Kotka

20.04.10, 21:56
Jakiś czas temu pytałam co lepsze dla kotki: zastrzyki czy
sterylizacja. Okazało się, że już wtedy moja kotka była w ciąży i w
zeszły piątek urodziła 3 maluszki. Obserwujemy wszyscy tę kocią
rodzinkę niepełną i naszła mnie taka refleksja: że człowiek tak
naprawdę nie jest daleko od zwierzęcia. Zachowanie tej kotki
przypomina mi moje zachowanie po urodzeniu dziecka. Kotka karmi na
zawołanie, prytula jak piszczy maleństwo, dwie doby siedziała z
kociątkami non stop, ale teraz wychodzi raz dziennie na spacerek,
oczywiscie tylko jak dzieciaki jej śpią. Jest taka dumna, pozwala je
głasakać, a myślałam, że będzie się bała i broniła przed nami. Tylko
na razie pies nic nie wie.
    • miska_malcova Re: Kotka 20.04.10, 22:00
      Pozwala, bo Wam ufa smile Nie zawiedź jej. Co zrobisz z kociakami?
      • el_jot Re: Kotka 20.04.10, 22:05
        Nie, na pewno jej nie zawiodęsmile Jak pies wchodzi do domu to zamykamy
        drzwi od pokoju kotki, żeby nie poczuł, że są maluchy.
        Jednego chcę zostawić, ale mąż nie bardzo się zgadza. Na dwa kotki
        mam chętnych, których szukałam jak kotka była w ciąży.
    • morgen_stern Re: Kotka 20.04.10, 22:05
      Masz komu oddać kociaki?
      • el_jot Re: Kotka 20.04.10, 22:07
        morgen_stern napisała:

        > Masz komu oddać kociaki?
        >
        Tak, już napisałam we wcześniejszym poście.
        • el_jot Re: Kotka 20.04.10, 22:10
          I jeszcze jedno, mieszkam na wsi, więc odpada strach, że potem te
          kotki zostaną porzucone. Jednego chcą wziąć najbliżsi sąsiedzi.
    • echtom Re: Kotka 20.04.10, 22:18
      Ciachniesz kotkę, jak odkarmi? Wszystkich kociaków, jakie może urodzić w życiu, rynek nie wchłonie smile
      • el_jot Re: Kotka 20.04.10, 22:26
        echtom napisała:

        > Ciachniesz kotkę, jak odkarmi? Wszystkich kociaków, jakie może
        urodzić w życiu,
        > rynek nie wchłonie smile
        >
        Nie nastawiam się na hodowlęsmile
        To była pierwsza ruja kotki, weterynarz powiedział, że miesiąc po
        zakończeniu rui (albo jakoś tak)może być wykastrowana. To też była
        nasza pierwsza kotka i nie mieliśmy pojęcia, że jak przestanie
        miaukać w czasie rui to nie oznacza, że ruja się skończyła i ją
        wypuściliśmy. I wtedy zaciążyła.
    • 18_lipcowa1 Re: Kotka 20.04.10, 22:18
      prawda jaka mądra ?
      to tylko człowiek młode z gniazda wyrzuca zaraz po urodzeniu
      • elka323 Re: Kotka 20.04.10, 22:37
        Mam to samo z moją kotką.Też nie wiedziałam , że jest w ciąży i teraz mam
        jednego ślicznego kociaka , bo 2 pozostałe były martwe.Mały chyba zostanie z
        nami , chyba ze będzie chętny , ale oddam tylko komuś , komu ufam , że się
        dobrze nim zajmie.
        Weterynarz kazał po 1,5 tygodniu podać tabletki , a potem ewentualnie zastrzyk.W
        ubiegłym roku dawałam tylko tabletki i było o.k.Teraz się jeszcze zastanowię ,
        bo to jedno małe już mi dało popalić i więcej tych śliczności nie chcę, co nie
        znaczy , że kotka ze mną się zgadza.
        • echtom Uwaga, drastyczne! 20.04.10, 23:04
          Zdjęcie kotki, która dostawała zastrzyki hormonalne. Osobiście jestem zwolenniczką radykalnej szkoły sterylkowej.

          photos.nasza-klasa.pl/9922943/274/main/d858a87247.jpeg
          • gazeta_mi_placi Re: Uwaga, drastyczne! 21.04.10, 14:06
            Link nie działa.
            • echtom A teraz? 21.04.10, 16:48
              photos.nasza-klasa.pl/9922943/274/main/d858a87247.jpeg
      • morgen_stern Re: Kotka 20.04.10, 22:37
        Oj, lipcowa, rzeczywiście masz dzieciowe zmiękczenie mózgu tongue_out
        Zwierzęta często porzuca swoje potomstwo, czasem nawet nie wiadomo (tzn
        my nie wiemy) dlaczego. Niektóre nawet je zjadają.
        • morgen_stern errata 20.04.10, 22:38
          "porzucają"
        • broceliande Re: Kotka 21.04.10, 12:48
          morgen_stern napisała:

          > Oj, lipcowa, rzeczywiście masz dzieciowe zmiękczenie mózgu tongue_out
          > Zwierzęta często porzuca swoje potomstwo, czasem nawet nie wiadomo
          (tzn
          > my nie wiemy) dlaczego. Niektóre nawet je zjadają.
          >


          Zwykle wiadomo dlaczego.
          Nie ma warunków, nowy samiec na widoku.
          To nie jest aż taka tajemnica.
          Więcej zainteresowania ewolucją Ci się przyda jako neofitcebig_grin

          Tylko człowiek wbił sobie do głowy, że niemowlę dobrze się chowa w
          osobnym gnieździe.
          • gazeta_mi_placi Re: Kotka 21.04.10, 14:03
            I często gdy małe jest chore.
            Znam przypadek z hodowli psów gdzie matka odrzuciła jedno ze szczeniąt (nie
            wiadomo dlaczego,na oko było zdrowe,takie jak reszta rodzeństwa).
            Później okazało się,że ten konkretny szczeniak ma pewną wadę wrodzoną.
      • przeciwcialo Re: Kotka 21.04.10, 15:00
        Cos ci się pokręciło.
    • nangaparbat3 Re: Kotka 20.04.10, 22:33
      Mialam psa, wyżła zresztą, okropnie "łownego", ktory dziecko naszej kotki
      hołubił po prostu, ona czasem je zostawiala, kiedy tylko zaczynalo piszczec,
      przybiegal, wylizywal, pilnowal. Poza tym nie spuszczał z oka smile
      • el_jot Re: Kotka 20.04.10, 22:43
        nangaparbat3 napisała:

        > Mialam psa, wyżła zresztą, okropnie "łownego", ktory dziecko
        naszej kotki
        > hołubił po prostu, ona czasem je zostawiala, kiedy tylko zaczynalo
        piszczec,
        > przybiegal, wylizywal, pilnowal. Poza tym nie spuszczał z oka smile
        >
        Tak naprawdę dzięki naszemu psu ta kotka jest z nami. Przyszła do
        nas sama, trzy dni spała na miejscu psa: kot na starej leżance psa,
        pies pod leżanką, jadła z jego miski, w końcu otworzyliśmy drzwi,
        kotka wleciała do domu i tak została. A co do kociąt - boję się mimo
        wszystko reakcji psa, ale przede wszystkim boję się rekacji kotki.
        Mimo że psu zawdzięcza nowy dom, to boi się go trochę i ucieka przed
        nim. Nie chcę jej stresować tym kudłaczemwink
    • majenkir Re: Kotka 21.04.10, 01:11

      Trzeba bylo dwa od razu uspic, a trzeciego sobie zostawic.
      • mariolka99 Re: Kotka 21.04.10, 07:03
        majenkir napisała:

        >
        > Trzeba bylo dwa od razu uspic, a trzeciego sobie zostawic.
        >

        Puknij się durna babo swój pusty łeb ;/
        • majenkir Re: 21.04.10, 13:59

          mariolka99 napisała:
          > Puknij się durna babo swój pusty łeb ;/


          A tak bardziej merytorycznie?
          • mariolka99 Re: 21.04.10, 21:28
            Nie da się.
            Dziewczyna wyraźnie pisze że ma chętnych na kociaki. Trzeba być
            niespełna rozumu, żeby w takiej sytuacji je zabić.
            Tyle na ten temat.
      • el_jot Re: Kotka 21.04.10, 07:20
        Ty tak na poważnie?
        Tak jak napisałam wcześniej, chętnych na kociaki szukałam już jak
        tylko zobaczyłam, że kotka jest w ciąży. Na szczęście na wsi nie ma
        problemu z kotami. Nawet nie pomyślałam, żeby uspać kociątka.
        • el_jot Re: Kotka 21.04.10, 08:16
          I co w takiej sytuacji powiedzieć dziecku? Dwa lata temu
          przerabialiśmy już śmierć naszego psa, nie chcę powtórki, zwłaszcza,
          że na własne życznie. A kotom u tych ludzi, którym chcę oddać nie
          będzie dobrze.
          • el_jot Re: Kotka 21.04.10, 08:17
            el_jot napisała:

            > I co w takiej sytuacji powiedzieć dziecku? Dwa lata temu
            > przerabialiśmy już śmierć naszego psa, nie chcę powtórki,
            zwłaszcza,
            > że na własne życznie. A kotom u tych ludzi, którym chcę oddać nie
            > będzie dobrze.
            Miało być będzie dobrze
            • patrytka Re: Kotka 21.04.10, 08:24
              moja kotka strasznie sie meczyla gdy miala te dni...dlatego weterynarz zalecil kastracje i teraz mamy spokojnego kotka,ktory juz ,,nie placze" calymi nocami
          • default Re: Kotka 21.04.10, 09:13
            el_jot napisała:

            > I co w takiej sytuacji powiedzieć dziecku? Dwa lata temu
            > przerabialiśmy już śmierć naszego psa, nie chcę powtórki,
            zwłaszcza, że na własne życznie. A kotom u tych ludzi, którym chcę
            oddać nie będzie dobrze.

            No to masz fart, że bez problemu znalazłaś dobry dom dla kociąt,
            jeśli nie ma takiej możliwości to naprawdę lepiej jest od razu
            kocięta uśpić, majenkir ma rację, niestety. Dziecku nie ma co mówić,
            bo kocięta odbiera się natychmiast po urodzeniu, nie musi tego
            widzieć. Oczywiście jedno kocię lepiej zostawić, dla dobra kotki.
            Natomiast jeśli chodzi o dalsze postępowanie - absolutnie tylko
            sterylka, daruj sobie wszelkie pastylki i zastrzyki - prędzej czy
            później doprowadzą do ropomacicza.
            • el_jot Re: Kotka 21.04.10, 09:18
              default napisała:

              > el_jot napisała:
              >
              > >>
              > No to masz fart, że bez problemu znalazłaś dobry dom dla kociąt,
              > jeśli nie ma takiej możliwości to naprawdę lepiej jest od razu
              > kocięta uśpić, majenkir ma rację, niestety.

              Zdaję sobie sprawę,że Majenkir ma rację. Dziecko wiedziało, że kotka
              będzie miała małe. I córka pierwsza zobaczyła pierwsze kociątko.
              Może inaczej było by gdybyśmy się od początku nastawili na uśpienie.
              Na szczęście nie trzeba było tego robić.
              >
              >
              • joanna35 Re: Kotka 21.04.10, 09:46
                Ja w kwestii sterylizacji - miej świadomość decyzdując się na
                zabieg, że część sterylizacji kończy się źle. Niewielka część, ale
                raczej się o tym właścicieli zwierzaków nie informuje.
                • echtom Re: Kotka 21.04.10, 11:09
                  Sama omal nie straciłam kotki po sterylizacji, ale tylko dlatego, że
                  pozwoliłam jej łazić po meblach, zamiast przypilnować. Czy słyszałaś
                  o powikłaniach będących skutkiem złego przeprowadzenia zabiegu?
                  • el_jot Re: Kotka 21.04.10, 11:14
                    echtom napisała:

                    > Sama omal nie straciłam kotki po sterylizacji, ale tylko dlatego,
                    że
                    > pozwoliłam jej łazić po meblach, zamiast przypilnować. Czy
                    słyszałaś
                    > o powikłaniach będących skutkiem złego przeprowadzenia zabiegu?
                    >
                    No właśnie tego się strasznie boję, że nie dam rady jej przypilnować
                    po operacji. Pytałam weterynarza, podobno nie może skakać nawet i 6
                    dni. Nie bardzo sobie to wyobrażamsad
                    • deszcz.ryb Re: Kotka 21.04.10, 11:38
                      To ja jeszcze dorzucę kamyczek - małe kotki też wykastruj/wysterylizuj przed oddaniem. Z tych samych powodów co kocicę.
                      • morgen_stern Re: Kotka 21.04.10, 11:41
                        Cytatdeszcz.ryb napisała:

                        > To ja jeszcze dorzucę kamyczek - małe kotki też wykastruj/wysterylizuj przed od
                        > daniem. Z tych samych powodów co kocicę.


                        Tak! Podpisuję się. Nie czekać na pierwszą rujkę, kastrować.
                        • el_jot Re: Kotka 21.04.10, 11:49
                          To jak to się ma do tego co mówi wet - że dopiero po pierwszej rui
                          można wykastrować?
                          • morgen_stern Re: Kotka 21.04.10, 11:53
                            Stara szkoła. Niczym właściwie nie poparte przekonanie. Kiedyś tak
                            się po prostu twierdziło.

                            Oba koty mam wykastrowane wcześnie, oba szybko doszły do siebie (2
                            dni), zresztą koty wtedy głównie śpią. Kotka nawet nie wymiotowała po
                            narkozie, a miała poważną operację, bo za jednym zamachem usunięto
                            jej dużą przepuklinę.
                            • echtom Re: Kotka 21.04.10, 12:42
                              Moja 4,5-miesięczna kotka właśnie przeszła rujkę, ale zaczekam
                              jeszcze parę miesięcy, bo nie wyobrażam sobie, jak można ciąć taką
                              chudzinę smile Z tym, że jest bezpieczna - nie wychodzi, łatwo
                              upilnować, by nie uciekła, a jedyny kocur w domu unieszkodliwiony wink
                    • default Re: Kotka 21.04.10, 11:47
                      Powikłania mogą się zdarzyć po każdym zabiegu chirurgicznym; nie ma
                      co demonizować. "Przeżyłam" już tyle kocich i psich sterylizacji, że
                      mogę stwierdzić, że nie jest to szczególnie niebezpieczna operacja,
                      a zwierzak (zwłaszcza kiedy młody i zdrowy) błyskawicznie dochodzi
                      do siebie. 6 dni pilnowania to lekka przesada, tym bardziej że koty
                      są na ogół ostrożne i nie nadwerężają się w tym stanie. No i przede
                      wszystkim sterylizację należy powierzyć dobremu, sprawdzonemu
                      lekarzowi, najlepiej popytać znajomych, zasięgnąć opinii.
                      • joanna35 Re: Kotka 21.04.10, 12:07
                        default napisała:

                        > Powikłania mogą się zdarzyć po każdym zabiegu chirurgicznym; nie
                        ma
                        > co demonizować. "Przeżyłam" już tyle kocich i psich sterylizacji

                        A ja przeżyłam śmierć suczki podczas zabiegu sterylizacji i dlatego
                        pytam czy jest świadoma, że tak też się może zdarzyć. Bo ja nie
                        byłam, tyle się naczytałam jaki to kosmetyczny zabieg, że w ogóle
                        nie brałam tej możliwości pod uwagę. Zgon zwierzaka podczas zabiegu
                        to naprawdę znikomy procent biorąc pod uwagę ilość udanych sterylek,
                        ale nie należy tego pomijać milczeniem. Decyzja o sterylizacji ma
                        być podjęta w sposób świadmy, zwłaszcza jeżeli zwierzaka się
                        traktuje jak członka rodziny i jest się z nim emocjonalnie
                        związanym. Trzy lata trwało zanim podjęłam decyzję o
                        wysterylizowaniu moich dwóch suk.
                        • echtom Re: Kotka 21.04.10, 12:39
                          Smutne, ale po prostu miałaś wyjątkowego pecha. Moje dzieci miały w
                          życiu kilka rutynowych zabiegów pod narkozą, typu wyrostek. Przed
                          każdym z nich lekarz przedstawiał mi taką długą listę możliwych
                          powikłań z niewybudzeniem z narkozy włącznie, że prawie mdlałam z
                          przerażenia i chciałam cofać zgodę na operację.
                          • joanna35 Re: Kotka 21.04.10, 14:06
                            Przed
                            > każdym z nich lekarz przedstawiał mi taką długą listę możliwych
                            > powikłań z niewybudzeniem z narkozy włącznie,
                            Problem polega na tym, że weterynarze nie pytani o tym nie mówią, a
                            na stronach internetowych bardzo rzadko jest ten aspekt
                            sterylizacji/kastracji wspominany(przynajmniej 5 lat temu tak było),
                            bo wszystkim zależy na ograniczeniu populacji bezpańskich psów i
                            kotów. Za tamten zabieg zapłaciłam poczuciem winy/wyrzutami
                            sumienia, że skazałam zdrowego, kochanego przez właścicieli psa na
                            śmierć. Dodam, że był to nasz pierwszy "rodzinny" pies i , o dziwo,
                            wcale nie dzieci najbardziej przeżywały jego śmierć, tylko mąż i ja.
                    • echtom Re: Kotka 21.04.10, 12:52
                      Ale z moją kotką sytuacja była dość wyjątkowa - jest drobna, długo
                      dochodziła do siebie po narkozie i zaczęła łazić jeszcze zamroczona,
                      a w tym stanie łatwo mogłam ją upilnować, gdybym wiedziała, co
                      zrobi. Parę tygodni temu zaniosłam do sterylki kilka kotek z
                      podwórza - były wypuszczane następnego dnia, widzę je codziennie
                      przy karmieniu i wyglądają dobrze. Z jedną tylko zaliczyłam hardkor,
                      bo w trakcie zabiegu okazało się, że jest dobę po porodzie. Po paru
                      godzinach wypuściłam ją z potwornym strachem na dwór, żeby dać
                      szansę maluchom. Udało się - dostała po zabiegu środek pobudzający
                      laktację, młode przeżyły, w kilka dni później razem z mamą trafiły
                      do DT i po odchowaniu będą szukać domków stałych.
    • morgen_stern Re: Kotka 21.04.10, 09:40
      Usypianie już narodzonych kociąt to nie bardzo, ale mogłaś zrobić
      sterylizację z aborcją. Nie ma się co rozczulać, nad stadami
      bezpańskich kociąt rozjeżdżanych przez samochody i zagryzanych przez
      psy lepiej się rozczulajcie.

      Zastrzyki - nie. Sterylizacja - TAK. Dodatkowo ten zabieg chroni
      kotkę przed ropomaciczem.
      • el_jot Re: Kotka 21.04.10, 09:58
        morgen_stern napisała:

        > Usypianie już narodzonych kociąt to nie bardzo, ale mogłaś zrobić
        > sterylizację z aborcją.
        Rzeczywiście, mogłam.
        Nie ma się co rozczulać, nad stadami
        > bezpańskich kociąt rozjeżdżanych przez samochody i zagryzanych
        przez
        > psy lepiej się rozczulajcie.
        > Moje nie będą bezpańskie. Każdy kot, który wychodzi choć na trochę
        z domu może być przejechany, nie tylko bezpański. Co nie znaczy, że
        mnie to nie rozczula.
        > Zastrzyki - nie. Sterylizacja - TAK. Dodatkowo ten zabieg chroni
        > kotkę przed ropomaciczem.
        >
        • morgen_stern Re: Kotka 21.04.10, 11:24
          Nie chodzi o to, że twoje będą bezdomne, tylko o to, że rynek kociaków
          jest już dostatecznie nasycony i z tamtej puli lepiej brać młode,
          zamiast nie wiadomo po co produkować następne.
    • zebra12 Ale jak mieszkasz na wsi, to nie musi być różowo 21.04.10, 11:37
      Koty na wsi nie są trzymane w domach. Część ginie pod kołami aut,
      część na skutek chorób. A większość rozmnaża się całe życie, mało
      kto decyduje się na takie "nieludzkie okaleczanie zwierzęcia jakim
      jest sterylka".
      Mam teściową na wsi. Zawsze miała koty. Kobieta nie głupia, po
      studiach, jak i jej mąż. A koty mnożą się dwa razy do roku. Młode
      idą do sąsiadów i znów ta sama historia. Żaden kot nie żyje u
      teściów dłużej niż 3-4 lata. Umierają chore, pogryzione, giną gdzieś
      itp. A teściowa w razie potrzeby i tak idzie do weta. Piszę "i tak",
      bo inni machają na to ręką.
      Mam sąssiadę na wsi, która ma suczkę. Ona ją zamyka jak am ruję. A
      mąż wypuszcza, "żeby zwierzę sobie użyło". Młode zawsze topią...
      • morgen_stern Re: Ale jak mieszkasz na wsi, to nie musi być róż 21.04.10, 11:44
        Z tym ulżeniem sobie to typowe, szczególnie u facetów. Oni w ogóle
        kastrację psów czy kotów traktują tak, jakby wet do nich samych z
        nożem startował.
        I nie dociera do niektórych, że zwierzęta nie traktują kopulacji jak
        my, ludzie, i jeśli kot czy pies nigdy nie pobzyka, to naprawdę tego
        braku odczuwać nie będzie.
        • morgen_stern Re: Ale jak mieszkasz na wsi, to nie musi być róż 21.04.10, 11:46
          A propos cudownego życia kotów na wsi.
          Mam rodzinę, a oni psa mordercę w obejściu. Pies ma już na koncie
          jakieś 7 kotów. Zagryzionych. A nie wychodzi zza płotu, łapie tylko
          to, co samo na podwórko wejdzie. No raj, pani, na tej wsi.
          • przeciwcialo Re: Ale jak mieszkasz na wsi, to nie musi być róż 21.04.10, 16:03
            Sterylizowany kot nie ma potrzeb włóczenia sie. Trzyma się raczej
            domu.
        • default Re: Ale jak mieszkasz na wsi, to nie musi być róż 21.04.10, 12:28
          morgen_stern napisała:

          > Z tym ulżeniem sobie to typowe, szczególnie u facetów. Oni w ogóle
          > kastrację psów czy kotów traktują tak, jakby wet do nich samych z
          > nożem startował.

          He, he, skąd ja to znam! Mój mąż, o ile przeciwko sterylizacji
          naszych kotek i suk nie protestował, a nawet był za, to przy swoim
          ukochanym kocie zaparł się jak osioł. Nie i nie, chociaż
          tłumaczyłam, że koty mamy wychodzące i jak tylko kocina poczuje wolę
          bożą, to pójdzie precz i tyle go będzie widział, bo zginie gdzieś
          marnie. Doszło do tego, że weterynarz (nasz znajomy) zaproponował
          mi, że po kryjomu przed mężem zrobi kotu wasektomię (żeby mu te
          cenne jajka pozostawić, dla dekoracji smile) Uznałam, że to totalna
          bzdura robić tak skomplikowany zabieg, skoro można po prostu
          ciachnąć te klejnoty i już. No i postawiłam na swoim, kot bez jajek,
          ale za to trzyma się domu, nie znaczy, nie łazikuje, jest
          bezpieczny, a my spokojni. Co do psa jednak nie udało się -
          wykastrowany pies nie mieści się w żaden sposób w męża
          światopoglądzie sad
          • morgen_stern Re: Ale jak mieszkasz na wsi, to nie musi być róż 21.04.10, 12:50
            CytatCo do psa jednak nie udało się -
            > wykastrowany pies nie mieści się w żaden sposób w męża
            > światopoglądzie sad


            Ech, i to jest to bezsensowne, niczym nie poparte podejście, które wywołuje we mnie apopleksję. Podeślij mi go, zrobię mu drenaż mózgu tongue_out
          • cherry.coke Re: Ale jak mieszkasz na wsi, to nie musi być róż 21.04.10, 14:45
            > Co do psa jednak nie udało się -
            > wykastrowany pies nie mieści się w żaden sposób w męża
            > światopoglądzie sad

            A to, ze ktos gdzies usypia (jesli nie topi) szczeniaki po waszym psie mu sie
            miesci w swiatopogladzie?...
      • iuscogens Re: Ale jak mieszkasz na wsi, to nie musi być róż 21.04.10, 14:26
        Podpisuję się w 150%, niestety tak to wygląda, jestem bardzo wyczulona na osoby,
        które bezmyślnie rozmnażają zwierzęta, To nie jest tak, że odda się dwa kociaki
        i po sprawie.
        1) te koty potem będą się dalej rozmnażać, ich potomstwo też i tak w kółko,
        2) w większości przypadków warunki życia na wsi są fatalne i taki kot długo może
        nie pożyć,
        Za dużo widziałam bezpańskich zwierzaków w swoim życiu, by tak lekko podchodzić
        do kotów na wsi, choć w mieście też rożne cuda widziałam niestety uncertain
        Specjalistka jestem, specjalistka jestem w zabawie tej...
    • anihania Re: Kotka 21.04.10, 11:51
      My dawaliśmy Fionce regularnie tabletki na wyciszenie rui, po ok. 3 tygodniach
      mieliśmy umówiony zabieg. I co się okazało? Że dokonałam na moim kocie
      aborcji...Nie wiem jak to się stało, kot cały czas siedział w domu. Raz uciekła
      pod schody, ale od razu po nią zeszłam i wzięłam do domu, kocura tam nie
      widziałam... Weterynarze, sterylizując kotkę usunęli 3 małe kociaczki, były
      bardzo małe, to była wczesna ciąża kotki. Gdybym wiedziała, nie zabrałabym jej
      wtedy do weta.
      • zebra12 To się nazywa sterylka aborcyjna 21.04.10, 12:07
        Czasem jest najlepszym wyjściem. Zwłaszcza u schroniskowych i
        bezdomnych psów i kotów.
        • morgen_stern Re: To się nazywa sterylka aborcyjna 21.04.10, 12:09
          Kocham zwierzęta, koty uwielbiam, ale nadmierny sentymentalizm im
          raczej szkodzi, niż pomaga.
          • anihania Re: To się nazywa sterylka aborcyjna 21.04.10, 12:26
            le to był mój kot, nie ze schroniska, i wiem, że te kicie zostałyby z nami.
            • gazeta_mi_placi Re: To się nazywa sterylka aborcyjna 21.04.10, 14:06
              Kotka może rodzić nawet 6-8 sztuk.
              Też byś wtedy wszystkie zatrzymała?
      • gazeta_mi_placi Re: Kotka 21.04.10, 14:05
        Te trzy kociaczki zabrałyby dom trzem innym już urodzonym.Może cierpiącym w
        schronisku.
        • zebra12 Gazeta, o tym właśnie mało kto myśli 21.04.10, 14:17
          Uważam, ze sterylka o ile nie obowiązkowa, jak szczepienie na
          wściekliznę, to powinna być częsciowo refundowana. I to by się
          wszystkim opłacało, bo suczka/kotka rzadko rodzi jedno młode. A
          potem zajęcie się przychówkiem, często licznym, odłowienie sztuk
          bezpańskich, ratowanie chorych, opieka w schorisku, karmienie,leki,
          często operacje są dużo droższe niż sterylka przyszłej,
          hipotetycznej matki/ojca. Sterylka psów i kotów, które za swojego
          życia mogą spłodzić dziesiątki potomstwa.
          A ludzie adoptujący rozkosznego futrzka, nie spojrzą na tkwiacego w
          schronisku pięcio, dziesięcioletniego staruszka. Które nota bene,
          też był kiedyś rozkoszniakiem. Niestety znudził sięlub jego miejsce
          zajął inny rozkoszniak...
        • el_jot Re: Kotka 21.04.10, 14:25
          Gazeta,chodzi ci o te trzy kociątka mojej kotki? Zapewniam cię, że
          one nie zabarały domu tym ze schroniska, bo ci ludzie, którym oddaję
          koty nie wzięliby kotów ze schroniska. I to nie będą trzy, tylko
          dwa, być może dwa weźmie jedna osoba, o której wiem, że nie odda
          ich potem do schroniska.
          • gazeta_mi_placi Re: Kotka 21.04.10, 14:36
            >Zapewniam cię, że
            > one nie zabarały domu tym ze schroniska, bo ci ludzie, którym oddaję
            > koty nie wzięliby kotów ze schroniska.

            Nie wzięliby ze schroniska bo wiedzą,że kotów i tak jest za dużo,więc mogą przygarnąć od pierwszej lepszej osoby której w domu rozmnożyła się kotka.
            Poza tym bezdomne koty to nie tylko schronisko,ale i prywatne osoby które "przechwytują" bezdomne kociaki i dorosłe koty które bez tego trafiłyby do schroniska lub zostały zabite.
            Takie koty są wychowywane w domu (podobnie jak u Ciebie) i szuka im się domów.
            Oczywiście o dom jest ciężko przy takiej ilości osób które rozmnażają (celowo lub przez głupotę i niedopatrzenie) domowe koty.
            • gazeta_mi_placi Re: Kotka 21.04.10, 14:37
              Oczywiście podobnie ma się sprawa z psami.
              Nawet ciężej bo psa ciężej wyadoptować niż kota i innych warunków potrzebuje.
            • joanna35 Re: Kotka 21.04.10, 14:42
              Gazeto jestem woluntariuszką w schronisku i wierz mi nie zauważyłam,
              żeby chętni "walili" drzwiami i oknami i to wcale nie dlatego, że
              mogą zaadoptować kota od sąsiadów. Daj dziewczynie spokój-
              przemyślała sprawę i wyciągnęła wnioski, a na innych wpływu nie
              masz, niestety.
              • joanna35 Re: Kotka 21.04.10, 14:43
                wolontariuszką, sorry.
            • el_jot Re: Kotka 21.04.10, 14:54
              gazeta_mi_placi napisała:

              > >Zapewniam cię, że
              > > one nie zabarały domu tym ze schroniska, bo ci ludzie, którym
              oddaję
              > > koty nie wzięliby kotów ze schroniska.
              Nie , nie wzięliby ze schroniska nawet jak by nie mieli możliwości
              wziąć ode mnie, tak jak ja nie wzięłabym ani psa ani kota ze
              schroniska.
              >
              > >Z tą głupotą to przesadziłaś, jeżeli to konretnie do mnie, może
              po prostu nie przeczytałaś moich postów. Kotkę przygarnęłam jako
              chyba dwumiesięcznego kociaka. To była jej pierwsz ruja a ja nigdy
              kota nie miałam. kotka przez ponad tydzień płakała dzień i noc w
              czasie rui, jak się uspokoiła byłam pewna, że to koniec i że można
              ją wypuścić. Jak tylko kotka zamieszkała u nas poszliśmy z nią do
              weta, żeby zapytać się o sterylizację. I okazało się, że można ale
              dopiero po pierwszej rui. Ale po co ja się tłumaczę.Ty i tak wiesz
              swoje.
            • el_jot Re: Kotka 21.04.10, 15:11
              I jeszcze jedno: ponieważ nie wiedziałam czy ruja się skończyła,
              zapytałam na jednym z forum kocich, czy może tak być, i nikt z
              obrońców kotów i przeciwników rozmażania nie kwapił się z
              odpowiedzią. Weterynarz - tak , może tak być, ale niewiadomo. I
              chciałam jeszcze raz podkreślić - tę kotkę przygarnęłam, pomyśl co
              by było gdybym tego nie zrobiła. A tak zakończy się na dwóch
              oddanych kociakach, kotkę i jej maleństwo zamierzam wykastrować
              , tak jak chciałam zrobić jak kotka miała 2 miesiące. To by było
              na tyle.
          • przeciwcialo Re: Kotka 21.04.10, 16:06
            Beda się więc rozmnażać zasilając szeregi kocich trupów przy
            drogach. Szkoda.
        • gryzelda71 Re: Kotka 21.04.10, 17:18
          Nie do końca.Chcąc mieć psa nie poszłam do schroniska.Także nikomu mój szczeniak
          domu nie odebrał.
    • przeciwcialo Re: Kotka 21.04.10, 14:58
      Wszak to tez ssak.
      Wysterylizuj kotke. Co zrobisz z maluchami? Znajdx im domy które tez
      postawia na sterylizacje.
      • verdana Re: Kotka 21.04.10, 15:47
        Tak, a pomyślałyscie o tym, co czeka na dworze (to wieś)
        wykastrowanego kota ze strony innych kotów? Wykastrowany kot jest
        idealny w warunkach domowych lub wtedy, gdy wiadomo, ze będzie laził
        po swoim podwórku, natomiast jako "wolno chodzacy" ma sznsę na
        przeganianie i agresję ze stony innych kotow.
        Poza tym nie rozumiem idei "powinnaś była zabic swoje male kotki,
        dla dobra innych małych kotków".
        • przeciwcialo Re: Kotka 21.04.10, 16:02
          U rodziców jest kilka sterylizowanych kotów płci obojga. Zaden nie
          jest tłuczony przez kocich sąsiadów. Trzymaja sie domu, myszy znosza
          na tony. Nie wiem skąd bierzesz takie makabryczne wizje zycia kota
          kastrowanego.
        • iuscogens Re: Kotka 21.04.10, 17:09
          verdana napisała:

          > Tak, a pomyślałyscie o tym, co czeka na dworze (to wieś)
          > wykastrowanego kota ze strony innych kotów? Wykastrowany kot jest
          > idealny w warunkach domowych lub wtedy, gdy wiadomo, ze będzie laził
          > po swoim podwórku, natomiast jako "wolno chodzacy" ma sznsę na
          > przeganianie i agresję ze stony innych kotow.
          > Poza tym nie rozumiem idei "powinnaś była zabic swoje male kotki,
          > dla dobra innych małych kotków".


          Zapewne dlatego, że nigdy nie zajmowałaś się bezdomnymi zwierzętami. Nie piszę
          tego złośliwie, ale nie wierzę, że są osoby, które miały kontakt z tym problemem
          i nie są w stanie zrozumieć jakie konsekwencje ma bezmyślne rozmnażanie i jak
          ważne jest ograniczenie rozrodu.
          • verdana Re: Kotka 21.04.10, 17:17
            Jestem za sterylizacja (moje koty sa sterylizowane) i za
            ograniczaniem rozrodu. Ograniczanie rozrodu jednak to co innego, niż
            usypianie kociat, na ktore są chętni.
            A koty kastrowane nie zawsze - ale bardzo często - są lane przez
            kocury. Dlatego też mój wet. doradzał późniejsze kastrowanie kota,
            który musiał wychodzić - to stawia go w lepszej pozycji wobec
            pozostałych kotów.
            • majenkir Re: Kotka 21.04.10, 17:39

              verdana napisała:
              > Ograniczanie rozrodu jednak to co innego, niż
              > usypianie kociat, na ktore są chętni.

              Verdana, naprawde wierzysz w to, ze sa chetni?
              Juz widze ta kolejke zniecierpliwionych nabywcow, wszak
              kociaki to w Polsce towar wybitnie deficytowy uncertain.
              Ja, lata temu, sama mialam taka sytuacje - urodzilo sie
              6 kotkow, zostawiony byl jeden (reszta "powiekszyla grono
              aniolkow") i dla tego jednego jedynego bardzo trudno bylo znalezc
              dom. W koncu zostal "wcisniety" komus w rodzinie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja