martynka30
27.01.04, 10:03
Dziewczyny czytałyście artykuł w ostatnich Wysokich Obcasach? Nie wklejam
linku, bo artykuł długaśny i kto czytał ten czytał, a kto nie i tak teraz
pewnie tego zrobi. W publicznej dyskusji argumenty padły już chyba
wszystkie, więc ja nie o tym. Ale zastanawia mnie jedno i w tej materii
jestem ciekawa Waszych opinii. Sporo tam o samotności, upokorzeniu kobiet i
złych warunkach jakie niesie za sobą nielegalna aborcja. Jest wypowiedź
dziewczyny, która przyznaje, ze głodu nie cierpi, ale zanim urodzi dziecko
chce skończyć studia, dostać dobrą pracę, i za to sie ją karze ("karze" -
dokładnie takie padają słowa). Ja rozumiem, że to bardzo skomplikowany
problem, rozumiem, że niechciane dzieci moga być prawdziwym dramatem, ale
dlaczego w całym artykule nie pada zdanie o tym, że dorośli ludzie chyba
zdają sobie sprawą z tego, że dzieci to nie spadające skądś nieodwołalne
fatum i że mamy wpływ na własną rozrodczość? Tak jakby ciąża przenosiła się
jak super zaraźliwa choroba bez możliwości jej zapobiegania. Co o tym
myślicie drogie e-mamy?