Dodaj do ulubionych

Patriarchat - co o tym sądzicie?

09.06.10, 17:44
Co sądzicie o tym zjawisku? Czy Wam ono przeszkadza? Jezeli tak to w
jakich aspektach zycia? Czy w jakis sposob
zbuntowałyscie/sprzeciwiłyscie się przeciw temu zjawisku? Czy moze
prowadzicie czynną walkę z męską dominacją?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 17:46
      Cóż, jakoś nie dostrzegam w moim otoczeniu patriarchalnych samców,
      więc nie bardzo mam z czym prowadzić walkę.
      • izak31 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 18:02
        To nie chodzi o samcow tylko o to co Wy, kobiety otym sądzicie.
        Patriarchat to takze to,ze kobieta przyjmuje nazwisko meza, takze
        to,ze dziecko ma nazwisko ojca (jezeli rodzice mają rózne nazwiska).
        patriarchat to takze uprzywilejowana pozycja mezczyzny w zakresie
        prac domowych. Wbrew pozorom to zjawisko nas otacza i czy ono Wam
        ciązy czy raczej sie z nim godzicie?
        • verdana Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 18:06
          Cóż, ja mam dwa nazwiska.
          na nazwisko dzieci zdecydowalismy siwe wspólnie - wygrało, z różnych
          wzgledów, nazwisko męża.
          Mąż pierze, zmywa i sprząta. zajmował się też dziećmi.
        • cherry.coke Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 18:34
          Wg mnie najwiekszym przejawem patriarchatu ciagle zywego jest to, jak wiele
          kobiet oddaje kompletnie kontrole nad swoim bezpieczenstwem materialnym i
          rozwojem osobistym w rece mezczyzn, kierujac sie wylacznie zaufaniem i wiara w
          ich dobra wole. Co jest oczywiscie cenne, ale dziala tylko w czesci przypadkow.
          • verdana Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 18:36
            To dla mnie wyraz bezdennej głupoty, nie patriarchatusmile
            • izak31 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 18:42
              kobiety w przewazającej czesci nie są mądre wink. a tak zupelnie serio
              to zauwazyłam,ze kobiety nie biorą odpowiedzialności za swoje
              zycie "bo to nie wypada". Serio...mam taka szwagierkę, pani mgr inz
              budownictwa, po politechnice, i ani jednego dnia nie przepracowała w
              zawodzie. Pracuje w otoczeniu samych kobiet i moje kolezanki
              straszie sie dziwią jak któras u nas w biurze wraca do pracy tuz po
              maciezynstkim...
              • el_jot Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 18:47
                izak31 napisała:

                Pracuje w otoczeniu samych kobiet i moje kolezanki
                > straszie sie dziwią jak któras u nas w biurze wraca do pracy tuz
                po
                > maciezynstkim...
                Macierzyński,to tak przy okazji. Nietolerowanie patriarchatu
                nie zwalnia ze znajomości ortografiismile
                Nie rozumiem znowu: dlaczego to takie dziwne, że któraś chce zostać
                dłużej z dzieckiem? Bo to oznaka,że się jest zależnym od mężczyzny?
                • izak31 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 19:04
                  Sorry za bład, pisze szybko. Oczywsicie kazdy sam w zyciu podejmuje
                  decyzje. Tylko wiele kobiet zapomina,ze decyzje mają konsekwencje.
                  Wiele teraz się mowi o wydłuzaniu macierzynskiego...tylko kobiety
                  nie wiedza,ze same tym się eliminują z rynku pracy. Ja nie
                  potrafiłabym dlugo wytrzymac na utrzymaniu męza - ale są kobiety
                  ktorym to nie przeszkadza. Kazda z nas moze poniesc tego
                  konsekwencje - ja bo np. nie bede sledzic rozwoju mojego dziecka,
                  kobieta w domu - w pewnym momecie moze maz powiedziec 'nie kocham
                  Cię " i odejsc, i jest walka o pieniadze i srodki do zycia. Teraz
                  upraszczam ale chyba generalnie czujesz o co chodzi. Z drugiej
                  strony obserwuje totalny brak ambicji i celow zyciowych. wiele
                  kobiet przez zycie po prostu idzie ale nie stara się czegos
                  osiagnac - nie wazne co to jest - czy specjalistka od budowy mostów
                  czy od haftowania. Byc moze moj punkt widzenia ukształtowal sie
                  przez srodowisko w ktorym sie obracam. Na razie zawodowo jestem
                  zwyklą biurwą do przekladania papierkow (praca celowo przeze mnie
                  wybrana) i pomijam pokolenie pań po 50 dla ktorych jest to pierwsze
                  i jedyne miejsce pracy. Jezeli trafia sie mloda osoba to w zasadzie
                  niby wykształcona a nie o czym porozmawiac. "co robisz po pracy" ide
                  do domu. masz jakies hobby? Nie, zajmuje sie domem/dzieckiem i nie
                  mam czasu. Wczoraj wieszałam swoje pranie na balkonie i na dole w
                  piaskownicy siedziały mlode matki z dziecmi - jedna opowiadała jak
                  jej cora miała rota...mowila nawet o kolorze i konsystencji
                  ekstrementów....Czy wszystkie matki tak mają? wink Bo jeslki tak to ja
                  sie chyba jeszcze raz zastanowie wink
                  • mgd3 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 08:43
                    izak31 napisała:

                    > Sorry za bład, pisze szybko. Oczywsicie kazdy sam w zyciu podejmuje
                    > decyzje. Tylko wiele kobiet zapomina,ze decyzje mają konsekwencje.
                    > Wiele teraz się mowi o wydłuzaniu macierzynskiego...tylko kobiety
                    > nie wiedza,ze same tym się eliminują z rynku pracy. Ja nie
                    > potrafiłabym dlugo wytrzymac na utrzymaniu męza - ale są kobiety
                    > ktorym to nie przeszkadza.

                    Po pierwsze - macierzyński jest 100% płatny - więc o jakim utrzymywaniu mówimy?
                    Po drugie - dla mnie to były super zajebiste wakacje - jednym z głównych powodów radości przy zajściu w ciążę było to, że będę miała pół roku wolnego smile I uważam, że wydłużanie macierzyńskiego jest super pomysłem. Aż mi się chce poczekać z drugim dzieckiem do 2012 smile
                    • izak31 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 10:14
                      W indywidualnym przypadku wydluzanie macierzynskiego moze byc
                      korzystne, ogólnie dla spoleczesntwa juz nie bardzo. Chociaz z
                      drugiej strony i jakos państwo specjalnie nie dba o matki.
                      • mgd3 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 10:36
                        "ogólnie dla społeczeństwa" to ja mam to w du....użym poważaniu.
                        Od 10 lat pracuję, na zwolnieniu nigdy nie byłam, ze służby zdrowia państwowej nie korzystałam - bo nie mam czasu na te chore kolejki, a zarabiam naprawdę nieźle i moje składki na ubezpieczenie są wkurzająco wysokie. I byłam bardzo happy, że mogę przynajmniej część z nich w końcu wykorzystać w postaci macierzyńskiego wink Od razu się człowiek czuje jak mniejszy jeleń smile
                      • triss_merigold6 Kompletnie nie wiesz o czym mówisz 10.06.10, 10:40
                        Kompletnie nie wiesz o czym mówisz. Jakoś dziwnie cywilizowane państwa
                        skandynawskie i Francja, które zainwestowały w autentycznie korzystne
                        rozwiązania dla rodziców i finansowe i organizacyjne, powoli odbijają od
                        demograficznego dna ergo dla społeczeństwa jest to korzystne.
                        Państwo nie powinno dbać wyłącznie o matki tylko o możliwość łączenia pracy z
                        wychowywaniem dzieci przez oboje rodziców.
                        • totorotot Re: Kompletnie nie wiesz o czym mówisz 11.06.10, 12:22
                          Triss, jesteś jedną z moich ulubionych, najmądrzejszych forumowiczek. Dzięki Tobie nie musze się produkować w postach, bo Ty idealnie formuujesz moje poglądy
            • cherry.coke Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 18:45
              verdana napisała:

              > To dla mnie wyraz bezdennej głupoty, nie patriarchatusmile

              Ale uwarunkowane kulturowo, bo w druga strone zdarza sie nieporownanie rzadziej
              i to pewnie raczej w modelu, ktory moja znajoma okreslala jako "radziecka
              kobieta-bohater", ktora zaharowuje sie, zeby utrzymac pijusa, bo portki w domu
              musza byc smile
    • cherry.coke Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 17:49
      Prowadze czynna walke za kazdym razem, gdy pokonuje kilkudziesieciu kandydatow
      do stanowiska w sektorze IT smile
      • izak31 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 17:58
        A w czym się dokładnie specjalizujesz? Ja własnie koncze
        informatykę, chce sie specjalizowac w bazach danych ale jak pomysle
        o szukaniu pracy to dostaje koszmarnego stresa.
        • cherry.coke Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 18:04
          W aplikacjach internetowych (frontend i integracja backendu, mysle powoli o
          menedzerce projektow) i to sie sprzedaje OK. Bazy danych dla tych zastosowan
          plus jezyki skryptowe to calkiem niezla sciezka kariery. Jestem wszakze
          aktualnie za granica, wiec nie wiem, jak to sie ma do Polski.
          • ihanelma Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 21:05
            Oo - widzę branża "moja", tylko inna specjalizacja cool
            Chyba najbardziej "równościowa" branża na świecie, jak i szeroko
            pojęte doradztwo.
      • aniorek Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 14:01
        cherry.coke napisała:

        > Prowadze czynna walke za kazdym razem, gdy pokonuje kilkudziesieciu kandydatow
        > do stanowiska w sektorze IT smile

        Hmm, ja tez pracuje w IT i to w jednej z najwiekszych firm w tej branzy, a patriarchatu nie zauwazylam. To, ze facetow jest wiecej, nie znaczy ze w jakis sposob dominuja w mojej firmie i maja z tego wzgledu jakies przywileje. Pracownicy traktowani sa bezplciowo i liczy sie ich wiedza i doswiadczenie. Nigdy nie mialam wrazenia, ze prowadze walke z patriarchatem w zyciu zawodowym, takie uklady nie swiadcza najlepiej o profesjonalizmie danej firmy.
        • cherry.coke Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 14:13
          Mowie o podejsciu ogolnym - posluchaj sobie madrosci ludowych na temat "baby na
          politechnice, wiadomo o co im chodzi", "umysl kobiety nie ogarnia technologii"
          itp. Kazda kobitka na stanowisku technicznym zadaje tym kliszom klam. Facetow
          jest wiecej w tej branzy m.in. rowniez dlatego, ze wiele dziewczyn jest takim
          mysleniem nasaczonych od malego. Fakt, ze w Polsce slyszalam tego o wiele wiecej
          niz tu.
          • ihanelma Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 15:02
            Ja kilka razy słyszałam zdziwienie na temat "technicznych" kobiet. W
            IT nie jest źle i ja sie nie spotkałam z dziwną reakcją, ale np w
            budowlance już tak. Kobieta konstruktor budowlany czy technolog u
            części ludzi budzi zdziwienie i co gorsza - muszą sie chwilkę
            przekonywać do jej kompetencji. Kobieta kierownik budowy musi być
            naprawdę twarda wink. generalnie dotyczy to technicznych stanowisk
            nadzorczych i kierowniczych. Kobiety jako projektanci i podobny
            biurowy staff są "normalne".
            Mimo, że tu zdecydowanie bardziej chodzi o zawartość głowy i
            charakter niż "jaja" stereotypy są bardzo silne i niekorzystne.
          • aniorek Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 21:09
            cherry.coke napisała:

            > Mowie o podejsciu ogolnym - posluchaj sobie madrosci ludowych na temat "baby na
            > politechnice, wiadomo o co im chodzi"

            Ale podejscie ogolne gdzie? Bo ja nie mieszkam w Polsce, Ty zdaje sie tez nie. No coz, ja sie o Polsce wypowiadac nie moge, bo moja kariera zawodowa rozpoczela sie juz poza jej granicami. Tu, gdzie mieszkam, nie ma takiego rozdzialu plci, bo kobiety mogly glosowac od poczatku ubieglego stulecia i czegos takiego jak patriarchat po prostu NIE MA.

            Moim zdaniem, trudno mowic o czyms takim jak podejscie ogolne i jest to, jak sama nazwa wskazuje, generalizowanie. Owszem, kobieta w IT moze wzbudzac zdziwienie, ale przypadki "tepienia" ze wzgledu na plec sa w cywilizowanych krajach marginalne.
    • broceliande Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 17:54
      Uważam, że patriarchat ma się dobrze.
    • kropkacom Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 18:18
      Nie znam chyba żadnego związku z typowo patriarchalnym sposobem funkcjonowania
      big_grin Nazwisko pana męża to tylko nieszkodliwa tradycja.
      • izak31 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 18:31
        Ja pare takich związkow znam. Jestem mezatką ale gdybym przyjela
        nazwisko meza to czułabym się jak dziwka...dziwne. Ja partiarchatu
        nie uznaje, na szczescie moj maż jest zupelnie bez cech
        szowinistycznych czy seksistowskich.
        • kropkacom Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 18:34
          > nazwisko meza to czułabym się jak dziwka...dziwne.

          Że co? Ile Ty masz lat?
          • izak31 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 18:39
            kropkacom napisała:

            > > nazwisko meza to czułabym się jak dziwka...dziwne.
            >
            > Że co? Ile Ty masz lat?
            Pisałam,ze to dziwne ale nigdy bym nie zmienila nazwiska. Mam
            nazwisko podwójne - mojej mamy i taty, z tym,ze nazwisko mamy
            dodałam juz w wieku dojrzałym. Pisałam, ze nie uznaje patriarchatu...
            • kropkacom Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 18:44
              Ale nie sadzisz, że przeginasz? I co znaczy ta dziwka? Przejęzyczenie?
              • kra123snal Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 19:11
                Pisała, że by się tak czuła, a nie że kobiety przyjmujące nazwisko
                męża są dziwkami.
                • kropkacom Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 19:15
                  No i? Co ma piernik do wiatraka. big_grin
                  • mniemanologia Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 22:50
                    kropkacom napisała:

                    > No i? Co ma piernik do wiatraka. big_grin

                    Hm, no ma takie subiektywne odczucie, taką schizę.
                    Ktoś może na przykład mieć tak, że czułby się jak morderca, gdyby
                    kupił w cukierni ciasto cytrynowe. Bez sensu niby, ale ma prawo do
                    takich odczuć, nie?
                    Wiem, ja tez tego nie rozumiem big_grin, ale nie odmawiam nikomu prawa do
                    dziwacznych subiektywnych odczuć smile
                    • totorotot Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 11.06.10, 16:00
                      kurfa a ja dzis jadlam herbatniki...
        • el_jot Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 18:42
          izak31 napisała:
          Jestem mezatką ale gdybym przyjela
          > nazwisko meza to czułabym się jak dziwka...dziwne.

          Że co??? Możesz to przybliżyć, bo zupełnie nie kumam
          • izak31 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 18:51
            No własnie byc moze Wasza reakcja to skutek patriachalnej
            dominacji wink. Moze dziwka to zbyt mocne slowo - ale czułabym się
            jakbym zrezygnowała z siebie, ze swojej rodziny, z tradycji, z tego
            co z niej wyniosłam. Tak jakbym przekresliła swoje dotychczasowe
            zycie i swoje osiągnięcia. Czułabym się jakby oddała komus władzę
            nad sobą. Nie starajcie się tego zrozumiec ani dyskutowac bo z
            doświadczenia wiem,ze kobietą, które tego problemu nie czuja nie uda
            się tego zrozumiec. dla mnie to jest staniesię dodatkiem do rodziny
            meza - zatracenie bycia osobną jednostką.
            • el_jot Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 18:55
              To rzeczwiście masz problem, ze sobą.
              • izak31 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 19:10
                Absolutnie tak tego nie odbieram. po prostu nie robie czegos z czym
                sie nie zgadzam. Czy kazda osoba, która nie robi czegos co jest
                wbrew przyjetej tradycji ma problem ze sobą? W koncu to wlasnie
                ludzka różnorodnosc i inność swiatopogladu popycha zmiany kulturowo-
                społeczne do przodu.
                Temat mial na celu uzmyslowienie nam, kobietom jak bardzo nasze
                zachowania, sposob myslenia jest zdeterminowany przez ogólnie
                przyjątą tradycję i normy społeczne. Jezeli ktos sie z tym zdadza to
                ok - ma wybór. Ale zastanowcie sie ile razy zrobilyscie cos wbrew
                sobie tylko dlatego,ze tego do Was oczekiwano, bo tak nakazuje
                tradycja, bo tak wszyscy robia i tak sie przyjęło.
                • kura17 Izak 09.06.10, 21:09
                  > Temat mial na celu uzmyslowienie nam, kobietom jak bardzo nasze
                  > zachowania, sposob myslenia jest zdeterminowany przez ogólnie
                  > przyjątą tradycję i normy społeczne.

                  czy depilujesz nogi i golisz sie pod pachami?...
                  • majenkir Re: Izak 10.06.10, 15:17
                    kura17 napisała:
                    > czy depilujesz nogi i golisz sie pod pachami?...


                    No co Ty?? Czulaby sie jak dziwka! big_grin
                • sotto_voce Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 21:47
                  Po prostu nie robisz czegoś, czego się panicznie boisz.
                  Mylisz się, że to różnorodność i inność światopoglądu popycha -
                  ciężka praca ludzi popychasmile To tak przyjemnie wziąć gotowe
                  nazwisko po przodkach, nie lepiej je stworzyć?
                  Jeśli chodzi o nazwisko, u mnie zadecydowały względy estetycznesmile A
                  patriarchatu nie obserwuję wokół siebie, wiesz, mężów nie
                  przydzielają z losowania.
              • kra123snal Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 19:15
                wiesz ona nie ma problemu ze sobą, bo dokładnie z tego samego powodu
                zapewne twój mąż nie przyjął twojego nazwiska... Wyższość jej
                myślenia polega na tym, że nie zmusza swojego męża do zmiany
                nazwiska na jej nazwisko (ma szacunek do jego poglądów).
                • angazetka Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 19:20
                  > wiesz ona nie ma problemu ze sobą, bo dokładnie z tego samego
                  powodu zapewne twój mąż nie przyjął twojego nazwiska...

                  Nie slyszałam jeszcze, by ktos nie przyjął nazwiska współmałżonka,
                  bo czułby się jak dziwka.
            • kali_pso Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 21:39

              A to, że nosisz zapewne nazwisko swojego ojca juz Ci nie
              przeszkadza?winkp Kobiety nie mają swoich nazwisk- albo noszą ojca
              albo męża, no niektóre potraktowały się nawet dubeltowo..hehehehe
              • mniemanologia Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 22:53
                kali_pso napisała:

                >
                > A to, że nosisz zapewne nazwisko swojego ojca juz Ci nie
                > przeszkadza?winkp Kobiety nie mają swoich nazwisk- albo noszą ojca
                > albo męża, no niektóre potraktowały się nawet dubeltowo..hehehehe

                Otóż to smile
                Taki patriarchat big_grin
              • cherry.coke Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 22:59
                No jeszcze mozna miec nazwisko po matce - ktora tez pewnie ma je po swoim ojcu,
                ale jest to juz jakis dystans. A im wiecej nazwisk bedzie przechodzic w linii
                zenskiej, tym bardziej wzmocni sie taki wspolczesny system matrylinearny.

                Bo jesli matka zachowuje swoje nazwisko, to czyje nazwisko ma nosic dziecko?
                Jest w koncu wybor, wcale nie musi to byc nazwisko ojca.
                • aluc Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 23:03
                  cherry.coke napisała:

                  > Bo jesli matka zachowuje swoje nazwisko, to czyje nazwisko ma
                  nosic dziecko?
                  > Jest w koncu wybor, wcale nie musi to byc nazwisko ojca.

                  może być na ten przykład listonoza
              • kra123snal Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 11.06.10, 14:32
                Jak widać po tym wątku kobiety nie przywiązują się za bardzo do
                nazwiska. Zmiany w "nazywaniu" można rozpocząć od zmiany podejścia
                do nadawania nazwisk dzieciom, wtedy nie będzie przekazywane tylko
                ojca.
    • shellerka Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 18:48
      ja szczerze mówiąc nie mam nic przeciwko temu, żeby mąż zarabiał wystarczająco
      dużo, żeby był jedynym utrzymującym rodzinę. w tej formie patriachat bardzo mi
      się nawet podobasmile
      oczywiście musi przy tym spełnić szereg wymagań, bo sama zdolność do dobrego
      zarabiania mi niestety nie wystarczasmile

      i jeśli mąż jest w stanie mnie, dzieci, siebie i dom utrzymać to bardzo miło. i
      ma wtedy prawo do tego, żeby poprosić mnie o wyprasowanie koszuli, czy
      ewentualnie ugotowanie obiadu. czuję się też w obowiązku umilać mu życie nie
      robiąc jakiś specjalnych problemów z niczegosmile

      oczywiście gdybym zakochała się w jakimś chłopaku, który zarabia mniej odemnie,
      to też bym z nim była, ale koszule musiałby sobie prasować sam, a uczyć gotować
      wymyślne potrawy by mi się wtedy nie chciało.

      a tak na serio - to o co chodzi?
      • izak31 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 19:16
        Nie, chodzi o mozliwosc wyboru. w poscie nizej tez o tym pisałam.
        moj maz zarabia tyle,ze ja bym mogla nie pracowac - nigdy mi to do
        glowy nie przyszlo. Maz sam sobie pierze (prawnik ale pralkę
        programowac potrafiwink), sam robi sobie jedzenie po pracy, sprzątamy
        geralnie odcinkami (ja robię to a ty to). Moge przyjsc po pracy
        uwalic sie na kanapie z ksiazką i przelezec do wieczora, maz
        przyjdzie z pracy i slowa nie powie,ze nie ma obiadu. Pewnie
        zapytacie dlaczego tak sie zachowuje - dlatego,ze facet to osoba
        dorosla z dwoma sprawnymi rekami. Nie mam jeszcze dziecka ale mam
        cholernie duzo czasu dla siebie i na rozwijanie swoich
        zainteresowan, na naukę, na relaks. I jestem mezowi wdzieczna,ze nie
        wymaga ode mnie bycia gospodynia bo ja sie do tego zupelnie nie
        nadaje, ba nawet nie chce probowac. Ja chyba mam męski charakter wink
        • shellerka Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 19:23
          no wiem wiemsmile

          ja też najbardziej cenię sobie możliwość wyboru.

          nie znosze robic czegoś bo muszę.


        • verdana Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 19:32
          Ale wiesz co? Ty jeszcze ciągle nie jesteś kobietą wyzwoloną. Bo dla
          Ciebie to jednak coś wartego wzmianki, ze mozesz poczytać, a nie
          robić obiadu i że ty lezysz uwalona na kanapie, a facet sprzata.
          Cóż, mój facet własnie sprzata, ja nawet się nie ruszylam - i
          dopiero teraz to zauwazylam. Do głowy by mi nie przyszło zapytać,
          dlaczego tak się zachowujesz - podobnie jak do głowy nie przyszłoby
          mi zapyttac, dlaczego niebo jest niebieskie. Normalnie się
          zachowujesz, nic nadzwyczajnego.
          W dodatku jesteś mężowi wdzięczna... za co , do cholery? Za to,z e
          robi cokolwiek w SWOIM WŁASNYM domu? Nie jestem wdzięczna facetowi
          że sprzata, u siebie sprzata.
          • cherry.coke Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 19:35
            verdana napisała:

            > Ale wiesz co? Ty jeszcze ciągle nie jesteś kobietą wyzwoloną. Bo dla
            > Ciebie to jednak coś wartego wzmianki,

            Jak sie poczyta to forum za dlugo, to sie przestaje byc kobieta naturalnie
            wyzwolona - przekonujesz sie, ze to co dla ciebie normalne, dla innych moze byc
            luksusem albo wybrykiem. Nie zawsze oczywiscie, czasami. W kazdym razie
            najbardziej wyzwolona sztuka moze sie nieco uswiadomic patriarchalnie smile
          • izak31 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 19:48
            To był przyklad. Jaka kobieta wg Ciebie jest wyzwolona? Moj maz nie
            mieszka w swoim domu. Dopiero kupujemy dzialkę aby miec swój dom. Na
            razie kazde z nas ma swoje własne mieszkania ale mieszkamy u mnie.
            • verdana Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 19:50
              Taka, ktora nie jest wdzięczna mężowi za pracę, ktora wykonuje we
              własnym domu i dla siebie.... I taka, która nie patrzy, czy
              mąż "pozwoli jej się rozwijać", bo nie przychodzi jej do głowy, aby
              miał w tej sprawie cokolwiek do powiedzenia.
              • shellerka Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 21:19
                o! a to już niefajne. bo ja jestem wdzięczna losowi za mojego męża, dzieci i
                wszystko co mam,

                mojemu męzowi jestem wdzięczna za to że jest, że pomaga, że zarabia, że dba o
                dom i że zapewnia mi dobre i przyjemne życie.

                i oczekuję, że moj mąż jest czy będzie mi wdzięczny za to ze ja jestem, ze
                gotuję, że prasuję i że jestem miła dla niego, dla dzieci że jestem dobrą żoną i
                matką i kobietą.

                wdzięcznośc to chyba nie jest jakaś negatywna cecha, a tak to u ciebie zabrzmiało.

                • verdana Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 22:26
                  Dostaję dreszczy na słowo "pomaga' - jak można "pomagać" we własnym
                  domu? Jeśli pomaga, to znaczy, ze Ty masz wszystkie obowiązki, a on
                  ma wybór - pomoze Ci, albo nie.
                  • shellerka Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 22:50
                    pewnie tak by było, gdybym zarabiała i miała też obowiązki pozadomowe. a tak
                    obecnie nie jest.
                    dlatego panuje u nas model taki a nie inny i dobrze mi z tym.
                    i dlatego piszę, że mąż pomaga mi, bo uwazam za totalne nieporozumienie żądać od
                    faceta, który pracuje również po to żebym mogła wydać co miesiąc 300 zł na
                    fryzjera, kupować sobie to co mi się podoba, a nie to co jest akurat potrzebne i
                    w promocji i spełniać się w byciu matką na pełen etat (to było moje marzenie i
                    spełnił je bo wiedział ze mi na tym zależy - być z dziecmi w domu)

                    dlatego tak - on mi pomaga w domu. nie musi tego robić po całym dniu w firmie,
                    ale robi. i jestem mu wdzięczna.
                    i myślę że taki facet, którego żona okazuje mu i podkreśla że jest mu wdzięczna
                    za cokolwiek, czuje sie o wiele bardziej męski, dowartościowany i szczęśliwszy
                    niż mąż kobiety, która uważa że umycie kibla to jego zas...any obowiązek, o czym
                    nie omieszka poinformować towarzystwasmile))
                    • verdana Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 22:59
                      A, to zupełnie inna sprawa, w tym wypadku "pomaga" jest OK. Ale mnie
                      denerwuje , gsdy mowi się o "pomaganiu" w wypadku, gdy oboje pracują
                      zawodowo - a tak, niestety, jest przyjęte. Mąż nie zmywa własnych
                      naczyń, tylko "pomaga" żonie.
                      Facet, ktory potrzebuje wyrazów wdzięcznośći za zcos, co jest
                      zwyklym obowiązkiem, dla mnie raczej męski nie jest. Owszem,
                      wdzęczność za cos szczególnego - tak, ale za to, ze zrobił coś dla
                      wlasnego domu czy własnych dzieci? To utwierdza faceta w
                      przekonaniu, ze to coś specjalnego, czego wcale nie musi robic,
                      tylko robi "z łaskawosci". Ale wlasciwie, to nie musi...
                      Rozumiem, ze umycie kibla to zas.. przez małżonka to naturalna
                      powinność kobiety, a mąż, który to robi jest niemęskim pantoflarzem.
                      Cóż, dla mnie facet, ktory nie uważa umycia kibla za obowiązek to
                      facet bez jaj. Albo facet, ktoremu się wydaje, ze ma służącą, nie
                      żonę.
                      • shellerka Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 23:10
                        mycie kibla to był przykład moja droga, ale śpieszę z tłumaczeniem:

                        u nas w domu, nawet czterolatek wie, że jeśli mocno pobrudzi sedes, to używa się
                        wtedy szczotki.

                        mowa w moim poście była o co kilkudniowych porządkach - nie każę mojemu mężowi
                        szorować wanny ani kibla ani myć podłóg. uważam to za dość mało męskie zajęcia i
                        widok mojego męża szorującego podłogę wpłynąłby myślę negatywnie na nasze
                        pożycie seksualne.

                        co innego, kiedy to ja zmysłowo nachylam się nad wanną w króciutkiej koszulce... big_grin

                        ps... wiesz ile miałam propozycji zamążpójscia? nie dziwne wcale prawda?big_grin
                        • angazetka Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 23:14
                          > nie każę mojemu mężowi szorować wanny ani kibla ani myć podłóg.
                          uważam to za dość mało męskie zajęcia

                          AAA! Umarłam. Tak, szorowanie kibla to po prostu orgia kobiecości
                          jest.
                        • cherry.coke Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 23:26
                          > ps... wiesz ile miałam propozycji zamążpójscia? nie dziwne wcale prawda?big_grin

                          Pewnie, kazdy lubi miec czysta wanne i sedes!
                        • nchyb Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 06:44

                          > szorować wanny ani kibla ani myć podłóg. uważam to za dość mało
                          męskie zajęcia
                          > i
                          > widok mojego męża szorującego podłogę wpłynąłby myślę negatywnie
                          na nasze
                          > pożycie seksualne.
                          >

                          ale po cholerę masz na to patrzeć?
                          On szoruje, a ty w tym czasie jesteś z koleżanką np. w kinie, na
                          jodze, rowerze, czy chociażby czytasz ksiażkę na ławeczce w parku.
                          Czy on za to siedzi i patrzy, gdy ty szorujesz klozet lub wannę? To
                          takie kobiece i podniecające?...


                          Poza tym, masz rację. Nie powinnaś tego facetowi kazać. Takie rzeczy
                          robi się automatycznie, bez przypominania, niezależnie od płci.

                          a, doczytałam, w krótkiej koszulce pochylona nad wanną podniecasz.
                          Propozycji sporo. To ty tak przy każdym faciecie zawsze myjesz tę
                          wannę? A co potem, gdy zmysłowo się odwracasz, króciutka koszulka,
                          do tego łapy w seksownych gumowych rękawicach, w jednej z nich
                          seksowna szczotka do kibla, w drugiej nie mniej podniecający np.
                          domestos...
                          faktycznie działa. Wielu chce pannę, która daje znaki, że za nich
                          ten kibel i wannę oczyści... wink
                          • shellerka Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 07:41
                            e tam, wszystkie przekręcacie tak, żeby wyszło że ja jestem w domu od szorowania
                            kibla jak się mąż ze...ra.

                            wiadomo. tak tak, moje drogie tak właśnie jest i żyjcie sobie w poczuciu, że
                            tylko kiedy witając męża w progu, kiedy wraca z pracy wręczacie mu
                            oprzyrządowanie do sprzątania domu, jesteście coś warte.

                            on wraca z pensją w zębach, wy mu zestaw "młody sprzątacz" a same cyk na miasto.
                            to ja wam w takim razie powiem, że wasi mężowie muszą być kompletnymi
                            pierdołami, jeśli godzą się na taki układ.

                            i zaznaczam, że piszę tu o swojej sytuacji - kiedy ja nie pracuję z własnego
                            wyboru, żeby spełniać swoje marzenia.

                            a - domowe obowiązki wykonuję rónież z własnej nieprzymuszonej woli, traktując
                            to jako formę areobiku. wcześniej miałam pomoc domową, z której zrezygnowałam ku
                            zdziwieniu męża i taty, bo raz że nie wiedziałam nigdy czy złośliwie nie umyje
                            mi wanny tą samą myjką co kibla, a dwa, że ja lubię wszystko po swojemu zrobić.

                            pozdrawiam wszystkie prawdziwie niezależne przebojowe kobiety, a nie tylko te
                            udające wyzwolonesmile

                            ps. zamiast szorować ten już przysłowiowy kibel po powrocie do domu, wolę żeby
                            mąż się pobawił z dziećmi i pogadał ze mną.
                            • verdana Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 10:56
                              Cóż, Ty najwyrażniej uwazasz, ze kobiety są stworzone do szorowania
                              g... i że to jest ich życiowe powolanie, a facet jest do wyzszych
                              celów. Moze dla Ciebie szorowanie klozetu jest kwintesencją
                              kobiecosci, dla mnie jakos nie.
                              Nie mowiąc o takim drobiazgu, ze ja też wracam z pracy i nie
                              rozumiem, dlaczego po powrocie z pracy tylko ja mam łapać się za
                              oprzyżądowanie i myć ten kibel. Dlatego, ze nie mam penisa?
                              Rozumie,że prawdziwie przebojkowa kobieta to ta, co jest perfekcyjną
                              panią domu, ze służącej rezygnuje, a mąż jest jej potrzebny głónie
                              jako dostarczyciel kasy na fryzjera.
                              jak powiedział mój syn po przeczytaniu tego wątku - jesli miałbym
                              mieć żonę, ktora sprzata całe mieszkanie, doskonale gotuje, rodzi mi
                              dzieci i samodzielnie je wychowuje, a ja zajmuję się tylko pracą
                              zawodową - to w takim razie po kilkunastu latach wymienilbym ją na
                              nowszy i sprawniejszy model. Jeśli ma być to bowiem głównie pomoc
                              domowa, to po co mi mniej sprawna i podstarzała?
                              • shellerka Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 12:56
                                mezowi lepiej pokaza wątek, jak to piszesz, ze musi szorowac kibel, bo ty masz
                                lepsze zajęciasmile

                                kochana, czytaj ze zrozumieniem. ja cały czas podrkeślam ze chodzi o sytuację w
                                jakiej ja się obecnie zajmuje. jestem na urlopie wychowawczym z drugim
                                dzieckiem. pierwsze chodzi do przedszkola i po pierwszym dziecku wróciłam
                                właściwie jeszcze na macierzyńskim do pracy. i jak poczytasz moje posty z
                                tamtego okresu, to dowiesz się, że radziłam wtedy kobietom, zeby odpuscily
                                prasownie czy jakies wielkie porządki i zachęciły do tego mężów.
                                bo fakt nie wyobrażam sobie sytuacji ze wracam do pracy i robię po pracy to samo
                                co teraz robię bez wkładu w nasze życie domowo rodzinne męża. i nie obchodziłoby
                                mnie czy zarabiam 10 razy mniej od męza.
                                tak, uważam, ze jesli obie strony pracują, to obie strony powinny się też
                                podzielić obowiązkami w domu. to jest tak jasne jak słońce.

                                nie mogę tylko zrozumieć, dlaczego wielkie halo robicie z faktu, ze kobieta
                                która pozostaje cały dzień w domu spędza jakieś dwie godziny tygodniowo na
                                generalnym posprzątaniu domu i nie robi z siebie męczennicy.

                                synowi się nie dziwię - jeśli ma taki model matki i jest maminsynkiem, bo ty
                                lubisz sobie podporządkowywać facetów i wykorzystywać ich do szorowania kibli,
                                to trudno oczekiwać od takiego jakiegoś polotu.

                                na nowszy model będzie musiał sobie zarobićbig_grin

                                poza tym - jak widzę że ktoś nie moze pogodzić się z tym, ze ja potrafiłam
                                porzucić karierę zawodową na rzecz wicia rodzinnego gniazda i oddawania się
                                uciechom "żony ze stepford", to mnie śmiech ogarnia.

                                poza tym, ze faktycznie potrafię i myję kibel (w zasadzie to dwa nawet) oraz
                                wannę, kabinę prysznicową (tak - przyjemne uczucie zobaczyć jak znika osad) i
                                wszelkie zlewy, to jestem oczytana, elokwentna, potrafię porozmawiać na temat
                                nowości kinowych (jedna tu ostatnio taka była, co nie potrafiła złapać kontaktu
                                z koleżankami pracowymi, bo nie umie o niczym innym jak o dzieciach gadać),
                                podróżuję, interesuję się modą, piszę dla pewnego wydawnictwa, udzielam się
                                towarzysko i że tak nieskromnie napiszę można się mną pochwalić.

                                co najfajniejsze w tym wszystkim, mąż żenił się ze mną jak byłam grubsza,
                                brzydsza i mniej wykształcona. z kolei on był wtedy przystojniejszy i
                                szczuplejszybig_grin

                                a dodatkowo wszyscy jego znajomi przestrzegają go przed tym, ze napewno go
                                zdradzę, zostawie i wogóle ... big_grin ot co.
                                • shellerka Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 12:58
                                  bo dodam, ze wokół nas pełno pracujących i krzyczących jak to one nic w domu nie
                                  robią tylko mąż pomaga, tylko... jak one wyglądają? a taki jeden to wiem, ze
                                  faktycznie szoruje swojej zonce kibelek, pomaga bardzo przy dziecku, ale na
                                  wyjezdzie integracyjnym bzyknął swoją sekretareczkę a potem żartowali na
                                  spotkaniu o sex on the beachbig_grin
                                  • dynema Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 14:24
                                    Twoje myslenie przypomina myslenie sasiadki Marcinkiewicza, ktora
                                    byla gdzies cytowana w mediach, jak Marcinkiewicz swoja zone z ktora
                                    mial 4 dzieci rzucil w diably, to wypowiedziala sie: "Nie rozumiem
                                    jak mozna, taka dobra kobiete zostawic, schody to na kolanach co
                                    tydzien szorowala".


                                    Oczywiscie istnienie prawdopodobienstwo ze nic twojego meza nie
                                    podnieca tak jak widok kobiety skrobiacej odchody, bo sa rozne
                                    preferencje, jednak generalnie nie dorabiajmy d*pie uszu.
                  • boziaj Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 15:01
                    > Dostaję dreszczy na słowo "pomaga' - jak można "pomagać" we
                    własnym
                    > domu?

                    o, to tak jak ja smile
                    zawsze mowie, ze mąż mi nie pomaga przy dziecku (jako ten łaskawca),
                    tylko sie nim zajmuje - z tej prostej przyczyny, ze jest tatą, a nie
                    pomocnikiem mamy
                    co ciekawe, to przewaznie postronni maja z tym jakis problem, a nie
                    ja ani mój mąż
          • el_jot Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 19:52
            Dokładnie Verdanosmile
            I dodam jeszcze, że ja straszną wyższość (a może kompleks wyższości)
            wyczuwam z postów autorki. Wy takie biedne kobity, tak się męczycie
            ze swoim życiem i ze swoimi pożal się boże panami i władcami, ja to
            dopiero mam życie. No i wydaje mi się,że autorka to jeszcze
            młodziutka jestwink
            • verdana Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 19:55
              Tak, zdecydowanie. nareszcie my, mlodzi, pokażemy co to jest
              równouprawnienie.
              A rownouprawnienia ani śladu...
              • izak31 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 20:01
                Nie jestem mloda, mam 32 lata. W ktoryms poście napisałam w jakim ja
                środowisku się obracam. Bardzo rzadko mam kontakt z osobami w moim
                wieku i moze to determinuje moj punkt widzenia. Znam punkt widzenia
                większości kobiet z mojego najblizszego otoczenia, chciałam poznac
                zdanie osob z szerszego kręgu. W przeciwienstwie do Was nie
                wnioskuje o charakterze czy kompleksach danej osoby z kilku postów
                gdyz ocena jest nieobiektywna z powodu małej liczby danych
                • el_jot Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 20:07
                  izak31 napisała:

                  > W przeciwienstwie do Was nie
                  > wnioskuje o charakterze czy kompleksach danej osoby z kilku postów
                  > gdyz ocena jest nieobiektywna z powodu małej liczby danych
                  Kojarzę cię z innych wątków, mniej więcej o takiej samej tematyce.
                  Dopiekanie dziewczynom,które postanowiły zostać z dzieckiem w domu i
                  pokazywanie jedeynego słusznego,w g ciebie, wzorca życia. A tak
                  naprawdę pojęcia jeszcze nie masz jak prawdziwe życie wyglądawink
                  • izak31 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 20:23
                    dopiekanie...w zasadzie agresja momentami, tak to chyba jest to.
                    Moze zycie znam tylko nie te od strony pieluch. Te dopiero zamierzam
                    poznac wink. a czemu agresja? Bo mam zle doswiadczenia z tym zwiazane
                    w bliskiej rodzinie. moja siostra to nie pracujaca rozwodka z trojką
                    dzieci - dziewczyna kolo 40 prawie na utrzymaniu moich rodziców,
                    wyksztalcenie zawodowe, ambicji zero, taka wegetacja z dnia na
                    dzien. Drugi przyklad od strony meza. jego siostra, wykształcona w
                    bardzo dobrmy kierunku (juz wspominałam na tym wątku). studia
                    skonczone kilkanascie lat temu kiedy nie było takich obostrzen na
                    uprawnienia budowlane. Dziewczyna miała naprawdę perspektywy. dzis
                    to frustrowana 40-latka, z dwojką dzieci, porzucona przez meza dla
                    innej. Nie pracujaca przez wiele lat, przyzwyczajona to do teog,ze
                    pieniadze zawsze są - nagle zrodelko wyschło. Z własnej pracy
                    zawodowej i tego co dostanie od meza niejest w stanie zyc na takim
                    poziomie na jakim dotychczas. Wykonczona nerwowo, z drugiej strony
                    nie potrafi tego standardu zycia obnizyc (a wierzcie mi jest z
                    czego). Ja mam chyba podswiadomy strach aby tak nie skonczyc. Brak
                    ambicji jest zły ale chyba nie mozna przegiac w drugą stronę wink
                    • duzeq Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 21:33
                      Jak dla mnie musisz wrzucic na luz i nie projektowac rzeczywistosci
                      na podstawie siostry, ktora ewidentnie ma inny charakter i inne
                      ambicje niz Ty czy siostry brata, ktora widocznie maiala rowniez
                      inne ambicje. Poza tym w Polsce patriarchat jako taki raczej nigdy
                      nie istnial w duzym stezeniu - trzeba bylo sie przejechac do
                      Hiszpanii w latach 60-tych wink.

                      Ponadto zajdz w ciaze, powij dziecie, zacznij je wychowywac z tym
                      cudownym facetem, ktory poki co pozwala Ci lezec na kanapie i wtedy
                      zobaczysz czy ten ideal jest nadal takim idealem i czy nadal bedzie
                      Ci sie tak spieszylo do pracy.

                      Z drugiej strony to nieco smutne, ze majac, tak na oko, calkiem
                      fajnego faceta robisz za biurwe tylko dlatego, ze sie boisz, ze
                      kiedys w przyszlosci mozesz skonczyc jak jego siostra. Jezeli do
                      pracy wypycha Cie strach, a nie ambicje zawodowe, to pomysl o tym,
                      ze gdyby Twoj facet Cie kopnal w tylek, to zostaniesz zawodowo na
                      poziomie biurwy. Bedziesz w stanie utrzymac wtedy siebie i byc moze
                      dziecko?
                    • shellerka Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 22:57
                      z drugiej strony
                      nie potrafi tego standardu zycia obnizyc (a wierzcie mi jest z
                      czego).

                      a skąd to wiesz? bo mnie się tu czuje zazdrość, że znajoma mimo kopnięcia w
                      tyłek nie zaniżyła standardu życia wbrew oczekiwaniom takich jak tyuncertain

                      miałam taką koleżankę, która za każdym razem jak się mi coś w życiu działo i np.
                      traciłam pracę, czy miałam przejściowe problemy finansowe i biadoliłam,
                      natychmiast wylatywała z pomysłem, że powinnam sprzedac samochód (był naprawdę
                      fajny i dawał mi poczucie luksusu na który zasługiwałam) i wrócić do rodziców
                      (wynajmowałam samodzielnie mieszkanie).

                      potem wyszło, że chciała poprostu żebym miała gorzej.
          • tully.makker Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 14:03
            Cóż, mój facet własnie sprzata, ja nawet się nie ruszylam - i
            > dopiero teraz to zauwazylam.

            Ano wlasnie, niektorym wyzwolenie od patriarchatu pomylilo s ie ze
            zwyklym chamstwem i brakiem troski o partnera.

            Podobnie jak nie wyobrazam sobie sytuacji, ze chlop lezy, a ja
            zasuwam, podobnie nie akceptuje sytuacji odwrotnej - ja leze i nawet
            nie zauwazam, ze ktos tam obok pracuje w naszym WSPOLNYM domu.
            Doceniam wklad wszystkich czlonkow rodziny w funkcjonowanie domu, bo
            sama oczekuje docenienia.

            Rownouprawnienie, no wiecie...

            A patriarchat - ma sie swietnie, we wszystkich sferach zycia.
            Niestety.
            • verdana Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 19:25
              Czyli zawsze cała rodzina jednoczesnie sprzata, albo cała
              jednocześnie odpoczywa.
              jak matka postanawia zamieść, to rodzina rzuca wszelkie zajęcia i
              zaczyna natychmiast sprzatyać - bo trzeba grupiowo. Jak facet
              sprzata, to niezależnie jak żona jest zmęczona - ma obowiązek
              sprzatać wraz z nim.
              Co jeszcze robić nalezy wspólnie - ja gotuję obiad, to mąż nie moze
              obejrzeć dziennika, maż zmywa, to ja natychmiast zaczynam pastować.
              • chicarica Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 11.06.10, 13:31
                Widzisz, to nie tak. Nie chodzi o to, że mają wszyscy jednocześnie, bo mnie na
                przykład zdarza się jeździć mopem podczas, gdy mój mąż wyleguje się na kanapie -
                klasyczna ikona patriarchatu. Ale jemu zdarza się odkurzać, gdy na kanapie
                bezczelnie wyleguję się ja. On nigdy nie wstawia i nie rozwiesza prania, robię
                to ja. Za to ja praktycznie nie zajmuję się zawartością zmywarki, on ją odpala,
                on rozładowuje, mój udział to wstawienie kubeczka po swojej kawie, a i też nie
                zawsze, bo często po prostu wstawiam do zlewu i ze zlewu w cudowny sposób brudne
                kubeczki same znikają, a w szafce pojawiają się czyste, tak jak z kosza na
                pranie znikają skarpety mojego męża, a w jego szafie pojawiają się już wyprane
                wink I w ogóle tego nie musiałam z nim dyskutować, jakoś tak wyszło w naturalny
                sposób - sam się ruszy jak zmywarka pełna, ja sama się ruszę jak brudne ciuchy
                wyłażą górą z kosza. Chodzi o to, żeby nie było tak, że jedna strona zapitala na
                dwa etaty: w pracy i w domu, podczas gdy druga ozdabia kanapę. I żeby można było
                na tę drugą stronę LICZYĆ pod wieloma względami. W wielu rodzinach tego brakuje.
                • verdana Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 12.06.10, 13:40
                  No własnie - u nas w domu też zadania są podzielone. Ja gotuje, mąż
                  zmywa, ja robie zakupy, mąż sprżata, kazdy z domowników, z dziećmi
                  włącznie wie, jaka działka do niego nalezy.
                  I o to chodzi, a nie o to, by mąż nie mógł gapic się na mecz, gdy ja
                  gotuję, a ja lezć na kanapie, gdy on sprząta.
        • mniemanologia Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 23:09
          Mam wrażenie, że Tobie nie chodzi o możliwość wybory, tylko o
          postawienie się w kontrze do patriarchatu i robienie dokładnie na
          odwrót.
          A jesli ktoś WYBIERA sobie taką a nie inną rolę - to znaczy na
          przykład przyjęcie nazwiska męża, robienie mężowi prania, gotowanie
          mu obiadu i bycie na jego utrzymaniu - Ty zobaczysz tylko efekty i
          pomyślisz sobie, co pomyślisz, nie zapytasz, czy to wybór, i od razu
          odniesiesz do patriarchatu (do czego się to tak naprawdę
          bezpośrednio nijak nie ma).
          Nie zapytam Cię (wbrew temu, co myślisz smile), dlaczego nie robisz
          facetowi obiadu, bo, wyobraź sobie, ja swojemu też obiadów nie
          robię, mimo że siedzę w domu na macierzyńskim. I wyobraź sobie, że
          mój mąż też słowa na ten temat nie mówi. A jakoś nie wiem, dlaczego
          miałabym się tym chwalić czy wstydzić - to normalna sprawa, po
          prostu.
          I bardziej to, że Ty o czymś takim piszesz, świadczy o tym, że masz
          ten patriarchat w głowie. Tak jak ktoś napisał - nie wyzwoliłaś się
          jeszcze, trochę tak postrzegasz świat dwuwymiarowo (o tym też
          dodatkowo mogłoby świadczyć zdanie "Ja chyba mam męski
          charakter wink", chyba że ta emotka na końcu była celowa). I wiesz,
          też miałam wrażenie, że jesteś bardzo młodą osobą - ale to wynika z
          tego, że ja taką iluminację dotyczącą patriarchatów, feminizmów,
          misji itd. przechodziłam jakieś, nie wiem, 10 czy 15 lat temu może.
          Z tego mi zostało "bądź feministką, dokonuj wyborów, rozmawiaj, nie
          dziw się niczemu, nie dziel cech na kobiece-męskie" smile
          • shellerka Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 08:02
            o własnie i dokładnie mniemanologia.

            ujelas to lepiej, bo nie tak obrazowo jak jawink
        • ahhna Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 12:47
          > Ja chyba mam męski charakter wink

          O, i dopiero patriarchat z ciebie wylazł wink
        • asia_i_p Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 18:44
          Izak, ale większość spraw potrzebuje gospodarza. Nie twierdzę, że musi nim być
          koniecznie kobieta, ale dużo łatwiej się funkcjonuje, kiedy ktoś pewne kwestie
          na stałe ogarnia. Niekoniecznie trzeba być gospodarzem od wszystkiego, jedna
          osoba może rządzić jednym, inna drugim.
          Jestem zwolenniczką podziału funkcji, ale raczej stałego. Pewne dziedziny
          załatwia mąż i one dla mnie nie istnieją. Nie płacę rachunków, nie podlewam
          kwiatków, nie płacę rat za mieszkanie, nie odkurzam, nader rzadko myję podłogi,
          nie udrażniam zlewów. Z kolei mąż stosunkowo rzadko pierze i prasuje, zakupy
          spożywcze robi na zlecenie. Ja nie muszę ogarniać, kiedy się kończą worki do
          odkurzacza, kostki toaletowe, worki na śmieci. Mąż nie musi ogarniać, kiedy się
          kończy chleb albo mleko.
          Jesteśmy w dość silnym stopniu indywidualistami i samotnikami, i dlatego jeśli
          danego dnia obiad robi mąż, to ja przychodzę na gotowe i w drugą stronę. Praca
          drużynowa się zdarza, ale przyznaję, że łatwiej nam pracować samodzielnie
          (obydwoje wpadamy w rodzaj transu, łapiemy rytm i robimy), a wypoczywać
          wspólnie. Ewentualnie jedno pracuje, a drugie za nim łazi i sobie gadamy (to nie
          przeszkadza).
    • anorektycznazdzira Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 19:00
      Nie mam imperatywu się sprzeciwiać lub walczyć, bo ogólnie rzecz biorąc
      ja zajmuje się sobą a patriarchat sobą. tongue_out
    • mniemanologia Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 19:04
      Więc - zaczęłam od definicji patriarchatu, pod ręką mając
      klawiaturę, a więc Wikipedię:
      "Współcześnie patriarchat istnieje już jedynie w ograniczonej formie
      w relacjach społecznych – jako patriarchalizm."
      Zatem - Patriarchalizm:
      "Patriarchalizm - pojęcie socjologiczne oznaczające dominację w
      stosunkach rodzinnych i społecznych mężczyzny, będącego głową
      rodziny.
      Najważniejszymi założeniami patriarchalizmu społecznego są:
      - rozróżnienie pozycji kobiet, dzieci i nieżonatych mężczyzn, od
      pozycji ojca rodziny, pod którego są oni opieką,
      - uprzywilejowanie społeczne dorosłego mężczyzny, który jest głową
      rodziny (nie musi to oznaczać niższego statusu kobiety, oznacza
      jednak, że to mężczyzna reprezentuje dom oraz może reprezentować
      lokalną społeczność),
      - obowiązek zapewnienia środków materialnych i bezpieczeństwa
      najbliższym krewnym, spoczywający na głowie rodziny. "

      No i wychodzi mi, że się z tym nie spotykam.
      • zebra12 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 19:22
        > No i wychodzi mi, że się z tym nie spotykam.
        >
        No weź, ja się spotykam, nawet na tym forum, np.:

        > - obowiązek zapewnienia środków materialnych i bezpieczeństwa
        > najbliższym krewnym, spoczywający na głowie rodziny. "
        >
        Z patriarchalnym podejściem do życia spotkałam się w rodzinie mojego
        męża: tak żyje od lat teściowa, takie system chciał wprowadzić mój
        mąż. Wciąż mi powtarzał, że kobieta ma być posłuszna mężowi. I
        rzucał się, że krnąbrna jestem.
        • mniemanologia Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 22:45
          No fakt, masz rację. Jeśli chodzi o to:
          > > - obowiązek zapewnienia środków materialnych i bezpieczeństwa
          > > najbliższym krewnym, spoczywający na głowie rodziny. "
          to faktycznie, na mojego męża i mojej głowie spoczywa obowiązek
          zapewnienia środków materialnych i bezpieczeństwa naszym dzieciom.
          Na mojego teścia głowie - zapewnienie tychże jego żonie i teściowej,
          ale to nie wynika z patriarchatu, tylko z ich niezaradności
          życiowej, problemów zdrowotnych i wiekowych itd., nie z tego, że
          takie są role społeczne.
          • zebra12 Albo sobie jaja robisz, albo nie wiesz co piszesz 10.06.10, 07:00
            > to faktycznie, na mojego męża i mojej głowie spoczywa obowiązek
            > zapewnienia środków materialnych i bezpieczeństwa naszym dzieciom.
            > Na mojego teścia głowie - zapewnienie tychże jego żonie i
            teściowej,
            >

            I co? Napisałaś na temat? Mąż utrzymuje Ciebie i całą rodzinę? To
            jest objaw patriarchatu, a nie, że Ty i mąz pracujecie, by utrzymac
            dzieci. Mówimy przecież o pater-ojcu, głoie rodziny, a nie o Tobie i
            Twojej pracy.
            Twoja odpowiedź od czapy.
            • mniemanologia Re: Albo sobie jaja robisz, albo nie wiesz co pis 10.06.10, 11:07
              Ale spokojnie smile
              Odnoszę się do tej definicji patriarachalizmu z Wikipedii (tak, tak
              żadne to źródło smile).
              To jest kwestia zresztą motywów. Jeśli osobą, która w głównej mierze
              utrzymuje rodzinę, jest mężczyzna, to wg Ciebie jest objaw
              patriarchatu. Wg mnie - może być splot okoliczności, możliwości,
              wyboru, nie narzuconej roli społecznej.
              A ja pisałam o "głowie rodziny", nie o "paterze" smile
    • mika_p Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 19:07
      Dominacja patriarchalna w mojej rodzinie objawia się tym, że mój mąż ma większy
      samochód.
      A dominacja matriarchatu na tym, że ja mam nowszy samochód i czerwieńszy.
      • nchyb Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 06:49
        Mika, he he
        jakbym o nasze rodzinie czytała...
        tyle, że mam srebrny, bo mi w czerwonym nie do twarzy smile
    • kra123snal Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 19:20
      W rodzinie założonej przeze mnie nie ma takiego zjawiska. Za to
      spotkałam się z nim w życiu zawodowym - sprzeciwianie się/walka
      powoduje odrzucenie, czy odstawienie na tor boczny. Faceci są
      strasznie zakompleksieni smile a niektóre kobiety mają wybiórcze klapki
      na oczach - nie zauważają problemu.
    • mdro Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 22:37
      Jesteś całkowicie pewna, że to właśnie o ''patriarchat'' w Twoich
      wypowiedziach chodzi?
    • echtom Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 22:48
      Nie walczę z męską dominacją, bo ja w ogóle jestem z gatunku tych nudnych pozytywistów, którzy nie walczą, tylko spokojnie robią swoje. Męża się pozbyłam, bo się w tej roli nie sprawdził. Pracę mam babską, więc nie konkuruję z mężczyznami. Nazwisko podwójne, choć czasem żałuję, bo eksa jest krótsze i ręka by mnie nie bolała przy podpisywaniu wink A generalnie uważam, że każdy powinien układać sobie życie tak, jak mu pasuje, nie według założeń jakiejkolwiek ideologii.
    • karra-mia Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 09.06.10, 23:02
      Przyjęłam nazwisko męża, zostałam z dzieckiem w domu dłuzej niż trwa macierzyński - czy mam się czuć jak dziwka? czy jestem zacofana? czy popieram patriarchat?

      Nie. Nie mam z nim w ogole problemu, nie walczę z mężczyznami, nie szukam na siłę problemu. Mam wybór i w życiu lieruję się przede wszystkim moimi odczuciami, a nie hasłami. I jeżeli np mój mąż zdecydowanie lepiej się zna na elektronice, to nie będę z nim walczyła i na siłę udowadniała, że ja kobieta też potrafię.
      • zebra12 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 06:56
        Słuchaj, jeśli ci to odpowiada, to czmeu nie? Inn auzna to za wyzysk
        i poniżenie. Ale przecież każdy robi jak lubi i chce.
    • triss_merigold6 Obśmiałam się 10.06.10, 08:52
      Nieodparte skojarzenia z "Seksmisją". D
      32 lata i jako zwykła biurwa pracujesz? Marniutko.
      Jeśli symbolem wyzwolenia w Twoim mniemaniu ma być brak obiadu to dziękuję,
      postoję. Głównie dlatego, że sama zwykle potrzebuję obiadu.
      Patriarchat przeszkadza mi czysto teoretycznie, bo nie funkcjonuję w takich
      klimatach.
      • izak31 Re: Obśmiałam się 10.06.10, 10:01
        Biurwa biurwie nie równa tongue_out. Szukałam takiej pracy bo chciałam isc
        na nowe studia wiec praca gdzie nie trzeba się wysilac ani czasowo
        ani intelektualnie była mi na rekę. Zarobki jak na takaprace mam
        calkiem niezle - stac mnie było na studia i dodatkowe kursy. Co do
        braku obiadu to momentami ktos bierze cos dosłownie a w innym
        momencie szuka się zbyt gleboko. obiad jest symbolem tego,ze nie mam
        cech sluzalczych w charakterze,ze nie mam (niestety typowego dla
        niektorych kobiet) dbania o dom jako całość.
        Poza tm to nie jest watek o mnie tylko o zjawisku w ogóle - dlatego
        proszę o powrot do głownego tematu.
        • triss_merigold6 Re: Obśmiałam się 10.06.10, 10:25
          Jasne, że widzę elementy patriarchatu w otoczeniu społecznym:
          - brak zagwarantowania praw reprodukcyjnych dla kobiet
          - tzw. szklany sufit
          - stereotypy płci w języku codziennym
          - inwazję teorii socjobiologicznych
          - utrwalony model relacji w niektórych środowiskach vide tradycyjnie
          niepracujące żony cholernych górników
          - brak poszanowania praw ofiar przemocy domowej i przestępstw na tle seksualnym
          (niska kultura prawna)
          etc.
          Niemniej to są kwestie związane z całym systemem społecznym i utrwalonymi
          postawami, na poziomie mikro domowym może to funkcjonować zupełnie inaczej.
          To bardzo źle, że nie masz w charakterze dbania o dom jako całość, bo to
          przydaje się przy dziecku, które dość zasadniczo zmienia perspektywę.
          • ihanelma Re: Obśmiałam się 10.06.10, 10:48
            Dla mnie patriarchat to przede wszystkim kobieca zależność
            (finansowa, organizacyjna, decyzyjna), niesamodzielność,
            potrzeba "oddania się pod opiekę i ochronę", ograniczenie wpływu
            na "poważne sprawy" i przekazanie tego mężczyźnie, ostentacyjna
            bezradność kobiet w sferze technicznej, wychowanie do świadczenia
            funkcji "posługowych" i spełniania się przez spełnianie potrzeb
            otoczenia, wmawianie "wyższości" osobnika rodzaju męskiego nad
            żeńskim z definicji. Niestety taka koncepcja podziału ról
            i "naturalnych predyspozycji" funkcjonuje sobie w najlepsze i dla
            niektórych osób jest tak naturalna, ze nawet tego nie zauważają.

            Ale próba walki z patriarchatem przez ostentacyjne leżenie na
            kanapie i dumę z niezrobienia obiadu samcowi uważam za rzecz
            przezabawną. Takie coś oznacza, ze autorka ma wdrukowaną potężna
            dawkę patriarchalnego uzależnienia tongue_out.
            • claudel6 Re: Obśmiałam się 10.06.10, 12:34
              w pełni sie zgadzam
          • dynema Re: Obśmiałam się 10.06.10, 14:35
            Piekie to widac m.in. na wpisach pod jakimis artykulami dotyczacymi
            pracy, np. zarobkow w jakijs branzy:

            - Jak facet tyle zarabiajac ma rodzine utrzymac?
            oraz z drugiej strony o kobietach:
            - To nic dziwnego ze zarabiaja mniej, przeciez nikogo nie maja na
            utrzymaniu.

            wink
        • duzeq Re: Obśmiałam się 10.06.10, 11:06
          "obiad jest symbolem tego,ze nie mam
          cech sluzalczych w charakterze,ze nie mam (niestety typowego
          dla
          niektorych kobiet) dbania o dom jako całość".

          NIESTETY ...? Dbanie o dom jako objaw posiadania cech
          sluzalczych...? A nie przyszlo Ci nigdy do glowy, ze sa kobiety dla
          ktorych to nie jest zadne "niestety"? Ze one po prostu lubia miec
          czysto, lubia ugotowac dla siebie i rodziny i nie czuja zadnego
          zagrozenia jakims wydumanym patriarchatem...? Ze sa kobiety, ktorym
          bardzo na reke jest to, ze nie musza uczyc sie jak zmieniac przebita
          opone, jak wbic gwozdzia w sciane, jak radzic sobie z "meskimi"
          sprawami i ze z ochota zwalaja to na partnerow, robiac za slaba
          plec? Myslisz, ze one naprawde sobie nie poradza bez faceta....?

          Hmmm, masz juz taka potezna schize na punkcie zagrozenia
          patriarchalnego, ze powinnas porozmawiac z jakims porzadnym
          psychoterapueta. Gonia Cie demony, a niepotrzebnie.
          • shellerka Re: Obśmiałam się 10.06.10, 13:03
            a no dokładnie.

            z facetami pod ręką, żyje się łatwiejsmile

            ale bez faceta też dawałam radę i dam jeśli zajdzie taka potrzeba.

            coś mi sie widzi że te z manią prześladowczą na punkcie patriachatu, to te,
            które niestety nie potrafiły użyć kobiecych sztuczek, żeby im kolega z uśmiechem
            wymienił oponę, przepchał zlew, czy załatwił częśc do auta.

            zaraz się odezwą głosy, że potrafiły tylko to było by dla nich uwłaczające.
            tia.a.... wiadomo... chciałabym zobaczyć ich fotkibig_grin
            • cherry.coke Re: Obśmiałam się 10.06.10, 13:16
              Fascynuje mnie, jak na kazdym kroku w roznych watkach wylazi twoja obsesja
              wygladu big_grin
              • ally Re: Obśmiałam się 10.06.10, 13:50
                prawda? a ja myślałam, że z tego się wyrasta smile
                • el_jot Re: Obśmiałam się 10.06.10, 15:25
                  Hmm, przeważnie się wyrasta,tak jak z obsesji patriarchatuwinkale nie
                  zawsze, jak widać.
              • shellerka Re: Obśmiałam się 11.06.10, 09:18
                smile wiem, sama to zauważyłam i wczoraj wieczorem sobie myslałam, ze to nie chodzi
                nawet o urodę samą w sobie, bo jakąś pięknością nie jestem, ale o to coś. znam
                dwie dziewczyny, które urodą naprawde nie grzeszą, ale dzięki licznym zabiegom
                upiększającym i perfekcyjnemu zastosowaniu się do wskazówek różnych stylistów
                wyglądają jak gwiazdy, a poza tym mówią o sobie jak gwiazdy i ludzie tak je
                postrzegają.
            • ihanelma Re: Obśmiałam się 10.06.10, 13:27
              A-ha, czyli ładna samiczka-kokietka najmądrzejsza jest tongue_out Jak w
              durnej bajce - ładne = dobre, ładna i miła wygrywa... To też jest
              jak najbardziej element patriarchalnej kultury.
              No, w sumie nie jest to tak zupełnie pozbawione rozsądku - ze swoich
              atutów trzeba korzystać, jakie by nie były. A uroda jest potężnym
              atutem dla obu płci - tylko od kobiet się oczekuje jej eksponowania
              i pewnych zachowań. Tylko dobrobyt i wygoda budowane na buzi i
              doopie z przeproszeniem jest chwiejny. Ja tam wolę "twarde"
              umiejętności, a wygląd mi TEŻ pomaga tongue_out.

              Wolę po prostu umieć, a nie liczyć na idiotyczne sztuczki. Jesli
              czegoś nie umiem zrobić sama albo mi się nie chce, zwyczajnie proszę
              o pomoc lub zamawiam specjalistę. Najzwyczajniej w świecie.
              • majenkir Re: Obśmiałam się 10.06.10, 15:20

                ihanelma napisała:
                > A-ha, czyli ładna samiczka-kokietka najmądrzejsza jest tongue_out Jak w
                > durnej bajce - ładne = dobre, ładna i miła wygrywa... To też jest
                > jak najbardziej element patriarchalnej kultury.

                Jak zwal, tak zwal.
                Ale faktem jest, ze zycie wtedy jest latwe i przyjemne smile.
                • cherry.coke Re: Obśmiałam się 10.06.10, 15:51
                  majenkir napisała:

                  > ihanelma napisała:
                  > > A-ha, czyli ładna samiczka-kokietka najmądrzejsza jest tongue_out Jak w
                  > > durnej bajce - ładne = dobre, ładna i miła wygrywa... To też jest
                  > > jak najbardziej element patriarchalnej kultury.
                  >
                  > Jak zwal, tak zwal.
                  > Ale faktem jest, ze zycie wtedy jest latwe i przyjemne smile.

                  Jest, tylko do czasu - dopoki sie jest swieza jedrna foczka, to sobie mozna
                  trzepac rzesami. Niestety w pewnym momencie uroda wiednie (dobrze, jesli choc
                  figura sie utrzyma) - i zostaje taka slodzaca sie paniusia z poza "a bo ja nie
                  umiem", brrr smile
                  • duzeq Re: Obśmiałam się 10.06.10, 20:19
                    i zostaje taka slodzaca sie paniusia z poza "a bo ja nie
                    > umiem", brrr smile

                    Ejze, bez przesady. Nie trzeba byc foczka, nie trzeba slodzic, nie
                    trzeba miec swietnej figury. Wystarczy byc normalna i miec
                    normalnych znajomych (jak juz braklo partnera) - kazdy normalny
                    facet wbije gwozdzia w sciane jak go kobieta po prostu poprosi.

                    • cherry.coke Re: Obśmiałam się 10.06.10, 21:32
                      duzeq napisała:

                      > i zostaje taka slodzaca sie paniusia z poza "a bo ja nie
                      > > umiem", brrr smile
                      >
                      > Ejze, bez przesady. Nie trzeba byc foczka, nie trzeba slodzic, nie
                      > trzeba miec swietnej figury.

                      Musisz czytac wiecej postow shellerki smile

                      Wystarczy byc normalna i miec
                      > normalnych znajomych (jak juz braklo partnera) - kazdy normalny
                      > facet wbije gwozdzia w sciane jak go kobieta po prostu poprosi.

                      Serio zawracalabys komus glowe o konkretnie wbicie gwozdzia czy to taka
                      metafora? big_grin BTW umiem wbic gwozdz, moge komus udzielac pomocy, a facetem nie
                      jestem. Oczywiscie nie mam zadnych oporow o poproszenie o pomoc osoby wyzszej
                      lub silniejszej, jesli nie siegam albo nie dam rady podniesc. Tak samo jak to ja
                      wsadzam lape w waskie miejsca miedzy szafkami po wpadle sztucce czy klucze. Ale
                      gwozdz? Albo zalatwic czesc do auta? smile
                      • duzeq Re: Obśmiałam się 11.06.10, 09:51
                        Ja potrafie kolo zmienic, wymalowac cale mieszkanie, wytapetowac go,
                        sruby z kolkami w sciane wstawic po uprzednim wywierceniu dziury
                        wiertarka o odpowiedniej srednicy wiertla, naprawic byka
                        mechanicznego, jezdzic z trzema akumulatorami w samochodzie i je
                        wymieniac jak dzialajacy padnie, nie raz podlaczalam kable do
                        akumulatora, zeby samochod odpalil, etc. No i co z tego?

                        Palca nawet nie zegne jezeli pod reka bedzie jakis normalny facet,
                        ktory mi tego przyslowiowego gwozdzia moze w sciane wbic. Bez
                        robienia za foczke.
                        • cherry.coke Re: Obśmiałam się 11.06.10, 10:50
                          > Palca nawet nie zegne jezeli pod reka bedzie jakis normalny facet,
                          > ktory mi tego przyslowiowego gwozdzia moze w sciane wbic. Bez
                          > robienia za foczke.

                          To jest jak najbardziej robienie za foczke, najwyzej mentalna smile
                          • duzeq Re: Obśmiałam się 11.06.10, 11:59
                            E tam. Ja za taka Zosie-samosie robilam majac lat 20-25. Potem
                            zrozumialam, ze skoro ja sie nie musze brudzic, a facet (normalny)
                            uznaje to za najnormalniejsza rzecz pod sloncem, to ze niby po co
                            mam tracic energie i czas na wbijanie gwozdzia? (gdzie gwozdz moze
                            byc metafora, ale nie musi - u nas wbija w sciane gwozdzie tylko moj
                            maz. Bo tak wyszlo i nie zamierzam tego zmieniac. Ba! Ani mi sie sni
                            to zmieniac).

                            Jak kobieta zrozumie dosyc wczesnie, ze biologii sie nie oszuka
                            (facet lubi czuc sie potrzebny, facet lubi jak kobieta sie odwoluje
                            do jego zdolnosci manualnych uznawanych ze meskie), to sie o wiele
                            mniej meczy.

                            A popatrz na autorke watku, ktora jeszcze nie ma dziecka wiec
                            jeszcze do konca nie wie czy ten fajny facet bedzie dalej jej
                            pozwalal na wylegiwanie sie na kanapie jak juz oboje beda
                            rodzicielami, a juz jest posikana ze strachu przed wydumanym
                            patriarchalizmem. I to tylko dlatego, ze siostra jej faceta zostala
                            kopnieta w tylek.
                            • cherry.coke Re: Obśmiałam się 11.06.10, 12:09
                              Ale mialabys z zwiazku z tym szacunek dla faceta, ktory przyslowiowe wypranie
                              skarpetek czy zrobienie jajecznicy - doskonale to umiejac - zwala na kobiety pod
                              reka, bo to babska robota? big_grin
                              • duzeq Re: Obśmiałam się 11.06.10, 13:38
                                Oczywiscie. Bo moj maz robi swietna jajecznice jak zostaje sam w
                                domu i w brudnych rzeczach nie chodzi. Ale skoro on wbija gwozdzie,
                                to ja w tym czasie moge wrzucic jego pranie, skoro i tak piore moje
                                i dziecka rzeczy. Jajka tez mu usmaze wink. Niemniej jak zalegam na
                                kanapie i jest mi zle, to oczywiscie mnie z niej nie zwleka i nie
                                macha mi nad glowa patelnia.

                                To nie jest kwestia umiejetnosci czy ich braku. To jest kwestia
                                zachowania bardzo zdrowego stosunku do naszych rol zyciowych i nie
                                przerzucanie sie obowiazkami na zasadzie: "usmaz se jajka, bo to
                                umiesz robic a ja, panie, tu troche gwozdzi powbijam, zeby nie
                                zapomniec jak to sie robi jak mnie kiedys w doope kopniesz".

                                W takim podejsciu tkwi caly dramat zyciowy niektorych kobiet.
                                Trzymaja sie kurczowo jakichs regulek (zmiana nazwiska po slubie
                                jako objaw dominacji mezczyzn i zanik (???) tozsamosci, rewolucja
                                kanapowa jako przejaw walki z wszechobcenym, w ich ocenie,
                                patriarchalizmem i takie tam inne bzdety) i szukaja dziury w calym.
                                A zycie moze calkiem proste jak kobieta jest kobieta, a facet
                                facetem.

                                PS. Nie mam szacunku do jednego rodzaju facetow: tych, ktorzy dali
                                sie obedrzec ze swojej roli i zaciskajac zeby gotuja, prasuja czy
                                jada na szmacie pomimo, ze tak naprawde chcieliby isc naprawic
                                szybko samochod, pod ktorym od tygodnia lezy ich kobieta,
                                udawadniajac calemu swiatu, ze ona tez potrafi i ze nie bedzie jej
                                jakis samochod od slabych plci wymyslal.
                                • cherry.coke Re: Obśmiałam się 11.06.10, 13:42
                                  Ale ty nie pisalas o proszeniu swojego meza, tylko meskich znajomych.
                                  Szanowalabys faceta, ktory chodzi i prosi przypadkowe znajome kobitki o
                                  ugotowanie mu czegos, choc sam potrafi?
                                  • duzeq Re: Obśmiałam się 11.06.10, 14:07
                                    NO, ale tutaj musimy juz temat podrazyc smile. Kobieta, ktorej nie chce
                                    sie wbijac gwozdzia (badz autentycznie nie umie) zaproponuje tez po
                                    kobiecemu gratyfikacje za pomoc w postaci np. kawy i ciacha. Badz
                                    piwa i papierosa. Czyli jest usluga, ale jest tez "zaplata".

                                    Tak samo to moze dzialac w drugim kierunku: dzwoni do mnie znajomy,
                                    ktory jest sam (zakladam, ze kobitka antygwozdziowa tez jest sama) i
                                    mowi, ze od wiekow nie jadl czegos fajnego domowego, a jajecznica
                                    juz rzyga. Jasne, ze mu obiad zrobie. Moze przy okazji mi krzeslo
                                    naprawi. A nawet jak nie naprawi, to nastepnym razem wbije mi milion
                                    gwozdzi i drzewo w ogrodku zetnie.

                                    Nie wiem, coraz bardziej widze, ze ja mialam jakies wyjatkowe
                                    szczescia do grona znajomych. Od wiekow tak zyjemy i nie widzimy w
                                    takich blahostkach ani dominacji mezczyzn, ani dominacji kobiet.
                                    • cherry.coke Re: Obśmiałam się 11.06.10, 14:17
                                      Nie rozumiesz smile Nie chodzi o wymiane uslug miedzy znajomymi na zasadzie "bo ty
                                      umiesz a ja nie", bo to jest niezalezne od plci. Kazdy to robi, ja to robie tez smile

                                      Chodzi o "to twoja dzialka, bo jestes facetem/babka". Czyli o automatyczne
                                      uznawanie, ze ty jestes od jajecznicy i ciacha, a on od krzesla i gwozdzia.

                                      W dodatku uznawanie ogolne, nie tylko w kregu znajomych - bo taka shellerka
                                      przeciez spokojnie poprosi o cos "bardzo meskiego" rowniez nieznajomego faceta,
                                      dla ktorego jedyna gratyfikacja bedzie jej trzepanie rzesami smile Problem bedzie,
                                      jak rzesy juz beda nie te i wdziek troche sie przymarszczy, a maniera zostanie smile
                                      • shellerka Re: Obśmiałam się 11.06.10, 16:59
                                        smile))

                                        to sobie botoks trzasnę tongue_out

                                        łe jezu dramatyzujecie tu z ta przemijającą urodą.
                                        wdzięk nie przemija i tyle.

                                        a ja swojego życia nie opieram na tym jak wygląda, tylko na tym co mam w głowie,
                                        a na forum nie chce mi się pokazywac od strony filozofującej mądrej głowki
                                        (nawiasem mówiąc, wiecie że faceci nie znosza jak babka jest madrzejsza od niego
                                        - tak tak, wasi lubią big_grin i trzeba czesto udawac glupszą? - najwiekszy z tym
                                        problem nie wiedziec czemu maja ci z doktoratami big_grin)
                                      • duzeq Re: Obśmiałam się 11.06.10, 20:39
                                        Hmm, to raczej nie ja czegos tu nie rozumiem.

                                        > Chodzi o "to twoja dzialka, bo jestes facetem/babka". Czyli o
                                        automatyczne uznawanie, ze ty jestes od jajecznicy i ciacha, a on od
                                        krzesla i gwozdzia.

                                        Ale wlasnie taki powinien byc normalny podzial, bo, jak juz pisalam,
                                        biologii sie nie oszuka. Kobiety z natury sa takie i srakie, faceci
                                        sa zaprogramowani na to i na tamto. Natomiast wszelkie wariacje (on
                                        w kuchni robi jajecznice bo to uwielbia, a ja leze pod samochodem,
                                        bo dostaje orgazmu przy wymianie oleju) powinny byc juz kwestia
                                        danej sytuacji spolecznej. Oczywiscie faceci powinni wiedziec, ze
                                        prasowanie nie jest marzeniem kazdej kobiety, natomiast baby powinny
                                        tez zrozumiec, ze robienie karmnika dla ich wrobelkow nie jest
                                        podwodem do radosci dla kazdego macho.

                                        Niemniej robienie tego, do czego stworzyla nas natura jest zdrowsze.
                                        (i tu nie chodzi o to, ze faceci nie potrafiliby prasowac bo maja
                                        defekt umyslowy, chodzi raczej o historyczny podzial kto zajmuje sie
                                        ogniskiem, a kto przynosi lupy) bo jak sie nie wyjdzie od
                                        naturalnych podstaw, to pojawiaja sie rozhisteryzowane laski a la
                                        autorka watku, dla ktorej ugotowanie i posprzatanie to cechy
                                        sluzalcze, a zmiana nazwiska na mezowskie to niemal dziwkarstwo.

                                        A gwoli scislosci: shellerka mowila rowniez o znajomych, nie o
                                        mruganiu rzesami do obcych facetow. Ale nawet jak sa to obcy faceci,
                                        to nie trzeba byc ani mloda foczka, ani dlugorzesa nimfa, zeby
                                        osiagnac cos za pomoca promiennego usmiechu odowlujac sie do
                                        instynktow samca alfa smile. Bo niby w imie czego mam sobie rece
                                        brudzic przy przetykaniu kibla...?
                                        • cherry.coke Re: Obśmiałam się 11.06.10, 23:46
                                          Rany. Jakie niby cechy biologiczne kobiety predestynuja ja do robienia
                                          jajecznicy? A facetowi to utrudniaja?
                                          • duzeq Re: Obśmiałam się 12.06.10, 13:34
                                            No przeciez, kurna, pisalam.
                                            Nie chodzilo mi o konkretny przyklad a la jajecznica, odkurzanie,
                                            zmiana oleju - chodzilo mi o to, ze biologicznie kobiety sa bardziej
                                            predestynowane do zajmowania sie domem, chociazby dlatego, ze zeby
                                            sie najwieksze feministki skichaly na smierc, facet dziecka nie
                                            urodzi i go nie wykarmi mlekiem, zakladajac, ze matka nie chce
                                            uzywac butelki. I chociazby wszystkie feministki sie skichaly,
                                            faceci zawsze beda bardziej predestynowani do poszukiwania
                                            lupow/zarabiania pieniedzy, chociazby dlatego, ze wlanie dzieci nie
                                            moga urodzic i sie nimi zajac (uwaga! w taki sposob jak moze to
                                            zrobic matka karmiaca piersia. Ta butelkowa zreszta rowniez. NIe
                                            chodzi mi tutaj o to, ze ojciec powinien rowniez umiec zmieniac
                                            pieluchy i wstawac do dziecka w nocy). Biologia tak to
                                            wykombinowala, ze dla dziecka przez pierwszy rok matka jest na
                                            pierwszym miejscu i tutaj tez wszytskie feministki moga sie skichac,
                                            a tego nie zmienia.

                                            A podzial obowiazkow, o czym trabie od poczatku, jest sprawa bardzo
                                            umowna i kazdy powienien robic to, co lubi i w czasie kiedy mu
                                            odpowiada. Na dodatek facet robi jajecznice, jak jego kobieta ma
                                            dosc kucharzenia, a kobieta - szafke na buty jak jej ukochany nie
                                            chce sie juz bawic w majsterkowicza. Ale to jest juz pewna (zdrowa)
                                            modyfikacja zdrowych zalozen.
                                        • gaja78 Re: Obśmiałam się 12.06.10, 00:27
                                          duzeq napisała:

                                          > Ale wlasnie taki powinien byc normalny podzial

                                          Normalny podział polega na tym, ze dwoje ludzi w związku dzieli się obowiązkami
                                          zgodnie ze swoimi talentami i upodobaniami. Niezależnie od płci. Jeśli czegoś
                                          oboje nie lubią robić, to mogą rzucać monetą albo zmieniać się okresowo.

                                          , bo, jak juz pisalam,
                                          > biologii sie nie oszuka. Kobiety z natury sa takie i srakie, faceci
                                          > sa zaprogramowani na to i na tamto.

                                          Czyli jakie konkretnie są kobiety ? I na co są zaprogramowani mężczyźni ?

                                          > Niemniej robienie tego, do czego stworzyla nas natura jest zdrowsze.
                                          > (i tu nie chodzi o to, ze faceci nie potrafiliby prasowac bo maja
                                          > defekt umyslowy, chodzi raczej o historyczny podzial kto zajmuje sie
                                          > ogniskiem, a kto przynosi lupy)

                                          Mamy czasy i własne mózgi (!) znacznie bardziej rozwinięte, niż epoka ogniska i
                                          łupów.

                                          > naturalnych podstaw, to pojawiaja sie rozhisteryzowane laski a la
                                          > autorka watku, dla ktorej ugotowanie i posprzatanie to cechy
                                          > sluzalcze, a zmiana nazwiska na mezowskie to niemal dziwkarstwo.
                                          >
                                          > A gwoli scislosci: shellerka mowila rowniez o znajomych, nie o
                                          > mruganiu rzesami do obcych facetow. Ale nawet jak sa to obcy faceci,
                                          > to nie trzeba byc ani mloda foczka, ani dlugorzesa nimfa, zeby
                                          > osiagnac cos za pomoca promiennego usmiechu odowlujac sie do
                                          > instynktow samca alfa smile. Bo niby w imie czego mam sobie rece
                                          > brudzic przy przetykaniu kibla...?

                                          A w imię czego ma sobie ręce brudzić mężczyzna ? Wyznacznikiem ludzkiej
                                          inteligencji i klasy jest m.in. sposób traktowania drugiego człowieka.
                                          Odwoływanie się do "samca alfa" w mężczyźnie jest odrażająco niskie. Czułabym
                                          się średnio, gdyby jakiś mężczyzna prosił mnie o przysługę odwołując się do
                                          "samicy alfa", zamiast do moich konkretnych umiejętności.
                                          • cherry.coke Re: Obśmiałam się 12.06.10, 00:37
                                            > Odwoływanie się do "samca alfa" w mężczyźnie jest odrażająco niskie. Czułabym
                                            > się średnio, gdyby jakiś mężczyzna prosił mnie o przysługę odwołując się do
                                            > "samicy alfa", zamiast do moich konkretnych umiejętności.

                                            Dobrze, jesli by prosil smile Samce alfa moga wziac kazda samice w stadzie, a ona
                                            powinna grzecznie sie nadstawic.
                                          • duzeq Re: Obśmiałam się 12.06.10, 14:30
                                            Hmmm, sorry, ale srednio idzie Ci rozumienie tekstu, natomiast
                                            swietnie idzie Ci wycinanie niektorych moich wypowiedzi i wstawianie
                                            fragmentu, ktory zmienia caly kontekst.

                                            Piszesz, ze normalny podzial polega an tym, ze dwoje ludzi w zwiazku
                                            dzieli sie obowiazkami zgodnie ze swoimi talentami i upodobaniami??
                                            Jak rozumiem, ponizszy fragment z mojej wypowiedzi umknal twojej
                                            uwadze.
                                            Ponadto Ty piszesz tylko o normalnym podziale w zwiazku, natomiast
                                            ja pisze o normalnej bazie dla tego podzialu, JAK I NORMALNYM
                                            PODZIALE W ZWIAZKU.

                                            "Natomiast wszelkie wariacje (on
                                            w kuchni robi jajecznice bo to uwielbia, a ja leze pod samochodem,
                                            bo dostaje orgazmu przy wymianie oleju) powinny byc juz kwestia
                                            danej sytuacji spolecznej. Oczywiscie faceci powinni wiedziec, ze
                                            prasowanie nie jest marzeniem kazdej kobiety, natomiast baby powinny
                                            tez zrozumiec, ze robienie karmnika dla ich wrobelkow nie jest
                                            podwodem do radosci dla kazdego macho".

                                            Czyli jakie konkretnie są kobiety ? I na co są zaprogramowani
                                            mężczyźni ?
                                            >
                                            > > Niemniej robienie tego, do czego stworzyla nas natura jest
                                            zdrowsze.
                                            > > (i tu nie chodzi o to, ze faceci nie potrafiliby prasowac bo
                                            maja
                                            > > defekt umyslowy, chodzi raczej o historyczny podzial kto zajmuje
                                            sie
                                            > > ogniskiem, a kto przynosi lupy)
                                            >
                                            > Mamy czasy i własne mózgi (!) znacznie bardziej rozwinięte, niż
                                            epoka ogniska i
                                            > łupów.


                                            Moja droga, ja doskonale wiem, ze mamy mozgi i ze kobiety tez moga
                                            byc swietnymi dostarczycielami lupow. Glownie dlatego, ze pisze to z
                                            pozycji kobiety, ktora miala niezle prosperujaca firme zalozona za
                                            granica i w typowo meskim srodowisku. Nie jestem tzw. kura domowa i
                                            daleko mi od tego, zeby czerpac orgazmiczna przyjemnosc z siedzenia
                                            w domu, ale... Ale czy chcesz tego czy nie, ewolucja
                                            wyspecjalizowala facetow do przynoszenia lupow zwanych teraz
                                            pieniedzmi i ochrony kobiet, tudziez swojego potomstwa, a kobiety do
                                            dbania o relacje z ludzmi, atmosfere, cieplo domowe. I te cechy byly
                                            przez setki lat dziedziczone genetycznie, a wzmacniane przez
                                            kulturowe wychowanie. Teraz oczywiscie nie zostawia sie dziewczynek
                                            w domu, zeby byly doskonalymi gospodyniami i uczy sie chlopcow
                                            wiekszej empatii, ale tak naprawde, i tu tez zeby sie wszystkie
                                            feministki razem skichaly, fajnie jest jak kobieta moze wykazac sie
                                            cechami meskimi w pracy (racjonalne, zimne, analityczne myslenie)
                                            niemniej w domu powinna byc kobieta (co wiaze sie z cieplem,
                                            empatia, dbaniem o dom). To nie sa cechy sluzalcze, to jest pewna
                                            baza, od ktorej powinno sie wyjsc, zeby zbudowac zdrowy zwiazek.

                                            I kolejny, acz ostatni raz podkreslam: podzial obowiazkow domowych
                                            powinien byc przeprowadzony w sposob demokratyczny, w zaleznosci od
                                            tego co sie lubi i jestem jak najbardziej za, zeby moj facet
                                            prasowal mi koszule, ale donoszac sie do pierwszego watku o
                                            patriarchalizmie, uwazam za idiotyzm manifestacje swojej kobiecej
                                            niezaleznosci lezeniem na kanapie, upajanie sie wizja zachowania
                                            panienskiego nazwiska i agresywane wypedzanie matek siedzacych w
                                            domu z dziecmi do pracy. Mowie to ja, ex-szefowa sredniej firmy.

                                            > A w imię czego ma sobie ręce brudzić mężczyzna ? Wyznacznikiem
                                            ludzkiej inteligencji i klasy jest m.in. sposób traktowania drugiego
                                            człowieka.

                                            W imie tego, ze ja nie umiem przetykac ubikacji i wole poprosic
                                            normalnego faceta, dla ktorego to nie bedzie az taki problem. A z
                                            tym wyznacznikiem inteligencji, to mi po prostu lzy pociekly ze
                                            smiechu po twarzy.... Ze usmiechajac sie do faceta, ktorego prosze o
                                            pomoc i odwolujac sie do jego instynktu opiekunczego I DO JEGO
                                            UMIEJETNOSCI to co robie??? NIe traktuje go w odpowiedni sposob,
                                            hehe? Szkoda mi was czasem, kobiety....






                                            • cherry.coke Re: Obśmiałam się 12.06.10, 14:37
                                              Jesli tak lubisz socjobiologie, to powinnas za przeproszeniem pokornie dawac
                                              d*** kazdemu facetowi silniejszemu od twojego meza oraz pozwolic mu zabic swoje
                                              dzieci smile A czasem zjesc je sama.

                                              Tak, facet nie moze urodzic dziecka. Na karmienie technologie juz sa. Ale nadal
                                              nie widze, w jaki sposob predestynuje go to biologicznie do wbijania gwozdzi smile
                                              • duzeq Re: Obśmiałam się 12.06.10, 15:13
                                                Lubie socjobiologie, ale tylko w postaci empirycznej - bylam juz
                                                Zosia-samosia, bylam szefowa firmy, jestem matka i ponownie szefowa.
                                                Mam porownanie, widze korzysci i widze minusy pewnych sytuacji, i
                                                zaprawde nie musze zjesc mojego dziecka ani dawac doopy silniejszym
                                                samcom, zeby zrozumiec mechanizmy sterujace ludzmi i podstawy
                                                zdrowych zwiazkow.

                                                > Tak, facet nie moze urodzic dziecka. Na karmienie technologie juz
                                                sa. Ale nadal
                                                > nie widze, w jaki sposob predestynuje go to biologicznie do
                                                wbijania gwozdzi smile

                                                To, ze widzialam juz pare lasek usilujacych wbic potezny gwozdz w
                                                betonowa sciane za pomoca mikroskopijnego mlotka. I zadnego faceta
                                                usilujacego zrobic to samo wink. Widocznie to prawda, ze mozg ma
                                                plec.
                                                • cherry.coke Re: Obśmiałam się 12.06.10, 15:50
                                                  > > Tak, facet nie moze urodzic dziecka. Na karmienie technologie juz
                                                  > sa. Ale nadal
                                                  > > nie widze, w jaki sposob predestynuje go to biologicznie do
                                                  > wbijania gwozdzi smile
                                                  >
                                                  > To, ze widzialam juz pare lasek usilujacych wbic potezny gwozdz w
                                                  > betonowa sciane za pomoca mikroskopijnego mlotka. I zadnego faceta
                                                  > usilujacego zrobic to samo wink. Widocznie to prawda, ze mozg ma
                                                  > plec.

                                                  A tam, akceptujesz nakladke kulturowa, w jakiej sie urodzilas. Kobiety z
                                                  plemion, gdzie mezczyzni spedzaja zycie w hamakach, a one w polu, tez na pewno
                                                  maja rownie glebokie uzasadnienia. Ja znam z kolei facetow, ktorzy biorac mlotek
                                                  do reki na pewno walna sie w palec, i co z tego.

                                                  Biologicznie faceci nie sa predestynowani do gwozdzi w zaden sposob.
                                                  Socjobiologicznie tez nie - to kobiety jako strazniczki jaskini powinny zajmowac
                                                  sie gwozdziami, mezczyzni powinni za to robic zakupy, bo dla kobiety to zbyt
                                                  ambitne i jeszcze trzeba opuscic jaskinie.
                                                  • duzeq Re: Obśmiałam się 12.06.10, 19:09
                                                    >Kobiety z plemion, gdzie mezczyzni spedzaja zycie w hamakach, a one
                                                    w polu, tez na pewno maja rownie glebokie uzasadnienia.

                                                    Oczywiscie. Bo jak trzeba hamak/kobiete/potomstwo obronic przed
                                                    wscieklym tygrysem, to one sie nie wtracaja.

                                                    Ja znam z kolei facetow, ktorzy biorac mlote
                                                    > k
                                                    > do reki na pewno walna sie w palec, i co z tego.

                                                    I nic z tego. Tu nie chodzi o to, ze sa laski, ktore swietnie
                                                    wbijaja gwozdzie w beton i faceci, ktorzy walna sie mlotkiem w
                                                    palec, tylko o to, ze statystycznie sa to niewielkie probki
                                                    reprezentatywne.

                                                    > Biologicznie faceci nie sa predestynowani do gwozdzi w zaden
                                                    sposob.

                                                    A i owszem. Jak jest to duzy gwozdz i duzy mlot, to sily trzeba miec
                                                    takie facetowskie. Ponadto, ten gwozdz to w tym kontekscie metafora
                                                    tzw. meskich zajec. Bo chyba nie zaprzeczysz, ze takie zajecia
                                                    istnieja?

                                                    > Socjobiologicznie tez nie - to kobiety jako strazniczki jaskini
                                                    powinny zajmowa
                                                    > c
                                                    > sie gwozdziami, mezczyzni powinni za to robic zakupy, bo dla
                                                    kobiety to zbyt
                                                    > ambitne i jeszcze trzeba opuscic jaskinie.

                                                    Bzdura. Faceci sa od polowania na mamuty, a kobiety od zbieractwa.
                                                    Jak taki facet pojdzie na zakupy, to nie bedzie umial rozroznic
                                                    swiezej papryki od zwiedlej i niedojrzalego melona kupi.
                                                  • kura17 Re: Obśmiałam się 12.06.10, 19:27

                                                    > Jak taki facet pojdzie na zakupy, to nie bedzie umial rozroznic
                                                    > swiezej papryki od zwiedlej i niedojrzalego melona kupi.


                                                    haha, a kobieta ma GENETYCZNIE zaprogramowana zdolnosc kupowania dojrzalego
                                                    melona big_grin

                                                    i tutaj jest sedna "meskich" i "kobiecych" zajec... kobiety sie UCZY rozrozniac
                                                    dojrzale melony,a facetow wbijac gwozdzie... jak sie to odwroci, to kolejne
                                                    pokolenie bedzie mialo (plciowo) dokladnie ODWROTNE umiejetnosci...

                                                    ps. mam nadzieje, ze nie musze pisac, ze "wbijanie gwozdzi" oraz "rozpoznawanie
                                                    melonow" jest tylko skrotem myslowym...
                                                  • kali_pso Re: Obśmiałam się 12.06.10, 19:40

                                                    Cały myk w tym, aby nie odwracać, tylko i jedna i drugą płeć uczyć
                                                    obu tych umiejętności- wybierać melona i wbijać gwożdzie powinny
                                                    umieć obydwie płcie- to według mnie nie wykracza poza ich mozliwości
                                                    socjobiologicznewink
                                                    Ja mam dobrze- mam synawink
                                                    Z racji braku córkiwink on już wie na co należy zwracać uwagę kupując
                                                    warzywa i owocewinka z braku męża zdążył się juz zapoznać z pędzlem i
                                                    farbą..
                                                  • duzeq Re: Obśmiałam się 12.06.10, 20:49
                                                    Alez ja umiem wbic gwozdzia, ba! gwozdzisko umiem w betonowa sciane
                                                    wsadzic. Tylko nie chce mi sie od poczatku tlumaczyc, ze kwestia
                                                    POSIADANIA cennych umiejetnosci meskich u kobiety i vice versa to
                                                    nie to samo, co kwestia ich wykorzystywania.
                                                  • duzeq Re: Obśmiałam się 12.06.10, 20:47
                                                    A ja chyba nie musze pisac, ze to byla ironia...?
                                                  • duzeq Re: Obśmiałam się 12.06.10, 21:01
                                                    To o ironii mialo byc do kury17.
                                                    Melony i gwozdzie to oczywiscie metafora. Mozna mala dziewczynke
                                                    wychowac na wbijacza gwozdzi, ba! nawet na wojownika, dlaczego nie.
                                                    Tyle, ze genetyczne uwarkowania sprawia, ze bedzie ona gorszym
                                                    wojownikiem, niz jej rowiesnicy plci przeciwnej. To po cholere...?
                                                  • kali_pso Re: Obśmiałam się 12.06.10, 21:12

                                                    Co ty bredzisz?
                                                    Na jakiego wbijacza- to są umiejętności, które ułatwiają życie po
                                                    prostu a nie jakieś cechy wynikające z ilości hromosomów X I Y,
                                                    litości...- każda kobieta może i powinna umieć wbić gwóźdz bo nigdy
                                                    nie wiadomo co jej się w życiu może przydać, kazdy mężczyzna
                                                    powienien umiec odnaleźć się w kuchni- czy z tego skorzystają? Nie
                                                    to jest najważniejsze.....

                                                    A wojownikiem można być dobrym bez wzgledu na płeć, wzrost itp,
                                                    poczytaj trochę poradników survivalowych....
                                                  • duzeq kalipso 12.06.10, 21:20
                                                    Gdybys poczytala wiecej moich postow, to wiedzialabys, ze pochwalam
                                                    posiadanie meskich umiejetnosci u kobiety (wbijanie gwozdzi), a
                                                    kobiecych u facetow (a la gotowanie, ktore nie jest stricte kobieca
                                                    umiejetnoscia) i nie bede, na Zeusa, sie powtarzac.

                                                    > A wojownikiem można być dobrym bez wzgledu na płeć, wzrost itp,
                                                    > poczytaj trochę poradników survivalowych....

                                                    Ehhhh, czego wy ludzie nie poczytacie troche wczesniej? Tak, nawet
                                                    baba moze byc swietnym wojownikiem. Tyle, ze STATYSTYCZNIE bedzie
                                                    gorszym wojownikiem od facetow.
                                                  • cherry.coke Re: Obśmiałam się 12.06.10, 20:03
                                                    duzeq napisała:

                                                    > Oczywiscie. Bo jak trzeba hamak/kobiete/potomstwo obronic przed
                                                    > wscieklym tygrysem, to one sie nie wtracaja.

                                                    Skad wiesz, ze sie nie wtracaja? Ja nie wiem, ale nie zakladam. Sa plemiona,
                                                    gdzie mezczyzni nie robia absolutnie i kompletnie nic, ich rola polega wylacznie
                                                    na lezeniu i tyciu.

                                                    > I nic z tego. Tu nie chodzi o to, ze sa laski, ktore swietnie
                                                    > wbijaja gwozdzie w beton i faceci, ktorzy walna sie mlotkiem w
                                                    > palec, tylko o to, ze statystycznie sa to niewielkie probki
                                                    > reprezentatywne.

                                                    To dlaczego generalizujesz na podstawie znanej sobie probki? smile

                                                    > A i owszem. Jak jest to duzy gwozdz i duzy mlot, to sily trzeba miec
                                                    > takie facetowskie. Ponadto, ten gwozdz to w tym kontekscie metafora
                                                    > tzw. meskich zajec. Bo chyba nie zaprzeczysz, ze takie zajecia
                                                    > istnieja?

                                                    Widzialas kiedys gwozdz i mlotek oraz ich wielkosc? Z pewnoscia wazy mniej od
                                                    dziecka, ktore kobieta jest predestynowana nosic na rekach smile "Klasycznie meska"
                                                    naprawa gniazdek elektrycznych to tez koszmarnie ciezka fizycznie robota smile

                                                    > Bzdura. Faceci sa od polowania na mamuty, a kobiety od zbieractwa.
                                                    > Jak taki facet pojdzie na zakupy, to nie bedzie umial rozroznic
                                                    > swiezej papryki od zwiedlej i niedojrzalego melona kupi.

                                                    A jak sie ma polowanie na mamuta do wbijania gwozdzi i dlaczego mezczyzna ma byc
                                                    zreczniejszy manualnie niz wyplatajaca maty czy poslugujaca sie motyka kobieta?
                                                  • duzeq Re: Obśmiałam się 12.06.10, 20:45
                                                    > Skad wiesz, ze sie nie wtracaja? Ja nie wiem, ale nie zakladam.

                                                    To skoro tego nie wiesz, to skad wiesz, ze faceci tylko tam leza i
                                                    tyja? Bylas, widzialas, prowadzilas badania etnologiczne?

                                                    > To dlaczego generalizujesz na podstawie znanej sobie probki? smile

                                                    Bo jak w znanej mi probce proporcje wynosza np. 10:0 , to moge sobie
                                                    nieco generalizowac wink.

                                                    > Widzialas kiedys gwozdz i mlotek oraz ich wielkosc? Z pewnoscia
                                                    wazy mniej od dziecka, ktore kobieta jest predestynowana nosic na
                                                    rekach smile.

                                                    Uuuuuu, malo mlotow w swoim zyciu widzialas. Nie mowiac o tym, ze
                                                    rozlozenie sil przy noszeniu dziecka, ktore w malenkosci mozna
                                                    wsadzic w chuste/nosidlo/plecak, a w "doroslosci" postawic na
                                                    ziemie, versus uderzanie mlotem w gwozdzisko nijak sie ma do siebie.
                                                    Swoja droga - dlaczego kobiety tak szalenczo nie zostaja
                                                    hydraulikami, murarzami, elektrykami? Bo faceci im nie pozwalaja?


                                                    "Klasycznie meska " naprawa gniazdek elektrycznych to tez koszmarnie
                                                    ciezka fizycznie robota smile.

                                                    Oczywiscie, ze nie. Ale dlaczego jakos kobiety zazwyczaj nie chca
                                                    sie za to zabrac?

                                                    > A jak sie ma polowanie na mamuta do wbijania gwozdzi i dlaczego
                                                    mezczyzna ma byc zreczniejszy manualnie niz wyplatajaca maty czy
                                                    poslugujaca sie motyka kobieta?

                                                    Zeby polowac na mamuty, nalezy wykazac sie sila. Zeby wbic
                                                    gwozdzisko nie potrzeba zrecznych paluszkow, tylko wyzej opisanej
                                                    sily. Zreszta - mamuty odnosily sie bardziej do robienia zakupow,
                                                    niz wbijania gwozdzi, co, jak widac, pominelas.


                                                    No i na koniec: caly moj wywod rozpoczal sie od zdumienia, ze ktos
                                                    moze uwazac opiekowanie sie domem za cechy sluzalcze, a uwalenie sie
                                                    na kanapie za walke z patriarchalizmem. Oczywiscie ta kobieta nie ma
                                                    jeszcze dziecka, co znaczaco wplywa na jej sposob myslenia, ale, co
                                                    powtarzam do znudzenia, jezeli zaakceptuje sie fakt, ze facet jest
                                                    bardziej predestynowany do tego, zeby postawic budynek (bo zaiste,
                                                    pokaz mi kobiety kladace pape na dachu, machajace kielnia i
                                                    wylewajace fundamenty), a kobieta do tego, ze ma zrobic z budynku
                                                    dom, to caly pozniejszy podzial obowiazkow na zasadzie "kazdy robi,
                                                    co mu lepiej wychodzi i co mu sie bardziej podoba" to zaiste pikus.
                                                    Brak takiej akceptacji objawia sie stawianiem wszystkiego na glowie
                                                    i jakimis schizofrenicznymi wizjami. Co doskonale widac w pierwszym
                                                    poscie.

                                                    A ze przy okazji nadal uwazam, ze dzieki takiemu podejsciu kobieta
                                                    moze spokojnie i gwozdzia nie wbijac, i gniazdka nie naprawiac (nie
                                                    bedac do tego dlugorzesa foczka) - to inna sprawa. Chociaz jak
                                                    najbardziej jestem za tym, zeby pozwolic kobiecie wbic tego gwozdzia
                                                    jezeli tego pragnie, pozada i mialaby pozniej miec depresje.
                                                  • cherry.coke Re: Obśmiałam się 12.06.10, 21:10
                                                    > To skoro tego nie wiesz, to skad wiesz, ze faceci tylko tam leza i
                                                    > tyja? Bylas, widzialas, prowadzilas badania etnologiczne?

                                                    Czytalam w zrodlach na antropologii.

                                                    > Bo jak w znanej mi probce proporcje wynosza np. 10:0 , to moge sobie
                                                    > nieco generalizowac wink.

                                                    Oj juz nie wciskaj, ze osobiscie na kazdego faceta wbijajacego gwozdz widzialas
                                                    10 dziewczyn wybierajacych zle mlotki smile

                                                    > Uuuuuu, malo mlotow w swoim zyciu widzialas. Nie mowiac o tym, ze
                                                    > rozlozenie sil przy noszeniu dziecka, ktore w malenkosci mozna
                                                    > wsadzic w chuste/nosidlo/plecak, a w "doroslosci" postawic na
                                                    > ziemie, versus uderzanie mlotem w gwozdzisko nijak sie ma do siebie.
                                                    > Swoja droga - dlaczego kobiety tak szalenczo nie zostaja
                                                    > hydraulikami, murarzami, elektrykami? Bo faceci im nie pozwalaja?

                                                    Nie mlotem w gwozdzisko, tylko mlotkiem w gwozdz... A kobiety w tych rzemioslach
                                                    owszem sa, moze nie w Polsce. Nie dalej jak wczoraj dostalam ulotke pani
                                                    hydraulik w drzwi. W takiej Szwecji czy Holandii pewnie jest ich wiecej.

                                                    > Oczywiscie, ze nie. Ale dlaczego jakos kobiety zazwyczaj nie chca
                                                    > sie za to zabrac?

                                                    W ogole nie rozumiesz, o co mi chodzi smile Oczywiscie, ze wiecej kobiet robi cos
                                                    tam, a facetow cos tam. Ale sa to zwykle uwarunkowania kulturowe, a nie jakies
                                                    wymysly o "naturalnej predyspozycji". Poza czysta biologia taka jak posiadanie
                                                    macicy lub duzych bicepsow reszta to kultura, a kultura wmawia ludziom, ze stac
                                                    przy zlewie powinny kobiety, a naprawiac zlewy juz mezczyzni.

                                                    Jesli w twojej rodzinie poglady takie jak twoje sa obecne szerzej, to
                                                    dziewczynki w niej beda w pierwszej kolejnosci robic jajecznice, a chlopcy
                                                    wbijac gwozdzie jako zajecia wlasciwe dla swojej plci. I duza szansa, ze juz im
                                                    tak zostanie - bo wpoicie im to tak samo, jak mycie zebow i przechodzenie na
                                                    zielonym. I koleczko sie zamknie, podbija twoje statystyki.
                                                  • duzeq Re: Obśmiałam się 12.06.10, 21:32
                                                    > Czytalam w zrodlach na antropologii.

                                                    To zapodaj przynajmniej nazwa.

                                                    > Oj juz nie wciskaj, ze osobiscie na kazdego faceta wbijajacego
                                                    gwozdz widzialas
                                                    > 10 dziewczyn wybierajacych zle mlotki smile
                                                    >
                                                    Gorzej. Ja ich widzialam wiecej niz 10, ale nie chcialam juz zawyzac
                                                    statystyk.

                                                    Nie dalej jak wczoraj dostalam ulotke pani
                                                    > hydraulik w drzwi. W takiej Szwecji czy Holandii pewnie jest ich
                                                    wiecej.

                                                    Doskonale. Jedna hyrdauliczka na ile hydraulikow? Ze w Holandii
                                                    wiecej hydrauliczek? Skoro tak pieknie mozna sobie do pracy na pol
                                                    etatu chodzic i zajmowac sie pozniej dziecmi i domem, co praktykuje
                                                    80% kobiet...?

                                                    Ale sa to zwykle uwarunkowania kulturowe, a nie jakies
                                                    > wymysly o "naturalnej predyspozycji".

                                                    A tam, wlasnie, ze te uwarunkowania kulturowe to zwykle bzdety, bo
                                                    kobiety po prostu nie sa zainteresowane i co nigdy nie beda
                                                    brudzeniem rak. Rozumiem, ze jak sie dziewczynce od malego kupuje
                                                    tysiace lalek, to najprawdopodbniej samochodzikami sie nie pobawi.
                                                    Ale pozniej te dziewczynki dorastaja, wyksztalcaja swoj charakter
                                                    oraz swoje zainteresowania i tutaj powinna pojawiac sie o wiele
                                                    wieksza rzesza hydrauliczek niz AZ jedna.

                                                    > Jesli w twojej rodzinie poglady takie jak twoje sa obecne szerzej
                                                    (...).
                                                    No i klops. Wychowalam sie z chlopakami, chodzilam po drzewach,
                                                    wbijalam gwozdzie. Majac 20 lat uwazalam, ze to ponizej
                                                    jakiejkolwiek godnosci poprosic faceta o cokolwiek (zmienilam zdanie
                                                    i czuje sie o wiele bardziej komfortowo), ale nigdy nie uwazalam, ze
                                                    umycie naczyn zalicza sie do cech sluzalczych. O to mi chodzi, i
                                                    tego tez nie rozumiesz.
                                                  • cherry.coke Re: Obśmiałam się 12.06.10, 21:42
                                                    > A tam, wlasnie, ze te uwarunkowania kulturowe to zwykle bzdety, bo
                                                    > kobiety po prostu nie sa zainteresowane i co nigdy nie beda
                                                    > brudzeniem rak. Rozumiem, ze jak sie dziewczynce od malego kupuje
                                                    > tysiace lalek, to najprawdopodbniej samochodzikami sie nie pobawi.
                                                    > Ale pozniej te dziewczynki dorastaja, wyksztalcaja swoj charakter
                                                    > oraz swoje zainteresowania i tutaj powinna pojawiac sie o wiele
                                                    > wieksza rzesza hydrauliczek niz AZ jedna.

                                                    Po pierwsze tu sie roznimy w pogladach, bo uwazam, ze wczesne pranie mozgu
                                                    ciezko jest ot tak zrzucic. Po drugie, przeciez to nie jest tak, ze takimi
                                                    pogladami racza tylko rodzice w dziecinstwie, a potem rach ciach luski opadaja z
                                                    oczu. Dorastajac jednostka malo dociekliwa bedzie miala "potwierdzen" az
                                                    zanadto, od podrecznikow szkolnych przez nauki ksiedza az do reklam z paniami
                                                    domu w telewizji. Niektorzy pomysla i urzadza sobie zycie samodzielnie, a inni
                                                    beda sobie kontynuowac zycie zgodne ze stereotypami, ale nie nazywajmy tego
                                                    zadnym naturalna predestynacja z cudami na kiju od mamuta do gwozdzia, tylko
                                                    zwyklym modelowaniem spolecznym.
                                                  • cherry.coke Re: Obśmiałam się 12.06.10, 21:48
                                                    PS. Jesli chodzi o role plciowe w roznych kulturach, poczytaj np. prace Margaret
                                                    Mead. Uwierz mi, jak to mowil nasz wykladowca - "there's a tribe for anything" smile
                                • shellerka Re: Obśmiałam się 11.06.10, 16:55
                                  duzeq - kocham Cię! smile
                                  • duzeq Re: Obśmiałam się 11.06.10, 20:43
                                    Dzieki za wyznanie, ale ja kocham tylko mojego pana i wladce,
                                    ktoremu lece zacerowac skarpetki, podac kapcie i otworzyc piwo, hehe.
        • mniemanologia Re: Obśmiałam się 10.06.10, 11:18
          Mój mąż i ja mamy jak najbardziej dbamy o dom jako całość. I nie
          jest to żadne "niestety". I wydaje mi się, że powinno być to typowe
          dla wszystkich ludzi, a nie dla "niektórych kobiet".
          Ty raczej powinnaś napisać tak: "niestety nie mam w charakterze
          dbania o dom jako całość".

          Ja rozumiem, że obiad to symbol. Czy gdybyś go gotowała, to
          gotowałabyś tylko dla siebie czy dla partnera też?
    • erba Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 10:59
      Prywatnie nie czuję męskiej dominacji. W moim małżeństwie jesteśmy partnerami,
      nie wyobrażam sobie np. sytuacji, że mąż może mi zakazać pójścia gdzieś, albo
      powrotu o konkretnej godzinie. Nie ma też mowy o tym, że przychodzi do domu i
      pyta z pretensją gdzie obiad lub dlaczego nie posprzątane. Oczywiście w imię
      politpoprawnego totalnego równouprawnienia nie boimy się gestów miłości czy
      zależności, tzn. kiedy teraz w ostatnim miesiącu ciąży jestem już w domu to
      zdarza mi się "czekać z obiadkiem", ale nie czuję się przez to poniżona big_grin bo
      nie jest to wymagane.
      Jeśli odczuwam w jakiś sposób ślady patriarchatu to raczej ze strony samych
      kobiet a nie mężczyzn, oczywiście przoduje w tym pokolenie mojej babci, które
      uważa, że kobieta powinna zajmować się domem i dziećmi (nawet jeśli pracuje
      zarobkowo), a mężczyzna się nie nadaje. Mam wrażenie, że te kobiety robią tak
      czasem wbrew woli swoich mężów, którym po pewnym czasie już zaczyna być wygodnie
      w takiej sytuacji, bo jeżeli facet jest wielokrotnie przeganiany z kuchni, bo
      "nie da sobie rady" to w końcu przestanie przejawiać inicjatywę. Może taka
      postawa wynika z poczucia niższości wobec mężczyzn i potrzeby zostawienia sobie
      sfery właściwej tylko kobiecie, do której facet nie posiada predyspozycji (wg
      samych kobiet).
      • papalaya femynystka walcząca? 10.06.10, 11:31
        swoja droga dorabianie ideologii do wlasnego lenistwa, bo jak
        inaczej można nazwać uwalenie się w domu na kozetce
        i "samorealizowanie się" oraz walka z "patriarchatem" poprzez
        niegotowanie obiadu, wzbudza tylko smiech politowania


    • claudel6 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 11:55
      Hehe, w Polsce patriarchat trzyma sie bardzo mocno, i to nie jako zjawisko, ale
      jako paradygmat kulturowo-spoleczny.
      I to.,ze obecne tu panie jak jeden maz nie zauważają patriarchatu wokól siebie
      nie świadczy o jego braku, tylko o tym, ze konserwatorami tradycji i
      tradycyjnych układow społecznych są kobiety na równi z mężczyznami, nawet jeśli
      obiektywnie te układy dyskryminują/krzywdzą kobiety (na pewno słyszałyście o
      muzułmankach, które bronia swojego „prawa” do noszenia czadoru).
      To, ze nie masz tego patriarchalnych układów w domu nie oznacza, że nie wpływają
      na Twoje życie – chociażby na prawo, któremu podlegasz, tworzone przez
      praktycznie męski parlament. Ile jest w Polsce takich ustaw/przepisów
      stanowiących czasem o najbardziej intymnych sprawach kobiety, które napisali
      meżczyzni i w których zdecydowali mężczyżni? Zapewniam was, ze cała masa, i nie
      chodzi tu tylko o te najbardziej spektakularne przykłady.

      Co do przyjmowania nazwiska męża – tak, ten zwyczaj jest spadkiem po
      patriarchacie – jakbyście bardzo nie czuły sie wyzwolone.
      Ja doskonale rozumiem autorkę wątku, bo też nigdy nie zmieniłabym nazwiska –
      jest dla mnie częścią mojej historii i mojej tożsamości, jest symbolem ciągłości
      mojej rodziny.
      W jednej rzeczy skorzystam z tradycji patriarchatu – moje dziecko będzie nosić
      nazwisko swojego ojca i jest to pewien dar, który daje mojego partnerowi, ale
      nie dlatego, bo tak się robi, tylko bo tak wybrałam, dla niego.
      • kawka74 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 12:13
        Ja doskonale rozumiem autorkę wątku, bo też nigdy nie zmieniłabym nazwiska R
        > 11;
        > jest dla mnie częścią mojej historii i mojej tożsamości, jest symbolem ciągłośc
        > i
        > mojej rodziny.

        I spadkiem po ojcu ;p
        • claudel6 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 12:38
          tak, a ojciec to moj rodzic. to nazwisko nosi rowniez moja babcia, dziadek,
          ciotki, wujkowie, liczne cioteczne rodzenstwo, z ktorym sie wychowalam. nazwisko
          mojego partnera (czy ew. męza) jest nazwiskiem jego rodziny i nie istniało w
          moim życiu jeszcze 3 lata temu, podczas gdy moje jest ze mną od 35 lat.
          • papalaya Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 12:43
            no i co z tego?
            • claudel6 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 13:08
              Dla mnie z tego wynika bardzo dużo, np. to, ze związając sie z jakimś facetem
              nie tracę własnej historii i tożsamości.
              To z tego.
              • papalaya Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 13:20
                jakiej historii i tożsamości? zmieniając nazwisko ta historia znika,
                a tożsamość sie zmienia?

                daruj sobie ten wyzwolony bełkot
                • claudel6 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 15:08
                  acha, nabieram orientacji w poziomie tego forum
                  • pieskuba Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 15:24
                    O, następna co ponad poziomy wylata!
              • kawka74 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 14:08
                I Twoja historia i tożsamość zawiera się w nazwisku li i jedynie?
                • claudel6 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 15:11
                  nie jedynie, ale nazwisko, jak imię, jest częścią mojej tożsamości. nie jest mi
                  obojętne, tylko bliskie. noszę je po swojej rodzinie i chcę by tak zostało, nie
                  chciałabym nosić nazwiska po rodzinie męża, bo ona jest mi zupełnie obca (i w
                  moim przypadku zostanie dość obca).
          • kawka74 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 14:07
            Co nie zmienia faktu, że to nazwisko, do którego jesteś tak przywiązana, jest
            pięknym przykładem patriarchatu, od którego z kolei się odżegnujesz.
            Ciekawe zjawisko.
            • dynema Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 14:44
              Tak argumentujac nigdy nie bedzie swobody wyboru w tej kwestii, bez
              ideologicznego nacechowania, przeciez wtedy mniej osob to w ogole
              kwestionowalo. Byla to prawda objawiona i tyle, chocby maz mial na
              nazwisko Cipowicz.

              Kobiety w mojej rodzinie w czasach mlodosci mojej babci,
              byly "ciekawostka" w otoczeniu majac nazwiska podwojne, czas to
              zmienia.

              O jej nazwisku zadecydowali jej rodzice, tak samo jak o jej imieniu.
              Stenia Kowalska jest od X lat, i ma teraz wybor, bo teraz ona
              podejmie decyzje w sprawie swojej i swoich dzieci, tak jak najlepiej
              czuje.
              • ihanelma Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 14:57
                Super równościowo, sprawiedliwie i neutralnie byłoby wymyślanie
                nowego nazwiska przez każdą nową rodzinę. Ciągłość historyczna
                jakoś - tam by się zapewniła, np poprzez mapowanie DNA wink.

                Islandczycy mają "nazwiska" od imion rodziców nadawane i żyją. Tylko
                jest ich relatywnie mało.
            • claudel6 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 15:21
              tak, ale pewnych rzeczy nie można obejść - w Polsce jakieś nazwisko trzeba mieć,
              a dla mnie naturalne jest mieć je po rodzicach. jeśli oboje rodzice mieli to
              samo...to nie bardzo mam inny wybór smile
              poza tym nie odrzucam wszystkich tradycji pro forma i z góry - nie chodzi mi o
              jakiś bunt doprowadzony do absurdu, tylko o wolność wewnętrzną. dla mnie jej
              elementem jest mozliwość wyboru nazwiska, gdy już jestem dorosła - mam taką i z
              niej korzystam.

              chyba nie rozumiecie czegoś panie - patriarchat nie objawia sie w tym, że
              kobieta przyjmuje nazwisko męża - to przecież moze być jej bardzo świadomy,
              przemyślany wybór.
              tylko w tym, ze się nad tym nie zastanawia - przyjmuje to z góry "bo tak się
              robiło od zawsze", "bo wszyscy tak robią"
              • cherry.coke Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 15:53
                > chyba nie rozumiecie czegoś panie - patriarchat nie objawia sie w tym, że
                > kobieta przyjmuje nazwisko męża - to przecież moze być jej bardzo świadomy,
                > przemyślany wybór.
                > tylko w tym, ze się nad tym nie zastanawia - przyjmuje to z góry "bo tak się
                > robiło od zawsze", "bo wszyscy tak robią"

                Dokladnie. Ja zamierzam raczej przyjac jego nazwisko (nie jestem jeszcze pewna),
                ale ze wzgledow estetyczno-organizacyjnych, a nie "bo tak trzeba". Moglabym tez
                miec dwa, ale akurat sie nie komponuja.
              • gaja78 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 12.06.10, 00:38
                claudel6 napisała:

                > chyba nie rozumiecie czegoś panie - patriarchat nie objawia sie w tym, że
                > kobieta przyjmuje nazwisko męża - to przecież moze być jej bardzo świadomy,
                > przemyślany wybór.

                Owszem, tak się objawia patriarchat. Jednak przejmowanie nazwiska po mężczyźnie
                akurat uważam za pożyteczny zwyczaj (równie pożyteczny byłby, gdyby nazwisko
                przejmowało się od kobiet). Powiedzmy że mamy zupełną wolność w tym temacie, nie
                obarczoną historycznymi naleciałościami. Dwoje ludzi zawiera formalny związek,
                rodzą się dzieci, trzeba dokonać wyboru nazwiska - i zaczyna się rodzinna jatka
                pt. "dlaczego wybraliście ICH nazwisko, a nie NASZE ?" wink
      • erba Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 11.06.10, 12:49
        claudel6 napisała:

        chociażby na prawo, któremu podlegasz, tworzone przez
        > praktycznie męski parlament. Ile jest w Polsce takich ustaw/przepisów
        > stanowiących czasem o najbardziej intymnych sprawach kobiety, które napisali
        > meżczyzni i w których zdecydowali mężczyżni?

        Tylko czy to jest wina mężczyzn? Fakt kobietom jest trudniej w polityce, nie ma co się kłócić.. ALE należy zacząć od podstaw czyli samego zainteresowania się sprawami innymi niż dom, moda i plotki, a nie od razu wytaczać wielkie działa w postaci braku kobiet w parlamencie, bo ten brak jest skutkiem pewnej postawy samych kobiet. Wśród znajomych mi kobiet z pracy oraz moich bliższych i dalszych koleżanek (wszystkie z wyższym wykształceniem) tylko ja bardziej interesuję się bieżącymi wydarzeniami w kraju (chodzi mi o codzienne czytanie na ten temat, kupowanie prasy społeczno-politycznej), takich mężczyzn znam kilku. Zaraz pewnie usłyszę, że to dlatego, że kobieta jest uciemiężona przez prowadzenie domu i wychowywanie dzieci. Otóż większość moich znajomych jeszcze nie ma własnych rodzin, więc nie mają wielu obowiązków poza pracą zawodową. aa.. zapomniałam nie jestem jedna, jest jeszcze moja mama i jej dwie koleżanki, które działają w lokalnej polityce - poza moją mamą są to osoby, które mają jeszcze dzieci w wieku szkolnym, czyli niby więcej obowiązków. No i z relacji mamy wiem, że kobiety nie chcą się angażować, nie dlatego, że mężowie im zabraniają, a dlatego że najzwyczajniej w świecie NIE INTERESUJĄ je sprawy wykraczające poza życie prywatne. Nie mówię, że mężczyźni wszyscy jak jeden mąż wink) są działaczami, bo też znam wielu takich, którzy myślą wyłącznie o własnym tyłku, jednak nie da się ukryć, że częściej "politykują".
        I teraz sedno - nie uważam, że to źle. Wręcz przeciwnie wszelka równość to chory socjalizm, dlaczego facet i baba mają być na siłę równi? Dlaczego to kobieta ma dążyć do tego, aby dorównać mężczyźnie? - to właśnie jest przejaw dominacji męskiego świata (a nie obowiązki domowe, prawo itd.) - zrównanie statusu obu płci polega obecnie na tym, że kobiety chcą równać do mężczyzn, bo uważa się, że męskie znaczy lepsze. Zamiast z własnych cech uczynić atut, to same się ich pozbywają i chwalą się, że są jak faceci.
    • osa551 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 12:43
      izak31 napisała:

      > Co sądzicie o tym zjawisku? Czy Wam ono przeszkadza? Jezeli tak to w
      > jakich aspektach zycia? Czy w jakis sposob
      > zbuntowałyscie/sprzeciwiłyscie się przeciw temu zjawisku? Czy moze
      > prowadzicie czynną walkę z męską dominacją?

      Mam to zjawisko centralnie w dupie. Moim zdaniem cześć kobiet tylko narzeka, ale
      woli siedzieć sobie spokojnie "pod skrzydłami" męża specjalnie się w życiu nie
      przepracowując i wewnętrznie nie mając większych ambicji.

      Kobiety, które chcą - są się w stanie przebić, zarabiać więcej od mężczyzn i
      zajmować wyższe od nich stanowiska. Tylko wtedy nie można mieć podejścia "zjeść
      ciastko i mieć ciastko", jak jest równouprawnienie to nie oczekujemy, że nas
      będą po rękach całować, w drzwiach przepuszczać itd.
    • lejla81 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 13:17
      Patriarchat jest, nie da się tego ukryc. Ale ja po prostu robię
      swoje=to na co mam ochotę, to chyba najlepszy sposób walki z tym
      zjawiskiem. Nigdy nie byłam zależna od żadnego mężczyzny, włącznie z
      ojcem, bo wychowywała mnie i głównie żywiła matka. Co do nazwiska -
      zdaje się, że urzędnik pyta zawsze czyje nazwisko para chce przybrac
      i czyje nazwisko będą nosiły dzieci. Ja akurat nie widzę powodu, dla
      którego miałabym nie zrezygnowac z nazwiska mężczyzny, który kiedyś
      mnie i moją mamę zostawił, dla nazwiska mężczyzny, którego kocham.
      Nie chciałabym nosic nazwiska panieńskiego matki ze względów
      estetycznych. Z tych samych względów ona po rozwodzie pozostała przy
      nazwisku byłego męża.
      • ihanelma Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 13:31
        Islandczycy w ogóle nie mają nazwisk i żyją tongue_out
        • lejla81 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 15:44
          A nie mają patronimików? np: Björk Guðmundsdóttir?
          Gdybym ja miała wybierac, to wybrałabym nazwisko swoich pradziadków
          ze strony mamy mamy, bo do ich życiowych wyborów i tradycji
          chciałabym w swoim postępowaniu nawiązywac.
    • default Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 14:01
      Nic nie sądzę o tym zjawisku, nie odczuwam potrzeby aby z nim
      czynnie walczyć, ogólnie mi wisi. Być może czasem
      wykazuję "zachowania służalcze" smile, ale jakoś nie męczy mnie z tego
      powodu myśl, że ulegam patriarchatowi smile
      Podobnie jak nie zawracam sobie głowy formalnym wystąpieniem z
      Kościoła, do którego kiedyś tam mnie przypisano chrzcząc i prowadząc
      do komunii (to w związku z Twoją sygnaturką). Moja wiara zdechła
      sobie jakoś niepostrzeżenie i nie czuję dyskomfortu z powodu, że nie
      potwierdziłam tego formalnie przed światem. Ba, nawet mi to do głowy
      nie przyszło.
      Może za dużo teoretyzujesz i porównujesz/dostosowujesz swoje życie
      do jakichś ideologii, zamiast po prostu żyć ?
      • matsuda Zmyła się nam feministka! 10.06.10, 14:32
        bez dalszego ciągu tejże historii
        • ihanelma Re: Zmyła się nam feministka! 10.06.10, 14:52
          Może jak pisała jeden z postów lokalny zadomowiony samiec wyciągnął
          się na kanapie i do tej pory go usuwa żeby dać czynno-bierny odpór
          patriarchatowi tongue_out
    • iwles nie pomyliłaś pojęć ? 10.06.10, 15:01

      może tobie chodzi o patriarchalizm a nie patriarchat ?
      bo patriarchatu takiego w czystej postaci to ja jeszcze nie widziałam.
      • matsuda Re: nie pomyliłaś pojęć ? 10.06.10, 15:07
        widocznie autorka zatrzymała się na epoce starożytnego Rzymu- odkrycie!!!!
        mamy Kobietę z Emamy!!!
    • majenkir Re: 10.06.10, 15:26

      izak31 napisała:
      > Czy moze prowadzicie czynną walkę z męską dominacją?

      Ale ja bardzo lubie męską dominacje, mrrrrr big_grin
    • asia_i_p Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 10.06.10, 18:30
      W szkole, gdzie dyrektorka jest kobietą, dwie zastępczynie też, a nauczycieli
      mężczyzn jest około 10, walka z patriarchatem jest bardzo trudna, czasem wręcz
      niemożliwa.
    • kali_pso Chcecie patriarachlnego obrazka? 10.06.10, 18:53
      wiadomosci.onet.pl/2702,2182745,smiertelnie_ugodzil_nozem_swoja_zone,wydarzenie_lokalne.html


      ..to se poczytajcie- pan z artykułu chyba zrozumiał dosłownie to
      pojecie..i przestańcie pierdzielić o przepuszczaniu w drzwiach,
      robieniu obiadu, czy zaleganiu na kanapie itp.
      • osa551 Re: Chcecie patriarachlnego obrazka? 11.06.10, 09:26
        to jet patologia a nie patrialchalny obrazek
        • matsuda za Wiki: 11.06.10, 09:46
          [...] Współcześnie patriarchat istnieje już jedynie w ograniczonej formie w
          relacjach społecznych – jako patriarchalizm.
    • elza78 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 11.06.10, 07:34
      nie buntuje sie przeciw zjawisku, bo jak patrze na forum emama to mysle sobie ze
      kobiety w stu procentach zasluguja na zycie wpatriarchacie big_grin
      mam meski zawod obracam sie wsrod mezczyzn, gdyby to wszystko co robie naraz
      zostalo przejete przez baby to bym umarla - to bylby koniec swiata big_grin
      na szczescie to nie nastapi ze wzgledu na zroznicowanie umyslowe kobiet i mezczyzn.
      • aiwlysji Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 11.06.10, 10:15
        elza78 napisała:

        > nie buntuje sie przeciw zjawisku, bo jak patrze na forum emama to mysle sobie z
        > e
        > kobiety w stu procentach zasluguja na zycie wpatriarchacie big_grin
        > mam meski zawod obracam sie wsrod mezczyzn, gdyby to wszystko co robie naraz
        > zostalo przejete przez baby to bym umarla - to bylby koniec swiata big_grin
        > na szczescie to nie nastapi ze wzgledu na zroznicowanie umyslowe kobiet i mezcz
        > yzn.
        >
        ty rozumiem jestes nad-baba albo prawie-facet, myslisz jak ONI nie jak MY?
        to jest wlasnie patriarchatsmile
        roznice miedzy kobietami i mezczyznami nie powinny czynic zadnej z tej grup lepszym.

        ja dostrzegam na kazdym kroku, ze kobieta (mowie o Polsce) dostosowuje sie do schematu myslenia wyznaczonego przez mezczyzn.
        przykladow jest miliony
        czy mi sie to podoba? nie
        • duzeq Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 11.06.10, 12:03
          A daj tak z pol miliona przykladow. Pomijajac ten o zmianie nazwiska
          (bo teraz nie musi sie zmieniac nazwiska jak sie nie chce), ten o
          niedostepnosci politycznych stanowisk i ten, ze trzeba jezdzic po
          prawej stronie drogi (z wyjatkiem UK, Hong Kongu i paru innych
          miejsc).
      • ihanelma Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 11.06.10, 11:39
        Skoro tak o sobie piszesz, to chyba uważasz sama siebie za nieco
        wyższej jakości jednostkę poślednią błyszczącą na marniutkim tle tongue_out.
        Równie głupie jak kanapowa rewolucja socjologiczna autorki
        wątku :bigsmile:
        • elza78 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 11.06.10, 16:11
          nie moja droga to Ty stawiasz siebie z marszu nizej od meskiej czesci
          spoleczenstwa piszac w ten sposob, robisz to SAMA, napisalam o zroznicowaniu
          umyslowym - kobiety maja inne predyspozycje od mezczyzn i tego sie nie
          przeskoczy bywaja wyjatki czy lepsze czy gorsze nie wiem na bank inne tongue_out
          to ze stawiam sie wyzej TY napisalas.
          ja robie swoje nie klepie glupot, na moim polu dzialanosci jestem czasem lepsza
          od facetow jak widac jestesmy rowni trzeba tylko chciec i umiec a nie jedynie
          gadac tongue_out granic nie ma, choc z kobietami wspolpracuje sie ciezko.
          • ihanelma Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 11.06.10, 16:48
            Tez mam po części techniczny zawód i jestem w nim dobra. Nie jesteś
            żadnym wyjątkiem.
            Ale ty stawiasz się na bazie takiej czy innej pracy czy nie wiedzieć
            czemu wyżej od innych kobiet i piszesz coś w stylu "jestem PRAWIE
            jak facet"? "Nie jestem taka głupia jak te wszystkie gęsi naokoło".
            No wybacz - o czym to świadczy? O braku akceptacji i szacunku do
            swojej płci i po części - do samej siebie.
            • elza78 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 12.06.10, 01:04
              to nie ja stawiam sie wyzej tylko ty nizej wiesz jak to jest jak ktos ma
              kompleks to wszedzie go widzi tongue_out
              popatrz na moja wypowiedz i przeczytaj moze jeszcze raz ze zrozumieniem,
              poszukaj w ktorym miejscu postawilam sie wyzej od reszty smile
              na tym polega wlasnie babski problem - zero poczucia wlasnej wartosci, nawet
              kiedy nikt nie wspomina slowkiem o lepszosci glupie kobiety z miejsca czuja sie
              gorsze big_grin
              tak to glupie big_grin
              i smieszne big_grin
              a wyjatkowa jestem, mama mi to od dziecinstwa powtarzala, moze ty zajmij sie
              odpowiednim wychowaniem swoich pociech to nie beda powielaly braku poczucia
              wlasnej wartosci ktory reprezentujesz big_grin
              • ihanelma Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 12.06.10, 09:40
                "mam meski zawod obracam sie wsrod mezczyzn, gdyby to wszystko co
                robie naraz zostalo przejete przez baby to bym umarla - to bylby
                koniec swiata na szczescie to nie nastapi ze wzgledu na
                zroznicowanie umyslowe kobiet i mezczyzn"

                No przepraszam, a co to jest, jeśli nie satysfakcja z "właściwie nie
                bycia durną babą"?
                Ja tam nie muszę sobie wmawiać że jestem "prawie jak facet" żeby
                poczuć się w miarę dobrze i prawie jak człowiek. Powyższa wypowiedź
                jest twoja.
                • ihanelma Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 12.06.10, 09:45
                  Niestety swiadczy ta wypowiedź o tym, że stawiasz płeć żeńską na
                  niższym poziomie ewolucyjnym, a siebie NIECO powyżej. Jak niewolnik
                  który się wyrwał z lochu do sutereny i bardzo jest z siebie dumny.

                  Mi jest obca taka kalka (kobieta=gorsza i "zróżnicowana umysłowo),
                  także twoje oskarżenia sa nieco bezzasadne.
                  • elza78 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 13.06.10, 17:47
                    od kiedy zroznicowanie = zaszufladkowanie kogos do gorszej kategorii?
                    nie umiesz czytac ze zrozumieniem, nie umiesz sie odniesc do tego co napisalam
                    obiektywnie to juz nie moj problem bo ja NIGDZIE nie napisalam w swojej
                    wypowiedzi ze kobiety sa gorsze, napisalam jedynie ze bym umarla gdybym musiala
                    z nimi wspolpracowac (bo nie potrafie) to pierwsze i ze sa rozne od mezczyzn...
                    to Ty czujesz sie gorsza jako kobieta skoro tak to odczuwasz to widocznie tak to
                    jest big_grin
                • elza78 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 13.06.10, 17:45
                  masz problem ze soba serio big_grin
                  • ihanelma Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 13.06.10, 21:42
                    Ty widzisz mój problem, ja twój - być może mamy problem obie...

                    Nie wiem dlaczego, ale twoje wypowiedzi brzmią dla mnie jakos
                    nieszczerze, zbyt hurraoptymistycznie, zupełnie tak, jakbyś chciała
                    przy okazji przekonać samą siebie że jest właśnie jak mówisz.
                    Niespecjalnie rozumiem twój "nienacechowany emocjonalnie" brak
                    akceptacji kobiet. Czytając twoje posty mam nieodparte wrażenie, że
                    czujesz do nich głęboką niechęć i radosną pogardę.

                    Zupełnie nie mam nic do osób które odniosły sukces, ja raczej
                    winduję do góry niż ściągam w dół. Sama też całe życie patrze w
                    górę, ile jeszcze mogę zrobić, niż w dół, żeby się dowartościować,
                    jaka to ja jestem wspaniała i od ilu miernot lepsiejsza. A niestety
                    takie coś z twoich postów się wydobywa. I nie tylko ja je tak
                    odczytuję. Możesz takie reakcje na swoje wypowiedzi (raczej czytelne
                    i jednoznaczne) nazwać typowo babską zawiścią i małostkowością, ale
                    inteligentny człowiek by pomyślał, czy jednak nie ma w tym pewnej
                    prawidłowości i jakieś wnioski wyciągnął. Po co? - chocby po to,
                    żeby nie robić z siebie kretynki, nawet w necie.
              • gryzelda71 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 12.06.10, 11:42
                > a wyjatkowa jestem, mama mi to od dziecinstwa powtarzala

                A masz coś na potwierdzenie tej wyjątkowości oprócz słów mamusi?big_grin
                • elza78 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 13.06.10, 17:53
                  gdybym gryzi nie miala to bym nie napisala powyzszego zdania, tobie swoimi
                  osiagnieciami chwalic sie nie musze, innym emamuskom na forum rowniez smile
                  i to wlasnie jest problem kobiet hehe big_grin
                  jezeli tylko ktoras sie czuje wyjatkowo czytaj fajnie zaraz reszta laseczek
                  probuje sprowadzic ja do parteru, jestescie jak kraby ktore wpadly do kosza -
                  znasz ta przypowiesc? jeden spoko sie wydostanie sam sobie poradzi, jak jest
                  kilka to nie ma szans zaden bo sie nawzajem sciagaja jak ktorys tylko wyzej
                  podskoczy big_grin
                  dlatego ja przez zycie podrozuje bez zadnego kobiecego balastu, radze sobie
                  doskonale i osiagam duzo wiecej niz gdybym otaczala sie wianuszkiem pseudo
                  przyjacioleczek czyhajacych na kazde moje potkniecie big_grin
                  milego dzionka krabiki tongue_out
      • chicarica Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 11.06.10, 13:42
        Dla mnie jesteś idealnym przykładem patriarchalnej pogardy dla kobiecości.
      • gaja78 Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 12.06.10, 10:59
        elza78 napisała:

        > mam meski zawod obracam sie wsrod mezczyzn, gdyby to wszystko co robie naraz
        > zostalo przejete przez baby to bym umarla - to bylby koniec swiata big_grin

        Elza jest wiele kierunków technicznych, gdzie przeważają kobiety lub rozkład
        płci jest pół na pół. I jakoś kończą te studia świetni fachowcy. Pierwszy raz
        spotykam się z takim podziałem "kobiety to, a mężczyźni tamto" jeśli chodzi o
        wykształcenie techniczne. Sama takich podziałów czy teorii nigdy nie
        doświadczyłam, nie słyszałam o nich w środowiskach moich znajomych
        porozrzucanych po różnych wydziałach technicznych.
        Pamiętam, że idąc na studia trochę bałam się ewentualnej dyskryminacji ze
        względu na płeć, szybko jednak przestałam, bo nie było ku temu podstaw. Poziom
        relacji międzyludzkich był normalny, nikt nie patrzył czy ktoś jest mężczyzną,
        czy kobietą. U was było inaczej ?
      • kali_pso Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 12.06.10, 11:30

        ..i oczywiście przebywanie tutaj pieści twoje poczucie wyższości, bo
        jak inaczej wytłumaczyć chęć bycia wśród ludzi, którymi się gardzi?wink
        p
    • annvangier Re: Patriarchat - co o tym sądzicie? 11.06.10, 11:29
      jezu dziewczyno znaczy sie autorko watku cos sie tak uczepial tego nazwiska
      a czymze jest nazwsiko nie reka to nie stopa nie człowiecze ciało ze
      sparafrazuję klasyka
      serio zatsnaiwlam sie nad zostaniem nam swim nazwiskiem - nie podwojnym mam
      dlugie imie srednio długie pierwsze i długie obecne nazwisko a nie lubie sie pol
      godizny podpisywać, ale swoimzm przejeciem przez meza mojego i dzieciaka tez -
      ale jego nazwisko tez mi sie podoba i wiec przejelam jego
      czy to czyni ze mnie dziwke
      a siedzenie w domu z malutkim dzieckiem- niemowlakiem to ciezka praca z jednej
      ale dla wielu satysfakcja niezaleznie od plci patrzec jak dziecko uczy sie
      chodzić, mówic myslec kombinować to jest fajniejsze dla wielu niz praca gdzie
      przy biurku obok siedzy nawiedzona fundamentalistka
      tobie sie wydaje ze lepsza jest wolnosc od - od wolnego wyboru, tego czego sie w
      zyciu chce byleby nie wyjsc na zdominowaną przez faceta w oczach innych
      ja wybieram wolnosc do- wlasnych wyborów,
      • broceliande Mój mąż ma moje nazwisko. 11.06.10, 13:16
        Jest ładniejsze.
        A jak panie w urzędzi się do niego uśmiechały, kiedy dokumenty
        zmieniałbig_grin
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka