywiście fatalnie się to leczy.

                Swoją drogą posuwając rzecz do absurdu - jesli dla kogoś symbolem religijnym jest spaghetti , to należy wyprowadzić stąd wniosek o usunięciu spaghetti z przestrzeni publicznej? A stołówki szkolne?

                Jak w każdej demokracji - o krzyżu w klasie powinno decydować głosowanie. Gdy większość jest za - wisi. Decyzja trybunału w Strasburgu dająca jednostce większe prawa niż większości jest zaprzeczeniem demokracji.
                -
                Podmiot liryczny li i tylko.
                • maurra Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 22:43
                  reszka2 napisała:
                  > Nie rozumiem, dlaczego fakt nieposiadania wyznania/religii miałby być
                  wyróżniony szczególnie poprzez efekt kilkuletniej walki o zdjęcie krzyża.

                  czyli nieobecność czegoś w przestrzenni publicznej jest metodą na tego czegoś
                  wyróżnianie/faworyzowanie
                  ROTFL
                  • reszka2 Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 22:53
                    odnieś się do całości wypowiedzi, SVP, a nie wyrywaj z kontekstu, bo to
                    dziecinne. Topszsz, na twoją potrzebę wyjaśnie - nie chodzi o nieobecność, tylko
                    o fakt usunięcia. Jest jaśniej?
                    Mi nie przeszkadza ani krzyż, ani brak krzyża również nie wywołuje we mnie
                    negatywnych emocji. Najwyraźniej - w przeciwieństwie do ciebie - dzięki temu mam
                    szczęśliwe życie, bo ani ani obecność, ani nieobecność nie doprowadza mnie do
                    stanu spienienia.
                    • maurra Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 23:21
                      Skoro się najpierw gdzieś ktoś wciska nieproszony to niech się liczy z
                      możliwością usunięcia, proste. Tymczasem nie przypominam sobie jakiejś
                      szczegółowej debaty okołokonkordatowej na przykład

                      Za to argument o wieszaniu krzyża w urzędzie gminy jako symbolu spuścizny
                      kulturowej jest naprawdę niezły!tongue_out

                • cherry.coke Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 22:52
                  > Nie rozumiem, dlaczego fakt nieposiadania wyznania/religii miałby być wyróżnion
                  > y szczególnie poprzez efekt kilkuletniej walki o zdjęcie krzyża. To jest też na
                  > rzucenie komuś własnego poglądu, nie uważasz?

                  Nie uwazam - to jest prosba o niewyrazanie zadnych pogladow wyznaniowych
                  w miejscach do tego nie przeznaczonych. Podobnie jak nie na miejscu byloby
                  wieszanie w szkole plakatow "Bog to sciema" albo "religia to opium dla mas".
                  Szkola nie jest od (nie)wiary.

                  > Chyba widzisz różnicę pomiędzy obecnością na ścianie krzyża/gwiazdy dawida/półk
                  > siężyca a zmuszaniem do porannej mszy, uczestnictwa w bar micvah, czy cogodzinn
                  > ym modleniem się w kierunku Mekki.

                  Widze roznice, ale glownie w gradacji zjawiska, jakim jest uprawianie religii w
                  miejscach publicznych. Problem polega tez na zjawisku "od rzemyczka do koniczka"
                  - wisi krzyz, to czemu nie wziac klasy na msze, potem czemu nie poswiecic
                  szkoly, potem czemu zamiast wycieczki nie zrobic pielgrzymki... "Inni" moga nie
                  brac udzialu, a ze przy okazji sie ich izoluje to detal.

                  > Krzyz jest w obecnych czasach tylko i wyłącznie - niestety dla chrześcijan t
                  > eż - symbolem przywiązania do korzeni, z których wyrosła cywilizacja zachodnia
                  > oraz wynikajacej z niej formacji kulturowej. Przemilczanie tego w imię polityc
                  > znej poprawności jest głupie. Nie ma kompletnie nic wspólnego z indoktrynacja a
                  > lbo brakiem tolerancji dla innych religii.

                  Interesujaca teoria, niemniej mysle ze wielu chrzescijan nie zgodziloby sie z
                  Twoim potraktowaniem symbolu krzyza.

                  > No a jak ktoś ma urojenia prześladowcze - no to trudno, bo rzeczywiście fatalni
                  > e się to leczy.

                  Pozwole sobie nie skomentowac stosunku do blizniego smile

                  > Swoją drogą posuwając rzecz do absurdu - jesli dla kogoś symbolem religijnym
                  > jest spaghetti , to należy wyprowadzić stąd wniosek o usunięciu spaghetti z pr
                  > zestrzeni publicznej? A stołówki szkolne?

                  Ktos tu zabrania uczenia znaku mnozenia czy haftu krzyzykowego w szkole?

                  > Jak w każdej demokracji - o krzyżu w klasie powinno decydować głosowanie. Gd
                  > y większość jest za - wisi. Decyzja trybunału w Strasburgu dająca jednostce wię
                  > ksze prawa niż większości jest zaprzeczeniem demokracji

                  Nie doczytalas do kona definicji demokracji, tam jest jeszcze o poszanowaniu
                  praw mniejszosci.
                  • urana Cherry.coke :) 06.11.09, 10:12
                    Cherry.coke, jesteś the best! smile Nie dziwię się, że niektórzy notują
                    co piszesz! smile
                • attiya Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 07:51
                  reszka2 napisała:

                  > Nie rozumiem, dlaczego fakt nieposiadania wyznania/religii miałby być wyróżnion
                  > y szczególnie poprzez efekt kilkuletniej walki o zdjęcie krzyża. To jest też na
                  > rzucenie komuś własnego poglądu, nie uważasz?

                  nie, nie uważam tak
                  bo nie przypominam sobie aby mnie pytano o zdanie gdy ów krzyż wieszano w szkole
                  albo innym urzędzie gminy
                  >
                  > Chyba widzisz różnicę pomiędzy obecnością na ścianie krzyża/gwiazdy dawida/półk
                  > siężyca a zmuszaniem do porannej mszy, uczestnictwa w bar micvah, czy cogodzinn
                  > ym modleniem się w kierunku Mekki.
                  >

                  tak widzę - szczególnie gdy poczatek roku rozpoczyna się mszą, święceniem
                  plecaków i innych tornistrów - a biedne dzieci wierza, że jak się je poświęci to
                  będą się lepiej uczyły...

                  > Krzyz jest w obecnych czasach tylko i wyłącznie - niestety dla chrześcijan t
                  > eż - symbolem przywiązania do korzeni, z których wyrosła cywilizacja zachodnia
                  > oraz wynikajacej z niej formacji kulturowej. Przemilczanie tego w imię polityc
                  > znej poprawności jest głupie. Nie ma kompletnie nic wspólnego z indoktrynacja a
                  > lbo brakiem tolerancji dla innych religii
                  .

                  naprawdę? to przeczytaj z 10 razy to co napisałaś. Poza tym jakoś trudno mi
                  uwierzyć w rozwój kultury na bazie owego krzyża

                  >
                  > No a jak ktoś ma urojenia prześladowcze - no to trudno, bo rzeczywiście fatalni
                  > e się to leczy.
                  >
                  > Swoją drogą posuwając rzecz do absurdu - jesli dla kogoś symbolem religijnym
                  > jest spaghetti , to należy wyprowadzić stąd wniosek o usunięciu spaghetti z pr
                  > zestrzeni publicznej? A stołówki szkolne?

                  >
                  > Jak w każdej demokracji - o krzyżu w klasie powinno decydować głosowanie. Gd
                  > y większość jest za - wisi. Decyzja trybunału w Strasburgu dająca jednostce wię
                  > ksze prawa niż większości jest zaprzeczeniem demokracji
                  .

                  czyli nie jest zaprzeczeniem demokracji gdy większość narzuca mniejszości swoje
                  zdanie? To się nazywa demokracja po polsku.

                  > -
                  > Podmiot liryczny li i tylko.
                  • echtom Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 10:38
                    > czyli nie jest zaprzeczeniem demokracji gdy większość narzuca
                    mniejszości swoje zdanie? To się nazywa demokracja po polsku.

                    Chwila. Jeżeli 60 % wyborców głosuje na kandydata X, a 40 % na
                    kandydata Y, czy wybór kandydata X jest zaprzeczeniem demokracji, bo
                    narzucono go tym 40 %, którzy go nie chcieli?
                    • cherry.coke Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 10:55
                      > Chwila. Jeżeli 60 % wyborców głosuje na kandydata X, a 40 % na
                      > kandydata Y, czy wybór kandydata X jest zaprzeczeniem demokracji, bo
                      > narzucono go tym 40 %, którzy go nie chcieli?

                      Nie jest zaprzeczeniem, jesli kandydat Y moze sobie dalej dzialac i wyglaszac
                      poglady. Moze go kiedys wybiora.

                      Byloby zaprzeczeniem, gdyby kandydat Y musial sie zamknac i zniknac z zycia
                      publicznego.
                    • attiya Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 12:23
                      w szczególności jak barany beczą jak im ojciec R. każe smile
                      poza tym to, że 10 baranów mówi, że coś ma być bo ich jest więcej, gadając przy
                      tym głupoty, to nie oznacza, że i ja mam tak mówić bo ich jest więcej
                      • echtom Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 14:28
                        ??? Bądź uprzejma wskazać na związek swojej błyskotliwej wypowiedzi
                        z moim postem.
                        • attiya Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 15:41
                          a zauważyłaś to sloneczko przy mojej wypowiedzi?
                          to miał być żart
      • cherry.coke Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 20:03
        Brak krzyza to nie poglad, tylko neutralnosc. Brak krzyza nie oznacza obecnosci
        czegos innego.
    • anmala Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 18:50
      A mi nie przeszkadzają krzyże na ścianach w szkołach czy instytucjach
      państwowych. Jeżeli zabroni się wieszania krzyży w krajach w których do tej pory
      wisiały, to idąc dalej tym tropem należy zakazać jakichkolwiek symboli
      religijnych np: żydowskich, muzułmańskich w każdym ich przejawie w miejscach
      publicznych.
      • maurra Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 19:43
        idąc dalej tym tropem należy zakazać jakichkolwiek symboli
        > religijnych np: żydowskich, muzułmańskich w każdym ich przejawie w miejscach
        publicznych>

        i byłoby wreszcie normalnie
        ZERO krucyfiksów i innych symboli religijnych w miejscach i obiektach
        publicznych czy papieży na każdym obsikanym skwerku

        Pomysł, żeby każdemu kto sobie zażyczy zapewniać prawo do demonstrowania swojej
        wiary w szkole czy urzędzie skarbowym jest generalnie mocno durnowaty
        coś dobrego i pożytecznego dla ogółu się do tej pory z tego w ogóle urodziło?
        Jakieś budujące przykłady?
        • aurita Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 20:14
          zylam kilkanascie lat we Francji gdzie jakikolwiek symbol religijny w publicznym
          miejscu byl niedopomyslenia

          • anmala Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 20:50
            A co z ubiorem muzułmanskim.... zakrywajacym głowe w sposób iście specyficzny?
            • jowita771 Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 22:51
              Ubiór to jednak coś innego. Nikt nie wymaga, żeby katolicy nie nosili krzyżyków
              na szyi. Twoja szyja, głowa czy co tam jeszcze - Twoja sprawa. Ale ściana w
              urzędzie czy szkole to jednak trochę inna para kaloszy.
              • aurita Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 08:49
                krzyzyk na szyi nosilam a z chustami byly problemy: w szkolach byly zabronione,
                zakwefionego urzednika nie widzialam
      • cherry.coke Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 20:13
        > A mi nie przeszkadzają krzyże na ścianach w szkołach czy instytucjach
        > państwowych. Jeżeli zabroni się wieszania krzyży w krajach w których do tej por
        > y
        > wisiały, to idąc dalej tym tropem należy zakazać jakichkolwiek symboli
        > religijnych np: żydowskich, muzułmańskich w każdym ich przejawie w miejscach
        > publicznych.

        Dokladnie, i tak powinno byc - krzyz na kosciele, gwiazda Dawida na synagodze,
        polksiezyc na meczecie, w domach co kto chce. Szkoly czy instytucje bez symboli.
        • verdana Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 20:18
          Krzyz w klasie oznacza, ze jednak ta klasa jest raczej miejscem dla
          chrzescijani miejscem, gdzie propaguje się wartosci jednej religii.
          A szkoła nie jest szkołą katolicka -przynajmniej teoretycznie.
          Na szczęście w szkole mojego dziecka - ani w podstawowce, ani w
          gimnazjum krzyże nie wiszą.
    • denea Re: Krzyż w szkole. 05.11.09, 20:44
      To czegóż to teraz symbolem jest krzyż ? Wolności religijnej ? Hmm,
      no proszę.
      To zabawne, swoją drogą. Spotkałam się z argumentem, że krzyże w
      miejscach publicznych dla wierzących są symbolem ich wiary, dla
      niewierzących zaś mogą być symbolem dziedzictwa kulturowego i wtedy
      jako taki dlaczegoż miałby ich razić.
      Ciekawa jestem, dlaczego w zadymie z Nieznalską znaczenie tego
      symbolu było dla wszystkich tak boleśnie oczywiste, hehe big_grin

      Uważam, że w miejscach publicznych (urzędach, szkołach) nie powinno
      być żadnych syboli religijnych - albo powinny być wszystkie
      reprezentujące lokalną ludność.
      Jako chrześcijanka uważam natomiast, że ostatnim miejscem, w którym
      powinien się krzyż znajdować, jest Sejm uncertain Czuję spore oburzenie
      widząc salę obrad z krucyfiksem. Albo niech plugawią - tfu, czczą,
      rzecz jasna - wszystkie symbole wiary ważne dla Polaków, albo niech
      zostawią tylko polskie godło.
      Póki co to symbol zamordyzmu i niedopuszczalnego jak dla mnie miksu
      Państwa z jednym z kościołów.
      uncertain
      • bi_scotti Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 04:02
        Jako ateista zawsze sie dziwie ludziom religijnym, ze pozwalaja na
        takie nieskrepowane uzywanie waznych dla nich symboli gdzie
        popadnie - w szkolach, urzedach, na dworcach ... Wedlug mnie, jezeli
        dla kogos wazny jest krzyz i jego symbolika, to powinien tego znaku
        bronic przed dewaluacja i czcic jego obecnosc wylacznie w miejscach
        kultu - swiatynie, oltarze. Wystarczy, ze dziela sztuki pelne
        symboli religijnych wisza na scianach muzeow swiata i sa codziennie
        mijane bez zadnego szacunku (a czesto i bez zadnej wiedzy) przez
        tysiace umeczonych turystow, po co jeszcze wieszac te krzyze po
        klasach, w ktorych dzieci na siebie pluja i krzycza albo w urzedach,
        gdzie ludzie bywaja dla siebie totalnie nieuprzejmi i "nieludzcy" -
        ten symbol nikogo nie chroni przed zlym zachowaniem ani nie wspiera
        niczyjej duchowosci. Jest tylko kolejna ozdoba zna scianie bez
        zadnej wartosci procz ceny gwozdzia, na ktorym wisi.
        • solaris31 Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 09:44
          Jako ateista zawsze sie dziwie ludziom religijnym, ze pozwalaja na
          > takie nieskrepowane uzywanie waznych dla nich symboli gdzie
          > popadnie - w szkolach, urzedach, na dworcach ... Wedlug mnie,
          jezeli
          > dla kogos wazny jest krzyz i jego symbolika, to powinien tego
          znaku
          > bronic przed dewaluacja i czcic jego obecnosc wylacznie w
          miejscach
          > kultu -

          i tu sie zgodze, chociaz nie jestem ateistką wink

          generalnie, mogłabym sie zgodzić, ze krzyz do koscioła, gwiazda do
          synagogi i tak dalej. ale wokół nas jest znacznie więcej symboli
          religijnych, dla mnie chusta muzułmanki jest też takowym - w końcu
          to deklaracja przynalezności do jakiejś wiary i jej manifestacja w
          ten właśnie sposób. nosząc krzyzyk na szyi tez manifestuję swoją
          prznalezność.

          ale w całej sprawie drażni mnie fakt tak wielkiej nagonki na te
          krzyże. osobiście uważam to za detal. bo to, czy krzyż wisi czy nie
          nie jest żadnym wyznacznikiem tego, jak pracuje szkoła czy urząd.
          wyznacznikiem jest to, co się dzieciom mówi w tej szkole. można
          mówić o Bogu i wierze w sali bez krzyża, mozna mówić o rzeczach
          niechrześcijańskich w sali z krzyżem. samo zawieszenie krzyża o
          niczym nie przesądza przecież.

          w mojej klasie krzyża nie ma, choc jestem praktykujacą katoliczką.
          nie jest mi niezbedny do pracy i tyle.

          i nad jeszcze jednym się zastanawiam... czy te krzyże rzeczywiscie
          tak strasznie przeszkadzają osobom niewierzacym, czy jest to tylko
          kwestia samego pojecia wolnosci. bo jeśli chodzi o wolność, to
          owszem, cos w tym jest - ale z drugiej sttrony przecież nikt nikomu
          nie zabrania wieszania innych symboli. ja tez nie mam nic przeciw
          ikonom, gwiazdom i półksięzycom. i mnie to by wcale nie
          przeszkadzało. niech sobie wisi co chce. ja oceniam ludzi nie po
          tym, co ma na ścianie w pracy czy w domu wink jest mi to zupełnie
          obojętne, a mawiają, że to katolicy są nietolernacyjni wink

          dla mnie wolność to możliwość powieszenia w klasie czy urzędzie
          wszystkiego, co się da. krzyża też. żaden symbol religijny nie jest
          przeciez diabłem wcielonym. jeśli komuś przeszkadza, że wisi krzyz,
          to niech powiesi swój symbol. bedzie sprawiedliwie wink

          choć przyznaję też, że faktycznie - chyba byłoby najprosciej nie
          wieszać niczego. nie byłoby sporów i byłby swięty spokój.
          • syriana Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 10:18
            > ja oceniam ludzi nie po
            > tym, co ma na ścianie w pracy czy w domu wink jest mi to zupełnie
            > obojętne, a mawiają, że to katolicy są nietolernacyjni wink

            oł ryli?
            ciekawam Twojej reakcji gdybyś kiedyś zagościła, całkiem przypadkiem ma się rozumieć, w domu zdeklarowanego satanisty pełnym symboli i wizerunków dla Ciebie szokujących

            albo taka chatka neonazisty
            tu Adolf na ścianie, w salonie wielka swastyka, w łazience galeria wielkich III Rzeszy
            no milusio i wcale nieznacząco, prawda?
            • solaris31 Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 13:34
              ciekawam Twojej reakcji gdybyś kiedyś zagościła, całkiem przypadkiem
              ma się roz
              > umieć, w domu zdeklarowanego satanisty pełnym symboli i wizerunków
              dla Ciebie s
              > zokujących
              >
              > albo taka chatka neonazisty
              > tu Adolf na ścianie, w salonie wielka swastyka, w łazience galeria
              wielkich III
              > Rzeszy
              > no milusio i wcale nieznacząco, prawda?

              uwielbiam takie popadanie w skrajności uncertain

              symbole faszystowskie sa ogólnie zabronione i ich stosowanie jest po
              pierwsze ścigane, a po drugie karalne. zauwazasz różnicę?

              i generalnie, nie pojmuję tego, jak mozna przyrównywac symbole
              religijne do symboli zła - bo przeciez chyba jasne jest dla kazdego
              czym jest satanizm i nazizm...
              • syriana Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 14:02
                > i generalnie, nie pojmuję tego, jak mozna przyrównywac symbole
                > religijne do symboli zła - bo przeciez chyba jasne jest dla kazdego
                > czym jest satanizm i nazizm...

                a cha cha!
                szłam sobie przez miasto i myślałam czy któraś krzywo czytająca się oburzy

                otóż moja droga porównania katolicyzmu do satanizmu ani do nazizmu nie przeprowadziłam
                odniosłam się tylko do cytatu, naiwnie i po dziecięcemu stwierdzającego, że wystrój domu nie może być pretekstem do czynienia ocen na temat jego mieszkańców

                > symbole faszystowskie sa ogólnie zabronione i ich stosowanie jest po
                > pierwsze ścigane, a po drugie karalne. zauwazasz różnicę?

                wieszanie porterów Adolfa we własnym domu jest ścigane?
                zauważasz różnicę między miejscem otwartym publicznie a własnym mieszkaniem?
                • solaris31 Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 14:08
                  nie jestem oburzona. dziwi mnie tylko sposób myślenia. nie doczytuj
                  sobie tego, czego nie ma. to po pierwsze.


                  > otóż moja droga porównania katolicyzmu do satanizmu ani do nazizmu
                  nie przeprow
                  > adziłam
                  > odniosłam się tylko do cytatu, naiwnie i po dziecięcemu
                  stwierdzającego, że wys
                  > trój domu nie może być pretekstem do czynienia ocen na temat jego
                  mieszkańców

                  nie jestem Twoja drogą.

                  i rzeczywiście - naiwnie i po dziecięcemu...


                  > wieszanie porterów Adolfa we własnym domu jest ścigane?
                  > zauważasz różnicę między miejscem otwartym publicznie a własnym
                  mieszkaniem?

                  jesli cos jest ścigane, to wszedzie. modrerstwo w parku jest
                  ścigane a w domu nie? daj spokój i poczytaj troszke prawo.
                  • syriana Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 14:22
                    > nie jestem oburzona. dziwi mnie tylko sposób myślenia. nie doczytuj
                    > sobie tego, czego nie ma. to po pierwsze.

                    lol, jeszcze mi poradź bym czytała ze zrozumieniem

                    > jesli cos jest ścigane, to wszedzie. modrerstwo w parku jest
                    > ścigane a w domu nie? daj spokój i poczytaj troszke prawo.

                    a Jaśnie Pani poczytała?
                    bo prawo w tej materii stety czy niestety ani szybkie ani jednoznaczne nie jest
                    w skrócie mówiąc ewentualnej karze podlegałyby publiczne manifestacje symboli faszystowskich, które miałyby na celu zachęcenie do, czy propagowanie wiadomej ideologii

                    w moim salonie swastyka może być staroindyjskim symbolem płodności i szczęścia i nic nikomu do tego jaki mam gust dizajnerski

                    tu artykuł na bliski temat, zwłaszcza drugą część polecam:
                    kalendarium.polska.pl/wydarzenia/article.htm?id=384560
              • cherry.coke Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 15:05
                > i generalnie, nie pojmuję tego, jak mozna przyrównywac symbole
                > religijne do symboli zła - bo przeciez chyba jasne jest dla kazdego
                > czym jest satanizm i nazizm...

                Ja tylko w kwestii formalnej (bo satanizm mi wisi): satanizm jest albo kultem
                Szatana (a wiec owszem religia jak inne), albo w wydaniu laveyowskim jest
                gloszeniem indywidualizmu ad extremum, ale nieagresywnego.

                Szczegolnie do wersji LaVeya, ktora to glownie jara sie "ambitna" mlodziez w
                Polsce, zabijanie kozlow i "zuo" ma sie mniej wiecej tak, jak plastikowa Maryja
                z odkrecana glowka do idei milosierdzia Chrystusowego.

                Co do liczby ofiar satanizmu oraz dowolnego wiekszego kosciola
                chrzescijanskiego... hmmm smile

                Nazizm to inna historia oczywiscie.
                • maurra Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 15:42
                  > i generalnie, nie pojmuję tego, jak mozna przyrównywac symbole
                  > > religijne do symboli zła>

                  normalnie
                  symbole katolickie kojarzą mi się głównie z obskurantyzmem, żenującym poziomem wiedzy nt. antykoncepcji czy seksualności, utrwalaniem krzywdzących stereotypów, pogardą dla wszystkieego co niekatolickie + pedofilią i niewolniczym wykorzystywaniem dzieci.

                  Dlatego jako rodzic uważam, że wieszanie symbolu mającego tyle negatywnych konotacji w świeckiej, publicznej i do tego OBOWIĄZKOWEJ szkole jest niewychowawcze
                  • solaris31 Re: Krzyż w szkole. 07.11.09, 10:35
                    normalnie
                    > symbole katolickie kojarzą mi się głównie z obskurantyzmem,
                    żenującym poziomem wiedzy nt. antykoncepcji czy seksualności,
                    utrwalaniem krzywdzących stereotypów, pogardą dla wszystkieego co
                    niekatolickie + pedofilią i niewolniczym wykorzystywaniem dzieci.

                    ? jakim wykorzystywaniem dzieci?

                    co do reszty - owszem, kościól święty nie był, wyprawy krzyżowe i
                    tak dalej - wiadomo i nie ma co o tym dyskutowac. zresztą, kośćól
                    sie akurat do tego typu wynarurzeń wielokrotnie przyznawał

                    ale - po pierwsze - kościól to kościół, a wiara to wiara -
                    przynajmniej dla mnie. a po drugie - piszesz - o żenującej wiedzy na
                    temat sexu czy tabsów. nie - to nie jest tak. cłowiek wierzący
                    przyjmuje zasady kościoła, w którym uczestniczy i którego jest
                    członkiem. dlatego świadkowie Jehowy nie śpiewaja pieśni
                    patriotycznych ani hymnu, Żydzi nie jedzą niekoszernego jedzenia, a
                    katolicy nie uzywają prezerwatyw. dla mnie to nie ma nic wspólnego z
                    wiedzą, jest to pewnien sposób na życie, który jedna osoba
                    przyjmuje, a inna odrzuca. ale obie mają do tego święte prawo.

                    i jeszcze jedno - wciąz piszesz o złych stronach kościoła - a
                    widzisz tez może coś dobrego, co stało się dzięki katolikom? tym
                    prawdziwym przynajmniej? najłatwiej widzieć złe rzeczy, ale dobrych
                    juz się nie dostrzega - a to dość smutne jest, no i mało obiektywne.
                    • maurra Re: Krzyż w szkole. 07.11.09, 12:08
                      >W rzeczywistości ta wielkoduszność była dobrym biznesem. Państwo płaciło
                      zakonnikom za każde powierzone dziecko. Mieli je wychowywać i przyuczać do
                      prostych zawodów. Sprowadzało się to do tego, że dzieci uprawiały pola należące
                      do Kościoła, kopały torf, którym zakonnicy ogrzewali swoje pomieszczenia, a
                      nadwyżkę sprzedawali, szyły im ubrania, produkowały różance, a także pasy,
                      którymi były bite.
                      Jednym słowem Kościół dostawał od państwa siłę niewolniczą, w dodatku
                      subsydiowaną.
                      >

                      Fragment z linkowanego już na forum reportażu "Bierz cukierek i milcz"
                      poświęconego zakonnikom-sadystom i gwałcicielom z irlandzkiego kościoła
                      katolickiego.
                      I nie z czasów Sanctum Officium tylko z XX wieku.

                      Z jakiego więc tytułu pozwalać tej instytucji na wieszanie swoich symboli w
                      świeckiej, publicznej szkole pełnej małolatów?

          • echtom Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 10:27
            > nosząc krzyzyk na szyi tez manifestuję swoją
            > prznalezność.

            Jest różnica. Twoja szyja to Twoja przestrzeń prywatna, budynek
            szkolny - nie.

            > czy te krzyże rzeczywiscie tak strasznie przeszkadzają osobom
            niewierzacym, czy jest to tylko kwestia samego pojecia wolnosci

            Dla mnie to po prostu kwestia pieniactwa i chęci zamanifestowania
            swojego JA. Gdybym mieszkała w kraju tradycyjnie muzułmańskim,
            zupełnie by mi nie przeszkadzały chusty i półksiężyce, dopóki by
            mnie nie zmuszano do wyznania wiary w Allacha - dopiero w tym
            miejscu zaczyna się łamanie praw człowieka.
            • kropkacom Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 10:40
              > mnie nie zmuszano do wyznania wiary w Allacha - dopiero w tym
              > miejscu zaczyna się łamanie praw człowieka.

              Krzyż nie jest dla mnie straszny. Jednak krzyż w publicznej świeckiej szkole to
              dla mnie jasny komunikat jaki światopogląd jest tu propagowany. I tu nie chodzi
              że ktoś zmusza do modlitwy ale może przekazuje miedzy wierszami prawdy swojej
              wiary i to nie na lekcji religii smile Z tym się spotkała na przykład moja sistra w
              państwowym liceum.
          • cherry.coke Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 10:41
            > generalnie, mogłabym sie zgodzić, ze krzyz do koscioła, gwiazda do
            > synagogi i tak dalej. ale wokół nas jest znacznie więcej symboli
            > religijnych, dla mnie chusta muzułmanki jest też takowym - w końcu
            > to deklaracja przynalezności do jakiejś wiary i jej manifestacja w
            > ten właśnie sposób. nosząc krzyzyk na szyi tez manifestuję swoją
            > prznalezność.

            I bardzo dobrze, krzyzyk nosi sie na sobie jako swoj indywidualny wybor.
            Koloratek ksiedzom z szyj tez nie postuluje sciagac smile Czyjes cialo i ubior nie
            jest przestrzenia publiczna. Wiem, ze byly gdzies jakies procesy pielegniarek,
            ktore mialy krzyzyk czy polksiezyc na szyi, uwazam ze to gruba przesada (dopoki
            nie narusza to zasad higieny czy uniformu, wiadomo ze chirurg nie powinien miec
            np. pierscionkow z rozancem, a aptekarka moze).

            > ale w całej sprawie drażni mnie fakt tak wielkiej nagonki na te
            > krzyże. osobiście uważam to za detal. bo to, czy krzyż wisi czy nie
            > nie jest żadnym wyznacznikiem tego, jak pracuje szkoła czy urząd.
            > wyznacznikiem jest to, co się dzieciom mówi w tej szkole. można
            > mówić o Bogu i wierze w sali bez krzyża, mozna mówić o rzeczach
            > niechrześcijańskich w sali z krzyżem. samo zawieszenie krzyża o
            > niczym nie przesądza przecież.

            Przesadza - o tym, ze religia jest obecna w szkole czy urzedzie.

            > i nad jeszcze jednym się zastanawiam... czy te krzyże rzeczywiscie
            > tak strasznie przeszkadzają osobom niewierzacym, czy jest to tylko
            > kwestia samego pojecia wolnosci. bo jeśli chodzi o wolność, to
            > owszem, cos w tym jest - ale z drugiej sttrony przecież nikt nikomu
            > nie zabrania wieszania innych symboli. ja tez nie mam nic przeciw
            > ikonom, gwiazdom i półksięzycom. i mnie to by wcale nie
            > przeszkadzało. niech sobie wisi co chce. ja oceniam ludzi nie po
            > tym, co ma na ścianie w pracy czy w domu wink jest mi to zupełnie
            > obojętne, a mawiają, że to katolicy są nietolernacyjni wink

            Ja ci moge powiedziec jako ateistko-agnostyczka (nie mam podstaw, aby uznawac,
            ze Bog istnieje, ale tego nie wykluczam - nie mam tez postawy walczacej, dopoki
            szanuje sie moje prawa).

            Krzyze w szkole, swiecenie szkoly, wyjazdy na pielgrzymki wielokrotnie
            sprawialy, ze ja i inni uczniowie nie podpisujacy sie pod katolicyzmem czy
            chrzescijanstwem czuli sie w szkole nieswojo. Byl to rodzaj lagodnego,
            stopniowego wykluczania z czesci zycia swieckiej w teorii szkoly. Na naczelnym
            miejscu, w rownym rzedzie z godlem panstwa wisial symbol czegos, co jest nam
            obce. Organizowano aktywnosci i imprezy, ktore nie mialy do nas zadnego
            odniesienia i pozostawialy nas poza nawiasem. Najciekawsze, ze wcale nie bylo
            tak, ze to wierzacy uczniowie domagali sie tego. Raz wybierano np. miedzy
            "cywilna" wycieczka dokads tam a pielgrzymka. Stanelo na pielgrzymce, z czego
            wiekszosc wierzacych uczniow byla niezadowolona (nie czuli widocznie takiej
            potrzeby), a niewierzacy nie pojechali. Ale nie za bardzo bylo jak protestowac,
            wlasnie ze wzgledu na gradacje - krzyz nie przeszkadza, swiecenie nie
            przeszkadza, to czemu i komu ma nagle przeszkadzac pielgrzymka? Nie sadze tez,
            ze dyrekcja czy nauczyciele wpychali te aktywnosci na sile (ksiadz moze troche),
            ale pewnie sami bedac wierzacy w obliczu "pelzajacych" przejawow religii w
            szkole nie mieli poczucia, ze robia cos niewlasciwego.

            > dla mnie wolność to możliwość powieszenia w klasie czy urzędzie
            > wszystkiego, co się da. krzyża też. żaden symbol religijny nie jest
            > przeciez diabłem wcielonym. jeśli komuś przeszkadza, że wisi krzyz,
            > to niech powiesi swój symbol. bedzie sprawiedliwie wink

            Ale czy licytacja na symbole jest jakims rozwiazaniem? A jak ktos nie ma
            symbolu? A wojujacy ateista moze wtedy powiesic haslo "Bog to sciema"?
            Przestrzen publiczna naprawde nie ucierpi bedac wolna od symboli religijnych.

            > choć przyznaję też, że faktycznie - chyba byłoby najprosciej nie
            > wieszać niczego. nie byłoby sporów i byłby swięty spokój.

            No smile

            A ja w takim razie moze zapytam - jakie znaczenie dla osoby wierzacej ma krzyz
            nad drzwiami i jakie spelnia potrzeby, ktorych nie moze spelnic krzyzyk na szyi?
            • echtom Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 12:04
              > Najciekawsze, ze wcale nie bylo tak, ze to wierzacy uczniowie
              domagali sie tego.

              O to, to. Katolicy w Polsce nie domagali się ani religii, ani krzyży
              w szkole, a są o to obwiniani.
              • cherry.coke Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 12:17
                > > Najciekawsze, ze wcale nie bylo tak, ze to wierzacy uczniowie
                > domagali sie tego.
                >
                > O to, to. Katolicy w Polsce nie domagali się ani religii, ani krzyży
                > w szkole, a są o to obwiniani.

                Osobiscie bardziej "obwiniam" tzw hierachie (koscielna i oficjalna), natomiast
                duzym problemem jest to, ze ludzie daja sobie narzucic takie dzialania, nawet
                jesli ich tak naprawde nie popieraja. A najwiekszym problemem jest to, ze
                religia (tak naprawde katolicyzm) jest uznawana w skali kraju za cos domyslnego,
                a nie opcjonalnego. Tymczasem to wprowadzanie czegos jest aktem aneksji, a nie
                prosby o cofniecie do neutralnosci.
                • echtom Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 14:40
                  > Osobiscie bardziej "obwiniam" tzw hierachie (koscielna i
                  oficjalna),

                  Osobiście najbardziej obwiniam oportunistyczną władzę ustawodawczą,
                  która wbrew woli wyborców ulega naciskom kościelnej hierarchii. A co
                  do narzucania - jeżeli za twoimi plecami wprowadzili religię do
                  szkół, jaki masz wpływ na to, by ją stamtąd usunąć? Najwyżej możesz
                  dziecka nie posłać.
              • attiya Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 15:43
                a to przepraszam to kto się tego domagał? muzułmanie?
            • solaris31 Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 13:51
              z tym krzyzykiem na szyi... hm. miałam na myśli manifestację dla
              własnej wiary - przeciez byla afera z chustami muzułmańskimi - to
              tez manifa wiary, prawda/ fakt - moja szyja - moja sprawa - więc nie
              powinno sie zabraniać ani noszenia jarmułki, ani krzyża na szyi ani
              chusty. mówiąc nawiasem, krzyzyk na szyi bywa niewidoczny - jarmułki
              nie sposób nie dostrzec, chusty tym bardziej. to już jest po mojemu
              zamach na wolność człowieka. natomiast teorie zamachowe w stosunku
              do krzyzy na ścianach to dla mnie przesada. bo krzyz na scianie o
              niczym nie przesądza...

              chadzam czasem do różnych urzędów, w którym roi się od krzyżyków i
              co? i chamstwo, brak kultury i takie tam... to naprawdę o niczym nie
              świadczy.. i faktycznie jest profanacją symbolu, który głosi dobroć
              i miłosierdzie. niestety.


              Przesadza - o tym, ze religia jest obecna w szkole czy urzedzie.


              no właśnie nie przesądza. można byc skurczybykiem w odłegłosci 10 cm
              od krzyża. i dobrym, porządnym ateistą.

              po mojemu - naiwnością jest sądzić, że sam krzyz na scianie to
              deklaracja poglądowa. pogląd zalezy od człowieka, a nie od symbolu
              na ścianie.

              a samo nauczanie religii w szkołach było oczywistym błędem, będę to
              powtarzac zawsze i wszedzie.


              Ja ci moge powiedziec jako ateistko-agnostyczka (nie mam podstaw,
              aby uznawac,
              > ze Bog istnieje, ale tego nie wykluczam - nie mam tez postawy
              walczacej, dopoki
              > szanuje sie moje prawa).
              >

              no właśnie wink kazdy w tym kraju ma jakie sprawa - nawet katolicy,
              choć zaczynam sie zastanawiac czasem, jak to faktycznie jest... znam
              paru ateistów i jedną agnostyczkę - sensowni, normalni ludzie, ale
              cała masa jest takich własnie napastliwych - obrażających -
              wyzywających od ciemnych mas tych, którzy w cos wierza.. to smutne -
              ale cóż, niech każdy swiadczy swoimi słowami za siebie.

              > Ale czy licytacja na symbole jest jakims rozwiazaniem? A jak ktos
              nie ma
              > symbolu? A wojujacy ateista moze wtedy powiesic haslo "Bog to
              sciema"?
              > Przestrzen publiczna naprawde nie ucierpi bedac wolna od symboli
              religijnych.
              >

              a niech wiesza wink ja staram się szanowac innośc - dopóki ktoś
              szanuje mnie wink zgadzam się, przestrzeń publiczna nie ucierpi od
              niemania symboli, zresztą, napisałam to juz tam gdzieś wink

              A ja w takim razie moze zapytam - jakie znaczenie dla osoby
              wierzacej ma krzyz
              > nad drzwiami i jakie spelnia potrzeby, ktorych nie moze spelnic
              krzyzyk na szyi
              > ?

              szczerze? żadne. dla mnie krzyz jest symbolem, a modlę się do Boga,
              nie do krzyża wink w mojej klasie krzyża nie ma, nie czuję takiej
              potrzeby i juz. manifestuję swoja wiarę w zaciszu domowym. modle
              się jak nikt nie widzi. bo to wszystko jest bardzo osobiste. nie
              cierpię spędów, pielgrzymek i procesji Bożego Ciała. nie chadzam na
              nie od 13 roku zycia / do dzisiaj wojna z rodzicami w tej kwestii/
              wolę pogadać z Bogiem po cichu, gdzieś tam. no i nie mam krzyża w
              klasie . przynajmniej go nie profanuję, jak mi się myśli złe kotłują
              w głowie - wiadomo, w szkole różnie bywa smile
              • cherry.coke Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 14:52
                > Przesadza - o tym, ze religia jest obecna w szkole czy urzedzie.
                >

                >
                > no właśnie nie przesądza. można byc skurczybykiem w odłegłosci 10 cm
                > od krzyża. i dobrym, porządnym ateistą.

                Napisalam, ze jest obecna - w postaci swojego glownego symbolu - a nie ze jest
                przestrzegana smile Jesli nie jest przestrzegana, to juz w ogole bez sensu jest
                wieszanie.

                Ale juz odpuszczam, bo to semantyka.

                > po mojemu - naiwnością jest sądzić, że sam krzyz na scianie to
                > deklaracja poglądowa. pogląd zalezy od człowieka, a nie od symbolu
                > na ścianie.

                Wiesz ale to bardzo idealistyczne podejscie smile Mozna byc zlym katolikiem i
                wieszac wszedzie swoj symbol. Szczerze mowiac, w wiekszosci pewnie jest wieszany
                zupelnie bezrefleksyjnie. Ale to nie znaczy, ze ma tam byc smile

                > znam
                > paru ateistów i jedną agnostyczkę - sensowni, normalni ludzie, ale
                > cała masa jest takich własnie napastliwych - obrażających -
                > wyzywających od ciemnych mas tych, którzy w cos wierza.. to smutne -
                > ale cóż, niech każdy swiadczy swoimi słowami za siebie.

                Powiem ci szczerze, ze ja bardzo zlagodnialam, odkad nie mieszkam w Polsce.
                Tutejszy katolicyzm nie jest mi wpychany do gardla - jak jest w prasie dyskusja
                etyczna to wypowiada sie etyk, a nie ksiadz, jak jest polityczna to wypowiada
                sie polityk, a nie biskup. Pochowac sie mozna roznie, apostazje kosciol
                przyjmuje z godnoscia, az zaluje, ze nie moge zlozyc jej tu (polski kosciol nie
                przyjmie - ale chrzest przyjmie). A i jeszcze moje ulubione polskie pytania:
                "dlaczego Twoi rodzice nie maja slubu koscielnego"? "jak to, to mozna dziecka
                nie ochrzcic"? Naprawde, ile razy mozna odpowiedziec uprzejmie...

                Moze nie byc latwo tego zrozumiec osobie wierzacej, ale niewierzacy przy
                odrobinie pecha naprawde potrafi czuc sie w Polsce jak obywatel drugiej
                kategorii. To sie nawarstwia i irytuje.

                > szczerze? żadne. dla mnie krzyz jest symbolem, a modlę się do Boga,
                > nie do krzyża wink w mojej klasie krzyża nie ma, nie czuję takiej
                > potrzeby i juz. manifestuję swoja wiarę w zaciszu domowym. modle
                > się jak nikt nie widzi. bo to wszystko jest bardzo osobiste. nie
                > cierpię spędów, pielgrzymek i procesji Bożego Ciała. nie chadzam na
                > nie od 13 roku zycia / do dzisiaj wojna z rodzicami w tej kwestii/
                > wolę pogadać z Bogiem po cichu, gdzieś tam. no i nie mam krzyża w
                > klasie . przynajmniej go nie profanuję, jak mi się myśli złe kotłują
                > w głowie - wiadomo, w szkole różnie bywa smile

                No i super, ty sobie prywatnie wierzysz, a ja nie wierze, gadamy sobie na forum,
                nie musi sie to objawiac na scianie urzedu skarbowego smile
                • solaris31 Re: Krzyż w szkole. 07.11.09, 10:46
                  ech, wiem, żem idealistka wink mam juz swoje lata / i nie jest to 31
                  tylko nieco więcej wink/, no i wciąż walczę o ideały...

                  mnie tez się sympatycznie z Tobą rozmawia wink czyli to oznacza jedno -
                  można normalnie ze sobą porozmawaic mimo inności pogladów na tematy
                  fundamentalne - ale można, bez inwektyw i obrażania którejkolwiek ze
                  stron.. a jak tak przejrzeć ten wątek w całości / tylko komu by się
                  chciało, jak juz taki długi big_grin/ i kilka innych, to większość
                  interlokutorek jeździ po katolikach i wyzywa od ciemnych mas, miast
                  mówić o sensie sprawy i wolności wyznaniowej.

                  prawda jest taka, że osoba wierząca ma prawo do własnych poglądów -
                  ale jeśli je ma, od razu jest ciemną masą albo moherem. nikt nie
                  przyjmuje do wiadomości, że wiara to wybór każdego człowieka, jego
                  prawo. oczywiście, trzeba zachowac zdrowy rozsądek, trzeba widzieć
                  to, co jest złe i umiec o tym mówić. faktem tez jest, że kościóły
                  nie tylko katolickie rzadko przyznają się do błędów i większośc
                  spraw zamiataja pod dywan. nad czym ubolweam.

                  byłabym też nieobiektywna, gdybym nie napisała, że osoby niewierzące
                  s aatakowane w taki czy inny sposób. i nad tym tez ubolewam - ale -
                  nie mogę jako katoliczka wziąć odpowiedzianości za wszystkich moich
                  współwyznawców, w tym księzy i biskupów. odpowiadam za własne czyny
                  i poglady, za to , co ja sama robie i mówię. i dlatego nie zgodzę
                  sie nigdy na wrzucanie katolików do jednego worka. bardzo często
                  przyszywa sie łatę całości za błąd jednostki.

                  dlatego napisałam wyżej - oceniam ludzi jednostkowo, na podstawie
                  tego, jacy są , a nie kim są.
    • cherry.coke Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 11:23
      W ogole to napisze wam historyjke na temat (fikcyjna).

      Pracujemy sobie w urzedzie skarbowym. Siedzi nas tuzin przy okienkach na duzej
      sali. Pewnego dnia przynosze i wieszam na scianie plakat z fotka swojego
      dziecka. Reszta uznaje to za dziwne, ale na sugestie zdjecia go odpowiadam "A co
      ci plakat przeszkadza? To tylko jeden plakat, nie robi nic zlego, a dziecko jest
      dla mnie bardzo wazne i jest czescia mojego zycia. Nie lubisz dzieci?". Nie chce
      tez wymienic go na zdjecie trzymane na biurku czy w szufladzie. Na scianie ma
      byc i juz.

      No dobrze, w takim razie inni zaczynaja przynosic swoje plakaty z dziecmi i po
      paru dniach jest ich z dziesiec, konczy sie miejsce na scianie. Kolega nie ma
      dzieci i nie ma co powiesic - jego strata. Chcial powiesic za to plakat ze swoja
      zaglowka, ale nie, moga byc tylko dzieci. Bezdzietna kolezanka, podobno
      nieplodna, jakas ponura sie zrobila i chyba poplakuje w toalecie. Chciala sie
      zamienic na miejsca, zeby siedziec tylem do sciany, ale sie nie dalo. Klienci
      czekajacy w naszej sali chyba nie rozumieja, o co chodzi. Dziwni jacys - dzieci
      nie maja czy co?

      A moze jednak lepiej, zeby w urzedzie skarbowym na scianie wisial tylko
      kalendarz?...
      • denea Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 12:35
        No właśnie smile
        Dziś w urzędzie państwowym naliczyłam 2 zegary, 2 krzyże i jeden
        kalendarz (w dwóch pomieszczeniach) ;P
        Uważam, że to po prostu nie to miejsce, ot co.
    • morgen_stern Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 11:28
      Szkoła jak szkoła, a co powiecie na krzyże na poczcie? We wszystkich, w których ostatnio bywałam, są.
      Ubezpieczałam mieszkanie - na ścianie krzyż. Ale to prywatna firma, mogą se wieszać, co chcą.
      Krzyż widziałam też gdzieś w urzędzie, nie pamiętam niestety gdzie.

      Nie sądzicie, że to już jest jakaś krzyżowa obsesja?
      • echtom Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 12:02
        Najśmieszniejsze jest to, że ja - wierząca - w ogóle tych krzyży nie
        dostrzegam. Czy ktoś tu ma jakąś antykrzyżową obsesję? wink
        • cherry.coke Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 12:08
          Alez to naturalne, ze jako wierzaca nie dostrzegasz (mysle, ze to duza czesc
          podejscia wierzacych - doslownie "nie widza" tej kwestii, wiec w czym wtedy
          problem). Dostrzegalabys pewnie gwiazde Dawida, symbol radioaktywnosci albo
          Kaczora Donalda.
        • miedzymorze Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 12:28
          echtom napisała:

          > Najśmieszniejsze jest to, że ja - wierząca - w ogóle tych krzyży nie
          > dostrzegam. Czy ktoś tu ma jakąś antykrzyżową obsesję? wink
          >

          Jak nie dostrzegasz, to równie dobrze może ich nie być suspicious

          pozdr,
          mi
          • echtom Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 14:26
            Ale ja na samym początku napisałam, że wolałabym, żeby ich nie
            było smile Zdumiewa mnie tylko, że we Włoszech wytoczono takie ciężkie
            armaty, bo ktoś tam się rzucał, że mu się nie podoba.
    • madami Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 12:15
      Krzyż w szkole to symbol dominacji "jedynej słusznej" religii żadnej tam
      wolności.
    • alabama8 Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 12:49
      A potem idziemy, my baby do takiej szkoły na zebranie, siadamy pod
      krzyżem i przypominamy sobie słowa świętego Pawła:

      "(...) niechaj niewiasty na zebraniach milczą. Albowiem nie są
      powołane do tego, by przemawiać. Winny się podporządkować (...). A
      jeżeli chcą pouczyć się o jakiejś sprawie, niech się w domu zapytają
      swoich mężów. Bo nie przystoi niewieście przemawiać na zebraniu." (I
      Kor 14, V)

      Jak napisał gdzieśtam Pratchett - religia to nie stół z
      przystawkami, gdzie można sobie wziąść trochę miłosierdzia, pominąć
      umiarokwanie w jedzeniu i piciu (czy jakoś w tę mańkę). Albo
      bierzemy wszystko albo nic.
      • tebacha Dynia 06.11.09, 15:43
        A mi przeszkadzają dynie - symbol potepionych dusz i inne
        okultystyczno-satanistyczne ozdoby jakimi przyozdbiono szkołę na
        listopad. Dzieci moje nie chodzą na angielski, bo mimo, że synek
        powiedział, że rodzice nie pozwalają mu rysować tych masek dyniowych
        pani mu kazała. Córeczce to samo. Bo taki program! Jakie odszkodowanie
        dostanę?smile
        • maurra Re: Dynia 06.11.09, 15:52
          dynia nie jest symbolem religijnym
          gazetka o pierwszym dniu wiosny też nie
          i znaczek z jeżykiem w szatni przy nazwisku dziecka również nie jest



          • tebacha Re: Dynia 06.11.09, 15:55
            W starożytności, wydrążona i podświetlona dynia, umieszczona na domu
            wskazywała, że jego mieszkańcy czczą szatana i należą się im względy
            demonów. Dzisiejszy uśmiechnięty i wydawałoby się niegroźny wizerunek
            wydrążonej dyni to symbol potępionych dusz. Sprawa jest raczej prosta:
            masz dynie w oknie – czcisz szatana.
            • tebacha Re: Dynia 06.11.09, 15:58
              zn. nie czcisz szatana jesli nie masz świadmości tego symbolu, ale jest
              religijny...
            • syriana Re: Dynia 06.11.09, 15:58
              gdzie w starożytności?
              jakiego szatana? tego, w którego wierzą chrześcijanie?
              • tebacha Re: Dynia 06.11.09, 16:00
                Aby w pełni zrozumieć znaczenie Halloween, musimy sięgnąć do jego
                historii. Większość symboli i przebrań Halloween’owych to
                reminiscencja obrzędów druidycznego nowego roku. Kim byli druidzi?
                Byli oni magami, lekarzami, kapłanami starożytnego kultu natury.
                Czas, Halloween uważano za okres, kiedy granica między światami
                żywych i umarłych byłą najcieńsza, a więc i kontakt z duchami był
                wówczas najłatwiejszy. W naszych czasach druidowie prowadzą w tym
                czasie diaboliczne obrzędy, podczas których rytualnie zabija się
                zwierzęta a także i ludzi. Do celtyckich obyczajów związanych z
                czasem Halloween było składanie ofiar z dorosłych i dzieci, których
                wrzucano do wielkich ognisk wokół, których tańczyli wyznawcy kultu
                demonów. 1 listopada przypada celtycki nowy rok. Wówczas składano
                ofiary w postaci koni lub ludzi. Z historii wiemy, iż byli to
                przeważnie mężczyźni których palono żywcem jako ofiarę dla Samhain’a
                – jednego z największych władców demonów, boga śmierci i ciemności.
                Anton La Vey, autor książki Pt. „The Satanic Bible” (Biblia szatana)
                powiada, że: „Halloween jest najważniejszym dniem w roku Kościoła
                szatana.”

                A co z niewinnym zbieraniem słodyczy przez dzieci? Otóż druidowie też
                chodzili od zamku do zamku żądając poczęstunku… Ale nie mieli na
                myśli pokarmu dla ciała, ale dla duszy. Żądali bowiem młodej
                dziewczyny, która później była spalana na stosie w ofierze dla
                szatana… Gdy domownicy wydali dziewczynę, oni w podzięce zapalali
                świecę uczynioną z ludzkiego tłuszczu i wkładali ją do wyrzeźbionej
                głowy, co miało chronić wszystkich przed śmiercią ze strony demonów.
                Psikus dla tych, co nie dali poczęstunku też był – znaczyli drzwi
                takiego domu, aby szatan i inne demony mogły w najbliższą noc kogoś
                zabić, co bardzo często się zdarzało.

                Halloween i jego tradycja ze wszystkimi praktykami to nic innego
                jakodprawianie czarów. Najbardziej jednak niepokojące jest to, iż z
                uśmiechem na ustach przebieramy nasze dzieci za wiedzmy, kościotrupy,
                szkielety czy śmierć by powtarzały pogański rytuał druidzkich
                satanistycznych kapłanów.

                • tebacha Re: Dynia 06.11.09, 16:01
                  Cytuję artykuł, w którym facet i tak nie pisze jeszcze o wszystkim, ale
                  i tak dużo.
                  • syriana Re: Dynia 06.11.09, 16:06
                    strach się bać, po prostu

                    ach ci niestrudzeni chrześcijanie!
                    cały czas w pogotowiu, na straży
                    gotowi odkrywać przed nieświadomymi niczego innowiercami coraz to nowe symbole i
                    zagrożenia, jakże sprytnie ukryte a to przez Celtów, a to jeszcze inne
                    "starożytne" ludy

                • paszczakowna1 Re: Dynia 06.11.09, 16:07
                  > Z historii wiemy, iż byli to
                  > przeważnie mężczyźni których palono żywcem jako ofiarę dla Samhain’a
                  > – jednego z największych władców demonów, boga śmierci i ciemności.

                  Zlituj się i napisz skąd wytrzasnęłaś te bzdury. Słowo 'Samhain' oznacza po
                  prostu 1 listopada, i na ogół wywodzi się je od celtyckiego 'sam fuin', koniec
                  lata.
                  • tebacha Re: Dynia 06.11.09, 16:21
                    A ja mam taką definicję:
                    Szaman - osoba pełniąca funkcję religijną polegającą na
                    sformalizowanej i instytucjonalnej więzi ekstatycznej z istotami
                    nadludzkimi, duchami przodków lub demonami.
                    Dzięki badaniom etnologii oraz religioznawstwa wiemy, że fenomen
                    szamaństwa, dawniej kojarzony prawie wyłącznie z obszarem środkowej
                    Syberii (Tunguzi, Buriaci), był obecny w wielu innych systemach
                    wierzeń na wszystkich kontynentach. Wielka zasługa w badaniach
                    szamanizmu przypada Mircei Eliademu.
                    Słowo "szaman" pochodzi z języka wschodniosyberyjskich Ewenków,
                    dawniej Tunguzów. U Mandżurów występuje jako sama, a u Goldów siaman.
                    Czasownik sa, od którego pochodzi to słowo, odpowiada polskiemu
                    terminowi "znachor" lub "wiedźma".
                    Funkcja szamańska cechuje się czterema cechami konstytutywnymi:
                    Szaman działa poprzez ekstazę. Polega ona na wejściu w trans poprzez
                    rytmikę tańca lub uderzania w bębenek, podczas którego szaman doznaje
                    duchowego opuszczenia własnego ciała. Pozwala mu to na wejście w
                    kontakt ze światem nadludzkim, podjęcie podróży do nieba, bądź
                    zejście do świata podziemnego, napotkania duchów opiekunów,
                    zaprzyjaźnionych bądź też wrogich, i wykonania swej misji.
                    Szaman posiada więzi na "tamtym świecie". Siła szamana polega na
                    posiadaniu właściwych układów z potężnymi i wpływowymi w zaświatach
                    duchami. Walcząc z niektórymi z nich, szaman wspiera się sojuszami z
                    innymi. Dlatego też szamanem nie jest ten, kto chce, lecz ten, który
                    został przez duchy wybrany i wprowadzony w "tamten świat".
                    Szaman jest trwałym elementem życia społecznego, jego instytucja jest
                    nieodzowną dla jego wspólnoty. Dzięki inicjacji szaman posiada
                    właściwą wiedzę, potrzebną w trudnych sytuacjach, gdy musi wyruszać w
                    zaświaty, aby pomóc jednostkom bądź całej swej wspólnocie.
                    Szaman działa z pobudek altruistycznych. Na ogół jego dwie
                    najważniejsze funkcje to:
                    odprowadzanie umarłych w zaświaty. Umarli potrzebują opieki w swej
                    ostatniej drodze, gdyż zanim dojdą do jej końca, czyhają na nich
                    wielkie niebezpieczeństwa. Szaman przeprowadza dusze zmarłych przez
                    zaświaty, do bram ich miejsca odpoczynku;
                    przywracanie zbiegłej duszy osobom chorym. Choroba jest na ogół
                    wywołana odejściem duszy bądź wyniszczaniem duszy przez złego ducha;
                    rola szamana polega na odnalezieniu duszy błąkającej się... Reszta w
                    Wikipedii np.
                    • cherry.coke Re: Dynia 06.11.09, 16:28
                      Co ma Samhain do szamana??? big_grin
                      To juz piernik i wiatrak maja wspolna make...
                      • tebacha Re: Dynia 06.11.09, 16:37
                        No masz rację. Nie doczytałam. Myslę, że facet miał na mysli szamana po
                        prostu i ja od razu w tę stronę poszłam. Może pomylił pojęcia, a posty
                        czytam po łebkach, bo obiad mi się jara.
                    • paszczakowna1 Re: Dynia 06.11.09, 16:30
                      A ja mam taką:

                      Szatnez (hebr. שעטנז mieszanie materiałów) - przepis religijny judaizmu
                      wywiedziony z Kpł. 19, 19 i Pwt. 22, 11. , który zakazuje łączenia włókien wełny
                      i lnu w tkaninach. Pobożny żyd jest zobowiązany zdjąć ubranie, jeśli zauważył,
                      że jest wykonane niezgodne z szatnez. Istniały wyjątki od tej reguły: szaty
                      kapłana sprawującego kult w Świątyni, cyces i całun mogły być wykonane z
                      materiałów łączących te dwa rodzaje nici.

                      Też z wikipedii i też na s.
                    • maurra Re: Dynia 06.11.09, 16:39
                      a ja taką:
                      Shamo (jap. 軍鶏wink – rasa kur wywodząca się z Japonii. Koguty tej rasy charakteryzują się wielkim temperamentem w stosunku do innych ras kur. Waga koguta wynosi ok. 6 kg, a kury ok. 4,5 kg.
                      W języku japońskim określenie "Shamo" (jap. 軍鶏wink oznacza po prostu "kurę bojową" i przynależne jest całej kategorii kur ras bojowych, nie zaś jednej tylko rasie
                      • tebacha Re: Dynia 06.11.09, 16:43
                        No macie, mnie macie, juz napisałam wyżej, że się walnęłam za autorem
                        skądinąd dobrego (nadal tak uważa) artykułu. tongue_out
            • maurra Re: Dynia 06.11.09, 16:08

              ...a dziś wydrążone i podświetlone dynie są powszechnie występującym w Polsce symbolem religijnym ozdabiającym przez cały rok izbę sejmową a także poczty, urzędy gminy, skarbówki i przedszkola
              natomiast każda próba usunięcia dyni z przedszkoli traktowana jest jak brutalny atak na najświętsze wartości satanizmu tongue_out
            • cherry.coke Re: Dynia 06.11.09, 16:10
              > W starożytności, wydrążona i podświetlona dynia, umieszczona na domu
              > wskazywała, że jego mieszkańcy czczą szatana i należą się im względy
              > demonów. Dzisiejszy uśmiechnięty i wydawałoby się niegroźny wizerunek
              > wydrążonej dyni to symbol potępionych dusz. Sprawa jest raczej prosta:
              > masz dynie w oknie – czcisz szatana.

              W starozytnosci atrybutem Zeusa byl piorun. Dzisiaj oznacza on wysokie napiecie.
              Sprawa jest raczej prosta: kazdy transformator to poganska swiatynia.

              A tak na serio - nie akceptowalabym uczenia mojego dziecka wierzen czy okultyzmu
              przez szkole ani ich praktykowania, natomiast dopoki pozostaje to na poziomie
              Marzanny, puszczania wiankow czy Halloween nie mam z tym problemu. Jak tez z
              opracowywaniem Biblii na literaturze. Nie mam rowniez problemow z zajeciami z
              religioznawstwa.
              • echtom Ciekawie się dyskusja rozwija :) 06.11.09, 21:32
                Najpierw krzyż, potem swastyka, teraz dynia. To może pogadamy o projekcie kar za noszenie koszulek z Che Guevarą? wink
                • maurra Re: Ciekawie się dyskusja rozwija :) 06.11.09, 22:56
                  Mnie rozbroili czciciele Zeusa w transformatorach big_grin
      • ardzuna Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 21:23
        alabama8 napisała:

        > A potem idziemy, my baby do takiej szkoły na zebranie, siadamy pod
        > krzyżem i przypominamy sobie słowa świętego Pawła:
        >
        > "(...) niechaj niewiasty na zebraniach milczą. Albowiem nie są
        > powołane do tego, by przemawiać. Winny się podporządkować (...). A
        > jeżeli chcą pouczyć się o jakiejś sprawie, niech się w domu zapytają
        > swoich mężów. Bo nie przystoi niewieście przemawiać na zebraniu." (I
        > Kor 14, V)

        Popatrz na to z innej strony, to by znacząco skróciło czas zebrań. Tatusiów na
        zebraniach jest mniej.
    • cynamonowy_chochlik Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 17:38
      Ogromnie się cieszę, że dużo osób w tym wątku napisało, że przecież zawsze można
      powiesić swój symbol religijny obok krzyża.
      Od dłuższego czasu się nad tym zastanawiam, bo u mnei w pracy (szkoła) krzyże
      wiszą, a ja bym chciała coś, co reprezentuje moją religię.

      Wierzę w Wielkiego Penisa. My, wszyscy mieszkańcy Ziemi, żyjemy tak naprawdę na
      Wielkim Penisie (widać to z odpowiedniej perspektywy). Według naszej wiary
      gdzieś we Wszechświecie istnieje również Wielka Pochwa. Wierzymy, że kiedyś w
      przyszłości obie planety się ze sobą spotkają, a wtedy nastąpi Odrodzenie i już
      nigdy nie będzie śmierci, wojen, nieszczęścia.
      Moim symbolem religijnym jest oczywiście penis, często przedstawiany we wzwodzie
      z wytryskującymi z niego plemnikami.
      Dziękuję Wam! Teraz na pewno się odważę powiesić go u mnie w szkole i będę się
      go domagać w każdym miejscu, z którego często korzystam.
      • ardzuna Re: Krzyż w szkole. 06.11.09, 21:27
        To już odeszłaś od wiary w Latającego Potwora Spaghetti?
        pl.wikipedia.org/wiki/Lataj%C4%85cy_Potw%C3%B3r_Spaghetti
    • berdebul Re: Krzyż w szkole. 07.11.09, 01:46
      Krzyż na ścianie mi nie przeszkadza, wisi w każdej sali/auli na mojej uczelni. Wisi również Godło. Czy cudzoziemcom powinien przeszkadzać Orzeł? Nie. Tak samo z krzyżem. A niech sobie wisi.
      • reszka2 Re: Krzyż w szkole. 07.11.09, 09:18
        W dzisiejszej Świątecznej jest kilka dyskusji na temat obecności symboli
        religijnych w przstrzeni publicznej - ciekawe, nie powiem, zwłaszcza
        pocieszające jest to, że autorzy widzą to w "troszkę" szerszej perspektywie niż
        gdakanie na równi z innymi jakie prezentuje - niestety - większość
        przedpiszących. Uff.
    • kawka74 Re: Krzyż w szkole. 07.11.09, 10:03
      > Dla mnie krzyż w szkole nie jest symbolem wolności religijnej.

      Bo nie jest.
      Wreszcie ktoś się za to wziął.
      A kard. Dziwisz bardzo ciekawie pojmuje wolność. Bardzo.
      • solaris31 prawa osób wierzących też są łamane... 07.11.09, 10:55
        proszę, oto dowód.

        wiadomosci.onet.pl/2074130,12,obowiazkowe_lekcje_o_seksie_wbrew_rodzicom,item.html

        więc - moje drogie - wszyscy mamy pod górkę. i wierzący, i
        niewierzący smile
        • kawka74 Re: prawa osób wierzących też są łamane... 07.11.09, 11:27
          Ale przynajmniej z tych lekcji o seksie może będzie jakiś pożytek ;p
          • solaris31 Re: prawa osób wierzących też są łamane... 07.11.09, 12:21
            wink

            ale mówiąc serio - jeśłi ktoś narzuca styl prowadzenia tych zajęc w
            sposób niezgodny z czyjąś wiarą / nie tylko katolicką, ale i
            muzułmańską/, no to jest to już zamach na wolnośc wyznania. i według
            mnie duzo gorszy niż problem z krzyżem lub jego brakiem. to już
            jest jasny przekaz, a nie domniemany.
            • kawka74 Re: prawa osób wierzących też są łamane... 07.11.09, 12:37
              To mówiąc serio:
              IMO pomysł zajęć nie jest zamachem na wolność religijną, tylko na płciowe ogłupienie małolatów, z którym rodzice najwyraźniej sobie nie radzą. Nie sądzę, żeby te zajęcia były demonstracją ateizmu czy antyklerykalizmu, są raczej aktem rozpaczy.
              • solaris31 Re: prawa osób wierzących też są łamane... 07.11.09, 12:54
                nie, mylisz się. jeśli ja - katoliczka - nie dopuszczam uzywania
                antykoncepcji to mam prawo do tego, żeby moje dziecko nie musiało
                się uczyć o tabsach i prezerwatywach. to jest w dysonansie z moimi
                przekonaniami.

                ale to tylko teoria, bo oczywiście, zamierzam dzieci uświadomić, co
                to jest gumka wink a potem niech same wybierają.

                a jesli już w ogóle mówimy o rodzicach i edukacji sexualnej - to
                własnie tu jest cały problem. rodzice są nieudolni w tym zakresie
                i wszystko spada na szkołe. nie wiem tylko, czy sami guzik wiedza,
                czy nie chcą dzieci edukować. ale myślę też, że w dzisiejszych
                czasach młodziez jest bardziej świadoma niz niejeden dorosły wink

                ze mną tez o sexie nie rozmawiano, co nie przeszkodziło mi zasięgnąc
                języka tu i tam, i zaplanować dokładnie i bez tabsów dwójkę dzieci wink
                • kropkacom Re: prawa osób wierzących też są łamane... 07.11.09, 13:04
                  > nie, mylisz się. jeśli ja - katoliczka - nie dopuszczam uzywania
                  > antykoncepcji to mam prawo do tego, żeby moje dziecko nie musiało
                  > się uczyć o tabsach i prezerwatywach. to jest w dysonansie z moimi
                  > przekonaniami.

                  Oczywiście masz prawo mieć takie a nie inne przekonania ale generalnie to dużo
                  ryzykujesz i Twoje dzieci także. Prezerwatywa to nie tylko jakiś tam środek
                  antykoncepcyjny ale także ochrona przed wieloma chorobami przenoszonymi drogą
                  płciową. No chyba że masz nadzieje że z seksem poczekają do nocy poślubnej.
                  Niestety nadzieja jest wiesz czyją matką tongue_out
                  • solaris31 Re: prawa osób wierzących też są łamane... 07.11.09, 13:11
                    oj, Kropka, przeciez ja napisałam, że to teoria wink

                    wiadomo, że będę uświadamiać, ale przede wszystkim będę uczyć i
                    ostrzegać przez zagrożeniami. ale zgodnie z przekonaniami będę tez
                    uczyć i oczekiwac, że moje córki nie wejdą do łóżka z pierwszym
                    lepszym,a zanim to zrobią / bo nie sądze, zeby mi sie z tego
                    wyspowiadąły wczesniej big_grin/ powiem im, czym to grozi i w jaki sposób
                    sie powołuje dzieci na świat. zasadniczo katolik powinien współżyć
                    wyłącznie z małżonkiem, więc odpada problem chorób. ale to też
                    tylko teoria.

                    owszem, mam nadzieję, że poczekają do ślubu, ale nie będę na tyle
                    naiwna, żeby nie edukowac wcześniej. to jest dla mnie jasne jak
                    słoneczko. mimo swoich przekonań nie straciłam jeszcze rozumu wink
                    • kropkacom Re: prawa osób wierzących też są łamane... 07.11.09, 13:20
                      Ok. Ale edukacji seksualnej w szkole jesteś przeciwna, tak? Trochę to dziwne. W
                      końcu sama jako przeciwniczka prezerwatyw jaką wiedzę przekażesz dzieciom? Jakoś
                      mi się to wszystko kłóci tongue_out Bo z jednej strony "nie uznajesz" a drugiej "masz
                      nadzieję" że jednak ale fachowej informacji w szkole nie chcesz tongue_out
                      • solaris31 Re: prawa osób wierzących też są łamane... 07.11.09, 13:28
                        nie jestem przeciwna edukacji, ale zmuszaniu do niej. to różnica.

                        a co do gumek - ech, wiem, że jest tu nieścisłośc. ale co mam
                        wybrać? dobro dziecka czy przekonania ze średniowiecza? niestety,
                        jeśli chodzi o dobro moich dzieci/ bo nie jestem jak wspomniałam na
                        tyle naiwna, żeby wierzyć, że poczekają z tym sexem/, to stawiam je
                        na pierwszym miejscu, nawet przeciw poglądom. niestety sad mówię to z
                        bólem, ale co zrobić. może się nie zesmażę w piekle za ten post wink

                        generalnie...zamierzam powiedziec, co to guma i do czego służy,
                        mówiąc jednoczesnie, że jest to niezgodne z wiarą, ale wybór droga
                        córko nalezy do Ciebie... to tak chyba najkrócej. taki mam plan w
                        głowie, a co będzie za 10 lat - nie wiem.
                        • kropkacom Re: prawa osób wierzących też są łamane... 07.11.09, 13:33
                          To mnie zawsze odrzucało w religii że zmusza ona swoich wyznawców do takich
                          "wyborów". Z jednej strony uznajesz jakieś tam prawdy ale w duchu wiesz że są
                          albo nieżyciowe albo po prostu ryzykowne.
                          • solaris31 Re: prawa osób wierzących też są łamane... 07.11.09, 13:35
                            niestety to prawda sad kościół nie umie dostosowac się do skoków
                            cywilizacyjnych, i tacy jak ja cierpią na poważne dylematy
                            moralne sad
                            • echtom Re: prawa osób wierzących też są łamane... 07.11.09, 13:58
                              > i tacy jak ja cierpią na poważne dylematy moralne sad

                              Też je miałam, kiedy po latach precyzyjnego stosowania zawiodło mnie NPR. Jeżeli katolika definiuje się według stosunku do antykoncepcji (na forum na pewno) wychodzi na to, że nie jestem już katoliczką.
                              • solaris31 Re: prawa osób wierzących też są łamane... 07.11.09, 15:38
                                forum tu nie ma nic do rzeczy. kazda osoba, która wyznaje jakąs
                                wiarę ma obowiązek stosowac sie do jej zasad. wszystkich. mając
                                inny stosunek do tabsów wciąz pozostajesz chrześcijanką. a tak
                                naprawdę, czy nie najwazniejsze jest być po prostu dobrym
                                czlowiekiem?
                                • echtom Re: prawa osób wierzących też są łamane... 07.11.09, 18:28
                                  > mając inny stosunek do tabsów wciąz pozostajesz chrześcijanką

                                  To dobrze smile W sumie chrześcijaństwo to dla mnie wybór, a katolicyzm - przywiązanie do tradycji. Dlatego głupio bym się czuła, przechodząc do jakiegoś kościoła protestanckiego. A co do ostatniego jak najbardziej się zgadzam smile
                            • szyszunia11 Re: prawa osób wierzących też są łamane... 08.11.09, 23:15
                              solaris31 napisała:

                              > niestety to prawda sad kościół nie umie dostosowac się do skoków
                              > cywilizacyjnych, i tacy jak ja cierpią na poważne dylematy
                              > moralne sad

                              niekoniecznie. absolutnie bym nie chciała popaść nigdy w taką hipokryzję - niby w coś wierze, niby coś popieram, ale w głebi duszy wiem, że to jest "niezyciowe" i mam zamiar przymykac oko. Ustami głosze jedno a zyciem mówię co innego. Nie solaris, bynajmniej nie wszyscy wierzący tak uważają.
                              • solaris31 Re: prawa osób wierzących też są łamane... 09.11.09, 01:34
                                ja nie napisałam, że przymykam oko. napisałam, że mam dylematy,
                                umiem się do nich przyznac i to wszystko. tak jest uczciwie. mam Ci
                                tu głupoty gadać, że mi jest łatwo, bo mi wszystko pasuje? nie, tego
                                nie napiszę bo to nieprawda, jest mi cholernie trudno, tym bardziej,
                                że zewsząd słyszę że tabsy to nic takiego, a guma tez w sumie może
                                być, bo przeciez to ja, kobieta moge o sobie decydować - i takie
                                tam...

                                ale mimo wszystko ja sama decyduję sie zyć w zgodzie ze swoja
                                wiara. ale moje dzieci będa miały kiedys wybór. zrobię wszystko,
                                żeby wybrały dobrze. i to wszystko.
                    • szyszunia11 Re: prawa osób wierzących też są łamane... 08.11.09, 23:12
                      zasadniczo katolik powinien współżyć
                      > wyłącznie z małżonkiem, więc odpada problem chorób. ale to też
                      > tylko teoria.

                      alez to nie tylko teoria. Mnóstwo ludzi tak własnie postepuje pod jednym wszakże warunkiem - że widzą w tym wartość i własny wybór a nie nakaz mamusi li tylko.
                      • solaris31 Re: prawa osób wierzących też są łamane... 09.11.09, 01:36
                        dla mnie to niestey wymierający gatunek. sama nim jestem . może
                        widzę to za bardzo pesymistycznie.. ale sama pomyśl, ile dziewczyn
                        idzie do ślubu w prawdziwej czystości? dla mnie dziewictwo było ,
                        jest i będzie ogromną wartością, ja czekałam i wiem, że zrobiłam
                        dobrze. ale swiat jest jaki jest. i czasem się czuję jak
                        Matuzalem...
                • maurra Re: prawa osób wierzących też są łamane... 07.11.09, 13:24
                  ale informowanie o skuteczności, skutkach ubocznych czy zasadach
                  stosowania tabsów to nie nakaz ich używania z jednoczesnym zakazem
                  npr. To przestawienie możliwie maksymalnie obiektywnie i bezstronnie
                  pełnej informacji nt. współczesnej antykoncepcji bez kłamstw w imię
                  ideologii czy wiary.
                  Ty nie życzysz sobie uczyć dziecka o tabsach, kolejny rodzic nie
                  bedzie sobie życzył lekcji o ewolucji, następny zażąda, żeby nie
                  poruszano tematu swietej inkwizycji czy reformacji a kolejny, żeby
                  jego dziecka absolutnie nie narażać na styczność z twórczością
                  Michała Anioła w imię niepowodownia dysonansów u katolickiego
                  rodzica.
                  • solaris31 Re: prawa osób wierzących też są łamane... 07.11.09, 13:32
                    ale informowanie o skuteczności, skutkach ubocznych czy zasadach
                    > stosowania tabsów to nie nakaz ich używania z jednoczesnym zakazem
                    > npr. To przestawienie możliwie maksymalnie obiektywnie i
                    bezstronnie
                    > pełnej informacji nt. współczesnej antykoncepcji bez kłamstw w
                    imię
                    > ideologii czy wiary.

                    niekoniecznie. nie wiem, co i jak będzie przedstawiane.i dlatego
                    własnie, że jestem wierząca podejme się zadania uświadamiania sama.
                    i nie chcę, żeby ktoś o tym decydował. chce decydować sama.

                    natomiast co do reszty, obawiam się , że możesz mieć rację...
                    zresztą, akurat katolicy tutaj nie maja takich problemów, natomiast
                    juz swiadkowie Jehowy tak. im nie wolno się uczyc o pewnych rzeczach
                    i w szkołach z tego tytułu są strasznie problemy sad

                    jak chodzi o ewolucję - mówi się ogólnie, że chrześcijanstwo odrzuca
                    teorie Darwina. a to nieprawda. kiedys mi to fajnie jakis ksiądz
                    tłumaczył - katolik wierzy, że w pewnym moemecnie ewolucji Bóg dał
                    człowiekowi duszę - więc człowieka jakby stworzył. małpki - ależ
                    proszę bardzo. opis stworzenia w Biblii jest opisem literackim, nie
                    dokumentem.
                    • kropkacom Re: prawa osób wierzących też są łamane... 07.11.09, 13:40
                      Z tego co wiem to świadkowie Jehowy są bardziej ufni w prawdy religii niż
                      wiekszość katolików (na szczęście). smile
                      • solaris31 Re: prawa osób wierzących też są łamane... 07.11.09, 13:44
                        wiesz, niestety mam z nimi do czynienia i to jest prawdziwa masakra :
                        (
                  • echtom Re: prawa osób wierzących też są łamane... 07.11.09, 14:02
                    > To przestawienie możliwie maksymalnie obiektywnie i bezstronnie
                    > pełnej informacji nt. współczesnej antykoncepcji bez kłamstw w imię
                    > ideologii czy wiary.

                    Nieprawda, Maurra. Wyznawcy tabsów nie przedstawią "możliwie maksymalnie
                    obiektywnie i bezstronnie pełnej informacji" nt. NPR, więc nie miej złudzeń, że
                    możliwa jest edukacja seksualna w 100 % rzetelna i wolna od ideologii.
                    • maurra Re: prawa osób wierzących też są łamane... 07.11.09, 14:23
                      > Nieprawda, Maurra. Wyznawcy tabsów nie przedstawią "możliwie
                      maksymalnie
                      > obiektywnie i bezstronnie pełnej informacji" nt. NPR, więc nie
                      miej złudzeń, że
                      > możliwa jest edukacja seksualna w 100 % rzetelna i wolna od
                      ideologii.>


                      ale co nieprawda? bo póki co zwolennicy antykoncepcji innej niz NPR
                      w szkolach nie są w ogóle dopuszczani do głosu
                      na wdż króluje przekonywanie nastolatów w szczytowej fazie burzy
                      hormonalnej że najlepsze dla nich jest npr
                      Pisząc o porządnej edukacji seksualnej mam na mysli zajęcia do
                      których prowadzenia nie dopuszcza się ani extremy przekonującej że
                      masturabacja uszkadza mózg ani tej, która za najlepszą antykoncepcję
                      uważa tabletkę wczesnoporonną
                    • szyszunia11 Re: prawa osób wierzących też są łamane... 08.11.09, 23:19
                      echtom napisała:

                      > > To przestawienie możliwie maksymalnie obiektywnie i bezstronnie
                      > > pełnej informacji nt. współczesnej antykoncepcji bez kłamstw w imię
                      > > ideologii czy wiary.
                      >
                      > Nieprawda, Maurra. Wyznawcy tabsów nie przedstawią "możliwie maksymalnie
                      > obiektywnie i bezstronnie pełnej informacji" nt. NPR, więc nie miej złudzeń, że
                      > możliwa jest edukacja seksualna w 100 % rzetelna i wolna od ideologii.

                      dokładnie zgadzam się. niedawno wpadła mi w ręce ulotka jakichś tam tabletek anty gdzie przedstawiono rózne metody antykoncepcji gwoli oświecenia narodu. Poz akoniec wymieniono "metody naturalne" kwitując krótko, że niestety wiele kobiet ma nieregularne cykle więc wtedy ta metoda nie działa. I się zastanawiam jak można kłamać na ulotce informacyjnej o tematyce medycznej?
                      • echtom Re: prawa osób wierzących też są łamane... 09.11.09, 08:28
                        > I się zastanawiam jak można kłamać na ulotce informacyjnej o
                        tematyce medycznej?

                        Jeżeli na "metodach naturalnych" nikt nie zarabia, to można tongue_out
                        • ardzuna Re: prawa osób wierzących też są łamane... 09.11.09, 19:29
                          polki.pl/seks_antykoncepcja_bezpiecznyseks_artykul,10001135.html

                          Skuteczność 66% to dla mnie żadna skuteczność. Skuteczność metody
                          antykoncepcyjnej zaczyna się od 99,9%. No ale ja stosuję
                          antykoncepcję po to, żeby nie zajść w ciążę, a nie po to żeby z
                          hukiem wpaśc.
                          • maurra Re: prawa osób wierzących też są łamane... 09.11.09, 20:36
                            ardzuna napisała:
                            > polki.pl/seks_antykoncepcja_bezpiecznyseks_artykul,10001135.html

                            czegokolwiek byś niezalinkowała, za wszystkim stoi lobby farmaceutyczno-ginekologiczne które postawiło sobie za cel nieustanne powiększanie odsetka kobiet umierających na raka

                            Tylko NPR jest ideologicznie neutralny, absolutnie żadne lobby za nim nie stoi, jest naukowo zweryfikowany w słynących z wysokiego poziomu i absolutnej bezstronności katolickich ośrodkach badawczych im. Jana Pawła II, które systematycznie publikują wyniki swych badań w Lancecie smile
                • kawka74 Re: prawa osób wierzących też są łamane... 07.11.09, 13:35
                  > nie, mylisz się.

                  A to czemu?
                  Piszę o punkcie widzenia pomysłodawców - naprawdę nie sądzę, żeby mieli na celu pokazanie katolikom czy muzułmanom, gdzie ich miejsce. Po prostu liczba nastolatek w ciąży przekroczyła ich wytrzymałość.
                  • solaris31 Re: prawa osób wierzących też są łamane... 07.11.09, 13:45
                    pisałam już wyżej czemu. córka mi sie budzi, więc szybciutko
                    napisze, że po mojemu ciąza nastolatki to wina i problem rodziców, a
                    nie państwa.
                    • kawka74 Re: prawa osób wierzących też są łamane... 07.11.09, 13:53
                      Chyba się nie rozumiemy.
                      • solaris31 Re: prawa osób wierzących też są łamane... 07.11.09, 15:30
                        chyba nie sad ja po prostu sprzeciwiam się zmuszaniu do czegokolwiek
                        w tak drazliwej sprawie jaką jest wiara i jej stosunek do sexu.
                        powód jest prosty - nie wierzę w całkowitą obiektywność prowadzącego
                        takie zajęcia. siłą rzeczy osoba prowadząca przemyci choćby
                        nieswiadomie własny światopogląd. ale będe wciąz uważac, że zarówno
                        za wychowanie, jak i edukację w tym zakresie odpowiedzialni są
                        przede wszystkim rodzice, nie szkoła.

                        a może by tak zacząć uczyć, że piątka partnerów w miesiącu to sex
                        a'`la sport, a nie sex a'la uczucie? a my tu wciąż tylko o tabsach
                        i tabsach... przecież dzisiaj sex stał sie sportem - ale może by tak
                        zapytać, czy to jest takie właściwe? i więcej mówić o tym, że
                        jednak nie? sex to nie tabsy i gumy.

                        mnie się osobiście bardzo podoba książka Wisłockiej - t asłynna wink
                        tam jest wszystko napisane fajnie i zwyczajnie,a przede wszystkim
                        prawdziwie i rzeczowo. gdybym miała gwarancję, że ktos moim dzieciom
                        nie będzie tłukl czegoś innego do głowy, na przykład tego, że
                        aborcja to nic takiego i tableta wczesnoporonna to tabletka anty -
                        no to wtedy miałabym mniej wątpliwości. a nieuki są zarówno po
                        stronie tabsów, jak i po stronie NPR.
                        • echtom Re: prawa osób wierzących też są łamane... 07.11.09, 18:31
                          > nie wierzę w całkowitą obiektywność prowadzącego
                          > takie zajęcia. siłą rzeczy osoba prowadząca przemyci choćby
                          > nieswiadomie własny światopogląd

                          Otóż to. Ja też absolutnie nie wierzę, że ten sam prowadzący równie obiektywnie i rzetelnie przedstawiłby wady i zalety wszystkich metod antykoncepcyjnych od NPR do tabsów. O bardziej subtelnych kwestiach związanych z seksualnością nie wspominając.
                • ardzuna Re: prawa osób wierzących też są łamane... 07.11.09, 18:40
                  solaris31 napisała:

                  > nie, mylisz się. jeśli ja - katoliczka - nie dopuszczam uzywania
                  > antykoncepcji to mam prawo do tego, żeby moje dziecko nie musiało
                  > się uczyć o tabsach i prezerwatywach. to jest w dysonansie z moimi
                  > przekonaniami.

                  Tak, a jeśli nie dopuszczasz rozwodow, to masz prawo do tego zeby
                  twoje dziecko nie bylo uczone ze rozwody istnieją. W przypadku gdyby
                  któreś z dzieci w klasie twojego dziecka miało rozwiedzionych
                  rodziców, winno kłamać, że jego rodzina jest pelna by nie narazić
                  twoich przekonań na szwank (przepraszam, na DYSONANS).
                  • solaris31 Re: prawa osób wierzących też są łamane... 08.11.09, 22:05
                    Tak, a jeśli nie dopuszczasz rozwodow, to masz prawo do tego zeby
                    > twoje dziecko nie bylo uczone ze rozwody istnieją. W przypadku
                    gdyby
                    > któreś z dzieci w klasie twojego dziecka miało rozwiedzionych
                    > rodziców, winno kłamać, że jego rodzina jest pelna by nie narazić
                    > twoich przekonań na szwank (przepraszam, na DYSONANS).


                    nie dość, że nie czytałas wszystkiego, co napisałam w tym watku, to
                    jeszcze jestes złośliwa uncertain radzę więc przeczytać raz jeszcze, a
                    potem silić się na te złosliwości.
                    • ardzuna Re: prawa osób wierzących też są łamane... 08.11.09, 22:57
                      solaris31 napisała:

                      > nie dość, że nie czytałas wszystkiego, co napisałam w tym watku,
                      to
                      > jeszcze jestes złośliwa uncertain radzę więc przeczytać raz jeszcze, a
                      > potem silić się na te złosliwości.

                      Tak cię zabolało, ze wyciągam logiczne konsekwencje z tego co
                      napisałaś, że aż usiłujesz mi wmówić złośliwość?
                      • solaris31 Re: prawa osób wierzących też są łamane... 09.11.09, 01:45
                        noe, nie zabolało. stwierdzam fakt.

                        natomiast co do logiczności... widzisz, gdyby sprzeczytała
                        dokładnie, to doczytałabyś, że cokolwiek uważam, to jest to sprawa
                        wyłącznie moją. dzieciom chce przekazać to, co chce i czekac na ich
                        wybór. pisałam to conajmniej kilka razy w tym wątku.

                        nie rozumiem tez , po co tu mieszasz sprawę rozwodów. one sa
                        dopuszczalne przez kościól w sensie, że osoba rozwiedziona może
                        normalnie w kościele uczestniczyc. ale jeśli zwiąże się z kims
                        innym, wtedy popełnia grzech cudzołóstwa. nierozerwalność
                        sakramentu jest oczywista dla kościoła - dla mnie też. ale wbrew
                        temu co myślisz - ja nie oceniam ludzi innych niz ja. za to robisz
                        to Ty. wszystko, co robią katolicy obciąża ich własne sumienie i
                        tyle. nie moje. moje obciąża tylko to, co robię ja sama.

                        jak tak dobrz eznasz katolicyzm, to powinnaś też wiedzieć, że
                        katolik nie osądza, a już na pewno nie piętnuję nikogo, zwłasza
                        dzieci z rozbitych rodzin. tutaj to już pojechałaś za daleko.

                        i tak sie składa, że mam rozwiedzioną teściową, z aktórą jestem
                        cąłym sercem, bo miała męża skurczybyka, i rozwiedzonego brata,
                        którego bardzo kocham - ale to jest jego sprawa, że rozstal się z
                        żoną, nie moja. mnie nic do tego. niedługo będę chrzestną jego
                        synka.
                        • ardzuna Re: prawa osób wierzących też są łamane... 09.11.09, 19:25
                          solaris31 napisała:

                          > natomiast co do logiczności... widzisz, gdyby sprzeczytała
                          > dokładnie, to doczytałabyś, że cokolwiek uważam, to jest to sprawa
                          > wyłącznie moją. dzieciom chce przekazać to, co chce i czekac na
                          ich
                          > wybór. pisałam to conajmniej kilka razy w tym wątku.

                          To nie zmienia faktu, że w poście, który skomentowałam, napisałaś
                          zgoła co innego. a ja wyciągnęłam z tego logiczne konsekwencje -
                          absurdalne, ale takie też były twoje wcześniejsze wywody.
                          Pokazywanie komuś że jego twierdzenia są absurdalne, nie jest
                          złośliwością. To zwykła technika dyskusji.

                          I chyba niewiele z niej zrozumiałaś, na co wskazuje twoje
                          tłumaczenie dotyczące rozwodów.
        • maurra Re: prawa osób wierzących też są łamane... 07.11.09, 12:40
          Szkoła jest miejscem, gdzie dziecko powinno zostać wyposażone w rzetelną, solidną i zgodną z aktualnym stanem nauki wiedzę oraz co nawet ważniejsze - parę bardzo istotnych umiejętności.
          Między innymi dlatego na biologii jest teoria ewolucji zamiast kreacjonizmu, fizyka z astronomią a nie astrologią oraz matematyka a nie numerologia.
          Natomiast z ust np. katechetów w szkole można usłyszeć, że NPR ma 98% skuteczności, prezerwatywa ma pory przepuszczające plemniki, tabsy prowadzą do śmierci w męczarniach, w czasie in vitro morduje się dzieci, a kobieta-dziewica jest prezentem dla męża.

          ad. linkowanego newsa - w Polsce to rodzic decyduje czy posyłać dziecko na takie zajęcia czy nie.
          A szkoda, bo jeśliby zrobić je obowiązkowymi, odsuwając od tych zajęć dziewczątka po kursach na KUL-u czy innej ATP, byłaby szansa na porządną, wyciśniętą z obskurantyzmu edukację nt. seksualności człowieka. W niechciane ciążę nie zachodzą bowiem w tym kraju wyłącznie nastoletnie ateistki
          • solaris31 Re: prawa osób wierzących też są łamane... 07.11.09, 13:04
            droga Maurro, pisałam już wyżej - to nie kwestia nauki, tylko
            przyjętego światopoglądu katolika. nie musisz się z nim zgadzac,
            ale denerwuj emnie fakt mieszania pojęć.

            dla przykładu - katolik wierzy, że życie rozpoczyna się w momencie
            zapłodnienia, więc siłą rzeczy wybieranie zarodków do in vitro i
            niszczenie pozostałych jest smiercia tychże pozostałych.

            jak chodzi o NPR to jest bardzo skuteczne - tylko trzeba wiedzieć co
            i jak i bardzo dokładnie słuchac własnego ciała. wystarczy zmiana
            klimatu - i NPR bierze w łeb. ale o tym tez trzeba wiedziec.

            co do śmierci po tabsach... wiesz, napiszę tylko tyle. po tabsach
            zmarła moja koleżanka... miała zakrzepicę, której nie rozpoznano na
            czas i było za późno. skończyła, jak Kamila Skolimowska - zator
            tętnicy płucnej. po tabletkach anty, nietstey, co jest stwierdzone
            badaniami.

            mam wrazenie, że wciąż się nie rozumiemy.. link który podałam wyżej
            jest dowodem, że sa ingerencje w wolność wyznania także katolików i
            to znacznie gorzej, niż krzyż w tytule wątku jak chodzi o osoby
            niewierzące...

            ja, jako nauczyciel szanuję prawo do innego wyznania, ale ktos
            mojego już ma nie szanować? ja nie zmuszam uczniów - swiadków
            Jehowy - do śpiewania kolęd i hymnu narodowego , bo wiem, że im nie
            wolno, że wiara im nie pozwala. nie zgadzam się z tymi poglądami,
            szczególnie jeśli chodzi o sprawy państwowe, bo w końcu to pańswto
            płaci na ich dzieci w skzołach. tymczasem jeśli cos trzeba państwu
            oddac - to już jest be. ale szanuję te poglądy i nie zmuszam. i
            choćby dlatego będę pisac i twierdzić, że jestem osobą bardziej
            tolerancyjną niż niejeden ateista w stosunku na przykład do
            katolika - co na przykładzie wielu wątków tutaj widac jak na dłoni :
            (

            tylko czemu ta tolerancja ma zawsze działać w jedna stronę???
            • agni71 Re: solaris31 - kwestia in vitro 07.11.09, 20:56
              Juz myslałam, ze jesteś jedną z niewielu (spośród udzielających sie
              na forach gazety) osób wierzących i utożsamiajacych sie z religia
              katolicką, z którymi mozna tak normalnie pogadac i podyskutować. Ale
              zmroziła mnie twoja wypowiedż na temat in vitro:

              > dla przykładu - katolik wierzy, że życie rozpoczyna się w momencie
              > zapłodnienia, więc siłą rzeczy wybieranie zarodków do in vitro i
              > niszczenie pozostałych jest smiercia tychże pozostałych.

              Typowa wypowiedż osoby zaślepionej tym, co wmawiają jej księża, i
              niemającej pojęcia o tym, jak naprawde wyglada in vitro i co sie
              robi z zarodkami.
              Pozwól, ze cie uświadomię, jako osoba po in vitro.
              Żaden z naszych zarodków nie został, jak dotąd, zniszczony.
              Owszem, podając zarodki, w pierwszej kolejności wybiera sie
              te "najładniejsze", czyli o najbardziej prawidlowej budowie. Reszta
              jest zamrazana i wykorzystywana do kriotransferów (malo komu udaje
              sie zajśc w ciążę po jednorazowym transferze, a jesli nawet, to
              ludzie decyduja sie na kolejne dzieci).
              Napiszę ci jak to wygladalo u nas - bezp. po utworzeniu zarodków, na
              świeżo - podano mi 3. Niestety, nie zaimplantowały się. W kolejnym
              cyklu miałam podane (rozmrożone) kolejne trzy - zaszłam w ciążę,
              pojedynczą. Kiedy dziecko miało rok, wróciliśmy do kliniki i po
              kolejnym kriotransferze - zaszłam w kolejna ciążę, tez pojedynczą.
              Zostały nam jeszcze 3 zarodki, na razie nie planujemy kolejnego
              dziecka, bo w międzyczasie zaszłam w ciążę naturalnie. Nikt ich nie
              zniszczył, póki co; nie wykluczamy mozliwości oddania ich do adopcji.
              Gdyby nie in vitro, a w szczególności kriotransfer (czyli podanie
              uprzednio zamrozonych zarodków) dwójki dzieci nie byloby na świecie.
              Jesli to jest zabijanie, to ja nie wiem, co to zabijanie.
              • solaris31 Re: solaris31 - kwestia in vitro 09.11.09, 01:56
                wiesz, jestem pełna podziwu dla tego, co przeszłas, bo jestem matką
                i rozumiem. naprawdę.

                może źle to napisałam - chodzi o wybieranie zarodków. mnie chodziło
                o to niszczenie. przecztaj to cytowane zdanie jeszcze raz bez
                słowa "wybieranie zarodków". raczej taki miałam sens tego zdania.
                wystarczyło dac przecinek.

                mam nadzieję, że wciąż uważasz, że można ze mną pogadac normalne wink

                ogólnie do in vitro mam także ogromny dylemat.. bo o ile nie
                przemawiaja do mnie jakos specjalnie mocno argumenty propos
                uprzedmiotowienia kobiety i dziecka a także nienaturalność
                poczęcia / choc to akurat prawda/. dla mnie w metodzie in vitro
                jedynie nie do przyjęcia jest właśnie niszczenie zarodków.
                natomiast jako kobieta i matka, która kiedyś pragnęła dzieci i
                obecnie wie, jakie to szczęście, jestem zawsze za macierzyństwem.

                mówiąc Ci bardzo szczerze i bardzo osobiście, boje się dnia, kiedy
                będę musiała otwarcie opowiedzieć sie po którejś ze stron... sad

                zdrówka dla dzieci. i ukłony w Twoją stronę, dzielna mamo! nie wiem,
                przez co przeszłas, a jedynie sobie wyobrażam, że musiała to byc
                trudna droga...
                • solaris31 jeszcze jedno 09.11.09, 01:59
                  jeśli Cię w jakikolwiek sposób uraziłam albo przywołałam złe
                  wspomnienia - wybacz. nie to było moim zamiarem. ale cos mi ostatnio
                  ciężko pozbierac myśli i coraz bardziej czuję, na jak wielkim
                  rozdrozu właśnie stoję...
                • agni71 Re: solaris31 - kwestia in vitro 09.11.09, 19:44
                  dzieki za cieple slowa. Dalej jednak sie upieram, że zarodki nie sa
                  niszczone "z zasady", aczkolwiek przy obecnym braku uregulowań
                  prawnych byc może sie to zdarza. Żaden z naszych zarodków nie został
                  zniszczony.
                  • solaris31 Re: solaris31 - kwestia in vitro 09.11.09, 22:24
                    nie ma za co - pisałam z serca, choć trochę bezkształtnie - zobacz
                    na godzinę wink

                    wracając do tematu, nie wiem, jak sie ma niszczenie zarodków w
                    Polsce, pewnie są to marginalne sprawy, ale na zachodzie jest to
                    powszechne. i z tym się nijak zgodzic nie umiem. sad co do
                    uregulowan prawnych - mnie najblizej było do Gowina, szkoda że
                    wszystko upadło. jak zawsze - powinien być jakis kompromis, a to co
                    proponował Gowin było chyba najbardziej rozsądne i nie uwłaczające
                    niczyjej godności i przekonaniom.
                    • agni71 Re: solaris31 - kwestia in vitro 09.11.09, 23:13
                      O ile pamietam, Gowin proponował zakaz mrożenia zarodków? W takim
                      razie dwie moje dziewczynki nie urodziłyby się sad
                    • maurra Re: solaris31 - kwestia in vitro 09.11.09, 23:20
                      projekt Gowina nie było rozsądny, był propozycją wprowadzenia dłuższych i
                      bardziej rujnujących zdrowie kobiety procedur o znacznie niższej skuteczności
                      gdy przepadł, chyba wszystkie leczące się pary odetchnęły z ulgą
                      • solaris31 Re: solaris31 - kwestia in vitro 10.11.09, 10:13
                        mówiąc szczerze az tak dokładnie to nie wiem wink dla mnie najbardziej
                        istotny byl zakaz niszczenia zarodków, natomiast wiedzę oczywiście
                        czerpałam z netu, nie czytałam całości więc trudno mi sie wypowiadać
                        bardziej rzeczowo. nie wiem dokładnie, jakie są tam procedury, więc
                        nie wiem, jak to wygląda z punktu widzenia par starających się o
                        dziecko. dla mnie mrożenie i dalsze wykorzystanie zarodków jest ok -
                        ale niszczenie czy badania na nich, hodowanie dla komórek
                        macierzystych juz nie. z tego powodu ideologicznie właśnie ten
                        projekt byl mi najblizszy, co nie oznacza, że mi się podobał w
                        całokształcie. byl jakąś formą kompromisu, o co jest bardzo trudno,
                        takim środkiem między całkowitm zakazem autorstwa piechy i róbta co
                        chceta autorstwa SLD.
    • portala1 Re: Krzyż w szkole. 07.11.09, 12:20
      Polacy to w ogromnej wiekszosci (z malymi wyjatkami) Katolicy.

      A katolik powinien wychowywac swoje dziecko w wychowaniu
      patriotycznym i katolickim. Krzyz na scianie powinien byc .

      • solaris31 Re: Krzyż w szkole. 07.11.09, 12:25
        Polacy to w ogromnej wiekszosci (z malymi wyjatkami) Katolicy.
        >
        > A katolik powinien wychowywac swoje dziecko w wychowaniu
        > patriotycznym i katolickim. Krzyz na scianie powinien byc .
        >

        nie zgadzam się z żadnym z tych twierdzeń. katolików jest w Polsce
        mało. nie sądze, żeby było 40 %. to po pierwsze.

        a po drugie - nikt nie zabrania wychowywać katolikowi dziecka w taki
        czy inny sposób, ale są instytucje świeckie, państwowe - i dlatego
        krzyz nie POWINIEN być, ale wg mnie MOŻE być.

        wciąż powracam do pytania, na ile rzeczywiście te krzyże
        przeszkadzają osobom niewierzacym, a na ile jest to tylko tworzenie
        ideologii w sensie manifestacji swojego niewierzenia...
      • maurra Re: Krzyż w szkole. 07.11.09, 12:48
        portala1 napisała:
        > Polacy to w ogromnej wiekszosci (z malymi wyjatkami) Katolicy.
        > A katolik powinien wychowywac swoje dziecko w wychowaniu
        > patriotycznym i katolickim. Krzyz na scianie powinien byc .
        >
        Polacy są też w większości za przywróceniem kary śmierci, należy więc obrazki z
        egzekucji eksponować na każdym szkolnym korytarzu oraz obowiązkowo ując w planie
        lekcji serię spotkań z członkami UPR
      • ardzuna Re: Krzyż w szkole. 07.11.09, 18:34
        portala1 napisała:

        > Polacy to w ogromnej wiekszosci (z malymi wyjatkami) Katolicy.

        Szkoda, że tak bardzo wynarodowieni, ze stosują zasady pisowni
        niemieckiej do języka polskiego. Rzeczowniki pisze się po polsku
        małą literą.
    • portala1 Re: Krzyż w szkole. 07.11.09, 12:35
      Muzulmanie pchaja sie do szkol katolickich, i jakos im nie
      przeszkadza krzyz na scianie. Mieszkam za oceanem, i w szkole
      podstawowej dziecko musi byc ochrzchone, ale juz wyzej, to wiem, ze
      czasem sa przyjmowane dzieci z innych religii. Jakos im nie
      przeszkadza mowienie modlitwy ojcze nasz, i sama slyszalam kobiete w
      hustce(a Iranu), jak narzekala, ze bardzo trudno jest sie dostac do
      szkoly katolickiej.

      Jesli kobiecie z Iranu nie przeszkadza by jej dziecko patrzylo na
      krzyz, to dlaczego nam katolikom ma to przeszkadzac.
      • solaris31 Re: Krzyż w szkole. 07.11.09, 13:16
        no właśnie. nie przeszkadza.... ponawiam więc pytanie - o co chodzi?
        o sam krzyz, czy o jakieś manifestacje antykrzyzowe ot tak, dla
        zasady? ilu z Was krzyz naprawde przeszkadza?

        i jeszcze jeden artykuł - w porównaniu z tymi fanatykami katolicyzm
        i jego zasady to pikuś sad

        wiadomosci.onet.pl/2074171,12,mezczyzna_ukamienowany_za_cudzolostwo__kochanka_podzieli_jego_los__gdy_urodzi_dziecko,item.html
    • ira_07 Re: Krzyż w szkole. 07.11.09, 14:47
      A czy nie można zostawić decyzji rodzicom i uczniom? Na przykład, w klasie 1-3 jest 25 chrześcijan i 2 ateistów. Jeśli rodzicom i uczniom zalezy, żeby w ich sali wisiał krzyż, a niewierzący nie mają nic przeciwko, to wara od tej decyzji urzędnikom! Jeśli ateistom krzyż przeszkadza, nalezy to uszanować i zdjąć. I nikt nie ma prawa nikomu nic narzucać.

      Czy krzyż w urzędzie oznacza, że ateiści i niechrześcijanie obsługiwani sią w 2 kolejności? Nie. Więc ja niezbyt rozumiem ten problem. Jeśli w pokoju pracują chrzescijanki i powiesiły sobie krzyż, to co w tym złego, dopóki nie oznacza on jakiejkolwiek dyskryminacji? Przecież nie musi to być oznaka "religii panującej".

      Tok myślenia niektórych prowadzi do wniosków, że Wielka Brytania to państwo wyznaniowe. Wszak królowa jest jednocześnie głową Kościoła, a hymn ma tytuł "God save the Queen".

      • syriana Re: Krzyż w szkole. 07.11.09, 15:15
        to rozważmy takie sytuacje:

        jak się ma wiszący krzyż na sali sądowej, w której decyduje się o rozwodach?
        czyż nie "co Bóg złączył, to człowiek niech nie rozdziela"?
        czyż krzyż wiszący nie mówi, że o to w imię Boga na nim umierającego będziemy
        żyć i wydawać sądy?

        czy ginekolog pod wiszącym krzyżem może antykoncepty przepisywać, czy to nie wypada?
        o aborcję czy in vitro to już nawet nie pytam

        czy krzyż w urzędzie wiszący zaraz obok godła państwowego jasnym czyni sytuację,
        które to prawo - boskie czy państwowe - ma pierwszeństwo w tym urzędzie?
        • solaris31 Re: Krzyż w szkole. 07.11.09, 15:36
          dla mnie nie krzyz jest tu siłą wiodącą, ale sumienie i swiatopogląd
          sędziego, ginekologa czy urzędnika. ja, jako katoliczka i ginekolog
          nie dokonałabym legalnej aborcji, ale tabsy bym przepisała - bo to
          jest sprawa kobiety, co robi ze swoim ciałem i jakie hormony chce
          brać. jako lekarz musiałabym zachować bezstronność.

          natomiast w kwestii aborcji to już nie tylko jest kobieta, ale i
          dziecko - więc nie jest to tylko sprawa kobiety, wbrew temu, co się
          powszechnie mówi. no i pozostaje jeszcze ojciec, o którym zwykle się
          zapomina.

          natomiast jeszcze słówko nt krzyża - jest on symbolem
          chrzesicjaństwa, a nie katolicyzmu. są kościoły chrzescijańskie,
          które dopuszczają rozwody, mają mniej radykalne poglądy nt tabsów i
          innych spraw,o których tu dyskutujemy.

          szczęściem, nie jestem ginekologiem wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka