28.01.04, 14:40
zastanawiam sie czy kobieta zostawiajaca dotychczasowego partnera i wiazaca
sie z innym nie pada w pulapke tlumaczac ze najwazniejsze dla dziecka jest
to zeby jego mama byla szczesliwa. a skoro nie czuje sie szczesliwa w
dotychczasowym zwiazku a nowy niesie potencjal tego ze bedzie szczesliwa
decyzja ktora podejmuje jest z korzyscia dla dziecka. ile w tym prawdy a ile
lagodzenia poczucia winy?

trudno mi na to spojrzec z boku bo dla dobra dziecka i tego zeby mial
jednoznacznosc tego co sie dzieje musze zdecydowac o kolejnym ograniczeniu
bliskich chwil z Nim spedzonych. nie bede przy Nim jak bedzie zasypial bo
juz zaczal teskic za mama.
Obserwuj wątek
    • ewa216 Re: pulapka 28.01.04, 17:46
      A cz Twoja partnerka zdaje sobie sprawę,że najważniejszy dla dziecka jest
      również normalny kontakt z ojcem?Tym bardziej dla chłopca(z tego co pamiętam z
      poprzednich postów to macie synka-Kosmę)?
      Oczywiście,że nie powinno się tkwić w związku tylko dla dobra dziecka ale w
      przypadku rozstania powinno się zadbać by mały jak najmniej odczuł jego skutki.
      Dlaczego musisz ograniczyć spędzone chwile z synkiem?
      Teraz jest z Tobą?
      Jeśli tak to normalne,że tęskini za mamą a gdy będzie z mamą to będzie tęsknił
      za Tobą.
      Moim zdaniem Twoja partnerka Lagodzi poczucie winy.Ja gdybym była w jej
      sytuacji pewnie też bym tak mówiła,żeby przypadkiem nikt mi nie zarzucił,że
      swoim kaprysem niszczę synkowi dzieciństwo.
      Pozrawiam.Ewa
      • veerle Re: pulapka 01.02.04, 20:34
        tak, zagadamy sie co do tego ze jest mu potrzebny kontakt i z mama i z tata.
        ale poniewaz jest tak ze nie spedzamy czasu z Nim razem (to jest Jej decyzja,
        ja nie mialbym nic przeciwko temu ale szanuje ja) to oznacza mniej czasu z
        mama i mniej czasu z tata. poniewaz oboje duzo pracujemy i dotychczas i tak
        nie mielismy dla dziecka tyle czasu ile On i my chcielibysmy to nowa sytuacja
        jest dla Kosmy bardzo trudna (dla nas zreszta tez). w tym wieku wiez z mama
        jest znacznie silniejsza, a obecnosc mamy jest podstawa poczucia
        bezpieczenstwa dla malego dziecka to po kilku tygodniach zaczal za mama bardzo
        tesknic i domagac sie Jej obecnosci. umowilismy sie tak ze w dni kiedy ja
        jestem z Nim bede kladl Go spac i to dla mnie bylo bardzo cenne, moc Go
        przytulic przed zasnieciem i byc z Nim jak zasypia. tylko ze zaczal plakac
        przy zasypianiu ze mna i pytac o mame, musialem wiec podjac decyzje ze nie
        bede tego robil, niech bedzie z mama, w ten sposob mama jest codziennie,
        rozmawia z Nim przed snem, pomaga mu zasnac i mysle ze tak jest lepiej choc
        strasznie mi tego brak.
    • trapet Re: pulapka 29.01.04, 14:44
      Veerle,
      Twoja historia bardzo mnie poruszyla. Tez mam synka ktory nazywa sie Kosma, i
      tez mam trudne uklady z jego ojcem. Ale na razie nasz Kosmus ma dopiero 10 m-
      cy... Pocieszam sie ze to trudny okres po porodzie itd, i ze uda nam sie
      naprawic, albo chociaz poprawic, nasz zwiazek.
      Nie chce oceniac twojej partnerki, ale wydaje mi sie ze to "szczescie dziecka
      tylko jesli matka jest szczesliwa" to naginanie rzeczywistosci tak aby
      usprawiedliwiala jej wybor. Jak napisala moja przedmowczyni, dla dziecka wazne
      jest szczescie i dobre uklady zarowno z matka jak i z ojcem... i to z obojgiem
      naraz, jesli mozliwe.
      Ja czasami mysle z przerazeniem co bym zrobila gdybym spotkala innego faceta -
      ktorego pokochalabym bardziej niz mojego... Na razie wydaje mi sie ze dla dobra
      naszej rodziny zostalabym jednak z ojcem Kosmy, ale nie moge tak do konca
      reczyc jak bym sie zachowala... Postawa ojca jest tu b. wazna. On powinien
      robic wszystko zeby uratowac zwiazek, zeby matka jednak nie zdecydowala sie
      odejsc z innym.. Tak mi sie wydaje.
      Moj facet ma naprawde duzo obiektywnych wad, i jest trudnym czlowiekiem.
      Zwlaszcza po porodzie, matka potrzebuje wsparcia i opieki za strony partnera, a
      nie stale zlego humoru i awantur...
      No coz, przykro mi ze ciebie to spotkalo, bo z tego co pisales wczesniej na
      forum jestes swietnym ojcem. Chce wierzyc ze nie wszystko stracone i ze wasz
      zwiazek odzyje. Jestem myslami z toba
      Ola
      • veerle Re: pulapka 01.02.04, 20:59
        o rany! tez Kosma! super smile

        trzeba byc bardzo uwaznym bo co to znaczy okres po porodzie? ja sobie tak to
        tlumaczylem, tlumaczylem az Kosma mial rok i 3mies. i nagle okazalo sie ze to
        nie jest "po porodzie" tylko mamy jakis problem z nami.

        trudno wyobrazic sobie sytuacje gdy jest sie w zwiazku, troche oklaplym, z
        malym dzieckiem, codziennoscia, rutyna i co tu duzo mowic nuda. a tu pojawia
        sie ktos absolutnie fascynujacy ktos, kto odpowiada na wszytstkie potrzeby
        kotre nie byly spelniane przez partnera w zwiazku. trzeba duzo sily zeby
        zmusic sie do nabrania dystansu i nie porownywania tego co jest w zwiazku z
        obietnica ktora niesie nowa znajomosc. bo porownanie prawie zawsze wyjdzie na
        niekorzysc zwiazku. a wtedy masz wybor albo zostajesz ze wzgledu na dziecko (i
        nosisz w sobie zal ze stracilo sie cos waznego, zal ktory dalej rozklada
        zwiazek) albo idziesz za glosem serca i krzywdzisz swoje dziecko.

        najlepsze co w takiej sytuacji zrobic to sprobowac popatrzec tylko na swoj
        zwiazek i to najlepiej z partnerem, nie raz nie dwa, rozmawiac tak zeby dojsc
        do tego dlaczego jest zle i ocenic na ile jest mozliwe odbudowanie/poprawa. i
        wtedy zdecydowac. ale przyznaje to jest idelalistyczne podejcie zakladajace ze
        mozna usunac ze swojej glowy tego/ta "trzecia"

        uratowac zwiazek moga tylko 2 osoby bo zwiazek tworza 2 osoby. ktos musi
        zaczac to fakt. ale jesli sie to rozumie to lepiej dla wspolnego dobra nie
        czekac na druga strone. w zyciu czeka jeszcze wiele kryzysow, moze nastepnym
        razem to On bedzie tym pierwszym ktory wyciagnie reke?

        ale ja mysle ze twoj facet ma tez szereg zalet i dlatego wciaz jestes z Nim,
        moze powinas nie czekac az trudny czas minie tylko porozmawiac z Nim tak zeby
        zrozumial jakie sa Twoje potrzeby. faceci niestety w wiekszosci nie rozumieja
        subtelnych komunikatow wysyalnych przez kobiety, wiem cos o tym sad
    • aggis Re: pulapka 01.02.04, 12:58
      witaj veerle,
      to bardzo trudne pytanie - sama zastanawiam się nad tym od ładnych kilku
      miesięcy. Mam dwie wspaniałe córeczki i męża, z którym, no cóż, różnie bywa.
      Niby jesteśmy razem, ale, podobnie jak Ty i mama Twojego synka, bardzo się od
      siebie oddaliliśmy zatracając się w codzienności. Jak najbardziej rozumiem
      kolej rzeczy, tzn. że po etapie wielkiego uniesienia następuje "spadek" i jest
      to jak najbardziej naturalne, ale spodziewalam się, że po tym uda nam się
      stworzyć inną, głębszą relację i bedziemy umieli nadal cieszyć się sobą. Ale
      tak się nie stało. Co tu dużo mówić, oboje jesteśmy sobą znudzeni, w
      niektórych dzidzinach życia rozczarowani. Oboje jesteśmy spragnieni czegoś
      innego, tęsknimy za czymś bliżej nieokreślonym. Ale mamy dwójkę dzieci i dla
      mnie jak na razie najważniejsze jest, żeby to one były szczęśliwe. Ale
      przychodzą jednak chwile kiedy zastanawiam się, czy żyjąc z kimś kto nie
      zapewnia mi tego, co dla mnie bardzo ważne (ciepła, bezpieczeństwa,
      zrozumienia), będę w stanie tworzyć choćby złudzenie szcześliwej rodziny.
      Czasami zastanawiam się, czy gdyby na mojej drodze pojawił się ktoś (o kim
      mogłabym myśleć, że jest drugą połówką mojego jabłka), to czy jednak nie
      postąpiłabym tak jak Twoja żona? Z jednej strony pewnie miałabym ogromne
      poczucie winy (jeśli chodzi o dzieci), a z drugiej bałabym się, że stracę coś,
      co zdarza się raz w życiu, że sama zamykam sobie drogę do szczęścia.
      Oczywiście pozornego, bo, to również wiem, że nie potrafialbym być w pełni
      szczęśliwa mając świadomośc, że skrzywdziłam własne dzieci. Bo, co by nie
      mówić o moim mężu, to kocha nasze córki. Szkoda tylko, że w tak specyficzny
      sposób... Piszesz, że dla Ciebie kontakt z Kosmą jest bardzo ważny. Spędzasz z
      nim jak najwięcej czasu. Już za to jesteś dla mnie wspaniałym człowiekem i oby
      na tym świecie było jak najwięcej takich ojców jak Ty. Mój mąż niestety nie
      odczuwa zbyt wielkiej potrzeby bycia z własnymi dziećmi, zawsze wynajdzie
      jakąś wymówkę.
      Veerle, zdaję sobie sprawę, jak bardzo bolą sytuacje, na które nie mamy
      większego wpływu. Nie łudźmy się, niewiele możesz zrobić, żeby przywrócić
      dawny stan rzeczy. Ale z całego serca Ci życzę, aby wszystko ułożyło się dla
      Was jak najpomyślniej. Może Twoja żona zda sobie sprawę, że sama siebie
      oszukuje szukając szczęścia, choć już je spotkała (mam na myśli Ciebie i
      Waszego synka). Veerle, jeśli chciałbyś jeszcze o tym pogadać, pisz na mojego
      priva: neo-agnieszka@wp.pl.
      pozdrawiam serdecznie, a.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka