ewazdrzewa7
12.01.10, 22:06
mam dylemat. zima dopisuje, chce sie wyskoczyc na narty... mamy 5 m-
czna corke, dziecko idealnie bezproblemowe. opcja jest taka ze
jedziemy z nia (nie wyobrażam sobie jej zostawić bo i niby po co) i
jedziemy jakies 300 km na jakies 5 dni. no ale zawsze jest jakies
ale... wózek zajmuje caly bagażnik, wanienkę tez trzeba by zabrac,
wiec wychodzi na to że połowe domu do samochodu trzeba zapakować. do
tego pensjonat to zawsze tylko 1 pokój a jak księzniczka akurat
bedzie nie w humorze to bede się z nią odbijać od ściany do ściany w
tym jednym pokoju w pensonacie? lepiej moze zostac w domu... tylko
ze za rok to znów nie pojezdze, bo planujemy kolejna dzidzie wiec
bede juz 3 sezony bez nart buuu... jezdziłyście z takimi małymi
dziećmi? i co z nimi robić cały dzień? dziecko jeszcze nie siedzi
wiec atrakcje typu sanki odpadaja a po sniegu wózkiem baaardzo
ciezko sie jezdzi.