Dodaj do ulubionych

kopne go w dupsko

    • anomalia_pogodowa81 Re: kopne go w dupsko 04.09.10, 17:51
      Lalko, jesteś bardzo dzielna, wiesz?
      Zgadzam się ze wszyskimi dziewczynami - Twój mąż to nie tylko cham i prostak, ale do tego
      KLASYCZNY przykład przemocowca. Czytając cały wątek i śledząc Twoje decyzje w tej sytuacji
      bałam się bardzo, że zmiękniesz - nabierzesz się na jego obietnice i próby załagodzenia sytuacji i
      CHOLERNIE się ucieszyłam, że się nie dałaś smile
      Twój mąż będzie Cię jeszcze zapewniał sto razy o swojej miłości i przywiązaniu, być może nawet
      zacznie Cię przepraszać. Wszytko to będzie gó... warte. Zwróć uwagę na obelgi, których również
      w międzyczasie nie będzie Ci żałował.
      Wiem, że piszę to z dużą pewnością siebie, ale Twój mąż jest tak przewidywalny w swoim
      schemacie że to aż smutne.
      Jesteś w świetnej sytuacji - masz pracę, rodzinę, która chce i może Cię do siebie przyjąć - korzystaj
      z tego!!!
      I nie obawiaj się ani trochę gróźb męża, że rozwód będzie dla Ciebie koszmarem. Nic Ci się nie
      stanie. Rozwód dostaniecie od ręki, on nie będzie miał tu nic do gadania, jedyna kwestia sporna to
      będzie majątek, ale jeśli z niego zrezygnujesz to papiery rozwodowe podpiszesz, zanim się
      zorentujesz smile

      I jeszcze offtopic: zachwyca mnie na tym forum, jak wielokrotnie w miarę kolejnych wypowiedzi
      autorek wątków zaczyna wyłaniać się prawdziwy obraz różnych sytuacji... Zaczyna się jak tutaj (od
      głupich komentarzy) a potem okazuje się, o co tak naprawdę chodzi w danej sytuacji, widać racje
      różnych stron itd... Coraz częściej czytam tu takie wątki...

      Anyway - trzymaj się Lalka!!!!!
      • lalka-on-line Re: kopne go w dupsko 04.09.10, 19:25
        dzieki za slowa otuchy,wchodze na forum i widze swoj watek znowu wiec weszlam poczytac i
        podtrzymac sie na duchusmile
        kolezanka mnie odwiedzila dzis i tez wspiera w decyzji,faktycznie mam szczescie ze sa zyczliwe dusze
        wokol bo jest wiele tragedii gdzie ludzie sa zdani tylko na siebie i borykaja sie z obojetnoscia i
        brakiem kasy zeby rozwiazac problem.
        takze staram sie nie dramatyzowac chociaz lekko nie jest i dol lapie.
        kurcze,gadalam z nim przez telefon dzis,spytalam czy wie ze ze ja powaznie mowie ,ze to sie moze
        skonczyc rozwodem,ze czemu nie rozumie,echh,powiedzial ze bardzo mu mnie brakuje ,najbardziej i
        ze go skazalam na smiesznosc bo kumple niby sie dziwia[oczywiscie musial sie pozalic juz] ze on tak
        zonie pozwala sobie na leb wchodzic-powiedzialam"a jak ci powiem ze nigdy nie wroce" to on w
        smiech a potem ze siekiera drzwi rozwali i mnie wyniesie i sie smial jakie to zabawne.
        czuje ze tylko go smiesza moje proby rozmowy bo on uwaza ze ja mam focha tylko i nawet dlatego
        bardzo sie nie wysila bo mysli ze u mamusi posiedze i wroce skruszona.
        ja nie wiem czy ja robie wrazenie jakiejs idiotki czy to dlatego ze mu sie nigdy nie postawilam i mnie
        lekcewazysad
        przyslal mi zdjecie na komore z soba w roli glownej i z tekstem kocham mojego kwiatuszka.sad((((
        ech,porazka.
        • miaowi Re: kopne go w dupsko 04.09.10, 19:37
          Mnie niepokoi to, że "najbardziej to, że go naraziłam na śmieszność".
          Ma w d.pie ciebie, twoje uczucia i rozterki - dla niego jest najważniejsze żeby był maczo. A tu się nagle
          jego wlasność postawiła. OJ, nie będzie taryfy ulgowej.
          Czy masz mozliwość wyjechać?
        • anomalia_pogodowa81 Re: kopne go w dupsko 04.09.10, 19:41
          No widzisz? Słowa czułości i lekceważenie jednocześnie, a to dopiero początek jak sądzę.
          Ten facet robi wszystko zgodnie z oczekiwaniami...
          Swoją drogą szlag mnie trafia jak to wszystko czytam, chyba nie umiałabym zapanować nad sobą
          gdybym go spotkała na swojej drodze.
          I pamiętaj - jemu bardziej zależy na pięknym obrazie siebie niż rzeczywistym życiu. Dlatego bardziej
          cierpi przez to, że kumple go nie szanują niż przez to, że odeszłaś.
        • falka32 Re: kopne go w dupsko 04.09.10, 21:08
          Lalka, ja mam nadzieję, że twoja wyprowadzka to nie jest forma negocjacji nowych
          warunków małżeństwa. Nie jestem pewna, czy ty sobie do końca zdajesz sprawę, w
          co wdepnęłaś i w jak dużym niebezpieczeństwie jesteś. Tragedie w takich
          związkach są związane z tym, że kobiety czasem do swojego końca na OIOMIe są
          przekonane, że sytuacja nie jest aż tak poważna, jak mówią wszyscy naokoło. I że
          nie może być tak źle, skoro on mówi, że ją kocha, skoro stać go było na
          szlachetne, czułe i wielkoduszne gesty w czasie kolejnych faz "miesiąca
          miodowego", przeplatanych z horrorem. I że ona zna go lepiej, niż reszta, a ta
          reszta nic nie rozumie. Bo ona wie, jaki dobry, kochany i cudowny potrafi być,
          kiedy ma lepsze dni i jak potrafi sprawić, że ona czuje się jak królewna. To
          jest choroba, która może skończyć się twoim zgonem lub kalectwem, nie lekceważ
          tego, nie daj się omamić. Może rozwijać się wiele lat, początkowo wyglądając
          łagodnie, jak zwykłe docieranie się małżeństwa, ale jej rozwój jest nieuchronny
          i nieubłagany a u ciebie są wszystkie symptomy jasne i czytelne jak na dłoni,
          nie ma cienia złudzeń, że u ciebie jest i będzie inaczej. Jeżeli podjęłaś
          decyzję, to musisz ją przeprowadzić do końca, uodpornić się na jego gierki,
          manipulacje i przede wszystkim zapomnieć, że to jest człowiek. To jest potwór,
          który świetnie potrafi udawać człowieka.

          Masz cholerne szczęście, że uświadomiłaś sobie zagrożenie na etapie, kiedy
          możesz z tego się jeszcze stosunkowo łatwo uwolnić. Może będziesz miała siekierę
          w drzwiach, przebite opony i wzywanie policji, ale nie będziesz musiała uciekać
          ze skatowanym dzieckiem w nocy do szpitala ani twoje dziecko nie będzie musiało
          oglądać na żywo, jak wygląda gwałt z użyciem tępych narzędzi. Masz jeszcze
          własne pieniądze (jeżeli z nim zostaniesz, wkrótce nie będziesz ich miała i
          jeszcze będziesz myślała, że to jest wynikiem twoich świadomych decyzji), masz
          rodzinę, która jest po twojej stronie i nie jest przez niego omotana. Nadal masz
          wszystkie zęby i masz jeszcze poczucie własnej godności, którego nie zdażył cię
          pozbawić do końca, jeszcze nie zrobił z ciebie zaszczutego zwierzęcia. Następnym
          razem może ci się nie udać uciec, bo nie będziesz miała siły i możliwości, a
          straty będą znacznie większe, niż teraz, uwierz mi. Tysiące kobiet sprawdziły
          ten scenariusz na własnej skórze i ZAWSZE wygląda on tak samo, ucz się na
          cudzych błędach, jeżeli masz taką szansę. Nawet, jeżeli nam nie wierzysz i
          sądzisz, że przesadzamy.
          • alexa0000 Re: kopne go w dupsko 05.09.10, 09:39
            Na szczescie facet nie jest zbyt lotny emocjonalnie i nie uderza tak, jak powinien. Widze w poscie
            Lalki, ze ona az pali sie do tego, zeby z kwiatymi obiecal poprawe, a ten nic. Oby tak dalej.

            Lalka, Falka dobrze prawi. Mozesz stracic zeby, zyskac blizny lub polamane zebra. Pozbadz sie
            zludzen.
        • jowita771 Re: kopne go w dupsko 05.09.10, 10:09
          Moim zdaniem, Twoje podejście źle wróży dla Ciebie. To nie jest sytuacje, która
          może skończyć się rozwodem. To się albo skończy rozwodem, albo będziesz miała
          spaprane życie. A jeśli Ci się wydaje, że rozwieść się zawsze zdążysz, to wiedz,
          że po tej Twojej wyprowadzce on zrobi wszystko, żeby Ci odejście uniemożliwić.
          Przypuszczam, że będzie Cie namawiał na dziecko, a jak się nie zgodzisz, to Cię
          zmusi.
          Jeśli chcesz mieć normalne życie, to musisz się odciąć od tego faceta, z niego
          nie będziesz miała partnera. Tego małżeństwa się nie da uratować.
        • falka32 Re: kopne go w dupsko 05.09.10, 12:58
          > czuje ze tylko go smiesza moje proby rozmowy bo on uwaza ze ja mam focha tylko
          > i nawet dlatego
          > bardzo sie nie wysila bo mysli ze u mamusi posiedze i wroce skruszona.
          > ja nie wiem czy ja robie wrazenie jakiejs idiotki czy to dlatego ze mu sie nigd
          > y nie postawilam i mnie
          > lekcewazysad

          Lalka, nadal nie rozumiesz. Jego śmieszą twoje próby rozmowy, bo odwołujesz się
          w rozmowie do czegoś, co dla niego nie istnieje. Dla niego sa tylko dwie wersje
          ciebie: idiotka, która się słucha, albo idiotka, którą trzeba przywołać do
          porządku, jeżeli się stawia. A idiotka dlatego, że masz ludzkie uczucia.
          • fajka7 Re: kopne go w dupsko 05.09.10, 13:43
            Poszłabym jeszcze dalej we wnioskach. Nie tylko Lalka odwołuje się do abstrakcji z niedostępnego
            dla męża świata, ale w ogóle podejmuje próbę rozmowy, czyli zakłada, że jest w stanie coś mu
            wytłumaczyć, a on to zrozumie (w wyniku czego najlepiej, gdyby się zmienił).
            A to oczywiście bardzo niebezpieczna droga, bo daje facetowi możliwość podczas kontaktu
            wpłynąć na jej emocje (przywołując miłe wspomnienia, obietnice itd.) i taka Lalka podejmie decyzje
            nimi się kierując. A jej emocje są wciąż nastawione na ratowanie związku i ciągle widać otwarcie na
            wypracowanie porozumienia - obraz zafałszowany.
            Ratować związek można przecież wtedy, gdy obie strony zdają sobie sprawę z tego, że mają
            problem i jaki to jest problem. Tu nie ma wspólnego problemu. Lalka ma problem, bo ma męża
            przemocowca, a mąż ma problem, bo się nagle okazało, że ma żonę niesubordynowaną. Każde stara
            się załatwic swój problem, nie zmieniając nic więcej.
            • miaowi Re: kopne go w dupsko 05.09.10, 14:37
              Tak, to prawda. Do niego nigdy nie dotrze jej rozumowanie (ani nasze, ani psychologa...) - bo każdy,
              kto uważa, że kobiecie należy się szacunek to będzie dla niego pusta idiotka, która ryje łeb jego
              posłusznej dotąd żonie. Tu nie ma szans na dialog. Należy go wręcz unikać - właśnie dlatego, żeby nie
              dać mu się zmanipulować.
              Wiem co mówię. Któraś z was zamieściła test na damskiego boksera - z 33 pytań trzy odpowiedzi
              twierdzące oznaczały, że istnieje zagrożenie. Ja miałam twierdzących odpowiedzi 30...
            • falka32 Re: kopne go w dupsko 05.09.10, 14:59
              Tu nie ma wspólnego problemu. Lalka ma problem,
              > bo ma męża
              > przemocowca, a mąż ma problem, bo się nagle okazało, że ma żonę niesubordynowan
              > ą. Każde stara
              > się załatwic swój problem, nie zmieniając nic więcej.

              Fajka, wiem, że nie to chciałaś przekazac, ale zabrzmiało to jak wezwanie do
              otworzenia się na problem drugiej strony i wypracowania kompromisu big_grin

              Tutaj to jest tak, jakbyśmy mieli krokodyla, który ma problem, że jest głodny i
              gazelę u wodopoju, która ma problem taki, że nie chce być zjedzona. To po prostu
              konflikt interesów, i to nie do rozwiązania.
              • miaowi Re: kopne go w dupsko 05.09.10, 15:56

                >
                > Tutaj to jest tak, jakbyśmy mieli krokodyla, który ma problem, że jest głodny i
                > gazelę u wodopoju, która ma problem taki, że nie chce być zjedzona. To po prost
                > u
                > konflikt interesów, i to nie do rozwiązania.
                >

                Off topic - bardzo mi się ta metafora podoba.
              • fajka7 Re: kopne go w dupsko 05.09.10, 16:10
                "Fajka, wiem, że nie to chciałaś przekazac, ale zabrzmiało to jak wezwanie do
                > otworzenia się na problem drugiej strony i wypracowania kompromisu big_grin"

                Jasne smile ja nie widzę, płaszczyzny do kompromisu tutaj. Za bardzo ten pan jest zaawansowany w
                swojej postawie. Być może wręcz jest chory - gwałt, to nie żarty ani pole do wymiany poglądów.
                Krokodyl Ci się udał smile
            • sonniva Lalka 10.09.10, 10:31
              Przeczytałam cały wątek od deski do deski i napiszę krótko ... ja mam to już za sobą.
              Byłam w podobnej sytuacji jak Ty, w podobnym wieku i podobnie myślałam.
              Teraz mam 38 lat, cudownego męża (10 lat po slubie) i dziecko, krótko jestem cholernie szczęśliwa.
              Ten scenariusz może być Twój.
              Wszystko zależy od Ciebie.
              Ja się nie poddałam
              A waliłam głową w ścianę - dosłownie
              Zaczęłam nazywać rzeczy po imieniu
              Kochasz go? Miłość? To nie jest/była miłość. Ty nie wiesz tak naprawdę co to znaczy kogoś kochać, nie wiesz jak to jest gdy Ciebie ktoś kocha.
              Wszystko przed Tobą.
              To jakiś koszmarny sen, z którego sie musisz obudzić.
              To małżeństwo jest już skończone.
              Zamknij te pieprzone drzw i więcej ich nie otwieraj. Wiem, że Cię będzie korciło.
              Za parę lat nie bedziesz nawet wiedziała, gdzie te drzwi się zapodziały.
              Gwarantuję Ci to.
              Trzymaj się
        • franczii Re: kopne go w dupsko 10.09.10, 06:35
          Dziewczyno, o co i z kim ty probujesz negocjowac. Przeciez widac jak na dloni, ze gosc nawet nie wie o co co ci chodzi.
          Ciesz sie ze masz zyczliwych ludzi, ktorzy ci pomagaja wydostac sie z bagna i nie wracaj juz tam. Jesli wrocisz to czuje ze on zrobi wszystko, zebys drugi raz juz nie mogla uciec. Uzalezni cie od siebie i wpakuje w dziecko.
    • annvangier Re: kopne go w dupsko 05.09.10, 10:55
      nie ptrafie uwierzyc w te historię, a jesli to prawda to czytajac twoje posty
      widze pare meneli sasiadow mojej siostry,
      on kiedys dyrektor siedzial za drobne oszustwa, ona chyba za oszustwa, kiedys
      lali sie równo, teraz po tym jak jej złamał nogę w 4 miejscach, on ma
      zdecydowaną przewage, aktualnie ona spi u niegp na wycieraczce i jest w cugu, ja
      nie jest w cugu to całkiem elegancka babka i on tez
      no moze wy sie nie rozpijecie on jako japi moze wolec biale ale relacje widze
      podobne za 30 lat
      • zuzanka79 Re: kopne go w dupsko 05.09.10, 16:40
        annvangier napisała:

        > nie ptrafie uwierzyc w te historię, a jesli to prawda to czytajac twoje posty
        > widze pare meneli sasiadow mojej siostry,

        To chyba nie potrafisz czytać ze zrozumieniem uncertain
        Bo to nie menele, a zwyczajni ludzie. Na pozór. Dobrze sytuowani, młodzi, bez dzieci, ot -
        małżeństwo jakich wiele. A jednak - ona ma problem. Tyle do annvangier.

        Teraz do Lalki - uciekaj kobieto póki nie jest za późno i nie dyskutuj z idiotą, bo się pogrążysz.
        Młoda jesteś, masz dopiero 24 lata - całe życie przed tobą. Znajdziesz jeszcze mężczyznę dla siebie.
        A tego kwiatu pół światu.

        I do reszty ematek: powiedzcie mi - dlaczego kobiety są z takimi facetami. I udają, że nic się nie
        dzieje, że są szczęśliwe bo ... no właśnie, bo co? Kurcze jakoś ja tego pojąć nie mogę?

        Niechby mnie mój mąż obrażał z satysfakcją przy znajomych, niechby zrobił coś wbrew mojej woli,
        albo nie daj Boże rękę na mnie podniósł - a ... chyba oczy bym wydłubała.
        • annvangier Re: kopne go w dupsko 06.09.10, 11:15
          to ty nie doczytalas do konca , Ci menele nie od zawsze byli menelami, on mial stanowisko itp, Amy Winehouse nie zawsze wyglądała jak dziecko z dworca ZOO, to tykle do zuzanny
        • joana.com Re: kopne go w dupsko 09.09.10, 21:50
          Lalka mam nadzieję że nie dasz się mu rozmiękczyc!

          Trzymam kciuki zebys kopnela go w to doopsko jak najmocniej!
        • turzyca Re: kopne go w dupsko 09.09.10, 23:03
          > I do reszty ematek: powiedzcie mi - dlaczego kobiety są z takimi facetami. I ud
          > ają, że nic się nie
          > dzieje, że są szczęśliwe bo ... no właśnie, bo co? Kurcze jakoś ja tego pojąć n
          > ie mogę?
          >
          > Niechby mnie mój mąż obrażał z satysfakcją przy znajomych, niechby zrobił coś w
          > brew mojej woli,
          > albo nie daj Boże rękę na mnie podniósł - a ... chyba oczy bym wydłubała.


          Jestem ciekawa, czy trzeba sie choc raz w taka spirale wkrecic, zeby ja zrozumiec? Czy da sie to jakos wytlumaczyc osobie, ktora nie miala z tym stycznosci, tak, zeby naprawde zrozumiala? Ja mialam wersje demo, dzieki czemu zobaczylam mechanizm z bliska i nie stawiam juz takich pytan. Sprobuje wytlumaczyc tak, jak ja to rozumiem, moze ktos dolozy jeszcze jakies wytlumaczenie. Bo moze jednak da sie jakos pokazac?
          Trzeba pamietac, ze to naprawde jest spirala przemocy, ze przemocy prawie nigdy nie ma w postaci pelnoobjawowej na samym poczatku. Wtedy kazdy by uciekal. Na poczatku jest super. Jak w kazdym innym zwiazku. Bo na poczatku to "ona tak slicznie pluje", prawda? Potem ten zachwyt przechodzi i to tez jest normalne. Ze zaczynamy widziec, ze partner ma wady, ze jego zachowania nam nie pasuja. I w ogole dopada nas proza zycia. I teraz pytanie, jak sobie z tym radzimy. Jesli szanujemy partnera, to raczej nie zwyzywamy go od swin dlatego, ze zostawil kubek w zlewie, nie? A tak sie wlasnie zazwyczaj zaczyna spirala - od przemocy slownej, od braku szacunku na tym poziomie. I trzeba miec bardzo duzo szacunku dla siebie i takiej suwerennosci, zeby w tej sytuacji zareagowac "to ze zostawilam kubek w zlewie, nie oznacza, ze jestem swinia, nie zycze sobie, zebys tak o mnie mowil" i jeszcze wytrzymac riposty. A w razie czego naprawde odejsc. I to tylko dlatego, ze on powiedzial o nas swinia, gdy zostawilysmy kubek w zlewie. A bardzo wiele osob dochodzi do wniosku, ze faktycznie zostawilo ten kubek w zlewie i robi w domu chlew, no po prostu jak swinia. Ale nastepnego dnia jest milutko, smiejemy sie patrzac na figle kotow sasiada, zachwycamy sie zachodem slonca, przytulamy sie ogladajac nasz ulubiony film. A potem zapakujemy zakupy do lodowki tak, jak nam wyszlo, a nie tak, "jak powinno byc". I znowu jest porcja wyzwisk. A potem znow jest cudnie. A potem przy kolejnej okazji porcja wyzwisk. A za ktoryms razem albo jej nerwy puszczaja i go celowo potraca czy wrecz uderza np. chcac wyjsc z pokoju albo po prostu przypadkiem robi mu krzywde (ile razy przywalilyscie mezowi drzwiami od szafki, zrzucilyscie cos na stope, potracilyscie w ciasnym przejsciu), co on odbiera jak atak i odpowiada kontratakiem. Ale to przeciez ona jest winna. A potem ona jest winna, bo odpyskowala na jego uwagi. A potem dlatego, ze nie zareagowala odpowiednio szybko na jego zyczenie. Albo zalozyla niewlasciwa bluzke. I czesto gesto ona jest przekonana, ze to naprawde ona jest winna. I trzeba koniecznie pamietac, ze w miedzyczasie jest cudownie, partner jest idealnym mezem i ojcem, a te momenty, kiedy przestaje takim byc, wywolujemy przeciez same.
          Mozna to porownac do nawracajacej choroby. W zasadzie jestesmy zdrowe. Ale czasem sie przeziebiamy. Ale to dlatego, ze zle sie ubralysmy, za lekko, same jestesmy winne, nastepnym razem trzeba sie cieplej ubrac. A potem przeziebiamy sie coraz czesciej. Ale przeciez w miedzyczasie jestesmy zdrowe. A czasem w ktoryms momencie jestesmy juz za bardzo oslabione tymi przeziebieniami i konczy sie smiertelnym zapaleniem pluc.


          Swoja droga niezlym dzwonkiem alarmowym jest wypowiedz "oj misiu, nie zartuj tak, prosze". Jak mi sie kiedykolwiek w zyciu cos takiego z ust wyrwie, to od razu zmusze sie do uczciwego przeanalizowania zwiazku z pomoca psychologa i/lub zaufanych osob. Bo to zazwyczaj oznacza, ze kobieta probuje ratowac wyglad zwiazku w oczach otoczenia, neutralizujac chamska odzywke faceta (on tylko tak zartowal), ale bez sciagania na siebie zagrozenia (ktore by powstalo w wyniku jawnego sprzeciwu).

          A co do autorki watku - gratuluje decyzji i zycze wytrwalosci. Tylko nie daj sie wkrecic w spirale!
          • falka32 Re: kopne go w dupsko 10.09.10, 01:20
            Turzyca, najczęściej jest tak, jak piszesz - trzeba się wkręcić albo zobaczyć z bliska (jeżeli jesteś dobrym obserwatorem ludzi), żeby zrozumieć. Poznawczo oczywiście można też świetnie rozumieć mechanizm działania takiej spirali, ale to nie jest zabezpieczenie przed wpadnięciem w nią. Osoby, które mechanizm znają, mają po prostu szansę zauważyć to na wcześniejszym etapie, niż te, które się nie znają. Najgroźniejsza i najskuteczniejsza moc tej spirali polega na tym, że jak ktoś trafnie tu ujął, przestajesz wiedzieć, gdzie masz głowę, a gdzie ogon i oduczasz się patrzeć obiektywnie na to, co się dzieje, przestajesz nazywać rzeczy po imieniu, zaczynasz je nazywać tak, jak definiuje je twój partner.
            Czyli nie utrzymujesz zdrowego chłopa, tylko po prostu nie jesteś materialistką i nie widzisz nic złego w tym, żeby pomóc ukochanemu w potrzebie.
            Nie zostałaś obrażona, tylko go zdenerwowałaś.
            Nie tolerujesz zdrad, tylko jesteś nowoczesna.
            Nie boisz się założyć bluzki z dekoltem idąc na uczelnię, po prostu zmieniłaś styl ubierania na bardziej klasyczny.
            On nie jest obsesyjnie zazdrosny, tylko bardzo cię kocha i udowadnia swoje uczucia.
            On nie krzyczy na ciebie, tylko się kłócicie, bo kto się lubi, ten się czubi.
            On nie traktuje cię obraźliwie przy ludziach, tylko jest nietaktowny, bo to chłop przecież.
            On nie namówił cię na rzucenie pracy, tylko sama z niej zrezygnowałaś, żeby lepiej pielęgnować związek.
            On ci nie dał pełnomocnictwa do konta nie dlatego, że chce mieć cię w garści, tylko dlatego, że mężczyzna czasem musi sobie porządzić a mądra kobieta mu na to pozwala, bo co jej szkodzi.

            i tak dalej. Wali zawsze w te poglądy i postawy, które są twoim słabym punktem i których nie jesteś tak do końca pewna. Oraz w czułe punkty samooceny.

            Jest jeszcze tak, że jest część osób kompletnie odpornych na takie spirale - z wielu powodów nie mają predyspozycji, są "mało pojętnymi uczniami" dla przemocowca i po pierwszym numerze z takim kubkiem odchodzą z opadniętą szczęką myśląc "no wariat". Takie osoby też na ogół przemocowców po prostu nie przyciągają i ani one się jemu nie spodobają, ani on im się nie spodoba, nie będzie chemii, nie będzie związku. Żeby taką osobą uwieść, potrzeba mistrzowskiego psychopaty z motywacją finansowo - biznesową, który wszystkie swoje odruchy schowa do kieszeni i perfekcyjnie, bez żadnych wpadek, zagra zdrowego emocjonalnie faceta i będzie go grał do osiągnięcia konkretnego celu a potem zniknie. Tutaj spirali raczej też nie będzie, tylko ściema od początku do końca.
            • d.o.s.i.a Re: kopne go w dupsko 10.09.10, 11:35
              > Jest jeszcze tak, że jest część osób kompletnie odpornych na takie spirale - z
              > wielu powodów nie mają predyspozycji, są "mało pojętnymi uczniami" dla przemoco
              > wca i po pierwszym numerze z takim kubkiem odchodzą z opadniętą szczęką myśląc
              > "no wariat".

              Budowanie wlasnej wartosci zaczyna sie w domu. Osoba wychowana w szacunku dla siebie, znajaca swoja wartosc, majaca prawo decydowac o sobie od wczesnego dziecinstwa nigdy nie da sie wciagnac w taka spirale.
              • falka32 Re: kopne go w dupsko 10.09.10, 12:18
                > Budowanie wlasnej wartosci zaczyna sie w domu. Osoba wychowana w szacunku dla s
                > iebie, znajaca swoja wartosc, majaca prawo decydowac o sobie od wczesnego dziec
                > instwa nigdy nie da sie wciagnac w taka spirale.

                Żyj sobie złudzeniami z działów "psychologia" pism kobiecych i poradników, żyj. Taka osoba może być równie podatna a nawet bardziej, bo nie wie nic o tym, jak ludzie potrafią innymi manipulować, bo nią nikt jeszcze nie manipulował. Często jest jak naiwne dziecko, idące za miłym panem proponującym cukierki.
                • d.o.s.i.a Re: kopne go w dupsko 10.09.10, 14:04
                  > Żyj sobie złudzeniami z działów "psychologia" pism kobiecych i poradników, żyj.
                  > Taka osoba może być równie podatna a nawet bardziej, bo nie wie nic o tym, jak
                  > ludzie potrafią innymi manipulować, bo nią nikt jeszcze nie manipulował.

                  A skad wniosek, ze nikt ja jeszcze nie manipulowal? W izolacji sie wychowywala, czy co??

                  Wiesz co? Idz Ty z ta Twoja psychologia i dla odmiany zajmij sie logika ok? Na zdrowie Ci wyjdzie.
                  • ihanelma Re: kopne go w dupsko 10.09.10, 14:54
                    Ale to co mówi falka to sama logika, nie rozumiem dlaczego się tak pieklisz. Osoby wychowane we wspaniałej, kochającej się i szanującej rodzinie mogą okazać się totalnie bezradne wobec przemocowca - w domu po prostu nie miały takich doświadczeń, nie mówiło się o tym, nie było potrzeby. Może coś mimochodem o wzajemnym szacunku, budowaniu relacji, ale nie o sposobach reagowania na kogoś kto mówi że kocha, a krzywdzi i niszczy. Znam naprawdę wspaniałą kobietę, która przez coś takiego przeszła - na zasadzie kontrastu - miała wspaniałego, kochanego ale "słabego" ojca i zamarzył jej się samiec na całego. Dopiero po 10 wrednych latach do niej dotarło, że wcale go nie chce i że się "nieco" cofnęła ogólnie w tym związku. Na szczęście to kobieta z takim jajem, że się w rok pozbierała. Ale jest sama i chyba tak zostanie.

                    Jak jest w porządku, pewne rzeczy dzieciom tylko sygnalizujemy... Nie jesteśmy przeciez w stanie ich przygotować na wszystko, i nie wiem, czy nawet powinniśmy - bo można wyprodukować kompletnego neurotyka tym sposobem.
                    • d.o.s.i.a Re: kopne go w dupsko 10.09.10, 16:07
                      > Ale to co mówi falka to sama logika, nie rozumiem dlaczego się tak pieklisz. Os
                      > oby wychowane we wspaniałej, kochającej się i szanującej rodzinie MOGA okazać s
                      > ię totalnie bezradne wobec przemocowca

                      Zwracam tylko uwage na slowko MOGA, co oznacza, ze moze byc tak, albo tak co logicznie implikuje, iz twierdzenie iz takie osoby ZAWSZE sa BEZRADNE jest nieprawda. Podobnie, jak ja nie twierdze, ze to co mowie jest w stu procentach dzialajacym mechanizmem. To tak w kwestii logiki. Wiec jesli falka chce wyrazic swoje stanowisko w tej sprawie, to niech wyraza, bo ma prawo, podobnie jak ja. Tylko bez zbednych tekstow ad personam, ok?

                      Ja akurat jestem zdania, ze podatnosc na manipulacje i syndrom ofiary ma swoja przyczyne w niezaszczepieniu tych wartosci w domu rodzinnym. W takim domu nie liczy sie zdanie dziecka, dziecko ma sluchac, nie buduje sie jego wartosci, nie uczy rozrozniania sygnalow, nie zacheca do wyrazania wlasnych emocji i swoich racji.

                      Pamietacie sprawe dziewczyny, ktora zaatakowalo dwoch wyrostkow w pociagu, jak bezwolnie pozwolila sie sterroryzowac, tak, ze nawet nie szukala pomocy u ludzi, ani w pociagu u konduktora, ani nawet w miesie, przez ktore przeszla razem z oprawcami. Chlopaki na koniec wyrzucili ja z innego pociagu. Przez caly dzien nie wezwala ani razu pomocy, nie uciekla, choc miala ku temu setki okazji. Syndrom totalnej, bezwolnej ofiary. Dziewczyna byla tak wychowywana w domu (miala byc cicha i pokorna), co potem wyszlo w wielu artykulach na temat tej sprawy.

                      W kwestii zycia, to powiem tylko tyle, ze dziecko nigdy nie wychowuje sie tylko w samej rodzinie, chyba, ze jest zamykane w domu i niewypuszczane ani do szkoly, ani na studia, ani do pracy. Rodzice sa po to, aby wytlumaczac pieciolatce, ze nie moze dawac sie popychac w piaskownicy, ze gdy w gimnazjum, albo liceum ktos je obraza to ma prawo reagowac, a gdy dziewczyna jest na studiach rodzica sa po to, aby w pore uswiadomic, ze chlopak, ktory jej nie szanuje nie zasluguje na uwage. Itp. itd.

                      Sorry, za chaotycznosc mysli, ale nie mam czasu zredagowac.
                      • ihanelma Re: kopne go w dupsko 10.09.10, 16:45
                        Ja na przykładzie znajomej który przytoczyłam (ogólnikowo z przyczyn wiadomych cool) wiem, że sprawa nie jest prosta. Charakterologicznie mocna osoba, z bardzo kochającej się rodziny, niby świadoma i inteligentna, przez lata dzielnie broniła swojego misia przed wszystkimi, tłumaczyła różne jego wyskoki, walczyła o niego ze światem i zdrowym rozsądkiem. Był czas, że walczyła mocno też ze swoją rodziną, która na szczęście wzięła rzecz na przeczekanie i nie jest z tych, które się obrażają. Jak było trzeba, pomogli bardzo. Pewne rzeczy po imieniu pozwolił jej później nazwać psycholog. A o niektórych mechanizmach po prostu nie wiedziała, a jeśli nawet - zupełnie nie odnosiła tego do swojego życia. Przecież to patologia, a u niej jej nie było, no może czasem, ale bez przesady wink. Kompletnie inny schemat miała w związku niż w jej rodzinie, miała wrażenie wyboru i kontestacji mieszczańskiego ciepełka, nie czuła żadnego zagrożenia, cały czas miała poczucie kontroli nad życiem i szacunek do siebie. A później - gromko wsuwała sobie od idiotek które się dały wkręcić i oślepić choroba wie czym.

                        Także nie wszystko wynosi się z domu. Ale dużo - i to jak widać na wielu obrazkach, dotyczy i sprawcy i ofiary. Dopiero ktoś musi powiedzieć, że to nie jest normalne, i to nie raz...

                        P.s. Ja znajomą poznałam już parę lat po wszystkim, ale rozmawiałam z osobami, które były świadkiem końca tej ich idylli - Meksyk był na całego...
                        • turzyca Re: kopne go w dupsko 10.09.10, 18:45
                          Tak sobie Was czytam i probuje obejrzec sprawe z mozliwie wielu stron.
                          Bo z jednej strony faktycznie sie zdarza, ze osoba takze z bardzo szanujacej sie rodziny daje sie paskudnie zmanipulowac. Tylko czy to zalezy od rodziny? Rodzina to nie wszystko, slabe strony nam sie wyksztalcaja takze w kontaktach z innymi i rodzicom trudno przeciwdzialac. Ot chocby strefa seksualna.
                          A z drugiej strony brzmi mi w uszach pewna kwestia. Mam wsrod znajomych przemocowca. Znam zarowno jego byla jak i obecna dziewczyne. I kiedys rozmawiajac z byla dziewczyna tegoz, podzielilam sie odkryciem, ze J. to przemocowiec. Na to jego byla dziewczyna powiedziala cos takiego: "no on zawsze byl, dlatego z nim sie rozstalam, dla mnie to bylo nie do wytrzymania. Ale widocznie M. sobie z tym lepiej radzi." A cala lepszosc strategii M. polega na tym, ze ona po prostu daje sie lepiej tlamsic. M. wpisuje sie w schemat opisany przez Falke idealnie. A byla dziewczyna za niektore zachowania opieprzala faceta rowno, takze przy ludziach. I caly czas zastanawiam sie, na ile to przyzwolenie na tlamszenie wynika z wychowania. Bo M. byla ostro tlamszona przez rodzicow. I jak sobie potem poobserwowalam rozne zwiazki roznych znajomych, to faktycznie dziewczyny, ktore od rodzicow nie dostaly przekazu, ze sa wartosciowe, ktore nie mialy grama wolnosci, a co za tym idzie grama odpowiedzialnosci za swoje postepowania, czesto gesto laduja sie w zwiazki przemocowe i co najwazniejsze "dobrze" w nich funkcjonuja. Tak jakby wymienily jednego tlamsiciela na drugiego. A te ktore dostaly przekaz "jestes wartosciowym czlowiekiem, nikt nie powinien Toba pomiatac", maja wieksze problemy z wpasowaniem sie w role. Daja sie manipulowac na tle swoich slabych punktow, ale gdzies tam jest granica, ktorej przekroczenie powoduje dziki opor. A chyba trudno manipulowac kims, kto sie w ktoryms momencie ostro stawia?

                          Moze to jest tak, ze szacunek dla siebie wyniesiony z domu rodzinnego nie jest gwarancja, ale im mniej szacunku tym wieksze szanse na problemy? I rodzic, ktory wyzywa corke od idiotek, puszczalskich, spaslakow, przygotowuje grunt ew. partnerowi-przemocowcowi?
                          • d.o.s.i.a Re: kopne go w dupsko 10.09.10, 19:07
                            > Moze to jest tak, ze szacunek dla siebie wyniesiony z domu rodzinnego nie jest
                            > gwarancja, ale im mniej szacunku tym wieksze szanse na problemy? I rodzic, ktor
                            > y wyzywa corke od idiotek, puszczalskich, spaslakow, przygotowuje grunt ew. par
                            > tnerowi-przemocowcowi?

                            Dokladnie o to mi chodzilo. Rodzic, ktory od malego tlumaczy dziecku "nie pozwol, zeby ktokolwiek traktowal Cie w taki sposob", czy to na podstawie wlasnych doswiadczen, czy chocby, kurcze filmu familijnego podpatrzonego w telewizji, zaszczepi w dziecku to poczucie wlasnej wartosci i sprawi, ze w doroslym zyciu ta lampka ostrzegawcza wlaczy sie o wiele szybciej.
                            • anelmm Re: kopne go w dupsko 10.09.10, 19:43
                              Na pewno osoby, które dają się wmanewrować w taki układ mają jakąś cechę wspólną. Prawdą jest też, że jak słyszysz ciągle, że jesteś kretynką bo zrobiłaś plamę na jego ukochanej koszuli, albo idiotką, bo znowu nie wyprałaś skarpet, albo głupim babskiem bo coś tam... to:
                              a) zaczynasz w to wierzyć i przyznajesz facetowi rację (głupia krowa ze mnie bo znowu zapomniałam kupić mu bułeczek)
                              b) jasno komunikujesz, że od tej pory pan wstawia pranie samodzielnie i dba o zakup pieczywa

                              Przeszłam od punku a do punktu b, jak niżej opisywałam, z powodzeniem. Nie polecam jednak w przypadku gdy nie ma się zdecydowania i determinacji aby to wyegzekwować. No i kolejna kwestia pan musi czasem wykazać chęć współpracy, a z tym może być gorzej smile

                              • falka32 Re: kopne go w dupsko 10.09.10, 20:46
                                > Przeszłam od punku a do punktu b, jak niżej opisywałam, z powodzeniem. Nie pole
                                > cam jednak w przypadku gdy nie ma się zdecydowania i determinacji aby to wyegze
                                > kwować. No i kolejna kwestia pan musi czasem wykazać chęć współpracy, a z tym m
                                > oże być gorzej smile

                                Anelmm, ty nie miałaś do czynienia z psychopatą, tylko z facetem, który ma problem z agresją, krótki lont i złe wzory z domu. Zacytuję początek tego tekstu, który linkowała Triss: "Nie każdy drań jest od razu psychopatą. Jednak psychopata jest szczytową formą osobowości typu „dupek”, który umie świetnie ukrywać to przez większość czasu."
                                Taki facet może być modyfikowalny, bo ma uczucia. Pewnie nie zrobisz z niego męża idealnego, ale można go urobić ciężką pracą u podstaw. Facet lalki to jest moim zdaniem, jak wynika z jej opisów tego, co robi i mówi, rasowy psychol czystej krwi i zupełnie inna bajka, tutaj trzeba zwiewać ile sił w nogach, a nie pracować nad "związkiem".
                                • turzyca Re: kopne go w dupsko 10.09.10, 22:21
                                  Ja bym nie umniejszala sukcesu Anelmm, bo nawet poradzic sobie ze "zwyklym" przemocowcem to tez jest wyczyn. Odwalila kawal ciezkiej roboty, zamiast stworzyc facetowi cieplarnianie warunki rozwoju odchylek, zmusila go do ostrej pracy nad soba, i podziw sie jej za to nalezy.

                                  A ze nie w kazdym przypadku wystarczy taka ciezka praca to tez jest fakt. I rzeczywiscie sadzac z opisow autorki watku akurat w tym wypadku, zamiast probowac silowac sie z materia, trzeba chronic siebie. Ale pewnie nie tylko autorka watku wyciaga z niego wnioski dla siebie i to co Anelmm opisuje warto zapamietac.
                                  • falka32 Re: kopne go w dupsko 11.09.10, 00:01
                                    > Ja bym nie umniejszala sukcesu Anelmm, bo nawet poradzic sobie ze "zwyklym" prz
                                    > emocowcem to tez jest wyczyn. Odwalila kawal ciezkiej roboty, zamiast stworzyc
                                    > facetowi cieplarnianie warunki rozwoju odchylek, zmusila go do ostrej pracy nad
                                    > soba, i podziw sie jej za to nalezy.

                                    Może się nieprecyzyjnie wyraziłam. Nie miałam najmniejszego zamiaru umniejszać sukcesu Anelmm. Chodziło mi o to, że w jej przypadku było to w ogóle możliwe (niezależnie od tego, że bardzo, bardzo trudne). To, co funduje lalce jej mąż, to nie jest sytuacja, kiedy jest możliwość pracowania nad związkiem i spowodowania, żeby "coś zrozumiał", bo facetowi brak kluczowego oprogramowania. A napisałam to dlatego, że z kolei z moich obserwacji, dziewczyny w związkach takich jak Lalka lgną do takich opowieści, w których wszystko zaczyna się tak jak u nich, ale kończy happy endem i to jest bardzo mocna kotwica, która je w tych związkach trzyma i usprawiedliwia to trwanie, każąc dawać kolejne szanse. Tak samo jak wszystkie mity w kulturze i popkulturze oparte na schemacie Pięknej i Bestii, czyli "moja miłość go uleczy" i piosenki typu "miłość ci wszystko wybaczy". A te mity nie obejmują psychopatów, niestety.
                                    • anelmm Re: kopne go w dupsko 11.09.10, 10:11
                                      falka32 napisała:
                                      > dziewczyny w związkach takich jak
                                      > Lalka lgną do takich opowieści, w których wszystko zaczyna się tak jak u nich,
                                      > ale kończy happy endem i to jest bardzo mocna kotwica, która je w tych związkac
                                      > h trzyma i usprawiedliwia to trwanie, każąc dawać kolejne szanse.

                                      Nie nie jeszcze raz nie namawiam do pracy nad związkiem. Lalka musi ewakuować się w trybie pilnym. Zaznaczam po raz kolejny, że jest tu wiele istotnych różnic: lalka zna gościa stosunkowo krótko, jest między nimi duża różnica wieku, facet traktuje dziewczynę jak kawałek mięsa z dziurką do ewentualnej obróbki no i jeszcze istotną kwestię stanowi alkohol, nie ma tu nic na czym można byłoby próbować odbudowywać związek.

                                      Praca w przypadku osób agresywnych to nie jest z gatunku: Misiu przyniósł kwiaty padł do stóp a ona mu wybaczyła. Kobieta całą swoją postawą musi jasno komunikować: nie zgadzam się na pomiatanie! I nie na zasadzie: kochanie byłbyś łaskawy tak do mnie nie mówić. Tylko jasno wyraźnie postawione granice, w przypadku przekroczenia granic przejście do planu B czyli wyniesienie się z życia agresora. Jeżeli zakomunikowałam mojemu mężowi, ze to jest OSTATNIA SZANSA to znając mnie wiedział, ze kolejnej nie będzie.

                                • anelmm Re: kopne go w dupsko 11.09.10, 09:56
                                  falka32 napisała:
                                  > Anelmm, ty nie miałaś do czynienia z psychopatą, tylko z facetem, który ma prob
                                  > lem z agresją, krótki lont i złe wzory z domu.

                                  Tak się zazwyczaj zaczyna. Gdyby mój mąż trafił na dziewczynę, która weszłaby w ten układ jestem więcej niż pewna, że scenariusz byłby bardziej tragiczny. Utrwalenie pewnych zachowań mogłoby doprowadzić do tragedii. Nadal twierdzę, ze przemoc zwłaszcza w rodzinie jest zbliżona do mechanizmu uzależnień:

                                  pojawia się problem i facet rozwiązuje go w sposób najprostszy - za pomocą siły. Przynosi mu to chwilową satysfakcję i poczucie panowania nad sytuacją. Potem jest czas względnego spokoju, ale napięcie rośnie. Kolejny problem - kolejna fala agresji itp, itd. Facet nawet nie próbuje innych sposobów bo małżonka się nie skarży, tylko posłusznie poddaje się woli męża więc jest ok. Kobiety, które godzą się na pomiatanie sobą uważam za współuzależnione (tak jak w przypadku żony alkoholika, która godzi się na jego picie i stwarza mu jeszcze komfort dostarczając alkohol byleby się nie szwendał). To tak w dużym uproszczeniu. U mnie przejście od punktu a do b trwało cztery lata i wymagało ogromnego poświęcenia i determinacji obu zainteresowanych stron.

                                  Zgadzam się, ze psychopata jest niebezpieczny, głównie z powodu braku uczuciowości wyższej. Nie namawiam lalki absolutnie do "pracy nad związkiem". Lalka sama czuje, że jest coś nie halo, boi się własnego męża. To już jest bardzo poważny sygnał ostrzegawczy, a wręcz syrena alarmowa.
                                  • ihanelma Re: kopne go w dupsko 11.09.10, 14:32
                                    Zgadzam się, ze psychopata jest niebezpieczny, głównie z powodu braku uczuciowości wyższej. Nie namawiam lalki absolutnie do "pracy nad związkiem". Lalka sama czuje, że jest coś nie halo, boi się własnego męża. To już jest bardzo poważny sygnał ostrzegawczy, a wręcz syrena alarmowa.

                                    100% racji w tym przypadku. Teraz kwestia JAK - czyli od razu rozwód, separacja...
                          • ihanelma Re: kopne go w dupsko 10.09.10, 20:34
                            Powiem tak - wiadomo, że da sie nakreślić jakiś portret statystycznego przemocowca i ofiary. Ale zdarzają się wyjątki. W przypadku opisywanej znajomej też jest na pewno jakiś element schematu głównego - może ci rodzice w jakimś sensie kochali za bardzo, ograniczali, a poszukiwanie supersamca to była próba uwolnienia się, pójścia dokładnie przeciwko ich modelowi wymarzonego zięcia, kontestacji dobrych rad? Każdy porządny nastolatek to robi, a od skali troski i apodyktyczności rodziców zależy jak bardzo.
                            Później oczywiście broniła swojego błędu z całej siły przez długi czas wink

                            Zresztą - chyba to też kwestia "chemii", nawet w momencie poznania. Mi się nigdy nie podobali apodyktyczni faceci, chociaż (chyba z racji mojej postury) kilku takich się mocno kręciło...
                      • falka32 Re: kopne go w dupsko 10.09.10, 20:40
                        > Zwracam tylko uwage na slowko MOGA, co oznacza, ze moze byc tak, albo tak co lo
                        > gicznie implikuje, iz twierdzenie iz takie osoby ZAWSZE sa BEZRADNE jest niepra
                        > wda.

                        Dosiu, specjalnie dla ciebie zacytuję samą siebie: "Taka osoba może być równie podatna a nawet bardziej"
                        • d.o.s.i.a Re: kopne go w dupsko 10.09.10, 22:17
                          Falko. Chodzilo mi o ten fragment Twojej wypowiedzi:

                          "Taka osoba może być równie podatna a nawet bardziej, bo NIE WIE NIC o tym, jak ludzie potrafią innymi manipulować, bo nią NIKT JESZCZE NIE manipulował."

                          I moje pytanie: skad zalozenie, ze taka osoba nie wie nic i ze nikt jeszcze nie manipulowal.

                    • franczii Re: kopne go w dupsko 10.09.10, 22:04
                      Os
                      > oby wychowane we wspaniałej, kochającej się i szanującej rodzinie mogą okazać s
                      > ię totalnie bezradne wobec przemocowca - w domu po prostu nie miały takich dośw
                      > iadczeń, nie mówiło się o tym, nie było potrzeby.


                      Cos w tym musi byc.
                      Troche z innej bajki. Moja babcia byla przemocowcem. Uzywala przemocy fizycznej i psychicznej wobec mojej mamy a potem wobec mnie i rodzenstwa. Moja mama byla calkowicie pod jej wplywem mimo ze sie rzucala jak ryba w sieci i odgrazala to zawsze matce swojej ulegala. Pozwalala jej krzywdzic mnie i moje rodzenstwo. Moj ojciec, wyksztalcony, osiagajacy sukcesy zawodowe, niby taki zaradny zyciowo, bardzo lubiany i ceniony w towarzystwie przez dlugie lata nic z tym zrobic nie potrafil. A babcia namieszala bardzo w stosunkach miedzy nami dziecmi a ojcem. Nastawiala mnie i moje rodzenstwo przeciwko ojcu i tego nigdy jej chyba nie wybacze bo moj ojciec zmarl przedwczesnie i nie zdazyl sie dogadac z moim dorastajacym wtedy rodzenstwem, jest to dluga opowiesc na zupelnie inny temat ale sedno tego, co chcialam napisac jest w tym, ze pochodzil wlasnie z takiej szanujacej sie rodziny bardzo dobrych i kochajacych sie ludzi, wyrosl na pewnego siebie czlowieka a wobec manipulacji byl bezradny. Byl okres kiedy nie potrafilam mu wybaczyc, ze nie mial jaj, zeby nas wyrwac z bagna i ze nawet dla samego siebie tego nie zrobil a przeciez mogl sie z mama rozstac (zwiazal sie w zasadzie z uzalezniona kobieta i jej chora matka). Dopiero jako dorosla osoba zaczelam rozumiec dlaczego tego nie zrobil.
                      • d.o.s.i.a Re: kopne go w dupsko 10.09.10, 22:23
                        A mnie sie wydaje, ze kochajaca rodzina i sielskie warunki to nie jest jeszcze warunek wystarczajacy. Jesli rodzic przytula i pociesza zamiast nauczyc asertywnosci, to wcale nie wychowuje pewnej siebie osoby.
                        • franczii Re: kopne go w dupsko 11.09.10, 07:49
                          Po pierwsze moj ojciec sie nie wychowywal w sielance chocby z tego wzgledu, ze w latach 50-70 o sielanke wcale latwo nie bylo. Po drugie to ze wyrastal w kochajacej sie i szanujacej sie rodzinie nie oznacza, ze go rodzice tylko glaskali. Moj dziadek mial surowe zasady i byl wymagajacy wobec siebie i wobec innych. A moja babcia tez nie rozpieszczala dzieci.
                          Ale na pewno w rodzinie nie nauczyl sie rozpoznawac patologicznych zachowan, manipulacji. Jestem przekonana ze kiedy sie zenil z mama nie zdawal sobie sprawy w co wdepnal. Jestem pewna, ze nie dostrzegl lub zlekcewazyl wiele zachowan tylko i wylacznie z braku wiedzy na temat takiej patologii. Ty myslisz, ze przemoc i manipulacja byla gra w otwarte karty i odbywala sie na jego oczach a on nieasertywny nie mial odwagi palcem ruszyc? Myslisz, ze babcia bila nas na jego oczach? Myslisz, ze to w jego obecnosci saczyla mi do ucha, ze ojciec nienawidzi mojego malutkiego brata? To nie tak, to sie odbywalo podstepnie i za plecami, o wielu rzeczach moj ojciec nie wiedzial. A babcia byla mistrzynia mistyfikacji, szanowana i powazana w otoczeniu, ludzie sie z nia liczyli, wzor uczciwosci i postawy spolecznej, dzialala w organizacjach koscielnych. Niewiele osob wiedzialo, ze naprawde byla potworem.
                          • imasumak Re: kopne go w dupsko 11.09.10, 10:45
                            Współczuję. Babcia zazwyczaj kojarzy się z kimś dobrym i miłym, a Twoja była złym duchem w rodzinie. Zdążyłaś jej powiedzieć co o niej myślisz?
                            • franczii Re: kopne go w dupsko 12.09.10, 07:46
                              Nigdy jej ne powiedzialam, po co?
                              Wygarnac to mozna wtedy, kiedy jest cien nadziei na porozumienie, na wyjasnienie, wybaczenie, u mnie zadnej motywacji nie bylo. Mnie wystarczylo, ze moglam jej unikac i nawet siedzac w swieta przy tym samym stole wiedzialam, ze ja mam swoje zycie, o ktorego ona wstepu nie ma.
                              Obojetnosc jest o wiele gorsza od nienawisci.
                          • ihanelma Re: kopne go w dupsko 11.09.10, 14:07
                            Słyszałam o kilku takich typach - co ciekawe tez bardzo aktywnych w organizacjach kościelnych i postrzeganych jako niemal anioły. Ciekawa jestem, jak się takim ludziom tak przed samym sobą komponuje "świętość" na zewnątrz i totalne piekło jakie fundują swojej rodzinie. I co oni sami o sobie myślą, jeśli myślą o sobie szczerze w ogóle.
                            • franczii Re: kopne go w dupsko 12.09.10, 07:58
                              Nie mam pojecia co mysla o sobie naprawde. W kazdym razie moja babcia swoja corke a moja mame dreczyla nawet bedac przykuta do lozka (manipulacja, szantaz, wzudzanie poczucia winy i takie tam sztuczki), mamma mi sie wyplakiwala w mankiet. Ale fason babcia utrzymala do konca, a kazanie na mszy zalobnej bylo uroczystym zwienczeniem calej tej farsy. Oczywiscie aluzja do niewdziecznych wnukow, ze sie odsunely, ze swoje zycie maja a o babci, ktora tyle im poswiecila zapomnialy.
                              • sowa_hu_hu Re: kopne go w dupsko 12.09.10, 08:40
                                Niestety ja też uważam, że wrócisz. Już miękniesz...
                                I tak jak pisały dziewczyny wyżej ,nawet jeśli wrócisz absolutnie nie daj sobie zrobić dziecka bo wtedy będzie ci już cholernie ciężko odejść a nawet jesli ci sie to uda to zostanie skrzywdzone dziecko a ty i tak sie od niego nigdy nie uwolnisz...
                                Scenariusz który przedstawiasz jest tak typowy, że nie wiadomo czy śmiac sie czy płakać...
                                On tobą manipuluje... myśle, że to co czujesz to nie tyle miłość co uzależnienie, przechodziłam przez to wiele wiele lat temu jako nastolatka ,a później byłam na tyle durna ,że jeszcze raz dałam sie wmanipulowac w takiego kretyna, ale to nauczyło mnie aby trzymać sie od takich debili z daleka... Na twoim miejscu udałabym sie do psychologa ,albo na jakieś warsztaty dla kobiet (psychologiczne) - tam można sobie naprawde wiele uzmysłowic i stać sie dużo silniejszym.
                                Prawda jest taka ,że jeśli wrócisz zmarnujesz kolejnych kilka lat życia...
                                Kiedyś wydawało mi sie, że moge kochać tylko tego jednego bla bla bla.... ale to tylko mi sie wydawało smile
                                Powodzenia.
    • mathiola a ja bym po prostu 09.09.10, 23:17
      wzrokiem go zabiła.
      Ale ja umiem tongue_out
    • anelmm Re: kopne go w dupsko 10.09.10, 10:06
      Lalka, od początku śledzę twoją historię i juz od pierwszego Twojej wypowiedzi przeczuwałam, że to jest głębszy problem. Odezwij się, daj znać co dalej.

      Ten wątek jest świetny, ponieważ dziewczyny rozłozyły problemy przemocowe w rodzinie na czynniki pierwsze. Ja chciałam dodać swój głos, gdyz mam nadzieję, ze jestem tą której udało się wygrać z przemocą męża.
      U nas sytuacja wyglądała nieco inaczej, gdyż znamy się już bardzo długo i różnica wieku nie jest tak znacząca. Jednak pewne elementy spirali przemocy niestety zagościły w naszym związku. Nie wiem skąd we mnie (wtedy 20-kilkulatce) wzięła się siła do walki.

      Mój mąż był wychowywany w domu, w którym ojciec kompletnie nie szanował matki. Były krzyki, wyziska itp. Ja poznając tą rodzinę nie mogłam się nadziwić jacy oni wszyscy są świetni. Ojciec wesoły, dusza towarzystwa, mama zawsze gotowa do pomocy, zawsze obiadek na stole, kawka, ciasto. No sielanka. Niestety wszystko to było przykrywka do niezłego gówna, ale to dopiero miało się okazać.

      Przed ślubem oczywiście zdarzały nam, się kłótnie, ale nic nie wskazywało (albo tego nie dostrzegałam), że pewnew granice zostaną przekroczone. Im bardziej poznawałam rodzinę męża tym wyraźniej widziałam co się święci. Szanowny tatuś nawet nie próbował sie juz hamować, tylko jeździł po matce jak po łysej kobyle. Ta biedna kobiecina ogon pod siebie i dreptała po całym domu, żeby usunąc pyłek spod nóg pana i władcy. Normalnie szczena mi nie raz opadała. Wiele razy rozmawiałąm z mężem o tym jak ojciec traktuje matkę. On oczywiście wychowany w takim domu przez lata pewnych rzeczy nie zauważał. Musiałam od podstaw tłumaczyć czym jest szacunek do drugiej osoby. No i tak sobie trwało nasze życie.

      Po ok. dwóch latach małzeństwa mój szanowny mąż w czasie kłótni zaczął niebezpiecznie zbliżać się do granic zdrowego rozsądu. Pojawiły się wyzwiska. I tu myślę, że gdybym dała się wciągnąć, to byłabym pewnie ofiarą przemocy domowej. Początkowo próbowałam tak jak jego mama, kochanie nie denerwuj się, zaraz poszukamy tej koszuli, juz sprzątam tylko się nie denerwuj, zaraz będzie kolacja, już lecę po to mleko itp, itp. Pierdoły, dobiazgi, codzienne problemy, a awantura przybierała niewyobrażalne dla mnie rozmiary. Wiedziałam, że cos nie gra, coś robię nie tak, bo zamiast minimalizować problem jeszcze zwiększałam takim zachowaniem jego agresję. Przepłakałam wiele nocy, być moze już wtedy powinnam odejść, ale nie mieściło mi się w głowie, że mój ukochany przemienia się w potwora. Z czasem zaczęło do mnie docierać, że to co wyniósł z domu rodzinnego jest od niego silniejsze.

      Po trzech latach zaczęło być bardzo źle, gdyż ja dawałam wyraźne sygnały, że nie zgadzam się na takie traktowanie. Mówiłam, że nie jestem idiotką, to ty tak myślisz, mam inne zdanie. Nie pomagałam mu w szukaniu zagubionych rzeczy. Oczywiście te gorsz chwile były przeplatane okresami spokoju i sielanki. Ja zaczęłam rozumieć, że to jest życie na bombie zegarowej, która nie wiadomo kiedy wybuchnie. Pozytywne w całej historii było to, że mieliśmy ze sobą świetny kontakt. Mąż rozumiał i przyjmował do wiadomości, że coś z nim nie tak. Wiele godzin przegadalismy o jego rodzinie, o nas. Ja mówiłam mu wyraźnie w tych "dobrych" momentach, ze bardzo go kocham ale nie godzę się na takie traktowanie. Byłam stanowcza (doprawdy nie wiem skąd we mnie to wszystko się brało, instynktownie przeczuwałam, ze jezeli chcę ratować ten związek to muszę być silna, muszę dawac jasne i wyraźne sygnały). W czasie jednej z wielu rozmów powiedziałam stanowczo, że jeżeli on cos nie zrobi z tymi swoimi wybuchami to ja pie... wszystko i wyprowadzam się, bo dla mnie cenniejszy jest spokój i moje zdrowie psychiczne. Powiedziałam, że mam dość walki, trudno niech sobie radzi sam. On chyba sobie zdawał sprawę, ze nie żartuję, byłam zdeterminowana i gotowa na wszystko. Wiem, że zabrzmi to głupio, ale obiecał, że się zmieni. Zaczęliśmy jeździc na dialogi małzeńskie, uczyliśmy się komunikacji od podstaw. Ja również uczyłam się jak postępować. Moi teściowie wiedzieli co się z nami dzieje, gdyż ja nigdy tego nie ukrywałam. Gdy teściowa do mnie dwoniła i pytałą dlaczego nie przyjechałam na niedzielny obiad to dostawała komunikat, że jej syn potraktował mnie po chamsku i ja nie zamierzam siedzieć przy obiedzie i udawać, że nic się nie stało. Do moich teściów również dotarło, że je się nie ugnę. W efekcie teściu nie może mnie ścierpieć, bo mówię co myślę, a on nie jest do tego przyzwyczajony, a teściowa dwoni do mnie czasem i opowiada mi o swoim przesranym życiu. Zawsze jej powtarzam, że ja na takie życie nigdy się nie zgodzę i przykład ich małżeństwa stanowi dla mnie dowód jak nie powinno być. Ich już nie zmienię, to nie jest moim celem, ale nie zgodzę się na bagno w moim życiu.

      Finał jest taki, że po 15 latach małżeństwa mogę mówić o sukcesie. Mamy wypracowany system ostrzegawczy. Mój mąż powiedział mi wiele lat temu, ze widzi, że doszedł do muru i nie chce mnie stracić, jak powiedział tak zrobił. Wiadomo, że są gorsze chwile, ale nauczyliśmy się załatwiać problemy w sposób cywilizowany.

      Zdaję sobie sprawę, że czasem się nie da, ale być moze nasza historia jest wyjątkiem potwierdzającym regułę.
      • lalka-on-line Re: kopne go w dupsko 10.09.10, 10:51
        najfajniejsze w tym watku jest to,ze jest duzo praktycznych porad i wypowiedzi i ktos kiedys moze jak trafi na niego to mu pomoze tezsmile
        co do rodzinnego domu jego,to faktycznie mowiac szczerze ,tatus tam rzadzil ale on szacunku do swoich rodzicow to nie mial,oj nie,teraz sobie uswiadamiam pewne rzeczy od nowa.
        mamusie takimi tekstami potrafil w klotni poczestowac ze mi uszy palily w pokoju obok ale sie balam wtracac ,zreszta nie wiem czemu on mnie nakrecal na swoja matke negatywnie-raz jak tam bylam,przed malzenstwem,to jego matka miala imieniny,nie wiedzialam bo mi nie powiedzial,ale kupilam jakiegos kwiatka a on do mnie-nie zrobila ci herbaty ,nic jej nie bedziesz dawac i wepchnal mnie do swojego pokoju.w szoku bylam ,nie chcialam w cudzym domu afer robic ,pozniej jej zlozylam zyczenia -a on mi gadal ciagle jaka jego matka byla zla i toksyczna itp i dlatego tak sie odnosi.
        pozniej napisze co i jak u mnie,jak kogos bedzie interesowalo teraz sie spieszesmile
        • imasumak Re: kopne go w dupsko 10.09.10, 11:17
          Napisz koniecznie
        • ihanelma Re: kopne go w dupsko 10.09.10, 12:38
          Napisz koniecznie, przeczytałam ten wątek i bardzo Ci kibicuję. Żebyś miała siłę wykopać tego faceta ze swojego życia.
        • anelmm Re: kopne go w dupsko 10.09.10, 14:11
          lalka-on-line napisała:
          > pozniej napisze co i jak u mnie,jak kogos bedzie interesowalo teraz sie spiesze
          > smile

          Pisz koniecznie
      • ihanelma Re: kopne go w dupsko 10.09.10, 12:31
        anelmm - duży szacunek za wytrwałość. Te dobre momenty musiały być naprawdę dobre.
        Wierzę w możliwość czyjejś zmiany, ale ta osoba musi sobie zdawać sprawę ze swojego problemu i jej to musi doskwierać. A stosujący przemoc facet najczęściej jest bardzo zadowolony z sienbie, to wszyscy naokoło nie spełniają jego wymagań, z nim jest wszystko w porządku...
        Co najgorsze, najczęściej tacy faceci jakoś instynktownie (a może i z wyrachowaniem) wyszukują sobie uległe kobiety, takie po których spodziewają się małego albo malejącego oporu. Na silne i samodzielne nawet nie popatrzą i ich nie znoszą. A jak ich żony nawet wbrew sobie zaczynają przejawiać jakieś cechy niepożądane, zaczyna się piekło... A zresztą jak żona jest zdominowanym popychadłem, piekło też jest.
        Zastanawiam się, czy takiego faceta cokolwiek uszczęśliwia. Jak ktoś mu się stawia, na pewno jest źle. Ale zdominowana służąca która zamienił w szarą mysze podejrzewam, że też jest bee, bo ... jest właśnie taka, a koledzy mają jakieś takie ciekawsze żony.
        Nie chcę się bawić w taniego psychologa, ale myślę, że ci faceci poza przesrywaniem życia swoich partnerek przesrywaja też swoje własne. Nie powiem, że mi ich szkoda i mam ochotę przytulić tongue_out
        • anelmm Re: kopne go w dupsko 10.09.10, 14:08
          ihanelma napisała:
          > anelmm - duży szacunek za wytrwałość. Te dobre momenty musiały być naprawdę dobre.

          Nasza sytuacja jest zupełnie inna niz w przypadku lalki. My znaliśmy się jako nastolatkowie. Mielismy wspólnie wiele przeżyć, podróży, przyjaciół, znaliśmy się doskonale. Z perspektywy widzę teraz pewne zachowania, które powinny mnie niepokoić i być dla mnie sygnałem ostrzegawczym ale weź i wytłumacz zakochanej do szaleństwa nastolatce. Nasz związek to naprawdę takie szalone i zwariowane młodzieńcze uczucie. No i mniejsza róznica wieku tez pewnie ma znaczenie.

          Jednak dom rodzinny to podstawa. Wiem, ze mój nie był idealny (bez ojca) ale mama wpoiła mi, że jestem wartościowa i nikt nie ma prawa mną pomiatać. Jeżeli przez to przeszłam to dzięki niej.

          > A jak ich żony nawet wbrew sobie zaczynają przejawiać jakieś cechy niepożąda
          > ne, zaczyna się piekło... A zresztą jak żona jest zdominowanym popychadłem, pie
          > kło też jest.

          U nas przyczyną były drobiazgi. Męża do furii doprowadzały rzeczy, na która ja kompletnie nie zwracałam uwagi. Ja zawsze powtarzam, że miałam trzy wyjścia:
          1. ulec i być popychadłem całe życie
          2. wyprowadzić się w trybie pilnym
          3. postawić się i coś z tym zrobić

          Ma wrażenie, że z tą agresją to jak z uzależnieniem. Dopóki człowiek nie przyzna się, że ma problem to nic się nie zmieni.
      • mathiola o dżizas 10.09.10, 12:45
        nie czytałam wątku i nie sądziłam, że to taki głęboki problem.
        uncertain
    • majula79 Re: kopne go w dupsko 10.09.10, 10:55
      Kobieto opamiętaj się! Ten gość to jakiś niewychowany, niezbyt mądry i nadęty PAJAC. Żaden wychowany facet nie powie o swojej żonie w obecności kolegów takich rzeczy. Rozpraw się z nim-choć nie wierzę w to, że sie uda, albo go zostaw póki czas.
      • majula79 Re: kopne go w dupsko 10.09.10, 11:32
        Teraz dopiero przeczytałam cały wątek. Dziewczyno zrobiłaś to co powinnaś zrobić już dawno. Wyprowadzka była najlepszą decyzją i właśnie takich kroków się trzymaj. Nie wierz w ani jedno jego słowo. Trzymam za Ciebie kciuki.
        • deodyma Re: kopne go w dupsko 10.09.10, 12:41

          majula79 napisała:

          > Teraz dopiero przeczytałam cały wątek. Dziewczyno zrobiłaś to co powinnaś zrobi
          > ć już dawno. Wyprowadzka była najlepszą decyzją i właśnie takich kroków się trz
          > ymaj. Nie wierz w ani jedno jego słowo. Trzymam za Ciebie kciuki.


          i czym tu sie podniecac?
          wyprowadzila sie i wroci, jak facet zacznie robic maslane oczy i obiecywac poprawebig_grin
          moze nawet juz wrocila, tylko o tym nie pisze.
          juz niejedna byla tu taka, ktora skarzyla sie na sytuacje, jaka panowala miedzy nia a mezem, tez mialy sie wyprowadzac i od tamtego momentu cisza, albo nicki pozmienialybig_grin
          • joana.com Re: kopne go w dupsko 10.09.10, 21:03
            Deodyma niestety masz rację, znam parę takich przypadków w najbliższym otoczeniu, aż nie chce mi się o tym pisac, ale żony takich pustaków robiły krok do przodu a potem dwa do tyłu, ciężko było na to patrzec.

            A z tego co przeczytałam to widac, że lalka jest już od tego faceta po prostu uzależniona, ciężko jej będzie wykopac go z życia.
            Mam naprawdę nadzieję że ma tyle rozumu i siły żeby zacząc nowe.
            • lalka-on-line Re: kopne go w dupsko 10.09.10, 21:57
              jestemsmile sie dzisiaj nabiegalam ,ledwo co sie wyleczylam cholera, dobrze ze zwolnienie mam jeszcze,ale musialam pogadac z prawnikiem jak i co,jak sie zabezpieczyc w razie rozwodu,no powiedzmy ze w tej kwestii nie jest zle.
              jak rano wychodzilam to sie na niego natknelam przed domem,w samochodzie siedzial,w ogole go nie zauwazylam ani naszego samochodu,tak chodze jak potluczona przez to wszystkosad
              kurcze,jak sie wyszykowal,ubral chyba wszystkie ulubione rzeczy w ktorych mowilam ze mu ladnie i tak nagle wyskoczyl az mi sie slabo zrobilo-nie powiem chwycil mnie za serce bo wygladal jak ten facet w ktorym sie zakochalam bardzo i ktory nie pokazal wtedy jeszcze prawdziwego ja.
              powiem wam ze to smieszne ale on kleknal na ulicy ze mnie blaga zebym wrocila,ze on sobie cos zrobi bo bezemnie nie zyje[cale szczescie ze malo uczeszczana ulica bo kurde cyrk],zawala prace[niby,cos w to nie wierze],przez chwile zrobilo mi sie go autentycznie szkoda.

              powiedzialam zeby nie robil scen,ze sie odezwe i zeby wracal do pracy,a on na koncu nawet mnie nie pocalujesz i mnie na sile pocalowal ,cholera az mnie wargi bola ,to nie byl pocalunek delikatny tylko jakby mi chcial jezyk odgryzcsadporazka,wyrwalam sie i poszlam ,jeszcze normalnie ja go zabije ,tak sie skonczysad
              • turzyca Re: kopne go w dupsko 10.09.10, 22:15
                Pozwole sobie na cytat "zabijesz szmate, pojdziesz siedziec za czlowieka". Tak wiec nie zabijaj go, szkoda Twojego zycia. Pozwolic mu dalej paskudzic Ci zycie w ramach zemsty zza grobu to byloby straszne. A w ogole jestes bardzo dzielna, ze nie dalas sie zlapac na zafundowane Ci sztuczki. I to mimo poczatkowego drgniecia serca. Zuch dziewczyna!
                • lalka-on-line Re: kopne go w dupsko 10.09.10, 22:42
                  nie no ja tylko tak pisze z wsciekloscismile o tym zabijaniu
                  widzisz ,targaja mna straszne emocje,budze sie w srodku nocy np i mysle"cholera gdzie ja jestem co tu robie" potem sobie przypominam cala sytuacje,ze to dom rodzicow itp ,mam uczucie porazki ze malzenstwo po tak krotkim czasie sie wali,nawet siebie mam chwile ze obwiniam.potem go widze,tak jak dzisiaj,kwintesencje uroku i w koncu faceta ktory zdobyl kiedys moje serce,potem mnie wkurw bierze jak on sie tak zachowa debilnie jak dzis,chcialabym gdzies w glebi siebie zeby zamiast tych pokazowek przyznal sie do bledow i powiedzial ze sie zmieni,potem czytam Was i wiem ze macie racje i sie tak w cholere meczesad
                  emocjonalne pieklo.
                  • turzyca Re: kopne go w dupsko 11.09.10, 00:21
                    Ty, ale to jest w zasadzie sukces, ze zorientowalas sie, ze to jest bagno, wlasnie tak szybko. I ze zamiast tkwic w tej sytuacji pod haslem ratowania malzenstwa i leciec tekstami, ktore Falka wyzej rzucila, umialas przyznac, ze jest zle i podjac zdecydowane kroki. Teraz musisz umiec wytrwac w decyzji, a to nie bedzie latwe. Ale jak do tej pory sobie swietnie radzisz. Wiele osob nie odwazyloby sie na wyprowadzke, wiele zlamaloby sie po pierwszym telefonie, mnostwo po takiej akcji jak dzisiejsza. A Ty go tu calkiem trzezwo podsumowujesz. Tylko tak trzymac!


                    PS Tylko nie daj sie zlapac na plewy pt "zrozumialem, co zle zrobilem". Obietnice poprawy sa jednym z elementow scenariusza.
                  • anelmm Re: kopne go w dupsko 11.09.10, 11:16
                    Lalka jesteś dzielna. Czy możesz gdzieś wyjechać na jakiś czas, bo on najprawdopodobniej nie da Ci spokoju
          • lalka-on-line Re: kopne go w dupsko 10.09.10, 22:46
            nie ,nie wrocilasmile i nie ma powodu klamacsmile ale fakt ze jest mi ciezko i emocje mnie rozwalaja raz w ta raz wdruga strone,nie bede sie tu kreowac na taka mocnasad
          • imasumak Deodyma 10.09.10, 23:50
            Wiesz, że nie pomagasz?
    • fajka7 Re: kopne go w dupsko 11.09.10, 00:34
      Przeczytałam, to co napisałyście o pierwszych złych sygnałach często ignorowanych lub źle interpretowanych przez ofiary i podatności do wystąpienia w tej roli i coś chciałam dodać, choć może trochę kontrowersyjnie.
      Bo ja myślę tak:
      to nie zaczyna się od nieadekwatnej do zdarzenia krytyki - czyli wyzwiska za niewymyty ten kubek. To się zaczyna jeszcze wcześniej.
      Zaczyna się od dominacji pod pretekstem otoczenia nad partnerką (powiedzmy, że ustawię w roli winowajcy mężczyznę) jakoby odpowiedzialnej opieki. A jej to pasuje: że pomyślał za nich oboje, że załatwił, że w sumie miła niespodzianka, choć ona wolała co innego, ale on się tak stara. Mam na myśli całą paletę sytuacji, gdy kobieta jest powolutku ubezwłasnowolniana w drobnych sprawach i w białych rękawiczkach w atmosferze "miłości", adoracji, ale już na tym etapie jest jej odbierane prawo do samodzielności.
      A ona się godzi.
      Co innego, gdy wspólnym wyborem jest, żeby on kontrolował kasę czy miał kartę, bo można coś takiego załatwić w ramach obopólnego szacunku, a co innego, gdy "wspólnie" uznają, że ona nie ma do tego głowy i będzie lepiej, gdy zajmie się tym on, a ona czuje, że poradziłaby sobie, ale nie reaguje. A obraz zaciemniają regularne kwiaty i drobne prezenty bez okazji- jakaś tam aura romantyczności.
      Nie w każdym gościu siedzi potwór, niektórzy mają zwyczajnie silne tendencje do dominacji i na jakimś tam poziomie poprzestają, ale są też jak wiadomo psychole i oni się nie zatrzymują.
      Chociaż rozmaite eksperymenty naukowe na żywym materiale dowodzą, że z każdego można zrobić potwora przy zorganizowaniu odpowiednich okoliczności.
      No ale na szczęście jest to dość trudne.
      I myślę, że osoba posiadająca otwarty, wolny umysł, potrafiąca rozpoznawać, klarownie definiować swoje potrzeby, te emocjonalne również, musiałaby mieć wyjątkowego pecha, żeby wpaść pułapkę. To się pewnie zdarza, ale jest marginalnym zjawiskiem.
      Gros takich ludzi nie nawiąże bliższej relacji z dominantem albo się z niej wycofa bardzo szybko, bo zacznie brakować im tlenu. Będą dokonywały zwykłych, codziennych wyborów odruchowo i rutynowo, bo tak są wychowane i tak czują, i nastąpi kolizja ze stylem sprawowania opieki już na starcie o ile w ogóle pojawi się jakaś chemia, która nie pryśnie po kilku spotkaniach. Dlatego, że takie jednostronnie troskliwe postępowanie jest również rodzajem agresji i osoba wolna będzie od razu czuła pewien dyskomfort i go nie zignoruje, bo wie, że w związku chce sie czuć inaczej.
      I tu nie ma co popadać w przykłady sąsiadek czy innych znajomych wychowanych jakoby super, asertywnych "iwogle". Skoro stały się ofiarami, to czegoś jednak zabrakło, a niuansów czyjegoś wychowania, dorastania itd. zwykle nie znamy wcale, a jeszcze częściej nie potrafimy dobrze ocenić, bo filtrujemy przez własną perspektywę zwykle daleką od ideału również.
      To są powierzchowne spostrzeżenia, że ktoś miał w domu miłość i szacunek. Szacunek ludzie rozumieją na milion sposobów. A nawet jeśli tata szanował mamę, to nie znaczy, że rodzice nie popełnili błędów przypadkowo, przez niedopatrzenie, a może brak czasu, bo KAŻDY je popełnia. To ogromna sztuka spojrzeć na swoje dziecko tak wnikliwie, żeby zobaczyć wszystkie jego cechy i zawsze, na bieżąco reagować dokładnie prawidłowo w relacji. Nie da się podejmować tylko dobrych decyzji, bo po prostu nie znamy dalekosiężnych konsekwencji tych decyzji, zwłaszcza, że im dziecko starsze, tym większy wpływ zaczyna wywierać na nie otoczenie.
      Tak więc jestem zdania, że są osoby, którym się sytuacja jak u Lalki nigdy nie zdarzy, a w każdym razie prawdopodobieństwo jest bliskie zeru, bo zwyczajnie nie wchodzą w tego typu relacje już na poziomie podania ręki. Pamiętajcie, że dajemy sygnały nie tylko werbalne, jest cały bardzo ważny język ciała, mimika, spojrzenia, śmiech itd. To wszystko ma znaczenie dla odbioru drugiego człowieka.
      A cała reszta ofiar, to jednak osoby, które mają jakieś predyspozycje - mniejsze lub większe, ale mają i wcale nie musi być ich widać w powierzchownym odbiorze w postaci walącego po oczach wysokiego poczucia własnej wartości- też zresztą często mylonego z obrona przez atak, a więc czegoś zupelnie przeciwnego.
      • anelmm Re: kopne go w dupsko 11.09.10, 11:14
        fajka7 napisała:

        > Zaczyna się od dominacji pod pretekstem otoczenia nad partnerką (powiedzmy, że
        > ustawię w roli winowajcy mężczyznę) jakoby odpowiedzialnej opieki. A jej to pa
        > suje: że pomyślał za nich oboje, że załatwił, że w sumie miła niespodzianka, ch
        > oć ona wolała co innego, ale on się tak stara. Mam na myśli całą paletę sytuacj
        > i, gdy kobieta jest powolutku ubezwłasnowolniana w drobnych sprawach i w białyc
        > h rękawiczkach w atmosferze "miłości", adoracji, ale już na tym etapie jest jej
        > odbierane prawo do samodzielności.

        Masz fajka świętą rację, też to widzę z perspektywy lat. My pobraliśmy się na studiach, więc wiadomo, że z kasą było krucho. Całe szczęście, że miałam konto akademickie i stypendium, więc jakaś namiastka własnej kasy. Później zakup mieszkania, urządzanie, to był koszmar, bo dla świętego spokoju zgadzałam się na wszystko. Tym sposobem niejako na własne życzenie uwikłałam się w pułapkę. Zdałam sobie sprawę, że nie myślę samodzielnie tylko pod kontem męża. Z mojego doświadczenia wynika, że to, o czym pisałam wyżej, moja stanowczość i determinacja spowodowała, że jednak nam się udało.
      • ihanelma Re: kopne go w dupsko 11.09.10, 13:46
        O znajomej napisałam po to, żeby pokazać, że schemat wpadania w zwiazek z przemocowcem nie jest taki znowu oczywisty, i nie zawsze jest to układ wilk/baranek. Może być dużo dziwniej, a czasem jest tak, że to baranek broni wilka przed leśniczym, i to całkiem porządnie, i wszyscy naokoło głupieją wink Zanim się baranek w końcu w łeb puknie.
    • lily.m Re: kopne go w dupsko 11.09.10, 08:21
      Witaj, aż się zalogowałam. Wiem przez co przechodzisz. Ja miałam do niedawno taki egzemplarz w domu jak twój. Pod względem sexu też sfiksowany i wymuszający, jeśli sexu nie było- awantury od rana o byle co. Nie mówiąc o tym jak mi dokuczał w nocy. A rano musiałam jechać do pracy... Bardzo odpowiedzialnej...

      Myślę że gdybyś miała dziecko nie uszanowałby cię w czasie połogu, nie obchodziło by go że jesteś niewyspana itp...
      Czytałam nawet o sk...... który dobierał się do żony przy dzieciach (!). Bo mu się bardzo chciało.

      Nie daj się omamić jego pustymi gestami typu klękanie, mój mąż też klękał i błagał i płakał, a już chwilę potem wyzywał od szmat gdy skutku nie osiągnął.
      Widzę że jednak mimo wszystko i pomocy tutaj boisz się i nie ufasz samej sobie. Rodzinie mów wszystko, żeby potem w razie rozwodu i problemów mieć świadków i wsparcie. Zapisuj sobie jego wyskoki, obraźliwe teksty, żebyś wszystko ułożyła sobie w głowie całość i nie miała wątpliwości że to on cię wkręca w tą machinę przemocy.

      Ciesz się że jesteś jeszcze młoda i nie masz dzieci- ja mam i to bardzo komplikuje sprawę. Bo on chce mi zabrać dziecko. Uciekaj! Pamiętaj- obiecanki cacanki a cudowne przemiany to chyba cuda.

      Trzymam za ciebie kciuki, bo wiem że taki człowiek będzie ci robił bałagan w głowie że to wszystko twoja wina.

      • lalka-on-line Re: kopne go w dupsko 11.09.10, 12:04
        dziekuje bardzo za wszystkie rady i zyczliwosc,duzo to znaczy dla mnie bo niespecjalnie moge sie tak do konca wyzalac w realu ,mamie oszczedzilam pewnych szczegolow,kolezanka[jedna,taka co wiem ze rozumie]tez nie zawsze ma czas i nie chce jej obarczac ,zreszta to sa intymne sprawy,wiecej mam smialosci w necie zeby mowicsad
        po co ja z nim wczoraj gadalam na tej ulicy-teraz mi przysyla smsy zebym sie z nim wybrala na wypad weekendowy,poki cieplo,wystarczy ze ubiore cokolwiek a on podjedzie,bedziemy sami,pogadamy o czym ja zechce,ze on wszystko przemyslal i boi sie mnie stracic ,ze jego zachowanie bylo nieodpowiedzialne i zgadza sie na wszystko byle zebym wrocila,bo on teskni ,chce sie kolo mnie budzic i jakbym chciala to mozemy pomyslec o dzidziusiu bo wlasciwie to juz moglby miec[o co mu chodzi bo ja nie wiem,niz gruchy ni z pietruchy] itp
        jeny,jak ten czlowiek mi miesza w glowie,nie rozumiem czemu sie tak uwzial i mnie neka ,boje sie ze tak bedzie ciagle mi pisal albo przychodzil i w koncu mnie przekonasad
        • lelija05 Re: kopne go w dupsko 11.09.10, 12:16
          A jak Cię nie przekona, to skończy działać po dobroci w myśl zasady, jak ja nie będę Cię miał, to nikt inny również.
          Mam nadzieję, że czarny scenariusz się nie spełni i Twoje życie wróci do normy, bynajmniej nie u boku psychopaty.
        • nutka07 Re: kopne go w dupsko 11.09.10, 12:26
          Moj byly jak go zostawilam, a raczej ucieklam z jego domu tez nagle zmienil zdanie. Wydzwanial, przychodzil do pracy, pojechal do mojego ojca do domu zeby sie dowiedziec gdzie mieszkam, a potem sterczal pod nim. I mial fazy. Najpierw bylam ta najgorsza bo go zostawilam, dostalam kilka obelzywych smsow potem znowu mial przyplyw uczuc. Dzwonil do mnie do pracy i puszczal muzyke, ktorej sluchalismy jak sie poznalismy i nic nie mowil. Wylaczyl wyswietlanie numeru, zeby nie widziala kto dzwoni. Potem znowu mu sie odmienilo i najezdzal na mnie, a potem znowu byl kochany.
          Jakis tydzien czy dwa po naszym rozstaniu zdecydowalam sie z nim spotkac, moja dobra znajoma wiedzac co wyprawial odradzala mi to, ze moze poprsotu cos mi zrobic. Spotkalam sie z nim ostatecznie w centrum miasta i byl jak do rany przyloz. Oczywiscie wiele zrozumial. Np. to ze to wina jego matki, ze sie rozstalismy, bo sie wtracala i jeszcze znalazl pare innych powodow ale w sobie winy nie widzial. Nagle chcial jechac na dlugi weekend w miejsce, ktore znienawidzil bo odkryl grzebiac w moich prywatnych rzeczach, ze ja tam bylam z innym. Gory byly tematem tabu w naszym zwiazku, a jak napomknelam ze chcialabym pojechac do bylam narazona na jego ostry gniew. Zaproponowal dwa oddzielne pokoje, zebysmy tylko tam pojechali. Chcial sie wyprowadzic ze swojego domu jednorodzinnego zostawiajac tam matke i 16letnia corke (!) zeby ze mna zamieszkac sam. Ona miala zostac z babcia. Bo on chce byc tylko ze mna. I naprawde bylo mi ciezko, zakonczyc to wszystko ale zacisnelam zeby i powiedzialam nie. Bylam w lepszej sytuacji, bo nie mielismy slubu ale teraz w takiej sytuacji jak Twoja tez bym to zrobila. Mozesz sie kontaktowac przez adwokata.
          Jak do mnie dzwonil to odrazu mowilam rozlaczam sie, nie dwzon wiecej i tak robilam. Zero dskusji, zero.
        • ihanelma Re: kopne go w dupsko 11.09.10, 13:35
          Moim zdaniem facet zrozumiał tyle, że nagle stracił zabawkę. I chce ją z powrotem, choćby nie wiem co. Mówi to, co w jego rozumieniu chcesz usłyszeć i to co powinno szybko doprowadzić do żądanego efektu. Stąd przebieranki, łaszenie się i ten dzidziuś. A zresztą, gdybyście rzeczywiście mieli dziecko albo byś była "tylko" w ciąży, dużo łatwiej by mu cię było do siebie przykleić, a dzieckiem szantażować...
          On sobie z przeproszeniem tyłek wymaluje na zielono i będzie tak chodził, bylebyś znowu była "jego". Ale to nie jest rzeczywista odmiana i zrozumienie własnego błędu, nie ma się co łudzić.
          Co do kontaktów - może napisanie do niego listu będzie dobrym pomysłem? Powiedz mu w ten sposób wszystko - spokojnie, logicznie, tak jak nam tutaj. Czasami dużo łatwiej się pisze niż mówi, szczególnie o tak bolesnych sprawach.
          Czy masz już jakąś strategię co dalej? Chcesz się z nim definitywnie rozstać (szczerze mówiąc w przypadku tego faceta ja bym tak radziła), czy na razie myślisz o separacji?
          • lelija05 Re: kopne go w dupsko 11.09.10, 14:01
            Myślisz, że słowo pisane do takiego faceta dotrze? Przecież on jest święcie przekonany o swojej racji i autorka może trylogie napisać, a gość się nie zmieni - bo niby jak?
            Jest na to lekarstwo?
            Owszem, może na początku być do rany przyłóż, ale żeby taki na stałe został, to mam poważne wątpliwości, po tym co tu przeczytałam na jego temat.

            Autorko, czy Ty go kochasz?
            • ihanelma Re: kopne go w dupsko 11.09.10, 14:16
              Ale mi nie chodzi o to, żeby się zmieniał - szczerze mówiąc ja bym na to nie liczyła za bardzo. Tylko to chyba lepsze niż rozmowa, do której będzie dążył za wszelką cenę. Wygarnąć wszystko, powiedzieć co boli i co lalka planuje, bez narażania się na sceny przy osobistym "starciu".
              A poniewaz jednak byli pare lat w związku, jakaś forma wyjaśnienia sytuacji chyba się jednak nalezy, mimo wszystko.
              Dobrze by było poszukać wsparcia psychologa, który podrzuci "instrukcje" postępowania.
              • lelija05 Re: kopne go w dupsko 11.09.10, 14:23
                Oczywiście, ale taki "macho" przeczyta i wyrzuci, bo uzna, że to babskie fanaberie.
                Tak było w przypadku rozmów, więc jakoś nie chce mi się wierzyć, że list pomoże...
                • ihanelma Re: kopne go w dupsko 11.09.10, 14:28
                  To jak radzisz mu powiedzieć co trzeba, najlepiej bez osobistych sesji spotkaniowych i scen (może i gwałtownych) z nimi związanych? Cyrk na ulicy może być tylko malutkim preludium jak juz się facet zorientuje, że to NIE są chwilowe fochy.
                  • nutka07 Re: kopne go w dupsko 11.09.10, 14:35
                    Wynajac adwokata.
                    • ihanelma Re: kopne go w dupsko 11.09.10, 14:39
                      Ja bym wolała bardziej elegancko, ale decyzja nalezy do lalki
                      • nutka07 Re: kopne go w dupsko 11.09.10, 17:59
                        Nie wiem czy przeczytalas caly watek, ale wg mnie chec zachowania sie elegancko skonczy sie powrotem do niego.
            • lalka-on-line Re: kopne go w dupsko 11.09.10, 15:47
              tak,kocham gosad ale tego faceta ktorym jest jak jest normalny a nie jak wstepuje w niego ten arogancki facet ktorego sie boje.takie rozdwojenie jaznisad
              nie wiem do konca czy od razu rozwod czy dac nam szanse separacja-jeszcze sie z nim umowie ,pomyslalam ze moze z kims bezstronnym obok,i moze cos do niego dotrze,przynajmniej bede miala czyste sumienie do konca zycia ,ze probowalam ratowac swoje malzenstwo.moze moja postawe zrozumie ktos kto kochal i wie jakie to trudne z dnia na dzien powiedziec do widzenia,nawet jak wiesz ze ktos cie rani i postepuje zle,ze sie szarpiesz sama ze soba bo rozsadek ci mowi co innego a serce co innego-ja nie mowie ze chce mu wybaczyc wszystko i wrocic,nie wiem,chce powalczyc ,chce sie przekonac ze on faktycznie sie nie zmieni i wtedy nie pozostawi mi wyborusad
              kurde,ide po zakupy,moze sie napije dzisiaj z kolezanka,na czesc swojego "udanego" pozyciasad(
              • jowita771 Re: kopne go w dupsko 11.09.10, 17:47
                Myślę, że wrócisz do niego, niestety. Ode mnie jedna rada - choćby nie wiem, jak było różowo i jaki był cudowny - nie decyduj się na dziecko, bo tu są dwie możliwości - albo Twoje małżeństwo się skończy, jeśli nie teraz, to później, albo będziesz bardzo nieszczęśliwa. Będzie Ci o wiele trudniej uwolnić się od tego człowieka, jak będziesz miała z nim dziecko. A myślę, że teraz będzie Cię na dziecko ostro namawiać, nie dlatego, że tak Cię kocha, tylko dlatego, żeby Cię przy sobie uwiązać i żebyś mu więcej nie wycięła takiego "numeru", jak teraz. To dziecko będzie mu służyło do manipulowania Tobą.
              • franczii Re: kopne go w dupsko 12.09.10, 08:13
                Tu to piszesz jak ofiara. Mam wrazenie, ze do tej pory tylko chojrakowalas a nim sie obejrzysz wrocisz do meza z podkulonym ogonem.
                Ratowac zwiazek mozna a nawet trzeba jesli jest co ratowac. Mnie sie kiedys udalo uratowac moj zwiazek stojacy nad przepascia w sytuacji w ktorej wiele osob by odpuscilo. Ale u mnie chodzilo jeden nierozwazny krok i jeden blad a w twoim przypadku twoj maz musialby sie calkowicie zmienic a czy to w ogole mozliwe swa nature zmienic? Przeciez w niego nie wstepuje arogant on JEST tym aroganckim facetem.
                Ale jesli sie uprzesz brnac w to wszystko to zrob to jakos tak, zeby to mialo rece i nogi.
                Po pierwsze zwroc sie o pomoc do psychologa bo jestes chyba typem ofiary, latwo toba manipulowac, masz problem z wlasciwa ocena sytuacji i zachowan meza. Masz moze problem z samoocena bo latwo ci wmowic, ze to z toba jest cos nie tak a nie z nim. Nie pros o pomoc mamy czy przyjaciolki a kogos bezstronnego, kto sie na tym zna tak zeby nie mial facet argumentu, ze mama/przyjaciolka do niego jest uprzedzona.
                Po drugie postaw mu warunek, ze ma sie udac na terapie i nie wracaj do niego zanim sie nie uda na terapie. Ciekawe swoja droga jak zareaguje. Na moj nos negatywnie a jesli negatywnie to nie ciagnij tego bo nie ma po co, bo on nic nie zamierza zmienic.
                Po trzecie nie pakuj sie w dziecko, przynajmniej na razie a na pewno bedzie cie teraz namawial, zeby cie do siebie przywiazac.
                • szpil1 Re: kopne go w dupsko 12.09.10, 09:59
                  Ja obstawiam, że lalka wróci do męża. Przecież ona za wszelką cenę szuka wytłumaczenia dla jego zachowania, za dobrą monetę bierze jego obietnice, chęć posiadania dziecka itd., twierdzi, że kocha jego "spokojną wersję" - tylko pytanie czy to wersja prawdziwa? Moim zdaniem nie.
                  Nawet za bardzo nie zastanawia się nad tym, że jego pocałunek na ulicy - to ugryzienie.
                  Jak napisała Franczii - typ naiwnej ofiary.
                  • majula79 Re: kopne go w dupsko 20.09.10, 13:13
                    Nie odzywasz się więc podejrzewam, że wróciłaś do męża. Życzę Ci wszystkiego dobrego, choć tak naprawdę nie wierzę żeby Wam się udało.
                    • fajnykotek Lalka 20.09.10, 13:57
                      tylko pamiętaj, że decyzja o ewentualnym powrocie do tego neandertalczyka (bo dla mnie to nie jest mężczyzna - co to za facet, który wymusza seks, bo ON chce? i traktuje Cię jak dziurę, a nie CZŁOWIEKA) będzie TWOJĄ decyzją. Żebyś kiedyś nie płakała, że:
                      1. jesteś w ciąży i mąż cię zdradza, bo przestałaś być dla niego atrakcyjna,
                      2. masz dziecko i mąż cię zdradza, bo zrobiłaś się za luźna, a on lubi ciasne,
                      3. mąż cię wymienił na lepszy/nowszy/młodszy model, bo to on porzuca, a nie jego porzucają.
    • margerytka69 Re: kopne go w dupsko 21.09.10, 15:11
      przeczytałam cały wątek - jak rzadko kiedy

      i zapaliła mi się czerwona lampka kiedy pisałaś, jak złapał cię mocno za rękę i powiedział, że jego się nie rzuca, tylko on rzuca kobiety

      to jest bardzo niepokojące, bo świadczy o tym, że mąż nie dopuszcza do tego, że może być inaczej, niż on chce

      nie mówiąc już o jego agresji fizycznej wobec ciebie, teraz cię złapał mocno, a następnym razem cię uderzy

      u takich typów agresja się nasila z czasem, na początku to "tylko" zrobienie ci siniaka poprzez mocny uścisk, potem cię pobije

      a bić cię zacznie, jak zobaczy, że ci zależy, że jesteś uwiązana (np w ciąży, siedząc z małym dzieckiem w domu), kiedy zobaczy, że jesteś zależna od niego i on poczuje się pewnie

      drugi raz zapaliła mi się lampka jak czytałam, że on krytykuje to co piszesz w necie, że wyzywa kobioety tam pioszące i że cię próbuje kontrolować poprzez "dyskretne" zaglądanie ci przez ramię jak siedzisz przed komputerem

      za jakiś czas założy ci hasło do komputera, albo będzie żadał, żebyś pokazała mu historię, będzie krtykował wszystko co robisz (mój mąż miał taką fazę) a w końcu stwierdzi, że komputer ci niepotrzebny

      tak jak piszą inni tutaj - nie zachodź z nim w ciążę, nie wracaj do niego, oni się nie zmieniają
      • margerytka69 Re: kopne go w dupsko 21.09.10, 15:16

        i jeszcze coś - mnie osobiście się wydaje, że wrócisz do niego bo już miękniesz, ale to towoja sprawa, twoje życie i twoja decyzja, a ja nie mam prawa tego oceniać

        w każdym razie, czy wrócisz, czy nie to i tak napisz tutaj jak się sytuacja rozwinie

        no i jeśli wrócisz, to: ZBIERAJ DOWODY, NAGRYWAJ GO, ZABEZPIECZ SIĘ FINANSOWO W MIARĘ MOŻLIWOŚCI
        to może przydać Ci się w sądzie w razie rozwodu

        • yoma Re: kopne go w dupsko 21.09.10, 16:05
          Musi co wróci. I ledwie się za nimi drzwi mieszkania zamkną, to dostanie tak po pysku, że nie wiem, czy się do telefonu dowlecze...
    • gladys_g Re: kopne go w dupsko 13.11.10, 11:39
      I co, lalka, kopnęłaś?
      • lalka-on-line Re: kopne go w dupsko 13.11.10, 12:24
        mentalnie go kopnelamsmile i chce rozwodu,ale on mi to na kazdym kroku utrudnia,nie bede sie wdawac w szczegoly bo tu strach pisac cokolwiek zeby potem nie zostalo wyciagniete w stu innych watkach i zeby jakies psychole nie mialy pola do popisu pozniej.
        juz nie jestem taka wylewna w opisachsmile
        w kazdym razie dodatkowo poznalam kogos innego i sprawy sie pokomplikowaly bo maz odebral to wyjatkowo zle,ze ja go zdradzam,a niestety sam doprowadzil do tego ze moja milosc znacznie oslabla,chociaz go kochalam najbardziej.
        tyle,tak jak mowilam,ja sie juz uwywnetrzniac nie bede ale dziekuje za zainteresowaniesmile
        • gladys_g Re: kopne go w dupsko 13.11.10, 13:27
          no i ql. kciuki trzymam smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka