nika_75
09.10.10, 23:15
.. medialną paniką związaną z datą 21.12.2012? Nie byłam nigdy podatna na przepowiednie, objawienia, itd., jednak to, co teraz można przeczytać gdziekolwiek, zaczyna przypominać paranoję i niestety niepokój udzielił się i mnie. Po mieście biegają przedstawiciele różnych odłamów religijnych z ulotkami - a to apokalipsa na rok 2012, a to jednak maj 2011, co rusz pojawiają się artykuły w gazetach, portalach internetowych, fora aż pęcznieją od ostrzeżeń "wtajemniczonych". Gorzej - wchodzę do księgarni, a tam na pierwszym planie wystawione co? Pękate wydanie przepowiedni Nostradamusa na wiek XXI.
Ale to nic jeszcze. Nie przejęłabym się może aż tak nieokreślonym końcem świata, jednak od jakiegoś czasu moje oczy i uszy są bombardowane "sprawdzonymi przez wtajemniczonych" wieściami o tym, że wielu naczelnych wróżbitów przepowiedziało wybuch III wojny światowej na listopad br. Kiedy mój dobry znajomy, osobnik 35-letni powiedział mi, że jest to na 80% pewne, gdyż jak wszyscy przecież wokół (tylko nie ja) wiedzą, że atak na Iran to kwestia dni i z tego oczywiście będzie konflikt nuklearny, zgłupiałam doszczętnie. Doszło do tego, że każdy dzień zaczynam od sprawdzenia wiadomości co w światowych stosunkach słychać. Popadam chyba w obłęd! Mam jednak wrażenie, że naprawdę wokół pełno jest jakiegoś stanu napięcia, niepewności, strachu. Nie wspomnę już o rozmaitych teoriach spiskowych, które węszą globalne zagrożenie dla nas wszystkich ze strony światowych elit. Tego też pełno w necie.
Nie wiem, nie umiem przejść obok tego z zupełną obojetnością. Byc może zadziałała kumulacja nagatywnych informacji i siła oraz częstotliwość z jaką następuje bombardowanie mnie nimi. Czy jestem w tych uczuciach osamotniona? Może koleżanki racjonalistki nieco mnie otrzeźwią?