milenium5
23.03.04, 17:18
Moja mama zawsze chciała mieć dwóch synów. Uwielbiała dzieci, a w
szczególności małych chłopców. Miała mnie i mojego brata. Gdy dorośliśmy
zapowiadało się, że będzie teściową z dowcipów. Zięć (mój mąż) owszem, łatwo
go zaakceptowała, ale synowa... O wiele młodsza od mojego brata, dziecko
prawie. Moja mama: niesamowicie despotyczna, taka która wszystko wie
najlepiej, uwielbia rządzić i nie przyjmuje do wiadomości, że ktoś może mieć
inne zdanie. Według niej nie istaniała kobieta, która byłaby dość odbra dla
jej synka. Ja wcześnie wyprowadziłam się z domu. kocham moją mamę, ona na
pewno kocha mnie, ale 24 godziny pod jednym dachem... Mój brat i moja bratowa
postanowili zamieszkać razem z moją mamą. Mieszkałam bardzo daleko, bywałam w
domu raz do roku. Moja bratowa była idealną gospodynią. Mój brat uciekał z
domu. Gdy moja mama dowiedziała się, że jestem w ciąży była najszcześliwszą
osobą na świecie. Gdy było wiadomo, że będzie chłopiec, postanowiła
zamieszkać z nami na kilka miesięcy po porodzie, aby opiekować się wnukiem.
Bałam się, ale było dobrze. Pomagała mi we wszystkim, rozpieszczała mnie,
mojego męża i dziecko. Potem były niekończące się prezenty i odiwedziny
zakochanej babci. Była dumna, że chłopiec taki mądry, zdolny i do niej
podobny. Absolutnie ukochany wnuczek. W jego pierwsze urodziny moja bratowa
urodziła dziewczynkę. I stało się coś dziwnego - prawie z dnia na dzień mój
mały przestał się dla babci liczyć. Teraz były niekończące się zachwyty nad
wnuczką i synową. Mnie nieustannie krytykuje. Ją uwielbia. Zawsze staje po
jej stronie, nawet wtedy, gdy postanowili się rozstać z moim bratem. Wnuczka
jest ósmym cudem świata - choć mówiła, chodziła itd dużo później niż mój syn
w jej wieku (jakie to ma znaczenie?) ciągle podkreśla, jaka jest mądra i
zdolna. Mój syn zaczął mówić gdy miał rok. Moja bratanica ma 2 lata i nic nie
mówi, ale babcia twierdzi, że jej odwrotnie. Gdy przyjeżdżamy do domu, mój
syn inrytuje ją. Ciągle go poucza, ironizuje, docina. Dokładnie w ten sam
sposób zachowuje się moja bratowa. Nie daj Boże, gdy mój syn w zabawie
popchnie swoją kuzynkę, albo zabierze jej zabawkę. Mieliśmy dość,
przestalismy tam jeździć. Czuję się dziwnie. Przecież to maja mama. Czy
zdażyło sie Wam, aby Wasze mamy, albo teściowe różnicowały wnuki? Czy to
prawda, ze dzieci bardziej kochają dziadkowie ze strony mamy? Jeżeli tak, to
dlaczego u mnie jest inaczej?