Dodaj do ulubionych

O byciu nauczycielem.

30.06.10, 22:53
Na forum toczy się dyskusja, o organizowaniu wakacji w szkole,
spierają sie nauczyciele z nie_nauczycielami co mnie własnie skłoniło
do napisania tego wątku.
Jestem nauczycielką i być może koleżanki po fachu zaraz mnie tu
zakrzyczą , albo oskarżą o trolowanie, za to co napisze.
Zaczne od tego że lubie swój zawód i nie jestem menczennicą niosącą
kaganiec oświaty. Niestety w środowisku nauczycielskim narzekanie
jest w dobrym tonie.
Jednak każdy z nas wybierając ten zawód wiedział z czym on sie wiąże.
- Niskie płace, odpowiedzialność, często wysiłek fizyczny, mało
doceniany przez społeczeństwo.
Ale mimo to jednak co roku na kierunkach pedagogicznych jest full
ludzi.
No tak studia łatwe proste i przyjemne, a potem praca na pół etatu-
oczywista motywacja. Oczywiście uogólniam teraz, ale niestety gro
ludzi z tego powodu wybiera ten zawód.
Gdy nadchodzi zderzenie z rzeczywistością okazuje się że nie jest tak
super... ten hałas na przerwach(chociaż jakos na praktykach to nie
przeszkadzało) , pyskujące bachory, roszczeniowi rodzice i tony
papierów, no i słaba kasa ...ale skoro jest tak źle to czemu nie
zmienić zawodu , hutnik, górnik dają rade a nauczyciel nie?
Może jednak nie jest tak źle w tej szkole.
Płace po 6latach pracy około 1800-2000. Do tego 13tka, świadczenia z
funduszu socjalnego, możliwość nieoprcentowanych pożyczek, dodatki
wiejskie, mieszkaniowe, . I jednak pensum nie da się ukryć 20 godzin.
Wiem trzeba sie przygotowywać, ale w domu ma nas średnio 5-6godzin
( doliczam rady pedagogiczne i zebrania) - wiec tyle przeciętna
nauczycielka płaci za nianie, a pracuje wieczorami- mało kto w
dzisejszych czasach nie przynosi pracy do domu. Takie godziny pracy
umożliwiają podjęcie dodatkowego zajęcia, sama pracuje na półtora
etatu jako nauczyciel i logopeda i zajmuje mi to około 30 godzin
tygodniowo.
A teraz cos od drugiej strony napisze. Wypomina nam się wakacje i
ferie no fakt mamy wiecej wolnego, niestety nie możemy w listopadzie
czy marcu lecieć na tanie wczasy np do Egiptu- bo nikt nam urlopu nie
da i nie mamy też urlopu na żądanie.
Zalewają nas tonami papierów, które skutecznie zabiją kreatywność i
radość z pracy w zawodzie.
Bywa ciężko bo autorytet nauczycila jest niski i trudno wychowywać
młodych ludzi. Pamiętajcie jaka na nas spoczywa odpowiedzilaność, nie
tylko za wyedukowanie , ale odpowiadamy za zdrowie i życie dzieci (
np 30 osobowej klasy na wycieczce).

Podsumowując aby być nauczycielem trzeba lubić tą pracę, wtedy
naprawdę daje satysfakcje i nie jest straszny hałas na przerwie i
nafufani rodzice.
A koleżanki nauczycielki pozdrawiam .
-Ania nauczycielka - aktualnie na urlopie wychowaczym tęskniąca za
pracą smile
Obserwuj wątek
    • dagbe Re: O byciu nauczycielem. 01.07.10, 01:05
      Temat jest u mnie na czasie, bo mój syn właśnie zastanawia się nad wyborem
      zawodu. Najchętniej oczywiście zostałby rentierem, ale na to widoków nie ma crying
      Lubi i potrafi zajmować się dziećmi, przemknął mu przez myśl pomysł zostania
      nauczycielem. Nie dla niskiego pensum, zdecydowanie nie dla kasy, trochę może
      dla wolnych wakacji i ferii, które chciałby spędzać jako... opiekun na obozach
      dla młodzieży.
      Znajomi nauczyciele zdecydowanie odradzają a ja się zastanawiam. Sama też
      chciałam być nauczycielką, jednak wybrałam zawód znacznie lepiej płatny i
      związany z dużo mniejszą odpowiedzialnością. Jestem zadowolona. Syn oczywiście
      ma również predyspozycje, aby przejąć fuchę po mamusi, jednak zdecydowanie nie
      leży to w zakresie jego zainteresowań sad Może go jednak przekonać? Z drugiej
      strony jest szansa, że byłby belfrem z powołania.

      Na szczęście mamy trochę czasu na podjecie decyzji.

      Pozdrawiam,
      Dagmara
      • bi_scotti Re: O byciu nauczycielem. 01.07.10, 01:20
        Nie ucze juz ale wciaz pracuje w szkolach wspierajac codziennie
        mlodziez i rodziny z problemami (nie pracuje w Polsce). Dzis
        zaczelam wakacje - hurra smile
        Nauczycielstwo, jak kazdy zawod, ma swoje wyzwania ale np. w moim
        kraju ma jeden zasadniczy atut, ktorego wiele innych profesji nie
        ma - zostawszy raz nauczycielem (i czlonkiem zwiazku zawodowego!) ma
        sie minimalne szanse na zostanie kiedykolwiek bezrobotnym. A to jest
        ogromna sprawa, podobnie jak wysmienite w tym zawodzie benefity i
        emerytura. Poczucie bezpieczenstwa jest sprawa bezcenna, szczegolnie
        dla ludzi wyksztalconych w kierunkach humanistycznych, nauk
        spolecznych, visual arts czy nawet czesciach science jak biologia
        czy fizyka. Tak wiec nawet jesli bywa trudno badz nudno, to jest w
        sumie bardzo niewielu ludzi, ktorzy z tego zawodu odchodza -
        najczesciej wyrabiaja sobie swietna emeryture i w wieku 50 paru czy
        60 lat zaczynaja jakas nowa kariere, o ktorej marzyli "pod tablica".
        Ja np. nie chce juz uczyc ale wciaz lubie byc w szkole, dlatego
        robie co robie, ale juz planuje, ze za kilka lat bedzie mnie stac na
        kompletna zmiane zawodu - bede po 60tce i bede wciaz miala jakies 15-
        20 lat sprawnosci przed soba, a sensowna emerytura pozwoli mi na
        eksperymenty wink Reasumujac, uwazam ze zawod nauczyciela, choc stawia
        wymagania, daje czlowiekowi nieustajace mozliwosci rozwoju przy
        jednoczesnym spokoju ducha i kompletnym poczuciu bezpieczenstwa. A
        to jest w waznosci porownywalne czesto tylko ze zdrowiem.
        • elza78 Re: O byciu nauczycielem. 01.07.10, 17:47
          nie zapominaj ze w Polsce realia rynkowe i placowe sa diametralnie rozne niz w
          Kanadzie.
      • kkokos Re: O byciu nauczycielem. 01.07.10, 18:46
        > zawodu. Najchętniej oczywiście zostałby rentierem,

        chyba czas na urlop.
        przeczytałam: reniferem
    • solaris31 Re: O byciu nauczycielem. 01.07.10, 09:46
      oj, zgadzam się z Tobą! z jedym tylko się nie zgadzam wink z tym, że
      studi asa łatwe - to zalezy jakie wink ja rypałam na studiach jak bury
      miś, pracowałam jak szalona, a wymagania były straszne. spełnić je
      było cholernie ciężko. dość powiedzieć, że moje studia skończyło 5
      osób z rocznika, pozostali nie wytrzymali. przyjęto nas 18 osób.


      to prawda, ja czasem sama mam wrażenie, że narzekających i jęczących
      belfrów jest tak duzo, że głowa mała. ja nie narzekam. mnie jest
      dobrze, realizuję się w pracy, mam satysfakcję, bywam przeraźliwie
      zmęczona, ale tak sobie wybrałam . chociaż nie do końca wiedziałam,
      w co się pcham big_grin

      ci narzekający to w 99 % nieroby, którym się nie chce pracować i
      którzy potrafią wyłącznie jęczeć, jak to im źle. a prawda jest
      taka, że samo nic nie przyjdzie. w nowoczesnych szkołach człowiek
      funkcjonuje jak w prywatnym zakładzie pracy, chociaż chroni go
      umowa o pracę. ale się stara, robi więcej niż każą, nie chodzi na
      zwolnienia, bo się to dyrektorowi nie podoba i jest na każde
      zawołanie. i tak dalej, i tak dalej.



      a te jękoły? no cóż, czasem sobie myślę, że ludziom jest za dobrze.
      i czasem zgadzam się z tymi, którzy mówią, że polska szkoła została
      w PRL.

      ja pracuję w takiej szkole, która z PRL-em nie ma nic wspólnego. u
      nas dyrektor wymaga, a my nie mamy nic do powiedzenia. trzeba
      pracowac i koniec, a nie się obijać.

      najbardziej drażni mnie to, że te obiboki dostają taką samą pensję
      jak ja, która poświęca się szkole i uczniom duzo bardziej sad im się
      nalezy, a ja muszę to wypracować... to nie jest sprawiedliwe.

      ale owszem, uważam, że szkoła nie jest taka zła.

      a teraz uciekam, bo jadę do pracy. to, że mają wolne uczniowie nie
      oznacza, że mam wolne ja wink
    • kali_pso Re: O byciu nauczycielem. 01.07.10, 09:57

      A jednak nie do końca się zgadzam- ja kocham swoją pracę a hałas na
      przerwie w szkole mojego syna mnie obezwładnia, rodzice bywają
      strasznie rozczeniowi a dzieci..naprawdę różne.
      Moja placówka jest specyficzna- w ciagu roku mam kontakt z taka
      ilością dzieci i ich rodziców, że daje to niesamowicie duży wachlarz
      doświadczeń.


      Czy to, że kocham to, co robię ma mi klapki na oczy zakładać?
      Nie, bo to droga ekspresowa do samowypalenia.
    • patka_s Re: O byciu nauczycielem. 01.07.10, 10:16
      anulla1 napisała:

      > No tak studia łatwe proste i przyjemne, a potem praca na pół etatu-

      > oczywista motywacja.

      zapraszam więc na kierunek fizyka - pogadamy jak go skończysz wink


      > Podsumowując aby być nauczycielem trzeba lubić tą pracę, wtedy
      > naprawdę daje satysfakcje i nie jest straszny hałas na przerwie i
      > nafufani rodzice.

      Tutaj akurat Ameryki ni odkryłaś, zawsze w watkach o nauczycielach
      takie podsumowanie - niejedno - pada. Gdybym nie lubiła swojej pracy
      W ŻYCIU nie wpakowałabym się do szkoły za takie pieniądze. Nie będę
      tutaj rozwijac co i jak bo pewnie niektórych już temat: nauczyciele
      nudzi. Jest jeszcze kwestia tego w jakiej/jakiego rodzaju szkole się
      pracuje. Są szkoły w których jest bardzo przyjemnie, szkoły, które
      plasują się na najwyższych miejscach w mieście, o takiej marzy każdy
      nauczyciel. Niestety, są szkoły, w których gwar na korytażu to
      najmniejszy problem. Problem się pojawia gdy w klasie 30-osobowej
      masz każde dziecko inne. 5 zdolnych, 5 mniej zdolnych, 3 nie
      umiejących czytać (gimn.), 1 z ADHD, itd. Poza tym ku... i h...e co
      piąte słowo... Płaca taka sama w każdej szkole (wyłączając specjalne
      w których jest dodatek - mały z resztą) Kto powiedz mi wytrzyma
      kilka lat nie lubiąc tej pracy? Nie stając się w jakimś procencie
      Siłaczką?
      • thaures Re: O byciu nauczycielem. 01.07.10, 10:26
        Ja też jestem nauczycielem i też uważam,że nie mamy źle. Ale pracuję już 16 lat
        i mam najwyższe wynagrodzenie. Wakacje-fakt-mamy i czekam na nie o wiele
        bardziej niż gdy byłam uczennicą.
        Za to co roku dostaję ograniczenie etatu do połowy, bo nie wiadomo jaki będzie
        nabór i do końca sierpnia zastanawiam się-uda się czy nie...Ale jak się uda to
        znowu przez rok nie mam stresu.
        Pracuję w grupach- mało liczebnych- i wielokrotnie zastanawiam się jak daje
        sobie radę nauczyciel pracujący z całą klasą.
        • kocianna Re: O byciu nauczycielem. 01.07.10, 10:45
          Pracowałam w szkole przez 8 lat i swoją pracę bardzo lubiłam.
          Nie miałam źle: opiekunce płaciłam za 5-6 godzin dziennie, zarabiałam z
          nadgodzinami ok. 2000 (nie spłacam kredytu, więc mi starczało)

          Ale bez wahania zamieniłam ją na lepiej płatną, bardziej prestiżową w odczuciu
          społecznym i... o niebo łatwiejszą. Poczucie, ze po 8 godzinach zamykam pokoj (w
          ktorym nie atakuje mnie tlum nastolatkow ani ich rodzice, w ktorym moge pic
          kawe, pracujac przy komputerze, i moge przez chwilke pomyslec o dupie Maryni bez
          obawy, ze Stas wbije cyrkiel Malgosi w oko) i MAM CZAS TYLKO DLA SWOJEJ RODZINY
          jest bezcenne.

          Ale... kiedy mi się kontrakt skończy, chyba wrócę do szkoły smile
      • marychna31 Re: O byciu nauczycielem. 02.07.10, 09:46
        patka_s napisała:

        > anulla1 napisała:
        >
        > > No tak studia łatwe proste i przyjemne, a potem praca na pół etatu-
        >
        > > oczywista motywacja.
        >
        > zapraszam więc na kierunek fizyka - pogadamy jak go skończysz wink

        Ja skończyłam fizykę-studia magisterskie i doktoranckie- dla mnie studia łatwe i
        przyjemne bo studiowałam to co pokochałam od 12 roku życiasmile Natomiast prawda
        jest taka, że ze wszystkich specjalizacji na fizyce nauczycielska jest
        najłatwiejsza, nie trochę łatwiejsza, ale śmiesznie łatwa. Szli na nią wszyscy,
        którzy w życiu by nie ukończyli fizyki doświadczalnej albo teoretycznej. A na
        medyczną to się w ogóle nie dostali.
    • madeleine.b Re: O byciu nauczycielem. 01.07.10, 11:34
      Nie zgadzam się w pełni, ale masz dużo racji. Ja wiedziałam na co się piszę, bo
      w szkole pracowałam już na studiach i nie było żadnego zaskoczenia. Co do godzin
      w domu, to uważam, że jest to kwestia bardzo subiektywna. Ja każdy sprawdzian,
      każdą grupę piszę sama, żeby nie było, że idę na łatwiznę i kseruję. I nie
      przechodzą one w roku na rok. Co roku są inne. Choćby dlatego, żeby uczniowie
      ich sobie nie przekazywali i żeby ich trochę zmusić do nauki.
      Udzieliłam się w wątku o wakacjach, bo to właśnie perspektywa miesiąca wakacji
      (w mojej szkole pół lipca i pół sierpnia się pracuje, choć przyznaję,że nie
      wszyscy nauczyciele - na mnie niestety padło) pomogła mi podjąć decyzję o pracy
      w szkole.
      Na forum nie bardzo da się dyskutować (sic!) bo tu raczej toczy się regularna
      wojna i nikt nie bierze pod uwagę racji tej drugiej strony, dlatego cokolwiek
      byś nie napisała to i tak nauczyciele są be. Na razie starcza mi motywacji,
      chęci i zapału, ale kto wie...może po kilku latach po prostu skupię się na tym,
      żeby odwalić swoje i mieć w d...
    • kawka74 Re: O byciu nauczycielem. 01.07.10, 12:03
      > Zaczne od tego że lubie swój zawód i nie jestem menczennicą

      Krzyczeć nie będę.
      Ale błędy u nauczyciela to wstyd.
      • anulla1 Re: O byciu nauczycielem. 01.07.10, 17:00
        Co do błędów- przepraszam nic nie mam na swoje usprawiedliwienie smile
        Co do studiów- łatwych prostych i przyjemnych- moje doświadczenia są
        takie właśnie, studiowałam równocześnie 2kierunki ( miałam stypendium
        naukowe), pracowałam na wolontariat i śpiewałam w chórze- z czym sie
        wiązały wyjazdy. Ale to fakt że za bardzo uogólniłam. Chociaż nadal
        twierdze, że studia nauczycielskie (ogólnie mówiąć) do trudnych nie
        należą porównując do innych zawodów.
        • kawka74 Re: O byciu nauczycielem. 01.07.10, 18:59
          > Co do błędów- przepraszam nic nie mam na swoje usprawiedliwienie smile

          Wypadkowa wykonywanego zawodu i obsesji szefa ;p
          Jestem polonistką, a mój szef wymaga od wszystkich nauczycieli bezbłędnej pisowni.
          Co do trudnych studiów - które w takim razie są trudne? Bo podobnież medycyna,
          mityczne studia, na których się umiera z wyczerpania dzień w dzień, też nie są
          takie straszne...?
        • anek130 Re: O byciu nauczycielem. 01.07.10, 19:06

          że się wtrącę: podoba mi sie twoje zdanie, własnie o takie coś mi
          cały czas chodziło.
          Ale jeszcze jedno: mówi się "kaganek oświaty" a nie "kaganiec"

          Ania
          • anulla1 Re: O byciu nauczycielem. 01.07.10, 20:23
            że się wtrącę: podoba mi sie twoje zdanie, własnie o takie coś mi
            > cały czas chodziło.
            > Ale jeszcze jedno: mówi się "kaganek oświaty" a nie "kaganiec"
            >

            Przeczytaj "Testament mój" Słowackiego.
            • anek130 Re: O byciu nauczycielem. 01.07.10, 21:40
              u niego jest przenośnią, a u Ciebie?

              Ania
              • anulla1 Re: O byciu nauczycielem. 01.07.10, 22:07
                Kaganiec oświaty to forma bardziej wzniosła patetyczna od kaganka-
                celowo jej użyłam , bo kaganek to może i niosę, ale kagańca to raczej
                nie.
                • anek130 Re: O byciu nauczycielem. 02.07.10, 07:48

                  to sa dwa różnoznaczne słowa.
                  Chyba polonistka nie jesteś i rozbiór wiersza , przynajmniej tego,
                  jakos Ci nie wyszedł. To nie miała być forma patetyczna tylko
                  przenośnia.
                  AniaMój Aluś
                  • anulla1 Re: O byciu nauczycielem. 02.07.10, 10:21
                    sjp.pwn.pl/szukaj/kaganiec
                    - drugie znaczenie!
                    • anek130 Re: O byciu nauczycielem. 02.07.10, 12:20
                      a to przepraszam, nigdzie takiego znaczenia wcześniej nie widziałam.

                      Ania
      • prze-tak Re: O byciu nauczycielem. 01.07.10, 20:06
        e, to pewnie MENczennicą miało być...smile
        • delecta Re: O byciu nauczycielem. 01.07.10, 21:11

          prze-tak napisała:

          > e, to pewnie MENczennicą miało być...smile

          Myślisz, że to od MEN-u? Chociaż wydaje mi się, że nie był to
          zamierzony dowcip, tylko błędna pisownia.
          I jeszcze jedna zagadka:
          >Pracowałam na wolontariat<
          • anulla1 Re: O byciu nauczycielem. 01.07.10, 21:59
            Dobra przeprosiłam z błędy. Znowu macie dyżurny temat, czemu to ma
            służyć, dowartościowujecie się- proszę bardzo.
            • patka_s Re: O byciu nauczycielem. 01.07.10, 22:02
              Nie przejmuj się, wystarczy podczytywać to forum smile nauczycielowi
              tutaj wszystko zostanie wypomnaine smile
              • iza232 Re: O byciu nauczycielem. 02.07.10, 09:36
                patka_s napisała:
                > Nie przejmuj się, wystarczy podczytywać to forum smile nauczycielowi
                > tutaj wszystko zostanie wypomnaine smile

                No wybacz, ale nauczyciel, a zwłaszcza logopeda, chyba nie powinien
                robić tak oczywistych byków ortograficznych i zjadać liter.
                • patka_s Re: O byciu nauczycielem. 02.07.10, 10:11
                  Chyba żadna z forumek nie powinna robić "byków" smile Każda w swoim
                  zawodzie, bez wyjątku, powinna posługiwać się poprawną i czystą
                  polszczyzną, czyż nie?
                • anulla1 Re: O byciu nauczycielem. 02.07.10, 10:25
                  > No wybacz, ale nauczyciel, a zwłaszcza logopeda, chyba nie powinien
                  > robić tak oczywistych byków ortograficznych i zjadać liter.

                  Racja święta racja, zatem jestem jednym z tych wielu niedouczonych
                  belfrów, i nie ma co dziwić że jest taki niski poziom polskiej
                  edukacji skoro mamy takich nauczycieli.
                  Pociesze cię w mowie nie popełniam błędów ortograficznych.
            • prze-tak Re: O byciu nauczycielem. 01.07.10, 22:06
              hej, hej - żartowałam tylkosmile bo tak się ładnie złożyło. Nie unoś się.
              Wszyscy popełniamy błędy.
              • anulla1 Re: O byciu nauczycielem. 01.07.10, 22:10
                No własnie nie unoszę się, zwisają mi te uwagi, a z tym MENem to mi się
                spodobało nawet chyba wprowadzę tą formę do mojego języka pisanego.
    • madzioreck Re: O byciu nauczycielem. 01.07.10, 22:32
      Dziękuję Ci za ten post. Mam kilka znajomych nauczycielek, i wszystkie, jak
      jedna, każdą moją wzmiankę, że się dziś umęczyłam w pracy, kwitowały wywodem, z
      którego jednoznacznie wynikało, że mają najcięższą i najpodlejszą robotę na
      świecie. W moim przypadku to jest katalizator do wypominania komuś wakacji,
      ferii, wolnych przerw świątecznych itd.
      Ja się domyślam, że cudze dzieci uczyć to nie jest bułka z masłem, ale mało kto
      ma lajtową, niestresującą pracę w komfortowych warunkach, miłej atmosferze itp.
      Dlatego do białej gorączki doprowadziło mnie hasło jednej dziewczyny, jak już
      jej zabrakło argumentów w dyskusji: "No wiesz, ale ja jestem rozliczana z
      wyników mojej pracy!" - wypowiedziane z wielkim oburzeniem. No ręce mi opadły...

      Pyskate dzieci? Roszczeniowi rodzice? A czym to się różni od moich klientów w
      banku, którzy często przychodzą chyba tylko po to, żeby się na kimś bezkarnie
      wyładować? Chyba tylko tym, że jak chodziłam do szkoły, to zdarzało się, że
      nauczyciele rzucali różne pogardliwe komentarze i padały różne epitety z "debil"
      włącznie, a ja przed agresywnym, chamskim klientem nie mogłam się bronić. Do
      tego pracowałam po 8, 9 godzin, zdarzało się czasem ponad 10. Jak musieli trzy
      minuty poczekać do kasy, bo kasjerka wyszła do toalety, też się zdarzało
      usłyszeć to i owo, a można było tylko się uśmiechnąć i przeprosić za to, że ma
      się potrzeby fizjologiczne, czy prawo do przerwy na posiłek. Raz, kiedy miałam
      do załatwienia sporo papierkowej roboty z jednym klientem, usłyszałam od
      zniecierpliwionej pani: No tak, pani ma pewnie płacone za godzinę, to pani się
      nie spieszy, i ma pani gdzieś, że ja tu czekam... już widzę, jak nauczyciel
      pokornie przeprasza rodzica, słysząc takie hasło. I również byłam rozliczana z
      wyników swojej pracy, to chyba normalne...
      Zabieranie pracy do domu - ależ zgadzam się, że jest to upierdliwe, ale nie
      tylko nauczycieli to spotyka.
      Hałas? Mój mąż cały dzień pracuje w hałasie, w kabinie ma latem ponad 40 stopni,
      pracuje 10 godzin... jak się spóźni na przystanek 3 minuty, to jest awantura,
      ale jak nauczyciel przychodzi 5 min po dzwonku, to jest OK i nic nie można
      powiedzieć, usłyszałam kiedyś w szkole, że przerwa jest dla nauczyciela, a nie
      dla ucznia...

      W każdym zawodzie są plusy i minusy, ja tego nie neguję. Wkurza mnie tylko, jak
      ktoś mi mówi, że ja to mam lekko, a ona to ma tak straaasznie, nikt nie pracuje
      ciężej niż ona...
      • delecta Re: O byciu nauczycielem. 01.07.10, 22:51
        madzioreck napisała:
        > ale jak nauczyciel przychodzi 5 min po dzwonku, to jest OK i nic
        nie można powiedzieć <
        Oj, chyba masz złe informacje. Właśnie "za pozostawienie klasy bez
        opieki w czasie zajęć" (bo tak to się nazywa), nauczycielom dostaje
        się najbardziej.
        • madzioreck Re: O byciu nauczycielem. 02.07.10, 10:34
          Być może moje informacje są nieświeże, ale tak było, kiedy chodziłam do szkoły.
          Więc nawet jeśli tak nie jest teraz, to punktualność nie jest jakimś wymogiem z
          kosmosu, dotyczy większości osób pracujących smile
          • patka_s madziorek 02.07.10, 11:03
            Chcę ci uświadomić taką recz: Jeśli pracujesz w banku, w sklepie, w
            firmie - za spóźnienie dostanie ci się od szefa, kierownika, zagrozi
            ci obniżeniem premii... nie wiem co jeszcze, nawet wywaleniem z
            pracy. jak ja się spóźnię nawet 2 minuty, a w tym czasie "moje"
            dzieci coś zmalują, zdarzy się upadek, jeden drugiego popchnie,
            skręci nogę, albo nie daj Boże coś gorszego, każdy pierwsz o co
            zapyta to gdzie był nauczyciel? Wolałabym być wówczas wywalona z
            pracy niż łazić po sądach przez wiele lat i stracić prawo
            wykonywania zawodu. A to tylko (a w przypadku nauczycieli aż)
            spóźnienie.
            • patka_s przepraszam za pomyłkę w nicku :) 02.07.10, 11:03
            • madzioreck Re: madziorek 02.07.10, 14:31
              Ja to rozumiem. Chodzi mi cały czas o święte oburzenie (mojej koleżanki na
              przykład), że ona tak musi, bo jak nie to grozi jej to i tamto, i o to, że
              nauczyciel to nie jedyny trudny i odpowiedzialny zawód na świecie smile Nie mam
              bladego pojęcia, jak mając pod opieką kilkanaście dzieciaków, można zapobiec
              wszelkim wypadkom i nawet nie chcę sobie wyobrażać, sama nie chciałabym być
              nauczycielka nawet za cenę tych wolnych wakacji.
              A tak nawiasem mówiąc, jeśli w trakcie mojego spóźnienia czy niedopełnienia
              obowiązków coś się stanie - nie wiem, napad czy coś, to też nie skończyłoby się
              na wywaleniu z hukiem z pracy, albo jak mój maż się za kółkiem zagapi albo
              zamyśli, wioząc ludzi, ale to już OT.
              • patka_s Re: madziorek 02.07.10, 15:44
                No wiesz, ale jakby nie było - wspomniałaś o spóźnianiu się, prawda?
                A nie dopełnienu obowiązków, zagapieniu się itp. Wiesz, tu nie
                chodzi o to, że zawód nauczyciela to najodpowiedzialniejszy,
                najtrudniejszy na świecie, wcale tak nie uważam. Tutaj chodzi cały
                czas o dzieci, których masz kilkanaście czy kilkadziesiąt sama pod
                opieką, odpowiadasz za nie, kto nie był nigdy w takiej sytuacji nie
                zrozumie tego.
    • zebra12 Re: O byciu nauczycielem. 02.07.10, 08:13
      Studia na mojej uczelni uważam za trudne i bardzo absorbujące.
      Absolutnie nie były lekkie i przyjemne. Ze 120 osób, ktore przyjęto
      na pierwszym roku, odpadło ponad 40 osób. To nie sielanka. Zależy
      jaki kierunek i na jakiej uczelni kończyłaś.
      Narzekanie jest w dobrym tonie? Kobieto! Umiałabyś żyć za te 2
      tysiaki z dziećmi? Ano nie! Skoro siedzisz na urlopie wychowawczym
      to znaczy, że Twoja praca nie jest Twoim źródłem utrzymania. No, 2
      tysie, jako kieszonkowe to fajna rzecz. Zawodu nie zmienię, bo
      pracuję w nim juz 10 lat, nie po to robię ten durny awans, zeby
      zaprzepaścić wszystko nad czym tyle lat pracowałam. I nie narzekam,
      bo pracę lubię, ale moją największą bolączką jest to, ze po 10
      latach pracy w jednym miejscu nie mam wciąz umowy na stałe. Czyli
      żadnej pewności co dalej. Nie mogę też w związku z tym wziąć
      kredytu. A niestety muszę.
      Powiem Ci, że gdybym miała męża, który przynosi dwa razy tyle co ja,
      gdybym mogła sobie iść na L4 (nie chodzę wcale, nawet gdy choruję),
      iśc na urlop wychowawczy czy dla poratowania zdrowia (muszę
      zoperowac nogę i od 9 lat nie mam na to czasu!!!), gdybym wiedziała,
      że moja pensja jest dopelnieniem domowego budżetu, to napisałabym
      taki sam post jak Ty!
      • anulla1 Re: O byciu nauczycielem. 02.07.10, 09:29
        Przecież nie czepiam się ciebie- gdybyś za te 2 tysiące pracowała w
        banku, sklepie, urzędzie też by ci było ciężko, bo sama utrzymujesz
        dzieci i to jest zrozumiałe. Chodzi mi o ogólna sytuację,
        nauczycielom nie jest tak tragicznie jak opowiadają.
        Ja mam męża, który zarabia przyzwoicie, dlatego mogłam w jednej
        szkole iść na wychowawczy a w drugiej pracować tylko na pół etatu.
        Ale gdy pracowałam na te 1,5 etatu, koleżanki w pracy narzekając na
        brak kasy, bardzo mi się dziwiły poco ja tak się meczę, skoro mój mąż
        też zarabia....
        • zebra12 No poza tym, to się z Tobą zgadzam. 02.07.10, 10:29
          Lubię dzieci. Zawsze chciałam mieć własne i dlatego wybrałam taki
          kierunek studiów. Ważne było dla mnie bym miała czas dla własnych
          dzieci no i te wakacje. Uznałam, że to idealna praca dla kobiety-
          matki. Nie przypuszczałam, że po 12 latach małżeństwa zostanę
          samotna matką. O ile zaorbki nie sa ogólnie złe, o tyle jeśli stają
          się one jedynym źródłem utrzymania to stają się kiepściutkie...
          • anek130 Re: No poza tym, to się z Tobą zgadzam. 02.07.10, 12:23

            jak każda samotnie wychowująca i zarabiająca kobieta, któa ma 2
            tysiące, że tak powtórzę. Zapewnie niektóre, i to nawet po studiach,
            mają mniej. NIe jesteście wyjatkiem.

            Ania
            • purpurowa_komnata Re: No poza tym, to się z Tobą zgadzam. 02.07.10, 12:49
              Anek jak zwykle na posterunku-że też tylko księgowe są bez wad-a
              raczej jedna anek130
              • anek130 Re: No poza tym, to się z Tobą zgadzam. 02.07.10, 12:54
                nie rozumiem, ktoś mówił, że nie mam wad???? daj linka plissss

                Ania
                • purpurowa_komnata Re: No poza tym, to się z Tobą zgadzam. 02.07.10, 13:01
                  Wypowiadasz się krycznnie jedynie w wątkach o nauczycielach-
                  im wytykasz wady, nigdy nie napiszesz nic krytycznego o sobie.
                  Nie mam wolnego czasu ale jeśli chcesz to w wyszukiwarce sporo tego-
                  poczytaj sobie.






                  17.06.2009smile
                  • anek130 Re: No poza tym, to się z Tobą zgadzam. 02.07.10, 13:08
                    to źle mnie zrozumiałas, ja im nie wytykam wad, bo wady to może
                    mieć charakter. Ale jeśli uważasz, że wieczne narzekanie (ujmę to w
                    skrócie) to wada nauczycieli to owszem. I chyba nie sądzisz, że we
                    własnych wątkach bedę pisać o swoich wadach? bo jakoś wśród
                    nauczycielskich wątków nie widziałąm słów krytyki wobec samych
                    siebie, więc nie oczekuj tego ode mnie.

                    Ania
                    • purpurowa_komnata Re: No poza tym, to się z Tobą zgadzam. 02.07.10, 13:21
                      A ja widziałam i to całkiem sporo.Jak o własnych wadach\wadach
                      śrowiska pisali. To k woli sprawiedliwości -jeśli jesteś taka
                      obiektywna to idź na samodzielną matkę i napisz-"jeśli któraś ma 2
                      tys dochodu i ma trójkę dzieci-to nie ma źle". Tu jest różnica. Ale
                      jej nie zobaczysz-bo nie chcesz.Ale nauczycielce wszystko
                      wytkniesz wink. Co do mnie to nie zamierzam nikogo bronić bo mam
                      sporo własnych spraw na gowie- i jak się komuś nie podoba-niech
                      zawód zmieni.
                      • purpurowa_komnata Re: No poza tym, to się z Tobą zgadzam. 02.07.10, 13:23
                        Mooka np. pisze co jej się nie podoba w podejściu nauczycieli- jej
                        prawo-nawet jak pisze o d... Maryni
                        • purpurowa_komnata Re: No poza tym, to się z Tobą zgadzam. 02.07.10, 13:24
                          Przepraszam za błąd w nicku.
                        • moofka Re: No poza tym, to się z Tobą zgadzam. 02.07.10, 13:24
                          mam wrazenie ze twoja sprawnosc jezykowa nie jest na najlepszym
                          poziomie uncertain
                          • purpurowa_komnata Re: No poza tym, to się z Tobą zgadzam. 02.07.10, 13:26
                            Masz szanowna dyskutantko wrażenie jedynie-tu się zgadzam w 100% z
                            Tobą.
                            • moofka Re: No poza tym, to się z Tobą zgadzam. 02.07.10, 13:28
                              skads sie bierze
                        • anek130 Re: No poza tym, to się z Tobą zgadzam. 02.07.10, 13:34
                          a co to znaczy o d...Maryni? przecież wyraxnię mówię co mi się nie
                          podoba? może podasz przykład co masz na myśli??

                          Ania
                          • purpurowa_komnata Re: No poza tym, to się z Tobą zgadzam. 02.07.10, 13:46
                            Nie napisałam, że Ty o d... Maryni piszesz- nie żartuj sobie teraz.
                            Co do narzekania w jakimkolwiek zawodzie- wg mnie jest bezcelowe. Ja
                            mam prostą zasadę:"jest źle-robić wszystko aby było lepiej- np. mało
                            płacą-szukać dodatkowej pracy. Jak się nie da zmienić pracy- to
                            nawet zmienić zawód".
                            Więc i mnie trochę narzekanie nauczycieli dziwi-ale dziwi mnie to
                            nie tylko u nich- to tyle na ten temat.Nie chodzi o to czy mają
                            rację-pewnie tak-tylko i tak narzekanie nie zmieni sytuacji.
                            • anek130 Re: No poza tym, to się z Tobą zgadzam. 02.07.10, 13:53
                              mnie też nie dziwi ich narzekanie, mnie dziwi ich głosne narzekanie.
                              I to narzekają przed kim? przed administracja, sprzataczkami???przed
                              tymi, którzy maja mniej i gorzej. wstyd by mi było na ich miejscu- o
                              nic więcej mi nie chodzi. Ja tez narzekam, ale w gronie innych
                              szkolnych księgowych i nie przyszłoby mi do głowy pójść do np.
                              sprzataczki szkolnej i biadolić jej , jak to mam mało i jak to nie
                              mogę na zagraniczne wczasy pojechać, bo ona pewnie nawet w Polsce
                              może pomarzyć o takim urlopie.

                              Ania
                              • purpurowa_komnata Re: No poza tym, to się z Tobą zgadzam. 02.07.10, 14:01
                                A co to zmieni-co, kto do kogo i jak głośno narzeka? Nic. Akurat u
                                nauczycieli nic z pewnością-przy tak kiepskim postrzeganiu tej
                                profesji wśród społeczeństwa-zwłaszcza.
                                I co z tego,
                                • anek130 Re: No poza tym, to się z Tobą zgadzam. 02.07.10, 14:04
                                  ale nie czujesz żadnego niesmaku, nietaktu? nie chodzi o to czy to
                                  coś zmieni czy nie? a skoro nic nie zmieni to po to robią
                                  nauczyciele???? naprawde miłoby ci było słuchac np. prezesa
                                  banku ,że nie zarobi w tym miesiącu 50 tysięcy tylko 45 tysięcy? i
                                  co ona zrobić? jak ma przezyc za ta głodowa pensję?
                                  oczywiście mam nadzieję,że rozumiesz teraz mój przykład i
                                  porównanie ??
                                  Ania
                                  • purpurowa_komnata Re: No poza tym, to się z Tobą zgadzam. 02.07.10, 14:17
                                    Nie rozumiem.Bo zawsze była i będzie dysproporcja w zarobkach.
                                    Być powinna-tyle ,ze może nie aż tak duża. A myślisz, że takich
                                    prezesów nie ma?. On to ocenia ze swojego punktu widzenia. Co do
                                    mnie słysząc takiego narzekającego,któremu się wg mnie bardzo dobrze
                                    powodzi, to myślę sobie co zrobić aby i mnie było lepiej-albo co
                                    zrobiłam nie tak,że mam nienajlepszą sytuację.
                                    • anek130 Re: No poza tym, to się z Tobą zgadzam. 02.07.10, 14:26

                                      o własnie- a ja słyszę tylko głosy nauczycieli- nie po to się tyle
                                      uczyłam, żeby pracowac w innym zawodzie.I nie chodzi mi o to, że
                                      prezes banku zarabia dużo bo dobrze wiem, że tacy prezesi są,
                                      dlatego podałam ten przykład. Ale chciałam ci wytłumaczyć, dlatego
                                      uważacie, że nikt was nie szanuje, nie popiera itp.- bo ja będąc np.
                                      sprzataczką słysząc po powrocie z wakacji, gdzie to który nauczyciel
                                      nie był i czego nie widział, a w ciągu roku nasłucha się narzekania
                                      na niskie zarobki to co ma mysleć? jak ma was szanować? jak hasło
                                      waszego przewodniczącego ZNP to "głodowe pensje"- to ja sie pytam co
                                      ma jeść sprzątaczka??? i jak ma sobie to wytłumaczyć ?

                                      Ania
                                      Mój Aluś
                                      • purpurowa_komnata Re: No poza tym, to się z Tobą zgadzam. 02.07.10, 14:29
                                        > uważacie, że nikt was nie szanuje, nie popiera itp.- bo ja będąc
                                        np.
                                        > sprzataczką słysząc po powrocie z wakacji, gdzie to który
                                        nauczyciel
                                        > nie był i czego nie widział, a w ciągu roku nasłucha się
                                        narzekania


                                        o przepraszam- kogo was?
                                        Ja tam nic takiego w mojej pracy nie usłyszałam-nie wszyscy pracują
                                        w szkole.
                                        • anek130 Re: No poza tym, to się z Tobą zgadzam. 02.07.10, 15:04
                                          nie jesteś nauczycielka?
                                          • purpurowa_komnata Re: No poza tym, to się z Tobą zgadzam. 02.07.10, 15:10
                                            Aktualnie jeśli chodzi o nauczanie to jestem studentką i to nie
                                            studiów pedagogicznych. To tyle o sobie.
                      • anek130 Re: No poza tym, to się z Tobą zgadzam. 02.07.10, 13:24
                        bo środowisko nauczycieli znam bardzo odbrze, więc dlatego sie
                        odzywam, bo zazwyczaj robię to wtedy jak wiem o czym mówię. Ty, jak
                        sama mówisz, pisałas o wadach własnego środowiska, a nie o swoich-
                        to róznica, więc powtarzam- nie wymagaj ode mnie żebym się tu
                        spowiadała. A środowiska księgowych po prostu nie ma, bo jestem w
                        szkole sama, więc i na ten temat nie mogę nic powiedzieć.
                        Ania
                  • moofka Re: No poza tym, to się z Tobą zgadzam. 02.07.10, 13:13
                    purpurowa_komnata napisała:

                    > Wypowiadasz się krycznnie jedynie w wątkach o nauczycielach-
                    > im wytykasz wady, nigdy nie napiszesz nic krytycznego o sobie.


                    bo w odroznieniu od ciebie niektorzy prowadzac dyskusje trzymaja sie
                    tematu
                    to cenna umiejetnosc nie chrzanic o dupie maryni, nie wiem czy da
                    sie wycwiczyc, ale poprobuj, warto

                    > Nie mam wolnego czasu ale jeśli chcesz to w wyszukiwarce sporo
                    tego-
                    > poczytaj sobie.
                    >
                    >
                    >
                    >
                    >
                    >
                    > 17.06.2009smile
            • kub-ma Re: No poza tym, to się z Tobą zgadzam. 02.07.10, 15:10
              Czy to wyjątek czy nie to bez znaczenia. Dla mnie absurdalną jest
              sytuacja w której wykształcona kobieta po latach ciężkiej pracy nie
              może utrzymać siebie i dzieci. To w takim razie kto powinien mieć
              taki "przywilej" utrzymania siebie i dzieci z własnej pracy?

              • anek130 Re: No poza tym, to się z Tobą zgadzam. 02.07.10, 15:22

                ja tez jestem wykształcona a za swoja pensje nie utrzymałambym nawet
                jednego dziecka i co? absurd? oczywiście, ale miliony tak mają.
                Takie mamy państwo.

                Ania
                • kub-ma Re: No poza tym, to się z Tobą zgadzam. 02.07.10, 15:35
                  Tak absurd. I to mnie przeraża.
                • purpurowa_komnata Re: No poza tym, to się z Tobą zgadzam. 02.07.10, 15:44

                  > ja tez jestem wykształcona a za swoja pensje nie utrzymałambym
                  nawet
                  > jednego dziecka i co? absurd? oczywiście, ale miliony tak mają.


                  To to zmień-zamiast patrzeć,ze ktoś ma łatwiej. Jest to czasem
                  bardzo trudne-ale nie mów,że ktoś tak inteligentny jak Ty nie da
                  rady-bo coś...
                  • anek130 Re: No poza tym, to się z Tobą zgadzam. 02.07.10, 15:55
                    ale ja nie chcę zmieniac pracy bo ją lubię, a w przeciwieństwie do
                    nauczycieli nie trąbię o tym wszem i wobec.

                    Ania
                    • purpurowa_komnata Re: No poza tym, to się z Tobą zgadzam. 02.07.10, 16:07
                      no widzisz-a oni mówią,że jej nie lubią?
                      raczej na co innego narzekają
          • kub-ma Re: No poza tym, to się z Tobą zgadzam. 02.07.10, 15:06
            Moim zdaniem zarobki są kiepskie, jeżeli mieszka się w Warszawie.
            • anulla1 Re: No poza tym, to się z Tobą zgadzam. 02.07.10, 15:51

              > Moim zdaniem zarobki są kiepskie, jeżeli mieszka się w Warszawie.
              >
              >

              Niekoniecznie w Warszawie macie dodatek motywacyjny wyższy- koleżanka
              ma 500zł, ja w Krakowie mam 80zł. A koszty utrzymania są takie same
              jak w Warszawie.
              • kub-ma Re: No poza tym, to się z Tobą zgadzam. 02.07.10, 16:19
                Nie wiem, czy koszty utrzymania są takie same czy nie, bo nigdy nie
                porównywałam. Jeżeli chodzi o dodatek, to może być tak wysoki,
                zależy od szkoły. A te 80 zł to jest maksymalna stawka? Są jakieś
                widełki?
      • anek130 Re: O byciu nauczycielem. 02.07.10, 12:22

        i oczywiście tylko nauczycielki zarabiaja 2 tysiące i mają na
        wychowaniu dzieci.??

        Ania

        • zebra12 Re: O byciu nauczycielem. 02.07.10, 15:04
          No jasne, że nie, ale piszemy tu o nauczycielach, nie?
        • anek130 Re: O byciu nauczycielem. 02.07.10, 15:08
          to nic nie szkodzi, ale nauczyciele widza tylko czubek własnego nosa.

          Ania
          • kali_pso Re: O byciu nauczycielem. 02.07.10, 15:16


            Cyferki, z nadmiaru żółci, przed oczami Ci nie brykają
            jeszcze?..hehehehehh

            Rozumiem, że koniec roku szkolnego to traumatyczne wydarzenie dla
            kogoś, kto taką niechęcią pała do tych, co sobie teraz na wolnym
            siedzą, kiedy samemu trzeba pracować( śledząc jednocześnie
            obsesyjnie w necie co by tu jeszcze na tych wstrętnych obiboków
            napisaćwink, ale....rada z terapią, droga Anek, terapią...weź ją pod
            uwagęwinkp
            • anek130 Re: O byciu nauczycielem. 02.07.10, 15:23
              nie zazdroszcze nauczycielom wakacji, bo ja sama moge sobie
              swobodnie regulowac czas pracy nie tylko w ciągu roku szkolnego, ale
              szczególnie w czasie wakacji. Mi nie ewidencjonuje sie czasu pracy.

              Ania
        • patka_s Re: O byciu nauczycielem. 02.07.10, 15:46
          anek130 napisała:

          >
          > i oczywiście tylko nauczycielki zarabiaja 2 tysiące i mają na
          > wychowaniu dzieci.??
          >


          Jak ja będę zarabiała 2 tysiące NA RĘKĘ rozumiem jako nauczyciel to
          dzieci będą już prawie odchowane tongue_out Niestety, kwoty trochę z
          kosmosu smile
          • anek130 Re: O byciu nauczycielem. 02.07.10, 15:57
            to nie moje słowa a jedynie cytat jednej z przedmówczyń-nauczycielek.

            Ania
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka