Mam 15-letniego syna, który jest jedynakiem. Od dziecka zawsze był
wyręczany we wszystkim, distawał co tylko chciał irp. itd. Problem
leży w tym, że jest on kompletnie niesamodzielny. Nic nie umie sonie
zrobić. I mam tutaj na mysli takie błahe rzeczy, które w jego wieku
to chyba każdy potrafi, a przynajmniej powinien. Nie potrafi sie
często na nic zdecydować, zmienia zdanie w pięć minut, raz mówi tak,
za pare minut okazuje się, że zmienił decyzje., I to w różnych
sprawach. Już dochodzi do tego, że coraz częściej pyta mi się, czy
będzie mógł cały czas ze mnamieszkać

. Głupio mi, że mam za syna
typowo niesamodzielnego faceta. Wiem, że on ma niby dopiero 15 lat,
ale z drugiej strony w jego wieku toche samodzielności i
odpowiedzialności by sie sprzydało.
Znajoma mówi, że mam to co chciałam, że jedynacy zawsze są
niesamodzielni, rozpeszczeni, egoiści itp itd.
Nie wiem, jak nauczyć nastoletniego chłopaka odpowiedzialności,
samodzielności, empatii?
Może czekac, az sam sie zmieni?
Sama nie wiem.