szymanka
27.03.04, 16:18
Pokłóciłam się dziś z moim mężem. O bzdurę. Właściwie to kłótnia była krótka.
Jak zwykle. Ja powiedziałam dwa słowa za dużo, on nie wytrzymał i
wywrzeszczał kilka zdań i już. Jemu za chwilę przeszło, ja natomiast
połakałam się i tak ryczę już od trzech godzin. Przeprosiny nie pomogły, jest
mi potwornie żal...
Nasze kłótnie zawsze wyglądaja podobnie, on wrzaśnie, ja płaczę... o znowu.
Nie mogę przestać, łzy same napływają do oczu...
Jak to jest u Was? Często się kłócicie? Też tak długo rozpamiętujecie każde
słowo? Czy to ja mam jakiś problem z emocjami? Jak szybko sie godzicie?
Przepraszam, nie mogę pisac dalej, jest mi tak przykro... i jeszcze te
nieustanne łzy