Dodaj do ulubionych

Dziecko w szpitalu, mama padnięta

07.02.10, 10:20
Mój Bączek (17 m) od wczoraj jest w szpitalu z powodu biegunk sad Kroplówka go denerwuje, nie może spacerować ani opuszczać pokoju. Ja jestem ledwo żywa, noc na fotelu nie należała do najprzyjemniejszych. W sumie to, że na noc nie można gasić światła w pokoju też nam przeszkadzało.
Nie cierpię szpitali, nie umiem rozmawiać z personelem (im bardziej staram się być asertywna tym bardziej mnie olewają tongue_out)... W związku z moją nieporadnością mam pytanie: jak tam przetrwać? Warunki nie są wprawdzie koszmarne, ale napewno możemy poprawić jakość swojego bytowania na oddziale. Może bardziej doświadczone mamy mają jakieś pomysły?

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • kali_pso Re: Dziecko w szpitalu, mama padnięta 07.02.10, 10:33
      Kroplówka go d
      > enerwuje, nie może spacerować ani opuszczać pokoju

      To chyba nic dziwnego, pewnie podejrzewają Rotta a to jest
      zagrożenie dla otoczenia. Zabierz zabawki małego( najlepiej takie,
      które później łatwo poddac dezynfekcji)i bądź z nim. I tyle.
      Może ktos mógłby Cię zastapic przy dziecku na kolejna noc?
      No niestety, szpital niesie pewne komplikacje i utrudnienia. Trzeba
      sie z tym liczyc. I nie wiem, czy w kazdej sytuacji trzeba byc
      asertywnym- nie warto czasem posłuchac personelu zamiast silic sie
      na asertywnośc za każda cenę?wink Umiar, umiar przede wszystkim.
      • alanis11 Re: Dziecko w szpitalu, mama padnięta 07.02.10, 10:41
        Przechodziłam to wiec nie zazdroszcze, tez byl rotta tez kroplówa. Najlepsze
        jest to ze na tych oddziałach dzieciecych pielegniarki to poza zmianą kroplówki
        nie robią nic bo matki cała dobe na krzesłach przy dzieciach (ja jeszcze
        musiałam za te mozlwość płacic ) Męka i masakra.
        • kali_pso Re: Dziecko w szpitalu, mama padnięta 07.02.10, 10:59

          A co według Ciebie powinny robic?
          Przychodzic zmieniac pieluchę Twojemu dziecku?

          I tak, tak wiem- zaraz pojawias ie opisy wrednych piguł co to na
          krzyki maluchów nie reaguja, tylko kawę w socjalnym pijąwink
          Zapewnbiam- prawda jest duzo bardziej złozona i dobra wola musi byc
          po obydwu stronachwinkp
          • asia_i_p Re: Dziecko w szpitalu, mama padnięta 07.02.10, 13:53
            To nie o to chodzi.
            Chodzi o pewną konsekwencję - albo obecność rodziców to ma być tylko komfort
            psychiczny dla nich i dziecka i wtedy robimy im łaskę. Możemy sobie za to kazać
            płacić, utrudniać im życie zakazem używania toalet, itp.
            Albo rodzice wykonują realnie część pracy przy dziecku, którą w innym wypadku
            wykonywałby personel, czyli nie robimy im łaski, tylko z nimi współpracujemy i
            raczej nie piętrzymy im na drodze trudności.

            Tymczasem obecnie szpitale zatrudniają na jeden dyżur tyle pielęgniarek, że nie
            ma szans, żeby wydoliły bez pomocy rodziców, czyli na tę pomoc liczą, a z
            drugiej strony maksymalnie utrudniają pobyt rodzica na oddziale i wyraźnie robią
            łaskę. Co jest chamskim wykorzystywaniem faktu, że rodzic, który kocha dziecko,
            da sobą trochę poponiewierać, żeby z nim być w chorobie, zapłaci za tę możliwość
            i jeszcze będzie wdzięczny. No i na pewno nie zastrajkuje.
    • elza78 Re: Dziecko w szpitalu, mama padnięta 07.02.10, 10:39
      jak moja mloda byla w szpitalu to umowilam sie z mezem ze on przyjezdzal zaraz
      po pracy do szpitala wtedy ja jechalam do domu na kilka godzin zeby ochlonac z
      tej szpitalnej atmosfery uncertain
      u nas chyba bylo lepiej, bo byly lozka polowe dla matek, ale wychodzic tez nei
      bylo mozna i tez z personelem kontakt raczej ciezkawy uncertain
      wspolczuje ci i mam nadzieje ze szybko wrocicie do domu
      • izak31 Re: Dziecko w szpitalu, mama padnięta 07.02.10, 10:50
        A Tatus gdzie? Nawet jak pracuje to mozna wziasc zwolnienie na
        opiekę nad dzieckiem. Wtedy tylko co drugi dzien w szpitalu.
        • asia_i_p Re: Dziecko w szpitalu, mama padnięta 07.02.10, 13:55
          Możliwości są dwie.
          Albo matka pracuje, albo nie pracuje.
          Jeżeli nie pracuje, nikt nie da ojcu L4 na dziecko ani opieki nad dzieckiem.
          Jeżeli pracuje, to opiekę lub L4 dostanie jedno z rodziców. Takie mamy prawo. I
          żaden lekarz nie wypisze L4 na co drugi dzień obydwojgu rodzicom. A jeśli
          zdecydują się oboje wykorzystać opiekę nad dzieckiem, to jedno weźmie 1 dzień i
          drugie 1 dzień, i po dwóch dniach skończy się co drugi dzień.
          • ya_yaga Re: Dziecko w szpitalu, mama padnięta 08.02.10, 15:14
            > Jeżeli nie pracuje, nikt nie da ojcu L4 na dziecko ani opieki
            nad dzieckiem.

            Błąd. Opieka nad dzieckiem przysługuje rodzicowi niezależnie od tego
            czy drugi pracuje czy nie.
            Jeśli matka nie pracuje to logiczne jest, że z prawa do dwóch dni
            opieki będzie korzystał ojciecwink
            Jeśli oboje pracują to ustalają któremu z nich będzie przysługiwać
            to zwolnienie (mogą się też chyba podzielić po jednym dniu)
      • anmala Re: Dziecko w szpitalu, mama padnięta 07.02.10, 10:55
        A jak mój młody miał R, to najpierw koczowałam na podłodze na oddziale
        laryngologicznym, nosiłam młodego bo miał bardzo wysoka temperaturę, potem jak
        zaraził cały oddział i przestały odbywac sie planowe operacje to dopiero
        przeniesli nas do szpitala zakaźnego i tu mialam łózko dla siebie, ale i tak
        spałam z dzieckiem. Ale zasady tu były takie, że ja nie mogłam wychodzić ze
        szpitala, była lista osób (dokładnie jedna), które mogły nas odwiedzać i ta
        osoba miała przepustke do wchodzenia na oddział. Z dzieckiem nie mozna było
        chodzic po korytarzu tylko musiało przebywać na sali.Ale faktem jest, że cala
        opieka spoczywała na mnie. Ale ważne było to, że mialam włsane łózko i moglam
        normalnie sie wyspac.
        • kali_pso Re: Dziecko w szpitalu, mama padnięta 07.02.10, 11:01
          Ale zasady tu były takie, że ja nie mogłam wychodzić ze
          szpitala, była lista osób (dokładnie jedna), które mogły nas
          odwiedzać i ta
          osoba miała przepustke do wchodzenia na oddział. Z dzieckiem nie
          mozna było
          chodzic po korytarzu tylko musiało przebywać na sali


          I słusznie. Bo to moje drogie panie działa tez w drugą stronę-
          pomyślcie na co WASZE dzieci narażone są w takim oddziale a ochota
          na spacerki po korytarzach oddziału zakaźnego zaraz przejdziewinkp
          • asia_i_p Re: Dziecko w szpitalu, mama padnięta 07.02.10, 14:11
            Tylko, żeby to miało sens, to jeszcze musiałyby dzieci być logicznie rozkładane
            po salach.
            Latem mój brat był w szpitalu z podejrzeniem rota - wyraźnie macocha powiedziała
            w wywiadzie, że tylko biegunka, bez wymiotów, sytuacja była niejasna. Po dwóch
            dniach, kiedy już było prawie dobrze, wpakowali im do sali dziecko z
            pełnoobjawowym rota, a na prośbę macochy, żeby ich przenieść do płatnej jedynki
            - teoretycznie szpital miał to w ofercie - powiedzieli, że takiej możliwości nie
            ma. Kiedy zaprotestowała, że jej dziecko może się zarazić, to powiedzieli, że
            przecież miało te same objawy. Powiedziała, że nie - okazało się, że wywiad
            został źle spisany, pielęgniarka pogodnie stwierdziła - a to widać ktoś się
            pomylił, ale dzieci dalej nie rozdzieliła. Macocha wyszła z bratem do domu i po
            dwóch dniach wrócili do szpitala z pełnoobjawowoym rota, na szczęście nie
            zarazili nikogo innego z rodziny. Niechodzenie po oddziale niewiele pomogło.
        • uczula Re: Dziecko w szpitalu, mama padnięta 07.02.10, 11:02
          koc,spiwor i przespac sie na podlodze.
          jezeli tata moze - niech przyjedzie na zmiane, mysmy czuwali co 2
          noc.
          przezylam az 2 takie noce...wspolczuje.
          u nas tez z personelem tak sobie i opieka oczywiscie spoczywala na
          rodzicach.
          pielegniarki nie byly do opieki nad dziecmi a jedynie do podawania
          lekow.
    • imasumak Re: Dziecko w szpitalu, mama padnięta 07.02.10, 11:00
      Nie masz możliwości rozkładnia na noc materaca dmuchanego? Jakaś poduszka, koc i
      już zupełnie inna jakość odpoczynku. W ciągu dnia staraj się zainteresować
      małego jakąś zabawą, książeczkami. Moja młodsza w tym wieku już sporo rysowała,
      może Twój maluch też lubi?

      No i postaraj się znaleźć kogoś, kto posiedzi czasem z dzieckiem zamiast Ciebie.
    • super-mikunia Re: Dziecko w szpitalu, mama padnięta 07.02.10, 11:14
      Wróciliśmy w miniony poniedziałek ze szpitala. Młody 15 m-cy. Też biegunki,
      najpierw wymioty, potem koszmarne biegunki. Na szczęście bez wysokiej
      temperatury - nie były to rotawirusy.
      Trafiliśmy tam w środę wieczorem. 1-ą noc spędziłam - na podłodze...Później
      dostałam łóżko dla takich większych dzieci...Ale i tak nie miałam okazji na nim
      spać - tak od razu -bo z czw na pt w ogóle nie zmrużyłam oka - z Młodego tak
      leciało, że nie nadążałam zmieniać pieluch, całą noc nad jego łóżeczkiem
      stałam...Do tego on po pół godzinie po tym jak zasnął był rozbudzany do zmiany
      werfolnu, budził mi się z krzykiem przez resztę nocy... Na szczęście mąż mnie
      zastąpił w nocy z pt na sb i sb na nd smile Nie dałabym rady ledwo żyłam w pt po
      takiej nocy uncertain W ogóle ojciec syna częto do niego przyjeżdżał - akurat ma taką
      pracę - w ciągu dnia. Niestety nie mogłyśmy zbyt długo spędzac w 3 czasu bo w
      dom jeszcze remont..
      Gdy Młody trochę się lepiej poczuł to miał już tcohę mniej kroplówek - więc miał
      też czas się wybiegać. Raz dałam mu torbę, w której mieliśmy rzeczy i trzymając
      na d nim kroplówkę pozwalałam mu wywalać rzeczy i wkładać do woli. Na ostatek
      miał narzeczoną w pokoju 2 letnia Gabrysię więc sobie jakoś umilali czas
      wyrywając swoje zabawki wink
      Wyszliśmy w pn po 5 dobach, jak tylko trochę unomrmowała się sytuacja z Młodym
      jeść zbytnio jeszcze nie chce jeść po tych wszystkich przeżyciach sad I miniony
      tydzień też nie był ciekawy Młody strasznie odreagowuje ta chorobę (histerie,
      płacz, totalny kłebek nerwów sad ) ale dziś prawie po tygodniu wraca już do normy
      smile Śmieje się, bawi, nie potrzebuje smoczka non-stop, chętniej je smile
      Powodzenia i dużo sił smile
    • asia_i_p Re: Dziecko w szpitalu, mama padnięta 07.02.10, 13:48
      A nie ma u was opcji wykupienia jedynki z łóżkiem dla mamy?
      Mówiono mi, że w naszym szpitalu jest, pokój z łóżeczkiem dla dziecka i łóżkiem
      dla mamy i nawet z szafą. Wtedy, kiedy mi mówiono - 5 lat temu - kosztowało to
      14 zł za dobę. Nawet gdyby miało być dwa razy więcej teraz, chyba się opłaca.
      • gryzelda71 Re: Dziecko w szpitalu, mama padnięta 07.02.10, 14:00
        3 lata temu w szpitali akademickim na nowym oddziale(nowo wybudowane budynki)nie
        było takiej opcji,co więcej,nie było możliwosci spania rodzica na
        oddziale(regulamin).Regulamin jednak szybko został nagięty,gdy mój syn troszkę w
        nocy popłakał.Szybko panie zadzwoniły,żebym przyjechała.
        • asia_i_p Re: Dziecko w szpitalu, mama padnięta 07.02.10, 14:06
          Czyli u nas pewnie jest dlatego, że jest szpital w 12 tysięcznej miejscowości.
          Porodówka zapchana (tani poród rodzinny - wiem, że oficjalnie jest bezpłatny,
          ale u nas ten bezpłatny kosztuje stówę, we Wrocławiu pewnie kilkaset, w
          Warszawie tysiąc), chirurgia zapchana (to Trzebnica, u nas jest ta główna w
          Polsce replantacja kończyn), a reszta oddziałów poza sezonami dużej
          zachorowalności wykorzystuje miejsca.
          Mam nadzieję, że nadal tak jest.
      • mondovi Re: Dziecko w szpitalu, mama padnięta 07.02.10, 22:47
        > A nie ma u was opcji wykupienia jedynki z łóżkiem dla mamy?

        gdy trafiłam z synem do szpitala, wszystkie sale z łóżkiem dla rodzica były
        zajęte i na zmianę koczowaliśmy w nocy.
    • ib_k Re: Dziecko w szpitalu, mama padnięta 07.02.10, 13:59
      pomijając wszystko inne, dlaczego


      >na noc nie można gasić światła w pokoju

      czy to jakaś forma tortury??
    • neptunka Re: Dziecko w szpitalu, mama padnięta 07.02.10, 14:05
      elfenniu - jeśli dziecko nie ma 2 lat, to pracujący rodzic moze ez
      wzgledu, czy matka pracuje, czy nie, wziąć opiekę na to dziecko
      moze pomyślcie o tym
      • ammazuko_powrot neptunka 07.02.10, 14:18
        a jakiś zapis prawny na to znasz?
        Bo to chyba nie do końca jest tak jak piszesz...
        • neptunka Re: neptunka 07.02.10, 14:30
          oczywiscie:
          www.zus.pl/default.asp?p=4&id=433
          "Zasiłek opiekuńczy przysługuje pod warunkiem, że nie ma innych
          członków rodziny mogących zapewnić opiekę. W przypadku sprawowania
          opieki nad chorym dzieckiem w wieku do lat 2, zasiłek opiekuńczy
          przysługuje nawet wówczas, gdy są inni członkowie rodziny mogący
          zapewnić opiekę."
          • ammazuko_powrot Re: neptunka 07.02.10, 16:49
            Szkoda tylko, że ZUS interpretuje prawo na swoją korzyśćsad
            Ale dzięki za link..
          • super-mikunia Re: neptunka 07.02.10, 19:07
            Do 2 lat nawet jeżeli opieka jest powyżej jeżeli takowej nie ma. Z mężem
            skorzystaliśmy z tego kiedy ja byłam na macierzyńskim, Młody szpitalu i ja też
            się pochorowałam. Mąż dostał bez problemu L4 opiekę na syna pomimo, że byłam
            na macierzyńskim - w domu z dzieckiem.
            • neptunka Re: neptunka 07.02.10, 20:23
              ja też ostatnio korzystałam z tej opieki - tzn. źle
              określam "korzystałam"
              pochorowało nam się dwoje dzieci, więc mąż wziął opiekę na córkę,
              która nie ma 2 lat (nasze godziny pracy się nie pokrywają)
              to przepis stary jak świat i nie sądzę, by zus go gdziekolwiek nie
              respektował
              • slonko1335 Re: neptunka 07.02.10, 21:19
                Moje dziecko niestety dość często bywało pacjentem w różnych szpitalach. W kilku
                z nich nie było opcji wydania zwolnienia dla rodzica bo przecież dziecko w
                szpitalu ma opiekę-był nawet taki zapis w regulaminie. Ostatnio jak leżałam z
                synem - był zapis, że zwolnienie mogą dostać tylko matki karmiące....jak córka
                była w szpitalu a mi nie chcieli wydać zwolnienia brałam od lekarza rodzinnego
                zwolnienie na siebie.
              • super-mikunia Re: neptunka 08.02.10, 08:17
                Tak, tak pisałyśmy o tym sam smile
      • super-mikunia Re: Dziecko w szpitalu, mama padnięta 07.02.10, 19:08
        a sorry piszesz o tym samym wink
    • kropkacom Re: Dziecko w szpitalu, mama padnięta 07.02.10, 14:14
      Byłam dwa razy w szpitalu z dziećmi. Raz z półtorarocznym synem i teraz z prawie
      siedmioletnią córką. Za pierwszym razem było źle a za drugim lepiej. Myślę że to
      kwestia szpitala i wieku dziecka. Teraz mała była kumata i wśród dzieci dobrze
      się czuła. Mogła chodzić po oddziale (neurologia), były zajęcia dla dzieci itd.
      Ja się tylko wynudziłam i nasłuchałam płaczu współlokatorki (robiąc też za
      nianię). Personel miły i komunikatywny. Za pierwszym razem było dziecko małe a
      po zabiegu czuło ból. Personel okropny. Z jednej strony przeszkadzałam a z
      drugiej odciążałam ich od zajmowania się moim dzieckiem. Reasumując, szpital nic
      fajnego więc zacisnąć zęby i nie oczekiwać Bóg wie czego. Niestety.
      • kropkacom Re: Dziecko w szpitalu, mama padnięta 07.02.10, 14:22
        I jeszcze, przy synu spałam na rozkładanym łóżku a przy córce pierwsza noc
        wspólna w osobnym pokoju na kanapie a potem na sali ogólnej po ułożeniu dziecka
        do spania spadałam na noc domu żeby przed siódmą rano być z powrotem na
        oddziale. Jak nas wypisywali to córka żałowała że jeszcze nie może zostać tongue_out
        • berecik7 Re: Dziecko w szpitalu, mama padnięta 07.02.10, 15:39
          Zrobiłabym aferę o ten absurdalny zakaz gaszenia światła. Coś mi to pachnie
          jakimś betonem z Prl-u. To chyba nie Guantanamo tylko szpital dla dzieci?!!!!!
    • elfenniu Re: Dziecko w szpitalu, mama padnięta 07.02.10, 17:47
      Na początek sprostuję: rozumiem dlaczego nie możemy sobie spacerować po oddziale i rozsiewać swobodnie wirusów, napisałam to dlatego, że to Antkowi strasznie utrudnia życie bo jest ruchliwy a siły go zbytnie nie opuściły.
      Zabraliśmy zabawki, zmieniamy się przy dziecku, a dziś zabieram ze sobą na noc karimatę i śpiworek. Światło zamierzam zgasić chociaż na czas usypiania dziecka bo inaczej nie zaśnie.
      Co do personelu: nie jestem typem roszczeniowego pacjenta, raczej przepraszam, że żyję. Dlatego "staram się być asertywna" co mi szczególnie nie idzie. Dziś na przykład była taka sytuacja: lekarka prosiła, żeby pieluszki z kupą odkładać w rogu łóżeczka i prosić pielęgniarki, żeby je oglądnęły. Pytałam różnych pielęgniarek czy mogą zerknąć na kupy, żebym je mogła wyrzucić, ale żadna nie miała czasu. Wobec tego sterta pieluszek ciągle rosła, a ja dalej pytałam... W końcu przyszedł niemąż a ja poszłam do domu. I co? Kiedy w końcu jakaś pani przyszła to nakrzyczała na partnera, że kupy trzeba pokazywać od razu a nie czekać... uncertain
      • donna28 Re: Dziecko w szpitalu, mama padnięta 07.02.10, 21:12
        Rok temu byłam w szpitalu, Inga miała jakiś rok i 8 miesięcy. Byliśmy w sumie
        cztery noce (trafiliśmy wieczorem), z czego jedną przespałam na rozkładanym
        łóżku, mała była tak osłabiona przeżyciami, że spała w łóżeczku, nie budziła
        się. Potem wyprosiłam jedynkę (za opłatą oczywiście) i było bardzo spoko.
        Naznosiłam jej książek, zabawek do szpitala, mąż wziął zwolnienie chyba albo
        opiekę (nie pamiętam), ja wykorzystałam urlop, dziadkowie przychodzili i było
        ok. Ta kroplówka rzeczywiście była utrudnieniem, ale jakoś przyzwyczaiła się.
        Niestety po 2 nocach zabrali nam jedynkę, bo jakieś bardzo chore dziecko
        przybyło i potrzebowali izolatki. Wtedy na noc zmienił mnie mąż, bo ja już byłam
        ledwo żywa, przespałam się w domu, a on został z małą. Na następny dzień rano
        wyszliśmy. Miała rotawirusa.
        Pierwsza noc była trochę tylko trudna, jak pamiętam, bo na sali leżała trójka
        dzieci i co rusz jakieś się budziło, tzn. moja spała jak kamień (była lekko
        odwodniona, osłabiona), ale pozostałe dwa płakały na przemian i sobie nie pospałam.
        Generalnie nie wspominam tego jakoś tak tragicznie. Robiłam z nią w szpitalu
        podobne rzeczy jak w domu - zabawki, książki, muzyka z laptopa, tylko pobiegać
        sobie nie mogła, ale ona nie z tych ruchliwych.
      • estel7 Re: Dziecko w szpitalu, mama padnięta 07.02.10, 22:09
        Jeśli maluszek ma często zmieniane wenflony i zastrzyki to polecam krem emla - u
        nas się sprawdza.
    • agamama123 Re: Dziecko w szpitalu, mama padnięta 07.02.10, 21:58
      Pierwszy pobyt mojego syna w szpitalu trwał 4 miesiące - nie wolno było mieć na
      sali nawet swojego leżaka... Inna sprawa, że nawet by się tam nie zmieścił. Z
      perspektywy czasu zastanawiam się jak to przetrwałamsmile Bezpośrednio po porodzie,
      twarde krzesełko... Mąż nie mógł mnie zmienić, taki lajf...sami, w obcym
      mieście... Teraz już nawet nie pamiętam jak nam udało się nie zwariowaćsmile
      Teraz, gdy któreś z dzieci leży w szpitalu mamy przynajmniej możliwość położenia
      się obok dziecka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka