14.07.05, 00:29
Nie znałam mojego ojca przez 16 lat- widziałam go raptem parę razy, ale gdy
zmarła moja mama pozostał mi tylko on. Nie jest ideałaem, ale odkryłam, ze
moja mama mocno przesadziła z jego wadami.
Mój mąz jest cudownym ojcem i nie wiem jak swiadomie możecie pozbawiać swoje
dzieci najważniejszej osoby w ich życiu...
Obserwuj wątek
    • madziaa26 Re: tata 14.07.05, 07:54
      Wlasnie,Twoj maz.To ze Ty dobrze trafilas nie znaczy ze kazda z nas miala to
      szczescie.Ja np mam Tatusia najcudowniejszego na swiecie,ale ojciec mego
      dziecka...brak slow.Nie bede "wpychac"na sile dziecka w jego ramiona,bo on
      poprostu tego nie chce,rozmawialam z nim,tlumaczylam jak malemu dziecku,ale on
      i tak tego nie rozumie.Jego gadki typu"ja go nie chcialem,kazesz mi placic za
      swoje decyzje,nie rusza mnie nic co pochodzi od ciebie" mowia same za
      siebie.Moj syn z moich ust zlego slowa o ojcu nie uslyszy,pomimo tego ze dla
      mnie ten pan zmarnowal kawal zycia,sam sobie kiedys wyrobi o nim zdanie.I nie
      zgodze sie zeby on mial wladze rodzicielska,bo absolutnie nie chodzi mu o dobro
      dziecka,synem chce walczyc ze mna,co wyraznie dal mi do zrozumienia.
    • kotka.na.dachu Re: tata 14.07.05, 08:14
      Jest wielu tatusiów. Jeden kocha dziecko od chwili jego poczęcia. Drugi
      pokochuje dziecko, jak tylko zobaczy. Inny zaczyna kochać dziecko, gdy jest już
      dorosłe. Są też tacy, którzy chcą, aby matka wychowała dziecko, a on na starość
      będzie dla niego dobrym, żeby mi dziecko nad grobem pomogło...
      Jednakże znam wielu ojców, którzy po prostu nie chcą dzieci. Ich ojcostwo
      kończy się w momencie prokreacji.

      Charakter człowieka zmienia się ponoć co 7 lat... Może więc niektóre z nas
      powinny poczekać dłużej, aby coś grzmotnęło ojca w głowę i żeby zrozumiał, co
      stracił i zaczął rehabilitację stosunków? Przykładów jest wiele wink
    • pelaga Re: tata 14.07.05, 08:33
      > nie wiem jak swiadomie możecie pozbawiać swoje
      > dzieci najważniejszej osoby w ich życiu...

      A ktora z nas swiadomie pozbawia? Bo ja jakos sie nie poczuwam do swiadomego
      pozbawiania dziecka najwazniejszej osoby w jego zyciu (wedlug Ciebie - ojca).
      Pomijam juz, ze najwazniejsza osoba w zyciu mojego dziecka jestem JA, bo to ja
      go wychowuje i jestem z nim na codzien, ja zmagam sie z jego klopotami i cisze
      z sukcesow. Ojciec wylogowal sie z ukladu ze swojej woli i na wlasne zyczenie.
      No i faktycznie Twoja matka NA APEWNO przesadzila z wadami Twojego ojca. To
      musi byc wspanialy czlowiek, skoro przez 16 lat mial Cie w ... nosie. Na pewno
      nalezy mu sie medal za to, ze w sytuacji, kiedy zostalas zupelnie sama na
      swiecie nie kopnal Cie tylek.
      Nigdy nie przestanie mnie zadziwiac zdolnosc wybaczania dzieci z rozbitych
      rodzin/domow dziecka swoim marnotrawnym rodzicom (ojcom/matkom), ktorych
      jedynaa zasluga bylo doprowadzenie do zaplodnienia/narodzenia sie dziecka.
      • tataadriana Re: tata 14.07.05, 09:44
        Oczywiście wszystkie mamy nieświadomie pozbawiają dziecko kontaktu z drugim
        rodzicem. śmiem twierdzić że tylko Ty robisz to świadomie. twoja "JA" będące
        najważniejszą osobą dla dziecka nie mogłoby znieść, że jest jeszcze ktoś, kogo
        Twoje dziecko może uważać za rodzica. wspaniałe to i oczywiście uzasadnione. w
        sumie nie dziwie się , że samotnie wychowujesz dziecko. z tak potężnym "JA"
        nawet mojej skromnej osobie jest trudno wytłumaczyć najprostsze sprawy.
        zapewne jesteś też WSPANIAŁĄ matką smile boki można ze śmiechu zrywać. i ubolewać
        nad NAPEWNO wspaniałymi cechami jakie przejawiasz jako matka. ze swoim
        najważniejszym "JA". lub "EGO". smile
        pzdr
        • kotka.na.dachu Re: tata 14.07.05, 10:18
          tataadriana napisał:

          > Oczywiście wszystkie mamy nieświadomie pozbawiają dziecko kontaktu z drugim
          > rodzicem. śmiem twierdzić że tylko Ty robisz to świadomie. twoja "JA" będące
          > najważniejszą osobą dla dziecka nie mogłoby znieść, że jest jeszcze ktoś,
          kogo
          > Twoje dziecko może uważać za rodzica. wspaniałe to i oczywiście uzasadnione.
          w
          > sumie nie dziwie się , że samotnie wychowujesz dziecko. z tak potężnym "JA"
          > nawet mojej skromnej osobie jest trudno wytłumaczyć najprostsze sprawy.
          > zapewne jesteś też WSPANIAŁĄ matką smile boki można ze śmiechu zrywać. i
          ubolewać
          > nad NAPEWNO wspaniałymi cechami jakie przejawiasz jako matka. ze swoim
          > najważniejszym "JA". lub "EGO". smile

          Upewnij się zanim o kimś wydasz taki osąd. W tym przypadku trafiłeś
          koszmarnie... daleko poza tarczę.
          • tataadriana Re: tata 14.07.05, 10:40
            kotka.... nie sądzę. czytając nie tylko ten post WSPANIAŁEJ mamy myślę , że się
            nie mylę. tym razem. i to delikatnie smile szkoda, taka super MAMA, a tak
            nieładnie o ojcach potrafi napisać. zresztą nie chce mi się dyskutować na temat
            pelagi. zdanie mam wyrobione, przekonanych inaczej nie przekonam. to tyle. :}
            a czy jej dziecko kiedyś nie powie, że przesadziła z negatywnym określaniem
            ojca? być może nie. zależy jak będzie je wychowywać.
            pzdr
            • pelaga Re: tata 14.07.05, 10:48
              > a czy jej dziecko kiedyś nie powie, że przesadziła z negatywnym określaniem
              > ojca?

              Nie sadze. Bo ja staram sie dziecku nie opowiadac jakim palantem jest jego
              ojciec. Wystarczy, ze sobie poulewam jadu na walczacych o prawa, zapominajacych
              o obowiazkach ojcach wink
              • tataadriana Re: tata 14.07.05, 11:42
                > Nie sadze. Bo ja staram sie dziecku nie opowiadac jakim palantem jest jego
                > ojciec. Wystarczy, ze sobie poulewam jadu na walczacych o prawa,
                zapominajacych
                >
                > o obowiazkach ojcach wink

                sama sobie zaprzeczasz. własnie opowiadasz o swoim eks. myslisz , że na
                przykład dziecko twoje tego kiedyśnie przeczyta? albo że ktoś uwierzy że
                inaczej piszesz o swoim eks tutaj lub gdziekolwiek indziej a inaczej opowiadasz
                dziecku? hahaha
                na marginesie jeśli pijesz do mnie tekst: nie muszę walczyć o swoje prawa czy
                prawa dziecka do kontaktów. posiadam je w pełni smile i moje dziecko też. nawet
                nie zapominam o swoich obowiązkach, czym muszę ciebie zmartwić smile
                pzdr
                • virtual_moth Re: tata 14.07.05, 11:49
                  tataadriana napisał:

                  > nie muszę walczyć o swoje prawa czy
                  > prawa dziecka do kontaktów. posiadam je w pełni smile i moje dziecko też. nawet
                  > nie zapominam o swoich obowiązkach, czym muszę ciebie zmartwić smile

                  Tatoadriana. Podajesz link do swojej strony, której jednym z działów jest
                  strona o Twoim dziecku. Jak dotąd NADAL pusta i "w przygotowaniu". Mam
                  propozycję: albo nie podawaj tego linka pod postami mówiącymi o Twoim
                  zaangażowaniu w ojcostwo, albo w końcu uzupełnij stronę, bo nie świadczy ona o
                  Tobie najlepiej.
                  • tataadriana Re: tata 14.07.05, 16:22
                    przykro mi nadal że jest pusta. ale musi być wyjątkowa, dlatego czekam na
                    natchnienie smile poza tym instnieją względy natury formalnej, o których zapewne
                    nie masz pojęcia i które trzeba uwzględnić, żeby nikt później się nie czepiał smile
                    proponuję cierpliwie zaglądać i czekać. wszystko zresztą jest w przebudowie,
                    ale zapraszam smilesmile
                    pzdr
                • burza4 Re: tata 14.07.05, 11:56
                  mam nadzieję, że Pelaga mi wybaczy komentarz w jej sprawiesmile

                  myślę, że dziecko Pelagi kiedyś dojrzeje do podobnych wniosków. Na razie to
                  Peladze skóra cierpnie, kiedy dziecko stara się nawiązać kontakt z tatusiem, bo
                  za każdym razem widzi to samo - buzię dziecka, które tatuś spuścił na drzewo
                  ODMAWIAJĄC kontaktu, bo nie ma czasu. Dziecko już teraz widzi, że tłumaczenia
                  ojca nie trzymają się kupy, jednak nadal próbuje, wciąż ma nadzieję że coś dla
                  ojca znaczy, szkoda tylko że się za każdym razem rozczarowuje.

                  I myślę, że określenie "palant" jest eufemizmem w tym przypadku - i bynajmniej
                  nie o wysokość alimentów tu chodzi.
                • pelaga Re: tata 14.07.05, 12:41

                  > sama sobie zaprzeczasz. własnie opowiadasz o swoim eks

                  Przeczytaj moze jeszcze raz moj post, a dojrzysz tam wyraz, bardzo wazny, ktory
                  ominales.
                  A dziecku o exie WCALE nie opowiadam, nie widze takiej potrzeby. Czasami musze
                  odpowiedziec na jakies pytanie.

                  > nawet
                  > nie zapominam o swoich obowiązkach, czym muszę ciebie zmartwić smile

                  A niby co ma mnie martwic? Ze masz obowiazki i wydaje ci sie, ze je spelniasz?
                  A spelniaj jak najlepiej. Im wiecej szczesliwych dzieci tym lepiej. Mnie takie
                  cos nie zmartwi raczej.
                  A ze z twoja nienawiscia do ex jakos nie wierze w jakakolwiek twoja pomoc twoja
                  jej, no nie wierze i nie uwierze.
                  • tataadriana Re: tata 14.07.05, 16:26
                    "Bo ja staram sie dziecku nie opowiadac jakim palantem jest jego
                    ojciec."
                    przeczytaj uważnie to zdanie. samo o tym świadczy że jednak opowiadasz.
                    chyba że nie myślisz jak piszesz smile co może świadczyć że nie tylko blondynki
                    mają niewielki rozum smile:smile)
                    • pelaga Re: tata 15.07.05, 07:12
                      > przeczytaj uważnie to zdanie. samo o tym świadczy że jednak opowiadasz.

                      Twoja "logika" mnie oslabia. Powinienes zmienic psychoanalityka, o ten cie
                      oklamuje.
                      • tataadriana Re: tata 15.07.05, 13:40
                        nic nie poradzę na to, że nie rozumiesz tego co piszesz sad
                        i proszę cię abyś swoje niskie inwektywy kierowała gdzie indziej i do kogo
                        innego, bo mnie to nie śmieszy, być może kogoś czytającego twoje posty to bawi,
                        ale uważam że świadczy o twoim przyziemnym poziomie intelektualnym.
                        pzdr
                        • pelaga Re: tata 15.07.05, 14:17
                          Przeczytaj swoj post i wiele innych pelnych inwektyw, skierowanych do mnie.
                          Nie chcesz byc tak traktowany? Nie traktuj tak innych. PROSTE!
                  • e_r_i_n Re: tata 15.07.05, 09:16
                    pelaga napisała:

                    > A dziecku o exie WCALE nie opowiadam, nie widze takiej potrzeby. Czasami
                    > musze odpowiedziec na jakies pytanie.

                    "Tylko mały procent naszych emocji i komunkoatow przyjomowany jest przez
                    słowa.. Reszta to mimka , głos , i ...wyczucie . Uweirze jesli sei kogos
                    nienawidzi nie mozna tego ukryc- nawety jesli sie o nim nie mowi... "

                    Autor: megan58, źródło: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
                    f=14479&w=26206692&a=26333557

                    • kotka.na.dachu Re: tata 15.07.05, 09:21
                      e_r_i_n napisała:

                      > "Tylko mały procent naszych emocji i komunkoatow przyjomowany jest przez
                      > słowa.. Reszta to mimka , głos , i ...wyczucie . Uweirze jesli sei kogos
                      > nienawidzi nie mozna tego ukryc- nawety jesli sie o nim nie mowi... "
                      >
                      Można to ominąć. Ja po prostu nie mówię o byłym. Nic. Dzieci nie pytają, ja
                      nie mówię. Przychodzi dzień wizyty - daję mu dzieci na kilka godzin, później
                      odbieram. Uzgodniliśmy, że dla dobra dzieci nie będziemy ze sobą rozmawiać i
                      tyle. wink))
                      • e_r_i_n Re: tata 15.07.05, 09:24
                        Z zacytowanego postu Megan wynika, ze nawet jesli sie nie mowi o kims,
                        to nienawisci do tej osoby nie da sie ukryc.
                        Ja uwazam tak jak Ty - ale chcialam pokazac Peladze, ze nawet osoby 'z tej
                        samej strony barykady' twierdza, ze nie da sie nie przekazac swoich negatywnych
                        emocji dziecku.
                        • pelaga Re: tata 15.07.05, 09:30
                          Chcialas sie przyczepic Droga Domali. Ja nie ze wszystkim pogladami osob z tej
                          samej strony barykady musze sie zgadzac i czesto sie nie zgadzam.
                    • pelaga Re: tata 15.07.05, 09:28
                      MOJA nienawisc do exa nie musi byc jednoznaczna i w moim przypadku nie jest z
                      nienawiscia DZIECKA do ojca. Ja OTWARCIE mowie mojemu dziecku, ze nie umiem sie
                      dogadac z jego ojcem, ze sie nie lubimy (jesli pyta oczywiscie, nie powtarzam
                      mu tego codziennie), co nie znaczy, ze Mlody musi podzialac moje uczucia. Nie
                      podziala ich, zebrze o kontakty (ostatnio telefonicznie o wakacje, ale tatus
                      pracuje i dzieckiem nowym sie zajmuje wiec odmowil), a to podwaza teorie, ze
                      moje nastawienie przekazuje dziecku.
                      Sceptycznie podchodze do niektorych psychologicznych wywodow. Szczegolnie, ze
                      nawet nastawiane przeciwko ktoremus rodzicowi dzieci potrafia myslec i odczuwac
                      SAMODZIELNIE. Poza tym dzieci cechuja sie niesamowita umiejetnoscia wybaczania
                      sq...stwa rodzicow, co dokladnie obeserwuje we wlasnym domu.
                      • anetina Re: tata 15.07.05, 09:31
                        pelaga napisała:

                        > Sceptycznie podchodze do niektorych psychologicznych wywodow. Szczegolnie, ze
                        > nawet nastawiane przeciwko ktoremus rodzicowi dzieci potrafia myslec i
                        odczuwac
                        >
                        > SAMODZIELNIE. Poza tym dzieci cechuja sie niesamowita umiejetnoscia
                        wybaczania
                        > sq...stwa rodzicow, co dokladnie obeserwuje we wlasnym domu.


                        Pelaga, tego się właśnie najbardziej boję, że dziecko wybaczy nawet największe
                        błędy
                        mam na to przykłądy w dalszej rodzinie
                        to jest tylko życie
                        • e_r_i_n Re: tata 15.07.05, 09:42
                          anetina napisała:

                          > Pelaga, tego się właśnie najbardziej boję, że dziecko wybaczy nawet
                          > największe błędy

                          A dlaczego Anetino sie tego boisz? Jesli wybaczy i bedzie lepiej, to chyba
                          tylko dobrze dla dziecka, a wiec i dla Ciebie.
                            • anetina Re: tata 15.07.05, 09:48
                              Pelaga, z jednej strony chciałabym mimo wszystko, żeby Mały miał jakiś porządny
                              kontakt z ojcem
                              ale czasami jak słucham Was, to cieszę się, że mam zdrowy układ w domu
                          • anetina Re: tata 15.07.05, 09:46
                            właściwie źle to napisałam
                            chodzi mi o to, że matka wychowuje dziecko całe życie
                            a tu raptem przychodzi ojciec i w oczach dziecka jest naj
                            • kotka.na.dachu Re: tata 15.07.05, 10:02
                              anetina napisała:

                              > właściwie źle to napisałam
                              > chodzi mi o to, że matka wychowuje dziecko całe życie
                              > a tu raptem przychodzi ojciec i w oczach dziecka jest naj
                              >
                              Może tak być.
                              Moje dzieci mają w miarę poprawne kontakty z ojcem. Niestety, ale ten już 2-
                              latkowi prał mózg, że on jest dobry i pozwala dziecku na wszystko, a matka jest
                              tą niedobrą - surową. Fakt, że jestem czasem surową jest chyba uzasadniony? W
                              końcu muszę być dla 2 dzieci matką i ojcem.
                              • anetina Re: tata 15.07.05, 10:05
                                dlatego właśnie boję się tego w przypadku kontaktów z eksem, że ojciec pozwala
                                na wszystko, więc tata jest super, dziecko chce z nim mieszkać
                                matka gania do sprzątania, marudzi, wychowuje - więc jest niedobra
                                  • kotka.na.dachu Re: tata 15.07.05, 10:19
                                    anetina napisała:

                                    > tata kupi wszystko na spacerze - jest ok
                                    > a mamę czasami nie stać - więc też jest niedobra
                                    >
                                    Mój akurat już nie kupuje.

                                    Poza tym kwestia kupowania sprowadziłaby się do szablonu: tata kupi, a mama się
                                    zaopiekuje. Później dusiłyby go dzieci o kasę.
                                    Mój za dużo książek o manipulowaniu przeczytał, żeby dać się tak wrobić. Nie
                                    lubi rozdawać pieniędzy. Woli wydać je właściwie - na własne przyjemności. wink)
                      • e_r_i_n Re: tata 15.07.05, 09:32
                        Pelago, ale to nie z moim pogladem tutaj dyskutujesz smile

                        Ja tez uwazam, ze stosunki doroslych to jedno, uklady dorosly - dziecko
                        to drugie. Ciekawa tylko jestem, czy Megan swoje zacytowane zdanie stosuje
                        do wszystkich (a wiec i teoretycznie do Ciebie).
                        • megan58 Re: tata 18.07.05, 08:47
                          ERIN - Ja i Pelaga to nie jedna ososba. Nawet Fak ze obie same wychowujemy
                          dziecko nis esprawai ze MUSIMY miec jednakowe poglady na wiele kwesti .
                          Nie bedziemy zawsze jednako wszystkiego oceniac.. Widzisz to nas rozni od np
                          Cibie i MIkawi - potrafimy myslec samodzielnie.
                          • e_r_i_n Re: tata 18.07.05, 08:58
                            megan58 napisała:

                            > Widzisz to nas rozni od np Cibie i MIkawi - potrafimy myslec samodzielnie.


                            Bo Wy jestescie samodzielne mamy, my tylko macochy smile
                            • megan58 Re: tata 18.07.05, 09:01
                              Czyjego przemyslenia???
                              Przeciez Pelaga wyraznie napisała ze nie ukrywa relacji i własnych pogladow. I
                              tak ciezko zrozumiec zemozemy miec rozne???

                              I jeszcze jesli bede chciała gdzies napisac swoj poglad na pewno to zrobie. Nie
                              potrzebuje Twojw - wyrywkowej... pomocy.

                              Dlatego mysle , ze pwonnas głosic własne poglady ... jesli potrafidsz i masz
                              odwage.
                        • megan58 Re: tata 18.07.05, 08:52
                          A i jeszcze jak zwykle nie zrozumiąłąs całosci pogladow przez mnie
                          reprezentowanych tylko jak zwykle wysiełac cześc i manipulujesz nimi.

                          Ja tez uwazam ze stosunki dorosłych to jedno a stosunki do dzici to drugi
                          jednakrze uwazam ze nie da sie ukryc jedengo przed drugim .. .
                          To jest moj poglad.
                          • e_r_i_n Re: tata 18.07.05, 08:57
                            megan58 napisała:

                            > Ja tez uwazam ze stosunki dorosłych to jedno a stosunki do dzici to drugi
                            > jednakrze uwazam ze nie da sie ukryc jedengo przed drugim .. .
                            > To jest moj poglad.

                            Skoro tak, to zdecydowanie dobrze, ze wkleiłam ten post - dla przemyslenia.
            • kotka.na.dachu Re: tata 14.07.05, 11:26
              Musisz mieć w sobie dużo nienawici do kobiet. Żal mi takich ludzi.
              Inaczej byś mówił, gdybyś choć raz postawił się w sytuacji jednej z nas.

              Chciałabym, aby ojcowie wywiązywali się z obowiązków rodzicielskich nie tylko
              na pokaz.
              • tataadriana Re: tata 14.07.05, 11:45
                kotka smile do kobiet nie czuje nienawiści. nawet je lubię. niektóre bardziej,
                inne tylko mniej. w zależności głównie od urody smilesmile
                pzdr
                • kotka.na.dachu Re: tata 14.07.05, 12:34
                  tataadriana napisał:

                  > kotka smile do kobiet nie czuje nienawiści. nawet je lubię. niektóre bardziej,
                  > inne tylko mniej. w zależności głównie od urody smilesmile

                  Patrząc na piękne ciało kobiety mało który czuje do niej odrazę (poza
                  kochającymi inaczej).
                  Czyżbyś teraz nie brał pod uwagę intelektu kobiet? Czy lepiej być z piękną
                  kobietą, która nie wszystko do końca pojmuje? Szkoda gadać.
                    • kotka.na.dachu Re: tata 14.07.05, 13:56
                      pelaga napisała:

                      > Kotka smile)) To Ty nie wiedzialas, ze mezczyzni wola glupie kobiety zeby czuc
                      sie
                      >
                      > przy nich dobrze??? wink))


                      Chyba żeby się dowartościować, że są tacy mądrzy! smile)
                    • tataadriana Re: tata 14.07.05, 16:29
                      ciekawe co jest miarą głupoty u kobiet wg ciebie? to że nie potrafi
                      samodzielnie wychowywać dziecka i potrzebuje do tego jego ojca? smile
                      • anetina Re: tata 15.07.05, 09:01
                        tataadriana napisał:

                        > ciekawe co jest miarą głupoty u kobiet wg ciebie? to że nie potrafi
                        > samodzielnie wychowywać dziecka i potrzebuje do tego jego ojca? smile


                        mnie się jakoś wydaje, że dziecko robi się we dwójkę
                        w związku z tym wychowuje się wspólnie, tak samo jak i finanse dzieli się na pół

                        czy ja źle myślę ???????
                      • kotka.na.dachu Re: tata 15.07.05, 09:05
                        tataadriana napisał:

                        > ciekawe co jest miarą głupoty u kobiet wg ciebie? to że nie potrafi
                        > samodzielnie wychowywać dziecka i potrzebuje do tego jego ojca? smile

                        Pozwolę sobie na to odpowiedzieć. smile

                        Są kobiety żyjące we własnym świecie, z którego wyciąga na chwilę słowo "jak ty
                        ślicznie dziś wyglądasz"... i dają się później omotać jakiemuś cwaniaczkowi,
                        który zabawi się nią a później ją pozostawi "bo o czym z nią rozmawiać"...
        • pelaga Re: tata 14.07.05, 10:44
          > Oczywiście wszystkie mamy nieświadomie pozbawiają dziecko kontaktu z drugim
          > rodzicem.

          Bzdura!

          > śmiem twierdzić że tylko Ty robisz to świadomie.

          Ciekawe na podstawie czego. Moze nie smiej wiec mnie oskarzac, skoro nawet nie
          masz ochoty zaponac sie z moja historia.

          > boki można ze śmiechu zrywać

          To zrywaj, nie zaluj sobie.

          > w
          > sumie nie dziwie się , że samotnie wychowujesz dziecko. z tak potężnym "JA"

          Ja je wychowuje SAMODZIELNIE, samotna nie bywam. NIGDZIE nie napisalam, ze
          jestem samotna. Samodzielna matka zostaje sie juz na cale zycie, nawet jesli
          stworzy sie rodzine "mieszana" to dziecko pozostanie juz tylko moje.

          Ale nie dziwie sie, ze twoja ex moze nie miec ochoty cie ogladac, z takim twoim
          podejsciem i wybujalym pojeciem o prawach ojca, nie ma sie jej co dziwic.
          Nie sadze, zeby wiele exi robilo problemy ojcom, ktorzy CHCA spelniac OBOWIAZKI
          ojca, a nie jedynie walcza o SWOJE prawa, majac gebe pelna frazesow na temat
          dobra dziecka.
          I widze, ze jednak tatuskow bardziej od pokrzywdzonych, nieporadnych,
          samodzielnych mam denerwuja te dobrze sobie radzace bez exow, twardo stapajace
          po ziemi, potafiace zapewnic swoim dzieciom dobre zycie.

          I rada dla samodzielnych mam, ktore nie chca miec walczacego o prawa exa!!!!!!!!
          Nie zabraniajacie konatktow, to dziala najlepiej na panow, sami z nich
          rezygnuja wtedy. Zabranianie kontaktow rodzi kolejnego walczacego tatuska,
          ktory dobro dziecka ma gleboko w powazaniu a chodzi mu jedynie o zatrucie zycia
          swojej ex.
          • virtual_moth Re: tata 14.07.05, 10:56
            pelaga napisała:

            > Nie zabraniajacie konatktow, to dziala najlepiej na panow, sami z nich
            > rezygnuja wtedy.

            FAKT niezaprzeczalny. Efektem ubocznym takiego działania jest jednak często
            wysuwanie przez tatusiów zarzutów, że utrudniamy im kontakty. Paradoks? Nie -
            po prostu jakoś muszą usprawiedliwić przed sobą i innymi że mają w d... swoje
            dziecko.
            • tataadriana Re: tata 14.07.05, 11:49
              virtual_moth napisała:

              > pelaga napisała:
              >
              > > Nie zabraniajacie konatktow, to dziala najlepiej na panow, sami z nich
              > > rezygnuja wtedy.
              >
              > FAKT niezaprzeczalny. Efektem ubocznym takiego działania jest jednak często
              > wysuwanie przez tatusiów zarzutów, że utrudniamy im kontakty. Paradoks? Nie -
              > po prostu jakoś muszą usprawiedliwić przed sobą i innymi że mają w d... swoje
              > dziecko.

              NIEPRAWDA. TO CHYBA TYLKO SPOKTAŁO WAS I WYSZŁO W WASZYM PRZYPADKU. I NAPEWNO
              SPOTYKANE JEST O WIELE RZADZIEJ NIŻ SYTUACJE, GDY MATKA ZABRANIA KONTAKTÓW
              DZIECKA Z DRUGIM RODZICEM. I JESZCZE MA PÓŹNIEJ PRETENSJE DO CAŁEGO ŚWIATA.
              pzdr
              • virtual_moth Re: tata 14.07.05, 11:56
                tataadriana napisał:

                > NIEPRAWDA. TO CHYBA TYLKO SPOKTAŁO WAS I WYSZŁO W WASZYM PRZYPADKU. I NAPEWNO
                > SPOTYKANE JEST O WIELE RZADZIEJ NIŻ SYTUACJE, GDY MATKA ZABRANIA KONTAKTÓW
                > DZIECKA Z DRUGIM RODZICEM. I JESZCZE MA PÓŹNIEJ PRETENSJE DO CAŁEGO ŚWIATA.
                > pzdr

                Ja nie wiem które sytuacje zdarzają się rzadzej, a które częsciej. Denerwują
                mnie zarówno przypadki "mamuś właścicielek" takich jak np. niejaka tsunami5,
                jak też przypadki tatusiów "walczących o prawa". Na podstawie własnych
                obserwacji wnioskuję tylko, że czasami zdarza się (nie wiem czy rzadko, czy
                często), że tatusiowie swoje marne ojcostwo próbują usprawiedliwić
                tzw. "utrudnianiem kontaktów". Skoro to nie dotyczy ani ciebie, ani twoich
                znajomych, to o co ci chodzi? Chyba że uderzyłam w stół...
                • tataadriana Re: tata 14.07.05, 12:05
                  sytuacje mogą się zdarzać różne. i każdy może się spotykać raz z takimi raz z
                  innymi. ja natomiast próbuję korygować moim i zdaniem oszołomskie opinie osób
                  mających według swojego własnego JA absolutnie zdecydowaną rację. zwłaszcza w
                  kwestii "instruowania" dziecka, jaki jest "to" jego własny ojciec. z czym
                  walczę jeszcze we własnym przypadku, kiedy to adrian mi mówi wprost że mama mu
                  zabrania mówić mu do mnie "tata". mimo że nie mam już problemów z kontaktami.
                  ale dziecko ponoć ma dostawać lanie jak tak powie w obecności matki. i to jest
                  właśnie przykład "EGO" matki. przykładów mógłbym mnożyć. ale po co? każdy widzi
                  swoją własną rację.
                  pzdr
                  • virtual_moth Re: tata 14.07.05, 12:17
                    tataadriana napisał:

                    że mama mu
                    > zabrania mówić mu do mnie "tata". mimo że nie mam już problemów z kontaktami.
                    > ale dziecko ponoć ma dostawać lanie jak tak powie w obecności matki. i to
                    jest
                    > właśnie przykład "EGO" matki. przykładów mógłbym mnożyć. ale po co? każdy
                    widzi
                    >
                    > swoją własną rację.

                    Wiesz, ja swoją własną rację mam tylko odnośnie MOJEJ sytuacji. Jeśli chodzi o
                    twoją, to nie mówi ona o niczym innym jak o tym, że istnieją ludzie i parapety,
                    a nie o tym, że skoro TY masz taką ex, to pewnie większość jest taka.

                    >
          • tataadriana Re: tata 14.07.05, 12:10
            moim zdaniem twój eks sam od ciebie uciekł smile obojętnie jak było, ja bym tak
            postąpił. z całym szacunkiem jeśli dostajesz jakiekolwiek środki na wychowanie
            dziecka, czy to jako alimenty, czy inną pomoc publiczną, samodzielnie nie
            wychowujesz dziecka.
            osoby które znam i chcę znać nie walczą o swoje prawa by się nimi wycierać w
            dobro dziecko, ale o prawo do wychowania i kontaktów z dzieckiem.
            pzdr
            • megan58 Re: tata 14.07.05, 12:15
              Zawsze zastanawiał mnie jeden fakt. Facet ucieka - bo kobieta zła i nidobra
              jest. Ale z całym spokojem nie zabiera ze soba dziecka, ktore tak "kocha" i
              zostawia to dziecko z ta zła kobieta..

              Ja nie odeszłabym zostawiajc dziecko z człowiekiem ktorego uwazam za złego i
              tylko nie pisz mi banalukow , ze dziecka zabrac nie mogł.. mOGŁ TAK SAM JAK
              ZOSTAWIC .
              I skoro kobieta moze zabrac dziecko to i facte.. Ale oni jak odchodza to jakos
              dziwnie sa skupieni na sobie...
              • virtual_moth Re: tata 14.07.05, 12:20
                megan58 napisała:

                > Zawsze zastanawiał mnie jeden fakt. Facet ucieka - bo kobieta zła i nidobra
                > jest. Ale z całym spokojem nie zabiera ze soba dziecka, ktore tak "kocha" i
                > zostawia to dziecko z ta zła kobieta..

                Właśnie. Jak Tataadriana mógł pozwolić babie, która A) rozwaliła rodzinę (sama
                odeszła), B) jest niezrównoważona emocjonalnie (nie pozwala do ojca mówić
                tato), a więc jak on mógł pozwoilć JEJ zabrać dziecko?
                Pewnie w pracy byłwink
                • tataadriana Re: tata 14.07.05, 12:24
                  > Właśnie. Jak Tataadriana mógł pozwolić babie, która A) rozwaliła rodzinę
                  (sama
                  > odeszła), B) jest niezrównoważona emocjonalnie (nie pozwala do ojca mówić
                  > tato), a więc jak on mógł pozwoilć JEJ zabrać dziecko?
                  > Pewnie w pracy byłwink

                  niestety nie. najbardziej oddana matkom instytucja tak zdecydowała smile nazywana
                  czasami Sądem Rodzinnym smile chyba z przekory smilesmile
                  pzdr
                  • megan58 Re: tata 14.07.05, 12:28
                    To rozumie - do wyroku sadu dziecko mieszkało z Toba????
                    Ja do sprawy bym nie zostawiła dziecka - ani przez jeden dzien - zebym miała za
                    to do ciupy trafic. Jesli ktos zły i moze krzywdzic to spac spojonie bym nie
                    mogła
                    Zreszzta jak wyrok niedobry to nie znaczy koniec...
                • tataadriana Re: tata 14.07.05, 12:27
                  ale po cichu liczę , że dziecko samo zdecyduje z kim chce być, co już po mału
                  się przewraca smile oczywiście w moją stronę. co prawda długotrwałe może to być,
                  ale się chyba opłaci smilesmile
                  pzdr
                  • megan58 Re: tata 14.07.05, 12:30
                    Ja dalej nie rozumim - to jest z kobietaktora je krzywdzi bo zła i ty
                    zamierzasz czeka za dziecko podrsnie i samo sie z tym upora???
                    Mozesz zansac - myslac ze to dziecko jest tak krzywdzone - w koncu to taka ZŁA
                    kobieta...
                    Skoro ty nie mogłes z nia wytrztamc to co musi przechodzic to dziecko i ty tak
                    spokjnie czekasz???
                    • tataadriana Re: tata 14.07.05, 16:32
                      nigdzie nie stwierdziłem że ona jest złą kobietą czy matką. to twój własny
                      wniosek z którym się nie zgadzam. natomiast to że niewłaściwie postępuje - to
                      już może być móje zdanie. i tyle . smile
                      a czy mogę z tym zasnąć- nie musisz się o to chyba martwić.
                      • pelaga Re: tata 15.07.05, 09:19
                        Czyli jest swietna matka, tylko zle postepuje??????????
                        Bo jak jest swietna matka, to dziala dla dobra dziecka. Wiec jest nia? Czy nie?
                        Gdzies chyba czytalam, jak pisales, ze krzywdzi dziecko, bo nie idzie ci we
                        wszystkim na reke.
                        A moze tylko trzeba sie teraz wycofac z oskazania, zeby nie wyszlo, ze wlasne
                        dziecko w zlych rekach sie pozostawilo, aby na plaze spokojnie "w luksusie
                        wolnosci" chadzac?
                  • kotka.na.dachu Re: tata 15.07.05, 10:50
                    tataadriana napisał:

                    > ale po cichu liczę , że dziecko samo zdecyduje z kim chce być, co już po mału
                    > się przewraca smile oczywiście w moją stronę. co prawda długotrwałe może to być,
                    > ale się chyba opłaci smilesmile

                    No to widzę jaki tata jesteś - niech matka chowa, a ja po cichu będę buntował.
                    Żygać się chce. Zastanów się nad swoją moralnością (jeśli taką masz). Kurczę,
                    kobieta żyły sobie wypruwa żeby dziecko było zdrowe, najedzone, czyste,
                    zadbane, później - żeby się dobrze uczyło itp.
                    Później wkracza tatulek - na gotowe. Mąci w głowie dziecku i jest najlepszy! A
                    gdzie teraz jest ojciec? Poza paroma godzinami w tygodniu - na baseniku, w
                    knajpie z kolegami i gdzie tylko zechce.
                    Równaj tu samodzielne wychowywanie dziecka z kawalerskim stylem życia ojca.
            • pelaga Re: tata 14.07.05, 12:31
              > moim zdaniem twój eks sam od ciebie uciekł smile

              To chyba do mnie wink Naswietle ci wiec, ze od exa to ja odeszlam, bardzo dawno
              temu, bo sie nie nadawal na ojca mojego dziecka. Widywal sie czasami z
              dzieckiem, jak sobie przypomnial, ze je posiada. Kiedy chcial i jak chcial,
              nawet kilka razy zabral dziecko do siebie. Kontatkty zerwal, jak zalozyl druga
              rodzine. Potrafil ostatnio powiedziec mojemu dziecku, ze nie widuje sie z nim,
              bo musi sie opiekowac swoja corka.

              > z całym szacunkiem jeśli dostajesz jakiekolwiek środki na wychowanie
              > dziecka, czy to jako alimenty, czy inną pomoc publiczną, samodzielnie nie
              > wychowujesz dziecka.

              Nie dostaje ZADNEJ pomocy publicznej. Alimenty sa placone na dziecko,
              zaspokajajac CZESC kosztow utrzymania dziecka, WYCHOWUJE je ZUPELNIE
              samodzielnie. Tylko walczacym ojcom wydaje sie, ze skoro zaplacili, jak ktos tu
              nazwal kiedys "horrendalne" alimenty, sa juz zwolnieni z obowiazku wychowywania
              dziecka.
              Wedlug prawa obowiazek alimentacyjny to obowiazek utrzymania i wychowania
              dziecka. Moj ex wspolutrzymuje dziecko, z przymusu sadowego, ale go nie
              wychowuje, bo nie ma w Polsce prawa zmuszajacego do spelniania takiego
              obowiazku.
              • tataadriana Re: tata 14.07.05, 12:51
                chyba nie rozumiesz tego co piszesz, albo tego co czytasz. lub obydwu. nie
                wychowujesz dziecka zupełnie samodzielnie, bo dostajesz jakieś środki pienięzne
                na to. i to zupełnie nie ma do rzeczy czy jest to przymus sądowy (bez niego nie
                byłabyś w stanie prawdopodobnie wyegzekwować tego obowiązku) czy jest to
                dobrowolne świadczenie. i tyle. na na razie. idę na plażę smilesmile
                pzdr
                • ann_mart Re: tata 14.07.05, 13:15
                  tataadriana napisał:

                  > nie wychowujesz dziecka zupełnie samodzielnie, bo dostajesz jakieś środki
                  pienięzne na to.

                  No to, dziewczyny i chłopaki mamy nowa definicję wychowania - jest to
                  mianowicie łożenie na dziecko.
                  Zatem chwała tym co nie są w stanie wydrzeć należnych dzieciom alimentów - te
                  to dopiero są samodzielne! To, np. o Tobie Virtual. O cholerka - mama Ci
                  pomaga... To jednak nie jesteś...
                  Zaś szaraczki, jak Pelaga, mają ojców współwychowujących - bo, co prawda nie
                  spotykają się z dziećmi w ogóle, ale za to kasę płacą.
                  To o co się bić w takim razie, walczący panowie? O co? Przecież jak płacicie
                  kasę to wychowujecie, kontakty wam niepotrzebne crying

                  Tatoadriana - kilka razy przeczytałam ten Twój tekst, bo oczom własnym nie
                  wierzyłam. Jak dla mnie to co napisałeś to szczyt głupoty. Mam nadzieję, że tak
                  wyszło przypadkiem...

                  I wysoce niesmaczne jest dla mnie to, jak się cieszysz, że dziecko wybierze
                  Ciebie. Ty, taki dobry ojciec, nie rozumiesz, że chodzi o to by dziecko nie
                  musiało wybierać?! Czy aby nie walczysz o to by Twoje było na wierzchu? By
                  pognębić ex, powiedzieć - "i tak mnie woli"

                  Bo dla mnie to niestety tak wygląda.
                  • ann_mart Re: tata 14.07.05, 13:20
                    ann_mart napisała:
                    Zaś szaraczki, jak Pelaga, mają ojców współwychowujących

                    Pelaga, przepraszam idiotycznie wyszło - rzecz jasna chodziło o ojca Twojego
                    syna a nie o Twojego ojca smile)
                    • pelaga Re: tata 14.07.05, 14:42

                      > Pelaga, przepraszam idiotycznie wyszło - rzecz jasna chodziło o ojca Twojego
                      > syna a nie o Twojego ojca smile)

                      Ja zalapalam, ale dla tatyadriana faktycznie lepiej lopatologicznie wink))
                  • tataadriana Re: tata 14.07.05, 16:54
                    żeby wychowaywać nawet samodzielnie potrzebujecie na to środków pieniężnych
                    czyli tzw. pieniędzy co się jedno z drugim wiąże.
                    poza tym ta dyskusja jest już chora oraz nienormalna smile wyłączam się i dalej
                    może do końca dnia trochę zajmę się czymś innym, czego pozostałym również życzę.
                    pzdr
                    • anetina Re: tata 15.07.05, 09:05
                      tataadriana napisał:

                      > żeby wychowaywać nawet samodzielnie potrzebujecie na to środków pieniężnych
                      > czyli tzw. pieniędzy co się jedno z drugim wiąże.


                      co za jedno z drugim ???
                      bo w tym "bałaganie" chyba już nie mogę do tego wszystkiego dojść
                • pelaga Re: tata 14.07.05, 13:19
                  > chyba nie rozumiesz tego co piszesz, albo tego co czytasz. lub obydwu. nie
                  > wychowujesz dziecka zupełnie samodzielnie, bo dostajesz jakieś środki
                  > pienięzne

                  Chyba ty nie rozumiesz co piszesz, albo co czytasz. Mylisz wychowanie z
                  utrzymaniem dziecka.
                  • tataadriana Re: tata 18.07.05, 22:58
                    droga pelago zastanów się przez chwilę (smile) byłabyś w stanie wychowywać dziecko
                    nie mając pieniążków? bo mi się bardzo wydaje że nie. i nie uważam że coś mylę -
                    jedno z drugim jest ściśle powiązane. smile
                    miłego myslenia smile
                    • pelaga Re: tata 19.07.05, 07:40
                      Bez pieniazkow nie da sie UTRZYMAC dziecka. Wielu ojcow tego zaiste nie
                      pojmuje, migajac sie od alimentow.
                      Drogi tatoadriana ja MAM pieniazki bo pracuje i zarabiam, co nie znaczy, ze z
                      tego powodu mam rezygnowac z alimentow. Teoretycznie Polskie prawo nie zezwala
                      matce na rezygnacje z alimentow, bo to nie kaska na jej kosmetyczke, tylko na
                      potrzeby dziecka, ktore to potrzeby oboje rodzice (choc niekoniecznie w rownych
                      proporcjach) powinni zaspokajac do osiagniecia przez nie smodzielnosci.
                      Sprobuje lopatlogicznie, bo widac inaczej sie nie da:
                      WYCHOWYWAC to zapewnic osobie niedojrzalej osiagniecie rozwoju fizycznego,
                      psychicznego, duchowego, wychowywac to zapewnic opieke osobie niedojrzalej i
                      doprowadzic ja do samodzielnosci.
                      UTRZYMYWAC to zapewnic lokal mieszkalny, jedzenie, ubranie, podreczniki,
                      oplacic oboz latem, zabezpieczyc potrzeby bytowe.

                      OBOWIAZEK ALIMANTACYJNY to obowiazek WYCHOWANIA i UTRZYMANIA dziecka. Tak mowia
                      przepisy prawa.

                      Prosciej nie potrafie. Jesli nadal nie rozumiesz, to juz nie zrozumiesz raczej.
                      • tataadriana Re: tata 19.07.05, 21:43
                        nio skorzystam z twojej rady smile jak któraś będzie mamuśka będzie w sądzie
                        molestować o pieniądze na wychowanie dziecka to jej przytoczę twój tok
                        rozumowania. myślę że sędzia nie będzie długo rozbawiona smile a zawsze jakoś
                        można spróbować obciąć rozdmuchane żądania niektórych rodziców crying
                        na marginesie to ja wcale broń się nie namawiam cię do rezygnacji z alimentów.
                        toż to by było ze szkodą dla dziecka.
                        a co do przepisów prawa smile to są one naprawdę śmieszne jak na ten rok i
                        wymagają napewno pilnego uzupełnienia, jak nie gruntownej zmiany. niestety.
                        • kotka.na.dachu Re: tata 21.07.05, 08:07
                          Podziwiam lotny umysł. Skoro takiego łopatologicznego wyjaśneinia różnic
                          pomiędzy wychowaniem a utrzymaniem nie rozumiesz, to proszę: więcej tu nie
                          pisz, bo nic mądrego nie spłodzisz. Lubisz mieszać - nie ma co. Z niektórymi
                          mógłbyś sobie łapkę podać.
                        • pelaga Re: tata 26.07.05, 11:02
                          > nio skorzystam z twojej rady smile

                          A prosze bardzo, bo to nie ZADNA rada, tylko polskie prawo, oraz odrobina
                          logiki.

                          > jak któraś będzie mamuśka będzie w sądzie
                          > molestować o pieniądze na wychowanie dziecka

                          Ciekawe ile tych mamusiek cie molestuje... ile tych biednych dzieci po swiecie
                          rozsiales nieodpowiedzialnie.
                          A swoja droga w sadzie matka moze walczyc o pieniadze na UTRZYMANIE dziecka i
                          tego warto sie trzymac.

                          > a co do przepisów prawa smile to są one naprawdę śmieszne

                          Sa na pewno niedoskonale w wielu kwestiach, ale do smiesznosci im daleko.
                          • tataadriana Re: tata 01.08.05, 05:36
                            > Ciekawe ile tych mamusiek cie molestuje... ile tych biednych dzieci po
                            swiecie
                            > rozsiales nieodpowiedzialnie.
                            nie martw się tym. żadna nie musi tego robić. i nie rozsiewam dzieci
                            nieodpowiedzialnie. mam jedno smile


                            > A swoja droga w sadzie matka moze walczyc o pieniadze na UTRZYMANIE dziecka i
                            > tego warto sie trzymac.
                            a słyszałaś że najgłośniej o pieniądze krzyczą te matki, które i dla
                            siebie "powalczyć" chcą o jakieś złotówki? tworząc jakieś karkołomne tabelki? smile
                            pzdr
                            • pelaga Re: tata 01.08.05, 08:15
                              > a słyszałaś że najgłośniej o pieniądze krzyczą te matki, które i dla
                              > siebie "powalczyć" chcą o jakieś złotówki? tworząc jakieś karkołomne
                              > tabelki? :

                              Jesli masz na mysli mnie, to strzal jest chybiony o cale lata swietlne. Ja na
                              swoje utrzymanie pracuje, wiec tabelke, ktora jest na twoj mozdzek "za
                              karkolomna" stworzylam dla potrzeb sprawy o OBNIZENIE alimentow, ktora sila
                              rzeczy nie ja zakladalam. Ja o alimenty walczyc mocno nie musialam, zasadzono
                              je na rozwodzie i w tej formie sa do dzis, BEZ zadnych zmian, mimo checi ojca i
                              jego nowej zonki.
                              Milego dnia zycze.
                            • kotka.na.dachu Re: tata 01.08.05, 08:27
                              tataadriana napisał:

                              > a słyszałaś że najgłośniej o pieniądze krzyczą te matki, które i dla
                              > siebie "powalczyć" chcą o jakieś złotówki? tworząc jakieś karkołomne
                              tabelki? smile

                              Czy dla ciebie tylko pieniądze się liczą? Wszelkimi sposobami unikać płacenia
                              na swoje dziecko... szkoda gadać.
                    • anetina Re: tata 19.07.05, 08:10
                      tylko jak zmusić ojca do płacenia ???
                      dobrowolnego płacenia ???
                      żeby komornik w razie czego czego też mógł od niego ściągnąć ???
                      • dianitra Re: tata 19.07.05, 10:00
                        Nigdy nie zgadzaj się na dobrowolne płacenie. Moim zxdaniem alimenty powinny
                        być zasądzone przez sąd - tylko to daje ci gwarancję.
                        • tataadriana Re: tata 19.07.05, 21:37
                          zawsze uważałem i uważam że z pomocy sądu korzysta się w dwóch przypadkach:
                          albo gdy nie ma innej możliwości osiągnięcia kompromisu, co jest dla mnie
                          zrozumiałe w przypadku zadania się z podgatunkiem "człowieka", albo gdy jedna
                          osoba po prostu robi to z czystej złośliwości (vide dianitra), na co już nie
                          poświęce żadnego dalszego komentarza.
                          można się dogadać we wszystkim, chyba że zakłada się złożenie wizyty
                          komornikowi od razu po wizycie w sądzie. ale na to już brak słów smile
                          pzdr
                          • nikita181 Re: tata 19.07.05, 21:53
                            czemu tak nam zależy na tych ojcach? Przeciez to tylko dawcy czy "autorzy" .
                            Dlaczego biologiczne ojcostwo jest takie ważne? ja uważam, że zrobić dziecko
                            potrafi kazdy ciul. Dlatego tak wiele z nas zostaje same z dziećmi. Podziwiam
                            ojców z wyboru- takich, którzy potrafią pokochac kobiete i jej dziecko, być dla
                            tego dziecka ojcem, prawdziwym, dbającym, kochajacym, kłócącym sie, pokazujacym
                            świat. Takich mężczyzn trzeba podziwiać i takich szukać. nie ważne , kto
                            zrobił, ważne kto KOCHA i WYCHOWUJE. Nie widzę powodu, żeby latać za ciulem i
                            przypominac mu , żeby zobaczyl sie z dzieckiem. Mój były zobaczyl syna po 10
                            latach pierwszy raz - i nic. Bo ma prawdziwego ojca, ktory go kocha i jest z
                            nim na co dzień. są też tacy wspaniali mężczyźni- choć nie zawsze pojawiaja sie
                            na naszej drodze.
                          • dianitra Re: tataadriana 20.07.05, 00:16

                            wiesz ja uwazam ze z moim meżem nie miałabym problemu sie dogadać w żadnej
                            kwestii, gdybyśmy się rozstali, ale mimo wszystko nalegałabym na sądowne
                            ustalenie alimentów(nawet gdybym miała ja je placić) W zyciu zdaza się róznie.
                            Mój tata np miał do 1996 roku alimenty zasadzone w wysokości 5000zł(stare0
                            czyli mogłam sobie kupić za to może chrupki. Tata dogadał sie ze bedzie płacił
                            50 zł z mamie. Ale znów przestał po jakimś czasie na co komornik powiedział, ze
                            może ściągac tylko 50 gr. Jezeli tata jest ok to co mu szkodzi że sąd formalnie
                            potwierdzi to jak dogadali się rodzice. A jak mama bedzie musiała przedstawic
                            gdzieś dochody? I jeszcze jedno piszemy tutaj o tacie bo dominują tu matki,.
                            ale równie dobrze moze być odwrotnie.
                              • dianitra Re: tataadriana 20.07.05, 16:00
                                to już zależy od ludzi. Mogą zapłacić po połowie. wiem jedno jeżeli alimenty są
                                dobrowolne i jednemu z rodziców się nagle znudzi płacenie to druga strona nie
                                ma żadnych argumentów i wkońcu musi iść do sądu. Dla mnie to jest czysta
                                sytuacja - uzgadniamy cos wspólnie i potwierdzamy to prawnie przed sądem? Czemu
                                rodzic, który zobowiązał się płacić miałby sie sprzeciwiać? tylko z powodu
                                kosztów sądowych? gdzie wystarczy jedna rozprawa...
                                • kotka.na.dachu Re: tataadriana 21.07.05, 08:13
                                  W sądzie rodzinnym nie ma obowiązku płacić za rozprawy typu: "uregulowanie
                                  kontaktów" czy też "wysokość alimentów". Trzeba jedynie we wniosku napisać:
                                  proszęo zwolnienie z kosztów postępowania sądowego. Druga strona również może
                                  to napisać i będzie "0" kosztów.
                                  • dianitra Re: tataadriana 21.07.05, 13:45
                                    Właśnie i w takim razie uważam że w każdej sytuacji alimenty powinny być
                                    zasądzone sądownie. Przecież nawet jak rodzice rozstają się w zgodzie to trzeba
                                    płacić na dziecko. WIele rodziców nie biegnie do komornika gdy np drugi rodzic
                                    zachoruje i nie może płacić przez miesiąc czy dwa. to jest narzędzie gdy
                                    uporczywie uchyla sie do tego obowiązku więc rodzic ktory jest ok nie ma czemu
                                    się nie zgodzić na sąd.


                                    Sądowne orzeczenie jest zabezpieczeniem dziecka anie mamausi czy tatusia.
                                  • tataadriana Re: tataadriana 25.07.05, 01:10
                                    kotka.na.dachu napisała:

                                    > W sądzie rodzinnym nie ma obowiązku płacić za rozprawy typu: "uregulowanie
                                    > kontaktów" czy też "wysokość alimentów". Trzeba jedynie we wniosku napisać:
                                    > proszęo zwolnienie z kosztów postępowania sądowego. Druga strona również może
                                    > to napisać i będzie "0" kosztów.


                                    oczywiście. koszty będzie ponosić społeczeństwo, czyli też ja ze swoich
                                    podatków. ale według stron piszących i chodzących niepotrzebnie po sądach to
                                    nikt, bo społeczeństwo i sądy to oczywiście nie mają na co wydawać pieniędzy
                                    jak się takim "mądrym" rodzicom wydaje.
                                    poza tym zwolnienie z kosztów następuje w dobrze uzasadnionych przypadkach i w
                                    zależności od humoru sędziego. ostatnio jednak sądy nie mają za dużo pieniędzy
                                    i niechętnie już zwalniają z kosztów postępowania. zresztą wg mnie nie powinni
                                    też być zwalniani rodzice, którzy osiągnęli bezpośrednią ugodę - znaczy że nie
                                    było potrzeby zwracania się o arbitraż do sądu!!!
                                    pzdr
                                    • kotka.na.dachu Re: tataadriana 25.07.05, 08:05
                                      tataadriana napisał:

                                      > oczywiście. koszty będzie ponosić społeczeństwo, czyli też ja ze swoich
                                      > podatków. ale według stron piszących i chodzących niepotrzebnie po sądach to
                                      > nikt, bo społeczeństwo i sądy to oczywiście nie mają na co wydawać pieniędzy
                                      > jak się takim "mądrym" rodzicom wydaje.
                                      > poza tym zwolnienie z kosztów następuje w dobrze uzasadnionych przypadkach i
                                      w zależności od humoru sędziego. ostatnio jednak sądy nie mają za dużo
                                      pieniędzy i niechętnie już zwalniają z kosztów postępowania. zresztą wg mnie
                                      nie powinni też być zwalniani rodzice, którzy osiągnęli bezpośrednią ugodę -
                                      znaczy że nie było potrzeby zwracania się o arbitraż do sądu!!!

                                      Nie każdy potrafi ze sobą rozmawiać. Gdyby tak było, to na pewno nie byłby
                                      konieczny rozwód bądź separacja.
                                      Nie każdego stać na zapłacenie za przewód sądowy.
                                      Skoro polskie prawo jest przychylne dla negocjacji rodziców, to dla twojego
                                      lepszego samopoczucia - wyobraź sobie, że są w poradni rodzinnej (też pokrywa
                                      społeczeństwo ze swoich składek).
                                      Skoro jesteś taki przeciwny bezpłatnemu sądownictwu, to pewnie również masz coś
                                      przeciw hipochondrykom lub staruszkom przesiadującym co drugi dzień na kontroli
                                      serca?
                                      • dianitra Re: tataadriana 25.07.05, 16:28
                                        kasa i kasa a przecież chodzi o dobro dziecka. Trzeba brac wszystko pod uwagę.
                                        Dzieci rosną i mają swoje potrzeby. Żeby kupić dziecku nowe łóżko czasami
                                        trzeba wziąść kredyt i większość banków wymaga wyroku sądoewego. W przypadku
                                        rodzica, który płaci alimenty - jeśli - chodzi o kredyt - też jest bardziej
                                        konfortowo mmieć ustaloną wysokość przez sąd.
                                        Podałam taki prozaiczny przykład, ale czesty. A ty mówisz o społeczeństwie
                                        podatkach itp a zapominasz dodać co jest lepsze dla twojego dziecka drogi
                                        tatoadriana
                • anetina Re: tata 14.07.05, 14:59
                  tataadriana napisał:

                  > chyba nie rozumiesz tego co piszesz, albo tego co czytasz. lub obydwu. nie
                  > wychowujesz dziecka zupełnie samodzielnie, bo dostajesz jakieś środki
                  pienięzne
                  >
                  > na to. i to zupełnie nie ma do rzeczy czy jest to przymus sądowy (bez niego
                  nie
                  >
                  > byłabyś w stanie prawdopodobnie wyegzekwować tego obowiązku) czy jest to
                  > dobrowolne świadczenie. i tyle. na na razie. idę na plażę smilesmile
                  > pzdr




                  czyli tak:
                  nie dostaję alimentów, nie dostaję pomocy od państwa, rodziny
                  czyli mogę się nazywać samodzielną i samotną ?????????
                  to ma być plus
            • burza4 Re: tata 14.07.05, 12:36
              tataadriana napisał:

              z całym szacunkiem jeśli dostajesz jakiekolwiek środki na wychowanie
              > dziecka, czy to jako alimenty, czy inną pomoc publiczną, samodzielnie nie
              > wychowujesz dziecka.

              A co mają wspólnego alimenty z WYCHOWANIEM? bo wychowanie to zdaje się osobista
              troska okazywana na co dzień, uczenie dziecka co jest dobre, co złe,
              przygotowywanie do do dorosłego zycia itd.? czyżby wydarte z gardła alimenty
              miały zrekompensować dziecku całkowity brak zainteresowania ze strony ojca?

              > osoby które znam i chcę znać nie walczą o swoje prawa by się nimi wycierać w
              > dobro dziecko, ale o prawo do wychowania i kontaktów z dzieckiem.

              szkoda, że te same osoby często walczą o to, żeby broń Boże nie uczestniczyć
              zbytnio w utrzymaniu dziecka. Nie bierz tego do siebiesmile
            • brzdac_22 Re: tata 15.07.05, 00:30
              Ona napisała: SAMODZIELNIE WYCHOWUJĘ DZIECKO a nie SAMODZIELNIE UTRZYMUJĘ
              DZIECKO! Wiem że mężczyźni nie dostrzegają często różnicy, ale uwierz mi - ona
              istnieje... i jeżeli nie wpływasz swoim jestestwem na rozwój psychofizyczny i
              emocjonalny dziecka to nie bierzesz udziału w jego wychowaniu... ograniczasz
              się do częściowego utrzymywania płacąc regularnie alimenty!
        • anetina Re: tata 14.07.05, 14:47
          tataadriana napisał:

          > Oczywiście wszystkie mamy nieświadomie pozbawiają dziecko kontaktu z drugim
          > rodzicem. śmiem twierdzić że tylko Ty robisz to świadomie. twoja "JA" będące
          > najważniejszą osobą dla dziecka nie mogłoby znieść, że jest jeszcze ktoś,
          kogo
          > Twoje dziecko może uważać za rodzica. wspaniałe to i oczywiście uzasadnione.
          w
          > sumie nie dziwie się , że samotnie wychowujesz dziecko. z tak potężnym "JA"
          > nawet mojej skromnej osobie jest trudno wytłumaczyć najprostsze sprawy.
          > zapewne jesteś też WSPANIAŁĄ matką smile boki można ze śmiechu zrywać. i
          ubolewać
          > nad NAPEWNO wspaniałymi cechami jakie przejawiasz jako matka. ze swoim
          > najważniejszym "JA". lub "EGO". smile
          > pzdr

          może jestem głupia, ale ja chyba czegopś tu nie rozumiem
          mam rozumieć, że to ja nieświadomie zabrałam dziecku
          ojca ??????????????????????????????
          chyba sobie żartujesz !!!!!!!!!!!!!
          nawet słowa eksowi nie powiedziałam, że ma się odwrócić tyłem do dziecka
          to on nie dbał o mnie w ciąży
          to on nawet nie zadzwoni do dziecka, nie wspominając, że dziecka nawet nie
          widział !!!!!!!

          szkoda dla ciebie słów
          • anetina Re: tata 15.07.05, 10:24
            pawel-szadko napisał:

            > i takiej "kochanej mamusi' z urzędu dziecko powinno byc odebrane, bo jest
            chora
            >
            > na miłośc do tego dziecka


            chyba sobie żartujesz !!!

            to co ja mam zrobić ???
            w czasie ciąży miałam faceta trzymać na smyczy, żeby mieszkał ze mną i
            finansowo się dzielił ?
            po urodzeniu dziecka miałam jechać po niego chyba z policją, żeby na siłę
            zobaczył dziecko ?
            mam zamknąć go w mieszkaniu, żeby żył z nami i wychowywał swoje dziecko ?

            i to ma być moja wina, że ja tak nie zrobiłam ???
            że pozwoliłam na to, że eks nie chce zobaczyć dziecka ?
            mam go na siłę zmusić, żeby chociaż zobaczył dziecko, nie mówiąc już, żeby
            kochał tego Malucha ?

            jak mam to zrobić ????????


              • anetina Re: tata 15.07.05, 11:47
                pawel-szadko napisał:

                > mi chodziło o to ja jestem najważniejsza a w domyśle cały świat chce mi tylko
                > zrobić krzwdę mnie i mojemu dziecku


                ja właśnie w ten sposób NIE MYŚLĘ
                nikt nie chce mi krzywdę zrobić
                ale jakby tak było, nie ręczę za siebie
                • pawel-szadko Re: tata 15.07.05, 13:13
                  właśnie. a Pelaga tak uważa i to jest chore. Dziecko ma własne życie i to nie
                  jest jej życie i to JA jest nie na miejscu i robi dziecku wielką krzywdę.
                  • anetina Re: tata 15.07.05, 13:22
                    pawel-szadko napisał:

                    > właśnie. a Pelaga tak uważa i to jest chore. Dziecko ma własne życie i to nie
                    > jest jej życie i to JA jest nie na miejscu i robi dziecku wielką krzywdę.

                    Z tego co znam Pelagę, nie możesz tak o Niej powiedzieć. Ona nie traktuje
                    dziecka jako kartę przetargową, czy jak to tam. Widzę, jak się męczy, jak eks
                    wypina się na dziecko. I co ona ma wtedy zrobić. Nie zmusi faceta siłą ani
                    niczym innym, aby chciał dziecko kochać.
                    Syn Jej ma własne życie, zgadzam się. Tylko co ma matka zrobić, jak ojciec
                    dziecku mówi, że nie mogą się spotkać, bo ... Powody są wymyślane co 5 minut i
                    w dodatku głupie.

                    I nadal stwierdzisz, że to wszystko jest naszą winą, nas matek, które chciałyby
                    dla dzieci wszystko, co najlepsze, a ojcowie wypinają na nie swoje
                    tyłki ???!!!
                    • pawel-szadko Re: tata 15.07.05, 13:58
                      czasem na pradę nie moga a ten dzień będzie wypominany przez najbliższe dobre
                      kilka lat "ja chciałam wtedy, ale Ty przecież nie mogłeś.

                      Kiedys długi czas nie widziałem się z dzieckiem ponieważ nie byłem wpuszczany.
                      Moja eks w sprytny sposób patrząc kiedy jest mecz przyjechała z dzieckiem
                      uprzedzając mnie na pól godziny przed przyjazdem kiedy siedziałem na stadionie.
                      Przyjechała- zobaczyli go po długiej nieobecności moi rodzice. To był jedyny
                      plus, ale teraz słyszę za każdym razem w poważnej rozmowie "ja jak ja była u
                      Ciebie z dzieckiem to Ty musiałeś akurat byc w tym momencie na meczu to poc mam
                      przyjeżdzać". To pojawia się kiedy próbuje poważnej dyskusji na temat i dziecka
                      i powiedz mi czy nie jest to żałosne?
                      • pelaga Re: tata 26.07.05, 11:17
                        > czasem na pradę nie moga

                        Pewnie, bo mecz, bo wyjscie z kolegami, bo wakacje, bo nowa rodzina wink)))
                        Trzeba ich zrozumiec smile Moj ex juz dwa lata naprawde nie moze, biedaczysko.
                        Rozumiem go nowa rodzina, nowe obowiazki. Trzeba facetowi dac czas, moze kiedys
                        jeszcze zdacyduje sie widziec dziecko. Ciekawe tylko, czy dziecko jeszcze wtedy
                        bedzie chcialo. Zobaczymy.

                        > Kiedys długi czas nie widziałem się z dzieckiem ponieważ nie byłem
                        > wpuszczany.
                        > Moja eks w sprytny sposób patrząc kiedy jest mecz przyjechała z dzieckiem
                        > uprzedzając mnie na pól godziny przed przyjazdem kiedy siedziałem na
                        > stadionie.

                        Dla mnie EWIDENTNIE pokazales co jest dla ciebie wazniejsze. KOCHAJACY ojciec,
                        nie widzacy dlugo dziecka rzucilby wszystko i poszedl spotkac sie z dzieckiem,
                        ale ty mimo, ze cie UPRZEDZILA nie poszedles spotkac sie z dzieckiem, bo zgraja
                        facecikow w krotkich majtkach biegala za jedna pilka po duzym trawniku.
                        Pozalowania warte! ZAL DZIECKA! Ale ty na pewno zostales na stadionie dla dobra
                        dziecka! NA tym polega twoja walka o dobro dziecka. Jak zaczniesz na pierwszym
                        miejscu stawiac JEGO potrzeby a potem swoje, moze zrozumiesz roznice miedzy
                        swoim dobrem a dobrem dziecka, ktorym z taka luboscia ojcowie szastaja na prawo
                        i na lewo, podobnie, jak swoimi PRAWAMI.
                        • mikawi Re: tata 26.07.05, 11:45
                          a gdzie ta kochająca ponoć matka widzi dobro dziecka? pani właścicielka bawi
                          się uczuciami dziecka i ojca, nie zezwala na spotkania a potem pojawia się
                          wtedy gdy wie, że ojca nie będzie w domu. Naprawdę nie widzisz gierki? Daję
                          głowę, że gdyby ojciec w chwili tego telefonu, olał swoje plany i przyjechał,
                          jej i dziecka już by nie było "bo czas minął". Bo matka która chce, żeby
                          dziecko spotkało się z ojcem nie uprzedza o przyjeździe na chwilę przed nim.
                          • pelaga Re: tata 26.07.05, 12:04
                            Widzisz mikawi ja nie do konca jakos wierze w wersje przedstawiona i tyle.
                            Zdaje sie, ze mam prawo do wlasnego zdania. Obserwujac forum i rzeczywistosc
                            niewirtualna spotkalam sie wielokrotnie, ze najglosniej krzycza ojcowie
                            walczacy o PRAWA OJCA, a nie postepujacy w sposob dobry dla dziecka.

                            > Daję
                            > głowę, że gdyby ojciec w chwili tego telefonu, olał swoje plany i przyjechał,
                            > jej i dziecka już by nie było "bo czas minął".

                            A mi mojej glowy byloby szkoda. Ciekawe skad w tobie takie przekonanie. Ja
                            takiego nie mam.

                            > Bo matka która chce, żeby
                            > dziecko spotkało się z ojcem nie uprzedza o przyjeździe na chwilę przed nim.

                            Nie nalezy do obowiazkow matki wozenie dziecka na spotkania z ojcem. Kochajaca
                            matka NIE UTRUDNIA kontaktow dziecka z ojcem, jesli kontakty takie to
                            okrzyczane tutaj dobro dziecka (czyli wylaczajac patologie typu: nalogi,
                            agresja, nieopowiedzialnosc rodzica, olewanie dziecka przed glugie lata i
                            pojawianie sie na chwilke w jego zyciu ponownie, zeby namieszac).
                            Ale znam matki, ktore kontaktow nie utrudniaja, a sa o to oskarzane, bo to
                            swietnie sie sprzadaje znajomym i swietnie tlumaczy dlaczego tatus niebieskim
                            ptakiem sie stal po rozwodzie.
                            A odnosnie awizowania przyjazow to zapytaj o zwyczaje znanych ci ojcow, np.
                            jednego tutaj czasami przewijajacego sie, jak dlugo przed wizyta sie zapowiada
                            na nia smile))
                          • pelaga Re: tata 26.07.05, 12:10
                            > a gdzie ta kochająca ponoć matka widzi dobro dziecka?

                            I jeszcze jedno mi sie nasunelo. Czy sqr...stwo jednego rodzca tlumaczy
                            bandyckie zachowania drugiego????????????? Czy jesli matka ma dobro dziecka
                            dupie ojciec jest usprawiedliwony postepujac tak samo???

                            Dla mnie kochajacy rodzic to taki, ktory potrafi sobie odmowic swojej
                            przyjemnosci dla dobra dziecka, oczywiscie w granicach zdrowego rozsadku (np.
                            rezygnuje z kosmetyczki, zeby pojechac z dzieckiem do zoo, czy rezygnuje z
                            meczu aby pobawic sie z dzieckiem w piaskownicy, nie jade na wakacje, jesli nie
                            moge wyslac na nie dziecka, nie kupuje sobie piatej pary butow, jesli dziecko
                            chodzi w podartych, a przykladow mozna mnozyc tysiace, bo nie wszyscy rodzice
                            mysla tymi kategoriami, zarowno ojcowie, jak i matki)
                            • mikawi Re: tata 26.07.05, 12:31
                              Zauważ, że paweł pisze wyraźnie że nie mógł widywać się z dzieckiem długi czas,
                              bo eks się na to nie zgadzała. Nagła wizyta z informacją że TERAZ jestem pod
                              twoim domem jest zwykłym pogrywaniem a nie chęcią spotkania dziecka z ojcem.
                              Zgadzam się że to sqr...stwo matki, ale nie widzę bandytyzmu ojca w tej
                              sytuacji. Co innego rezygnacja ze swoich planów gdy jest to dzień spotkania z
                              dzieckiem, co innego niespodziewany przypływ łaski pani właścicielki i
                              żądanie "rzucaj wszystko bo dziś mam dobry humor i pozwolę ci zobaczyć twoje
                              dziecko". Może ojciec nie powinien planować jakichkolwiek wyjazdów z miasta,
                              wyjść ze znajomymi bo jeszcze eksi się odwidzi i pozwoli mu akurat wtedy
                              zobaczyć dziecko? Taka ruletka.
                              • pelaga Re: tata 26.07.05, 13:17
                                Gdybym ja z jakiegokolwiek powodu nie mogla widywac mojego dziecka przez jakis
                                czas, a potem nadarzylaby sie mozliwosc zobaczenia go, to rzucialabym WSZYSTKO,
                                absolutnie wszystkie plany poszlyby w niepamiec, aby tylko moc zobaczyc
                                dziecko. I nie dbalabym o to, czy jest to jakas czyjas zagrywka, nie
                                zastanawialabym sie, czy motywem postepowania drugiego rodzica byly gierki, czy
                                chec postawienia na swoim. Zobaczenie dziecka byloby dla mnie priorytetem.
                                I o tym pisalam.
                              • pelaga Re: tata 26.07.05, 13:22
                                > Zauważ, że paweł pisze wyraźnie że nie mógł widywać się z dzieckiem długi
                                > czas, bo eks się na to nie zgadzała

                                Zakladajac nawet, ze jest to prawda, choc ja nie do konca w nia wierze, w moich
                                oczach nie usprawiedliwia to faktu, ze wybral mecz, choc mial pol godziny na
                                dotarcie do domu i dla mnie jest to ten bandytyzm, ktorego nie dostrzegasz.
                                Ojciec chcacy zobaczyc dziecko, teskniacy za nim nie wysiedzialby na tym meczu,
                                wiedzac, ze dziecko przebywa w tym czasie w JEGO domu.
                                • becia45 Re: tata 26.07.05, 14:03

                                  Ty Pelago uważasz, że chyba wszyscy mężczyżni są po jednych pieniądzach. Można
                                  robić z mężczyzną to co się kobiecie podoba bo to "dla dobra dziecka"
                                  • pelaga Re: tata 26.07.05, 14:30
                                    Odloz rozgrywki miedzy doroslymi a wczytaj sie w moj post pod katem uczuc
                                    rodzic-dziecko moze wtedy zrozumiesz przeslanie.
                  • pelaga Re: tata 15.07.05, 13:58
                    > właśnie. a Pelaga tak uważa i to jest chore. Dziecko ma własne życie i to nie
                    > jest jej życie i to JA jest nie na miejscu i robi dziecku wielką krzywdę.

                    Drogi Pawle, gdyby mnie nie bylo na tym swiecie, nie byloby tego mojego JA,
                    wedlug ciebie nie na mniejcu, moje dziecko wyladowaloby w domu dziecka, albo u
                    moich rodzicow, bo jego ojciec od wielu lat ma je w dupie, na wlasne zyczenie,
                    z wlasnego wyboru.
                    Jesli od wielu lat jestem jedynym "niepapierowym" rodzicem to coz dziwnego w
                    tym, ze to JA jestem najwazniejsza osoba w zyciu dziecka??? Nie ja to dziecku
                    narzucilam, nie kaze mu mnie kochac, ani uwazac za jedynego rodzica. Moje
                    dziecko kocha swojego ojca i zabiega o jego uwage jak moze, ale to jest
                    zupelnie inna milosc, wynikajaca z braku ojca, odrzucenia przez niego, a nie z
                    wiezi emocjonalnych i bliskosci.
                    Jesli nie widzisz roznicy to bardzo ci wsplczuje.
                  • pelaga Re: tata 15.07.05, 13:59
                    Acha i nie mam mani przesladowczej, ze caly swiat chce mi zrobic krzywde, nie
                    wiem z czego to wywnioskowales.
      • dianitra Re: tata 14.07.05, 14:25
        Mój ojciec próbował nawiązac kontakt ze mną, ale moja mama uważała że to cham i
        bydlak i robiła mu awantury za każdym razem jak przychodził. Pamiętam to
        dokładnie jak czekała na jego wizytę nabuzowana. Mój mąż miał 16 lat kiedy
        został tatą - od razu pokochał córę. Ja msiałam się nauczyć kochać mojego tatę,
        ale ni żałuję, bo bardzo mi brakowało ojca przez całe życie. Jesteś
        najważniejsza osobą w życu swojego dziecka, ale ono ma również ojca I NIC TEGO
        NIE ZMIENI. Może byc byle jaki, ale to ojciec - mozna go pozbawić praw
        rodzicielskich, ale i tak nic to nie zmieni...
      • celia.roza5 Re: tata 16.08.05, 10:39
        Wszystko prawda, tylko piszesz za ostro. Pamietaj ze dotykasz spraw bardzo
        poruszajacych i nawet jesli autorka watku nie dostrzega pewnych szczegolow, to
        emocjonalne dokopywanie jest nie hallo. Wiecej opamnowania.
    • joannaxxx Re: tata 14.07.05, 08:59
      Bardzo egoistycznie oceniasz dziewczęta tutaj piszące.
      To forum nie dla Ciebie, poprostu nie rozumiesz tego co tu się dzieje.
      Gratuluję szczęścia.
    • nimi Re: tata 14.07.05, 09:39
      Nie wiem, co dla Ciebie oznacza śiadomie.

      Ale możesz się cieszyc, że życie nie postawiło Ciebie przed trudnym wyborem -
      co jest dla dziecka lepsze albo przed faktem, że twój mąż nagle znalazłby sobie
      w życiu ciekawsze zajęcia niż współtworzenie rodziny z Tobą. Jeżeli masz
      odpowiedzialnego i kochającego Ciebie i dzieci męża, to można Ci tylko
      pozazdrościć.

      Ale czemu zaglądasz na to forum???
      Ja nie udzielam się na forach, które nie wiążą się z moim życiem, a jeśli tak
      to raczej staram się rozumieć ludzi myślących inaczej, w innej sytuacji
      życiowej niż ja, a nie ich krytykować...

      Każda z nas ma swoją historię, chyba nie poznałaś żadnej z nich, skoro tak
      piszesz...
    • nimi Re: tata 14.07.05, 09:42
      Ciekawe, jak poczułabyś się, gdyby ktoś na Twoim forum o nieplanowanych ciążach
      zaczął Ci albo dziewczynom tam piszącym zaczął pisać o nieodpowiedzialności w
      planowaniu rodziny, o tym, że dzici trzeba robić świadomie itp.??
      • derena33 Re: tata 14.07.05, 10:04
        Czasem zdarza sie tak, ze prawda o ojcu, jest prawda subiektywna w ktora
        wierzy matka dziecka, nie majaca nic wspolnego ze stanem faktycznym.
        Zdarza sie tez tak ( sa to fakty z zycia wziete) ze matka broni kontaktow z
        ojcem, sama mialam kuzynke, ktorej ojciec mogl tylko dziecko zobaczyc jak
        przyszedl do domu matki tego dziecka z policja. W koncu zrezygnowal, nie chcial
        dziecku robic krzywdy ( tak jak w tej przypowiesci o salomonowym wyroku)
        Potem jej matka zmarla i moja kuzynka majac 18 lat zostala sama, bo co z tego
        ze ojciec byl i ja kochal (chociaz z daleka) ale kompletnie sie nie znali.
        Znam wiecej takich historii i chociaz chcialabym wierzyc, ze tu piszacych to
        nie dotyczy, ale....
        • nimi Re: tata 14.07.05, 10:26
          Wiesz, ja sądzę, że kiedy mój eks opowiada znajomym o swoich trudnościach jakie
          mu stwarzam niepozwalając widywać córki, to na pewno w ich oczach też jestem
          postrzegana jako ta zła.
          Bo ex nie opowie o tym, jak się zachowuje podczas tych wizyt, nie przyzna, że
          znęcał się nade mną, kiedy byliśmy razem. Chodzi i gra tego pokrzywdzonego. Roi
          sobie różne rzceczy na mój temat i opowiada je ludziom.

          Przy córce jest agresywny w stosunku do mnie, uwielbia pogrywać sobie
          dzieckiem, robić mu wodę z mózgu. Dlatego ja z kolei podchodzę sceptycznie do
          osób, które opowiadają, że "mama nie pozwala tacie widywać się z dzieckiem" -
          wierzę, że musi być jednak jakiś powód tego, że ten tata jest odsuwany,.

          Ja jestem w innej sytuacji niż Ty - ja z kolei jeszcze nie spotkałam ani razu
          mamy, która bez faktycznego powodu ograniczałaby kontakty.

          ---
          Trzeba mieć do czego wracać,
          Czego trzymać się by sprostać.
          Trzeba jeszcze mieć w co wierzyć
          By się z własną pieśnią zmierzyć.
          • dianitra Re: tata 14.07.05, 14:33
            Uważam, ze masz rację - można ojca odsunąc od dziecka jeżeli zagfraża jego b
            ezpieczeństwu(sąd o tym decyduje nie matka)Ale niektóre kobiety robią to
            wyłacznie dlatego żeby ukarać ojca dziecka.
    • zrudnicka Re: tata 14.07.05, 10:35
      No własnie, to co ty robisz na tym forum????
      Bo z tego co piszesz i tu i na swoim forum to masz fantastycznego męża i udane
      zycie rodzinne.. Cóż, stare przysłowie mowi, ze syty głodnego nie zrozumie.
      Jestetm ciekawa, czy myslalabys w taki sam sposób ,gdyby twoj mąż zostawił Cie
      samą z kilkutygodniowym dzieckiem, bez srodkó do życia bo własnie poznał miłosc
      swojego życia iprzprowadził sie pewnej pani, która "nie po to koczyła studia aby
      bawic sie w kure domowa i siedziec w domu z bachorem" oraz" bo ona ma czas o
      siebie zadbac i wyglądac ja człoiek" (podczas gdy Ty masz na głowie cały dom
      wraz z maluchem cierpiacym na nieustanne kolki) a do tego na twoje telefony albo
      by nie odpowiadał albo na dzien dobry mówił "czego?" (adresu tez nie chcial
      podac "bo przeciez zostawił nr komorki a jego prywatne zycie to jego sprawa").
      No i alimenty-50 zł na mies ("i tak masz szczescie, ze płace i nie musisz mnie
      ganiac po sądach" - facet zarabiał -niestety na czarno - ok 3000mies). Dziecko
      widuje po ok 2 min, przy okazji przyniesienia alimentów a całe zainteresowanie
      sprowadza sie do pytania "czy wszystko ok". Do tej pory sam z siebie zadzwonił 2
      razy...
      "no bo co on mial by własciwie robic z niemowleciem? jakby mial 15 lat to moze
      by z nim pogadał ale tak?"
      No ale niech bedzie ze to ja SWIADOMIE pozbawiam moje dziecko ojca.

      Mysle Dianitro, ze czasami zanim cos napiszesz powinnas sie porządnie zastanowic.
      • dianitra Re: tata 14.07.05, 14:45
        Wiesz - jestes w błedzie. Póżno wzieliśmy ślub- 5 lat po urodzeniu się córki- i
        gdzieś po drodze mieliśmy pare kryzysów. Wiem jedno gdyby mój mąż odszedł to
        odszedłby ode mnie a nie od dziecka. I napewno nie bronilabym mu wziąść dziecko
        na weekend. Jestem kłótliwa babą, ale dwa lata po urodzeniu córki strasznie się
        ścieraliśmy, że tylko ja podejmuje decyzje ze cała odpowiedziałność spoczywa na
        mnie i w któryms momencie stwierdziliśmy że się rozstajemy. Uzgodnililiśmy
        wszystko łącznie z tym co kto bierze. Obydwoje stwierdziliśmy że córką
        opiekujemy się wspólnie i gdy tak układaliśmy sobie życie po rozstaniu bez
        kłótni stwierdziliśmy, że chyba nas pogieło. Nigdy się nie rozstaliśmy...
        Dlatego wiem co ja bym zrobiła w takiej sytuacji. Dziecko to nie moja własność
        ani mojego męża - to człowiek ktory musi mieć bezpieczeństwo zwłaszcza gdy
        rodzice nie są razem. Ja wychowywałam się bez ojcas i wiem oczym mówię
        • nimi Re: tata 14.07.05, 16:56
          Więc i tak masz szczęście.
          Ja rozstałam sie z exem, bo nie byłam w stanie znieść tego, czego świadkiem
          była nasza córka - wyzywania mnie, szarpania, zamykania w pokoju, wmawiania mi
          że jestem beznadziejna matką bo pozwalam dziecku nosić w lutym rękawiczki (wg
          taty dziecka bez rękawiczek i w cienkim polarze podczas mrozu dziecko lepiej
          się hartuje, nic to że płacze).
          Musiałam uciec do rodziców, bo o polubownym rozstaniu nie było mowy. 2 dni po
          dniu w którym się dowiedział że odeszłąm rozbił namiot pod domem moich
          rodziców.
          Każde najdrobniejsze zwrócenie uwagi podczas jego wizyt u córki (a początkowo
          miał niemal nieograniczony dostęp - oprócz nocowania u mnie, a i na to on
          bardzo mocno nalegał) kończyło się agresją - kiedy np. mówiłam że jutro ma
          przyjść później. Jak ja gdzieś wyjeżdżałam z córką (np. nad morze z rodzicami) -
          on od razu stwierdzał, że porywam dziecko, że je odcinam od ojca i że muszę mu
          to zrekompensować.
          I chciał i chce nadal dziecko podzielić dokładnie na pół.Nawet nie - dziś on
          chce więcej niz połowę, bo ja jestem be!

          Twój mąż widocznie jest rozsądnym człowiekiem. Myślę, że kiedy się rozstaliście
          nie nalegał na podział czasu przy dziecku idealnie pół na pół? Nie żądał
          podzielenia rzeczy dziecka, np. na jego oczech nie pakował ulubionej zabawki z
          zamiarem wyniesienia jej do siebie (ciekawe kto tu się na kim za co mścił)?

          Piszesz że wiesz co byś zrobiła - na pewno, bo z tego co piszesz masz
          normalnego męża, więc i ewentualne rozstanie przebiegłoby spokojnie. Masz po
          prostu duzo szczęścia, że tak trafiłaśsmile)
    • burza4 Re: tata 14.07.05, 11:14
      > Nie znałam mojego ojca przez 16 lat- widziałam go raptem parę razy, ale gdy
      > zmarła moja mama pozostał mi tylko on. Nie jest ideałaem, ale odkryłam, ze
      > moja mama mocno przesadziła z jego wadami.

      Nie wiem, o jakich wadach mówiła twoja matka, ale pamiętaj, że jego wady mialy
      dla niej trochę inny wymiar niż dla ciebie. Ona patrzyla na niego z punktu
      widzenia partnerki a nie dziecka. Ty zupelnie inaczej niż matka odczuwałbyś
      kwestię tego, że np. ojciec niechętnie płaci alimenty. Dzieci nie odczuwają
      tego tak, jak dorośli - one są poza tymi ustaleniami, zazwyczaj nawet nie
      wiedzą. To nie dzieci przechodzą przez upokarzającą konieczność udowadniania,
      że alimenty są przeznaczane na dziecko, a nie na luksusowe życie matki. Jeśli
      potrzeba - matka MUSI wytrzasnąć pieniądze choćby spod ziemi, więc dziecko nie
      odczuwa żalu, że czegoś nie ma.

      Moje dziecko ma świetny kontakt z ojcem. Widzi jego niektóre wady - ja widzę te
      i inne, znacznie poważniejszego kalibru - ale to ja swoim nakładem czasu i
      pracy niejako umożliwiłam to, żeby te wady jej nie dotykały. Ona nie wie, że
      ojciec, z całą swoją miłością, w sądzie zachowywał się jak gnida. Że dla mnie
      konieczność żebrania o grosze na jej utrzymanie była poniżająca. Nie wiesz, czy
      matka przesadziła z jego wadami - z jej punktu widzenia mogły one miec zupełnie
      inny wymiar.
    • fuerteventura Re: tata 14.07.05, 13:04
      Ja mojemu dziecko nie powiem złego słowa o jego ojcu, a przynajmniej będę się
      starać nie powiedzieć. Nie chcę dziecka obciążąć balastem niechęci czy nawet
      nienawiści. Tylko ja i kilka bliskich mi osób będziemy wiedzieć ile upokorzeń,
      bólu i zawiedzionych nadziei było moim udziałem w ciąży. Ile razy zacisnęłam
      usta, bo ten sk... to ojciec mojego dziecka. Jednak zaczynam opadać z sił, chcę
      w minimalnym stopniu mieć z nim kontakt, bo myslę, że tak będzie najlepiej dla
      dziecka i dla mnie, bo to my dwoje będziemy razem, a on zawsze od święta. I
      jesli ma rozbudzić a potem zawieśc nadzieje równiez dziecka, to lepiej żeby ono
      go nigdy nie poznało.
      • ann_mart Re: tata 14.07.05, 13:19
        Fuerventura, daj spokój. Tataadriana Ci nie uwierzy, bo źle piszesz o ex. A
        skoro źle piszesz tu, to i dziecku nadajesz proste, nie? A przecież Twoje
        dziecko to kiedyś przeczyta... Za to syn Tatyadriana to same peany o mamusi tu
        poczyta. Pomyślcie jak źle musi on mówić synowi o matce, skoro tu tak pisze.
        Załamka, mili moi, załamka.
        • tataadriana Re: tata 14.07.05, 22:48
          > dziecko to kiedyś przeczyta... Za to syn Tatyadriana to same peany o mamusi
          tu
          > poczyta. Pomyślcie jak źle musi on mówić synowi o matce, skoro tu tak pisze.

          nio, chciałabyś kiedyś usłyszeć co mówię adrianowi o jego mamie. oj,
          chciałabyś smile
          • virtual_moth Re: tata 14.07.05, 23:10
            tataadriana napisał:

            > nio, chciałabyś kiedyś usłyszeć co mówię adrianowi o jego mamie. oj,
            > chciałabyś smile

            Hm, widzę, że gdy rozum nie nadąża, tam włącza sie kokieteriawink
          • ann_mart Re: tata 15.07.05, 08:11
            tataadriana napisał:

            > > dziecko to kiedyś przeczyta... Za to syn Tatyadriana to same peany o mamu
            > si
            > tu
            > > poczyta. Pomyślcie jak źle musi on mówić synowi o matce, skoro tu tak pis
            > ze.
            >
            > nio, chciałabyś kiedyś usłyszeć co mówię adrianowi o jego mamie. oj,
            > chciałabyś smile


            Nie chciałabym, nie interesuje mnie to.
    • edzieckokarenina Re: tata 14.07.05, 13:40
      Nie znałam mojego ojca przez 16 lat- widziałam go raptem parę razy, ale gdy
      zmarła moja mama pozostał mi tylko on. Nie jest ideałaem, ale odkryłam, ze
      moja mama mocno przesadziła z jego wadami.
      Mój mąz jest cudownym ojcem i nie wiem jak swiadomie możecie pozbawiać swoje
      dzieci najważniejszej osoby w ich życiu...
      ******
      mój ex nie jest najważniejszą osobą w życiu dziecka-jest osobą NIEZNANĄ dziecku.
      Z własnego wyboru.Więc toszkę pomyśl zanim coś napiszesz do "ogółu" bo tutaj
      jest więcej matek, które nikogo niczego nie pozbawiływink
      buźka
      • dianitra Re: tata 14.07.05, 15:06
        ja nie pisze o wsszystkich matkach z tego forum, ale o niektórych i nie po to
        by kogoś oceniać, ale by powiedzieć tym niektórym, że ojciec nawet okropny w
        którymś momencie może okazać się jedyną osoba w życiu dziecka, ale żadna z was
        nie doczytała się tej aluzji. Powiecie zajmie się moim dzieckiem siostra, mama
        itp. Ja powiem nie daj boże. Mną zajmowazły się ciotki - nigdy nie byłam u
        siebie i wciąz byłam balastem.Dopiero przy ojcu poczułam, ze jest ktoś na tym
        śiwecie dla kogo jestem ważna. W życiu zdaza się różnie - czy zastanawiałyscie
        się nad tym co będzie jeżeli którejś z was zdarzy sie coś złego i sąd odda
        wasze dziecko pod opiekę ojcu? Jak dziecko przeżyje piersze dni z obcym
        mężczyznom, albo diabłem wcielonym jak przedstawiła go mama.

        INNYM PRZYPADKIEM JEST DLA MNIE ZNĘCANIE SIE NAD DZIECKIEM więc prosze mamy
        które ograniczyły kontakty ze wzgledu na bezpieczeństwo dziecka(tata znęcał się
        nad matka lub dzieckiem) o nie odpowiadanie.