Dodaj do ulubionych

Opowiadanie dzieciom bzdur

03.04.10, 22:46
Dzisiaj po raz pierwszy w życiu naopowiadałam mojemu dwulatkowi
niestworzonych rzeczy o tym, jak to zajączek w nocy przyjdzie i co
zrobi.

Dziwnie się czuję. Też tak miałyście? Czy plecenie dzieciom andronów
przychodzi Wam bez trudu?
Obserwuj wątek
    • figrut Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 03.04.10, 22:49
      Czy plecenie dzieciom andronów
      > przychodzi Wam bez trudu?
      Plecenie takich miłych andronów moim dzieciom, przychodzi mi z wielką łatwością smile
    • wieczna-gosia Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 03.04.10, 22:50
      nie przypominam sobie bym opowiadala dzieciom bzdury. Opowiadam
      dzieciom bajki, owszem bez trudu, ale zajaczka nie mamy a mikolaj tez
      funkcjonowal wylacznie na zasadzie niedopowiedzen. Jak dziecko wprost
      zadawalo pytanie- dostawalo odpowiedz.
    • kocianna Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 03.04.10, 22:51
      baśniowo-zwyczajowe bzdury typu Mikołaj, Zajączek, Wróżka-Zębuszka, chochlik
      Bałaganiarz, Cudaczek-Wyśmiewaczek - przychodzą mi bez trudu. Zwłaszcza, że
      Młoda podejrzewa już, że to taka gra, ale to jej się bardzo podoba smile
    • deodyma Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 03.04.10, 22:54
      ja chyba nie bede dziecku opowiadala jakichs glupotek.
      pamietam, ze ja w takie rzeczy doroslym nie wierzylambig_grin
      • z_lasu Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 03.04.10, 23:11
        Ja miałam moment zawahania czy wciskać dziecku ciemnotę. I doszłam
        do wniosku, że.. TAK! Zdecydowanie tak.

        Dzieci naprawdę chcą wierzyć w magię, w Harry'ego Pottera, pierścień
        Arabelli, cudowne przedmioty i magiczne zaklęcia. I raczej nie
        wpływa to negatywnie na ich rozwój i postrzeganie świata.

        Spróbowałam sobie przypomnieć co ja czułam, kiedy odkryłam, że to
        nieprawda (tzn. te zajączki, Mikołaje itd.). Czy rodzice przestali
        być wiarygodni? Nie. Miałam starszego brata, to on uświadomił mi
        (ciut za wcześnie), że to bujdy. Byłam wściekła na niego. Nie na
        rodziców, że mnie okłamali, tylko na niego, że mi o tym powiedział,
        że mnie odarł ze złudzeń. U długo, długo jeszcze, kiedy już nie było
        wątpliwości, że wiem doskonale kto podkłada prezenty, budowałam
        gniazdko dla zająca i umieszczałam tak, by na pewno mógł do niego
        dotrzeć. Wiedziałam, że zająca nie ma. Ale chciałam, żeby był.
        Chciałam móc w niego wierzyć.

        Myślę, że dzieciom jest to po prostu potrzebne. Co nie zmienia
        faktu, że dziwnie się czuję wciskając dziecku z przekonaniem głodne
        kawałki.
        • babcia47 Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 04.04.10, 00:12
          hmm..czym innym jet świat marzeń, magii, ksiązek i baśni..a czym
          innym sankcjinowana przez rodziców wiara w cos, co jest jawnym
          łgarstwem..prezent zrobiony przez najblozszych nie jest mniej
          pożadany przez to, ze to ini go kupili, zrobili a nie został
          przyniesiony przez kogoś tam wymyslonego..nawet chyba lepiej jest
          dla dziecka, gdy wie, ze ktoś wybierał dla niego prezent..bo go
          kocha i chce mu zrobić w Święto przyjemnośc? może ja byłam "dziwnym"
          dzieckiem, ale te mokołaje i zajaczki od poczatku były dla mnie
          podejrzane, chyba nigdy w nie nie wierzyłam napradwę..a i tak świeta
          i prezety cieszyły, szcególnie ze wiedziałam od kigo są..moim
          dzieciom tez ich nie brakowało, nie zabrakło równiez świata
          fantazji, marzeń, bo dość sporo czytaliśmy i często chodzilismy do
          kina
          • landora Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 04.04.10, 20:51
            A ja wierzyłam i zająca, i w Świętego Mikołaja. wierzyłam długo, potem coraz
            mniej, potem w sposób naturalny z tego wyrosłam.
            Moim dzieciom będę opowiadała o zajączku i o Świętym Mikołaju, uważam, że to
            ogromnie wzbogaca dzieciństwo.

            O wiele bardziej ekscytujące są prezenty od zająca, niż od rodziców smile
        • figrut Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 04.04.10, 22:16
          > że mnie odarł ze złudzeń. U długo, długo jeszcze, kiedy już nie było
          > wątpliwości, że wiem doskonale kto podkłada prezenty, budowałam
          > gniazdko dla zająca i umieszczałam tak, by na pewno mógł do niego
          > dotrzeć. Wiedziałam, że zająca nie ma. Ale chciałam, żeby był.
          > Chciałam móc w niego wierzyć.
          Czyli z Tobą dokładnie tak jak ze mną i z moją córą. Tak naprawdę wiedziałam kto
          kładzie prezenty, ale chciałam wierzyć w magię. Moja córa jako duża nastolatka
          miała do mnie żal, że położyłam prezent dla niej na jej oczach pod choinkę,
          dokładnie z tego samego powodu.
    • babcia47 Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 03.04.10, 22:57
      nie bawołam się w żadne takie, żeby potem nie świecić oczami i
      nie "odszczekiwać"..niestety mam dość wczesne wspomnienia, w tym to,
      kiedy zdałam sobie sprawę jak mama "sciemniała"..nie przysporzyło
      jej to autorytetu, a ja i tak b.szybko zorientowałam się że nie ma
      Mikołaja, zajączka, krasnoludków..i paru innych istot, w które
      kazała mi wierzyć
      • zoe7 Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 04.04.10, 17:46
        No ja tez nie zdecydowałam się wciskać dzieciom kitów świątecznych... smile) Czy to
        dobrze? Wydaje mi się, że tak, kłamanie nie sprawia mi przyjemności, jestem w
        tym kiepska, a syna traktuje poważnie. Od zawsze.

        https://www.suwaczki.com/tickers/k0kdkqi14p3g6vk4.png
        • iskierka40 Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 05.04.10, 13:58
          Ja staram się nie opowiadać swojemu czterolatkowi bzdur,bo i tak się
          dowie jak nie ode mnie to od kogoś innego a póżniej ja wyjde na
          kłamczuchebig_grin(raz tak miałam)big_grin
          ale faktycznie czasem się nie da powiedzieć prawdysmile
    • daisy Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 04.04.10, 18:20
      Też się zastanawiałam nad sprawą z okazji minionych świąt B.N., ale krótko i
      teoretycznie, bo przez gardło by mi nie przeszły androny nt. Mikołaja itp.
      opowiadane dziecku prosto w oczy jako *prawda*. Mogę opowiadać bajki i historie
      jako fantazje, ale wmawiać jako fakty - dla mnie niemożliwe. Bardzo poważnie
      traktuję dziecko i to, co mówi, i to, co ja do niego mówię.
      Nie umiałabym.
      • mysty Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 04.04.10, 18:59
        'Nie umiałabym' ło matko, nie umiałabyś ? Niesamowite.

        A jak czytałaś synkowi, np. Kubusia Puchatka to już w trakcie czytania prostowałaś, że niedźwiedzie naprawdę nie mówią, nie ma żadnego Stumilowego Lasu i wszystko to bujdy wymyślane przez niepoważnie traktujących dzieci dorosłych ??!
        Nie wiem skąd u Was ta trauma związana z poczciwym, brodatym starszym panem otoczonym reniferami. To może najlepiej encyklopedie dzieciom czytać i odrzucić wszelkie bajki i fantazje jako 'zbyt niepoważne' w stosunku do dziecka ?
        • babcia47 Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 04.04.10, 20:07
          naprawde nie odrózniasz świata fantazji zwiazanego z opowiesciami,
          ksiązkami, kinem..sztuką, która sama w sobie jest umowna
          od "wciskania" dziecku, że coś, co nie istnieje, jest prawdą?
          • mysty Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 04.04.10, 22:01

            przepraszam bardzo - a Mikołaj nie pochodzi przypadkiem ze świata fantazji ???
            '"wciskania" dziecku, że coś, co nie istnieje, jest prawdą?' w świecie dzieci multum nieprawd dorosłych jest najprawdziwszą prawdą. To właśnie jest dzieciństwo smile

            Jest taki piękny wiersz o dzieciństwie właśnie, autorka wyskoczyła mi z pamięci

            'Kiedy już wszystko zaczniesz widzieć wyraźnie,
            blask od cienia odróżnisz,
            odejdą baśnie, by nie powrócić.
            Zwierzęta mówić przestaną,
            czar uleci z przedmiotów,
            wieloryb zmieni się w butelkę tranu,
            a słońce w kropelkę potu'
            • mysty Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 04.04.10, 22:09

              kurczę, nie autorkę a autora ! Przepraszam, Panie Ratajczak
            • wieczna-gosia Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 04.04.10, 22:23
              mysty napisała:

              >
              > przepraszam bardzo - a Mikołaj nie pochodzi przypadkiem ze świata
              fantazji ???
              > '"wciskania" dziecku, że coś, co nie istnieje, jest prawdą?' w
              świecie dzieci m
              > ultum nieprawd dorosłych jest najprawdziwszą prawdą. To właśnie
              jest dzieciństw
              > o smile
              >
              > Jest taki piękny wiersz o dzieciństwie właśnie, autorka wyskoczyła
              mi z pamięci
              >
              > 'Kiedy już wszystko zaczniesz widzieć wyraźnie,
              > blask od cienia odróżnisz,
              > odejdą baśnie, by nie powrócić.
              > Zwierzęta mówić przestaną,
              > czar uleci z przedmiotów,
              > wieloryb zmieni się w butelkę tranu,
              > a słońce w kropelkę potu'
              >
              bedni sa ludzi ktorzy by poczuc cos takiego- musza nie wiedziec co
              jest prawda a co nie. To ze dziecko wie skad sie biora prezenty nie
              musi oznaczac ze oto idziemy do hipera i pokazujemy paluszkiem co
              chcemy- wrecz przeciwnie- ozywienie idei biskupa Mikolaja ze oto po
              kryjomu dajemy sobie prezenty daje wiele ekscytujacych mozliwosci np.
              dlatego jestem posiadaczka za malej rekawiczki wyscibolonej na
              drutach- ja bez trudu udaje ze nie wiem skad sie wziela a moje
              dziecko bez trudu udaje ze to nie ona ja pod choinke wlozyla smile

              wyobraznia i umiejetnosc rozmawiania ze zwierzetami nie zaleza ani od
              wieku ani od wiedzy.
              • mysty Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 04.04.10, 22:45
                'bedni sa ludzi ktorzy by poczuc cos takiego- musza nie wiedziec co
                > jest prawda a co nie' - no więc jesteśmy bedni (biedni) i pozwól nam się naszą biedą cieszyć
                • wieczna-gosia Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 05.04.10, 11:34
                  a taka wlasnie jestes- no to serio wspolczuje. Nie uwazam by swiat
                  fantazji i prawdy sie wykluczaly wzajemnie. Uwazam po prostu ze bycie
                  razem w swiecie fantazji (obie strony rozumieja ze to jest umowa) ma
                  swoj urok. I jesli moj syn mowi do mnie "dzisiaj jestem pieskiem" to
                  ja jako mama pieska moge poszczekiwac radosnie i pic mleko jezykiem
                  ze spodeczka wraz z nim, nie musze koniecznie powiedziec "glupoty
                  gadasz, jeste Homo sapiens sapiens i tak ma pozostac". I dokladnie
                  tak samo jest z mikolajem- dla mnie wygibasy "bo ona jeszcze wierzy w
                  swietego Mikolaja" sa niezrozumiale, podczas gdy wspolne puszczanie
                  oczka "jak spotkasz mamo Mikolaja to mu powiedz ze jest taka
                  rzecz...." czy pisanie listow ( u mnie w domu funkcjonujace jak
                  najbardziej" sa zupelnie czym innym.

                  Raz mi jedna matka uwage w przedszkolu zwrocila uwage zeby moja corka
                  nie opowiadala o tym ze Mikolaja nie ma bo jej corka placze w nocy ze
                  nie dostanie prezentow. OCZYWISCIE nie zrobilam jej dyskusji
                  swiatopogladowej (dziecko mialo 6 lat nie 3) tylko pogadalam z
                  dzieckiem na temat tego ze dorosli czesto UDAJA ze Mikolaj istnieje i
                  czy ona tez moglaby poudawac. Mogla smile Natomiast taka wizja- nie ma
                  Mikolaja nie ma prezentow mnie mrozi no prosze wybaczyc. Prezenty sa
                  i beda bo sie kochamy.
                  • z_lasu Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 05.04.10, 12:51
                    > dla mnie wygibasy "bo ona jeszcze wierzy w
                    > swietego Mikolaja" sa niezrozumiale

                    A możesz to rozwinąć? Bo nie bardzo wiem o jakie wygibasy chodzi.
                    • wieczna-gosia Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 05.04.10, 13:33
                      a te wynajmowane Mikolaje, te tlumaczenia skad tylu Mikolajow na
                      swiecie, to poprawianie jak jedno z rodzicow mowie "kupilismy Basi" a
                      drugi na widok spojrzenia dziecka ratuje sytuacje mowiac "Mikolaj
                      Basi przeciez przyniosl" i czy ufff Basia uzna za przejezyczenie czy
                      zacznie drazyc. Histeryczne reakcje i oddzielanie od dzieci ktore JUZ
                      wiedza to juz pomijam bo sadze ze wiekszosc rodzicow podtrzymujacych
                      wiare w Mikolaja pewnych granic nie przekracza.

                      Zaczelam sie zastanawiac jak to bylo u mnie- nie pamietam- moja mama
                      tez nie smile wiec nie sadze by sciemnianie dzieciom mialo sie skonczyc
                      jakas straszna trauma smile

                      Ale mam kolezanke, kolezanka ma 4 letnie dziecko. Dziewczyna ma tzw.
                      nawijke, zreszta jest prawnikiem a prawnicy nawijke powinni miec smile i
                      mnie np. irytuje jakies cos niestworzonego na pytanie dlaczego trzeba
                      myc zeby, albo co sprawia ze ksiazyc wschodzi i zachodzi. No ja
                      szczegolnie 4 latkowi, ale i mlodszemu dziecku wole- stosujac
                      uproszczenia i personifkacje a jakze ale jednak powiedziec prawde. I
                      jej dziecko, ktoremu mam wrazenie niewiele tlumaczy sie na serio (a
                      mloda potencjal ma, bystra jest) lyka jak ges wszytko. Moje po
                      nawijce patrza sie na mnie pytajaco. A ja po trzydzieskiem takim
                      tekscie mam szczera ochote zamiast "ciocia zartuje" powiedziec
                      "ciocia bredzi jak potluczona" albo "ciocia rznie glupa i niewiadomo
                      czy sama po prostu nie wie i sie wstydzi czy tez uwaza ze to wiedza
                      tajemna bo biez wodki nie rozbieriosz". Jestem autentycznuie pod
                      wrazeniem sciemy jaka jest w stanie zmyslic na dowolny temat,
                      aczkolwiek uwazam ze w tym przypadku akurat marnuje talent.
                      • z_lasu Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 05.04.10, 22:05
                        > oddzielanie od dzieci ktore JUZ wiedza

                        Ale Ty to widziałaś na własne oczy? Bo ja nie tylko nie znam takich
                        rodziców, ale nawet o takich nie słyszałam (co oczywiście nie
                        wyklucza ich istnienia, ale wydaje mi się to mocno
                        nieprawdopodobne).

                        I czy rzeczywiście rodzic zerkający na dziecko ze słowami "Mikolaj
                        Basi przeciez przyniosl" spogląda na nie w celu sprawdzenia "czy
                        uzna za przejęzyczenie" czy jednak jest to spojrzenie
                        porozumiewawcze? Trzeba pamiętać, że z zewnątrz pewne rzeczy
                        wyglądają inaczej.

                        Wynajmowanie mikołajów też uważam za chore.
                  • camparis Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 05.04.10, 14:31
                    > a taka wlasnie jestes- no to serio wspolczuje. Nie uwazam by swiat
                    > fantazji i prawdy sie wykluczaly wzajemnie.

                    a święta obchodzisz? do kościoła chodzisz?
                    w jaki sposób więc tłumaczysz dziecku istnienie boga, którego nigdy
                    nie widziałaś i nigdy nie zobaczysz?
                    • wieczna-gosia Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 06.04.10, 03:03
                      > > a taka wlasnie jestes- no to serio wspolczuje. Nie uwazam by
                      swiat
                      > > fantazji i prawdy sie wykluczaly wzajemnie.
                      >
                      > a święta obchodzisz? do kościoła chodzisz?
                      > w jaki sposób więc tłumaczysz dziecku istnienie boga, którego nigdy
                      > nie widziałaś i nigdy nie zobaczysz?
                      >

                      pomijajac to ze ja jestem niewierzaca a moj maz zajmuje sie tymi
                      sprawami- z najwyzsza latwoscia wyobrazam sobie wiare w Boga. Poza
                      tym jakos wwalanie Boga do mikolajow i Wrozek Zebuszek mi zgrzyta smile
                  • mysty Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 05.04.10, 20:50
                    'Nie uwazam by swiat fantazji i prawdy sie wykluczaly wzajemnie'. Sorry, ale niezbyt mnie interesują Twoje wywody - dasz wiarę ??

                    'I jesli moj syn mowi do mnie "dzisiaj jestem pieskiem" to ja jako mama pieska moge poszczekiwac radosnie i pic mleko jezykiem ze spodeczka' - i to mi współczujesz ?! Doprawdy, kobieto, masz tupet

                    wiesz co to jest samouwielbienie ? To coś, co posiadasz w sporym nadmiarze - jak dla mnie zupełnie bezpodstawnie
                    • babcia47 Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 05.04.10, 22:50
                      ja
                      > k dla mnie zupełnie bezpodstawnie
                      mozna ci w tym wypadku wybaczyc, bo raczej nie wiesz co piszesz do
                      Gosi..jak dla mnie swietnie radzi sobie z swoja czwórką i daje im
                      wiele miłości a także mozliwosci rozwoju, w każdej dziedzinie..a
                      zabawa z dzieckiem, chocby w mamę pieska i picie mleka ze spodeczka
                      jeszcze żadnej mamie nie strąciło korony z głowy...a raczej wspólne
                      zabawy, nawet wygłupy, będa prędzej zaakceptowane przez dziecko
                      niż "ściemnianie"..i mogę to napisac z perspektywy mamy, która
                      robiła podobnie, a ówczesne dzieci sa juz dorosłe..a nawet maja
                      własne dzieci..i też umieją się bez kompleksów i zadęcia bawić z
                      własnym dzieckiem..choć w przypadku mojej synowej i syna bawią się w
                      kotki smile..smutne jak dorośli tracą z wiekiem umiejetność zabawy..
                      • mysty Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 06.04.10, 10:53

                        można mi wybaczyć, powiadasz … a może łaskawie pozwolisz mi posiadać
                        własne zdanie w tym temacie ?

                        Argument, ze ktoś wychował czy wychowuje 4,6,8 czy 10 dzieci do mnie
                        nie przemawia. Wraz z ilością dzieci nabywa się zapewne
                        doświadczenia, ale nie patent na doskonałość i nieomylność w
                        wychowywaniu. A odgórna, moralizatorska ocena kogokolwiek +
                        nieproszone wciskanie swojego modelu życia jest po prostu niegrzeczne
                        • wieczna-gosia Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 06.04.10, 12:04
                          Kiedy już wszystko zaczniesz widzieć wyraźnie,
                          blask od cienia odróżnisz,
                          odejdą baśnie, by nie powrócić.
                          Zwierzęta mówić przestaną,
                          czar uleci z przedmiotów,
                          wieloryb zmieni się w butelkę tranu,
                          a słońce w kropelkę potu'

                          od tego sie zaczelo tak?
                          Na poparcie tezy wyciagnelas wiersz ktory w gruncie rzeczy jest
                          strasznie smutny. Dlaczego basnie maja odejsc i nie powrocic?
                          Dlaczego w momencie nabywania swiadomosci ma nam zostac tylko market?
                          To ze nie bede opowiadac dziecku o Mikolaju i zajaczku nie musi wszak
                          oznaczac ze usiedziemy przy kawie i ja powiem co w ktorym sklepie i
                          ile kosztowalo no nie?
                          Tak, wspolczuje ludziom, ktory zatrzasneli drzwi do swiata fantazji i
                          zgubili klucz wraz ze swiadomoscia ze z wieloryba robi sie tran.
                          Uwazam ze jedno z drugim zupelnie sie nie kloci a swiat wieloryba
                          moze sie okazac absolutnie fascynujacym swiate gdzie wyobrazac sobie
                          trzeba duzo. W ogole uwazam ze wyobraznia bez granic jest wazna cecha
                          poteznych naukowcow i innowatorow.
                    • wieczna-gosia Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 06.04.10, 03:05
                      big_grinDDD
                      a tak ogolnie sie zastanowilas czy ja aby na pewno wspolczuje TOBIE?
                      i o co sie oburzasz? Bo jesli tak to oczywiscie bardzo moge wspolczuc
                      i tobie nie ma problemu wraz z calym moim tupetem oraz
                      samouwielbieniem smile
            • babcia47 Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 04.04.10, 22:42
              mokołaj pochodzi jak najbardziej ze świata fantazji ale w tym
              przypadku jest wspierany autorytetem rodzicielskim..jak potem
              wierzyć rodzicom, którzy powiedzieli, ze jest "przwdziwy", gdy
              zechcą dzieciom opowiedzieć o prawdach rządzących światem, jak
              najbardziej prawdziwych..a może znów mnie "wpuszczają"?..jak pisałam
              mam bardzo wczesne wspomnienia, siegające niespełna dwóch lat..i
              niestety pamiętam równiez takie dylematy, dotyczace mojej mamy,
              która uznała, zer wiara w swiętego Mikołaja, zajączka itp kest mi
              niezbedna bym miała udane dzieciństwo..mój ojciec był racjonalisrta,
              co prawda nie rzucał się z zaprzeczeniami gdy mama mi takie
              rzeczy "wcoskała", ale równiez w przypadku zadawanych pytań nie
              ukrywał prawdy..zgadnij, kto był dla mnie autorytetem, gdy doszło do
              podawania mi prawd, w które musiałam uwierzyc bez osobostego
              eksperymentowania, np. moralnych, w które trzeba uwierzyc jak w
              dogmat, ze takie a nie inne postepowanie jest wskazane, dla dobra
              mojego i innych ludzi..do dziś w wielu sprawach podejrzewam mamę o
              fantazjowanie i próbę narzucenia mi zachowań, które jej wydają się
              stosowne ale niekoniecznie ma to zwiazek z "prawdami" uniwersalnymi,
              częściej z szcególna checią panowania nad od dawna dorosłym dzieckim
              za pomoca sprzedawanych "bajek" na zasadzie, "bo to tak trzeba i tak
              ma być", po czyn jak w przypadku Mikołaja okazuje się, ze to tylko
              takie jej gadanie, w tym przypadku zakrojone nie na wzbogacenie
              mojego świata doznań..a dla własnych celów. ..a tak naprawde uważam,
              ze samo życie jest wystarczajaco pasjonujące i ciekawe, by trzeba je
              było w ten sposób dziecku "ubarwiać"..czy słodyczy ukrytych w
              ogrodzie przez rodziców będzie szukało z mniejszym zapałem niż tych
              ponoc schowanych przez zajaczka? czy czekolada naprawde będzie wtedy
              smaczniejsza?
              • mysty Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 04.04.10, 23:09

                czekolada zapewne będzie równie smaczna, nie wiem tylko dlaczego ta 'od zajączka' ma być mocno gorzkawa. Czy naprawdę za nasze relacje z rodzicami trzeba obwiniać biednego zająca i Mikołaja nieświętego ?
                Moja mama przy obcinaniu moich dziecięcych paznokci zawsze mówiła, że trzeba je obciąć bo zamieszka tam pająk (obcinania nienawidziłam, ale pająków jeszcze bardziej)- w ten sposób osiągała swój cel. W jaki sposób mogłaby wpływać na moje zachowanie przy pomocy prezentów od ww. osobników - nie wiem.
                • babcia47 Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 04.04.10, 23:30
                  hmm w przypadku dzieci na wszystko jest sposób..ale nie mam zamiaru
                  podawać recept, bo kazdy ma swoje sposoby..gdy przychodzi okres
                  dorastania i konieczność zaakceptowania zachowań, które maja być
                  korzystne dla młodego człowieka.. lepiej, by wierzył, ze to co mu
                  mówi rodzic i poleca do stosowania było wiarygodne niestety mało
                  który rodzic pamieta, ze wychowanie to jest proces ciagły i jedno
                  wypływa z drugiego..jawnie oszukujac dziecko, gdy było małe i
                  wmawiajac mu istnienie istot typu Mikołaj czy zajączek mozna trafić
                  na osobnika, który bedzie, jak jedna z wypowiadających sie
                  dziewczyn, wspominac to później z rozrzewnieniem..lub takiego jak
                  ja, który będzie podejrzewał rodzica o to, ze znów plecie androny..a
                  wtedy lepiej by miał równie duzo szczęścia w omijaniu zyciowych raf
                  co ja. Ja wyznawałam zawsze zasadę, ze dziecku nalezy sie szacunek,
                  mówić prawdę..nawet tą mało ładną..np, ze nie wszyscy ludzie są
                  życzliwi i bezpieczni, nie miałam tez oporów, by dziecku
                  odpowiedziec, ze czegos nie wiem..ale poszukam odpowiedzi lub kogoś
                  kto ją zna, gdy chodziło o świat rzeczywisty..nie przeszkadzało to
                  nam poznawać świata fantazji w bajkach, ksiązkach itd. ale dzieci,
                  mam wrażenie, że znały granice, która je oddziela od swiata
                  rzeczywistego i mimo to były przezywane b.intensywnie, nie zabiłam w
                  nich marzeń, z drugiej strony, mam wrażenie, ze przygotowałam tez do
                  odbierania świata rzeczywistego z jego blaskami i zagrożeniami, na
                  długo zachowałam równiez autorytet, ze jeżeli mówie, ze czegos robic
                  nie nalezy lub trzeba i poparte to było sensowną argumentacją, to
                  było przyjmowane w wielu przypadkach "na wiarę"
                • zoe7 Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 05.04.10, 22:15
                  Kitu o pająkach też bym nie sprzedała. i w zasadzie żadnego innego, ale takie
                  głupie, bezsensowne najbardziej mnie osłabiają... Moje dziecko nigdy by w cos
                  takiego nie uwierzyło - nawet jako 2-3 latek...może dlatego, że nie byłabym
                  dostatecznie przekonywująca. Denerwuje mnie takie traktowanie dzieci.

                  https://www.suwaczki.com/tickers/k0kdkqi14p3g6vk4.png
              • z_lasu Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 04.04.10, 23:35
                > czy słodyczy ukrytych w
                > ogrodzie przez rodziców będzie szukało z mniejszym zapałem niż
                > tych ponoc schowanych przez zajaczka?

                A czym argumentuje chowanie słodyczy rodzic niewspominający o
                zajączku? Schował te słodycze przed dzieckiem, bo...?

                > do dziś w wielu sprawach podejrzewam mamę o
                > fantazjowanie i próbę narzucenia mi zachowań, które jej wydają się
                > stosowne

                I pewnie stąd Twoja niechęć do odrobiny fantazji. Problem nie jest w
                opowieściach o Mikołaju, tylko w celowym oszukiwaniu dziecka, by coś
                ugrać. Zajączek, który służy tylko do schowania prezentu, raczej na
                wiarygodność rodzica nie wpłynie negatywnie.
                • babcia47 Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 04.04.10, 23:50
                  > A czym argumentuje chowanie słodyczy rodzic niewspominający o
                  > zajączku? Schował te słodycze przed dzieckiem, bo...?
                  s jak argumentuje sie zabawe w chowanego? nie potrzeba do tego
                  zajączka..masz pochowane prezenty, tylko trzeba je odnaleźć w
                  pieknych okolicznosciach budzacej się do zycia przyrody..co prawda w
                  mojej rodzinie ten zwyczaj praktycznie nie funkcjonuje ale byłam u
                  dalszej rodziny kiedys w czasiw Wielkanicy i zafindowano mi taka
                  zabawe..miała 5 lat i nie uwierzyłam w żadnego zajączka, wiedziałam,
                  ze to dorosli urządzili nam zabawę.
                  Zajączek, który służy tylko do schowania prezentu, raczej na
                  > wiarygodność rodzica nie wpłynie negatywnie.
                  jak pisałam wyzej jestem osobnikiem z dość wczesną pamiecią a wiele
                  sytuacji sprawiło, ze równiez analitycznie podeszłam do tego jak
                  mnie traktowano, by nie roboć tego swoim dzieciom..pisząc, że jednak
                  wpływa to na wiarygodnośc rodzica miałam na mysli swoje własne
                  odczucia jako dziecka a nie przemyslenia człowieka dorosłego..np. do
                  tego stopnia moja mama straciła na wiarygodnosci, ze juz jako
                  dziecko 12-letnie zdecydowałam jej oznajmić, ze nie wierzę również w
                  wyznawaną i nauczaną mnie przez nią wiarę..do tej decyzji musiałam
                  nabrać odwagi i trwało to trochę czasu.."wiarę" straciłam duuzo
                  wczesniej, w podawane przez nia w wieku nastoletnim informacje co
                  powinnam a czego nie mogę, dla własnego dobra równiez przyjmowałam z
                  mieszanymi uczuciami
                  • babcia47 Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 04.04.10, 23:54
                    w skrócie, w moim przypadku "pamięta wół jak cielęciem był"..i ta
                    pamięć nie zawsze zgadza sie z wyobrazeniami ludzi dorosłych o
                    przeżyciach świata dzieci..
                    • z_lasu Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 05.04.10, 11:19
                      Moim zdaniem Twój stosunek do sprawy nie wynika z tego, że mama
                      opowiadała Ci o Mikołaju, tylko z tego, że okłamywała Cię celowo w
                      znacznie poważniejszych sprawach, po to, by coś na tym zyskać
                      (jednostronnie). To nie jest kwestia "osobnika" na jaki trafi
                      rodzic, ale całokształtu rodzicielskiego przekazu.

                      Uważam, że rodzice którzy traktują dzieci poważnie i z szacunkiem,
                      nie wprowadzają celowo w błąd w poważnych (i mniej poważnych)
                      sprawach, a jedynie puszczają do dzieci oko pod postacią opowieści o
                      zajączku, raczej wiarygodności nie stracą.
                      • zoe7 Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 05.04.10, 22:18

                        No to w końcu Twoje dziecko wierzy w te banialuki czy nie , bo jakoś się
                        plączesz w zeznaniach smile

                        https://www.suwaczki.com/tickers/k0kdkqi14p3g6vk4.png
                        • z_lasu Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 05.04.10, 22:21
                          Moje dziecko ma dwa lata (i kilka dni) i zapewne długo jeszcze
                          pojęcie faktu będzie dla niego bardzo nieostre.
                          • zoe7 Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 05.04.10, 22:59
                            Jak będzie miało tak mieszane w głowie to może nigdy nie odróżni prawdy od
                            fikcji wink A tak na serio to się zastanawiam jak różne można mieć podejście do
                            wychowywania dzieci... Chyba zacznę się zastanawiać czy ze mną wszystko w
                            porządku wink

                            https://www.suwaczki.com/tickers/km5spx9iz65sou6i.png
                      • babcia47 Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 05.04.10, 22:39
                        szanowałam moje dzieci i uwazałam, ze opowiadanie im bzdur tylko
                        dlatego, ze sa małe i uwierza mi we wszystko co powiem..jest
                        niemoralne..młody człowiek, niezaleznie od wieku ma prawo do prawdy
                        a w zwiazku z tym takiego samego szacunku jak kazdy dorosły..ale
                        przecież kłamanie dorosłemu jest niemoralne a nawet jest
                        grzechem..codo poruszanej przez Ciebie sprawy bajek..jak pisałam w
                        innym poscie w Mikołaja, zajączka i inne takie chyba nigdy nie
                        wierzyła a co do bajek (równiez róznorakich mitów) to je
                        uwielbiałam..i uwielbiam do dziś..jako dziecko wiedziałam, ze to
                        wydumana historia i lubiłam ich słuchać podobnie jak teraz lubię np.
                        oglądac filmy lub czytać książki, choc wiem, ze jest to w większości
                        fikcja.. nie psuje mi to przyjemności z obcowanbia z taka forma
                        rozrywki i nie widzę powodu by uwazać, ze dziecko, nawet małe, nie
                        potraktuje "rozrywania się" za pomocą fantazji jako coś
                        rzeczywistego, jeżeli uprzedzimy je że to bajka,
                        opowiadanie..zapytałam nawet syna, który akurat przyjechał, czy
                        traktował jako rzeczywistość książki, bajki i opowiadania, które mu
                        czytałam, opowiadałam, filmy, które ogląliśmy a potem sam czytał (od
                        4-tego roku zycia)..powiedział, ze wiedział, ze to fikcja, ale nie
                        psuło mu to przyjemności z obcowania z nimi. Zbyt często dorosli
                        lekceważą inteligencje i umiejetnosci analityczne swoich dzieci
                        (odróżnianie prawdy od fikcji), wmawianie dziecku, że fikcja jest
                        prawda jest równie nie w porzadku jak oszukiwanie lub okłamywanie
                        dorosłych..przynajmniej moim zdaniem
                        • z_lasu Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 05.04.10, 23:26
                          > opowiadanie im bzdur tylko
                          > dlatego, ze sa małe i uwierza mi we wszystko co powiem..jest
                          > niemoralne..

                          Bardzo mądre słowa. Uważam tak samo. Dlatego "dziwnie się czuję".
                          Jednak odzieranie dzieciństwa z magii też moim zdaniem nie jest
                          moralne. Nie wolno nam zapominać, że dziecko nie jest "małym
                          dorosłym". Potrzebuje misia-przyjaciela i wiary w siły, które mogą
                          mu pomóc (bo każde dziecko zdaje sobie sprawę z własnej niemocy).
                          Potrzebuje wiary w to, że ten świat nie jest tak do końca racjonalny
                          i poważny jak go widzą dorośli. Potrzebuje zajączka.

                          Pozostaje tylko pytanie jak tego zajączka serwować. Może właśnie w
                          postaci bajki? Ale ja tak naprawdę nie wiem, czy mój dwulatek
                          odróżnia bajkę od faktu. Jeszcze całkiem niedawno (3-4 miesiące
                          temu) próbował (za pomocą różnych narzędzi) wyjmować pożądane
                          przedmioty z obrazka.
                    • mama303 Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 05.04.10, 21:50

                      babcia47 napisała:

                      > w skrócie, w moim przypadku "pamięta wół jak cielęciem był"..i ta
                      > pamięć nie zawsze zgadza sie z wyobrazeniami ludzi dorosłych o
                      > przeżyciach świata dzieci..

                      Przeciez tu sami dorośli piszą. Wiec mysle że większość wołów
                      pamięta lata cielęce. Moja matka była i jest do dzis wielkim
                      autorytetem. Także w kwestii wychowania dzieci bo jest pedagogiem.
                      Do tej pory nie wyciagnęłabys od niej stwierdzenia, że Mikołaj nie
                      istnieje. NEVER! smile

                      Mogła mi bajki własnie dlatego opowiadać, bo wierzyła w moją
                      inteligencję. A bajek naprawdę znała sporo, teraz opowiada je swoim
                      wnukom. Także tę o zajączku wielkanocnym. A jak wnuki /7 i 8,5 lat/
                      mówią że zajączek nie istnieje to babcia z szelmowskim uśmiechem
                      mówi "Nie waż sie tak mówić młody człowieku!"
              • samson.miodek Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 05.04.10, 15:51
                babcia47, nie kazdy kit wcisniety dzieciom musi skonczyc sie
                podwazeniem autorytetu.
                Jezeli chodzi o Mikolaja to nasze dzieci uslyszaly ze jak przestana
                wierzyc to Mikolaj przestanie im przynosic prezenty i wtedy beda
                dostawac tylko od nas.Dzieci sa starsze i wiedza doskonale ze to bujda
                z tym Mikolajem, ale oglaszaja glosno ze oczywiscie wierza w Mikolaja i
                dlatego pod choinka ciagle znajduja po jednym prezencie od brodacza.My
                mamy radoche, dzieci tez.
              • olala_29 Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 07.04.10, 01:17
                Zgadzam się z Tobą w 100%. Dla mnie to żałosne wmawianie dzieciom bzdur po to by
                uzyskać coś (np. żeby dało sobie obciąć paznokcie).
                Ja jestem głęboko przekonana, że takie traktowanie dziecka w dużej mierze odbija
                się czkawką kiedy dorośnie.
                Pamiętam jak ciocia (rodzice na szczęście nie traktowali mnie jak debila, choć
                wpadkę z Mikołajem zaliczyli a Mama z kapustą) preferowała takie bajeczki. Do
                dziś patrzę na nią trochę jak na wariata a Mama swego czasu wydawała mi się
                przez tę kapustę nieszczęsną trochę infantylna (no do ojca jak w dym bo on tam
                takich bzdur nie gadał. Nie znam drugiej osoby, która by tak delikatnie,
                bezproblemowo i normalnie o rzeczach intymnych mówiła).

                Zatem wolę budować kapitał zaufania na okres "burzy i naporu".
                • iwles Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 07.04.10, 08:25

                  nie wierzę, no po prostu nie wierzę, że przez ponad 20 lat nie
                  możesz wybaczyć mamie Mikołaja i że ten Mikołaj ma wpływ na Twoje
                  relacje z matką. To z Tobą chyba jest cos nie tak, żeby przez tyle
                  lat pielęgnujesz takie zadry...
                  • olala_29 Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 08.04.10, 19:27
                    Tak trudno mi wybaczyć nie Mikołaja lecz kapustę i pępuszek - przez ściemę mojej
                    Mamy (bo się wstydziła powiedzieć, że to PENIS a nie "drugi pępuszek")obcięłabym
                    (z troski) bratu w wieku niemowlęcym penisa (myślałam że to źle, że ten drugi
                    pępuszek mu nie odpadł i pewnie będzie chory jak go będzie miał nadal - ja wszak
                    nie miałam czegoś takiego). Dobrze, że Mama zauważyła jak biorę nożyczki i
                    przytomnie zapytała po co mi one.
            • szyszunia11 Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 05.04.10, 00:13
              mysty napisała:

              >
              > przepraszam bardzo - a Mikołaj nie pochodzi przypadkiem ze świata fantazji ???


              nie, Mikołaj pochodzi z grona katolickich świętych kanonizowanych. A dokładnie, to on pochodzi z Syrii bodajże.
              • z_lasu Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 05.04.10, 11:13
                No dobrze, ale chyba TY SAMA nie wierzysz w to, że prezenty Twoim
                dzieciom przynosi osobiście kanonizowany święty katolicki z Syrii?

                To chodzi o wmawianie dzieciom czegoś, czego sami nie uważamy za
                prawdę.
                • truscaveczka Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 05.04.10, 13:37
                  Lepszy swięty od amerykańskiego przerośniętego krasnoludka.
    • truscaveczka Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 04.04.10, 18:59
      Nie opowiadam dziecku farmazonów. A z niedopowiedzeń dziecku
      wyszło, że Mikołaja wymyślili dorośli, żeby móc dzieciom dawać
      prezenty, bo dorośli to lubią wink
      Opowiadam na zasadzie "różni ludzie wierzą w różne rzeczy".
      • funky_mamma Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 04.04.10, 19:28
        Nie opowiadam dziecku farmazonów, staram się mówić prawdę na każdy temat, jak
        czegoś nie wiem to mówię wprost, że nie wiem. Mam niestety złe wspomnienia, mój
        dziadek był taki mądry, że wciskał mi kity, np. ja fascynowałam się włochatymi
        kolorowymi gąsieniczkami - larwami motyla i brałam je do rąk, a mój dziadek mnie
        straszył, żebym nie brała ich do rąk, bo jak wypuszczą jad to wypali mi skórę na
        ręku. Miałam wtedy może z 5 lat i wierzyłam. Sporo takich ciekawostek
        przyrodniczych mi dziadek nawrzucał, jak poszłam do szkoły to nie raz palnęłam
        coś co usłyszałam od dziadka i cała klasa się ze mnie śmiała sad Dlatego nie mam
        sumienia oszukiwać mojego dziecka.
    • sanrio Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 04.04.10, 22:06
      O tak, ja opowiadam córce różne historie, np.to, że u nas za takimi maleńkimi
      drzwiczkami w łazience (zakrywają licznik wody tak naprawdę) mieszkają
      krasnoludki, że zajączek kica i roznosi koszyki oraz, że Mikołaj mieszka na
      Biegunie i roznosi wszystkim dzieciom prezenty - za to jeśli chodzi o bajki to
      owszem, prostuję niejasności: że niedźwiedzie tak naprawdę nie mówią, że duchy
      nie istnieją, że nie ma Krainy Zabawek i że od kłamstwa nie rośnie nos. Ma
      wiedzieć co jest prawdą a co fikcją, ale tej odrobiny wyobraźni i tajemnicy
      dzieciństwa jej nie zabiorę - niech sobie myśli, że mamy w domu krasnoludki,
      które nocami nam trochę sprzątają, daję głowę, że nie będzie mi miała za złe,
      tylko wspominała z rozrzewnieniem te czasy tak jak ja wspominam moją wiarę w
      Mikołaja i zająca.
      • czar_bajry Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 05.04.10, 00:53
        A jak mówisz o Mikołaju to też dziwnie się czujesz?
        Ja swojemu różne głupoty opowiadam to takie fantazjowanie a dziecko ma kupę
        radoścismile
        • z_lasu Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 05.04.10, 11:11
          Pierwszy raz takie kity dziecku wciskałam. Tak jak pisałam, dziecko
          ma dopiero 2 lata (i kilka dni). Na gwiazdkę prezenty były po prostu
          pod choinką, a 6. grudnia to już nie pamiętam jak to było.

          Tak, pewnie też będę się bardzo dziwnie czuła opowiadając mu o
          Mikołaju.
        • camparis Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 05.04.10, 15:07
          Moja córcia wierzy w Mikołaja i wróżkę-Zębuszkę. Jej dzieciństwo
          jest przez to radośniejsze. Czytam też bajki, ogląda filmy na DVD,
          ale same próby złapania wróżki-Zębuszki to coś niesamowitego. I wiem
          że kiedyś z tego wyrośnie. Tak jak ja wyrosłam i wyrosła moja
          siostra. Czasami tylko brakuje mi magii w życiu.
      • zoe7 Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 05.04.10, 22:21
        Oj, nie wydaje mi aię...

        https://www.suwaczki.com/tickers/km5spx9iz65sou6i.png

    • jotembi Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 05.04.10, 16:01
      rany boskie ile się teraz pojawiło tych dziwolągów z importu...
      tooth fairy w wersji pl. - zastanawiam się po co to komu wink
      a zajączek i prezenty w ogródku to obyczaj, który jak przypuszczam - średnio się
      nadaje w przypadku większości miastowych dzieci z M3 czy ileś tam
      za moich czasów (ech, jak to miło móc powiedzieć "za moich czasów" mając na
      myśli czasy sprzed półwiecza smile )... więc za moich czasów owszem funkcjonował
      mikołaj, zajączka i wróżki nie było (przynajmniej u mnie w wawce)
      mojej córce (rocznik 1990 and still going strong wink ) opowiedziałam o mikołaju w
      konwencji "taka bajka, ale tak naprawdę te prezenty to jednak mamusia przytargała"
      nigdy do mnie o to nie miała pretensji
      o zajączkach nie bredziłam chociaż ogródek - a jakże - był
      o czymś co się nazywa zębuszka nie byłabym nawet w stanie bredzić - cóż za
      koszmarny neologizm, żeby chociaż był przydatny...
      w sumie to wydaje mi się że wszystko zależy od słuchacza, jeśli na oko wydaje
      się że dziecku sprawi to przyjemność, to IMHO można opowiadać, nawet i o tej
      zębuszce
      i tak później życie zweryfikuje te androny big_grin
      • gordon30 Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 05.04.10, 19:09
        Za moich czasów zaś zajączek był (mam 32 lata). Jestem z Lubuskiego gdzie był rownież Gwiazdor, który przychodził w Wigilie, Mikołaj zaś przychodził w mikołajki.

        Jeśli chodzi o import to Mikołaj też jest z importu. Zdaje sie, że Swarożyc jest polski.
        • jotembi Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 05.04.10, 23:38
          tak podejrzewałam że ten nieszczęsny zajączek funkcjonuje w pl od dawna tylko w
          moje strony nie dotarł wink

          pewnie że mikołaj to zapożyczenie - i to wcale nie tak stare jak by się mogło
          wydawać (info bez trudu można znaleźć w googlu, polecam)
          nie mam nic przeciwko zapożyczeniom jako takim, bez tego raczej trudno o rozwój
          kultury narodowej i inne takie ważne sprawy

          nie podoba mi się natomiast schemat: jeśli jest święto (wszystko jedno jakie,
          byle kościelne), to słodkie maleństwo musi koniecznie dostać prezent
          bo jak nie to... właśnie, to co?

          z kolei ta wróżka, której imienia już tu nie wspomnę, bo mam alergię, wynagradza
          dziecięciu - jeśli dobrze rozumiem - utratę mlecznego zęba (przynajmniej tym
          właśnie zajmuje się tooth fairy, którą jakiś geniusz lingwista tak cudownie
          spolszczył)
          hmm... a można wiedzieć po co?
          żeby rodzice mieli kolejny powód do kupienia prezentu?
          a to już nie można bez powodu...?
      • z_lasu Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 05.04.10, 22:14
        Aha, czyli Ty o Mikołaju OPOWIEDZIAŁAŚ, a inni o zajączkach BREDZĄ.
        Ciekawe podejście, ciekawe...

        > o czymś co się nazywa zębuszka nie byłabym nawet w stanie bredzić -
        > cóż za koszmarny neologizm

        Imię własne. Takie jak Kopciuszek albo Śnieżka. One też wydają Ci
        się koszmarne?
        • jotembi Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 05.04.10, 23:16
          ja o mikołaju opowiedziałam - że czasem rodzice wmawiają dzieciom że prezenty
          przynosi mikołaj
          nie bredziłam o zażywnym jegomościu w czerwonym ubranku, który przelezie przez
          przewód kominowy (kominek też w domu był) i zdeponuje prezenty pod choinką

          kopciuszek to zdrobnienie kopciucha, słowa z dłuuugą tradycją
          porównywanie słowa śnieżka do tej koszmarnej zębuszki dowodzi dość słabej
          orientacji w języku polskim, śnieżka była od zawsze i została zapożyczona jako
          imię własne dla polskiej wersji postaci z bajki
          zębuszkę (brrr) wymyślił jakiś z bożej łaski poeta bo mu się rymowała z wróżką
          zresztą co kto lubi, mi tam za równo - cieszę się tylko, że nie musiałam wpajać
          dziecięciu tego dziwadła, może dzięki temu dzisiaj baaardzo dobrze zna język
          ojczysty wink
          • kamakszi Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 06.04.10, 10:01
            Do rzeczy: które z kryteriów oceny poprawności innowacji językowych
            uważasz za złamane w przypadku "zębuszki", że twierdzisz, iż neologizm
            ten powinien zostać uznany za chybiony?
    • jagger2009 Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 05.04.10, 16:07

      z_lasu napisała:

      > Dzisiaj po raz pierwszy w życiu naopowiadałam mojemu dwulatkowi
      > niestworzonych rzeczy o tym, jak to zajączek w nocy przyjdzie i co
      > zrobi.
      >
      > Dziwnie się czuję. Też tak miałyście? Czy plecenie dzieciom
      andronów
      > przychodzi Wam bez trudu?
      DLACZEGO DZIWNIE SIE CZUJESZ TO NIE SA ANDRONY TYLKO COS FAJNEGO A
      DZIECINSTWO ROBI SIE CORAZ KROTSZE WIEC NICH CHOCIAZ BEDZIE RADOSNE
      I TAKIE TROCHE JAK W KRAINIE CZAROW. A W/G MNIE ANDRONY TO PRAWI
      KSIADZ NA AMBONIE I PEWNA JESTEM ZE WCALE SIE NIE CZUJE DZIWNIE
    • wj_2000 Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 05.04.10, 16:31
      Kłamstewka o Mikołaju czy jakiejś "zębuszce" (dopiero na tym forum usłyszałem
      ten termin), to jeszcze pół biedy.
      Ale wciskanie kitu o jakimś starszym Panu tam wysoko, o Sądzie Ostatecznym,
      Szatanie, chodzeniu po wodzie - to dopiero jest KIT.
    • zuberkowa Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 05.04.10, 19:20
      Ja nie znam tradycji zajączka. Jest to dla mnie nowość,tzn. pamiętam
      jak babcia chowała przede mną pisanki własnej roboty i potem
      opowiadała że to kurka zniosła specjalnie dla mnie takie kolorowe
      jajo, ale to tyle.. Wiem po swoich przyszywanych córach,jak one
      odbierają wszystkie święta.Najważniejsze dla nich są prezenty, nie
      ważne czy to na Zajączka,Boże Narodzenie czy Wróżka Zębuszka
      przyniosła(bo obie są na etapie gubienia zębów) nawiasem mówiąc
      nigdy nie doświadczyłam wizyty wróżki od zębów i jakoś żyję-smile Ważne
      jak będziesz podawać informację gdy już podrośnie, czy głównym celem
      będzie podarowanie prezentu czy może za tym prezentem coś się będzie
      kryło, bo pretekstów może być ho, ho i jeszcze trochę.Ja do tej
      historii dodałabym jeszcze trochę tradycji tak ogólnej jak i
      Waszej "domowej"
    • mama303 Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 05.04.10, 21:57
      z_lasu napisała:

      > Dziwnie się czuję. Też tak miałyście? Czy plecenie dzieciom
      andronów
      > przychodzi Wam bez trudu?

      Nie uważam tego za androny. U nas był zając i poprzynosił
      czekoladowe jajka! wink
    • z_lasu Stanowczo protestuję. 05.04.10, 22:10
      Zbiorowo, bo takie sugestie pojawiły się w kilku postach.

      Protestuję przeciwko zrównywaniu opowiadań o zajączkach z
      przekazywaniem dzieciom zasad wiary. Sytuacje te są nieporównywalne,
      ponieważ przekazując dzieciom założenia danej religii rodzice (i
      kapłani) WIERZĄ w to, co mówią. A co na ten temat sądzą osoby
      postronne jest zupełnie nieistotne.
      • babcia47 Re: Stanowczo protestuję. 05.04.10, 23:03
        tu nie ma co protestować..w religii sporo podawanych prawd (dogmaty)
        trzeba przyjąć na wiarę, ze to tak jest a nie inaczej, moze to
        oczywiscie nie miec wpływu w przypadku innego dziecka..ale ja np. w
        pewnym momencie potraktowałam, to, co opowiadała mi mama w kwestii
        weiary podobnie jak "sciemnianie" o zajączku czy Mikołaju..nie musi
        to akurat "dotknąć" każdego dziecka..ale sądząc po moim przypadku
        jest to możliwe..nie uwierzyłam w mikołaja, w zajączka również, choć
        z ta tradycją spotkałam się incydentalnie..ale z czasem przestałam
        tez wierzyc w to, co mama a potem katecheta opowiadali mi na temat
        religii, miałam jako dziecko wrazenie, ze znów opowiadaja mi bajki i
        chca bym uwierzyła, że są prawdą..a potem zaczełam sama szukać i nie
        znlazłam nic godnego wiary
        • z_lasu Re: Stanowczo protestuję. 05.04.10, 23:37
          Twój szczególny przypadek już omówiłyśmy smile

          Sytuacja, kiedy rodzice przekazują dziecku coś, co sami uznają za
          prawdę, jest nieporównywalna z sytuacją świadomego kłamstwa rodzica.
          Dlatego przywoływanie w tej dyskusji wychowania religijnego jest
          kompletnie nie na temat. W związku z tym stanowczo protestuję
          przeciwko zaśmiecaniu wątku.
          • jotembi pozwolę sobie przypomnieć... 05.04.10, 23:47
            ... że wątek jest publiczny big_grin
        • jotembi mądrze mówisz 05.04.10, 23:44
          ... o tych dogmatach
          mnie mama na szczęście nie katowała dogmatami (mikołajem o ile pamiętam też nie
          za bardzo), natomiast nadrabiały to z nawiązką gosposia i katechetka
          i było ze mną dokładnie tak jak z tobą big_grin
      • panpaniscus Re: Stanowczo protestuję. 05.04.10, 23:38
        Wiesz, zależy... Ja jestem ateistką. I jak czteroletnia córka przyniosła z
        przedszkola opowieści o Jezusie, co żołnierze przybili go gwoździami do krzyża i
        krew mu leciała - to tłumaczyłam jej, że to tylko taka bajka/historia, w którą
        niektórzy wierzą, a inni nie. Ja i tata nie. I że ta bajka się dobrze kończy, bo
        potem ten Jezus ożył i już go nic nie bolało. Szzerze mówiąc czułam się bardzo
        nieswojo - bo nie przypuszczałam, że tak wcześnie przyjdzie (zupełnie
        niepotrzebna w tym wieku moim zdaniem) wiedza o okrutnych szczegółach; zależało
        mi na przekazaniu pozytywnego zakończenia bajki, żeby uspokoić córkę. A nie
        wierzę w zmartwychwstanie itp. Więc dla mnie to było jak opowieści o zajączku.
        Właśnie zastanawiam się nad rozmową w przedszkolu - jest ewangelickie (niestety
        nie mieliśmy wyboru), ale otwarte i do tej pory - była w innej grupie - nie było
        takich historii. Nie mam nic przeciwko opowieściom o religii (dziedzictwo
        kulturowe itd.), o ile są dopasowane do wieku dziecka, tu moim zdaniem nastąpiło
        spore przegięcie.

        A zajączek u nas przychodzi - ale to córka o nim opowiada, a z drugiej strony
        sama chowa czekoladowe jajka, żeby potem ich szukać. I wie, że jajka biorą
        się ze sklepu, a tam z fabryki. Myślę, że taki dualizm jest normalny, doskonale
        pamiętam go u siebie w związku z Mikołajem.
      • wieczna-gosia Re: Stanowczo protestuję. 06.04.10, 03:09
        z_lasu napisała:

        > Zbiorowo, bo takie sugestie pojawiły się w kilku postach.
        >
        > Protestuję przeciwko zrównywaniu opowiadań o zajączkach z
        > przekazywaniem dzieciom zasad wiary. Sytuacje te są
        nieporównywalne,
        > ponieważ przekazując dzieciom założenia danej religii rodzice (i
        > kapłani) WIERZĄ w to, co mówią. A co na ten temat sądzą osoby
        > postronne jest zupełnie nieistotne.

        absolutnie sie z toba zgadzam.
    • angazetka Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 06.04.10, 00:18
      Nie wierzyłam w św. Mikołaja - od początku wiedziałam, że to symbol
      i że prezenty dajemy sobie nawzajem. Miałam dziką frajdę z
      robienia "prezentów" typu rysunki czy wyklejanki i uważam to za
      prawdziwą magię mego dzieciństwa. Zajączka ani wrózki-zębuszki w
      moim regionie i w czasach mojej młodośc nie znano.
      Tak więc moim zdaniem nie ma powodu, by opowiadać dziecku historie,
      z których po paru latach trzeba się będzie wycofać. I bez nich
      dzieciństwo jest piękne, a świat fantazji - pociągający.
    • franczii Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 06.04.10, 07:19
      Ja moim tych kitow nie wciskam, zreszta zajaczka nie znam u nas nie przychodzil.
      A w Mikolaja moje dziecko po prostu nie uwierzylo. Pare cioc sie litowalo nad
      moim biedactwem, ze mu dziecinstwo wraz z tym Mikolajem zabieramy i probowaly go
      delikatnie przekonac do Mikolaja to sie oburzyl i smiertelnie obrazilbig_grin Za to
      wierzy w spidermana i innych marwelowskich herosowtongue_out
    • lambert77 znaczy że niby co ??? 06.04.10, 07:45
      Zajączka i Mikołaja nie ma ??? Chyba się załamię nerwowo... Oj matki matki
      dzieci potrzebują czasami wiary że istnieje coś poza marketem, gdzie kupujecie
      prezenty.
      • angazetka Re: znaczy że niby co ??? 06.04.10, 09:40
        Ja nie potrzebowałam, a magia dzieciństwa u mnie występowała w
        dużych ilościach.
        • lambert77 Re: znaczy że niby co ??? 06.04.10, 10:11
          Ale czy od razu należy uznawać zajączka i mikołaja za bzdurę,
          i twierdzić, że ma się moralnego kaca "okłamując" dziecko ??
    • olala_29 Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 06.04.10, 09:26
      Tak opowiadam, ale od razu tłumaczę, że to takie gadanie, musi wiedzieć jakie bzdury funkcjonują w świecie ale wiedzieć co jest prawdą a co nie.

      Moje dzieci nie wierzą w ŚW.Mikołaja ale wiedzą skąd się wziął ten zwyczaj; starsza wie, że myszka zabiera zęby spod poduszki - a ta myszka to tata lub mama, z zajączkiem wielkanocnym nie ma problemu bo dzieci w mojej rodzinie prezentów na Wielkanoc nigdy nie dostawały, bociany, kapusta, itp. też nie zaśmiecały umysłów mojej starszej - wie że inni taki kit wciskają dzieciom i bardzo się z tego śmieje, bo ona od początku zadawania pytań była informowana jak jest bez wchodzenia w zbędne szczegóły aż doszłyśmy w wieku 7 lat, że wie jak plemnik dostaje się do tej komórki jajowej - obyło się bez pąsów i omdlenia jej i mojego.

      Świat jest tak niesamowity a moje dzieci mają taką wyobraźnię, że nie trzeba głupot gadać, żeby im ten świat ubarwiać.

      Pozdrawiam
    • lila1974 Bzdurki też są potrzebne 06.04.10, 09:56
      rozwijają wyobraźnie - nie można ograniczać się do "TU I TERAZ"
      • wieczna-gosia Re: Bzdurki też są potrzebne 06.04.10, 11:51
        alez oczywiscie ze rozwijaja wyobraznie. Ale wyobraznie mozna
        rozwijac na 1000 roznych sposobow- treba troche ruszyc te szczatki,
        ktore sie posiada- niekoniecznie wciskajac kit z ktorym autorka sama
        przyznaje- czuje sie nie teges. Jakby sie czula teges to wateczku by
        nie bylo, nie moje malpy nie moj cyrk.

        Tyle ze mozna wszak opowiedziec dziecku o Mikolaju i jego
        rewelacyjnym pojezdzie w formie bajki- zaczynajac od dawno dawno temu
        a konczac na wymyslaniu- jak on sie przemieszcza i jak dostarcza te
        prezenty i co jedza renifery- w formie bajki. I wtedy to juz nie jest
        wciskanie kitu- wtedy to jest wspolna umowa ze oto bawimy sie w cos
        razem. I wtedy dziecko moze byc samo pomocnikiem Mikolaja i to tez
        sie iesci w konwencji. A mama moze byc reniferem smile

        Wczoraj szukalam w lesie wrozek, moje najmlodsze dziecko od dwoch
        dnia mowi do mnie w obcym jezyku, ktory znamy tylko my dwoje, ja
        opowiesci dziwnej tresci potrafie ulozyc w 5 sekund- naprawde
        wyobrazni nie trzeba na sile rozwijac przez cos co czujemy ze jest
        sciema i co bedzie trzeba prostowac.
        • lila1974 Re: Bzdurki też są potrzebne 06.04.10, 13:08
          Samopoczucie autorki to już nie mój problem smile

          Nie widzę nic złego w opowiadaniu dziecku o mikołaju, wróżkach zębuszkach,
          krasnoludkach czy zajączku ... biorę to za element magii w codziennym życiu. No,
          może nie do końca opowiadam o Mikołaju i zajączku, bo mi brużdżą ideologicznie,
          ale w przypadku
          wróżki zębuszki idę na całośc smile
          • wieczna-gosia Re: Bzdurki też są potrzebne 06.04.10, 13:26
            wiesz kazdy ma swoje motywacje zabrania glosu jak tam sie jakos zawsze
            do autorki odnosze to taka niewygodna cecha....
        • z_lasu Re: Bzdurki też są potrzebne 06.04.10, 21:50
          > opowiesci dziwnej tresci potrafie ulozyc w 5 sekund

          A ja nawet w 5 godzin z siebie nie wycisnę. W 5 sekund to ja mogę
          wzór wyprowadzić albo udowodnić niespójność logiczną.
          • lacitadelle Re: Bzdurki też są potrzebne 07.04.10, 11:44
            > A ja nawet w 5 godzin z siebie nie wycisnę. W 5 sekund to ja mogę
            > wzór wyprowadzić albo udowodnić niespójność logiczną.

            Też mam bardzo ścisłe wykształcenie i podobny problem, jak oglądamy książki z
            baśniami, to zwykle dostosowuję treść, żeby się trzymała jakiejś logicznej kupy.
            Bajki opowiadam o zasadach działania samochodu czy samolotu smile

            Na szczęście dobrze się w tej kwestii z mężem uzupełniamy i choć syn nie
            skończył jeszcze dwóch lat, to już widać, że woli oglądać baśniowe książeczki z
            tatą.
    • mariolka55 Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 06.04.10, 10:05
      opowiadanie bajek przychodzi mi bez trudu
      tak samo jak opowiadanie o mikołaju,reniferach,zajączkach,gwiazdkach...
      dzieckiem jest sie tak krótko i tak krótko mozna byc w tym beztroskim świecie
      bajek pomieszanych z rzeczywistościąsmile
      a czemu miałoby mi to sprawiać trud???
    • z_lasu Moje wnioski z dyskusji 06.04.10, 21:57
      Bardzo Wam dziękuję, dziewczyny. Bardzo mi pomogłyście poukładać ten
      temat.

      Teraz jednak jasne jest dla mnie, że magia - tak, fantazja - tak,
      ale kłamstwo w żywe oczy - oczywiście nie.

      Jednak będę miała bardzo duży problem z wdrożeniem tej wiedzy w
      życie, bo naprawdę nie wiem jak "puścić oko" w takich sprawach do
      dwulatka. Jak pisałam wyżej do ~wiecznej wyobraźnia nie jest moją
      mocną stroną.
      • sanrio Re: Moje wnioski z dyskusji 06.04.10, 23:18
        Do dwulatka nie puszcza się oka, popuszczasz jak będzie miało 5 lat i zacznie
        zadawać pytania, na które nie będziesz chciała skłamać. Na razie ma wiedzieć, że
        jest zajączek i tyle, nic mu więcej nie trzebawink
    • madami Re: Opowiadanie dzieciom bzdur 06.04.10, 21:57
      Nie opowiadam dziecku bzdur, nie straszę, nie kłamię.

      Dostaje za to pełne zaufanie z jego strony i wiarę w moje słowa.
    • lacitadelle nie opowiadam 07.04.10, 11:38
      bo po prostu nie potrafię, nie przechodzi mi przez gardło.

      Bez wdawania się w ideologie, światy fantazji czy podważania autorytetu,
      zwyczajnie nie umiem mu skłamać, nawet w najgłupszej sprawie.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka