Dodaj do ulubionych

kilka refleksji na temat wychowania bezstresowego

01.09.10, 23:39
Nie mogę się powstrzymać, żeby się nie podzielić przemyśleniami. Oczywiście
osoby stosujące takie wychowanie zaprzeczą ze świętym oburzeniem, że to wcale
nie jest wychowanie bezstresowe, ze one stanowcze są i konsekwentne, że ach.
Biblią wychowania bezstresowego jest książka pań Faber i Mazlish, które same
sobie nie radziły z wychowaniem swoich dzieci, co każda kobieta 70 lat temu w
Polsce umiała, i musiały w związku z tym pójść na kurs nauki do pewnego guru
(nazwiska nie pamiętam), który im kompletnie zmienił optykę, a one w dowód
wdzięczności napisały książkę. Rodzice, którym się wydaje, że psycholog im
pomoże, albo otoczenie, które nie może wytrzymać z ich słodkim łobuzkiem, ich
wysyła do psychologa, otrzymują od psychologa radę, aby się przy wychowaniu
dziecka kierować właśnie tą książką.
Otóż ja spotkałam taką osobę, która właśnie kieruje się przy wychowaniu
swojego dziecka wskazaniami z tej książki co do litery. Czyli nigdy nie
wrzeszczymy (kocham - nie krzyczę - głosi polski celebryta z plakatu),
oczywiście o klapsie zapomnij, jeżeli coś mówimy to cichutkim od tłumionych
emocji głosikiem, ponieważ jesteśmy łagodni, jeżeli nie z natury, to trudno,
tak trzeba. Dziecko, które urodziło się zdrowe i z temperamentem, doskonale
wie, że matka sobie pobrzęczy i na tym będzie koniec, aha, no może być jeszcze
jakaś kara, ale jak wiadomo w życiu, co się odwlecze to uciecze, albo może
przynajmniej uciec, a jak pomarudzimy odpowiednio skutecznie, to matka będzie
miała dosyć i odpuści resztę kary. To podobnie jak z wyrokiem za przestępstwo.
Najpierw jest mowa o 25 latach, potem jest przepustka, a po 15 zwolnienie za
dobre sprawowanie, bo więzienia są przepełnione, a utrzymanie więźnia
kosztuje. A ofierze nikt i nic zdrowia/życia nie wróci. Zresztą pytanie, czy
kara to rzeczywiście coś strasznego?
Dziecko, o którym mowa, to 6 letni chłopiec. Mieszkał na wakacjach z mamą,
która jest moją koleżanką na tej samej kwaterze co my. No i chciałabym opisać
kilka przykładów. Wybieramy się razem na zwiedzanie zamku. Wyciągam aparat, bo
chcę zrobić zdjęcie. Tak się składa, że koleżance się aparat rozwalił i nie
ma. Syn koleżanki prosi, że on też chce zrobić zdjęcie. Taka jestem niemile
zdziwiona, ale daję, bo przecież nie powiem: "nie dam", ale sytuacja się
powtarza, co ja robię zdjęcie, to dziecko chce zrobić trzy. Nawet w pewnej
chwili mi proponuje, że to on będzie niósł aparat. Koleżanka to widzi i nic.
Zero reakcji. W końcu coś mówię, że mam mało miejsca na karcie, że nie wzięłam
ładowarki, ale słowo daję, choćbym miała i 5 nowych kart i 2 ładowarki, to nie
jest powód, żeby mi 6 latek zapstrykiwał je swoimi fotkami.
Druga scena, obaj nasi synowie wyszli przed dom się pobawić. Nawet nie
wiedziałam, że to może być niebezpieczne. Ale syn koleżanki namówił mojego do
takiej zabawy, że z sąsiedniego domu wyleciała kobieta i ich zrugała. Mój
wrócił przejęty, a tamten rżnął głupa, że nie wiedział, że to do nich pani
kieruje swoje zastrzeżenia. Koleżanka okazała się "niesłychanie" konsekwentna.
Karą straszliwą był zakaz wychodzenia przez jej syna z domu. Nie widać było,
żeby kara ta była w jakikolwiek sposób dolegliwa dla niego. No to siedział w
pokoju i się wygłupiał w pokoju. Karę to ja miałam, bo zamiast mieć dzieci
bawiące się na dworze (mój syn wychodzi na podwórko i bawi się z innymi
dziećmi po kilka godzin przed blokiem od ponad roku - nigdy nie było żadnej
afery, że ktoś ma o coś pretensje do dzieci, ani wśród dzieci, że ktoś kogoś
pobił, itp.), miałam dwóch kotłujących się facetów w pokoju, bo zabawa z
tamtym chłopakiem była taka, że wciąż trzeba ich było upominać z miernym
zresztą skutkiem, bo tamten nie słucha.
Koleżanka na syna nigdy nie krzyczy, jeżeli go upomina to bardzo delikatnym
głosem, tak mu wszystko tłumaczy, tylko pytanie skąd w takim razie w tym
chłopaku tyle agresji. Był agresywny i natarczywy w stosunku do mojego syna.
Na przykład chłopcy się mocują, ale tamten szczypie mojego za policzki bardzo
blisko oczu. Tam gdzie mieszka, też sobie podobno nie może znaleźć kolegów.
A koleżanka się już w tych wszystkich konsekwencjach i karach gubi po prostu.
Dzień jest za krótki, żeby za wszystko była konsekwencja i kara, więc siłą
rzeczy ok. 40% zachowań wymagających reakcji olewa, bo przecież krzyknąć nie
można, och, o klapsie nie wspomnę, boć to przecież zakazane. W sumie ich
relacje, zresztą zupełnie zgodnie z tym co zalecają światłe panie Mazlish i
Faber, przypominają za to relację pod tytułem "oj, poczekaj, aż coś będziesz
chciał ode mnie", też mało fajne, takie wyrachowane i ja takich relacji z
dzieckiem bym nie chciała mieć. Na przykład, dzieciak się naprasza, że
chciałby się przejechać gokartem, czy też coś tam chce. A to my wtedy
przypominamy mu, jaki był niegrzeczny i że w związku z tym najpierw musi pobyć
grzeczny, albo odmawiamy za jakieś tamto, które się zdarzyło wczoraj/kilka
godzin temu. No dobrze, dzieciak chce na tego gokarta, to zgrzeczniał, ale
wtedy mówimy, że godzina to za mało i tak w kółko. Moim zdaniem klaps, tak
KLAPS w chwili, kiedy dziecko nie chce nas słuchać, jest o wiele lepszy od
takiej zgniłej konsekwencji, która wyskakuje w chwili, kiedy dziecko chce
jakąś przyjemność i przypomina to odroczonego klapsa (jak przyjdziemy do domu,
za 3 dni, itd.).
Rezultat jest taki, że 6 letni chłopak jest nieobliczalny i pełen agresji.
Nigdy nie wiadomo, co mu strzeli do głowy i co zrobi. Zwykle jest to coś, co
nie podoba się innym ludziom, ale po nim widać, że się zupełnie nie przejmuje.
Takie są skutki słuchania ślepo psychologów, którzy znają się na wszystkim
tylko nie na tym na czym powinni, a chroniczny brak poczucia humoru powoduje u
nich zanik zdrowego rozsądku.
No ale teraz mamy w Polsce poprawność polityczną i broń Boże nie wolno
powiedzieć otwarcie, że połowę ADHD uleczyłby klaps w porę. Zamiast tego
dzieci muszę mieć kolegę, który je bije i na którego słowa nie wolno
powiedzieć, a który ma rodziców z mózgiem zlasowanym tak, że go nie uderzą.
Obserwuj wątek
    • angazetka Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 01.09.10, 23:50
      Obiecuję, że przeczytam ciąg dalszy, gdy tylko pokażesz mi dowód na
      to, że 70 lat temu każda kobieta w Polsce radziła sobie z
      wychowaniem dziecka wink
    • katriel Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 00:24
      > zdziwiona, ale daję, bo przecież nie powiem: "nie dam", ale sytuacja się
      > powtarza, co ja robię zdjęcie, to dziecko chce zrobić trzy. Nawet w pewnej
      > chwili mi proponuje, że to on będzie niósł aparat. Koleżanka to widzi i nic.
      > Zero reakcji.

      Czekaj, ale jak miała zareagować? Kazać mu się odczepić od twojego
      aparatu? OK, ale skąd miała wiedzieć, że ty mu nie chcesz tego
      aparatu dawać? Bez dodatkowych danych (tzn. albo mówisz jasno,
      że nie chcesz, albo skądinąd - ale skąd? - wiadomo, że aparatu
      nie pożyczasz) to wcale nie jest oczywiste.
      • majenkir Re: 02.09.10, 00:37

        katriel napisała:
        > Czekaj, ale jak miała zareagować? Kazać mu się odczepić od twojego
        > aparatu?

        Tak, wlasnie tak.
        • hanalui Re: 02.09.10, 00:45
          majenkir napisała:

          >
          > katriel napisała:
          > > Czekaj, ale jak miała zareagować? Kazać mu się odczepić od
          twojego
          > > aparatu?
          >
          > Tak, wlasnie tak.
          >
          Dokladnie tak, dziwi mnie ze stara baba obcemu 6 latkowi daje swoj
          aparat
      • deodyma Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 10:17

        > Czekaj, ale jak miała zareagować? Kazać mu się odczepić od twojego
        > aparatu? OK, ale skąd miała wiedzieć, że ty mu nie chcesz tego
        > aparatu dawać?


        w takiej sytuacji matka powinna zareagowac a aparat to nie zabawka.
        swoja droga nie dalabym obcemu dzieciakowi aparatu do reki.
        bez przeaady.
    • buuuuuuuu Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 00:44
      Pewnie szkoda czasu i klawiatury, ale nie życzę dziecku z adhd, żeby
      na Ciebie, jako matkę trafiło, bo nadpobudliwość da się mimo
      wszystko jakoś leczyć, a głupoty nie uncertain
    • bri Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 00:45
      Nie wiem od czego zacząć, tak bardzo się nie zgadzam z Twoim postem.

      1. We wzmiankowanej książce nie ma słowa o ukrywaniu emocji. Wręcz
      przeciwnie, żeby zastosować w praktyce to o czym w niej mowa, trzeba
      się szczególnie nastroić na rozpoznywanie emocji własnych i dziecka.
      Owszem, drzeć się na dzieci nie należy. Krzyk sam w sobie oznacza,
      że nie udało Ci się sprawy załatwić normalną drogą i musisz dziecko
      zastraszyć, żeby było posłuszne. Klaps podobnie. Może na 6-latka
      jeszcze działa, szczególnie jeśli bijesz mocno, ale jak długo
      jeszcze zamierzasz w ten sposób go "wychowywać"? Jak się z nim
      porozumiesz jak będzie większy i silniejszy niż Ty?

      2. W akcji z aparatem widać jak na dłoni Twój problem. Nie musiałaś
      wcale się zgadzać na zabawę Twoim aparatem. Syn koleżanki tylko
      grzecznie Cię poprosił. Nie możesz mieć pretensji do niego, że Tobie
      brak asertywności. Mogłaś powiedzieć "nie chcę żebyś się bawił moim
      aparatem" na samym początku, skoro tak właśnie czułaś zamiast
      narażać się na frustrację. Idiotycznie jest wymagać od 6-latka
      (zresztą od dorosłych również), żeby lepiej niż Ty wiedział na co
      się zgodzisz, a na co nie. Prośba to pytanie. Wybór odpowiedzi
      należy do Ciebie. Jeśli się na coś zgadzasz druga osoba ma prawo
      przypuszczać, że nie miałaś nic przeciwko spełnieniu danej prośby.

      3. Dlaczego uważasz, że za wspólną przewinę powinien być ukarany
      tylko syn Twojej koleżanki? Przecież bawili się we dwóch. Czy Twój
      syn był przywiązany do drzewa i miał knebel w ustach? To komiczne,
      że wymagasz od koleżanki ukarania jej syna, natomiast swojego
      automatycznie rozgrzeszasz, chociaż psocili razem. No chyba, że
      porzadnie go sprałaś, jak tylko przyszli i dlatego uznałaś sprawę za
      załatwioną.

      4. Kiedy opisujesz zachowanie koleżanki wychodzi, że albo tej
      książki w ogóle nie czytała, albo nic z niej nie zrozumiała.

      5. Myślę, że stanowczo przesadzasz twierdząc, że syn koleżanki jest
      nieobliczalny i pełen agresji, ale nawet jeśli tak jest, na pewno
      nie dlatego, że dostaje za mało klapsów i za mało się na niego
      krzyczy.
      • jogo2 Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 01:18
        nie mam czasu brać udziału w tej dyskusji niestety, niepotrzebnie ją zaczęłam,
        ale ten jeden raz odpowiem. Nie zgadzam się z tym, że to ja powinnam być
        asertywna. Asertywność drogo kosztuje i dobre wychowanie polega na tym, że nie
        narażamy kogoś na konieczność z jej korzystania. Wiem, co mówię i internet, jak
        również wszelkie poradniki są bardzo cierpliwe, w zeszłym roku na forum
        opisywałam zachowanie dziewczynki, które było nie do zniesienia, na forum
        dostałam niesłychany opieprz, za to dziwna rzecz, reakcje i odczucia 2 (bo
        więcej ich nie ma) sąsiadów w realu były takie same jak moje. Koleżanka powinna
        zareagować, bo to jej dziecko, a nie zmuszać mnie do dyskusji ze swoim
        dzieckiem. Nie było mi przyjemnie ani zręcznie. Nie jest przyjemnie musieć
        zwracać cudzemu dziecku uwagę. Ja przynajmniej tak zostałam wychowana, że czuję
        się niezręcznie zwracając uwagę dziecku przy jego matce. Tylko co robić, skoro
        ona najwidoczniej śpi chyba. Więc wybaczcie, wychowujcie sobie dzieci
        dopraszające się od obcych ludzi różności i nie wiedzących gdzie są granice do
        18 roku życia.
        jeżeli chodzi o autorki książki to same piszą, że miały problemy, tylko po co
        czynić ze swoich problemów cnotę. To tak samo jak pan janek pospieszalski,
        mający wystąpienie w tv, że tam jest za dużo seksu, ale podobno co sam naużywał
        za młodu to jego. Zresztą jest to wydumana teoria, a koleżanka po prostu wzięła
        ją sobie do serca i realizuje ją tak, jak ją zrozumiała. Jeżeli tak to można
        było zrozumieć, to znaczy że ta teoria taka jest. To nie jest matematyka, gdzie
        jak podstawisz nie te wartości, co autor przewidział, to ci nic nie wyjdzie.
        Dlatego rząd dusz sprawowany przez psychologów jest taki niebezpieczny. Zresztą
        to co wymyślił Marks & Engels w teorii wyglądało ślicznie. I nawet podobno był
        taki okres, o którym mówiono, że człowiek, jak chciał się czuć porządny to
        musiał być socjalistą. I co z tego wszystkiego wyszło W PRAKTYCE? I według mnie
        dlatego ta całą teoria Faber & Mazlish jest do bani, a w każdym razie nie do
        stosowania wobec małych dzieci.
        Założę się, że za lat 30 do 50 zostanie ogłoszona NOWA WIELKA TEORIA
        psychologiczna, w której zostanie naukowo udowodnione, iż pozwolenie dzieciom na
        za wiele jest złe i dlaczego. No, ale do tego czasu musi zajść więcej pozornie
        odosobnionych przypadków rozwydrzenia dzieci w wyniku coraz szerzej stosowanej
        konsekwentnie wyżej wspomnianej teorii, żeby dojść do wniosku, że tak nie można.
        • bri Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 02:12
          >Asertywność drogo kosztuje

          Asertywność drogo kosztuje tylko osoby, które nie umieją się
          asertywnie zachować. Asertywność jest ściśle związana z pewną
          życiową postawą, można ją w uproszczeniu nazwać "ja jestem OK i ty
          jesteś OK". Mając takie przekonanie dajemy sobie prawo do obrony
          naszych wartości i granic, nie zakładając jednocześnie, że prośby,
          pytania, zachowania innych ludzi mają na celu dokuczenie nam i że te
          osoby zlekceważą informację o naszych odczuciach w stosunku do ich
          zachowania względem nas.

          Koleżanka powinna> zareagować, bo to jej dziecko, a nie zmuszać mnie
          do dyskusji ze swoim> dzieckiem.

          Nikt Cię nie zmuszał do dyskusji. Ja nie mam najmniejszego problemu,
          żeby odmówić dowolnemu dziecku tego, czego nie chcę mu dać. Nie
          muszę z nim na ten temat dyskutować, jeśli nie mam ochoty.

          Naprawdę uważasz, że dorosłą kobietę trzeba bronić przed
          sześciolatkiem, bo ona sama wstydzi się mu powiedzieć, co myśli?
          Zrozumiałabym jeszcze wymaganie reakcji od matki, gdyby ten
          sześciolatek jakoś Cię atakował, szturchał, rzucał czymś w Ciebie,
          chociaż NORMALNY człowiek sam powiedziałby "słuchaj mały, wkurza
          mnie, kiedy tak robisz" zamiast czekać, jak jakieś cielę, na reakcję
          rodzica. Ale ten sześciolatek, o którym mówisz grzecznie Cię
          poprosił. Nie było żadnego powodu, żeby matka reagowała.

          .Ja przynajmniej tak zostałam wychowana, że czuję
          > się niezręcznie zwracając uwagę dziecku przy jego matce.

          To znaczy tylko, że źle zostałaś wychowana. Dlaczego w stosunkach z
          dzieckiem, które umie już mówić ma Cię zastępować jego matka? Skąd
          ona ma wiedzieć, co myślisz i czujesz, i co chciałabyś temu dziecku
          przekazać. Jak dziecko ma się nauczyć skutecznej komunikacji skoro
          Twoim zdaniem w ogóle nie powinno z niczym się zwracać do dorosłych
          innych niż jego rodzice?

          Psychologowie nie mają żadnego rządu dusz, o książce pani Faber i
          Maslich w naszym kraju słyszało niewiele osób, a z tego co piszesz
          wynika, że przeczytało ją jeszcze znacznie mniej.

          Więc wybaczcie, wychowujcie sobie dzieci
          > dopraszające się od obcych ludzi różności i nie wiedzących gdzie
          są granice do
          > 18 roku życia.

          Granice są tam, gdzie je stawiają otaczający Cię ludzie. Od tego
          mamy właśnie możliwość komunikacji, żeby te granice ustalić
          werbalnie zamiast dusić w sobie frustrację, a potem wybuchać
          krzykiem i nie potrafić powstrzymać się od bicia. To jest zachowanie
          histeryczne.

          > Założę się, że za lat 30 do 50 zostanie ogłoszona NOWA WIELKA
          TEORIA
          > psychologiczna, w której zostanie naukowo udowodnione, iż
          pozwolenie dzieciom n
          > a
          > za wiele jest złe i dlaczego.

          Gdzie w przytaczanej przez Ciebie książce jest mowa o pozwalaniu
          dzieciom na za wiele? Naprawdę wypada przeczytać jakąś publikację
          zanim zacznie się ją krytykować.
        • franczii Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 08:35
          Asertywność drogo kosztuje i dobre wychowanie polega na tym, że nie
          > narażamy kogoś na konieczność z jej korzystania.

          Ale od kogo ty tego wymagasz?
          Bo chyba nie od 6latkabig_grin
          Nie potrafisz wyrazic sowjego zdania bo tak zostalas wychowana. To ty masz problem.
        • paperwork Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 16:57
          Asertywność drogo kosztuje i dobre wychowanie polega na tym, że nie
          narażamy kogoś na konieczność z jej korzystania


          powiem uczciwie - jak forum długie i szerokie większej głupoty ( szczególnie w odniesieniu do dziecka)
          dawno nie widziałam.
          BEZNADZIEJA!
    • rosapulchra-0 Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 06:11
      widać, że chronicznie nie znosisz dzieciaka i najchętniej byś go utłukła, a dla
      usprawiedliwienia swoich chęci piszesz powyższe bzdury.
    • wieczna-gosia Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 06:37
      Syn koleżanki prosi, że on też chce zrobić zdjęcie. Taka jestem
      niemile
      > zdziwiona, ale daję, bo przecież nie powiem: "nie dam", ale
      sytuacja się
      > powtarza, co ja robię zdjęcie, to dziecko chce zrobić trzy. Nawet w
      pewnej
      > chwili mi proponuje, że to on będzie niósł aparat. Koleżanka to
      widzi i nic.
      > Zero reakcji. W końcu coś mówię, że mam mało miejsca na karcie, że
      nie wzięłam
      > ładowarki, ale słowo daję, choćbym miała i 5 nowych kart i 2
      ładowarki, to nie
      > jest powód, żeby mi 6 latek zapstrykiwał je swoimi fotkami.

      a dlaczego nie powiesz NIE- no wez mi to jakos wytlumacz w prostych
      zolnierskich slowach. I jak miala zareagowac kolezanka? bo moje
      dziecko przyszloby do mnie i spytalo sie czy moze zrobic zdjecie a ja
      o zdrozo wiesz co bym powiedziaa? SPYTAJ CIOCI TO JEJ APARAT. I tu
      sie okazuje ze w twoim przypadku zupelnie nie zdaloby to egzaminu smile
      skad twoja kolezanka miala wiedziec ze jestes niezadowolona i tak
      naprawde aparatu dac dziecku nie chcesz?

      Masz spokojnego syna- ona ma tzw. zywe dziecko. Tez mam zywe dziecko
      i tez gdy nie mialam zywego syna tylko cztery zywe dziewczynki
      uwazalam ze JA to TAK potrafie wychowac ze moje dzieci swietnie sie
      zachwuja i ze mega sie sluchaja i w ogole och jaka ja dumna bylam smile
      po czym urodzil mi sie syn i ucze sie co to naprawde jest zywe
      dziecko, ktore ciezko podporzadkowuje sie poleceniom doroslych....
      • kocianna Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 06:49
        Ksiazka Faber i Mazlich jest polecana przez przynajmniej niektore
        organizacje/wspolnoty/czy jak je nazwac w Kosciele katolickim, ktorego
        czlonkowie w stereotypowym rozumieniu sa konserwatywni i tradycyjni i takie tez
        metody wychowawcze uznaja...
        A jestem absolutnie przekonana, ze szkola z internatem prowadzona przez
        zakonnice raczej nie jest pojmowana jako osrodek bezstresowego wychowania.
      • falka32 Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 10:58
        > Masz spokojnego syna- ona ma tzw. zywe dziecko. Tez mam zywe dziecko
        > i tez gdy nie mialam zywego syna tylko cztery zywe dziewczynki
        > uwazalam ze JA to TAK potrafie wychowac ze moje dzieci swietnie sie
        > zachwuja i ze mega sie sluchaja i w ogole och jaka ja dumna bylam smile
        > po czym urodzil mi sie syn i ucze sie co to naprawde jest zywe
        > dziecko, ktore ciezko podporzadkowuje sie poleceniom doroslych....

        O, tak. OOOOOOOOO TAK! To się widzi dopiero wtedy, kiedy spadnie na ciebie takie
        własne dziecko. Dlatego mnie tak drażnią ludzie, którzy bez zastanowienia
        szafują wyrokami "beznadziejni rodzice, to jest efekt wychowania", opierając się
        na tym, że nie wiem... wszystkie dzieci są takie same?
        • buuuuuuuu Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 11:12
          falka32 napisała:

          > > Masz spokojnego syna- ona ma tzw. zywe dziecko. Tez mam zywe dziecko
          > > i tez gdy nie mialam zywego syna tylko cztery zywe dziewczynki
          > > uwazalam ze JA to TAK potrafie wychowac ze moje dzieci swietnie sie
          > > zachwuja i ze mega sie sluchaja i w ogole och jaka ja dumna bylam smile
          > > po czym urodzil mi sie syn i ucze sie co to naprawde jest zywe
          > > dziecko, ktore ciezko podporzadkowuje sie poleceniom doroslych....
          >
          > O, tak. OOOOOOOOO TAK! To się widzi dopiero wtedy, kiedy spadnie na ciebie taki
          > e
          > własne dziecko. Dlatego mnie tak drażnią ludzie, którzy bez zastanowienia
          > szafują wyrokami "beznadziejni rodzice, to jest efekt wychowania", opierając si
          > ę
          > na tym, że nie wiem... wszystkie dzieci są takie same?


          OOOOOOOOOOOOOOO TAAAAAAAAAAAAAK! ' wink

          Chłopak, jakby dostawał w dupę i co chwila był ustawiany, to dopiero włączyłby mu się agresor.
          Czasami dwoje rodzeństwa jest swoim przeciwieństwem.
          Nie bronię, bo wiele dzieciarni też mi działa na nerwy, a rodzice jaby zapominają o swojej roli. Ale autorka
          ewidentnie zachowuje się tak jak ta lepsza matka, która na pewno lepiej by wychowała. Więcej pokory.
    • masafiu Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 07:08
      nie znam tej ksiazki,ale uwazam,ze tak jak ze wszystkim trzeba zachowac
      zdrowy rozsadek.
      Oprocz ksiazki miec mozg i umiec ja dostosowac do zycia. Oczywiscie to
      nie wyklucza korzystania z wielu innych pomocy przy wychowaniu dziecka.

      Nadgorliwosc/ fanatyzm jest gorszy od faszyzmu.
    • alicja_ala Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 08:01
      w zeszlym roku dziewczynka, w tym chlopak... w przyszlym lepiej nie
      wyjezdzaj na wakacjebig_grin
      • buuuuuuuu Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 11:28
        alicja_ala napisała:

        > w zeszlym roku dziewczynka, w tym chlopak... w przyszlym lepiej nie
        > wyjezdzaj na wakacjebig_grin

        albo przeprowadzaj szczegółową ankietę i rób casting na metody wychowawcze, które jesteś w stanie znieść na
        wakacjach wink

        jak mi nie pasują dzieci znajomych, to po prostu nie jeżdzę z nimi na wakacje, albo wyluzowuję smile, a jak już mnie
        wpieni, to grzecznie zwaracam uwagę i tyle tongue_out
    • nihiru Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 08:10
      Książki nie czytałam więc nie będę się wypowiadała, natomiast znam
      takie mamy jak jogo2 opisuje: broń boże podnieść głos na dziecko,
      nie wspominając nawet o uderzeniu, nikt nie ma prawa dziecka
      skrytykować itp. w jednym przypadku te dzieci są już dorosłe i
      baardzo źle cała rodzina wyszła na takim wychowaniu: rodzice mieli
      bardzo poważne problemy z synami (narkotyki i przestępstwa).
      za to osoby postronne nieźle się uśmiały, jak mamusia mówiła do
      młodego karczka, patrzącego na wszytkich bykiem, per "ziemniaczku"

      Wg mnie, we wszystkim trzeba stosować umiar i zdrowy rozsądek:
      niektóre dzieci są na tyle delikatne, że surowe kary są nie tylko
      niepotrzebne ale nawet szkodliwe. inne natomiast same się proszą o
      dobrego klapsa.
      • kietka Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 08:27
        jogo, zadzam sie, nie wszyscy sa asertywni, a poza internetowym
        forum to juz wogole.
        kolezanka pewnie troche cie zna, wiec, moze wie, ze nie potrafisz
        odmawiac. poza tym wlasnemu dziecku nie pozwolilabym naduzywac
        aparatu kolezanki w obawie o konsekwencje finansowe conajmniej. raz
        pstruknac ok, ale potem juz nie, bo to nie nasz aparat i tyle, nie
        ma dyskusji.
        to zle, ze kolezanka mowi do dziecka jednym, przytluionym tonem.
        pokazuje mu, ze emocje, to cos złego. złośc, smutek, żal, nawet
        sttrach to nie sa złe emocje, je rownez nalezy dziecko nauczyc
        przezywac. nie mowie tutaj o nieustannym darciu sie na delikwenta,
        ale okazanie złosci wobec dziecka nie jest niczym nagannym. dziecko
        uczy sie, ze emocje trzeba hamowac, a ajk widac 6cio latek tego nie
        potrafi. bezstresowe wychowanie, hmm...sama nazwa jest błedna, stres
        jest silne wpisany w nasze zycie od poczecia, ale rola rodzicow jest
        nauczyc sobie z nim radzic, pokazac, jak go przezywac z korzyscia
        dla nas. pozwalajac na wszystko dziecku mysle, ze robimy mu krzywde,
        bo w kocnu trafi na kogos, kto postawi granice, a ono wtedy roskwasi
        sobie na tym murze bolesnie nos. czy slyszal ktos o bezstreswej
        szkole, pracy, itd? zycie to nie je bajka wink
    • franczii Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 08:25
      W sytuacji z aparatem powinnas powiedziec "Nie".
      Czy to dyskusja? Dyskusja bylaby wtedy kiedy dzieciak po twojej odmowie dalej
      temat ciagnal. I wtedy matka powinna go byla ustawic.
      Problem w tym ze nie potrafisz powiedziec "nie", co sama przyznalas. A dziecko
      6letnie ma prawo nie wiedziec, ze jego prosba stawia wprawia cie w takie
      zaklopotanie. Tym bardziej, ze o aparat chodzilo. Dla niektorych, np. dla mnie
      danie aparatu 4latkowi nie jest niczym dziwnym.
      W sytuacji z zabawa na podworku nie napisalas jaka to byla zabawa.
      Czasem jest tak, ze zabawa wcale nie jest taka straszna a i tak ktos sie przyczepi.
      A skoro tamten zostal ukarany siedzeniem w pokoju to czemu twoj razem z nim w
      tym pokoju siedzial?
    • myga Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 08:28
      W calym tym przydlugimposcie nie widze, aby dziecko zachowywalo sie nie
      jak dziecko, jak zdrowy szesciolatek. Kazde dziecko bedzie chcialo robic
      zdjecia, wiec nie jest to dowod na bezstresowe wychowanie, bo grzecznie
      poprosil, ty mu dalas. Matka nie reagowala, bo nie mowilas, ze nie
      chcesz, aby korzystal z twojego aparatu. Dziwi mnie to, ze teraz sie
      oburzasz, bo ja bym zwyczajnie powiedziala, ze nie pozwalam nikomu
      dotykac mojego aparatu i ze nie jest to zabawka dla malych dzieci. Na
      podworku tez raczej zwykla zabawa szwesciolatkow, 70 lat temu to sasiadki
      nie krzyczaly na dzieci, bo cos zmalowaly? Agresja rzeczywiscie moze
      budzic obawy i nalezalo porozmawiac na tem temat z przyjaciolka i z samym
      chlopcem. Chyba zbyt naciagane jest tutaj powiazanie spokojnej kolezanki,
      ktora nie reaguje histerycznie krzykiem i nie bije dziecka pod teze
      bezstresowego wychowania i ksiazki, ktora wlasnie przeczytalas. Zapewniam
      cie, ze duzo wiecej agresji jest w dzieciach, ktorzy wlasnie sa bite i
      wychowywane w krzyku i stresie.
      • buuuuuuuu Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 11:54
        Ja się tylko zastanawiam, czy autorka nie myli agresji z żywiołowością, bo nic z tego co napisała o dziecku, nie jest
        opisem agresji. Sama zachowuje się bardziej agresywnie pisząc o klapsach itp., może sama ma problem z tym i stąd
        to przyglądanie się innym.

        Co do aparatu, tofaktycznie za droga zabawka. Ale właśnie poprzez ciągłe "nie dotykaj, nie ruszaj, bo zepsujesz"
        rodzi się agresję, albo zwykłą ciapę.
        Zgadzam się z głosami, że to autorka powinna jasno określić swoje granice.
        Bo ja osobiście dałabym bez problemu aparat dziecku. To tylko rzecz nabyta. A dziecko tak uczy się świata i fajnie
        bawi.Zaufanie do dziecka bardzo procentuje. Można uważać i pilnować dziecka, są paski na szyję, żeby nie
        upuściło. A jak okaże się, że nie umie się spokojnie zająć robieniem zdjęć (a z opisu to właśnie robił chłopiec), i
        korzysta z aparatu w sposób niezgodny z jego przeznaczeniem, trzeba stanowczo zaprotestować i zabrać go.

        Mnie właśnie wkurzają znajomi, którzy zabraniają dziecku brać u nas wszystko - to krępujące. Co chwila muszę
        powtarzać, żeby czuł się swobodnie. Bardzo mi się zmieniło podejście, odkąd mam sama dziecko. Nie przejmuję się
        pierdołami. Ważniejsze jest dla mnie, żeby inni fajnie się ze mną bawili smile
        Chociaż fgakt, mamy tez znajomych, których dzieci trzeba trochę temperować, bo na głowę by weszli. Ale na
        prawdę z opisu nie wynika, że to takie dziecko.

        I ostatnia sprawa. Dziewczyny mają rację. Dlaczego skupiasz sie na karaniu tamtego chłopca. Wychodzi na to, że
        po prostu widzisz drzazgę w czyimś oku, a nie widzisz belki w swoim.
    • piegowata9 Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 08:45
      Akurat te opisane zachowania bez problemów mogę sobie wyobrazić u
      moich dzieci (no, może poza szczypaniem), a są wychowywane w
      tradycyjny sposób. Z aparatem rzeczywiście to Ty dałaś plamę.

      Opiszę Ci zachowanie syna ludzi, z którymi spotykamy się okazjonalnie
      u rodziny, również wychowywanego bezstresowo. Młodzian miał wówczas 9
      lat i był baardzo wyrośnięty. Cały pokaz miał miejsce w trakcie
      jednego popołudnia, a konkretnie: chrztu. Na dobry początek chłopiec
      uznał, że jest już tak głodny, że rękami zaczął wyjadać makaron z
      talerzy stojących na stole (rosół pojawił się na stole 3 minuty
      później, więc nikt nie chciał dziecka zagłodzić). Oczywiście nie
      tylko ze swojego, ale i sąsiadów również. Reakcji mamy siedzącej
      obok: brak.
      Później było już tylko lepiej. Talent muzyczny został zaprezentowany
      za pośrednictwem pianina. Niestety, ręce zastąpiły nogi. Najpierw w
      klawisze walił stopami na siedząco, a później postanowił na
      klawiaturę stanąć. Został z niej ściągnięty przez pana domu. Rodzice
      nie reagowali.
      Szczytem kreatywności było wpakowanie się do łóżeczka 2 miesięcznego
      malucha (dziecko spało spokojnie o oddzielnym pokoju). Rodzice
      niemowlaka byli bliscy zawału. Mama chłopca grzecznie poprosiła syna,
      by wylazł z łóżeczka, co ten uczynił po dłuższej chwili, bo
      sugerował, że też jest zmęczony.

      I co zrobiłabyś z takim egzemplarzem???? wink
      • kietka Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 09:58
        no, nie...6cio latek jest pod OPIEKA rodzica, wiec rodzic powinien oceniac jego zachwoanie i odpowiednio
        reagowac, a nie "poprosił i dali to jego sprawa", a jakby poprosił przechodnia o papierosa, to tez probelm tego, co
        by go poczestowal? nie ma to jak spychologia. trzeba zakladac, ze nie kzdy odmowi, nie kazdy
        jest "asertywny"...matka w tym przypadku powinna zwrocic uwage synowi, ze nie powinien naduzywac uwagi
        kolezanki, bo ona chce SAMA porobic sobie zdjecia, chyba nietrudno sie domyslec. rozumiem 2-3 pstryki, ale jakby
        moje dzecko wisialo komus na rekawie cala wycieczke i o zgrozo probowalo zabrac aparat fotograficzny wlasciwie
        dla wlasnej zabawy, no to nawet przy zgodzie wlasciciela nie zgodzilabym sie, aparat fotograficzny to nie zabawka
        i nie kosztuje 5 zl.
        • franczii Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 10:08
          Nie przesadzaj, aparat to nie papieros.
          Moj 4latek pstryka zdjecia i nic dziwnego w tym nie widze. Skad mialabym
          wiedziec, ze np. kolezanka swojego apararu dzieciom nie daje? Gdyby raz dziecku
          odmowila to bylby dla mnie znak, ze nie chce dac i gdyby moj syn sie naprzykrzal
          to wtedy bym z nim sama sprawe zalatwila. Ale w tym przypadku mamy kobiete,
          ktora aparat dawala z usmiechem na ustach.
          • wieczna-gosia Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 10:23
            dokladnie moje dzieci tez robia zdjecia na potege cyfrowki tanie, klisza sie nie marnuje niech se dziecko cyka, skad
            mam wiedziec ze ktos tak nie ma, szczegolnie ze sie zgadza?

            Z drugiej strony naprawde nie widze problemu by ktos wzial mnie za rekaw i powiedzial no wiesz raz dalam ale w
            zasadzie to nie chce wez pomoc- to biore dziecko i mu klaruje ze ciocia dala RAZ i wiecej nie da.

            Uwazam ze wiekszosc problemow ludzi wynika z braku komunikacji- nie powiedza, nadmuchaja w sobie zal i
            frustracje i emocje i pozniej sa bardzij urazeni niz to wszystko warte bo ktos sie nie domyslil.
          • kietka Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 11:26
            rozumiem, ze stac was na zwrot kilkuset-kilku tys złotych w razie upuszczenia cudzego aparatu i uszkodzenia go,
            mnie nie stac. mysle, ze wlascicielka aparatu zostala postawiona w trudnej sytuacji, w ktrej nie powtrafia
            byc "asertywna", ale czy to usprawiedliwia rodzica, ktory pozwala dziecku na tyle, na ile sie "da".
            • bri Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 11:28
              Autorka sama się postawiła w trudnej sytuacji i ma o to pretensje do całego świata, kiedy wystarczyłoby jedno jej
              słowo, żeby cała akcja w ogóle nie miała miejsca.
              • kietka Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 11:30
                wlasnie o to chodzi, ze autorka nie potrafila powiedziec nie, przeciez panie byly razem na wakacjach i chyba troche
                sie znaly, wiec matka powinna troche zbastowac małego i nie narazac kolezanki/przyjacilk na niemila dla niej syt.
                • bri Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 11:34
                  Raczej Autorka powinna nauczyć się mówić nie. Dla własnego dobra. Co będzie, kiedy zabraknie jej asertywności
                  wobec człowieka, który będzie chciał ją okraść, oszukać, skrzywdzić? Skoro nie potrafi postawić granić
                  sześciolatkowi, to co będzie kiedy spotka zręczniejszego manipulatora?
                  • kietka Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 11:44
                    watek nie traktuje o autorce, tylko o dzieku, ktore naruszało jej terytorium, a matka pozostawała obojetna na to.
                    ile głow tyle pogladow. ja zadalabym sobie troche trudu i zastanowila sie, czy osoba, ktrej moje dziecko wisi na
                    rekawie jest z tego zadowolona, czy robi to dla swietego spokoju. moje dziecko moja odpowiedzialnosc i to rodzic
                    powinien wyznaczac granice, pewnie jakby odmowila, to by mamusia łagodnym głosem powiedziala, chodz synku
                    nie bawimy sie z ta pania.
                    dziecko, to dziecko i robienie z niego dorosłego na siłe to bład. dajemy dziecku swobode na maxa, wiec skoro takie
                    madre, to mozna takiego 6cio latka samego na wczasy wyslac. ptem matki narzekaja, ze "tak sie starałąm", "zycie
                    posiwciłam", "na wszystko pozwalalam".."a on/ona tak mi sei odpłaca" hahahah...
                    • bri Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 12:06
                      Nie jesteś w stanie wyznaczać granic za innych ludzi, bo różni ludzie mają różne granice. Każdy powinien być za
                      swoją przestrzeń osobistą sam odpowiedzialny i tego właśnie należy uczyć dzieci. Że mogą się bronić, kiedy ktoś
                      narusza ich granice, i że inni też ich poinformują w przypadku gdyby to ich granice zostały naruszone. W
                      przeciwnym razie skazujemy się na życie w świecie fantazji, domysłów i bardzo płytkich, nieszczerych relacji z
                      innymi ludźmi.

                      Mnie na przykład w takiej sytuacji jak opisana bardziej irytowałaby mamuśka, która wkraczałaby w moją relację z
                      jej dzieckiem bez potrzeby niż nawet bardzo namolne dziecko.
                      • kietka Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 12:22
                        dziecku nalezy wyznaczac granice, poniewaz w innym przypadku czuje sie zagubione i traci poczucie
                        bezpieczenstwa, trzeba dziecko uczyc autonomicznosci innych ludzi...dziecko nie wie tego samo, jak pani odmowila,
                        to pewnie jest niemla, albo zła...taki jest przekaz odmawiania dziecku bez tłumaczenia przez opiekunów, tego, ze
                        nie kazdy potrafi odmowic, tego, ze mozna usłyszec odmowe.
                        dla dziecka najwazniejsza jest szczerosc.
                        • bri Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 12:40
                          >jak pani odmowila, to pewnie jest niemla, albo zła...

                          To jest właśnie sedno tego, jak niezdrowe i nieprawdziwe masz widzenie świata. W dodatku wydaje Ci się, że
                          wszyscy się z tym rodzą. Nie. Do tego trzeba wychowania jakie tutaj polecasz.
                          • kietka Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 13:35
                            jako dziecko podchodzisz do kogos prosisz o cos i dostajesz odmowe, jaka jest twoja naturalna
                            reakcja i myslenie:
                            "oooo ta pani ma prawdo do odmowy, to jest komunikacja i spodziealem sie, ze moze mi
                            odmowic", czy " o kurcze, co jest, normalnie wsyzstko moge, a tutaj jakies babsko mowi nie,
                            aaaaaaaaaaa?" dzieci NIE mysla, jak dorosli, a dorosli, ktorzy mysla inaczej sa w bledzie. ja bym nie
                            chciala, zeby moje dziecko zderzylo sie ze swiatem przekonane, ze wszystko mozna, nawet, jak
                            ktos nie odmowi, to najpierw trzeba pomyslec za dziecko, uczac, zeby potem pomyslalo samo.
                            zabwa czyims aparatem moze sie wiazac z konsekwencjami finansowymi dla rodzicow, o czym
                            dziecko powinno wiedziec, skoro juz, jak mowice malutkie nie jest. niestety 6cio latek nie jest
                            jeszcze tak sprawny manualnie, zeby byc pewnym, ze aparat nie upadnie. to nie plastikowa
                            zabawka przeciez, ale ja moze niedzisiejsza jestem. amen.
                            • franczii Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 13:50
                              Moj 4latek nie jest najsprawniejszy manualnie ale nigdy aparatu nie upuscil.
                              Dziecko ma prawo wierzyc w siebie i swoje mozliwosci. Kurde na ofiare rosnie
                              jesli jako 6latek nie wierzy w siebie, nie wierzy, ze jest w stanie uwazac i nie
                              puscic aparatu. I w dodatku wymagasz od niego zeby o sobie samym myslam "nie
                              moge zdjecia pstryknac bo jestem oferma i puszcze aparata", nic tylko siasc i
                              plakac nad wlasnym smutnym losem.
                              A chyba chcemy dzieci na pewnych siebie i pewnych wlasnej wartosci i mozliwosci
                              ludzi wychowac.


                              jako dziecko podchodzisz do kogos prosisz o cos i dostajesz odmowe, jaka jest t
                              > woja naturalna
                              > reakcja i myslenie:
                              > "oooo ta pani ma prawdo do odmowy, to jest komunikacja i spodziealem sie, ze mo
                              > ze mi
                              > odmowic", czy " o kurcze, co jest, normalnie wsyzstko moge, a tutaj jakies babs
                              > ko mowi nie,

                              A dziecko wlasnie kiedy sie spotka z odmowa to nawet jesli sobie cos tam pomysli
                              a naweti obrazi to niech sobie mysli ale prawo do odmowy ma uszanowac czy to mu
                              sie podoba czy nie.
                              Zreszta 6latek z odmowa sie na pewno nie pierwszy raz spotyka. Z pojeciem
                              cudzej wlasnosci dzieci sie spotykaja juz w piaskownicy wsrod rowiesnikow wiec
                              o traumie i zderzeniu mowy byc nie moze nawet gdyby rodzice na wszystko mu
                              pozwalali.
                            • bri Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 14:01
                              Każde dziecko od najmłodszych lat słyszy odmowy na każdym kroku. Gdyby miało przez to uznać, że
                              osoba, która mu odmawia jest zła musiałoby tak pomyśleć o wszystkich swoich opiekunach.
                              Dziecko, owszem, jest złe, kiedy nie dostaje tego czego chce, ale interpretacji, o których mówisz
                              uczy się od dorosłych. Możesz dziecko uczyć, że komunikacja jest zła i najlepiej jej unikać z obawy,
                              że się kogoś urazi itd. To nie jest niedzisiejsze, niestety jest to bardzo częste także dzisiaj. Ale
                              zastanów się, jakie będą tego konsekwencje. Poczytaj sobie na tym forum wątki kobiet
                              wrobionych w zajęcia, których nienawidzą dlatego, że nie śmiały odmowić, opisy małżeństw
                              oddalających się od siebie tylko dlatego, że jedno lepiej od drugiego wie, czego to drugie może
                              chcieć, itd. Ludzie tak żyją, latami całymi nie mówiąc tego, co naprawdę myślą i nie pytając o to, o
                              co chcieliby zapytać. Da się wytrzymać takie życie. Tylko po co.
                            • buuuuuuuu Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 03.09.10, 01:13

                              wiesz co, współczuję Ci uncertain
                              żyjesz w strasznie smutnym świecie sad
                              a ja myślałam, że to ja jestem drobiazgowa i się czepiam biednych dzieci

                              po pierwsze:
                              > jako dziecko podchodzisz do kogos prosisz o cos i dostajesz odmowe, jaka jest t
                              > woja naturalna
                              > reakcja i myslenie:
                              > "oooo ta pani ma prawdo do odmowy, to jest komunikacja i spodziealem sie, ze mo
                              > ze mi
                              > odmowic", czy " o kurcze, co jest, normalnie wsyzstko moge, a tutaj jakies babs
                              > ko mowi nie,
                              > aaaaaaaaaaa?"
                              pisz w swoim imieniu następnym razem. ja jako dziecko bym i myślałam: cholera, szkoda, a taką
                              miałam ochotę, ale nie znaczy nie sad

                              po drugie:
                              ja bym nie
                              > chciala, zeby moje dziecko zderzylo sie ze swiatem przekonane, ze wszystko mozn
                              > a
                              taka jest natura dziecka, że przez pierwsze lata jest egocentrykiem i Twoje chcenie tego nie
                              zmieni. a nie zauważyłam, żeby w poście autorki było coś o tym, że dziecku wszystko wolno uncertain

                              po trzecie:
                              nawet, jak
                              > ktos nie odmowi, to najpierw trzeba pomyslec za dziecko, uczac, zeby potem pomy
                              > slalo samo.
                              o matko, to jużjest zaburzenie osobowości - nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę sad nie chciałabym
                              matki, która traktuje mnie jak idiotę i 'uczy myśleć' robiąc to za mnie w dodatku uncertain zero
                              samodzielności

                              po czwarte:
                              > zabwa czyims aparatem moze sie wiazac z konsekwencjami finansowymi dla rodzicow
                              ale to już chyba nie Twój problem
                              dziecko wiąże się dla rodiców z konsekwencjami finansowymi.
                              poza tym, nie wpadłaś na to, że nawet jak już coś dziecko zbroi, to może samo ponieść
                              konsekwencje finansowe? po prostu nie dostanie czegoś na co miały iść te pieniądze - ot filozofia.


                              aparat to tylko rzecz!!
                              dziecko to aż człowiek zasługujący na szacunek i zaufanie, tylko tą drogą można od niego otrzymać
                              to samo.
                              smile



                              • kietka Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 03.09.10, 17:47
                                nie dostanie butów na zime, nowej kurtki, ot nie dostanie to czego chce...punkt widzenia zalezy
                                od punktu siedzenia niestety, empatia to tez cenna cecha, chyba nawet cenniejsza niz
                                asertywnosc.
                                • buuuuuuuu Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 03.09.10, 18:57
                                  Dostanie buty, tylko np. nie z carsami. Dostanie tańszy prezent itp. Nie pójdzie do McDonalda
                                  (choć mój itak nie pójdzie tongue_out)
                                  Wszystko zależy o jakim koszcie naprawy mówimy. z tym, że samo zakładanie, że zepsuje akurat 6-
                                  latek jest idiotyczne. Mi rozwaliła dużo starsza koleżanka - aparat do dzisiaj leży zepsuty. Więc nie
                                  czepiajny się 6-latka. Po prostu za błędy się płaci. Inaczej nie nauczysz odpowiedzialności i szacunku
                                  do pieniędzy, bo "nie, bo nie" nie ma mocy wychowawczej.

                                  > od punktu siedzenia niestety, empatia to tez cenna cecha, chyba nawet cenniejsz
                                  > a niz
                                  > asertywnosc.

                                  no właśnie smile
                                  • kietka Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 03.09.10, 20:14
                                    no to fajnie, ze u ciebie powaznie (?) uszczuplony budzet to buty nie z carsami i tego sie
                                    trzymajmy smile
                                    • buuuuuuuu Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 03.09.10, 21:27
                                      Oj kochana, nie będę Ci opisywać jak cienkie czasy mi się zdarzały i sobie radziłam wink
                                      A nawet kilkaset złotych (to już musiałby walnąć tym aparatem specjalnie w coś suspicious) za naprawę na
                                      prawdę warto poświęcić za wiele rzeczy, których się nie kupi, czy gdzieś nie pojedzie, po to by dać
                                      dziecku poczucie zaufania i doświadczenie. Dla mnie priorytetem jest szczęśliwy człowiek, nawet
                                      kosztem spodni za 10 zł., zamiast 100 smile
                                      Moje dziecko jest za to wychowywane bardzo konsekwentnie i w przeciwieństwie do dzieci
                                      znajomych nie odstawia szopek, furii, wie co znaczy, że mama jest zła i jest jej przykro itp. Ale fakt
                                      to zasługa też jego temperamentu, dlatego uważam z oceną innych.
                                      Też kiedyś miałam takie spinki "nie ruszaj bo zniszczysz", ale wyrosłam tego, jak zaczęłąm miło
                                      spędzać czas z dziećmi w rodzinie, a potem swoim - o zgrozo wink nigdy nic nie zepsuły
                                      kosztownego big_grin

                                      Żeby było jasne. Są dzieci, którym nie stawia sie granic, rodzice są nie konsekwentni, przez co
                                      krzywdzą dzieci. Ale z opisu autorki wynika bardziej, że ona ma problem ze swoim podejściem, a
                                      chłopak jest typowym żywym srebrem (w opisach zachowanie matki jest ok, może w
                                      rzeczywistości jest inaczej, my wypowiadamy się na podstawie opisów autorki smile). Radzę uważać z
                                      oceną innych, bo znałam osobę, która się nieźle przejechała i po aniołku trafiło jej sie właśnie żywe
                                      srebro. Życie uczy pokory smile
                                      Więcej optymizmu i nie spinaj się tak wink
                                      • buuuuuuuu Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 03.09.10, 21:32
                                        Dodam tylko, że obserując ludzi i znajomych widzę zależność, że czym więcej się ma, tym bardziej
                                        się człowiek nad tym trzęsie. I chodzi taki nadąsany. A dobro, wraz ze zniechęconymi w ten sposób
                                        ludźmi, umyka uncertain
                                        Częściowo piszę też na swoim przykładzie. Bo jak już pisałam, sama ostro wyluzowałam. Szkoda życia
                                        na trzęsienie się.
                                        A wiesz ile radości mogła mieć autorka pstrykając zdjęcia z tym małym? smile Jaki mogła wywołać błysk
                                        w jego oczach pokazując, jak co ustawić, żeby były lepsze? Warto spróbować, naprawdę wink
                        • buuuuuuuu Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 12:41
                          Jakbym miała nauczyć dziecko, żeby zachowywało się tak jak oczekuje od niego każdy z osobna, to bym
                          wprowadziła mu taki mętlik, że w psychiatryku by chyba wylądowało.
                          Komunikacja! Tego się uczy, jak jest dobra komunikacja, to i szacunek dla czyichś granic staje się naturalny.

                          Piszesz o autonomiczności dorosłego, a gdzie autonomiczność dziecka?

                          Wymagasz od dziecka większej dojrzałości, niż od dorosłej kobiety - pomyłka uncertain

                          Ale każdy ma swoje zdanie. Życzę powodzenia w wychowywaniou dzieci pod granice znajomych - na pewno będzie
                          szczęśliwe samo z sobą i inni z nim - tiia uncertain
                        • franczii Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 13:26
                          > dla dziecka najwazniejsza jest szczerosc

                          Ktoirej w tym przypadku zabraklo. Bo Jogo nie ma odwagi udzielic szczerej
                          odpowiedzi.
                          A gdzie tu dziecko przekroczylo granice? Dziecko dostalo aparat od Jogo a tym
                          samym komunikat, ze korzystanie z aparatu Jogo nie jest przekraczaniem granicy.
                          A jak pani odmowi to matka powinna umiec wytlumaczyc dziecku, ze pani aparat i
                          pani ma prawo odmowic i nie znaczy ze pani zla.
                          • kietka Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 03.09.10, 17:55
                            powtarzam jeszcze raz, nie pisze o 6cio latku, tylko o jego opiekunce, w tym wypadku matce i to
                            w jej połozeniu zachowałabym sie inaczej, nie mam nic do malego dziecka, ktore prze ile moze, tzn
                            na ile mu rodzice pozwola. troche wami za bardzo targaja emocjewink
                            • iwles Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 04.09.10, 00:10


                              a co, gdyby matka powiedziała dziecku, by odczepiło sie od jogo, a jogo,
                              odpowiedziałoby: ależ nie mam nic przeciwko, masz dziecko, zrob sobie zdjęcie.
                        • morekac Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 14:09
                          dziecku nalezy wyznaczac granice,
                          Wyznaczać, natomiast nie oczekiwać od dziecka, że samo postawi granice tam, gdzie dorosły boi się
                          to zrobić.
                          • buuuuuuuu Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 03.09.10, 01:21
                            bardzo mądre zdnie Ci wyszło smile
                            cholernie (przepraszam za słowo) aktualne smile
                      • wieczna-gosia Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 12:22
                        mam tak samo jak bri- irytuje mnie "jasiu nie skacz po lozku" podczas gdy Jasio sie spytal a ja mu pozwolilam. Irytuje
                        mnie wyznaczanie granic tam gdzie daleko do mojej granicy cierpliwosci i gdy z usiechem mowie ale daj spokoj niech
                        biega/ halasuje/ spiewa/ gra/ cokolwiek.

                        z drugiej strony wiem ze bywam sama taka na sile spieta i syna pacyfikuje gdy ludzie mi mowia alez daj spokoj w
                        ogole mnie nie rusza. Bo ja generalnie jestem strasznie pacyfikujaca matka i nadmiernie rzeklabym empatyczna smile Bo
                        wiem ze moje granice ciwerpliwosci sa tak szerokie a rzeczy wyprowadzajacych mnie z rownowagi jest tak malo ze
                        zakladam ze osoba bedaca ze mna zirytuje sie szybciej i bywam w tym zalozeniu straszliwie irytujaca.

                        I owszem bywa ze czegos nie zauwazam, ze nie spodziewam sie ze tu boli. Ale od tego mamy buzie zeby powiedziec
                        ej no gosia zabierz go ode mnie.

                        a co do aparatu- ZADNE z moich dzieci nie uszkodzilo NIGDY zadnego aparatu- wlasnego lub pozyczonego. Zausze
                        ostrzegam, prosze o bycia uwaznym, nawet na mojego syna dziala. mam ponadto teorie ze najczesniej urzadzenia
                        uszkadzaja dzieci ktoryym nie daje sie pocwiczyc obslugi tychze urzadzen "bo zepsuja".
                        • falka32 Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 14:31
                          > mam tak samo jak bri- irytuje mnie "jasiu nie skacz po lozku" podczas gdy Jasio
                          > sie spytal a ja mu pozwolilam.

                          A ja tak robię i nie zwracam uwagi na irytację tej, która pozwoliła smile
                          Ponieważ wiem, JAK moje dziecko skacze po łóżku i wiem, co się zaraz stanie z
                          łóżkiem, natomiast pozwalająca nie ma świadomości tego, bo gdyby miała, to by
                          też nie pozwoliła. I wiem, że potem ona będzie zdziwiona, że ma rozwalone łóżko,
                          bo jej dzieci jeszcze nie rozwaliły nigdy big_grin

                          Zausze
                          > ostrzegam, prosze o bycia uwaznym, nawet na mojego syna dziala. mam ponadto teo
                          > rie ze najczesniej urzadzenia
                          > uszkadzaja dzieci ktoryym nie daje sie pocwiczyc obslugi tychze urzadzen "bo ze
                          > psuja".

                          A na mojego jednego nie działa big_grin Tzn działa na dwóch a na trzeciego nie.
                          Ćwiczenie obsługi jakiegokolwiek urządzenia kończy się jego zniszczeniem, bo nie
                          jest zainteresowany nauczeniem się obsługi, tylko sprawdzeniem granic urządzenia
                          big_grin. Moje "ostrożnie, delikatnie" itd traktuje tak, jakby tobie ktoś postawił
                          przed nosem pyszne lody i powiedział "masz, popatrz sobie, tylko ich nie jedz"
                          big_grin A ma 3 lata, świetnie rozumie.
                          • bri Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 14:38
                            Ja na skakanie po łóżku i kanapie nie pozwalam wink

                            Nawet takie zachowanie jest OK, jeśli po prostu dziecku zabraniasz, a nie masz do niego pretensje,
                            że w ogóle zapytało, albo do kogoś tam, że mu nie zabronił.
                          • hanalui Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 16:31
                            Cytat falka32 napisała:
                            > Ponieważ wiem, JAK moje dziecko skacze po łóżku i wiem, co się zaraz stanie z
                            > łóżkiem, natomiast pozwalająca nie ma świadomości tego, bo gdyby miała, to by
                            > też nie pozwoliła. I wiem, że potem ona będzie zdziwiona, że ma rozwalone łóżko
                            > ,
                            > bo jej dzieci jeszcze nie rozwaliły nigdy big_grin


                            A moze ma zwyczajnie bardziej wytrzymale lozko niz ty i wie ze skoro "przezylo" lozko skakanie taty
                            z dzieckiem to spokojnie "przezyje" skakanie 2 dzieci tongue_out


                            Cytat > big_grin A ma 3 lata, świetnie rozumie.
                            Hahahahah big_grin
                            • falka32 Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 20:34
                              > A moze ma zwyczajnie bardziej wytrzymale lozko niz ty i wie ze skoro "przezylo"
                              > lozko skakanie taty
                              > z dzieckiem to spokojnie "przezyje" skakanie 2 dzieci tongue_out

                              Może. Ja mam materac na podłodze z tego powodu big_grin - ale i tak wolę nie ryzykować
                              odkupywania komuś łóżka.

                              > Cytat > big_grin A ma 3 lata, świetnie rozumie.
                              > Hahahahah big_grin

                              Umówmy się, że wiem lepiej od ciebie, co rozumie moje najmłodsze dziecko, bo w
                              przeciwieństwie do ciebie mam okazję sprawdzać jego rozumienie słów i pojęć w
                              różnych kontekstach a nie tylko cytowanych na forum.
                              • hanalui Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 23:33
                                Cytat falka32 napisała:
                                > Może. Ja mam materac na podłodze z tego powodu big_grin - ale i tak wolę nie ryzykowa
                                > ć
                                > odkupywania komuś łóżka.

                                > Umówmy się, że wiem lepiej od ciebie, co rozumie moje najmłodsze dziecko, bo w
                                > przeciwieństwie do ciebie mam okazję sprawdzać jego rozumienie słów i pojęć w
                                > różnych kontekstach a nie tylko cytowanych na forum.


                                O...nie watpie ze wiesz lepiej ode mnie co rozumie twoje 3 letnie dziecko...z tego tez pewnie
                                powodu masz materac na podlodze, bo dokladnie sprawdzilas rozumienie slow i wolisz nie
                                ryzykowac tongue_out hahahahahahahah
                                • falka32 Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 03.09.10, 11:17
                                  hanalui, jak chcesz kogoś obrazić, to najpierw dokładnie przeczytaj, co napisał
                                  a potem się skup i sprobuj odpowiedzieć zrozumiale i na temat, bo przy tym
                                  bełkocie to tylko hahahaha wskazuje, że chciałaś mi dowalić, tylko nie wiem, czy
                                  ktoś zrozumiał, czym konkretnie big_grin
                                  • hanalui Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 03.09.10, 14:51
                                    Cytat falka32 napisała:

                                    > hanalui, jak chcesz kogoś obrazić, to najpierw dokładnie przeczytaj, co napisał
                                    > a potem się skup i sprobuj odpowiedzieć zrozumiale i na temat, bo przy tym
                                    > bełkocie to tylko hahahaha wskazuje, że chciałaś mi dowalić, tylko nie wiem, cz
                                    > y
                                    > ktoś zrozumiał, czym konkretnie big_grin


                                    Kochana nie probuje ci dowalic, jedynie bawi mnie jednym tchem wymienione swietne rozumienie
                                    trzylatka i jednoczenne trzymania materaca na podlodze w obawie przed rozwaleniem lozka przez
                                    owego trzylatka.
                                    Gdybys jeszcze nie rozumiala to wyjasniam ze gdyby tak twoj 3 latek swietnie wszystko rozumial
                                    nie musialabys trzymac owego materaca na podlodze w obawie ze bedzie na nim skakal i rozwali
                                    lozko.
                        • lacitadelle Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 14:47
                          > mam tak samo jak bri- irytuje mnie "jasiu nie skacz po lozku" podczas gdy Jasio
                          > sie spytal a ja mu pozwolilam.

                          Moja empatia w takich sytuacjach idzie dalej, bo wyobrażam sobie, że może ta
                          matka od miesięcy uczyła dziecko, żeby nie skakało po łóżku smile A nie każde ma
                          tak, że rozumie, że w domu/ u babci nie wolno, a u cioci tak. Generalnie uznaję,
                          że rodzice znają swoje dzieci najlepiej i to oni mają im wyznaczać im granice.
                    • morekac Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 14:16

                      watek nie traktuje o autorce, tylko o dzieku, ktore naruszało jej terytorium, a matka pozostawała
                      obojetna na to.

                      Tak, a wszyscy są jasnowidzami i wiedzą bez słów, kiedy te granice są naruszone.Nawet jeśli Jogo
                      daje aparat 6-latkowi, jego matka powinna - po ujrzeniu, że uśmiech Jogo jest cośkolwiek krzywy,
                      wzrok zaś zakłopotany - zrugać młodego, że śmiał wystąpić z petycją o aparat.
                • buuuuuuuu Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 12:24
                  Dajcie spokój matce! Na wakacjach była. 6-latek to nie maluszek. Nie trzeba chodzić za nim krok w krok. Skoro
                  kobiety się znały, to naturalne było (dla mnie przynajmniej), że koleżanka zakładała, że w razie czego "ciocia"
                  zwróci uwagę.
                  Nie wiem, Wy macie znajomych, jeździcie z nimi na wakacje? Jakos nei sądzę. Ja jak jadę z dzieciatymi dziećmi na
                  wakacje, to naturalne jest, że oni zwracają uwagę mojemu, a ja ich dzieciom, jeżeli zachodzi potrzeba. I nikt do
                  nikogo nei ma pretensji. Luzu, więcej luzu, bo z takim podejściem z urlopu robi się jakiś horror wink
                  • buuuuuuuu Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 03.09.10, 01:34
                    z dzieciatymi znajomymi tongue_out

                    P.S. Zgadzam się z Franczi
                • franczii Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 13:07
                  No ale skad niby ta kolezanka miala wiedziec ze trzeba zbastowac malego? Skad
                  miala wiedziec, ze grzeczna prosba o aparat jest postawieniem jej w niezrecznej
                  sytuacji?
                  Gdyby na mnie ta sytuacja trafila, tzn. gdybym to ja byla na miejscu tej
                  kolezanki to w zyciu bym sie nie domyslila, ze autorka ma problem z daniem
                  dziecku aparatu. Gdyby sie natomiast Jogo odezwala a nie dawala to bym wiedziala
                  ze malego trza bastowac, o ile sam by nie zrozumial.
                • franczii Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 13:20
                  przeciez panie by
                  > ly razem na wakacjach i chyba troche
                  > sie znaly,

                  No i to kolejny powod, dla ktorego Jogo powinna byla szczerze odpowiedziec.
                  Czego jak czego ale szczerosci miedzy przyjaciolmi mozna oczekiwac. Tymczasem
                  Jogo leje zale przed obcymi ludzmi a przyjaciolka pewnie do tej pory nie wie, ze
                  Jogo wielce urazonabig_grin
                • iwles Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 04.09.10, 00:02
                  kietka napisała:

                  > wlasnie o to chodzi, ze autorka nie potrafila powiedziec nie,


                  ale to jest jej problem, a nie matki dziecka.
                  Nikt za nią jej życia nie przeżyje, to nie będzie tak, że zawsze znajdzie się
                  ktoś, kto będzie ją brał w obronę, bo ona sama nie potrafi.
                  Dorosla jest, jak chce nauczyć swoje dziecko, by umiało odmawiać i wyznaczać
                  granice, skoro ona sama nie potrafi ?
                  a w opisanej sytuacji niestety, mozna wyczytac, że jej dziecko wychowywane jest
                  w poczuciu winy.
            • franczii Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 12:59
              ale czy to usprawiedliwia rodzica, ktory pozwala dziecku na ty
              > le, na ile sie "da".

              Ale co masz na mysli piszac na tyle i ile sie da?
              Ja naprawde nie widze zadnego ekscentryzmu ani transgresji w dawaniu dziecku
              aparatu fortograficznego tym bardziej ze teraz czasy nastaly, ze sobie moze
              pocwiczyc za darmoche i narobic fotek ile tylko dusza zapragnie.
              • miaowi Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 15:04
                A ja dokładnie tak robię,. Pozwalam na tyle, NA ILE SIĘ DA.

                Bo niby czemu nie, skoro się da? Zabraniam, jeżeli coś:
                a) jest niebezpieczne
                b) narusza czyjąś prywatność/przestrzeń/wygodę
                c) jest nieuprzejme/niezdrowe/złośliwe

                Kiedy zabraniamy, musimy wiedzieć dlaczego. Nie mówię dziecku "nie rób, BO JA KAŻĘ" albo "nie
                rób, BO NIE". Mam czterolatka i jestem przygotowana za każdym razem na argumentowanie. Jeśli
                jest mało czasu, argumentuję później, w rozmowie. Chcę wychować myślącego człowieka, a nie
                posłusznego wykonawcę, który stuli uszy, jak ktoś na niego krzyknie.
        • bri Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 10:27
          Jakby poprosił o papierosa to byłoby co innego. Nie poprosił o papierosa.

          Ingerując w takich sytuacjach robi się z dziecka dzikusa z niską samooceną. Dziecko musi mieć możliwość
          trenowania zachowania w prawdziwych relacjach społecznych. Znam od dziecka dziewczynę, której matka nie
          pozwalała wchodzić w żadne interakcje z postronnymi i wszystko załatwiała za nią. Zachowywała się dokładnie tak,
          jakbyście chciały to widzieć. Jej córka pyta ciocię czy może obejrzeć album, który leży na półce. Zanim ciocia zdąży
          odpowiedzieć, mama ją strofowała "nie, nie wolno. siedź cicho". To trwało latami, a ta dziewczynka sprawiała
          wrażenie mocno zaburzonej. Teraz jest już nastolatką i wprost mówi, że to było chore i dopiero teraz to widzi.
          Dobrze, że ma bliską rodzinę, która potrafiła jej pomóc przezwyciężyć wpływ nadopiekuńczej mamuśki. Przyjemnie
          patrzeć jak się wyrywa spod jej opieki i zaczyna nawiązywać własne relacje z ludźmi. Szkoda, że dopiero w wieku
          15 lat. Tej dziewczynie nie udało się przez całą szkołę podstawową nawiązać żadnych przyjaźni, tak bardzo jej
          mamusia broniła świat przed nią. Nie pozwalała jej odwiedzać koleżanek, żeby nie robiła kłopotu ich rodzicom; nie
          pozwalała jej samodzielnie zdecydować o przeznaczeniu drobnych pieniędzy jakie dostawała w prezencie od
          rodziny, nawet książki z biblioteki mogła wypożyczać tylko w ramach obowiązkowych lektur, bo po co inne, które
          mogłaby zniszczyć; dziewczynka nie miała żadnego wpływu na to w co będzie ubrana, wolny czas mogła spędzać w
          swoim pokoju i to też pod nadzorem. Czy to jest "dobre wychowanie"? Nie. Tak wychowywane dziecko nie potrafi
          się kompletnie zachować w żadnej relacji społecznej. Nawet jeśli przyswoi sobie podstawowe reguły, mówi dzień
          dobry, dziękuję itd. potrafi np. zsikać się w spodnie, bo wstydzi się przerwać rozmowę dorosłych, żeby zapytać,
          gdzie jest toaleta. Życze powodzenia w takiej "opiece" nad dziećmi.
          • kietka Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 11:29
            popadasz w druga skrajnosc, co zlego w zwroceniu dziecku uwagi, ze ma pozwolic pani robic zdjecia i zajecia go
            innya rzecza. jakby byl taki fotograf, a matka nibiedna, to pewno mialby juz swoja cufrowke, a nie rzucal sie na
            cudza, bo pewnie w domu nie pozwalaja.
            • buuuuuuuu Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 12:33
              Jeju, a gdzie było napisane, że się rzucał? Porposił ładnie, a po odmowie odpuścił. Więc zachował się super. A, że
              chciał porobić zdjęcia - szczególnie od chłopca ciężko wymagać, żeby nie chciał. Zwykła ciekawość świata,
              świadcząca o prawidłowym rozwoju, ja bym bardziej się martwiła, jakby się nie intereswał i siedział jak kołek uncertain
              I skąd wiesz, że matka niebiedna.
              Może aparat był w naprawie, bo była zwykła wada seryjna.

              Najgorsze to nadinterpretacja i bujna wyobraźnia uncertain
            • malila Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 12:48
              Kietka, mam wrażenie, że przekraczasz moje granice tolerancji na wybiórcze czytaniewink Bri z Wieczną piszą Ci na
              przemian wyraźnie,niemal wielkimi literami, że ludzie ustawiają swoje granice w różnych miejscach. Mało tego: ci
              sami ludzie w zależności od sytaucji mogą zmienić ustawienie swoich granic, czyli dziś na coś się zgadzają, a jutro
              już nie. A pojutrze znowu się zgadzają. Ustawienie sztywnych granic dla wszystkich jest nie tylko idiotyczne. Jest
              też egoistyczne, ponieważ ten, kto ustala miejsce tych granic, siebie ustala punktem odniesienia. I wymusza takie
              samo ustawienie granic na całej reszcie świata, po to, żeby jemu było wygodnie i żeby nie musiał zachowywać się
              asertwnie i mówić "nie".
              To, co proponują Bri, Wieczna i Fazer to pokazanie dziecku, że powinno przestrzegać cudzych granic, ale gdzie są
              te granice musi dowiedzieć się od zainteresowanych.
              Oczywiście są również pewne twarde granice dla każdego, nazwałabym je granicami wewnętrznymi, ktorych nie
              przekracza się bez względu na to, kogo one dotyczą. To oznacza, że nie wolno nikogo uderzyć (z wyjątkiem
              szczególnych sytuacji typu samoobrona), nie wolno znieważać, kraść, oszukiwać, itp.
              Rzecz w tym, że Ty do tych twardych granic zaliczasz zaliczasz to, co nie jest złe obiektywnie, tylko to, co jest złe
              dla Ciebie subiektywnie, i oczekujesz, że wzyscy się do Twoich norm dostosują.
              • kietka Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 13:40
                niczego nie oczekuje, wyrazam swoje zdanie. mowie, co jest zgodne z moimi przekonaniami. to
                taki grzech? nie stac mnie po prostu, zeby placic za zniszczony aparat fotograficzny. to tak ciezko
                zrozumiec? idały, ideałami, a zycie zyciem i bede wyznaczac dziecku granice, po przekroczeniu
                ktorych zabrakło by nam na chleb.
                • bri Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 14:06
                  Skoro Cię nie stać nie ma przeszkód, żebyś Ty w podobnej sytuacji zareagowała tłumacząc
                  dziecku: "Wiem, że ciocia pozwolila Ci się nim pobawić, ale to drogi przedmiot, który łatwo
                  uszkodzić. Nie mam tyle pieniędzy, żeby w razie czego odkupić cioci nowy aparat, więc nie
                  pozwalam Ci się nim bawić. Oddaj go cioci".

                  Natomiast bez sensu wymagać od sześcioletniego dziecka, żeby to wiedziało i dostosowywało
                  swoją ekspresję do obaw i możliwości matki i braku elementarnej asertywności cioci - obu dorosłych
                  kobiet, o - przynajmniej w założeniu - znacznie większych kompetencjach społecznych.
                  • kietka Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 03.09.10, 11:08
                    tak sobie czytam i nie wiem, w ktorym miejscu napisalam, ze dziecko ma to wiedziec.
                    widocznie mamy inne zdanie na temat wychowania dzieci i zapewniam cie, ze powiedzialabym do
                    dziecka dokladnie, jak to napisalas, dlaczego sadzisz, ze zwrocenie uwagi dziecku ma byc niemile dla
                    ucha? juz pisalam, ze dla mnie grunt to szczerosc i komunikacja z dzieckiem, a nie wysłanie go w
                    swiat w celu poznania granic innych ludzi, "tylko na wlasnej skorze"..., ja nie znam reakcji
                    wszystkich ludzi na pomysly mojego dziecka.
                    • bri Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 03.09.10, 11:57
                      Odnosiłam do sytuacji opisanej przez Autorkę wątku i jej pretensji.
                    • malila Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 03.09.10, 12:49
                      kietka napisała:

                      > juz pisalam, ze dla mnie grunt to szczerosc i komunikacja z dzieckiem, a
                      > nie wysłanie go w
                      > swiat w celu poznania granic innych ludzi, "tylko na wlasnej skorze"..., ja nie
                      > znam reakcji
                      > wszystkich ludzi na pomysly mojego dziecka.

                      Kietka, spróbuję Ci to przedstawić bardziej obrazowo. Powiedzmy, że każdy z nas ma jakąś swoją
                      przestrzeń życiową, której inni nie powinni naruszać. Tę przestrzeń każdy wyznacza sobie sam
                      bazując na przekonaniach zebranych w ciągu swojego życia oraz na aktualnej sytuacji. Ta
                      przestrzeń to zbiór wszystkiego, co należy tylko do Ciebie, a czego nie chcesz oddać, poświęcić,
                      czym nie chcesz się dzielić i co nie może być podeptane. Wyobraź sobie, że ta przestrzeń to ziemia.
                      Nie jest ogrodzona - czyli nikt nie widzi, gdzie przebiegają granice. A ponieważ u różnych ludzi ta
                      granica przebiega w różnych miejscach, trudno jest określić, gdzie ona się dokładnie znajduje. W
                      tej sytuacji można:
                      - nie ruszać się z miejsca - wtedy będzie się miało pewność, że nie naruszy się niczyjej granicy (ale
                      też będzie się miało problem z obroną granic własnych);
                      - można sobie ustalić, że wszyscy mają takie same granice i gotować się w środku za każdym razem,
                      gdy ktoś przekroczy ten nieoznakowany teren bądź robić awanturę za każdym razem, gdy się
                      przekroczy cudzą granicę znajdującą się w "nieodpowiednim" miejscu;
                      - można być przygotowanym na to, że wszyscy chodzą niejako po omacku; dawać łagodny
                      sygnał: "tu jest moja granica" oraz spokojnie wycofywać się, gdy się to zdanie samemu usłyszy. W
                      przypadku, gdy ktoś na taki sygnał nie reaguje, należy włączyć stanowczość.Itd
                      • kietka Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 03.09.10, 13:57
                        chyba kompletnie nie chwytacie o co mi chodzi smile z całym szacunkiem nie mam nic przeciwko
                        temu, zeby moje dziecko poznawało granice innych stworzen (w tym zwierzat, tak, tak), ale
                        bezpiecznie dla niego, i dla pozostłaych zainteresowanych, w tym dla tak przyziemnej sprawy, jak
                        budzet rodzinny smile ja wiem, ze mamy teraz sa naszpikowane teoria i probuja za wszelka cene byc
                        dobrymi matkami, juz nimi bedacsmile
                        nie jest dobre, wg mnie puszczenie dziecka na zywioł w tej kwestii i to jest moje zdanie. matka
                        nawet nie musiała strofowac malca, ale mogla odwrocic jego uwage, proponujac inne zajecie smile
                        moim zdaniem rola rodzica jest madre prowadzenie swojego dziecka przez dziecinstwo, co nie
                        znaczy, ze to oznacza pozwalanie mu na wszystko, czy nadmierna dyscypline, w zyciu szesciolatka
                        wyznaczanie granic przez rodzicow jest bardzo wazne, bo inazej sam nie bedzie ich ptem potrafil
                        wyznaczac zostajac dorosłym, jak to mowicie "nieastertywnym? lub wrecz przeciwnie chamem,
                        ktory mysli, ze mu wszystko wolno...jezeli rodzic widzi, ze np inny dorosły powinien odmowic, a
                        tego nie robi, interweniuje w sposób madry, to samo tyczy sie udostepniania drogiego sprzetu, co
                        czestowania alkoholem...jejku, moze faktycznie jestem niedzisiejsza i wiecie co, zamiast siedziec
                        tutaj wole pobawic sie z moim synkiem smile bez urazy.
                        • buuuuuuuu Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 03.09.10, 19:18
                          Kietka, ale odwracanie uwagi to metoda na roczniaka, a nie na 6-latka wink 6-latkowi trzeba mówić
                          szczerze, na co się zgadzamy a na co nie.
                          Ty się nie zgadzasz i ok. Ja nie widzę nic strasznego w tym, że pstryknie kilka zdjęć na czyimś
                          aparacie, jeżeli dobrze się znam z tą osobą i wyraziła na to zgodę. Nie wiem czego tu nie rozumiesz.
                          Dziecko należy uczyć podtsawowych zasad zacdhowania. Na przykład tego, że jak ciocia powiedziała
                          nie, to nie wolno naciskać, czy mieć żal, bo ma prawo odmówić. Ale skoro pozwoliła, to ja jako
                          matka wtrącając się robie durnia z dziecka, cioci i siebie, bo podwarzam jej słowa i wtrącam się w
                          prawidłową (to, że ciocia mówi co innego niż myśli jest tu nieistotne, bo to jej problem, od tego są
                          słowa TAK i NIE, żeby ich używać i ufać ludziom, że są z nami szczerzy) komunikację - syn poprosił
                          grzecznie.
                          Nie nauczę dziecka, szczególnie 6-letniego myślenia, a może to TAK, znaczyło NIE? Bo ani on nie
                          zrozumie, ani ja nie jestem w stanie 6-latkowi wytłumaczyć takiego delikatnego elementu
                          komunikacji/ To my dorośli jesteśmy odpowiedzialni za pokazywanie poproawnych komunikatów. A
                          moim zdaniem autorka wymaga od dziecka więcej niż od siebie, to chyba nie w porządku, nie?

                          Jeżeli Ty nie pozwolisz synowi, bo obawiasz się konsekwencji finansowych, to ok. Masz do tego
                          prawo. I absolutnie nikt nie krytykuje tego. Tylko nie wmawiaj innych, że to jedyne słuszne
                          postępowanie.
                          Mi byłoby przykro gdyby ktoś mi uszkodził cenny przedmiot, a jescze bardziej, gdyby moje dziecko
                          uszkodziło coś komuś. Ale zakładając, że dziecko coś zepsuje, trzebaby zamknąć je w klatce i nie
                          pozwalać nic dotykać. Chyba nie tędy droga. Dla mnie ważniejsze jest, żeby moje dziecko nie czuło
                          się na każdym kroku jak ostatnia melepeta. Natomiast zadbałabym na pewno o to, żeby dziecko
                          postępowało z aparatem w sposób prawidłowy i jak byłaby taka możliwość kazałabym założyć na
                          szyję pasek zabezpieczający. A jak jednak by sie coś stało, to jak pisałam, konsekwencje poniosłoby
                          dziecko. I na następny raz by jeszcze bardziej uważało. Ale ode mnie i cioci otrzymałoby komunikat
                          zaufania, konieczny do prawidłowego rozwoju i wiary w siebie, a to nie ma ceny, tego za kilka lat
                          nie odkupisz nawet za tysiące złotych smile
              • jogo2 Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 17:51
                No, ale właśnie ten chłopiec uderzał i oszukiwał, więc?
                • buuuuuuuu Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 03.09.10, 01:49

                  Ale to nie jest dowód na złe wychowanie.
                  Każde dziecko jest inne i ma inny temperament i przy Twoim wychowaniu chłopiec mógłby być o
                  wiele agresywniejszy - łatwo oceniać z boku wink
                  Zresztą nikt nie twierdzi, że matka stosuje słuszne metody wychowawcze (o ile takie istenieją).
                  Piszemy tylko, że z opisanych sytuacji nie wynika nic, co oznaczałoby, że jest inaczej.
                  Mi z Twojego opisu daleko bardziej nie podoba się Twoja metoda. Bicie, oczekiwanie
                  jasnowidztcwa, nie napisałaś też jak Ty ukarałaś swojego syna za ich wspólny wybryk.
                  Możliwe, że z perspektywy koleżanki, to Ty masz nieodpowiednie metody.
                  • buuuuuuuu Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 03.09.10, 01:51
                    Możliwe, że z perspektywy koleżanki, to Ty masz nieodpowiednie metody i opisuje to z
                    dezaprobatą na innym forum smile
                • malila Ale co: więc? 03.09.10, 12:20
                  Twoja ocena zachowania chłopca ma być dowodem na nieskuteczność metody? Nie mam
                  podstaw, żeby wydawać opinię na jego temat. Z powodu Twojego lęku przed asertwnością , z
                  powodu Twoich nadmiernych oczekiwań wobec świata, z powodu Twojej niechęci do ludzi, którzy
                  reagują inaczej niż Ty oraz z powodu tego, że oceniasz lekceważące i uchybiające w mojej opinii
                  zachowania dorosłych jako słuszne, żeby nie powiedzieć zbawienne - mam wątpliwości co do tego,
                  czy Twój opis chłopca i jego matki nie jest przesubiektyzowany. Istnieją więc różne możliwości.
                  Taka, że matka chłopca ma problem ze zrozumieniem idei; taka, że matka ma problem z
                  wdrozeniem idei (i np w ogóle ze stawianiem granic); taka, że czasem chłopak przegina, ale nie
                  zdarza mu się to zbyt często (mieści się w tzw. normie wiekowej) i za lat parę będzie świetnym
                  gościem; taka, że chłopak może mieć pewne zaburzenia; taka, która nie przyszła mi do głowy.
          • buuuuuuuu Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 12:28
            bri napisała:

            > Jakby poprosił o papierosa to byłoby co innego. Nie poprosił o papierosa.
            >
            > Ingerując w takich sytuacjach robi się z dziecka dzikusa z niską samooceną. Dzi
            > ecko musi mieć możliwość
            > trenowania zachowania w prawdziwych relacjach społecznych


            Brawo smile Dokładnie. Aż miło coś mądrego poczytać smile
            Autorka sama ma problem z kominikacją i oczekuje, że sprawiedliwością świata inne dzieci też mają być hamowane.
            Może po prostu warto rozprawić się ze swoim dzieciństwem i zrozumieć dlaczego ktoś inny nas denerwuje.
      • buuuuuuuu Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 12:12
        To już nie jest żadne bezstresowe wychowywanie, tylko lenistwo i chamstwo wręcz matki.
        Znam przypadki wybierania ciastek, czy kanapek ze wspólnych talerzy, na zasadzie, że dziecko bierze, ogląda,
        odkłada i bierze inne. Zdarzało się nawet próbowanie i odkładanie. I wtedy faktycznie krew mnie zalewa.

        Co do określenia bezstresowego wychowywania, nie wypowiem się, bo nie znam na tyle dobrze tej teori w
        orginale. Za to swojemu dziecku tłumaczę, nie biję i nie zabraniam wszystkiego. Ale pewne zachowania są po
        prostu niedopuszczalne. Dziecko potrzebuje granic i konsekwentnego ich przestrzegania.
        A co do opisanego 9-latka, jak dla mnie to nic innego, jak wołanie o uwagę. Bo jednym z elementów zdrowej uwagi
        dawanej dziecku, jest pokazywanie, co jest dobre, a co złe. Skoro matka go olewa, to dziecko przekracza kolejne
        granice, tak bardzo pragnie uwagi matki. Źle wróżę im dalszym losom uncertain

        Ale do autorki tytułowego postu - nie myl nie bicia dziecka i nie jęczenia mu nad uchem, z olewaniem go i innych w
        towarzystwie.
      • lalka-on-line Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 18:20
        dla mnie tak zachowujacy sie 9 latek[pakowanie sie do lozka niemowlaka?walenie nogami w
        klawisze?]jest jakis zaburzony.mam wielu malych kuzynow,w podobnym wieku ,sa rozrabiaki wsrod
        nich,jak to dzieci,ale takie cos by mnie oglednie mowiac przerazilo.
        • lalka-on-line Re:moj post jest do piegowatej9, 02.09.10, 18:23
          bez sensu mnie wrzucilo tyle postow nizejsad(((
    • lila1974 jogo2 02.09.10, 12:14
      Zapewniam Cię, że to nie w książce tkwi szkopuł.
      Odkąd trafiłam na nią (i inne tych autorek) a potem na warsztaty oparte na nich,
      to moje relacje z dziećmi oraz ich relacje ze światem mocno się poprawiły.

      Proponuję przeczytać i zrozumieć, co autorki w tej książce próbują nam
      przekazać, a nie potępiać w czambuł.
      • falka32 Re: jogo2 02.09.10, 16:18
        Książka jest ok, oparta na "wychowaniu bez porażek" Gordona smile
        Tak naprawdę jest o sztuce negocjacji skoncentrowanych na porozumieniu smile
        Czyli zamiast zabraniać, starasz się dojść do sedna potrzeb dziecka i
        "wypracować" rozwiązanie, które zaspokoi zarówno jego potrzeby, jak i twoje. Nie
        musi być to pracochłonne, z czasem wchodzi w odruch - zanim zabronisz,
        sprawdzasz o co dziecku właściwie chodzi. Roczniak, który nie gada, wali
        klockiem w szklany stół. Ty nie chcesz, żeby go stłukł, ale sam fakt walenia ci
        nie przeszkadza. Dziecko ma gdzieś bezpieczeństwo stołu, chce walić, ale
        wszystko mu jedno gdzie i w co. Przesuwasz go, żeby walił klockiem w dywan.
        Jeżeli nie chodzi o walenie, tylko o stół, pojawia się protest, to wymieniasz mu
        klocek na miśka. Stół jest cały a dziecko może walić. Bez specjalnej filozofii
        i bez wydumanych zabiegów.
        • jogo2 Re: jogo2 02.09.10, 18:03
          Wszystkie takie panie są mądre w internecie. Wszystko to moja wina, bo ja nie
          potrafię odmawiać. Tylko że w rzeczywistości nie odmawiać nie potrafię ja,
          Kowalska, Wiśniewski i cały szereg innych osób. Tak, okropna jestem, bo wkurzała
          mnie dziewczynka przychodząca prosto z domu i domagająca się jedzenia (ojej,
          jakie ze mnie skąpiradło), a jak nie dostawała tyle co chciała to kłamała.
          Dziwne, że inni dorosli ludzie tak samo nie mogli się zdobyć na powiedzenie
          małej: zobacz czy cię nie ma domu, bo wszelkie grzeczniejsze odmowy nie skutkowały.

          Tak, macie wspaniałe dzieci, takie "żywiołowe" zapewne, a że inni mogą ich mieć
          dosyć, to ich problem. Najważniejsze to nie uczyć dziecka żadnych manier, bo
          granice u każdego są inne. Wieczna gosia pisała, że nauczycielka narzeka na jej
          syna, ale ona sobie z tego nic nie robi, bo to nauczycielka powinna sobie
          poradzić (z 30 dzieci z brakiem manier i badających gdzie granice ma
          nauczycieka, jasio z sąsiedniej ławki, itd) cała zadowolona z siebie.
          Potem w I klasie podstawówki, nauczycielka musi uczyć każdego z uczniów osobno,
          żę jej granice nie przewidują mówienia do pani po 50 per ty - no bo skąd on
          miał to wiedzieć, że jak się jest złym to się nie przewraca ławki (bo on się
          dopiero uczy radzić ze swoimi emocjami).

          Bardzo ładnie, drogie wykształcone panie. Ośmielam się przypuszczać, że w realu
          też nie wiecie, gdzie leżą ogólnie przyjęte granice i jak zrobicie komuś
          świństwo to trudno, skoro tam granicy nie było. Ale zapomniałam, to dopiero
          następne pokolenie.

          Książka Faber i Mazlish koncentruje się na tym, żeby do dziecka nie mówić ostrym
          tonem, a za to łagodnie. Tylko dziecko łagodne mówienie do niego ma głęboko
          gdzieś. Słucha w danym momencie, a za chwilę robi to samo, co wie, że ma nie
          robić i w tym sensie się staje cyniczny. A co do kar, ups, pardon, konsekwencji,
          to jak pisałam, co się odwlecze to się po pierwsze rozwlecze a po drugie uciecze.

          A jak wy wychowujecie swoje dzieci, takie jesteście zadowolone, to widać już po
          tym co się wypsnęło wiecznej, że nauczycielka jej słodkiego chłopaczka ma po
          prostu dosyć. A musi przychodzić do tej szkoły i go uczyć.
          • jogo2 Re: a propos granic 02.09.10, 18:25
            Skoro tak już wszystko była moja wina, bo nie zajmuję się stawianiem granic
            przez cały dzień (nie pracuję w WOP - po prostu kocham czasami tą dzisiejszą
            psychologiczną nowomowę), to opiszę wam jeszcze jedną akcję w wykonaniu bohatera
            mojego postu. Zdarzyło się to przed naszym przyjazdem. Dziecko się nudziło i
            powiedziało mamie, że idzie do innych gości na górę, którzy mają synka. Ale idąc
            zauważyło otwarte drzwi jeszcze innego pokoju, a tam na tapczanie leżał laptop.
            No to sobie wszedł i pograł, a potem wrócił do mamy.

            Rozumiem, że waszym zdaniem, lokator pokoju sam się o to prosił, bo nie
            pozamykał go na wszystkie spusty idąc np. do łazienki wziąć prysznic, tak?

            No a potem relacja mamusi ze zdarzenia, otóż miała ona żal do właścicielki tego
            pensjonatu, "która zresztą była nauczycielką, czy coś takiego", że przyszła do
            niej porozmawiać o tym zdarzeniu, kiedy koleżanka z synem jedli obiad, no i (no
            nie wiem, jak ona śmiała) poprosiła to dziecko, żeby wyszło na chwilę z pokoju,
            "a on siedział nad talerzem" bo chciała powiedzieć koleżance parę rzeczy o nim,
            a widać jej zdaniem dziecko tego nie powinno słuchać. Potem się okazało, że
            kobieta miała akurat gdzieś wyjść i nie miała czasu czekać, aż jaśnie pan raczy
            spożyć danie.

            Koleżanka najwyraźniej gdzieś miała, jak się ta właścicielka pensjonatu poczuła
            po numerze jej syneczka, najważniejsze było, no jak to kazać dziecku wyjść z
            "jego" pokoju. Całe to zdarzenie zostało zrelacjonowane z niezmierną urazą do
            właścicielki pensjonatu.

            Najwyraźniej ludzie którzy testują, gdzie inni mają granice, są niezmiernie
            wrażliwi na temat granic własnych, jakież to empatyczne, humanitarne i w ogóle
            jak pięknie świadczy o osobowości tak ukształtowanej.

            Oczywiście możemy się dalej łapać za słówka, rozdzielać każde opisane zdarzenie
            przeze mnie na czworo, dopatrywać się nieasertywności po stronie otoczenia.

            Dziwna rzecz tylko: ja mogę wysłać syna na podwórko i mniej więcej wiem czego
            się po nim mogę spodziewać. Bardzo lubię to uczucie. Na podwórku ma kolegów.
            Tamten dzieciak nie potrafi się z nikim zaprzyjaźnić. Matka i babcia obchodzą
            się z nim delikatnie jak z jajem a on innym dokucza, między innymi mojemu synowi
            - jego jedynemu koledze tam na miejscu.
            Kłamie cynicznie.

            A teraz zastrzeżenie. Któraś z pań przyczepiła się do mnie, że taka
            zarozumiałość przebija z mojego postu, że sądzę, że mam lepiej wychowane
            dziecko. Otóż tak, mam lepiej wychowane dziecko. A poza tym jako matka wcale nie
            przebywam w jakimś błogostanie samozadowolenia, mam sobie wiele do wyrzucenia
            oraz wątpliwości, czy zawszse postępuję słuśznie. Na tym tle byłam, tak byłam
            otwarta na propozycje zawarte w instrukcji postępowania autorstwa pań Faber i
            Mazlish. I wiecie co - już nie jestem.

            Natomiast panie optujące za dziecięcą arogancją pod pozorem, że granic nie
            widać, przyjmijcie do wiadomości, że kupujecie przestarzałe idee z Zachodu. Tam
            już one pokazały swoje słabości i nikt ich nie traktuje poważnie. Jesteście
            passe drogie panie.
            • jogo2 Re: a propos granic 02.09.10, 18:44
              chciałam jeszcze dodać kilka słów na temat przypuszczenia, iż moja koleżanka
              zapewne przyjęła, że skoro jesteśmy razem to ja mogę zwracać uwagę jej dziecku i
              vice versa. Otóż po raz pierwszy się dowiaduję, że coś takiego jest przyjęte.
              Jestem przyzwyczajona do myślenia, że nie powinno się zwracać uwagi dziecku w
              obecności jego rodzica i tak samo nie życzyłabym sobie uwag skierowanych do
              mojego dziecka w mojej obecności. Rodzic, który zmusza innych do zwracania
              swojemu dziecku uwagi w swojej obecności stawia te osoby w bardzo niezręcznej
              sytuacji. I nie chodzi tu o coś, czego ten rodzic ani to dziecko za skarby
              świata nie domyśliliby się, gdyby pan/pani tego nie powiedział.

              • gaja78 Re: a propos granic 02.09.10, 18:51
                jogo2 napisała:

                > Rodzic, który zmusza innych do zwracania
                > swojemu dziecku uwagi w swojej obecności stawia te osoby w bardzo niezręcznej
                > sytuacji.

                Dlaczego ?
                • wieczna-gosia Re: a propos granic 02.09.10, 19:08
                  tez nie rozumiem- za bardzo wyksztalcona jestem smile rozumiem dlaczego nie nalezy obcego dziecka
                  np. karac. Ale uwage wyznaczajaca moje wlasne prywatne granice? ba, co wiecej onegdaj na
                  zaglach w krotkich zolnierskich slowach zwrocilam uwage corce kolezanki ze posuwa sie za dalego
                  wobec wlasnej matki i poniewaz jest w mojej obecnosci ma te matke przeprosic gdyz MI to
                  przeszkadza i JA jestem tego zmuszona sluchac. I moj slodki chlopczyk ie raz zostal przywolany do
                  porzadku rowniez, inne dzieci takze wychowywalismy dosc zespolowo. Bo na dziecko czasami
                  dobrze dziala oberwacja ze to co przeszkadza mojej matce przeszkadza rowniez innej kobiecie ojej
                  to to tak dziala smile
                  • buuuuuuuu Re: a propos granic 03.09.10, 02:17
                    Ja mam wrażenie, że Jogo traktuje dzieci, jak niepełnosprawne umysłowo. Dziecko powinno być
                    nauczone przyjmować uwagi i krytykę nie tylko rodziców. Nie rozumiem, co w tym złego?
                    Potem kończy się to tak, że sąsiadka jak zwraca uwagę dziecku, to mamusia z buzią do niej leci, że
                    jakim prawem. Może faktycznie sąsiadka, czy obca osoba może nie mieć racji zwracając uwagę
                    mojemu dziecku, ale ono musi nauczyć się sobie radzić i w takich sytuacjach.
                    A do przyjaciół mam na tyle zaufania, że ufam, iż nie przekroczą granic. Jednocześnie mogę czasami
                    zostawić dziecko z nimi, z pełną świadomością, że nie będą się krępować, jak zrobi coś nie tak - do
                    dzisiaj wydawało mi się to zdrowe podejcie. I na pewno oszczędza sytuacji w których ktoś marnuje
                    sobie urlop, bo wstydzi się przyznać co na prawdę myśli.

                    Znajdź po prostu innych znajmych do wspólnych wyjazdów, skoro ich towarzystwo Ci nie
                    odpowiada. Mam znajomych, u któych nie pasuje mi do końca styl wychowywania i zachowanie
                    starszego dziecka, więc nie jeździmy razem na dłużej i staram się spotykać w miejscach neutralnych.

                    A to które dziecko będzie szczęśliwsze i inni z nim, to się okaże za parę lat dopiero. I też należy brać
                    poprawkę na temperament dziecka.
                • morekac Re: a propos granic 03.09.10, 10:37
                  gaja78 napisała:

                  > jogo2 napisała:
                  >
                  > > Rodzic, który zmusza innych do zwracania
                  > > swojemu dziecku uwagi w swojej obecności stawia te osoby w bardzo niezręc
                  > znej
                  > > sytuacji.
                  >
                  > Dlaczego ?

                  jak to dlaczego? Bo mama dziecięcia może się poczuć niekomfortowo i będzie zawstydzona. Oraz
                  wpadnie w depresję z powodu bycia złym rodzicem i złym wychowawcą dla swojego potomstwa. wink
              • buuuuuuuu Re: a propos granic 03.09.10, 02:05
                Ulżyło Ci? big_grin

                Jak tak, to bardzo dobrze smile
                Ja odpuszczę sobie dyskusję, bo już chyba nic z niej nie będzie. Napiszę tylko, że wkurzyłabym się,
                Jakby właścicielka pensjonatu wypraszała moje dziecko w trakcie obiadu. Po pierwsze to
                nieodpowiedni moment. Po drugie sprawa dotyczyła dziecka i powinno ono być przy tym obecne.
                Choćby po to, żeby widzieć czyjąś złość.
                Mnie więc nei przekonałaś smile
                Jak dla mnie mylisz wciąż ze sobą różne pojęcia smile
                I już ta uwaga o leczniczych właściwościach klapsa świadczyła o poziomie ewentualnej dyskusji z
                Tobą sad
              • franczii Re: a propos granic 03.09.10, 07:57
                Ale przeciez ty nawet nie zostalas postawiona w sytuacji , ktora wymagala
                zwrocenia uwagi a tylko udzielenia odpowiedzi przeczacej na pytanie, czy dasz
                aparat.
                No skad ta kolezanka miala wiedziec, ze to dla ciebie taki problem?
                Mnostwo ludzi daje dzieciom aparaty do pstrykania zdjec.
                A posilku sie nie przerywa nikomu zwlaszcza dzieciom. Ta kolezanka z pewnoscia
                wiele bledow wychowawczych popelnia ale w przypadku jedzacego dziecka miala
                racje. Uczymy dzieci, ze sie wstaje od stolu po skonczeniu jedzenia. Wiec w czym
                problem? Z pania zamienic pare slow mogla po jej powrocie.
              • gryzelda71 Re: a propos granic 03.09.10, 09:43
                Strasznie dużo sytuacji,dal większości normalnych i niezauważalnych wręcz stawia
                ciebie w kłopotliwej sytuacji.
              • rosapulchra-0 Re: a propos granic 03.09.10, 10:50
                czuć twoją nienawiść do tego chłopca, że aż oczy pieką suspicious
                i jeszcze próbujesz się mętnie tłumaczyć krytykując całkiem zdrowe metody
                wychowawcze, ochłoń lepiej.
            • myga Re: a propos granic 02.09.10, 18:54
              mam lepiej wychowane
              dziecko. Otóż tak, mam lepiej wychowane dziecko.
              ____________
              mam wrazenie, ze twoje dziecko jest zastraszone i zestresowane, a nie lepiej wychowane. Do wiecznej
              tobie jak stad do ksiezyca.
              wspulczuje twoim dziecią big_grin
            • wieczna-gosia Re: a propos granic 02.09.10, 19:18
              > A teraz zastrzeżenie. Któraś z pań przyczepiła się do mnie, że taka
              > zarozumiałość przebija z mojego postu, że sądzę, że mam lepiej wychowane
              > dziecko. Otóż tak, mam lepiej wychowane dziecko.

              moze byc rowniez tak ze masz lepiej wychowywalne dziecko, az wzdragam sie na mysl o takiej
              herezji.....
              ja mialam LEPIEJ wychowane dziecko nr 1, 2, 3, 4. Sa one doskonale wychowane sa uwielbiane
              przez dzieci i rodoslych, swietnie sie ucza. Byly zawsze hiper samodzielne. Sa uczynne, uwielbiane na
              podworku. Dopiero kiedy trafil w me rece moj slodki chlopczyk dowiedzialam sie jakim arsenalem
              srodkow moze dysponowac dziecko by wyrazic swoja dezaprobate oraz sprzeciw. Dowiedzialam sie
              ile razy mozna powtorzyc to samo. jak sobie pomysle ze ile jeszcze przede mna to juz sie boje smile
            • myga Re: a propos granic 03.09.10, 08:06
              że przyszła do
              > niej porozmawiać o tym zdarzeniu, kiedy koleżanka z synem jedli obiad, no i (no
              > nie wiem, jak ona śmiała) poprosiła to dziecko, żeby wyszło na chwilę z pokoju,
              > "a on siedział nad talerzem"
              _____________-
              Wlascicielka chamka do potegi. Nie miala prawa wypraszac dziecka z pokoju, tym bardziej podczas posilku.
              Jezeli chciala porozmawiac z matka, to mogla ja zaprosic do siebie. To, ze rzekomo nie miala czasu, to jej
              problem.
            • ylunia78 Re: a propos granic 03.09.10, 22:11
              jogo2 napisała:
              Zdarzyło się to przed naszym przyjazdem. Dziecko się nudziło i
              > powiedziało mamie, że idzie do innych gości na górę, którzy mają synka. Ale idą
              > c
              > zauważyło otwarte drzwi jeszcze innego pokoju, a tam na tapczanie leżał laptop.
              > No to sobie wszedł i pograł, a potem wrócił do mamy.
              >
              chyba bym normalnie gnojka rozniosła!!!!!!jak by to był mój laptop



              a jak by to zrobił mój syn spaliła bym się ze wstydu i przepraszała właściciela
              laptopa chyba do końca pobytu w pensjonacie.
              Myślę,że ten gó...arz naprawdę nie zna granic a nie jest to 3-4latek tylko juz
              dobrze rozumujący dzieciak
          • wieczna-gosia Re: jogo2 02.09.10, 19:01
            no dobrze skoro walisz personalnie smile

            po pierwsze- wiecznej sie nie wypsnelo- wieczna jak cos pisze to robi to swiadomie. I zdaje sobie
            sprawe ze argument, ktorego uzyla w jednej sprawie moze sie stac ostrzem w innej.

            Po drugie poprosze o cytacik ze wieczna ic nie robi- bo wrecz przeciwnie- wieczna zrobila bardzo
            duzo, pewnie za duzo. I dala sie wkrecic w schemat ze to JEJ wina ze dziecko sie zachowuje w
            stosunku do pani. I wiele osob pracowalo nad wieczna realnie i wirtuanlie na czele z inna pania
            slodkiego chlopczyka, niania slodkiego chlopczyka i kilkoma nauczycielkami oraz pedagogiem
            szkolnym zeby w glowie wiecznej powstalo chociazby podejrzenie ze pani po prostu se nie radzi i ze
            to nie jest moja wina. Co wiecej wieczna nadal robila z synem wiele- z tym ze przestala w
            przedszkolu zapedzac sie w kolosalne poczucie winy.

            co wiecej- odkad wieczna postawila tame na takie odzywki i kila razy pozormawiala bez kladzenia
            uszu po sobie pani faktycznie odpuscily slodkiemu chlopczykowi, ktory nastepnie wystapil na
            zakonczeniu roku, zmniejszyl ilosc problemow wychowawczych o 1/3 i ogolnie odzyl.

            wieczna rowniez napisala ze sama w zyciu jest nadmiernie empatyczna i jak jedzie z dziecmi
            pociagiem to najchetniej by je luminalem zapchala bo kazde slowo powiedziane powyzej szeptu
            przyprawia ja o drzenie. Ale tego jej juz nie wyciagnelas nie? smile

            a w pierwszej klasie podstawowki na razie slodki chlopczyk wiecznej zachowuje sie wzorowo miesiac
            miodowy trwa. smile
          • lila1974 Re: jogo2 03.09.10, 09:37
            napisałas:
            "Książka Faber i Mazlish koncentruje się na tym, żeby do dziecka nie mówić ostrym
            tonem, a za to łagodnie."


            Albo nie czytałaś, albo nie rozumiesz co czytasz.
            Byłam matką surową - wymagałam od swoich dziewczyn, by były idealne,
            niekłopotliwe itp. Jako, że z natury są raczej żywej, to ideału nie sięgały.
            Zatem matka, czyli ja, darłam japę! O dziwo, moje darcie nie tylko nie
            rozwiązywało problemów, to jeszcze je potęgowało. Błędne koło.

            Trzeba było szukać ratunku - dla nich i dla siebie - zaczęłam od psychiatry (dla
            siebie), a potem wpadły mi w ręce właśnie książki duetu F/M. I, o dziwo, okazało
            się, że jeśli przestawiam swoja komunikację z dziewczynkami na tę proponowana
            przez autorki, to łatwiej się z córkami dogaduję.
            One czują, że je rozumiem i nie mają w sobie tego żalu i frustracji, które
            powodują ich bunt.

            Oazą spokoju nie jestem, nadal potrafię podnieść głos, jeśli coś wywołuje we
            mnie silne wzburzenie, ale jeśli go nawet podnoszę to nie po to, po co
            podnosiłam go do tej pory. Teraz daję upust swoim emocjom, ale nie szykanuję i
            nie obrażam swoich dzieci.


            Czujesz się atakowana i nawet nie próbujesz przemyśleć tego, o czym dziewczyny
            piszą, a sporo w tym wątku sensownych wypowiedzi.


            Mówiąc szczerze, z twoich wypowiedzi wyziera obraz wyjątkowo niemiłej osoby,
            uczulonej na dzieciaki. Rzeczywiście taka jesteś?
    • ila79 Bardzo zabawne 02.09.10, 19:46
      Cały ten Twój przydługawy wywód, to nic innego jak tłumaczenie siebie samej z powodu bicia
      własnego dziecka. W bezstresowym wychowaniu nie chodzi o nie dawanie klapsów, tylko o "hulaj
      dusza, niech dzieciak robi co chce". Zreszta według mnie nie istnieje cos takiego jak bezstresowe
      wychowanie, bo brak wyznaczonych granic jest również dla dziecka stresujący i równiez musi to
      odreagować, np. tak jak syn Twojej koleżanki. Można wychowywać dziecko i dyscyplinować je
      mądrze, niekoniecznie używając przemocy. Nie ma czegoś takiego jak klaps w odpowiednim
      momencie. Jak spartolisz coś w pracy, to szef też daje Ci klapsa??? Np. mój dzieciak wie, że jak
      będzie sie źle zachowywał, to jest cała paleta dotkliwych dla niego kar, które mogę zastosować.
      Np. nie obejrzy bajki na dobranoc, albo zostanie mu odebrana zabawka (np. rzuca twarda piłką w
      domu, zrzuca coś i mimo upomnienia nie przestaje). Ja nie krzyczę, tylko mówię tonem nie
      znoszącym sprzeciwu smile. Radze Ci dobrze lepiej zweryfikuj swoje metody zamiast obsmarowywać
      koleżankę, bo każdy klaps i każde słowo wypowiedziane w złości wrócą do ciebie x2, kiedy dziecko
      dorośnie. Boleśnie przekonała się o tym pewna znajoma mi pani po 50-tce, a czasu nie da się
      cofnąć.
      • ylunia78 Re: Bardzo zabawne 03.09.10, 22:17
        jak mnie drażni porównywanie dawania klapsa przez szefa
        k...wa przecież to idiotyczne
        co złego jest w KLAPSIE powtarzam w KLAPSIE?
        nie w BICIU!
        • ila79 A co to jest klaps??? 04.09.10, 10:45
          Głaskanie??? Oczywiście, że to bicie. Pokazywanie mniejszej, bezbronnej istocie, że przemoc jest
          ok. Ale uwaga - tylko wobec dzieci. Nie akceptujemy społecznie takich zachowań wśród dorosłych i
          moje porównanie jest tu jak najbardziej na miejscu. Dlaczego można dać dziecku klapsa za złe
          zachowanie, a nie można dorosłemu? Dziecko i tak żadnej nauki z tego nie wyciągnie, oprócz tego,
          że słabszego można bić. Wiesz, co to jest klaps? To taki wentyl dla dorosłych, żeby sobie upuścic
          pary jak już sobie nie radzimy z emocjami i jesteśmy za bardzo nabuzowani, żeby myśleć racjonalnie.
          Porażka. Znam przypadek, kiedy dziecko z powodu niewinnego klapsa ogłuchło na jedno ucho. Ot,
          nieszczęśliwy wypadek, odwinęło się jakoś gwałtownie i zamiast w tyłek dostało w ucho i doszło do
          jakiegoś nieodwracalnego uszkodzenia. Mam nadzieję, że w przyszłości dzieci odpłacą Wam pięknym
          zanadobne. Ale wtedy miejcie pretensje tylko do siebie.
        • franczii Re: Bardzo zabawne 04.09.10, 11:41
          Klaps to masz na mysli klepniecie dziecko przez tylek czy tak zeby konkretniej
          zabolalo?
          Bo lekkie klepniecie przez tylek to chyba rzadko skutkuje. Ja w kazdym razie
          mojego syna pare razy kleplam tak w tylek to wiem. Liczylam, ze moje wkurzenie
          plus niebolesny klaps jako sam gest zadziala ale nie zadzialalo. Musialabym
          wymierzyc klapsa bolesnego a nie potrafie zadac fizycznego bolu wlasnemu dziecku.
          Poza tym wiem, ze biciem mozna sie zapedzic w slepy zaulek. Nie na wszystkich
          bicie nawet bolesne zadziala tak, ze nie zrobia na nastepny raz tego samego. A
          jesli dziecko mimo zlania pasem zrobi znowu to samo a do tego zacznie sie
          wypierac, klamac, nie chce sie przyznac do winy co wtedy ? Lamac je nadal,
          wlac jeszcze bardziej i tak w kolko az do oporu?
    • miaowi Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 21:08
      Twierdzisz że nie jesteś asertywna - szkoda. Jeszcze większa szkoda, że nad tym nie pracujesz, no ale
      twój biznes.
      Mnie się tylko nasuwa jedno pytanie - skoro nie jesteś asertywna, twoje dzieci pewnie też nie są,
      prawda?
      Niewygodnie tak chyba mieć wszystkim za złe to, że nie potrafi się jasno zakomunikować swojego
      sprzeciwu.
    • lolinka2 Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 02.09.10, 23:08
      rozumiem, że dziecko i jego matka powinni być duchem świętym wcielonym wiedzącym, czego sobie
      życzysz, a czego nie.....możliwe tak samo, jak to że przyjedzie po ciebie książę na różowym jednorożcu.

      Z opowieści nie wynikało, jakobyś nie miała możliwości pożalenia się koleżance, że ci trudno z jej synem (co
      w końcowych słowach zarzucasz), natomiast rzuca się w oczy ewidentna różnica osobowości: twojej i
      sześciolatka, on ma znacznie silniejszą osobowość niż ty i w efekcie wbrew sobie podporządkowałaś się
      dziecku. Ot, sukces starej baby.

      Asertywność, droga forumko, bardzo ładnie opisała ci bri. Przeczytaj, zinternalizuj, do kolejnych wakacji
      masz rok... sporo pracy przed tobą, ale i czasu wystarczająco dużo.
    • gazeta_mi_placi Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 03.09.10, 09:05
      W dupsko strzelić i tyle.
      • miliwati Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 03.09.10, 11:13
        gazeta_mi_placi napisała:

        > W dupsko strzelić i tyle.

        Oczywiście jogo2? smile
        • jogo2 Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 03.09.10, 13:32
          Dziękuję za tę ostatnią bardzo merytoryczną uwagę. Jest ona bardzo na miejscu w
          dyskusji o nieponiżaniu dzieci. Rozumiem, że dorośli nic nie czują, albo raczej
          forum nadaje się do wylewania pomyj na kogoś, zwłaszcza jak 99% dyskutantów jest
          innego zdania.

          czujesz się lepszym człowiekiem?
          • jogo2 Re: wyproszenie z pokoju 03.09.10, 14:02
            Doczytałam się, że waszym zdaniem właścicielka pensjonatu postąpiła nawet
            "chamsko". A jak się zachowało to dziecko? Może była zdenerwowana. Byłoby to
            śmieszne, gdyby nie byłoby straszne oczekiwanie ze strony ludzi, którzy przez
            brak wychowania swoich dzieci, naruszają granice innych, za to sami oczekują
            nieskazitelnego zachowania ze strony innych. Dzieci wychowywane bezstresowo też
            są takie. Mają ogromną świadomość swoich praw i minimalną świadomość co może być
            niewłaściwe.

            Rozumiem, że taka świadomość jest waszym zdaniem kompletnie niepotrzebna. Po co,
            niech inni się martwią naszym zachowaniem. Nam humoru to nie popsuje.

            Tak samo, w jednym poście było napisane, że chłopiec przecież nie oszukuje, ja
            napisałam, że jednak oszukuje i to wydaje się, że dobrze wie, że robi źle, a to
            kolejna odpowiedź, że to nic nie szkodzi i na pewno wyrośnie na fajnego gościa.
            Proponuję może zmienić zawód na jasnowidza. Jest to bardzo bezstronna i rzeczowa
            wypowiedź.

            Wszystkie te wypowiedzi, a zwłaszcza poziom insynuacji zawarty w 80% z nich,
            jeszcze bardziej mnie zniechęcają do metody, o której mowa.

            To nie może być dobra metoda wychowawcza, sądząc po poziomie tej polemiki.
            • miaowi Re: wyproszenie z pokoju 03.09.10, 14:05
              Uwzięłaś się na to bezstresowe wychowanie. Nie ma czegoś takiego. Mogę za to decydować, ktory
              stres jest dla dziecka mobilizujący/rozwojowy, a który jest niepotrzebny.
              • jogo2 Re: wyproszenie z pokoju 03.09.10, 18:58
                Ależ jest. Właśnie opisałam to powyżej, ale to do ciebie nie przemawia, bo
                najważniejsze to jest ocalić swój obraz jako dobrego rodzica który nigdy klapsa
                nie dał ani nie krzyknął. A że inni mają dosyć, to ich problem.
                • miaowi Re: wyproszenie z pokoju 03.09.10, 20:37
                  Dokladnie tak jest - nigdy nie dałam klapsa. A to, że inni mają dosyc mnie czy mojego dziecka, to jest
                  właśnie ich problem. Nie muszą przebywać w naszym towarzystwie. Jeżeli muszą, to staram się nie
                  uprzykrzać im życia. Ale to już nie te czasy, gdzie się ludzi wychowywało "co inni o tobie powiedzą".
            • wieczna-gosia Re: wyproszenie z pokoju 03.09.10, 14:10
              > To nie może być dobra metoda wychowawcza, sądząc po poziomie tej polemiki.

              pamietaj ze wiekszosc z nas wychowana byla za pomoca strzalu w tylek. Przewazajaca wiekszosc nie
              miala prawa w negocjacjach wyjsc poza jeszcze 15 minut mamusiu zgodz sie prosze. Duza czesc byla
              trzymana za morde jeszcze bardziej- ja np. obrywalam i kablem i kijem. Do tej pory wszelka dyskusja
              z rodzicami jest w duzej mierze niemozliwa poniewaz ja co prawda nauczyclam sie do dorslych
              mowic za to moi rodzice nie nauczyli sie sluchac i przyjmowac argumentow.

              Poziom tej polemiki moze co najwyzej swiadczyc o tym jak bardzo metoda trzymania za morde
              przeszkadza w zyciu doroslym. I jak tzw. dobre wychowanie jest powierzchowne i nietrwale. I ze
              wiekszosc z nas tak naprawde nie wem jak wychowywac dzieci, wiemy po prostu jak bysmy ich nie
              chcialy wychowywac i zmagamy sie z codziennoscia popelniajac bledy i mylac krok.
              • falka32 Re: wyproszenie z pokoju 03.09.10, 14:56
                > Poziom tej polemiki moze co najwyzej swiadczyc o tym jak bardzo metoda trzymani
                > a za morde
                > przeszkadza w zyciu doroslym. I jak tzw. dobre wychowanie jest powierzchowne i
                > nietrwale.

                Ja jeszcze dodam, że w dorosłym życiu czasem z powodu otrzymanego "dobrego
                wychowania" niektórzy mają problem z odmówieniem 6-latkowi pożyczenia aparatu,
                bo mają wbity w głowę i/lub pośladki lęk przed sprzeciwieniem się czyimś
                oczekiwaniom...
                • gaja78 Re: wyproszenie z pokoju 03.09.10, 15:33
                  falka32 napisała:

                  > Ja jeszcze dodam, że w dorosłym życiu czasem z powodu otrzymanego "dobrego
                  > wychowania" niektórzy mają problem z odmówieniem 6-latkowi pożyczenia aparatu,
                  > bo mają wbity w głowę i/lub pośladki lęk przed sprzeciwieniem się czyimś
                  > oczekiwaniom...

                  Piękna puenta tej dyskusji. Bardzo trafna.
              • jogo2 Re: wyproszenie z pokoju 03.09.10, 19:20
                Wieczna gosiu,
                Szanuję twój punkt widzenia wyrażony w tym poście, zwłaszcza, że jak sama
                mówiłaś dostawałaś klapsy jako nastolatka. Uważam, że to okropnie upokarzające i
                niedopuszczalne. Natomiast, przykro mi, ponieważ masz uraz, przyjęłaś drugą
                skrajną opcję, którą akurat lansują "wielkie autorytety", same zresztą po
                przejściach.
                Jeżeli chodzi o poziom dyskusji to sprawdź wątek i zaproś tu dziesięciolatkę.
                Niektóre wypowiedzi wychowywanych bezstresowo najwyraźniej są jeszcze gorsze, na
                przykład dziewczynka, która jak uważała że coś jest niesprawiedliwe, to potem
                robiła złośliwego psikusa.
                Moim zdaniem idea wychowywania tą metodą skończy jak komunizm, ale nie chce mi
                się już powtarzać. Zresztą mam wiadomości i ze stanów i ze szwecji (ojczyzny
                tego wynalazku), że sami już mają dosyć. No ale Polska zachłysnęła się wolnością
                i musi kupować wszelką wyprzedaż, w tym idei.
                • wieczna-gosia Re: wyproszenie z pokoju 03.09.10, 19:22
                  jako nastolatka?
                • wieczna-gosia Re: wyproszenie z pokoju 03.09.10, 19:33
                  Natomiast, przykro mi, ponieważ masz uraz, przyjęłaś drugą
                  > skrajną opcję, którą akurat lansują "wielkie autorytety", same zresztą po
                  > przejściach.

                  he he momentito smile powiesz mi jaka opcje przyjelam? bo mi sie wydawalo ze nie przyjelam zadnej
                  opcji poza taka ze sama wychowywana bylam po prostu zle i wyroslam na tzw. czlowieka POMIMO a
                  nie DZIEKI. Pamietaj ze wychowaniem ludzi na ludzi nie zajmuje sie od 2-3 lat tylko (o Boze) od 20
                  konkretnie. W ciagu 20 lat autorytety zmienily sie kilkukrotnie conajmniej. Kiedy urodzilam najstarsza
                  corke jak najbardziej mozna bylo bic dzieci. Przebakiwano tylko by nie robic tego zbyt mocno i za
                  pomoca przedmiotow. Z podrecznikow byl jedynie Spock, ktory mial mase swietnych pomyslow, ale
                  pranie tylka dopuszczal. Moja metoda wychowawcza ewoluowala z dziecka na dziecko i teraz tez
                  ewoluuje.
                • franczii Re: wyproszenie z pokoju 03.09.10, 21:21
                  Pudlo Jogo.
                  Widzisz ja dostawalam pasem z metalowa sprzaczka od babci. Tylek i nie tylko
                  mialam w piekne fioletowe prazki. Bywalo, ze jeszcze jedne nie zeszly a juz
                  swieze dostawalam.
                  A robilam na zlosc doroslym, sasiadom, wychowawczyniom na koloni. Jak ktos mi
                  zalazl za skore porzadnie to potrafilismy (wspolnie z paczka kolegow) zrobic
                  naprawde cos obrzydliwego i przesadnego, dzis to przyznaje. I wsrod znajomych
                  nie ma chyba nikogo, kto by bezwzglednie sluchal rodzicow i sie podporzadkowal
                  wszystkim zasadom. Zawsze sie cos po kryjomu kombinowalo, lamalo zakazy a potem
                  za to obrywalo. Normalne to bylo. W latach 80/90 jakos u nas jeszcze mody na
                  bezstresowe wychowanie nie bylo.
                  Ja swoich dzieci nie wychowuje bezstresowo, nie znam dobrze tej teorii bo
                  wychowuje bardziej intuicyjnie niz podpierajac sie teoriami, w zwiazku z czym
                  dzieci mnie juz widzialy wkurzona a 4 latek kary dostaje ale aparatu mu nie
                  odmawiam i nie uwazam, zeby to byla przesadabig_grin Nie chce ci wmawiac, ze ta twoja
                  kolezanka nie popelnia zadnych bledow ale z tych zdarzen opisanych przez ciebie
                  zdarzen naprawde uwazam, ze w sytuacji z aparatem i nieprzerywaniem posilku nie
                  ma sie czego czepiac.
                  • buuuuuuuu Re: wyproszenie z pokoju 03.09.10, 21:41
                    Dokładnie tak jest. Kara cielesna, lub inna nieadekwatna wywołuje złość i strach, a nie szacunek i
                    zrozumienie. Szybciej z serca przeprosi i postanowi nie robić tego więcej, dziecko nie ukarane
                    klapsem, tylko smutkiem matki. Mam na to dowody w swoim otoczeniu.
                    Dziecko bojące się rodzica zrobi to samo, będzie tylko kombinowało jak to zrobić, żeby nie zostać
                    złapanym. Może też robić na złość.
                    Dziecko, które rozumie, że rodzicom jest przykro, znajdzie samo w sobie hamulec, żeby strać się
                    więcej tego nie robić.

                    Wybór należy do rodzica.
                    Ja tam wolę szacunek dziecka dla mnie i moich uczuć, niż jego strach przede mną.
                    • buuuuuuuu Re: wyproszenie z pokoju 03.09.10, 21:50
                      Żeby nie robił pewnych rzeczy, żeby nie ranić innych, a nie ze strachu przed karą. Żeby obawiał się
                      konsekwencji naturalnych (czyjegoś płaczu, czyjegoś bólu), a nie dostania w dupę. Żeby w
                      dorosłości szanował ludzi, a nie kombinował, jak tu zrobić kogoś, żeby nie wyszło.
                • franczii Re: wyproszenie z pokoju 03.09.10, 22:38
                  Jeszcze dodam Jogo, ze respekt przed babcia a wlasciwie jej pasem wielki czulam,
                  co nie przeszkadzalo mi jednak ulegac przeogromnej pokusie robienia na zlosc.
                  Widocznie zgodnie z twoja teoria za malo dostawalam, co?
                  Nadszedl jednak czas, kiedy pas babciny mnie juz nie mogl dosiegnac? Zgadnij
                  jakie wiezy miedzy nami sie wtedy ostaly?
              • ylunia78 Re: wyproszenie z pokoju 03.09.10, 22:25
                wieczna-gosia napisała:

                >
                > pamietaj ze wiekszosc z nas wychowana byla za pomoca strzalu w tylek. Przewazaj
                > aca wiekszosc nie
                > miala prawa w negocjacjach wyjsc poza jeszcze 15 minut mamusiu zgodz sie prosze
                > . Duza czesc byla
                > trzymana za morde jeszcze bardziej- ja np. obrywalam i kablem i kijem.
                I CO?JESTEŚ ŹLE WYCHOWANA?

                I ze
                > wiekszosc z nas tak naprawde nie wIe jak wychowywac dzieci, wiemy po prostu jak
                > bysmy ich nie
                > chcialy wychowywac i zmagamy sie z codziennoscia popelniajac bledy i mylac krok
                > .
                DOKŁADNIE TAK
                czyli te które dają klapsa i te które nie dają starają się wychowywać swoje dzieci
            • lila1974 jogo2 03.09.10, 14:18
              Ale jaka metoda?
              Tam nie ma "metody" na złote dziecko.

              Ona uczy jak rozumieć emocje, które targaja dziećmi oraz jak z nimi rozmawiac,
              by nas słuchały oraz słuchać, by do nas mówiły.

              Strasznie zapalczywa jesteś.
          • miliwati Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 03.09.10, 14:37
            jogo2 napisała:

            > czujesz się lepszym człowiekiem?

            A wiesz że jak się porównam z kims kto ma pretensje do całego świata że cały świat nie zgadł, iż
            ten ktoś nie umie powiedzieć 6-latkowi "nie dam ci aparatu", to tak, czuję się lepszym człowiekiem.
            Lepszym dlatego, że nie doszukuję się wszędzie wrogów i chamów, a także lepszym w sensie
            czysto "technicznym" - posiadam istotne życiowo umiejętności których Ty nie masz.
    • gazeta_mi_placi Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 03.09.10, 19:42
      Nie na wszystkie,ale na część dzieci wychowawczo zadziała najlepiej tylko pas.
      Taka prawda.
      Oczywiście dziecku inteligentniejszemu,spokojniejszemu i wrażliwszemu można
      inaczej przemówić do rozumu,ale dla innego tylko pas by się przydał.
    • tully.makker Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 03.09.10, 20:42
      A dlaczego nie mozna dac dzieku aparatu?

      Moj pieciolatek wlasnie obcykal caly dom, jak sie wykapie, to w lozeczku
      bedziemy wspolnie wybieac, ktore zdjecia chcemy zatrzymac. Najzabawniejsze jest,
      jak ktos sie sadzi na sprzety, na ktore go nie stac, a potem sie nad nimi trzesie.

      Mniej duposcisku polecam.
      • gazeta_mi_placi Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 03.09.10, 21:30
        Można sobie tego nie życzyć.Podobnie jak można sobie nie życzyć danie aparatu
        innej dowolnej osobie-dorosłej.
        • miaowi Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 03.09.10, 21:48
          Owszem. Ale wtedy można o tym POWIEDZIEĆ. Moje dziecko , mały uparciuch, jak czegoś chce, to
          nie staję mu na drodze, rozwiązując za nie problem mówiąc "zostaw panią", tylko wręcz zachęcam - idź,
          zapytaj. W ten sposób dziecko uczy się, że to nie tylko moje pierniczenie, ale ludzie naprawdę mogą
          nie iść mu na rękę. Uczy się przyjmować odmowę. I wie, że czegoś nie dostało, bo ktoś miał inną wizję,
          a nie tylko dlatego że "matka ględziła".
          • buuuuuuuu Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 03.09.10, 23:09
            Dokładnie. Póki nie jest to spychologia, to dokładnie się zgadzam. Dlatego uważam za pomyłkę
            wypraszanie dziecka na czas rozmowy o przewinieniach. Naważył piwa, to niech nie wypije, ot co.
            Jak kogoś wpienił, niech mu spojrzy w oczy. To jest prawdziwa kara, ponoszenie konsekwencji. A
            nie pani się poskarży mamie, mama coś poględzi, przywali w dupę. A dziecial pójdzie i zrobi coś
            innego, a tak za karę dla pani, że za nia dostał w dupę suspicious
        • morekac Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 04.09.10, 00:22
          Można sobie tego nie życzyć.Podobnie jak można sobie nie życzyć danie aparatu
          > innej dowolnej osobie-dorosłej.

          Dyskusja jest też o tym, że jak sobie człowiek czegoś nie życzy - to to oznajmia słowem
          mówionym, a nie liczy, że ktoś to telepatycznie odczyta.
        • wieczna-gosia Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 04.09.10, 11:46
          oczywiwcie ze moze nikt nie twierdzil ze nie moze. Twierdzimy jedynie ze inna dorosla osoba nie
          musi tego wiedziec a tym bardziej dziecko ktore postapilo wg zasad czyli SIE SPYTALO. A jogo ma
          pretensje bo matka sie powinna domyslic ze ona sie nie zgadza chociaz mowi ze sie zgadza przeciez
          to lekka schizofrenia smile

          co wiecej- doroslej osobie prawdopodobnie albo by po prostu nie odmowila i nie mialaby pretensji
          albo by normalnie odmowila.
    • ylunia78 Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 03.09.10, 21:51
      jestem dokładnie tego samego zdania
      KLAPS to nic złego!!!!!
      potem "na chama"idzie się do psychologa po zaświadczenie,że dziecko ma ADHD bo
      nikt się nie przyzna,że źle się wychowało dziecko.
      Jakaś paranoja z tymi klapsami.Co to za moda dziwna?Klaps moim zdaniem jest
      potrzebny,pewnie zaraz mnie zruga jedna z drugą,ale uważam,że
      tłumaczeniem(niekiedy wciąż i wciąż)za dużo nie ździała.Ale to tylko moje zdaniewink
      • miaowi Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 03.09.10, 22:04
        Jeżeli sądzisz, że dam dziecku w dupę dlatego, że poprosiło kogoś o aparat, to się grubo mylisz.
        • ylunia78 Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 03.09.10, 22:33
          ,miaowi napisała:

          > Jeżeli sądzisz, że dam dziecku w dupę dlatego, że poprosiło kogoś o aparat, to
          > się grubo mylisz.

          nie mówię,żeby dać w dupę bo chce aparat ,ja tak ogólnie o klapsie tudzież o
          daniu w dupę.
          Ale przyznaję,że ten dzieciak(bohater postu)może być niezłym gnojkiem
          • buuuuuuuu Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 03.09.10, 23:13
            Może, tak samo jak syn autorki - nie znasz obydwu, to nie wiesz.
            A wypowiadasz się bardzo kategorycznie.
            Ale lej swoje dziecko, tylko napisz mi jakie miejscowości mam potem omijać, żeby za 20 od niego
            nie oberwać
      • buuuuuuuu Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 03.09.10, 23:11

        > potem "na chama"idzie się do psychologa po zaświadczenie,że dziecko ma ADHD bo
        > nikt się nie przyzna,że źle się wychowało dziecko.

        apierwszy raz to na forum napiszę - GŁUPIA JESTEŚ i tyle i nie obrażaj innych, bo jak pisałam adhd
        się leczy a idiotyzmu i ignorancji niestety nie!
    • mathiola ojesu nie dam rady ego ogarnąć 03.09.10, 22:02
      Znaczy przeczytałam prawie wszystko, ale ten ogrom odpowiedzi mnie przytłoczył,
      nie dałam rady.
      Krótko powiem więc: nadmiar poradników NIGDY nie robi dobrze ludziom chcącym żyć
      normalnie.
      Nie, wróć - wiara w poradniki NIGDY nie robi dobrze ludziom chcącym żyć normalnie.
      • buuuuuuuu Re: ojesu nie dam rady ego ogarnąć 03.09.10, 23:16
        I z tym się zgadzam. Jeżeli już to rzeczowa wiedza psychologiczna.
        I metody dopasowane do temeramentu dziecka i życia rodziny.
        Nie ma jedej dobrej metody i to wbrew sugestiom autorki, każdy mądry psycholog powie smile

        I nie oceniajmy kategorycznie innych smile
    • memphis90 Re: kilka refleksji na temat wychowania bezstreso 03.09.10, 22:10
      > Otóż ja spotkałam taką osobę, która właśnie kieruje się przy wychowaniu
      > swojego dziecka wskazaniami z tej książki co do litery. Czyli nigdy nie
      > wrzeszczymy (kocham - nie krzyczę - głosi polski celebryta z plakatu),
      > oczywiście o klapsie zapomnij, jeżeli coś mówimy to cichutkim od tłumionych
      > emocji głosikiem, ponieważ jesteśmy łagodni, jeżeli nie z natury, to trudno,
      > tak trzeba.
      Wnioskuję z tego, ze ani Ty, ani osoba, na ktorą się powołujesz, nie macie
      pojęcia o ksiażkach, o których piszesz...

      Taka jestem niemile
      > zdziwiona, ale daję, bo przecież nie powiem: "nie dam". Koleżanka to widzi i nic.
      Skoro się zgadzasz, to czemu ma protestować?

      W sumie ich
      > relacje, zresztą zupełnie zgodnie z tym co zalecają światłe panie Mazlish i
      > Faber, przypominają za to relację pod tytułem "oj, poczekaj, aż coś będziesz
      > chciał ode mnie", A to my wtedy
      > przypominamy mu, jaki był niegrzeczny i że w związku z tym najpierw musi pobyć
      > grzeczny, albo odmawiamy za jakieś tamto, które się zdarzyło wczoraj/kilka
      > godzin temu.
      ??? Znów chyba mówimy o innej ksiązce....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka