Dodaj do ulubionych

pani od w-fu syna - problem

02.03.10, 17:42
Mój syn chodzi do 6 klasy, dzis mi opowiedział o wydarzeniu na wfie sprzed
tygodnia. Syn z kolega wygłupiali sie na lekcji a nauczycielka powiedziaął do
mojego syna, cytuje : "Ty jednak jestes głupi jak cep" Powiem szczerze ze
sie wkurzyłam, mam ochote iśc i ochrzanic ta nauczycielke jak byście
zareagowały?? Isc do szkoły i porozmawiać z wuefistka o tym czy odpuścic i nie
robic problemu?? Kurcze no nie miesci mi sie w głowie jak nauczycielka moze
tak powiedziec do ucznia, a może przesadzam i odpuscić ????
Obserwuj wątek
    • lola211 Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 17:50
      Wyjasnic.Czy w ogole taka sytuacja miala miejsce.Nauczyciel nie ma
      prawa tak sie odzywac do ucznia.Ochrzan na wejsciu- nie, bo nie
      wiesz czy naprawde tak bylo.
      • babcia47 Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 18:00
        ale przy okazji przyjżeć się zachowaniu syna, czy nie należałoby
        czegos skorygować w wwychowaniu i dyscyplinie..bo nie sadzę, by
        reakcja ze strony nauczycielki nastapiła bezpodstawnie, nawet, gdy
        słowa uzyte były wyjątkowo niewychowawcze i ubliżające..wręcz jest
        to argument w rozmowie, ze zamiast ublizac powinna sie skontaktowac
        z rodzicem i przekazać swoje uwagi
        • gabrielle76 Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 18:08
          syn sie wygłupiał z kolega na materacu, nic więcej, z pewnoscia mogło to być to
          głupkowate i nie uważam że dało to nauczycielce prawo do obrazenia mojego
          dziecka. W wychowaniu i dyscyplinie na pewno nie musze niczego korygować, nie
          mam z nim żadnych kłopotów, nalezy do grzecznych, kulturalnych ,niesmiałych,
          flegmatycznych dzieci
          • babcia47 Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 18:15
            co sie wydarzyło znasz z relacji syna i naturalne jest, ze mu
            wierzysz..jednak dzieci w tym wieku potrafia zachowywać nie tylko
            hałasliwie, mniejsza o to czy głupkowato ale równiez
            niebezpiecznie..dla siebie lub kolegi..a naturalnym jest, ze w
            takich sytuacjach człowiek (nie tylko młodzian) widzi swoje
            zachowanie jako poprawne lub po prostu sie wybiela..mozliwe też ze
            przekroczył jakieś ustanowione granice, może nie zdając sobie z tego
            sprawy lub nie rozumiejąc do końca, dlaczego je ustanowiono....a na
            w-feie jednak dyscyplina powinna byc przestrzegana własnie ze
            względu na mozliwość urazu
            • babcia47 Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 18:20
              ps. siostrzeniec mojej synowej, uczeń 6-tej klasy, po takich
              wygłupach zaliczył tydzień w szpitaku z wsrząśnieniem mózgu, potem
              pół roku rehabilitacji..chłopak z zacięciem sportowym, wiec
              szczególnie bolesne, bo nie mógł cwiczyć..dlatego nie dziwie sie
              zdenerwowaniu nauczycielki, choc jak pisałam wyzej, nie w ten sposób
              i nie w tych słowach powinna zareagować i zdyscyplinowac Twojego syna
              • anorektycznazdzira Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 21:58
                Nic dodać do tych dwóch postów, nic ująć. Mam nadzieje, że Autorka
                przeczytała i zaakceptowała infowink
          • przeciwcialo Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 18:16
            Grzeczne, kulturalne i flegmatyczne dzieci tez powinny słuchac
            poleceń nauczyciela bo chyba raczej komenda wygłupów nie padła.
            Znasz tylko opowieści syna, ciekawe ile przemilczał. Nie sądzę że
            ktokolwiek wystartowałby z takim tekstem bezpodstawnie.
            • angazetka Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 18:20
              > Nie sądzę że
              > ktokolwiek wystartowałby z takim tekstem bezpodstawnie.

              Nawet jeśli podstawnie, to nauczyciel nie powinien mówić w ten sposób do
              ucznia.
              • przeciwcialo Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 18:28
                Cóz, do niektórych tylko cep trafia. Może teraz nauczy się
                prawidłowo reagowac na polecenia nauczycieli skoro imie czy nazwisko
                uzyte w up[omnieniu nie podziałało.
                • angazetka Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 18:36
                  Chamstwo jako metoda wychowawcza, ciekawe...
                  • przeciwcialo Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 18:42
                    Raczej jako ostatnia deska ratunku dotarcia do "kulturalnych,
                    flegmatycznych "osobników nie sprwaiających rodzicom żadnyh kłopotów.
                    Wf to specyficzna lekcja gdzie nie ma miejsca na głupoty i
                    wariowanie.
                    • angazetka Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 18:45
                      > Raczej jako ostatnia deska ratunku

                      Pożałowania godna. Miałam taka polonistkę, wyzywała nas od tępaków, niedorobów
                      itd. Wierz mi, nie dotarła do nas ani na jotę.
                      • przeciwcialo Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 19:02
                        Wybacz, ale dlaczego was wyzywała? Mnie żaden nauczyciel nie wyzywał
                        ale tych wyjatkowo nieusłuchliwych zdazało się ze bluzgiem obdarzyli.
                        Może w zachowaniu było źródło.
                        Szacunek musi byc obustronny.
                        • iwles i dlatego, że studenci sobie zasłuzyli 02.03.10, 19:48

                          pan profesor, wykładowca z uczelni we Wrocławiu stanie przed Komisją
                          Dyscyplinarną ?
                          No tak, biedaczek, studenci musieli się najprawdopodobniej źle
                          zachowywać, tacy jacyś wyjątkowo niesłuchliwi uncertain

                          wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,37663,7587676,Za__zycze_szczescia_w_KFC__wykladowca_z_Wroclawia.html
                          • przeciwcialo Re: i dlatego, że studenci sobie zasłuzyli 02.03.10, 20:39
                            Jaki to ma związek z kiepskimi studentami co sobie nie radza z
                            egzaminami?
                            • iwles Re: i dlatego, że studenci sobie zasłuzyli 02.03.10, 21:02

                              taki, że dajesz przyzwolenie nauczycielom/wykładowcom do wyzwisk i
                              do poniżania.
                              • przeciwcialo Re: i dlatego, że studenci sobie zasłuzyli 02.03.10, 21:12
                                Nie zdali egzaminu poprawkowego!!! 80 osób to chyba połowa roku.
                                Żenujące że tyle osób nie było w stanie opanowac tematu w stopniu
                                dosytatecznym.
                                • iwles Re: i dlatego, że studenci sobie zasłuzyli 02.03.10, 21:15
                                  big_grin
                                  ha !
                                  a jednak to profesor, nie studenci, stanie przed komisją
                                  dyscyplinarną, za obrażanie i poniżanie tongue_out
                                  • landora Re: i dlatego, że studenci sobie zasłuzyli 04.03.10, 23:12
                                    Czytałam ten artykuł, moim zdaniem studentom zabrakło poczucia humoru.

                        • angazetka Re: pani od w-fu syna - problem 04.03.10, 12:09
                          > Wybacz, ale dlaczego was wyzywała?

                          Prawdopodobnie dlatego, że była prostaczką.
                          • przeciwcialo Re: pani od w-fu syna - problem 04.03.10, 19:50
                            Taaaa... nauczyciele od tak sobie cepami rzucaja. Na niewinna
                            dziatwe.
                            • angazetka Re: pani od w-fu syna - problem 05.03.10, 20:11
                              Chamem można być niezależnie od zawodu i wykształcenia.
                              A myśmy dziatwą byli całkiem niewinną, co polonistce nie
                              przeszkadzało nas obrażać za błędy ortograficzne w wypracowaniu czy
                              bazgranie na końcu zeszytu.
                    • przeciwcialo *żadnych oczywiście. 02.03.10, 18:45
                      Zgubilam c.
                • madzioreck Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 21:40
                  przeciwcialo napisała:

                  > Cóz, do niektórych tylko cep trafia.

                  No popatrz, ze ja na to nie wpadłam, obsługując w banku wyjątkowo chamskich lub
                  mało lotnych klientów...
          • attiya Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 20:36
            gabrielle76 napisała:

            > syn sie wygłupiał z kolega na materacu, nic więcej, z pewnoscia mogło to być to
            > głupkowate i nie uważam że dało to nauczycielce prawo do obrazenia mojego
            > dziecka. W wychowaniu i dyscyplinie na pewno nie musze niczego korygować, nie
            > mam z nim żadnych kłopotów, nalezy do grzecznych, kulturalnych ,niesmiałych,
            > flegmatycznych dzieci
            czyli nauczyciel ot tak sobie bezpodstawnie to powiedział ? Każda matka uważa,
            że jej dziecko jest grzeczne, miłe, sympatyczne. I żadna nie dopuszcza do siebie
            myśli, że może jednak coś jest nie tak.
            Może jednak cos jest na rzeczy skoro pani tak powiedziała.
            • marghe_72 Re: pani od w-fu syna - problem 03.03.10, 22:01
              attiya napisała:

              > Może jednak cos jest na rzeczy skoro pani tak powiedziała.

              Jednym słowem chamstwo usprawiedliwione?
              Nerwy nerwami, powód powodem.. nauczyciel nie ma prawa używac
              takiego słownictwa.
    • asia_i_p Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 17:57
      Pójść wyjaśnić. Niezależnie, co robił syn, nie ta forma wypowiedzi.

      Z drugiej strony mam takich uczniów, że od takich słów powstrzymuje mnie tylko
      świadomość, że tak się nie mówi i już, tylko szacunek dla nich jako ludzi i dla
      samej siebie.

      No i tu mam zagwozdkę, bo w sumie warto byłoby się dowiedzieć, co robił syn, czy
      to nie było na przykład niebezpieczne dla kogoś albo wyjątkowo aroganckie. Tylko
      jak teraz zaczniesz o to wypytywać czy to jego, czy to panią, to wyślesz sygnał
      "Jeśli było, to mogła się tak odezwać", a takiego sygnału nie ma co wysyłać, bo
      nie miała prawa.

      Więc przy tej pierwszej rozmowie ja bym jednak się trochę "zabetonowała" i
      wyjaśniła, że później możesz pogadać o tym, jak twoje dziecko złamało reguły, a
      na razie rozmawiacie o tym, jak ona odezwała się do dziecka.
    • przeciwcialo Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 18:14
      Pewnie milion razy tłumaczyła zeby sie nie wygłupiali.
      Najpierw porozmawiaj z synem.
      • asia_i_p Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 18:23
        Nawet jeśli milion razy tłumaczyła, to podejrzewam, że w regulaminie szkolnym
        jest trochę innych kar niż poinformowanie kogoś że "jednak" jest cepem.
        Pomijają najbardziej oczywistą przyczynę, że tak się nie mówi, czyli fakt, że
        tak się w cywilizowanym świecie do nikogo nie mówi, zostaje kilka mniej
        oczywistych - dziecko, do którego tak mówią, może poczuć się głupie, gorsze
        (zwłaszcza to "jednak" jeśli rzeczywiście było w tej wypowiedzi - ja już
        myślałam, że jesteś mądrzejszy, a ty jednak...), może zyskać niechciane przezwisko.

        Nawet patrząc na sprawę z punktu widzenia innych nauczycieli, to przynosi tylko
        szkodę. Potrafię bez zerkania w plan poznać, kiedy mam lekcję zaraz po takiej
        nauczycielce, która szafuje debilami itp. Co więcej, rozpoznaję syndrom klasy
        uczonej przez takiego nauczyciela, albo co gorsza przez niego wychowywanej.
        Bezpośrednio po takiej lekcji uczniowie odreagowują na mojej i naprawdę trudno
        jest ich doprowadzić do porządku zwykłymi metodami. Tak samo klasy uczone i
        wychowywane przez takich nauczycieli są ogólnie niewrażliwe na kulturalne
        sposoby zwracania uwagi - one nie są uczone szacunku dla innych tylko lęku przed
        tym, kto głośno wrzeszczy, złośliwie obraża, ma władzę i nie zawaha się jej użyć.
        • des4 kiedyś nauczyciel wlał w dooopsko 02.03.10, 19:16
          dal linijką po łapach i zaprowadził za ucho do kąta...

          i miał posłuch...

          dzisiaj gooowniarstwo wkłada nauczycielom kubły na głowę, bo
          przewrażliwione mamuśki gotowe są robić zadymą z powodu "obrazy" ich
          rozpieszcznych pociech...
          • gazeta_mi_placi Re: kiedyś nauczyciel wlał w dooopsko 02.03.10, 19:19
            >
            dzisiaj gooowniarstwo wkłada nauczycielom kubły na głowę, bo
            przewrażliwione mamuśki gotowe są robić zadymą z powodu "obrazy" ich
            rozpieszcznych pociech.

            Niestety muszę się z Tobą zgodzić.
            Za moich czasów kosz na głowie nauczyciela (nawet w mojej zawodówce) był nie do pomyślenia.
            Ale jakoś rodzice za nazwanie kogoś "cepem" nie latali do nauczycieli...
            • x.armide Re: kiedyś nauczyciel wlał w dooopsko 02.03.10, 19:28
              chlopak w 6 klasie a mamusia bedzie leciec do szkoly bo synusia obrazili. chyba dziecko ma jezyk i potrafi samo zaregowac gdy naprawde nauczyciel byl w bledzie. gdyby w mojej klasie ktoras matka przyszla w takiej sprawie i dowiedzieli by sie o tym koledzy z klasy to nie mial by on zycia przez nastepny tydzien. chyba ci sie nudzi i masz duzo czasu na takie pierdoly...
              • iwles Re: kiedyś nauczyciel wlał w dooopsko 02.03.10, 19:57

                > chlopak w 6 klasie a mamusia bedzie leciec do szkoly bo synusia
                obrazili. chyba
                > dziecko ma jezyk i potrafi samo zaregowac


                czyli, ze stawiasz ucznia na równi z nauczycielem i dajesz uczniowi
                prawo do zareagowania w adekwatny sposob i potraktowania nauczyciela
                tak, jak sam został potraktowany ?
                ciekawe podejście... jakie masz efekty ?
            • asia_i_p Re: kiedyś nauczyciel wlał w dooopsko 02.03.10, 20:08
              Nie nazywam uczniów cepami a kosza na głowie nie mam i jakoś się nie zapowiada.
              Nie wiem, czy mnie czytałeś uważnie, bo się trochę rozpisałam - uczniowie,
              którym się ubliża, traktują ludzi z mniejszym, a nie z większym szacunkiem.
              Obserwacja, nie teza.
              Traktowanie uczniów po chamsku uczy ich, że rację ma ten, kto głośniej i
              wulgarniej wrzeszczy, czyli wychowuje ludzi, którzy będą się dali mobbować
              szefowi i lać mężowi. Co więcej, daje im przyzwolenie na chamstwo. Jeśli
              nauczycielka nazwała ucznia cepem, jak mu zwróci uwagę, kiedy on nazwie cepem
              kolegę. Nie mów na tego cepa, że jest cepem, ty cepie?

              Człowieka trzeba uczyć od dziecka, że zarówno innym, jak i jemu należy się
              szacunek. Obie połówki są równie ważne - jeśli się go nie nauczy szanować
              innych, będzie im zakładał kosze na głowy, jeśli nie pojmie, że zasługuje na
              szacunek, kosze na głowy będą zakładali jemu. Albo on będzie zakładał słabszym,
              a jemu będą zakładali silniejsi.
            • mamusia81 Re: kiedyś nauczyciel wlał w dooopsko 04.03.10, 23:52
              Zgadzam się z wami w pełni.
          • przeciwcialo Re: kiedyś nauczyciel wlał w dooopsko 02.03.10, 19:22

            >
            > dzisiaj gooowniarstwo wkłada nauczycielom kubły na głowę, bo
            > przewrażliwione mamuśki gotowe są robić zadymą z powodu "obrazy"
            ich
            > rozpieszcznych pociech...

            Święte słowa. Zamiast latac po nauczycielach z awanturami zając sie
            nalezy wychowaniem dziecka.
    • gryzelda71 Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 19:25
      dzis mi opowiedział o wydarzeniu na wfie sprzed
      > tygodnia.

      Czemu tak długo zwlekał?
      • gabrielle76 Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 20:58
        gryzelda71 napisała:

        > dzis mi opowiedział o wydarzeniu na wfie sprzed
        > > tygodnia.
        >
        > Czemu tak długo zwlekał?


        no własnie sprawa wyszła dzis przypadkiem, od 3 tygodni chłopcy z klasy syna nie
        mieli wuefu poniewaz ich pan złamała noge i siedzi w domu na zwolnieniu. Dzis
        spytałam o pana, czy juz wrócił i zauwazyłam zmieszanie u syna, okazało sie że
        po incydencie z pania mój syn nie ćwiczył na wuefie tylko siedział na ławce, z
        własnej woli oczywiscie nie z nakazu pani, nie ćwiczył bo czuje sie przy pani
        zmieszany, taki własnie skutek odniosła obrażaniem ucznia.


        Do wszystkich którzy uwazaja że rozpieszczam syna i uwazam go za zawsze
        grzeczniutkiego, otóż gdyby mój syn obraził nauczyciela to nie miałabym nic
        przeciwko gdyby nawet od nauczyciela oberwał.


        Postanowiłam nie ingerować w ogóle, na prosbe syna, ale nie odpuszcze sobie na
        rozdaniu świadectw iśc do tej nauczycielki i powiedziec co mysle o jej chamskim
        zachowaniu.
        • przeciwcialo Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 21:05

          > po incydencie z pania mój syn nie ćwiczył na wuefie tylko siedział
          na ławce, z
          > własnej woli oczywiscie nie z nakazu pani, nie ćwiczył bo czuje
          sie przy pani
          > zmieszany, taki własnie skutek odniosła obrażaniem ucznia.

          Rany ale delikatny ten twój synek. Obrazic sie umie a przeprosił
          chocoaz za swoje zachowanie?
          Poza tym niećwiczenie na wf ma konsekwencje, potem bedziesz płakac
          ze 3 mu z wf wychodzi i wszystko przez jednego cepa.
          Żałosne to jak dla mnie.
          >
          >
          > Do wszystkich którzy uwazaja że rozpieszczam syna i uwazam go za
          zawsze
          > grzeczniutkiego, otóż gdyby mój syn obraził nauczyciela to nie
          miałabym nic
          > przeciwko gdyby nawet od nauczyciela oberwał.
          >
          >
          > Postanowiłam nie ingerować w ogóle, na prosbe syna, ale nie
          odpuszcze sobie na
          > rozdaniu świadectw iśc do tej nauczycielki i powiedziec co mysle o
          jej chamskim
          > zachowaniu.
          • iwles Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 21:13

            > i wszystko przez jednego cepa.


            bo każdy ma inną wrażliwość. Na szczęście. Pieknie by ten świat
            wyglądal, gdyby chodziły po nim same hipopotamy i nosorożce.
            • przeciwcialo Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 21:16
              No to niech matka chroni przed całym złem tego swiata.
              • iwles Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 21:21


                niech więc obrażają się na rownym poziomie, a nie nauczyciel
                wykoryustuje swoją pozycję. Bo to tak, jakby dyrektor zwracał sie do
                podwladnego - ty głupi cepie. Mówi tak do ciebie dyrektor, gdy np.
                zdarzy ci się rozmawiać z koleżanką podczas posiedznie rady
                pedagogicznej ?

          • gabrielle76 Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 21:14
            przeciwcialo sama jesteś załosna, po pierwsze bardzo sie ciesze ze mam wrazliwe
            dziecko, to sie rzadko zdarza w dzisiejszych czasach, a po drugie nie martw sie
            o jego kondycje, u pana lubi ćwiczyc i ma 5.
            • przeciwcialo Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 21:18
              Takich wrażliwych to teraz na kopy, nieporadne życiowo i społecznie
              jednostki co bez mamusi na rozmowe o pracę nie pójda.
              • gabrielle76 Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 21:25
                nie martw sie mój syn sobie doskonale poradzi, zawsze uczyłam go ze ma szanowac
                nauczycieli i tak było, ale masz racje dzis mu powiedziałąm że ma byc bezczelny
                i pyskaty jesli ta pani jeszcze sie do niego chamsko odezwie.
                • przeciwcialo Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 21:29
                  Sorry ale twój opis zachowania twojego syna nie nazwałabym
                  szacunkiem do nauczyciela. Wygłupy na przerwach a nie na lekcji.
                  • gabrielle76 Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 21:35
                    i znowu sie mylisz, chłopcy wtedy nie cwiczyli, ćwiczyły same dziewczynki na
                    jednej połowie sali, na drugiej chłopcy sie nudzili
                    • amilos Re: pani od w-fu syna - problem 03.03.10, 00:03
                      no to wygłupy tym bardziej nie były na miejscu, 6 klasa to nie przedszkole,
                      chyba wiedzą, jak się mają zachowywać na lekcji w-f, i mogą sobie wyobrazić,
                      czym grozi np. uderzenie głowa o podłogę czy ścianę podczas wygłupów?
                      • nutka07 Re: pani od w-fu syna - problem 05.03.10, 21:28
                        Tak 12 czy 13latki o niczym innym nie mysla.

                        Dziewczyny czy Wy nie pamietacie jak same bylyscie dziecmi i nastolatkami?
                        Zawsze grzecznie w lawce bez rozmow na lekcji, zadnych wyglupow, nic?

                        No dajcie spokoj nie robcie z dzieciaka prostaka i glupka.

                        Skoro uwazacie, ze powinien sie zachowywac tak jak Wy byscie sie same zachowaly
                        to sprobujcie wejsc w skore i glowe takiego 13latka.
        • babcia47 Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 21:30
          > Postanowiłam nie ingerować w ogóle, na prosbe syna, ale nie
          odpuszcze sobie na
          > rozdaniu świadectw iśc do tej nauczycielki i powiedziec co mysle o
          jej chamskim zachowaniu.
          ...tylko żebyś się nie zdziwiła i nie musiała przepraszać kobiety,
          gdy przedstawi Ci swoją "wersję" tego co zaszło, ja bym poszła,
          powiedziała, ze jej odzywka była nie na miejscu i poprosiła o
          przedstawienie z jakiego powodu doszło do takiej sytuacji..czasem
          dobrze zweryfikować to co opowiada własne dziecko..miłość matczyna
          jest wielka, ale lepiej by nie była slepa, ze względu na dobro
          potomstwa..a wiek nastoletni i okres "buntu i rozpaczy" puka juz do
          Waszych drzwi
        • morekac Re: pani od w-fu syna - problem 03.03.10, 19:17
          >ale nie odpuszcze sobie na
          > rozdaniu świadectw iśc do tej nauczycielki i powiedziec co mysle o jej chamskim
          > zachowaniu.
          smile, do tego czasu pani zapomni, że coś takiego rzekła.Więc jeśli masz z tym
          problem - to idź teraz lub zamilknij na wieki w tej kwestii.
    • sanrio Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 19:27
      O kochana, wg mnie to jest standard w odzywkach nauczycieli do uczniów -
      przynajmniej za moich czasów tekst "głupi jak...." był na porządku dziennym,
      mało tego - wychowawczyni lała uczniów i wyzywała jeszcze gorszymi epitetami i
      mimo skarg doczekała w szkole spokojnie emeryturki dostając co rok nagrodę
      dyrektora! Wniosek: Twoje gadanie nic nie da, nauczycielka jest z gatunku tych
      prymitywnych a syn może mieć jeszcze przekichane, że paplauncertain
      • asia_i_p Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 20:14
        Teraz już nie.
        W mojej szkole w tej chwili na grono prawie pięćdziesięcioosobowe są trzy
        nauczycielki, które sobie na takie odzywki pozwalają.
        Mam wrażenie, że ja bym za coś takiego, co im uchodzi na sucho, wyleciała równo,
        a u nich się już jakoś tak utarło, że mogą.
        Nawet dotknięcie ucznia jest już w tej chwili całkowicie nie do pomyślenia.
        Cywilizujemy się.

        Jest przy tym trochę bałaganu, czasem uczniowie przegną, ale lepsze to od
        pomiatania ludźmi.
    • eilian Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 20:19
      o matko jakie wszystkie przewrażliwione. A Wy do szkoły chodziłyście? I zawsze
      wszyscy nauczyciele byli super hiper poprawni politycznie, ęą, bułka przez
      bibułkę? Widocznie smarkacz nieźle dokazywał, kobieta się wkurzyła i tyle.
      Pewnie nie ostatni raz coś podobnego go w życiu spotyka. Żeby od razu aferę
      rozpętywać, chodzić do szkoły, wyluzujcie. Ktoś całkiem na miejscu podrzucił
      linka o tym wykładowcy z Wrocławia, tam też studenci przewrażliwieni na swoim
      punkcie. A facet rację miał i poczucie humoru. Trochę dystansu wszystkim by się
      przydało, mamuśkom zapatrzonym w soje dzieci też.
    • kawka74 Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 20:25
      Z jednej strony nauczyciel tak mówić nie powinien.
      Z drugiej strony trzeba zawsze brać mniejszą lub większą poprawkę na fantazję młodych ludzi i sprawdzić, jak było, zanim się rozpęta piekiełko.
      Byłam kiedyś świadkiem potwornej afery rozpętanej przez matkę jednego z uczniów - wychowawczyni powiedziała co innego, on usłyszał/zrozumiał co innego i awantura gotowa. A powodu nie było.
      • des4 Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 20:57
        moja matka jest nauczycielką...emerytowaną...

        wiem z jej opowieści jak potrafią przegiąć pałę uczniowie i ile
        kosztuje nauczycieli dzisiejsza politpoprawność polegająca na tym, że
        uczniowi wszystko wolno, nauczycielowi nic...

        rozkłada mnie argument o "cywilizacji" polegającej na tym, że
        wyrośnięty koń potrafi roześmiać się nauczycielowi w twarz i wyzwać
        go słowami, jakich nawet u żuli trudno znaleźć, a "rozwinięta"
        panienka przychodzi do szkoły zrobiona i ubrana jakby miała zaraz po
        niej iść pod latarnię...

        i nie jest to żaden margines, tylko dzieci z "dobrych" domów, jakie
        wy wszem i wobec na tym forum lansujecie...
        • iwles Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 21:04

          założę się, ze niejeden pan nauczyciel z wielką chęcią dałby klapsa
          w pupę owej panience.
        • e.mama.s Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 21:11
          Jak to nauczycielowi nic nie wolno? Jeżeli zostanie obrażony
          szczególnie przy całej klasie, wzywa się rodzica i informuje o tym,
          że mamy prawo pozwać go (nie syna bo nieletni). Zdarzyla mi się raz
          sytuacja w starej szkole, kiedy uczeń po wystawienu jedynki zagroził
          że podpali mi dom, że wie gdzie mieszkam. Sprawę zgłosilam na
          policję, zrobiła się afera, i uczniowie nauczyli się trzymać jezyk
          za zębami. Co ciekawe wyladowałam na dywaniku u dyrektora po co tak
          rozdmuchuje niepotrzebnie.
          • przeciwcialo Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 21:14
            ha...a gdyby cała klasa udała że nie słyszała groźby? Guzik
            zrobiłabyś i ty i policja.
            Rozpuszczone dzieci z prawami i brakiem obowiązków to zmora polskich
            szkół. I to nie szkoły ich rozpusciły.
            • asia_i_p Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 21:17
              Ale nie udała.
              Poparła nauczycielkę, pomimo że ta nie wyzywała od cepów.
              Czyli da się inaczej zdobyć szacunek i współpracę młodzieży.
            • e.mama.s Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 21:22
              Młody policjant przyjechal na pogadankę do szkoły.Uwierzyl bez
              cienia wątpliwości i o to mi chodziło a nie o sprawę w sądzie. Uczeń
              miał kuratora, więc nie sprawiał już pozniej problemów.
        • asia_i_p Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 21:14
          Uczniowie potrafią przegiąć pałę, owszem.
          Gdyby uczeń wyzwał mnie słowami nie do zacytowania, zażądałabym od dyrekcji
          wyciągnięcia konsekwencji z usunięciem ze szkoły włącznie, ale nie sprowadziłby
          mnie do swojego poziomu. Jakoś nigdy nie wyzwał.

          To nie jest tak, że uczniowi wszystko wolno, a nauczycielowi nie, tylko tak, że
          uczniowi trochę więcej wolno, bo ma mniejszą siłę przebicia. Uczeń jest
          niedojrzały, to ja mam stawiać granice, wymagać, ale też modelować pożądane
          zachowania.

          Czy naprawdę uważasz, że "wyglądasz, jakbyś szła pod latarnię" uczennica
          odbierze jako "szanuj się bardziej" albo "ubieraj się stosowniej". Czy może
          raczej jako "nie szanuję cię i uważam, że tylko do prowokowania chłopaków się
          nadajesz"?

          Wierzę, że Stephen Covay miał rację, kiedy napisał, że ludzie stają się takimi,
          jak ich traktujemy. Że jesli się kogoś będzie traktowało jak chama, to będzie
          chamem, jeśli będzie traktowało jak człowieka kulturalnego, będzie kulturalny,
          nawet jeśli to zadziała z pewnym poślizgiem.

          Nie jestem za tym, żeby nauczyciel był ofiarą. Uważam, że z dwóch podstawowych
          postaw - żądania szacunku dla siebie i okazywania szacunku uczniom - nie można
          rezygnować ani na chwilę.

          Ale myślę też, że trochę daleko zawędrowaliśmy od szóstoklasisty, który się
          wygłupiał z kolegami. Nie pomyślałaś, że takiego dzieciaka trzeba oszczędzić
          chociażby po to, żeby uniknąć powtarzania tych wyzwisk potem przez kolegów.
          • des4 Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 21:48
            , to ja mam stawiać granice, wymagać, ale też modelować pożądane
            > zachowania.
            >
            >
            > Wierzę, że Stephen Covay miał rację, kiedy napisał, że ludzie stają
            się takimi,
            > jak ich traktujemy. Że jesli się kogoś będzie traktowało jak chama,
            to będzie
            > chamem, jeśli będzie traktowało jak człowieka kulturalnego, będzie
            kulturalny,
            > nawet jeśli to zadziała z pewnym poślizgiem.
            >
            blebleble...teoretyzowanie idealistki...

            przytocz Kowaja nauczycielowi z koszem na głowie, pewno się
            zastosuje...
            • iwles Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 21:54

              i Ty niby jesteś tym pozytywnym przykładem dobrodziejstwa lania
              dzieci linijka po łapach i pasem po tyłku ?

            • asia_i_p Re: pani od w-fu syna - problem 03.03.10, 01:11
              Jakie teoretyzowanie idealistki, ja uczę w szkole. Nie na pensji dla dobrze
              urodzonych panien tylko w normalnym liceum w małym mieście, więc niespecjalnie
              przebraną młodzież. Wiem, że to nie zawodówka, ale też mam porównanie, jak sobie
              radziłam 5 lat temu i teraz i wiem, że można znaleźć inną drogę niż przemoc,
              kpina, agresja.

              Twierdzę, że nauczyciel z koszem na głowie mógłby być przykładem, że Covey miał
              rację. On z góry założył, że to są chamy, nie spodziewał się od nich niczego
              oprócz chamstwa, więc tolerował jego drobne przejawy aż się rozbujało.
              Traktowanie jak człowieka kulturalnego to nie jest "tiu tiu tiu, chłopczyku,
              chodźmy popodziwiać przyrodę" tylko konkretne oczekiwania. Uważam cię za
              człowieka kulturalnego, więc oczekuję, że mi się ukłonisz, oczekuję, że
              przestaniesz mówić, kiedy ja mówię, itd. Szanuję cię, więc cię nie wyzwę od
              ostatnich, ale szanuję też siebie i jak ty zaczniesz mnie wyzywać, to robię z
              tego aferę - dyrekcja, rodzice, itd. Nie boję się, że dyrekcja pomyśli, że sobie
              nie radzę.

              U tego nauczyciela z koszem na głowie nie zawinił fakt, że nie umiał zwyzywać
              ani walnąć ucznia, ale fakt, że bał się wszystkich, od dyrektorki poczynając.
              Tam dyrekcja zrobiła chorą atmosferę, znam to ze szkoły, do której chodziła moja
              siostra - cytat z rady pedagogicznej "Słyszeliśmy, że państwo chcecie
              organizować jakieś warsztaty z radzenia sobie z przemocą, ktoś ma problem z
              przemocą? Nie słyszę. No przecież u nas nie ma problemu z przemocą". I
              przyklepane, silniejsi nauczyciele ubliżają uczniom, słabsi pozwalają, żeby im
              ubliżano, a nikt nie słucha innej formy komunikacji.

              Te inne formy komunikacji autentycznie istnieją. I nie wypróbowywano ich
              negocjując ze świetnie ułożoną sześciolatką którą różową sukienkę włoży. W
              książce "Porozumienie bez przemocy" facet cytuje sytuacje ekstremalne, w których
              te sposoby podziałały - kobieta uspokoiła narkomana, który przyłożył jej nóż do
              szyi, inna przekonała faceta, który chciał ją zgwałcić, sam autor uniknął linczu
              przez wkurzonych na Amerykanów chyba Irakijczyków. Poza wąskim gronem
              psychopatów ludzie nie są potworami i da się, z większym lub mniejszym trudem,
              dokopać w nich człowieka.

              I nie idealizuj tak minionych metod pedagogicznych, bo to też nie do końca było
              tak, że obrywało się tylko łobuzom. Wiele dzieci mniej zdolnych lub mniej
              sprawnych fizycznie (WF) cierpiało, kiedy trafiło na niedelikatnego nauczyciela
              - nie była to forma dyscyplinowania tylko wyżywania się na uczniu.
          • alexa0000 Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 21:54
            Nie mogę uwierzyc,ze ty,osoba,która potencjalnie mogłaby obrażac
            dzieci tłumacząc sie trudem swego losu w szkole,wyjaśniasz takie
            sprawy matkom, osobom potencjalnie zainteresowanym szanowaniem
            swoich dzieci.W dobie walki z mobbingiem,przemocą itp.To mowiłam ja,
            nauczycielka,ktora nigdy nie obraziła ucznia mimo tego,że miała nie
            raz ochote mu(excuse le mot) przy......ić.
        • madzioreck Re: pani od w-fu syna - problem 02.03.10, 21:49
          des4 napisał:

          > moja matka jest nauczycielką...emerytowaną...
          >
          > wiem z jej opowieści jak potrafią przegiąć pałę uczniowie i ile
          > kosztuje nauczycieli dzisiejsza politpoprawność polegająca na tym, że
          > uczniowi wszystko wolno, nauczycielowi nic...

          Des, a ja pracowałam w banku, i wiesz, ile razy klient potrafił przyjść chyba
          tylko po to, żeby wyżyć się na kimś, komu nie wolno się odgryźć? Albo jak
          chamsko potrafią się klienci zachowywać, obrażać pracowników? Klientowi wolno
          wszystko, pracownikowi nic.
          Co byś zrobił, gdyby taki pracownik nazwał Cię "głupim jak cep"? Złożyłbyś
          skargę czy stwierdziłbyś, ze widocznie zasłużyłeś!?
          • azile.oli Re: pani od w-fu syna - problem 03.03.10, 08:48
            Ja mam trochę starszego syna, ogólnie spokojnego,
            zdyscyplinowanego, zwłaszcza w szkole. Nauczyciele wiedzą, jaki jest
            i nigdy go opisywana sytuacja nie spotkała.
            Gdyby jednak został nazwany cepem za przeszkadzanie na lekcji i
            przyznał mi się, że rzeczywiście się wygłupiał, to bym pretensji do
            nauczyciela nie miała. A to dlatego, że wiem, że chłopcy w tym wieku
            potrafia mieć głupie pomysły i cechuje ich brak wyobraźni, czyli jak
            wygłupy i śmiechy do zero myślenia o tym, że za chwilę któryś może
            mieć rozbitą głowę. A wiem, bo w domu młody czasem wariuje z siostrą
            i powstają sytuacje niebezpieczne. Sama wtedy powiem, że zachowuje
            się jak bezmyślny głupol, bo inaczej tego nazwać nie można.
            W szkole tak się nie zachowuje, bo jest pewien regulamin i on się
            go trzyma.
            Oczywiście nauczyciel nie powinien tak się odzywać do ucznia.
            Natomiast podawanie przykładów niezbyt mądrych klientów i
            niemożności zareagowania chamskim tekstem są bez sensu, ponieważ
            klientt, który nie rozumie pewnych procedur jest jak uczeń, który
            przy tablicy nie umie rozwiązać zadania. I matematyczka nazywająca
            go głupkiem, głąbem zasługuje na to, żeby rodzic poszedł zrobić
            awanturę.
            Natomiast , gdyby moje dziecko zachowało się głupio i zostało
            nazwane przez nauczyciela głąbem, to bym do szkoły nie leciała.
            Owszem, nauczyciel nie ma prawa tak mówić, ale jak młody zachowuje
            się kretyńsko, niech usłyszy, co nauczyciel o nim myśli. Może będzie
            miał nauczkę na przyszłość.
            Miałam ostatnio taki przypadek : na treningu zawodnik Kadry Polski,
            chłopak 17- letni, który długo trenuje i zna zasady bezpieczeństwa,
            odrzucił sprzęt ważący 7 kg prosto w kierunku mojego syna, który na
            szczęście odskoczył i tylko tym sposobem nic mu się nie stało.
            To, co powiedział trener mogę Wam napisać tylko częściowo, resztę
            wykropkuję : ''Tomek, k...a! Po....ło cię, ty głąbie!''
            Chłopak po prostu w tym momencie wyłączył myślenie, wszystkich
            potem przeprosił, nie obraził się na trenera, choć okrzyk było
            słychać na pól stadionu.
            Nie ma co za bardzo chronić dzieci przed konsekwencjami
            postępowania.
            Jeszcze nie raz się zdarzy, że bezmyślne i głupkowate zachowanie
            zostanie nazwane po imieniu.
            Jak mówię - nauczyciel powinien był zastosować inną metodę
            zdyscyplinowania, ale w sumie trafiło na wrażliwego ucznia, który
            sobie to zapamiętał i na mur beton takich wpadek będzie na
            przyszłość unikał.
            • thaures Re: pani od w-fu syna - problem 03.03.10, 09:24
              Ja podobnie jak poprzedniczka- mój syn kończy gimnazjum- jest spokojny i
              chwalony na wywiadówkach za wzorowe zachowanie, ale parę razy opowiedział co się
              dzieje w klasie- ręce opadają. Tym bardziej, że on opowiadając to,nieraz
              zarykuje się śmiechem.. I tak sobie myślę- dobrze,że podobnych głupich rzeczy
              nie robi, ale co z tego jeśli owe głupie rzeczy mu się podobają??
              Ja również pracuję jako nauczycielka- w tym roku po wielokrotnym zwróceniu uwagi
              powiedziałam do ucznia, by się zamknął, bo nie mogę przez niego prowadzić
              lekcji.. Sama byłam zaszokowana- słowa "same" mi się wyrwały- chciałam
              powiedzieć zupełnie coś innego... I mocno mnie to dotknęło, bo nigdy nie
              chciałam obrazić ucznia ( po tej uwadze spokojnie poprowadziłam lekcję do końca)
    • maderka Re: pani od w-fu syna - problem 03.03.10, 10:35
      A gdy pani na w-fie mówi do córki"ćwiczysz jak stara babcia"-to
      chamskie czy przesadzam?
      • des4 oto macie delykatną młodzież w pełnej krasie 03.03.10, 10:41
        broń Boże nie obrażać, hehe...

        katowice.gazeta.pl/katowice/1,35019,7619936,Sad_dla_uczniow__bo_mowili_o_nauczycielce_k___.html
    • stelladodo Re: pani od w-fu syna - problem 03.03.10, 20:54
      !! Proszę się postawić w roli nauczyciela, którego w tych czasach można opluć,
      obrazić i znieważyć a na to nic on nie może poradzić. Jestem nauczycielką w-fu i
      tak się składa, że często prawdziwe oblicze dzieci widzimy częściej niż sami
      rodzice. Tym bardziej, że często ciężkie lub wymagające ćwiczenia wydobywają z
      dzieci bardzo prawdziwe emocje: czy to różne lęki, obawy, czy wręcz odwrotnie
      radość lub odkrycie własnych sił.
      Nie powinno się obrażać dzieci, ale bardzo proszę o zrozumienie pracy
      nauczyciela. Rodzic ma prawo nawet ukarać, a nauczyciel - nie i to w żaden
      sposób. Uwaga nie jest dla niego karą, bo przecież powie mamie, że było inaczej.
    • w.i.l Idź do szkoły. I podziekuj na kolanach 04.03.10, 12:31
      pani od WF za wyrażenia wyjątkowo trafnej opinii o Twoim synu.
      Mówię serio.
      • gabrielle76 Re: Idź do szkoły. I podziekuj na kolanach 04.03.10, 14:34


        w.i.l napisał:

        > pani od WF za wyrażenia wyjątkowo trafnej opinii o Twoim synu.
        > Mówię serio.


        widzę że Twój poziom chamstwa dorównuje poziomowi chamstwa pani od wuefu, no cóż...


        dzieki za wszelkie opinie, dla mnie temat zakończony wink
        • w.i.l Chamem jest ten kto nie rozumie, że 04.03.10, 17:38
          jego syn może w końcu doprowadzic kogoś do szału.
          I za to autorka watku powinna po pierwsze przeprosić nauczycielkę.
          Wiecej krytycyzmu.
          • kicia_beauty Re: Chamem jest ten kto nie rozumie, że 04.03.10, 18:00
            Cóż za wrażliwe dzieciątko... Śmieszne są dla mnie nawiedzone mamusie, które
            latają ze skargą do szkoły , bo nauczyciel krzywo spojrzał na synka/córeczkę,
            albo odezwał się z mniejszym niż należny szacunek. Dlaczego syn prosi, żebyś nie
            interweniowała ? Może jest druga wersja wydarzeń, stawiająca syna w niezbyt
            korzystnym świetle, może było inaczej niż Ci powiedział. Też chodziłam kiedyś do
            szkoły i powiem Ci , że moje zachowanie niejednokrotnie było co najmniej
            niestosowne . Nieraz usłyszałam dobitną opinię na temat swojego zachowania,
            nieraz nauczyciel wyrzucił mnie za drzwi. Ale nie mam o to pretensji. Ponadto w
            takich sytuacjach zależało mi, żeby rodzice się nie dowiedzieli, bo nie byliby
            szczególnie zachwyceni moją postawą, a do nauczyciela na pewno nie mieliby
            pretensji. Uważam , że w szkole uczeń przede wszystkim powinien mieć obowiązki,
            a nie prawa. Nauczyciela należy szanować, słuchać jego poleceń. Wtedy nie ma
            kwestii niestosownych odzywek i braku poszanowania ucznia przez nauczyciela.
            • w.i.l Później reagującemu nauczycielowi się 04.03.10, 18:30
              za to podziękuję.
              Najgorszy jest taki, który olewa zachowanie uczniów.
              Nie byliśmy jako dzieci aniołkami.
        • el_jot Re: Idź do szkoły. I podziekuj na kolanach 04.03.10, 23:37
          gabrielle76 napisała:

          >
          >
          > w.i.l napisał:
          >
          > > pani od WF za wyrażenia wyjątkowo trafnej opinii o Twoim synu.
          > > Mówię serio.
          >
          >
          > widzę że Twój poziom chamstwa dorównuje poziomowi chamstwa pani od
          wuefu, no có
          > ż...
          >
          >
          > dzieki za wszelkie opinie, dla mnie temat zakończony wink

          Gabrielle, na tym forum lobby nauczycielskie jest wyjątkowo silne i
          liczne. Czego się spodziewałaś po zamieszczeniu takiego postu. Bo ja
          typowego dla nauczycieli chamstwa, o czym świadczą słowa pani
          wuefistki i post powyżej.

          • kub-ma Re: Idź do szkoły. I podziekuj na kolanach 05.03.10, 10:52
            "... typowego dla nauczycieli chamstwa ..."
            A ja się nie spodziewałam takiego dziwnego uogólniania.
            • el_jot Re: Idź do szkoły. I podziekuj na kolanach 05.03.10, 10:59
              ok,źle się wyraziłam, chamstwa typowego dla większości nauczycieli.
              na forum. Zobacz wątki o szkole,w których wypowiadają się dziewczny
              będące nauczycielkami.
    • bea.bea Re: pani od w-fu syna - problem 05.03.10, 11:29
      kochany jasiu, już po raz kolejny mówię ci, abyś przestał zachowywać się
      nieodpowiedni, gdyz takie zachowanie może doprowadzić do zagrożenia wobec twoich
      kolegów....itd..
      a odpowiedź ucznia?
      jasne że ..."Sp.......laj"

      jak ktoś zachowuje się jak cep, to po co go uswiadamiać, ze niby mądry jest
    • ida771 Re: pani od w-fu syna - problem 09.03.10, 21:20
      W moim odczuciu nauczycielka zachowała się skandalicznie.
      Nie ma prawa do takich komentarzy. Widocznie nie radzi sobie z dziećmi. Na twoim
      miejscu zrobiłabym dym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka