hanalui Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 00:55 d.o.s.i.a napisała: > Przyjechalam na weekend do Polski, przy okazji postanowilam zajrzec do paru skl > epow w jednej z galerii handlowych z zamiarem poczynienia paru sprawunkow. Moze zajrzyj do kilku sklepow posiadajacych polskie produkty u ciebie, polskich sklepow z zywnoscia i zastanow sie czemu cen owych produktow sa wyzsze niz w PL. Jak wymyslisz czemu to moze i bedziesz wiedziec czemu i w PL produkty obcych marek sa wyzsze niz np kraju pochodzenia danego produktu Odpowiedz Link Zgłoś
shellerka Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 12:32 hanalui - problem w tym, ze dosia jako przyklad podala kurtke od TH, a TH to nie marka brytyjska. Ja sama przekonałam się, że ten sam zegarek michaela korsa kosztuje tyle samo dolarów co funciaków (tzn. powiedzmy 240 dolców i 240 funtów) co jest dla mnie chorowite, a w polsce i tak płace drożej niż bym go kupowała w uk przechodząc jednak do meritum - coprawda nie stać mnie obecnie na zakupy w designerskich butikach, czy to w polszcze czy zagramanica, ale szczerze mowiąc, wywalając nawet "drobną kasę" w hamie, czy zarze mam poczucie, że robią mnie w ch...a i że lepiej zaczekać do zimowych wyprzedaży, kupić bilet do londynu i obkupić się za zaoszczędzona kasę tam - raz że wybór większy bo i ciuchy sa inne niż w polsce (no przynajmniej sporo innych ), dwa że taniej wyjdzie, trzy ze przyjemniej jakos tak miło na zagraniczne zakupy poleciec (zwlaszcza jak sie jest matka polka na wychowawczym) tyle, że ja mam szczęście i darmowy nocleg. tak więc weekend koszutuje mnie tyle co bilet w obie strony. tylko ja się pytam, co mają zrobić osoby, które muszą tam wykupić nocleg w hotelu? w takim royal collection, czy jak to sie tam nazywa kupuje owszem, ale tylko na mega przecenach. wtedy mam poczucie, ze przynajmniej nie przepłacam. kosmetyki najczęściej kupuje mi na lotnisku siostra, albo łapię się na jakieś mega obniżki np. 30 %, bo mam kartę w sephorze. najśmieszniejsze, że moja mama nie mogła długo zrozumieć dlaczego mi tak zależy na tych zagranicznych zakupach, dopóki sama nie trafiła do outletu aldo na camden. po wizycie w butiku aldo w ch w poznaniu i porownaniu sobie kolekcji przedstawianej jako akutalna z ofertą tego outletu zmieniła swoje nastawienie najbardziej rozwalają mnie sandałki, które kupiłam już teraz będzie ze trzy lata temu w outlecie tam za bodajze 15 funciaków, a które w aldo w poznaniu nadal stoją za 300 zyka. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 13:30 shellerka napisała: > hanalui - problem w tym, ze dosia jako przyklad podala kurtke od TH, a TH to ni > e marka brytyjska. No i tu wchodzi cos takiego jak ustalenia miedzy TH a importerami w UK. TH doskonale wie ze taki sredni Brytyjczyk moze sobie spokojnie przyjechac na zakupy do USA, kupic online wiec nie wywali im kosmicznej ceny. Taki przecietny Polak nie lata sobie na zakupy swiateczne do USA, przesylki do PL tez sa duzo drozsze niz ta sama przesylka do UK, ba...sporo przesylek jest free. Dorzucmy ze doskonale tez wiedza ze spora czesc polskiego spoleczenstwa nie posiada kart kredytowych. Do tego jeszcze clo i vat oczywiscie ktore z pewnoscia miedzy PL a UK sa rozne > Ja sama przekonałam się, że ten sam zegarek michaela korsa kosztuje tyle samo d > olarów co funciaków (tzn. powiedzmy 240 dolców i 240 funtów) co jest dla mnie c > horowite, a w polsce i tak płace drożej niż bym go kupowała w uk Dlatego tez sporo Brytyjczykow leci w okresach wyprzedazowych, przed okresem swiat bozego narodzenia na zakupy do USA, pewnie by nie jezdzili gdyby tam nie bylo taniej i gdyby sie im nie oplacalo Roznica miedzy Brytyjczykiem a Polakiem jest taka ze Polak malo ktory do UK na wyprzedaze czy zakupy jedzie, o USA w ogole nie wspomne. > ..a i że lepiej zaczekać do zimowych wyprzedaży, kupić bilet do londynu i obkup > ić się za zaoszczędzona kasę tam - raz że wybór większy bo i ciuchy sa inne niż > w polsce (no przynajmniej sporo innych ), dwa że taniej wyjdzie, trzy ze przyj > emniej jakos tak miło na zagraniczne zakupy poleciec (zwlaszcza jak sie jest m > atka polka na wychowawczym) tyle, że ja mam szczęście i darmowy nocleg. tak wię > c weekend koszutuje mnie tyle co bilet w obie strony. Swietnie i pewnie robisz zakupy w primaxie, nexcie, zarze, m&s i to by bylo na tyle bo jakos srednio wierze ze kupujesz dizajnerskie szmatki ktore nawet po obnizce 50-70% kosztuja 200-500 funtow. Podsumowujac: fakt rzeczy w UK sa tansze niz w PL ale to kwestia bardzo wielu czynnikow, jak VAT, clo, kosztow transportu, oraz zwyklego popytu-podazy. Odpowiedz Link Zgłoś
sueellen Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 13:38 > Podsumowujac: fakt rzeczy w UK sa tansze niz w PL ale to kwestia bardzo wielu c > zynnikow, jak VAT, clo, kosztow transportu, oraz zwyklego popytu-podazy. Taa, bo koszt transportu z Chin czy Indii jest do Uk jest tak dużo niższy niż do PL Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 14:18 sueellen napisała: > > Podsumowujac: fakt rzeczy w UK sa tansze niz w PL ale to kwestia bardzo w > ielu c > > zynnikow, jak VAT, clo, kosztow transportu, oraz zwyklego popytu-podazy. > > Taa, bo koszt transportu z Chin czy Indii jest do Uk jest tak dużo niższy niż d > o PL Obiektywnie rzecz biorac powinien byc prawie jednaki, praktycznie rzecz biorac sprawdz sobie ile kosztuja wysylki i wyjdzie ze do PL jest drozej Odpowiedz Link Zgłoś
shellerka Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 11.10.10, 16:38 > Swietnie i pewnie robisz zakupy w primaxie, nexcie, zarze, m&s i to by bylo na > tyle bo jakos srednio wierze ze kupujesz dizajnerskie szmatki ktore nawet po ob > nizce 50-70% kosztuja 200-500 funtow. > hanalui, nie wiem o co ci chodzi. niby sie zgadzamy, ale ty koniecznie chcesz "dowalic"? w primarku nie kupuje, bo przeraza mnie tlum. ale tak, kupuje w sieciówkach, bo owszem nie stać mnie w tej chwili (jestem na wychowawczym) na diora, czy prade. Ale TH wymieniony przez autorkę to nie zadna górna połka jak zresztą sama autorka twierdzi. Ale czy wg ciebie, jeśli kupuję tylko w sieciówkach, to nie opłaca mi się wyjezdzac na zakupy tam, czy co? bo nie kumam Cię wogóle? jakiś taki żal z ciebie wyziera. wolę kupić tam, bo tu przepłacam. obojętnie czy przepłacam za torbę od LV czy za kieckę z H&M. Kiedy przepłacam, to jestem zła na siebie i na tych przez których muszę przepłacać. I problemem uważam jest jeszcze jedna rzecz - poza przepłacaniem. Problemem jest mentalność niektórych ludzi i poczucie, ze im wiecej płacą, tym lepszą rzecz dostają. I na tym właśnie bazują importerzy i sprzedawcy w butikach. Zresztą sama opisywałam motyw dwóch pań w przymierzalni reserved, kiedy jedna z nich zrezygnowała z zakupu kiecki, bo ta wydała jej się za tania. Założę się, że gdyby kiecka kosztowała 800 zł, pani by ją wzięła i cieszyła się jak głupi z bateryjki, że dorwała takie cudo!! Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 11.10.10, 18:53 shellerka napisała: > w primarku nie kupuje, bo przeraza mnie tlum. No wiec dziwne ze jezdzisz na zimowe wyprzedaze do londynu bo tam to dopiero tlumy, w wiadomosciach pokazuja Odpowiedz Link Zgłoś
shellerka Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 11.10.10, 22:38 dziubus nie odpowiadasz na moje posty tylko szukasz zaczepki. nie jade na wyprzedaze w pierwszym ich dniu i nie jestem z tych rzucajacych sie na ochroniarzy w dniu otwarcia. a szczerze mowiac i tak najbardziej lubie kupowac na camden. vintage rulez Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 11.10.10, 23:20 shellerka napisała: > dziubus nie odpowiadasz na moje posty tylko szukasz zaczepki. > nie jade na wyprzedaze w pierwszym ich dniu i nie jestem z tych rzucajacych sie > na ochroniarzy w dniu otwarcia. > a szczerze mowiac i tak najbardziej lubie kupowac na camden. > vintage rulez Dziubus, a na co odpowiadac? Chyba wyrazilam sie jasno i prosto stwierdzajac fakt za pierwszym razem: "Swietnie i pewnie robisz zakupy w primaxie, nexcie, zarze, m&s i to by bylo na tyle bo jakos srednio wierze ze kupujesz dizajnerskie szmatki ktore nawet po obnizce 50-70% kosztuja 200-500 funtow." Nigdzie ci nie napisalam ze nie masz jezdzic, ze ci sie to nie oplaca itd. Szukasz drugiego dna tam gdzie go nie ma. Zdziwilo mnie tylko ze nie lubisz tlumow, a jezdzisz na zimowe wyprzedaze bo tam szal wtedy i w day 1 i w day 5, i to tylko tyle, nie moja wina ze pytanie odbierasz jako zaczepke lub atak. Odpowiedz Link Zgłoś
mabiwy o cholera.. 10.10.10, 02:46 w weekend na mrówkarstwie nie idzie zarobić..? bida go home.. to znaczy tam, gdzie podatki płacicie. Powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
syn.ksiedza.proboszcza Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 07:48 Oczywiście nie w przypadku 2x różnicy cen, ale w wielu innych chodzi najzwyczajniej o różne stawki VAT w GB i PL. Dodatkowo liczy się okres w którym przeliczano ceny z Euro na PLN lub z funtów na PL, jaki był wtedy kurs. Odpowiedz Link Zgłoś
beauoix Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 09:04 Kilka lat temu chciałam otworzyć sklep internetowy z kosmetykami selektywnymi. Skontaktowała się więc z przedstawicielami tychże firm z zapytaniem o współpracę z nimi. Odpowiedziano mi mi.in w Estee lauder i Lancome, że nie sa zainteresowani sklepem w Polsce ze względu na to, że chcą w naszym cudnym kraju utrzymac ekskluzywność marek a sklep internetowy to już mniejszy exclusiv bo niższe ceny. Dowiedziałam się wtedy, że taka jest polityka firmy na kraje Europy wsch. żeby tu było drożej i trudniej dostępne. Odpowiedz Link Zgłoś
uptodate Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 10:34 > Jak w tym kraju mozna zyc? Wracaj do UK. Skoro oceniasz kraj (czyt. mieszkańców) z perspektywy cen marki X czy Y to nam tutaj nie będzie żal. Nie każdy patrzy na świat z perspektywy pieniędzy. Odpowiedz Link Zgłoś
annvangier Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 10:52 > > Jak w tym kraju mozna zyc? > Wracaj do UK. Skoro oceniasz kraj (czyt. mieszkańców) z perspektywy cen marki X > czy Y to nam tutaj nie będzie żal. > > Nie każdy patrzy na świat z perspektywy pieniędzy. łał a niektorzy patrza na literki na ktore skladaj sie słowa a z nich zdania a i tak wyczytują zupełnie co innego niż autor postu napisał Odpowiedz Link Zgłoś
chwalipieta jednego nie potrafię zrozumieć????...... 10.10.10, 10:55 ........skoro wszystkich imigrantów, szczególnie z GB, stać na buty czy płaszcze markowe i za 200 czy więcej funtów to dlaczego jak przyjeżdżając do Polski idą do fryzjera i dentysty!!!!! wychodzi polska zaściankowość i małostkowość. wytłumaczcie mi to proszę Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 10.10.10, 10:59 Niektórzy nie lubią przepłacać. Proste. Odpowiedz Link Zgłoś
tu-quoque Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 10.10.10, 11:34 Tutaj kilka przykladow z bardzo wysokiej polki- klapki FENDI w Polsce - 3100 zl, www.deluxury.pl/index.php?p12848,klapki-fendi-bf-32 a na bluefly 396 $ czyli 1130 zlotych a nie ponad 3000 !!! www.bluefly.com/Fendi-tobacco-zucca-platform-slides/cat20022/308702401/detail.fly sandalki FENDI w Polsce -1200 zl( gumowy luksus!) www.deluxury.pl/index.php?p13023,sandalki-fendi-bf-36 a na bluefly zaledwie 124 $ (dosc tanio dla przecietnie zarabiajacej osoby w USA) - czyli 354 zl torebka PRADA za 4500 zl-w Rzymie to zeszloroczna kolekcja www.deluxury.pl/index.php?p13161,torebka-prada-tp-59 na bluefly 636 $ czyli 1800 zl - Pomijajac fakt,czy warto placic tyle pieniedzy za markowe rzeczy, ale we Wloszerch sredni zarobek nauczyciela w liceum to okolo 1500 Euro,wiec za 1/3 miesiecznej pensji moze kupic torebke PRADA (636$ to 456 Euro) , w POlsce nuczyciel zeby ja dostac za 4500 zl musi pracowac 2 albo 3 miesiace . Chory kraj. Odpowiedz Link Zgłoś
sueellen Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 10.10.10, 13:01 > ........skoro wszystkich imigrantów, szczególnie z GB, stać na buty czy płaszcz > e markowe i za 200 czy więcej funtów to dlaczego jak przyjeżdżając do Polski id > ą do fryzjera i dentysty!!!!! bo w pl za fryzjera wszystko w jednym zapłacą do 300 zł a w UK za to samo do 300 funtów. Dlaczego nie skorzystac skoro juz tu są? Odpowiedz Link Zgłoś
nutka07 Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 10.10.10, 13:07 No jezeli robi sie to przy okazji to ok ale jak specjalnie sie czeka np. 2 czy 3 miesiace, bo w Polsce taniej to jest to dla mnie nie zrozumiale. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 10.10.10, 13:43 chwalipieta napisał: > ........skoro wszystkich imigrantów, szczególnie z GB, stać na buty czy płaszcz > e markowe i za 200 czy więcej funtów to dlaczego jak przyjeżdżając do Polski id > ą do fryzjera i dentysty!!!!! > > wychodzi polska zaściankowość i małostkowość. > > wytłumaczcie mi to proszę Nie wiem na co stac a na co nie wszystkich polskich emigrantow z GB, ale wiem, ze rozpowszechniaja wiele mitow, jednym z nich to jakies kosmiczne ceny za uslugi dentystyczne (niewiedza, brak zaradnosci, nieznajomosc jezyka inne?) czy chocby fryzjerskie. W UK istnieje cos takiego jak dentysta NHS i tam mozna nie placic jesli pobiera sie chocby WTC lub placic, ale stawki sa jednak duzo nizsze niz w prywatnych gabinetach i tak za kontrolne obejrzenie zebow plus czyszczenie to ok. 15-20 funtow, gdy cos sie robi to ok. 40-45 funtow, a za leczenie skomplikowane skladajace sie z ilus tam wizyt max. 190 funtow wiec w porownaniu do zarobkow i biorac pod uwage, ze zarabiajac niewiele ma sie WTC to ceny sa nizsze niz w PL, lub ma sie to darmo, oczywscie nie przeliczajac. Sama bedac 2.5 roku temu w Pl skorzystalam z uslug polskiego prywatnego dentysty, namowil mnie do tego dentysta z UK gdyz chodzilo o kosmetyke (i tak jechalam z wizyta) coz z jakosci nie bylam zadowolona, niestety okazalo sie to nietrwale i tak musial zrobic to moj dentysta z UK. Nie przyszloby mi tez do glowy korzystac z fryzjera w PL, do Pl na wakacje wolalabym pojechac ze zrobiona fajna fryzura, ale pomijajac to w salonie ''balejaz'' plus sciecie i modelowanie to od 40-120 funtow (nie mieszkam w Londynie), mam wybor, moj fryzjer nie jest najtanszy ani najdrozszy ale jestem bardzo zadowolona. Odpowiedz Link Zgłoś
sueellen Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 10.10.10, 14:07 W UK istnieje cos takiego jak dentysta NHS i tam mozna nie pla > cic jesli pobiera sie chocby WTC Żeby pobierac WTC trzeba mieć zarobki ponizej pewnego poziomu, a wbrew pozorom nie kazdy Polak żyje z benefitów, wiesz? Z NHS chodze do GP, rodzilam dziecko i chodze do family planning. Z NHS bez problemu na moja prosbę wysyłali mnie na usg, rentgen kolana itd ale u dentysty bylam raz i wolę swojego regularnie przy okazji kazdej wizyty w Polsce. Kupuje bilet to i automatycznie rezerwuję dentystę, fryzjera, ginekologa i kosmetyczke. Nie widze żadnego powodu aby z tego nie korzystać skoro mogę zapłacić 4 razy mniej. Zwlaszcza, że mam swoje ulubione fryzjerki i lekarzy do ktorych chodzilam na długo zanim wyjechałam. Odpowiedz Link Zgłoś
nutka07 Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 10.10.10, 15:01 Co ile jestes w Polsce? Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 10.10.10, 17:35 sueellen napisała: > W UK istnieje cos takiego jak dentysta NHS i tam mozna nie pla > > cic jesli pobiera sie chocby WTC > > Żeby pobierac WTC trzeba mieć zarobki ponizej pewnego poziomu, a wbrew pozorom > nie kazdy Polak żyje z benefitów, wiesz? Oczywiscie, ze wiem, nie odpowiedalam na twoj post, ale napisalam, ze mozna nie placic i ze jesli sie placi to na NHS ceny sa duzo, duzo nizsze niz w prywatnych gabinetach , ja tez place, wiesz? Tyle, ze place na NHS a nie w prywatnym gabinecie i dlatego wychodzi mnie to tanio, wlasciwie nawet taniej w porownaniu do moich zarobkow niz w PL. Co do fryzjera, to jak napisalam nie mieszkam w Londynie (nie pobieram WTC) na Londyn szkoda mi tracic energii i czasu, nie stac mnie na tak drogie miasto i ceny za fryzjera czy to salony tubylcze czy np. polskie to za ''balejaz'' +plus ''obrobka'' 40-120 funtow i jest w czym wybierac. A za brwi henna+regulacja 10 funtow - standard. Kazdy wybiera to co lubi, ja mam swoje ulubione fryzjerki na miejscu, korzystam 3-4 w miesiacu wiec do PL tak czesto nie latam (raz na 3-4 lata), ze sluzby zdrowia tez korzystam na miejscu i jestem zadowolona. A w TK Max nie zrobisz duzej paczki ciuchow za 50 funtow, tez tam bywam i wiem jakie sa ceny. Ciskasz sie za bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 10.10.10, 23:13 > Nie wiem na co stac a na co nie wszystkich polskich emigrantow z GB, ale wiem, > ze rozpowszechniaja wiele mitow, jednym z nich to jakies kosmiczne ceny za uslu > gi dentystyczne (niewiedza, brak zaradnosci, nieznajomosc jezyka inne?) czy cho > cby fryzjerskie. Wyzsze ceny uslug to nie mit, tzn. moge mowic o Irlandii. Wszystko, co jest zwiazane z uslugami, jest mocno drozsze (lekarz, dentysta, fryzjer, kosmetyka, hydraulik, weterynarz...). Przelicznik jest pewnie z grubsza adekwatny do roznicy plac w PL i IE - skads sie przeciez te wysokie place musza brac. Towary i ciuchy sa z kolei na poziomie zblizonym (choc w Irlandii ceny podnosi stosunkowo maly rynek oraz tradycja przeplacania za wszystko w czasach dobrobytu, w UK jest pewnie znacznie lepiej), przy czym z powodu licznych ostatnio recesyjnych ofert specjalnych, wyprzedazy itp mozna sie obkupowac w stosunkowo dobre jakosciowo rzeczy stosunkowo niedrogo, jesli ktos ma taka ochote. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 10.10.10, 23:52 cherry.coke napisała: > Wyzsze ceny uslug to nie mit, tzn. moge mowic o Irlandii. Wszystko, co jest zwi > azane z uslugami, jest mocno drozsze (lekarz, dentysta, fryzjer, kosmetyka, hyd > raulik, weterynarz...). Mocno drozsze do czego? Do PL? No przeciez to oczywiste ze bedzie drozej, inaczej tysiace Polakow nie wyjechaloby do IE w poszukiwaniu pracy, ty i twoj partner/mezulo tez pewnie byscie nie siedzieli w IE gdyby sie okazalo ze wam placa tyle samo co w PL. Problem ze Polaczki chca zarabiac tyle co lokalni, ale jak im przyjdzie wydac na lokalna usluge to piszcza ze drogo, bo w PL to mozna taniej. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 11.10.10, 00:14 A w Pl bedzie taniej (choc to tez zalezy gdzie) jesli sie przeliczy na zarobione euro czy funty, a dla osob zyjacych w PL i zarabiajacych w zlotowkach, majacych przecietne dochody juz tak tanio nie bedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
duzeq Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 11.10.10, 12:15 > Problem ze Polaczki chca zarabiac tyle co lokalni, ale jak im przyjdzie wydac n > a lokalna usluge to piszcza ze drogo, bo w PL to mozna taniej. Bo to prawda. No i ? Skoro da sie taniej, to po co przeplacac? I co to za sformulowanie Polaczki? Ze niby skad jestes, hanalui? Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 11.10.10, 13:06 duzeq napisała: > > Problem ze Polaczki chca zarabiac tyle co lokalni, ale jak im przyjdzie w > ydac n > > a lokalna usluge to piszcza ze drogo, bo w PL to mozna taniej. > > Bo to prawda. No i ? No to jestes wlasnie taka kategoria Polaczkow - centusiow. W moim jezyku tak sie ten typ nazywa. . Pociesze cie, jestes w sporej grupie, nie tylko emigranci sa tacy, w PL tez sie z takimi spotkalam, np gorale remontujacy kamienice w ktorej mieszkalam w ramach "zeby bylo taniej" mieszkali w piwnicy owej kamienicy. Trwalo to grubo ponad 3 miesiace i w zimie. Dalo sie i nie chcieli przeplacac. > Skoro da sie taniej, to po co przeplacac? I co to za sform > ulowanie Polaczki? Problem ze nie w wielu wypadkach sie nie da, nie powinno sie czekac, ja tam nie czekam z lekarzm az pojade do PL tylko ide do lokalnego, nie czekam z hydraulikiem tylko zamawiam lokalnego i jak sie mi auto zepsuje to tez ide do lokalnego, i jak czesc trzeba wymienic to nie zamawiam jej z PL by bylo taniej, nie chodze z gniazdem i odrostami na glowie tylko tez ide do lokalnego fryzjera, ale znam takich co zal dupska im sciska ze tu tak za wszystko drogo i w PL za to samo to zaplaca o tyle i tyle mniej i czekaja. Widzisz po pierwsze ja nie po to z Polszy wyjezdzalam by ta Polsze caly czas ciagnac za soba, po drugie - zycie mam tylko jedno, nie mam ochoty np spac w piwnicy lub dzielic z kims chaty jak studenciak - bo bedzie taniej i da sie; nie mam ochoty czekac by wygladac jak czlowiek bo gdzies tam fryzjer bedzie taniej, nie mam ochoty czekac z lekarzem bo w PL bedzie to taniej, zal pupska mi nie sciska kiedy musze wydac swoje zarobione pieniadze na siebie, dziecko, meza, przyjemnosci, do grobu ich nie zabiore, wiec je zwyczajnie wydaje. WIdac taka roznica miedzy nami. Odpowiedz Link Zgłoś
duzeq Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 11.10.10, 20:29 > No to jestes wlasnie taka kategoria Polaczkow - centusiow. Nie, ja naleze do innej grupy tylko ty za malo bywalas w swiecie, zeby o tym wiedziec. Masz ciasne, takie typowo " och, boshhhh, mieszkam za granicom" horyzonty dlatego nie rozumiesz, ze mozna jezdzic do fryzjera do Polski i nie miec ani siana, ani odrostow na glowie. Mozna jezdzic do hiszpanskiego ginekologa, nie narazajac sie na problemy zdrowotne zwiazane ze zbyt dlugim czasem czekania na leczenie. Mozna tez jezdzic po kosmetyki i po biustonosze VS do Stanow. Mozna duzo rzeczy zrobic poza granicami swojego zamieszkania. Hydraulik? Mechanik? Coz ty za przyklady od czapy podajesz? Znasz kogos, kto sobie z Polski hydraulika sciagal, zeby naprawic kran? Naprawde? A Polaka mieszkajacego w IE tez mozna zamowic czy liczy sie tylko rdzenny Irlandczyk i to z potwierdzonym drzewem genealogicznym siegajacym XVw? > Widzisz po pierwsze ja nie po to z Polszy wyjezdzalam by ta Polsze caly czas ci > agnac za soba, po drugie - zycie mam tylko jedno, nie mam ochoty np spac w piwn > icy lub dzielic z kims chaty jak studenciak - bo bedzie taniej i da sie. No widzisz, tu jest kolejne potwierdzenie na typowe dla swiezych imigrantow klapy mentalne. Nie wszyscy mieszkaja jak studenciaki, nie wszyscy chca tak mieszkac, ba! wszyscy woleliby mieszkac w normalnych warunkach, ale nie wszytskich na to stac. I nie zawsze da sie mieszkanie w pojedynke wynajac (mowie o innych niz irlandzkie warunki) i nie zawsze mozna w ogole takie mieszkanie znalezc Ludzie sa ludzmi i maja jakies cele. Ci, ktorzy zdecydowali sie wyjechac, po to zeby zarobic, a potem wrocic, albo nie wiedza jeszcze czy zostaja czy nie, nie beda szastac kasa, skoro nie musza tego robic. I to nie sa zadne Polaczki, tylko normalnie oszczedzajacy ludzie. No i nie wszyscy wyjechali z "twojej" Polski czyli tej szarej, zaniedbanej, gdzie przecietna kobieta wychodzi za maz w wieku 15 lat (to twoje kalkulacje), gdzie od 20 lat stosuje sie te same nieudolne metody wychowawcze (twoj wywod na podstawie przypadku jednej pani przedszkolanki) i gdzie wszytsko jest do kitu. Ja wyjechalam z innej Polski. Z Polski, ktorej niektore aspekty ciagne z radoscia po calym swiecie. Z Polski fajnych, zadbanych, wyksztalconych ludzi, udanych malzenstw z _kilkuletnim stazem_, swietnych przyjaciol, z Polski, w ktorej mialam calkiem niezla prace, z Polski, na ktora nie nadaje teraz przy byle okazji, bo nie mam powodu. Odnalazlas swoj raj? Ciesze sie. Tylko popatrz ciut dalej, poza czubek wlasnego nosa i nie mierz wszytskich jedna miara. kiedy musze wydac swoje zarobione pieniadze na siebie, dziecko, meza, przyj > emnosci, do grobu ich nie zabiore, wiec je zwyczajnie wydaje. WIdac taka roznic > a miedzy nami. Nie, miedzy nami jest taka roznica, ze ja jestem, jak to kiedys slusznie powiedzialas, wielka swiatowa pania i wykorzystuje inaczej moja znajomosc o swiecie. A ty jestes po prostu posikana ze szczescia, ze mieszka pierwszy raz za granica, kosmopolytka. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 11.10.10, 22:51 duzeq napisała: > Masz ciasne, takie typowo " och, boshhhh, mieszkam za granicom" horyzonty dlate > go nie rozumiesz, ze mozna jezdzic do fryzjera do Polski i nie miec ani siana, > ani odrostow na glowie. Widzisz, czytasz i nic nie rozumiesz. Ja akurat przeciwko polskim fryzjerom nic nie mam, ale do PL jezdze srednio raz na 2-3 lata, wiec gdybym z ta czestotliwoscia chodzila do fryzjera to bym miala gniazdo i odrosty na glowie. Mozna jezdzic do hiszpanskiego ginekologa, nie narazaja > c sie na problemy zdrowotne zwiazane ze zbyt dlugim czasem czekania na leczenie > . Mozna tez jezdzic po kosmetyki i po biustonosze VS do Stanow. Mozna duzo rzec > zy zrobic poza granicami swojego zamieszkania. Ze mozna to ja wiem, gorzej jak w to jest mus, koniecznosc bo sie ma weza w kieszeni, kiepskie ubezpieczenie, nie zna jezyka, ma sie nietypowe wymiary i nic nie mozna na siebie kupic tylko USA w tej kwestii pomocne. > Hydraulik? Mechanik? Coz ty za przyklady od czapy podajesz? Znasz kogos, kto so > bie z Polski hydraulika sciagal, zeby naprawic kran? Naprawde? Tak, znam, czekali az z rodziny hydraulik przjedzie, bo bedzie taniej. O nagminnym sciaganiu opiekunek z PL nie wspomne. A Polaka mieszka > jacego w IE tez mozna zamowic czy liczy sie tylko rdzenny Irlandczyk i to z pot > wierdzonym drzewem genealogicznym siegajacym XVw? Pisalam ze korzystam z lokalnych uslug, nigdzie nie napisalam ze musza byc to Irlanczycy (czytanie ze zrozumieniem sie klania), raczej sugeruje sie opinia, poleceniem, odlegloscia od mojego miejsca zamieszkania, a ze jezyk mnie nie ogranicza wiec nie musze korzystac jedynie z polskich uslug jak niektorzy. > No widzisz, tu jest kolejne potwierdzenie na typowe dla swiezych imigrantow kla > py mentalne. Kiedy przestaje sie bys swiezym emigrantem, bo chce sie umiejscowic w twojej nomenklaturze? Nie wszyscy mieszkaja jak studenciaki, nie wszyscy chca tak miesz > kac, ba! wszyscy woleliby mieszkac w normalnych warunkach, ale nie wszytskich n > a to stac. I nie zawsze da sie mieszkanie w pojedynke wynajac (mowie o innych n > iz irlandzkie warunki) i nie zawsze mozna w ogole takie mieszkanie znalezc Ja tam pojedyncze osoby rozumiem, choc niekoniecznie rozumiem jak z kims mozna mieszkac w pokoju by bylo taniej, a kompletnym nieporozumieniem jest wyjazd rodziny, dorabianie sie kolejnych dzieci po drodze i mieszkanie w komunie z innymi lokatorami i rodzinami - obcymi, niespokrewnionymi oczywiscie. Osobiscie nie znam nikogo kto by w takich warunkach mieszkal w PL. > Ludzie sa ludzmi i maja jakies cele. Ci, ktorzy zdecydowali sie wyjechac, po to > zeby zarobic, a potem wrocic, albo nie wiedza jeszcze czy zostaja czy nie, nie > beda szastac kasa, skoro nie musza tego robic. I to nie sa zadne Polaczki, ty > lko normalnie oszczedzajacy ludzie. A w mojej nomenklaturze to Polaczki, zycie latami z dziecmi w jednym pokoju gdzie za sciana druga rodzina w pokoju to dla mnie nie zyciem, i zwij sobie to jak chcesz. Dla ciebie to moze i byc oszczednosc dla mnie Polaczki. > Nie, miedzy nami jest taka roznica, ze ja jestem, jak to kiedys slusznie powied > zialas, wielka swiatowa pania i wykorzystuje inaczej moja znajomosc o swiecie. Znajomosc by wloczyc sie po swiecie, bujac po lotniskach bo sie musi skorzystac z lekarza? ? Raczej moge ci wspolczuc, ze tak zle masz na miejscu lub ze cie nie stac lub ze z jezykiem kiepsko, by z tego skorzystac na miejscu, bo to nie jest normalne zeby wybierac sobie miejsce do zycia i nie moc miec lekarza pod reka. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 11.10.10, 23:26 Hanalui, przyznam, ze nie wiem o co Ci chodzi w tej dyskusji. Popadasz ze skrajnosci, w skrajnosc. Oczywiscie, ze sa ludzie, ktorzy przyjezdzaja na emigracje i zyja, mieszkajac w 8smiu w jednym pokoju, zyluja na jedzeniu, odzywiaja sie fasolka z Lidla, a do dentysty to oni w ogole nie chodza, bo im szkoda. Sa tez ludzie, ktorzy w Polsce nie byli od 10ciu lat i szkoda, zeby z odrostami i prochnica czekali na ta okazje. Tak, wiec, przestan poruszac sie w skrajnosciach. Jak ktos nie chce miec odrostu na glowie, a do Polski jezdzi rzadko, to sobie znajdzie fryzjera na miejscu. W czym problem? A ktos, kto jezdzi do Polski co miesiac (tak jak ja), nie bedzie wydawal 300 funtow, jesli moze wydac 100 w Polsce. To chyba normalne i naturalne, prawda? I nie oznacza to od razu, ze skoro chce oszczedzic 200 funtow na fryzjerze, to jestem dziadowa, mam braki w uzebieniu i mieszkam w 8miu w jednym pokoju. To, ze ktos woli isc do polskiego lekarza, kosmetyczki, kupic ciucha w Stanach nie oznacza, ze ma weza w kieszeni, slabe ubezpieczenie itp. tylko, ze DZIALA RACJONALNIE. Ja kupuje tam, gdzie jest taniej i nie bede przeplacac, jesli moge zaoszczedzic realne pieniadze. I nie ma to nic wspolnego ze skapstwem. Nie widze powodu, dla ktorego mialabym isc do kosmetyczki w Anglii, jesli CO MIESIAC jestem w Polsce, a w Polsce mam kosmetyczke taniej! Dla tego samego powodu nie kupie kurtki TH za 1600 zl, tylko dlatego, ze jest w Polsce, skoro taka sama moge kupic w Anglii za 180 funtow. To sie nazywa racjonalizacja wydatkow. Juz widze oczyma wyobrazni, jak wydajesz lekka reka 300 funtow na fryzjera, skoro wiesz, ze za tydzien jedziesz do Polski. > Tak, znam, czekali az z rodziny hydraulik przjedzie, bo bedzie taniej. > O nagminnym sciaganiu opiekunek z PL nie wspomne. Sa i tacy ludzie. Bo ludzie, sa... rozni... Odpowiedz Link Zgłoś
shellerka Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 11.10.10, 23:59 d.o.s.i.a napisała: > Hanalui, przyznam, ze nie wiem o co Ci chodzi w tej dyskusji. Popadasz ze skraj > nosci, w skrajnosc. ufff czyli nie ja jedna odniosłam takie wrażenie Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 12.10.10, 01:06 d.o.s.i.a napisała: Jak ktos nie chce miec odrost > u na glowie, a do Polski jezdzi rzadko, to sobie znajdzie fryzjera na miejscu. > W czym problem? A ktos, kto jezdzi do Polski co miesiac (tak jak ja), nie bedzi > e wydawal 300 funtow, jesli moze wydac 100 w Polsce. To chyba normalne i natura > lne, prawda? Ano prawda i nie prawda. Nie dla kazdego liczy sie tyko kasa, dla niektorych liczy sie takze czas i co w tym czasie moga zrobic. Problem tez w tym ze spora ilosc ludzi nie jezdzi tak czesto jak ty, a mimo wszystko oszczedza na lekarzach i na uslugach, bo w PL mozna taniej - i to jedynie stwierdzilam. Serio nie slyszalas, nie spotkalas takich? Poza tym zaczyna mnie w takim razie dziwic twoje zdziwienie cenami rzeczy w PL, bo skoro jestes tam tak czesto to chyba ceny takie w sklepach nie powinny cie szokowac. Prase i magazyny kobiece jakies polskie czytasz chyba. Zawsze przeciez bylo drozej. Sorry ja bardzo rzadko bywam, a o tym wiem. > To, ze ktos woli isc do polskiego lekarza, kosmetyczki, kupic ciucha w Stanach > nie oznacza, ze ma weza w kieszeni, slabe ubezpieczenie itp. tylko, ze DZIALA R > ACJONALNIE. WIdzisz oddziel ludzi ktorzy chodza do lekarza, bo sa gdzies tam przy okazji, a tych ktorzy musza i specjalnie przyjechali korzystac z lekarza w PL, bo nie znaja jezyka, bo maja weza w kieszeni, bo maja kiepskie ubezpieczenie, lekarz nie spelnia jej zachcianek - jak w przypadku pani duzeq (wspomninala to w innym watku). Ja kupuje tam, gdzie jest taniej i nie bede przeplacac, jesli moge > zaoszczedzic realne pieniadze. I nie ma to nic wspolnego ze skapstwem. Nie widz > e powodu, dla ktorego mialabym isc do kosmetyczki w Anglii, jesli CO MIESIAC je > stem w Polsce, a w Polsce mam kosmetyczke taniej! Dla tego samego powodu nie ku > pie kurtki TH za 1600 zl, tylko dlatego, ze jest w Polsce, skoro taka sama moge > kupic w Anglii za 180 funtow. To sie nazywa racjonalizacja wydatkow. Swietnie ... a ja spotkalam takich co nie ida do lekarza czekajac az samo przejdzie, bo lekarz drogi, rodzina przysyla antybiotyki by jakos dotrwalii jednoczesnie nie jada do PL bo bilety za drogie w tym terminie. To jest skapstow a nie to czy kupujesz kurtke tu czy tam, jak masz taka mozliwosc przy okazji. > Juz widze oczyma wyobrazni, jak wydajesz lekka reka 300 funtow na fryzjera, sko > ro wiesz, ze za tydzien jedziesz do Polski. NO widzisz jak kiepsko mnie znasz ...jak ja jade tak rzadko to chce wygladac jak czlowiek kiedy mnie zobacza na zywo, a nie z odrostem i gniazdem, ja nie mam czasu na spedzanie 4 godzin u fryzjerach w PL. Na 4 moje dotychczasowe pobyty w PL odkad wyjechalam u fryzjera bylam raz, jedynie tylko sie czesac na komunie, bo fryzury nie moglam zrobic na miejscu, bo bylaby nieswieza, szokujace nie? Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 12.10.10, 10:05 > Ano prawda i nie prawda. Nie dla kazdego liczy sie tyko kasa, dla niektorych li > czy sie takze czas i co w tym czasie moga zrobic. Czas to sie dla mnie liczy jak mam wybor: pojechac taksowka, czy tluc sie autobusem. Albo, poleciec samolotem, czy autokarem. A czy pojde do fryzjera w Polsce, czy w Anglii to akurat tyle samo czasu mi zabiera. Skoro jestes w tak doskonalej sytuacji materialnej, ze 200 funtow w ta, czy w tamta to dla Ciebie pikus, to pozostaje mi tylko pogratulowac, bo oprocz tego to chyba sie poddaje w tlumaczeniu dlaczego ja wole tych pieniedzy w bloto nie wyrzucac i ze potrafie znalezc lepszy sposob na spozytkowanie takiej kwoty niz bezmyslne jej wydanie. > Poza tym zaczyna mnie w takim razie dziwic twoje zdziwienie cenami rzeczy w PL > , bo skoro jestes tam tak czesto to chyba ceny takie w sklepach nie powinny cie > szokowac. Ciuchy kupuje w Polsce rzadko, a jesli juz to firm, ktorych w UK nie ma np. Simple, cos w Royal Collection. Pierwszy raz weszlam do sklepu TH, stad zdziwienie. Napisalam w pierwszym poscie, ze "zawsze wiedzialam, ze Polsce jest drozej". Natomiast dwukrotna przebitka na kurtce, ktora kosztuje raptem 800 zl jest dla mnie powodem do oburzenia. Jesli nie kumasz dalej, to ja sie poddaje, sorry. > Swietnie ... a ja spotkalam takich co nie ida do lekarza czekajac az samo przej > dzie, bo lekarz drogi, rodzina przysyla antybiotyki by jakos dotrwalii jednocze > snie nie jada do PL bo bilety za drogie w tym terminie. A czy ja o tym pisze??? Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 12.10.10, 11:30 d.o.s.i.a napisała: A czy pojde do fryzjera w Polsce > , czy w Anglii to akurat tyle samo czasu mi zabiera. Ze czasu zabiera tyle samo to ja wiem, ale dla mnie czas w PL jest o wiele cenniejszy niz czas na miejscu. I dlatego bylby to czas zmarnowany bo w czasie tych 4 godzin w PL molglabym odwiedzic dawno niewidzianych znajomych, spedzic milo czas niz biegac za koniecznosciami jakimi jest wlasnie jest fryzjer, lekarz, itd. > Skoro jestes w tak doskonalej sytuacji materialnej, ze 200 funtow w ta, czy w t > amta to dla Ciebie pikus, to pozostaje mi tylko pogratulowac, bo oprocz tego to > chyba sie poddaje w tlumaczeniu dlaczego ja wole tych pieniedzy w bloto nie wy > rzucac i ze potrafie znalezc lepszy sposob na spozytkowanie takiej kwoty niz be > zmyslne jej wydanie. Tak i to samo tlumaczenie ma duza liczba emigrantow ktorzy przecietnie jezdza do kraju raz w roku a nie raz w miesiacu (chyba zdajesz sobie sprawe ze jestes jakims ekstremum jezdzacym z taka czestotliwoscia - wiec i twoj przyklad od czapy ze tak uzyje czyjegos sformulowania) > > Swietnie ... a ja spotkalam takich co nie ida do lekarza czekajac az samo > przej > > dzie, bo lekarz drogi, rodzina przysyla antybiotyki by jakos dotrwalii je > dnocze > > snie nie jada do PL bo bilety za drogie w tym terminie. > A czy ja o tym pisze??? O tym ze gdybys byla wlasnie takim przecietnym emigrantem odwiedzajacym PL raz lub max 2 razy w roku to wlasnie na podstawie tych twoich wywodow, opadow szczeny itd tak jak powyzej bys sie zachowywala - czekalabys z gniazdem na glowie do nastepnego wyjazdu, z dentysta, lekarzem do nastepnego wyjazdu bo wolalabys nie wywalac pieniedzy w bloto. I tylko tyle. Pociesze cie...jestes w sporej wiekszosci. Odpowiedz Link Zgłoś
shellerka Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 12.10.10, 11:36 hanalui jestes przeokropnie niesympatyczna i masz jakas wewnetrzna agresje w stosunku do emigrantów. a w temacie ekstremum, jak to opisujesz dosie, to powiem ci ze nie wiem czy to takie ekstremum, bo np z moja siostra cioteczna widuje sie czesciej od kiedy mieszka w londynie (jakies 6 lat juz bedzie), niz kiedy mieszkala w polsce. moze nie co miesiac, ale co dwa miesiace. to samo jeśli chodzi o znajomych pracujących na różnych kontraktach czy to w uk, czy gdzieś dalej. tak sobie mysle, ze moze twoja złość pochodzi stad, ze ty nie masz albo czasu albo zwyczajnie zal ci kasy na czeste przyloty do polski i dlatego tak atakujesz tych, ktorzy jednak tu przyjezdzaja. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 12.10.10, 12:38 shellerka napisała: > hanalui jestes przeokropnie niesympatyczna i masz jakas wewnetrzna agresje w st > osunku do emigrantów. Tak masz racje, bo zbyt duzo widzialam takich emigrantow z tym typem myslenia "do nastepnego wyjazdu". Zwyczajnie mi wstyd, ze ludzie zarabiajacy normalna kase w ten sposob sie zachowuja i nazywaja to oszczednoscia. Szczedza na swoim zdrowi, swoim wygladzie, na swoim jedzeniu, na swoich dzieciach, na swoim mieszkaniu, warunkach ba...nawet na wakacyjnych wyjazdach bo szkoda marnowac kase i czas kiedy mozna za dramo w PL u rodziny itd. > a w temacie ekstremum, jak to opisujesz dosie, to powiem ci ze nie wiem czy to > takie ekstremum, bo np z moja siostra cioteczna widuje sie czesciej od kiedy mi > eszka w londynie (jakies 6 lat juz bedzie), niz kiedy mieszkala w polsce. moze > nie co miesiac, ale co dwa miesiace. Ale ja tez znam takie osoby, co sa i 4 i 6 razy, jest to jednak spora mniejszosc, czy ci sie to podoba czy nie. > to samo jeśli chodzi o znajomych pracujących na różnych kontraktach czy to w uk > , czy gdzieś dalej. Ale chyba nie rozmawiamy o znikomym odsetku osob ktorych prace sa zwiazane z jezdzeniem lub z byciem raz tu to tam tylko o zwyklym przecietnym szaraku ktory ma prace na miejscu 5 dni w tygodniu. > tak sobie mysle, ze moze twoja złość pochodzi stad, ze ty nie masz albo czasu a > lbo zwyczajnie zal ci kasy na czeste przyloty do polski i dlatego tak atakujesz > tych, ktorzy jednak tu przyjezdzaja. Bardzo wnikliwa analiza, nie ma czasu i pieniedzy to nie lata do PL . Wiem ze niektorym moze sie nie miescic w glowie, ze mozna miec rodzine na miejscu i zycie na miejscu, ze mozna rodzine za ktora sie teskni goscic u siebie na miejscu fundujac im bilety jesli ich nie stac, i ze na wakacje wyjezdzac po to by wypoczac, pozwiedzac, wybyczyc do miejsc wypoczynkowowych a nie by uprawiac maraton po lekarzach, fryzjerach, kosmetyczkach w ramach oszczednosci. Jak mniemam pewnie sie nie dogadamy, bo dla mnie pieniadze sa srodkiem, a dla innych tylko celem i mimo ze beda miec owe pieniadze mentalnosc centusia, ktoremu ciagle szkoda kasy, bo gdzies moze jest owy produkt/usluga taniej, bo wczesniej nie mial pieniedzy zostaje. Stad tez zalozycielka bedzie latac po 50 sklepikach, porownywac ceny, wyhaczac oferty, marnowac czas na to bieganie, szukanie by w koncu kupic kurteczke o 5 funciakow tansza niz w pierwszym sklepie lub lepiej kupi zupelnie inna i tansza w najzwyklejszej sieciowce, lub na bazarku w PL ale na forum zalozy watek "jak to w tej PL drogo", bo ona to moze miec taniej. Odpowiedz Link Zgłoś
duzeq Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 12.10.10, 13:38 > Tak masz racje, bo zbyt duzo widzialam takich emigrantow z tym typem myslenia " > do nastepnego wyjazdu". Zwyczajnie mi wstyd, ze ludzie zarabiajacy normalna kas > e w ten sposob sie zachowuja i nazywaja to oszczednoscia. Szczedza na swoim zdr > owi, swoim wygladzie, na swoim jedzeniu, na swoich dzieciach, na swoim mieszkan > iu, warunkach ba...nawet na wakacyjnych wyjazdach bo szkoda marnowac kase i cza > s kiedy mozna za dramo w PL u rodziny itd. Ojej, jakas ty biedna, hanalui. Zal mi ciebie okrutnie. Nie po to wyjechalas z Polski, zeby ciagnac te Polske za soab, a tu prosze, wlasnie ciagniesz takie ogony za soba. Widzisz tylko to, co chcesz widziec, wiec masz za swoje. I bedziesz tak miala do konca zycia, dla pocieszenia. Bedziesz miala wiecznie do czynienia z taka "postawa"Polakow. A to wszytsko dlatego, ze jestes tak posikana od mozliwosci mieszkania za granica, ze stracilas juz umiejetnosc logicznego myslenia i potrzegania rzeczywistosci taka, jaka jest. Ja wyjechalam z normalnej Polski i normalnych Polakow spotykam. Owszem, Polonia jest rozna i z roznych warstw sie wywodzi, ale ja nie spotykam ludzi, ktorzy kisza sie w mieszkaniach, bo tak. CI, ktorzy sie kisza, nawet z dziecmi, gdzies sie buduja - albo na miejscu, albo w Polsce. Bo niektorzy, pani, do tej ohydy chca wrocic! Ci ktorzy wola sie leczyc zdalnie, robia to tylko wtedy, kiedy nie istnieje zagrozenie zdrowia czy zycia. Ci, ktorych dorwal gwaltowny bol zeba, leca w te pdy do lokalnego dentysty, a na wybielanie jada tam, gdzie taniej. To jest czytsa logika. Zreszta wiekszosc ja rozumie, no, ae to trzeba pewien poziom IQ posiadac. Ten sam poziom trzeba posiadac, zeby zrozumiec, ze wizyty u kosmetyczek czy fryzjerow, ktorych zazwyczaj sie zna, tyraktuje sie jako przyjemne spedzanie czasu u starych znajomych. Piecze sie dwie pieczenie na jednym ogniu. No, ale jak dla ciebie to taki straszny maraton, to znowu mi cie zal. > Stad tez zalozycielka bedzie latac po 50 sklepikach, porownywac ceny, wyhaczac > oferty, marnowac czas na to bieganie, szukanie by w koncu kupic kurteczke o 5 f > unciakow tansza niz w pierwszym sklepie lub lepiej kupi zupelnie inna i tansza > w najzwyklejszej sieciowce, lub na bazarku w PL ale na forum zalozy watek "jak > to w tej PL drogo", bo ona to moze miec taniej. Piana, piana, piana, taka typowa piana kosmpolytki. Ktora nie rozumie slowa pisanego. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 12.10.10, 14:50 duzeq napisała: I bedzie > sz tak miala do konca zycia, dla pocieszenia. Bedziesz miala wiecznie do czynie > nia z taka "postawa"Polakow. Oj tak kochana, tu masz racje, takich co szczyndza dudki caly czas kosztem siebie jest zdecydowana na razie wiekszosc, zwlaszcza takich starych wiekiem emigrantow jak pewnie ty jestes, co to z bidy wyszla i ciagle to bide z soba niesie. A to wszytsko dlatego, ze jestes tak posikana od m > ozliwosci mieszkania za granica. No jak ktos juz sika to chyba ty, ze tak mozesz sobie po tym swiecie do lekarza jezdzic i do USA po biustonosz, mnie ta perspektywa nie przyprawia o drzenie serca i nie musze swiatu w n-tym posie o tym obwieszczac. > Ten sam poziom trzeba posiadac, zeby zrozumiec, ze wizyty u kosmetyczek czy fr > yzjerow, ktorych zazwyczaj sie zna, tyraktuje sie jako przyjemne spedzanie czas > u u starych znajomych. Piecze sie dwie pieczenie na jednym ogniu. No, ale jak d > la ciebie to taki straszny maraton, to znowu mi cie zal. No tak...moze patrzysz z perspektywy swojej wioski gdzie 1 pani krysia jak 20 lat temu pracowala tak i pracuje w tym samym miejscu to faktycznie warto zobaczyc co sie u pani krysi dzieje i sie pochwalic ze ze swiata sie przyjezdza. Moje panie krysie juz 100 razy zmienily zaklad pracy, a na dodatek w miejscu w ktorym byl salon teraz jest stacja benzynowa na przyklad. Dziwne nie, nie kazdy w wiosce mieszkal gdzie 1 zaklad fryzjerski do wyboru? Odpowiedz Link Zgłoś
duzeq Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 12.10.10, 15:01 > Oj tak kochana, tu masz racje, takich co szczyndza dudki caly czas kosztem sieb > ie jest zdecydowana na razie wiekszosc, zwlaszcza takich starych wiekiem emigra > ntow jak pewnie ty jestes, co to z bidy wyszla i ciagle to bide z soba niesie. Masz bardzo kiepska pamiec. Klocilas o system zdrowotny w tym kraju i sama doszlas do wniosku jaki jest moj status majatkowy tutaj. I mlodsza jestem od ciebie.Pudlo, pudlo, pudlo, ziew. > No jak ktos juz sika to chyba ty, ze tak mozesz sobie po tym swiecie do lekarza > jezdzic i do USA po biustonosz, mnie ta perspektywa nie przyprawia o drzenie s > erca i nie musze swiatu w n-tym posie o tym obwieszczac. Nie, ja obwieszczalam to, zeby lopatologicznie do ciebie doszlo, ze fakt nabywania uslug czy rzeczy poza miejscem zamieszknia nie musi oznaczac weza w kieszeni. NIe doszlo. Coz, nie bede sie wiecej do twojego tego poziomu znizac. Twoje sikanie oznacza taka postawe, ze oto jejciu, mieszkam za granicom i wszystko co z Polska zwiazane jest do kitu. Natomiast taka Irlandia to raj, pani, raj....!!! Ja widze wszedzie plusy i minusy mieszkania. Plusy wykorzystuje, minusy zmieniam w miare mozliwosci. Polske lubie. Tyle. Moje > panie krysie juz 100 razy zmienily zaklad pracy, a na dodatek w miejscu w ktor > ym byl salon teraz jest stacja benzynowa na przyklad. Dziwne nie, nie kazdy w w > iosce mieszkal gdzie 1 zaklad fryzjerski do wyboru? Projekcja, projekcja, projekcja. To dziwe, ile ludzie potrafia o sobie powiedziec i o swoim poprzednim miejscu zamieszkania.... Twoje panie krysie widocznie cienkie byly w te klocki, stad nie ma zakladow. Nie wszyscy mieszkali kiedys we wioskach, jak ty, hanalui. NIe ublizajac oczywiscie porzadnym mieszkancom owych wiosek. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 12.10.10, 15:23 duzeq napisała: > Masz bardzo kiepska pamiec. Klocilas o system zdrowotny w tym kraju i sama dosz > las do wniosku jaki jest moj status majatkowy tutaj. I mlodsza jestem od ciebie Coz z tego ze mlodsza jak metalnie tkwisz jeszcze w latach bidy. > Nie, ja obwieszczalam to, zeby lopatologicznie do ciebie doszlo, ze fakt nabywa > nia uslug czy rzeczy poza miejscem zamieszknia nie musi oznaczac weza w kieszen > i. Do ciebie niestety tez nie dociera ze nie trzeba nawet z chaty wychodzic by nabywac produkty wystarczy karta np visa/mastercard i internet lub znajomi rozsiani po swiecie ktorzy chetnie rzeczy przesla jesli nie mozna nabyc online > Twoje sikanie oznacza taka postawe, ze oto jejciu, mieszkam za granicom i wszys > tko co z Polska zwiazane jest do kitu. Natomiast taka Irlandia to raj, pani, ra > j....!!! Ja widze wszedzie plusy i minusy mieszkania. Plusy wykorzystuje, minus > y zmieniam w miare mozliwosci. Polske lubie. Tyle. Robaczku alez ty sikasz caly czas o swojej Hiszpani, szkoda ze tego nie widzisz bo ta historie o tym ginie to juz z 5 razy slyszlam w roznych tematach A co jak sie nie ma minusow? Nie kaszdy wybral sobie do mieszkania kiepskie miejsce, trudon sie ci z tym pogodzic czy jak? To dziwe, ile ludzie potrafia o sobie powiedzi > ec i o swoim poprzednim miejscu zamieszkania.... Twoje panie krysie widocznie c > ienkie byly w te klocki, stad nie ma zakladow. Nie wszyscy mieszkali kiedys we > wioskach, jak ty, hanalui. NIe ublizajac oczywiscie porzadnym mieszkancom owych > wiosek. Ojej...az sie zle poczulam ze moja najulubiensza fryzjerka nie byla wlascicielka, a jedynie pracownica zakladu. Moze na wioskach faktycznie tak bywa ze pani krysia jest od wszystkiego, w wielkich miastach, zaklady maja pracownikow, a wlasciciel nie musi byc od zamiatania podlogi, obcinania i farbowania wlosow. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 12.10.10, 13:47 > Stad tez zalozycielka bedzie latac po 50 sklepikach, porownywac ceny, wyhaczac > oferty, marnowac czas na to bieganie, szukanie by w koncu kupic kurteczke o 5 f > unciakow tansza niz w pierwszym sklepie lub lepiej kupi zupelnie inna i tansza > w najzwyklejszej sieciowce, lub na bazarku w PL ale na forum zalozy watek "jak > to w tej PL drogo", bo ona to moze miec taniej. Ty naprawde chyba nie chces zrozumiec o co w tym watku biega. Zaczynasz dorabiac na sile ideologie do swoich marnych wywodow. Teraz okazuje sie, ze nie tylko mieszkam w 8 osob w jednym pokoju i czekam z odrostami i prochnica do kolejnej wizyty w Polsce, ale rowniez biegam po 50 sklepach, zeby zaoszczedzic 5 funtow, a kupuje na bazarku albo sieciowkach. Czy Ty w ogole zrozumialas moj zalozycielski post?? Kotku, wytlumacz mi prosze, jak mi moze byc szkoda kasy i jak przeokropnie skapa musze byc, zeby co miesiac wydawac 200 funtow na bilety do Polski, po to, zeby czesto widziec sie z rodzina i znajomymi? No prosze powiedz, jak pasuje to do Twojej teorii mnie mieszkajacej na kupie w 8 osob, kupujacej na bazarku, zeby zaoszczedzic 5 funtow??!! WIEM, ze moge byc postrzegana jako ewenement, bo latam do Polski tak czesto. Nie bede sie tlumaczyc dlaczego latam, bo to moje prywatne sprawy (moze mam 5tke dzieci, ktore odwiedzam regularnie ). Faktem jest, ze STAC mnie na to, zeby latac, ale NIE STAC mnie, aby wydawac dodatkowe 200 funtow, na kurtke, ktorej cena jest wystrzelona w kosmos, bo zwyczajnie nie jestem IDIOTKA. Jezeli w dalszym ciagu tego nie rozumiesz, i nie rozumiesz jaka idea mi przyswiecala zakladajac ten watek i co chce powiedziec, to wybacz, ale jestes zwyczajnie glupia. Odpowiedz Link Zgłoś
duzeq Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 12.10.10, 13:18 > WIdzisz oddziel ludzi ktorzy chodza do lekarza, bo sa gdzies tam przy okazji, a > tych ktorzy musza i specjalnie przyjechali korzystac z lekarza w PL, b > o nie znaja jezyka, bo maja weza w kieszeni, bo maja kiepskie ubezpieczenie, le > karz nie spelnia jej zachcianek - jak w przypadku pani duzeq (wspomninala to w > innym watku). Hola, hola, kto tu nie umie oddzielac ludzi? Cherry napisala, ze w Irlandii jest drozej i od razu se spienilas, napisalas cos o niej i "mezusiu" i zasyczalas o Polaczkach. Nie bylo nic o ludziach, ktorzy moga miec inne powody do wydawania pieniedzy w Polsce czy gdzie indziej. Skoro sa ludzie, ktorzy nie znaja na tyle dobrze jezyka, zeby czuc sie komfortowo u lokalnego lekarza, to jest to calkiem racjonalne, ze probuja sie ratowac tam, gdzie jezyk probelmu nie stanowi. Tak, tak, wiem, dla ciebie to straszne skapstwo jak ktos sie probuje leczyc za pomoca cioci Jadzi, lekarki z Polski. Raz sie na tym przejada, poszukaja pozniej lekarza na miejscu. Badz bedzie im dobrze to szlo na odleglosc i beda mieli w doopie miejcowych lekarzy. No i ? I za to nazywasz ich Polaczkami? Sa tez ludzie, ktorzy chca zaoszczedzic, bo po prostu nie stac ich na dobre ubezpiecznie i takich nazywasz Polaczkami z wezem w kieszeni? I skad taka pogarda, pani? Bo to calkiem nieslusznie mi ostatnio zarzucilas, a tu prosze, co post, to plucie na cokolwiek co z Polska badz Polakami ma wspolnego. A co do moich zachcianek odnosnie lekarzy - nie wiesz nic, kompletnie nic, na temat tutejszego systemu zdrowotnego, bo irlandzki jest inny. Przypominam,ze wg hanalui w danym kraju trzeba mieszkac, zeby sie na jakikolwiek temat zwiazany z tym krajem wypowiadac. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 12.10.10, 14:17 duzeq napisała: > Hola, hola, kto tu nie umie oddzielac ludzi? Cherry napisala, ze w Irlandii je > st drozej i od razu se spienilas, napisalas cos o niej i "mezusiu" i zasyczalas > o Polaczkach. Nie bylo nic o ludziach, ktorzy moga miec inne powody do wydawa > nia pieniedzy w Polsce czy gdzie indziej. RObaczku jest drozej bo i zarobki sa inne, szkoda ze nie rozumiesz i kazde swoje zarobione euro czy funta przeliczach na zlotowki No i ? I za > to nazywasz ich Polaczkami? Tak, a co nie moge? W mojej nomenklaturze to Polaczki, ale widac wystarczylo puknac w stol by wlasciwe nozyce sie odezwaly. > Sa tez ludzie, ktorzy chca zaoszczedzic, bo po prostu nie stac ich na dobre ube > zpiecznie i takich nazywasz Polaczkami z wezem w kieszeni? I skad taka pogarda, > pani? Bo to calkiem nieslusznie mi ostatnio zarzucilas, a tu prosze, co post, > to plucie na cokolwiek co z Polska badz Polakami ma wspolnego. Ale co to za oszczednosc skoro ci biedni maja leczenie za darmo a lecac do PL nie dosc ze samolot to i jeszcze za lekarza musza placic? A jak masz ubezpieczenie to placisz 20-30 e bo ci ubezpieczalnia zwraca? Noz to straszne pieniadze, ale w sumie jak sie sprezysz to z piataka mozna zaoszczedzic > > A co do moich zachcianek odnosnie lekarzy - nie wiesz nic, kompletnie nic, na t > emat tutejszego systemu zdrowotnego, bo irlandzki jest inny. Przypominam,ze wg > hanalui w danym kraju trzeba mieszkac, zeby sie na jakikolwiek temat zwiazany > z tym krajem wypowiadac. Ani ty nie wiesz nic na temat tutejszego, przykro mi tylko ze zdecydowalas sie zyc w kraju gdzie nie masz dostepu do lekarza lub system nie spelnia twoich wymagan. Coz...zmienil stryjek siekierke na kijek. Rozsadnych ludzi cechuje to ze poprawiaja sobie warunki a nie pogarszaja widac ciebie to nie dotyczy Odpowiedz Link Zgłoś
duzeq Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 12.10.10, 14:42 > RObaczku jest drozej bo i zarobki sa inne, szkoda ze nie rozumiesz i kazde swoj > e zarobione euro czy funta przeliczach na zlotowki. Pewne uslugi sa drozsze, i to procentowo wychodzi, a nie z przeliczania. Mi chodzilo tylko o fakt, ze jak tylko ktos cos powie, ze za granica, a nie daj Bog, w Irlandii cos jest nie tak, zaczynasz syczec jak zarzynana kobra. > No i ? I za > > to nazywasz ich Polaczkami? > > Tak, a co nie moge? Mozesz. Chociaz swiadczy to tylko o twoim przeniskim poziomie. W mojej nomenklaturze to Polaczki, ale widac wystarczylo pu > knac w stol by wlasciwe nozyce sie odezwaly. > TO do mnie? Latajacej bez musu do hiszpanskiego gina? Hehe, nie wyszlo ci. > Ale co to za oszczednosc skoro ci biedni maja leczenie za darmo a lecac do PL n > ie dosc ze samolot to i jeszcze za lekarza musza placic? A jak masz ubezpieczen > ie to placisz 20-30 e bo ci ubezpieczalnia zwraca? Noz to straszne pieniadze, a > le w sumie jak sie sprezysz to z piataka mozna zaoszczedzic Ale zaliczaja od razu wizyte w Polsce.Widza sie z rodzina i ze znajomymi. Rozmawiaja w jezyku, ktory znaja lepiej . Rozmawiaja z lekarzem, ktorego zazwyczaj znaja. I to naprawde takie straszne jest? Ze od razu taka pogarda trzeba ziac, ze to Polaczki? > Ani ty nie wiesz nic na temat tutejszego, przykro mi tylko ze zdecydowalas sie > zyc w kraju gdzie nie masz dostepu do lekarza lub system nie spelnia twoich wym > agan. Coz...zmienil stryjek siekierke na kijek. Rozsadnych ludzi cechuje to ze > poprawiaja sobie warunki a nie pogarszaja widac ciebie to nie dotyczy Nie, nie wiem nic na temat irlandzkiego, ale wiem, ze macie system panstwowy i prywatny. Tyle mi wystarczy. To jest dokladnie taki sam system, ktory przerabialam juz pare razy. Natomiast ty tutejszego nigdzie nie przerabialas i stad nie mozesz nic, kompletenie nic, na ten temat wiedziec. Moje wybory sa moimi wyborami, tobie nic naprawde do tego, poza tym zaprawde - nic bys z tego nie zrozumiala. Zyjesz w systemie zero-jedynkowym, gdzie zero to PL, jeden to IE. I na podstawie tego jakze miernego doswiadczenia mierzysz wszystkich i wszytsko jedna miara. Proste to, naiwne i swiadczace ,jak juz pisalam, o przeniskim poziomie. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 12.10.10, 15:47 duzeq napisała: > W mojej nomenklaturze to Polaczki, ale widac wystarczylo pu > > knac w stol by wlasciwe nozyce sie odezwaly. > > > TO do mnie? Latajacej bez musu do hiszpanskiego gina? Hehe, nie wyszlo ci. Robaczku badania kontrolne, profilaktyka to dla mnie koniecznosc, podstawa, mus, ktore nalezy zrobic Przypomne ze jeszcze cos trulas o jakims zabiegu na ktory musisz u siebie dlugo czekac, a w hiszpaniji szybciej, czyzby ci sie zapomnialo? WIec to nie do konca takie sobie latanie tylko jednak koniecznosc, ale dla potrzeb tej rozmowy mozesz udawac ze for fun na plaze lecisz > Ale zaliczaja od razu wizyte w Polsce.Widza sie z rodzina i ze znajomymi. Rozma > wiaja w jezyku, ktory znaja lepiej . Rozmawiaja z lekarzem, ktorego zazwyczaj z > naja. I to naprawde takie straszne jest? Ze od razu taka pogarda trzeba ziac, z > e to Polaczki? Moje wybory sa moimi wybora > mi, tobie nic naprawde do tego, poza tym zaprawde - nic bys z tego nie zrozumia > la. Zyjesz w systemie zero-jedynkowym, gdzie zero to PL, jeden to IE. I na pods > tawie tego jakze miernego doswiadczenia mierzysz wszystkich i wszytsko jedna mi > ara. Proste to, naiwne i swiadczace ,jak juz pisalam, o przeniskim poziomie. Masz racje, nic mi do twoich wyborow, ale fakt sobie moge stwierdzic ze jak na razie wg kiepskie masz te wybory. Szukaj dalej, bo jak widac mnogosc opcji, ktore podobno niby przerobilas nic cie nie nauczyly i znalazlas sie w tym zlym systemie, coz za pech . Jak wiec widac na twoim przykladzie twoj kosmopolityzm na niewiele sie przydal Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 12.10.10, 01:15 d.o.s.i.a napisała: > To, ze ktos woli isc do polskiego lekarza, kosmetyczki, kupic ciucha w Stanach > nie oznacza, ze ma weza w kieszeni, slabe ubezpieczenie itp. tylko, ze DZIALA R > ACJONALNIE. Ja kupuje tam, gdzie jest taniej i nie bede przeplacac, jesli moge > zaoszczedzic realne pieniadze. I nie ma to nic wspolnego ze skapstwem. >Bo po prostu CHCE wydac pieniadze w POLSCE, a nie w Anglii? Moze zabrzmi to gornolotnie, >ale chce wspomoc polska gospodarke tymi moimi marnymi groszami. Zastanawia mnie w takim razie czemu chcesz wydawac pieniadze na uslugi w PL zeby wspomoc gospodarke a juz kupienie takiej drozszej kurteczki TH wspieraniem gospodarki nie uwazasz? Czyzby juz marnymi groszami gospodarki nie chciala wspierac? Gornolotnosc z racjonalnoscia i wezem sie wymieszaly, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 12.10.10, 08:51 > Zastanawia mnie w takim razie czemu chcesz wydawac pieniadze na uslugi w PL zeb > y wspomoc gospodarke a juz kupienie takiej drozszej kurteczki TH wspieraniem go > spodarki nie uwazasz? Tak, oczywiscie. Najlepiej, zeby ta kurtka kosztowala tak z 50tys. to wtedy dumna i blada polece do Polski najblizszym samolotem, zeby ja kupic, wspomoc polska gospodarke i jeszcze przed sasiadami zaszpanowac. Bo NAPRAWDE nie mam co robic z pieniedzmi, tylko przeplacac tysiac zlotych za glupia kurtke. I odpowiadajac na to pytanie. Gdyby ta kurtka kosztowala TYLE SAMO, to owszem, staralabym sie kupic ja przy okazji w Polsce, zeby Pani Marysia z Piezdziszewa Wielkiego pracujaca w Galerii Handlowej w Warszawie dostala z tego powodu dodatek do pensji i nie stracila pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
duzeq hanalui 12.10.10, 14:05 > Widzisz, czytasz i nic nie rozumiesz. Ja akurat przeciwko polskim fryzjerom nic > nie mam, ale do PL jezdze srednio raz na 2-3 lata, wiec gdybym z ta czestotliw > oscia chodzila do fryzjera to bym miala gniazdo i odrosty na glowie. TY bys tak miala. TY tak robisz. TY jezdzisz raz na 2-3 lata do tej obrzydliwej PL. NIe projektuj wlasnej wizji na wszystkich imigrantow. Nie spotkalam nigdy nikogo, a tu mam o wiele wiecej doswiadczenia niz ty, kto by z sianem czy odrostami na glowie 2 lata chodzil i czekal na wyjazd do Poslki. Tak, tak wiem, ty tylko takich spotykasz. Juz ci wyjasnilam dlaczego w innym poscie. > Ze mozna to ja wiem, gorzej jak w to jest mus, koniecznosc bo sie ma weza w kie > szeni, kiepskie ubezpieczenie, nie zna jezyka, ma sie nietypowe wymiary i nic n > ie mozna na siebie kupic tylko USA w tej kwestii pomocne. Ponownie - nie znam nikogo, kto by w razie wielkich problemow zdrowotnych, nie poszedl do lokalnego lekarza. Tylko ty masz ten problematycznych znajomych, o dziwo. A jak pijesz do mnie, to pudlo, pudlo, pudlo, a tam gdzie chcialas byc zlosliwa, to wyszlas tylko na ignorantke ( nie wiesz co to VS). Prosta jestes dosyc, hanalui. > Tak, znam, czekali az z rodziny hydraulik przjedzie, bo bedzie taniej. > O nagminnym sciaganiu opiekunek z PL nie wspomne. > Ale czy temu komus lalo sie z sufitu czy kran mu kapal i postanowil zaprosic wujka Staszka, zeby przy okazji zaliczyc wizyte rodzinna? Bo to trzeba by bylo byc idiota, zeby tego nie wykorzystac. I to naprawde straszne, ze do dziecka chce sie miec osobe z polecenia, moze nawet z rodziny, i ktora bedzie do dziecka po polsku mowic. Lolaboga, ci ludzie to wstydu nie maja....!!!! O nagminnym sciaganiu opiekunek z PL przez Francuzow, HIszpanow, NIemcow, Holendrow, Belgow, Portugalczykow i Wlochow nie wspomne. > Pisalam ze korzystam z lokalnych uslug, nigdzie nie napisalam ze musza byc to I > rlanczycy (czytanie ze zrozumieniem sie klania), raczej sugeruje sie opinia, po > leceniem, odlegloscia od mojego miejsca zamieszkania, a ze jezyk mnie nie ogran > icza wiec nie musze korzystac jedynie z polskich uslug jak niektorzy. > Chcialam sie upewnic. Bo wszytsko co polskie to ZUO. Jezyk cie nie ogranicza? Potrafisz powiedziec po angielsku, ze kran sie zepsul???? Serio???? A umiesz tez powiedziec " bardzo prosze, place panu 10 razy wiecej, bo jezyk znam" ?. > Kiedy przestaje sie bys swiezym emigrantem, bo chce sie umiejscowic w twojej no > menklaturze? Dla mnie nie przestaniesz byc swiezym emigrantem dokad nie zaczniesz zauwazac pewnych zjawisk. A w zasadzie jak spadna ci klapy " oh, boshhhh, mieszkam za granicom". > A w mojej nomenklaturze to Polaczki, zycie latami z dziecmi w jednym pokoju gdz > ie za sciana druga rodzina w pokoju to dla mnie nie zyciem, i zwij sobie to jak > chcesz. Dla ciebie to moze i byc oszczednosc dla mnie Polaczki. To ci juz wyjasnilam w innym poscie, nie chce i sie powtrarzac. > Znajomosc by wloczyc sie po swiecie, bujac po lotniskach bo sie musi sko > rzystac z lekarza? ? Raczej moge ci wspolczuc, ze tak zle masz na miejscu lub > ze cie nie stac lub ze z jezykiem kiepsko, by z tego skorzystac na miejscu, bo > to nie jest normalne zeby wybierac sobie miejsce do zycia i nie moc miec lekar > za pod reka. Strasznie nieudolnie sie wyzlosliwiasz. Pudlo, pudlo, pudlo i ziew. Brak musu z mojej strony. Ja sobie hiszpanskiego latam, bo go lubie i uwazam go za najlepszego na swiecie, plus do tego jest to profilatyka, ktorej w kraju mojego obecnego zamieszkania nie ma. No i tutaj masz zonka, bo oczywiscie nic na ten temat nie wiesz. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: hanalui 12.10.10, 14:32 duzeq napisała: > > Kiedy przestaje sie bys swiezym emigrantem, bo chce sie umiejscowic w two > jej no > > menklaturze? > > Dla mnie nie przestaniesz byc swiezym emigrantem dokad nie zaczniesz zauwazac p > ewnych zjawisk. A w zasadzie jak spadna ci klapy " oh, boshhhh, mieszkam za gra > nicom". Jakiz to zjawisk? Ze trzeba koniecznie blakac sie po swiecie zeby mi ktos do dziurki zagladnal? Lub zeby nabyc stanik bo sie w normalnym sklepie w cyckonosz nie mieszci? No kosmopolityzm pelna para. :0 > Brak musu z > mojej strony. Ja sobie hiszpanskiego latam, bo go lubie i uwazam go za najleps > zego na swiecie, plus do tego jest to profilatyka, ktorej w kraju mojego obecne > go zamieszkania nie ma. No i tutaj masz zonka, bo oczywiscie nic na ten temat n > ie wiesz. Bla, bla, bla...tlumacz to sobie i innym jak chcesz, latanie do innego kraju by zrobic okresowe badania jest smieszne i wspolczuc ci jedynie nalezy. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: hanalui 12.10.10, 14:37 > Jakiz to zjawisk? Ze trzeba koniecznie blakac sie po swiecie zeby mi ktos do dz > iurki zagladnal? Powinnas sie chyba orientowac, ze np. w UK badanie cytologiczne wykonywane jest co trzy lata, a ginekologa na oczy sie nie oglada. Ja nie mam z tym problemu, ale jestem sobie w stanie wyobrazic, ze ktos preferuje jezdzic do Polski do ginekologa, zeby wszystkie badania robic czesiej. Odpowiedz Link Zgłoś
duzeq Re: hanalui 12.10.10, 14:53 > Lub zeby nabyc stanik bo sie w normalnym sklepie w cyckonosz n > ie mieszci? No kosmopolityzm pelna para. :0 > Hehe, dalej nie wiesz o co chodzi z VS. > Bla, bla, bla...tlumacz to sobie i innym jak chcesz, latanie do innego kraju by > zrobic okresowe badania jest smieszne i wspolczuc ci jedynie nalezy. A to sobie wspolczuj. Wspolczuj mi jeszcze, ze moge wtedy odwiedzic znajomych. Pogadac, posmiac sie, wypic swietne wino, przeleciec sie na jakas plaze w srodku zimy. Tak od niechcenia. Nie musze, tak jak ty, planowac tego jako wakacji. Wspolczuj mi, wspolczuj...! Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: hanalui 12.10.10, 15:07 duzeq napisała: > A to sobie wspolczuj. Wspolczuj mi jeszcze, ze moge wtedy odwiedzic znajomych. > Pogadac, posmiac sie, wypic swietne wino, przeleciec sie na jakas plaze w srodk > u zimy. Tak od niechcenia. Nie musze, tak jak ty, planowac tego jako wakacji. W > spolczuj mi, wspolczuj...! Tak, tak...tak sobie to tlumacz ze tylko ty i tylko ty masz znajomych po swiecie ktorych odwiedzasz i ze to tylo ty i ty moze pic wino i jezdzic zimo na plaze. Jak ci z tym lepiej to good luck. Odpowiedz Link Zgłoś
nutka07 Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 11.10.10, 13:46 W kontekscie tej rozmowy o tanich i dobrych ubraniach w UK bo w Polsce tak drogo a tam sie mozna obkupic, dosc komiczne jest pokonywanie tylu km i robienie podstawowych rzeczy jak pojscie do lekarza, dentysty, ginekologa czy wizyta u fryzjera (o ile ktos korzysta). Nie ma w sumie czego zazdroscic, zwlaszcza tych cen bo nie trzeba sie ubierac w sklepie TH. Jak ktos moze sobie pozwolic na wyjazdy kilka razy w roku, bo go nic nie ogranicza, to moze robic wlosy tylko w PL, inaczej bedzie chodzil z wielomiesiecznym odrostem. W moim przypadku bylby to minimum roczny odrost Poza tym jest kwestia reklamacji i zwrotu. W Niemczech mam 2tyg. na oddanie, bez podania powodu. Jak buty sie zepsuja ide i oddaje. Wszystko mam na miejscu. Jak mnie zab bedzie bolal po wizycie ide do mojego dentysty a nie raz robie tutaj raz tutaj. Poza tym nie lubie wygrzebywac i szukac ubran w sposob, ktory opisala Sueellen. Wchodzac do sklepu chcialabym wszystko widziec, nie szukac w stercie ubran i tracic dodatkowo czasu na szukanie rozmiaru. Co do TH to roznica wcenie bluzy, ktora znalazlam na stronie wychodzi 35euro na korzysc UK, wiec nie tylko w Polsce sa wyzsze ceny. To samo jest w Ameryce, cena 35 dolarow za swetr a np. w Niemczech 80-100euro. Odpowiedz Link Zgłoś
milkajolka Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 11.10.10, 17:07 moje kolezanki tez sa w uk i przyjezdzaja do pl do fryzjera, tez tego nie rozumiem kompletnie skoro tam swietnie zarabiaja!!! --- www.studio-mody.com.pl Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 11.10.10, 18:01 milkajolka napisała: > moje kolezanki tez sa w uk i przyjezdzaja do pl do fryzjera, tez tego nie rozum > iem kompletnie skoro tam swietnie zarabiaja!!! > > Tu nie ma czego rozumiec, jazdy jest inny i kazdy korzysta z uslug i robi zakupy gdzie chce. Ponadto zgadzam sie z nutka07,i hanalui, sama mieszkam w UK, tu zyje, tu zapuscilam korzenie i zostane, wiec tu chodze do lekarzy, fryzjera, mechanikow itp. a zakupy robie roznie, czesto przez internet z najrozniejszych krajow, w tym z Pl jesli uznam ze tam moge nabyc dokladnie to co chce. Co do twoich kolezanek to moze chodzi o co innego z tym fryzjerem, bo w Uk jest sporo polskich salonow fryzjerskich (w moim miastach conajmniej kilka i sporo Polek, ktore dojezdzaja do domow) mozna tez wybierac w innych narodowosciach o cenach nie wspomne, bo wybor naprawde spory i kazdy cos znajdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 11.10.10, 19:48 > moje kolezanki tez sa w uk i przyjezdzaja do pl do fryzjera, tez tego nie rozum > iem kompletnie skoro tam swietnie zarabiaja!!! A co ma piernik do wiatraka? Nawet jesli dobrze zarabiam, to nie widze powodu placenia za fryzjera 300 funtow, skoro moge wydac 100 bedac w Polsce, skoro w Polsce jestem bardzo czesto. Nie widze tez powodu, dla ktorego musialabym placic tyle samo za dentyste. W imie czego? Te uslugi sa drogie TAKZE dla Anglikow, a ja milionerka nie jestem. Musialabym upasc na glowe, zeby wydawac kase tylko po to, zeby ja wydac, skoro moge jej nie wydawac, a za zaoszczedzone pieniadze jechac na Malediwy. Jadac do Stanow obkupuje sie w ciuchy (Banana Republic, Abercrombie), bo sa tansze niz w UK. Jadac do Polski ide do dentysty i fryzjera. W czym problem? Odpowiedz Link Zgłoś
duzeq Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 11.10.10, 20:32 W niczym problemu nie ma. Kazdy zdrowo rozsadkowy czlowiek tak robi. Ale laski pokroju hanalui nigdy tego nie zrozumieja. Jestes Polaczka - centus i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 11.10.10, 20:32 d.o.s.i.a napisała: W czym problem? W niczym. Kazdy robi co uwaza. Dla mnie ceny dentysty czy fryzjera w UK nie sa wysokie, cennik podalam wyzej, nie mam z tym problemu, do PL jezdze co 3-4 lata i nie po to aby sie leczyc czy czesac, poprostu nie ma to znaczenia, a to co chce zamawiam z PL. W UK chodze do fryzjera 3-4 razy w miesiacu, a do dentysty co 6 m-cy na kontrole, a jak trzeba to lecze. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 11.10.10, 21:06 Najmo. Ja jezdze do Polski raz na miesiac, a nie co 3-4 lata, wiec nie mam powodu nie korzystac z polskiego dentysty, robic zakupow w Polsce (wspomniany optyk), czy chodzic tu do fryzjera. I wiesz, ze ja robie to z PELNA premedytacja? Bo po prostu CHCE wydac pieniadze w POLSCE, a nie w Anglii? Moze zabrzmi to gornolotnie, ale chce wspomoc polska gospodarke tymi moimi marnymi groszami. Poza tym, do dentysty do NHSu nie poszlabym, zeby mi do tego doplacali, wiec jest to kolejny powod, dla ktorego wole to zrobic w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: jednego nie potrafię zrozumieć????...... 11.10.10, 21:25 D.O.S.I.U, oczywscie, ze tak, kazdy jest inny i lubi co innego. Ja mam w UK fajne zycie, fryzjera, z ktorego jestem bardzo zadowolona, dentyste i to na NHS, ktory jest taki jak powinien, nawet lepszy niz moj w PL i nie mam powodow ani ochoty latac czesciej niz na 3-4 lata do PL.Nie wspomagam polskiej gospodarki - coz, mysle, ze bez tego sie nie zalamie i nie mam wyrzutow sumienia. Odpowiedz Link Zgłoś
jayle Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 11:52 Zdecydowanie się z Wami zgadzam. Najgorsze jest to, ze wlasnie ceny na metkach w PLN przeliczane sa chyba wg kursu 5zl/EUR, a nasze pensje 1EUR = 1PLN. Dlatego ja staram sie kupowac w internecie i to nie w sieciowkach, ktore maja jedna polityke cenowa. Warto sprawdzic asos.com, designerskie ciuchy mega przecenione outnet (ten od net-a-porter), czy chocby polski modmod.pl, gdzie ceny bywaja nizsze (choc nadal wysokie) od tych 'zachodnich'. Nie dajmy sie potworom! Odpowiedz Link Zgłoś
nutka07 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 11:55 Ja w wakacje kupowalam spodnie w HM i zaplacilam 189zl, w euro bylo 50. Odpowiedz Link Zgłoś
royal_pl Re: Nikt nie oszalał, takie są prawa rynku. 10.10.10, 12:15 Nikt nie oszalał, nie ma też żadnego spisku przeciwko polskim konsumentom,takie po prostu są prawa rynku. Siła nabywcza przeciętnego Brytyjczyka/Amerykanina/Niemca/Francuza/etc. jest od 4 do 6 razy wyższa od siły nabywczej przeciętnego Polaka. Dlatego popyt na tzw. Zachodzie na rożne "luksusowe" towary np. drogie ciuchy czy perfumy, jest kilkukrotnie większy niż w Polsce. Większy popyt powoduje powoduje automatycznie większą podaż, a większa podaż powoduje, że powstaje coraz to więcej sklepów, które muszą ze sobą konkurować i robią to najczęściej przy pomocy obniżenia marż, co powoduje, że sukcesywnie ceny idą w dół. W Polsce jest natomiast odwrotnie. Popyt na "luksusowe" (czyt. drogie) towary np. ciuchy jest wciąż stosunkowo niewielki to i podaż jest mała. Z tego względu liczba sklepów oferujących takie towary jest stosunkowo niewielka i właściciele tych sklepów odczuwają mniejszą presję ze strony konkurencji, więc mogą sobie pozwolić na wyższą marżę (czasem nawet 100%), niż ich koledzy na Zachodzie. Proste? Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Nikt nie oszalał, takie są prawa rynku. 10.10.10, 12:28 Chyba nie zrozumiałeś. Tu nie chodzi, że Polaków nie stać na marki luksusowe a Brytoli - tak. Brytyjskie (przykład) marki popularne (tańsze) są u nas tymi luksusowymi drogimi. Odpowiedz Link Zgłoś
woltron Re: Nikt nie oszalał, takie są prawa rynku. 10.10.10, 13:14 Nie miałbym nic przeciwko temu, gdyby jakość ubrań w H&M-ach, Zarach i innych była taka sama jak na zachodzie, ale nie jest. Nie dość, że płacimy więcej za "luksusowe" marki to jeszcze dostajemy odpady, których nikt w Wielkiej Brytanii nie odważyłby się wyłożyć na półkę sklepową. Niestety, ale jakość ubrań w Polsce jest marna i dotyczy to także firm produkujących w Polsce (ostatnio miałem nieprzyjemność z świetnymi garniturami Vistuli - brrr!). Odpowiedz Link Zgłoś
sueellen Re: Nikt nie oszalał, takie są prawa rynku. 10.10.10, 13:53 Nie byłam nigdy w polskim H&M ani Zarze czy New Look bo kiedy wyjeżdżalam z Polski w moim mieście tych sklepow nie było. Pamietam, że kiedy przyjechalam do UK, zetknelam sie z nimi po raz pierwszy i te marki wydawaly mi sie dosc sredniawe i w zyciu nie pomyslałam o nich "markowe" - tak samo "markowe" jak primark czy cherokee z Tesco. Nadal tak je widzę. Są po prostu wystarczające. Baleriny z New Look kupuje dosc czesto - chodze w nich na spacery, zakupy, do ogrodu. Wytrzymują 2-3 miesiące. Duzo bardziej lubię Monsoona, też robione w Indiach czy Chinach ale za to wzory i kolory duzo ciekawsze. Niestety, ale jakość ubrań w Polsce > jest marna i dotyczy to także firm produkujących w Polsce Z polskich sklepów w których się ubieralam, pamietam Troll, Cotton Club, Simple, Orsay, Vero Moda i Vanilla, także Reserved, Top Fassion, Ryłko i Gino Rossi. Jakość była ok, tylko ta cena... nieadekwatna do zarobków... Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Nikt nie oszalał, takie są prawa rynku. 10.10.10, 14:49 sueellen napisała: > Z polskich sklepów w których się ubieralam, pamietam Troll, Cotton Club, Simple > , Orsay, Vero Moda i Vanilla, także Reserved, Top Fassion, Ryłko i Gino Rossi. > Jakość była ok, tylko ta cena... nieadekwatna do zarobków... Przecie to tak samo sredniawe marki (za wyjatkiem moze Simple gdzie wlasnie odpowiednikiem bylby Monsoon) porownywalne z H&M, Zarami czy New Lookami (rzecz gustu co sie komu w jakiej kolekcji podoba), kupa szmat tylko ekskluzywnie wyeksponowanych w przeciwienstwie do ich brytyjskich odpowiednikow gdzie kupa szmat wala sie w godzinach szczytu po podlodze. O taka roznica. Odpowiedz Link Zgłoś
abdullah_abdullah Re: Nikt nie oszalał, takie są prawa rynku. 10.10.10, 15:51 mozecie podac jakie marki w takim razie nie sa sredniawe? tak zeby sie skalibrowac. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Nikt nie oszalał, takie są prawa rynku. 10.10.10, 16:57 abdullah_abdullah napisał: > mozecie podac jakie marki w takim razie nie sa sredniawe? tak zeby sie s > kalibrowac. Problem w tym ze tego sie nie da jednoznacznie okreslic. Zalezy gdzie mieszkasz, ile zarabiasz, jakie masz podejscie do metki itd. Dla jednych marka Primax, Next to wypasiona marka dla innch jedna z najtanszych, dla jednych kremik Estee Lauder to droga marka, ale dla tych co sa w stanie sobie pozwolic na kremik La Mer to bedzie raczej marka przecietna bo 2 razy tansza. Dla jednych buty lub bluza z napisem Puma/Adidas to szczyt marek dla innych rzecz w ktorych sie swietnie cwiczy Odpowiedz Link Zgłoś
abdullah_abdullah Re: Nikt nie oszalał, takie są prawa rynku. 10.10.10, 17:39 wiesz, ja jako facet mam raczej gdzies kremiki. Chodzilo mi o firmy ubraniowe lub buciane. piszesz ze wszystko zalezy od tego gdzie mieszkasz i ile zarabiasz, czyli cala dyskusja nie ma tu sensu. ale z ciekawosci jakie firmy dla ciebie sa odpowiednie zeby zaszczycic je tym ze kupisz u nich buty albo ciuchy? Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Nikt nie oszalał, takie są prawa rynku. 11.10.10, 09:47 Simple przywolane tu to juz jest jakas jakosc.Dla typowego Polaka to sa jednak drogie rzeczy.Jednak w porównaniu z takim Orsayem czy Reserved to szczyt luksusu. Z ostatniego przegladu oferty obuwniczej skusilabym sie na cos z Kazara czy Venezii, gdzie powiedzmy kozaki kosztuje min. 600 zł.A i tak mam zastrzezenia do jakosci i trwalosci tych butów.Buty za 200-250 zl to niestety ale najczesciej badziew.A tyle wiekszosc Polakow moze na obuwie przeznaczyc biorac pod uwage stan zarobków. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Nikt nie oszalał, takie są prawa rynku. 11.10.10, 09:50 W mojej skali jakosci jest tak: Zara, H&m, benetton a w Pl jeszcze reserved to szmaty. No w benettonie dziecko moge ubrac, siebie nie. Sieciowki konkretne czyli dobre czyli przyzwoita jakosc w przystepnej cenie to Pepe jeans, max&co, timberland, th, la coste, napapijri (gdyby nie oczojebne napisy) grupa max mary. To co wyzej to juz marka I tam moge najwyzej zaszalec, od czasu do czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
nutka07 Re: Nikt nie oszalał, takie są prawa rynku. 10.10.10, 14:58 Widzisz a ja nie wydalabym nawet 10euro na buty, ktore wytrzymuja 2-3 miesiace. Odpowiedz Link Zgłoś
duzeq sueellen - tak tylko na marginesie 11.10.10, 12:27 Vero Moda jest dunska, Orsay niemiecki . Nie, nie czepiam sie, tak tylko mi przewinelo sie przez glowe, jak zobaczylam "polskie sklepy". Wiem, ze moglo to tez oznaczac w jakich sklepach ubieralas sie w PL. Odpowiedz Link Zgłoś
nutka07 Re: Nikt nie oszalał, takie są prawa rynku. 10.10.10, 14:48 Ja na ubrania z Taranko nigdy nie narzekalam. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Nikt nie oszalał, takie są prawa rynku. 11.10.10, 10:17 tAK, ja tez pamietam taranko, monton i CHR, taka firma (chyba polskia ) OMC, Axara, sinequanone (czy jakos tak). Rzeczy mam do tej pory niezniszczone i ladnie to lezy na czlowieku. Do pracy w tym chodzilam. Byl tez Quiosque ale jakosc podupadla. To byly alternatywy do Zary ponad 5 lat temu. Kiedy ostatni raz bylam w najblizszej galerii handlowej w Pl to ciuchow tych wymienionych firm juz nie bylo a na ich miejscu wielki royal collection i ham. Z moich starych ostal sie jedynie solar. Odpowiedz Link Zgłoś
nutka07 Nie ma co zalowac ;) 10.10.10, 17:24 www.onet.tv/gwiazdy-ubieraja-sie-w-sieciowkach,7660069,5,klip.html# zawsze jest jakas alternatywa Odpowiedz Link Zgłoś
19790222x Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 17:35 Na głowe to upadł jeden z drugim cymbałem, co kupuje ciuchy za 150 funtów w zwyż Odpowiedz Link Zgłoś
lonely.stoner Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 20:04 ja mieszkam pare lat w uk i mnie tez zawsze powalaja ceny w polsce, perfumy ktore tu moge kupic za 20-30£ w Polsce sa dobrem luksusowym, za jakies 200 czy 300 zl- przecietnie zarabiajacy czlowiek w Polsce raczej sobie nie kupuje co miesiac nowych tylko raz na pol roku bo to jest duzy wydatek. Ciuchy to samo - kupuje sie wtedy kiedy trzeba, bo zima idzie i trzeba nowa kurtke kupic, a nie tak jak w UK wtedy kiedy sie cos spodoba w sklepie. I to nie chodzi o porownanie cen do zarbkow, ale jak ktos slusznie zauwazyl - te ceny sa w Polsce po prostu sztucznie zawyzane. Z dentysyty korzystam w Polsce - prywatny gabinet, i place ok. 100zl za zrobienie zeba (czyszczenie i plomba) a jakos super. Z fryzjera tylko w UK (chociaz jest drozej) ale mam ulubiona fryzjerke ktora mi swietnie potrafi obciac, czasem w Polsce podcinam tylko konce i zawsze moja fryzrura budzi ogromne zainteresowanie w salonie bo jest tak swietnie scieta to juz po prostu moj wybor- place za to co uwazam za lepsze. Ja mojej mamie wysylam do Polski perfumy, kosmetyki- wszystko takie co tam kosztuje jakas fortune albo jest niedostpene, i mojej mamy na to nie stac. Mnie raczej poraza inna roznica- w UK mlodzi ludzie tak ok.20tki podrozuja po calym swiecie, Europa, Azja, Stany...ok.25rz kupuja swoje pierwsze mieszkanie, ok.30tki sie stabilizuja i zakladaja rodzine, podczas gdy w Polsce ludzie czesto mlodzi o podrozowaniu po calym swiecie moga pomarzyc, czesto po slubie mieszkaja z rodzicami, albo w ogole wielopokoleniowa rodzina mieszka razem i dziadkowie pomagaja finansowo dzieciom i wnukom, zamiast jechac sobie na wakacje zycie, albo jakis cudowny rejs. Odpowiedz Link Zgłoś
abdullah_abdullah Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 10.10.10, 20:15 natomiast w Bangladeszu ... Odpowiedz Link Zgłoś
ya-nek Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 11.10.10, 02:18 No, jezeli to ta sama kurtka za 180 funtow, ktora widzialem w Londynie, to Angole tez sa w rogi waleni. Bo taka sama kurtke w Nowym Jorku widzialem za 120 dolarow. Odpowiedz Link Zgłoś
arturpio Re: w Polsce... czyli - ludzie maja pieniadze 11.10.10, 03:13 "Kurcze, o co chodzi" chodzi o to ze w tym kraju ludzie maja pieniadze a w UK - zbankrutowali.... Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 11.10.10, 08:19 Dlatego ja juz nie chodze po sklepach w Polsce. No, gdybym miala na miejscu jakies galerie handlowe to pewnie by sie wybrala rzucic okiem ale najblizsza galeria jest 50 km od mojej miesciny w Pl wiec mi sie po prostu nie oplaca jechac tylko po to zeby poogladac. A kiedy mieszkalam w Polsce to jezdzilam i kupowalam duzo m.in. . w Solarze. Mam ich ciuchy do tej pory i te klasyczne po kilku sezonach noszenia wygladaja jak nowe. TH we Wloszech to normalna sieciowka ze sredniej polki, podobnie jak timberland, pepe, max&co, i inne sieciowki max mary, zadna tam ekskluzywna marka. A propos Zary to mnie tez dziwi jej fenomen. Dla mnie szmata nawet na najfajniejszej wystawie i podana w najbardziej ekskluzywnej otoczce pozostanie tylko szmata. W zarze nie kupowalam mieszkajac w Polsce, gdzie wybor byl mniejszy to tym bardziej nie bede kupowac mieszkajac poza Pl, gdzie wybor przyprawia o zawrot glowy. A ja w dodatku mieszkam w miescie sredniej wielkosci, ci co mieszkaja w metropoliach nie wiem jak daja rade ogarnac te wszystkie sklepy. Odpowiedz Link Zgłoś
marta_st1 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 11.10.10, 08:54 Co do butów to 300 funtów to 1800 zł więc żadna rewelacja w UK Odpowiedz Link Zgłoś
maguss Re: Ceny i JAKOSC w Polsce... 11.10.10, 10:29 Ja natomiast nie bardzo rozumiem, dlaczego Polki godzą się na jakość z lumpeksu. W polskiej Zarze, H&M, na wieszakach czy na stołach są rozprute ubrania, z powyciąganymi nitkami, czesto bez guzików lub z zepsutym zamkiem, w regularnej cenie. Te same sklepy w Berlinie czy Paryżu mają zupełnie inną jakość ubran! Wyglada na to że najgorszy sort wrzucany jest do Polski bo "Polki kupia wszystko" Odpowiedz Link Zgłoś
m_vivendi Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 11.10.10, 10:36 > Kurcze, o co chodzi? Czy chodzi o sztuczne wykreowanie "ekskluzywnosci"?? Mam w > razenie, ze ktos mocno upadl na glowe. Jak w tym kraju mozna zyc? Nie masz zielonego pojęcia o marketingu i pricingu, za to kłapiesz chapą profesjonalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
havana28 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 11.10.10, 10:39 Nikt tu nie oszalał. Odzież dobra gatunkowo (nie mylić z markową) jest w Polsce najczęsciej dużo tańsza niż np. w UK. To co jest tansze w UK to zazwyczaj zwykły chłam. 2-3 prania i rozlatuje się w rękach. Oczywiście są wyjątki. Bardzo lubie bawełniane koszulki i inne essentials do chodzenia na codzień z Primarku za 2-3f/sztuka. Ale tu też trzeba uważać, bo bawełna bawełnie nie równa i trzeba umieć rozróżniać co będzie się dobrze i trwale nosić, a co po praniu będzie przypominać ściere do podłogi. Aha, ja jestem totalnie brand-blind i rzeczy markowe nie robią na mnie kompletnie żadnego wrażenia jeśli są w stylu, który mi nie odpowiada, z tkanin pośledniej jakości czy w cenie kompletnie nieodpowiedniej do jakości. Te zastrzezenia eliminują praktycznie 100% markowych ciuchów więc róznice w ich cenie miedzy PL a resztą świata kompletnie mi umykają. Odpowiedz Link Zgłoś
papalaya Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 11.10.10, 11:34 po ostatnich zakupach, jakośc ubran sprzedawanych w UK mocno mnie rozczarowała, 10-15 lat temu wchodzac do GAP, River Island czy Next mozna byłobyć pewną, że wyda się trochę pieniędzy, ale kupi zato kupi się coś solidnego teraz to szmatki na 3 razy na które leci tłum wabiony sale'ami Odpowiedz Link Zgłoś
osa551 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 11.10.10, 14:17 Jak w tym kraju mozna zyc? Normalnie, co pewien czas jeździ się na zakupy do Berlina albo Londynu, albo kupuje się w sklepach internetowych. Odpowiedz Link Zgłoś
kamelia04.08.2007 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 21.10.10, 17:48 d.o.s.i.a napisała: > Czy chodzi o sztuczne wykreowanie "ekskluzywnosci"?? Mam w > razenie, ze ktos mocno upadl na glowe. Jak w tym kraju mozna zyc? masz racje, w PL jest drozej jesli chodzi o produkty markowe. W ciuchach damskich lepszych marek sie wprawdzie obecnie nie obracacm, w ogóle w ciuchach babskich, ale jesli chodzi o ubrania czy zabawki dla dzieci to znalazłam wiele przypadków, gdy w PL naciagaja za te sama rzecz co we FRancji. Tez mam wrażenie, ze chodzi o wykreowanie ekskluzywnosci poprzez napompowanie ceny. To co we Francji jest produktem masowym - popularnym, czy dostępnym dla ludu, jesli chodzi o jakosc i cene, to w PL staje się "Francuska marka Okaidi specjalizująca się w wysokiej jakości ubrankach dziecięcych". Tez mi wysoka jakośc - zwykłe, ładne nawet ubrania.... Jeszcze sie podopisuję z przykładami Odpowiedz Link Zgłoś
kamelia04.08.2007 Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 22.10.10, 15:09 podam przykłady z branzy dzieciecej. W zeszłym roku kupowałam młodej na gwiazdke krzesełko uczydełko fishera... We FR w sklepach cena była max. 40 euro, jak sie by skorzystało z promocji, to mozna było upolowac za 31 euro. Na allegro najtansze było za 170 z hakiem, chyba 175 zł (cena wraz z dostawa). Przeliczając, przy ówczesnym kursie euro, w PL było drożej. Kupiłam na allegro, bo zalezało mi by krzesło mówiło po polsku. Klocki lego duplo wielka farma 5649, wczoraj kupiłam w zwykłym sklepie za 40,99 euro, w PL super-, hipertanio na allegro to 212 zł, ewentulanie 214 zł (odbiór osobisty z W-wy). Marka dziecięcych ubrań Okaidi, bluzki bawełaniane z długim rekawem kosztuja bez promocji 10 euro, w niedawno uruchomionym sklepei w galerii Mokotów (W-wa) cena promocyjna 39 zł. Z tymi bluzkami bawełnianymi to jest tak, ze czesto jest jakas promocja, teraz mozna np. kupic druga 30% taniej, a jak poczekam do wyprzedazy po nowym roku, to dobiero ta superoferta w Galerii Mokotów wymieknie (nawet jest w galerii tez bedzie wyprzedaż). No ale jak Okaidi w PL nadyma sie w ten sposób: "Francuska marka Okaidi spe > cjalizująca się w wysokiej jakości ubrankach dziecięcych", to i ceny musi nadmuchać. We Francji to sa na prawde niedrogie ubrania, marka popularna, ubrania maja ładne wzory, jakosc może nie superluks na 10 lat, ale w porządku. Dwa lata temu kupliłam w outlecie factory pod Granadą bluzke bawełniana z krótkim rekawem benettona za 3 euro (trzy euro), wprawdzie sie okazało, ze to rozmiar dzieciecy L na 10 lat, byłam wtedy w czwartym miesiącu ciązy, a bluzka była dobra, zreszta nadal jest, bo ją noszę. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 22.10.10, 16:53 kamelia04.08.2007 napisała: > Klocki lego duplo wielka farma 5649, wczoraj kupiłam w zwykłym sklepie za 40,99 > euro, w PL super-, hipertanio na allegro to 212 zł, ewentulanie 214 zł (odbiór > osobisty z W-wy). Zastanawia mnie po co sprawdzalas owe ceny na allegro skoro wiesz ze u ciebie jest taniej? ? > Dwa lata temu kupliłam w outlecie factory pod Granadą bluzke bawełniana z krótk > im rekawem benettona za 3 euro (trzy euro), wprawdzie sie okazało, ze to rozmia > r dzieciecy L na 10 lat, byłam wtedy w czwartym miesiącu ciązy, a bluzka była d > obra, zreszta nadal jest, bo ją noszę. Serio pamietasz cene jakiejs bluzki na outlecie sprzed 2 lat? ? Bo wiesz...albo to byla jakas super, hiper okazja (no musiala byc okazja, bluzka dziecinna w koncu) ktora sie zwykle nie zdarza i tak ci sie wyryla w pamieci, albo rzeczy kupujesz bardzo rzadko stad ta pamiec ostatniej rzeczy jaka nabylas Odpowiedz Link Zgłoś
shellerka Re: Ceny w Polsce... czyli, kto tu oszalal? 22.10.10, 17:34 jezu, wezcie przestancie dyskutowac z hanalui, bo to do niczego nie prowadzi. hanalui idzie do pierwszego lepszego sklepu i placi tyle ile jej powiedza ze ma zaplacic. nieważne, czy przepłaci 100 czy 10 zł. ona ma to w d..pie i dobrze. niech jej na zdrowie wyjdzie. Odpowiedz Link Zgłoś