Witam.Musze napisac co mi lezy na watrobie

W weekend moj chlopak
mial urodziny wiec zaprosil swoich rodzicow i dziadkow na kawe i
slodkie.Najpierw przyszli dziadkowie (rodzice tesciowej) i sie
zaczelo... najpierw zaczeli sie dziwic ze dziecko raczkuje do tyl i
ze to cos chyba nie normalnego! wiec zaczeli ja prowokowac zeby
poszla do przodu (corka ma 7 mies.)ale jak zaczeli to robic (oni
siedzieli na kanapie a mala lezala na kocu na podlodze) najpierw
zaczeli na nia cmokac i gwizdac jak na psa!i "Wiki chodz tu" w
pewnym momencie dziadek zdjal talerz polozyl na ziemi i
powiedzial "chdz tu dziadek da ci ciasteczko" w koncu nie
wytrzymalam i powiedzialam ze to nie jest pies zeby tak ja wolac.
(tesciowie maja jorka i mowia na niego ze to jest ich dziecko a
odkad pojawiala sie mala pies stal sie zazdrosny i raz nawet ugryzl
mala w stope i od tamtej pory nie pozwalam sie zblizac z mala do psa)
w koncu pojawili sie tesciowie i po jakims czasie tesciowka siedzi i
mowi "Wiki powiedz ba-ba"i tak pare razy,w koncu siostra chlopaka
mowi "a czemu ma powiedziec ba-ba?" a ona "no bo od razu nie powie
babunia" i dodala "Paulina jak bedziesz widziec Wiki to ucz ja zeby
mowila ba-ba" po prostu siedzialam jak wryta a ona sie smiala i
dalej "no mow ba-ba".A na sam koniec tesc wzial mala i zaczal sie z
nia nachyla na psem(musiali go zabrac ze soba bo "dziecko"nie moze
zostac samo w domu)no to mu mowie ze nie ma tak robic a on ze uwaza
a ja ze ostatnio tez wszyscy uwazali i tak ja ugryzla.Trudno mu
zrozumiec ze to moze byc sekunda jak pies doskoczy.I tak skonczyly
sie urodziny-nigdy wiecej!