Dodaj do ulubionych

Naprawdę, istnieje alternatywne życie :)

05.11.10, 08:09
Wywiad z wegańską mamą smile
„Nie rozumiem jak rodzice z miłości do dzieci mogą zapychać ich buzie martwymi ciałami... Dla mnie to po prostu niepojęte. Czyż nie ma hipokryzji w tym, że upominamy dzieci, gdy krzywdzą zwierzęta, kotki i pieski, podczas gdy sami zasiadają do stołu i tryumfalnie podnoszą kawałek czyjegoś ciała do ust?”
www.greenway.pl/pl/nowosci/artykuly/z_weganizmu_w_witarianizm
Obserwuj wątek
    • yegua-ha Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 08:38
      jak najbardziej popieram wegańską mamę. nie ma, po prostu nie ma ani jednego racjonalnego argumentu na zjadanie padliny, męczenie czujących, ufających nam zwierzą t i skazywania ich na koszmarne życie. i nie ma powodu robić z naszych dzieci kolejnego pokolenia mięsożerców.
      • matsuda a nie ma hipokryzji 05.11.10, 08:49
        w noszeniu skórzanych butów, sukienek w panterkę czy lamparcie centki. Nie ma hipokryzji w odrzucaniu pokarmu wiedząc, że miliony głodują?
        • vivibon Re: a nie ma hipokryzji 05.11.10, 09:00
          Dlatego pani wegańska mama (koszmarnie egzaltowana zresztą) nosi kurteczkę z pcv. Super eko suspicious
        • a.nancy Re: a nie ma hipokryzji 05.11.10, 09:01
          matsuda napisała:

          > Nie ma hipokryzji w odrzucaniu pokarmu wiedząc, że miliony głodują?

          twierdzisz, że jeśli będę więcej jadła, to te głodujące miliony też dostaną?
          • matsuda Re: a nie ma hipokryzji 05.11.10, 09:07
            twierdzę to, że jednym się w odbycie poprzewracało. Ona ma wybór-tamte miliony nie!
            • fabelo Re: a nie ma hipokryzji 05.11.10, 11:04
              matsuda napisała:

              > ...w odbycie poprzewracało...

              A, to jest brzydkie wyrażenie sad
            • marychna31 Re: a nie ma hipokryzji 05.11.10, 19:58
              > twierdzę to, że jednym się w odbycie poprzewracało. Ona ma wybór-tamte miliony
              > nie!
              Od rzeczy cały wpis. Jak ktoś ma wybór to mu sie w odbycie poprzewracało? Jak by nie miała wyboru to głodujące miliony by miały wybór? Co ma w ogóle piernik do wiatraka? Uwiera cię, że ktoś nie jest bezmyślnym przeżuwaczem, że mu zależy, że widzi więcej niż czubek własnego nosa i koniecznie musisz go dyskredytować podpierając się" cierpiącymi z głodu milionami"?
              • bez_seller Re: a nie ma hipokryzji 06.11.10, 00:18
                marychna31 napisała:

                Uwiera cię, że ktoś nie jest bezmyślnym przeżuwaczem, że mu zależy,
                > że widzi więcej niż czubek własnego nosa i koniecznie musisz go dyskredytować
                > podpierając się" cierpiącymi z głodu milionami"?

                To jest bardzo trafna uwaga. Chyba tak, chyba czasem uwiera, ale to dobry znak, dajacy nadzieje na zmiany. smile

        • aniarako Re: a nie ma hipokryzji 05.11.10, 09:08
          matsuda napisała:

          > w noszeniu skórzanych butów, sukienek w panterkę czy lamparcie centki.

          Mamy wybór, np:
          uroda.onet.pl/1572847,0,0,1,0,modni_weganie,artykul.html
          > Nie ma hipokryzji w odrzucaniu pokarmu wiedząc, że miliony głodują?

          Na świecie produkuje się dziś taką ilość pokarmu roślinnego, że wystarczyłaby ona do wykarmienia 18 miliardów ludzi. Jednak ogromną większość tych upraw przeznacza się na paszę dla zwierząt hodowlanych, podczas gdy miliony ludzi na świecie cierpią z głodu. Codziennie na Ziemi w wyniku głodu, niedożywienia i chorób nimi spowodowanych umiera ponad 30 tysięcy dzieci! Byłoby o wiele rozsądniej uprawiać jedzenie dla ludzi niż karmić nim zwierzęta, po to , by je potem zabijać i zjadać.
          • feel_good_inc Re: a nie ma hipokryzji 05.11.10, 09:13
            aniarako napisała:
            > Na świecie produkuje się dziś taką ilość pokarmu roślinnego, że wystarczyłaby o
            > na do wykarmienia 18 miliardów ludzi. Jednak ogromną większość tych upraw przez
            > nacza się na paszę dla zwierząt hodowlanych, podczas gdy miliony ludzi na świec
            > ie cierpią z głodu. Codziennie na Ziemi w wyniku głodu, niedożywienia i chorób
            > nimi spowodowanych umiera ponad 30 tysięcy dzieci! Byłoby o wiele rozsądniej up
            > rawiać jedzenie dla ludzi niż karmić nim zwierzęta, po to , by je potem zabijać
            > i zjadać.

            Ci ludzie nie umierają z powodu zbyt małej produkcji żywności roślinnej, tylko z powodu polityki.
            • aniarako Re: a nie ma hipokryzji 05.11.10, 09:23
              feel_good_inc napisał:

              > Ci ludzie nie umierają z powodu zbyt małej produkcji żywności roślinnej, tylko powodu polityki.

              Też sad
              • croyance Re: a nie ma hipokryzji 05.11.10, 19:25
                Zadne 'tez'. Czytalam naukowe opracowanie, generalnie kazdy przyklad glodu przez ostatnie 150 lat mial tylko i wylacznie polityczne korzenie. To, ze ludzie gloduja, nie ma od dawna absolutnie nic wspolnego z iloscia jedzenia na Ziemi.
          • matsuda Re: a nie ma hipokryzji 05.11.10, 09:15
            ok, a jak przetransporujesz tą żwyność do Afryki lub Grenlandię? Koszt transporu-ekolife? Poza tym, takie np świnie są po to by je zjadać, nie mają żadnego innego przeznaczenia. Nazywanie ludzi żyjących po swojemu, w inny sposób niż ta pani, mordercami, padlinożercami to zwykłe chamstwo i przeginanie by pozakać swoją rację. Dla mnie- absurd i agresja.
          • kura17 Re: a nie ma hipokryzji 05.11.10, 09:40
            > Na świecie produkuje się dziś taką ilość pokarmu roślinnego, że wystarczyłaby o
            > na do wykarmienia 18 miliardów ludzi. Jednak ogromną większość tych upraw przez
            > nacza się na paszę dla zwierząt hodowlanych [...]

            poczekaj, ale czy ten wytwarzany obecnie pokarm roslinny NADAJE sie do stworzenia zbilansowanej i zaplanowanej diety wegetarianskiej? pytam powaznie, bo zawsze mam watpliwosci przy takich argumentach. pokarm, ktorym karmi sie zwierzeta gospodarskie nie jest na ogol wysokiej jakosci i nie potrzebuje dobrych ziem, upraw itp. czy TYM SAMYM pokarmem da sie wyrzywic ludzi, w sposob pelnowartosciowy?
            i jak z iloscia? wiadomo, ze na ogol pokarmow zwierzecych potrzeba MNIEJ, niz roslinnych, aby spelnic wymogi kaloryczne i inne.

            najchetniej poczytalabym jakies opracowania naukowe, publikacje itp.
            • feel_good_inc Re: a nie ma hipokryzji 05.11.10, 09:52
              kura17 napisała:
              > najchetniej poczytalabym jakies opracowania naukowe, publikacje itp.

              Fakty w dyskusji ideologicznej? Ta...
            • yegua-ha Re: a nie ma hipokryzji 05.11.10, 10:08
              Z dnia na dzień to jest oczywiście nie możliwe, zeby nakarmic roślinami całą ludzkość! Ale zaczynając od małych kroczków można zrobić dużo dobrego. Przede wszystkim uświadamiac mięsożercom, ze to co jedzą, to nie kotlecik, szyneczka i kiełbaska, tylko martwe ciało, zwierzęcia, które żyło w strasznych warunkach, jadło byle co, było faszerowane antybiotykami, hormonami i mączką kostną. Gdybym jadła mięso, szukałabym jego dobrej jakości (jeśli moze być trup dobrej jakości, oczywiście). Wcale nie zaprzeczam, ze człowiek jest zwierzęciem wszystkozernym, pewnie jest, bo inaczej mieso szkodziłoby nam jeszcze bardziej. Na szczęście oprócz szczęki, jelit i zołądka mamy też mózg, a w nim, rozum, wolną wolę, współczucie...
              • matsuda sorry, ale chyba Ciebie pogięło 05.11.10, 10:15
                nik nie zjada PADLINY!! Nazywanie czegos czym to nie jest, jest albo złą wolą, albo indolencją.
                • yegua-ha Re: sorry, ale chyba Ciebie pogięło 05.11.10, 10:24
                  Faktycznie, masz rację! żadne zwierzę, które zjadamy nie padło martwe z przyczyn naturalnych więc nie jest padliną. Zwracam honor, na naszych talerzu lądują ofiary mordu.
                  • monnap Re: sorry, ale chyba Ciebie pogięło 06.11.10, 14:32
                    Chyba cie kobieto pogielo. Naprawde bawia mnie takie dyskusje. Ludzie zawsze byli wsxystkozerni, istnieja rowniez zwierzeta ktore zywia sie innymi zwierzetami, im tez trawe bedziesz probowala dawac w imie ideologii?
                    Ja nie mam zamiaru odmawiac sobie miesa, moj maz poluje od czasu do czasu i nawet udsje mu sie cos czasem zabic.
                    Naprawde niektorym sie juz chyba z nudow w d... przewraca.
                    A moze przykuj sie do jakiegos drzewa w imie ideologii.
                    • urana monnap 06.11.10, 15:05
                      moj maz poluje od czasu do czasu i naw
                      > et udsje mu sie cos czasem zabic.

                      Gratuluje! Mam nadzieję, że pewnego pięknego dnia stanie się na odwrót smile
                    • cherry.coke Re: sorry, ale chyba Ciebie pogięło 06.11.10, 21:31
                      > Ja nie mam zamiaru odmawiac sobie miesa, moj maz poluje od czasu do czasu i naw
                      > et udsje mu sie cos czasem zabic.

                      Rozumiem, ze na dzika idzie z dzida, a na niedzwiedzia z kamiennym nozem? Czy tez moze tchorzy i chroni wlasna dupe, korzystajac z tej okropnej cywilizacji w formie broni palnej?
                    • jola.z.lasu Re: sorry, ale chyba Ciebie pogięło 26.11.10, 12:08
                      monnap napisała:

                      > ...moj maz poluje od czasu do czasu i nawet udsje mu sie cos czasem zabic.

                      Nieciekawego masz męża sad
                • echtom Re: sorry, ale chyba Ciebie pogięło 05.11.10, 10:32
                  > nik nie zjada PADLINY!!

                  A jednak jesteśmy padlinożercami, nie drapieżnikami, bo nie zjadamy mięsa świeżo przez siebie upolowanego.
                  • matsuda A jednak indolencja, za Wiki: 05.11.10, 10:42
                    Padlinożercy, nekrofagi - organizmy cudzożywne wyspecjalizowane w odżywianiu się padliną. Do padlinożerców zalicza się takie gatunki jak rak, hiena czy sęp. Analogicznie jak ma to miejsce w przypadku destruentów, są ogniwem łańcucha pokarmowego, umożliwiając tym samym obieg materii w przyrodzie.

                    Mimo, że padlinożercy są wyspecjalizowani w odżywianiu się padliną, większość padlinożerców jest jednocześnie oportunistami i jeżeli sytuacja będzie tego wymagać lub też nadarzy sie łatwa okazja będą polować czyli zachowywać się jak drapieżniki.
                    • echtom Re: A jednak indolencja, za Wiki: 05.11.10, 10:48
                      No i? Tak jak hiena czy sęp jesz mięso ze zwierzęcia, które zabił ktoś inny.
                  • yegua-ha Re: sorry, ale chyba Ciebie pogięło 05.11.10, 10:48
                    początkowo byliśmy jednym i drugim, teraz doszły inne wyrafinowane metody, jak podtrzymywanie przy życiu duzych stad zwierząt, specjalnie wyselekcjonowanych przez nas pod kątem płodnosci, mięsności i odporności na koszmarne warunki hodowli. Dzięki temu mamy schab bez konieczności polowania na niego.
                  • nangaparbat3 Re: sorry, ale chyba Ciebie pogięło 05.11.10, 11:52
                    tongue_out

                    Czytałam gdzieś, że jadalismy resztki pozostawiane przez prawdziwych drapieżnikow - którzy zywili sie nami.
                    • titta Re: sorry, ale chyba Ciebie pogięło 05.11.10, 14:29
                      > Czytałam gdzieś, że jadalismy resztki pozostawiane przez prawdziwych drapieżnik
                      > ow - którzy zywili sie nami.

                      Nie wszystko co sie czyta ma sens. Resztki -tak, ale swierze. Poza tym wszystko to co latwo da sie zebrac i zlapac (robaki, larwy zukow, owoce morza, ryby, piskleta), zadko cos wiekszego (+ czasem kanibalizm). Tak wyglada to w plemionach "pierwotnych" i u duzych malp.
                      • nangaparbat3 Re: sorry, ale chyba Ciebie pogięło 05.11.10, 17:06
                        A widzisz w tym co piszesz jakąś sprzeczność z tym co ja napisałam?
              • kura17 Re: a nie ma hipokryzji 05.11.10, 10:30
                > Z dnia na dzień to jest oczywiście nie możliwe, zeby nakarmic roślinami całą lu
                > dzkość! Ale zaczynając od małych kroczków można zrobić dużo dobrego.

                czyli argument przytoczony przez autorke byl czysto demagogiczny, tak?

                > Na szczęście oprócz szczęki, jelit i zołądka mamy też mózg, a w nim, rozum, wolną wolę,
                > współczucie...

                ironiczny jest fakt, ze ten mozg posiadamy wlasnie dzieki temu, ze jestesmy miesozerni. dopiero gdy czlowiek nauczyl sie jesc mieso i je zdobywac, mial wystarczajaco czasu, zeby sie rozwijac wink wczesniej caly czas spedzal na szukaniu sobie pozywienia.
                • nangaparbat3 Re: a nie ma hipokryzji 05.11.10, 11:55
                  > ironiczny jest fakt, ze ten mozg posiadamy wlasnie dzieki temu, ze jestesmy mie
                  > sozerni. dopiero gdy czlowiek nauczyl sie jesc mieso i je zdobywac, mial wystar
                  > czajaco czasu, zeby sie rozwijac wink wczesniej caly czas spedzal na szukaniu sob
                  > ie pozywienia.

                  Ależ Kuroko te informacje już dawno odesłano do lamusa.
                  I przede wszystkim mylisz rozwój mózgu z rozwojem kultury.
                  • kura17 Re: a nie ma hipokryzji 05.11.10, 13:07
                    > Ależ Kuroko te informacje już dawno odesłano do lamusa.
                    > I przede wszystkim mylisz rozwój mózgu z rozwojem kultury.

                    a moglabys mi cos podlinkowac? bo ja calkiem niedawno o tym czytalam, ale moze czytalam w przestarzalej ksiazce?...
                    • nangaparbat3 Re: a nie ma hipokryzji 05.11.10, 14:33
                      Usilnie myślę, ale nie mogę sobie przypomnieć. Gorąco jednak polecam fascynującą książkę o tym, jakim sposobem mózg człowieka rozwinął się tak intensywnie i tak błyskawicznie - oczywiście książka przedstawia hipotezę, ale wspaniałą, i jest chyba całkiem solidnie napisana. Już szukam linka.
                    • nangaparbat3 o tu 05.11.10, 14:36
                      wyborcza.pl/1,75517,2541211.html
                      Ale w przeciwieństwie do autora recenzji w ogóle mnie nie irytuuje, że autor wszędzie dopatruje się doboru płciowego - na odwrót, bezmiernie mnie to cieszy.
              • titta Re: a nie ma hipokryzji 05.11.10, 14:25
                tylko martwe ciało, zwierzęcia, które żyło w strasznych warunkach, jad
                > ło byle co, było faszerowane antybiotykami, hormonami i mączką kostną
                To akurat warto uswiadamiac. Za to martwe cialo zwierzat z chodowli tzw. haremowej (samiec, samice i mlode w jednym stadzie), zywionej naturalnie i z tradycyjnego uboju (najlepiej skrwawiane) jest jak najbardziej godne polecenia. (to nie jest ironia)
          • titta Re: a nie ma hipokryzji 05.11.10, 14:22
            anariako, na pasze w biednych krajach przeznacza sie ta czego ludzie zjesc nie moga. chyba ze gustujesz w ostach, zeschlej trawie i zeszlorocznych, lekko sfermentowanych owocach akacji.
            Na weganizm niezawodnie dziala wycieczka do wioski w jakims pustynnym lub gorzystym kraju (dieta niemalze wylacznie miesna).
        • drinkit Re: a nie ma hipokryzji 05.11.10, 10:49
          matsuda napisała:

          > w noszeniu skórzanych butów, sukienek w panterkę czy lamparcie centki.

          Skórzane buty czy torebki to nic innego jak "odpadek" po mięsie, które ludzie jedzą (i będą jedli, choćby wszyscy na głowie stawali), więc wykorzystanie skóry na galanterie jest jak najbardziej racjonalne. Natomiast wykorzystywanie skóry np. z węża, futra z norek, lisów czy innych kretów NIE JEST ok, bowiem zwierzęta są hodowane i zabijane wyłącznie by zaspokoić próżność dam (a zim nie miewamy już syberyjskich, więc futra na -30 st. są zbędne). Natomiast popularna galanteria skajowa jest klasycznym przykładem braku ekologii - materiał rozkładający się Bóg wie ile lat, masowa produkcja, kupowanie takich ciuchów co sezon.

          A co do "sukienek w panterkę czy lamparcie centki" to tylko wzór, więc w czym problem?
          • matsuda oczywiście, że w niczym 05.11.10, 11:02
            jeśli nie widzisz zależności.
            • drinkit Re: oczywiście, że w niczym 05.11.10, 11:10
              Akurat cętki czy inna zebra na materiale (bo zakładam że chodzi o zwykły materiał, bawełna czy coś takiego) są dla mnie tym samym co nadruk kwiatowy czy w miśki.
          • crises Re: a nie ma hipokryzji 06.11.10, 08:16
            10/10.
        • iuscogens Re: a nie ma hipokryzji 05.11.10, 18:27
          matsuda napisała:

          > w noszeniu skórzanych butów, sukienek w panterkę czy lamparcie centki. Nie ma h
          > ipokryzji w odrzucaniu pokarmu wiedząc, że miliony głodują?

          weganie to raczej skórzanych butów nie noszą, a z panterką chodzi Ci o sam wzór??
          Na czym polega ta hipokryzja, że się ma bluzkę w centki??
      • gryzelda71 Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 08:52
        nie ma, po prostu nie ma ani jednego racjonalnego argumentu na zjadanie padliny


        Ja znam jeden.Można lubić mięso.straszne co?
      • nowi-jka Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 08:57
        nie ma ani jednego ra
        > cjonalnego argumentu

        JEST, jest smaczne
      • ila79 Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 08:58
        Czy Wam się to podoba, czy nie, człowiek jest ewolucyjnie przystosowany do bycia wszystkożercą. Wystarczy przeanalizować budowę szczęki, czy układu pokarmowego. Oprócz tego potrzebujemy różnych składników, których nijak w roślinach nie można znaleźć. Np. taka hemoglobina - sa ludzie (nieszczęśliwie zaliczam się do tej grupy), których organizmy maja problem z jej produkcją i musza jeść duże ilości czerwonego mięsa, żeby osiągnąć jako taki poziom. Idea wegetarianizmu jest oczywiście bardzo szczytna, ale można napytać sobie biedy. Wiem o czym mówię, bo moja siostra jest wegetarianką, jej najbliższa przyjaciółka również. I właśnie ta przyjaciółka ma teraz ogromne zdrowotne problemy właśnie z powodu diety. Siostra natomiast ma notorycznie anemię w komplecie z nadwagą, bo nie jedząc mięsa ciągle jest głodna i zapycha się różnymi innymi rzeczami. Oczywiście wcina soczewicę, soję, różne strączkowce, ale i tak kalorycznie to nie wystarcza.
        • aniarako No cóż... 05.11.10, 09:16
          No cóż, jeżeli niewłaściwe się odżywiacie, to niezależnie, czy będziecie wege, czy nie, wpadniecie w kłopoty. Dieta wegańska nie polega tylko na jedzeniu soi. Zauważ, szpitale pełne są ludzi jedzących mięso wink

          "Odpowiednio zaplanowane diety wegetariańskie są zdrowe, spełniają zapotrzebowanie żywieniowe i zapewniają korzyści zdrowotne przy zapobieganiu i leczeniu niektórych chorób. Dobrze zaplanowana dieta wegańska oraz inne rodzaje diet wegetariańskich są odpowiednie dla wszystkich etapów życia, włącznie z okresem ciąży i laktacji, niemowlęctwa, dzieciństwa oraz dorastania" - Amerykańskie Stowarzyszenie Dietetyczne i Dietetycy Kanady (lipiec 2009 r.)

          "Obserwacje naukowe ostatnich lat wskazują na dobroczynny wpływ diety
          wegańskiej na rozwój dzieci i na zmniejszone ryzyko zachorowań na choroby wieku dorosłego w późniejszym okresie życia" - Zespół Kliniki Pediatrii Centrum Zdrowia Dziecka w Międzylesiu (grudzień 2009 r.)

          "Ogólnoświatowa tendencja zmiany diety na wegańską, jest konieczna w celu ocalenia świata od głodu, braków paliwowych i najgorszych skutków zmian klimatu" - raport ONZ, z 3 czerwca 2010 r.
          • papalaya Re: No cóż... 05.11.10, 09:30
            to, że dieta wegańska musi być "zaplanowana" i wzbogacana o rożne pastylkowe suplementy, dowodzi, z jest ona nienaturalna dla czlowieka

            naturalne natomias jest jedzenie urozmaiconego pożywienia zarowno zwierzecego jak i roślinnego, prz której to diecie żadne "plany" i piguły nie sa potrzebne
            • iuscogens Re: No cóż... 05.11.10, 18:31
              papalaya napisała:

              > to, że dieta wegańska musi być "zaplanowana" i wzbogacana o rożne pastylkowe su
              > plementy, dowodzi, z jest ona nienaturalna dla czlowieka
              >
              > naturalne natomias jest jedzenie urozmaiconego pożywienia zarowno zwierzecego j
              > ak i roślinnego, prz której to diecie żadne "plany" i piguły nie sa potrzebne

              Dobrze zaplanowana musi być KAŻDA dieta, nie tylko wegańska, można się niezdrowo odżywiać jedząc mięso i bez produktów zwierzęcych.
              A jakie są te różne pastylkowe suplementy?? ja słyszałam tylko o B12 i ewentualnie wit. D, ale ta druga dotyczy wszystkich, nie tylko wege i wegan.
          • ila79 Re: No cóż... 05.11.10, 10:23
            Ja akurat sie odżywiam prawidłowo, więc nie mam kłopotów smile, to siostra ma i jej przyjaciółka smile. Podaj mi przykład rośliny, która zawiera gotową hemoglobinę, bo mnie nie interesuje ładowanie w siebie chemii, żeby zrekompensować braki wynikające z niewłaściwego odżywiania.
            • kura17 Ila79 05.11.10, 12:48
              ja sie zupelnie nie znam, wiec moze napisze glupote.
              ale jak bylam w ciazy i mialam klopoty z anemia, to dostalam zalecenie (oprocz pokarmow bogatych w zelazo), zeby pic cos, co sie w niemczech nazywa "krew ziolowa" (KRäUTERBLUT).
              to sie kupuje w wegetarianskich sklepach ze zdrowa zywnoscia, jest to rzecz eko, wiec przypuszczam, ze z natury przynajmniej zdrowa i z minimalnym dodatkiem chemii (i weganska). moze to cos by pomoglo Twojej siostrze i przyjaciolce? pod spodem link, tam jest sklad. jakbys byla zainteresowana, to napisz do mnie na gazete (bo nie wiem, czy w polsce mozna to kupic, ja mieszkam w niemczech).

              www.internet-reformhaus.com/produkte/a3788c8c64fd65c470e23e7534c3ebc8/
              • feel_good_inc Re: Ila79 05.11.10, 13:17
                > ale jak bylam w ciazy i mialam klopoty z anemia, to dostalam zalecenie (oprocz
                > pokarmow bogatych w zelazo), zeby pic cos, co sie w niemczech nazywa "krew ziol
                > owa" (KRäUTERBLUT).
                > to sie kupuje w wegetarianskich sklepach ze zdrowa zywnoscia, jest to rzecz eko
                > , wiec przypuszczam, ze z natury przynajmniej zdrowa i z minimalnym dodatkiem c
                > hemii (i weganska).

                Omujborze! Jak jeszcze raz usłyszę o tych zdrowych i naturalnych, bo nie "chemicznych" substancjach, to mnie chyba czyjaś krew zaleje.
                Cykuta też jest naturalna i ziołowa!
                Kurara jest naturalna, więc bardzo zdrowa.
                Strychnina oczywiście też!!!
                • kura17 Re: Ila79 05.11.10, 13:34
                  nie do konca rozumiem, o co Ci chodzi?
                  jacys wegetarianie maja klopoty z anemia, to podalam przyklad "leku" weganskiego, ktory uzupelnia zelazo (na mnie podzialalo). nie wiem, czy pomoze w klopotach z hemoglobina, ale mozna sprawdzic.

                  wiadomo, ze "nie-chemiczny" oznacza w potocznej mowie bez sztucznych konserwantow, barwnikow, itp. wyprodukowany "Z natury", czyli w tym przypadku z ziol, a nie w fabryce lekow, jak inne preparaty z zelazem (ktorych autorka postu, do ktorego sie odnosze, nie chciala).
                • aretahebanowska Re: Ila79 05.11.10, 16:07
                  Wszystko jest chemią. Człowiek jest jedną wielką chemią. Wiecie ile związków chemicznych występuje w organizmie człowieka?

                  Cykuta też jest naturalna i ziołowa!
                  > Kurara jest naturalna, więc bardzo zdrowa.
                  > Strychnina oczywiście też!!!
                  Tak dla odwrócenia sytuacji dodam, że ten nasz "ekologiczny" organizm sam z siebie produkuje np. tlenek węgla czyli popularnie zwany czad. Taki on ekologiczny.
              • ila79 Re: Ila79 05.11.10, 16:33
                Dzięki, przekażę siostrze. Przyjaciółce to chyba nie pomoże, bo ona ma jakieś ogólne załamanie kondycji zdrowotnej. Ja już próbowałam wszystkiego, mam wysokie żelazo, dobrze się odżywiam, a bez czerwonego mięsa nie funkcjonuję.
        • bez_seller Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 10:07
          ila79 napisała:
          Oczywiście wcina
          > soczewicę, soję, różne strączkowce, ale i tak kalorycznie to nie wystarcza.


          Najglubszy wpis roku
          • gryzelda71 Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 10:10
            > Najglubszy wpis roku

            Mozesz mieć racjębig_grin
          • pierwsze-wolne Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 10:10
            >Najglubszy

            ...pisze sie "najgrubszy" wink
        • echtom Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 10:24
          > Np. taka hemoglobina - sa ludzie (nieszczęśliwie zaliczam się do tej grupy), których organizmy maja problem z jej produkcją i musza jeść duże ilości czerwonego mięsa, żeby osiągnąć jako taki poziom.

          Moja najstarsza córka tak ma - próbowała diety wegetariańskiej, skończyło się ciężką anemią. Młodsze nie jedzą mięsa już trzeci rok, ale niedawno wróciły do jedzenia ryb. Ja zmagam się od lat z ideą wegetarianizmu, ale to nie takie proste. Weganizm odpada - nie potrafiłabym zrezygnować z nabiału, choć podobno mleko też jest pozyskiwane w jakiś niehumanitarny sposób (nie mogę trafić na źródło tej informacji). No i kotów nie przestawię na weganizm, nie szalejmy. Wydaje mi się, że problemem nie jest jedzenie mięsa, bo ono funkcjonuje naturalnie w łańcuchu pokarmowym, tylko factory farming i tu należałoby walczyć o zmiany.
          • ila79 Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 10:36
            Owszem, mleko jest pozyskiwane w wyjątkowo niehumanitarny sposób i wystarczy mieć w sąsiedztwie zagrode z krowa, żeby to zobaczyć. Cielaki po kilku dniach od urodzenia sa oddzielane od matki i dostają sztuczną mieszankę, a krowe doi sie na maksa, żeby jak najwięcej mleka było do sprzedania. Te cielaki wyją niemiłosiernie i wogóle sa nieszczęśliwe i nie wiedza o co chodzi. Nieraz głodują przez kilka dni, bo nie potrafią pić z butelki czy wiadra. Większość wegetarian nie gardzi jednak serami we wszystkich odmianach. Moja siostra nie je tylko tych na podpuszczce, te są be, bo mają tłuszcz zwierzęcy. Cała reszta jest cacy. Podobnie z jajkami - sami wiecie jak wygląda hodowla kur, szczególnie fermowa. Idąc tym tropem należałoby wyeliminować to, co jest człowiekowi niezbędne do życia - produkty wysokobiałkowe. Jak ktoś chce sobie rujnowac zdrowie - prosze bardzo. Ja byłabym za tym, żeby jednak zawalczyc o humanitarny rodzaj chowu.
            • matsuda o wiedzo! 05.11.10, 10:52
              "Cielaki po kilku dniach od urodzenia sa oddzielane od matki i dostają sztuczną mieszankę, a krowe doi sie na maksa, żeby jak najwięcej mleka było do sprzedania" Cielaki się odstawia ponieważ nie są w stanie skonsumować całego mleka z wymion, co z kolei grozi ich zapaleniem. Poza tym, i tak do 7 udoju krwowa dostaje tego zapalenia i trzeba jej podać silne antybiotyki, naturalne karmirnie młodych więc jest już wykluczone- zapytaj się hodowcy zanim bzdury napiszesz.
              • ila79 Re: o wiedzo! 05.11.10, 11:07
                Zabiłaś mnie śmiechem. Poważnie. Hodowcę mam w okolicy i cały proceder obserwuję na żywo. Krowa może dostac zapalenia, podobnie jak kobieta może dostac zapalenia karmiąc swoje dziecko. Mechanizmy sa dokładnie te same. Więcej ssania - więcej mleka. Jak się krowe dodatkowo doi, oprócz tego, co ssie cielak, to faktycznie nie trudno o nadmiar mleka i zapalenia. Jak te krowy wogóle jako gatunek przetrwały do naszych czasów??? Zapewne setki lat temu nikt nie dokarmiał cielaków mieszankami, krowom nie podawal antybiotyków...matko, co za ignorancja. Niestety pozyskiwanie mleka jest nieraz bardziej niehumanitarne niz pozyskiwanie mięsa. Zdziwiona??? Powiem więcej. Krowom nienaturanie wydłuża się czas laktacji dojąc je non stop. W naturalnych warunkach cielak podobnie jak ludzkie dziecko ssie coraz mniej i je coraz więcej innych pokarmów i laktacja stopniowo, naturalnie wygasa. Natomiast taką krowe nieraz doi sie na maksa ponad rok, az do nastepnego ocielenia.
                • matsuda a do czego krowie cycki? 05.11.10, 11:22
                  jak świnia jest po to by być schabowym, tak mrowa ma wymiona by je doić. Odnośnie czasów zaprzeszłych- wiele się od tego czasu zmieniło. Kobieto, to że mieszkasz na wsi i podglądasz sąsiada nie robi z Ciebie agronoma! Postaraj się bardziej...
                  • malila Re: a do czego krowie cycki? 05.11.10, 11:32
                    matsuda napisała:

                    > jak świnia jest po to by być schabowym, tak mrowa ma wymiona by je doić.

                    Aha, a słońce jest po to, by ludzie mogli odróżnić dzień od nocy;->

                    A mrowie wymiona mnie urzekływink Od tej pory ilekroć popatrzę na mrówkę, będę się zastanawiać, ile ma wymion i ile można z niej wydoić.
                  • ila79 Re: a do czego krowie cycki? 05.11.10, 11:37
                    Krowie wymiona to odpowiednik kobiecych piersi. Ma je nie po to, zeby je doic, tylko po to, żeby karmić swoje młode. Tak to działa u wszystkich ssaków, wiesz? To człowiek wymyslił sobie, że można doić krowę, bo ze wszystkich udomowionych zwierząt jest najwydajniejsza. Nie jestem wegetarianka, ani weganką, a Ty widać lubisz serki i nie możesz sie pogodzic z faktami. Poczytaj troche fachowej literatury, postudiuj mechanizmy laktacji u ssaków, to sie dowiesz kilku ciekawych rzeczy. Ja nie mam nic przeciwko jesli ktoś uważa, że wegetarianizm mu służy, ale wegetarianizm ideowy to czysta utopia. Być może nie jesz zwierzęcej padliny, za to pijesz (czy tez jesz) zwierzęcą wydzielinę uzyskaną w sposób niehumanitarny, sprzeczny z naturą.
                    • papalaya Re: a do czego krowie cycki? 05.11.10, 11:50
                      a co mnie to obchodzi, doiło się doi i bedzie doić, a swieży twarożek ze szczypiorkiem i rzodkiewką jest pyszny
                      • ila79 To do wegetarianek, 05.11.10, 12:02
                        które nie jedzą mięsa, za to wcinają serki i jajka naiwnie mysląc, że dzięki temu ratują zwierzątka. Mastuda z tymi wymionami u mrówek mi się tu wkręciła z zupełnie innym przykładem ignorancji smile.
                        • matsuda u mrowek, a nie mrówek- było 05.11.10, 12:14
                          o krówki chodziło
                        • malila Re: To do wegetarianek, 05.11.10, 12:14
                          ila79 napisała:

                          > które nie jedzą mięsa, za to wcinają serki i jajka naiwnie mysląc, że dzięki te
                          > mu ratują zwierzątka.

                          A do których konkretnie? bo jak ktoś coś do mnie mówi, to chciałabym wiedzieć, żeby nieświadomie nie zignorować.
                          • ila79 Re: To do wegetarianek, 05.11.10, 12:27
                            Jeśli nie jesz mięsa, a jesz ser i jajka to również do Ciebie, i do wszystkich, którzy myślą, że pozyskiwanie mięsa ze zwierzęcia jest złe, a pozyskiwanie mleka i jajek jest ok. Tak jak pisałam moja siostra jest wegetarianka i tak to u niej wygląda. Rozpacza nad zwierzętami zabijanymi w rzeźni, ale do głowy jej nie przyjdzie popatrzeć na cierpienie kilkudniowego cielaka oddzielonego od matki. Albo przyjrzeć się kurom fermowym, którym podcina się skrzydła i nóżki, żeby sie nie ruszały. Czy wegetarianie lubią jajka?
                            • malila Re: To do wegetarianek, 05.11.10, 12:38
                              Nie jem sera, czasem jem jajka - te od kur wolnobiegających. I nie uważam, że pozyskiwanie mięsa na jedzenie jest złe albo dobre. Rozumiem, że może być taka potrzeba. Za złe uważam pewne sposoby, w jaki traktuje się zwierzęta przeznaczone do uboju. Za złe uważam masowe czyli w nadmiarze zabijanie zwierząt - żeby się nimi napchać. Za złe uważam też udawanie, iż mięso nie ma nic wspólnego z żywą istotą i jej uśmierceniem.
                              • ila79 Re: To do wegetarianek, 05.11.10, 16:14
                                No i zgadzam się z Tobą. Tylko jak ktoś, nie mówię, że akurat Ty dorabia dramatyczną ideologię do wegetarianizmu, to niech zna całą prawdę. Zabijanie zwierząt jest równie okrutne jak pozyskiwanie z nich innych produktów, szczególnie na masową skalę. Osobiście uważam, że należy walczyc o humanitarny chów i ubój, a nie udowadniać, że jedzenie mięsa to zło wcielone.
                            • katia.seitz Re: To do wegetarianek, 05.11.10, 12:41
                              Wielu ludzi troszczących się o dobrostan zwierząt (wegetarian i nie tylko) wybiera jajka 0 lub 1 - chwała Unii Europejskiej za taką możliwość.
                              • iuscogens Re: To do wegetarianek, 05.11.10, 18:34
                                katia.seitz napisała:

                                > Wielu ludzi troszczących się o dobrostan zwierząt (wegetarian i nie tylko) wybi
                                > era jajka 0 lub 1 - chwała Unii Europejskiej za taką możliwość.

                                pisałam już kiedyś na tym forum, że w rzeczywistości kury, które znoszą 0 i 1 wcale nie mają dobrych warunków, niestety uncertain
                                • katia.seitz Re: To do wegetarianek, 06.11.10, 10:06
                                  Mają znacznie lepsze warunki niż przy produkcji "trójek" - temu nie zaprzeczysz.


                    • mshyde Re: a do czego krowie cycki? 13.11.10, 11:49
                      "Naturalna" krowa, ktora ma mleko tylko dla cielęcia - niektore pierwotne rasy nie sa hodowane na mleko - daje w laktacji jakies 800 l bo tyle potrzebuje ciele i zadna ilosc dojenia tego znacząco nie zmieni. Krowy wysokomleczne daja w laktacji 10-12 TYSIECY litrow a rekordzistki i dwa razy tyle. Podejrzewam, ze nie moznaby ich zasuszyc tylko nie dojąc, bez farmakologii, bo organizm nie wytrzyma... krowa o uzytkowaniu mieszanym , taka do malego gospodarstwa da 3-4 tys litrow i to starczy i dla cielaka i na potrzeby rodziny. Nie pitolcie drogie Panie głupot nie majac pojecia o zootechnice wink
                  • nangaparbat3 do karmienia cieląt? n/t 05.11.10, 14:37

              • nangaparbat3 Re: o wiedzo! 05.11.10, 17:04
                A to nie można oddoić reszty tego, czego nie zje cielę?
                I może nieszczęsna krowa nie dostawałaby tego zapalenia, gdyby pozwalano jej zająąć się jej noworodkiem - nikomu to do zakutego łba nie wpadło?
                • ila79 Re: o wiedzo! 05.11.10, 17:25
                  Wtedy chodowla byłaby nieopłacalna. Nie dość, że jest mało mleka na sprzedaż, to jeszcze trzeba sie zajmowac krową i jej noworodkiem.
                  • nangaparbat3 Re: o wiedzo! 05.11.10, 18:34
                    ila79 napisała:

                    > t
                    > o jeszcze trzeba sie zajmowac krową i jej noworodkiem.

                    Tylko krową, bo noworodkiem zajmowałaby się ona sama smile

                    My tu żartujemy, ale widziałam kiedys na wsi cielątko urodzone dzień wczesniej, jak leżało po jednej stronie obory, słabiutkie (gospodyni:A, pani, nic z niego nie będzie) i jego mamę dwa metry od niego, odwracała ku niemu głowę i wciąż ryczała - spytałam, czemu dziecko nie może być z matką, może powinna je wylizywać na przykład, usłyszałam długą i niezrozumiałą odpowiedź - to było 17 lat temu, a wciąż pamiętam jej ryk. Na szczęscie cielę przeżyło.
            • katia.seitz Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 10:56
              > Ja byłabym za tym, żeby jednak zawalczyc o humanitarny rodzaj chowu.

              Słusznie, popieram. Ale trzeba zaznaczyć, że w przypadku jajek już mamy wybór - można kupować jajka 0 lub 1, a nie "trójki". Co do nabiału - unijne normy dotyczące pozyskiwania mleka poprawiły znacząco dolę krów, nie są one uwiązane na łańcuchach, lecz chodzą swobodnie po zagrodzie itp., więc nie jest tak źle, jak w wielu miejscach jeszcze z 10 lat temu.

      • titta Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 14:18
        Jest jeden konkretny argument: budowa naszego przewodu pokarmowego. Jestesmy zwierzetami wszyskozernymi.
        Co za roznica czy jem kurczaka, czy salate. No dobra: krewetki czy salate. Salata tez odbiera i przekazuje bodzce informujace o uszkodzeniu ciala.
      • guderianka Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 19:40
        Jest argument :

        Bo lubię jeść mięso i chcę jeść mięso
        • bez_seller Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 19:51
          guderianka napisała:

          > Jest argument :
          >
          > Bo lubię jeść mięso i chcę jeść mięso

          A pedofil lubi dzieci.
          • iwles Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 20:01

            tak, zjada je na śniadanie, obiad, podwieczorek i kolacje uncertain
            • crises Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 06.11.10, 08:18
              E, dzieci za długo się gotują.
          • guderianka Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 20:01

            > A pedofil lubi dzieci.
            No lubi
            I co dalej ?
            • bez_seller Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 06.11.10, 00:13
              guderianka napisała:

              >
              > > A pedofil lubi dzieci.
              > No lubi
              > I co dalej ?

              Lubienie nieczego nie tlumaczy i nie usprawiedliwia.
              • guderianka Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 06.11.10, 10:16
                zależy CO się lubi
                Nie możesz porównywac krzywdy gwałconego dziecka do zabitego kurczaka
                Sorry ale nie ta ranga
                • bez_seller Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 06.11.10, 11:56
                  guderianka napisała:

                  > zależy CO się lubi
                  > Nie możesz porównywac krzywdy gwałconego dziecka do zabitego kurczaka
                  > Sorry ale nie ta ranga

                  Jem mieso bo lubie. Gwalce dzieci bo lubie. Jedno lubienie jest honorowane, drugie potepiane.

                  A przeciez krzywda jest krzywda. Bo czym rozni sie krzywda dziecka ludzkiego od krzywdy dziecka krowiego?



                  • guderianka Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 06.11.10, 13:59
                    zaadoptuj porzucone cielę
                    i ubierz w różową sukienkę
                    zapisz też na lekcję angielskiego lub baletu

                    Skoro stawiasz między krzywdą dziecka a krowy znak równości to traktuj krowę na równi ze swoim dzieckiem we wszystkich aspektach
                • cherry.coke Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 06.11.10, 21:32
                  guderianka napisała:

                  > zależy CO się lubi
                  > Nie możesz porównywac krzywdy gwałconego dziecka do zabitego kurczaka
                  > Sorry ale nie ta ranga

                  Fakt, podejrzewam, ze kurczak wolalby jednak zostac zgwalcony suspicious
                  • iwles Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 06.11.10, 23:16

                    przeprowadź ankiete wśrod kurczaków. Chętnie się zapoznam z wynikami.
      • crises Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 06.11.10, 08:14
        >nie ma ani jednego racjonalnego argumentu na zjadanie padliny

        Mięso jest smaczne. Stek z argentyńskiej wołowiny, usmażony na półkrwisto, z lampką dobrego wina - to jedna z moich największych rozkoszy kulinarnych.
    • feel_good_inc Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 09:04
      aniarako napisała:
      > Wywiad z wegańską mamą smile
      > „Nie rozumiem jak rodzice z miłości do dzieci mogą zapychać ich buzie mar
      > twymi ciałami... Dla mnie to po prostu niepojęte. Czyż nie ma hipokryzji w tym,
      > że upominamy dzieci, gdy krzywdzą zwierzęta, kotki i pieski, podczas gdy sami
      > zasiadają do stołu i tryumfalnie podnoszą kawałek czyjegoś ciała do ust?”

      Znowu to wegetariańskie brednie? Jak jak mordujesz roślinę (która ma bardziej rozwinięty układ nerwowy od ludzkiego zarodka) i zjadasz jej ciało to wszystko jest OK, bo nie patrzy na ciebie boleśnie wielkimi oczkami?
      I jeszcze te teksty o tym, jakoby mięso było trucizną. Powiedzcie to Eskimosom smile
      • papalaya dziś piątek, w domu mamy pierogi ruskie 05.11.10, 09:11
        na jutro planuję gulasz wołowy z papryką i grzybami

        bardzo smakują mi martwe ciała wink
        • atowlasnieja Re: dziś piątek, w domu mamy pierogi ruskie 05.11.10, 10:08
          oj wkurzyłaś mnie!

          Moja córka nie może jeść białego sera a jak słyszę połączenie haseł PIĄTEK i PIEROGI to mi się włącza faza na leniwe! A jak tu robić taką pychotę jak dzieciakowi dać jej nie można?

          Żeby nie było: u mnie w domu sami zaprzysięgli mięsożercy.
      • count_zero Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 09:12
        To jest nic. Ostatnio czytałam na jakimś forum, że jakaś kolejna egzaltowana laska zamierza swojego kota przestawić na dietę wegetariańską. Podobno są już takie karmy, straaasznie drogie, ale jak ją będzie stać... To się nazywa dbałość o naturę.

        BTW - te złote loki to co, ekstrakt z rumianku, czy jednak ta straszna, okropna chemia? Przypominam - wszystko jest chemią.
        • feel_good_inc Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 09:16
          count_zero napisała:
          > To jest nic. Ostatnio czytałam na jakimś forum, że jakaś kolejna egzaltowana la
          > ska zamierza swojego kota przestawić na dietę wegetariańską. Podobno są już tak
          > ie karmy, straaasznie drogie, ale jak ją będzie stać... To się nazywa dbałość o
          > naturę.

          Będzie kot wpierniczać tofu? wink

          > BTW - te złote loki to co, ekstrakt z rumianku, czy jednak ta straszna, okropna
          > chemia? Przypominam - wszystko jest chemią.

          Oj, poczytałabyś wypociny homeopatycznych, to dopiero byś zobaczyła co to lęk przed "tą straszną chemią" i że w zasadzie nie ma powodu, żeby wszystkiego nie leczyć sacharyną w kulkach wink
          • matsuda lewatywą i pijawkami 05.11.10, 09:19
            oj pijawkami to nie- znęcanie się nad zwierzętami, mordercy!!!
        • vivibon Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 09:23
          Też się chciałam czepić tych loków, ale nie chciałam się czepiać wink
          Wege kot, czemu nie. Gdyby tak sobie siedział w kącie i łuskał słonecznik, to i zajęcie by miał, i zdrowy by był.
          • matsuda i jeszcze usteczka w rybkę 05.11.10, 09:28
            a fuj-morderczyni...
          • pierwsze-wolne Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 10:06
            Byłby mocno znerwicowany, obstawiam big_grin wyobrażasz sobie pazurkami dłubać w tym słoneczniku? big_grin
            • thegimel Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 25.11.10, 14:41
              Są tacy co dłubią pazurami a są tacy, którzy gryzą, kot może gryźć
              big_grin
        • default Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 10:48
          Często ten temat jest poruszany na forum wegetariańskim - jak przestawić psa czy kota na wegetarianizm. Czytam czasem, jak chcę sobie podnieść adrenalinę. Głupota wypowiedzi przekonujących, że to tylko zwierzęciu na zdrowie wyjdzie jest porażająca.
          Kiedyś, dawno temu, dla jaj zarzuciłam tam temat - czy wege tępi insekty - to dopiero była zabawa! Otóż - nie tępi, tylko unika smile Np. prusaki czy karaluchy delikatnie przegania lub wynosi z domu smile
      • yegua-ha Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 10:10
        Właśnie. Są osoby, dla których nie ma różnicy pomiędzy rośliną, zwierzęciem, kamieniem i schabem owiniętm w elegancki plastik w markecie.
        • papalaya Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 10:15
          kamieni się nie je, a schab najlepszy jest rąbany prosto od rzeźnika albo z wiejskiego uboju
          • yegua-ha Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 10:26
            Urąb go sobie sama, będzie jeszcze smaczniejszywink
            • papalaya Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 10:28
              zapewne, nic tak niec smakuje jak kaszanka wlasnej roboty i samodzielnie sprawiona kura, rosołek palce lizać
    • nangaparbat3 ale o co chodzi? 05.11.10, 09:30
      Pzrecież ta pani ma rację. Sama o tym myślałam parę dni temu, jedząc kurczaka. Że muszę ten kawałek mięsa oddzielić od żywego stworzenia - i ze niemal zawsze robię to automatycznie. Z pobudek ideologicznych zostałabym wegetarianką (nie wyobrażam sobie rezygnacji z nabiału), ale lenistwo nie pozwala sad
      • verdana Re: ale o co chodzi? 05.11.10, 09:33
        Problem w tym, że jesli większość ludzkosci je mieso, to nie dlatego, ze większość ludzkosci jest okrutna. Tylko dlatego, ze człowiek biologicznie jest nastawiony na róznorodność w jedzeniu. Pewnych kwestii nie da się po prostu pominąć - ludzie jedzą mięso, bo nie są roslinozerni.
        • triss_merigold6 Re: ale o co chodzi? 05.11.10, 09:42
          O czym zresztą świadczy uzębienie.
          • papalaya Re: ale o co chodzi? 05.11.10, 09:46
            i budowa przewodu pokarmowego
          • bez_seller Re: ale o co chodzi? 05.11.10, 09:49
            triss_merigold6 napisała:

            > O czym zresztą świadczy uzębienie


            I paznokcie.
            • malila Re: ale o co chodzi? 05.11.10, 10:21
              bez_seller napisała:
              > I paznokcie.

              A jak ktoś ma tipsy?wink
              • bez_seller Re: ale o co chodzi? 05.11.10, 10:29
                malila napisała:

                > bez_seller napisała:
                > > I paznokcie.
                >
                > A jak ktoś ma tipsy?wink

                No to ma czym rozszarpac skore i miecho.
                • papalaya Re: ale o co chodzi? 05.11.10, 10:38
                  do jedzenia mięsa, są noże i widelce, ale kości mozna obgryzać trzymając je w palcach
                  • bez_seller Re: ale o co chodzi? 05.11.10, 11:20
                    papalaya napisała:

                    > do jedzenia mięsa, są noże i widelce, ale kości mozna obgryzać trzymając je w p
                    > alcach

                    Mowimy tu o biologicznym wyposazeniu czlowieka. Z nozem w reku sie nie rodzisz.
                    Nawiasem mowiac, nie dziwie sie, ze nie obchodzi Cie los zwierzat na naszej planecie. Twoje wyposazenie biologiczne na to nie pozwala.
                    • papalaya Re: ale o co chodzi? 05.11.10, 11:39
                      ależ obchodzi, przynajmniej mojego meża, należy do koła łowieckiego.

                      reszty uwagi nie rozumiem
                      • morgen_stern Re: ale o co chodzi? 05.11.10, 14:49
                        Cytat> ależ obchodzi, przynajmniej mojego meża, należy do koła łowieckiego.

                        Uściślijmy - TY należysz do koła łowieckiego.
                    • zmija9 Re: ale o co chodzi? 06.11.10, 00:42
                      z majtkami na du..pie też się nie urodziłam , a jednak nie widzę argumentów za ich nie noszeniem
                      • bez_seller Re: ale o co chodzi? 06.11.10, 00:57
                        zmija9 napisała:

                        > z majtkami na du..pie też się nie urodziłam , a jednak nie widzę argumentów za
                        > ich nie noszeniem

                        I slusznie, tym bardziej, ze majtki w jedzeniu i trawieniu miesa nie pomagaja.... ani nie przeszkadzaja.
                        • zmija9 Re: ale o co chodzi? 06.11.10, 01:08
                          do słuszności mojego argumentu "majtkowego" dodam ,że bez przynajmniej tego noża nie poradzę sobie z kabaczkiem czy dynią. A juz tym bardziej z orzechem kokosowym.
                        • crises Re: ale o co chodzi? 06.11.10, 08:22
                          >I slusznie, tym bardziej, ze majtki w jedzeniu i trawieniu miesa nie pomagaja.... ani nie
                          > przeszkadzaja.

                          W wydalaniu przeszkadzają.
        • bez_seller Re: ale o co chodzi? 05.11.10, 09:55
          verdana napisała:
          Tylko dlatego, ze człowiek biologicznie jest nastaw
          > iony na róznorodność w jedzeniu. Pewnych kwestii nie da się po prostu pominąć -
          > ludzie jedzą mięso, bo nie są roslinozerni.

          Czlowiek biologicznie uwarunkowany jest jeszcze do innych "kwestii', tylko kodeks karny nie pozwala na ich kultywowanie..
          • katia.seitz Re: ale o co chodzi? 05.11.10, 10:08
            > Czlowiek biologicznie uwarunkowany jest jeszcze do innych "kwestii', tylko kode
            > ks karny nie pozwala na ich kultywowanie..

            Ano właśnie. Taki jest problem z wszelką argumentacją odwołującą się do "natury". smile
            • bez_seller Re: ale o co chodzi? 05.11.10, 10:14

              katia.seitz napisała:

              > > Czlowiek biologicznie uwarunkowany jest jeszcze do innych "kwestii', tylk
              > o kode
              > > ks karny nie pozwala na ich kultywowanie..
              >
              > Ano właśnie. Taki jest problem z wszelką argumentacją odwołującą się do "natury
              > ". smile

              Trzeba sie wreszcie zdecydowac, albo jestesmy zwierzeciem albo czlowiekiem. Jak zwierzeciem to prosze bardzo, mozemy zagryzac inne zwierzeta, ale jak pretendujemy do bycia czlowiekiem, to juz sie trzeba troche zastanowic, a nie chrzanic, ze biologicznie jestesmy uwarunkowani do zagryzania.
            • titta Re: ale o co chodzi? 05.11.10, 14:33
              O jakich kwestjach mowa? Bo jesli chodzi o poligamie to wiekszasc ludzi (w tym z krajow gdzie kodeks jej zabrania) praktycznie ja kultywuje. Innych kwesti nie widze.
          • verdana Re: ale o co chodzi? 05.11.10, 11:18
            Dobrze - jedna chocby "kwestia" wywodzaca sie z natury człowieka, ktorej KK zakazuje w całosci, a nie konkretnych form.
            Cóż, KK zakazuje polowań na swinkę sasiada i zajadania się kotami sąsiadki. KK zakazuje pedofilii i gwałtów, ale nie stosunkó płciowych. Zakazuje zabijania, ale nie obrony ojczyzny z karabinem w reku.
            Więc prosze o jednen przyklad calosciowego zakazu zachowań, ktore wynikaja z tego,z ę człowiek jest zwierzeciem.
            • bez_seller Re: ale o co chodzi? 05.11.10, 11:25
              verdana napisała:
              > Więc prosze o jednen przyklad calosciowego zakazu zachowań, ktore wynikaja z te
              > go,z ę człowiek jest zwierzeciem.

              Nie cudzoloz.
              • verdana Re: ale o co chodzi? 05.11.10, 11:35
                Nie, nie cudzołóż dotyczy tylko kontaktów seksualnych z cuudzą żona, a nie kontaktów seksualnych w ogóle.
                • bez_seller Re: ale o co chodzi? 05.11.10, 11:49
                  verdana napisała:

                  > Nie, nie cudzołóż dotyczy tylko kontaktów seksualnych z cuudzą żona, a nie kont
                  > aktów seksualnych w ogóle.

                  Zwierze nie zna pojecia "cudza zona".
                  • kobieta_z_polnocy Re: ale o co chodzi? 05.11.10, 13:36
                    > Zwierze nie zna pojecia "cudza zona"

                    Ale już samiec alfa w stadzie zna i jak zauważy, to gniew jego będzie wielki.
                  • titta Re: ale o co chodzi? 05.11.10, 14:36
                    Nie? To podstaw inna samice/ samca gatunka monogamicznym i poczekaj na reakcje "prawowitej" samicy/samca. Nie swoje dzieci tez tolerowane nie bywaja.
                    Ludzie ta prosta reakcjie przelozyli na jezyk uczuc i postanowili zadbac o los potomstwa.
              • ana_bella a który to artykuł w kodeksie karnym? 19.11.10, 17:21
                Jakoś nigdy go nie spotkałam, a tak się składa, że czytam go regularnie smile). Toż to połowę społeczeństwa trzeba by zamknąć do paki. W ogóle dyskusja żenująca. Osobiście zjadam mięsko regularnie, lubię je, nie zamierzam z niego rezygnować i żadne ideologiczne bzdury mnie nie interesują.
            • malila Re: ale o co chodzi? 05.11.10, 11:49
              Verdana, nie zrozumiałam Twojego przekazu. Mogłabyś wyjaśnić?
            • katia.seitz Re: ale o co chodzi? 05.11.10, 12:19
              > Więc prosze o jednen przyklad calosciowego zakazu zachowań, ktore wynikaja z te
              > go,z ę człowiek jest zwierzeciem.

              Ale czy wegetarianizm zakazuje całościowo jakichś zachowań?
              Wegetarianizm nie zabrania ludziom jeść w ogóle, a jedynie jeść mięsa.
              Podobnie jak przykazanie "nie cudzołóż", które ktoś tu przytoczył - zakazuje się seksu z cudzą żoną czy kimkolwiek innym niż własna żona, ale nie seksu w ogóle.
              • titta Re: ale o co chodzi? 05.11.10, 14:39
                Nie, wegetarjanizm zabrania w ogole jesc miesa. To tak jaby w ogole zabronic stosunkow, zezwalac na reczne zadowalanie.
                • katia.seitz Re: ale o co chodzi? 05.11.10, 23:45
                  > Nie, wegetarjanizm zabrania w ogole jesc miesa. To tak jaby w ogole zabronic st
                  > osunkow, zezwalac na reczne zadowalanie.

                  Porównanie całkiem nietrafne.
                  Bez seksu (stosunków płciowych między przedstawicielami odmiennej płci) gatunek ludzki by nie przetrwał. Podobnie nie przetrwałby bez jedzenia.
                  Natomiast może jak najbardziej przetrwać bez jedzenia mięsa (i całe pokolenia Hindusów przetrwały), oraz bez seksu z pewnymi zakazanymi kategoriami osób (np. określonymi przez judeochrześcijańskie "nie cudzołóż").
        • nangaparbat3 Re: ale o co chodzi? 05.11.10, 11:59
          verdana napisała:

          > Problem w tym, że jesli większość ludzkosci je mieso, to nie dlatego, ze większ
          > ość ludzkosci jest okrutna. Tylko dlatego, ze człowiek biologicznie jest nastaw
          > iony na róznorodność w jedzeniu. Pewnych kwestii nie da się po prostu pominąć -
          > ludzie jedzą mięso, bo nie są roslinozerni.
          Wiesz, człowiek ma to do siebie, że może jesc mięcho, ale absolutnie nie musi. To jest jego wybór. I jednak, jak by nie patrzeć, cenę tego wyboru płacą zwierzętra, i z ich punktu widzenia jest ona raczej wysoka.
          Więc może nie okrucieństwo, ale na pewno jakieś zobojetnienie.
          • verdana Re: ale o co chodzi? 05.11.10, 12:14
            Nie do końca wybór, bowiem zarówno zęby, jak i uklad pokarmowy sa dostosowane do jedzenia miesa - a żołądek nie jest żołądkiem roslinozercy. człowiek może nie jeść miesa, podobnie jak może nie jeść jarzyn - ale nie jest do tego biologicznie zaprogramowany.
            • katia.seitz Re: ale o co chodzi? 05.11.10, 12:24
              > Nie do końca wybór, bowiem zarówno zęby, jak i uklad pokarmowy sa dostosowane d
              > o jedzenia miesa - a żołądek nie jest żołądkiem roslinozercy. człowiek może nie
              > jeść miesa, podobnie jak może nie jeść jarzyn - ale nie jest do tego biologicz
              > nie zaprogramowany.

              Ano nie jest. Ale można odżywiać się wegetariańsko, zaspokajając wszystkie potrzeby organizmu. Tak więc, wybór jest i nie wiąże się on z utratą zdrowia, a raczej z pewnym wysiłkiem i utratą pewnych przyjemności.

              I nie ma obowiązku podejmowania takiego wyboru - każdy wybiera sam, kierując się własnym systemem wartości. Dobrze jednak, jeśli nie przytacza się na uzasadnienie tego wyboru błędnych twierdzeń, jakoby wegetarianizm był szkodliwy dla zdrowia. Nie do obronienia są też argumenty, jakoby człowiek "musiał" jeść mięso, skoro został do tego biologicznie predysponowany przez naturę. Porzucanie cherlawych niemowląt i niesprawnych osób starszych też leży w ludzkiej naturze, a jakoś (prawie) nikt się dziś za tym nie opowiada.


            • bez_seller Re: ale o co chodzi? 05.11.10, 12:26
              verdana napisała:

              człowiek może nie
              > jeść miesa, podobnie jak może nie jeść jarzyn - ale nie jest do tego biologicz
              > nie zaprogramowany.

              Czlowiek jest bardziej roslinozerca, podobnie jak szympans. Szympans czasem zje jakiegos termita, mysz czy jajko, glownie zywi sie jednak owocami. Ma zupelnie inna diete niz taki np tygrys, prawda?

            • nangaparbat3 Re: ale o co chodzi? 05.11.10, 14:39
              No ale drapieznikiem też nie ejst - nie ma kłów, pazurów, dzioba, szybkości. Jadał resztki po najedzonych drapieżnikach, które zresztą i na niego skutecznie polowały.
              • verdana Re: ale o co chodzi? 05.11.10, 16:02
                Hiena tez nie jest, a na wegetarianizm jej nie przestawisz.
                O ile dieta wegetariańska może być zdrowa (ale wymaga jednak wiele wysiłku), to już wegańska - nie do końca. Zapominacie, ze teoretycznie powszechna rezygnacja z mięsa oznacza automatycznie rezygnację z nabiału i jajek. Nikt nie będzie hodował zwierząt, ktore nie przynosza korzysci - zeby mieć jajka potrzeba kur, a wiec koguty będą mordowane i po prostu niejedzone. To samo dotyczy byczków.
                A w zrową dietę wegańską dla calej ludzkosci nie wierzę.
                • nangaparbat3 Re: ale o co chodzi? 05.11.10, 17:11
                  Hieny nie przestawię, bo to jakoś blisko spokrewnione z kotem - byłby cud.
                  Co do reszty po prostu nie wiem - faktycznie z samcami byłby problem, jak zazwyczaj.
                  Zresztą w całym tym wątku nie chodzi mi o przekonywanie, że nalezy być wegetarianinem - ale o to, że w tym jest sens, moralny, i nie ma powodu na wegetarianach się wyżywać. Rozpatrzenie losu nieszczęsnych samczyków to inna kwestia, rzeczywiście dająca do myślenia smile
                • bez_seller Re: ale o co chodzi? 05.11.10, 17:19
                  verdana napisała:

                  > A w zrową dietę wegańską dla calej ludzkosci nie wierzę.

                  W IXXw. nikt nie wierzyl, ze czlowiek moze wyladowac na Ksiezycu, w XX okazalo sie to mozliwe.
                  Nie trzeba od razu weganskiej diety dla calej ludzkosci. Gdyby ludzie mowili, nie wierze w to, nie wierze w tamto i zyli wg starych zasad, mielibysmy jeszcze w najlepszym wypadku sredniowiecze. Nie zmienia sie swiata poprzez zmiane ludzkosci. Swiat zmienia sie poprzez zmiane siebie.
                • iuscogens Re: ale o co chodzi? 05.11.10, 18:37
                  verdana napisała:

                  > Hiena tez nie jest, a na wegetarianizm jej nie przestawisz.
                  > O ile dieta wegetariańska może być zdrowa (ale wymaga jednak wiele wysiłku), to
                  > już wegańska - nie do końca. Zapominacie, ze teoretycznie powszechna rezygnacj
                  > a z mięsa oznacza automatycznie rezygnację z nabiału i jajek. Nikt nie będzie h
                  > odował zwierząt, ktore nie przynosza korzysci - zeby mieć jajka potrzeba kur, a
                  > wiec koguty będą mordowane i po prostu niejedzone. To samo dotyczy byczków.
                  > A w zrową dietę wegańską dla calej ludzkosci nie wierzę.

                  zdrowa dieta wegetariańska wcale nie wymaga wiele wysiłku, piszę to z własnego doświadczenia.
                  A dlaczego dieta wegańska jest dla Ciebie "nie do końca zdrowa"??
                  Nie chodzi mi o dietę dla calej ludzkosci, ale jednostkowo??
                • zmija9 Re: ale o co chodzi? 06.11.10, 01:03
                  verdana zapomniałaś ,że kura- owszem- zniesie jajko bez koguta , ale skąd brać następne pokolenia kur? Z niezapłodnionych jaj się nie da. Krowa staje się dojną dopiero po pierwszym cielaku , a bez byczej spermy cielaka nie badzie.Trochę się zagalopowałaś, choć rozumiem intencję.
                  • nangaparbat3 Re: ale o co chodzi? 06.11.10, 10:09
                    E tam. Wystarczy jeden kogut na cały kurnik, wszak przecież wink
      • papalaya chodzi o agresję wegooszołomów 05.11.10, 09:33
        póki ktoś sobie chrupie marchewke i smaży kotlety (SIC!) sojowe, bo tak lubi i dobrze mu z tym, to prosze bardzo, jego sprawa co je

        kiedy jednak taka osoba zaczyna mieć zapędy misjonarskie i chce nawrocić innych na swoje jedynie sluszne poglądy z pobudek ideologicznych, to mówię temu stanowcze NIE

        • duzamysz Re: chodzi o agresję wegooszołomów 05.11.10, 09:50
          Nie wiem czy ta pani zdaje sobie sprawę, że gdyby nie było zwierząt hodowlanych, każda przegryzana przez nią marchewka, byłaby sztucznie nawożona. Wtedy też byłoby wege? Bo takie hodowlane zwierze to nie tylko mięso, ale też wydajny eko-nawóz. Gdyby przestawić się tylko na produkcję rośliną, aby była efektywna, trzeba by wszystko nawozić chemią i stosować rośliny modyfikowane genetycznie w stopniu o wiele większym niż teraz.
        • bez_seller Sama jestes agresywnym oszolomem. n/t 05.11.10, 09:57
        • nangaparbat3 Re: chodzi o agresję wegooszołomów 05.11.10, 12:02
          Papalaya, przeczytałam wywiad - w skali od zero do 10 agresję pani weganki oceniam na 1, agresję forum wobec niej - z 5 co najmniej.
          I to jest bardzo ciekawe, skąd tyle złości. Właściwie najbardziej powinnam się wściec ja sama - uważam, że ona ma rację, jednocześnie mięso jem. Ale nie zezłościłam się w ogóle. Ciekawe.
          • papalaya Re: chodzi o agresję wegooszołomów 05.11.10, 12:07
            a ja uważam, że nie ma racji

            i też jem mięso
          • malila Re: chodzi o agresję wegooszołomów 05.11.10, 12:12
            A ja uważam, że w pewnych sprawach ma rację, a w pewnych nie ma. A nie jem mięsawink
          • bez_seller Re: chodzi o agresję wegooszołomów 05.11.10, 12:29
            nangaparbat3 napisała:

            Właściwie najbardziej powinnam się
            > wściec ja sama - uważam, że ona ma rację, jednocześnie mięso jem. Ale nie zezło
            > ściłam się w ogóle. Ciekawe.

            O, i to jest postawa godna uznania. smile

            • nangaparbat3 Re: chodzi o agresję wegooszołomów 05.11.10, 14:42
              Czy ja wiem? Po prostu jako starsza pani już wiem, że to co jest jest, i we mnie samej też. Kiedyś się wstydziłam, że jednak jem mięso, teraz miewam tylko napady bólu, kiedy zaczynam myśleć i dociera do mnie, co to właściwie znaczy. I to jest jeden z moich większych problemów, na pewno.
        • iuscogens Re: chodzi o agresję wegooszołomów 05.11.10, 19:22
          papalaya napisała:

          > póki ktoś sobie chrupie marchewke i smaży kotlety (SIC!) sojowe, bo tak lubi i
          > dobrze mu z tym, to prosze bardzo, jego sprawa co je
          >
          > kiedy jednak taka osoba zaczyna mieć zapędy misjonarskie i chce nawrocić innych
          > na swoje jedynie sluszne poglądy z pobudek ideologicznych, to mówię temu stano
          > wcze NIE
          >
          to niestety działa w obie strony, ja nie znam wojujących wege/wegan, za to znam sporo mięsożerców, którzy czują misję nawrócenia mnie na mięso.
          ja nie komentuję tego jak jedzą inni, ale jednocześnie oczekuję, ze nikt nie będzie mi nad głową gadał idiotyzmy o cierpiącej marchewce i o tym, że zaraz do szpitala trafię.
    • chloe30 Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 09:35
      Żadnych kremów i balsamów - a makijaz? Rozumiem że oczy węglem pomalowane a usta sokiem z owoców?
      • atowlasnieja Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 09:59
        Też mi się w oczy rzucił makijaż jak u Marcysi Złotopolskiej. A szczytem wszystkiego jest 9 latka z podkreślonymi oczami. Mamuśka jest cwana: sobie lat odejmuje (makijażem i tą infantylną czapeczką), córeczce dodaje.
        • nangaparbat3 Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 12:04
          Tu się zgodzę - zdjęcia okropne, zrobiły na mnie jak najgorsze wrażenie, straszny dysonans z tekstem.
        • bez_seller Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 12:45
          atowlasnieja napisała:

          A szczytem wszyst
          > kiego jest 9 latka z podkreślonymi oczami.

          Szczytem wszystkiego jest to, ze nic nie robisz ze swoim problemem i z tego tytulu cierpi dziecko.
      • bez_seller Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 10:01
        chloe30 napisała:

        > Żadnych kremów i balsamów - a makijaz? Rozumiem że oczy węglem pomalowane a ust
        > a sokiem z owoców?

        Rozumiem, ze alternatywa jest smalec jako balsam i krew do malowania iust.
        • pierwsze-wolne Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 10:09
          No jak smalec, ze zwierząt... Masło roślinne wink
          • papalaya Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 10:25
            posmaruj razowca margaryna a nie smalczykiem, smacznego
            • pierwsze-wolne Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 11:31
              Ja tam wolę smalczyk, zwróciłam jedynie uwagę przedmówczyni że smalec jest niehumanitarny w ich pojęciu...
          • titta Maslo roslinne 05.11.10, 15:04
            No a maslo roslinne skad sie bierze?
            Najbardziej popularny i najtanszy jest olej palmowy. Zeby miec plantacje palm nalezy wykarczowac las (co doprowadza do smierci mieszkajacych tam zwierzat) i wyjalowienia srodowiska. Dosc popularne jest pozyskiwanie orzecjow z natury (od dziko rosnacych palm oleistych). Tylko ze palmy sa wysokie i kolczaste, nikt wiec sie na nie nie wspina (owocemusza byc lekko niedojrzale) wiec sie palme scina w celu ich zebrania. A potem nastepna i nastepna - coraz glebiej w las...
        • malila Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 10:24
          bez_seller napisała:
          > Rozumiem, ze alternatywa jest smalec jako balsam

          Smalec nie jest wegetariański. Olej rycynowy jako balsam.
    • basia-a-nie-kasia Dobre przypomnienie :) 05.11.10, 10:00
      Tak.
      Wiele z nas, matek również, zapomniało, że istnieje alternatywne życie - piękne, bez przelewania krwi, bez okrucieństwa, bez jedzenia mięsa.
      Dlatego dobrze, że wpisałaś ten temat smile
      • matsuda Re: Dobre przypomnienie :) 05.11.10, 10:03
        że wśród nas żyją ludzie oderwani od rzeczywistości i niespójni w swoich ideach, tzw. hipokryci.
      • papalaya Re: Dobre przypomnienie :) 05.11.10, 10:03
        bolszewicy też tworzyli alternytywny nowy wspaniały świat

        w zasadzie dobrze, że to przypomniano, czym się kończą "alternatywne" eksperymenty

        Hitler podobno też prowadził "aleternatywne" życie
        • basia-a-nie-kasia Re: Dobre przypomnienie :) 05.11.10, 10:07
          papalaya napisała:

          > Hitler podobno...

          Znasz go?
          • papalaya Re: Dobre przypomnienie :) 05.11.10, 10:10
            Jakbym znała, biorąc pod uwagę mnogość i szczegółowość literatury na jego temat.
        • bez_seller Re: Dobre przypomnienie :) 05.11.10, 10:17
          papalaya napisała:

          > bolszewicy też tworzyli alternytywny nowy wspaniały świat
          >
          > w zasadzie dobrze, że to przypomniano, czym się kończą "alternatywne" eksperyme
          > nty
          >
          > Hitler podobno też prowadził "aleternatywne" życie

          A Kosciol palil na stosach, topil i niewiercom obcinal lby.
          • papalaya Re: Dobre przypomnienie :) 05.11.10, 10:26
            brednie
    • seniorita_24 [...] 05.11.10, 10:04
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • basia-a-nie-kasia Komu bilet? 05.11.10, 10:09
      Hej,
      Mam bilety uprawniające do zwiedzania rzeźni. Gratisowe. Komu załatwić?
      Jedna wizyta w rzeźni uczyni was wegankami na całe życie.
      • papalaya Re: Komu bilet? 05.11.10, 10:17
        a po co mam jechać do rzeźni? widzialam wiejskie świniobicie, świeża kaszanka palce lizać

        czy jedząc chleb mam jechać na pole pszenicy?
        • bez_seller Re: Komu bilet? 05.11.10, 10:25
          papalaya napisała:

          > a po co mam jechać do rzeźni? widzialam wiejskie świniobicie, świeża kaszanka p
          > alce lizać

          Rzeznia do wiejskiego swiniobicia ma sie tak, jak Auschwtiz do przydomowego kurnika.
          • papalaya Re: Komu bilet? 05.11.10, 10:26
            no i co z tego?
      • matsuda Re: Komu bilet? 05.11.10, 10:27
        mając kilka lat, razem z babcią, czyściłyśmy jelita wieprzowe ( wypłukiwanie fekaliów- dla wyjaśnienia) i do tej pory kiszka ziemniaczana to dla mnie RARYTAS, teoria padła.
        • nangaparbat3 Re: Komu bilet? 05.11.10, 12:10
          Chyba w ogole nie zrozumiałaś. Jelita to kawałek trupa - w rzeźni widzisz żywe zwierzę, które ginie.
          Ja uwielbialam, jak mama patroszyła kury - pokazywała mi różne narządy, nazywała je, mówiła, jak działają. Ale gdybym miała być śiwadkiem ich zabijania teraz - nie jadłabym.
          • lola211 Re: Komu bilet? 05.11.10, 13:00
            Mam tak samo.
            Dlatego np nigdy nie zjem homara specjalnie dla mnie wyłowionego z akwarium w restauracji-swiadomosc,ze przed chwila zyl, a teraz mam go na talerzu skutecznie odbiera mi ochote na taki specjal.Tak samo odpada domowy sposob przyrzadzania zywych skorupiakow.

            Przedwczoraj ogladalam program o koreanskiej kuchni- smakosze zajadaja sie zupa z piskorzy.W calosci garsciami sa na zywca wrzucane do wrzacego wywaru, próbuja uciekac spod pokrywki.
            Przypomniala mi sie sprawa swini , ktora zywa jeszcze wrzucono do wyparzarki w jakiejs rzezni.Koszmar.
            • nangaparbat3 Re: Komu bilet? 05.11.10, 14:45
              Kiedyś koło mego domu była rzeźnia i czasem widziałam ciężarówki wiozące tam zwierzęta - było je widać przez prześwity miedzy deskami. Każde takie spotkanie kończyło sie przynajmniej kilkudniowym niejedzeniem. Ale potem zawsze wymiękałam, choć podobnie jak Ty jem w sumie niewiele mięsa.
              Dlatego wegetarian bardzo szanuję i zazdroszczę im.
      • jowita771 Re: Komu bilet? 05.11.10, 10:31
        > Jedna wizyta w rzeźni uczyni was wegankami na całe życie.

        Pudło. Bywam w rzeźni, zaopatruję się tam w świeże mięso.
        • basia-a-nie-kasia Re: Komu bilet? 05.11.10, 10:34
          jowita771 napisał:

          > > Jedna wizyta w rzeźni uczyni was wegankami na całe życie.
          >
          > Pudło. Bywam w rzeźni, zaopatruję się tam w świeże mięso.

          Niektórzy już tak mają sad
          • papalaya Re: Komu bilet? 05.11.10, 10:38
            co mają?
            • jowita771 Re: Komu bilet? 05.11.10, 10:48
              Rzeźnię niedaleko i świeże mięso w związku z tym. big_grin
              • papalaya Re: Komu bilet? 05.11.10, 11:00
                zaufana rzeźnie to podstawa smile my raz do roku jeździmy do rodzinki na wieś gdzie zamawiamy sobie świnkę wink
            • yegua-ha Re: Komu bilet? 05.11.10, 10:58
              zero empatii
              • papalaya Re: Komu bilet? 05.11.10, 11:01
                ale za to jaki smak
                • yegua-ha Re: Komu bilet? 05.11.10, 11:05
                  hehewink
      • burza4 Re: Komu bilet? 05.11.10, 10:47
        basia-a-nie-kasia napisała:

        > Hej,
        > Mam bilety uprawniające do zwiedzania rzeźni. Gratisowe. Komu załatwić?
        > Jedna wizyta w rzeźni uczyni was wegankami na całe życie.

        Guzik prawda, dziecięciem będąc bywałam na świniobiciach. Mało przyjemne doświadczenie, ale też nie trauma. Jakoś mi to nie przeszkadzało rąbać szyneczkę.

        Lubię mięsko, jest pyszne (w przeciwieństwie do soi). Żadne warzywa nie zrekompensują smaku karkówki z grilla z tzatzikami. I mam w wybitnie głębokim poważaniu, co fanatycy myślą na ten temat.
        • wtopek Re: Komu bilet? 05.11.10, 10:51
          podstawą jest odpowiednia marynata, z Grecji przywożż sobie odpowiednie mixy przyparaw, do cacyków też więc komponuje się idealnie wink

          ale nic nie przebije grillowanych kruchych żeberek, koniecznie z oryginalnym amerykańskim sosem barbecue, polskie i europejskie analogi się nie umywają

          przed pieczeniem warto żeberka chwilę poddusić w piekarniku
      • titta Re: Komu bilet? 05.11.10, 14:40
        > Mam bilety uprawniające do zwiedzania rzeźni. Gratisowe. Komu załatwić?
        > Jedna wizyta w rzeźni uczyni was wegankami na całe życie.

        Albo na przestawienie sie na uboj wlasny. Jakos nigdy nie mialam problemu z pienkiem "do kurczakow" na wsi.
    • esr-esr Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 10:13
      przyjmując taki tok rozumowania nalezy również zrezygnować z nabiału, jaj i innych produktów odzwierzęcych bo sposób ich pozyskiwania nie jest naturalny. ewentualnie można przerzucić się na produkty eko, które jednak są bardzo drogie.
      moim zdaniem unikanie chemii i sztuczności w życiu nie jest łatwe, globalizacja rządzi naszym życiem i jesteśmy skazani na koncerny i ich produkty. kazdy we własnym zakresie może wybrać jakąś część swojego wygodnego konsumenckiego życia, którą może odstawić i tu szukać zamienników 'eko'. ja staram się dobierać żywność, sporą część mam własnej produkcji (łącznie z jajami i mięsem), ale nie potrafię i nie chcę zrezygnować z wygodnych butów skórzanych czy choćby leków.
      dodatkowo swoje negatywne oddziaływanie na środowisko staram sie niwelować np poprzez udział w zalesianiu, świadome dobieranie środków ochrony roślin, czy udział w różnych akcjach charytatywnych. mam natomiast świadomość, że niektóre moje przywyczajenia nie są dobre dla środowiska, ale świadomie z nich nie rezygnuję bo np. je lubię, albo są dla mnie wygodne (np lubię mieć rozświetlony dom i nie oszczędzam energii el.).
      • basia-a-nie-kasia Oczywiście 05.11.10, 10:32
        esr-esr napisała:

        > przyjmując taki tok rozumowania nalezy również zrezygnować z nabiału, jaj i innych produktów odzwierzęcych...

        Oczywiście. To właśnie jest WEGANIZM smile
        • papalaya Re: Oczywiście 05.11.10, 10:39
          to tak ja socjalizm, wtedy też z tych produktów nader czesto trzeba było rezygnować
      • katia.seitz Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 11:01
        > moim zdaniem unikanie chemii i sztuczności w życiu nie jest łatwe

        Jak dla mnie, to wegetarianizm/weganizm nie musi być związany z unikaniem sztuczności. Czym innym jest chęć dążenia do nie zadawania cierpienia zwierzętom, czym innym zaś - obawa czy niechęć wobec substancji chemicznych.
    • matsuda a ja jestem człowiekiem 05.11.10, 10:23
      mam na to papiery, no chyba, że kobieta to nie człowiek, a mięso jeść będę...
      • bez_seller Re: a ja jestem człowiekiem 05.11.10, 10:41
        matsuda napisała:

        > mam na to papiery,

        Zwierze wychowywane przez osobniki innego gatunku, bedzie zwierzeciem. Czlowiek wychowywany przez osobniki innego gatunku tez bedzie zwierzeciem.
        • wtopek Re: a ja jestem człowiekiem 05.11.10, 10:48
          a jaki ma to związek z jedzeniem kielbasy i sałaty?
          • bez_seller Re: a ja jestem człowiekiem 05.11.10, 11:43
            wtopek napisał:

            > a jaki ma to związek z jedzeniem kielbasy i sałaty?


            To ma zwiazek z wpisem matsudy, o tym, ze urodzila sie czlowiekiem. Rodzimy sie zwierzeciem, a czlowiekiem sie stajemy. I na ile jestesmy czlowiekiem, a ile zwierzeciem zalezy nie tylko od rodzicow i spoleczenstwa, ale tez od nas.
            • matsuda a to już kwestia nazewnictwa 05.11.10, 12:01
              i nie niejedzenie mięsa decyduje na człowieczeństwie.
              • bez_seller Re: a to już kwestia nazewnictwa 05.11.10, 12:31
                matsuda napisała:

                > i nie niejedzenie mięsa decyduje na człowieczeństwie.

                Zabijanie min. decyduje. Zwierze zabije zwierze by je zjesc. Czlowiek moze sie bez zabijania obejsc, wszak ma mozg, to niech mysli jak zyc bez zabijania.
                • mondovi Re: a to już kwestia nazewnictwa 05.11.10, 14:55
                  Zabijanie min. decyduje. Zwierze zabije zwierze by je zjesc. Czlowiek moze sie
                  > bez zabijania obejsc, wszak ma mozg, to niech mysli jak zyc bez zabijania.

                  niektóre teorie mówią, ze czlowiek, jako jedyny zabija nie tylko po to, aby coś zjeść, ale także w imię tzw wyższych spraw.
            • duzeq bez_seller 05.11.10, 16:22
              >Rodzimy sie zwierzeciem, a czlowiekiem sie stajemy.

              No i w tym tkwi twoj caly problem. Ja tam urodzilam sie czlowiekiem na dzien dobry. A Ty kiedy sie tym czlowiekiem stalas?
              • bez_seller Re: bez_seller 05.11.10, 16:47
                duzeq napisała:
                Ja tam urodzilam sie czlowiekiem na dzien do
                > bry. A Ty kiedy sie tym czlowiekiem stalas?

                Urodzilas sie z predyspozycja do bycia czlowiekiem. Gdyby wychowywaly Cie np. malpy, bylabys zwierzeciem, ewentualnie malpoludem. Nie rozwinelaby Ci sie mowa, nie mialbys wyprostowanej postawy, nie umialabys myslec na sposob ludzki itd.
                • duzeq Re: bez_seller 05.11.10, 18:14
                  Czyli co? Fakt, ze twierdzisz, iz urodzilas sie zwierzeciem, a potem stalas sie czlowiekiem swiadczy o tym, ze najpierw wychowaly Cie malpy, a potem, w odpowiednim momencie zostalas przechwycona przez gatunek ludzki? To wspolczuje.
                  Ja urodzilam sie w normalnej rodzinie i od razu jako czlowiek.

                  Widzisz, jak sie wyznaje rozne modernistyczno badz post-modernistyczne bzdety, to pozniej wychodza takie cuda wianki, ze zarodek czlowiekiem nie jest, za to 5 miesieczny plod to juz owszem, a potem bach! przychodzi na swiat zwierze, ktore to dopiero znowu ma szanse stac sie czlowiekiem.
                  • bez_seller Re: bez_seller 05.11.10, 18:38
                    duzeq napisała:

                    > Widzisz, jak sie wyznaje rozne modernistyczno badz post-modernistyczne bzdety,

                    Nad tym problem, kiedy homo-sapiens staje sie czlowiekiem, dumal juz Sokrates.
                    • duzeq Re: bez_seller 05.11.10, 22:15
                      Trzeba znac lacine, zanim sie zacznie bzdetami rzucac. Homo to czlowiek, wiec Sokrates nie zastanawial sie nad tym kiedy czlowiek staje sie czlowiekiem, tylko co bylo definicja czlowieczenstwa. U niego bylo to rozroznienie miedzy dobrem i zlem, ale tego nie potrafia czasem nawet kilkuletnie dzieci. Sa zatem zwierzetami? Nie. Sokrates rozprawial o doroslych juz jednostkach.

                      Z kolei Arystoteles mowi, ze czlowiek wyroznia sie od zwierzat dusza, a poniewaz dusze ludzkie sa niepowtarzalne, to co jest dobrem dla jednego czlowieka, nie musi byc dobrem dla drugiego. Dobro jest wiec pojeciem subiektywnym i zalezy od mnostwa czynnikow, wiec proba tworzenia jakichs teorii, ktore maja za cel uszczesliwic wszystkich jest bezsensowna ( np. "musimy odebrac od ust naszych dzieci martwe zwierzeta...!")

                      Sw. Augustn twierdzi, ze czlowiek stworzony jest na wzor Boga i jest istota wielka, ktorej nalezy sie uznanie od urodzenia. A Rousseau dodaje, ze wszystko jest dobre, co z rak Stworcy pochodzi, wszystko paczy sie w rekach czlowieka. Etc, etc, etc.

                      Dalej twierdze, ze jak sie wierzy w post-modernistyczne bzdety i na dodatek nie zna laciny, to argumenty ma sie takie sobie.


                      • bez_seller Sumienie 06.11.10, 00:08
                        duzeq napisała:

                        > Trzeba znac lacine, zanim sie zacznie bzdetami rzucac. Homo to czlowiek, wiec S
                        > okrates nie zastanawial sie nad tym kiedy czlowiek staje sie czlowiekiem,

                        Wg Sokratesa sumienie czyni z homo-sapiens czlowieka.
                        Cielak po odebraniu od matki jest cielakiem, swinia jest swinia, nawet ptak w koncu nauczy sie latac. Czlowiek oderwany od czlowieczenstwa nigdy nie bedzie czlowiekiem. Dzieki innym ludziom stajemy sie ludzmi.
                        • meeyka Re: Sumienie 10.11.10, 10:44
                          > Wg Sokratesa sumienie czyni z homo-sapiens czlowieka.
                          > Cielak po odebraniu od matki jest cielakiem, swinia jest swinia, nawet ptak w k
                          > oncu nauczy sie latac. Czlowiek oderwany od czlowieczenstwa nigdy nie bedzie cz
                          > lowiekiem. Dzieki innym ludziom stajemy sie ludzmi.


                          Z tym że sam termin "homo sapiens" stworzył Linneusz dopiero w 18 wieku, więc Sokrates (żyjący w I w. przed naszą erą) za bardzo nie mógł się posługiwać taką nazwą smile.

                          ale, jak to mówił Sokrates: Scio me nihil scire big_grin.
                          • bez_seller Re: Sumienie 10.11.10, 11:54
                            meeyka napisała:

                            > Z tym że sam termin "homo sapiens" stworzył Linneusz dopiero w 18 wieku, więc S
                            > okrates (żyjący w I w. przed naszą erą) za bardzo nie mógł się posługiwać taką
                            > nazwą smile.

                            Co to ma do rzeczy? Termin homo sapiens w systematyce to nazwa naszego gatunku. Nazwy lacinskiej uzylam do podkreslenia naszej zwierzecosci, bo podobnie jak inne zwierzeta, mamy swoje miejsce w systematyce. Wiec Sokrates zastanawial sie czy czlowiek (Homo sapiens) to zwierze czy moze cos innego, a jezeli cos innego, to co czyni tego niby zwierza, tym czyms innym.
    • kropkacom Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 10:28
      > Wywiad z wegańską mamą smile
      > „Nie rozumiem jak rodzice z miłości ...

      Ludzie wymyślają różne teorie (na przykład żywieniowe) aby przez świadome odmawianie sobie czegoś poczuć się lepszym. To jest dopiero hipokryzja.
      • yegua-ha Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 11:20
        Wytłumacz mi na czym polega hipokryzja wegetarian, bo nie rozumiem?? Ciągle tylko słyszę hipokryzja i hipokryzja.
        A, i nie odmawiam sobie RÓŻNYCH rzeczy żeby się poczuć lepszą. Nie jem zwierząt, bo w kotecie widzę za dużo cierpienia.
        • feel_good_inc Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 12:09
          yegua-ha napisała:
          > Wytłumacz mi na czym polega hipokryzja wegetarian, bo nie rozumiem?? Ciągle tyl
          > ko słyszę hipokryzja i hipokryzja.
          > A, i nie odmawiam sobie RÓŻNYCH rzeczy żeby się poczuć lepszą. Nie jem zwierząt
          > , bo w kotecie widzę za dużo cierpieni

          Za to w surówce nie widzisz, chociaż też powstała z ciała istoty posiadającej układ nerwowy (i zdolnej do cierpienia, co potwierdzają liczne naukowe publikacje), chowanej w sposób nie mniej zautomatyzowany i nieetyczny jak trzoda chlewna.
          Gdzie się zaczyna to nieznośne cierpienie? Jak może krzyczeć to już nieetyczne jest zabijanie tego?
          • yegua-ha Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 12:15
            za to Ty widzisz jak marchewka cierpi i dlatego, dla równowagi zjadasz też świnię, żeby było sprawiedliwie.
            bez sensu
            surówka nie posiada układu nerwowego
            • papalaya Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 12:19
              świnia cierpi kiedy ją jemy?

              na żywca?

              dobre, kontunuuj, nie ma to jak dodatkowa porcja humoru w piątkowe popołudnie
            • panidemonka Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 12:23
              yegua-ha napisała:

              >
              > surówka nie posiada układu nerwowego

              Befsztyk też nie posiada układu nerwowego.
              I nie zamiewrzam uzupełniać braków sztucznie wyproduklowanymi witaminami jeśli zajdzie taka potrzeba. Wolę zbilansowaną dietę.
              Psa i kotów też nie przestawię na dietą wege. Nawet moje szczury dostają od czasu do czasu mięso.
        • kropkacom Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 12:13
          > A, i nie odmawiam sobie RÓŻNYCH rzeczy żeby się poczuć lepszą. Nie jem zwierząt
          > , bo w kotecie widzę za dużo cierpienia.

          Rozumiem, że można mięsa nie lubić bo nie smakuje, obróbka mięsa obrzydza. Ale jak widzę jak ktoś pisze o tym cierpieniu w kotlecie ... Wybacz, ale świnek ratować nie zamierzasz, prawda? Ale nad czyimś kotletem się litujesz. Nie wierze, że nie czujesz się lepsza od nas zwykłych mięsożerców jedzących świnki.
          • papalaya Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 12:15
            kotlet służy do jedzenia, nie do wpatrywania się w niego wink
          • yegua-ha Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 12:22
            Nie czuję się lepsza. Ty moglabyś mi np. godzinami tłumaczyć, że zjadanie czekolady jest złe i ja nawet mogłabym się z Toba zgodzić, ale potem i tak zjadłabym tabliczkę. I wcale nie chciałabym się czuć wtedy gorsza od Ciebiewink
            • kropkacom Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 12:25
              Oj, kobietko... Czy to nie Ty napisałaś, że patrzysz z obrzydzeniem na grubasy bo coś tam? Wyraźnie czujesz się lepsza. Nie musisz odpisywać.
              • yegua-ha Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 12:32
                skoro tak uważasz... smile
        • aretahebanowska Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 12:20
          Kremów używasz (z kolagenem np.)? Leki stosujesz? Nosisz ubrania? Buty, swetry wełniane itp.? Nigdy nie spałaś pod puchową kołdrą i nie miałaś puchowej kurtki? Cierpienie widzisz tylko w kotlecie a w skórzanym portfelu już nie? Nigdy nie zabiłaś muchy czy mrówki - przecież one też cierpią. A wiesz, że rośliny też mają coś w rodzaju systemu nerwowego, przewodzącego sygnały? Może one też czują ból tylko dźwięków nie wydają. Dobrze byłoby się zdecydować czy chcemy pełnej "ekologii" (specjalnie piszę w ten sposób) co wiąże się z powrotem do życia w warunkach, delikatnie mówiąc, mocno prymitywnych, ale z wykorzystywaniem zwierząt niestety, czy też chcemy całkowicie zrezygnować z tego wykorzystywania. Wtedy nastawiamy się na smrodzenie i brudzenie bo te produkty pochodzenia zwierzęcego trzeba by czymś zastąpić czyli wyprodukować sztuczne. Ludzie pierwotni, nie da się ukryć, że "ekologiczni", nie byli weganami. Bo gdyby byli to nas (w takiej formie) by nie było. Pewnie żylibyśmy sobie dalej w dżungli zajadając się owocami (patrz goryle). I jak wtedy co niektórzy wygłaszaliby swoje mądrości?
          • yegua-ha Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 12:30
            Nie mam w sobie aż tyle współczucia, zeby żałować wyrywanej z ziemi marchwii, może Ty odnajdziesz w sobie takie uczucie, ja na pewno nie. Skóry nie noszę, futer tym bardziej. Robię tyle ile mogę, żeby nie dopłacać do cierpienia zwierząt.
            • aretahebanowska Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 15:59
              Nienoszenie futer czy skórzanych ubrań (a co z butami?) to chyba nie jest wielkie poświęcenie. Jeśli nie lubisz mięsa i nie musisz go jeść to też nie kosztuje Cię to wiele wysiłku. Ja pytałam też o leki i kosmetyki. Zwłaszcza używanie tych pierwszych mnie interesuje. A co do marchewki - to też żywe stworzenie. Dlaczego współczuć tylko zwierzętom? Bo potrafią krzyczeć?
          • katia.seitz Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 12:39
            Takie "zerojedynkowe" podejście - wszystko albo nic - wcale nie jest konieczne w etyce.
            Owszem, nie zmienimy faktu, że aby przeżyć, musimy zjadać inne istoty żyjące - tak skonstruowany jest świat. Tygrysa na wegetarianizm się nie nawróci (choć niektórzy próbują tak robić z kotami domowymi -ale mnie w to proszę nie mieszać wink

            Tym niemniej jednak, można uznać, że cierpienie zwierząt jest złem, i starać się je minimalizować. Różne kroki można podjąć w tym celu, można być mniej lub bardziej radykalnym - niekoniecznie trzeba od razu rzucać wszystko i zostawać witarianinem czy jak oni tam się nazywają. Można jeść tylko jajka "zerówki" lub "jedynki". Można całkowicie nie jeść mięsa. Można nie jeść mięsa ssaków, jako istot o najbardziej rozwiniętym układzie nerwowym. Można nie jeść mięsa drobiowego, bo drób trzymany jest w najgorszych warunkach. Można jeść tylko mięso z hodowli ekologicznych lub od zaprzyjaźnionego gospodarza, który trzyma zwierzęta w dobrych warunkach. W końcu, można być weganinem. Każdy robi to, co uznaje za słuszne, i każdy dokłada -lub nie - swoją cegiełkę do kwestii dobrostanu zwierząt.
            • bez_seller Racja 05.11.10, 13:08
              katia.seitz napisała:

              Każdy robi to, co uznaje za słu
              > szne, i każdy dokłada -lub nie - swoją cegiełkę do kwestii dobrostanu zwierząt.

              I nie ma sie doprawdy czego wstydzic, ze chcac zmieniejszyc ilosc cierpienia, porzucamy mieso jako nasz pokarm.
              Kiedys ludzie palili papierosy z duma, a kobieta z papierosem to juz byl szczyt nowoczesnosci. Teraz palenie stalo sie sprawa wstydliwa, oznacza nalog, czyli chorobe. Przyjdzie czas, ze bedziemy wstydzic sie naszego podejscia do zwierzat, ich wyzysku, okrutnego traktowania, zabijania i zjadania. Psy i koty sa czlonkami naszych rodzin, nawet chomiki i szczury, a ich zabijanie nie miesci sie nam w glowach, zabicie psa jest nawet karane. Przyjdzie czas, ze nasza sympatia i empatia obejmiejmy wszystkie bez wyjatku zwierzeta.
              • papalaya Re: Racja 05.11.10, 13:14
                A chomik to twój wujek czy szwagierka?
            • cherry.coke Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 14:32
              > Tym niemniej jednak, można uznać, że cierpienie zwierząt jest złem, i starać si
              > ę je minimalizować. Różne kroki można podjąć w tym celu, można być mniej lub ba
              > rdziej radykalnym - niekoniecznie trzeba od razu rzucać wszystko i zostawać wit
              > arianinem czy jak oni tam się nazywają. Można jeść tylko jajka "zerówki" lub "j
              > edynki". Można całkowicie nie jeść mięsa. Można nie jeść mięsa ssaków, jako ist
              > ot o najbardziej rozwiniętym układzie nerwowym. Można nie jeść mięsa drobiowego
              > , bo drób trzymany jest w najgorszych warunkach. Można jeść tylko mięso z hodow
              > li ekologicznych lub od zaprzyjaźnionego gospodarza, który trzyma zwierzęta w d
              > obrych warunkach. W końcu, można być weganinem. Każdy robi to, co uznaje za słu
              > szne, i każdy dokłada -lub nie - swoją cegiełkę do kwestii dobrostanu zwierząt.

              Bardzo madre slowa. Nie uratuje wszystkich zwierzat na swiecie, nie mysle o takich rzeczach. Ale bardzo niewielkim wysilkiem moge zapobiec okrutnej smierci kilkuset - nie stwarzajac popytu. Na mnie jedna takie osiagniecie mi wystarczy smile Cywilizacja polega tez na tym, ze ciezkie zycie nie zmusza nas juz do pewnych rzeczy.
        • velluto Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 14:04
          yegua-ha napisała:

          > A, i nie odmawiam sobie RÓŻNYCH rzeczy żeby się poczuć lepszą. Nie jem zwierząt
          > , bo w kotecie widzę za dużo cierpienia.

          A głosy tez słyszysz?
    • jowita771 Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 10:37
      Wychodzi mi, że ta pani, to pani Joanna Naturalny z Ballady o lekkim zabarwieniu erotycznym. Zgadza się? Bo nie czytałam, tylko zdjęcia na razie obejrzałam.
    • methinks Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 10:38
      Uwielbiam zjadac cielaczki i kurki. Corce tez daje pyszne miesko. Znajoma hoduje kroliki, bedzie z nich wspaniala potrawka. Nom nom nom!
      • basia-a-nie-kasia Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 11:01
        methinks napisał:

        > Uwielbiam zjadac cielaczki i kurki. Corce tez daje pyszne miesko. Znajoma hoduj
        > e kroliki, bedzie z nich wspaniala potrawka. Nom nom nom!

        A twoje dziecko wie, skąd pochodzi ta potrawka?
        • methinks Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 11:48
          Jak kazdy 7-miesieczniak.
    • lola211 Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 11:28
      Mnie jedzenie miesa tez kojarzy sie z jedzeniem trupa, ale z czystego lenistwa i jednak braku silnej motywacji nie chce mi sie ukladac zbilanowanej diety opartej na korzonkach.Majac anemie tym bardziej musialabym dolozyc staran.
      Miesa jadamy malo- ale jednak jadamy.Bo smaczne jest.Nie jem dzieci- zadnej cieleciny, takze koniny i królika nie tkne.
      Problem wydaje sie byc nie w tym, ze ludzie mieso jedza, ale ze jedza go zbyt wiele.I podaz jest zbyt wielka, co powoduje , ze zwierzeta traktuje sie podle.
      • yegua-ha Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 12:00
        Dokładnie!! Gdyby każdy miał takie jak Ty podejscie, nie byłoby problemu.
        Niesmak budzą we mnie otyłe osoby, tuczące sie ponad miarę miesem. A jeśli ubierają się do tego w obcisłe bluzeczki i nazywają siebie apetycznymi szyneczkami... bleeeee! To właśnie dla takich osób meczy się i torturuje bezbronne zwierzęta.
        • papalaya Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 12:01
          od dobrego mięsa się nie utuczysz, natomiast od kapuchy, kartofli i buł jak najbardziej

          postaraj się bardziej

        • feel_good_inc Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 12:12
          yegua-ha napisała:
          > Niesmak budzą we mnie otyłe osoby, tuczące sie ponad miarę miesem. A jeśli ubie
          > rają się do tego w obcisłe bluzeczki i nazywają siebie apetycznymi szyneczkami.
          > .. bleeeee! To właśnie dla takich osób meczy się i torturuje bezbronne zwierzęt
          > a.

          Jakbyś może kiedyś jednak zainteresowała się faktami, a nie wegańską propagandą, to dowiedziałabyś się, że światowa epidemia otyłości to wynik nadmiernego spożycia wysoko przetworzonych węglowodanów pochodzenia roślinnego, a nie białka czy tłuszczy zwierzęcych.
          • yegua-ha Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 12:19
            wszystko możliwe, ale nie widziałam jeszcze wegetarianina ważącego 200 kilo.
            oczywiście to czy ktoś ma nadwagę czy nie, zależy i od ilosci i jakości jedzenia. Nie, nie uważam że mięso powoduje tycie, pod warunkiem, że się ktoś nim nie obżera. Tylko o to mi chodziło. Jeżeli zacznę paść sie ziemniakami i bułami, też utyję, to oczywiste.
            • papalaya Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 12:20
              to po co przytoczylaś ten bezsensowny argument?
              • yegua-ha Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 12:24
                ponieważ lola napisała, że sama je mało miesa a ja zgodziłam się, że główny problem tkwi w nadużywaniu mięsa. Przez to produkcja zwierząt staje się masowa, zyją w złych warunkach i td
                • papalaya Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 12:26
                  co to jest "nadużywanie" mięsa?
                  • yegua-ha Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 12:31
                    np. potrzebujesz dziennie 2000 kcal, ale masz fantazje, zeby zjadać ich codziennie 6000. Niby nie zbrodnia, ale po co?
                    • papalaya Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 12:34
                      a jaki to ma związek z wegetarianizmem?

                      pogubiłaś się? nie dziwne
                      • yegua-ha Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 12:43
                        Nie, nie pogubiłam się. Przy którym wątku temat sie dla Ciebie skomplikował?
                        • papalaya Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 12:55
                          pogubiłaś się, ale pozwalam ci iść w zaparte, bo mnie to bawi
              • panidemonka Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 12:25
                papalaya napisała:

                > to po co przytoczylaś ten bezsensowny argument?
                Też jestem ciekawasmile
            • feel_good_inc Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 13:05
              yegua-ha napisała:
              > wszystko możliwe, ale nie widziałam jeszcze wegetarianina ważącego 200 kilo.

              A ja widziałem. Np. w brytyjskim programie o otyłych ludziach, gdzie występowała pani zjadająca wyłącznie frytki. Chyba nie zaprzeczysz, że to dieta wegetariańska?

              > oczywiście to czy ktoś ma nadwagę czy nie, zależy i od ilosci i jakości jedzeni
              > a. Nie, nie uważam że mięso powoduje tycie, pod warunkiem, że się ktoś nim nie
              > obżera. Tylko o to mi chodziło. Jeżeli zacznę paść sie ziemniakami i bułami, te
              > ż utyję, to oczywiste.

              Więc jak zwykle zagalopowałaś się w propagandzie i nie do końca wiesz, co mówisz? Najpierw podajesz mięso jako źródło epidemii otyłości, następnie przyciśnięta wypierasz się własnych słów.
              Ja pójdę nawet dalej - dieta niskowęglowodanowa, obfitująca w mięso, ale ograniczająca czy wykluczająca część produktów roślinnych jest dla wielu ludzi, szczególnie z problemami metabolicznymi, jedynym sposobem na utrzymanie normalnej wagi.
            • crises Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 06.11.10, 21:27
              > wszystko możliwe, ale nie widziałam jeszcze wegetarianina ważącego 200 kilo.

              Bo kto by miał ochotę wpieprzać w nadmiarze żarcie, które jest pracochłonne, monotonne i przeważnie średnio smaczne?
              • cherry.coke Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 06.11.10, 21:38
                crises napisała:

                > > wszystko możliwe, ale nie widziałam jeszcze wegetarianina ważącego 200 ki
                > lo.
                >
                > Bo kto by miał ochotę wpieprzać w nadmiarze żarcie, które jest pracochłonne, mo
                > notonne i przeważnie średnio smaczne?

                Jakie ty masz wyobrazenie o kuchni bezmiesnej? smile Serio pytam. Bo w naszym wykonaniu to po prostu niedodawanie miesa do tych co zwykle zup, eintopfow, zapiekanek, salatek czy kanapek. Szczerze mowiac nie robi to zadnej wielkiej roznicy, bo mieso bylo tam tylko jednym skladnikiem z wielu. Dodatkowy wklad pracy - zerowy. Monotonia i smak - zblizone do poprzedniego, zamiast miesa dorzuca sie ewentualnie cos innego bialkowego.
                • crises Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 09.11.10, 17:07
                  Zrobienie czegokolwiek sensownego z warzywek nieco trwa - te pasztety z soi jednak robią się długo. (Tak, wiem "moczącym się kuleczkom nie trzeba śpiewać szant", ale "time to market" jest za długi.)

                  Mięsko jest dla mnie najbardziej atrakcyjnym i podstawowym składnikiem wielu potraw i jak się je usunie, to już nie będzie to - wyjdzie najwyżej dodatek do mięsa. Patrz bigos, z mięsem jest to samodzielna potrawa, a bez mięsa to już tylko duszona kapusta nadająca się wyłącznie na dodatek.

                  Człowiek tym więcej je, im bardziej atrakcyjne = urozmaicone ma jedzenie. Dlatego zresztą te wszystkie "cudowne" diety niełączenia działają - nie dlatego, że niełączenie mięsa z węglowodanami daje jakiś cudowny efekt kwantowy w żołądku i kalorie się tunelują do Mgławicy Andromedy, tylko dlatego, że mając mięsko + warzywka zjesz ich mniej niż mięska + warzywek + ziemniaczków, kaloria jest kaloria i nie ma przebacz.
                  • bez_seller Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 10.11.10, 12:01
                    crises napisała:

                    > Zrobienie czegokolwiek sensownego z warzywek nieco trwa

                    Absolutnie nie.

                    te pasztety z soi jed
                    > nak robią się długo

                    A po co jesc pasztety z soi? Fuj.
                    • crises Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 10.11.10, 12:37
                      > Absolutnie nie.

                      Sałatka z pomidorów szybko się nudzi. A znakomita większość warzywek jednak obrabia się termicznie dłużej niż stek smażony po 3 minuty z każdej strony.
                      • bez_seller Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 10.11.10, 13:29
                        crises napisała:

                        > Sałatka z pomidorów szybko się nudzi. A znakomita większość warzywek jednak obr
                        > abia się termicznie dłużej niż stek smażony po 3 minuty z każdej strony.

                        Czyli co? Stek siedem dni w tygodniu?
                        Warzywa np. w kuchni azjatyckiej je sie na polsurowo.
                        Gotowanie obiadu z warzyw zazwyczaj trwa tyle, co gotownie ryzu, makaronu czy ziemniakow lub kaszy.
                        Widze, ze nie masz pojecia o gotowaniu.
                        • crises Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 12.11.10, 10:32
                          > Czyli co? Stek siedem dni w tygodniu?

                          Stek, owoce morza, chuda cielęcina, pierś z kurczaka, indyk.

                          > Gotowanie obiadu z warzyw zazwyczaj trwa tyle, co gotownie ryzu, makaronu czy z
                          > iemniakow lub kaszy.

                          Praktycznie w ogóle nie jadam wymienionych przez Ciebie tzw. wypełniaczy. Więc same warzywka to jakby trochę przymało.

                          > Widze, ze nie masz pojecia o gotowaniu.

                          ROTFL.
                          • bez_seller Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 12.11.10, 21:08
                            crises napisała:

                            > > Czyli co? Stek siedem dni w tygodniu?
                            >
                            > Stek, owoce morza, chuda cielęcina, pierś z kurczaka, indyk.

                            Ha ha, nie wiesz o czym piszesz. "Owoce morza" to tylko ladnie brzmi, nie masz swiadomosci co jesz. Poczytaj sobie swiatowe ostrzezenia o zatrutych rtecia i olowiem rybach i jakimi swinstwami karmia te "owoce". Poczytaj jak hoduja cielaki, na te Twoja chuda cielecine.

                            Dalej twierdze, ze o gotowaniu i jedzeniu nie masz pojecia.

                            Wiesz dlaczego zwierzat misozernych sie nie je? Bo ich mieso smierdzi i zwiera bardzo duzo toksyn. Zwierzeta miesozerne to wiedza i dlatego jedza tylko roslinozerne. Pomysl co zawiera Twoje cialo, ktore codziennie faszerujesz padlina.
                            • echtom Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 12.11.10, 21:21
                              Sorry, ale warzywka też są nafaszerowane nawozami i pestycydami.
                              • bez_seller Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 12.11.10, 21:40
                                echtom napisała:

                                > Sorry, ale warzywka też są nafaszerowane nawozami i pestycydami.

                                Bardzo cenie Twoja bystrosc, ale musisz wiedziec, ze pasze dla zwierzat sa bardziej jeszcze niz warzywka nafaszerowane chemia. Wiec wyglada to tak, ze jesz nie tylko chemie ktora nafaszerowane sa zwierzeta, ale rowniez odlozona w miesniach, kosciach, w watrobie chemie z roslin hodowanych dla zwierzat, szczodrze potraktowanych nawozami i pestycydami.
    • aborcyjnokoncepcyjnalustracja A to znacie? 05.11.10, 12:39
      A to znacie? Wiecie o tym? To tylko niewielki fragment tematu.
      tiny.pl/hqvff
      • lawako-prawak Re: A to znacie? 05.11.10, 17:02
        Dobrze, że żona nie karmi mnie i dzieci mięchem smile
    • franczii Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 12:59
      Jako nastolatka bylam przez pare lat wegetarianka, jadlam te wszystkie tofu i osobiscie robiony pasztet sojowy oraz te gotowe dmuchane kotlety sojowo a raczej sojopodobne. Ile w tych kotlecikach z natury bylo w tej chwili nie wiem ale podejrtzewam niewiele. W dodatku zadna przyjemnosc z takiego jedzeniawink
      Teraz jestem wszystkozerna tak jak moja rodzina i nie zamierzam tego zmieniac. Wszystko z umiarem a mieso maks. 3 razy w tygodniu, czesciej robi sie niezdrowo. Ten trzeci raz to jest wtedy kiedy nie mam pomyslu lub trzeba cos szybko przygotowac.
      Zgadzam sie ze wazniejsza jest walka o humanitarne warunki dla zwierzat. Poza tym problemem jest nie to , ze ludzie jedza mieso tylko ze jedza go za duzo bo to wlasnie jest przyczyna niehumanitarnego traktowania zwierzat i klopotow ze zdrowiem.
      • bez_seller Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 13:20
        franczii napisała:

        > Jako nastolatka bylam przez pare lat wegetarianka, jadlam te wszystkie tofu i
        > osobiscie robiony pasztet sojowy oraz te gotowe dmuchane kotlety sojowo a racze
        > j sojopodobne

        Nie musisz jesc soi, tofu itp. Dieta wegetarianska moze byc super smaczna, trzeba sie tylko troche po swiecie rozejrzec.
        • malila Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 13:23
          bez_seller napisała:
          > Nie musisz jesc soi, tofu itp.

          Ja to bym nawet odradzała.
        • franczii Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 13:27
          Poprosze o przykladysmile
          Bez nich mnie nie przekonasz, od lat jestem fanka rozsnorodnosci w jedzeniu.
          • papalaya Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 13:50
            musisz ruszyć w świat, na dzis wieczór polecam wegekolacyjkę w Bombaju, jutro na obiad możesz wyskoczyc do Bangkoku wink
          • bez_seller Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 14:04
            franczii napisała:

            > Poprosze o przykladysmile
            > Bez nich mnie nie przekonasz, od lat jestem fanka rozsnorodnosci w jedzeniu.


            A skad pomysl, ze chce Cie przekonywac? Ja wyglaszam tutaj swoja opinie. Badz sobie fanka czego tam chcesz. smile
            Wyobraz sobie; pieczona czerwona paryka, pieczone portabello, troche szpinaku lub innych zielonych lisci, czosnek, oliwa, ginger, spaghetti. Pieczone warzywka pokroic w paski, na patelni oliwe, czosnek, ginger, moze byc troche cebuli jak lubisz albo szczypiorek, troche bialego wina, odparowac alkohol, wrzucic warzywa, zamieszac, dobrze podgrzac i na makaron. Moze byc bez wina.
            Kasza gryczana z grzybami i porami do tego czerwona kapusta.
            Gularz wegierski bez miesa z kluskami csipetke.
            Pory w czerwonym winie.
            Zupa z dyni po thailandzku z ryzem
            Pasztet z baklazanow. Kotlety z baklazanow. Pieczone warzywa. Warzywa curry.
            Zupy japonskie, wielowarzywne itd. Mozna w nieskonczonosc. Kazdy kraj ma cos wegetarianskiego do ofiarowania. Poza tym potrawy miesne jak np.gulasz mozna przerabiac na wege.
            • titta Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 15:15
              No mozna. Wszystko mozna przerobic na wege. Tylko po co?
              Wiekszasc tego co opisalas jest swietnym dodatkiem do pieczeni. Z zupa japonska komponuje sie ryba.
              Poza tym nie moge pojac dlaczego cos ma byc substytutem? Jak jest swietne to jest swietne i niczego innego udawac nie musi. Moge zjesc (i jem, bo lubie) kotlety warzywne i z soczewicy ale oprocz. Nie zamiast.
              • bez_seller Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 15:23
                titta napisała:

                > No mozna. Wszystko mozna przerobic na wege. Tylko po co?


                Przerabiac znaczy tyle co nie dodawac miesa. Nawet bigos mozna zrobic vege, jesli ktos lubi smak bigosu.
                • cherry.coke Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 15:32
                  bez_seller napisała:

                  > Przerabiac znaczy tyle co nie dodawac miesa. Nawet bigos mozna zrobic vege, jes
                  > li ktos lubi smak bigosu.

                  Dokladnie. Bo "dieta wegetarianska" kojarzy sie z zastepowaniem kotleta tofu, a to nie jest zbyt atrakcyjne. Ale przeciez jesli ktos normalnie je zroznicowanie i ciekawie i mieso stanowi tylko jeden z elementow potraw, a nie ich sens, to wywalenie go nie stanowi wiekszego problemu. Mozna za to dorzucic wiecej nabialu albo jakis zamiennik (nie wiem, na ile latwo dostac to w PL, ale tutaj zamienniki leza spokojnie w zwyklych marketach, w roznych wariantach, formach i ksztaltach). Dla nas gotowanie bezmiesne nie stanowi zadnego wyzwania w planowaniu.
                  • bez_seller Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 15:49
                    cherry.coke napisała:

                    Ale przeciez jesli ktos normalnie je zroznicowani
                    > e i ciekawie i mieso stanowi tylko jeden z elementow potraw, a nie ich sens, to
                    > wywalenie go nie stanowi wiekszego problemu

                    Oto i cala zagadka bezmiesnej diety. smileAle jesli ktos je kotleta z ziemniakami plus ogorek konserwowoy i odejmie kotleta, to jasne, ze i glodny byc musi, i niedowiatamizowany.
                    W ogole nie wiem o co chodzi z ta zbilansowana dieta. Troche jedzeniowej swiadomosci i kulinarnej fantazji wystarczy, by byc zdrowym i w dodatku szczesliwym wegetarianinem.

                    Poza tym, te wszystkie "normy" spozywania bialka sa grubo zawyzone.
                    • franczii Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 06.11.10, 07:02
                      Kiedy moja mama robila kotlety czy jakies inne mieso to moj obiad to nie byly tylko ziemniaki plus surowka ale mialam te kotlety sojowe, gulasz lub pasztet. Juz wspominalam o tym. A mimo wszystko chodzilam niedojedzona. Przez moja zywieniowa ekstrawagancje moja mama zaczela gotowac zupy warzywne a nie na kosci, kasze i ryz z roznymi warzywami, do pierogow przestala dawac skwarki, zebym ja tez mogla to jesc. Tak wiec moje odzywianie nie bylo monotonne ani nieurozmaicone choc oczywiscie nie bylo mowy o dynii po tajlandzku i kabaczku po sycylijsku.
                      Po paru latach zaczelam jesc rybe 2x w tygodniu a koncu rzucilam sie na mieso.
                  • franczii Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 16:09
                    A z czego sa te zamienniki?
                    Nabial chyba nie jest zamiennikiem miesa. W dodatku nabial bardzo zagluca organizm.
                    Moim zdaniem najlepiej jesc z rozsadkiem i mieso i nabial.
                    Ja w tej chwili jem bardzo roznorodnie, mieso nie codziennie ale jesli juz jest to zazwyczaj stanowi podstawe potrawy, glowny element.
                    • cherry.coke Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 16:38
                      Zamienniki sa roznej masci, od produktow sojowych przez mykoproteine (grzybnia hodowana na glukozie bodajze - popularna firma Quorn ma z niej wszystko, od "parowek" po "burgery" i "filety z kurczaka"). Nie wiem, jak dokladnie ich wartosci odzywcze maja sie do miesa, bo sie tym za bardzo nie interesowalam - czuje, ze gotowanie bezmiesne bardzo dobrze mi robi, moze przy weganizmie trzeba sie bardziej w to wglebiac. Ale sa to zawsze jakies rodzaje bialka.
                      • iuscogens Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 19:36
                        cherry.coke napisała:

                        > Zamienniki sa roznej masci, od produktow sojowych przez mykoproteine (grzybnia
                        > hodowana na glukozie bodajze - popularna firma Quorn ma z niej wszystko, od "pa
                        > rowek" po "burgery" i "filety z kurczaka"). Nie wiem, jak dokladnie ich wartosc
                        > i odzywcze maja sie do miesa, bo sie tym za bardzo nie interesowalam - czuje, z
                        > e gotowanie bezmiesne bardzo dobrze mi robi, moze przy weganizmie trzeba sie ba
                        > rdziej w to wglebiac. Ale sa to zawsze jakies rodzaje bialka.

                        Cherry, wbrew pozorom białko na diecie wege/wegan to nie jest żaden problem. Odzywając się normalnie nie ma możliwości żeby mieć niedobory białka, choć to jest typowy argument mięsożerców. Poza tym coraz wiecej mówi sie o tym, ze nadmiar bialka jest szkodliwy dla zdrowia, a o taki nadmiar naprawdę łatwo. ostatnio w czd byly badania wegańskich dzieci i one miały około 150-270 % białka w diecie, dla porównania dzieci na diecie tradycyjnej miały nawet do 500 % białka w diecie (chodzi dzienne spożycie).
                        • cherry.coke Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 22:36
                          > Cherry, wbrew pozorom białko na diecie wege/wegan to nie jest żaden problem. Od
                          > zywając się normalnie nie ma możliwości żeby mieć niedobory białka, choć to jes
                          > t typowy argument mięsożerców. Poza tym coraz wiecej mówi sie o tym, ze nadmia
                          > r bialka jest szkodliwy dla zdrowia, a o taki nadmiar naprawdę łatwo. ostatnio
                          > w czd byly badania wegańskich dzieci i one miały około 150-270 % białka w dieci
                          > e, dla porównania dzieci na diecie tradycyjnej miały nawet do 500 % białka w di
                          > ecie (chodzi dzienne spożycie).

                          Zgadza sie to z moim doswiadczeniem, nie czuje, ze brakuje mi miesa w zaden sposob. Na pewno poprawilo mi sie trawienie, bo mieso mi nie sluzylo. Cera i wlosy sa w super stanie, ale to moze byc tez kwestia tego, ze duzo czasu spedzam do gory nogami big_grin
                      • franczii Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 06.11.10, 06:46
                        no to ja wlasnie tego rodzaju zamienniki jadlam we wczesnej mlodosci, kotleciki, fileciki, gulasze sojowe. W tej chwili bym tego nie tknela, jest to zarcie wysoko przetworzone a ja z zasady w t
                        ej chwili tego unikam.
                        A ryby i owoce morza?
                        • iuscogens Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 06.11.10, 08:59
                          franczii napisała:

                          > no to ja wlasnie tego rodzaju zamienniki jadlam we wczesnej mlodosci, kotleciki
                          > , fileciki, gulasze sojowe. W tej chwili bym tego nie tknela, jest to zarcie wy
                          > soko przetworzone a ja z zasady w t
                          > ej chwili tego unikam.
                          > A ryby i owoce morza?

                          ja staram się, żeby w mojej diecie było jak najmniej takich przetworzonych rzeczy. Ryby i owoce morza odpadają. Z gotowych sojowych rzeczy to tylko tofu wedzone jadam czesto bo uwielbiam na kanapkę z ogorkiem małosolnym wink
                          To naprawdę nie jest tak, ze schabowego trzeba zastąpić kotletem sojowym. To jest dość tradycyjne myślenie żywieniowe, ze mięso trzeba zastępować. Trzeba po prostu pamiętać, żeby w wege/wegan diecie pojawiały się produkty, które są bogate w składniki, które osoby odżywiające się tradycyjnie czerpią z mięsa.
                          • franczii Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 06.11.10, 09:10
                            Ja nie pamietam kiedy schabowego jadlam wiec tego akurat nie musze zastepowac.
                            Mieso czesto wykorzystuje jako skldanik nadzienia, zeby nie bylo czesciej robie rozne faszerowane smakolyki bez miesa ale czasem az sie prosi.
                            Moge sobie zrobic lazanie bezmiesna 3 razy a 1 raz miesna musze bo inaczej sie uduszebig_grin
                            A kotleciki sojowe jadlam 15 lat temu w zamian za schabowego. Bylam na wikcie mojej mamy. ktora gotowala tradycyjnie i dla niej sama rezygnacja z zup na miesie to byla awangardabig_grin
                  • titta Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 11.11.10, 20:20
                    O przepraszam, nie zgodze sie. To samo danie z miesem i bez miesa smakuje inaczej. Wywalajac miesa trace wiec sporo z roznorodnosci. Interesuje sie etnobotanika. Uzywam wiekszasci produktow roslinnych ktore moge dostac w kosmopolitycznym miescie w ktorym mieszkam, wielu ktore moge sprowadzic lub sama przywiezc i kilka dzikich roslin (czyli sporo wiecej niz przecietnie nie w Polsce) i z miesa nie mogla bym tak latwo zrezygnowac, bo cenie sobie dobra i ZROZNICOWANA kuchnie.
            • franczii Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 15:20
              I kazde z tych dan jest w stanie zastapic na obiad mieso pod wzgledem wartosci odzywczych?
              Watpie. Wprawdzie od 10 prawie lat juz nie jestem wege a za moich czasow zastepowalo sie mieso straczkami wiec moze cos przegapilam ale mimo wszystko w tym co wyisalas nie widze zrodel latwoprzyswajalnego bialka.
              Warzywa te wymienione i niewymienione to ja mam codziennie w kazdej postaci jako danie glowne badz dodatek do miesa badz w kombinacji z miesa /ryba/jajkiem Znam kilka przepisow na dynie i mi wystarcza nie musze jej robic po tajlandzkusmile
              Najbardziej kontrowersyjna rzecz jaka zapamietalam z mojego przeszlo piecioletniego doswiadczenia wegetarianskiego to byla, po kilku latach niejedzenia miesa, zadza krwi, doslownie. Moje zmysly i moje cialo domagaly sie miesa, pragnelam cala soba wgryzc sie w soczysty aromatyczny wielki kawal miesiwa big_grin Zadza ta skutecznie przyslonila mi szczytne idealy, dla ktorych sie miesa wyrzeklam. Przyznajcie sie wegetarianki, ktora jeszcze tak miala? Dopoki walczylam z ta zadza to ciagle chodzilam glodna, niby z pelnym brzuchem a jednak z jakims niedosytem, brakowalo mi po prostu 20dkg miesa tygodniowowink
              • cherry.coke Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 15:26
                > Najbardziej kontrowersyjna rzecz jaka zapamietalam z mojego przeszlo piecioletn
                > iego doswiadczenia wegetarianskiego to byla, po kilku latach niejedzenia miesa,
                > zadza krwi, doslownie. Moje zmysly i moje cialo domagaly sie miesa, pragnelam
                > cala soba wgryzc sie w soczysty aromatyczny wielki kawal miesiwa big_grin Zadza ta s
                > kutecznie przyslonila mi szczytne idealy, dla ktorych sie miesa wyrzeklam. Przy
                > znajcie sie wegetarianki, ktora jeszcze tak miala? Dopoki walczylam z ta zadza
                > to ciagle chodzilam glodna, niby z pelnym brzuchem a jednak z jakims niedosyte
                > m, brakowalo mi po prostu 20dkg miesa tygodniowowink

                A masz wszystko w normie z wynikami krwi, mikroelementami itp? Bo ja nie mam takich ciagot, odkad nie jem miesa, natomiast pare lat mialam czesta "zadze krwi", kiedy mialam anemie (jadlam wtedy mieso).
                • franczii Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 16:05
                  Teraz mam wszystko w normie, w ciazy tez mialam wszystko w normie.
                  A wtedy kiedy mialam zadze to sie nie badalam.
                • franczii Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 16:11
                  Obecnie zdarza mi sie miec chcice na ser. Na codzien mnie obrzydza a czasami najdzie mnie taka wlasnie chcica i to jest cos innego niz zwykla zachcianka.
              • bez_seller Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 15:30
                Jestem od dwudziestu lat wegetarianka, moje dzieci urodzily sie "wegetarianami" smile, moj maz tez jest wegetarianinem, i zyjemy - zdrowi i szczesliwi. Dzieci piekne, wyrosniete, badzo zdolne.
                • iuscogens Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 18:48
                  bez_seller napisała:

                  > Jestem od dwudziestu lat wegetarianka, moje dzieci urodzily sie "wegetarianami"
                  > smile, moj maz tez jest wegetarianinem, i zyjemy - zdrowi i szczesliwi. Dzieci pi
                  > ekne, wyrosniete, badzo zdolne.

                  Gratuluję wink
                  super staż wink
                  typowy polski lekarz by powiedział, że twoje dzieci to jakieś mutanty, niemożliwe, żeby wege dzieci były normalne wink
                  • bez_seller Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 18:55
                    iuscogens napisał:

                    > Gratuluję wink

                    Dziekujesmile

                    > typowy polski lekarz by powiedział, że twoje dzieci to jakieś mutanty, niemożli
                    > we, żeby wege dzieci były normalne wink

                    Widze zwrot w polityce karmieniowej malych dzieci w USA. Zalecenia sa takie, aby do trzeciego roku zycia nie podawac miesa i nabialu. Ciekawe dlaczego?smile

                    • iuscogens Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 19:18
                      bez_seller napisała:

                      > iuscogens napisał:
                      >
                      > > Gratuluję wink
                      >
                      > Dziekujesmile
                      >
                      > > typowy polski lekarz by powiedział, że twoje dzieci to jakieś mutanty, ni
                      > emożli
                      > > we, żeby wege dzieci były normalne wink
                      >
                      > Widze zwrot w polityce karmieniowej malych dzieci w USA. Zalecenia sa takie, ab
                      > y do trzeciego roku zycia nie podawac miesa i nabialu. Ciekawe dlaczego?smile

                      o no proszę nie wiedziałam, fajnie że się jednak zmienia wink ciekawe kiedy do Polski to dojdzie wink
                    • franczii Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 06.11.10, 06:51
                      Najsmieszniejsze jest popadanie z jednej skrajnosci w druga.
                      O Usa wiadomo ile tam miecha zra i ile paszy trzeba wyprodukowac, ile lasow wykarczowac, zeby zapelnic miechem ichnie brzuszyska.
                    • gaja78 Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 19.11.10, 23:24
                      bez_seller napisała:

                      > Widze zwrot w polityce karmieniowej malych dzieci w USA. Zalecenia sa takie, ab
                      > y do trzeciego roku zycia nie podawac miesa i nabialu. Ciekawe dlaczego?smile


                      A jakie zaleca się dzieciom alternatywne źródła wapnia ?
                      Sardynki z rtęcią czy modyfikowaną genetycznie soję ?
          • ila79 Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 16:48
            Przepyszny pasztet z soczewicy. Jak chcesz to Ci rzuce przepis na priv. Oprócz soczewicy ma masę warzyw, pieczarki, jajka i żółty ser (więc dla wegan się chyba nie nadaje). A ile się trzeba narobić! Naobierać, nakręcić maszynką, gotować i dusić każdy składnik z osobna w innym garnku smile! Później toto upiec w piekarniku, co nie jest już takie kłopotliwe jak cała reszta. No ale jest pyszny i można zrobic dużo i zamrażać.
    • cherry.coke Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 14:19
      W sferze logiki pani ma 100% racje. Uczenie dziecka dobroci dla zwierzatek nad talerzem z kotletem to zwykla hipokryzja. Ciekawe, ile dzieci z czystego obrzydzenia nie tkneloby miesa, gdyby od poczatku wiedzialo, co to jest i skad sie bierze. Podejrzewam, ze przed wiekszoscia na poczatku skrzetnie sie ukrywa, ze wcina wlasnie resztki zarznietej kurki czy swinki, o ktorych wesolych losach tatus czyta wieczorem bajeczki.

      Wychowalam sie nad morzem i od malego widzialam, co to ryby i skad sie biora - ze rybak przywozi zywe ryby, potem obok lezy kupa glow i flakow, a potem obok jest smazalnia i dostaje sie rybke na tacce. Z powodu tej swiadomosci przez cale zycie nie tknelam ryby, zadnej. Widzac sklep rybny przechodze na druga strone ulicy i w sklepach omijam to stoisko szerokim lukiem - obrzydzenie na maksa. Natomiast nie znajac podobnych widokow z udzialem kurek i krowek miesko poslusznie jadlam, az sie przyzwyczailam, a kiedy skojarzylam fakty, to bylo mi juz wszystko jedno i kontynuowalam jedzenie z lenistwa. Ostatnio rozszerzam jednak doswiadczenie z rybami na inne zyjatka i powoli przechodze na wegetarianizm, kupuje Quorn, jajka "free range", nie kupuje produktow skorzanych (mam troche skorzanych butow, ale kupujac kolejne pracuje nad znajdowaniem nieskorzanych zamiennikow i staram sie kupowac buty maksymalnie trwale). Wychodze z zalozenia, ze lepiej zrobic cos malego, niz nie zrobic nic. W ciagu zycia oszczedze pewnie zycia kilkudziesieciu/kilkuset zwierzat, ktorych smierc bylaby czysto opcjonalna, bo tak naprawde nie jest mi do niczego niezbedna.

      Szanuje ludzi, ktorzy jedza mieso, bedac w pelni swiadomymi procesu jego pozyskiwania, oraz ujawniaja ten proces swoim dzieciom. Wrazliwosc inna niz moja, ale spoko - sa uczciwi wobec siebie i dzieci. Jeden zje martwa tkanke, drugi nie. Jeden wrzuci zywe zwierze do wrzacego oleju, drugi nie. Natomiast podejrzewam, ze wiekszosc spozywa mieso calkowicie bezrefleksyjnie, a dzieciom wciska kity "dla ich dobra", uczac przy okazji jakze zyciowej hipokryzji i bezmyslnosci. Gdyby zobaczyli film z rzezni, to by sie poplakali, ale jakos przez cale zycie nie przyszlo im do glowy sie zastanowic, skad ten kotlet.
      • titta Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 14:55
        Przez tysiace lat dzieci widzialy jak mama/babcia/tata to miesko wczesniej sam zabija. I jakos wegetarianizm nie byl w modzie. wiec cos z ta logika nie tak.
        Ps. Ja tez widzialam. U babci niedzielny rosol zawsze przezd 9 jeszcze chodzil po podworku.
        • mondovi Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 15:03
          ano tak. wegetarianka nie jestem, mały syn zapytał skąd się bierze mięso, powiedziałam prawdę. mógł się zrazić, wiem. Nie zraził się, czego nie uważam ani za sukces, ani za porażkę.
        • cherry.coke Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 15:05
          titta napisała:

          > Przez tysiace lat dzieci widzialy jak mama/babcia/tata to miesko wczesniej sam
          > zabija. I jakos wegetarianizm nie byl w modzie. wiec cos z ta logika nie tak.
          > Ps. Ja tez widzialam. U babci niedzielny rosol zawsze przezd 9 jeszcze chodzil
          > po podworku.

          Przez tysiace lat dzieci ogladaly duzo okrutnych dzialan, bo ogolnie mialy ciezkie zycie (jesli dozyly do tego wieku). Jedna ze zdobyczy cywilizacji jest to, ze juz nie musza, bo sa inne opcje. Decyzja, czy z tej zdobyczy skorzystac, jest oczywiscie indywidualna w kazdej rodzinie.
          • titta Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 11.11.10, 20:09
            Akurat polowanie czy uboj zwierzat nie byl "ciezarem zycia", a raczej jego przyjemna czescia. Tzn. glownie polowanie, bo uboj domowego zwierzecia to chyba mniej byl mniej przyjemna czescia przygotowania posilku. Nie mnie jednak czesto wiazal sie z radosia i swietem.
        • nangaparbat3 Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 17:17
          A nie zastanawiałaś się nigdy, dlaczego szczególnie okrutne były wojny chłopskie? Szela, Hiszpania, Wołyń? Od dawna podejrzewam związek.
          • titta Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 11.11.10, 20:13
            Chyba dosc oczywiste... ludzie byli oswojeni ze smiercia. Zreszta wojny chlopskie choc byly krwawe nie byly az tak okrutne jak obozy koncentracyjne i ine pomysly ludzi, ktorzy niekoniecznie mieli jakis zwiazek z ubojem zwierzat.
      • atowlasnieja Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 16:24
        Nauczycielka mi opowiadała, że razem z siostrą przeżyły mocne zaskoczenie gdy małoletnia (poniżej 4 lat) wnuczka jednej z nich powiedziała do królika polewanego sosem w brytfance że ludzie są strasznie obłudni (najpierw "słodziutki milutki króliczek" a potem to do piekarnika). Zdziwienie było jeszcze większe gdy dziecko z apetytem zjadło obiad.

        Nie wszystkim dzieciom to przeszkadza.
        • cherry.coke Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 16:57
          atowlasnieja napisała:

          > Nauczycielka mi opowiadała, że razem z siostrą przeżyły mocne zaskoczenie gdy m
          > ałoletnia (poniżej 4 lat) wnuczka jednej z nich powiedziała do królika polewane
          > go sosem w brytfance że ludzie są strasznie obłudni (najpierw "słodziutki milut
          > ki króliczek" a potem to do piekarnika). Zdziwienie było jeszcze większe gdy dz
          > iecko z apetytem zjadło obiad.
          >
          > Nie wszystkim dzieciom to przeszkadza.

          No i dobrze, dziewczynka podjela swiadoma decyzje majac pelna informacje. Moze warta uzupelnienia o to, ze kroliczek nie dokonal ofiary z wlasnej woli suspicious

          Ale i tak stawia sie dzieci przed faktem dokonanym, a w pewnym wieku takich prawd objawionych sie nie kwestionuje, tylko przyjmuje do stosowania.

          Bo prawdziwej decyzji dokonywaloby sie, gdyby nieswiadomu procesu pozyskiwania miesa dziecku okazac kroliczka i zapytac "a czy chcesz go teraz zjesc?".
          • nangaparbat3 Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 17:22
            Pamiętam, jak moja 2-3 letnia wówczas córka zorientowała się nagle, że "kurka" i "kurka" to to samo. Nie miałam pojęcia, że wcześniej były to dla niej po prostu homonimy. Zrozumienie sprawiło jej przykrość, ale nie pamiętam, czy zaprzestała na jakiś czas jedzenia mięsa - jesli, to na krótko.
            Jednak po paru tygodniach spytała z widoczną troską: czy winogronka też kiedyś były małymi zwierzątkami?
            Ani ja ani jej tato nie jesteśmy wegetarianami. Jednak ja najdłużej jak mogłam odwlekałam podanie jej miesa, a mąż powiedział: wiesz, czuję jakby ona straciła niewinność. Nie przeżywalismy tego specjalnie jakoś, ale na tyle głęboko, by pamiętać po 18 latach.
    • titta Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 14:52
      Mozna tez wspomniec o lesie tropikalnym wycinanym pod uprawe soi.
      Co za roznica, ze z jednej przesady (obzeranie sie miesem) czlowiek przestawi sie na druga: histeryczne unikanie miesa i wmawianie, ze tofu jest "zdrowe i pyszne". Moze zdrowe jest (choc pewnie zalezy od pochodzenia i technologi produkcji) ale pyszne bynajmniej nie jest, o ile sie tego odpowiednio nie przyprawi.
      A wystarczylo by lobbowac za poprawa losu zwierzat hodowlanych (zakazanie chowu przemyslowego, bez mozliwosci wyjscia na pastwisko, chow haremowy itp.) i nie kupaowac taniego miesa i w zadnym razie jajek z chowu klatkowego, wspierac male, ekologiczne gospodarstwa. To kosztuje. I wymaga wiecej wysilku niz bycie wegetarianinem (i naprawde czemus sluzy).
      • lawako-prawak Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 17:07
        titta napisała:

        > ... wystarczylo by lobbowac za poprawa losu zwierzat hodowlanych

        Nie!
        Należy lobbować za całkowitym wyeliminowaniem hodowli zwierząt z przeznaczeniem na mięso, mleko, itd.
        Tylko tak możemy wznieść się jako ludzkość, wznieść się z tego wstrętnego dołu, w którym teraz się znaleźliśmy smile
        • titta Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 19.11.10, 12:25
          Tak... a las tropikalny zastapic piekna uprawa soi...

          Radze sie douczyc w kwesti przydatnosci ziemi pod uprawe i chodowle zwierzat.
      • iuscogens Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 18:46


        > A wystarczylo by lobbowac za poprawa losu zwierzat hodowlanych (zakazanie chowu
        > przemyslowego, bez mozliwosci wyjscia na pastwisko, chow haremowy itp.) i nie
        > kupaowac taniego miesa i w zadnym razie jajek z chowu klatkowego, wspierac male
        > , ekologiczne gospodarstwa. To kosztuje. I wymaga wiecej wysilku niz bycie wege
        > tarianinem (i naprawde czemus sluzy).

        no właśnie chodzi o to, że niektórym to nie wystarcza. Mi by nie wystarczyło i dla mnie to właśnie byłaby hipokryzja.
        Może rzeczywiście to wymaga więcej wysiłku, bo dla mnie na przykład wegetarianizm i weganizm nie wiąże się z żadnym wysiłkiem wink
        • nangaparbat3 Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 18:56
          > no właśnie chodzi o to, że niektórym to nie wystarcza. Mi by nie wystarczyło i
          > dla mnie to właśnie byłaby hipokryzja.

          Per che?
          Zawsze to jakieś ograniczenie cierpienia - gdzie tu hipokryzja?
          • iuscogens Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 19:11
            nangaparbat3 napisała:

            > > no właśnie chodzi o to, że niektórym to nie wystarcza. Mi by nie wystarcz
            > yło i
            > > dla mnie to właśnie byłaby hipokryzja.
            >
            > Per che?
            > Zawsze to jakieś ograniczenie cierpienia - gdzie tu hipokryzja?

            właśnie dlatego, ze mi to by nie wystarczyło. Dlatego przeszłam na dietę wegańską, im więcej czytałam tym bardziej czułam się hipokrytką gdy np. ser zajadałam.
            tak samo jak kiedyś zanim przeszłam na wegetarianizm i jadłam mało mięsa, nie czułam się z tym dobrze.
            Ale oczywiście masz rację, każde ograniczenie cierpienia lub zmniejszenie spożycia jest dobre. Mi chodzi o to, że ja w takiej sytuacji czułam się hipokrytką.
            • nangaparbat3 Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 06.11.10, 10:14
              >>>Mi chodzi o to, że ja w takiej sytuacji czułam się hipokrytką.
              Rozumiem.
              Czasem myślę, że to po prostu kwestia poziomu wrażliwości - znowu całe spectrum, od entuzjastów polowania do wegan.
              Ale ale - skoro tacy z nas ewolucyjni miesożercy, myśliwi powinni posługiwać się własnymi kłami i pazurami - chyba. To tak na marginesie.
              • titta Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 11.11.10, 20:32
                Ale ale - skoro tacy z nas ewolucyjni miesożercy, myśliwi powinni posługiwać si
                > ę własnymi kłami i pazurami - chyba
                Wlasnie - chyba. Bo ewolucyjnie nie jestesmy drapieznikami, tylko wszystkozercami, czyli miesozercami- oportunistami. Jak sie trafi latwy lup, jakies rybki, jajka itp. I tak powinna wygladac zdrowa dieta. Mieso od czasu do czasu. Czymane w dobrych warunkach zwierze, ubite szybko i bez transportu nie cierpi bardziej niz ogorek. Moze warto przyjac do wiadomosci, ze roslinny tez odczuwaja? (Weganizm bardziej traci ignorancja niz wysokim poziomem wrazliwosci).
                • nangaparbat3 Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 12.11.10, 20:00
                  titta napisała:

                  Czymane
                  > w dobrych warunkach zwierze, ubite szybko i bez transportu nie cierpi bardziej
                  > niz ogorek.

                  Chyba się rozpędziłaś.
                  • titta Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 19.11.10, 12:20
                    Nie rozpedzilam. Rosliny za uszkodzenie reaguja na poziomie biochemicznym i molekularnym. Przekazuja sygnaly i informuja sie nawzajem (biochemicznie) o zagrozeniu. Czy cos musi krzyczec, zeby stwierdzic, ze odczuwa?
                    • animallover1981 Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 19.11.10, 18:45
                      sorry ale marchewka nie czuje strachu tak jak swinia smile)))))
                      Prosze Cie nie rozsmieszaj mnie !!!
    • croyance Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 19:31
      Jedna rzecza jest dieta - co do ktorej mozna, owszem dyskutowac, z drugiej kwestia nachalnego wpychania innym swojego systemu wartosci. Rzadko co mnie tak wkurza, jak ktos, kto uwaza, ze ma monopol na jedyna sluszna zyciowa droge, czy dotyczy to wiary, czy swiatopogladu, czy diety.

      A weganka bylam bylam 7 lat i zdecydowanie zaszkodzilo mi to na zdrowie. Kazda IMHO przesada jest niedobra. Wierze, ze mozna na takiej diecie fantastycznie sie czuc - ja przez wiele lat czulam sie cudownie, a potem nagle wszystko trzasnelo. Z drugiej strony, NIE MA diety idealnej dla kazdego, bo sa rozne organizmy i tak jak jeden moze byc weganem przez cale zycie (sa takie kultury) i swietnie sie czuc, tak innego moze to tylko zaszkodzic.
      Glupie jest takie uogolnianie, a jeszcze glupsze robienie z diety ideologii.
      • iuscogens Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 19:40
        Croyance, czuć się dobrze i zle można na każdej diecie. Wszystko zależy od człowieka.
        Mnie właśnie wkurzają mięsożercy, którzy postawili sobie za punkt honoru, żeby mnie nawrócić. Teraz już coraz rzadziej na szczęście, ale ja właśnie o wiele częściej spotykam się z fanatykami kotleta którzy uważają, że dieta wege jest nienormalna i niż z szalonymi wege/weganami, którzy chcą świat zbawić.
        • croyance Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 22:24
          No totez wlasnie o tym mowie.
          Generalnie jestem zdania, ze kazdy powinien patrzec we wlasny talerz i nie ewangelizowac innych swoimi receptami na zycie, bo naprawde to, co dla jednego jest lekarstwem, dla drugiego moze byc trucizna.
      • bez_seller Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 19:44
        croyance napisała:

        > Glupie jest takie uogolnianie, a jeszcze glupsze robienie z diety ideologii.

        Tu przeciez nie chodzi o to co jesz, tylko o to, ze z powodu Twojej diety cierpia zwierzeta. Gdy ludzie naucza sie hodowac na kotlety komorki zwierzece, bez potrzeby hodowania calego zwierzaka, w ogole nie bedzie sprawy.
        • cherry.coke Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 05.11.10, 22:30
          bez_seller napisała:

          > croyance napisała:
          >
          > > Glupie jest takie uogolnianie, a jeszcze glupsze robienie z diety ideolog
          > ii.
          >
          > Tu przeciez nie chodzi o to co jesz, tylko o to, ze z powodu Twojej diety cierp
          > ia zwierzeta. Gdy ludzie naucza sie hodowac na kotlety komorki zwierzece, bez p
          > otrzeby hodowania calego zwierzaka, w ogole nie bedzie sprawy.

          Czytalam kiedys jakis artykul na temat "hodowania kotleta na szkielku" i rozwalily mnie komentarze pod spodem, ze w zyciu by ktos tego nie zjadl, bo obrzydliwe... Bo martwy (od dluzszego czasu) zwierzak to zupelnie nie jest obrzydliwy big_grin
        • iuscogens Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 06.11.10, 09:10
          bez_seller napisała:

          > croyance napisała:
          >
          > > Glupie jest takie uogolnianie, a jeszcze glupsze robienie z diety ideolog
          > ii.

          to raczej nie jest robienie ideologii z diety, ale dieta wypływa z pewnej ideologii. Choć w moim przypadku słowo ideologia jest chyba za mocne, bardziej mi pasują poglądy, przekonania. Nie jem mięsa, nabialu itd. bo mi żal zwierząt, ale jednocześnie staram się, żeby moja dieta była zdrowa i nieprzetworzona, bo mam silne ciągoty w stronę bycia naturalnym, eko itd. (nie tylko diety to dotyczy). Czyli dieta logicznie wypływa z moich poglądów.
          nie ma co ukrywać, że częstym powodem przechodzenia na wege/wegan są powody ideologiczne. Sama mam takie, lepsze to niż bycie wege, żeby schudnąć, które polega na jedzeniu liścia sałaty dziennie i jednego jogurtu i głoszenie potem, ze dieta wege jest niezdrowa i prowadzi do anemii, bo takie cuda też widziałam smile
        • guderianka Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 06.11.10, 14:02

          Tu przeciez nie chodzi o to co jesz, tylko o to, ze z powodu Twojej diety cierp
          > ia zwierzeta

          No cierpią
          Jednakże jesli mam wybrać swój doznania i doznania zwierząt wybieram swoje.
          Bo mogę, bo tak zostałam nauczona, bo mój organizm tego potrzebuje, bo chcę.
          • animallover1981 Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 19.11.10, 18:50
            Nic dziwnego ze tyle cierpienia na tym swiecie i zasoby sie koncza skoro ludzie mysla w taki sposob - BO MOGE. Mozesz bo zostalas urodzona czlowiekiem - powinnas byc z racji inteligencji najbardziej odpowiedzialna ze wszystkich gatunkow. A nie najbardziej arogancka i samolubna. Jestesmy odpowiedzialni za ta planete i za jej zasoby. Ktore sie koncza. Wiesz ile hodowla miesa zabiera wody i energii? Pomysl o swoich wnukach. Oni juz nie beda tak chojracko odpowiadac. Niestety.
            • iwles Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 19.11.10, 19:37

              > Nic dziwnego ze tyle cierpienia na tym swiecie i zasoby sie koncza skoro ludzie mysla w taki
              > sposob - BO MOGE.



              o, a ja myślę, że wlasnie dzieki takiemu bo mogę istniejemy od tylu tylu lat i jesteśmy tu gdzie jesteśmy smile
              Bo gdyby nie samozaparcie, bo mogę bylibyśmy jeszcze w epoce kamienia lupanego.
              • animallover1981 Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 19.11.10, 21:58
                i calej planecie i nam by to na dobre wyszlo.

                bakterie jakos inteligencji nie potrzebowaly zeby przezyc miliony lat - a homosapiens po marnych 50.000 jest na granicy wojny nulkearnej i samozaglady.

                Dzieki takiemu 'JA MOGE' naukowcy przewiduja wyginiecie rasy w ciagu kilkuset lat z powodu wykonczenia zasobow. Jezeli sie wczesniej nie wysadzimy. Radze sie zainteresowac, bo planete zostawiamy swoim dzieciom i myslenie 'juz mnie nie bedzie' jest nie na miejscu zwlaszcza u rodzicow.

                www.nydailynews.com/news/world/2010/06/18/2010-06-18_human_race_will_be_extinct_in_100_years_scientist_frank_fenner_says_blaming_clim.html
                radze poczytac, zajrzec na strone greenpeace i sie obudzic. Nie po to mamy empatie i wyobraznie zeby sie tak ignorancko toczyc ku samozagladzie.
                • iwles Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 20.11.10, 18:04

                  to może tylko przypomne, ze w epoce kamienia łupanego jedzenie mięsa było na porządku dziennym, wiec może określ się, o co ci chodzi ?
                  • animallover1981 Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 21.11.10, 14:26
                    Jak to o co??? Prosze Cie przeciez madra kobieta jestes.
                    Nie widzisz roznicy w tym jak wyglada produkcja miesa teraz, a w epoce kamienia lupanego jak koles szedl do lasu i polowal ?? Nie widzisz co sie dzieje czy nie chcesz wiedziec ile wody/energii zuzywa czloweik zeby zaspokoic kubki smakowe?? Jak wygladaja farmy nie wiesz czy nie chcesz przyjac do wiadomosci bo wygodniej? Wiesz jakie te zwierzeta maja przechlapane zycie od poczatku do konca? Jak matki sa oddzielane od dzieci zeby dac ci mleko a dzieci zabijane zebys miala cielecine? Jak matki wyja za cielakami tygodniami podlaczone do maszyn?? Jak zwierzeta sa faszerowane antybiotykami pestycydami i kij wie czym? Jak mozna mniejszym braciom takie swinstwo zrobic tylko dlatego ze sa mneijsi i 'BO MOGE'? o to, ze w epoce kamienia lupanego, koles szedl do lasu, szanse byly rowne. Upolowal, zjadl.
                    A teraz zasoby sie koncza, a wiekszosc , nawet dobrych madrych ludzi takich jak Ty, ma zerowe pojecie co tutaj udowadnia. Zainteresujmy sie .. nie ma duzo czasu kiss(
                  • animallover1981 Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 21.11.10, 14:30
                    poza tym czlowiek, ze swoja budowa, szczeki jelit pazurow nie jest MIESOZERCA jak T-rex badz lew, tylko miesozerca OPORTUNISTA - czyli cos tam mu sie uda upolowac, jakas rybke zlapac, jakies jajka zdobyc. Nie jest przystosowany do wpychania w siebie naszpikowanego chemikaliami miecha, po prostu nie jest i juz. A kazdy kto chce ta teze przepchnac niech idzie i zabije krowe swoimi 'klami' i 'pazurami'... zobaczymy kto komu kark przetraci smile))

                    wykorzystujemy inteligencje do samozaglady , niestety. Do okrucienstwa. Nigdy wojny sie nie skoncza dopoki czlowiek nie nauczy sie szanowac istnienia, zycia i unikac niepotrzebnego zadawania cierpienia.
    • gagunia Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 06.11.10, 09:48
      Mięsa nie zje, skóry nie założy, ale przyodzieje się w rakotwóczy plastik. Szkoda gadać.
      Takie głupie gadanie o plastikowym kurtkach mnie rozśmiesza.
      Jak świat światem człowiek ubierał się w skóry, jadł mięso zwierząt. Jesteśmy częścią takiego a nie innego ekosystemu. Owszem, ten nasz ekosystem ewoluuje, mamy większy wybór, ale uważam, że drastyczna w niego ingerencja doprowadzi prędzej do zagłady świata niż życie zgodnie z nim. Wyobraźmy sobie, że od tej chwili wszyscy ludzie na świecie stają się weganami......
      • yegua-ha Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 06.11.10, 10:48
        Super wizjasmile))
      • animallover1981 Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 19.11.10, 18:54
        www.youtube.com/watch?v=bPEl0UHTwiE
        jezeli to jest czescia ekosystemu i ewolucji to kurde ja chyba jestem z innej planety.

        Wez idz na polowanie dziewczyno a nie osmieszaj sie. Czy naprawde uwazasz ze obecne farmy to cos zgodnego z natura???? smile))))

    • hanmoroz No właśnie... 06.11.10, 14:18
      aniarako napisała:

      > Wywiad z wegańską mamą smile
      > „Nie rozumiem jak rodzice z miłości do dzieci mogą zapychać ich buzie martwymi ciałami...

      No właśnie. Dla mnie, toteż jest nie za bardzo zrozumiałe.


      A takie coś?
      Tata z córeczką głaszczą króliczka, a za chwilę tatulo podrzyna króliczkowi gardło, mamuśka gotuje króliczka i podają zwłoki na talerzu dla córeczki...
      Wstrętne, co nie?
      • echtom Re: No właśnie... 06.11.10, 15:34
        > Tata z córeczką głaszczą króliczka, a za chwilę tatulo podrzyna króliczkowi gardło, mamuśka gotuje króliczka i podają zwłoki na talerzu dla córeczki... Wstrętne, co nie?[/b]

        Nie - jeśli króliczek przeżył swoje krótkie życie głaskany i został zabity z zaskoczenia, nie miał tak źle. To mi przypomina piękną scenę z filmu "Wzgórze nadziei" z zabijaniem kozy. Gorzej mają zwierzęta hodowlane, które były trzymane w nieludzkich warunkach i umarły w cierpieniu.
      • franczii Re: No właśnie... 06.11.10, 16:05
        Kroliczka, z ktorym sie wczesniej bawilam (o ile bym sie z nim bawila) tez bym nie chciala na moim stole i dzieciom bym nie dala.
        A co do dzieci jeszcze to nie wiem moze tylko moje sa takie niewrazliwe i bez serca ale moj syn 4letni zdaje sie akceptowac wyjasnienie, ze w przyrodzie nawzajem sie zjadamy.
        Wzrusza sie na przyrodniczych filmach kiedy drapiezniki poluja na inne zwierzeta ale zaraz sam dopowiada. ze lwy i krokodyle tez musza jesc. Natomiast przed akwarium z homarami na stoisku rybnym doskonale wie, ze te homary sa przeznaczone do jedzenia i jakos to nie robi na nim wrazenia, podobnie zreszta jak ryby powykladane na stoisku. Wie ze one wczesniej plywaly w morzu, potem zostaly zlowione a teraz my bedziemy je jesc. I chociaz ja miewam refleksje na temat zjadanych przez nas ryb i miesa to nie zamierzam sie nimi z dzieckiem dzielic ani wzbudzac w nim poczucia winy.
        • nangaparbat3 Re: No właśnie... 06.11.10, 21:42
          > Wzrusza sie na przyrodniczych filmach kiedy drapiezniki poluja na inne zwierzet
          > a ale zaraz sam dopowiada. ze lwy i krokodyle tez musza jesc.

          Naprawdę uważasz, że to filmy dla czterolatka?
        • nangaparbat3 Re: No właśnie... 06.11.10, 21:43
          I najwyraźniej nie widzisz jasnej granicy miedzy poczuciem winy a empatią.
          • franczii Re: No właśnie... 06.11.10, 22:07
            Nie wiem o co chodzi z tymi filmami. Serio nie mialam pojecia, ze dziecko nie powinno tego ogladac.
            Co do empatii i poczucia winy to ja widze roznice ale nie sadze, zeby 4latek potrafil ja zobaczyc. Wspolczucie rybie, ze zostala zabita na pokarm dla nas to nic innego jak wzbudzanie poczucia winy. Przyjdzie czas kiedy dziecko dojrzeje do takich refleksji i wtedy zrobi z nich uzytek. Ja nie musze mu podpowiadac jak ma sie czuc kiedy widzi rybe. Nie uwazam, za stosowne dzielenia sie z nim refleksja ze gdyby nie czlowiek to ta biedna rybka plywalaby sobie nadal w morzu, zwlaszcza ze wlasnie te rybe kupuje zeby zaraz ja zrobic na obiadsuspicious Zwlaszcza, ze mam juz za soba doswiadczenie wege i nie zamierzam na razie do tego wracac. Mnie nikt nie tlumaczyl i nie pokazywal cierpienia zwirzat jakos sama potrafilam wpasc na to, zeby zrezygnowac z jedzenia miesa.
      • titta Re: No właśnie... 11.11.10, 20:42
        Powiedziala bym ze normalne. Kazda rzecz mozna opisac tak aby byla wstretna. Byli tacy w sredniowieczu co opisywali kobiete jako worek na narzady i gowno (za przeproszeniem). I tez nie mogli pojac jak ktos morze takie "cos" dotykac...
        Kazda przesada jest zla.
    • luluista Na szczęście 08.11.10, 18:53
      Na szczęście coraz więcej rodziców karmi swoje dzieci bezmięsnym jedzonkiem.
      Zauważcie też, że coraz więcej małych dzieci po prostu nie chce jeść mięsa.
      Nadeszła nowa era, czy tego chcemy, czy nie smile
      • ylunia78 Re: Na szczęście 10.11.10, 12:30
        luluista napisał:

        > Na szczęście coraz więcej rodziców karmi swoje dzieci bezmięsnym jedzonkiem.
        > Zauważcie też, że coraz więcej małych dzieci po prostu nie chce jeść mięsa.
        > Nadeszła nowa era, czy tego chcemy, czy nie smile


        przepraszam?to od tego nie jedzenia miecha tyle gromią w tv,że dzieci są otyłe i,że trzeba sie tym zająć?
        Jaka era?to po prostu moda na ekologię i tyle.Ekologiczne torby na zakupy(to się zgadzam)segregowanie smieci,tylko dlaczego segregacja jest droższym interesem?no i jedzenie tylko pokarmów nie mięsnych....Taki świat stworzył Pan Bóg i widocznie tak ma być.A jak ktoś nie chce jeść mięsa,niech nie je,ale nie narzuca innym.
        Moj trzylatek lubi ogladać też filmy o zwierzetach i nie psuję mu radości z ogladania mówieniem,że 3/4 ogladanych zwierzątek zjadają ludzie.Takie jest zycie jednak i kiedyś sam to odkryje.


        pr
        • bez_seller Re: Na szczęście 10.11.10, 13:37
          ylunia78 napisała:

          Taki świat stworzył Pan Bóg i wid
          > ocznie tak ma być.

          Kiedy istnialo niewolnictwo, a istnialo tysiace lat, wlasciciele niewolnikow tez powolywali sie na Boga, ze taki swiat widocznie stworzyl, na ktorym musza byc niewolnicy. Okazalo sie, ze swiat moze istniec bez niewolnictwa. Malo tego, niewolnictwo zaliczamy do najwiekszych przestepstw ludzkosci.

          A jak ktoś nie chce jeść mięsa,niech nie je,ale nie narzuca i
          > nnym.

          Kto Ci narzuca niejedzenie miesa?
          • titta Re: Na szczęście 11.11.10, 20:38
            Niewolnictwo niestety istnieje i ma sie dobrze. Podobnie jak masowa chodowla zwierzat.
            Kazda z tych rzeczy jest potwornoscia (choc nie sa porownywalne). Jednak praca zarobkowa nie jest zla. Podobnie jak jedzenie miesa, ktore bylo szczesliwe za zycia.
            • aborcyjnokoncepcyjnalustracja Re: Na szczęście 14.11.10, 19:38
              titta napisała:

              > Jednak praca zarobkowa nie jest zla.

              Zwłaszcza rzeźnika, myśliwego albo sprzedawcy mięsa albo nawet hodowcy sad((
            • magda.felicja Re: Na szczęście 15.11.10, 10:37
              Ludzie od tysięcy lat mordują się. Więc mamy na to nadal zezwalać?
              Podobnie jest z jedzeniem mięsa smile
              • titta Re: Na szczęście 19.11.10, 12:23
                Proponuje rowniez przestac wydalac. Bedzie czysciej.
                • aborcyjnokoncepcyjnalustracja Re: Na szczęście 19.11.10, 15:57
                  titta napisała:

                  > Proponuje rowniez przestac wydalac. Bedzie czysciej.

                  Niezły pomysł smile
                  Jednak trzeba jakoś usuwać produkty przemiany materii.
      • ila79 Re: Na szczęście 19.11.10, 12:32
        O tak, nadeszła nowa era, zapasionych, nieruchawych prosiaczków z zepsutymi zębami smile.
    • attiya Re: Naprawdę, istnieje alternatywne życie :) 19.11.10, 13:39
      Mam nieodparte wrażenia, że jedna i ta sama osoba pod różnymi nickami opluwa ludzi jedzących mięso - nota bene nie od wczoraj - Jak długo człowiekj e mięso i jak jego jedzenie wpłynęło na ludzkość - chociażby czasowo - zjadł sobie taki człowiek pierwotny kawał mięcha i zamiast latać za jagódkami coby się najeść mógł poświęcic ten czas na myślenie i rozwój
    • czarny.loczek nie bójcie się 19.11.10, 16:40
      Nie bójcie się weganizmu - to nie on gryzie, ale sumienie po zjedzeniu mięsa smile
      • franczii Re: nie bójcie się 19.11.10, 16:48
        A kto ci kaze jesc skoro cie gryzie?
        Mnie tam nic nie gryzie.
      • iwles Re: nie bójcie się 19.11.10, 17:03

        mnie nic nie gryzie.
        • abdullah_abdullah Re: nie bójcie się 20.11.10, 15:45
          przeciez obie - matka z corka wygladaja jak szkieletory, moze jakas pomoc by sie tej rodzinie przydala, jakis kurator alboco?
    • fiki.tiki.riki Najlepsza rzecz 20.11.10, 17:58
      Najlepszą rzeczą, jaką może zrobić współczesny człowiek, jest przejście na dietę wegańską.
      Tego faktu nie można zmienić.
      • animallover1981 Re: Najlepsza rzecz 21.11.10, 14:32
        zgadzam sie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka