madeyowa
02.02.04, 12:34
Mam problem z telekomunikacją już od 4 miesięcy. Ządają ode mnie wpłaty na
kwotę ponad 800 zł. Najlepsze jest to, że ja mam wszystko zapłacone, a wręcz
jak się okazało po dogłębnym przeanalizowaniu przez nas ostatnich faktur
nadpłacone(telekomunikacja wisi mi ponad 50 zł, bo okazało się, że płaciłam
za usługę z której już dawno zrezygnowałam - mam na to dowód, protokół
zdawczy wystawiony przez TP S.A.). Wysyłałam do nich reklamacje już 3 razy(z
kserem dowodów wpłat). 8 razy składałam reklamację w Błękitnej Linii i nic,
zero odpowiedzi. W Błękitnej Linii przepraszają, obiecują, że się za to
wezmą, a sprawa stoi w miejscu. No właściwie ruszyła, bo tydzień temu
odłączyli mi połączenia wychodzące, mimo, że w Błękitnej Linii zapewniano
mnie, że taka sytuacja nie będzie miała miejsca. Odłączenie telefonu jest
dla mnie bardzo uciążliwe, bo siedzę sama do wieczora z małymi dziećmi,a
mieszkam na odludziu. W razie, gdyby się nie daj Boże coś stało to nie mam
się jak i z kim skontaktować. Mam kontakt za światem tylko przez internet
(dobrze, że chociaż to mi zostawili). Do Błękitnej Linii już nie dzwonię, bo
nie mam nerwów. Nie ma tam osoby kompetentnej, żeby coś zrobić w mojej
sprawie. Tym bardziej, że ostatnio rozśmieszyli mnie tym, że w odpowiedzi na
moje pytanie, czy będę chociaż częściowo zwolniona z opłaty abonamentowej za
ten miesiąc(bo nie mogę nigdzie dwonić, a nie ma w tym, żadnej mojej winy),
uprzejma pani poinformowała mnie, że będę musiała zapłacić normalnie. Ręce
opadają! Wysłałam już na nich skargę, do Urzędu Regulacji Telekomunikacji i
Poczty.
Czy ktoś z Was miał taki problem? Jak sobie z tym poradzić? Co zrobić, żeby
w końcu włączyli mi ten telefon? Dobija mnie moja bezsilność w tej sprawie.