kub-ma
15.03.10, 10:15
Przeczytałam artykuł
www.wprost.pl/ar/187047/Glupota-pochwaly/?I=1412
Zastanawiałam się nad swoją reakcją w takiej sytuacji (z artykułu):
Manii zwiększania poczucia wartości oparła się jedynie część krajów
Azji. Florrie Ng z University of Illinois przygotowała test na
inteligencję i poprosiła o wypełnienie go piątoklasistów z USA i
Hongkongu. Test był bardzo trudny, dzieci nie miały szansy wypełnić
go prawidłowo. W przerwie testu uczestnicy na pięć minut spotkali
się z mamami, którym powiedziano, że ich pociechy uzyskały wynik
poniżej przeciętnej. Reakcje matek obserwowały ukryte kamery.
Amerykańskie mamy starannie unikały negatywnych komentarzy i
odnosiły się do dzieci pozytywnie. Nie nawiązywały nawet do wyników
testu, rozmowy dotyczyły spraw codziennych, na przykład planowanego
obiadu. Hongkońskie dzieci zwykle słyszały: „Niewystarczająco się
skoncentrowałeś", „Co zrobiłeś źle?”. Rozmowy były poświęcone
testowi i temu, jak jest istotny. Należy przy tym zaznaczyć, że mamy
z obu krajów tak samo często uśmiechały się do swoich dzieci i je
przytulały. Wypełniając po przerwie drugą część testu, hongkońskie
dzieci uzyskały wyniki lepsze o 33 proc. niż przy pierwszej próbie,
dwukrotnie więcej niż dzieci amerykańskie."
Wyszło mi, że może nie unikałabym rozmów na temat testu, ale daleka
byłabym od stwierdzeń „Niewystarczająco się skoncentrowałeś".
A Wy jak postąpiłybyście w takiej sytuacji? I generalnie co myślicie
o tym nadmiernym chwaleniu dzieci?