Dodaj do ulubionych

Aborcja w WW

27.01.04, 10:03
Dziewczyny czytałyście artykuł w ostatnich Wysokich Obcasach? Nie wklejam
linku, bo artykuł długaśny i kto czytał ten czytał, a kto nie i tak teraz
pewnie tego zrobi. W publicznej dyskusji argumenty padły już chyba
wszystkie, więc ja nie o tym. Ale zastanawia mnie jedno i w tej materii
jestem ciekawa Waszych opinii. Sporo tam o samotności, upokorzeniu kobiet i
złych warunkach jakie niesie za sobą nielegalna aborcja. Jest wypowiedź
dziewczyny, która przyznaje, ze głodu nie cierpi, ale zanim urodzi dziecko
chce skończyć studia, dostać dobrą pracę, i za to sie ją karze ("karze" -
dokładnie takie padają słowa). Ja rozumiem, że to bardzo skomplikowany
problem, rozumiem, że niechciane dzieci moga być prawdziwym dramatem, ale
dlaczego w całym artykule nie pada zdanie o tym, że dorośli ludzie chyba
zdają sobie sprawą z tego, że dzieci to nie spadające skądś nieodwołalne
fatum i że mamy wpływ na własną rozrodczość? Tak jakby ciąża przenosiła się
jak super zaraźliwa choroba bez możliwości jej zapobiegania. Co o tym
myślicie drogie e-mamy?
Obserwuj wątek
    • kamila77 Re: Aborcja w WW 27.01.04, 10:09
      To samo myślę co i ty. Jesli jest sie wystarczajaco dorosla na seks, to na
      konsekwencje tez sie powinno przygotowac. Bez mydlenia oczu, ze zawiodla
      antykoncepcja, ze to, ze siamto. Daleka jestem od potepiania kogokolwiek, ale
      nie znosze wygodnictwa. Ciaza to nie kataklizm.
    • lena99 Re: Aborcja w WW 27.01.04, 10:26
      Hej,
      Czytałam ten artykuł i wywarł na mnie wstrząsające wrażenie. Ja właściwie
      zawsze byłam przeciwna aborcji z przyczyn społecznych, ale powoli zmieniam
      zdanie. To straszne przez co muszą przechodzić te kobiety, nie dość,że podjęły
      trudną decyzję to jeszcze w konspiracji i okropnych warunkach
      muszą 'cierpieć'. No i oczywiście, jak to zwykle w naszym kraju, za pieniądze
      można b. dużo. Wiesz, może dlatego tak reaguję, bo sama przeszłam przez
      rozwód, oczywiście to nie ma porównania z aborcją, ale chodzi mi o podobne
      odczucia. Dla mnie podjęcie decyzji było strasznie trudne i nie wyobrażam
      sobie, żeby do tego jeszcze dodawać upokarzające praktyki w sądzie, w
      tajemnicy przed wszystkimi.
      Zgadzam się, że brakuje u nas uswiadomienia. Ale to juz zasługa naszych
      kolejnych pięknych rządów.
      Podniosłaś tylko jedną wypowiedź z tego artykułu- dziewczyny młodej, nie
      biednej, która po prostu nie chce dziecka 'teraz'. Mnie też ta wypowiedź lekko
      wzburzyła, ale ona tez ma prawo do podejmowania decyzji (nawet złych z punktu
      widzenia innych). Nie mogę pojąć natomiast dlaczego zabiegi aborcji muszą się
      odbywać w takich warunkach, z narażeniem zdrowia kobiet, przeciez na świecie
      są już dostępne bezpieczniejsze środki.
      A co do zapobiegania ciąży - nie ma 100% zabezpieczeń (no chyba że
      sterylizacja).
      Pozdrawiam, Lena
      • martynka30 Re: Aborcja w WW 27.01.04, 10:49
        Och Lenko jakoś nie mam wrażenia po tym artykule, że wypowiadające się kobiety
        zabezpieczały się przed ciążą. Zacytowana przeze mnie wypowiedź była
        przykładem, ale inne były podobne. Np. kobieta która zdecydowała się na skok w
        bok w "bezpiecznym" okresie cyklu. Nie sprawiała wrażenia osoby, która od lat
        obserwuje swój orgaznim, mierzy temp., bada śluz, raczej z tej wypowiedzi
        wynikało, że uznała, że to nie środek cyklu, więc możnasad, a teraz wielkie
        zaskoczenie, że jednak ciąża... Gdyby wśród tych kobiet znalazła się osoba,
        która np. brała tabletki i zaszła, to sądzę, że by o tym trąbiła. A dla mnie
        ten artykuł był wstrząsający właśnie przez arumentowanie za dopuszczalnością
        aborcji ze względów społecznych (czyli w praktyce na życzenie) przy całkowitym
        braku refleksji nad tym skąd te ciąże się wzięły.

        Nie wiem Lenko czy unikanie antykoncepcji przez dorosłych to rzeczywiście
        zasługa naszych rządów. Bohaterki artykułu to nie nastolatki, ale dorosłe
        kobiety, ich partnerami byli dorośli mężczyźni. Więcej te kobiety były raczej
        wykształcone, nie były ofiarami gwałtów, nie były wielodzietnymi matkami -
        żonami alkoholików - nie wierzę więc, że ich ciążę były wynikiem
        nieuświadomienia, że były nie do uniknięcia. Nie mam dla naszych rządów zbyt
        wiele słów uznania, ale nie wydaje mi się, by to one ponosiły odpowiedzialność
        za lekkomyślność bohaterów artykułu (piszę bohaterów, bo oczywiście
        odpowiedzialnością obarczam też ojców tych ciąż).
        • lena99 Re: Aborcja w WW 27.01.04, 11:08
          Oczywiście, że nie wszystkie się zabezpieczały. Ale czy ty , ja i inne
          dziewczyny z forum, mozemy powiedzieć, z ręką na sercu, że zawsze, ale to
          zawsze, byłyśmy zapezpieczone? Czy nigdy nie liczyłyśmy dni do @, nie mając
          100% pewności, że nie jesteśmy w ciąży? Pomijam tutaj aspekt, co bysmy wtedy
          zrobiły. Ja wybrałabym dziecko. Ale to nie o to chodzi w tym artykule. Co
          powiesz np. na przypadek dziewczyny zgwałconej, której odmówiono aborcji? To
          dla mnie nie do wyobrażenia. Albo o chorej matce, która zmarła po porodzie 8.
          dziecka? Takie rzeczy w ogóle nie powinny mieć miejsca!
          Co do zasługi naszych rządów. Masz rację i jednocześnie nie masz racjismile
          Zgadzam się, że kobiety (i mężczyźni) są dorośli i odpowiadaja za swoje czyny.
          Ale czy są uswiadomieni? Tu mam wątpliwości. Przez wiele lat był to temat
          tabu. Później próbowano coś zmienic w szkołach (pamiętacie te okropne
          pogadanki!). Potem i to zarzucono. No i tak rosnie nam kolejne pokolenie
          nieuświadomione. Oczywiscie, to nie tylko zadanie szkoły, ale przede wszystkim
          domu. Ale to juz zupełnie inna bajka...
          Pa
    • miola Re: Aborcja w WW 27.01.04, 11:01
      Miałam dokładnie takie same odczucia jak Martynka! Bo że decyzja jest trudna i
      obciąża sumienie na długie lata, a może na zawsze, nie raz ma przykre
      konsekwencje dla zdrowia to jedno. Że ustawa i dyskusja spowodowały także to,
      że kobiety którym zgodnie z prawem aborcji odmówić nie można są tak samo
      upokarzane jak te które były po prostu nieodpowiedzialne to też prawda. Ale
      generalnie albo źle wybrano przykłady, albo źle je zaprezentowano.
      Określenia "przyczyny społeczne" używa się w tym kontekście często zamiennie
      z "trudna sytuacja życiowa". A podane przykłady pokazują że oznacza to kryzys w
      małżeństwie albo studia w toku!! I jeszcze jedno. Ja za 1 opakowanie tabletek
      antykoncepcyjnych płacę 25 zł - "wojujące feministki" może zamiast lub również
      o prawo do abrocji dla każdej kobiety, która pokłóciła się z mężem powojujecie
      o refundację środków antykoncepcyjnych, bo o tym słyszy się jakoś mało? (Apel
      skierowany niekoniecznie do moich przedmówczyń).
    • mamapabla Re: Aborcja w WW 27.01.04, 11:11
      Drogie dziewczyny, zapominacie, że popęd płciowy to zupełnie coś innego niż
      uczucia macierzyńskie. Jest to sprytny chwyt natury, aby nasz gatunek
      przetrwał. Nie uwierzę, że zawsze, gdy współżyjecie z partnerem to myślicie, że
      jesteście przygotowane na dziecko. Potrzeba seksu jest umieszczana obok
      potrzeby głodu jako potrzeba fizjologiczna. Wszyskie "forumowiczki" wiedzą, że
      nie ma absolutnie skutecznej metody antykoncepcyjnej, a może te, które usunęły
      chciały - chociaż w tym momencie być zgodne z nauką Kościoła ale efekt je
      przerósł? Nie mogę potępić kobiet dokonujących aborcji (chyba, że to taka
      osobniczka o której czytałam niedawno - woli raz na jakiś czas usunąć niż
      codziennie grzeszyć środkami antykoncepcyjnymi!!! - Taka jest potworem). Wciąż
      nastolatki wstydzą się iść do ginekologa, a nie spać za swoim chłopakiem to dla
      nich "obciach" - tak niestety jest. Nie ma żadnej rzetelnej informacji o
      antykoncepcji dla uczniów, a ceny środków antykoncepcyjnych - wszystkie to
      wiemy- są bardzo wysokie. Nie potępiam, rozumiem i zrobię wszystko, abym nie
      musiała stanąć przed takim problemem. I powiem swemu swynowi co zrobić, aby być
      ojcem w wybranym przez siebie momencie. Pozdrawiam. Aga
    • miola Re: Aborcja w WW 27.01.04, 11:24
      W którym momencie chciały być w zgodzie z nauką kościoła? Zdradzając męża czy
      sypiając z chłopakiem przed ślubem? A może nie wiem o jaki kościół chodzi.
      Nie namawiam nikogo do potępiania, ale jeżeli pisze się artykuł który ma
      zawartą jakąś tezę to należy się dobrze zastanowić nad argumentami. Bo jeżeli
      trudna sytuacja życiowa ma umożliwiać aborcję to niech przykłady pokażą
      naprawdę trudną sytuację życiową, a nie całkowity brak odpowiedzialności! Ja
      mam taki przykład: dziewczyna 22 lata, wykształcenia = pracy = ubezpieczenia
      brak, ojciec nie żyje, ojczym nie żyje, matka za granicą sprzątaniem zarabia na
      życie, babcia z tych szalonych nie bardzo się interesuje, siostra ze względu na
      trauatyczne dzieciństwo nie utrzymuje kontaktów, chłopak się wypiął, chociaż
      wydawało jej się że może na niego liczyć. Naprawdę nie potępiam jej.
      • lena99 Re: Aborcja w WW 27.01.04, 11:45
        miola napisała:

        >
        > Nie namawiam nikogo do potępiania, ale jeżeli pisze się artykuł który ma
        > zawartą jakąś tezę to należy się dobrze zastanowić nad argumentami. Bo
        jeżeli
        > trudna sytuacja życiowa ma umożliwiać aborcję to niech przykłady pokażą
        > naprawdę trudną sytuację życiową, a nie całkowity brak odpowiedzialności!

        Moim skromnym zdaniem ten artykuł nie jest głosem za aborcją na życzenie,
        jedynie pokazuje w jaki sposób restrykcyjna ustawa wpływa na los kobiet. Jak
        działa podziemie aborcyjne o którym wszyscy wiedzą, ale udają, że nie ma
        sprawy. Jak taka ustawa działa nawet w wypadkach uznanych ustawowo za wskazane
        do aborcji. Po prostu do czego prowadzi nadmierne wtrącanie się państwa w
        życie obywateli, przy jednoczesnym zupełnym braku pomocy dla osób chcących
        urodzic dziecko, rodzin w trudnej sytuacji itp.
        Pozdrawiam, Lena
    • hancik5 Re: Aborcja w WW 27.01.04, 11:27
      Aborcja jest często przedstawiana jako "prawo kobiety". Według mnie mało jest
      tak bardzo upokarzających praw jak prawo kobiety do aborcji. Takie prawo
      pozwala na traktowanie nas przedmiotowo, bo przecież i tak najwyżej się
      wyskrobiemy...
      Wiadomo, że wiele kobiet znajduje się z powodu ciąży w sytuacji katastrofalnej.
      Według mnie wyjściem nie jest zabicie dziecka, ale konkretna pomoc konkretnej
      kobiecie - psychologiczna, materialna. Jeżeli nieostrożnie prowadzimy samochód
      i zginiemy - nic nie wróci nam życia, poczęcie dziecka również jest prostą
      konsekwencją konkretnych działań i wyjściem nie jest zlikwidowanie dziecka i
      powrót do punktu wyjścia.
      Nie można, nawet w obliczu własnej tragedii, niszczyć drugiego, aby ratować
      siebie. Nie tędy droga.
      • martynka30 Re: Aborcja w WW 27.01.04, 12:14
        Coś w tym jest co mówi Hancik o myśleniu 'najwyżej się wyskrobiemy', przy czym
        zanim zagrzmicie w trąbywink zaznaczam, że nie twierdzę, że to świadome
        przemyślenia tych osób, ale... Mam znajomych, dla których dziecko było z
        różnych powodu absolutnie wykluczone, zdecydowali się na seks, mimo, że ona
        zapomniała wziąć tabletki, moment cyklu był niby bezpieczny, ale przecież
        oboje wiedzieli, że samo liczenie dnia cyklu jest marnym zabezpieczeniem...
        efekt ciąża. Zapytałam ich kiedyś czy gdyby mieli świadomość, że nie istnieje
        ŻADNA możliwość poza urodzeniem dziecka, że nia ma żadnej możliwości aborcji -
        czy to legalnie czy nie-, czy jednak nie byliby ostrożniejsi? Przyznali, że
        tak. Podkreślam, że wiem, że to nie było takie proste, nie oskarżam ich, że
        pomyśleli "a najwyżej zabieg", nie. Ale gdzieś tam jednak mieli świadomość, że
        można spłodzić dziecko i go nie urodzić. I nie chodzi tu o planowanie aborcji
        z premedytacją, ale brak pełnego przekonania, że spłodzenie dziecka zawsze
        musi oznaczać urodzenie go.

        I dziewczyny, które mówicie o sile popędu płciowego. Człowiek może nad tym
        popędem panować. Czy możecie z ręką na sercu powiedzieć, że wiedząc, że nie ma
        żadnej możliwości aborcji i że w razie wpadki urodzi się Wam dziecko nie
        byłybyście ostrożniejsze? Może jednak nie dopuszczałybyście do sytuacji w
        której czeka się nerwowo na okres. A nawet jeśli to może czekałybyście na to
        ze świadomością, że brak okresu=dziecko, a nie zastanawianie się aborcja czy
        urodzenie.

        I dla mnie wstrząsające były historie wykształconych kobiet, które nie zostały
        zgwałcone, ciąża nie zagrażała ich życiu, nie cierpiały nędzy, które dobrze
        wiedziały skąd się biorą dzieci. Nie są to również historie kobiet, które
        zawiodła antykoncepcja! Opisuje się ich ból, samotność, upokorzenie, złe
        warunki podczas zabiegu - rozumiem to, współczuję, ale te opisy przy braku
        najmniejszej refleksji skąd te ciąże się wzięły wydają mi się tendencyjne. Bez
        tej refleksji ten artykuł jest lobbowaniem na rzecz dopuszczalności
        przerywania ciąży z powodów społecznych.
        • hancik5 Re: Aborcja w WW 27.01.04, 12:41
          Oj tak przypomniała mi się młodość ! Co tu dużo mówić, byłam osobnikiem dosyć
          wyrywającym się rodzicom spod kontroli i zdarzyło mi się kilka razy, że ...
          Och, jak bardzo mi się wtedy chciało ! Brak zabezpieczenia, chłopak - ale na
          szczęście silna wola wygrywała ! Gdzieś tam w mojej młodej głowie kołatało się
          ostrzeżenie i przypomnienie o odpowiedzialności.
          Aborcja jest złem i jako zło nigdy nie przyniesie niczego dobrego, jedynie
          jeszcze bardzie zaplącze to, co już zostało zaplątane.
    • isma Re: Aborcja w WW 27.01.04, 11:49
      Wiecie co?
      A mnie w tym artukule (oprocz wspomnianego przez Was zdumienia, ze tak
      subiektywnie i szeroko mozna rozumiec "wzgledy spoleczne") uderzylo, ze nie
      wypowiedzial sie tam, nawet anonimowo, zaden z pracujacych "w branzy" lekarzy.
      Tak sobie mysle, ze cala ta sytuacja jest im na reke - towar trudno dostepny
      mozna drozej sprzedac...
      I tu bym nie miala poblazania.
    • flo5 Re: Aborcja w WW 27.01.04, 12:29
      Wybaczcie, ale ja tu czegoś nie rozumiem. A dlaczego taka dziewczyna/kobieta
      która z jakichś przyczyn nie chce lub nie może mieć dziecka nie może go urodzić
      i oddać do adopcji? Jeżeli będzie to noworodek z uregulowaną sytuacją prawną
      błyskawicznie znajdzie rodziców, którzy bardzo na niego czekają i będą go
      kochać. Po co go zabijać. Kilka miesięcy w ciąży i poród to jeszcze nie jest
      taka tragedia i rujnowanie sobie życia, najwyżej kilkumiesięczna przerwa w
      życiorysie jeżeli koniecznie chce się ukryć ciążę przed światem.
      Pozdrawiam
      • katarzyna.br Re: nie aborcja a morderstwo! 27.01.04, 12:55
        Nazwijmy rzeczy po imieniu, aborcja to morderstwo i nie m żadnych powodów
        mogących ją w jakiś sposób usprawiedliwić, o przepraszam z wyjątkiem sytauacji
        w której zagrożone jest życie matki. Ale żadna trudna sytuacja życiowa oraz
        materialna - jak można w taki sposób usprawiedliwiać zabicie własnego dziecka.
        Na jakim świecie my żyjemy????? Nigdy aborcja nie powinna zostać
        zalegalizowana - to tak jak byśmy dopuścili zabójstwo. Względy społeczne,
        trudna sytuacja życiowa i materialna - dla porównania - to tak jakbyżmy
        dopuścili zabijanie ludzi starych i niepełnosprawnych bo rodziny nie ma ją ani
        czasu ani pieniędzy żeby się nimi zajmować. Dlatego potępiam aborcję tak jak i
        morderstwo - nie ma gorszej zbrodni niż zabicie człowieka.
        Ciągłe dyskusje w mediach na temat są całkowicie jałowe - nic z nich nie
        wynika. Ale dobrze że w większości Polacy sa przeciwni aborcji, przynajmniej
        nie żyjemy w kraju obłudy. A feministki krzyczące "mój brzuch - moja sprawa"
        (co jest zresztą wyjątkowo wulgarne i prostackie) niech się zastanowią zanim
        pójdą z kimś do łóżka i będą bardziej odpowiedzialne, bo dziecko to nie jest
        wrzód na tyłku który można sobie ot tak usunąć. Brrr, aż mnie ciarki
        przechodzą!!!
        • aniaban1 Re: morderstwo z premedytacją 27.01.04, 12:59
    • aniaban1 Re: Aborcja w WW 27.01.04, 12:34
      Gardzę wszystkimi kobietami,które zabiły swoje nienarodzone dzieci i wszystkimi
      lekarzami, którzy przyłożyli do tego rękę.
      Jak matka z takich czy innch przyczyn może zabić własne dziecko? Bezbronną
      istotę, która ma prawo żyć. Tłumaczenie, że rodzice tego by nie zrozumieli jest
      żadnym tłumaczeniem, ciekawe jak czułaby się jedna z bohaterek artykułu, gdyby
      dowiedziała się, że ją też planowano usunąć, ale np. było za późno, albo próba
      się nie powiodła.
      Właściwie to śmieszą mnie te wszystkie tłumaczenia samych siebie i zwalanie
      winy na warunki,zdrowie, męża i Bóg jeden wie co jeszcze.
      Kobiety - morderczynie, matki - morderczynie inaczej ich nazwać się nie da.
      Jest to morderstwo najbardziej okrutne, morderswo z premedytacją i nie widzę
      ani krzty człowieczeństwa w ludziach, którzy to robią
      Jestem przeciwna aborcji i jej legalizacji z byle powodu. I wcale nie jest mi
      żal kobiet które cierpią fizycznie lub psychicznie z tego powodu.
      • dzidecka Re: Aborcja w WW 27.01.04, 12:41
        Ja uważam troszke inaczej. Uważam, że jest to osobista sprawa każdej kobiety i
        nikt nie ma prawa podważać jej wyboru.
        Może się Wam naraże ale powiem jedno: aborcja powinna być legalna. Pewnie
        powiecie, że jak była legalna to byłaby częstsza. Ja myśle, że jednak nie
        byłoby tak.
        Tak jak mówie, to jest wybór konkretnej kobiety. To jej życie, jej ciało, jej
        dziecko. To ona je urodzi, lub to ona je usunie i bto ona będzie się z tym
        borykać przez całe życie bądź nie.
        • hancik5 Re: Aborcja w WW 27.01.04, 12:49
          Dzidecko, to może zalegalizujmy też np. kradzież, bo to też może być prywatna
          sprawa złodzieja, że nie może żyć bez konkretnej rzeczy, a co z uciążliwymi
          sąsiadami, którzy zatruwają nam życie hałasami ?
          Aborcja nie może być prywatną sprawą kobiety, bo jest też prywatną sprawą
          zabijanego dziecka.
          Prywatną sprawą kobiety może być np. usunięcie pryszcza na nosie, zrobienie
          sobie nieprzyzwoitego tatuażu , zgolenie się na łyso i wiele innych fajnych
          czynności.
          • dzidecka Re: Aborcja w WW 27.01.04, 13:17
            No cóż to jest cholernie ciężki temat i dyskusje wiecznie trwają i będą trwać.
            I zawsze każda z nas będzie inaczej spoglądać na to wszystko.
            No i teraz bedziemy się wszystkie sprzeczać.
            Ehhh, ja mam zdanie takie jakie mam. I nie rozumiem dlaczego potępia się taką
            kobiete. I cholerka zawsze będe twierdzić, że to jest tej kobiety sprawa. Ja
            nie mówie, że w pełni popieram czy też nie, ale to naprawde wg. mnie jest
            indywidualna sprawa. Gdyby ktoś mi bliski usunął ciąże nie odwórciłabym się,
            nie krytykowała.
            Kiedys podczas rozmowy z moją mamą wyszło, że ona usunęła dziecko, które
            urodziło by się rok po mnie. Powiedziała, że dlatego iż bała się teściów. Dla
            Was to oczywiście nie jest żadne wytłumaczenie. A dla mnie? Nie mam żalu do
            mamy, nie drąże tematu. Było minęło. Może tak naprwade nie wiem jak było.
            Myśle, że dla mamy to jest przykra sprawa i nigdy do tego nie wróciłyśmy.
            Któraś z Was napisała, że to zabite dziecko to mogła być któraś z nas. Pewnie,
            że mogła. Ale i tak nas kiedyś nie będzie. Zresztą takie dziecko nie wie, że
            będzie.
            Ehhh, będą wióry lecieć?
            • mamasita Re: Aborcja w WW 27.01.04, 15:13
              Historia Polski jest pelna hipokryzji, kobiety byly i sa ubezwłasnowalniane w
              imie religii w imie polityki. Moja babcia swietej pamieci, matka 3 dzieci, tez
              mi sie przyznala do zabiegu. Z planowaniem bywa roznie, nie zawsze
              zabezpieczenia dzialaja.
              Moj synek nieplanowany urodzony jest moja gwiadka z nieba i moim slonkiem ale
              gdybym miala 20 lat, studia przed soba, o moze bym postapila inaczej.
        • gandzia4 Re: Aborcja w WW 29.01.04, 17:20
          Zgadzam się z tobą to powinna być sprawa każdej kobiety. Jestem za legalizacją
          aborcji i nie przemawiają do mnie argumenty typu, że morderstwo z premedytacją.
          Uważam, że każdej z nas należy się możliwość podejmowania decyzji w tak ważnej
          kwestii. Owszem wiem co usłyszę, że można się zabezpieczyć. Znam ludzi, którzy
          muszą przeżyć i utrzymać trójkę dzieci za 500zł miesięcznie, a gdyby nie pękła
          prezerwatywa byłoby tych dzieci tylko dwoje. Dziewczyna po rozmowie z kilkoma
          lekarzami, stwierdziła, że gdyby dysponowała kwotą 1500zł to nie zastanawiałaby
          się jak tą ciążę usunąć (taka cena padła). I nie chrzańcie mi o tabletkach ich
          po prostu na nie nie stać. W tej chwili właśnie aborcji poddają się tylko te
          które tak na prawdę miałyby za co żyć i zapewnić normalne warunki dziecku. A te
          dziewczyny które ledwie wiążą koniec z końcem nawet nie biorą jej pod uwagę bo
          ich po prostu nie stać na nabijanie kabzy lekarzom.
    • mandat Re: Aborcja w WW 27.01.04, 13:37
      Kiedy moja mama zaszła w ciąze ze mną (byłam w jej brzuchu,nie sprawcą)dostała
      skierowanie na usunięcie ( wtedy to było jeszcze legalne),długo biła się z
      myślami i oboje z ojcem zdecydowali, że jednak się urodzę, chociaż tak na
      prawdę oboję mnie nie chcieli. Skutki tej decyzji odczuwam do dziś! I wierzcie
      mi wolałabym być wtedy usunięta!!!Moje życie obarczone jest winą za moje
      pojawienię się. Odczułam na własnej skórze co znaczy być dzieckiem
      niechcianym. Jedynym moim marzeniem było popełnić samobójstwo, tylko jak na
      razie nie miałam tyle odwagi. Ale może kiedyś??? Mój wniosek lepiej być
      usuniętym niż niechcianym!!!
      • dzidecka Re: Aborcja w WW 27.01.04, 14:10
        Oj Mandat prykro mi, że przechodzisz przez to ale zgadzam się z Tobą.
      • martynka30 Re: Aborcja w WW 27.01.04, 14:43
        Mandat naprawdę mi przykro, że tak oceniasz swoje życie, ale Twój dramat nie
        może być argumentem w dyskusji, bo co w takim razie z niechcianymi dziećmi,
        które cieszą się, że ich rodzice nie zdecydowali się na aborcję? Znam taką
        osobę, ona równiez przez całe dzieciństwo, a nawet teraz odczuwa co to znaczy
        być dzieckiem niechcianym. Ale chce żyć.
        Życzę Ci żeby i w Toim życiu nadszedł taki moment.

        Jeśli masz myśli samobójcze to najwyższa pora skontaktować się z lekarzem,
        depresja jest chorobą, którą można i powinno się leczyć. W powstawaniu każdej
        depresji biorą udział nie tylko czynniki środowiskowe (równiez psychologiczne,
        uwarunkowania genetyczne częściowo odpowiedzialne za stopień wrażliwości na
        bodźce i odporność na stres, wreszcie czynniki biologiczne objawiające się
        wadliwym funkcjonowaniem dwóch neuroprzekaźników w mózgu: serotoniny i
        noradrenaliny. Depresja może również towarzyszyć różnym chorobom
        neurologicznym.) Przepraszam za ten wykład, ale po pierwsze chciałabym Cię
        zmobilizować do wybrania się do lekarza, po drugie powiedzieć, że w świetle
        tego co dziś wiemy o podłożu samobójstw niestety jest bardzo możliwe, że myśli
        samobojcze pojawiłyby się u Ciebie bez względu na to czy byłabyś dzieckiem
        chcianym czy nie. Więc koniecznie idż do lekarza! Odezwij się na priv (tylko
        uprzedź mnie wczęsniej, bo rzadko tam zaglądam), jeśli będziesz chciała
        chętnie dam Ci kontakty do dobrych specjalistów.

        A do Dzideckiej: ja zapoczątkowałam tę dyskusję mowiąc o kobietach, które
        zaszły w niechcianą ciążę z powodu lekkomyślności, niefrasobliwości.. różnie
        to można nazywać, w każdym razie nie zabezpieczyły się, więc mówienie o
        wolności wyboru w sytuacjach w których można było ciąży uniknąć jest
        nadużyciem.
      • ular1 Re: Aborcja w WW 27.01.04, 14:43
        mandat, żartujesz, prawda? (z tym, że "lepiej być usuniętym niż niechcianym")
    • mamamarka Re: Aborcja w WW 27.01.04, 14:29
      no coz... ten komu sie taka wpadkowa sytuacja nie zdarzyla najprawdopodobniej
      nigdy nie bedzie potrafil zrozumiec nie mowiac o akceptacji takich sytuacji.
    • ular1 zatrzymajcie się, pomyślcie dwa razy... 27.01.04, 15:33
      Nie piszcie, że każda kobieta ma prawo robić sobie ze swoim brzuchem to, na co
      ma ochotę, proszę! To okrutne - szczególnie w kontekście usuwania ciąży.
      Przecież nie chodzi tylko o "prawo kobiety do aborcji". To zresztą brzmi
      strasznie EGOISTYCZNIE, nie sądzicie?

      A co z prawem nienarodzonego DZIECKA do życia? W jednym wypadku zabójstwo jest
      zabójstwem, a w innym wypadku - nie? Jeśli dorosły zabije biegające po
      podwórku dziecko, to jest to morderstwo, a jeśli poćwiartuje dziecko w łonie
      matki - to to nie jest morderswto? Bo co: nienarodzone nie krzyczy, nie
      cierpi, nie czuje? Jestem pewna, że krzyczy; jestem pewna, że je strasznie
      boli, że zupełnie nie wie, co się z nim dzieje i jest PRZERAŻONE! I w dodatku
      nikt go nie broni, nikt nie powstrzymuje tego bólu, nikt - nawet mama... Mama,
      w której brzuchu czuje się tak bezpiecznie!!!
      Za mocne słowa? No, cóż...

      O ile wiem, to można dziecko urodzić w szpitalu i tam je zostawić. Poprawcie
      mnie, jeśli się mylę.

      Myślę, że najlepiej podsumowuje całą dyskusję list martynki30. Napisała:
      "(...) te opisy przy braku najmniejszej refleksji skąd te ciąże się wzięły
      wydają mi się tendencyjne. Bez tej refleksji ten artykuł jest lobbowaniem na
      rzecz dopuszczalności przerywania ciąży z powodów społecznych."
      Nie czułyście się tak właśnie, czytając ten artykuł? Nie czujecie, że ktoś
      Wami w jakiś sposób steruje i próbuje wstawić Wasze myślenie na jakieś
      konkretne tory?
      Wiem, wiem, każda gazeta przyjmuje jakąś-tam "linię". Ale linia GW przestała
      mi w pewnym momencie odpowiadać. I teraz, po Waszych listach, tylko się w tym
      utwierdziłam.

      P.S. Oglądałyście jakiś czas temu na Polsacie raport zrobiony wspólnie
      z "Rzeczpospolitą"? Występował tam lekarz (z Bułgarii czy Rumunii, już nie
      pamiętam), który zrobił tysiące skrobanek. Opisywał jeden taki zabieg, ze
      szczegółami, a ja płakałam!
      Potem ten sam raport zamieściła również w druku "Rzeczpospolita". Myślę, że w
      internetowym archiwum (które chyba jest do końca tego miesiąca bezpłatne)
      można znaleźć ten tekst. Polecam.
      Jeśli jesteście zainteresowane, to również ostatnia "Fronda" poświęca tematowi
      sporo miejsca.


      • katarzyna.br Re: zatrzymajcie się, pomyślcie dwa razy... 27.01.04, 18:22
        Myślimy podobnie, pisałam w podobnym kontekście (aborcja - zaójstwo) kilka
        postów wcześniej.
        Twój list przypomniał mi artykuł, który czytałam w specyficznym dla swojego
        życia momencie - 2 tygodnie po porodzie. Byłam (teraz oczywiście też jestem)
        pełna szczęścia, euforii i miłości dla swojego nowo narodzonego dziecka i tutaj
        w magazynie który dość często czytam artykuł dotyczący tragedii kobiet, które
        usunęły ciąże - szkoda że go nie mam bo przytoczyłabym fragment. Strasznie się
        spłakałam, gdy jedna z tych kobiet opowiadała jak jej nienarodzone dziecko śni
        się co noc a ona do nie go mówi, śpiewa mu kołysanki, przeprasza go za to co
        zrobiła i żyje tylko nadzieją, że może spotka go po śmierci. Boże, znowu
        płaczę...
        Nie zdawałam sobie sprawy z tego jakie to piętno, te kobiety najpierw popadają
        w depresję a póżniej w rozpaczy podejmują próby samobójcze. Niestety jednej z
        nich się udało - w pół roku po zabiciu swojego dziecka zabiła i siebie.
    • praktycznyprzewodnik Re: Aborcja w WW 27.01.04, 17:20
      Dla mnie śmieszna jest wiara w to, ze jakby aborcja była legalna, to od razu
      kobiety byłyby mniej upokażane, lekarze nie zyłowali by pacjentek, nie
      popełniali błędów w sztuce polegajacych na aborcji w 5 miesiącu, która wyprawia
      kobietę na tamten swiat lub czyniąca ją bezpłodną na całe zycie.
      Wystarczająco zyję długo, zeby pamiętac az za dobrze czasy Gomułki i Gierka i
      jak to wszystko wtedy wyglądało, owa legalna i darmowa aborcja na zyczenie.
      Jesli młode dziewczeta sądzą, ze wtedy w szpitalach w pas się przychodzacym na
      zabieg kłaniano, traktowano je na ginekologii w dni "skrobankowe" na takich
      samych zasadach jak inne pacjetki, to sie grubo mylą.
      Tak jak zapomnielismy kolejki i kartki na mleko, tak zapomnieliśmy jak odbywały
      sie skrobanki szpitalne.

      Poza tym jestem przeciwna finansowaniu aborcji z kasy chorych. Jak ktoś nie ma
      pieniedzy, niech go finansuja społeczne organizacje. Jak zdobeda pieniądze na
      ten cel, niech "pomagaja".
      • martynka30 Re: Aborcja w WW 28.01.04, 14:37
        Praktyczny Przewodniku za czasów Gierka aborcja na życzenie nie była legalna,
        ale rozumiem co chcialaś przekazać. Pozdrawiam
        • grrrrw Re: Aborcja w WW 28.01.04, 16:15
          Była, była. Teoretycznie do trzech miesiecy i równiez ze wzgledów społecznych.
          W praktyce nawet do piatego i prywatnie nikt nie pytał o jakiekolwiek
          uzasadnienie. Nawet nie kazano podpisywac (prywatnie) oswiadczenia o tym, ze
          zostało się powiadomionym o skutkach itp.
          I to wszystko w szpitalach, w których brakowało na podstawowe leki
          podtrzymujace ciażę. Ze społecznych pieniędzy. jak i oczywiście lecznie
          powikłań zabiegu, a dalej powikłań płodnosci.Zwolnienie lekarskie równiez
          przysługiwało, czemu nie.

          Więc powtarzam: jesli wejda jakieś bardziej liberalne przepisy - aborcja nie z
          moich pieniędzy na kasę chorych płaconych. A płacę na zabiegi ratujace zdrowie
          i zycie.
          • martynka30 Re: Aborcja w WW 29.01.04, 09:19
            Napisałam, że nie było legalnej aborcji na życzenie. Ustawa z 1956 r (bodajże)
            dopuszczała jedynie aborcję z powodu trudnej sytuacji życiowej kobiety, czy
            jak to tam zwał. I to okazało się furtką do aborcji na życzenie, bo w praktyce
            okazało się, ze każda kobieta może sobie jej zażyczyć. Właśnie to, że tylu
            osobom wydaje się, że w tych latach była dozwolona aborcja na życzenie jest
            najlepszym dowodem jak to działało! Dlatego boję się tych względów
            społecznych, już to przerobiliśmy. Bo kto niby miałby te trudne sytuacje
            oceniać? Jakieś komisje jak kiedyś w Czechosłowacji?

            Pewnie się naraże dwóm stronom, ale uważam, że obecnie mamy jedną z
            najlepszych ustaw w Europie. Nie pozwala ona na na aborcję na życzenie, ale
            zezwalając na nią w przypadków gwałtu, ciężkich wad płodu czy zagrożenia życia
            lub zdrowia kobiety nie zmusza do postaw heroicznych.
            • maadzik3 Re: Aborcja w WW 29.01.04, 10:02
              Naprawde wierzysz w to ze legalna aborcja jest u nas dostepna? Nie bede pisac o
              wzgledach spolecznych - sama mam niejednoznaczne zdanie na ten temat, ale
              sytuacje w ktorych kobieta zmuszana jest do urodzenia dziecka z gwaltu lub
              ryzykuje zdrowiem i zyciem jego urodzenie, bo nikt nie chce przeprowadzic
              legalnego zabiegu jest dla mnie straszna. Wyobrazcie sobie swoje zycie np. po
              traumie gwaltu ze swiadomoscia, ze dziecko (oczywiscie za 9 miesiecy mozna je
              oddac do adopcji) pochodzace z niego rosnie w Was - kontakty z mezem, z dziecmi
              ktore moze juz sa, a moze z rodzicami i kolezankami, pokazujacymi palcem "te,
              co ja zgwalcono". Kazdy ma w tej sytuacji (a sa jeszcze gorsze jak wzmiankowana
              w artykule smierc matki 8 dzieci) ma prawo spasowac.
              Pamietam wypowiedz rektora slaskiej akademii medycznej sprzed kilku lat w
              ktorej powiedzial, ze ginekologii w nowo otwartym szpitalu klinicznym nie
              bedzie, bo "nie moze byc ginekologii w szpitalu imienia Jana Pawla II" - tak to
              mniej wiecej brzmialo. Pomyslalam o kobietach z nowotworami, schorzeniami,
              starzejacych sie matkach ktorym kilka ciaz spowodowalo obsuwanie macicy
              itd.itp. Poczulam, ze zycie i zdrowie - moje i innych kobiet - nie jest dla
              tego mezczyzny nic warte, wlasnie dlatego ze jestem kobieta. Najlepiej urodzic
              dzieci i do piachu, a leczyc kobiete (na przypadlosci nie znane facetom) to
              wstyd. Ciekawe, czy oddzial leczacy nowotwory prostaty tez uznalby
              za "obciach". To troche nie na temat co napisalam, ale nie dokladajmy sobie
              same i to hurtem. Jasne ze sa przypadki bulwersujace, ale nie ladujmy
              wszystkich kobiet myslacych o aborcji do tego samego worka. To mozna tylko
              indywidualnie, i obowiazek (scisly i egzekwowany) rozmowy z psychologiem bylby
              tu lepszy niz generalizacja.
              M.
    • mamamonika Re: Aborcja w WW 27.01.04, 18:18
      Hej,
      artykuł przeczytałam. Nie będę się mądrzyć, gadać i moralizować, krótko
      powiem - dla mnie aborcja to po prostu zło. Morderstwo i tyle. Bez sensu jest
      dla mnie walka o zapewnienie możliwości zabicia człowieczka, który się nie
      może bronić pod przykrywką godności kobiety. Raczej trzeba walczyć o to, żeby
      wiadomość o nieplanowanej i niechcianej ciąży nie była dla kobiety dramatem.
      Żeby taka osoba miała przed sobą czytelną ścieżkę postępowania - aha, wpadłam,
      nie wychowam (z miliona powodów), to teraz moge zrobić to i to. I nikt mnie za
      to nie potępi i nie będzie robił łaski. A dzieciak nie zostanie zabity czy
      wywalony na śmietnik. Za inne decyzje i przypadki w życiu po prostu ponosimy
      konsekwencje, a tutaj niektórzy chcą, żeby je poniósł kto inny, bardzo mały...
      A propos artykułu - była tam i chwilka chyba nieplanowanego czarnego humoru -
      kobietka na fotelu ginekologicznym sama sobie wziernik trzymała. Szkoda, że
      nie mówiła - trochę w lewo, Panie Doktorze... Monty Python by tego nie
      wymyślił...

      Na temat aborcji chyba już wszystko powiedziano, tak jak mówiłam, nie będę sie
      wymądrzać, wolałabym jednak, żeby tą ponurą praktykę diabli wzięli gdzie jej
      miejsce

      Pozdrawiam
      Monika (businesswoman-która-właśnie-wpadła wink)
    • ligia76 Re: Aborcja w WW 27.01.04, 18:34
      Polecam obejrzenie zdjęć, ewentualnie filmików na stronie www.abortiontv.com
      Uważam że jeśli zaczyna się mówić na jakiś temat trzeba mieć pojęcie i pełną świadomość o czym się mówi.
      Osobiscie uważam że Bozia po to dała rozumek żeby chociaż czasami go użyć. W dzisiejszych czasach, przy obecnym poziomie medycyny i nauki jest tyle sposobów na antykoncepcję że każdy może wybrać coś dla siebie.
      Mam już dwójkę dzieci i za nic w świecie nie wyobrażam sobie abym mogła mieć trzecie, w tym celu używam głowy nie tylko do noszenia czapki.
      A jeśli ktoś zapyta co bym zrobiła jakbym wpadła, odpowiedź jest prosta: urodziłabym.
      Nauczono mnie że każdy ponosi konsekwencje za swoje poczynania.
      Kiedyś byłam za legalizacją aborcji, twierdząc że "mój brzuch, moja sprawa" (swoją drogą cóż za prymitywne stwierdzenie), do czasu kiedy obejrzałam sobie parę filmów i zdjęć. Cieszę się że nigdy nie musiałam podejmować decyzji o aborcji ponieważ po obejrzeniu w/w materiałów musiałabym się chyba podleczyć w jakimś szpitalu psychiatrycznym.

      Pozdrawiam
      Ligia
    • joannawg Re: Aborcja - antykoncepcja 27.01.04, 19:42
      swoją drogą to kuriozalne jak niektóre kobiety usprawiedliwiają się że w
      naszym kraju jest niedobry dostęp do środków antykoncepcyjnych, że kościół
      zabrania, że są za drogie itd. więc teraz są "zmuszone" usunąć - a przepraszam
      bardzo czy aborcja jest tania?, czy kościół tego nie zabrania?...

      czy my Homo Sapiens zaszliśmy już tak daleko że mamy prawo decydować kto
      będzie żyć a kto nie? dlaczego akurat jak człowiek jest w brzuchu to go można
      zabić?
      dlaczego jak go chcemy to jest naszym maleństwem
      a jak nie chcemy to zlepkiem komórek????

      czytałam kiedyś przejmujące opowiadanie o tym jak w wyniku złych warunków
      społecznych na świecie z roku na rok zawyżano okres ciąży a potem nawet życia
      dziecka w jakim można było go usunąć/zabić, doszło do 12 lat bo parlament
      uznał, że człowiekiem stajemy się wtedy gdy dostajemy duszę i że
      najprawdopodobniej staje się to jak człowiek skończy 12 lat...

      wykładnią dla człowieka powinno być przede wszystkim prawo naturalne
      bo to co uchwali parlament zawsze można zmienić i dopasować do własnych potrzeb
      tak jak w Holandii zalegalizowano prostytucję - kwestia pieniędzy i już czarne
      jest białe

      bez względu na to co uchwali rząd ten czy kolejny, tego kraju czy innego, zło
      zawsze należy nazwać złem, morderstwo morderstwem bez względu na okoliczności
      łagodzące zbrodnia pozostaje zbrodnią i kropka.
      • odalie Re: Aborcja - antykoncepcja 28.01.04, 12:12
        Opowiadanie Dicka, prawda? Rzeczywiście mocne.

        .......................

        Jak ja nie lubię dyskusji o aborcji... sad Zawsze mam wrażenie, że to temat
        zastępczy, a tak, aby odwrócić uwagę tłumów. Bo wiadomo, temat wywołuje gorące
        spory, przykuwa uwagę, burzy krew... i już energia mas idzie niczym ta para w
        gwizdek - już się mniej dokładnie przyglądamy politykom na ręce.

        .......................

        Ja sama mam na temat aborcji bardzo mieszane i uczucia, i poglądy.

        Trochę mi się zmieniało z wiekiem i zbieraniem tzw. obserwacji z życia oraz
        doświadczeń.

        Generalnie jestem na nie. Mówiąc o sobie.

        Bo skoro istnieją kobiety, które tak bardzo ale to bardzo mocno nie mogą znieść
        myśli o noszeniu i urodzeniu dziecka - pewnie to i lepiej, że ciąże zakończą.
        Jeśli ktoś tak bardzo znienawidził swoje własne dziecko, że nie bierze pod
        uwagę żadnej absolutnie możliwości, aby dać mu/jej szansę.

        Aborcja być może powinna być legalna. Nienawidzę tylko określenia "ze względów
        społecznych"!!!! To jest szczyt hipokryzji. Naginanie do granic możliwości i
        dalej. Skoro względy społeczne, a my żyjemy w społeczności a nawet płacimy na
        nią podatki, to gdzie problem? Kobiecie żyjącej w nędzy, bez środków do życia
        trzeba pomóc - podać rękę, otworzyć możliwości zarabiania. Jeśli przyjmuje się
        aborcję "ze względów społecznych" to akceptuje się zaniechanie wszelkiej
        pomocy, materialnej i duchowej (niekoniecznie religijnej, mam na myśli leczenie
        pomoc psychologiczną). No bo po co pomagać, skoro można przerwać.

        Idąc tym tokiem myślenia (względy społeczne=aborcja) to może skasujmy domy
        samotnej matki - bo co z tego, ze dziewczyna nieletnia, ale chce się uczyć i
        wychowac dziecko, ale jeśli rodzice wyrzucili ją z domu i nie ma gdzie pójść,
        to przecież aborcja jej się należy.

        Absurd.

        A czy we względach społecznych mieści się postawa a la studentka z artykułu?
        Według mnie, nie. To bzdurne naginanie rzczywistości.

        Więc już lepiej aby była to legalna aborcja na życzenie bez podawania powodów
        niż hipokryzja o względach społecznych.

        Ja sama nie biorę aborcji pod uwagę, tak jak się teraz sparwy mają, a czy ktoś
        inny to robi - sorriii, wiem jestem złą chrześciajanką, czasami nawet nie
        chrześcijanką tylko gorzej, ale to mnie nie obchodzi.

        Rozumiem też, że są przypadki, kiedy kobieta musi - np. gwałt czy zagrożenie
        jej życia, albo pewność że dziecko i tak nie przeżyje poza organizmem matki.
        Wtedy i owszem, niech aborcja będzie pokrywana z podatków (w
        systemie "państwoej" ochrony zdrowia)

        Co do gwałtu, to widziałabym raczej szybką, natychmiastową prewencję (Postinor,
        może także wkładka IUD) jak najszybciej po zgłoszeniu się ofiary na policję -
        nie wiem, czy tak się robi, czy nie, w każdym razie powinno (zamisat czekać do
        3 miesiąca, np...)

        Co do studentek, kobiet sukcesu i innych dojrzalych pań stosujących skoki w
        bok - dziewczyny, skąd ten pomysł, że to wszystko wina Kościoła i kiepskiej
        edukacji?

        Fakt, antykoncepcja nie jest pewna w 100% (stąd uważam, że najważniejsze jest
        zawsze brać pod uwagę możliwość zajścia i podejmowac współżycie mysląc głową a
        nie strefami erogennymi) ale jeśli ktoś bardzo nie chce dziecka, a musi
        współżyć (_tego_ akurat nie piszę z ironią, jak ktoś chce niech sobie tak ma)
        to można się zabezpieczać podwójnie, potrójnie, a nie iść na żywioł.

        Taka przeciętna studentka doskonale zna nowe tryndy mody, wie jak na sieci
        znaleźć witrynkę jej ulubionego zespołu, a nie umie się nauczyć, że bez
        obserwacji organizmu przez dobre kilka cykli w bardzo precyzyjny sposób nie
        można wyznaczyć dni niepłodnych?

        Sorriii Winetou, ale skoro każda kobieta ma decydować o swoim brzuchu, to niech
        na dobry początek zadecyduje najpierw o swoich majtkach, że tak to ujmę. Żadna
        edukacja nie zastąpi "oddolnej", osobistej konsekwencji w wyborach i
        staranności w podejściu do regulowania swojego życia płciowego.

        Na koniec tego przydługiego postu powiem jeszcze, że znam kilka dziewczyn które
        przeszły aborcję. Potrafię je zrozumieć.

        Tylko jeden mnie najnormalniej w świecie wkurzył. Osoba wykształcona, prawie po
        studiach, no i nocka bez zabezpieczeń z kimś, kogo właśnie miała rzucić.
        Właściwie źle napisałam "przeszly" bo ta akurat nie przerwała ciąży, gdyż ciąży
        ostatecznie nie było (falstart). Jak czuł sie jej partner, który pragnął tego
        dziecka (chociaż idąc na całość bez zabezpieczeń tez nie wykazał sie specjalną
        mądrością - a też nie trafiło na niewykształconego czy nastolatka), chyba nie
        muszę wspominać.
    • miola Re: Aborcja w WW 28.01.04, 11:32
      Mnie dodatkowo poruszył jeszcze jeden aspekt tej sprawy, o którym ani tu ani
      wGW nikt nie pisał. Jeżeli wg kogoś prawo jest złe i głupie to powinien dążyc
      do jego zmiany a nie usprawiedliwiać jego łamanie! Kobieta traktowana oschle
      czy nawet upokarzana przez lekarza który robi jej nielegalny zabieg jest w
      takiej sytuacji jak gapowicz bez biletu czy ściągający uczeń "tym razem pójdę
      ci na rękę, ale żeby mi to było ostatni raz".
    • ular1 Re: Aborcja w WW 28.01.04, 11:41
      Ja jeszcze raz.
      Na temat środków antykoncepcyjnych tym razem.
      Troszkę nie chce mi się wierzyć, że WSZYSTKIE są drogie i tak strasznie trudno
      dostępne. O ile się orientuję, to obok tych po 20 - 30 zł są także znacznie
      tańsze. Wprawdzie trudno mi się wypowiadać, bo od dłuższego już czasu nie
      jestem tym tematem zainteresowana, ale chyba wystarczy zapytać w aptece, ile
      takie najtańsze "specyfiki" kosztują.
      Ja sama kiedyś, baaardzo dawno temu brałam Rigevidon - kosztował 9 zł (w
      przeliczeniu na dzisiejsze zł, bo to było jeszcze przed denominacją), a
      opakowanie zawierało 3 listki - czyli na 3 miesiące. Być może tak tanich
      środków już nie ma na rynku, ale z całą pewnością są inne, wcale nie dużo
      droższe.
      Więc tłumaczenie, że "nie mogę sobie kupić, bo mnie nie stać" nie do końca do
      mnie przemawia...

      To tyle.
      • alicya Re: Aborcja w WW 28.01.04, 13:37
        Chcialam wrocic do wypowiedzi Odalie, gdzie autorka pisze "Kobiecie żyjącej w
        nędzy, bez środków do życia trzeba pomóc - podać rękę, otworzyć możliwości
        zarabiania."
        Zgadzam sie, ze tak byc powinno, ale niestety takie apele niewiele daja.
        Rzeczywistosc, w ktorej zyjemy wyglada zupelnie inaczej i nawet najgoretsze
        apele tego nie zmienia. W wielu naprawde dramatycznych przypadkach kobieta
        zostaje sama. I to ona glownie ponosi fizyczne i psychiczne konsekwencje
        zachowania czy przerwania ciazy. Dlatego úwazam, ze osteteczna decyzje powinna
        podjac kobieta - zgodnie ze swoimi przekonaniami, swoja sytuacja itd.
        Oczywiscie najlepiej gdyby takich dylematow nie bylo - ale to tez tyko myslenie
        zyczeniowe...
        • odalie Re: Aborcja w WW 28.01.04, 14:21
          > Chcialam wrocic do wypowiedzi Odalie, gdzie autorka pisze "Kobiecie żyjącej w
          > nędzy, bez środków do życia trzeba pomóc - podać rękę, otworzyć możliwości
          > zarabiania."
          > Zgadzam sie, ze tak byc powinno, ale niestety takie apele niewiele daja.

          I ja się zgadzam, że dają mniej niż powinny, ale od czegoś trzeba zacząć.
          Uważam, że zamiast wiecznie krytykować rzeczywistość, można próbować ją
          zmienić, przetworzyć.

          Są organizacje i grupy, które rzeczywiście pomagą zdesperowanym, odtrąconym
          matkom. Wcale nie tak trudno dorzucić im parę groszy na konto czy podwieźć
          używane ciuszki po naszych maluchach.

          Z drugiej strony, pewne grupy epatują pojęciem "aborcji ze względów
          społecznych" czyli w trudnej sytuacji życiowej jako panaceum na wszelkie
          możliwe niewygody życia. Więcej by te grupy wysiłku włożyły w pomoc
          potrzebującym, nie na zasadzie jałmużny ale na zasadzie wsparcia
          (ukierunkowania, stworzenia możliwości - no wiecie, te patent z wędką).

          > Rzeczywistosc, w ktorej zyjemy wyglada zupelnie inaczej i nawet najgoretsze
          > apele tego nie zmienia

          Jak rzeczywistość wygląda, to ja wiem (wbrew pozorom i sygnaturce smile )

          Rzeczywistość to nie jest jakiś zafiksowany, statyczny twór. Jak powiedziałam,
          to my ją tworzymy. Nidgy dosyć rewolucji, jak ktoś tam kiedyś śpiewał. Ale
          poważnie, od czegoś trzeba zacząć. Choćby od odsłaniania tej hipokryzji -
          aborcja jako panaceum.

          > Dlatego úwazam, ze osteteczna decyzje powinna
          > podjac kobieta - zgodnie ze swoimi przekonaniami, swoja sytuacja itd.

          Przypominam, że ja w swoim poście wyrażam opinię, iż jest to sprawą
          indywidualną kobiety i mnie tam nic do tego. Jak ktoś czuje, że musi, to niech
          ma. Choć niekoniecznie z moich podatków, niech te lepiej idą na leczenie ludzi
          chorych (jeśli chodzi o system powszechnej ochrony zdrowia).

          > osteteczna decyzje powinna
          > podjac kobieta

          Decyzję podejmuje się idąc z kimś do łóżka ewentualnie na piasejk plaży/pod
          namiot/do kibelka w dyskotece. Nikt nikogo nie zmusza do seksu. Jeśli zmusza,
          to jest to gwałt i jak powiedziałam, aborcja jest wtedy oczywistym ratunkiem.

          Podsumowując:

          - aborcja legalna, owszem
          - z podatków tylko w sytuacjach krytycznych (gwałt, zagrożenie zdrowia)
          - oświata seksualna, antykoncepcja - jak najbardziej
          - jednocześnie podkreślanie wyborów, świadomości - nic nie daje 100% gwarancji
          - pomoc dla zdesperowanych matek
          - pomoc psychologiczna dla matek przed/po aborcji
        • odalie Re: Aborcja w WW 28.01.04, 14:22
          > Chcialam wrocic do wypowiedzi Odalie, gdzie autorka pisze "Kobiecie żyjącej w
          > nędzy, bez środków do życia trzeba pomóc - podać rękę, otworzyć możliwości
          > zarabiania."
          > Zgadzam sie, ze tak byc powinno, ale niestety takie apele niewiele daja.

          I ja się zgadzam, że dają mniej niż powinny, ale od czegoś trzeba zacząć.
          Uważam, że zamiast wiecznie krytykować rzeczywistość, można próbować ją
          zmienić, przetworzyć.

          Są organizacje i grupy, które rzeczywiście pomagą zdesperowanym, odtrąconym
          matkom. Wcale nie tak trudno dorzucić im parę groszy na konto czy podwieźć
          używane ciuszki po naszych maluchach.

          Z drugiej strony, pewne grupy epatują pojęciem "aborcji ze względów
          społecznych" czyli w trudnej sytuacji życiowej jako panaceum na wszelkie
          możliwe niewygody życia. Więcej by te grupy wysiłku włożyły w pomoc
          potrzebującym, nie na zasadzie jałmużny ale na zasadzie wsparcia
          (ukierunkowania, stworzenia możliwości - no wiecie, te patent z wędką).

          > Rzeczywistosc, w ktorej zyjemy wyglada zupelnie inaczej i nawet najgoretsze
          > apele tego nie zmienia

          Jak rzeczywistość wygląda, to ja wiem (wbrew pozorom i sygnaturce smile )

          Rzeczywistość to nie jest jakiś zafiksowany, statyczny twór. Jak powiedziałam,
          to my ją tworzymy. Nidgy dosyć rewolucji, jak ktoś tam kiedyś śpiewał. Ale
          poważnie, od czegoś trzeba zacząć. Choćby od odsłaniania tej hipokryzji -
          aborcja jako panaceum.

          > Dlatego úwazam, ze osteteczna decyzje powinna
          > podjac kobieta - zgodnie ze swoimi przekonaniami, swoja sytuacja itd.

          Przypominam, że ja w swoim poście wyrażam opinię, iż jest to sprawą
          indywidualną kobiety i mnie tam nic do tego. Jak ktoś czuje, że musi, to niech
          ma. Choć niekoniecznie z moich podatków, niech te lepiej idą na leczenie ludzi
          chorych (jeśli chodzi o system powszechnej ochrony zdrowia).

          > osteteczna decyzje powinna
          > podjac kobieta

          Decyzję podejmuje się idąc z kimś do łóżka ewentualnie na piasejk plaży/pod
          namiot/do kibelka w dyskotece. Nikt nikogo nie zmusza do seksu. Jeśli zmusza,
          to jest to gwałt i jak powiedziałam, aborcja jest wtedy oczywistym ratunkiem.

          Podsumowując:

          - aborcja legalna, owszem
          - z podatków tylko w sytuacjach krytycznych (gwałt, zagrożenie zdrowia)
          - oświata seksualna, antykoncepcja - jak najbardziej
          - jednocześnie podkreślanie wyborów, świadomości - nic nie daje 100% gwarancji
          - pomoc dla zdesperowanych matek
          - pomoc psychologiczna dla matek przed/po aborcji
          - rzeczywistość to nie "my i oni" - możemy ją kształtować
        • martynka30 Re: Aborcja w WW 28.01.04, 14:51
          >Dlatego úwazam, ze osteteczna decyzje powinna
          > podjac kobieta - zgodnie ze swoimi przekonaniami, swoja sytuacja itd.
          > Oczywiscie najlepiej gdyby takich dylematow nie bylo - ale to tez tyko
          myslenie zyczeniowe...

          Myślenie życzeniowe to jest myślenie pt: "jakoś to będzie, nie zajdę" czego
          skutkiem jest całkiem spora część niechcianych ciąż.
          Oczywiście, ze zawsze zostaną dramaty, które faktycznie są nie do unikinięcia
          (np. ciąża z gwałtu), ale większości tych dylematów mogłoby nie być. Nie
          jesteśmy WIATROPYLNE!
    • marlena_kl coś wam zacytuję 28.01.04, 14:45
      któraś z was podała, że archiwum "rzepy" jest bezpłatne do końca miesiąca.
      weszłam tam - faktycznie. przeczytałam tekst, o który dziewczynie chodziło -
      wstrząsający! same przeczytajcie. nazywa się "cywilizacja aborcji". poza tym
      znalazłam coś jeszcze ("wybór albo życie" - nt. aborcji w usa). oto fragmenty
      o tym , w jaki sposób wylobbowano dopuszczalność aborcji:

      "(...)- Prawdziwy sondaż opinii publicznej wykazałby wtedy, że większość
      Amerykanów jest przeciwna legalizacji aborcji. Jednak w ciągu pięciu lat udało
      się nam przekonać Sąd Najwyższy do wydania decyzji legalizującej aborcję -
      wspomina Nathanson. - W tym celu wytłumaczyliśmy mediom, że kwestia legalnej
      aborcji to świadectwo liberalnego oświecenia i nowoczesności. A ponieważ
      wiedzieliśmy, że posługując się wynikami prawdziwych sondaży, zostalibyśmy
      pokonani, zaczęliśmy posługiwać się wynikami fikcyjnymi. Zawiadomiliśmy media,
      że z przeprowadzonych przez nas sondaży wynika, iż 60 proc. Amerykanów
      opowiada się za legalizacją aborcji. To była taktyka samonakręcającego się
      kłamstwa, które odpowiednio często powtarzane potrafi przekonać opinię
      publiczną. Mało kto przecież chce zaliczać się do mniejszości. Sfabrykowaliśmy
      również liczbę nielegalnych aborcji przeprowadzanych co roku w USA. Naprawdę
      było ich około 100 tysięcy, ale my ciągle mówiliśmy o milionie. Liczba kobiet
      umierających z powodu nielegalnych aborcji wynosiła 200 - 250 rocznie, my
      nieustannie podawaliśmy liczbę 10 tysięcy. Te fałszywe dane zakorzeniły się w
      świadomości Amerykanów, przekonując wielu, że legalizacja aborcji jest
      niezbędna. Innym mitem, którym karmiliśmy opinię publiczną, było, że
      legalizacja aborcji oznaczać ma tylko zastąpienie nielegalnych zabiegów
      legalnymi. W rzeczywistości aborcja stała się w USA główną metodą kontroli
      urodzeń i od czasu legalizacji ich liczba wzrosła o 1500 proc.(...)"

      "(...)Inną taktyką, do której stosowania przyznał się dr Nathanson, było
      rozgrywanie "karty katolickiej", aby przeciwstawić "zacofaną" hierarchię
      kościelną "postępowym" wiernym. - Nieustannie karmiliśmy media kłamstwami w
      stylu: "Przecież wszyscy wiedzą, że sprzeciw wobec aborcji pochodzi od
      hierarchii, a nie większości katolików", albo: "Sondaże dowodzą, że katolicy
      chcą reformy praw dotyczących aborcji". Media pompowały to w społeczeństwo,
      wmawiając mu, że każdy, kto sprzeciwia się legalizacji aborcji, pozostaje pod
      wpływem kościelnej hierarchii, oraz że katolicy opowiadający się za aborcją są
      oświeceni i nowocześni. Jednocześnie ukrywaliśmy fakt, że inne Kościoły
      chrześcijańskie i religie niechrześcijańskie są zdecydowanie przeciwne
      aborcji. Stale też podpieraliśmy się argumentem, że zdefiniowanie początku
      ludzkiego życia jest absolutnie niemożliwe i że jest to kwestia teologiczna,
      moralna czy filozoficzna, ale z pewnością nienaukowa - opowiada dr Nathanson.
      (...)"

      interesujące? dla mnie bardzo. może u nas dzieje się to samo, pomyślałyście o
      tym? może to, że teraz mówicie o tych biednych kobietach zostawianych samym
      sobie, o ich nędzy, i tak dalej, wynika z tego, że ktoś nam cały czas sączy do
      głowy jakieś "dane statystyczne", jakieś badania, umniejsza wartość życia
      poprzez nazywanie przeciwnikó aborcji "zacofanymi", a jej zwolenników -
      "liberalnymi i postępowymi"? w końcu nikt nie chce być brany za ciemniaka!
      jakoś mi to wszystko pachnie "rokiem 1984" orwella.
      zastanwócie się nad tymi cytatami............

      • hancik5 Re: coś wam zacytuję 28.01.04, 14:57
        Świetny tekst, dziękuję. Dr Nathanson jest teraz gorącym zwolennikiem obrony
        życia, polecam jego ksiązkę pt. "Dłoń Boga". Pisze tam dokładnie o aborcji "od
        kuchni" i jest to lektura wstrząsająca.
        Jesteśmy manipulowani, oczywiście że tak. Ciągle słyszę, że ludzie prolife są
        zacofani i zdewociali, wyśmiewa się ich i kpi w żywe oczy w mediach.
        Ja nie rozumiem naprawdę jak można walczyć o coś takiego jak aborcja, to jakiś
        horror z piekła rodem.
        Nie wolno niszczyć drugiego człowieka nawet w obliczu własnej tragedii. Po
        trupach do celu się nie dojdzie, najwyżej do takiego na dnie piekła.
        • madzia.b2 Re: coś wam zacytuję 28.01.04, 15:19
          Przeczytałam wypowiedzi przeciw i boję się! Boję się waszej zaciętości,
          zapiekłości, nienawiści i tych mocnych słów: morderstwo, morderstwo z
          premedytacją.. Ukamienowałybyście kobietę, która usunęła ciążę. Ja też
          twierdze, że nigdy w życiu bym tego nie zrobiła. Ale postawcie się w sytuacji
          kobiety, która zaszła w ciążę w w yniku gwałtu. Ma urodzić????? A wy
          urodziłybyście??? Albo dziecko z poważnymi wadami genetycznymi???
          Urodziłybyście????? Ja nie wiem jak bym sie zachowała i mam nadzieje, że nigdy
          nie będe musiała się przekonać. To jest bardzo kontrowersyjny temat i dyskusje
          zawsze będą. Zawsze będą ci za i ci przeciw. Ale wy od razu wychodzicie z
          transparentami "morderczynie". Skąd wiecie ile taka kobieta musi przecierpieć
          psychicznie zanim podejmie nierzadko najtrudniejszą decyzję w życiu. Tak łatwo
          wam mówić, że wy nigdy, wy nie. Czy, jeżeli jakakolwiek kobieta poprosiłaby was
          o pomoc bo jest w ciąży i nie ma z czego żyć to pomożecie? Bo z reguły
          słychać "wiedziałaś jak zajść w ciążę to sobie radź". Wtedy to jej ciąża. A
          jeżeli ona coś z tą swoją ciążą chce zrobic to już nie jest jej? tylko całego
          społeczeństwa? "Dziwny jest ten świat".
          • martynka30 Re: coś wam zacytuję 28.01.04, 16:02
            Madziu nie przeczytałaś wszystkich postów. Dyskusja czasem trochę "zjeżdża" z
            tematu, ale generalnie dotyczy konkretnego arykułu w WO GW. Artykułu którego
            bohaterki -poza jednym przypadkiem- nie są ani chore ani biedne, ich ciąże
            nie były obciążone wadami genetycznymi, nie zagrażały ich życiu czy zdrowiu i
            nie były wynikiem gwałtu, ale braku odpowiednich zabezpieczeń. Nikt tutaj -
            przynajmniej na razie- w zgwałconą czy noszącą płód z ciężką wadą genetyczną
            kamieniem nie rzucił. I zgadzam się z Tobą, że to bardzo skomplikowany
            problem. Ale my NIE O TYM mówiłyśmy. Mówiłyśmy o prawie do aborcji w sytuacji
            zdrowej, niebiednej kobiety ze zdrową ciążą będącą wynikiem pozamałżeńskiego
            skoku w bok i innych podobnych historiach(nie będę streszczać całego arykułu,
            spójrz do Wysokich Obcasów).
            • madzia.b2 Re: coś wam zacytuję 29.01.04, 08:41
              Martynko!

              Czytałam artykuł w Wysokich Obcasach. I tez było mi smutno po przeczytaniu go.
              Artykuł wg.mnie też miał na celu pokazać co innego, a dyskusja zeszła na inne
              tory.
              Artykuł miał pokazać jak działa podziemie aborcyjne i to, że ma sie dobrze i
              będzie sie miało dobrze, bo kobiety ze strachu, z wygody z wielu, wielu innych
              powodów przerywały ciąże i będa to robiły. Niezaleznie od tego, czy bedzie im
              grozic ukamienowanie, powieszenie czy tez kara pozbawienia wolności. Strach,
              przerażenie czy tez niechęć do komplikowania sobie życia były i będą silniejsze
              niż strach przed karą. I taka kobieta, która przerwała ciążę, bo jeszcze
              nie "pożyła" nie zrozumie za co sie ją karze.
              Może kiedyś doczekamy czasów, kiedy dzieci będą na tyle uświadomine, że problem
              przerywania ciąży będzie jakimś problemem gdzieś na marginesie.
      • joannawg Re: coś wam zacytuję 28.01.04, 15:07
        tak to bardzo interesujące i słusznie podejrzewasz że u nas dokładnie tak się
        dzieje, zresztą nie tylko z tym tematem, w wiele rzeczy media a raczej
        zainteresowane osoby wykorzystujące media starają się nas w manipulować

        nie potępiam absolutnie kobiet które usuwają ciążę, jak nie potępiam żadnego
        człowieka który z różnych pobudek czyni źle, ale wkurza mnie gdy zabijanie
        dzieci nazywa się zastępczo przerywaniem ciąży, to jest takie bezosobowe i
        takie właśnie ma być bo wyobraźcie sobie drogie emamy że wychodzi ustawa nie
        aborcyjna tylko dopuszczająca zabijanie dzieci do 3 miesiąca życia
        mocno brzmi prawda? ale przynajmniej prawdziwie

        ciekawe że obok tych wszystkich pism dla rodziców w których wspaniali lekarze
        specjaliści rozpisują się o życiu płodowym człowieka, zdjęcia ukazujące
        maleństwo w poszczególnych etapach rozwoju, gdzie używa się słowa "dziecko"
        jest drugi tor w którym mówi się o płodzie, używa się bezosobowych określeń
        dla tego stanu w jakim znajduje się matka, ona nie ma już dziecka pod sercem
        tylko jest w ciąży a w brzuchu jest płód

        przecież to swego rodzaju schizofrenia, to absurd że o jednym można mówić w
        tak diametralnie różny sposób.

        niech sobie legalizują aborcję ale niech nazywają to po imieniu, kobiety które
        się na to decydują też niech staną w prawdzie i przyznają, że zabiły własne
        dziecko
        ale i tak łatwiej mi zrozumieć złodzieja który kradnie z głodu wszak nie ma
        zbyt wiele pomocy dla głodnych w tak szerokim wymiarze jak dla kobiet w ciąży
        właśnie, przecież szpitali położniczych gdzie można urodzić i zostawić
        niechciane dziecko jest więcej niż przytułków dla głodnych bezdomnych
        • madzia.b2 Re: coś wam zacytuję 28.01.04, 15:28
          jak byłam w ciąży to mój lekarz używał słowa "płód". Jest to słowo używane dla
          okreslenia konkretnego etapu rozwoju ciąży i faktycznie dla mnie to było
          dziecko, ale z medycznego punktu widzenia to był "płód".
        • reszka2 Re: coś wam zacytuję 29.01.04, 09:06
          Alez Joasiu, łatwiej sie wyskrobuje jajo płodowe niż chociażby płód czlowieka.
          Że o dziecku nie wspomnę. Dla mnie schizofreniczne myslenie jakie prezentowała
          bodjaże p. magda, która mówiła per "strata dziecka" o swoim wyskrobanym czy
          bardziej elegancko - odessanym dziecku to szczyt szczytów.
          Nie rozumiem jak osoba, 23 lata, kształcona, bo studentka, może prezentowac
          tak wieloraką osobowość. Nie może liczyć na pomoc. Dobre sobie. Nie chce
          poszukac pomocy, bo łatwiej zadzwonic pod adres z gazety niz poszukać ośrodków
          pomagających wahającym sie kobietom. A potem wylewanie krokodylich łez. Na
          pokaz.

          A poza tym to zgadzam się z Tobą w całej swojej rozciągłości - zwłaszcza z tym
          co pisałas w poprzednim poście - o manipulacji mediów.
    • hancik5 Re: Aborcja w WW 29.01.04, 10:18
      Nigdy nie obrzucę kamieniami dziewczyny decydującej się na aborcję zostawionej
      przez chłopaka w trudnej sytuacji życiowej. Wiem co mówię, ale forum to nie
      miejsce na własne wspomnienia czy doświadczenia rodzinne zbyt bolesne.

      Legalna aborcja to jednak furtka dla tych wszystkich kobiet, które aborcję
      traktują jak zwykły zabieg a usuwane dziecko jak kawałek galaretki.

      Nigdy nie potępię też dzieckaktóre ukradnie chleb, bo jest głodne, ale nie
      znaczy to, że mam uważać, że kradzież powinna być legalna.

      Obrońcami życia są często ludzie, którzy sami jej dokonali.
    • kasiaiola Re: Aborcja w WW 29.01.04, 19:45
      Czytałam ten artykuł, czytałam wiele innych na temat aborcji. I im dłużej
      toczy się ta cała sprawa tym bardziej drażni.
      Prawda jak zwykle jest gdzieś w środku ukryta.
      Nie ma w przypadku aborcji "dobrego" wyjścia - zwłaszcza z punktu widzenia
      rządu (bez względu na przynależność polityczną). Problem polega na tym, że
      legalizacja aborcji oznacza ogromne oszczędności w budżecie państwowym i
      przerzucenie odpowiedzialności moralnej na kobiety. Jesli aborcja "na
      życzenie" (bo de cato na tym ma polegać aborcja ze względów społecznych) nie
      będzie zalegalizowana to rząd bedzie musiał przeznaczyć ogromne fundusze na:
      1. pensje ludzi którzy w sposób mądry i sensowny przygotują młodzież do
      współżycia seksualnego, 2. koszty szkolenia tych ludzi, 3. materiały
      edukacyjne w ilościach megahurtowych, 4. dofinansowanie lub całkowite
      finansowanie najpopularniejszych środków zapobiegających ciąży jak
      prezerwatywy, pigułki, wkładki itp tak aby były dostępne dla wszystkich kobiet
      w Polsce, 5. wychowanie i utrzymanie dzieci urodzonych ale nie chcianych przez
      matki.
      To czy zgadzamy się na aborcję czy nie jest naszym osobistym problemem
      moralnym. Gdyby ktokolwiek pytał mnie o zdanie odpowiedziałabym że jestem
      przeciwna aborcji "na życzenie".
      Co do bohaterek artykułu to jestem zdania że akurat ich nie ma co żałować. Nie
      mówiły o tym że się zabezpieczały przed ciążą, ale jedynie o kłopotach jakie
      ta ciąża spowodowała w ich życiu.
      Cóż... ja też mogłabym te kilka miesięcy temu powiedzieć że drugiego dziecka
      nie planowałam mając już jedno raptem półroczne. Ale skoro uprawiam seks to
      jestem w pełni świadoma konsekwencji. Stosując takie czy inne metody
      zabezpieczenia mam świadomość, że też mogą zawieść. I to akurat nie jest nic
      dziwnego czy wyjątkowego. Urodziłam to drugie dziecko i teraz już mądrzejsza
      wiem że musze wybrać inne metody zabezpieczeń, może połaczyć je aby
      skuteczniej ochronić się przed kolejną ciążą.
      Ja tych wszystkich dziewczyn i kobiet bronić nie mogę bo nie zgadzam się z ich
      motywacją. Czy moje dobre samopoczucie, moje spełnienie zawodowe i kariera są
      ważniejsze od ludzkiego życia? Hmmm może się mylę ale to chyba nie tędy droga
      miłe panie...
      • praktycznyprzewodnik Re: Aborcja w WW 29.01.04, 20:07
        Skad to przekonanie, ze dzieci które się urodza nieplanowane, będa olbrzyim
        obciązeniem dla społeczeństwa?
        Dadza pracę połoznym, pediatrom, nauczycielom a za dwadziescia lat zaczną
        pracować i płacić podatki.
    • ewcia1976 Re: Aborcja w WW 29.01.04, 21:58
      jestem przeciwniczko aborcji ale także obecnej ustawie antyaborcyjnej.Jest to
      ustawa napisana dla polityków aby mieli czym zdobywać elektorat oraz dla
      lekarzy, którzy łatwo nie oddają możliwości łatwego zarobku. Niestety na tym
      zakłamanium najwięcej cierpia kobiety, którym ustawa pozwala na aborcję
      (przykład kobiety która po porodzie zmarła). A już największa hipokryzja jest
      postepowanie kobiet, które nieuuna ciazy lecz zabija dziecko po porodzie
      Ewa mama Ani

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka