14.07.05, 00:29
Nie znałam mojego ojca przez 16 lat- widziałam go raptem parę razy, ale gdy
zmarła moja mama pozostał mi tylko on. Nie jest ideałaem, ale odkryłam, ze
moja mama mocno przesadziła z jego wadami.
Mój mąz jest cudownym ojcem i nie wiem jak swiadomie możecie pozbawiać swoje
dzieci najważniejszej osoby w ich życiu...
Obserwuj wątek
    • madziaa26 Re: tata 14.07.05, 07:54
      Wlasnie,Twoj maz.To ze Ty dobrze trafilas nie znaczy ze kazda z nas miala to
      szczescie.Ja np mam Tatusia najcudowniejszego na swiecie,ale ojciec mego
      dziecka...brak slow.Nie bede "wpychac"na sile dziecka w jego ramiona,bo on
      poprostu tego nie chce,rozmawialam z nim,tlumaczylam jak malemu dziecku,ale on
      i tak tego nie rozumie.Jego gadki typu"ja go nie chcialem,kazesz mi placic za
      swoje decyzje,nie rusza mnie nic co pochodzi od ciebie" mowia same za
      siebie.Moj syn z moich ust zlego slowa o ojcu nie uslyszy,pomimo tego ze dla
      mnie ten pan zmarnowal kawal zycia,sam sobie kiedys wyrobi o nim zdanie.I nie
      zgodze sie zeby on mial wladze rodzicielska,bo absolutnie nie chodzi mu o dobro
      dziecka,synem chce walczyc ze mna,co wyraznie dal mi do zrozumienia.
    • kotka.na.dachu Re: tata 14.07.05, 08:14
      Jest wielu tatusiów. Jeden kocha dziecko od chwili jego poczęcia. Drugi
      pokochuje dziecko, jak tylko zobaczy. Inny zaczyna kochać dziecko, gdy jest już
      dorosłe. Są też tacy, którzy chcą, aby matka wychowała dziecko, a on na starość
      będzie dla niego dobrym, żeby mi dziecko nad grobem pomogło...
      Jednakże znam wielu ojców, którzy po prostu nie chcą dzieci. Ich ojcostwo
      kończy się w momencie prokreacji.

      Charakter człowieka zmienia się ponoć co 7 lat... Może więc niektóre z nas
      powinny poczekać dłużej, aby coś grzmotnęło ojca w głowę i żeby zrozumiał, co
      stracił i zaczął rehabilitację stosunków? Przykładów jest wiele wink
    • pelaga Re: tata 14.07.05, 08:33
      > nie wiem jak swiadomie możecie pozbawiać swoje
      > dzieci najważniejszej osoby w ich życiu...

      A ktora z nas swiadomie pozbawia? Bo ja jakos sie nie poczuwam do swiadomego
      pozbawiania dziecka najwazniejszej osoby w jego zyciu (wedlug Ciebie - ojca).
      Pomijam juz, ze najwazniejsza osoba w zyciu mojego dziecka jestem JA, bo to ja
      go wychowuje i jestem z nim na codzien, ja zmagam sie z jego klopotami i cisze
      z sukcesow. Ojciec wylogowal sie z ukladu ze swojej woli i na wlasne zyczenie.
      No i faktycznie Twoja matka NA APEWNO przesadzila z wadami Twojego ojca. To
      musi byc wspanialy czlowiek, skoro przez 16 lat mial Cie w ... nosie. Na pewno
      nalezy mu sie medal za to, ze w sytuacji, kiedy zostalas zupelnie sama na
      swiecie nie kopnal Cie tylek.
      Nigdy nie przestanie mnie zadziwiac zdolnosc wybaczania dzieci z rozbitych
      rodzin/domow dziecka swoim marnotrawnym rodzicom (ojcom/matkom), ktorych
      jedynaa zasluga bylo doprowadzenie do zaplodnienia/narodzenia sie dziecka.
      • tataadriana Re: tata 14.07.05, 09:44
        Oczywiście wszystkie mamy nieświadomie pozbawiają dziecko kontaktu z drugim
        rodzicem. śmiem twierdzić że tylko Ty robisz to świadomie. twoja "JA" będące
        najważniejszą osobą dla dziecka nie mogłoby znieść, że jest jeszcze ktoś, kogo
        Twoje dziecko może uważać za rodzica. wspaniałe to i oczywiście uzasadnione. w
        sumie nie dziwie się , że samotnie wychowujesz dziecko. z tak potężnym "JA"
        nawet mojej skromnej osobie jest trudno wytłumaczyć najprostsze sprawy.
        zapewne jesteś też WSPANIAŁĄ matką smile boki można ze śmiechu zrywać. i ubolewać
        nad NAPEWNO wspaniałymi cechami jakie przejawiasz jako matka. ze swoim
        najważniejszym "JA". lub "EGO". smile
        pzdr
        • kotka.na.dachu Re: tata 14.07.05, 10:18
          tataadriana napisał:

          > Oczywiście wszystkie mamy nieświadomie pozbawiają dziecko kontaktu z drugim
          > rodzicem. śmiem twierdzić że tylko Ty robisz to świadomie. twoja "JA" będące
          > najważniejszą osobą dla dziecka nie mogłoby znieść, że jest jeszcze ktoś,
          kogo
          > Twoje dziecko może uważać za rodzica. wspaniałe to i oczywiście uzasadnione.
          w
          > sumie nie dziwie się , że samotnie wychowujesz dziecko. z tak potężnym "JA"
          > nawet mojej skromnej osobie jest trudno wytłumaczyć najprostsze sprawy.
          > zapewne jesteś też WSPANIAŁĄ matką smile boki można ze śmiechu zrywać. i
          ubolewać
          > nad NAPEWNO wspaniałymi cechami jakie przejawiasz jako matka. ze swoim
          > najważniejszym "JA". lub "EGO". smile

          Upewnij się zanim o kimś wydasz taki osąd. W tym przypadku trafiłeś
          koszmarnie... daleko poza tarczę.
          • tataadriana Re: tata 14.07.05, 10:40
            kotka.... nie sądzę. czytając nie tylko ten post WSPANIAŁEJ mamy myślę , że się
            nie mylę. tym razem. i to delikatnie smile szkoda, taka super MAMA, a tak
            nieładnie o ojcach potrafi napisać. zresztą nie chce mi się dyskutować na temat
            pelagi. zdanie mam wyrobione, przekonanych inaczej nie przekonam. to tyle. :}
            a czy jej dziecko kiedyś nie powie, że przesadziła z negatywnym określaniem
            ojca? być może nie. zależy jak będzie je wychowywać.
            pzdr
            • pelaga Re: tata 14.07.05, 10:48
              > a czy jej dziecko kiedyś nie powie, że przesadziła z negatywnym określaniem
              > ojca?

              Nie sadze. Bo ja staram sie dziecku nie opowiadac jakim palantem jest jego
              ojciec. Wystarczy, ze sobie poulewam jadu na walczacych o prawa, zapominajacych
              o obowiazkach ojcach wink
              • tataadriana Re: tata 14.07.05, 11:42
                > Nie sadze. Bo ja staram sie dziecku nie opowiadac jakim palantem jest jego
                > ojciec. Wystarczy, ze sobie poulewam jadu na walczacych o prawa,
                zapominajacych
                >
                > o obowiazkach ojcach wink

                sama sobie zaprzeczasz. własnie opowiadasz o swoim eks. myslisz , że na
                przykład dziecko twoje tego kiedyśnie przeczyta? albo że ktoś uwierzy że
                inaczej piszesz o swoim eks tutaj lub gdziekolwiek indziej a inaczej opowiadasz
                dziecku? hahaha
                na marginesie jeśli pijesz do mnie tekst: nie muszę walczyć o swoje prawa czy
                prawa dziecka do kontaktów. posiadam je w pełni smile i moje dziecko też. nawet
                nie zapominam o swoich obowiązkach, czym muszę ciebie zmartwić smile
                pzdr
                • virtual_moth Re: tata 14.07.05, 11:49
                  tataadriana napisał:

                  > nie muszę walczyć o swoje prawa czy
                  > prawa dziecka do kontaktów. posiadam je w pełni smile i moje dziecko też. nawet
                  > nie zapominam o swoich obowiązkach, czym muszę ciebie zmartwić smile

                  Tatoadriana. Podajesz link do swojej strony, której jednym z działów jest
                  strona o Twoim dziecku. Jak dotąd NADAL pusta i "w przygotowaniu". Mam
                  propozycję: albo nie podawaj tego linka pod postami mówiącymi o Twoim
                  zaangażowaniu w ojcostwo, albo w końcu uzupełnij stronę, bo nie świadczy ona o
                  Tobie najlepiej.
                  • tataadriana Re: tata 14.07.05, 16:22
                    przykro mi nadal że jest pusta. ale musi być wyjątkowa, dlatego czekam na
                    natchnienie smile poza tym instnieją względy natury formalnej, o których zapewne
                    nie masz pojęcia i które trzeba uwzględnić, żeby nikt później się nie czepiał smile
                    proponuję cierpliwie zaglądać i czekać. wszystko zresztą jest w przebudowie,
                    ale zapraszam smilesmile
                    pzdr
                • burza4 Re: tata 14.07.05, 11:56
                  mam nadzieję, że Pelaga mi wybaczy komentarz w jej sprawiesmile

                  myślę, że dziecko Pelagi kiedyś dojrzeje do podobnych wniosków. Na razie to
                  Peladze skóra cierpnie, kiedy dziecko stara się nawiązać kontakt z tatusiem, bo
                  za każdym razem widzi to samo - buzię dziecka, które tatuś spuścił na drzewo
                  ODMAWIAJĄC kontaktu, bo nie ma czasu. Dziecko już teraz widzi, że tłumaczenia
                  ojca nie trzymają się kupy, jednak nadal próbuje, wciąż ma nadzieję że coś dla
                  ojca znaczy, szkoda tylko że się za każdym razem rozczarowuje.

                  I myślę, że określenie "palant" jest eufemizmem w tym przypadku - i bynajmniej
                  nie o wysokość alimentów tu chodzi.
                • pelaga Re: tata 14.07.05, 12:41

                  > sama sobie zaprzeczasz. własnie opowiadasz o swoim eks

                  Przeczytaj moze jeszcze raz moj post, a dojrzysz tam wyraz, bardzo wazny, ktory
                  ominales.
                  A dziecku o exie WCALE nie opowiadam, nie widze takiej potrzeby. Czasami musze
                  odpowiedziec na jakies pytanie.

                  > nawet
                  > nie zapominam o swoich obowiązkach, czym muszę ciebie zmartwić smile

                  A niby co ma mnie martwic? Ze masz obowiazki i wydaje ci sie, ze je spelniasz?
                  A spelniaj jak najlepiej. Im wiecej szczesliwych dzieci tym lepiej. Mnie takie
                  cos nie zmartwi raczej.
                  A ze z twoja nienawiscia do ex jakos nie wierze w jakakolwiek twoja pomoc twoja
                  jej, no nie wierze i nie uwierze.
                  • tataadriana Re: tata 14.07.05, 16:26
                    "Bo ja staram sie dziecku nie opowiadac jakim palantem jest jego
                    ojciec."
                    przeczytaj uważnie to zdanie. samo o tym świadczy że jednak opowiadasz.
                    chyba że nie myślisz jak piszesz smile co może świadczyć że nie tylko blondynki
                    mają niewielki rozum smile:smile)
                    • pelaga Re: tata 15.07.05, 07:12
                      > przeczytaj uważnie to zdanie. samo o tym świadczy że jednak opowiadasz.

                      Twoja "logika" mnie oslabia. Powinienes zmienic psychoanalityka, o ten cie
                      oklamuje.
                      • tataadriana Re: tata 15.07.05, 13:40
                        nic nie poradzę na to, że nie rozumiesz tego co piszesz sad
                        i proszę cię abyś swoje niskie inwektywy kierowała gdzie indziej i do kogo
                        innego, bo mnie to nie śmieszy, być może kogoś czytającego twoje posty to bawi,
                        ale uważam że świadczy o twoim przyziemnym poziomie intelektualnym.
                        pzdr
                        • pelaga Re: tata 15.07.05, 14:17
                          Przeczytaj swoj post i wiele innych pelnych inwektyw, skierowanych do mnie.
                          Nie chcesz byc tak traktowany? Nie traktuj tak innych. PROSTE!
                    • anetina Re: tata 15.07.05, 08:59
                      ja chyba cię facet nie rozumiem
                  • e_r_i_n Re: tata 15.07.05, 09:16
                    pelaga napisała:

                    > A dziecku o exie WCALE nie opowiadam, nie widze takiej potrzeby. Czasami
                    > musze odpowiedziec na jakies pytanie.

                    "Tylko mały procent naszych emocji i komunkoatow przyjomowany jest przez
                    słowa.. Reszta to mimka , głos , i ...wyczucie . Uweirze jesli sei kogos
                    nienawidzi nie mozna tego ukryc- nawety jesli sie o nim nie mowi... "

                    Autor: megan58, źródło: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
                    f=14479&w=26206692&a=26333557

                    • kotka.na.dachu Re: tata 15.07.05, 09:21
                      e_r_i_n napisała:

                      > "Tylko mały procent naszych emocji i komunkoatow przyjomowany jest przez
                      > słowa.. Reszta to mimka , głos , i ...wyczucie . Uweirze jesli sei kogos
                      > nienawidzi nie mozna tego ukryc- nawety jesli sie o nim nie mowi... "
                      >
                      Można to ominąć. Ja po prostu nie mówię o byłym. Nic. Dzieci nie pytają, ja
                      nie mówię. Przychodzi dzień wizyty - daję mu dzieci na kilka godzin, później
                      odbieram. Uzgodniliśmy, że dla dobra dzieci nie będziemy ze sobą rozmawiać i
                      tyle. wink))
                      • e_r_i_n Re: tata 15.07.05, 09:24
                        Z zacytowanego postu Megan wynika, ze nawet jesli sie nie mowi o kims,
                        to nienawisci do tej osoby nie da sie ukryc.
                        Ja uwazam tak jak Ty - ale chcialam pokazac Peladze, ze nawet osoby 'z tej
                        samej strony barykady' twierdza, ze nie da sie nie przekazac swoich negatywnych
                        emocji dziecku.
                        • pelaga Re: tata 15.07.05, 09:30
                          Chcialas sie przyczepic Droga Domali. Ja nie ze wszystkim pogladami osob z tej
                          samej strony barykady musze sie zgadzac i czesto sie nie zgadzam.
                          • e_r_i_n Re: tata 15.07.05, 09:37
                            Droga Pelago, nie chcialam sie przyczepic.
                            Po prostu zauwazylam analogie, stad ten wklejony post smile
                    • pelaga Re: tata 15.07.05, 09:28
                      MOJA nienawisc do exa nie musi byc jednoznaczna i w moim przypadku nie jest z
                      nienawiscia DZIECKA do ojca. Ja OTWARCIE mowie mojemu dziecku, ze nie umiem sie
                      dogadac z jego ojcem, ze sie nie lubimy (jesli pyta oczywiscie, nie powtarzam
                      mu tego codziennie), co nie znaczy, ze Mlody musi podzialac moje uczucia. Nie
                      podziala ich, zebrze o kontakty (ostatnio telefonicznie o wakacje, ale tatus
                      pracuje i dzieckiem nowym sie zajmuje wiec odmowil), a to podwaza teorie, ze
                      moje nastawienie przekazuje dziecku.
                      Sceptycznie podchodze do niektorych psychologicznych wywodow. Szczegolnie, ze
                      nawet nastawiane przeciwko ktoremus rodzicowi dzieci potrafia myslec i odczuwac
                      SAMODZIELNIE. Poza tym dzieci cechuja sie niesamowita umiejetnoscia wybaczania
                      sq...stwa rodzicow, co dokladnie obeserwuje we wlasnym domu.
                      • anetina Re: tata 15.07.05, 09:31
                        pelaga napisała:

                        > Sceptycznie podchodze do niektorych psychologicznych wywodow. Szczegolnie, ze
                        > nawet nastawiane przeciwko ktoremus rodzicowi dzieci potrafia myslec i
                        odczuwac
                        >
                        > SAMODZIELNIE. Poza tym dzieci cechuja sie niesamowita umiejetnoscia
                        wybaczania
                        > sq...stwa rodzicow, co dokladnie obeserwuje we wlasnym domu.


                        Pelaga, tego się właśnie najbardziej boję, że dziecko wybaczy nawet największe
                        błędy
                        mam na to przykłądy w dalszej rodzinie
                        to jest tylko życie
                        • e_r_i_n Re: tata 15.07.05, 09:42
                          anetina napisała:

                          > Pelaga, tego się właśnie najbardziej boję, że dziecko wybaczy nawet
                          > największe błędy

                          A dlaczego Anetino sie tego boisz? Jesli wybaczy i bedzie lepiej, to chyba
                          tylko dobrze dla dziecka, a wiec i dla Ciebie.
                          • pelaga Re: tata 15.07.05, 09:45
                            Pewnie Anetina, podobnie jak ja nie wierzy w cudowne nawrocenia marnotrawnych
                            ojcow sad
                            • anetina Re: tata 15.07.05, 09:48
                              Pelaga, z jednej strony chciałabym mimo wszystko, żeby Mały miał jakiś porządny
                              kontakt z ojcem
                              ale czasami jak słucham Was, to cieszę się, że mam zdrowy układ w domu
                          • anetina Re: tata 15.07.05, 09:46
                            właściwie źle to napisałam
                            chodzi mi o to, że matka wychowuje dziecko całe życie
                            a tu raptem przychodzi ojciec i w oczach dziecka jest naj
                            • kotka.na.dachu Re: tata 15.07.05, 10:02
                              anetina napisała:

                              > właściwie źle to napisałam
                              > chodzi mi o to, że matka wychowuje dziecko całe życie
                              > a tu raptem przychodzi ojciec i w oczach dziecka jest naj
                              >
                              Może tak być.
                              Moje dzieci mają w miarę poprawne kontakty z ojcem. Niestety, ale ten już 2-
                              latkowi prał mózg, że on jest dobry i pozwala dziecku na wszystko, a matka jest
                              tą niedobrą - surową. Fakt, że jestem czasem surową jest chyba uzasadniony? W
                              końcu muszę być dla 2 dzieci matką i ojcem.
                              • anetina Re: tata 15.07.05, 10:05
                                dlatego właśnie boję się tego w przypadku kontaktów z eksem, że ojciec pozwala
                                na wszystko, więc tata jest super, dziecko chce z nim mieszkać
                                matka gania do sprzątania, marudzi, wychowuje - więc jest niedobra
                                • anetina Re: tata 15.07.05, 10:05
                                  tata kupi wszystko na spacerze - jest ok
                                  a mamę czasami nie stać - więc też jest niedobra
                                  • kotka.na.dachu Re: tata 15.07.05, 10:19
                                    anetina napisała:

                                    > tata kupi wszystko na spacerze - jest ok
                                    > a mamę czasami nie stać - więc też jest niedobra
                                    >
                                    Mój akurat już nie kupuje.

                                    Poza tym kwestia kupowania sprowadziłaby się do szablonu: tata kupi, a mama się
                                    zaopiekuje. Później dusiłyby go dzieci o kasę.
                                    Mój za dużo książek o manipulowaniu przeczytał, żeby dać się tak wrobić. Nie
                                    lubi rozdawać pieniędzy. Woli wydać je właściwie - na własne przyjemności. wink)
                      • e_r_i_n Re: tata 15.07.05, 09:32
                        Pelago, ale to nie z moim pogladem tutaj dyskutujesz smile

                        Ja tez uwazam, ze stosunki doroslych to jedno, uklady dorosly - dziecko
                        to drugie. Ciekawa tylko jestem, czy Megan swoje zacytowane zdanie stosuje
                        do wszystkich (a wiec i teoretycznie do Ciebie).
                        • megan58 Re: tata 18.07.05, 08:47
                          ERIN - Ja i Pelaga to nie jedna ososba. Nawet Fak ze obie same wychowujemy
                          dziecko nis esprawai ze MUSIMY miec jednakowe poglady na wiele kwesti .
                          Nie bedziemy zawsze jednako wszystkiego oceniac.. Widzisz to nas rozni od np
                          Cibie i MIkawi - potrafimy myslec samodzielnie.
                          • e_r_i_n Re: tata 18.07.05, 08:58
                            megan58 napisała:

                            > Widzisz to nas rozni od np Cibie i MIkawi - potrafimy myslec samodzielnie.


                            Bo Wy jestescie samodzielne mamy, my tylko macochy smile
                            • megan58 Re: tata 18.07.05, 09:01
                              Czyjego przemyslenia???
                              Przeciez Pelaga wyraznie napisała ze nie ukrywa relacji i własnych pogladow. I
                              tak ciezko zrozumiec zemozemy miec rozne???

                              I jeszcze jesli bede chciała gdzies napisac swoj poglad na pewno to zrobie. Nie
                              potrzebuje Twojw - wyrywkowej... pomocy.

                              Dlatego mysle , ze pwonnas głosic własne poglady ... jesli potrafidsz i masz
                              odwage.
                              • e_r_i_n Re: tata 18.07.05, 09:06
                                Ta jest, psze pani!
                        • megan58 Re: tata 18.07.05, 08:52
                          A i jeszcze jak zwykle nie zrozumiąłąs całosci pogladow przez mnie
                          reprezentowanych tylko jak zwykle wysiełac cześc i manipulujesz nimi.

                          Ja tez uwazam ze stosunki dorosłych to jedno a stosunki do dzici to drugi
                          jednakrze uwazam ze nie da sie ukryc jedengo przed drugim .. .
                          To jest moj poglad.
                          • e_r_i_n Re: tata 18.07.05, 08:57
                            megan58 napisała:

                            > Ja tez uwazam ze stosunki dorosłych to jedno a stosunki do dzici to drugi
                            > jednakrze uwazam ze nie da sie ukryc jedengo przed drugim .. .
                            > To jest moj poglad.

                            Skoro tak, to zdecydowanie dobrze, ze wkleiłam ten post - dla przemyslenia.
            • kotka.na.dachu Re: tata 14.07.05, 11:26
              Musisz mieć w sobie dużo nienawici do kobiet. Żal mi takich ludzi.
              Inaczej byś mówił, gdybyś choć raz postawił się w sytuacji jednej z nas.

              Chciałabym, aby ojcowie wywiązywali się z obowiązków rodzicielskich nie tylko
              na pokaz.
              • tataadriana Re: tata 14.07.05, 11:45
                kotka smile do kobiet nie czuje nienawiści. nawet je lubię. niektóre bardziej,
                inne tylko mniej. w zależności głównie od urody smilesmile
                pzdr
                • kotka.na.dachu Re: tata 14.07.05, 12:34
                  tataadriana napisał:

                  > kotka smile do kobiet nie czuje nienawiści. nawet je lubię. niektóre bardziej,
                  > inne tylko mniej. w zależności głównie od urody smilesmile

                  Patrząc na piękne ciało kobiety mało który czuje do niej odrazę (poza
                  kochającymi inaczej).
                  Czyżbyś teraz nie brał pod uwagę intelektu kobiet? Czy lepiej być z piękną
                  kobietą, która nie wszystko do końca pojmuje? Szkoda gadać.
                  • pelaga Re: tata 14.07.05, 12:44
                    Kotka smile)) To Ty nie wiedzialas, ze mezczyzni wola glupie kobiety zeby czuc sie
                    przy nich dobrze??? wink))
                    • kotka.na.dachu Re: tata 14.07.05, 13:56
                      pelaga napisała:

                      > Kotka smile)) To Ty nie wiedzialas, ze mezczyzni wola glupie kobiety zeby czuc
                      sie
                      >
                      > przy nich dobrze??? wink))


                      Chyba żeby się dowartościować, że są tacy mądrzy! smile)
                    • tataadriana Re: tata 14.07.05, 16:29
                      ciekawe co jest miarą głupoty u kobiet wg ciebie? to że nie potrafi
                      samodzielnie wychowywać dziecka i potrzebuje do tego jego ojca? smile
                      • anetina Re: tata 15.07.05, 09:01
                        tataadriana napisał:

                        > ciekawe co jest miarą głupoty u kobiet wg ciebie? to że nie potrafi
                        > samodzielnie wychowywać dziecka i potrzebuje do tego jego ojca? smile


                        mnie się jakoś wydaje, że dziecko robi się we dwójkę
                        w związku z tym wychowuje się wspólnie, tak samo jak i finanse dzieli się na pół

                        czy ja źle myślę ???????
                      • kotka.na.dachu Re: tata 15.07.05, 09:05
                        tataadriana napisał:

                        > ciekawe co jest miarą głupoty u kobiet wg ciebie? to że nie potrafi
                        > samodzielnie wychowywać dziecka i potrzebuje do tego jego ojca? smile

                        Pozwolę sobie na to odpowiedzieć. smile

                        Są kobiety żyjące we własnym świecie, z którego wyciąga na chwilę słowo "jak ty
                        ślicznie dziś wyglądasz"... i dają się później omotać jakiemuś cwaniaczkowi,
                        który zabawi się nią a później ją pozostawi "bo o czym z nią rozmawiać"...
        • pelaga Re: tata 14.07.05, 10:44
          > Oczywiście wszystkie mamy nieświadomie pozbawiają dziecko kontaktu z drugim
          > rodzicem.

          Bzdura!

          > śmiem twierdzić że tylko Ty robisz to świadomie.

          Ciekawe na podstawie czego. Moze nie smiej wiec mnie oskarzac, skoro nawet nie
          masz ochoty zaponac sie z moja historia.

          > boki można ze śmiechu zrywać

          To zrywaj, nie zaluj sobie.

          > w
          > sumie nie dziwie się , że samotnie wychowujesz dziecko. z tak potężnym "JA"

          Ja je wychowuje SAMODZIELNIE, samotna nie bywam. NIGDZIE nie napisalam, ze
          jestem samotna. Samodzielna matka zostaje sie juz na cale zycie, nawet jesli
          stworzy sie rodzine "mieszana" to dziecko pozostanie juz tylko moje.

          Ale nie dziwie sie, ze twoja ex moze nie miec ochoty cie ogladac, z takim twoim
          podejsciem i wybujalym pojeciem o prawach ojca, nie ma sie jej co dziwic.
          Nie sadze, zeby wiele exi robilo problemy ojcom, ktorzy CHCA spelniac OBOWIAZKI
          ojca, a nie jedynie walcza o SWOJE prawa, majac gebe pelna frazesow na temat
          dobra dziecka.
          I widze, ze jednak tatuskow bardziej od pokrzywdzonych, nieporadnych,
          samodzielnych mam denerwuja te dobrze sobie radzace bez exow, twardo stapajace
          po ziemi, potafiace zapewnic swoim dzieciom dobre zycie.

          I rada dla samodzielnych mam, ktore nie chca miec walczacego o prawa exa!!!!!!!!
          Nie zabraniajacie konatktow, to dziala najlepiej na panow, sami z nich
          rezygnuja wtedy. Zabranianie kontaktow rodzi kolejnego walczacego tatuska,
          ktory dobro dziecka ma gleboko w powazaniu a chodzi mu jedynie o zatrucie zycia
          swojej ex.
          • virtual_moth Re: tata 14.07.05, 10:56
            pelaga napisała:

            > Nie zabraniajacie konatktow, to dziala najlepiej na panow, sami z nich
            > rezygnuja wtedy.

            FAKT niezaprzeczalny. Efektem ubocznym takiego działania jest jednak często
            wysuwanie przez tatusiów zarzutów, że utrudniamy im kontakty. Paradoks? Nie -
            po prostu jakoś muszą usprawiedliwić przed sobą i innymi że mają w d... swoje
            dziecko.
            • megan58 Re: tata 14.07.05, 11:05
              Potwierdzam !
            • tataadriana Re: tata 14.07.05, 11:49
              virtual_moth napisała:

              > pelaga napisała:
              >
              > > Nie zabraniajacie konatktow, to dziala najlepiej na panow, sami z nich
              > > rezygnuja wtedy.
              >
              > FAKT niezaprzeczalny. Efektem ubocznym takiego działania jest jednak często
              > wysuwanie przez tatusiów zarzutów, że utrudniamy im kontakty. Paradoks? Nie -
              > po prostu jakoś muszą usprawiedliwić przed sobą i innymi że mają w d... swoje
              > dziecko.

              NIEPRAWDA. TO CHYBA TYLKO SPOKTAŁO WAS I WYSZŁO W WASZYM PRZYPADKU. I NAPEWNO
              SPOTYKANE JEST O WIELE RZADZIEJ NIŻ SYTUACJE, GDY MATKA ZABRANIA KONTAKTÓW
              DZIECKA Z DRUGIM RODZICEM. I JESZCZE MA PÓŹNIEJ PRETENSJE DO CAŁEGO ŚWIATA.
              pzdr
              • virtual_moth Re: tata 14.07.05, 11:56
                tataadriana napisał:

                > NIEPRAWDA. TO CHYBA TYLKO SPOKTAŁO WAS I WYSZŁO W WASZYM PRZYPADKU. I NAPEWNO
                > SPOTYKANE JEST O WIELE RZADZIEJ NIŻ SYTUACJE, GDY MATKA ZABRANIA KONTAKTÓW
                > DZIECKA Z DRUGIM RODZICEM. I JESZCZE MA PÓŹNIEJ PRETENSJE DO CAŁEGO ŚWIATA.
                > pzdr

                Ja nie wiem które sytuacje zdarzają się rzadzej, a które częsciej. Denerwują
                mnie zarówno przypadki "mamuś właścicielek" takich jak np. niejaka tsunami5,
                jak też przypadki tatusiów "walczących o prawa". Na podstawie własnych
                obserwacji wnioskuję tylko, że czasami zdarza się (nie wiem czy rzadko, czy
                często), że tatusiowie swoje marne ojcostwo próbują usprawiedliwić
                tzw. "utrudnianiem kontaktów". Skoro to nie dotyczy ani ciebie, ani twoich
                znajomych, to o co ci chodzi? Chyba że uderzyłam w stół...
                • tataadriana Re: tata 14.07.05, 12:05
                  sytuacje mogą się zdarzać różne. i każdy może się spotykać raz z takimi raz z
                  innymi. ja natomiast próbuję korygować moim i zdaniem oszołomskie opinie osób
                  mających według swojego własnego JA absolutnie zdecydowaną rację. zwłaszcza w
                  kwestii "instruowania" dziecka, jaki jest "to" jego własny ojciec. z czym
                  walczę jeszcze we własnym przypadku, kiedy to adrian mi mówi wprost że mama mu
                  zabrania mówić mu do mnie "tata". mimo że nie mam już problemów z kontaktami.
                  ale dziecko ponoć ma dostawać lanie jak tak powie w obecności matki. i to jest
                  właśnie przykład "EGO" matki. przykładów mógłbym mnożyć. ale po co? każdy widzi
                  swoją własną rację.
                  pzdr
                  • virtual_moth Re: tata 14.07.05, 12:17
                    tataadriana napisał:

                    że mama mu
                    > zabrania mówić mu do mnie "tata". mimo że nie mam już problemów z kontaktami.
                    > ale dziecko ponoć ma dostawać lanie jak tak powie w obecności matki. i to
                    jest
                    > właśnie przykład "EGO" matki. przykładów mógłbym mnożyć. ale po co? każdy
                    widzi
                    >
                    > swoją własną rację.

                    Wiesz, ja swoją własną rację mam tylko odnośnie MOJEJ sytuacji. Jeśli chodzi o
                    twoją, to nie mówi ona o niczym innym jak o tym, że istnieją ludzie i parapety,
                    a nie o tym, że skoro TY masz taką ex, to pewnie większość jest taka.

                    >
          • tataadriana Re: tata 14.07.05, 12:10
            moim zdaniem twój eks sam od ciebie uciekł smile obojętnie jak było, ja bym tak
            postąpił. z całym szacunkiem jeśli dostajesz jakiekolwiek środki na wychowanie
            dziecka, czy to jako alimenty, czy inną pomoc publiczną, samodzielnie nie
            wychowujesz dziecka.
            osoby które znam i chcę znać nie walczą o swoje prawa by się nimi wycierać w
            dobro dziecko, ale o prawo do wychowania i kontaktów z dzieckiem.
            pzdr
            • megan58 Re: tata 14.07.05, 12:15
              Zawsze zastanawiał mnie jeden fakt. Facet ucieka - bo kobieta zła i nidobra
              jest. Ale z całym spokojem nie zabiera ze soba dziecka, ktore tak "kocha" i
              zostawia to dziecko z ta zła kobieta..

              Ja nie odeszłabym zostawiajc dziecko z człowiekiem ktorego uwazam za złego i
              tylko nie pisz mi banalukow , ze dziecka zabrac nie mogł.. mOGŁ TAK SAM JAK
              ZOSTAWIC .
              I skoro kobieta moze zabrac dziecko to i facte.. Ale oni jak odchodza to jakos
              dziwnie sa skupieni na sobie...
              • virtual_moth Re: tata 14.07.05, 12:20
                megan58 napisała:

                > Zawsze zastanawiał mnie jeden fakt. Facet ucieka - bo kobieta zła i nidobra
                > jest. Ale z całym spokojem nie zabiera ze soba dziecka, ktore tak "kocha" i
                > zostawia to dziecko z ta zła kobieta..

                Właśnie. Jak Tataadriana mógł pozwolić babie, która A) rozwaliła rodzinę (sama
                odeszła), B) jest niezrównoważona emocjonalnie (nie pozwala do ojca mówić
                tato), a więc jak on mógł pozwoilć JEJ zabrać dziecko?
                Pewnie w pracy byłwink
                • tataadriana Re: tata 14.07.05, 12:24
                  > Właśnie. Jak Tataadriana mógł pozwolić babie, która A) rozwaliła rodzinę
                  (sama
                  > odeszła), B) jest niezrównoważona emocjonalnie (nie pozwala do ojca mówić
                  > tato), a więc jak on mógł pozwoilć JEJ zabrać dziecko?
                  > Pewnie w pracy byłwink

                  niestety nie. najbardziej oddana matkom instytucja tak zdecydowała smile nazywana
                  czasami Sądem Rodzinnym smile chyba z przekory smilesmile
                  pzdr
                  • megan58 Re: tata 14.07.05, 12:28
                    To rozumie - do wyroku sadu dziecko mieszkało z Toba????
                    Ja do sprawy bym nie zostawiła dziecka - ani przez jeden dzien - zebym miała za
                    to do ciupy trafic. Jesli ktos zły i moze krzywdzic to spac spojonie bym nie
                    mogła
                    Zreszzta jak wyrok niedobry to nie znaczy koniec...
                • tataadriana Re: tata 14.07.05, 12:27
                  ale po cichu liczę , że dziecko samo zdecyduje z kim chce być, co już po mału
                  się przewraca smile oczywiście w moją stronę. co prawda długotrwałe może to być,
                  ale się chyba opłaci smilesmile
                  pzdr
                  • megan58 Re: tata 14.07.05, 12:30
                    Ja dalej nie rozumim - to jest z kobietaktora je krzywdzi bo zła i ty
                    zamierzasz czeka za dziecko podrsnie i samo sie z tym upora???
                    Mozesz zansac - myslac ze to dziecko jest tak krzywdzone - w koncu to taka ZŁA
                    kobieta...
                    Skoro ty nie mogłes z nia wytrztamc to co musi przechodzic to dziecko i ty tak
                    spokjnie czekasz???
                    • tataadriana Re: tata 14.07.05, 16:32
                      nigdzie nie stwierdziłem że ona jest złą kobietą czy matką. to twój własny
                      wniosek z którym się nie zgadzam. natomiast to że niewłaściwie postępuje - to
                      już może być móje zdanie. i tyle . smile
                      a czy mogę z tym zasnąć- nie musisz się o to chyba martwić.
                      • pelaga Re: tata 15.07.05, 09:19
                        Czyli jest swietna matka, tylko zle postepuje??????????
                        Bo jak jest swietna matka, to dziala dla dobra dziecka. Wiec jest nia? Czy nie?
                        Gdzies chyba czytalam, jak pisales, ze krzywdzi dziecko, bo nie idzie ci we
                        wszystkim na reke.
                        A moze tylko trzeba sie teraz wycofac z oskazania, zeby nie wyszlo, ze wlasne
                        dziecko w zlych rekach sie pozostawilo, aby na plaze spokojnie "w luksusie
                        wolnosci" chadzac?
                  • kotka.na.dachu Re: tata 15.07.05, 10:50
                    tataadriana napisał:

                    > ale po cichu liczę , że dziecko samo zdecyduje z kim chce być, co już po mału
                    > się przewraca smile oczywiście w moją stronę. co prawda długotrwałe może to być,
                    > ale się chyba opłaci smilesmile

                    No to widzę jaki tata jesteś - niech matka chowa, a ja po cichu będę buntował.
                    Żygać się chce. Zastanów się nad swoją moralnością (jeśli taką masz). Kurczę,
                    kobieta żyły sobie wypruwa żeby dziecko było zdrowe, najedzone, czyste,
                    zadbane, później - żeby się dobrze uczyło itp.
                    Później wkracza tatulek - na gotowe. Mąci w głowie dziecku i jest najlepszy! A
                    gdzie teraz jest ojciec? Poza paroma godzinami w tygodniu - na baseniku, w
                    knajpie z kolegami i gdzie tylko zechce.
                    Równaj tu samodzielne wychowywanie dziecka z kawalerskim stylem życia ojca.
                    • anetina Re: tata 15.07.05, 11:42
                      dąłączam się do Ciebie
            • pelaga Re: tata 14.07.05, 12:31
              > moim zdaniem twój eks sam od ciebie uciekł smile

              To chyba do mnie wink Naswietle ci wiec, ze od exa to ja odeszlam, bardzo dawno
              temu, bo sie nie nadawal na ojca mojego dziecka. Widywal sie czasami z
              dzieckiem, jak sobie przypomnial, ze je posiada. Kiedy chcial i jak chcial,
              nawet kilka razy zabral dziecko do siebie. Kontatkty zerwal, jak zalozyl druga
              rodzine. Potrafil ostatnio powiedziec mojemu dziecku, ze nie widuje sie z nim,
              bo musi sie opiekowac swoja corka.

              > z całym szacunkiem jeśli dostajesz jakiekolwiek środki na wychowanie
              > dziecka, czy to jako alimenty, czy inną pomoc publiczną, samodzielnie nie
              > wychowujesz dziecka.

              Nie dostaje ZADNEJ pomocy publicznej. Alimenty sa placone na dziecko,
              zaspokajajac CZESC kosztow utrzymania dziecka, WYCHOWUJE je ZUPELNIE
              samodzielnie. Tylko walczacym ojcom wydaje sie, ze skoro zaplacili, jak ktos tu
              nazwal kiedys "horrendalne" alimenty, sa juz zwolnieni z obowiazku wychowywania
              dziecka.
              Wedlug prawa obowiazek alimentacyjny to obowiazek utrzymania i wychowania
              dziecka. Moj ex wspolutrzymuje dziecko, z przymusu sadowego, ale go nie
              wychowuje, bo nie ma w Polsce prawa zmuszajacego do spelniania takiego
              obowiazku.
              • tataadriana Re: tata 14.07.05, 12:51
                chyba nie rozumiesz tego co piszesz, albo tego co czytasz. lub obydwu. nie
                wychowujesz dziecka zupełnie samodzielnie, bo dostajesz jakieś środki pienięzne
                na to. i to zupełnie nie ma do rzeczy czy jest to przymus sądowy (bez niego nie
                byłabyś w stanie prawdopodobnie wyegzekwować tego obowiązku) czy jest to
                dobrowolne świadczenie. i tyle. na na razie. idę na plażę smilesmile
                pzdr
                • virtual_moth Re: tata 14.07.05, 12:56
                  tataadriana napisał:

                  > na na razie. idę na plażę smilesmile

                  Oczywiście bierzesz synka?
                  • edzieckokarenina Re: tata 14.07.05, 13:29
                    tataadriana napisał:

                    > na na razie. idę na plażę smilesmile

                    Oczywiście bierzesz synka?
                    ***
                    pewnie takwink
                    jeśli miło spędzać czas to tylko z synkiemsmile)))
                    • tataadriana Re: tata 14.07.05, 16:48
                      hi, a chcesz sprawdzić? smile
                      pzdr
                      • edzieckokarenina Re: tata 14.07.05, 20:40
                        tataadriana napisał:

                        > hi, a chcesz sprawdzić? smile
                        > pzdr
                        ***
                        to do mnie?
                        co niby mam sprawdzić?
                        ja z góry zakładam że byłeś na plaży z synkiemsmile)))
                • ann_mart Re: tata 14.07.05, 13:15
                  tataadriana napisał:

                  > nie wychowujesz dziecka zupełnie samodzielnie, bo dostajesz jakieś środki
                  pienięzne na to.

                  No to, dziewczyny i chłopaki mamy nowa definicję wychowania - jest to
                  mianowicie łożenie na dziecko.
                  Zatem chwała tym co nie są w stanie wydrzeć należnych dzieciom alimentów - te
                  to dopiero są samodzielne! To, np. o Tobie Virtual. O cholerka - mama Ci
                  pomaga... To jednak nie jesteś...
                  Zaś szaraczki, jak Pelaga, mają ojców współwychowujących - bo, co prawda nie
                  spotykają się z dziećmi w ogóle, ale za to kasę płacą.
                  To o co się bić w takim razie, walczący panowie? O co? Przecież jak płacicie
                  kasę to wychowujecie, kontakty wam niepotrzebne crying

                  Tatoadriana - kilka razy przeczytałam ten Twój tekst, bo oczom własnym nie
                  wierzyłam. Jak dla mnie to co napisałeś to szczyt głupoty. Mam nadzieję, że tak
                  wyszło przypadkiem...

                  I wysoce niesmaczne jest dla mnie to, jak się cieszysz, że dziecko wybierze
                  Ciebie. Ty, taki dobry ojciec, nie rozumiesz, że chodzi o to by dziecko nie
                  musiało wybierać?! Czy aby nie walczysz o to by Twoje było na wierzchu? By
                  pognębić ex, powiedzieć - "i tak mnie woli"

                  Bo dla mnie to niestety tak wygląda.
                  • megan58 Re: tata 14.07.05, 13:18
                    Ha ha Ha.. Ann_amrt smile)))

                  • ann_mart Re: tata 14.07.05, 13:20
                    ann_mart napisała:
                    Zaś szaraczki, jak Pelaga, mają ojców współwychowujących

                    Pelaga, przepraszam idiotycznie wyszło - rzecz jasna chodziło o ojca Twojego
                    syna a nie o Twojego ojca smile)
                    • pelaga Re: tata 14.07.05, 14:42

                      > Pelaga, przepraszam idiotycznie wyszło - rzecz jasna chodziło o ojca Twojego
                      > syna a nie o Twojego ojca smile)

                      Ja zalapalam, ale dla tatyadriana faktycznie lepiej lopatologicznie wink))
                  • tataadriana Re: tata 14.07.05, 16:54
                    żeby wychowaywać nawet samodzielnie potrzebujecie na to środków pieniężnych
                    czyli tzw. pieniędzy co się jedno z drugim wiąże.
                    poza tym ta dyskusja jest już chora oraz nienormalna smile wyłączam się i dalej
                    może do końca dnia trochę zajmę się czymś innym, czego pozostałym również życzę.
                    pzdr
                    • anetina Re: tata 15.07.05, 09:05
                      tataadriana napisał:

                      > żeby wychowaywać nawet samodzielnie potrzebujecie na to środków pieniężnych
                      > czyli tzw. pieniędzy co się jedno z drugim wiąże.


                      co za jedno z drugim ???
                      bo w tym "bałaganie" chyba już nie mogę do tego wszystkiego dojść
                • pelaga Re: tata 14.07.05, 13:19
                  > chyba nie rozumiesz tego co piszesz, albo tego co czytasz. lub obydwu. nie
                  > wychowujesz dziecka zupełnie samodzielnie, bo dostajesz jakieś środki
                  > pienięzne

                  Chyba ty nie rozumiesz co piszesz, albo co czytasz. Mylisz wychowanie z
                  utrzymaniem dziecka.
                  • tataadriana Re: tata 18.07.05, 22:58
                    droga pelago zastanów się przez chwilę (smile) byłabyś w stanie wychowywać dziecko
                    nie mając pieniążków? bo mi się bardzo wydaje że nie. i nie uważam że coś mylę -
                    jedno z drugim jest ściśle powiązane. smile
                    miłego myslenia smile
                    • pelaga Re: tata 19.07.05, 07:40
                      Bez pieniazkow nie da sie UTRZYMAC dziecka. Wielu ojcow tego zaiste nie
                      pojmuje, migajac sie od alimentow.
                      Drogi tatoadriana ja MAM pieniazki bo pracuje i zarabiam, co nie znaczy, ze z
                      tego powodu mam rezygnowac z alimentow. Teoretycznie Polskie prawo nie zezwala
                      matce na rezygnacje z alimentow, bo to nie kaska na jej kosmetyczke, tylko na
                      potrzeby dziecka, ktore to potrzeby oboje rodzice (choc niekoniecznie w rownych
                      proporcjach) powinni zaspokajac do osiagniecia przez nie smodzielnosci.
                      Sprobuje lopatlogicznie, bo widac inaczej sie nie da:
                      WYCHOWYWAC to zapewnic osobie niedojrzalej osiagniecie rozwoju fizycznego,
                      psychicznego, duchowego, wychowywac to zapewnic opieke osobie niedojrzalej i
                      doprowadzic ja do samodzielnosci.
                      UTRZYMYWAC to zapewnic lokal mieszkalny, jedzenie, ubranie, podreczniki,
                      oplacic oboz latem, zabezpieczyc potrzeby bytowe.

                      OBOWIAZEK ALIMANTACYJNY to obowiazek WYCHOWANIA i UTRZYMANIA dziecka. Tak mowia
                      przepisy prawa.

                      Prosciej nie potrafie. Jesli nadal nie rozumiesz, to juz nie zrozumiesz raczej.
                      • tataadriana Re: tata 19.07.05, 21:43
                        nio skorzystam z twojej rady smile jak któraś będzie mamuśka będzie w sądzie
                        molestować o pieniądze na wychowanie dziecka to jej przytoczę twój tok
                        rozumowania. myślę że sędzia nie będzie długo rozbawiona smile a zawsze jakoś
                        można spróbować obciąć rozdmuchane żądania niektórych rodziców crying
                        na marginesie to ja wcale broń się nie namawiam cię do rezygnacji z alimentów.
                        toż to by było ze szkodą dla dziecka.
                        a co do przepisów prawa smile to są one naprawdę śmieszne jak na ten rok i
                        wymagają napewno pilnego uzupełnienia, jak nie gruntownej zmiany. niestety.
                        • kotka.na.dachu Re: tata 21.07.05, 08:07
                          Podziwiam lotny umysł. Skoro takiego łopatologicznego wyjaśneinia różnic
                          pomiędzy wychowaniem a utrzymaniem nie rozumiesz, to proszę: więcej tu nie
                          pisz, bo nic mądrego nie spłodzisz. Lubisz mieszać - nie ma co. Z niektórymi
                          mógłbyś sobie łapkę podać.
                        • pelaga Re: tata 26.07.05, 11:02
                          > nio skorzystam z twojej rady smile

                          A prosze bardzo, bo to nie ZADNA rada, tylko polskie prawo, oraz odrobina
                          logiki.

                          > jak któraś będzie mamuśka będzie w sądzie
                          > molestować o pieniądze na wychowanie dziecka

                          Ciekawe ile tych mamusiek cie molestuje... ile tych biednych dzieci po swiecie
                          rozsiales nieodpowiedzialnie.
                          A swoja droga w sadzie matka moze walczyc o pieniadze na UTRZYMANIE dziecka i
                          tego warto sie trzymac.

                          > a co do przepisów prawa smile to są one naprawdę śmieszne

                          Sa na pewno niedoskonale w wielu kwestiach, ale do smiesznosci im daleko.
                          • tataadriana Re: tata 01.08.05, 05:36
                            > Ciekawe ile tych mamusiek cie molestuje... ile tych biednych dzieci po
                            swiecie
                            > rozsiales nieodpowiedzialnie.
                            nie martw się tym. żadna nie musi tego robić. i nie rozsiewam dzieci
                            nieodpowiedzialnie. mam jedno smile


                            > A swoja droga w sadzie matka moze walczyc o pieniadze na UTRZYMANIE dziecka i
                            > tego warto sie trzymac.
                            a słyszałaś że najgłośniej o pieniądze krzyczą te matki, które i dla
                            siebie "powalczyć" chcą o jakieś złotówki? tworząc jakieś karkołomne tabelki? smile
                            pzdr
                            • pelaga Re: tata 01.08.05, 08:15
                              > a słyszałaś że najgłośniej o pieniądze krzyczą te matki, które i dla
                              > siebie "powalczyć" chcą o jakieś złotówki? tworząc jakieś karkołomne
                              > tabelki? :

                              Jesli masz na mysli mnie, to strzal jest chybiony o cale lata swietlne. Ja na
                              swoje utrzymanie pracuje, wiec tabelke, ktora jest na twoj mozdzek "za
                              karkolomna" stworzylam dla potrzeb sprawy o OBNIZENIE alimentow, ktora sila
                              rzeczy nie ja zakladalam. Ja o alimenty walczyc mocno nie musialam, zasadzono
                              je na rozwodzie i w tej formie sa do dzis, BEZ zadnych zmian, mimo checi ojca i
                              jego nowej zonki.
                              Milego dnia zycze.
                            • kotka.na.dachu Re: tata 01.08.05, 08:27
                              tataadriana napisał:

                              > a słyszałaś że najgłośniej o pieniądze krzyczą te matki, które i dla
                              > siebie "powalczyć" chcą o jakieś złotówki? tworząc jakieś karkołomne
                              tabelki? smile

                              Czy dla ciebie tylko pieniądze się liczą? Wszelkimi sposobami unikać płacenia
                              na swoje dziecko... szkoda gadać.
                    • anetina Re: tata 19.07.05, 08:10
                      tylko jak zmusić ojca do płacenia ???
                      dobrowolnego płacenia ???
                      żeby komornik w razie czego czego też mógł od niego ściągnąć ???
                      • dianitra Re: tata 19.07.05, 10:00
                        Nigdy nie zgadzaj się na dobrowolne płacenie. Moim zxdaniem alimenty powinny
                        być zasądzone przez sąd - tylko to daje ci gwarancję.
                        • tataadriana Re: tata 19.07.05, 21:37
                          zawsze uważałem i uważam że z pomocy sądu korzysta się w dwóch przypadkach:
                          albo gdy nie ma innej możliwości osiągnięcia kompromisu, co jest dla mnie
                          zrozumiałe w przypadku zadania się z podgatunkiem "człowieka", albo gdy jedna
                          osoba po prostu robi to z czystej złośliwości (vide dianitra), na co już nie
                          poświęce żadnego dalszego komentarza.
                          można się dogadać we wszystkim, chyba że zakłada się złożenie wizyty
                          komornikowi od razu po wizycie w sądzie. ale na to już brak słów smile
                          pzdr
                          • nikita181 Re: tata 19.07.05, 21:53
                            czemu tak nam zależy na tych ojcach? Przeciez to tylko dawcy czy "autorzy" .
                            Dlaczego biologiczne ojcostwo jest takie ważne? ja uważam, że zrobić dziecko
                            potrafi kazdy ciul. Dlatego tak wiele z nas zostaje same z dziećmi. Podziwiam
                            ojców z wyboru- takich, którzy potrafią pokochac kobiete i jej dziecko, być dla
                            tego dziecka ojcem, prawdziwym, dbającym, kochajacym, kłócącym sie, pokazujacym
                            świat. Takich mężczyzn trzeba podziwiać i takich szukać. nie ważne , kto
                            zrobił, ważne kto KOCHA i WYCHOWUJE. Nie widzę powodu, żeby latać za ciulem i
                            przypominac mu , żeby zobaczyl sie z dzieckiem. Mój były zobaczyl syna po 10
                            latach pierwszy raz - i nic. Bo ma prawdziwego ojca, ktory go kocha i jest z
                            nim na co dzień. są też tacy wspaniali mężczyźni- choć nie zawsze pojawiaja sie
                            na naszej drodze.
                          • dianitra Re: tataadriana 20.07.05, 00:16

                            wiesz ja uwazam ze z moim meżem nie miałabym problemu sie dogadać w żadnej
                            kwestii, gdybyśmy się rozstali, ale mimo wszystko nalegałabym na sądowne
                            ustalenie alimentów(nawet gdybym miała ja je placić) W zyciu zdaza się róznie.
                            Mój tata np miał do 1996 roku alimenty zasadzone w wysokości 5000zł(stare0
                            czyli mogłam sobie kupić za to może chrupki. Tata dogadał sie ze bedzie płacił
                            50 zł z mamie. Ale znów przestał po jakimś czasie na co komornik powiedział, ze
                            może ściągac tylko 50 gr. Jezeli tata jest ok to co mu szkodzi że sąd formalnie
                            potwierdzi to jak dogadali się rodzice. A jak mama bedzie musiała przedstawic
                            gdzieś dochody? I jeszcze jedno piszemy tutaj o tacie bo dominują tu matki,.
                            ale równie dobrze moze być odwrotnie.
                            • magdalens Re: tataadriana 20.07.05, 15:32

                              a kto zapłaci koszt rozprawy?
                              też ugodowy tatuś??
                              • dianitra Re: tataadriana 20.07.05, 16:00
                                to już zależy od ludzi. Mogą zapłacić po połowie. wiem jedno jeżeli alimenty są
                                dobrowolne i jednemu z rodziców się nagle znudzi płacenie to druga strona nie
                                ma żadnych argumentów i wkońcu musi iść do sądu. Dla mnie to jest czysta
                                sytuacja - uzgadniamy cos wspólnie i potwierdzamy to prawnie przed sądem? Czemu
                                rodzic, który zobowiązał się płacić miałby sie sprzeciwiać? tylko z powodu
                                kosztów sądowych? gdzie wystarczy jedna rozprawa...
                                • kotka.na.dachu Re: tataadriana 21.07.05, 08:13
                                  W sądzie rodzinnym nie ma obowiązku płacić za rozprawy typu: "uregulowanie
                                  kontaktów" czy też "wysokość alimentów". Trzeba jedynie we wniosku napisać:
                                  proszęo zwolnienie z kosztów postępowania sądowego. Druga strona również może
                                  to napisać i będzie "0" kosztów.
                                  • dianitra Re: tataadriana 21.07.05, 13:45
                                    Właśnie i w takim razie uważam że w każdej sytuacji alimenty powinny być
                                    zasądzone sądownie. Przecież nawet jak rodzice rozstają się w zgodzie to trzeba
                                    płacić na dziecko. WIele rodziców nie biegnie do komornika gdy np drugi rodzic
                                    zachoruje i nie może płacić przez miesiąc czy dwa. to jest narzędzie gdy
                                    uporczywie uchyla sie do tego obowiązku więc rodzic ktory jest ok nie ma czemu
                                    się nie zgodzić na sąd.


                                    Sądowne orzeczenie jest zabezpieczeniem dziecka anie mamausi czy tatusia.
                                  • tataadriana Re: tataadriana 25.07.05, 01:10
                                    kotka.na.dachu napisała:

                                    > W sądzie rodzinnym nie ma obowiązku płacić za rozprawy typu: "uregulowanie
                                    > kontaktów" czy też "wysokość alimentów". Trzeba jedynie we wniosku napisać:
                                    > proszęo zwolnienie z kosztów postępowania sądowego. Druga strona również może
                                    > to napisać i będzie "0" kosztów.


                                    oczywiście. koszty będzie ponosić społeczeństwo, czyli też ja ze swoich
                                    podatków. ale według stron piszących i chodzących niepotrzebnie po sądach to
                                    nikt, bo społeczeństwo i sądy to oczywiście nie mają na co wydawać pieniędzy
                                    jak się takim "mądrym" rodzicom wydaje.
                                    poza tym zwolnienie z kosztów następuje w dobrze uzasadnionych przypadkach i w
                                    zależności od humoru sędziego. ostatnio jednak sądy nie mają za dużo pieniędzy
                                    i niechętnie już zwalniają z kosztów postępowania. zresztą wg mnie nie powinni
                                    też być zwalniani rodzice, którzy osiągnęli bezpośrednią ugodę - znaczy że nie
                                    było potrzeby zwracania się o arbitraż do sądu!!!
                                    pzdr
                                    • kotka.na.dachu Re: tataadriana 25.07.05, 08:05
                                      tataadriana napisał:

                                      > oczywiście. koszty będzie ponosić społeczeństwo, czyli też ja ze swoich
                                      > podatków. ale według stron piszących i chodzących niepotrzebnie po sądach to
                                      > nikt, bo społeczeństwo i sądy to oczywiście nie mają na co wydawać pieniędzy
                                      > jak się takim "mądrym" rodzicom wydaje.
                                      > poza tym zwolnienie z kosztów następuje w dobrze uzasadnionych przypadkach i
                                      w zależności od humoru sędziego. ostatnio jednak sądy nie mają za dużo
                                      pieniędzy i niechętnie już zwalniają z kosztów postępowania. zresztą wg mnie
                                      nie powinni też być zwalniani rodzice, którzy osiągnęli bezpośrednią ugodę -
                                      znaczy że nie było potrzeby zwracania się o arbitraż do sądu!!!

                                      Nie każdy potrafi ze sobą rozmawiać. Gdyby tak było, to na pewno nie byłby
                                      konieczny rozwód bądź separacja.
                                      Nie każdego stać na zapłacenie za przewód sądowy.
                                      Skoro polskie prawo jest przychylne dla negocjacji rodziców, to dla twojego
                                      lepszego samopoczucia - wyobraź sobie, że są w poradni rodzinnej (też pokrywa
                                      społeczeństwo ze swoich składek).
                                      Skoro jesteś taki przeciwny bezpłatnemu sądownictwu, to pewnie również masz coś
                                      przeciw hipochondrykom lub staruszkom przesiadującym co drugi dzień na kontroli
                                      serca?
                                      • dianitra Re: tataadriana 25.07.05, 16:28
                                        kasa i kasa a przecież chodzi o dobro dziecka. Trzeba brac wszystko pod uwagę.
                                        Dzieci rosną i mają swoje potrzeby. Żeby kupić dziecku nowe łóżko czasami
                                        trzeba wziąść kredyt i większość banków wymaga wyroku sądoewego. W przypadku
                                        rodzica, który płaci alimenty - jeśli - chodzi o kredyt - też jest bardziej
                                        konfortowo mmieć ustaloną wysokość przez sąd.
                                        Podałam taki prozaiczny przykład, ale czesty. A ty mówisz o społeczeństwie
                                        podatkach itp a zapominasz dodać co jest lepsze dla twojego dziecka drogi
                                        tatoadriana
                • anetina Re: tata 14.07.05, 14:59
                  tataadriana napisał:

                  > chyba nie rozumiesz tego co piszesz, albo tego co czytasz. lub obydwu. nie
                  > wychowujesz dziecka zupełnie samodzielnie, bo dostajesz jakieś środki
                  pienięzne
                  >
                  > na to. i to zupełnie nie ma do rzeczy czy jest to przymus sądowy (bez niego
                  nie
                  >
                  > byłabyś w stanie prawdopodobnie wyegzekwować tego obowiązku) czy jest to
                  > dobrowolne świadczenie. i tyle. na na razie. idę na plażę smilesmile
                  > pzdr




                  czyli tak:
                  nie dostaję alimentów, nie dostaję pomocy od państwa, rodziny
                  czyli mogę się nazywać samodzielną i samotną ?????????
                  to ma być plus
            • burza4 Re: tata 14.07.05, 12:36
              tataadriana napisał:

              z całym szacunkiem jeśli dostajesz jakiekolwiek środki na wychowanie
              > dziecka, czy to jako alimenty, czy inną pomoc publiczną, samodzielnie nie
              > wychowujesz dziecka.

              A co mają wspólnego alimenty z WYCHOWANIEM? bo wychowanie to zdaje się osobista
              troska okazywana na co dzień, uczenie dziecka co jest dobre, co złe,
              przygotowywanie do do dorosłego zycia itd.? czyżby wydarte z gardła alimenty
              miały zrekompensować dziecku całkowity brak zainteresowania ze strony ojca?

              > osoby które znam i chcę znać nie walczą o swoje prawa by się nimi wycierać w
              > dobro dziecko, ale o prawo do wychowania i kontaktów z dzieckiem.

              szkoda, że te same osoby często walczą o to, żeby broń Boże nie uczestniczyć
              zbytnio w utrzymaniu dziecka. Nie bierz tego do siebiesmile
            • brzdac_22 Re: tata 15.07.05, 00:30
              Ona napisała: SAMODZIELNIE WYCHOWUJĘ DZIECKO a nie SAMODZIELNIE UTRZYMUJĘ
              DZIECKO! Wiem że mężczyźni nie dostrzegają często różnicy, ale uwierz mi - ona
              istnieje... i jeżeli nie wpływasz swoim jestestwem na rozwój psychofizyczny i
              emocjonalny dziecka to nie bierzesz udziału w jego wychowaniu... ograniczasz
              się do częściowego utrzymywania płacąc regularnie alimenty!
        • dianitra Re: tata 14.07.05, 14:29
          Wyjąłeś mi to z ust
        • anetina Re: tata 14.07.05, 14:47
          tataadriana napisał:

          > Oczywiście wszystkie mamy nieświadomie pozbawiają dziecko kontaktu z drugim
          > rodzicem. śmiem twierdzić że tylko Ty robisz to świadomie. twoja "JA" będące
          > najważniejszą osobą dla dziecka nie mogłoby znieść, że jest jeszcze ktoś,
          kogo
          > Twoje dziecko może uważać za rodzica. wspaniałe to i oczywiście uzasadnione.
          w
          > sumie nie dziwie się , że samotnie wychowujesz dziecko. z tak potężnym "JA"
          > nawet mojej skromnej osobie jest trudno wytłumaczyć najprostsze sprawy.
          > zapewne jesteś też WSPANIAŁĄ matką smile boki można ze śmiechu zrywać. i
          ubolewać
          > nad NAPEWNO wspaniałymi cechami jakie przejawiasz jako matka. ze swoim
          > najważniejszym "JA". lub "EGO". smile
          > pzdr

          może jestem głupia, ale ja chyba czegopś tu nie rozumiem
          mam rozumieć, że to ja nieświadomie zabrałam dziecku
          ojca ??????????????????????????????
          chyba sobie żartujesz !!!!!!!!!!!!!
          nawet słowa eksowi nie powiedziałam, że ma się odwrócić tyłem do dziecka
          to on nie dbał o mnie w ciąży
          to on nawet nie zadzwoni do dziecka, nie wspominając, że dziecka nawet nie
          widział !!!!!!!

          szkoda dla ciebie słów
        • pawel-szadko Re: tata 15.07.05, 10:17
          i takiej "kochanej mamusi' z urzędu dziecko powinno byc odebrane, bo jest chora
          na miłośc do tego dziecka
          • anetina Re: tata 15.07.05, 10:24
            pawel-szadko napisał:

            > i takiej "kochanej mamusi' z urzędu dziecko powinno byc odebrane, bo jest
            chora
            >
            > na miłośc do tego dziecka


            chyba sobie żartujesz !!!

            to co ja mam zrobić ???
            w czasie ciąży miałam faceta trzymać na smyczy, żeby mieszkał ze mną i
            finansowo się dzielił ?
            po urodzeniu dziecka miałam jechać po niego chyba z policją, żeby na siłę
            zobaczył dziecko ?
            mam zamknąć go w mieszkaniu, żeby żył z nami i wychowywał swoje dziecko ?

            i to ma być moja wina, że ja tak nie zrobiłam ???
            że pozwoliłam na to, że eks nie chce zobaczyć dziecka ?
            mam go na siłę zmusić, żeby chociaż zobaczył dziecko, nie mówiąc już, żeby
            kochał tego Malucha ?

            jak mam to zrobić ????????


            • pawel-szadko Re: tata 15.07.05, 11:17
              mi chodziło o to ja jestem najważniejsza a w domyśle cały świat chce mi tylko
              zrobić krzwdę mnie i mojemu dziecku
              • anetina Re: tata 15.07.05, 11:47
                pawel-szadko napisał:

                > mi chodziło o to ja jestem najważniejsza a w domyśle cały świat chce mi tylko
                > zrobić krzwdę mnie i mojemu dziecku


                ja właśnie w ten sposób NIE MYŚLĘ
                nikt nie chce mi krzywdę zrobić
                ale jakby tak było, nie ręczę za siebie
                • pawel-szadko Re: tata 15.07.05, 13:13
                  właśnie. a Pelaga tak uważa i to jest chore. Dziecko ma własne życie i to nie
                  jest jej życie i to JA jest nie na miejscu i robi dziecku wielką krzywdę.
                  • anetina Re: tata 15.07.05, 13:22
                    pawel-szadko napisał:

                    > właśnie. a Pelaga tak uważa i to jest chore. Dziecko ma własne życie i to nie
                    > jest jej życie i to JA jest nie na miejscu i robi dziecku wielką krzywdę.

                    Z tego co znam Pelagę, nie możesz tak o Niej powiedzieć. Ona nie traktuje
                    dziecka jako kartę przetargową, czy jak to tam. Widzę, jak się męczy, jak eks
                    wypina się na dziecko. I co ona ma wtedy zrobić. Nie zmusi faceta siłą ani
                    niczym innym, aby chciał dziecko kochać.
                    Syn Jej ma własne życie, zgadzam się. Tylko co ma matka zrobić, jak ojciec
                    dziecku mówi, że nie mogą się spotkać, bo ... Powody są wymyślane co 5 minut i
                    w dodatku głupie.

                    I nadal stwierdzisz, że to wszystko jest naszą winą, nas matek, które chciałyby
                    dla dzieci wszystko, co najlepsze, a ojcowie wypinają na nie swoje
                    tyłki ???!!!
                    • pawel-szadko Re: tata 15.07.05, 13:58
                      czasem na pradę nie moga a ten dzień będzie wypominany przez najbliższe dobre
                      kilka lat "ja chciałam wtedy, ale Ty przecież nie mogłeś.

                      Kiedys długi czas nie widziałem się z dzieckiem ponieważ nie byłem wpuszczany.
                      Moja eks w sprytny sposób patrząc kiedy jest mecz przyjechała z dzieckiem
                      uprzedzając mnie na pól godziny przed przyjazdem kiedy siedziałem na stadionie.
                      Przyjechała- zobaczyli go po długiej nieobecności moi rodzice. To był jedyny
                      plus, ale teraz słyszę za każdym razem w poważnej rozmowie "ja jak ja była u
                      Ciebie z dzieckiem to Ty musiałeś akurat byc w tym momencie na meczu to poc mam
                      przyjeżdzać". To pojawia się kiedy próbuje poważnej dyskusji na temat i dziecka
                      i powiedz mi czy nie jest to żałosne?
                      • pelaga Re: tata 26.07.05, 11:17
                        > czasem na pradę nie moga

                        Pewnie, bo mecz, bo wyjscie z kolegami, bo wakacje, bo nowa rodzina wink)))
                        Trzeba ich zrozumiec smile Moj ex juz dwa lata naprawde nie moze, biedaczysko.
                        Rozumiem go nowa rodzina, nowe obowiazki. Trzeba facetowi dac czas, moze kiedys
                        jeszcze zdacyduje sie widziec dziecko. Ciekawe tylko, czy dziecko jeszcze wtedy
                        bedzie chcialo. Zobaczymy.

                        > Kiedys długi czas nie widziałem się z dzieckiem ponieważ nie byłem
                        > wpuszczany.
                        > Moja eks w sprytny sposób patrząc kiedy jest mecz przyjechała z dzieckiem
                        > uprzedzając mnie na pól godziny przed przyjazdem kiedy siedziałem na
                        > stadionie.

                        Dla mnie EWIDENTNIE pokazales co jest dla ciebie wazniejsze. KOCHAJACY ojciec,
                        nie widzacy dlugo dziecka rzucilby wszystko i poszedl spotkac sie z dzieckiem,
                        ale ty mimo, ze cie UPRZEDZILA nie poszedles spotkac sie z dzieckiem, bo zgraja
                        facecikow w krotkich majtkach biegala za jedna pilka po duzym trawniku.
                        Pozalowania warte! ZAL DZIECKA! Ale ty na pewno zostales na stadionie dla dobra
                        dziecka! NA tym polega twoja walka o dobro dziecka. Jak zaczniesz na pierwszym
                        miejscu stawiac JEGO potrzeby a potem swoje, moze zrozumiesz roznice miedzy
                        swoim dobrem a dobrem dziecka, ktorym z taka luboscia ojcowie szastaja na prawo
                        i na lewo, podobnie, jak swoimi PRAWAMI.
                        • mikawi Re: tata 26.07.05, 11:45
                          a gdzie ta kochająca ponoć matka widzi dobro dziecka? pani właścicielka bawi
                          się uczuciami dziecka i ojca, nie zezwala na spotkania a potem pojawia się
                          wtedy gdy wie, że ojca nie będzie w domu. Naprawdę nie widzisz gierki? Daję
                          głowę, że gdyby ojciec w chwili tego telefonu, olał swoje plany i przyjechał,
                          jej i dziecka już by nie było "bo czas minął". Bo matka która chce, żeby
                          dziecko spotkało się z ojcem nie uprzedza o przyjeździe na chwilę przed nim.
                          • pelaga Re: tata 26.07.05, 12:04
                            Widzisz mikawi ja nie do konca jakos wierze w wersje przedstawiona i tyle.
                            Zdaje sie, ze mam prawo do wlasnego zdania. Obserwujac forum i rzeczywistosc
                            niewirtualna spotkalam sie wielokrotnie, ze najglosniej krzycza ojcowie
                            walczacy o PRAWA OJCA, a nie postepujacy w sposob dobry dla dziecka.

                            > Daję
                            > głowę, że gdyby ojciec w chwili tego telefonu, olał swoje plany i przyjechał,
                            > jej i dziecka już by nie było "bo czas minął".

                            A mi mojej glowy byloby szkoda. Ciekawe skad w tobie takie przekonanie. Ja
                            takiego nie mam.

                            > Bo matka która chce, żeby
                            > dziecko spotkało się z ojcem nie uprzedza o przyjeździe na chwilę przed nim.

                            Nie nalezy do obowiazkow matki wozenie dziecka na spotkania z ojcem. Kochajaca
                            matka NIE UTRUDNIA kontaktow dziecka z ojcem, jesli kontakty takie to
                            okrzyczane tutaj dobro dziecka (czyli wylaczajac patologie typu: nalogi,
                            agresja, nieopowiedzialnosc rodzica, olewanie dziecka przed glugie lata i
                            pojawianie sie na chwilke w jego zyciu ponownie, zeby namieszac).
                            Ale znam matki, ktore kontaktow nie utrudniaja, a sa o to oskarzane, bo to
                            swietnie sie sprzadaje znajomym i swietnie tlumaczy dlaczego tatus niebieskim
                            ptakiem sie stal po rozwodzie.
                            A odnosnie awizowania przyjazow to zapytaj o zwyczaje znanych ci ojcow, np.
                            jednego tutaj czasami przewijajacego sie, jak dlugo przed wizyta sie zapowiada
                            na nia smile))
                          • pelaga Re: tata 26.07.05, 12:10
                            > a gdzie ta kochająca ponoć matka widzi dobro dziecka?

                            I jeszcze jedno mi sie nasunelo. Czy sqr...stwo jednego rodzca tlumaczy
                            bandyckie zachowania drugiego????????????? Czy jesli matka ma dobro dziecka
                            dupie ojciec jest usprawiedliwony postepujac tak samo???

                            Dla mnie kochajacy rodzic to taki, ktory potrafi sobie odmowic swojej
                            przyjemnosci dla dobra dziecka, oczywiscie w granicach zdrowego rozsadku (np.
                            rezygnuje z kosmetyczki, zeby pojechac z dzieckiem do zoo, czy rezygnuje z
                            meczu aby pobawic sie z dzieckiem w piaskownicy, nie jade na wakacje, jesli nie
                            moge wyslac na nie dziecka, nie kupuje sobie piatej pary butow, jesli dziecko
                            chodzi w podartych, a przykladow mozna mnozyc tysiace, bo nie wszyscy rodzice
                            mysla tymi kategoriami, zarowno ojcowie, jak i matki)
                            • mikawi Re: tata 26.07.05, 12:31
                              Zauważ, że paweł pisze wyraźnie że nie mógł widywać się z dzieckiem długi czas,
                              bo eks się na to nie zgadzała. Nagła wizyta z informacją że TERAZ jestem pod
                              twoim domem jest zwykłym pogrywaniem a nie chęcią spotkania dziecka z ojcem.
                              Zgadzam się że to sqr...stwo matki, ale nie widzę bandytyzmu ojca w tej
                              sytuacji. Co innego rezygnacja ze swoich planów gdy jest to dzień spotkania z
                              dzieckiem, co innego niespodziewany przypływ łaski pani właścicielki i
                              żądanie "rzucaj wszystko bo dziś mam dobry humor i pozwolę ci zobaczyć twoje
                              dziecko". Może ojciec nie powinien planować jakichkolwiek wyjazdów z miasta,
                              wyjść ze znajomymi bo jeszcze eksi się odwidzi i pozwoli mu akurat wtedy
                              zobaczyć dziecko? Taka ruletka.
                              • pelaga Re: tata 26.07.05, 13:17
                                Gdybym ja z jakiegokolwiek powodu nie mogla widywac mojego dziecka przez jakis
                                czas, a potem nadarzylaby sie mozliwosc zobaczenia go, to rzucialabym WSZYSTKO,
                                absolutnie wszystkie plany poszlyby w niepamiec, aby tylko moc zobaczyc
                                dziecko. I nie dbalabym o to, czy jest to jakas czyjas zagrywka, nie
                                zastanawialabym sie, czy motywem postepowania drugiego rodzica byly gierki, czy
                                chec postawienia na swoim. Zobaczenie dziecka byloby dla mnie priorytetem.
                                I o tym pisalam.
                              • pelaga Re: tata 26.07.05, 13:22
                                > Zauważ, że paweł pisze wyraźnie że nie mógł widywać się z dzieckiem długi
                                > czas, bo eks się na to nie zgadzała

                                Zakladajac nawet, ze jest to prawda, choc ja nie do konca w nia wierze, w moich
                                oczach nie usprawiedliwia to faktu, ze wybral mecz, choc mial pol godziny na
                                dotarcie do domu i dla mnie jest to ten bandytyzm, ktorego nie dostrzegasz.
                                Ojciec chcacy zobaczyc dziecko, teskniacy za nim nie wysiedzialby na tym meczu,
                                wiedzac, ze dziecko przebywa w tym czasie w JEGO domu.
                                • becia45 Re: tata 26.07.05, 14:03

                                  Ty Pelago uważasz, że chyba wszyscy mężczyżni są po jednych pieniądzach. Można
                                  robić z mężczyzną to co się kobiecie podoba bo to "dla dobra dziecka"
                                  • pelaga Re: tata 26.07.05, 14:30
                                    Odloz rozgrywki miedzy doroslymi a wczytaj sie w moj post pod katem uczuc
                                    rodzic-dziecko moze wtedy zrozumiesz przeslanie.
                  • pelaga Re: tata 15.07.05, 13:58
                    > właśnie. a Pelaga tak uważa i to jest chore. Dziecko ma własne życie i to nie
                    > jest jej życie i to JA jest nie na miejscu i robi dziecku wielką krzywdę.

                    Drogi Pawle, gdyby mnie nie bylo na tym swiecie, nie byloby tego mojego JA,
                    wedlug ciebie nie na mniejcu, moje dziecko wyladowaloby w domu dziecka, albo u
                    moich rodzicow, bo jego ojciec od wielu lat ma je w dupie, na wlasne zyczenie,
                    z wlasnego wyboru.
                    Jesli od wielu lat jestem jedynym "niepapierowym" rodzicem to coz dziwnego w
                    tym, ze to JA jestem najwazniejsza osoba w zyciu dziecka??? Nie ja to dziecku
                    narzucilam, nie kaze mu mnie kochac, ani uwazac za jedynego rodzica. Moje
                    dziecko kocha swojego ojca i zabiega o jego uwage jak moze, ale to jest
                    zupelnie inna milosc, wynikajaca z braku ojca, odrzucenia przez niego, a nie z
                    wiezi emocjonalnych i bliskosci.
                    Jesli nie widzisz roznicy to bardzo ci wsplczuje.
                  • pelaga Re: tata 15.07.05, 13:59
                    Acha i nie mam mani przesladowczej, ze caly swiat chce mi zrobic krzywde, nie
                    wiem z czego to wywnioskowales.
      • dianitra Re: tata 14.07.05, 14:25
        Mój ojciec próbował nawiązac kontakt ze mną, ale moja mama uważała że to cham i
        bydlak i robiła mu awantury za każdym razem jak przychodził. Pamiętam to
        dokładnie jak czekała na jego wizytę nabuzowana. Mój mąż miał 16 lat kiedy
        został tatą - od razu pokochał córę. Ja msiałam się nauczyć kochać mojego tatę,
        ale ni żałuję, bo bardzo mi brakowało ojca przez całe życie. Jesteś
        najważniejsza osobą w życu swojego dziecka, ale ono ma również ojca I NIC TEGO
        NIE ZMIENI. Może byc byle jaki, ale to ojciec - mozna go pozbawić praw
        rodzicielskich, ale i tak nic to nie zmieni...
      • celia.roza5 Re: tata 16.08.05, 10:39
        Wszystko prawda, tylko piszesz za ostro. Pamietaj ze dotykasz spraw bardzo
        poruszajacych i nawet jesli autorka watku nie dostrzega pewnych szczegolow, to
        emocjonalne dokopywanie jest nie hallo. Wiecej opamnowania.
    • joannaxxx Re: tata 14.07.05, 08:59
      Bardzo egoistycznie oceniasz dziewczęta tutaj piszące.
      To forum nie dla Ciebie, poprostu nie rozumiesz tego co tu się dzieje.
      Gratuluję szczęścia.
    • nimi Re: tata 14.07.05, 09:39
      Nie wiem, co dla Ciebie oznacza śiadomie.

      Ale możesz się cieszyc, że życie nie postawiło Ciebie przed trudnym wyborem -
      co jest dla dziecka lepsze albo przed faktem, że twój mąż nagle znalazłby sobie
      w życiu ciekawsze zajęcia niż współtworzenie rodziny z Tobą. Jeżeli masz
      odpowiedzialnego i kochającego Ciebie i dzieci męża, to można Ci tylko
      pozazdrościć.

      Ale czemu zaglądasz na to forum???
      Ja nie udzielam się na forach, które nie wiążą się z moim życiem, a jeśli tak
      to raczej staram się rozumieć ludzi myślących inaczej, w innej sytuacji
      życiowej niż ja, a nie ich krytykować...

      Każda z nas ma swoją historię, chyba nie poznałaś żadnej z nich, skoro tak
      piszesz...
    • nimi Re: tata 14.07.05, 09:42
      Ciekawe, jak poczułabyś się, gdyby ktoś na Twoim forum o nieplanowanych ciążach
      zaczął Ci albo dziewczynom tam piszącym zaczął pisać o nieodpowiedzialności w
      planowaniu rodziny, o tym, że dzici trzeba robić świadomie itp.??
      • derena33 Re: tata 14.07.05, 10:04
        Czasem zdarza sie tak, ze prawda o ojcu, jest prawda subiektywna w ktora
        wierzy matka dziecka, nie majaca nic wspolnego ze stanem faktycznym.
        Zdarza sie tez tak ( sa to fakty z zycia wziete) ze matka broni kontaktow z
        ojcem, sama mialam kuzynke, ktorej ojciec mogl tylko dziecko zobaczyc jak
        przyszedl do domu matki tego dziecka z policja. W koncu zrezygnowal, nie chcial
        dziecku robic krzywdy ( tak jak w tej przypowiesci o salomonowym wyroku)
        Potem jej matka zmarla i moja kuzynka majac 18 lat zostala sama, bo co z tego
        ze ojciec byl i ja kochal (chociaz z daleka) ale kompletnie sie nie znali.
        Znam wiecej takich historii i chociaz chcialabym wierzyc, ze tu piszacych to
        nie dotyczy, ale....
        • nimi Re: tata 14.07.05, 10:26
          Wiesz, ja sądzę, że kiedy mój eks opowiada znajomym o swoich trudnościach jakie
          mu stwarzam niepozwalając widywać córki, to na pewno w ich oczach też jestem
          postrzegana jako ta zła.
          Bo ex nie opowie o tym, jak się zachowuje podczas tych wizyt, nie przyzna, że
          znęcał się nade mną, kiedy byliśmy razem. Chodzi i gra tego pokrzywdzonego. Roi
          sobie różne rzceczy na mój temat i opowiada je ludziom.

          Przy córce jest agresywny w stosunku do mnie, uwielbia pogrywać sobie
          dzieckiem, robić mu wodę z mózgu. Dlatego ja z kolei podchodzę sceptycznie do
          osób, które opowiadają, że "mama nie pozwala tacie widywać się z dzieckiem" -
          wierzę, że musi być jednak jakiś powód tego, że ten tata jest odsuwany,.

          Ja jestem w innej sytuacji niż Ty - ja z kolei jeszcze nie spotkałam ani razu
          mamy, która bez faktycznego powodu ograniczałaby kontakty.

          ---
          Trzeba mieć do czego wracać,
          Czego trzymać się by sprostać.
          Trzeba jeszcze mieć w co wierzyć
          By się z własną pieśnią zmierzyć.
          • dianitra Re: tata 14.07.05, 14:33
            Uważam, ze masz rację - można ojca odsunąc od dziecka jeżeli zagfraża jego b
            ezpieczeństwu(sąd o tym decyduje nie matka)Ale niektóre kobiety robią to
            wyłacznie dlatego żeby ukarać ojca dziecka.
      • dianitra Re: tata 14.07.05, 14:28
        Zdaża sie3 i tak, że na moim forum są przepychanki.
    • zrudnicka Re: tata 14.07.05, 10:35
      No własnie, to co ty robisz na tym forum????
      Bo z tego co piszesz i tu i na swoim forum to masz fantastycznego męża i udane
      zycie rodzinne.. Cóż, stare przysłowie mowi, ze syty głodnego nie zrozumie.
      Jestetm ciekawa, czy myslalabys w taki sam sposób ,gdyby twoj mąż zostawił Cie
      samą z kilkutygodniowym dzieckiem, bez srodkó do życia bo własnie poznał miłosc
      swojego życia iprzprowadził sie pewnej pani, która "nie po to koczyła studia aby
      bawic sie w kure domowa i siedziec w domu z bachorem" oraz" bo ona ma czas o
      siebie zadbac i wyglądac ja człoiek" (podczas gdy Ty masz na głowie cały dom
      wraz z maluchem cierpiacym na nieustanne kolki) a do tego na twoje telefony albo
      by nie odpowiadał albo na dzien dobry mówił "czego?" (adresu tez nie chcial
      podac "bo przeciez zostawił nr komorki a jego prywatne zycie to jego sprawa").
      No i alimenty-50 zł na mies ("i tak masz szczescie, ze płace i nie musisz mnie
      ganiac po sądach" - facet zarabiał -niestety na czarno - ok 3000mies). Dziecko
      widuje po ok 2 min, przy okazji przyniesienia alimentów a całe zainteresowanie
      sprowadza sie do pytania "czy wszystko ok". Do tej pory sam z siebie zadzwonił 2
      razy...
      "no bo co on mial by własciwie robic z niemowleciem? jakby mial 15 lat to moze
      by z nim pogadał ale tak?"
      No ale niech bedzie ze to ja SWIADOMIE pozbawiam moje dziecko ojca.

      Mysle Dianitro, ze czasami zanim cos napiszesz powinnas sie porządnie zastanowic.
      • dianitra Re: tata 14.07.05, 14:45
        Wiesz - jestes w błedzie. Póżno wzieliśmy ślub- 5 lat po urodzeniu się córki- i
        gdzieś po drodze mieliśmy pare kryzysów. Wiem jedno gdyby mój mąż odszedł to
        odszedłby ode mnie a nie od dziecka. I napewno nie bronilabym mu wziąść dziecko
        na weekend. Jestem kłótliwa babą, ale dwa lata po urodzeniu córki strasznie się
        ścieraliśmy, że tylko ja podejmuje decyzje ze cała odpowiedziałność spoczywa na
        mnie i w któryms momencie stwierdziliśmy że się rozstajemy. Uzgodnililiśmy
        wszystko łącznie z tym co kto bierze. Obydwoje stwierdziliśmy że córką
        opiekujemy się wspólnie i gdy tak układaliśmy sobie życie po rozstaniu bez
        kłótni stwierdziliśmy, że chyba nas pogieło. Nigdy się nie rozstaliśmy...
        Dlatego wiem co ja bym zrobiła w takiej sytuacji. Dziecko to nie moja własność
        ani mojego męża - to człowiek ktory musi mieć bezpieczeństwo zwłaszcza gdy
        rodzice nie są razem. Ja wychowywałam się bez ojcas i wiem oczym mówię
        • nimi Re: tata 14.07.05, 16:56
          Więc i tak masz szczęście.
          Ja rozstałam sie z exem, bo nie byłam w stanie znieść tego, czego świadkiem
          była nasza córka - wyzywania mnie, szarpania, zamykania w pokoju, wmawiania mi
          że jestem beznadziejna matką bo pozwalam dziecku nosić w lutym rękawiczki (wg
          taty dziecka bez rękawiczek i w cienkim polarze podczas mrozu dziecko lepiej
          się hartuje, nic to że płacze).
          Musiałam uciec do rodziców, bo o polubownym rozstaniu nie było mowy. 2 dni po
          dniu w którym się dowiedział że odeszłąm rozbił namiot pod domem moich
          rodziców.
          Każde najdrobniejsze zwrócenie uwagi podczas jego wizyt u córki (a początkowo
          miał niemal nieograniczony dostęp - oprócz nocowania u mnie, a i na to on
          bardzo mocno nalegał) kończyło się agresją - kiedy np. mówiłam że jutro ma
          przyjść później. Jak ja gdzieś wyjeżdżałam z córką (np. nad morze z rodzicami) -
          on od razu stwierdzał, że porywam dziecko, że je odcinam od ojca i że muszę mu
          to zrekompensować.
          I chciał i chce nadal dziecko podzielić dokładnie na pół.Nawet nie - dziś on
          chce więcej niz połowę, bo ja jestem be!

          Twój mąż widocznie jest rozsądnym człowiekiem. Myślę, że kiedy się rozstaliście
          nie nalegał na podział czasu przy dziecku idealnie pół na pół? Nie żądał
          podzielenia rzeczy dziecka, np. na jego oczech nie pakował ulubionej zabawki z
          zamiarem wyniesienia jej do siebie (ciekawe kto tu się na kim za co mścił)?

          Piszesz że wiesz co byś zrobiła - na pewno, bo z tego co piszesz masz
          normalnego męża, więc i ewentualne rozstanie przebiegłoby spokojnie. Masz po
          prostu duzo szczęścia, że tak trafiłaśsmile)
    • burza4 Re: tata 14.07.05, 11:14
      > Nie znałam mojego ojca przez 16 lat- widziałam go raptem parę razy, ale gdy
      > zmarła moja mama pozostał mi tylko on. Nie jest ideałaem, ale odkryłam, ze
      > moja mama mocno przesadziła z jego wadami.

      Nie wiem, o jakich wadach mówiła twoja matka, ale pamiętaj, że jego wady mialy
      dla niej trochę inny wymiar niż dla ciebie. Ona patrzyla na niego z punktu
      widzenia partnerki a nie dziecka. Ty zupelnie inaczej niż matka odczuwałbyś
      kwestię tego, że np. ojciec niechętnie płaci alimenty. Dzieci nie odczuwają
      tego tak, jak dorośli - one są poza tymi ustaleniami, zazwyczaj nawet nie
      wiedzą. To nie dzieci przechodzą przez upokarzającą konieczność udowadniania,
      że alimenty są przeznaczane na dziecko, a nie na luksusowe życie matki. Jeśli
      potrzeba - matka MUSI wytrzasnąć pieniądze choćby spod ziemi, więc dziecko nie
      odczuwa żalu, że czegoś nie ma.

      Moje dziecko ma świetny kontakt z ojcem. Widzi jego niektóre wady - ja widzę te
      i inne, znacznie poważniejszego kalibru - ale to ja swoim nakładem czasu i
      pracy niejako umożliwiłam to, żeby te wady jej nie dotykały. Ona nie wie, że
      ojciec, z całą swoją miłością, w sądzie zachowywał się jak gnida. Że dla mnie
      konieczność żebrania o grosze na jej utrzymanie była poniżająca. Nie wiesz, czy
      matka przesadziła z jego wadami - z jej punktu widzenia mogły one miec zupełnie
      inny wymiar.
    • fuerteventura Re: tata 14.07.05, 13:04
      Ja mojemu dziecko nie powiem złego słowa o jego ojcu, a przynajmniej będę się
      starać nie powiedzieć. Nie chcę dziecka obciążąć balastem niechęci czy nawet
      nienawiści. Tylko ja i kilka bliskich mi osób będziemy wiedzieć ile upokorzeń,
      bólu i zawiedzionych nadziei było moim udziałem w ciąży. Ile razy zacisnęłam
      usta, bo ten sk... to ojciec mojego dziecka. Jednak zaczynam opadać z sił, chcę
      w minimalnym stopniu mieć z nim kontakt, bo myslę, że tak będzie najlepiej dla
      dziecka i dla mnie, bo to my dwoje będziemy razem, a on zawsze od święta. I
      jesli ma rozbudzić a potem zawieśc nadzieje równiez dziecka, to lepiej żeby ono
      go nigdy nie poznało.
      • ann_mart Re: tata 14.07.05, 13:19
        Fuerventura, daj spokój. Tataadriana Ci nie uwierzy, bo źle piszesz o ex. A
        skoro źle piszesz tu, to i dziecku nadajesz proste, nie? A przecież Twoje
        dziecko to kiedyś przeczyta... Za to syn Tatyadriana to same peany o mamusi tu
        poczyta. Pomyślcie jak źle musi on mówić synowi o matce, skoro tu tak pisze.
        Załamka, mili moi, załamka.
        • pelaga Re: tata 14.07.05, 14:46
          Hehe wink Dobre smile)))
        • tataadriana Re: tata 14.07.05, 22:48
          > dziecko to kiedyś przeczyta... Za to syn Tatyadriana to same peany o mamusi
          tu
          > poczyta. Pomyślcie jak źle musi on mówić synowi o matce, skoro tu tak pisze.

          nio, chciałabyś kiedyś usłyszeć co mówię adrianowi o jego mamie. oj,
          chciałabyś smile
          • virtual_moth Re: tata 14.07.05, 23:10
            tataadriana napisał:

            > nio, chciałabyś kiedyś usłyszeć co mówię adrianowi o jego mamie. oj,
            > chciałabyś smile

            Hm, widzę, że gdy rozum nie nadąża, tam włącza sie kokieteriawink
            • dianitra Re: tata 14.07.05, 23:49
              Życzę szczęścia.
          • ann_mart Re: tata 15.07.05, 08:11
            tataadriana napisał:

            > > dziecko to kiedyś przeczyta... Za to syn Tatyadriana to same peany o mamu
            > si
            > tu
            > > poczyta. Pomyślcie jak źle musi on mówić synowi o matce, skoro tu tak pis
            > ze.
            >
            > nio, chciałabyś kiedyś usłyszeć co mówię adrianowi o jego mamie. oj,
            > chciałabyś smile


            Nie chciałabym, nie interesuje mnie to.
    • edzieckokarenina Re: tata 14.07.05, 13:40
      Nie znałam mojego ojca przez 16 lat- widziałam go raptem parę razy, ale gdy
      zmarła moja mama pozostał mi tylko on. Nie jest ideałaem, ale odkryłam, ze
      moja mama mocno przesadziła z jego wadami.
      Mój mąz jest cudownym ojcem i nie wiem jak swiadomie możecie pozbawiać swoje
      dzieci najważniejszej osoby w ich życiu...
      ******
      mój ex nie jest najważniejszą osobą w życiu dziecka-jest osobą NIEZNANĄ dziecku.
      Z własnego wyboru.Więc toszkę pomyśl zanim coś napiszesz do "ogółu" bo tutaj
      jest więcej matek, które nikogo niczego nie pozbawiływink
      buźka
      • dianitra Re: tata 14.07.05, 15:06
        ja nie pisze o wsszystkich matkach z tego forum, ale o niektórych i nie po to
        by kogoś oceniać, ale by powiedzieć tym niektórym, że ojciec nawet okropny w
        którymś momencie może okazać się jedyną osoba w życiu dziecka, ale żadna z was
        nie doczytała się tej aluzji. Powiecie zajmie się moim dzieckiem siostra, mama
        itp. Ja powiem nie daj boże. Mną zajmowazły się ciotki - nigdy nie byłam u
        siebie i wciąz byłam balastem.Dopiero przy ojcu poczułam, ze jest ktoś na tym
        śiwecie dla kogo jestem ważna. W życiu zdaza się różnie - czy zastanawiałyscie
        się nad tym co będzie jeżeli którejś z was zdarzy sie coś złego i sąd odda
        wasze dziecko pod opiekę ojcu? Jak dziecko przeżyje piersze dni z obcym
        mężczyznom, albo diabłem wcielonym jak przedstawiła go mama.

        INNYM PRZYPADKIEM JEST DLA MNIE ZNĘCANIE SIE NAD DZIECKIEM więc prosze mamy
        które ograniczyły kontakty ze wzgledu na bezpieczeństwo dziecka(tata znęcał się
        nad matka lub dzieckiem) o nie odpowiadanie.
        • anetina Re: tata 14.07.05, 15:11
          dianitra napisała:

          > ja nie pisze o wsszystkich matkach z tego forum, ale o niektórych i nie po to
          > by kogoś oceniać, ale by powiedzieć tym niektórym, że ojciec nawet okropny w
          > którymś momencie może okazać się jedyną osoba w życiu dziecka, ale żadna z
          was
          > nie doczytała się tej aluzji. Powiecie zajmie się moim dzieckiem siostra,
          mama
          > itp. Ja powiem nie daj boże. Mną zajmowazły się ciotki - nigdy nie byłam u
          > siebie i wciąz byłam balastem.Dopiero przy ojcu poczułam, ze jest ktoś na tym
          > śiwecie dla kogo jestem ważna. W życiu zdaza się różnie - czy
          zastanawiałyscie
          > się nad tym co będzie jeżeli którejś z was zdarzy sie coś złego i sąd odda
          > wasze dziecko pod opiekę ojcu? Jak dziecko przeżyje piersze dni z obcym
          > mężczyznom, albo diabłem wcielonym jak przedstawiła go mama.
          >
          > INNYM PRZYPADKIEM JEST DLA MNIE ZNĘCANIE SIE NAD DZIECKIEM więc prosze mamy
          > które ograniczyły kontakty ze wzgledu na bezpieczeństwo dziecka(tata znęcał
          się
          >
          > nad matka lub dzieckiem) o nie odpowiadanie.



          zanim dasz jakiekolwiek osądy
          pamiętaj, że większość naszych dzieci z tego forum zostały ODRZUCONE
          i to one same w przyszłości może poproszą ojców o kontakt
          to jest już dzieci sprawa, wiem, że my jako mamy zrobimy wszystko, aby dzieciom
          pomóc
          • dianitra Re: tata 14.07.05, 15:14
            anetina napisała:

            > dianitra napisała:
            >
            > > ja nie pisze o wsszystkich matkach z tego forum, ale o niektórych i nie p
            > o to
            > > by kogoś oceniać, ale by powiedzieć tym niektórym, że ojciec nawet okropn
            > y w
            > > którymś momencie może okazać się jedyną osoba w życiu dziecka, ale żadna
            > z
            > was
            > > nie doczytała się tej aluzji. Powiecie zajmie się moim dzieckiem siostra,
            >
            > mama
            > > itp. Ja powiem nie daj boże. Mną zajmowazły się ciotki - nigdy nie byłam
            > u
            > > siebie i wciąz byłam balastem.Dopiero przy ojcu poczułam, ze jest ktoś na
            > tym
            > > śiwecie dla kogo jestem ważna. W życiu zdaza się różnie - czy
            > zastanawiałyscie
            > > się nad tym co będzie jeżeli którejś z was zdarzy sie coś złego i sąd odd
            > a
            > > wasze dziecko pod opiekę ojcu? Jak dziecko przeżyje piersze dni z obcym
            > > mężczyznom, albo diabłem wcielonym jak przedstawiła go mama.
            > >
            > > INNYM PRZYPADKIEM JEST DLA MNIE ZNĘCANIE SIE NAD DZIECKIEM więc prosze ma
            > my
            > > które ograniczyły kontakty ze wzgledu na bezpieczeństwo dziecka(tata znęc
            > ał
            > się
            > >
            > > nad matka lub dzieckiem) o nie odpowiadanie.
            >
            >
            >
            > zanim dasz jakiekolwiek osądy
            > pamiętaj, że większość naszych dzieci z tego forum zostały ODRZUCONE
            > i to one same w przyszłości może poproszą ojców o kontakt
            > to jest już dzieci sprawa, wiem, że my jako mamy zrobimy wszystko, aby
            dzieciom
            >
            > pomóc
            >
            >
            >
            Czy ja mówię niewyraznie? Post jest skierowany do niektórych mam. Mówisz, że
            większość dzieci nie zostało odrzuconych a na mój pierwszy post dostałam same
            odpowiedzi o ojcach kt.órzy nie chcą wiedzieć ze mają dziecko
            • anetina Re: tata 14.07.05, 15:20
              > Czy ja mówię niewyraznie? Post jest skierowany do niektórych mam. Mówisz, że
              > większość dzieci nie zostało odrzuconych a na mój pierwszy post dostałam same
              > odpowiedzi o ojcach kt.órzy nie chcą wiedzieć ze mają dziecko
              >


              czytaj trochę bardziej dokładnie

              napisałam, że większość naszych dzieci została ODRZUCONA przez własnych "ojców"
        • magdmaz Re:Dianitro! 14.07.05, 15:51
          A ja uważam, że Twój głos jest tu ważny. Bo ja cały czas myśle o tym, jak
          dzieciom zminimalizować skutki rozwodu i MOJEGO odejścia od ich ojca. Prawda
          jest taka, że ja nie jestem w stanie z nim wytrzymać - mieszkać pod jednym
          dachem, mieć z nim cokolwiek wspólnego. Na razie i przebaczyć mu nie umiem - a
          może i sobie, bo po raz pierwszy uderzył mnie grubo przed ślubem, więc DLACZEGO
          ZA NIEGO WYSZŁAM??? Dlaczego urodziłam JEGO dzieci??? Chyba kochałam go do
          szaleństwa, ale głupio. I już on się postarał, żeby mi przeszło.
          Dlatego rozumiem, że pewne cechy Twojego Ojca mogły byc dla Matki niewybaczalne
          i nie do zaakceptowania.
          Ale...
          Po moim odejściu, kiedy do mojego byłego męża dotarło, że został SAM, nagle
          zauważył, że ma dzieci! Wcześniej, jak przyjeżdżał do domu na tydzień -
          pracował w innym mieście i kategorycznie odmówił, żebyśmy tam wszyscy
          mieszkali - przeszkadzaliśmy mu w karierze - to brał wędkę i szedł na ryby albo
          odsyłał dzieci do mamy, ewentualnie wysyłał mnie z nimi na wakacje (nudził się
          z nami). Teraz jest inaczej:
          Mieszka 320 km od dzieci. Może przyjechać kiedy chce, może zabrać dzieci - no,
          ale nie ma za co, no i praca. Ja nie powiem - przyjeżdża, zabiera. Ale to, że
          nie jest łatwo, że wszystko nie jest podstawione pod nos motywuje do większego
          wysiłku. Już nie mówi, ze dzieci są źle wychowane, tylko ROZMAWIA z nimi.
          Właśnie spędzają z nim 3/4 wakacji i myślę, ze ich więzi będą z roku na rok
          mocniejsze i dojrzalsze.
          A jak będą chciały z nim zamieszkać? Ja wyniosłam się do pracy na odludzie, być
          może przeprowadzę się do jeszcze większej głuszy, u niego będa miały lepsze
          warunki edukacyjne. Nie sądzę, żeby tego chciały - są od urodzenia bardzo ze
          mną związane, choć jestem matką coraz bardziej wymagającą i "dyscyplinującą"
          (role się odmieniły!!!). Ale kiedyś - średnia szkoła, studia. Ja tam o swój
          kontakt z nimi będę umiała zadbać.
          Natomiast wiem, że matce może być trudno ZAUFAĆ ojcu dziecka, jeśli ją
          skrzywdził, i jeśli on nawet nie próbuje upewnić jej, że jest odpowiedzialny i
          naprawdę potrafi dzieckiem się zaopiekować (mój to robi na spółkę z rodzicami,
          więc jestem spokojniejsza!). Ono - dziecko - nie jest jej własnością, ale ona
          czuje się za nie całkowicie i samodzielnie odpowiedzialna - i stąd boi się
          popełnić głupoty i narazić je na skrzywdzenie bądź zaniedbanie. Dziecko, to nie
          zabawka służąca do rozgrywek między nami, dorosłymi.
          Podsumowując - Twój głos jest ważny. Oczywiście, większość matek tutaj ma inne
          problemy - rodziciele ich dzieci nie chcą ani opieki, ani współwychowania, ani
          nawet współłożenia na własne dziecko. Ale jest procent matek targanych
          wątpliwościami, są i takie, które nie bardzo chcą i potrafią zaufać, bo się
          sparzyły.
          Mój ex nie bardzo chce współutrzymywać ( do 150 zł na dziecko się zgodził). Ale
          chce w ich życiu być i wychowywać. I JA TO WYKORZYSTAM DLA DZIECI I DLA SIEBIE!
          No bo w końcu muszę mieć czas, zeby na nie zarobić, no nie? smile

          Moje Robaki:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=26013313
          • anetina Re:Dianitro! 14.07.05, 15:54
            to powinnaś się cieszyć
            większość z nas ma eksów, z którymi nie możemy się dogadać
            tym bardziej nie z naszej winy
            • magdmaz Re:Dianitro! 14.07.05, 15:59
              Kochana! Żebyś ty wiedziała, jak ja się z nim nie mogę dogadać!!! Ale jak
              stworzę szansę dzieciom, to może one będą mogły? Moja matka też często marudzi
              na tatę - no, oni są inni, trochę do siebie nie pasują - ale ja kocham każde z
              nich - a najlepiej osobno...
          • dianitra Re:Dianitro! 14.07.05, 16:08
            O tym mówię nawet dupek moze się zmienić i nie ważne z jakich pobudek jeżeli
            dzieci na tym zyskują a nie tracą. Pozdrawiam cie serdecznie i gratuluję
            dojrzałości.
            • magdmaz Re:Dianitro! 14.07.05, 16:10
              Miło, ale nie musisz mnie łechtaćsmile Wiem, ile w życiu spieprzyłam i za co
              jestem odpowiedzielna- choćby za idiotyczny wybór te kilkanaście lat temu. Ale
              niech dzieci za to nie płacą, albo płacą jak njmnniej!
            • nimi Re:Dianitro! 14.07.05, 17:14
              Dianitro, Twojej mamy już nie ma, a ludzie się zmieniają z czasem. Twój tata na
              starość mógł spokornieć. Ale tak naprawdę nie wiesz, jak wyglądałyby Twoje
              układy z tatą dziś, gdyby mama pozwalała na jego częste kontakty z Tobą.
              Skąd wiesz, że Twój ojciec nie grałby Tobą? Jeżeli dwoje ludzi się rozstaje i
              tak jak Twoi rodzice nie pała do siebie zbytnią sympatią pisząc delikatnie - to
              myślę, że jako dziecko mogłabyś być wykorzystywana w tych rozgrywkach - zarówno
              przez jedno, jak i drugie z rodziców.

              Możesz mieć żal do mamy, ale nie wiesz, czy nie podjęła najsłuszniejszej
              decyzji...

              Wg mnie myślenie na takiej zasadzie: "Pozwolę mu się częściej spotykać z
              dzieckiem, bo jak umrę to kto się nim zaopiekuje??" jest tak samo mało sensowne
              jak myślenie: "A jednak z nim zostanę dla swiętego spokoju i dla dziecka i może
              go rychło diabli wezmą."

              Śmierci nie można w takim przypadku brac pod wzgląd...
              • dianitra Re:Dianitro! 14.07.05, 17:20
                Nie o to mi chodziło. Raczej o myślenie perspektywiczne. Czy mój eks
                rzeczywiście robi krzywdę dziecku?Czy nie bierze się to z moich uprzedzeń do
                niego. Czy gdyby odfłożyła złośc na bok to czy moje dziecko również byłoby do
                niego uprzedzone?
                Po za tym napewno mój ojciec zmienił się z czasem, ale dziecko potrzebuje ojca
                w każdym wieku - nawet jak ma 30 , 20 40 lat.
                • nimi Re:Dianitro! 14.07.05, 20:04
                  Wiesz, ja nie byłam na niego zła. Dopiero teraz jestem.
                  Miałam jednak nadzieję, że okaże się przynajmniej na tyle odpowiedzialny i
                  rozsądny, żeby układać się co do opieki nad córką.
                  Odłożyłam swoją złość, ale nie swoje wymagania i godność.

                  Córka nie jest uprzedzona do niego, mówię jej że on ją kocha, opowiadam kiedy
                  się pyta. Tylko że on nie potrafił docenić niczego.

                  Jak często Twój mąż odwiedzał córkę, kiedy sie rozstaliście?? Mój ex od
                  września walczy o opiekę naprzemienną - mimo że nie potrafił nigdy odpowiednio
                  zająć się córką. To zainteresowanie wzrosło o 500% w momencie rozstania. Chce
                  żeby córka miała dwa domy - czy zgodziłabyś się na to??

                  Pisałaś gdzieś, że keidy nie możecie sie z mężem porozumieć jak wychowywać
                  dziecko, zostawiacie rozmowę na później. Nawet doradzasz mi takie rozmowy w
                  moim wątku. Ex nie lubi rozwiązywać później, on "chce pokazać córce całą prawdę
                  o matce" i przy córce krytykuje mnie "To nie jest matka, to gad" "Masz
                  nierozwiązane problemy z dzieciństwa" "Niech ona zamknie ryja" (to o mnie do
                  jego rodziców) "Jak masz okres to się nie odzywaj".
                  Takie słowa są czasem gorsze niż fizyczna krzywda. A ex wykorzystywał każdą
                  okazję przy córce , żeby ona była tego świadkiem. A kiedy ja osobiście
                  ograniczyłam moje z nim kontakty do przekazywania córki i odbierania jej w
                  drzwiach, zrobił z tego tragedię i np. kazał mi odbierać zawsze córkę od niego
                  i musiałam tam zostać minimum pół godziny. Jeśli chciałam wyjść wcześniej robił
                  przy córce awanturę, wyzywał mnie.

                  Mój ex nie jest agresywny w stosunku do córki, tym jej krzywdy nie robi. Ale
                  robi z niej kartę przetargową, robi jej wodę z mózgu.
                  Każd erozwiązanie, umowę podważa nie jest w stanie dotrzymać ŻADNYCH ustaleń.
                • anetina Re:Dianitro! 15.07.05, 09:17
                  dianitra napisała:

                  > Nie o to mi chodziło. Raczej o myślenie perspektywiczne. Czy mój eks
                  > rzeczywiście robi krzywdę dziecku?Czy nie bierze się to z moich uprzedzeń do
                  > niego. Czy gdyby odfłożyła złośc na bok to czy moje dziecko również byłoby do
                  > niego uprzedzone?
                  > Po za tym napewno mój ojciec zmienił się z czasem, ale dziecko potrzebuje
                  ojca
                  > w każdym wieku - nawet jak ma 30 , 20 40 lat.



                  jak ja mogę uprzedzić dziecko do ojca, jeśli dziecko go nawet nie zna ???
                  dzisiaj nawet nie rozmawiamy na ten temat w domu, ale widzę, że jeszcze trochę
                  Mały się pyta o ojca
                  powiem prawdę


      • anetina Re: tata 14.07.05, 15:08
        dołączam się do edzieckokareniny
        eks jest dla dziecka osobą nieznaną
        i to na pewno ja mu tego nie kazałam
        • kini_m Re: tata 15.07.05, 02:13
          nimi 14.07.2005 10:26
          >Ja jestem w innej sytuacji niż Ty - ja z kolei jeszcze nie spotkałam ani
          >razu mamy, która bez faktycznego powodu ograniczałaby kontakty.
          dianitra 14.07.2005 14:33
          >Uważam, ze masz rację - można ojca odsunąc od dziecka jeżeli zagfraża jego
          >bezpieczeństwu(sąd o tym decyduje nie matka)Ale niektóre kobiety robią to
          >wyłacznie dlatego żeby ukarać ojca dziecka."
          --Otóż właśnie Nimi jest taką matką, która kara mnie (i w konsekwencji naszą
          córkę!!!) za problemy które wynikły na podłożu problemów emocjonalnych
          wyniesionych przez Nimi z jej domu.
          Genezy spirali złych rzeczy nakręcanych przez Nimi należy doszukiwać się przed
          okresem naszego związku, po prostu Nimi nie radziła sobie w życiu z żadną
          różnicą zdań, żadną rozmową wymagającą rozważeń lub cierpliwości. Tak bardzo
          jej brakowało tych podstwowych umiejetności, że w końcu nie radząc sobie z tym
          podstwowym warunkiem dobrego partnerstwa uciekła ze związku.
          Dziś usiłując uwiarygodnić swą decyzję (i postawę w odgradzaniu córki i mnie)
          usiłuje ze mnie zrobić potwora, robiąc efekt "lustrzanego odbicia" (własne
          niegodziwości, a nawet niegodziwości własnej rodziny) próbuje zrzucić na drugą
          stronę konfliktu.

          Co do wypowiedzi Nimi na tym watku:
          >Ale czemu zaglądasz na to forum???
          >Ja nie udzielam się na forach, które nie wiążą się z moim życiem, a jeśli
          >tak to raczej staram się rozumieć ludzi myślących inaczej, w innej sytuacji
          >życiowej niż ja, a nie ich krytykować...""
          --Nimi nie pierwszy raz przejawia tendencje do zniechęcenia do pisania tu osób
          które maja tu inne niz ona zdanie.
          --Nimi nie jest zdolna rozumieć ludzi inaczej myslących, bo nawet naszej córki
          nie rozumie. Im bardziej nasza córka bolesnie przezywała rozstania ze mną, tym
          bardziej Nimi ją ode mnie odgradzała, aż całkowicie zakazała 6 miecięcy temu.

          >Bo ex nie opowie o tym, jak się zachowuje podczas tych wizyt, nie przyzna,
          >że znęcał się nade mną, kiedy byliśmy razem.
          --Swoje nienajlepsze zachowania, już wyliczałem na forum (niemal spowiedź
          robiłem i moge powtórzyć). Więc nie prawda że sie nie umiem przyznać.
          Jednak Nimi, nie jesteś gotowa do pełnej dyskusji na ten temat, bo w omówieniu
          tych sytuacji musiałoby tu wyjść, iż Twoje zachownia były wielokrotnie
          częstszym okazywaniem agresji niż moje, oraz po Twojej stronie lezała inicjacja
          przemocy.

          >Musiałam uciec do rodziców, bo o polubownym rozstaniu nie było mowy. 2 dni po
          >dniu w którym się dowiedział że odeszłąm rozbił namiot pod domem moich
          >rodziców.
          --Tak jak od wielu rozmów, tak i polubownej próby NA STARCIE ODMÓWIŁAŚ. Od razu
          w momencie rozsatania złożyłąś pozew w sądzie - odmawiałaś wszelkiej dyskusji,
          gdyż masz psychikę zbudowaną na lękach - a to zawsze jest udziałem warunków
          wychowawczych w domu, a nie konfliktów w związku partnerskim. W sądzie
          odmówiłaś sedziemu na jego propozycję mediacji.
          --Nie tylko namiot rozbiję, ale tez skorzystam z rad innych forumowiczek które
          radziły mi tu jak dążyć do kontaktów z własnym dzieckiem gdy matka je odgradza,
          i nie chce rozmawiać. Wybór drogi pozostaje w Twoich rękach - czy wspólne
          uzgodnienia, czy pozostanę zdany na własne (a Tobie mniej miłe) działania.

          >Jak ja gdzieś wyjeżdżałam z córką (np. nad morze z rodzicami) -
          >on od razu stwierdzał, że porywam dziecko, że je odcinam od ojca
          >i że muszę mu to zrekompensować.
          --Żonglowałaś swoimi zgodami jak piłeczkami. Raz się zgadzałaś na wspólne
          grzybobranie lub spacer. Po czym odmawiałaś (pod wpływem Twojej matki lub w
          odwecie za moje odmienne zdanie w całkiem niezwiązanych kwestiach).
          --Zrekompensować nie mi, ALE NASZEJ CÓRCE.
          Nadal dajesz dowód że ni widzisz potrzeb dziecka co do REALNEGO posiadania
          obojga rodziców, a jedynie kontakty z dzieckiem traktujesz jako moje widzimisię.

          >Wiesz, ja sądzę, że kiedy mój eks opowiada znajomym o swoich trudnościach
          >jakie mu stwarzam niepozwalając widywać córki, to na pewno w ich oczach
          > też jestem postrzegana jako ta zła.
          --95% moich rozmów nt temat prowadzę anonimowo (tutaj) a nie wśród przyjaciół
          właśnie po to aby ich do Ciebie nie znichęcać. I właśnie w ten sposób każdy z
          moich przyjaciół/ek nie odmówi Ci rozmowy. A to właśnie Twoje przyjaciółki
          (wszystkie dwie) odmówiły mi rozmów bo mnie pooczrniałaś. Taka jest prawda. To
          jest zachowanie "odbicie lustrzane" - Twoje niegodziwości starasz mi przypisać.

          >Ja rozstałam sie z exem, bo nie byłam w stanie znieść tego, czego świadkiem
          >była nasza córka - wyzywania mnie, szarpania, zamykania w pokoju, wmawiania
          >mi że jestem beznadziejna matką
          --Kolejne odbicie lustrzane - mówisz o Twojej domenie w zachowaniach starając
          mi je przypisać.
          --Przecież to Ty wszystkim próbujesz wmawiać że jestem beznadziejnym ojcem,
          cytat z tego wątku: "nie potrafił nigdy odpowiednio zająć się córką. To
          zainteresowanie wzrosło o 500% w momencie rozstania"

          >Każde najdrobniejsze zwrócenie uwagi podczas jego wizyt u córki (a początkowo
          >miał niemal nieograniczony dostęp - oprócz nocowania u mnie, a i na to on
          >bardzo mocno nalegał) kończyło się agresją - kiedy np. mówiłam że jutro ma
          >przyjść później.
          --No, to tak ładnie w piórka ubierasz ograniczanie kontaktów córki i
          ojca: "mówiłam że jutro ma przyjść później" - napradwę to znaczyło: "Przyjść na
          na o wiele krótszy czas niż poprzednio" (i tak coraz bardziej, i bardziej).
          --Nigdy nie nalegałem na nocowanie u Ciebie po rozstaniu. A jedynie dopominałem
          się aby zostac położyć nasza córke spać - bo lubiła przy mnie zasypiać. (Nie
          dość że kłamstwo - to jeszcze nieczuła matka.)
          --Nie miałem mozliwości wykazać się agresją przy okazji wyznaczania mi wizyt u
          córki, bo po prostu informowałaś mnie o tym SMS-ami które odbierałem w pracy
          odległej o 80km od Was (w Gdyni).

          >Miałam jednak nadzieję, że okaże się przynajmniej na tyle odpowiedzialny i
          >rozsądny, żeby układać się co do opieki nad córką.
          >Odłożyłam swoją złość, ale nie swoje wymagania i godność.
          --No, cały czas czekam na podjęcie rozmów, a cały czas czytam jedynie
          deklaracje bez ich realizacji.
          Przyjmę każda formę, tu na forum lub poza nim, dla naszej córki wybór formy ma
          drugorzędne znaczenie - byle była konsekwentna i dawała równe prawa obojgu
          rodzicom. Na pewno nie licz na honorowanie stereotypu "przypisania dziecka do
          matki" - bo KAŻDY stereotyp w życiu jest szkodliwy, a nawet duża ilość matek
          która by tu to poparła nie znzczy że jest to pewnik.
          Pozostał Ci niecały tydzień do (prawdopodobnie) ostatniego posiedzenia sądu.
          Czeakam nadal na podjęcie rozmów.
          --Liste złamań podstawowych wymagań i poniżań przez Ciebei godności córki i
          mojej byłaby ciężka.

          >A kiedy ja osobiście ograniczyłam moje z nim kontakty do przekazywania
          >córki i odbierania jej w drzwiach, zrobił z tego tragedię i np. kazał mi
          >odbierać zawsze córkę od niego i musiałam tam zostać minimum pół godziny.
          --No właśnie, traktujesz naszą córke jak taboret który przekazuję się w
          drzwiach. No bo niby skąd to wynika, jesli twierdzisz: "Odłożyłam swoją złość".
          Bo jeśli, rzekomo, nie zwracałaś uwagi na swoją złość, to nic Ci nie winno
          emocjonalnie ograniczac aby bardziej "płynnie" przekazywac naszą córkę, aby
          pobyć jakis moment wspólnie dla niej.
          --Córki nie umiałem odwozić, bo to było zbyt bolesne gdy nie chciała do Ciebie
          wracać i chciała na siłe u mnie zostawać. Ta sytuacja wyglądała tak, że
          wydawałem ją osobie której ona nie lubi (własna matka-sic!), mimo że ona na
          siłe chce u mnie zostać. W tej sytuacji logicznym jest że sama winnaś po nią
          przyjechać.

          Dianitro, ilość matek które w odwecie, z premedytacją (lub inne "nadymane"
          powody) odbierają własnemu dziecku ojca jest tu trudna do oszacowania. Ale
          napewno jest to ilość istotna. Najbardziej prawdopodobnym rozpoznaniem tych
          osób jest oderwanie oceny tak
          • dianitra Re: do kini_m 15.07.05, 02:48
            Nie jestem psychologiem i mam sporo błędów na sumieniu.
            Ale skoro już personalnie zwróciłeś sie do mnie to mam dla ciebie jedna uwage
            NIGDY NIE MÓW ŻE MATKA TWOJEGO DZIECKA JEST ZŁA. NIGDY NIE MÓW ŻE CÓRKA NIE
            CHCE DO NIEJ WRACAĆ. -to najgorsze co matka czy ojciec może usłyszeć. Nie
            wolno ci robić tego nawet w myślach. bo nawet myśli docieraja do dzieci.
            Przepraszam, ąe zaczełam od wad twojej wypowiedzi, ale wydaje mi sie istotne.
            Ale wazniejsze dla mnie jest to że bardziej wiarygodna wydała mi się twoja
            historiia niz twojej eks, ale nie mnie to oceniać. Radzę ci jednak
            WALCZ - ZE WSZYSTKICH SIŁ- ale nie po trupach.
            Podoba mi się twoje podejście w przekazywaniu dziecka mamie - nie mozna tego
            robic w drzwiach. Jezeli w takich sytuacjach mama twojej córki nie zamienia z
            tobom ani jednego słowa to wasze dziecko przesiąknie ta wrogościom. Nigdy nie
            ponnoś głosu przy córce i nie rozmawiajcie o waszych wzajemnych błedach
            wychowawczych w jej obecności. Jeżeli żona nie chce cie wysłuchać, albo ustalić
            z tobą wspólnej polityki wychowawczej. Pisz do niej maile - moze tak łatwiej
            bedzie się wam dogadać. Masz takie same prawa jak matka, decydujesz o swojej
            córce w tym samym stopniu(chyba że ograniczyła ci prawa)Nie spotykaj sie z
            córka u niej w domu, bo ona czuje się wowczas silniejsza i ona ma wszystkie
            argumenty w ręku. Powołaj na świadków waszych znajomych, żeby w sądzie
            potwierdzili, że nie mówisz o niej żle.


            Pewnie już o tym wiesz, ale w zwiazku z tym że jesteś ojcem a nie matką to
            musisz byc nieskazitelny.
            Jeżeli ograniczyła ci prawa to bezwłocznie zwróć siedo sądu o przywrócenie ich.
            Uważam, że ojciec jest równie ważny w zyciu dziecka co matka. Nie poddawaj się
            ale nie daj się sprowokować.

            Życze twojej córce, żeby sąd orzekł prawach do opieki w równej części i trochę
            więcej dojrzałości twojej eks. A tobie, żebyś nie zawiódł swojego dziecka i
            nigdy nie okazał sie takim jakim przedstawia cię jego matka.


            Uważam, że winna zawsze leży po środku, ale twoja żona napisała, że sama
            ogranoczyła ci kontakty i to ostatecznie mnie przekonało. Nie jej o tym
            decydowac od tego jest sąd.
            • ann_mart Re: do kini_m 15.07.05, 08:18
              Dianitro litości... Piszesz do faceta, który włamywał się na konto pocztowe ex.
              Który pod jej nickiem włamał się na ukryte forum. Który do krwawiącej kobiety w
              ciąży nie pojechał bo - "nie będzie jechał 150 km komunikacja publiczną" - jego
              słowa mające zobrazować jak bardzo była wredna, ze chciała by przyjechał.
              Który na forum o przemocy w rodzinie bitym i poniżanym dziewczynom radzi by
              poszukały winy w sobie.

              Przeciaż po tym co pisze, jak pisze widać, że to psychol.

              A tak na mrginesie Twój pierwszy post zwrócony buył do wszystkich dziewczyn na
              forum. Napisałaś "Dlczego zabraniacie" a nie "dlaczego niektóre zabraniają".
              • dianitra Re: do kini_m 15.07.05, 10:46
                A skąd ty to wiesz od jego żony? Ja nie reaguje na jego teksty o tym skąd jest
                jego żona, bonie wiem jak jest naprawdę. Obydwoje wyolbrzymiaja swoje wady
                • ann_mart Re: do kini_m 15.07.05, 11:14
                  NIE od zony. Od NIEGO
            • nimi Re: do dianitry 15.07.05, 09:38
              Widzę, że wdałaś sie w dyskusję z moim ex. Ja jego postów nawet nie widzę
              (wygasiłam sobie dla dobra psychicznego), ale napiszę Ci tylko, że bardzo mi
              przykro, że "podjudzasz" do walki takiego typu człowieka.

              Nigdy nie uniemożliwiłam mu zupełnie kontaktu z córką - za radą policji
              powiedziałam mu, że kontakty mają być przy świadkach i w domu rodziców lub
              babci.
              Nie wiesz, co kini naprawdę robił, jak działął. Nie rozumiem też dlaczego
              bardziej wierzysz jego wersji. Z Twoich słów przebija ogromny żal do Twojej
              matki - może dlatego mnie tez automatycznie stawiasz po stronie be!

              Jeżeli jesteś tak doświadczona i mądra - napisz proszę: Co robiłabyś w
              sytuacji, kiedy ojciec Twojego dziecka po rozstaniu - przy okazji spotkań z
              dzieckiem szrpał Cię, ubliżał Ci. Pochwalasz to, że on nie chce widywać się
              tylk w rrzwiach przy brzydko piszac "wymianie" - ale on każdą najkrótszą
              sytuację wykorzystywał do tego, żeby przy córce trochę mi dopiec. Czy jako
              dziecko chciałabyś być świadkiem takich rzeczy?!

              Masz duże szczęście - piszę to po raz kolejny - że nie zetknęłaś się w życiu z
              przemocą i nie widzisz mechanizmów działania takich ludzi. Posuną się do wielu
              rezeczy - kłamstwa, włamania na konto, "zagubienia" paszportów, oczerniania.
              Przez wszystko to przetrwałamsmile Z ojcem dziecka próbowałam układać się od lipca
              do stycznia - niestety nie wykorzystał tej szansy.

              A największym plusem rozstania jest właśnie córka - to że w końcu rozwija się
              na równi z rówiesnikami. MAsz też szczęście, że nie widziałaś, jak cierpi
              dziecko pomiędzy dwojgiem skłóconych rodziców, gdy jedno z nich wykorzystuje
              jhe do gierek między dorosłymi.
              • dianitra Re: do dianitry 15.07.05, 10:40
                Nimi napisałam, ze wina zawsze leży po środku. Dla ciebie to podiudzanie, ale
                ojciec ma prawo do kontaktów z dzieckiem - nie tobie o tym decydować. Od tego
                jest sąd. A jeżeli uważasz, że rada żeby ojciec sadownie walczył o dziecko jest
                podiudzaniem to sie zastanów...
                • nimi Re: do dianitry 15.07.05, 12:30
                  Nie chodzi mi o sądowne - myślałam że podjudzasz go do walki ze mną.

                  Myślę, że patrzysz na sprawę zbyt ją upraszczając. Rozstaliśmy się w lipcu
                  zeszłego roku.
                  To JA złożyłam wnioski o uregulowanie widzeń. To JA wnioskowałam o badania w
                  RODK.

                  A tata dziecka - nie stawił się raz na rozprawie - fakt, wylądował w szpitalu,
                  rozumiem.

                  Ale nie stawił się na pierwszy termin w RODKU - bo mu nie odpowiadały Chojnice,
                  chciał w Sopocie - sprawa miała poślizg o miesiąc.
                  To JA chodzę na terapię, żeby dowiadywać sie jak sobie radzić z agresywnym
                  tatusiem dziecka...


                  Wiesz, wytrzymałam z tym człowiekiem wiele - to, że nie zarabiał na mnie ani
                  dziecko, że wyjeżdżał, kiedy tylko chciał, że nie mieszkał z nami kiedy mu się
                  odwidziało, że do 8mego miesiąca życia córki niewiele się nią interesował
                  (wybuchnęła kiedyś płaczem na jego widok bo pojawiał się i znikał), wytzrymałam
                  5 lat z facetem, dla którego było zawsze ważne wszystko dookoła oprócz mnie i
                  dziecka.
                  Wytrzymałam jego pseudointelektualizmy tworzenie teorii co do wychowywania
                  dziecka, które JA musiałam realizować, bo on się z fotela nie ruszył.
                  Wyytrzymałam w końcu zamykanie w pokoju, hartowanie dziecka poprzez stawianie 8-
                  miesięcznego dziecka na parapecie (Oj, już spadła dwa razy i nic jej nie było),
                  szantażowanie mnie, że zabierze małą do dziadków, jego urojenia i zmianę
                  decyzji co chwila.

                  Fakt, moja wina w tym taka że tyle dałam sobie i dziecku zrobić - to moja
                  połowa. Że tak długo nie mówiłam nikomu, że wręcz broniłam exa.

                  W imię źle pojętej miłości - fakt, ex sie tak nie wysilał: Dla niego było jasne
                  ze z czymś takim jak ja nie warto brać ślubu kościelnego, że nie warto sie
                  wysilać.

                  Pewnie napiszesz że to, co pisę tyczyło się MNIE, a nie DZIECKA. Tylko że córka
                  obrywała że tak powiem rykoszetem - np. w głowę garnkiem, który spadł z szafy,
                  kiedy tata pchnął mamę.

                  I nie uważam że rozwojowe to i dobry przykład dla dziecka, kiedy ojciec tak
                  traktuje drugą osobę i kiedy wciągane jest w gierki.

                  Moja ciąża tez nie była planowana - jak na Twoim forum. Nigdy nie żałowałam że
                  urodziłam córkę, jej tatuś niezbyt radosnie podszedł do tego, snuł plany, że
                  nie będziemy mieszkać razem.

                  Pewnie dziewczynom na swoim forum radziłabyś w takiej sytuacji, żebypowalczyły
                  o tatę dla dziecka. Ja walczyłam przez 3 lata.

                  I po prostu dalej nie mam siły.

                  Dlatego JA szukam pomocy i podpory w sądzie i policji, jemu tak naprawde zależy
                  na uregulowaniu kontaktów tak samo, jak mi na powrocie do niego... Czyli nic.
                  Nie w tym leży sęk w tej sprawie.

                  Ale jak podejrzewam nie jesteś w stanie tego pojąć...
                  • nimi Re: do dianitry 15.07.05, 12:50
                    I tak do końca nie rozumiem, po co wchodziłaś na to forum????

                    Jeteś w szczęśliwym związku, po co starasz sie oceniać sytuacje kobiet, których
                    nie jesteś w stanie zrozumieć??

                    Czy ja wchodzę na Twoje forum i wypisuję Ci, że nie rozumiem kobiet, które
                    decydują się na adopcje dziecka. Też bym mogła napisac ostro, co ja sądzę na
                    ten temat.

                    Nie rozumiem - tam wykazujesz się taką tolerancją dla problemów życiowych, a tu
                    mamy samodzielne są be! bo starają się zapewniać dziecku to, co uważają za
                    najlepsze!
                    W życiu nie ma tylko dobrych rozwiązań, które usatysfakcjonują wszyswtkich -
                    powinnaś to wiedzieć...

                    Masz chyba naprawde wielki żal do swojej matki. Może czas sie pogodzić z
                    niektórymi rzeczami??

                    Czego Ci szczerze życzę, jak i jednak większej tolerancji dla ludzi...
                    • nimi Re: do dianitry 15.07.05, 12:51
                      powyżej miało być : mamy, które decydują się na oddanie dziecka
                    • dianitra Re: nimi 15.07.05, 20:51
                      Robimy paczki dla potrzebvujących mam - część z nich jest samodzielna(nie
                      samotna). Nie mam żalu do matki - mam żal że nie miałam ojca- a to wina
                      obydwojga
                  • dianitra Re: do dianitry 15.07.05, 20:48
                    Mam kolezanke która urodziła dziecko a ojciec zniknął gdzies napoczątku ciązy.
                    Radziłam jej żeby mu dała szanse - zadzwoniła i powiedziała o tym ze urodziła.
                    Jezeli z niej nie skorzysta - trudno, ale ona rozumie ze nie robi tego dla
                    siebie tylko dla dziecka.Rozumiem ją doskonale ma prawo byc wściekła bo to
                    palant, ale musi odłozyc złość na bok. to on powinien się odezwac - takie jest
                    moje zdanie, ale on tego nie zrobi i co? Unieść sie dumą? Poradziłam jej zeby
                    mu dała szanse poznac córke, ale nie błagać - niech go poprostu poinformuje a
                    może zechce ją zobaczyc? Moze zamiast walki w sadzie on dobrowolnie uzna
                    dziecko?

                    Nimi co do twojej sytuacji - to powiem ci tak. Zrobiliście krok w dobra stronę -
                    rozstaliście się, bo dziło się żle. Nie dojde do tego kto z was ma rację, kto
                    mówi prawde albo w jakiej części naciągacie fakty. Ale Moze już czas zamknąć
                    ten rozdział. Nie musicie sie lubić, ale nie wierzę że skoro obydwoje kochacie
                    swoje dziecko to nie mozecie usiąść i spokojnie porozmawiać. Przeczytaj uważnie
                    post do twojego męża. napisałam mu że nie wolno mu nawet mysleć o tobie w ten
                    sposób i nie wierze że jestes złą matką. Radziłam mu żeby walczył alew nie po
                    trupach - czyli nie moze toba szargać żeby przechylić szale . I napisałam
                    jescze jedno zdanie, że musi byc niskazitelny co rozumiem że musi być takim
                    ojcem żeby nikt nie mógł mu nic zarzucić.

                    W osttatnich słowach napisałam , zeebyh nigdy nie okazał się taki jakim ty go
                    widzisz. (i mam nadzieje ze taki nie jest) Mam również nadzieję, że to co on
                    mówi o tobie nie jest prawda.

                    Uwazam ze jeszcze przemawia przez ciebie złośĆZUPEŁNIE ZROZUMIAŁA)za to ze wam
                    się nie udało. nie mówię ze mam rację, ale czas zeby emocje opadły.

                    Pozdrawiam
                    • nimi Re: do dianitry 15.07.05, 22:05
                      Były spokojne rozmowy - spotkania bez córki, dyskusje. Była mediacja przy dwóch
                      terapeutach - nieudana.

                      Bo ex nie jest w stanie dotrzymać umów. Jego podstawowy warunek to ten że córka
                      ma mieszkać pół tygodnia u niego. Zgodziłabyś się na taki układ?? Każde inne
                      rozwiązanie jest traktowane i nazywane przez niego despotyzmem.
                      Ja uważam, że trzyipółletnie dziecko powinno mieć jeden dom. I tak było na
                      początku - córka mieszkała ze mną, a on dochodził niemal codziennie. POtem
                      wyjeżdzał do pracy w tygodniu i widywał się z córką 8-9 godzin dziennie w
                      weekendy. Ale podczas wizyt zaczął być agresywny - postanowił odegrać się na
                      mnie i moich rodzicah za to, że odważyłam się odejść. Wyglądało to tak, że z
                      córką trochę się pobawił, trochę czytał gazetę, trochę mnie pognębił. Wciąż
                      miał pretensje, że nie może zostawać na noc i spać z córką.
                      I co miałam go po prostu przyjąć wg Ciebie z powrotem do łóżka?? Nie dla mnie
                      taki układ.


                      Rozumiem, że wg Ciebie córka powinna mieć tatę jak najczęściej żeby popatrzyła
                      sobie, jak ją wyzywa, szarpie?? Powiedz mi co takiego rozwojowego zapewnia taki
                      ojciec jak on???

                      On nigdy w trakcie związku nie spędzał z nią nawet 1/100 tego czasu który
                      chciałby spędzać teraz.

                      Wykłócał się o każde 15 minut przy córce, a potem jak się dowiadywał że idę do
                      kina w czasie kiedy córka jest u niego, to za mną przylazł do kina. Albo
                      zaproponował: Nie przyjdę do małej jeśli Ty pójdziesz ze mną na kawę.

                      Niestety nie każdy tata ma czyste intencje w "walce" o swoje prawa ojca.

                      Ciesz się, że nie musisz tego rozumieć
                      • dianitra Re: do dianitry 15.07.05, 22:34
                        Jeżeli jest tak jak mówisz, ze eks ją szarpie i wyzywa to sąd poprze cię. Mój
                        mąż tez spędza z corka dużo mniej czasu niż ja - bo pracuje ciężej i dłużej.
                        Ale jestem pewna że gdyby nie mógł z nami mieszkać to kazda wolna chwilę
                        chciałby jej poświęcać i tutaj go rozumiem Z drugiej strony nimi gdyby on
                        spotykał sie z córką we własnym domu to nie byłoby takich rozgrywek o jakich
                        mówisz. jeżeli uważasz, ze córka nie jest bezpieczna w jego towarzystwie to sad
                        napewno ograniczy jego kontakty - dopóki jednak to nie nastąpi to utrudnianie
                        kontaktów jest łamaniem prawa. Rzeczywiscie 3 letnie dziecko powinno mieć jeden
                        dom, ale córka ma dwoje rodziców i musicie sie jakos dogadać.
                        • nimi Re: do dianitry 15.07.05, 23:58
                          Nie ją szarpie, ale mnie przy niej.
                          Dianitro, czy gdyby Twój mąż za JEDYNE wyjście w momencie rozstania uznał
                          opiekę naprzemienną - to czy zgodziłabyś się???
                          Ja się na to nie zgodziłam i stąd wynikają różne nieprzyjemności ze strony exa
                          po rozstaniu, on bardzo dużo sobie wymyśla, zaprzecza faktom.

                          Przemyślałam też sobie to, dlaczego weszłam z Tobą w tak długą polemikę...
                          Przepraszam, jeśi Cię czymś uraziłam, nie to było moją intencją, a faktycznie
                          jeden z wpisów był z mojej strony złośliwy, przepraszam.

                          Sprawy związane z exem bardzo mnie poruszają, szczególnie, kiedy ktoś wierzy w
                          jego wersję - to bardzo mnie boli. Ale z drugiej strony wiem już, że nonsensem
                          jest udowadnianie komuś w necie swoich racji - już raz to przerabiałam na tym
                          forum i niepotrzebnie się rozpisywałam, bo dziewczyny tu same przekonały się,
                          jaki z exa typsmile

                          Faktycznie jestem na exa jeszcze chwilami zła - przez jego wymysły miałam kilka
                          nieprzyjemności, musze tracić czas na prawników, policję itp. To naprawdę nie
                          nalezy do miłych rzeczy.

                          Z tym łamaniem prawa to nie do końca takie proste, rozwiązanie, które realizuję
                          jest mi podpowiedziane właśnie przez policjantów. Dużo jest takich sytuacji,
                          gdzie nie od razu można udowodnić winę agresywnemu tatusiowi i wtedy trzeba się
                          ratować jak się da.

                          On spotykał się z córką we własnym domu - to było kolejne rozwiązanie w ciągu
                          tego czasu, w którym się z nim układałam. Ale nie odwoził córki o czasie, a
                          kiedy w grudniu zgodziłam się żeby mała została u niego 10 razy na noc, to
                          efekt tego był taki, że schudła a i tak miała chroniczną niedowagę. Ale to nie
                          było dla niego argumentem na unormowanie córce trybu życia. On nigdy nie
                          potrafił zająć się odpowiednio córką, ale nie chcę kolejny raz podawać
                          przykładów.

                          Zagalopowałam się z tym pisaniem, dyskutowaniem z Tobą - w realu nie mam
                          przeciwników tego co robię, oprócz jego rodziców i siostry większość znajomych
                          popiera moje postępowanie. Wręcz na wieść o naszym rozstaniu jego znajome
                          mówiły mi: i tak dziwię Ci się że do dziś z nim wytrzymałaśsmile)

                          Może właśnie dlatego - że nie mam tu nikogo kto patrzyłby na to krytycznie,
                          zaczęłam tak zażarcie Ci udowadniać, że mam rację. Niepotrzebne to jednak, bo
                          jak nawet sama pisałaś, trudno oceniać po takich wypowiedziach.

                          Pozdrawiam serdecznie
                          • dianitra Re: do Nimi 16.07.05, 00:52
                            w pierszym poście spytałam ogólnie, twojemu mężowi odpowiedziałam bo zwrócił
                            sie do mnie personalnie. Starałam sie mówic tylko o tym co obydwoje
                            potwierdziliście np o odbiorze w drzwiach. Nie mam zamiaru roztrzygac waszych
                            sporów, bo moze jest jeszcze za wczesnie zebyście doszli do porozumienia i
                            zamiast wzajemnych żali zaczeli dyskutowąc o dziecku. Nimi wiesz mi ja to
                            rozumiem. Ja osobiście zgodzilabym się na opieke naprzemienną, ale moja córka
                            ma 6 lat a ja ufam mojemu meżowi i wiem ze umie sie nią zaopiekować, dlatego
                            rozumiem ze ty mozesz miec opory. Trzylatka to dziecko ktore potrzebuje
                            stabilizacji. Gdybyśmy teraz rozstali się z mężem to zrobiłabym mojemu dziecku
                            krzywde ograniczając jej kontakty z tatą do odwiedzin. Oni są szalenie z życi i
                            uważam, że zajmujemy w jej życiu równolegle miejsce.

                            nimi - napewno w przynajmniej jednym miejscu masz rację - moja sytuacja jest
                            inna - mam dużo szczęścia. Nie było moja intencją zaczepianie cie - starałam
                            sie w wypowiedzi do twojego eks być bez stronna. A przychelenie się do jego
                            wersji dotyczyło tylko i wyłącznie odprowadzania dziecka.
                            Wierz mi że nie było moją intencja podburzanie gto przeciw tobie a jedynie
                            zachęcenie do walki o prawo do widzeń z córka(zaznaczyłam jednak ze musi byc
                            nieskazitelny)chodziło mi o to żeby zaczał jego zachowanie nie pozostawiało
                            watpliwości ze dziecko na spacerze z nim będzie bezpieczne, żeby on zmienł
                            nastawienie do calej sprawy.

                            a ODSUWAJĄC się od waszej sytuacji.Rozpoczelam ten wątek bo po przeczytaniu
                            wielu wypowiedzi na tym forum ze zgrozą odkryłam jak mało jest takich ktore
                            mówią o kopromisach między rodzicami, o wspólnej opiece np po rozwodzie.
                            Zapomnij na chwilkę o tym jaką masz sytuację i przeczytaj watki mozesz
                            zrozumiesz dlaczego rozpoczełam ten wątek.

                            Moze to niedopatrzenie, ale trudno mi bylo znaleść ojca który nie mieszka ze
                            swoim dzieckiem, który byłby akceptowany przez większą częś uczestniczek tego
                            forum.

                            Pozdrawiam i przepraszam jeśli czymś cie uraziłam. w jednym poście tez poniosły
                            mnie nerwy
    • virtual_moth Re: tata 14.07.05, 20:51
      dianitra napisała:

      > Nie znałam mojego ojca przez 16 lat- widziałam go raptem parę razy, ale gdy
      > zmarła moja mama pozostał mi tylko on. Nie jest ideałaem, ale odkryłam, ze
      > moja mama mocno przesadziła z jego wadami.
      > Mój mąz jest cudownym ojcem i nie wiem jak swiadomie możecie pozbawiać swoje
      > dzieci najważniejszej osoby w ich życiu...

      Wiesz, wbrew temu co sądzą obecne tu wredne i mniej wredne eksiary, ja jestem
      PEWNA, że są tu i czytają nas te, które ŚWIADOMIE pozbawiają ojca swojego
      dziecka. Im jednak NIKT do rozumu nie przemówi, skoro nawet czytając to forum
      robią nadal to co robią (lub zamierzają). Tutaj zdecydowana większość ma
      problem raczej jak nakłonić ojca do kontaktu z dzieckiem.
      Daj sobie więc siana, bo tylko nas wnerwiasz.
      • kini_m Re: tata 15.07.05, 02:45
        > Tutaj zdecydowana większość ma
        > problem raczej jak nakłonić ojca do kontaktu z dzieckiem.

        V_M, czy aby?
        Nie widziałem aby np Screen była gotowa przyjąć inny (zbliżający) sposób
        spojrzenia, gdy wyszłem z ujęciem naprzeciw jej problemom z Exem.
        Myslę że to forum poszukuje głównie zaspokojenia własnych emocji.
        Bo czy choćby Ty sama V_M sie czegoś tu nauczyłaś, czegoś Tobie dotychczas
        obcego?
        Bo powiem, że ja tak!!

        Oczywiście że Dianitra powinna tu pisać - potrzebne jest każde spojrzenie.
        A to idące w poprzek włąsnego środowiska jest najbardziej kreujące.
        Zreszta mnogość odpisów (nawet niepochlebnych) świadczy o popycie na ten temat.
        • virtual_moth Re: tata 15.07.05, 13:01
          kini_m napisał:

          > wyszłem z ujęciem naprzeciw

          Kini, mógłbyś dokładnie sprecyzować dokąd wyszłeś?
    • kapyl dianitra 15.07.05, 08:08
      nawet jezeli piszesz do niektorych mam - wkurzasz wszystkie dianitro.

      niestety - kiedy zabiera sie glos na forum nalezy zrobic maly rekonesans i
      pisac do tych mam( bo jak mowisz problem dotyczy niektorych) ktorych sprawa
      dotyczy. A nie do ogolu.

      to tyle.
    • anetina do dianitry 15.07.05, 13:08
      pytania, do których proszę cię o odpowiedź (o ile oczywiście możesz)

      1. wiem, że wiek do końca nie ma tu znaczenia, ale ile masz lat
      2. dlaczego jesteś na TYM forum
      3. jak widziałaś się z ojcem kilka razy w ciągu tych 16 lat, to co robiliście
      razem

      mam jeszcze inne pytanie, ale proszę cię na razie tylko o odpowiedź na te
    • anetina dianitra gdzie jesteś ??? 15.07.05, 15:29

      • nimi Re: dianitra gdzie jesteś ??? 15.07.05, 15:40
        A może jest na forum filatelistów, gdzie pisze im: "Nie wiem , jak można
        świadomie poświęcać tyle czasu znaczkom..." hihihi
        • dianitra Re: dianitra gdzie jesteś ??? 15.07.05, 21:16
          wiesz nimi - pozostawię to bez komentarza -albo nie skomentuję. W twoim
          przypadku jest tak ze masz pełna świadomość tego co robisz i to jest przykre.
          Nie musisz mi tego potwierdzać, ale samej sobie nie zaprzeczysz.
          • kini_m druga porcja prawdy 18.07.05, 01:25
            No dobra Nimi, znowu czas zacząć prostować rzeczywistość:
            >Nigdy nie uniemożliwiłam mu zupełnie kontaktu z córką.
            Oczywiście że tak. Nie mogliśmy z córka zobaczyć się od końca stycznia do
            początka lipca. Dopiero reakcja sądu zaczęła przywracać naszej córce jej ojca
            (pierwszy odwiedziny 2 lipca). Tak więc na ponad 5 miesięcy UNIEMOŻLIWIŁAŚ
            CAŁKOWICIE i nadal zakazujesz - bo nie zgadzasz się na więcej niż przywrócił
            sąd, więc Ty NADAL UNIEMOŻLIWIASZ. Umożliwia sąd.

            >za radą policji powiedziałam mu, że kontakty mają być przy >świadkach i w domu
            rodziców lub babci.
            >Z tym łamaniem prawa to nie do końca takie proste, rozwiązanie, >które
            realizuję jest mi podpowiedziane właśnie przez >policjantów.
            Nieprawda. Kilka razy przeganiałaś mnie policją od córki. Były to wizyty na
            które zezwalałaś w bardzo ograniczonym zakresie (np. 4 godz w sob, niedz) a gdy
            prosiłem o więcej to nasyłałaś na mnie policję. A gdy byłem na umówione
            spotkanie a Ty sie rozmyśliłaś i wezwałaś policję to funkcjonariusze napominali
            Cię że winnaś umożliwiać (a nie restrykcjonować) spotkania córki i ojca.
            W żadnym momencie nie byłem agresywny, ale byłem przygotowany na ten zarzut i
            mam nagrany przebieg udziału policji. Jedyną podstawą na którą byli zobligowani
            przyjąć wezwanie był 193KK (czyli tylko to - że sobie mnie nie życzysz, Twoje
            widzimisię). Nic więcej - żadnej agresji. Agresywna była Twoja matka, i tego
            nie umiałaś powstrzymać. Więc policjanci mieli osobiście przeciwne zdanie niż
            podajesz, i to wyrażali.

            >Co robiłabyś w sytuacji, kiedy ojciec Twojego dziecka po
            >rozstaniu - przy okazji spotkań z dzieckiem szrpał Cię, ubliżał
            >Ci.
            Takie sytuacje nie zachodziły po rozstaniu.
            Takie sytuacje przed rozstaniem były Twoją domeną.
            Prezentujesz tu "lustrzane odbicie." Twoje niegodziwości na siłę próbujesz
            wcisnąć na moja osobę.

            >Z ojcem dziecka próbowałam układać się od lipca
            >do stycznia - niestety nie wykorzystał tej szansy.
            Ooooo NIE. Od lipca do połowy października systematycznie wycinałaś mnie z
            życia naszej córki. Jako że pracowałem 80km od Was, to gdy przyjeżdżałem na
            weekend - wtedy się dowiadywałem że co tydzień mogę się już coraz mniej widzieć
            z naszą córką.
            W połówie października wylądowałem w szpitalu, bo ze stresu który czyniłaś
            naszej rodzinie nie wytrzymał mi organizm.
            Trochę Cię wtedy "tknęło" sumienie i zaczęłaś nieco z powrotem zezwalać. Ty nie
            dajesz szansy - tą szansę dla naszej córki musiałem u Ciebie żebrać. Niestety
            nie na długo wystarczyło tego Twego sumienia.

            >wyjeżdżał, kiedy tylko chciał, że nie mieszkał z nami kiedy mu
            >się odwidziało, że do 8mego miesiąca życia córki niewiele się
            >nią interesował (wybuchnęła kiedyś płaczem na jego widok bo
            >pojawiał się i znikał)
            Wyjazdy wiązały się z moją pracą społeczną dla młodzieży, której nie mogłaś
            ścierpieć. Mimo iż w dni powszednie non stop opiekowałem się córką, bo Ty byłaś
            w szkole i się dużo uczyłaś, choćby często siedząc po bibliotekach.
            Czyżby nie pamiętasz kto się opiekował naszą córką? Przecież nie miała
            opiekunki, ani żadnej z Twoich też uczących się koleżanek, a Ty chodziłaś do
            szkoły. Więc kto??? Duch święty??? Czy może dziadkowie odlegli o 150km???

            >Wyytrzymałam w końcu zamykanie w pokoju, hartowanie dziecka
            >poprzez stawianie 8-miesięcznego dziecka na parapecie (Oj,
            >już spadła dwa razy i nic jej nie było), szantażowanie mnie, że
            >zabierze małą do dziadków, jego urojenia i zmianę decyzji co
            >chwila.
            Parapetowanie dziecka to Ty (a nie ja) wniosłaś i realizowałaś (ja tylko
            zaaprobowałem.) Szantaż jest zbieżny z postawą osoby odgradzającej dziecko, to
            Twoja metoda. Nadal mam w telefonie SMSy z twoimi groźbami.
            Przykład SMS: "Do czasu rozprawy możesz odwiedzać Nadie wyłącznie na
            ul.Borówkowej [dom matki] w soboty od 15 do 19.30 oraz niedziele od 10 do 14.
            Jeżeli będziesz nas nachodził o innych porach wezwę policję. Data 02.09.2005"
            [Faktycznie było to kolejne wprowadzone ograniczanie w stosunku do poprzedniego
            weekendu.]
            Więc nie nachodziłem o innych porach. Policję na mnie nasłałaś nawet gdy miałem
            uzgodnione wizyty ale Ty sie rozmyśliłaś.
            Tak naprawdę wygląda szantażowanie - czyli Twoje szantażowanie.
            Tak naprawdę wyglądają Twoje "próby układania się" od lipca do stycznia - czyli
            postępujące ograniczanie.
            Kolejny raz prezentujesz "lustrzane odbicie."

            >Dla niego było jasne ze z czymś takim jak ja nie warto brać
            >ślubu kościelnego, że nie warto sie wysilać.
            No, ciekawe to. Nimi przecież Ty jesteś ateistką (w liceum jako jedna z dwojga
            w klasie odmówiłaś religi) - więc czemu zahaczasz o ślub kościelny???
            Ale za siebie powiem - już po 1,5 roku bycia razem widziałem tyle
            niebezpiecznych tendencji że było wyraźne iż to wymaga cierpliwej pracy obojga
            nas. A utrwalenie czegoś tak niestabilnego emocjonalnie byłoby przedwczesne
            (może nawet nieodpowiedzialne). Ty zrejterowałaś w obliczu problemów
            wynikających ze związku. Swoim rozbiciem rodziny uwiarygodniłaś moją opinię o
            możliwości ślubu - jeden ból mniej do przejścia.

            >Widzę, że wdałaś sie w dyskusję z moim ex. Ja jego postów
            >nawet nie widzę (wygasiłam sobie dla dobra psychicznego),
            Klasyczny przykład: będę głośna, a sama odmówię dyskusji z bezpośrednio
            zainteresowanym (zachowanie przemocowe).

            >Tylko że córka obrywała że tak powiem rykoszetem - np. w
            >głowę garnkiem, który spadł z szafy, kiedy tata pchnął mamę.
            Eh, Nimi .... znowu nie pamiętsz wszczęcia przez Ciebie agresji.
            Odepchnąłem Cię w momencie gdy zaczęłaś mnie kopać. Nie wiadomo czemu jakieś 10
            minut po zakończonej konfliktowej dyskusji podeszłaś do mnie i zaczęłaś kopać.
            Wtedy w obronie własnej odepchnąłem.
            Pytanie: czemu niektórzy wobec których zastosowano obronę własną nie pamiętają
            że kogoś bezpośrednio przedtem skopali lub przywalili?

            >Nigdy nie żałowałam że urodziłam córkę, jej tatuś niezbyt
            >radosnie podszedł do tego,
            O, Nie. Było tak: gdy razem zobaczyliśmy wynik testu ciążowego przeraziłaś się
            (zapewne nie byłaś psychicznie przygotowana, jak i dziś na wiele rzeczy). Ja
            się cieszyłem od samego początku. Musiałem Cię na początku wspierać w obliczu
            Twojego przerażenia.

            >snuł plany, że nie będziemy mieszkać razem.
            Nieprawda. Żeby za Toba pojechać zrezygnowałem z pracy którą miałem zaraz po
            studiach w zasięgu ręki, z pracy w moim wymarzonym zawodzie, której wątpie czy
            jeszcze kiedykolwiek dostanę, bo to wąska specjalizacja. Właśnie aby BYĆ Z
            TOBĄ.
            Na Twoje sugestie rezygnowałem też później z innych rzeczy (np działalność
            społeczna której nie cierpiałaś). Oddałem Tobie to co miałem - właśnie aby z
            Tobą być (i mieszkać).

            >a tu mamy samodzielne są be! bo starają się zapewniać dziecku
            >to, co uważają za najlepsze!
            Be - bo odgradzają, i to uważają za najlepsze rozwiązanie. Jaka ich jest ilość
            tutaj - trudno oszacować. Ale wnosząc po zbieżnym stylu pisania podobnym jak
            Twój Nimi - to wnioskować można że niemało.

            >Była mediacja przy terapeutach - nieudana, bo ex nie jest w
            >stanie dotrzymać umów.
            Nieudana bo:
            - na tej próbie mediacji zamiast mediować zaczęłaś rzucać kłamliwe pomówienia
            (że głodzę dziecko, że je zaziebiam, itp.)
            - do mediacji potrzebni sa mediatorzy a nie terapeuci, tu też jak u lekarzy
            trzeba właściwiego spacjalisty. Lekarz rodzinny nie leczy nowotworów. Terapeuci
            nie umieli zahamować zarzutów które czyniłaś, a nie to było tematem mediacji.

            >Ale podczas wizyt zaczął być agresywny - postanowił odegrać
            >się na mnie i moich rodzicah za to, że odważyłam się odejść.
            Nieprawda. To ja usłyszałem pod moim adresem słowa które mi nigdy nie przeszły
            przed usta, cytuję Twoja matkę: "Ja Cie tak urządzę że juz nigdy tu nie
            będziesz mógł wejść". Twojego ojca: "Ty jestes chory, ty idź sie leczyć".
            Podaruję sobie kolejne (także Twoja babc
            • kini_m druga porcja prawdy-bis 18.07.05, 01:33
              >Wciąż miał pretensje, że nie może zostawać na noc i spać z
              >córką.
              Nieprawda że ja. Najbardziej córka miała o to pretensje nawet wczoraj podczas
              wizyty, bo ona lubi być kładziona przez mnie do spania, i bardzo jej tego
              brakuje, lubi mój głos do snu.

              >On nigdy w trakcie związku nie spędzał z nią nawet 1/100 tego
              >czasu który chciałby spędzać teraz.
              Nieprawda. Opiekowałem się nią od urodzenia cały czas. Zrobiliśmy z córka razem
              bardzo wiele rzeczy (nie tylko codzienne zycie: imprezy, rajdy, odwiedziny u
              rówieśników), także po to abyś korzystała z czasu na Twoją własną naukę.
              I nawet ślady tego pozostały na forum, np: "jutro mam egzamin, a mała na
              wycieczce z tatą, ale jak widzę zabiorę się za powtórkę koło północy, ech".
              Każdy może zobaczyć wątek: "MAMY STUDENTKI! Jak sobie radzicie??" na forum
              EMAMA styczeń/luty 2004. Pisłaś wtedy pod nickiem too-tiki, co sama
              zidentyfikowałaś na wątku: "Eksia, Ex, Next i dzieci..." na Samomamie
              marzec/kwiecień2005. Jest do sprawdzenia jak wtedy było naprawdę - ślady
              pozostały

              >On spotykał się z córką we własnym domu - to było kolejne
              >rozwiązanie w ciągu tego czasu, w którym się z nim układałam.
              >Ale nie odwoził córki o czasie
              O tym jak się niegodziwie układałaś już było wyżej.
              A spóźnienia wynikały z tego że nasza córka protestowała aby do Ciebie wracać,
              i stąd wynikały niewielkie spóźnienia. Bo ja nie traktuję bezdusznie dziecka,
              biorąc je za habety gdy do czegoś stawia opór, ale staram cierpliwie rozegrać w
              czasie - nawet jesli Ty to później uznajesz za umyślne opóźnienia. (Kolejny
              Twój dowód nieczułości.)

              >Wręcz na wieść o naszym rozstaniu jego znajome
              >mówiły mi: i tak dziwię Ci się że do dziś z nim wytrzymałaśsmile)
              Cały czas czekam na odpowiedź o których znajomych mówisz. Czy chodzi tylko
              jednak o Twoje przyjaciółki, które od momentu naszego związku wyrażały zadrość
              o Twoja osobę, że nie są już dla ciebie najwazniejsze?

              Co do wypowiedzi ann_mart:
              >Który do krwawiącej kobiety w ciąży nie pojechał bo - "nie
              >będzie jechał 150 km komunikacja publiczną" - jego słowa
              >mające zobrazować jak bardzo była wredna, ze chciała by
              >przyjechał.
              Nie było takiej sytuacji w ciąży Nimi. Proszę o lepsze ścisłe przytaczanie
              faktów. W nieco podobnej sytuacji, którą tu przeinaczono polegała na tym że
              Nimi odmówiła zasiegnięcia porady lekarskiej.

              >Który na forum o przemocy w rodzinie bitym i poniżanym
              >dziewczynom radzi by poszukały winy w sobie.
              Ann_mart - podaj takową moją wypowiedź, bo pamięć mam dobrą, i chyba
              przekłamujesz tutaj rzeczywistość. Więc czekam na konkretne wskazanie rzekomego
              mojego wpisu.
              • kini_m ...... 18.07.05, 01:44
                Dianitro:
                >Ale skoro już personalnie zwróciłeś sie do mnie to mam dla ciebie jedna uwage
                >NIGDY NIE MÓW ŻE MATKA TWOJEGO DZIECKA JEST ZŁA. NIGDY NIE MÓW ŻE CÓRKA NIE
                >CHCE DO NIEJ WRACAĆ. -to najgorsze co matka czy ojciec może usłyszeć. Nie
                >wolno ci robić tego nawet w myślach. bo nawet myśli docieraja do dzieci.
                Nie mówię że jest zła i nigdy tak nie powiem. Bo uciekam od generalzujacych
                stwierdzeń.
                Ale powiedziałem że jest nieczuła - i dwa przykłady na to:
                a) Musiałem wyjść w połowie obiadu córki, gdy pomagałem jej jeść, bo właśnie
                wybiła godz.14 i Nimi oznajmiła że czas zezwolonej wizyty minął. Gdy chciałem
                zostać chwilę dłużej, aż córka skończy obiad, to Nimi wzięłą telefon i
                oznajmiła że jeśli w ciągu minuty nie wyjdę to dzwoni po policję. Córka musiała
                przerwac obiad aby mnie pożegnać.
                b) Raz na kwadrans przed odwiezieniem córki Nimi zadzwoniła: "są u mnie goście,
                nie chcę żebyś wchodził, pożegnaj sie z córką przed domem [Nimi]". (Uprzednio
                postulowałem o "płynne" przekazywanie córki, z chwilowym pozostaniem.) Gdy
                zbliżaliśmy sie do domu Nimi córka juz zaczęłą się niepokoić: czy z nią zostanę?
                Gdy podjechaliśmy pod dom Nimi i gdy rozpiąłem z pasów, to córka uciekła mi na
                ręce i wcisnęła się za kierownicę. Gdy w drzwiach samochodu stanęła Nimi córka
                nie chciała do niej wyjść. Nimi bezdusznie tylko powtarzała: "Chodź do mamusi."
                A córka ciagle wołała: "Ja nie chcę bez tatusiaaaa! Ja nie chcę bez
                tatusiaaaa!" Próbowałem ugłaskać córkę, pytałem czy może chociaż na ganek ją
                odprowadzić. Córka cały czas nie chciała mnie puścić, była już cała
                zapowietrzona i ledwo dała radę odpowiedzieć "Nie, na ganek nie!" Nimi nadal
                bezdusznie powtarzała jedno zdanie, nie zwracając uwagi na stres rozstania u
                córki. W końcu córka ze stresu zsiusiała się i zwymiotowała nie chcąc mnie
                puścić. Nimi zabrała ja siłą.

                Czy to jest miłość do dziecka?
                Dianitro, kiedyś to nazwałem zezwierzęceniem matki.
                Nie łudźmy się, takich matek jest tu więcej.
                To poznać po utożsamianiu się innych uczestniczek z Nimi, po tym samym stylu
                wypowiedzi, po przedkładaniu tematu exa ponad temat dziecka.
                Bo prawda o odpowiedzialności za rozpad rodziny boli, i próbuje się ją
                zagłuszyć poprzez agresywne komentarze o ojcach ich dzieci.

                > NIGDY NIE MÓW ŻE CÓRKA NIE
                >CHCE DO NIEJ WRACAĆ. -to najgorsze co matka czy ojciec może usłyszeć.
                To nie ja mówię.
                Ja tylko przedkładam słowa naszej córki.
                Nasza córka mówi te słowa, bo trudno nie widzieć kto zmusza ja do bólu tesknoty.
                Te słowa, całe wypowiedzi, nagrałem i złożyłem w sądzie.
                Rodzic pod adresem którego są skierowane od dziecka te słowa zapewne już nie
                zrozumie swoich błędów, inaczej zawczasu nie dopuściłby do okoliczności które
                to powodują.
                I z tego względu mimo podtrzymywania gotowości do ugody, mediacji - w
                skuteczność odzewu wątpię.
                Nimi nadal nie wycofała sie z postawy: tylko tyle będziesz mógł ile sobie w
                sądzie wywalczysz.

                > Nie wolno ci robić tego nawet w myślach,
                > bo nawet myśli docieraja do dzieci.
                Wiem, zdaję sobie z tego sprawę.
                Ale primo - np obraz wizyty z dzieckiem:
                --Ja z córką się bawimy, mama siedzi obok naburmuszona. Córka próbuje wciagać
                mamę do zabawy abyśmy choć przez chwilę byli wszyscy razem - mama albo nie
                reaguje, albo negatywnie odpowiada, albo przychodzi na 5 sekund i za chwilę
                ucieka. Więc jak to dziecko ma mieć porównywalny stosunek do obojga rodziców?
                Ono obecnie jest na matkę skazane, wskutek manipulacji i odgradzania. Właściwie
                matka sama siebie skazuje na nielubienie u dziecka taką postawą.
                --Na wczoraj sąd zarządził wizytę z kuratorem, aby mieć opis stosunków (sąd nie
                przychylił się do Nimi aby kurator był na kolejnych wizytach).
                Wizyta zaczyna się w domu. W pewnym momencie córka przy kuratorze: "Tata
                chodźmy do parku, ale bez mamy, bo mama nie pozwala do fontanny." (cytat
                dosłowny)
                Naszą córką na szczęście nie da się manipulować, można jej przekazac jakies
                patologiczne wzorce, złe zachowania, ale przedkłada moją osobę w sposób
                naturalny bo nie wymyślam jej zakazów gdzie nie trzeba tego czynić i mam z nią
                kontakt bezpośredni bez pryzmatu oczekiwań wychowawczych.
                --Jestem daleki od manipulacji dzieckiem, np. przekupywania prezentami. Na
                wizyty chodzę bez żadnych prezentów bo nasze stosunki z córka są takie że
                wystarczamy sami sobie do dobrej zabawy. (Konieczność pojawiania z prezentami
                to metoda w rodzinie u Nimi. Kiedyś myślałem że z nóg zlecę, jak mi córka w
                drzwiach wypaliła: "A gdzie masz dla mnie prezent?" Na szczęście więcej się nie
                powtórzyło.)
                Dobrze się bawimy bez całej oprawy. Place zabaw, fontanna, park - wszystko jest
                nasze.
                Takich trzech jak nas dwoje nie ma ani jednego.
                --Secundo: jesteśmy dorośli i możemy już podejść do pewnych rzeczy bez ogródek,
                a nie wiecznie udawać dzieci które czegoś nie dostrzegają i chcą być tylko
                głaskane po główkach.
                • anetina do dianitry 18.07.05, 09:21
                  # Ja osobiście zgodzilabym się na opieke naprzemienną, ale moja córka
                  ma 6 lat a ja ufam mojemu meżowi i wiem ze umie sie nią zaopiekować, dlatego
                  rozumiem ze ty mozesz miec opory. Trzylatka to dziecko ktore potrzebuje
                  stabilizacji. Gdybyśmy teraz rozstali się z mężem to zrobiłabym mojemu dziecku
                  krzywde ograniczając jej kontakty z tatą do odwiedzin. Oni są szalenie z życi i
                  uważam, że zajmujemy w jej życiu równolegle miejsce. #

                  a jak większość z samodzielnych ma dać dziecko ojcu, jeśli nawet facet nie zna
                  dziecka ????
                  • dianitra Re: do dianitry 18.07.05, 10:32
                    To zależy od tego dlaczego dziecko nie zna ojca.
                    • kotka.na.dachu Re: do dianitry 18.07.05, 10:49
                      dianitra napisała:

                      > To zależy od tego dlaczego dziecko nie zna ojca.

                      Przeważnie dlatego, że woli żyć jak kawaler, bez zobowiązań i kontaktów
                      ze "złem koniecznym".
                      • dianitra Re: do dianitry 18.07.05, 20:39
                        oczywiście. Facet nie chce dziecka a kobieta jednak postanowia urodzić. Dziecko
                        przychodzi na świat - ojciec się nie odzywa. Czy poinformowałaś go o urodzeniu
                        czy odrazu poszłaś do sądu?
                        • kotka.na.dachu Re: do dianitry 19.07.05, 07:59
                          dianitra napisała:

                          > oczywiście. Facet nie chce dziecka a kobieta jednak postanowia urodzić.

                          Czy widzisz coś w tym złego?

                          > Dziecko przychodzi na świat - ojciec się nie odzywa. Czy poinformowałaś go o
                          urodzeniu ?

                          Osobiście tego nie robiłam, ale poprosiłam, aby to zrobili moi bliscy.
                          Wystarczająco dużo krwi mi posuł, abym miała z nim wówczas rozmawiać. Za bardzo
                          bolało... sad

                          > czy odrazu poszłaś do sądu

                          Tak... poleciałam z nieodciętą pępowiną hehehehe... Zastanów się co piszesz!
                    • anetina Re: do dianitry 18.07.05, 10:59
                      jakbyś czytała moje wątki, to byś wiedziała

                      to napisz mi, co byś zrobiła na moim miejscu
                      dziecko ma 2 lata, ojciec nie widział Go ani razu
                      teraz chce mieć możliwość spotkania z Małym
                      i co mam zrobić?
                      tak spokojnie dać mu dziecko, bo jest jego?
                      • dianitra Anetino 18.07.05, 20:36
                        Twoje dziecko ma dwa lata i kilkadziesiąt przed nimi. Czy chcesz żeby spedziło
                        je w przeświadczeniu że ojciec je porzucił?
                        Oczywiście że nie dawaj mu dziecka -jakie on ma doświadczenie, ale może warto
                        dać mu szanse na nawiązanie kontaktu. Powiedz słychaj mozesz go odwiedzać, ale
                        narazie pod moim okiem. Chće sie upewnić że umiesz się nim zająć. Dziecko musi
                        cie poznać bo jesteś mu obcy,

                        Jednak najpierw spytaj kiedy ma zamiar znów zniknąć?Zbulwersuje się ale musisz
                        mu uświadomić że ojcem nie jest się wtedy kiedy się chce.

                        Spokojną rzeczowa rozmową można zdzialac cuda.

                        Nie znam twojej sytuacji (przepraszam, ale nie przeczytałam wszystkich postów)i
                        odp Ci zakładając że ten facet przestraszył się w czasie ciązy. Dwa lata to
                        jednak dużo żeby dojśc do siebie i nie spieszył się. Moge mu posłać w twoim
                        imieniu...

                        Wiesz wiem jednak że i kobiety potrafia nie akceptować ciązy dopóki na świecie
                        nie pojawi się dzziecko z facetami jest tak samo tylko znaczniej częściej.
                        Dlatego zachęcam mamy do poinformowania tatusia o urodzeniu dziecka. Facet
                        nawiązuję więż poprzez kontakt. jednak niektóre moje koleżanki nie zamierzaja
                        tego robic a potem mówią że tata sobie przypomnial po 3 miesiącach...Nie wiem
                        jak było w twoim przypadku i mam nadzieję że nie odbierzesz mojej rady jakoś
                        coś złego.

                        Pozdrawiam

                        Aga
                        • virtual_moth Re: Anetino 18.07.05, 20:46
                          dianitra napisała:

                          > Spokojną rzeczowa rozmową można zdzialac cuda.

                          Problem w tym, że te wszystkie nasze konfikty biorą się z tego, że MIMO
                          spokojnej rozmowy nie dzieją się cuda. Uważasz, że mało która z nas nie
                          próbowała rzeczowo i spokojnie porozmawiać z ojcem dziecka? Jeśli tak, to
                          jestem pewna, że się mylisz. Bo właśnie clou konfliktu polega na tym, że
                          spokojna rozmowa nie pomaga.
                          • kini_m Re: Anetino 18.07.05, 22:18
                            > Problem w tym, że te wszystkie nasze konfikty biorą się z tego, że MIMO
                            > spokojnej rozmowy nie dzieją się cuda. Uważasz, że mało która z nas nie
                            > próbowała rzeczowo i spokojnie porozmawiać z ojcem dziecka? Jeśli tak, to
                            > jestem pewna, że się mylisz. Bo właśnie clou konfliktu polega na tym, że
                            > spokojna rozmowa nie pomaga.
                            Clou konfliktu polega na tym, że matka rzekomo twierdzi iz próbowała się
                            dogadać podczas gdy naprawdę robiła "pod górkę" jak tylko mogła.
                            V_M - trudno oszacować jakiej częśći matek to dotyczy. Ale tak jak Nimi - jedno
                            deklaruje i oznajmia (że chce, że próbowała) a tymczasem jest całkiem na
                            odwrót. Ile jest naprawdę takich sytuacji???????????

                            Ale łatwo to można domyslać się po opisach sytuacji, która matka w gruncie
                            rzeczy ma większe problemy ze sobą niż z exem:
                            - jeśli w opisie sytuacji większą część poświęca exowi niż dziecku
                            - jeśli opisy są nie całkiem realistyczne
                            - jesli nie widzi co sama popsuła (lub jedyną winę widzi w tym że za długo była
                            z takim exem)
                            - jeśli nie oddziela emocji (nie znaczy że ukrywa) od faktów
                            Nie wiem czy w smak Ci komplement ode mnie - ale Ty, V_M akurat pisząc
                            emocjonalnie zazwyczaj umiesz rozdzielać emocje od meritum spraw (np umiesz mi
                            przygadać ale jednocześnie wskazując niesarkastyczne sugestie).

                            # Ja osobiście zgodzilabym się na opieke naprzemienną,
                            >a jak większość z samodzielnych ma dać dziecko ojcu,
                            >jeśli nawet facet nie zna dziecka ????
                            Opieka naprzemienna nie ma mowy że będzie dotyczyć sprawy z ojcem który się
                            uchyla od obowiązków wobec dziecka.
                            Proszę nie mieszać tematu naprzemiennej z ojcami którzy omijają dziecko. To
                            wypaczenie dyskusji.
                            Niestety część matek (np Nimi) twierdzi że ojciec uchyla się od dziecka -
                            podczas gdy to jest ewidentna nieprawda.
                            • virtual_moth Re: Anetino 18.07.05, 22:29
                              Kini, zauważyłam, że masz nasilenie objawów choroby objawiającej się min.
                              płodzeniem tasiemców, których i tak nikt nie czyta. Zauważyłam też, że ostatnio
                              (jakieś 10 postów wcześniej) byłeś bardziej rzeczowy, a tu nagle taki zonkuncertain

                              Rozczarowywujesz mnie, naprawdę. Weź się w garść chłopie i idź na siłownię albo
                              dziwki. No, do roboty!
                              • virtual_moth Re: Anetino 18.07.05, 22:31
                                virtual_moth napisała:

                                > Rozczarowywujesz mnie

                                OK, ale jeden błąd ortograficzny w pracy jest dopuszczalnywink
                                • nikita181 Re: Anetino 18.07.05, 22:53
                                  To straszne, co tu się wypisuje na tym wątku. Nie macie co robić, tylko się
                                  błotem obrzucać? Forum jest chyba po to, żeby nawzajem się wspierać. Tak
                                  przynajmniej myslałam.Każda historia jest inna . Ja gardzę swoim exem- ale
                                  dlatego, że porzucil swoje dzieci i nie obchodzil go ich los. I wiem, jak
                                  ciężko byc samotnym rodzicem-szczególnie w dzisiejszych czasach. Dziwię się, że
                                  samotni wrzucają samotnym-przecież gramy po tej samej stronie !a świadome
                                  pozbawianie ojca ? Co za bzdury ! Kobiety i tak zbyt wiele znoszą w imię
                                  zachowania rodziny i "ojca dla dzieci". Rany ! naprawdę chyba nie macie co
                                  robić.Pelaga, jestem z tobą. nie znoszę, jak ktoś sie Ciebie czepia.
                                  • virtual_moth Re: Anetino 18.07.05, 22:56
                                    nikita181 napisała:

                                    > świadome
                                    > pozbawianie ojca ? Co za bzdury !

                                    Poczytaj sobie:

                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=25640319
                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=26349091
                                    To nie są bzdury.
                                    • dianitra Re: Anetino 19.07.05, 00:14
                                      Przeczytałam posty na linkach i powiem tyle. Dziewczyna nie chce być z facetem.
                                      ok, ale odbierać prawa rodzicielskie. Szok. O takie kobiety mi właśnie
                                      chodziło. Ona ma 30 lat? Nie wierzę ze podieła jakąkolwiek dyskusje bo z jej
                                      wypowiedzi wynika że liczy się tylko ona ani on ani tybardziej dziecko.
                                      Pozbawmy ojca praw rodzicielskich znaczy pozbawmy dziecko ojca bo mamusia była
                                      w toksycznym związku . ..


                                      Przepraszam wiem ze poszłam po bandzie, ale tsunami brak mi słów. Gdyby na
                                      rozprawie o ograniczenie praw3 rodzicielskich ojciec twojego dziecka
                                      przedstawił te dwa wątki napewno byś nie wygrała i nie wiem komu ograniczyli by
                                      prawa...
                                      • anetina Re: Anetino 19.07.05, 08:31
                                        dianitra napisała:

                                        > Przeczytałam posty na linkach i powiem tyle. Dziewczyna nie chce być z
                                        facetem.
                                        >
                                        > ok, ale odbierać prawa rodzicielskie. Szok. O takie kobiety mi właśnie
                                        > chodziło. Ona ma 30 lat? Nie wierzę ze podieła jakąkolwiek dyskusje bo z jej
                                        > wypowiedzi wynika że liczy się tylko ona ani on ani tybardziej dziecko.
                                        > Pozbawmy ojca praw rodzicielskich znaczy pozbawmy dziecko ojca bo mamusia
                                        była
                                        > w toksycznym związku . ..
                                        >
                                        >
                                        > Przepraszam wiem ze poszłam po bandzie, ale tsunami brak mi słów. Gdyby na
                                        > rozprawie o ograniczenie praw3 rodzicielskich ojciec twojego dziecka
                                        > przedstawił te dwa wątki napewno byś nie wygrała i nie wiem komu ograniczyli
                                        by
                                        >
                                        > prawa...


                                        z jednej strony rozumiem tsunami05
                                        nie możesz oceniać jej z jednej wypowiedzi
                                        przedstawiła również inne wypowiedzi, które skłaniają ją w tą stronę, co idzie
                                        myślisz, że w ty w wieku 19 czy wcześniej, podjęłaś lepsze decyzje

                                        ja teraz mając 27 lat zrobiłabym to samo
                                        eks nie uznał dziecka, nie ma praw rodzicielskich, nie jest w stanie płacić
                                        alimentów
                                        i co ja mam go prosić, żeby łaskawie chciał zobaczyć dziecko ?
                                        teraz jak jest odchowane ?
                                        kiedy ja męczyłam się, bo nie miałam nawet grosza przy duszy ?
                                        chyba sobie żartujesz, że go będę prosić o jakikolwiek kontakt
                                        teraz to nawet nie ma mowy
                                        dziecko dorośnie, samo zdecyduje, ja się już nie będę wtrącać


                                  • pelaga Re: Anetino 19.07.05, 07:27
                                    > Pelaga, jestem z tobą. nie znoszę, jak ktoś sie Ciebie czepia.

                                    Dzieki smile Ostatnio tataadriana ma faze wink W ogole pojawilo sie ostatnio
                                    wielu "nawracaczy zbladzonych owieczek" wink)))
                                    Minie i to wink
                                  • kini_m Re: Anetino 19.07.05, 08:41
                                    > To straszne, co tu się wypisuje na tym wątku. Nie macie co robić, tylko się
                                    > błotem obrzucać? Forum jest chyba po to, żeby nawzajem się wspierać. Tak
                                    > przynajmniej myslałam.
                                    Tak, niestety tylko że wspieranie tutaj zbyt często polega na głaskaniu po
                                    główkach w biadoleniu jaki to ex okropny (niby też do dziecka). A jaka część z
                                    tych sytuacji jest taka jak moja - że wygląda całkiem na odwrót?
                                    Jak się wspierać, zanim nie ustali się prawdziwych faktów?
                                    Jak dla mnie to wspieranie w fałszu.
                                    Dopóki moja b.Pani nie powiązałą naszych nicków - moje wpisy nie były
                                    traktowane jako obrzucanie błotem. Teraz już tylko wyprostowuję jej wersję, lub
                                    tłumaczę przez innych sygnalizowane kwestie (np. czemu uważam że jest nieczułą
                                    osobę).
                                    Wiem że to jest błoto, więc niech moja b.Pani nie piszę dalej rzeczy które
                                    skłaniałyby do takiej falsyfikacji.

                                    > Każda historia jest inna . Ja gardzę swoim exem- ale
                                    > dlatego, że porzucil swoje dzieci i nie obchodzil go ich los. I wiem, jak
                                    > ciężko byc samotnym rodzicem-szczególnie w dzisiejszych czasach.
                                    Nie. Niektórzy jak moja b.Pani na siłę chcą być samotnym rodzicem i się z tym
                                    obnosić. Jednocześnie odrzucając wszelką propozycję (i PROŚBĘ) o pomoc przy
                                    dziecku!!!

                                    > a świadome
                                    > pozbawianie ojca ? Co za bzdury !
                                    Oczywiście że to PRAWDA. Najlepszy przykład mój. Pozbawiła dziecko ojca na
                                    miesiące. W praktyce, nie trzeba tego robić na papierze. Dopiero sąd to musiał
                                    zacząć przywracać. Ona tu jest. A ile jeszcze jej podobnych?

                                    > Kobiety i tak zbyt wiele znoszą w imię
                                    > zachowania rodziny i "ojca dla dzieci".
                                    Ojcowie również. Nienormalności psychiczne są także po stronie matek. Ale aby
                                    to uzasadnić musiałbym wyrzucić tu wiele "błota" na moją b. Panią.
                                    Więc albo uwierzysz na słowo, albo wymaga to rzucania w siebie "błotem" abyś
                                    zrozumiała.

                                    Nikito, Twoje odczucie jest słuszne. Ale skupia się na budowaniu emocjami,
                                    pomijając fakty.
                                    Ale trzeba pamiętać o faktach i je rozważać.
                                    Każdy chce dobrze: i Tusk, i Lepper.
                                    Na swiecie potrzebne jest zarówno sprawiedliwość (fakty) i miłosierdzie
                                    (uczucia). Jesli pozostawisz tylko to pierwsze to będzie system totalitarny,
                                    jeśli tylko to drugie - anarchia.
                                    Musza być oba, z tym że pierwsza sprawiedliwość a zaraz za nią miłosierdzie.
                        • anetina Re: Anetino 19.07.05, 08:22
                          > Nie znam twojej sytuacji (przepraszam, ale nie przeczytałam wszystkich postów)
                          i
                          >
                          > odp Ci zakładając że ten facet przestraszył się w czasie ciązy. Dwa lata to
                          > jednak dużo żeby dojśc do siebie i nie spieszył się. Moge mu posłać w twoim
                          > imieniu...
                          >
                          > Wiesz wiem jednak że i kobiety potrafia nie akceptować ciązy dopóki na
                          świecie
                          > nie pojawi się dzziecko z facetami jest tak samo tylko znaczniej częściej.
                          > Dlatego zachęcam mamy do poinformowania tatusia o urodzeniu dziecka. Facet
                          > nawiązuję więż poprzez kontakt. jednak niektóre moje koleżanki nie zamierzaja
                          > tego robic a potem mówią że tata sobie przypomnial po 3 miesiącach...Nie wiem
                          > jak było w twoim przypadku i mam nadzieję że nie odbierzesz mojej rady jakoś
                          > coś złego.

                          no to cię uświadomię
                          eks nie wystraszył się ciąży
                          dziecko u nas było poczętę świadomie, świadomie chcieliśmy już dziecko
                          była ustalona data ślubu, sala

                          i los pokazał, że nie mozna mieć planów
                          eks odszedł, a raczej ja powiedziałam, że nie chcę mieć z nim kontaktu
                          wiedział, że dziecko się urodziło, napisałam mu o tym, on dzwonił

                          i co?
                          w sądzie powiedział, że nie chce mi utrudniać życia, że dobrowolnie się odsuwa
                          i co ty na to?
                          mam teraz nadal zadzwonić i powiedzieć, żeby przyszedł do dziecka?
                          jakby chciał, znalazłby sposób, żeby dojść do mnie
                          w sądzie, jak Mały miał rok, tłumaczył się, że nie wie, gdzie mieszkam i jaki
                          mam numer telefonu
                          jakbym rzeczywiście zmieniła adres i telefon - specjalnie tego nie zrobiła,
                          żeby miał możliwość z nami się skontaktować

                          i co ty na to?
                          • dianitra Re: Anetino 19.07.05, 10:03
                            Ja nie mówię o proszeniu zwłaszcza. Tylko o poinformowaniu tuz po porodzie -
                            nic po za tym. Ateino musiało ci być ciężko i trzymam kciuiki za ciebie.
                            Zrobisz jak uważasz, ale widzę ze nie zamknełaś mu furtki do dziecka.A to czy
                            to wykorzysta to już zależy od niego.
                            • anetina Re: Anetino 19.07.05, 10:58
                              dianitra napisała:

                              > Ja nie mówię o proszeniu zwłaszcza. Tylko o poinformowaniu tuz po porodzie -
                              > nic po za tym. Ateino musiało ci być ciężko i trzymam kciuiki za ciebie.
                              > Zrobisz jak uważasz, ale widzę ze nie zamknełaś mu furtki do dziecka.A to czy
                              > to wykorzysta to już zależy od niego.

                              czyli zrobiłam już to, co według ciebie jest najlepsze !?
                              eks nie wykorzystał i co dalej ?
                              czekam na decyzje dziecka
                              ja eksowi furtki nie zamknęłam, nie mogę, przecież mimo wszystko to jest ojciec
                              dziecka
                              ale głos tu najważniejszy będzie miał oczywiście syn
                              • dianitra Re: Anetino 19.07.05, 16:25
                                tutaj zgadzam się z toba całkowicie. Uważam ze człowiekowi trzeba dac szanś
                                edla dobra dziecka - zrobiłas to. I masz racje dziecko ma tu coś do
                                powiedzenia. Pozdrawiam cię serdecznie i życzę siły. Mądra z ciebie kobieta
                        • maminekb Re: Anetino 19.07.05, 15:24
                          Jednak najpierw spytaj kiedy ma zamiar znów zniknąć?Zbulwersuje się ale musisz
                          > mu uświadomić że ojcem nie jest się wtedy kiedy się chce.
                          >
                          > Spokojną rzeczowa rozmową można zdzialac cuda.
                          >
                          > Nie znam twojej sytuacji (przepraszam, ale nie przeczytałam wszystkich postów)
                          i
                          >
                          > odp Ci zakładając że ten facet przestraszył się w czasie ciązy. Dwa lata to
                          > jednak dużo żeby dojśc do siebie i nie spieszył się. Moge mu posłać w twoim
                          > imieniu...
                          Bardzo mądra odpowiedź. Ja pozwoliłam na taki kontakt bo uważam, że dla Dziecka
                          znajomość jest czymś bardzo ważnym. Znikł ...
                          Nie powiem mojej córce że jej ojciec to bezwartościowy palant ale zachowałam
                          nasze smsy. Moje pytania - przyjedziesz do Córki? Jego żałosne odpowiedzi.
                          Nie chcę aby kiedys mój były wylądował na dnie i przypomni sobie o zapomnianym
                          dziecku i żeby moje dziecko powiedziało : mamo odebrałaś mi tatę. Nic z tych
                          rzeczy. Od 3 lat wstaję świtem, karmię, bawię, przewijałam, obdarzam ogromem
                          uczucia, pełną opieką, czytam bajki, rysujemy, lepimy ciastolinę, chodzimy na
                          basen, spacery, nauczyłam ją pływać jeżdzić na rowerze, powoli narty, pokazuję
                          Jej świat, zaszczepiam wartości i uczę wszystkiego. Bez pomocy. Pracuję w
                          stresie. Dbam i kocham. Bo to moje Dziecko. Dla niej zniosłabym nawet kontakt -
                          tak trudny dla skrzywdzonej osoby - z jej ojcem. Gdyby On tylko zechciał Ją
                          regularnie widywać.
                          Mnie jako matkę boli każdy fragment duszy. Jak można nie pokochać własnego
                          dziecka aniołka takiego? Jak można nie dać nic z siebie? Koszmar. A słowa mamo
                          to twoja wina zabolałyby koszmarnie.Jak policzek.
                          Mam ostatnio doła wielkiego. Jestem zmęczona.
                          • anetina Re: Anetino 19.07.05, 15:29

                            > Nie powiem mojej córce że jej ojciec to bezwartościowy palant ale zachowałam
                            > nasze smsy. Moje pytania - przyjedziesz do Córki? Jego żałosne odpowiedzi.
                            > Nie chcę aby kiedys mój były wylądował na dnie i przypomni sobie o
                            zapomnianym
                            > dziecku i żeby moje dziecko powiedziało : mamo odebrałaś mi tatę. Nic z tych
                            > rzeczy. Od 3 lat wstaję świtem, karmię, bawię, przewijałam, obdarzam ogromem
                            > uczucia, pełną opieką, czytam bajki, rysujemy, lepimy ciastolinę, chodzimy na
                            > basen, spacery, nauczyłam ją pływać jeżdzić na rowerze, powoli narty,
                            pokazuję
                            > Jej świat, zaszczepiam wartości i uczę wszystkiego. Bez pomocy. Pracuję w
                            > stresie. Dbam i kocham. Bo to moje Dziecko. Dla niej zniosłabym nawet
                            kontakt -
                            >
                            > tak trudny dla skrzywdzonej osoby - z jej ojcem. Gdyby On tylko zechciał Ją
                            > regularnie widywać.
                            > Mnie jako matkę boli każdy fragment duszy. Jak można nie pokochać własnego
                            > dziecka aniołka takiego? Jak można nie dać nic z siebie? Koszmar. A słowa
                            mamo
                            > to twoja wina zabolałyby koszmarnie.Jak policzek.
                            > Mam ostatnio doła wielkiego. Jestem zmęczona.



                            podobnie myślę
                            ja ostatnio też mam takiego doła

                            trzymaj się
                            • dianitra Re: Anetino 19.07.05, 16:32
                              Będzie ok. Nie martw się. Ja też mam doła ostatnio, ale wiem że będzie lepiej.
                              Dziś uczyłam moją corkę pływac i przez te 2 godziny zapomniałam, że swiat i
                              ludzie czasami jest okrutny
                          • dianitra Re: Anetino 19.07.05, 16:30
                            Zrobiłaś co w twojej mocy - starałaś się, ale ze skały nie da się zrobić ojca.
                            Możesz spokojnie powiedzieć swojemu dziecku że próbowałaś. Myslę że nigdy nie
                            będzie miało do ciebie żalu... Ja do mamy nie mam żalu, ale gdyby żyła
                            powiedziałabym jej że się myliła. Uprzedziła mnie do taty i zabrała coś
                            pięknego ale dala mi dużo milości i nie moge jej winić
                            • anetina Re: Anetino 20.07.05, 09:01
                              obiecałam sobie, że ja dziecko nie uprzedzę do ojca
                              a los pokaże, jak będzie naprawdę
                              • dianitra Re: Anetino 20.07.05, 14:53
                                Wiesz ja myśle że dziecko wie wszystko. Samo wyrobi sobie zdanie a dzięki temu
                                że trzymasz się zasady że nie uprzedzisz dziecka - to twoje dziecko nie bedzie
                                miało do ciebie pretensji
                                • kini_m Re: do kini_m 31.07.05, 18:52
                                  Re: do kini_m
                                  dianitra 15.07.2005 02:48
                                  >Życze twojej córce, żeby sąd orzekł prawach do opieki w równej części i trochę
                                  >więcej dojrzałości twojej eks. A tobie, żebyś nie zawiódł swojego dziecka i
                                  >nigdy nie okazał sie takim jakim przedstawia cię jego matka.
                                  --Mojej córki nigdy nie zawiodę. W tworzeniu naszych relacji moim priorytetem
                                  jest: być dla niej przyjacielem. To się nie podoba mojej b.Pani, gdyż w opini
                                  RODK jest jej stanowisko: "Jej zdaniem, ojciec dziecka traktuje je jako
                                  rówieśniczkę, a nie córkę." No i ona sama podchodzi arbitralnie do dziecka.
                                  Ale uważam że przyjacielskość to jedyna droga na dobre wychowanie dziecka,
                                  tylko wtedy i w takich warunkach jest szansa że przyjmie jako swoje najlepsze
                                  przekazywane mu wartości.
                                  --Dojrzałość mojej b.Pani?? Właśnie dowiedziałem się od własnych rodziców
                                  którzy odwiedzili córkę, że córka ma już wyrabiane przez matkę stanowisko: "Ja
                                  nie będę do Was [dziadków] przyjeżdżała zanim tata nie zrozumie jak poprawić
                                  zachowanie." (Oczywiście nie mam żadnej możliwości obrony świadomości córki.)
                                  Czy to normalne tłumaczenie dla dziecka? Czyż to nie wciąganie dziecka w walkę?
                                  --Sąd potraktował nasze dziecko jak z szablonu: "Dziecko nie może mieć dwóch
                                  łóżeczek" - dosłowne słowa sądu przy tłumaczeniu wyroku.
                                  Jakoś matce uprzednio nie przeszkadzało że w tygodniu dziecko spało nawet w
                                  trzech łóżeczkach (u nas na wynajmowanej stancji gdzie studiowała, w weekend u
                                  jednych dziadków i drugich dziadków) - i córka też bynajmniej miała dotychczas
                                  miała dość stabilnie zbudowaną psychikę.
                                  Gdzie tu dla sądu liczył się aktualny ból dziecka? Dziecka któremu nie
                                  wystarcza te kilka godzinek tygodniowo które sąd przyznał (2x5godz + co drugi
                                  weekend od soboty rana do niedzieli wieczór). Sąd w postanowieniu zawyrokował
                                  że dziecko nie winno spędzać ze mną więcej niż 1 nocleg na dwa tygodnie.
                                  Zgodzić się z tym? Czy apelować?
                                  • dianitra Re: do kini_m 02.08.05, 12:28
                                    Iśc do psychologa dzieciecego i spytać jaki wpływ na dziecko bedzie miało to ze
                                    bedzie mialo dwa domy- że np 2 noce i dwa dni tyg bedzie spedzać u ciebie? i na
                                    tej podstawie podiąć decyzje
                                    • kini_m Re: do kini_m 02.08.05, 20:25
                                      > Iśc do psychologa dzieciecego i spytać jaki wpływ na dziecko
                                      > bedzie miało to ze bedzie mialo dwa domy- że np 2 noce i dwa
                                      > dni tyg bedzie spedzać u ciebie? i na tej podstawie podiąć decyzje
                                      Ale to dziekco już miało dwa domy po rozstaniu - póki b.Pani była jeszcze
                                      komunikatywna (w listopadzie, grudniu) i córka u mnie mogła nocować skutek
                                      pozytywny był dość oczywisty: w końcu mniej bolały ją rozłąki ze mną. Skutków
                                      negatywnych żadnych nie było (bo i dotychczas mieliśmy dość wędrowny tryb życia
                                      a córa to "równy gość").
                                      Można brać pod wzgląd inne hipotetyczne niepozytywne skutki.
                                      Tylko ja pytam: czemu ewentualne hipotetyczne (czyli nie wiadomo czy zajdą)
                                      skutki miałyby mieć większą wartość niż te namacalne pozytywne?
                                      Czemu arbitralna ocena kogoś, kto nie zna indywidualnej psychiki mojego dziecka
                                      ma (w tym kraju) większe znaczenie niż indywidualnie namacalne pozytywy?
                                      Dla mnie to nieco durne: patrzeć na przyszłe hipotetycznie negatywne skutki z
                                      pominięciem aktualnego niezaspokojenia psychicznego dziecka. Tak jakby na
                                      rozwój dziecka nie składały się dni dzisiejsze.
                                      • dianitra Re: do kini_m 02.08.05, 22:04
                                        Więc posłuchaj tego co ja ci mówię - twoje zdanie w sądzie to zdanie równe
                                        zdaniu twojej żony - psycholog jest specjalistą i jest bezstronny.
                                        • kini_m Re: do kini_m 14.08.05, 18:40
                                          > twoje zdanie w sądzie to zdanie równe zdaniu twojej żony
                                          To się okazało racją, a powiem więcej - sedzia jakby w ogóle nie wziął na
                                          rozprawie argumentów ani moich, ani mojej b. pani.
                                          > psycholog jest specjalistą i jest bezstronny.
                                          Powinien. Niestety RODK w którym byliśmy WCALE nie przebadał dziecka. Córka tam
                                          przesiedziała kilka godzin na korytarzu z dziadkiem. Ja w trakcie wywiadu byłem
                                          pytany o historię naszego związku, NIC o dziecko. (O co moja b. pani - nie
                                          wiem, ale pomówień w jej części spisanego wywiadu to już poniżej poziomu.)
                                          Więc co oni właściwie zbadali???? Na pewno nie dziecko i jego więzi z każdym z
                                          rodziców. (Nawet sędzia na posiedzeniu patrząc w opinię z RODK zapytał: A gdzie
                                          tu jest coś o waszej córce.)
                                          No ale pieczątkę przybili ("psycholog" i "pedagog dziecięcy") i kasę zarobili.
                                          Sąd nie przyjął ich wskazań w częstotliwości kontaktów (rozszerzył).
                                          • dianitra Re: do kini_m 14.08.05, 22:52
                                            Znajdż specjalistę od psychologii dziecięcej, który jest równiez biegłym - jest
                                            taki jeden ktorego mam na myśli, ale nie pamiętam nazwiska. Czesto wystepuje w
                                            tvn i zgłos sie do niego po poradę. Jego opinia bedzie dla sądu wiarygodna, bo
                                            on ma dużą renomę w tym srodowisku. Musisz jednak brać pod uwagę, że poniesione
                                            koszty bedą duze(dla ojca nie powinny sie liczyc wogóle) a cała prawda o
                                            waszych relacjach z dzieckiem ujrzy swiatło dzienne i tutaj już nikt nie będzie
                                            górą. On naprawde podobno wydaje opinie tylko taką która jest zgodna z dobrem
                                            dziecka
                                            • dondon `````````````````````````````````````````````````` 14.08.05, 23:23
                                              Andrzej S tez byl wiarygodnysmile
                                              Jesli chodzi o moje zdanie-gdybym zmarla a wyobrazam sobie czasem ten fakt,
                                              wieksze znaczenie ma dla mnie fakt, ze nie mam pewnosci ze moje dzieci, jako
                                              przyrodnie rodzenstwo chowajace ie razem, beda mialy z soba kontakt taki jak
                                              teraz niz to czy wady ktore uznawalam za wady ojca wyjda na jaw.Zreszta ja duzo
                                              na temat wad z dzieckiem nie rozmawiam (wad ojca gdyz sama je posiadam rowniez).
                                              Druga rzecz to taka , ze nie kazdy to samo uznaje za wady.
                                              Poz tym z tego co wiem eks Pelagi na wlasne zyczenie olał dziecko a skoro
                                              Pelaga zieje jadem tzn , ze chciała zwykłych , normalnych kontaktów.Nie widze
                                              tu utrudniania.Owszem Pelaga przegina niejednokrotnie w wyrazaniu niekoniecznie
                                              sadze pogadow a poprostu chcac dokopac-zreszta robi to tutaj-ma prawo czyz nie?
                                              ale nie dziwie sie jej wcale tak jak niektore na tym forum podziwiam za to , ze
                                              takim samym jadem nie zieja tylko są stoicko spokojne.
                                              A dziecko?Jesli bedzie miało sile zawsze odnajdzie prawde czy to dotyczy matki
                                              czy babci czy ojca czy calej reszty.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka