Dodaj do ulubionych

na kawkę z dzieckiem?

19.10.10, 09:43
Drogie mamuśki.. Mam paromiesięczną MaLuśkę i się zastanawiam, czy tylko ja chadzam z nią do kawiarni? Nie takich typowych dla mam, ale zwykłych, gdzie znajomi bezdzietni, też się będą dobrze czuli... Szczerze mówiąc, rzadko widuję "na kawce" inne mamy...
Obserwuj wątek
    • kamelia04.08.2007 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 09:51
      no, ale w czym jest problem?
    • miliwati Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 09:51
      luska_mamuska napisała:

      > Drogie mamuśki.. Mam paromiesięczną MaLuśkę i się zastanawiam, czy tylko ja cha
      > dzam z nią do kawiarni? Nie takich typowych dla mam, ale zwykłych, gdzie znajom
      > i bezdzietni, też się będą dobrze czuli... Szczerze mówiąc, rzadko widuję "na k
      > awce" inne mamy...

      Nie, nie tylko Ty. Kontynuuj chodzenie, żeby nie wypaść z wprawy, a dziecko żeby tej wprawy nabyło. Wtedy po prostu wszystko pójdzie naturalnie i łatwo.

      A frajerki i frajerzy którym do wyjścia z dzieckiem na kawę potrzebna jest specjalna kawiarnia "dla matek", infrastruktura pzrewijakowa, basen z piłeczkami, animatorki i malowanie zajączków na czołach niech sobie pozostaną smętnymi frajerkami.
      • shellerka Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 11:15
        ale milicoś tam, zdajesz sobie sprawę, że takie wstawanie matki i łażenie za dzieckiem chocby raz na jakiś czas wku...ia innych?
        takie: "no chodź do mamuni", "hahaha gdzie idziesz dziubelku?" "tititi malutki, chcesz soczku?"
        nie wspomne już o tym, że łażenie rocznego dziecka między nogami kelnerki niosącej kawę i desery nie jest zbyt bezpieczne.
        no chyba że masz dziecko autystyczne, co to siedzi i się buja i owsików w du ie nie ma.
        pomijam już kwestię nudzenia się dzieciaka w takiej kawiarni. chyba że mówimy o 15 minutowym wyżłopaniu kawy i wypad z baru.
        i nie uważam za stosowne nazywanie ludzi o odmiennych poglądach frajerami.
        • miliwati Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 11:31
          shellerka napisała:

          > ale milicoś tam, zdajesz sobie sprawę, że takie wstawanie matki i łażenie za dz
          > ieckiem chocby raz na jakiś czas wku...ia innych?

          A kelnerka chodząca między stolikami ich nie wk*rwia?

          > takie: "no chodź do mamuni", "hahaha gdzie idziesz dziubelku?" "tititi malutki,
          > chcesz soczku?"

          A czy takie głupie teksty są obowiązkowe? Można w ogóle wychowywać dziecko bez ich użycia, a co dopiero iść do kawiarni.

          > nie wspomne już o tym, że łażenie rocznego dziecka między nogami kelnerki niosą
          > cej kawę i desery nie jest zbyt bezpieczne.

          No bo trochę trzeba też tego dziecka pilnować. Trochę.

          > no chyba że masz dziecko autystyczne, co to siedzi i się buja i owsików w du ie
          > nie ma.
          > pomijam już kwestię nudzenia się dzieciaka w takiej kawiarni. chyba że mówimy o
          > 15 minutowym wyżłopaniu kawy i wypad z baru.

          Nie widzę problemu w zajęciu dziecka nawet przez pół godziny. Dostaje jakiś sok, dostaje jakieś ciastko, już jest zajęcie. I to nawet przy stole, bez chodzenia.

          > i nie uważam za stosowne nazywanie ludzi o odmiennych poglądach frajerami.

          Oni nie są frajerami przez swoje odmienne poglądy. Oni są frajerami przez utrudnianie sobie życia i bezsensowne odmawianie łatwych przyjemności.

          • zoe7 Re: na kawkę z dzieckiem? 20.10.10, 08:09
            Oj, chyba Twoje jednostkowe doświadczenie przysłania Ci rzeczywistość... Są dzieci, z którymi nie da się "iść" na łatwiznę. I bynajmniej - nie są chore. ale nie zajmą się spokojnie sokiem i ciastkiem, siedząc w jednym miejscu.
    • gryzelda71 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 10:06
      Skoro spotykasz sie w tych kawiarniach ze znajomymi po co tobie widok innych mam.
      • luska_mamuska Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 10:09
        po prostu zastanawiam się, jaki jest powód, dla którego nie widuję innych mam w kawiarniach? może coś robię nie tak? może powinnam się obawiać czegoś?? po prostu jestem też ciekawa.
        Do kawiarni mamowych też chadzam, i nie uważam mam, które tam chadzają za frajerki. Szczerze mówiąc, wolałabym aby w KAŻDEJ kawiarni były przewijaki i infrastruktura przyjazna mamie z dzieckiem.
        • gazeta_mi_placi Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 10:12
          Mam nadzieję,że nigdy do czegoś takiego nie dojdzie bo byłaby to dyskryminacja dorosłych osób chcących w spokoju i bez zapachu niemowlęcej kupy porozmawiać na luzie i bez wrzasków.
          • kamelia04.08.2007 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 10:31
            gazeta_mi_placi napisała:

            > Mam nadzieję,że nigdy do czegoś takiego nie dojdzie bo byłaby to dyskryminacja
            > dorosłych osób chcących w spokoju i bez zapachu niemowlęcej kupy porozmawiać na
            > luzie i bez wrzasków.


            u ciebie to chyba jest stałe PMS, albo nie było jeszcze baranka o sciane.
            Nikt ci w kawiarni nie podaje kupy niemowlecej, porozmawiac tez możesz spokojnie, jesli masz na to ochotę. Wyglada na to, ze masz raczej ochote przypierniczac sie do innych ludzi, bo ci przeszkadzxaja tylko dlatego, że sa i oddychają.
            • gazeta_mi_placi Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 16:44
              Masz rację,niemowlaki i małe dzieci potrafią zrozumieć,że na czas pójścia z mamą do kawiarni nie drzeć pyska i nie wrzeszczeć bo są też inni ludzie w lokalu którzy chcą w spokoju porozmawiać.
              A z kolei ich Mamy są takie kulturalne,że gdy dziecko zaczyna płakać/krzyczeć wychodzą na zewnątrz by je uspokoić aby nie przeszkadzać innym gościom w lokalu (sorry,ale nie widziałam takiej sytuacji ani razu,dzieci wrzeszczały wniebogłosy a mamuśka nie raczyła ruszyć czterech liter znad stolika,nawet wtedy gdy była możliwość wyjścia na ciepły korytarz,niekoniecznie na zimny dwór).
              Nikt by nie miał nic przeciwko dzieciom gdyby ich rodzice umieli się zachować.
              Choć,nie...
              Raz widziałam rodzica który gdy może 1,5 roczniak zaczął płakać wyszedł z nim na zewnątrz (mimo,że akurat ta knajpa była prorodzinna),więc czasem się da,szkoda,że to wyjątek...
          • ledzeppelin3 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 18:55
            byłaby to dyskryminacja
            > dorosłych osób chcących w spokoju i bez zapachu niemowlęcej kupy porozmawiać na
            > luzie i bez wrzasków.

            Niemowlęca kupa dużo ładniej pachnie, niz smród, którym jedzie ci z pyska

            Biedni ludzie, którzy muszą cię znosić w kawiarniach
            To jest dopiero dyskryminacja


            Przyrzekam niniejszym uroczyście zawsze przychodzić z dziećmi do kawiarni, aby wq..iać takie indywidua. To stanie się moim życiowym powołaniem.
            • gazeta_mi_placi Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 20:42
              Spokojnie,na razie nieśmiało bo nieśmiało,ale coraz częściej ludzie myślą o zakładaniu knajp tylko dla osób dorosłych,są już nawet hotele tylko dla dorosłych i to w różnych miejscach i dobrym standardzie.
              Hehe,z własnym bachorstwem jak widzisz nie wszędzie wleziesz big_grin
              • franczii Re: na kawkę z dzieckiem? 20.10.10, 06:10
                I dobrze. Jestem jak najbardziej za izolowaniem takich aspolecznych typkow od reszty, duscie sie we wlasnym smrodku.
              • ledzeppelin3 Re: na kawkę z dzieckiem? 20.10.10, 12:52
                Ale o czym my mówimy? \
                Podstarzały, łysiejący, żerujący na rencie mamusi oblech, którym jestes, może sobie strzelić co najwyżej browca w budce
                Tak więc raczej się nie spotkamy
          • claudel6 Re: na kawkę z dzieckiem? 20.10.10, 21:40
            zdajesz sobie sprawe z tego, że przewijaki sa w toalecie?
        • gryzelda71 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 10:12
          Czyli inne też muszą chodzić bo ty chodzisz?
        • burza4 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 11:04
          luska_mamuska napisała:

          > po prostu zastanawiam się, jaki jest powód, dla którego nie widuję innych mam w
          > kawiarniach?

          Może dlatego, że większość mam karmi piersią i kawy nie pijesmile? może dlatego, że bywalczynie kawiarni często wracają do pracy po macierzyńskim, i nie mają czasu na latanie po knajpach z dzieckiem? może dlatego, że tym które są na wychowawczym często szkoda wydać 12 zł na herbatę/kawę?
        • zuzanka79 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 12:41
          luska_mamuska napisała:

          > po prostu zastanawiam się, jaki jest powód, dla którego nie widuję innych mam w
          > kawiarniach? może coś robię nie tak? może powinnam się obawiać czegoś?? po pro
          > stu jestem też ciekawa.
          > Do kawiarni mamowych też chadzam, i nie uważam mam, które tam chadzają za fraje
          > rki. Szczerze mówiąc, wolałabym aby w KAŻDEJ kawiarni były przewijaki i infrast
          > ruktura przyjazna mamie z dzieckiem.

          no sorry, też mam małe ( roczne) dziecko, ale ciąża mi się na mózg po porodzie nie przerzuciła. Jak mam ochotę na kawę z dzieckiem - piję ją w domu w towarzystwie innej mamy z dzieckiem ( lub mam). Jak mam ochotę na kawę w kawiarni to idę sama bez dziecka/dzieci i koleżanki też idą same. I do szału mnie doprowadzają mamy z dziećmi, a raczej dzieci tych mam. I choć nie palę to prędzej wybrałabym kawiarnię dla palących niż dla mamy z dzieckiem. Z dymem nie przebywam 24 godziny na dobę, z dzieckiem tak.
          A te przewijaki w KAŻDEJ kawiarni to już totalny kosmos. Bez tego dziecke przewinąć się nie da?

          Aha, bardzo kocham swoje dzieci, ale poza nimi też jest świat.
    • alabama8 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 10:10
      No cóż - chadzasz, bo na razie paromiesięczna MaLuśka grzecznie leży w wózeczku, albo ssie cyca. Jak ci zacznie się samodzielnie przemieszczać do zakończysz swoje wizyty w kawiarni. Kiedy zacznie bigać między stołami, włazić do kuchni, ściągać serwety przejrzysz na oczy i zdasz sobie sprawę z tego że kawiarnia nie jest miejscem dla małych dzieci. Małe dziecko nie siądzie grzecznie przy stole by wychłeptać małą czarną czy soczek, tylko będzie łazić, a ty nie skupisz się na niczym oprócz sprawdzania co właśnie broi.
      To pewnie toje pierwsze dziecko i jeden z pierwszych nieprzemyślanych postów.
      • miliwati Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 10:38
        alabama8 napisała:

        > No cóż - chadzasz, bo na razie paromiesięczna MaLuśka grzecznie leży w wózeczku
        > , albo ssie cyca. Jak ci zacznie się samodzielnie przemieszczać do zakończysz s
        > woje wizyty w kawiarni. Kiedy zacznie bigać między stołami, włazić do kuchni, ś
        > ciągać serwety przejrzysz na oczy i zdasz sobie sprawę z tego że kawiarnia nie

        Pieprzenie. Powiem więcej - pieprzenie nieudolnej matki.

        > jest miejscem dla małych dzieci. Małe dziecko nie siądzie grzecznie przy stole
        > by wychłeptać małą czarną czy soczek, tylko będzie łazić, a ty nie skupisz się
        > na niczym oprócz sprawdzania co właśnie broi.

        To w takim razie problem jest z matką. Małe dziecko w kawiarni to nie jest żaden blokujący problem, trzeba tylko dopuścić możliwość że nie siedzi się godzinę na tyłku, a wstaje co jakiś czas i robi kilka kroków. I to wystarcza. Problemy z dziećmi w kawiarniach mają matki które się boją że im się dzidzia wybrudzi, przewróci, a na końcu wpadnie pod pociąg. A równocześnie te same matki spotkanie w kawiarni wyobrażają sobie jako trzygodzinną nasiadówę bez ruchu. Tak, takie matki rzeczywiśćie sobie nie poradzą.

        > To pewnie toje pierwsze dziecko i jeden z pierwszych nieprzemyślanych postów.

        Ktoś kto pisze to, co właśnie wypsnęło się Tobie, nie powinien się wypowiadać na temat nieprzemyślanych postów.
        • burza4 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 11:07
          > Problemy> z dziećmi w kawiarniach mają matki które się boją że im się dzidzia wybrudzi, p
          > rzewróci, a na końcu wpadnie pod pociąg.

          Problemy mają też normalni ludzie, którzy chcą pogadać w spokoju, bez opędzania się od czyichś upierdliwych dzieci. Jeśli czyjeś dziecko ma sobie ochotę popełzać - niech to robi u siebie w domu, nie pod moim stolikiem.
          • miliwati Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 11:37
            burza4 napisała:

            > Problemy mają też normalni ludzie, którzy chcą pogadać w spokoju, bez opędzania
            > się od czyichś upierdliwych dzieci. Jeśli czyjeś dziecko ma sobie ochotę popeł
            > zać - niech to robi u siebie w domu, nie pod moim stolikiem.

            W ciągu wielu już lat życia nie zdarzyła mi się konieczność opędzania się od dzieci pod stolikiem. Może próbowałabyś mnie przekonywać jakimiś przykładami wziętymi z życia, a nie z "forum bezdzietnych z wyboru"?
            • franczii Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 11:45
              No, ten argument o opedzaniu powraca jak bumerang.
              I jeszcze ze dziecko wlezie pod nogi kelnerce niosacej tace z napojami.
              Tylko jakos zadna z mam takich sytuacji nie doswiadczyla. Ja tez nie a z dziecmi bywam po kilka razy w tygodniu w lokalach od ponad 4 lat.
              • kocianna Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 11:51
                Ja chadzam regularnie do kawiarni. Czasami moją jedyną towarzyszką jest Młoda i wtedy faktycznie wybieramy czysto dzieciowe. Ona woli tam smile
              • gazeta_mi_placi Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 16:49
                Kilka razy się zdarzyło,że jakieś dziecko wdrapało się na krzesło przy naszym stoliku,albo stało i się gapiło,nie każdemu to musi odpowiadać,prawda?

                >> Tylko jakos zadna z mam takich sytuacji nie doswiadczyla.

                Doświadczają i piszą o tym.
                Bycie mamą nie powoduje,że pewne rzeczy naraz przestają się nam przytrafiać.
        • gryzelda71 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 11:30
          Nie chodziłam do kawiarni z dzieckiem,bo żadne z nas nie miało z tego wyjścia przyjemności.Ja bo łaziłam za dzieckiem,dziecko bo co właściwie miało robić,przemieszczać się od stolika do stolika?
        • nowi-jka Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 11:57
          Po pierwszym poscie chciałam ci przyklasnąc po tym :

          miliwati napisała:

          > alabama8 napisała:
          >
          > > No cóż - chadzasz, bo na razie paromiesięczna MaLuśka grzecznie leży w wó
          > zeczku
          > > , albo ssie cyca. Jak ci zacznie się samodzielnie przemieszczać do zakońc
          > zysz s
          > > woje wizyty w kawiarni. Kiedy zacznie bigać między stołami, włazić do kuc
          > hni, ś
          > > ciągać serwety przejrzysz na oczy i zdasz sobie sprawę z tego że kawiarni
          > a nie
          >
          > Pieprzenie. Powiem więcej - pieprzenie nieudolnej matki.


          mam ochote zapytac czy Twoje dzieci sa zdrowe??
          Bo takie grzeczne ze ja zastanawiałabym sie czy z nimi wszystko w porzadku. Dla mnei normalne jest ze maluch jest ciekawy swiata i poznaje go przez dotykanie i włazenie wszedzie. Z kilkumiesieczniakiem czesto wychodzilam gdzies "posiedzieć" teraz z dwulatkeim nie robie tego dla własnej wygody, bo nie chce mis ie za nim latac i wciaz mu tłumaczyć ze nie mozna.
          Alez jestem nieudolna matką
          • miliwati Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 12:01
            nowi-jka napisała:

            > > Pieprzenie. Powiem więcej - pieprzenie nieudolnej matki. [/i]
            >
            > mam ochote zapytac czy Twoje dzieci sa zdrowe??

            Zdrowe. Też zaglądają tu i ówdzie. Też trzeba patrzeć gdzie się wybierają. I właśnie dlatego mogę z całą stanowczością twierdzić że wyjście do kawiarni z dzieckiem to nie jest żaden istotny problem. Bo to można opanować.

            • duzeq Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 12:31
              Sorry, ale to tez jest piep.rzenie kotka za pomoca mlotka. Masz takie, a nie inne dzieci. Zagladaja, gdzies stoja, zrobia pare krokow - jednym slowem w miare spokojne. Sa jednak dzieci, ktore maja w nosie ogladanie sie na rodzicieli i sa w stanie wlezc wszedzie albo wylezc na ulice. Bo trzeba pilnowac? No jasne, ze trzeba. Tyle ze wtedy picie kawy ogranicza sie do lykniecia juz zimnego syfu. Bo mozna dziecko zajac POL GODZINY soczkiem i ciastkiem...? NIe rozsmieszaj mnie - moze starsze dzieciaki, ale nie wedrujace np. 2 latki.

              Jezeli jest duza przestrzen i kacik dla dzieci - tak, da sie to opanowac i mozna nawet cieplej kawy sie napic. Jezeli jest to jakas standardowa kawiarnia, to wsyztsko zalezy od dziecka.
        • zuzanka79 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 12:46
          miliwati napisała:



          > trzeba tylko dopuścić możliwość że nie siedzi się godzinę
          > na tyłku, a wstaje co jakiś czas i robi kilka kroków. I to wystarcza.
          W taki razie równie dobrze można tę kawę wypić na ławce w parku.

          > A równocześnie te same matki spotkanie w kawiarni wyobrażają sobie jako trzygodzinną nasiadówę bez ruchu.

          Tak właśnie, kiedy ja chcę spokojnie się napić kawy to są to właśnie dwie, trzy godziny w kawiarni bez ruchu z przyjaciółką.
          • miliwati Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 13:01
            zuzanka79 napisała:

            > miliwati napisała:
            >
            > > trzeba tylko dopuścić możliwość że nie siedzi się godzinę
            > > na tyłku, a wstaje co jakiś czas i robi kilka kroków. I to wystarcza.
            > W taki razie równie dobrze można tę kawę wypić na ławce w parku.

            Tylko trzeba ją tam sobie dostarczyć.

            > > A równocześnie te same matki spotkanie w kawiarni wyobrażają sobie jako t
            > rzygodzinną nasiadówę bez ruchu.
            >
            > Tak właśnie, kiedy ja chcę spokojnie się napić kawy to są to właśnie dwie, trzy
            > godziny w kawiarni bez ruchu z przyjaciółką.

            Ale to nie jest problem z początkowego postu. To o czym mówisz to jest problem "jak pogadać z przyjaciółką mając małe dziecko". I kwestia czy to będzie w domu, czy w kawiarni nie różni się tak naprawdę jakościowo. Jeżeli chcesz mieć kilka godzin spokoju na rozmowę z kumpelą, to oczywiście trzeba jakoś zneutralizować dziecko. W domu jest nieco łatwiej, ale nadal trudno prowadzić długie i zawiłe rozmowy.

            natomiast normalne wyjście do kawiarni, takie niezobowiązujące, byle wypić kawę i zjeść jakieś ciastko czy lody - to można spokojnie zrobić z dzieckiem.
            • zuzanka79 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 13:07
              miliwati napisała:

              > Ale to nie jest problem z początkowego postu. To o czym mówisz to jest problem
              > "jak pogadać z przyjaciółką mając małe dziecko". I kwestia czy to będzie w domu
              > , czy w kawiarni nie różni się tak naprawdę jakościowo.

              A widzisz różni się, bo jak ja widzę jak się taka kobieta uwija za wszędzie włażącym berbeciem to mi jej zwyczajnie żal. Nawet jeśli jest to niezobowiązujące wypicie kawy i zjedzenie ciastka. No chyba, że matka tak lubi - w pośpiechu i w ruchu. W domu mogę swoje dziecko swobodnie wypuścić i nie muszę za nią łazić, nikomu nie plącze się pod nogami.

              > natomiast normalne wyjście do kawiarni, takie niezobowiązujące, byle wypić kawę
              > i zjeść jakieś ciastko czy lody - to można spokojnie zrobić z dzieckiem.

              Jeśli jest w stanie usiedzieć 20 minut w wózku to tak. Ja to robię przeważnie gdy dziecko śpi big_grin
        • a.nancy Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 16:07
          > To w takim razie problem jest z matką. Małe dziecko w kawiarni to nie jest żade
          > n blokujący problem, trzeba tylko dopuścić możliwość że nie siedzi się godzinę
          > na tyłku, a wstaje co jakiś czas i robi kilka kroków.

          może twoje robi kilka kroków smile moje przemieszcza się z prędkością naddźwiękową

          > Problemy
          > z dziećmi w kawiarniach mają matki które się boją że im się dzidzia wybrudzi, przewróci

          moja "dzidzia" jest brudna 24/7, więc mam to w nosie. a na placu zabaw robię za wyrodną matkę, bo moje dziecko włazi gdzie trzeba i gdzie nie trzeba, spektakularnie się przewraca, otrzepuje, wstaje i leci dalej, a ja tylko z daleka obserwuję czy żyje i jest w jednym kawałku, zamiast lecieć na pomoc smile
          natomiast zdaję sobie sprawę, że w kawiarni podobne zachowanie może być nie tylko irytujące dla otoczenia, ale (czasami) autentycznie niebezpieczne (jak np. rozpędzona "dzidzia" wpadnie z impetem na kelnerkę niosącą gorące napoje). i mimo to chodzę z nim do kawiarni, tyle, że bez złudzeń, że "co jakiś czas zrobi kilka kroków" big_grin
          ma 16 m-cy i jeszcze za krotki czas skupienia uwagi, żeby go zająć książeczką czy rysowaniem. odkąd nauczył się chodzić, napawa się swoja (coraz większą) sprawnością fizyczna, która JEMU wydaje się nieograniczona, wiec - wejść np. na 3-metrowa drabinę a potem próbować z niej skoczyć - no problem. dla matki, nawet nie nadopiekuńczej, problem jednak. a propos wpadania pod pociąg - kiedyś liczni pasażerowie mieli okazje obserwować spektakularnego "szczupaka" jakiego wykonał mój małżonek łapiąc w locie potomka, który postanowił skoczyć z peronu. wiec coś jednak jest na rzeczy.
          • miliwati Re: na kawkę z dzieckiem? 20.10.10, 10:15
            a.nancy napisała:

            > moja "dzidzia" jest brudna 24/7, więc mam to w nosie. a na placu zabaw robię za
            > wyrodną matkę, bo moje dziecko włazi gdzie trzeba i gdzie nie trzeba, spektaku
            > larnie się przewraca, otrzepuje, wstaje i leci dalej, a ja tylko z daleka obser
            > wuję czy żyje i jest w jednym kawałku, zamiast lecieć na pomoc smile

            No, to dokładnie tak samo jak moje...

            > natomiast zdaję sobie sprawę, że w kawiarni podobne zachowanie może być nie tyl
            > ko irytujące dla otoczenia, ale (czasami) autentycznie niebezpieczne (jak np. r
            > ozpędzona "dzidzia" wpadnie z impetem na kelnerkę niosącą gorące napoje). i mim

            ...a mimo to w kawiarni nie mam takich problemów.

    • nihiru Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 10:12
      nie wiem czy inne mamy chodzą na kawki, bo ja tam nie bywamsmile

      Raz próbowałam i akurat dzieć mi zaczął marudzić.
      Wolę chodzić bez niego
    • shellerka Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 10:35
      nie chodzę, bo w takich przytulnych kafejkach przeważnie jest ciszej. cicha muzyka, przyciszone rozmowy, generalnie klimat.
      i jakoś mi do tego klimatu dziecko nie pasuje.
      za to jak najbardziej chodzę do restauracji, w których niekoniecznie znajdują się przewijaki, piłeczki i inne duperele.
      poprostu myślę o innych gościach.
      siedząc w kafejce - no chyba że masz na mysli jakies coffe heaven albo cos w tym rodzaju, a nie zaciszna przytulna kawiarenke, oczekuję relaksu i mile spedzonego czasu, a nie wrzasku, czy chocby gaworzenia jakiegos dziecka obok.

      • miliwati Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 10:41
        shellerka napisała:

        > siedząc w kafejce - no chyba że masz na mysli jakies coffe heaven albo cos w ty
        > m rodzaju, a nie zaciszna przytulna kawiarenke, oczekuję relaksu i mile spedzon
        > ego czasu, a nie wrzasku, czy chocby gaworzenia jakiegos dziecka obok.

        Jak Ci przeszkadza głos dziecka to kup w sklepie BHP wygłuszacze, takie jak do młota pneumatycznego. Będziesz miała przytulność i zaciszność. Z widokiem dziecka nie powinnaś mieć problemu, bo klapki na oczach już masz.
        • shellerka Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 10:55
          no i po co te nerwy?
          nie znoszę mamusiek, które nakazują innym wielbić dzieci.
          zabieram swoje dzieci w wiele miejsc i raczej nie są dla mnie przeszkodą w niczym, ale uważam że innym należy się odrobina szacunku i rozumiem fakt, że nie wszyscy są fanami macierzynstwa.
          rozumiem i staram się nie uprzykrzać innym życia.
          no, ale jak widzę co niektóre panie nie widzą niczego poza czubkiem nosa wlasnego dziecka.
          • miliwati Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 11:22
            shellerka napisała:

            > no i po co te nerwy?
            > nie znoszę mamusiek, które nakazują innym wielbić dzieci.

            Ja też.

            > zabieram swoje dzieci w wiele miejsc i raczej nie są dla mnie przeszkodą w nicz
            > ym, ale uważam że innym należy się odrobina szacunku i rozumiem fakt, że nie ws
            > zyscy są fanami macierzynstwa.

            Tak samo nie wszyscy są fanami niepełnosprawności. Rozumiem że ludzie na wózkach nie powinni się pakować do normalnych kawiarni, bo innym tez się należy odrobina szacunku, prawda?
            • tacomabelle Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 11:24
              Ludzie na wózkach to raczej nie malutkie dzieci i inaczej się tez zachowuja. Porownanie nietrafione.
              • miliwati Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 11:34
                tacomabelle napisała:

                > Ludzie na wózkach to raczej nie malutkie dzieci i inaczej się tez zachowuja. Po
                > rownanie nietrafione.

                E tam. Jak komuś gaworzące dziecko psuje atmosferę, to równie dobrze popsuje mu atmosferę widok niepełnosprawnego. Co to, atmosferę można popsuć tylko dźwiękami, a wizualnie już nie? (Nie mówiąc o tym że istnieją na przykład ludzie jąkający się, jak już musi być audio)

                Po prostu psioczenie na dzieci w publicznych miejscach jest społecznie przyjęte, a psioczenia na wózkersów uznaje się za wysoce niestosowne. natomiast "niedogodności" powodowane przez te dwie grupy są bardzo zbliżone.
                • tacomabelle Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 11:54
                  zakładając, że dziecko sobie cichutko gaworzy, to nie jest to la nikogo problem, gorzej jak dziecko podkreci potencjometr, a znudzony 7-latek zacznie stękać i i prychać.

                  Tak sobie mysle, że na "kawusię" (nie znam, nie uczęszczam do takich miejsc) chodzi się aby sobie posiedzieć w komforcie psychicznym, wlasnym, nie wspominając o innych bywalcach.
                  • miliwati Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 12:03
                    tacomabelle napisała:

                    > zakładając, że dziecko sobie cichutko gaworzy, to nie jest to la nikogo problem

                    Poza shellerką?

                    > , gorzej jak dziecko podkreci potencjometr, a znudzony 7-latek zacznie stękać i
                    > i prychać.

                    Cóż, to trzeba rboić tak, żeby się te dzieci nie znudziły. Można, da się, nie jest to wielka sztuka.

                    • tacomabelle Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 12:07
                      Tylko, że ja nie po to idę do kawiarni aby zabawiać dziecko.
                      • miliwati Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 12:14
                        tacomabelle napisała:

                        > Tylko, że ja nie po to idę do kawiarni aby zabawiać dziecko.

                        Wiesz, jeżeli traktujesz wyjście do kawiarni jak wielogodzinne nabożeństwo z ceremoniałem i wzniosłymi rozmowami o Kancie i Heideggerze, to istotnie dziecko lepiej odstawić do babci.
                        Podobnie jeżeli właśnie potrzebuejsz omówić z przyjaciółką jest ostatnie trzy próby samobójcze, terapię odwykową i dobór jej leków na depresję.

                        Natomiast normalnie jak ludzie idą do kawiarni to jest to równie uregulowane i wymagające przedsięwzięcie jak spacer do parku. Trzeba wstać w trakcie omawiania butów Gośki bo dziecko odeszło za daleko? Żaden problem, nawet jak zapomnimy o czym była mowa to zaczniemy za chwilę gadać o tym jak Kaśka źle prasuje koszule Maćkowi i będzie tak samo fajnie.

                        • tacomabelle Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 12:30
                          Wygodniej i taniej jest w domu. A jak idę na imprezę dzicięcą i z udzialem dzieci, wiem, że bede tam musiala dziecku poswiecać czas i jestem na to przygotowana.
                        • nowi-jka Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 12:40
                          Trzeba wstać w trakcie omawiani
                          > a butów Gośki bo dziecko odeszło za daleko? Żaden problem, nawet jak zapomnimy
                          > o czym była mowa to zaczniemy za chwilę gadać o tym jak Kaśka źle prasuje koszu
                          > le Maćkowi i będzie tak samo fajnie.


                          POd warunkeim ze Goska ma dzieci bo w przeciwnym wypadku to ostatnia wasza kawasmile
    • tacomabelle Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 11:13
      Nie jestem wyznawczynią zamykania się z dziecmi w czterech ścianach, ale są miejsca, do ktorych dzieci po prostu nie pasują. Takim miejsce jest wlaśnie kawiarnia.

      Z dzieckiem mozna iśc na świeże powietrze, na rodzinna imprezę, na letniego grilla, ale ploty z psiapsułami wolę uprawiać w domu. Wygodniej, sympatyczniej, taniej, a dziecko ma zajęcie w swoim otoczeniu i ze swoimi zabawkami.
      • miliwati Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 11:24
        tacomabelle napisała:

        > Z dzieckiem mozna iśc na świeże powietrze, na rodzinna imprezę, na letniego gri
        > lla, ale ploty z psiapsułami wolę uprawiać w domu. Wygodniej, sympatyczniej, ta
        > niej, a dziecko ma zajęcie w swoim otoczeniu i ze swoimi zabawkami.

        A potem dziecko widzi kawiarnię pierwszy raz w życiu jak ma 7 lat i nie wiedząc kompletnie co się robi w takim miejscu zaczyna odstawiać te wszystkie cyrki, którymi się straszy matki chodzące do kawiarni z niemowlętami. Tylko, ciekawa rzecz, im się takie coś nie przytrafia.
        • tacomabelle Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 11:32
          Tylko mi wytłumacz po co dziecku, pólrocznemu czy 7-letniemu kawiarnia? Zje loda i będzie się nudzić.
          • miliwati Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 11:35
            tacomabelle napisała:

            > Tylko mi wytłumacz po co dziecku, pólrocznemu czy 7-letniemu kawiarnia? Zje lod
            > a i będzie się nudzić.

            A Tobie po co? Wypijesz kawe i będziesz się nudzić.
            • gryzelda71 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 11:41
              No właśnie,jak kobieta na co dzień nie chodzi do kawiarni,to zostając matka już musi najpierw z niemowlakiem potem z raczkującym i chodzącym na końcu potomkiem odwiedzać te przybytki?
              • miliwati Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 11:46
                gryzelda71 napisała:

                > No właśnie,jak kobieta na co dzień nie chodzi do kawiarni,to zostając matka już
                > musi najpierw z niemowlakiem potem z raczkującym i chodzącym na końcu potomkie
                > m odwiedzać te przybytki?

                A ktoś tak twierdzi?
                • gryzelda71 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 11:58
                  No choćby autorka zdziwiona,że mamusiek nie widzi,ty ze dziecko będzie nieobyte,więc jak to jest?
                  • miliwati Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 12:05
                    gryzelda71 napisała:

                    > No choćby autorka zdziwiona,że mamusiek nie widzi,ty ze dziecko będzie nieobyte
                    > ,więc jak to jest?

                    Jak matka nie chadza na wyścigi żużla to tez nie musi ich pokazywac dziecku. Ale jak lubi chodzić do kawiarni, to trzeba mieć naprawdę zadatki na męczennika żeby z własnej woli prowadzić do sytuacji kiedy to przez wiele lat będzie niemożliwe.
                    • gryzelda71 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 12:12
                      Ależ jak lubiła przed dzieckiem to i teraz będzie chodzić.Można to robić nadal i powiem więcej,można nadal bez dziecka.Co kto lubi.
                      • miaowi Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 13:23
                        A przyszło komus do głowy, że matka może nie mieć z kim zostawić dziecka? Bo na przykład ojca nie ma, a dziadkowie wyrażają chęć pilnowania wnuka tylko jak matka jest w pracy. Przedszkole też zamykają o 16. To co, w ogóle nie spotykać się z przyjaciółmi?
                        • gryzelda71 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 14:04
                          W czym ty problem widzisz.Chcesz,bierzesz dziecko idziesz na kawę.Ja zostawiam dziecko z opiekunką,ojcem czy kim tam i tez idę.Ty zadowolona,ja też.
                          • miaowi Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 14:24
                            Ja nie widzę problemu, Ty nie widzisz - problem będzie widział ktos, kto idąc na kawę nie ma ochoty oglądać dzieci. Tacy też się znajdą.
                            • gryzelda71 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 14:31
                              No i co z tego. Tak ja nie widziałam coby kelnerka potknęła się o dziecko,tak nie widziałam,zeby ktos matke z potomkiem wyprosił.
              • franczii Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 11:53
                To jeszcze zalezy w jakich okolicznosciach i w jakim celu sie chodzi do tych kawiarni.
                Jesli ktos umawia sie konkretnie na wyjscie do kawiarni to moge zrozumiec, ze bez dziecka lepiej. Nie pamietam juz kiedy i czy w ogole kiedykolwiek mialam takie wyjscie, ze kawiarnia byla glownym punktem programu. Nawet jako bezdzietna tak nie chodzilam. Tym bardziej teraz z dziecmi. W zasadzie kazde popoludniowe wyjscie z dziecmi wiaze sie z wypadem do kawiarni.
            • tacomabelle Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 11:55
              Jaaasne, dzieko z wypiekami na twarzy bedzie chlonac pogawedkę mamy z ciocią.
              • miliwati Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 12:09
                tacomabelle napisała:

                > Jaaasne, dzieko z wypiekami na twarzy bedzie chlonac pogawedkę mamy z ciocią.

                Jaaasne, pogawędka mamy z ciocią będzie tak absorbująca i istotna że nie da się w jej trakcie zerkać na dziecko.
                • tacomabelle Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 12:11
                  A dziecko będzie spokojnie w tym czasie leżeć i cichutko gaworzyć, no jak wiadomo wszystkie dzieci na rozkaz leżą i gaworzą.
                  • gazeta_mi_placi Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 19:18
                    To akurat prawda smile Widzę to w każdym serialu tongue_out
        • crises Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 16:46
          Pierwszy raz byłam w restauracji mając jakieś 12 lat (nie liczę przybytków typu koktajl-bar, taki z napojami mlecznymi i ciastkami, albo cukiernia) i jakoś dziś umiem jeść sztućcami i nie pluję sąsiadom do talerza.
          • gazeta_mi_placi Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 17:07
            Ja 8 lat i jakoś też nie odstawiałam cyrków,ale może dzieci forumowiczek są upośledzone umysłowo i potrzebują na to całych lat aby skumać,że w pewnych miejscach nie drze się ryja i mówi nieco ciszej niż w domu.
            A może nie dysponują w domach zestawem sztućców i dlatego idą z dzieciakami do miejsc gdzie są owe sztućce co by ich nauczyć jak mają nimi władać.
            Nawiasem mówiąc czy one w domach podają dzieciom inną herbatę,inną zupę czy ciastka,a może nie dają im w ogóle jedzenia w domu? To by tłumaczyło fakt,że wychodzą do restauracji aby nauczyć dzieci prawidłowego zachowania przy jedzeniu.
            A może one z tych co w domu przy jedzeniu je się palcami,beka i pierdzi? To rozumiem czemu chcą nauczyć odpowiedniego ODMIENNEGO niż w domu zachowania w restauracji.
            • franczii Re: na kawkę z dzieckiem? 20.10.10, 06:17
              Ja chodzilam odkad siegam pamiecia i teraz kontynuuje ten zwyczaj w swojej rodzinie.
              I mam uwierzyc, ze kiedy bylyscie gdzies na wakacjach to nie chodzilyscie do restauracji?
              Nie wyobrazam sobie, musialabym sie niezle nagimnastykowac, zeby dzieci nie zabierac do restauracji i do kawiarni. A nie lubie sobe utrudniac zycia tam gdzie istnieje proste rozwiazanie.
              • nowi-jka Re: na kawkę z dzieckiem? 20.10.10, 07:23
                Franczi mam dokładnei tak samo
                nie lubie sobe utrudniac zycia tam gdzie
                > istnieje proste rozwiazanie.

                Poniewaz mam normalne go zywego dwulatka który nei usiedzi 10 min przy kawiarnianym stoliku, niechodze jak nie musze bo to nei jest przyjemnosc tylko ganianie za dzieckiem i odmawianie mu wszystkiego. Ani to dla mnie przyjemne ani dla niego.
                Jesli ide zjesc cos na miasto to licze sie z tym ze bedzie to "na raty". Nie znaczy ze tego nigdy nie robie, ale utrudniac sobei zycie wyjsciem do kawiarni zamiast wypic kawe w domu w spokoju gdy dziecko sie bawi lub oglada bajke - nie dziekuje.
                To jest mój wybór, jesli czułabym sie przytłoczona z tego powodu to pewnie wolałabym znosic ganianie za synkiem ale jakos nie czuje parcia zeby sie w kawiarniach pokazywać.
                • franczii Re: na kawkę z dzieckiem? 20.10.10, 07:51
                  Wiem cos o pilnowaniu dzieci w lokalu bo przerabiam od 4 latwink
                  Jednak mnie zbyt czesto trafiaja sie okazje, kiedy rzecza najbardziej naturalna pod sloncem jest wejscie do lokalu w celu skonsumowania posilku, zagrzania sie i odpoczecia, zeby z tego zrezygnowac. Te okazje mam przynajmniej 2 razy w tygodniu a zwykle czesciej. U nas kazde wyjscie z domu na 4-5 godzin (co zdarza sie w kazdy weekend) wiaze sie musowo z wypadem do jakiegos lokalu. Dlatego pogodzilam sie ze chodzenie czy to do kawiarni czy restauracji z dziecmi nie bedzie wygladac tak jak chodzenie do kawiarni restauracji tylko z przyjaciolmi. Co wiecej obowiazki zwiazane z pilnowaniem dzieci nie sa w stanie odebrac mi przyjemnosci spedzania czasu w lokalu. Ale wiem, m.in. z tego forum, ze wiele osob rezygnuje z calodniowych wycieczek i wyjazdow z dziecmi na dlugie lata i wypuszcza sie najdalej na plac zabaw za rogiemtongue_out
          • miliwati Re: na kawkę z dzieckiem? 20.10.10, 10:17
            crises napisała:

            > Pierwszy raz byłam w restauracji mając jakieś 12 lat (nie liczę przybytków typu
            > koktajl-bar, taki z napojami mlecznymi i ciastkami, albo cukiernia) i jakoś dz

            1. A czemu nie liczę? Bo to nie pasuje do ideologii? Co za różnica - cukiernia czy kawiarnia?

            > iś umiem jeść sztućcami i nie pluję sąsiadom do talerza.

            • crises Re: na kawkę z dzieckiem? 20.10.10, 19:48
              >Bo to nie pasuje do ideologii?

              Bo koktajl-bar albo cukiernia to lokal bez obsługi kelnerskiej, w którym się nie celebruje - kupuje przy ladzie, niesie do stolika, zjada i wyp*&dala, bo stolików mało i inni czekają w kolejce. Średni czas pobytu pół godziny - spróbuj w tym czasie zjeść obiad z 3 dań w knajpie z ambicjami. Koktajl-bar albo cukiernia jest w sam raz dla szybko się nudzącego parulatka, który, owszem, pochłonie ciasteczko czy galaretkę, ale niekoniecznie wytrzyma siedzenie i patrzenie, jak rodzice spożywają przystawkę, zupę, drugie i deser, zapijając butelka wina i potem czekając jeszcze na pana kelnera z rachunkiem.
              • miliwati Re: na kawkę z dzieckiem? 21.10.10, 10:13
                crises napisała:

                > >Bo to nie pasuje do ideologii?
                >
                > Bo koktajl-bar albo cukiernia to lokal bez obsługi kelnerskiej, w którym się ni
                > e celebruje - kupuje przy ladzie, niesie do stolika, zjada i wyp*&dala, bo stol
                > ików mało i inni czekają w kolejce. Średni czas pobytu pół godziny - spróbuj w

                W KOLEJCE DO WOLNEGO STOLIKA???? Bosz, gdzie Ty mieszkasz? I w ogóle definiowane cukierni przez brak kelnerek? Ty chyba cukierni na oczy nie widziałaś. Już nie mówiąc o tym, że obecność lub nie kelnerek nic nie zmienia w temacie.

                • crises Re: na kawkę z dzieckiem? 21.10.10, 10:21
                  > W KOLEJCE DO WOLNEGO STOLIKA???? Bosz, gdzie Ty mieszkasz? I

                  Opisuję rzeczywistość PRL-u sprzed dziestu lat. I owszem, tak to wygladało.

                  > Ty chyba cukierni na oczy nie widziałaś. I w ogóle definiowan
                  > e cukierni przez brak kelnerek?

                  Nie jadam kupnych ciast, więc nie korzystam, ale te, koło których czasem przechodzę, tak wyglądają - zasadniczo sklep z ciastkami i ciastami plus 3-4 stoliczki, przy których można zjeść na miejscu, zamawiając też kawę czy herbatę. Zamawiając przy ladzie. Kelnerek nie stwierdzono w żadnym przybytku, który zasadniczo służy do kupowania słodkości na wynos.

                  >Już nie mówiąc o tym, że obecność lub nie kelnerek nic nie zmienia w temacie.

                  Zmienia. Choćby tyle, że nawet przy sprawnej obsłudze się czeka - na podejście kelnerki, na przygotowanie i przyniesienie papu, na podejście z rachunkiem. Trwa to jednak dłużej niż "płacę - biorę - zanoszę - jem - wychodzę".
                  • miliwati Re: na kawkę z dzieckiem? 21.10.10, 11:13
                    crises napisała:

                    > > W KOLEJCE DO WOLNEGO STOLIKA???? Bosz, gdzie Ty mieszkasz? I
                    >
                    > Opisuję rzeczywistość PRL-u sprzed dziestu lat. I owszem, tak to wygladało.

                    To może cofnijmy się jeszcze do czasów sanacyjnych i ponarzekajmy jak wtedy było niedobrze?

                    (Swoją drogą, pamiętam to i owo z tamtych czasów i dostępność stolików restauracyjnych nie różniła się wtedy od dzisiejszej)

                    > > Ty chyba cukierni na oczy nie widziałaś. I w ogóle definiowan
                    > > e cukierni przez brak kelnerek?
                    >
                    > Nie jadam kupnych ciast, więc nie korzystam, ale te, koło których czasem przech

                    Cóż, takie uprzedzenia pewnie da się jakoś wyleczyć.

                    > odzę, tak wyglądają - zasadniczo sklep z ciastkami i ciastami plus 3-4 stoliczk
                    > i, przy których można zjeść na miejscu, zamawiając też kawę czy herbatę. Zamawi
                    > ając przy ladzie. Kelnerek nie stwierdzono w żadnym przybytku, który zasadniczo
                    > służy do kupowania słodkości na wynos.

                    Podtrzymuję pytanie: BOSZSZSZ, GDZIE TY MIESZKASZ?

                    > >Już nie mówiąc o tym, że obecność lub nie kelnerek nic nie zmienia w temac
                    > ie.
                    >
                    > Zmienia. Choćby tyle, że nawet przy sprawnej obsłudze się czeka - na podejście
                    > kelnerki, na przygotowanie i przyniesienie papu, na podejście z rachunkiem. Trw
                    > a to jednak dłużej niż "płacę - biorę - zanoszę - jem - wychodzę".

                    No przecież właśnie o to chodzi w całym wątku. Że przy tym całym strasznym czekaniu - nie jest żadnym znaczącym problemem bycie w kawiarni z dzieckiem. Albo w cukierni. Albo w restauracji. Albo gdziekolwiek.

                    • crises Re: na kawkę z dzieckiem? 21.10.10, 12:09
                      >To może cofnijmy się jeszcze do czasów sanacyjnych i ponarzekajmy jak wtedy było >niedobrze?

                      Be my guest.

                      >cryingSwoją drogą, pamiętam to i owo z tamtych czasów i dostępność stolików restauracyjnych >nie różniła się wtedy od dzisiejszej)

                      Restauracyjnych to nie wiem, w niedzielę tzw. koktajl-bary były oblegane (nie było ich na każdym rogu).

                      > Cóż, takie uprzedzenia pewnie da się jakoś wyleczyć.

                      Nie widzę powodu, generalnie wyroby cukierniane po prostu mi nie smakują, a w ogóle ciast prawie nie jadam.

                      > Podtrzymuję pytanie: BOSZSZSZ, GDZIE TY MIESZKASZ?

                      Use wyszukiwarka, Luke.

                      >No przecież właśnie o to chodzi w całym wątku. Że przy tym całym strasznym czekaniu - nie >jest żadnym znaczącym problemem bycie w kawiarni z dzieckiem. Albo w cukierni. Albo w >restauracji. Albo gdziekolwiek.

                      Jest, ponieważ statystyczne nieautystyczne i ogólnie nieupośledzone dziecko ma dość niski czas tolerancji przebywania w jednym miejscu. Przynajmniej znane mi. Uwaga, podsumowanie w wersji dla intelektualnie sprawnych inaczej: szybkie ciacho - TAK, obiad z trzech dań - NIE.
                      • franczii Re: na kawkę z dzieckiem? 21.10.10, 12:18
                        > Jest, ponieważ statystyczne nieautystyczne i ogólnie nieupośledzone dziecko ma
                        > dość niski czas tolerancji przebywania w jednym miejscu. Przynajmniej znane mi.
                        > Uwaga, podsumowanie w wersji dla intelektualnie sprawnych inaczej: szybkie cia
                        > cho - TAK, obiad z trzech dań - NIE.

                        To zalezy od tego jak sa nauczone w domu. Jezeli w domu nie wiedza, ze stol sluzy do wspolnego zjadania posilku to nic dziwnego ze w restauracji nie chca siedziec.
                        Moje w domu siedza przy obiedzie 2dania +deser z nami przy stole bez wstawania. Wiec w restauracji maja to samo,ewentualnie wstana miedzy podaniami bo jest dluzsza przerwa ale najczesciej bez awantur. Ze dwa razy (na setki wypadow) zdarzylo nam sie skonczyc w pospiechu bo ktores dziecko nie bylo w formie i kaprysilo.
    • franczii Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 11:40
      Oczywiscie, ze chodze z dwojka dzieci i z dzieciatymi znajomymi. Nie siedzimy godzinami ale godzine w porze podwieczorku spokojnie. Przeszlam juz przez wszystkie etapy, najpierw bezproblemowe wyjscia z niemowlakiem, potem klopotliwe pilnowanie 1,5 roczniaka, mniej klopotliwe pilnowanie 3 latka az w koncu 4latek sie potrafi zachowac a 2latek jeszcze jest na etapie pilnowania.
      A do niechodzacych mam, jak jestescie gdzies na wyjezdzie to tez sie tak wzbraniacie przed zabraniem dziecka na sok lub goraca czekolade na podwieczorek?
      • tacomabelle Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 12:08
        Co innego na wyjeździe, co innego w domu.
        • franczii Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 12:18
          Ale nie mialam na mysli jakiegos kilkudniowego wyjazdu ale chocby dluzszy spacer po miescie, wypad do kina czy teatru (po przedstawieniu bardzo wzrasta apetyttongue_out) , wypad do innej miejscowosci w sobotnie lub niedzielne popoludnie, wycieczka rowerowa, itp.
          Przynajmniej 2 razy w tygodniu czyli w sobote i niedziele naturalnie wychodzi ze podwieczorek wypada poza domem. No chyba ze sie siedzi w domu. Ja dodatkowo w zwykly dzien kiedy starszy ma zajecia dodatkowe po przedszkolu juz nie wracam do domu tylko po drodze na zajecia wstepuje do kawiarni na podwieczorek.
          • tacomabelle Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 12:29
            Tylko że wątek dotyczy "spcecjalnego" wyjścia wyłacznie na kawę. Czym innym jest wpadnięcie do lokalu "przy okacji"
            • miliwati Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 12:33
              tacomabelle napisała:

              > Tylko że wątek dotyczy "spcecjalnego" wyjścia wyłacznie na kawę. Czym innym jes

              A to tylko Twoim zdaniem.

              > t wpadnięcie do lokalu "przy okacji"

            • franczii Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 12:38
              Nie zauwazylam zeby tylko specjalnego wychodzenia dotyczyl.
              A nawet jesli kawiarnia jest tylko dodatkiem a nie glownym sposobem na spedzenie popoludnia to czy to zmienia cos w twojej argumentacji, ze to lokal nie dla dzieci przeznaczony?
    • w_miare_normalna Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 12:06
      Kawkę mam w domu, więc nie widzę potrzeby łażenia po kawiarniach, gdzie największe skupisko bakterii.
      • miliwati Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 12:07
        w_miare_normalna napisała:

        > Kawkę mam w domu, więc nie widzę potrzeby łażenia po kawiarniach, gdzie najwięk
        > sze skupisko bakterii.

        Zmień nick. Nie okłamuj ludzi.
    • kropkacom Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 12:26
      Jedno z najfajniejszych zdjęć jak młode miały kilka miesięcy to właśnie fota w kawiarni big_grin Nie, nie karmiłam ich tam piersią. Nie płakały.
      • miliwati Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 12:31
        kropkacom napisała:

        > Jedno z najfajniejszych zdjęć jak młode miały kilka miesięcy to właśnie fota w
        > kawiarni big_grin Nie, nie karmiłam ich tam piersią. Nie płakały.

        A to zdjęcia robi się tylko podczas karmienia piersią?
        • kropkacom Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 12:35
          Nie. A co?
        • gryzelda71 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 12:35
          Oj coś wku...wa masz,ze czepiasz się każdego zdania;big_grin
          • miliwati Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 13:02
            gryzelda71 napisała:

            > Oj coś wku...wa masz,ze czepiasz się każdego zdania;big_grin

            Bo mam dużo nudnej pracy suspicious
      • gazeta_mi_placi Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 20:41
        I widać na tym zdjęciu gołe cyce nad filiżanką z kawą z mlekiem? big_grin
        Ależ musiało capić od Ciebie,ble...
    • lacitadelle Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 12:41
      Zdarzało mi się bywać z dzieckiem i z całą pewnością mogę stwierdzić, że wolę z mężem lub znajomymi. Ale ja z tych mam, co lubią odpoczywać od dziecka, wypić gorącą kawę i zjeść ciepły posiłek bez wstawania co chwilę. Dawniej to jeszcze jakoś dawało radę, ostatnio podjęliśmy próbę (2 lata i 4 miesiące) i to był prawdziwy koszmar, żadnej przyjemności, mnóstwo stresu, przy stole dziecko usiedziało całe 5 minut. Ale w knajpie z kącikiem dla dzieci jest ok.

      Może jeszcze dodam, że inne dzieci w lokalu, nawet biegające, krzyczące czy zabierające sztućce, mi nie przeszkadzają, wręcz przeciwnie, miło jest sobie pomyśleć, że ja nie muszę się nimi zajmować smile

    • ruda_henryka Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 12:48
      Myślę, że często widujesz na kawce mamy tylko one chodzą bez dzieci smile
      Ja ze znajomymi bezdzietnymi ( a i z dzietnymi też ) umawiam się bez dziecka, szanuję też potrzeby innych ludzi, którzy nie zawsze chcą mnie widzieć w komplecie z dzidzią. Zresztą w Krakowie jest mnóstwo knajp, które nie nadają się dla dzieci, jest ciemno, ciasno, napalone jak w piecu, a wszelkie przewijaki już pomijam, bo w kiblu czasem nawet trudno się obrócić. W imię czego mam zabierać dziecko do takich knajp na kawkę?
      Kiedyś właśnie w Novej na Kazimierzu w przeddzieciowych czasach oblewałyśmy z koleżankami jakąś Bardzo Ważną Okazję, a pod nogami plątał nam się dzieciak około roczny. Mama najpierw miała do nas pretensję że palimy będąc stolik obok niej ( nie można się było przesiąść, a knajpa dla palących ), a potem któraś z nas przez przypadek oblała młodego piwem, bo się napatoczył pod naszym stolikiem. Nawet przeprosiłyśmy, chociaż to nasza wina nie była.
      Do tej pory pamiętam tą sytuację, mamuśkę z pretensjami do całego świata i wiem, że własnego dziecka nie wzięłabym w takie miejsce...
    • drinkit Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 12:50
      O ludzie, ale dyskusja, burza normalnie. Polecam wizytę np. w Berlinie, gdzie ludzie z dziećmi w kawiarniach to niezwykle popularny widok/ rozrywka/ etc. Nikt się nie ekscytuje ani nie podnieca, ludzie po prostu chodzą z dziećmi. I dziwnym trafem nikomu to nie przeszkadza (mówię ja, bywalczyni lokalów, bezdzietna).
      • nowi-jka Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 13:05
        drinkit ale tu nei Berlin
        mentalnosc kazdego narodu jest inna
        • drinkit Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 13:08
          Wiem że nie Berlin, ale rozwala mnie że temat "kawiarni z dzieckiem" (a nie speluna) wzbudza takie emocje, podczas gdy ludzie po prostu CHODZĄ NA KAWĘ z dziećmi i nikt się tym nie podnieca.
          • kropkacom Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 13:14
            W naszej mentalności nie ma opcji pójścia z dzieckiem ot tak na kawkę. Najpierw trzeba gnić z dzieckiem w domu a dopiero wieczorem, jak mąż przyjdzie - wyjść samej.
          • iwles Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 13:33

            może to i teraz się zmieni w Polsce, odkąd wprowadzono zakaz palenia ?
            Bo dla mnie największa przeszkodą dotąd był dym papierosowy.
        • miliwati Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 13:10
          nowi-jka napisała:

          > drinkit ale tu nei Berlin
          > mentalnosc kazdego narodu jest inna

          No właśnie. Są głupie narody w których niepełnosprawny na ulicy czy w kawiarni to normalny widok. I sa mądre narody, jak polski, gdzie niepełnosprawny powinien siedzieć w domu i nie psuć widoku.
          Nieprawdaż?
          • nowi-jka Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 13:25
            miliwati a ten temat dotyczy niepełnosprawnych??
            • miliwati Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 13:42
              nowi-jka napisała:

              > miliwati a ten temat dotyczy niepełnosprawnych??

              A widzisz jakąś naprawdę istotną różnicę między niepełnosprawnym na wózku a dzieckiem (często tez w wózku)? Dystyngowanemu estecie jedno i drugie tak samo może popsuć widok na kontuar, a koneserowi ergonomii jedno i drugie będzie się tak samo plątać pod nogami.
              Tymczasem jakoś nikt nie ma odwagi postulować trzymania łamagi w domu zamiast pchania go normalnym ludziom pod oczy suspicious
              • nowi-jka Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 13:55
                miliwati napisała:
                > A widzisz jakąś naprawdę istotną różnicę między niepełnosprawnym na wózku a dzi
                > eckiem


                Widze i to zasadnicze różnie, a Ty nie??
                • nowi-jka Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 13:58
                  różnie=róźnice
                • miliwati Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 14:05
                  nowi-jka napisała:

                  > miliwati napisała:
                  > > A widzisz jakąś naprawdę istotną różnicę między niepełnosprawnym na wó
                  > zku a dzi
                  > > eckiem

                  >
                  > Widze i to zasadnicze różnie, a Ty nie??

                  Słucham, jakie?

                  (Ale takie istotne dla sprawy poproszę, a nie cokolwiek)
                  • nowi-jka Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 14:11
                    wiesz miliwati pozwolisz ze ja zakoncze z Toba dyskusje.
                    Jezeli ty człowieka niepełnosprawnego ruchowo traktujesz jak kilkumiesieczne dziecko które jest bądz co badz nierozwiniete jeszcze w pełni umysłowo to dyskusja z kims takim jak ty nie ma sensu.
                    I w dodatku zasłaniasz sie niby dopominaniem o prawa dla takich ludzi. Przesan sie o nich wypowiadac bo moim zdaniem robisz im wielka przykrośc wygadując takie farmazony.
                    • miliwati Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 14:29
                      nowi-jka napisała:

                      > wiesz miliwati pozwolisz ze ja zakoncze z Toba dyskusje.

                      Taaaa... Poza głębokim przekonaniem - żadnych argumentów. I co tu zrobić z niewygodnym porównaniem? Ha! Zakończyć dyskusję suspicious

                      > Jezeli ty człowieka niepełnosprawnego ruchowo traktujesz jak kilkumiesieczne dz
                      > iecko które jest bądz co badz nierozwiniete jeszcze w pełni umysłowo to dyskusj
                      > a z kims takim jak ty nie ma sensu.

                      To znaczy jak traktuję? (A w ogóle istnieją też niepełnosprawni umysłowo)

                      > I w dodatku zasłaniasz sie niby dopominaniem o prawa dla takich ludzi. Przesan

                      Kłamiesz jak widzę nie tylko w rozmowach z dziećmi. Gdzie niby dopominam się o jakieś prawa? Cytat poproszę.

                      > sie o nich wypowiadac bo moim zdaniem robisz im wielka przykrośc wygadując taki
                      > e farmazony.

                      to znaczy jakie farmazony, co? Cytat z przykładem farmazona poproszę suspicious
                      • nowi-jka Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 15:08
                        Pokusze sie jeszcze chociaz nie sadze zebys w swoejej zapalczywości cos zrozumiała.

                        Taaaa... Poza głębokim przekonaniem - żadnych argumentów. I co tu zrobić z niew
                        > ygodnym porównaniem? Ha! Zakończyć dyskusję suspicious


                        argument ci własnie podałam, tarkatujesz ich na równie z niemowlakeim, nie chce mi sie dyskutowac z kim kto tak rozumuje

                        (A w ogóle istnieją też niepełnosprawni umysłowo) tak istnieja, ci owszem moga być jak niemowleta ale we wczesniejszej wypowiedzi wyraznei napisałas ze chodzi ci o niepełnosprawnych na wóżku

                        Farmazon to to ze mozna ludzi na wózku równac z niemowlaiem.
                        • miliwati Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 15:15
                          nowi-jka napisała:

                          > Taaaa... Poza głębokim przekonaniem - żadnych argumentów. I co tu zrobić z n
                          > iew
                          > > ygodnym porównaniem? Ha! Zakończyć dyskusję suspicious

                          >
                          > argument ci własnie podałam, tarkatujesz ich na równie z niemowlakeim, nie chce
                          > mi sie dyskutowac z kim kto tak rozumuje

                          A co, niemowlak nie jest istotą ludzką? Nie należy mu się taki sam szacunek jak innemu człowiekowi?

                          Ach, zaraz. Już rozumiem. Przecież dla ciebie ołgać dziecko to jak splunąć. Dla ciebie dziecko nie jest pełnowartościowym człowiekiem, więc pewnie niemowlak to w ogóle totalne zero. No to rzeczywiście rozumiem dlaczego porównanie kogoś (domyślnie dorosłego) z niemowlęciem jest dla ciebie obraźliwe.

                          > (A w ogóle istnieją też niepełnosprawni umysłowo) tak istnieja, ci owsze
                          > m moga być jak niemowleta ale we wczesniejszej wypowiedzi wyraznei napisałas ze
                          > chodzi ci o niepełnosprawnych na wóżku

                          A tobie zabrakło inteligencji lub dobrej woli żeby zrozumieć iż to tylko przykład, jedna z wielu niepełnosprawności które można zobaczyć.

                          > Farmazon to to ze mozna ludzi na wózku równac z niemowlaiem.

                          Bo dla ciebie niemowlak to śmieć, czy tak?
                          • nowi-jka Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 18:05
                            no wiedziałam ze niczego nie zrozumiesz tylko wypaczac bedziesz w kazda strone i przeolbrzymiać
              • crises Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 16:59
                Nigdy nie widziałam niepełnosprawnego, który:

                - jeździłby na trójkołowym rowerku dookoła mojego stolika w ciasnym knajpianym ogródku (pozdrowienia dla tatusia w tym czasie pijącego piwo i gadającego z kolegą);
                - darłby się losowo co chwilę na wysokich częstotliwościach bez żadnego widocznego powodu (pozdrowienia tak liczne, że brak miejsca na zamieszczenie wszystkich przypadków);
                - brałby samochodzik i rzucał nim w okno (pozdrawiam serdecznie panią z podrabianym Vuittonem, która w Zajeździe Zazamcze zajmowała się w tym czasie z koleżanką obrabianiem doopy innym koleżankom);

                Oraz, last but not least, któremu by zmieniano pampersa przy kawiarnianym stoliku (pozdrowienia dla państwa spotkanych w "Wiśniowym Sadzie").
                • miliwati Re: na kawkę z dzieckiem? 20.10.10, 10:31
                  crises napisała:

                  > Nigdy nie widziałam niepełnosprawnego, który:
                  >
                  > - jeździłby na trójkołowym rowerku dookoła mojego stolika w ciasnym knajpianym
                  > ogródku (pozdrowienia dla tatusia w tym czasie pijącego piwo i gadającego z kol
                  > egą);

                  No zgroza. Jeździł na rowerku. Potworność.

                  > - darłby się losowo co chwilę na wysokich częstotliwościach bez żadnego widoczn
                  > ego powodu (pozdrowienia tak liczne, że brak miejsca na zamieszczenie wszystkic
                  > h przypadków);

                  Próbuję sobie przypomnieć chociaż jeden na całe kilkadziesiąt lat życia...

                  No nie daję rady. Co innego głośno gadający dorośli. To się, owszem, zdarza.

                  > - brałby samochodzik i rzucał nim w okno (pozdrawiam serdecznie panią z podrabi
                  > anym Vuittonem, która w Zajeździe Zazamcze zajmowała się w tym czasie z koleżan
                  > ką obrabianiem doopy innym koleżankom);

                  Ciekawe przypadki opowiadasz, może i ja kiedyś raz w życiu coś takiego zobaczę?

                  > Oraz, last but not least, któremu by zmieniano pampersa przy kawiarnianym stoli
                  > ku (pozdrowienia dla państwa spotkanych w "Wiśniowym Sadzie").

                  Albo może chociaż to?

                  Dobra, bez żartów. Albo siedzisz w knajpach po 12 godzin dziennie cały tydzień i kontemplujesz co robią inni, albo zebrałaś jakiś internetowy humor zeszytów i przedstawiasz jako własne traumy.

                  Ach, no i jest jeszcze opcja że masz życiowe nastawienie "ojej, ojej, ratunku, kury się na mnie patrzą, skandal".
                  • crises Re: na kawkę z dzieckiem? 20.10.10, 19:38
                    miliwati napisała:

                    > No zgroza. Jeździł na rowerku. Potworność.

                    Potworność, bo dziecko robiło to przez pół godziny, rowerek skrzypiał, a w knajpianym ogródku było najzwyczajniej w świecie ciasno, więc dziecię przepychało się za moimi plecami czochrając się rowerkiem o moje krzesło. Może bywalcom barów mlecznych takie zachowania nie przeszkadzają, w restauracji coś takiego mnie drażni.

                    > Co innego głośno gadający dorośli. To się, owszem, zdarza.

                    Wyciągnij jeszcze rowerzystów jeżdżących po chodnikach, kierowców parkujących na przejściach i nocne imprezy studentów. O czymś zapomniałam?

                    > Ciekawe przypadki opowiadasz, może i ja kiedyś raz w życiu coś takiego zobaczę?

                    Zapraszam do Zajazdu Zazamcze, panie wyglądały na bywalczynie.

                    > Albo siedzisz w knajpach po 12 godzin dziennie cały tydzień

                    3-4 razy w tygodniu po 1-2 godziny.

                    > i kontemplujesz co robią inni, albo zebrałaś jakiś internetowy humor zeszytów i
                    > przedstawiasz jako własne traumy.

                    Nie, wszystko to przydarzyło się mnie osobiście. Ale oczywiście nie musisz mi wierzyć.

                    > Ach, no i jest jeszcze opcja że masz życiowe nastawienie "ojej, ojej, ratunku,
                    > kury się na mnie patrzą, skandal".

                    Nie, po prostu do knajp chadzam w celu relaksowania się i miłego spędzania czasu i wszystko, co mi to utrudnia, wk..wia mnie nieporównywalnie bardziej niż takie same zachowania w miejscach, do których chadzam w innym celu, like, sklep, urząd czy punkt naprawy telewizorów.
          • katia.seitz Re: na kawkę z dzieckiem? 21.10.10, 12:32
            Miliwati, moja wielka oponentko z wątku o roli nauki,
            zgadzam się tu z tobą w pełni i się podpisuje!
            • miliwati Re: na kawkę z dzieckiem? 21.10.10, 12:48
              katia.seitz napisała:

              > Miliwati, moja wielka oponentko z wątku o roli nauki,
              > zgadzam się tu z tobą w pełni i się podpisuje!

              Zawsze do usług wink
        • franczii Re: na kawkę z dzieckiem? 20.10.10, 06:27
          > mentalnosc kazdego narodu jest inna

          Chyba masz racje, stosunkowo niedawno sie zorientowalam (na forum oczywiscie), ze tylko w Polsce ludzie potrafia roztrzasac, czy dzieko wypada zabrac do restauracji, na zakupy, do autobusu.
          A nie dziwi was ze jakos ludzie sobie takiego problemu nie stwarzaja ani w Berlinie, ani w Uk, ani we Wloszech ani w Hiszpani ani we Francji tylko w Pl wlasniebig_grin
    • nisar Milliwati! 19.10.10, 12:59
      Ty nadal nie rozumiesz. I ja rozumiem, że Ty nie rozumiesz, bo przy pierwszym dziecku też nie rozumiałam. Pierwsze dziecko leżało spokojnie w wózeczku bawiąc się grzechotką, jeśli spało - nie budził jej nawet przejeżdżający tuż obok traktor, a gdy podrosła można ją było spokojnie spacyfikować książeczką czy ciasteczkiem.
      Drugie dziecko obecnie ma niecałe 2,5 roku i jest absolutnie typowym przykładem dziecka w tym wieku - potrafi jak najbardziej zająć się autkiem czy książeczką, ale WTEDY KIEDY ON TEGO CHCE. I raczej nie w obcym, a co za tym idzie - atrakcyjnym, środowisku. W kawiarni tudzież restauracji nie usiedzi długo na krzesełku, życzy sobie chodzić, oglądać, zwiedzać. Niestety nie jestem na tyle wyluzowana, żeby puszczać go samego, tylko zerkając gdzie jest, w tym wieku bowiem dzieć potrafi niemal w ułamku sekundy zniknąć z pola widzenia.
      I tak, nie po to idę do kawiarni, żeby zapitalać za dzieckiem przerywając w pół co drugie zdanie sobie albo koleżance. Zwyczajnie mnie to nie bawi. Wolę kawę z koleżanką we własnym domu, gdzie dziecko ma swoje zabawki, swoje książeczki, a w ostateczności mogę mu włączyć bajki do oglądania i zyskać pół godziny na rozmowę BEZ PRZERW.

      Tak, wiem, jestem nudna i ograniczona.
      • miliwati Re: Milliwati! 19.10.10, 13:05
        nisar napisała:

        > Ty nadal nie rozumiesz. I ja rozumiem, że Ty nie rozumiesz, bo przy pierwszym d
        > ziecku też nie rozumiałam. Pierwsze dziecko leżało spokojnie w wózeczku bawiąc

        Moja droga, moje zrozumienie z czasów pierwszego dziecka nie zmieniło się także przy drugim i trzecim smile

      • zuzanka79 Re: Milliwati! 19.10.10, 13:10
        nisar napisała:

        > Tak, wiem, jestem nudna i ograniczona.

        W takim razie jak też, bo to co ty przed chwilą, napisałam trochę wyżej. Może jak jeszcze ktoś napisze coś podobnego niżej w końcu dotrze do milli. Czego tobie i sobie życzę wink
        • shellerka Re: Milliwati! 19.10.10, 15:56
          ja też ja też! mimo, że dzieci generalnie mam grzeczne.
    • sueellen Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 13:02
      Wczoraj byłam z niespelna 10-miesięczną córeczką. Na kawce i serniku.
      • zuzanka79 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 13:14
        Moja niespełna 10-miesięczna córeczka w tym wieku była zachwycona nowo zdobytą umiejętnością - siadaniem. I już sam fakt siedzenia i widzenia świata z innej perspektywy sprawiał jej przyjemność, a połączony z komórką lub kluczami zajmował na dłuuugo.
        Teraz moja 13-miesięczna córeczka zachwycona nowo zdobytą umiejętnością- chodzeniem, łazi bez przerwy póki ze zmęczenia nie padnie, a jak już pada to i tak za wszelką cenę chce całemu światu udowodnić, że jest w stanie zrobić jeszcze ze trzy kroki.
        Wypicie kawy w kawiarni, w jej obecności graniczy z cudem. O jedzeniu sernika nie wspomnę.
        • sueellen Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 13:25
          Moja niespełna 10-miesięczna córka również jest zachwycona chodzeniem, a mimo to na kawę z nią chodzę. Mam taka kawiarnię niedaleko domu gdzie w ogródku do południa jest mało osób zwłaszcza o tej porze roku. Poza tym, wychodzę koło 13:00 kiedy mała ma drzemkę. Zanim dojedziemy do kawiarni i zlożę zamowienie, mała śpi. Wypijam kawe, czytam gazetę, pisze na forum, zanim mi się dziecko obudzi, wychodze.
          • zuzanka79 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 13:45
            sueellen napisała:

            > Poza tym, wychodzę koło 13:00
            > kiedy mała ma drzemkę.

            To zmienia zupełnie postać rzeczy. No chyba, że nie widzisz różnicy w stwierdzeniu
            Wczoraj byłam z niespelna 10-miesięczną córeczką. Na kawce i serniku. a
            Wczoraj byłam z niespelna 10-miesięczną córeczką. Na kawce i serniku. Mała spała
            • sueellen Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 14:49
              Czasem nie spi.
              Poza tym, chyba nie przypuszczalaś, że 10-miesięczne niemowlę wcinalo ze mna sernik i popijało go kawą? tongue_out
          • duzeq Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 13:45
            No, ale wlasnie o to chodzi, ze wypijasz kawe podczas drzemki dziecka.

            Zobaczysz jak to bedzie wygladalo jak dziecko nie bedzie chcialo :
            a) spac w dzien,
            b) zajmowac sie czyms dluzej niz 5 minut w pozycji siedzacej,
            c) siedziec w wozku
            d) robic trzech kroczkow w te i wewte tylko bedzie latalo jak powalone.

            Ja jestem jak najbardzej za tym, zeby moc z dziecieciem isc na kawe. Niemniej moj komfort wypicia CIEPLEJ kawy jest rownie wazny wiec poczekam jeszcze pare miesiecy (a moze i rok) az mloda bedzie potrafila przesiedziec nad ksiazka przynajmniej pol godziny i znowu zaczne odwiedzac ulubione miejsca, ktore nie maja kacikow dla dzieci.
            • miaowi Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 13:49
              Jak moja córeczke-żywe sreberko miała dwa lata, spotykałam się przejściowo z pewnym panem, który lubił jeździć na wycieczki i jadać w restauracjach. Jako że moi rodzice niespecjalnie chcieli z małą zostawać, zresztą niby czemu, jeździła z nami. I wierzcie mi, jak dziecko jest ruchliwe, też się da. W tej chwili ma cztery lata, potrafi się zachować w knajpie, w miejscach publicznych. Wstydu nie przynosi.
              • duzeq Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 13:59
                No, ale my rozmawiamy o matkach wedrujacych z dziecmi po kawiarniach zazwyczaj w pojedynke. W ramach spaceru czy czegos tam.
                Jezeli idziemy do kawiarni we trojke (malz na dokladke), to jest to absolutnie inne doswiadczenie, bo jedno z nas moze pobiegac, a drugie moze posiedziec.
                A fakt, ze Twoje dziecko majac 4 lata potrafi sie zachowac wynika z tego, ze ma.... 4 lata, a nie z tego, ze tyle sie naobywalo w swiecie.
                • miliwati Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 14:15
                  duzeq napisała:

                  > A fakt, ze Twoje dziecko majac 4 lata potrafi sie zachowac wynika z tego, ze ma
                  > .... 4 lata, a nie z tego, ze tyle sie naobywalo w swiecie.

                  Boszsz, jak Ty potwornie naginasz rzeczywistość byle wyszło na Twoje. Nie, 4-latek bez wcześniejszej praktyki byłby w kawiarni stworem, którego matka opowiadałaby właśnie jakieś takie boleściwe historyjki w rodzaju "poczekam aż będzie umiał czytać i zapcham go ksiązką".

                  Po prostu sa ludzie którzy nie drżą ze strachu na myśl o tym, co strasznego może sie stać w kawiarni. I tacy ludzie umieją do kawiarni z dziećmi chodzić. W dowolnym wieku. Bo żaden wiek nie robi się nagle, w ciągu nocy. Zawsze jest okres przejściowy, w którym jest czas na "trening". Można ten czas wykorzystać, a można przesiedzieć w zamknięciu w domu załamując ręce nad tym jak to z dzieckiem nigdzie się nie da wyjsć.

                  • gazeta_mi_placi Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 16:54
                    Moi rodzice nie brali mnie gdy byłam małym dzieckiem do kawiarni/restauracji i jakoś potrafiłam się zachować w miejscach publicznych,nigdy się nie zdarzało,żebym wrzeszczała i tupała lub nie potrafiła samodzielnie pokroić jedzenia.Dużo osób wręcz chwaliło mnie,że jestem dobrze wychowanym dzieckiem.
                    Może byłam geniuszem? Albo za moich czasów dzieci były inne,widzę że teraz bez regularnego chodzenia po restauracjach dzieciak nie ma najmniejszych szans na socjalizację i naukę dobrego wychowania smile
                  • duzeq ale pitolisz, miliwati... 19.10.10, 20:04
                    > Boszsz, jak Ty potwornie naginasz rzeczywistość byle wyszło na Twoje.

                    Ja naginam? To Ty usilujesz tu udupic kazda matke, ktora ma inne zdanie od Twojego.
                    Tak sie sklada, ze widzialam dzieciaki, ktore nie chodzily do restauracji w wieku niemowlecym i nie dostaly tzw. szoku kulturalnego kiedy znalazly sie tam po raz pierwszy w wieku lat 3 czy 4..

                    > Po prostu sa ludzie którzy nie drżą ze strachu na myśl o tym, co strasznego moż
                    > e sie stać w kawiarni.

                    Ale wyobraz sobie, ze sa ludzie, ktorzy nie drza na mysl o tym, co strasznego moze sie stac w kawiarni. Oni wiedza jak to bedzie wygladalo i wybieraja rozsadniejsze, bardziej optymalne wyjscie - dla dziecka, ich samych i nawet ludzi dookola. Bujanie sie po restauracjach i kawiarniach w imie jakiegos "przystosowania" jest idiotyzmem.

                    Zawsze jest okres
                    > przejściowy, w którym jest czas na "trening".Można ten czas wykorzystać, a mo
                    > żna przesiedzieć w zamknięciu w domu załamując ręce nad tym jak to z dzieckiem
                    > nigdzie się nie da wyjsć.


                    Ale co Ty pitolisz, kobieto? To dzieci musza byc "trenowane" do wyjscia do restauracji, bo potem to beda sie zachowywac jak malpy w zoo? Malo wiesz o dzieciach, oj, malo...!


                    • miaowi Re: ale pitolisz, miliwati... 19.10.10, 20:25
                      A nie dociera, że ktoś po prostu NIE CHCE rezygnować z wyjścia i bywania w restauracjach tylko dlatego że został matką?
                      Za czasów młodości moich rodziców ludzie, którzy mieli małe dzieci NIE wychodzili do lokali, NIE jeździli daleko na wakacje (czasami w ogole nigdzie nie jeźdzli przez parę lat) i NIE istnieli towarzysko, chyba że wsród innych rodziców z małymi dziećmi.
                      Nie powiem, żeby to wychodziło na dobre.
                      Ale czasy się zmieniły.
                      • gazeta_mi_placi Re: ale pitolisz, miliwati... 19.10.10, 20:37
                        W tamtych czasach w ogóle mało kto jeździł za granicę wink
                        I akurat wcale nie fakt posiadania dzieci był tu brany pod uwagę.
                        • miaowi Re: ale pitolisz, miliwati... 19.10.10, 20:51
                          Jeździło się, jeździło smile
                        • miliwati Re: ale pitolisz, miliwati... 20.10.10, 10:35
                          gazeta_mi_placi napisała:

                          > W tamtych czasach w ogóle mało kto jeździł za granicę wink

                          Boszsz, w jakie brednie ludziki teraz wierzą. Oczywiście że się jeździło. Była Bułgaria, były Węgry, jakieś wycieczki do NRD, Jugosławia... Pewnie że nie było wszędzie reklam last minute do Tunezji i paszporty oddzielnie na KDL, na Europę, na kraje zachodnie, ale wyjazd za granicę to nie był żaden wielki unikat.

                          > I akurat wcale nie fakt posiadania dzieci był tu brany pod uwagę.
                      • miliwati Re: ale pitolisz, miliwati... 20.10.10, 10:43
                        miaowi napisała:

                        > Za czasów młodości moich rodziców ludzie, którzy mieli małe dzieci NIE wychodz
                        > ili do lokali, NIE jeździli daleko na wakacje (czasami w ogole nigdzie nie jeźd

                        E, to też i wtedy zależało od nastawianie życiowego. Można było jechać i przez całą Polskę spod gór nad morze, dało się. I to bez samochodu.

                        > zli przez parę lat) i NIE istnieli towarzysko, chyba że wsród innych rodziców z
                        > małymi dziećmi.
                        > Nie powiem, żeby to wychodziło na dobre.
                        > Ale czasy się zmieniły.

                        Ale ludzie nie smile
                    • gazeta_mi_placi Re: ale pitolisz, miliwati... 19.10.10, 20:39
                      >o dzieci musza byc "trenowane" do wyjscia do restauracji, bo potem to beda sie zachowywac jak malpy w zoo?

                      Może u niej przy stole można głośno bekać i pierdzieć i boi się,że dziecko nauczone takiego zachowania w domu będzie takie samo w restauracji,więc je zabiera żeby się nauczyło,że w restauracji to nie to samo co w domu,je się widelcem a nie paluchami i nie mlaska.
                    • crises Re: ale pitolisz, miliwati... 20.10.10, 20:26
                      duzeq napisała:

                      > Bujanie sie po restauracjach i kawiarniach w imie jakiegos "przystosowania"
                      > jest idiotyzmem.

                      Bo teraz zapanowała jakaś debilna moda na wmawianie ludziom, że będą szczęśliwi tylko wtedy, jak staną na głowie, żeby ich życie "po dziecku" maksymalnie przypominało życie "przed dzieckiem". W związku z czym chodzą do kawiarni, choć pobyt w kawiarni spędzony na regularnym wyciąganiu dwulatka spod nóg kelnerki albo stołu innych gości jest mało zabawny, chodzą do restauracji, choć wyjący z nudów czterolatek skutecznie niweluje przyjemność spożywania grillowanych owoców morza, podróżują, choć na samą myśl o upychaniu w samochodzie turystycznego łóżeczka, wanienki, wózka, zapasów pampersów i słoików dostają mdłości - chcesz, nie chcesz, musisz, bo inaczej jesteś nienowoczesna, leniwa, nudna, zastraszona i co tam jeszcze, a w ogóle stałaś tam, gdzie stało ZOMO.
                      • franczii Re: ale pitolisz, miliwati... 20.10.10, 22:27
                        No rzeczywiscie, strasznie to dziwne, ze ludzie chca normalnie zyc mimo ze dziecko maja. A ci co sie nie zaszyli w domu na pare lat z powodu dziecka to po prostu debile ulegajacy durnej modziesuspicious
                        • crises Re: ale pitolisz, miliwati... 21.10.10, 10:23
                          Zdefiniuj "normalnie". Bo jeśli oznacza to "dokładnie tak, jak przed dzieckiem", to po pierwsze, jest niespecjalnie możliwe (chyba że oddasz do adopcji), po drugie - po uj komuś takiemu dziecko?!
                          • aretahebanowska Re: ale pitolisz, miliwati... 21.10.10, 10:58
                            Czy crises dzieci posiada? Bo jeśli nie to nie zdaje sobie sprawy z jednej rzeczy, że wyobrażenia o tym co się będzie robiło i jakie się będzie miało podejście do różnych spraw inaczej wyglądają zanim to dziecko się urodzi, a inaczej jak już jest po. Posiadanie dziecka powoduje, że ni ch...ja nie da się żyć dokładnie tak samo. To chyba oczywiste, ale też okazuje się często, że wiele rzeczy da się zrobić pomimo posiadania dziecka, a często razem z nim. Dla jednego wyjście do kawiarni nie będzie problemem, kto inny nie będzie sobie tego wyobrażał. Jeden pojedzie z 3m dzieckiem na wycieczkę do Włoch a inny będzie się bał pojechać do innego miasta. Jeden zostawi roczne dziecko u dziadków i wyjedzie na tygodniowe wakacje a inny nie zostawi dziecka z babcią nawet na 3 godziny. Ale często co innego wyobrażamy wcześniej a co innego potem robimy. Moim skromnym zdaniem stwierdzenie, że z dzieckiem da się zrobić wszystko jest równie głupie jak to, że należy wszystko pod to dziecko dopasować, zrezygnować z większości rzeczy, które się robiło. Trzeba znaleźć jakiś złoty środek i starać się nie zatracić siebie ale jednocześnie brać pod uwagę potrzeby dziecka. W końcu po urodzeniu dziecka nie zamieniamy się w roboty do obsługi tegoż. Dawanie rad ogólnych pt. masz dziecko to rób tak czy tak, jest bez sensu. Wszystko zależy od dziecka, od matki i innych zmiennych. Jeśli ktoś do kawiarni lubi chodzić, radzi sobie z dzieckiem, dziecko potrafi się zająć sobą albo mama ma pomysł co zrobić by się nie nudziło to dlaczego ma do tej kawiarni nie chodzić? Rodzicom biegających dzieci, które wpadają kelnerkom pod nogi i potrącają stoliki należy po prostu zwrócić uwagę.
                          • franczii Re: ale pitolisz, miliwati... 21.10.10, 12:03
                            Normalne to wcale nie znaczy takie samo jak przed pojawieniem sie dzieci.
                            Moje zycie nie jest takie jak kiedys.
                            Ale normalne na pewno zaklada wyjazd na wakacje (taszczenie wozka, lezaczkka i przewijaka nie dla wszystkich jest ponadludzkim wysilkiem), chodzenie do muzeum i na spacer a po muzeum i spacerze wstapienie z dziecmi na podwieczorek do kawiarni, jezdzenie na wycieczki calodniowe w weekend, w czasie ktorych trzeba zjesc obiad a czasem nawet i kolacje w restauracji.
                            Dla mnie to jest normalne zycie. Ale zdaje sobie sprawe, ze dla niektorych normalne jest niewypuszczanie sie z dzieckiem dalej osiedlowe sklepy i plac zabaw.
                            • miaowi Re: ale pitolisz, miliwati... 21.10.10, 14:04
                              To mnie się powinno zamknąć, bo dla mnie normalna jest wyprawa z czterolatkiem z góry z nocowaniem w schronisku.
            • sueellen Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 14:58
              > Zobaczysz jak to bedzie wygladalo jak dziecko nie bedzie chcialo :
              > a) spac w dzien,
              > b) zajmowac sie czyms dluzej niz 5 minut w pozycji siedzacej,
              > c) siedziec w wozku
              > d) robic trzech kroczkow w te i wewte tylko bedz

              Juz na forum tyle razy czytalam, że jeszcze zobacze...
              jak będziesz pod koniec ciązy, to
              zaraz po porodzie, to...
              jak zaczniesz rozszerzac dietę, to...
              jak zacznie chodzic, to...

              Kurcze, nie wiem co? bo praktycznie zadna z czarnych przepowiedni się nie sprawdza. Wcale nie jest tak źle. Jak chcemy wyjsc do restauracji to wychodzimy. W niedziele cały dzień spędzilismy w muzeum, w międzyczasie byliśmy na kawie a na koniec poszlismy do restauracji. Wrociliśmy do domu około 23:00. Wszystko z niemowlakiem. Nie było problemów ani ekscesow. Mało tego, w restauracji złozylam specjalne zamówienie na warzywka gotowane bez przypraw. Mała siedziala w wysokim krzesełku i sama jadła. Była z nami para singli i byli w cięzkim szoku że tak w ogóle można, a dziecko nie jest żadną przeszkoda ani utrudnieniem.
              • duzeq Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 20:08
                Ale ja z 10-miesieczniakiem tez bujalam sie po pociagach i robilam calodniowe wycieczki. Nikt sie nie dziwil, zadne single, ze tak mozna. Uznane jest to za norme.
                NIemniej dziecko dziko juz latajace, ktore moze samo zadecydowac gdzie isc, a gdzie nie, i ktore w wozku, na kolanach czy w plecaku nie chce siedziec to insza inszosc. I to zobaczysz. Chyba ze trafil Ci sie okaz, ktory po prostu bedzie siedzial na tylku.
                • sueellen Re: na kawkę z dzieckiem? 20.10.10, 21:47
                  No zobaczę, zobaczę...
          • tacomabelle Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 13:56
            Posiadowa "przy kawusi" w kawiarnianym ogrodku przy mżawce i 7C nie jest szczytem marzeń, tym bardziej z dzieckiem.
            • sueellen Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 15:04
              U mnie wczoraj było okolo 10-15 st i slonce.
        • gazeta_mi_placi Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 16:51
          Zaraz się dowiesz,że jesteś niewydolna wychowawczo.
    • anik0987 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 13:27
      Jestem jedną z tych frajerek, o których pisał ktoś wcześniej - wolę miejsca z kącikami zabaw, bo wtedy dzieci zajmą się sobą, a ja kawę wypiję w spokoju. W wielu miejscach są zresztą kolorowanki i kilka zabawek dla dzieci. Nie taszczę dzieci zbyt często ze sobą do kawiarni, bo to po prostu niewygodne. Chadzamy też do knajpki coś zjeść, ale to zawsze spore przedsięwzięcie przy ponad rocznym dzieciaku, który wszędzie chciałby zajrzeć. Dziwi mnie natomiast argument, jak to wiele osób w kawiarniach szuka spokoju. Jak szukam spokoju to udaję się do lasu i wsłuchuję w ptasie trelesmile Kawiarnie i tego typu miejsca mają tętnić życiem. Jak idę do kawiarni to chcę słyszeć gwar rozmów, a nie grobową ciszę. Rozumiem, że komuś przeszkadzają rozwrzeszczane dzieci - mnie też. Ale nie przesadzajmy - nikt w kawiarni nie powinien oczekiwać wyciszenia. A już hardcorowe opowieści o przewijaniu dzieci przy stoliku - w życiu się z czymś takim nie spotkałam, a po knajpach chadzam i chadzałam. Karmienie piersią również mnie nie razi, jeśli odbywa się dyskretnie.
    • daga_j Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 13:39
      Pewnie inne mamy parzą sobie kawkę w domu.
      • tacomabelle Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 13:57
        Lepsza i tańsza od knajpianej.
        • kropkacom Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 14:31
          Jak ktoś nie chce to nie wychodzi. A, że kawusia w domu lepsza... No, ja pijam dobrą zaparzaną w ekspresie ciśnieniowym. Tańsza? Na pewno. Wiadomo, że nie każdego stać. Nie każdy ma gdzie. Co nie zmienia faktu, że fajnie jest wyjść z domu i usiąść w fajnej kawiarni, kiedy dziecko w wózku śpi. Myślę, że gdyby babki wychodził miej byłoby depresji i kwękania jak to się kisi w domu.
          • tacomabelle Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 14:43
            Kiedy śpi...

            A co z 7-latkiem, o którym byla mowa powyżej?
            • kropkacom Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 14:50
              A co ma być? Bo nie bardzo kumam. Sama mam siedmiolatki. Zazwyczaj jedzą co mają zamówione (tak jak ja) smile Jak jest opcja jakiegoś placu zabaw to tam wybywają. Jak widzę, że się nudzą to idziemy.
          • penelopa40 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 14:51
            z moich obserwacji wynika, iż właśnie teraz jest moda na chadzanie z dziećmi, od niemowlaka do nastolatka do kawiarń, restauracji itp., wszedzie pełno dzieci...
            ja tam chodziłam z dzieckiem i po kawiarniach i po muzeach, wystawach... , jeżdziłam też podczas wakacji do różnych miejsc... uwielbiam kawę i kawiarnie... a teraz mam przyjemność kawowania we dwie (dziecku zamawiam bezkofeinowe capuccino),
            natomiast nie rozumiem o co chodzi z tymi miejscami przyjaznymi mamie z dzieckiem... 10 lat temu kawiarnia to była kawiarnia i tyle...
            p.s. ja z tych co mieli spokojne dzieci siedzące grzecznie i cicho w wózku lub na kawiarnianym krzesełku.... zajęte swoim "soczkiem", książeczkami, malowankami lub pluszakami... ewentualnie rysowaniem na serwetkach (papierowych!)
            kawa w domu to nie to samo...
          • zuzanka79 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 19:32
            Wiesz kropka, kiedy moje dziecko śpi to ja nie idę się kisić do kawiarni tylko do parku. Siadam sobie na ławce, wyciągam jakieś czytadło - się delektuję świętym spokojem i świeżym powietrzem. Do kawiarni wychodzę popołudniem lub wczesnym wieczorem gdy moje dziecko nie śpi, a zajmuje się nim jego tata a mój mąż. To się nazywa 2w1 big_grin
            • kropkacom Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 19:38
              A ja już pisałam, że nikt nikogo do chodzenia do jakiś przybytków typu kawiarnia z przychówkiem nie zmusza.

              > Wiesz kropka, kiedy moje dziecko śpi to ja nie idę się kisić do kawiarni tylko
              > do parku. Siadam sobie na ławce, wyciągam jakieś czytadło

              No, bajka prawie.
        • drinkit Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 16:37
          tacomabelle napisała:

          > Lepsza i tańsza od knajpianej.

          Czy lepsza? W większości przypadków nie, bo mało kto ma taki dobry ekspres jak kawiarnie. A że tańsza to jasne, ale co to w ogóle za argument? Tak to można nigdzie nie wychodzić, bo w domu najtaniej.
          • daga_j Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 22:00
            Ja też uważam, że kawiarniana kawa jest lepsza, bo np. nie posiadam w domu ekspresu. Uwielbiam różne kawy i jeśli mam okazję to chętnie do kawiarni wstąpię, czy do restauracji i czy jestem z dzieckiem czy bez to nie ma znaczenia, bo moje dzieci jako tako potrafią się zachować w kawiarni/ miejscach publicznych. Ale te "okazje" zdarzają mi się rzadko, bo raczej oszczędzam pieniądze, czyli na co dzień piję kawę w domu, sama gotuję, a nie zamawiam w restauracji, no tak zwyczajnie. Wiele kobiet będąc "w domu" przy dzieciach małych nie zarabia (np. wychowawczy albo bezrobocie), jedna mężowska pensja nie zawsze wystarcza na takie przyjemności. Wolę na kawie w knajpie oszczędzić a do kina się wybrać z rodzinką, czy na basen.
            I jeśli chodzi o wątek tytułowy to jest właśnie pewnie odpowiedź dla autorki - nie strach o choroby, które zaatakują maluszka w kawiarni, nie strach, że nie zapanuję nad własnym dzieckiem przy ludziach. Względy ekonomiczne oraz praktyczne - lepiej się nagadam z koleżanką u siebie w domu, gdzie dziecko może bawić się np. z dzieckiem koleżanki.
    • kawka74 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 16:13
      Dla mnie to żadna frajda po prostu, moja córka ma w tej chwili okres bardzo intensywnej eksploracji i nie uśmiecha mi się ani przytrzymywanie wściekłego i wrzeszczącego dziecka, ani wyciąganie go spod stołu, ani zabawianie go zamiast spokojnej degustacji, ani hamowanie jej zapędów do ściągnięcia wszystkiego ze stołu.
      Zdecydowanie wolę kawkę we własnym domu.
      • kropkacom Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 16:51
        > Dla mnie to żadna frajda po prostu,

        Przecież nikt nikogo do wychodzenia nie zmusza. Raczej w druga stronę, kiedy wmawia się rodzicom, że z dzieckiem wyjść w miejsce publiczne to be. Jest masa dzieci, które są spokojne i niekłopotliwe. Ja naprawdę uważam, że jak matka może to powinna iść do ludzi nawet z dzieckiem. Zauważ, że główne skargi młodych mam to oprócz zmęczenia także izolacja, apatia.
        • gazeta_mi_placi Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 16:58
          Masz rację,depresje poporodowe to nie sprawa hormonów tylko braku możliwości wyjścia do kawiarni.
          Siedź już sobie Kropka w tych swoich Czechach i broń Boże nie przyznawaj się,że jesteś Polką bo tylko wstyd i antyreklamę byś zrobiła naszemu krajowi.
          Mów,że jesteś Czeszką tongue_out
          • kropkacom Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 17:06

            Jak depresja poważna to się idzie do lekarza. Ja raczej mówię o lżejszych stanach. To, że ciebie mamusia wychowała tak jak to prezentujesz nie znaczy, że wszyscy tak mają. Bo naprawdę nie masz ogłady i za grosz kultury. Nawet jeśli to co prezentujesz to tylko kreacja na potrzeby forum.
            • gazeta_mi_placi Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 17:10
              Czy w Twoim domu przy posiłkach obowiązuje inna kultura jedzenia/zachowania się przy stole niż w dowolnej restauracji (poza faktem,że posiłek przynosi kelner i wcześniej trzeba coś wybrać z karty)?
              • kropkacom Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 17:18
                Ojej, nie mamy już jak dogryźć? Naprawdę nie widzisz różnicy? Znaczy w domu posiłki spożywasz zawsze i tylko w ciszy i siedzisz aż wszyscy skończą? Znaczy pewnie sam je spożywasz więc nie wiesz o czym mówię. A meritum tego co napisałam jest to, że młodych matek nie warto izolować. Nawet za cenę tego, że raz na jakiś czas usłyszy się płacz dziecka czy inne atrakcje, które to zawsze spotykają takich jak Ty ludzi.
              • pelagia_pela Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 17:21
                chodze na kawe codziennie z dzieckiem (8 mies). Pelno mam z dziecmi.No, ale to nie w Polsce gdzie z nabozenstwem celebruje sie zwykla kawe, z klasyczna muzyka w tle omawiajac egzystencjane problemy. to tylko kawiarnia ludzie...
                • anik0987 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 17:33
                  Właśnie o tym wspominałam wcześniej. Mnie zawsze pozytywnie nastawiają różnego rodzaju knajpki w Hiszpanii, które po prostu tętnią życiem. I ciszy tam nie uświadczysz. Wręcz przeciwnie, często trzeba dosyć głośno sygnalizować, że chce się wypić zwykłą kawęsmile A o cichej rozmowie nie mam mowy. I chyba o to chodzi. Bo kawiarnie mają być głośne. Tam nie miałabym dylematu, czy iść z dzieckiem czy nie, obawiając się, że jakaś sfrustrowana baba będzie fuczeć, jak dziecko coś głośniej powiesmile U nas często idzie się do kawiarni czytać gazetę albo książkę, ewentualnie poserfować w internecie. A to mogę robić w domu albo w parku z kawą na wynos (jeśli pogoda pozwoli). A do czytania w ciszy polecam bibliotekismile
                  • nenia1 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 20:26
                    anik0987 napisała:

                    > Właśnie o tym wspominałam wcześniej. Mnie zawsze pozytywnie nastawiają różnego
                    > rodzaju knajpki w Hiszpanii, które po prostu tętnią życiem. I ciszy tam nie uśw
                    > iadczysz. Wręcz przeciwnie, często trzeba dosyć głośno sygnalizować, że chce si
                    > ę wypić zwykłą kawęsmile A o cichej rozmowie nie mam mowy. I chyba o to chodzi.

                    Zawsze mnie zastanawiają takie argumenty. Jakby coś było w oczywisty sposób dobre bo tak jest za granicą.
                    I to tą właściwą granicą - czyli właśnie Hiszpania, Francja, Niemcy, Włochy.
                    Nigdy nie Ukraina, Estonia czy Rumunia.
                    • anik0987 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 20:54
                      Ja nie napisałam, że wszystko za granicą jest super. Napisałam tylko, że podoba mi się klimat panujący w tamtejszych knajpach, co nie wyklucza tego, że polskie też lubię. Ja z kolei nie rozumiem argumentu, że ktoś idzie do knajpy/kawiarni w poszukiwaniu ciszy i spokoju, bo to się trochę wyklucza. Ja nie lubię wchodzić do pustych kawiarń, bo czuję się tam niekomfortowo, co nie znaczy, że wszyscy muszą podzielać moje zdanie.
                      • nenia1 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 21:02
                        O, to taka moja luźna uwaga, nie tylko do ciebie.
                        Berlin jako wyznacznik prawidłowych zachowań też się w tym wątku pojawił.

                        A Bukareszt jakoś nigdy.

                        • miliwati Re: na kawkę z dzieckiem? 21.10.10, 12:59
                          nenia1 napisała:

                          > O, to taka moja luźna uwaga, nie tylko do ciebie.
                          > Berlin jako wyznacznik prawidłowych zachowań też się w tym wątku pojawił.
                          >
                          > A Bukareszt jakoś nigdy.

                          Bo w Bukareszcie mało kto bywa, więc skąd się mają brać przykłady? Tak samo jak nie ma dziwnych że nikt nie podaje przykładów "a na Białorusi", albo "a ma przykład w Izraelu", bo bywają tam jakeiś znikome procenty. Natomiast w Niemczech, we Włoszech, w Hiszpanii - praktycznie każdy kto jest w stanie wypowiedzieć się w Internecie, był w którymś z tych miejsc.

                      • kawka74 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 21:03
                        ktoś idzie do knajpy/kawiarn
                        > i w poszukiwaniu ciszy i spokoju, bo to się trochę wyklucza

                        Nie chodzę do knajpy w poszukiwaniu ciszy i spokoju, tylko miejsca, w którym wypiję piwo i pogadam z przyjaciółmi. Goście drący japę skutecznie mi to uniemożliwiają.
                  • kawka74 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 20:34
                    Mnie zawsze pozytywnie nastawiają różnego
                    > rodzaju knajpki w Hiszpanii, które po prostu tętnią życiem. I ciszy tam nie uśw
                    > iadczysz. Wręcz przeciwnie, często trzeba dosyć głośno sygnalizować, że chce si
                    > ę wypić zwykłą kawęsmile A o cichej rozmowie nie mam mowy.

                    Unikam takich miejsc jak ognia.
                    Nienawidzę hałasu, nawet jeśli pochodzi on z hiszpańskiej knajpki tętniącej życiem.
                    • gazeta_mi_placi Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 21:17
                      Każdy szuka czegoś innego,tylko ci głośniejsi nie potrafią zrozumieć tych co chcą odrobiny spokoju.
                • aretahebanowska Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 20:56
                  Ja też chodzę z dziećmi (3 i 5 lat). Może nie codziennie, ale jednak. Z tym, że są to dwie konkretne kawiarnie. Jedna nad samym morzem, przy samej plaży (z tarasu schodzi się na piasek). W środku jest kącik dla dzieci - stolik, trochę zabawek, kredki, czyli miejsce jak najbardziej dla dzieci przeznaczone. Latem dzieciaki na piach a ja na tarasie. Teraz jeszcze też z tym, że ja w środku ale taras jest wąski i młodzi stale pod kontrolą. Zimą raczej siedzą w środku chociaż jak zaczynają się nudzić to też są wyrzucani na dwór. Druga kawiarnia jest u mnie w kamienicy. Z reguły bywamy tam w godzinach porannych albo wczesnym popołudniem kiedy jest mało ludzi. Nie miewam problemów, jak rozrabiają to wychodzimy. Dodam tylko, że obie kawiarnie są własnością mojego szwagra, więc trudno żebym te problemy miała wink.
        • kawka74 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 19:48
          > Dla mnie to żadna frajda po prostu,
          >
          > Przecież nikt nikogo do wychodzenia nie zmusza.

          Oczywiście, że tak. Ja po prostu odpowiadam autorce wątku, która zastanawia się, dlaczego nie widuje mamuś z dziećmi na kawce w restauracji, i wyjaśniam jej, dlaczego mnie - póki co - nie zobaczy.
          • triss_merigold6 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 21:03
            Niech zgadnę. Bo ma byc to relaksująca przyjemność, a obecność ząbkujacego niemowlaka deko wizję zaburza? Bo bachor się nudzi w kawiarni i jęczy "noooo choodźmy już stąąąąd!".
            • gazeta_mi_placi Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 21:09
              Skoro Ty się męczysz z płaczącym niemowlakiem dlaczego niby inni mają się relaksować? Co?
              Przecież to takie niesprawiedliwe...
              Niech też mają za swoje! Bezczelni,w kawiarni chcą we względnym spokoju napić się kawy i porozmawiać nie przekrzykując wrzeszczącego niemowlaka czy zbuntowanego dwulatka.
              Kawiarnia to nie miejsce na spokojne rozmowy!
              • zuzanka79 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 21:13
                No ba ! Jakbyś czytała w moich myślach big_grin
              • triss_merigold6 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 21:14
                Nie, nie. Komfortem otoczenia przejmuję się mniej. Dziecko zabieram do lodziarni, do Wedla na czekoladę, w miejsca wybitnie child friendly, ale jeśli chcę wypić kawę w towarzystwie dorosłych i porozmawiać spokojnie to wybieram się BEZ dziecka, żeby mieć święty spokój. Kawiarnia kojarzy mi się z pewnym relaksem, bo samą kawę w celu uzupełnienia kofeiny w organiźmie mogę wypić w domu.
            • kawka74 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 21:14
              > Niech zgadnę. Bo ma byc to relaksująca przyjemność

              Brawa dla tej pani.
              Po co mam iść do knajpy, w której będę musiała walczyć z wyrywającym się niemowlakiem, którego nie satysfakcjonuje ani siedzenie w wózku, ani na moich kolanach, a ukojenie mogłoby mu przynieść jedynie ściągnięcie czegoś ze stołu albo wsadzenie łapy w kawę?
              Chodzić to ja mogłam, jak było ciepło, były ogródki, a mała sporo jeszcze spała. Teraz będę musiała po prostu poczekać, aż się ucywilizuje. Jakoś nie ciągną mnie eksperymenty na żywym organizmie, ani moim, ani jej, ani gości, którzy mogą nie chcieć słuchać pisku na wysokim C.
              • triss_merigold6 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 21:17
                Mojemu można już dac komiks i czuje się usatysfakcjonowany, ale niestety zaczyna podsłuchiwać i zadawać krępujące pytania.
                Współczuję, najgorszy okres to IMO 1,5-2,5 roku, już nie śpi, a jeszcze nie zsocjalizowane.
                • kawka74 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 21:20
                  Ba.
                  Nie mogę się doczekać chwili, kiedy moja córka zrozumie słowo 'zaraz'.
                  • triss_merigold6 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 21:27
                    Jak zacznie z fochem wrzeszczeć "przecież mówiłam, że zaraz".
                    • kawka74 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 21:30
                      Wcześniej nie ma szans?
                      Czuję się dobita wink
    • na_pustyni Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 17:59
      Przeleciałam wątek pobieżnie i zaskoczył mnie poziom waleczności niektórych jematek. Jakby było o co big_grin
      • ledzeppelin3 Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 18:57
        Chodziłam, chodzę i będę chodzić. Z trójką MALUSZKÓW. Amen.
        • gazeta_mi_placi Re: na kawkę z dzieckiem? 19.10.10, 22:15
          Maluszka to ma Twój stary w gaciach big_grin
          • moniaolsz Re: na kawkę z dzieckiem? 20.10.10, 21:07
            Z dzieckiem chodzę w różne miejsca i ma wystarczająco dużo atrakcji, a jak mam iść na kawkę ze znajomymi to tylko sama. Jak wybieram się z przyjaciółkami na spotkanie w kawiarni, to zostawiam dziecko z mężem, niech też się nim nacieszy wink a ja mam wreszcie trochę czasu dla siebie i czekam na takie "samotne" wypady z utęsknieniem.

            --
            Krzyś ma już...
            Nasze szczęście
            • miaowi Re: na kawkę z dzieckiem? 20.10.10, 21:19
              No ale jak ktoś nie ma męża, to tym bardziej nie powinien sie zamykać z dzieckiem w czterech ścianach, bo i matka i dziecko zwariują.
              Raz jeszcze - nie widzę nic złego w chodzeniu z dzieckiem do lokalu, o ile nie jest to lokal go-go.
              • triss_merigold6 Re: na kawkę z dzieckiem? 20.10.10, 21:23
                Ale lokale są rózne, można wybrać taki w miarę przyjazny dzieciom.
                • miaowi Re: na kawkę z dzieckiem? 20.10.10, 21:51
                  Oczywiście, że tak. MOje dziecko siadywało w restauracjach od 2 roku życia, a to jest hardcore bo dwulatka trzeba non stop zajmować. Ale ani ja głodna nie chodziłam, ani ona tego nie przypłaciła nerwicą.
                • franczii Re: na kawkę z dzieckiem? 20.10.10, 22:23
                  Ja nie bardzo rozumiem co to znaczy lokal przyjazny dzieciom. Czesto sie nam zdarza wpasc do jakiegos lokalu zupelnie nieznanego kiedy jestesmy w jakims nowym miejscu i jakos nigdy nas nikt nieprzjaznie nie potraktowal.
                  • mirmunn a gdzie tu problem??? 21.10.10, 11:58
                    chcę - idę sama
                    chcę - idę z dzieckiem
                    dziecko jest grzeczne - siedzę i pije kawę
                    dziecko marudzi/nudzi się/ płacze/krzyczy/przeszkadza

                    płacę i wychodzę

                    żadna z Was na to nie wpadła jeszcze?
                    • iwles Re: a gdzie tu problem??? 21.10.10, 12:05

                      no, autorka wątku chyba na to nie wpadła, bo wg niej za mało mam z małymi dziecmi jest w kawiarniach.
                      • mirmunn Re: a gdzie tu problem??? 21.10.10, 12:10
                        no taksmile
                    • franczii Re: a gdzie tu problem??? 21.10.10, 12:10
                      Nie wiem gdzie tu problem. Ja sie z tym "problemem" spotkalam po raz pierwszy na forum i jak do tej pory wylacznie na forumbig_grin
                      Widac niektorzy lubia sobie uprzykrzac zycie i szukac problemw tam gdzie ich nie ma.
                    • crises Re: a gdzie tu problem??? 21.10.10, 12:15
                      mirmunn napisała:

                      > dziecko marudzi/nudzi się/ płacze/krzyczy/przeszkadza
                      > płacę i wychodzę
                      >
                      > żadna z Was na to nie wpadła jeszcze?

                      Spora część widywanych w lokalach matek właśnie nie wpada na ostatnią możliwość - dominująca postawa to "dziecko marudzi/nudzi się/ płacze/krzyczy/przeszkadza - no ale przecież udało mi się wyrwać raz w miesiącu odkładając przez rok pod materac po zlotówce urwanej z kieszonkowego wydzielanego przez pana i władcę, więc muszę wykorzystać na maksa, to co się będę przejmować wyjącą progeniturą."
                      • mirmunn Re: a gdzie tu problem??? 21.10.10, 12:22
                        dobrze prawisz smile
                      • aretahebanowska Re: a gdzie tu problem??? 21.10.10, 12:23
                        > Spora część widywanych w lokalach matek właśnie nie wpada na ostatnią możliwoś
                        > ć - dominująca postawa to "dziecko marudzi/nudzi się/ płacze/krzyczy/przeszkadz
                        > a - no ale przecież udało mi się wyrwać raz w miesiącu odkładając przez rok pod
                        > materac po zlotówce urwanej z kieszonkowego wydzielanego przez pana i władcę,
                        > więc muszę wykorzystać na maksa, to co się będę przejmować wyjącą progeniturą."
                        A skąd to wiesz? Za każdym razem jak widzisz matkę z dzieckiem w kawiarni to pytasz o jej sytuację rodzinną i finansową?
                        Co do zjawisk - marudzi/nudzi się/ płacze/krzyczy/przeszkadza - to dwa pierwsze nie powinny być Twoim problemem a matki.
                        • ledzeppelin3 Re: a gdzie tu problem??? 21.10.10, 12:46
                          Bardzo często chodze po knajpach z dziećmi w sezonie niegrypowym, a że są dobrze wychowane i pilnowane, to nie robią sajgonu i nie zaglądają innym w talerze
                          Inna sprawa, że są ludzie nielubiący dzieci w ogóle i będący za wykluczeniem ich z przestrzeni publicznej
                          Ale co u licha może mnie to obchodzić? Nie mogę przecież przejmowac się tym, co lęgnie się w umysle każdego napotkanego czuba.
                        • crises Re: a gdzie tu problem??? 21.10.10, 13:46
                          > A skąd to wiesz? Za każdym razem jak widzisz matkę z dzieckiem w kawiarni to py
                          > tasz o jej sytuację rodzinną i finansową?

                          Oceniam po zachowaniu. Panie po prostu sprawiają wrażenie, jakby skrócenie pobytu w knajpie o kwadrans było tragedią na miarę najazdu krwiożerczych wysysaczy mózgow z Procyona - co mam myśleć o pani, która trzyma na rękach wyraźnie zmęczone, płaczące i wijące się dziecko, i jeszcze przez 10 minut kontynuuje pogawędkę o nowym gachu Kasi? (BTW, podziwiam, ja nie mam aż tak podzielnej uwagi.) Normalny człowiek dochodzi do wniosku, że trzeba spadać, dokończy się pogawędkę następnym razem, będzie jeszcze okazja, to nie jest ostatnie wyjście w tym tygodniu/roku/miesiącu i bierze tyłek w troki.
                          • aretahebanowska Re: a gdzie tu problem??? 21.10.10, 13:54
                            A może to nie matka będzie miała problem z następnym spotkaniem tylko ta druga osoba? Skąd wiesz. Ocena po zachowaniu jest z d...y wzięta. Nie na darmo mówi się, że pozory mylą. I tak naprawdę nie wiem gdzie ty się ciągle natykasz na takie sytuacje. Ja coś takiego widuję bardzo rzadko a po kawiarniach jednak przesiaduję dość często.
                            • miaowi życie przed i po dziecku 21.10.10, 14:10
                              Takk samo na pewno nie będzie, niestety, nie ma takiej mozliwości. Ale nie ma co odbijać w przeciwną stronę. Mnie się wydawało że teraz kładzie się zbyt wielki nacisk na tak zwane "przeżywanie" macierzyństwa - czyli jeśli się rezygnuje z pracy, to się do wypęku chłonie każdą chwilę w domciu, pucując półeczki ,przecierając samodzielnie zupki, myjąc po raz ofnasty ufajdaną dzidzię "bo przecież drugi raz taka maleńka nie będzie". W tym wszystkim gubią się potrzeby matki (Again: "drugi raz dziunia maleńka nie będzie") i traci się zdrowy balans. Dawniej nikt nie epatował nadmiernym egoizmem, ale i nie było trendu na "przeżywanie" macierzyństwa. Rodziło się dziecko, wychowywało się je, żyło się dalej. Może i mniej świadomie i z mniejszą troską o detale ale o ileż zdrowiej i na luzie.
                            • crises Re: a gdzie tu problem??? 21.10.10, 14:19
                              >A może to nie matka będzie miała problem z następnym spotkaniem tylko ta druga
                              > osoba? Skąd wiesz.

                              Nie wiem i mało mnie to obchodzi, hipoteza dobra jak każda inna. Matka jest w tym momencie osobą generującą uciążliwość dla pozostałych gości lokalu, więc do to niej należy rozwiązanie problemu. Dla mnie sposób postępowania w takich sytuacjach jest oczywisty - także w odniesieniu do mnie samej.

                              >I tak naprawdę nie wiem gdzie ty się ciągle natykasz na takie sytuacje. Ja coś takiego widuję
                              > bardzo rzadko a po kawiarniach jednak przesiaduję dość często.

                              Nie użyłabym określenia "ciągle" - ale wystarczająco często, żeby opadało mnie czasem rozdrażnienie, że ktoś mi popsuł w zamierzeniu miły wieczór.
    • freekruszynka Re: na kawkę z dzieckiem? 21.10.10, 14:06
      Ja bardzo często chodzę na kawę z dzieckiem i nie wydaje mi się, żeby było coś w tym złego. Z moich obserwacji wynika,że coraz więcej mam się na to decyduje. Ludzie z którymi się spotykam nie mają nic przeciwko, wręcz przeciwnie. Dziecko potrafi urozmaicić całe spotkaniesmile
    • asi-ap Re: na kawkę z dzieckiem? 02.11.10, 23:16
      no własnie,ja tez zadko widuje inne mamy z dziećmi w caffe sad
      Wydajemi sie że jeszcze jest coś takiego że kobieta z dzieckiem czuje sie zamknieta w 4 ścianach i niewie /niewyobraza sobie wyjścia z dzieckiem na spotkanie sad
      a przeciez sie tak da i co najlepsze...jest fajnie !
      Można wziaść maluszka do chusty i przeplotkowac godziny z znajomymi w caffe sacząc bezkofeinową kawę .Najwazniejsze to uwiezyć że sie da smile Bo dziecko nieogranicza ale otwiera jeszcze bardziej nasz świat smile
      • pamelia przykład z kawiarni :-) 03.11.10, 10:22
        Ale maluszek w chuście to właśnie najmniejszy problem. Pamiętam jak kilka miesięcy temu byłam z przyjaciółkami w kawiarni (byłysmy bez dzieci). Przy stoliku obok siedziały dwie panie, jedna z ok 2-letnim chłopczykiem. Dziecko właściwie spokojne i urocze. Podszedł w pewnym momencie do naszego stolika i zacząła przyglądac się z uśmiechem. Koleżanka "odusmiechnęła" się do niego. Za chwilę przyniósł mały samochodzik aby nam pokazać. mamusia tylko zerknęła i rzuciła coś w stylu " tylko nie przeszkadzaj paniom". Ja to zrozumiałam tak, że wg niej mały do tej pory nie przeszkadza tylko się nam przygląda. Po 10 minutach maluch wdrapał się na wolne krzesło przy naszym stoliku, oparł brodę na rękach na stole i tak siedział uśmiechając się słodko. mama próbowała go zabrać co skończyło się zdecydowanym buntem i krzykiem (juz nei był taki słodki) więc w końcu dała za wygrana i powiedziała do nas : "on będzie tak grzecznie siedział, nie będzie zaczepiał". No... zdębiałam. Jakoś dziwnie się rozmawiało z wlepionymi w nas oczami i uroczo uśmiechającym się dzieckiem. I co? W sumie był grzeczny, nie biegał, nie wrzeszczał, pod stolik nie wchodził itp. zastanawiałam się czy zareagować i [poprosić mamuśkę aby jednak go zabrała ale i tak zaraz miałyśmy wychodzić więc odpuściłysmy. Poza tym jedna z moich koleżanejk stwierdziła, że maluch jest uroczy i jej nie przeszkadza, mamusia też była przekonana że jej dziecko wzbudza ugólny podziw, kelnerki zagadywały do niego z uśmiechem...
        • asi-ap Re: przykład z kawiarni :-) 03.11.10, 21:30

          no własnie sad
          smutne to bardzo co piszesz..tak jak by matka nieufała/wiezyła w swoje dziecko.
          Więcej wiary i uśmiechu do zycia ...
    • boo-boo Re: na kawkę z dzieckiem? 03.11.10, 12:00
      Ja chodzę z moim Pitkiem na kawkę sama albo z mężem, do normalnych restauracji też chodzimy na kolację albo obiad-u nas to normalka-w UK mieszkamy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka