Dodaj do ulubionych

Nie potrafię przejść obojętnie a nie wiem co robić

22.03.04, 22:46
Obserwuj wątek
    • galia29 Re: Nie potrafię przejść obojętnie a nie wiem co 22.03.04, 22:55
      Za szybko nacisnęłam enter przepraszam.
      Zawsze byłam wrażliwą osobą ale odkąd mam dziecko, nie potrafię sluchać histori
      o chorych lub porzuconych dzieciach.Opłakuję wszystkie nieszczęścia dzieci ale
      wiem ,że to nie pomoże.A chce pomóc, muszę bo nie potrafię przestać myśleć o
      tych dzieciach, nie potrafię żyć obok.Ale nie wiem co zrobić, wiem trzeba
      wysyłać pieniądze na konta i na fundacje ale nie wiem gdzie i nie wiem czy to
      nie za mało -może można zrobić więcej.Powiedzcie mi co, wiem że są wśród Was
      osoby które pomagają na przykład choremu na białaczkę Tomkowi, ja też chcę
      pomóc, podpowiedzcie mi jak.Bo tych dziecięcych nieszczęść jest tak dużo,że
      nawet nie wiadomo od czego zacząć a przecież nie sposób żyć jakby nigdy
      nic.Przepraszam strasznie się rozkleiłam ale wiem że to nie jest słomiany zapał
      i jednorazowe wzruszenie.Pomóżcie mi pomóc.Ewa
      • ja275 Re: Nie potrafię przejść obojętnie a nie wiem co 23.03.04, 03:29
        moze na stronie pajacyk.pl sa jakies dodatkowe informacje - szlachetne z Twojej
        strony ze chcesz pomagac dzieciom !!! BRAVO
      • l.e.a Re: Nie potrafię przejść obojętnie a nie wiem co 23.03.04, 08:57
        Słońce smile

        Do osób potrzebujących, a zwłaszcza dzieci naprawdę nie trudno dotrzeć smile
        pomagam ludziom ile wlezie, głównie dzięki moim przyjaciołom i e-mamom, które
        mnie wspieraja w dzialaniu. JA tych ludzi poprostu spotykam na ulicy, w
        szpitalu, w przychodni, wystarczy spojrzec na dziecko, które wraca ulica ze
        szkoły widać, że spodnie polatane, kurtka za duża, sprana bo noszona już przez
        2 rodzeństwa. Dużo ludzi potrzebujących znajduje w internecie, tak właśnie
        poznałam Michała - ojca Tomka, później było spotkanie w realu smile
        Dzieciom staram sie pomóc poprzez kontakt z nauczycielami w szkolach i
        przedszkolach, to one wysyłają do mnie rodziców, którzy nie maja kurtek czy
        butów dla dzieci. Czasem sama zaczepiam ludzi np. w przychodni, kiedy podsłyszę
        rozmowy kobiety jak jej ciężko. Mieszkam w miejscowości gdzie jest ogromne
        bezrobocie, a wokól popegeerowskie wioski, zapotrzebowanie na pomoc jest
        OGROMNE, są w śród potrzebujacych i przewlekle chore dzieci, które nie mają
        szans na nagłośnienie poprzez media. Galiu - mam kontakt z ludźmi
        potrzebujacymi, jeżeli zechcesz np. konto rodziców Tomka, lub ich adres, mail
        tel itp lub zechcesz komus konkretnemu pomóc, a nie bedziesz wiedziec jak to
        uczynic pisz do mnie na priva, chętnie Ci pomogę.

        pozdrawiam ciepło - lea
        • galia29 do Lei 23.03.04, 13:28
          Lea ja jestem młot,jak się pisze do Ciebie na priva??
          • l.e.a Re: do Galii 23.03.04, 14:45
            na priv, to znaczy na maila - każdy user na forum ma maila gazetowego, możesz
            napisać do mnie na: l.e.a@gazeta.pl

            pozdrawiam ciepło - lea
    • kalpa Re: Nie potrafię przejść obojętnie a nie wiem co 23.03.04, 08:18
      Witaj!
      To naprawdę godne naśladowania, że chcesz coś zrobić dla innych i że nie umiesz
      przejść obok cierpiącego.
      Ze swojej strony mogę dać Ci parę drobnych, ale istotnych wskazówek, żebyś nie
      została oszukana, a pieniążki, czy rzeczy nie trafiły tam, gdzie nie muszą.
      Po pierwsze: uważaj na wszelkie uliczne zbórki, sprzedawane krzyżówki, czy
      jakieś gadżety. Teoretycznie zawsze są na nich konta i telefony, ale może to
      być pic na wodę, po prostu dobrze wygląda, a większość ludzi i tak nie
      interesuje się tym bliżej, tylko kupuje ze współczucia dla kogoś tam.
      Oczywiście może za tym stać naprawdę chore, potrzebujące dziecko, ale warto
      sprawdzić jaka część dochodu z danej zbiórki trafia do osoby potrzebującej, bo
      czasem jest to rażąco mało. I to Ci mówię z doświadczenia, bo kiedyś
      sprawdzałam.
      Po drugie: jeśli chcesz komuś faktycznie pomóc, to spróbuj dotrzeć do danej
      osoby osobiście, mam na myśli porozmawianie z nią. Kiedyś była głośna sprawa,
      że na konto pewnej fundacji wpłynęły pieniądze dla chłopca chorego na
      pęcherzycę i jego matka nie mogła nimi dysponować wedle uznania, tylko z każdej
      złotówki musiała się rozliczać przed właścicielelm konta, żebrac i doświadczać
      wszelkich upokorzeń, nie mówiąc o tym, że nikt poza nią nie miał świadomości co
      naprawdę jest chłopcu potrzebne. Dlatego najlepiej dać konkretnej osobie do
      ręki.
      Po trzecie: w różnych programach typu "Uwaga", gazetach "Naj", "Pani Domu" itp
      są opisywane dramatyczne losy ludzi i są to historie prawdziwe. Wtedy
      kontaktując się z redakcją masz 100% pewności, że pomagasz osobie naprawdę
      potrzebującej, a nie wspierasz oszustów, czy przy okazji czyjejś choroby jakiś
      bossów. Tak niestety bywa, był o tym reortaż w tv.
      Na koniec podzielę się własnym doświadczeniem. Oprócz pomocy konkretnym emamom,
      zdarza mi się też finansowo wspierać rózne dzieci, właśnie chore. U nas w
      markecie jest często zbiórka na konkretne, chore dziecko, jest jego zdjęcie,
      telefon, wszelkie dane. Można sprawdzić. To mnie przekonuje. Kiedyś
      w "Zwierciadle" był wstrząsający artykuł o młodej dziewczynie z domu dziecka,
      ktora doznała tak wielu krzywd w życiu, ale nie poniosła dalej przemocy, tylko
      wychowuje swoje dzieci w tym jedno niewidome nie mając nikogo, radząc sobie na
      wszelkie sposoby, żeby zapewnić im jakieś godna warunki. Redakcja napisała, że
      jeśli ktos chce pomóc, to oni udostępnią adres. Wysłałam jej paczkę i list,
      odpisała mi. Byłam pewna, że to prawdziwa historia.
      Natomiast z dużą rezerwą podchodzę do pań z opieki społecznej, bo kiedyś
      znajomi dali mi furę zabawek, zeby dać biedniejszej mamie, więc zadzwoniłam do
      lokalnego ośrodka. Przysłali do mnie panią, która ponoć klepie biedę i nic dla
      dzieci nie ma, a w efekcie przyszła do mnie pani, która na dzień dobry
      skrytykowała to, co mam ( a to były naprawdę piękne pluszaki ilalki) i
      stwierdziła, że ona ma lepsze, a te weźmie, bo skoro dają to trza brac. Sprzeda
      i bedzie jakaś kasa. Byłam tak oszołomiona jej tupetem, że mnie ścieło. Na
      drugi raz postanowiłam sama poszukać potrzebującego.
      No to tyle
      Pozdrawiaqm ciepło
      Kalpa
    • agablues Re: Nie potrafię przejść obojętnie a nie wiem co 23.03.04, 09:26

      Warszawskie Hospicjum dla Dzieci
      Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą....
      • galia29 Re: Nie potrafię przejść obojętnie a nie wiem co 23.03.04, 13:24
        Bardzo dziękuje-wszystko sobie przemyślę i będę działać>Dziękuję,że
        odpisałyście.Pisałam wczoraj swój post pod wpływem ogromnego wzruszenia a potem
        się zawstydziłam.Nie chęciami oczywiście tylko trudno ubrać w słowo potrzebę
        zrobienie czegoś dla ludzi tak by uniknąć patetyki i bałam się,że posądzicie
        mnie że chcę pokazać jaka to jestem dobra publicznie zamiast robić coś po cichu
        ale naprawdę potrzebuje sensownego planu, bo tych nieszczęść jest tak wiele,że
        w pierwszej chwili przytłacza uczucie,że nie sposób pomóc wszystkim, a z
        drugiej strony pieniądze tak cholernie niestety ważne to najmniej co można dać
        dzieciom które umierają z choroby czy z samotności.Dziękuje za wiarę w
        szczerość moich chęci.Ewa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka