Dodaj do ulubionych

Chcemy wyjechać z Polski

IP: *.atol.com.pl 19.03.02, 12:33
Zastanawiamy się z mężem nad wyjazdem z Polski na stałe. Myśleliśmy o
Hiszpanii. Z jednej strony mamy dość tej nienormalności, z drugiej
(przynajmniej ja)wahamy się. Nie wiem jak jest, gdy się wyjeżdża do obcego
kraju, jak się tam znaleźć i odnaleźć. Czy są wogóle jakieś możliwosci wyjazdu
i zdobycia pracy za granicą? Czy warto wyjeżdżać? Czy jest łatwo? Czy moze
trudniej niż np. w latach 80-tych? Boje się, ale z drugiej strony nie moge
tego odkładać w nieskończoność, bo chodzi tu głównie o dzieci. Są na razie małe
(10 i 3 lata) i mogłyby zacząć tam życie "od podstaw", a im później wyjedziemy
tym trudniej będzie im się przystosować i trudniejszy będą miały start.
Sama nie wiem. Chciałabym wiedzieć, jak innym się "powiodło", jak to wygląda z
tej "drugiej" strony.

Pozdrawiam
szyszka
Obserwuj wątek
    • bird_man Re: Chcemy wyjechać z Polski 19.03.02, 13:36
      Gość portalu: szyszka napisał(a):

      > Zastanawiamy się z mężem nad wyjazdem z Polski na stałe. Myśleliśmy o
      > Hiszpanii. Z jednej strony mamy dość tej nienormalności, z drugiej
      > (przynajmniej ja)wahamy się. Nie wiem jak jest, gdy się wyjeżdża do obcego
      > kraju, jak się tam znaleźć i odnaleźć. Czy są wogóle jakieś możliwosci
      wyjazdu
      > i zdobycia pracy za granicą? Czy warto wyjeżdżać? Czy jest łatwo? Czy moze
      > trudniej niż np. w latach 80-tych? Boje się, ale z drugiej strony nie moge
      > tego odkładać w nieskończoność, bo chodzi tu głównie o dzieci. Są na razie
      małe
      > (10 i 3 lata) i mogłyby zacząć tam życie "od podstaw", a im później
      wyjedziemy
      > tym trudniej będzie im się przystosować i trudniejszy będą miały start.
      > Sama nie wiem. Chciałabym wiedzieć, jak innym się "powiodło", jak to wygląda
      z
      > tej "drugiej" strony.
      >
      > Pozdrawiam
      > szyszka
      ******************************************************
      droga szyszko,
      temat na ksiazke... i pytanie w zasadzie troche naiwne, ale sadze, ze myslisz
      powaznie wiec postaram sie w duzym skrocie Ci pare slow napisac..
      1. Czy warto ? Osobie samotnej i z dobrym wyksztalceniem (studia, poszukiwany
      zawod) odpowiem natychmiast : TAK !. W przypadku rodziny z dziecmi robi sie
      skomplikowanie-male dzieci z reguly maly problem, duze dzieci (10 lat) to juz
      bardzo problematyczne i przy braku szczescia mozesz zrobic dziecku krzywde na
      cale
      zycie.
      2. Jak wyjechac?
      sa 2 mozliwosci:
      a) jestescie chciani-tzn.staracie sie oficjalnie z Polski przez ambasade kraju
      docelowego ktory przyjmuje i szuka imigrantow (USA, Kanada, Australia,
      N.Zelandia)
      zostajecie zakwalifikowani, otrzymujecie po przyjezdzie pomoc w integracji
      (kursy jezykowe, pomoc w znalezieniu pracy, kredyty itp.) - optymalna droga
      chociaz ostatnio znacznie zawezona i ograniczona. Jedyna mozliwosc to nawiazaniu
      kontaktu z ambasada i rozmowa (nie przez telefon !) O ile wiem to Hiszpania
      nie nalezy do krajow emigracyjnych, chociaz slyszalem ze po kryzysie w
      Argentynie
      uruchomila programy do sciagniecia argentynczykow do Hiszpanii bo i tu brakuje
      ludzi w pewnych zawodach. A wiec pytac - to nic nie kosztuje..
      b) jestescie niechciani - najgorsza mozliwosc jaka pozostaje tzn. pojechac
      na wariata i starac sie znalezc prace na czarno i zalegalizowac potem swoj
      pobyt. Praktycznie prawie niemozliwe, chyba ze ma sie dobry i poszukiwany
      zawod, dobra znajomosc jezyka, sporo pieniedzy na poczatek i DUZO,DUZO SCZESCIA
      Pamietaj, ze jestescie oficjalnie niechciani, nielegalni, nie mozecie liczyc
      na ZADNA POMOC !. A co w przypadku choroby waszej lub dzieci ?
      W takim przypadku jezeli jestescie bardzo zdeterminowani to "najlepsze" wyjscie
      to wyjazd jednej osoby tej z lepszymi mozliwosciami (zawod, jezyk, odpornosc
      psychiczna i fizyczna..) i proba aklimatyzacji i sciagniecia po KILKU LATACH
      reszty rodziny.. Dacie sobie rade z taka proba, Ty i dzieci bez ojca? lub on
      i dzieci bez Ciebie?
      3.Czy jest latwo? Czy sie powiedzie?
      Nie jest latwo - jest cholernie trudno, no chyba ze sie ma bogatego wujka..
      Czy sie powiedzie? Patrz wyzej- z tych co wyjehali na "wariata" to powiedzialbym
      ze sie "powidlo" moze 10-20 % osob, reszta klepie biede..
      Moze ta bieda nie jest taka straszna, biorac pod uwage sytusacje i perspektywy
      w
      Polsce i nadzieje, ze przynajmniej dzieciom bedzie lepiej, ale nie robcie sobie
      zludzen, ze "jakos juz tam bedzie"
      Pamietaj, aby miec ZAWSZE jakies oszczednosci na czarna godzine i ew.powrot
      Musicie byc odpowiedzialni bo macie dzieci..
      Nie wiem na ile moglem rozwiac Twoje watpliwosci, moze inni forumowicze
      doloza swoje trzy grosze..
      pozdrawiam i zycze powodzenia..



      • Gość: szyszka Re: Chcemy wyjechać z Polski IP: *.atol.com.pl 19.03.02, 13:54
        Dziękuje bird man. To co napisałeś w większosci wiedziałam i dlatego się
        waham. Mój mąż ma studia, jest inżynierem elektroenergetykiem, oprócz tego
        marketing i zarządzanie. Ja niestety tylko magistra polonistyki i psychologia
        w trakcie. Niestety też mam już prawie 30 lat i nie zanosi się na żadną prace
        więc niedługo to nawet emerytury nie wypracuję. Wiem, ze za granica jest
        ciężko, ale tu też. I z dwojga złego zastanawiam sie czy lepiej tam pracować,
        nawet ciężko, ale żyć normalnie , mieć jakąś emeryturę i przede wszystkim
        dzieci będą miały perspektywy, bo tu to pracować też trzeba, co będzie na
        starość nie wiadomo, a z dziećmi też. Jak sie nic nie zmieni, to co ja mam
        córce powiedzieć, że ma nie iść na studia(choć bardzo chce), bo to nic nie da?
        A gdzie ma iść? Inna szkoła też pracy nie da, bez szkoły też nie. Najbardziej
        żal mi dzieci. Mąż od kilku lat sam zarabia, dwoi się i troi, więc nie jest na
        razie źle. Jest bardzo przedsiębiorczy, inteligentny, zaradny i silny
        psychicznie więc sobie radzi. A ja? No cóz, jak kto usłyszy, ze mam dwoje
        dzieci, nie pracowałam dotąd to od razu do widzenia. A ja już nie mam wiele
        czasu. Albo teraz coś zrobię albo nic.
        Potrafię np. malowac porcelanę(piórkiem:kwiaty, obrazy). Parę lat temu w ten
        sposób "dorabiałam", miałam dużo zamówień,także z zagranicy(szcz. od Niemców),
        myslałam o firmie. Ale teraz to jest rzecz zbytkowna i ludzi nie stać na to,
        nie kupują, a ja nie mam zarobku.
        Pewnie nie mamy większych szans, ale moze jednak warto spróbować? Chocby
        popytać w ambasadach, jak radzisz.

        Pozdrawiam
        • bird_man Re: Chcemy wyjechać z Polski 19.03.02, 14:29
          halo szyszka,
          tylko sie nie zalamywac... i uczyc jezykow !!!!
          Za granica to bez jezyka mozliwosc godnego zycia to iluzja..
          Co do Twojego meza, to widze pewne problemy z jego zawodem, wiem cos o tym
          bo mam dokladnie tyki sam.. W tym zawodzie znalezienie pracy na zachodzie
          jest prawie niemozliwe (tylko w elektrowniach, w ktorych jako ocokrajowiec
          ze wzgledu na "bezpieczenstwo wewnetrzne" praktycznie nie masz szans jako
          inzynier, tzn na stanowiskach dajacych mozliwe zarobki a tym samym mozliwosc
          podejmowania decyzji) sam musialem sie zupelnie przekwalifikowac i robie
          cos innego ale tez w zawodzie.. Jak widzisz wszystko jest mozliwe, tylko sie
          nie poddawac..
          pozdrawiam
          • Gość: Michel Re: nie polecam IP: *.horsens.dk 19.03.02, 14:52
            Nie polecam, bo dzisiaj jest cholernie trudno tu sie ustawic. Sa jednak pewne
            mozliwosci. Musisz chodzic od ambasady do ambasady i przy odrobinie szczescia
            mozesz gdzies sie zalapac. Sa kraje, ktore potrzebuja od czasu do czasu ludzi.
            Musicie znac jezyk, napewno angielski na minimum poziomie dobrej komunikacji w
            mowie i pismie.
            Jechanie na czarno absolutnie odradzam, dzisiaj to samobojstwo.
            Proponuje, jesli maz ma odwage na platformy olejowe - Norwegia, Dania. Chyba
            tam sa jakies szanse. Dwa tygodnie pracy, dwa tygodnie urlopu. Mozesz dolatywac
            z Polski. Lecialem z takimi na swieta do Polski, wszyscy byli ze Szczecina a
            wiec chyba tam cos jest. Dobre zarobki, za to w Polsce bedziecie zyli po
            pansku.
            PS. nie ujmujac nic Twojemu mezowi, to jednak on nie jest taki obrotny jak z
            wyksztalceniem kiepsko daje sobie rade w Polsce. Tu mialby jeszcze gorzej. Do
            dobrych pieniedzy potrzebuja super fachowcow, zreszta tak jak i w Polsce !
            pozdrowienia
          • drapieznik Re: Chcemy wyjechać z Polski 19.03.02, 15:03
            Moje wnioski dla Szyszki, z powyzszych odpowiedzi. Dobrych, z wyjatkiem tego,
            ze probuja przywalic mlotkiem przez mokra szmate - ja te szmate pomijam:

            1. Prawdopodobienstwo abys obecnie wyjechal legalnie, z bagazem jaki masz, jest
            ok 0.001%.

            2. Po "przylaczeniu" sytacja prawdopodobnie bedzie gorsza niz jest z wyjazdami.
            Przeciez nie po sie przylaczaja zeby ulatwic wyjazd takim jak w twojej
            sytuacji.

            3. Pamietaj, ze pchasz sie do takiego np. kraju w ktorym matka utopila niedawno
            5 dzieci w wannie, nie mowiac o wielu podobnych przypadkach.

            4. Jestes w takiej sytuacji jakbys miala nieuleczlan chorbe i lekarz wtedy
            mowi: chorobe trzeba polubic.

            5. Proponuje jak najszybciej myslec jak polepszyc sobie byt w Polsce. Jest to
            duzy kraj i sa ludzie wilki i ludzie barany. Do ktorej grupy ty chcesz nalezec?

            6. Nie warto. Nawet gdyby to bylo 20 lat temu, w twojej sytuacji.

            Na zachodzie jest bardzo ciezko jak nie masz szczescia (duzego- a co cie
            przekonuje ze bedziesz miala, jak go nie masz we wlasnym kraju?). Czasem nawet
            b. dobry zawod nie pomoze jak nie masz tego szczescia zyciowego.

            Czy warto wyjechac? O, tak, przyjezdzaj, zmiescisz sie, to duzy kraj. Czy
            zachecam? Zdecydowanie nie ale decyzja jest twoja i czytajac twoj list widze,
            ze taka podjelas. Grauluje zdrowego rozsadku.

            Ja? gdybym byl w twojej sytuacji to bym na piechote szedl do Australli po dnie,
            bym gryzl ziemie i kopal rowy, aby tam byc. Moze bym nie doszedl, a raczej
            chyba na pewno, ale podjalbym taka decyzje. Lepiej umrzec z mysla, ze sie
            probowalo niz z niechcianym chomatem na szyi, bo moglem a nie sprobowalem. A
            czy mmyslisz ze ci co wyjechali to wyjechali zlotymi karetami? Ta pomoc ktora
            sie dostaje legalnie to jest wlasciwie 'zdychanie'. Wielu taka pomoc olewa
            zaraz po zejsciu tu na ziemie.
            • Gość: dodo Re: Chcemy wyjechać z Polski IP: 209.226.65.* 19.03.02, 15:38
              jesli sie naprawde chce to sie to robi a nie tak "i chcialabym, i boje sie" -
              nie da sie byc 50% w ciazy.
              jesli chcecie, szyszko, wyjechac to po prostu wyjedzcie.
              albo legalnie, albo nielegalnie - w ostatecznym rozrachunku to nie ma az tak
              wielkiego znaczenia. kwestia adaptacji jest rownie bolesna w obu wypadkach.
              tysiace ludzi to robi kazdego dnia, przyjezdaja z roznych krajow do kilku
              innych krajow, obwachuja nowe tereny, poplacza, potesknia ale w wiekszosci sa
              w stanie wymoscic sobie calkiem wygodne gniazdka i w wiekszosci nie wracaja do
              krajow swojego pochodzenia.
              juz tu kiedys ktos nas pytal o przyjazd do kanady z zalatwionym kontraktem na
              jakiejs uczelni - i mial facet watpliwosci czy warto.
              z emigracja to jak z malzenstwem - tu sie nie ma co za dlugo zastanawiac - albo
              sie chce i sie to robi, albo nie i nie ma o czym mowic.
              dobrze i zle moze byc wszedzie na swiecie, gwarancji na adres nikt nikomu nie
              da. to ryzyko musisz podjac sama. pozdrowienia.
              • Gość: aniutek Re: Chcemy wyjechac´ z Polski IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 19.03.02, 18:27
                Zgadzam sie z wypowiedza Dodo, mysle, ze do wyjazdu z cala rodzina
                trzeba byc mocno zdeterminowanym / he wiem bo przezylam to/ a
                determinacja jest niezbedna aby nie zalamac sie z tesknoty, innosci i
                ciezaru obowiazkow w nowym kraju. Jasne, ze jest trudno ale chyba z
                Polski chcecie wyjechac bo jest beznadziejnie. Tutaj nadzieje na lepsze
                jutro sa i to calkiem realne, osiagalne.
                Piszesz Szyszko, ze zastanawiasz sie, poczekasz... moim zadniem nie za
                bardzo mozesz pozwolic sobie na czekanie, starsze dziecko ma 10 lat jak
                piszesz, musi chodzic do szkoly, poznac jezyk dla niego to bedzie duze
                przezycie i ogromna zmiana smiem twierdzic, ze najbolesniejsza z calej
                rodziny. A im dziecko starsze tym trudniej, bedzie tesknilo za przyjaciolmi i
                w efekcie moze nie chciec byc w nowym kraju.....
                Widzisz mam 10 letniego syna, ktory po 2 letnim pobycie w PL wrocil do
                amerykanskiej szkoly i nie jest rozowo, musi duzo b.duzo sie uczyc aby
                nadrobic braki z angielskim a co za tym idzie i innych przedmiotow, jest to
                dodatkowy stres..... Teraz wiem, ze niedobrze zrobilam robiac mu taka
                przerwe...... to adaptowanie sie do polskich warunkow - szkola jakze inna,
                teraz abarot w ameryce a to juz 4 klasa, testy.....
                Warto o tym pamietac.
                Zycze Ci powodzenia i duzo samozaparcia.
                pozdrowki,
                aniutek
            • bird_man Re: Chcemy wyjechać z Polski-do szwedki 19.03.02, 18:45
              _szwedka napisał(a):

              > Ciekawe to co powiedziales o elektrocieplowniach. O jaki to kraj chodzi?
              > W Szwecji zadnych takich restrykcji nie ma co mnie bardzo dziwilo.
              > pozdrawiam

              ********************************************************
              konkretnie chodzi o niemcy i francje. Bez obywatelstwa niemieckiego w zasadzie
              nie dostaniesz pracy w zadnej elektrowni (no chyby ze przy sprzataniu) Ja majac
              obywatelstwo niemieckie i zlecenia na pewne prace automatyzacyjne we Francji
              nie moglem tego robic (bez podania powodow-nieoficjalnie takie samo uzasadnienie
              sprawy bezpieczenstwa) - chodzilo o prace w elektrowni w dosyc newralgicznej
              czesci - programy sterujace rozdzialem energii elektrycznej..
              pozdrawiam
              • topiel Re: Chcemy wyjechać z Polski-do szwedki 20.03.02, 07:53
                hej bird a jak to sie stalo jesli wolno zapytac, ze ty masz obywatelstwo
                niemieckie ?


                bird_man napisał(a):

                > _szwedka napisał(a):
                >
                > > Ciekawe to co powiedziales o elektrocieplowniach. O jaki to kraj chodzi?
                > > W Szwecji zadnych takich restrykcji nie ma co mnie bardzo dziwilo.
                > > pozdrawiam
                >
                > ********************************************************
                > konkretnie chodzi o niemcy i francje. Bez obywatelstwa niemieckiego w zasadzie
                > nie dostaniesz pracy w zadnej elektrowni (no chyby ze przy sprzataniu) Ja majac
                > obywatelstwo niemieckie i zlecenia na pewne prace automatyzacyjne we Francji
                > nie moglem tego robic (bez podania powodow-nieoficjalnie takie samo uzasadnieni
                > e
                > sprawy bezpieczenstwa) - chodzilo o prace w elektrowni w dosyc newralgicznej
                > czesci - programy sterujace rozdzialem energii elektrycznej..
                > pozdrawiam

        • komentator Re: Chcemy wyjechać z Polski 20.03.02, 07:44
          Gość portalu: szyszka napisał(a):

          > Dziękuje bird man. To co napisałeś w większosci wiedziałam i dlatego się
          > waham. Mój mąż ma studia, jest inżynierem elektroenergetykiem, oprócz tego
          > marketing i zarządzanie. Ja niestety tylko magistra polonistyki i psychologia
          > w trakcie. Niestety też mam już prawie 30 lat i nie zanosi się na żadną prace
          > więc niedługo to nawet emerytury nie wypracuję. Wiem, ze za granica jest
          > ciężko, ale tu też. I z dwojga złego zastanawiam sie czy lepiej tam pracować,
          > nawet ciężko, ale żyć normalnie , mieć jakąś emeryturę i przede wszystkim

          Wyjazd zagranice z rodzina bez zalatwionej pracy, mieszkania,szkol dla dzieci
          (nie mowiac nawet o legalnym pobycie) to raczej awanturnicza przygoda.

          Nie licz takze na prace w zawodzie polonista lub psycholog tym bardziej ze
          wiek juz nie ten by sie jeszcze douczac w innym kraju!

          > Mąż od kilku lat sam zarabia, dwoi się i troi, więc nie jest na
          > razie źle. Jest bardzo przedsiębiorczy, inteligentny, zaradny i silny
          > psychicznie więc sobie radzi. A ja? No cóz, jak kto usłyszy, ze mam dwoje
          > dzieci, nie pracowałam dotąd to od razu do widzenia. A ja już nie mam wiele
          > czasu. Albo teraz coś zrobię albo nic.

          Twoj maz prawdopodobnie dalby sobie rade wszedzie. Jezeli radzi
          sobie teraz niezle w Polsce to jest ryzyko ze zagranica bedzie gorzej.
          A twoja sytuacja zagranica bylaby prawdopodobnie taka sama jak w
          Polsce.

          > Potrafię np. malowac porcelanę(piórkiem:kwiaty, obrazy). Parę lat temu w ten
          > sposób "dorabiałam", miałam dużo zamówień,także z zagranicy(szcz. od Niemców),
          > myslałam o firmie. Ale teraz to jest rzecz zbytkowna i ludzi nie stać na to,
          > nie kupują, a ja nie mam zarobku.

          Jesli mialas zamowienia z zagranicy to DLACZEGO NIE ROZWINELAS ICH
          W BLIZSZE KONTAKTY? To bylaby mozliwosc zdobycia rynku mieszkajac w
          Polsce albo zagranica.

          > Pewnie nie mamy większych szans, ale moze jednak warto spróbować? Chocby
          > popytać w ambasadach, jak radzisz.

          Pytanie w amabasadach to to samo co granie w toto-lotka.
          Jedyna rozsadna droga to zdobycie najpierw pracy przez meza
          przez poszukiwanie kontaktow. Mogloby to wymagac ze maz najpierw
          pojechalby sam do pracy be przygotowac grunt dla rodziny.
          Ryzyko: niejedno malzenstwo sie rozpadlo przez takie wyjazdy.
          W ogole napiecia rodzinne zwiazanych z przystosowaniem
          sie do nowej sytuacji to najwieksze ryzyko wyjazdu zagranice.
      • Gość: APIA Re: Chcemy wyjechać z Polski do Hiszpanii IP: *.proxy.aol.com 19.03.02, 19:49
        Kochana kolezanko
        O dzieci sie nie martw sa male i im wlasnie zapewniasz wspaniala przyszlosc na
        zachodzie. Ja wyjechalam do Hiszpanii w 1990 roku zaraz po maturze, mieszkalam
        tam 6 lat (tam tez studiowalam) i nastepnie przenioslam sie do USA (bo wyszlam
        za maz). Hiszpania to wspanialay kraj, ludzie sa bardzo ciepli, wszyscy Ci sie
        beda strarac pomoc. Grunt jednak to jezyk, dzieci zlapia szybko, martw sie o
        siebie i meza. W Hiszpanii latwo dostac prace jak sie zna tez angielski, co
        najwazniejsze to sie nie bac i nie palic mostow za soba. Jedzcie najpierw sami
        na miesiac czy tez dwa (jezeli macie taka mozliwosc) znajdziecie mieszkanie itd
        i wtedy niech jedna wroci po dzieci.
        Trzymam za Was kciuki
        Apia
          • Gość: Apia Re: do drapieznika IP: *.proxy.aol.com 19.03.02, 21:36
            napewno nie z tej co Ty, na szczescie i dziekuje za to Panu Bogu. na zachodzie
            jest super jak znasz jezyk, masz skonczone dobre studia i droge otwarta. znam
            ludzi, ktorym sie "udalo" ale dzieki swojej cizekiej pracy. polecam. Hiszpania
            i USA to kraje do zycia!!!!
            • aniutek Re: do drapieznika/Apia 19.03.02, 21:38
              Gos´c´ portalu: Apia napisa?(a):

              > napewno nie z tej co Ty, na szczescie i dziekuje za to Panu Bogu. na zachodzie
              > jest super jak znasz jezyk, masz skonczone dobre studia i droge otwarta. znam
              > ludzi, ktorym sie "udalo" ale dzieki swojej cizekiej pracy. polecam. Hiszpania
              > i USA to kraje do zycia!!!!

              I LEGALNY POBYT !!!!!!!!!!
                • Gość: baker Re: do drapieznika/Apia IP: *.mentorg.com 20.03.02, 01:26
                  Gość portalu: Apia napisał(a):

                  > jezeli ktos ma troche oleju w glowie, pierwsze co robi to leaglizuje swoj poyt.
                  >
                  > Sposobow na to jest wiele, nic trudnego dla chcacego
                  no to podsun pare pomyslow, tylko pamietaj, ze rodzina jest juz w komplecie wiedz
                  ozenek nie wchodzi w rachube...Z tego co pisza przez pracodawce tez moe nie byc
                  latwo, wiec co proponujesz?????
                  • Gość: Apia Re: do drapieznika/Apia IP: *.proxy.aol.com 20.03.02, 14:14
                    Przede wszystkim zarowno w Hiszpanii jak i w USA wchodzi w rachube kontrakt na
                    parce. Idzie sie do urzedu imgracyjnego i zabiera liste potrzebnych zawodow w
                    danym momencie. szukasz tego co Ciebie moze dotyczyc i co ewentualnie mozesz
                    robic. nastepnie po uzyskaniu kontraktu od firmy, ktora potrzebuje takiego
                    pracownika skladasz podanie o prace i zmiane statusu. W USA czeka sie na to
                    okolo 6 miesiecy w Hiszpanii chyba troche wiecej. W taki sposob masz juz
                    papiery i pozwolenie na prace, co jest najwazniejsze. W taki sposob jestes juz
                    legalnie przez nastepne cztery lata co pozwala Ci znalezc kogos i sponsorowac
                    swoj pobyt. Czy mam pisac dalej? Jednej rzeczy jakiej nie mozna zrobic to
                    dopuscic aby zostac nielegalnie, szcegolnie w USA bo wtedy nie ma juz
                    mozliwosci legalizacji papierow w tym kraju.
                    • Gość: baker Re: do drapieznika/Apia IP: *.mentorg.com 20.03.02, 17:52
                      Gość portalu: Apia napisał(a):

                      > Przede wszystkim zarowno w Hiszpanii jak i w USA wchodzi w rachube kontrakt na
                      > parce. Idzie sie do urzedu imgracyjnego i zabiera liste potrzebnych zawodow w
                      > danym momencie. szukasz tego co Ciebie moze dotyczyc i co ewentualnie mozesz
                      > robic. nastepnie po uzyskaniu kontraktu od firmy, ktora potrzebuje takiego
                      > pracownika skladasz podanie o prace i zmiane statusu. W USA czeka sie na to
                      > okolo 6 miesiecy w Hiszpanii chyba troche wiecej. W taki sposob masz juz
                      > papiery i pozwolenie na prace, co jest najwazniejsze. W taki sposob jestes juz
                      > legalnie przez nastepne cztery lata co pozwala Ci znalezc kogos i sponsorowac
                      > swoj pobyt. Czy mam pisac dalej? Jednej rzeczy jakiej nie mozna zrobic to
                      > dopuscic aby zostac nielegalnie, szcegolnie w USA bo wtedy nie ma juz
                      > mozliwosci legalizacji papierow w tym kraju.

                      Jak widze nie masz najmniejszego pojecia jak sie zalatweia pozwolenie na prace w
                      USA.

                  • drapieznik Droga Apio, 22.03.02, 08:02
                    moze zbyt gwaltownie zareagowalem majac natychmiast te skojarzenia 'swiateczne'
                    ale swieta za pasem i ciagle o nich mysle...

                    Wiesz, ja przyjechalem tu na legalny pobyt, wiele lat temu, ze znajomoscia
                    jezyka, 'dobrymi' zawodami, stazem tam gdzie trzeba i mialem (nadal mam) PELNE
                    rece roboty. Sprawy tak trywialne, ze nikt nie chcial przyjac do legalnej pracy
                    na gebe, bo np. zaden pracodawca nie wiedzial co to jest 'zielona karta'. A
                    zeby bylo smieszniej to ta zielona karta zostala mi wydana dopiero po roku,
                    choc oficjalnie "mialem ja" od dnia wyladowania. Teraz wytlumacz pracodawcy, ze
                    ten kwit weglowy to promesa zielonej karty za rok, a i sama firma zbankrutowala
                    za szesc miesiecy... Albo SSN, do pracy trzeba isc juz, daja jakis kwit a
                    pracodawca nie chce uwierzyc... to samo z prawem jazdy. I kazda inna sprawa
                    podobnie.

                    Nie wiem co inni odpowiadaja, bo nie chce mi sie zagladac, ale nie widze tego
                    malzenstwa w zadnym kraju poza Polska. Ja rozumiem te wszystkie rzeczy o
                    pozytywnym mysleniu, ale szukanie pracy w ich sytuacji jest po prostu
                    niemozliwe. A niech jeszcze jakas choroba czy wypadek sie przyplacze...

                    Tak jak Aniutek napisal - POBYT i jak Baker wyliczyl powody dla zostania: nie
                    maja zadnych szans i oszukiwanie, ze jest inaczej jest po prostu swiadectwem
                    niedojrzalosci.

                    A zauwazylas, ze pani domu nic nie mowi o tym co na to jej maz, np. czy sklonny
                    jest isc do ladowania wegla, albo kuc majzlem rowki w scianach na wysokosci od
                    rana do nocy i po pracy moczyc sie w wannie przez godzine zeby pyl zszedl z
                    czlowieka i z pluc, a wanne po takim czyms nie jest sie w stanie w ogole
                    domyc... Czy jej maz, inzynier, jest na to przygotowany? To nie jest to, ze oni
                    nie sa w stanie tego osiagnac. W innym ukladzie, jest to prawdopodobne. Ale w
                    takim jak oni sa to prwdopodobienstwo zdarzenia jest ZERO.

                    • Gość: A27 Re: do drapieznika/Apia IP: *.proxy.aol.com 23.03.02, 07:04
                      Gość portalu: A27 napisał(a):

                      > A nie sadzisz apio ze Espana de ano 1990 y Espana no son mismos.
                      > Nie wymadrzam sie tylko cwicze hiszpanski. Chodzi mi o to, ze wiele sie moglo
                      > zmienic w przeciagu 12 lat na rynku pracy. Zwlaszca jesli wezmiemy pod uwage
                      > ogolnoswiatowa recesje.

                      Mismas zamiast mismos. Pardoneme!


                      • drapieznik A-27 23.03.02, 07:20
                        No wlasnie. To straszne slowo na R. Tak dobrze niby idzie a tu przedluzono
                        zasilki dla bezrobotnych. T niby jak to z tym jest? Jest to straszne R. czy go
                        nie ma...

                        A zeby bylo smieszniej, podali w radiu, ze dane ekonomiczne dla naukowcow
                        prognozujacych rozwoj, sa opoznione o dwa miesiace. Mialy byc a ich nie ma i
                        nie bedzie przez 2 miesiace a oni by chcieli prognozowac a nie moga bo nie ma
                        danych...Ach, dobrze, ze znalazlas prace. Mozesz uczynic wielu ludzi
                        szczesliwymi.
    • luiza-w-ogrodzie Re: Chcemy wyjechać z Polski 20.03.02, 00:28
      Gość portalu: szyszka napisał(a):

      Szyszko, kilka uwag z Australii:

      > Zastanawiamy się z mężem nad wyjazdem z Polski na stałe. Myśleliśmy o
      > Hiszpanii. Z jednej strony mamy dość tej nienormalności, z drugiej
      > (przynajmniej ja)wahamy się. Nie wiem jak jest, gdy się wyjeżdża do obcego
      > kraju, jak się tam znaleźć i odnaleźć.

      Znaleźć i odnaleźć sie w obcym kraju jest trudno, ale jakie wazne osiagniecie w
      zyciu nie przychodzi z trudem? Majac rodzine kolo siebie masz do kogo sie
      odezwac, masz wsparcie i motywacje, to jest bardzo wazne. Jezeli zdecydujecie sie
      na Australie, po przyjezdzie otrzymacie duzo informacji o rozmaitych kursach,
      zapomogach, szukaniu pracy, zasilek chyba dopiero po 2 latach, znizki i darmowe
      kursy doksztalcajace... i radzcie sobie sami! Rada sluza tez polskie instytucje,
      np. Polish Welfare w Sydney - pomoga znalezc lokum, maja porady prawne,
      psychologiczne itp.

      Czy są wogóle jakieś możliwosci wyjazdu
      > i zdobycia pracy za granicą?

      Zawsze sa - to zalezy od Twojej determinacji.

      Czy warto wyjeżdżać?

      Moim zdaniem warto - nie tylko dla dzieci ale i samej siebie.

      >>Czy jest łatwo?

      Latwo to jest zlozyc podanie o legalny pobyt, ale nie masz gwarancji, ze Ciebie
      przyjma. Zalezy od biezacych przepisow imigracyjnych - w Australii to sie zmienia
      co roku.

      >>Czy moze trudniej niż np. w latach 80-tych?

      Wtedy mozna sie bylo dostac za granice przez obozy uchodzcow, ale bylo to raczej
      ciezkie przezycie dla wielu osob. Mnie sie wydaje ze teraz jest latwiej w sensie
      jasnego procesu uzyskiwania wizy stalego pobytu i uznania kwalifikacji.

      >>Boje się, ale z drugiej strony nie moge tego odkładać w nieskończoność, bo
      chodzi tu głównie o dzieci. Są na razie małe (10 i 3 lata) i mogłyby zacząć tam
      życie "od podstaw", a im później wyjedziemy tym trudniej będzie im się
      przystosować i trudniejszy będą miały start.

      Tu chodzi nie tylko o dzieci ale i o rodzicow. Im jestescie starsi, tym mniej
      chetnie widziani - programy imigracyjne w wielu krajach (wliczajac Australie)
      promuja ludzi mlodych, wyksztalconych, ze znajomoscia jezykow i z zawodem
      potwierdzonym historia zatrudnienia.

      Wracajac do tematu dzieci, przyjechalam do Australii z siedmioletnim synem.
      Przezyl ciezki rok uczac sie angielskiego (w tutejszych szkolach dziala program
      ESL = English as a Second Language, ktory ma za zadanie nauczyc dzieci
      angielskiego od podstaw, tak, ze po roku sa w stanie normalnie funkcjonowac w
      szkole). Po trzech latach ku mojemu zdumieniu zdal egzamin wstepny do tzw. szkoly
      selektywnej o najwyzszym poziomie w Sydney. Im mlodsze dziecko, tym szybciej sie
      uczy!!!


      > Sama nie wiem. Chciałabym wiedzieć, jak innym się "powiodło", jak to wygląda z
      > tej "drugiej" strony.

      Z mojej strony wyglada to tak, ze uznaje Australie za moj dom. Jezeli chcesz
      poczytac wiecej o Australii na tym Forum, szukaj watkow australijskich (w
      archiwach tez), szczegolnie wartosciowe sa wypowiedzi Starego/El Viejo.

      > Pozdrawiam
      Ja rowniez... i zycze duzo samozaparcia oraz szczescia!

      Luiza

      • Gość: boss Re: Chcemy wyjechać z Polski IP: *.tnt11.ewr3.da.uu.net 20.03.02, 01:42
        Chcesz wyjechac do Hiszpani ??? - masz tu na forum eksperta polskiego od tych
        spraw sam ci moze o tym opowiedziec jak sie w tym kraju urzadzil jego nik
        to "DON" sledz na forum jest mnostwo jego postow. Na poczatek mielibyscie
        prace w jego knajpie ktorej on jest wlascicielem - radze go popytac napewno
        prace i papiery zalatwi po znajomosci dla rodakow z kraju ,chcacych wyjechac
        do krainy corridy.
        • topiel Re: Chcemy wyjechać z Polski - nie, po co ? 20.03.02, 08:21
          Serdecznie odradzam chyba, ze zalapiesz cos pewnego np. kontrakt - praca i
          mieszkanie.
          Tu ci zle radza, to przez zlosc, ze im sie nie powiodlo i chca wciagnac innych,
          zemscic sie na rodakach.
          Polska, mimo trudnosci jest krajem z perspektywami a tam jest recesja,
          olbrzymie bezrobocie, niechec do obcych, nigdy nie bedziesz pewna kiedy
          wyladujesz na bruku obcym bruku.
          Czy ci chec zarobienia kilku zielonych wiecej, ktore notabene niewiele sa warte
          w Polsce, az tak przeslaniaja ambicje ?
          Podam ci przyklad - np. kilo chleba w Szwecji kosztuje ca. 40 skr, litr mleka
          10-12 skr, galka lodow 10 skr, kilo poledwicy wolowej ponad 250 skr, czynsz w
          Sztokholmie 75 m.kv od 7000 skr zl.miesiac, ladne pantofelki 1500 skr, pantofle
          meskie 1500 skr,
          Maz jako inzynier, moze zarobic okolo 25 tys.koron brutto/miesiac.
          Bedziecie mieli moze deczko lepiej ekonomicznie, napewno duzo lepiej
          psychicznie - tam zyje sie bez wiekszych stresow.
          Jako inzynier energetyk, nie powinien miec wiekszych trudnosci z praca, jesli
          dostaniecie pozwolenie na pobyt.




          • Gość: Alen Re: Chcemy wyjechać z Polski - nie, po co ? IP: *.i-one.at 20.03.02, 10:17
            Hi
            Nie wtrącałem się do tej dyskusji ponieważ nie jestem w stanie nikomu doradzić
            w tej kwestji. Powiem więcej, nikt nie jest w stanie Tobje trafnie doradzić.
            Emigracja to sprawa tak indywidualna że tylko sam/a jesteś w stanie zdecydować.

            Porady jakie dla Ciebje tu się znajdują, są indywidualnym doświadczeniem
            poszczególnych emigrantów.
            Wrzystko zależy od tego co oczekujesz od życia, jaką masz osobowość itd.
            Zbyt wiele nieszczęść pociągneła za sobą emigracja, rozbitych małżeństw i
            innych tragedji ludzkich.
            Znam ekstremalny przypadek małżeństwa z Polski, które wyjechało na emigracje z
            dwojgiem dzieci. Po roku czasu matka z dziećmi wruciła do Polski , mąż jej
            został zabity nożem ,niewiadomo nawet przez kogo.
            Wielu rodaków do dziśaj tuła się po świecię i żyje w nędzy,nie wruci do kraju
            bo i po co, i z czym. U Kotańskiego też nie ma już miejsc.
            Wielu udalo się jakoś ułożyć życie, mają prace i zapewnioną egzystęcje.

            Musisz wiedzieć jedno , gdzie kolwiek nie wyjedziesz ojczyzną twoją będzie
            zawrze Polska.
            Jeden z znanych emigrantów Aleksander Sołżenicyn powiedział coś bardzo
            trafnego, "" emigrant to człowiek tak jak by bez ojczyzny,wewnącz rozdarty ""
            Jest wiele w tym prawdy ,emigracja jest bowiem bardzo goszką szkołą życia .
            Nawet jak ułożysz sobje w obcym kraju życie,to musisz wiedzieć że chleb na
            obczyźnie smakuje troche inaczej.

            Szczęśliwy ten kto urodził się w kraju gdzie dane mu jest żyć we własnej
            ojczyźnie ,wychowywać tam własne dzieci, patrzeć bez więkrzej troki jak one
            dorastają ,przekazać im najleprze cechy własnej osobowości, martwić się o
            własnych rodziców,odwiedzić groby własnych przodków itd.itd.
            Nie stety ,nasza ojczyzna nie jest takim krajem. Albo my nie jesteśmy jej warci
            albo ona nas. Dlatego każdy powinien sam zdecydować o emigracji.

            Mój Boże, jak długo będzie ten naród cierpiał, wiem wiem co powiesz,że
            cierpienie jest solą życia.Masz Boże racje, ale czy Ty nie przesadzasz z tym
            cierpieniem, ile pokoleń jeszcze ??
            Alen.
            • Gość: Michel Re: po co ? IP: *.horsens.dk 20.03.02, 12:34
              Szyszko, odezwe sie jeszcze raz. Co ty wlasciwie rozumiesz piszac: mam dosc tej
              nienormalnosci. Co to jest normalne a co nienormalne ?
              Polska jest "normalnym, wolnym i demokratycznym krajem".
              Jest bezrobocie a gdzie go nie ma ?
              Ludzie zarabiaja malo ?
              Pokaz mi kraj gdzie ludzie zarabiaja dosyc, a co to takiego jest ?
              Roznice w zarobkach sa we wszystkich krajach.
              Jak masz dobry zawod i szczescie, wszedzie dostaniesz prace "dobrze platana".
              Pisze w cudzyslowie bo co to znaczy dobrze platna ?
              Dla przykladu: zarabiasz w Polsce np. 3000 zl. Odpowiednik w Niemczech zarabia
              1500 EURO. Mazysz aby tyle zarabiac i chcialabys tam mieszkac i pracowac. Po
              pewnym czasie moze sie okazac, ze gdzies na Swiecie ktos za to samo zarabia
              3000 US$ a wiec ty masz malo! Bedziesz chciala tam emigrowac ?
              Opanuj sie, to moze doprowadzic do utraty rzeczywistosci w ktorej przyszlo ci
              zyc.
              Dobrego wyboru


              • Gość: szyszka Re: po co ?-Michel IP: *.atol.com.pl 20.03.02, 13:52
                Nie wiem kto w Polsce zarabia 3000 zł. Poza tym 1500 EURO to jest ok. 5.5 tys
                zł. Ludzie tu w większosci zarabiają 1000 zł w dół. Kobiety od 500-800 zł.
                Mieszkanie- czynsz (tam gdzie ja mieszkam) wynosi 300-400 zł. Ceny sa prawie
                porównywalne z zachodnimi, więc policz sobie na jakie życie ludzi tu stać.
                Każdy trzy razy obejrzy każdy grosz zanim wyda. To, ze jest bezrobocie i tu i
                za granica, to ja wiem. Nie wierze, ze za granica czekają mnie cuda. Ale wiem,
                ze jak będę pracować to będę miała pieniądze, będę miała emeryturę, a moje
                dzieci perspektywy na przyszłość. Tu wcale nie jest tak, ze każdy może dostać
                dobrą pracę. Nie w kraju, w którym już lekarze rejestrują się jako bezrobotni.
                Poza tym może lepiej jest w dużych miastach(Warszawa, Trójmiasto, Kraków), ale
                i tam jest już coraz gorzej, a w mniejszych miastach jest tragedia.
                Nienormalnością nazywam płacenie podatków na, jednym z wyższych, poziomie w
                Europie i nie otrzymywanie od państwa za to prawie nic, a to co jest jest
                ponizej krytyki. Ktoś tu albo w innym wątku napisał, ze czuje się w Danii
                obywatelem 2-ej kategorii, tu kazdy obywatel bez wielkich pieniedzy jest
                obywatelem drugiej kategorii (we własnym kraju!). Dla urzednika, opłacanego z
                naszych podatków, każdy petent to intruz. Kazda sprawa w urzędzie, sądzie czy
                innej instytucji ciągnie się tygodniami, miesiącami albo i latami. Prawo moze
                i jest, ale jest "kulawe" i obywatel nie ma możliwości wyegzekwowania swoich
                praw. Płacimy na Kasy Chorych, ale za każdą usługę medyczną trzeba i tak
                płacić. Chyba,że ktoś lubi czekac po 2-3 miesiące w kolejce do lekarza( a
                wizyty i tak są rozłożone na raty, więc odwiedzać można w ten sposób lekarza i
                przez 2 lata, na koniec dowiadując się, ze nic nam tak naprawdę nie jest).
                Ulgi podatkowe zabierają ( i słusznie), ale nie zmniejszają w zamian podatków.
                Nie ma żadnych możliwości rozwoju własnej przedsiębiorczości. Prawie większość
                małych i średnich firm juz upadła, i wciąż upada. Zmieniają prawo wstecz, bo
                mali przedsiębiorcy nie mają szans się bronić. Płacimy duże pieniądze na
                emerytury i nikt nie wie, czy je dostaniemy. Już teraz zmniejszaja emerytury o
                40% dla kobiet, 10% dla mężczyzn. Płacimy składki na ubezpieczenie, a potem o
                kazdy grosz trzeba się chandryczyć, bo z zasady każdy obywatel jest
                traktowany jak złodziej. I nikt nie nie jest pewny jutra. Co dzień powstają
                nowe ustawy, co rząd nowe układy i nowe ustawy. I takich przykładów możnaby
                mnożyć. Niestety "Polska jako kraj normalny, wolny i demokratyczny" to fikcja,
                w która nawet ci co głoszą te hasło nie wierzą, w której rzadza układy,
                łapówki i klucz partyjny.
                Niestety, zeby zrozumiec naszą rzeczywistość trzeba mieszkać w Polsce, zażyć
                tej "demokracji i normalności". Łatwo się pisze z naprawde normalnej
                rzeczywistości, majac prace i nie bojąc się jutra. Dobrze by było posłuchać
                głosów Polaków mieszkajacych tutaj zanim się będzie wypowiadac o sytuacji w
                Polsce.
                Mój mąż pracuje w elektrowni, oprócz tego ma firmę i jak na razie stać Go było
                na utrzymanie 4-osobowej rodziny. Ale jest coraz gorzej, coraz mniej zleceń, a
                ceny i podatki coraz wyższe. I nie wiadomo jak długo jeszcze firma będzie
                działać. Ale i tak radzi sobie dobrze, bo jest zaradny, pracowity i
                przedsiębiorczy i za granica napewno więcej by osiągnął niż tu. Ciotka, która
                jest w Niemczech, w ciagu 10 lat ma więcej niż nasi rodzice zdołali zdobyć w
                ciągu 30-stu. A jedni i drudzy uczciwie pracowali. Taka jest różnica
                miedzy "normalną" Polską a normalną resztą świata.
                Nie jestem desperatka ani rozpieszczona dziewczynką, która gdy nie dostaje
                lalki obraża się i odchodzi. Nie chcę, by ktoś cos mi za darmo dawał. Chcę
                tylko miec możliwość pracy i godnego zycia, a o to u nas coraz bardziej
                trudno. Wolałabym żyć w moim kraju, wśród swoich, mieć pracę i być pewna jutra
                dla siebie i moich dzieci. Ale dopóki będzie tak jak jest( a zanosi się, ze
                będzie gorzej)nie wiem co będzie i boje się o przyszłość moich dzieci. I nie
                jestem entuzjastką "cudu unijnego". Wejście do UE nic nie zmieni, poza tym, ze
                jeszcze więcej młodych ludzi wyjedzie z kraju.
                I wolałabym, zeby nie traktowac mnie jak jakąś histeryczkę, której brak
                kontaktu z rzeczywistością, nie muszę sie "opanowywać". Staram się na
                spokojnie rozważyć wyjazd i dlatego , m. in prosiłam o opinie ludzi, którzy
                juz przez to przeszli. Nie bardzo spodobał mi sie Twój post, w którym "dobry,
                doświadczony wujek" karci małą dziewczynkę. Zastanawiam sie tylko jak i
                dlaczego Ty się "tam" znalazłeś i dlaczego tak bardzo odradzasz innym to,
                czego sam zakosztowałeś? A moze przyjedziesz do tej "normalnej, wolnej i
                demokratycznej" Polski, zapraszam.

                Pozdrawiam

                P. S. Przepraszam za lekkie zdenerwowanie, ale głodny zawsze bedzie
                zdenerwowany, jak mu syty bedzie udowadniał, że nie jest mu tak źle, jak mówi.
              • Gość: bogdan Re: po co ? IP: *.proxy.aol.com 20.03.02, 14:32

                P. S. Przepraszam za lekkie zdenerwowanie, ale
                głodny zawsze bedzie
                zdenerwowany, jak mu syty bedzie udowadniał, że
                nie jest mu tak źle, jak mówi".

                I tu jest pies pogrzebany
                my nie rozumiemy Polakow w P olsce
                Oni nie rozumieja nas
                Wszystko co widza to dobre-mieszkania,samochody,$$,itd
                bo przeciez nikt z nas nie chwali sie swojemi
                porazkami,watpliwosciami,problemami
                Nigdy nie znalazlem postu na forum o problemie z
                praca,zdrowiem,dlugami,akcentem,dyskryminacja itd.
                za to duzo pisze sie o sukcesach ktore moga byc prawdziwe albo i nie.
                Decyzja o emigracji nalezy tylko i wylacznie do osoby emigrujacej
                wszelkie szukanie porad jak w watku niniejszym uwazac trzeba za szukanie
                usprawiedliwienia dla decyzji juz podjetych,
                Tak wiec pani szyszko
                czy jest pani za?
                a moze jest pani przeciw?
              • Gość: Alen Re: po co ? IP: *.i-one.at 20.03.02, 14:43
                Gość portalu: Michel napisał(a):

                > Szyszko, odezwe sie jeszcze raz. Co ty wlasciwie rozumiesz piszac: mam dosc tej
                > nienormalnosci. Co to jest normalne a co nienormalne ?

                Zeby zrozumieć Szyszko przede wrzystkim wczuć się w polskie realia,trzeby chyba
                szukać kilka lat pracy patrząc na swoje dzieci,na męża który robi wrzystko żeby
                związać koniec z końcem. Nie widzieć żadnej perspektywy na przyszłość.


                > Polska jest "normalnym, wolnym i demokratycznym krajem".

                Nie był bym taki pewny co do tego zdania.
                Po to żeby kraj był wolny i demokratyczny muszą być spełnione pewne podstawowe
                warunki tej wolności i niezależności, a tak rzecież nie jest.

                Nigdzie w świecie nie ma funkcjonującej demokracji bez funkcjonującej gospodarki.
                Aby gospodarka funkcjonowała i pracowała dla dobra społeczeństwa polskiego musi
                przede wrzystkim więkrzość jej być w rękach polskich ,co też nie jest.
                Nawet Banki, które stymulują pewne rozwoje, też nie są w więkrzości w rękach
                polskich .
                Przkład: stoczniowcy mają dość pracy przy buduwie statków, do 2004 roku mają
                umowy, ale Banki nie są w stanie albo niechcą ze stocznią wspułpracować.
                Czasami mam wrażenie że właśnie o taki rozwój sąsiadom zachodnim chodzi.Jeśli nie
                to o co. Czy to jest normalne ??? Przecież według dyrektyw EU w polsce nie będzie
                można produkować skrobji nawet na własne potrzeby, ale tylko 1/3 obecnej
                produkcji.Czy jest to normalne???
                Można było by mnożyć przykłady których skudkiem jedno się dobrze produkuje , a
                mianowicie bezrobotnych.
                Nasuwa się pytanie , kto jest temu winny . Myśle że nikt inny jak przedstawiciele
                narodu polskiego.
                Czy to jest normalne ??? Szyszko chyba chodzi o taką normalność która przede
                wrzystkim da ludzią prace, co umożliwia normalną nie zestresowaną egzystęcje.

                > Jest bezrobocie a gdzie go nie ma ?
                > Ludzie zarabiaja malo ?
                > Pokaz mi kraj gdzie ludzie zarabiaja dosyc, a co to takiego jest ?
                > Roznice w zarobkach sa we wszystkich krajach.

                Tak , tak ale na zachodzie nie musisz walszyć o przeżycie w sensie biologicznym.

                > Jak masz dobry zawod i szczescie, wszedzie dostaniesz prace "dobrze platana".
                > Pisze w cudzyslowie bo co to znaczy dobrze platna ?
                > Dla przykladu: zarabiasz w Polsce np. 3000 zl. Odpowiednik w Niemczech zarabia
                > 1500 EURO. Mazysz aby tyle zarabiac i chcialabys tam mieszkac i pracowac. Po
                > pewnym czasie moze sie okazac, ze gdzies na Swiecie ktos za to samo zarabia
                > 3000 US$ a wiec ty masz malo! Bedziesz chciala tam emigrowac ?
                > Opanuj sie, to moze doprowadzic do utraty rzeczywistosci w ktorej przyszlo ci
                > zyc.
                > Dobrego wyboru

                Michel ,tu chyba nie o to chodzi, nie tylko o pieniądze, nie da rady żyć z
                pieniędzmi w piekle.Nie każdy ma takie oczekiwania od życia,pieniądze i jeszcze
                raz pieniądze .
                Nie normalność jest pieniędzmi ale pieniądze normalnością i ta normalność daje
                poczucie bezpieczeństwa, którego w polsce tak brakuje.
                Jeśli dodamy jeszcze do tego stan służby zdrowia,która też jest elementem
                poczucia bezpieczeństwa i jeszcze innych faktorów o których nie będe mówił to
                zdaje mi się że rozumie polskie obywy przed przyszłością.To wrzystko można by
                było zamknąć jednym słowem, CYWILIZACJA.

                W każdym razie też jestem zdania że w obecjej sytuacji nie jest zalecanie
                emigrowanie z dziećmi.
                Alen.

          • Gość: Fania Nie rob sobie nadzieji ze Szwecji IP: *.telia.com 20.03.02, 12:48
            W tej chwili takze recesja zaczyna ogarniac i inzynierow w Szwecji. Wiem cos o tym , bo maz jest inzynierem i
            pracuje w prywatnej firmie, w tym roku nikogo juz nie zatrudniaja, maja klopoty...25 000 to najwyzsza stawka i
            tylko w malej firmie a w Ericssonie poczatkujacy inz, ma 19 000, po podatku, oplaceniu mieszkania i jedzenia dla
            tak licznej rodziny nic im nie zostanie na zycie. W Szwecji ukryte bezrobocie osiaga szczytow, nie bede sie
            poslugiwala cyframi , bo i tak wszyscy wiedza. Zatrudniaja jedynie lekarz, na kontrakty ,ale tu tez limit
            wyczerpany. Nie wyjezdzaj nigdzie w dzisiejszych czasach na wariata, postaraj sie o kontrakt, wtedy
            rozejrzysz sie spokojnie, co ci pasuje. A to dobre dla mlodych bez rodziny, nic nie traca...swiata zobacza...
        • Gość: Zenon Don jest kelnerem w barze dla gejow w Madrycie! IP: *.netcom.ca 20.03.02, 15:51
          Gos´c´ portalu: boss napisa?(a):

          > Chcesz wyjechac do Hiszpani ??? - masz tu na forum eksperta polskiego
          > od tych spraw sam ci moze o tym opowiedziec jak sie w tym kraju urzadzil
          > jego nik to "DON" sledz na forum jest mnostwo jego postow. Na poczatek
          > mielibyscie prace w jego knajpie ktorej on jest wlascicielem - radze go
          > popytac napewno prace i papiery zalatwi po znajomosci

          Ja bym uwazal na takie "znajomosci". Jego "kumple" moga Twojemu
          mezowi zrobic niezla "korride" ...
          • Gość: Alen Re: Don jest kelnerem w barze dla gejow w Madrycie! IP: *.i-one.at 20.03.02, 18:18
            Gość portalu: Zenon napisał(a):

            > Gos´c´ portalu: boss napisa?(a):
            >
            > > Chcesz wyjechac do Hiszpani ??? - masz tu na forum eksperta polskiego
            > > od tych spraw sam ci moze o tym opowiedziec jak sie w tym kraju urzadzil
            > > jego nik to "DON" sledz na forum jest mnostwo jego postow. Na poczatek
            > > mielibyscie prace w jego knajpie ktorej on jest wlascicielem - radze go
            > > popytac napewno prace i papiery zalatwi po znajomosci
            >
            > Ja bym uwazal na takie "znajomosci". Jego "kumple" moga Twojemu
            > mezowi zrobic niezla "korride" ...

            Jeśli to prawad to by tłumaczyło dlaczego Don mnie daży taką sympatją.Ja przecież
            jako X-Men moderowałem temat " Homo " gdzie wiele homosexualistów starało się
            mnie przekonać że gruszki rosną na wierzbje.
            Alen.
      • Gość: Zenon Stary prawde Ci powie ... IP: *.netcom.ca 20.03.02, 15:56
        luiza-w-ogrodzie napisa?(a):

        > ... szczegolnie wartosciowe sa wypowiedzi Starego

        Na poczatek polecam ten watek, powtarzany regularnie na tym Forum z
        uporem maniaka:

        www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=POLONIA&wid=140
        4673&aut=+Stary&aid=1404673

        Ten koles potrzebuje psychiatry i to zaraz, poki nie jest za pozno!

      • Gość: szyszka Re: Chcemy wyjechac´ z Polski-Atom IP: *.atol.com.pl 20.03.02, 13:57
        Witam Atom. Niestety pisze z prywatnego adresu na atolu, nie z samej firmysmile
        Opole jest bardzo małe, a co za tym idzie bez pracy. Też mi się tu podoba,
        bardzo lubię to miasto i gdybym tylko miała pracę, pespektywy dla dzieci i
        pewne jutro nie pisałabym tutaj. Poza tym na razie rozważam taką możliwość,
        rozpytuję, a potem podejme decyzje. Nie mam zamiaru jechać "na wariata", wiem,
        ze to duża odpowiedzialność. Mam tylko nadzieję, ze w końcu wyjde na prostą tu
        czy gdzie indziej.

        Pozdrawiam
        • Gość: Aga Re: Chcemy wyjechac´ z Polski-Atom IP: *.proxy.aol.com 20.03.02, 14:23
          Szyszka wyjedz a bedziesz szczesliwa. My nie jestesmy leszczami dlatego, ze nie
          mieszkamy juz w Polsce. My klikamy sobie na forum bo mamy na to czas i ochote.
          Na poczatku jest ciezko ale zarobisz pieniadze, kupisz ladny dom, dzieci pojda
          do dobrych szkol. Ja mieszkam w USA i nigdy sie tutaj nie czulam obywatelem
          drugiej kategorii. Tutaj ludzie sa ze wszystkich stron swiata i jest swietnie.
          Naprawde. Skonczylam tez tutaj studia i w zeszlym roku juz sciagnelam dwie moje
          kolezanki z Polski. Tez sa bardzo zadowolone. Ostatnio pojechalysmy na narty do
          Kolorado, spotkalysmy tam grupe Polakow, bylo swietnie. Zakopane tez ma urok i
          fajnie tam wpasc ale jak sie ma kase. tutaj jak pracujesz to stac Cie na co
          chcesz. W Polsce jest bardzo drogo. Wiem bo jezdze kilka razy do roku.
        • komentator Re: Chcemy wyjechac 20.03.02, 14:24
          Gość portalu: szyszka napisał(a):

          >Mój mąż pracuje w elektrowni, oprócz tego ma firmę i jak na razie stać Go było
          >na utrzymanie 4-osobowej rodziny. Ale jest coraz gorzej, coraz
          >mniej zleceń, a ceny i podatki coraz wyższe. I nie wiadomo jak długo jeszcze
          >firma będzie

          Ciekawe byloby sie dowiedziec jakimi dochodami dysponujecie na miesiac
          teraz, tzn. ile maz wyciaga z pracy na etacie i z firmy.
          • Gość: szyszka Re: Chcemy wyjechac IP: *.atol.com.pl 20.03.02, 14:44
            Z pracy 1200 na rękę, Na podwyżki nie ma na razie co liczyć, bo nowa władza
            obsadza stołki i w firmach, po wymianie prezesów,na razie nic nie będzie się
            robić, a ceny niestety co miesiąc w górę. Z firmy, jak miał stałe zlecenie z
            innej firmy, ok. 500 na m-c, teraz zleceń nie ma. Oprócz tego, jak jest klient
            (mąż zajmuje się komputerami) to kilka komputerów na m-c sprzeda (trudno podac
            sumę, bo ceny wciąz się zmieniają), a są miesiace, gdy nie ma ani jednego.
            Czasem raz-dwa razy w roku wpadnie wieksza robota za jakieś 4000 zł -
            instalacja elektryczna w domu. Ale od roku takiego zarobku nie było. Ludzie
            coraz biedniejsi, a komputer i dom rzecz luksusowa. Niestety.
            I nam jest i tak jeszcze dobrze, wielu ludziom jest gorzej. Ale tu nawet nie o
            obecną sytuację chodzi, ale o przyszłość. Bo nie mam jeszcze noża na szyi, ale
            chciałabym wiedzieć, ze za rok, dwa, pięć, ruszy się coś i na starość nie
            skończę na ulicy. A na razie możliwości rozwoju żadnych, prowadzenia firmy
            też, o dzieciach nie wspomnę, z emeryturą nie wiadomo czy wogóle będzie. Ten
            brak stabilizacji i pewnosci jest najgorszy. I żal dzieci. Mnie juz i tak
            lepiej nie będzie ani tu ani tam, ale chciałabym, żeby choć one były naprawde
            wolnymi ludźmi w normalnym kraju.

            pozdr.
        • Gość: greg Re: Chcemy wyjechac´ z Polski-Atom IP: *.proxy.aol.com 20.03.02, 14:28
          Przyjedz do Nowego Jorku. Ja pracuje jako kelner i z samych napiwkow mam okolo
          700 USD na tydzien nie liczac pensji. Praca nie jest ambitna ale zbieram kase i
          ucze sie jezyka. Tutaj jest jak zyc, moja zona pilnuje starszea pania, chodzi z
          nia na zakupy i do lekarza. dzieci chodza do szkoly. Nie powiem, ze jest nam
          latwo ale juz stoimy na nogach. Brak znajomosci jezyka przeszkadza ale razem
          chodzimy na kursy. Oboje jestesmy po studiach w Polsce i bylo ciezko. Teraz
          jest lepiej.
          • Gość: Drizzlys Re: Chcemy wyjechac´ z Polski-Atom IP: *.ci.seattle.wa.us 20.03.02, 17:13
            Gratulacje Greg. Podoba mi sie Twoj amerykanski optymizm i wiem ze daleko
            zajdziesz. Wiekszosc z nas w US zaczyna podobnie i z latami osiaga wiele - wiem
            to po mojej rodzinie; po przyjezdzie 14 lat temu razem zarabiali $15/godzine a
            dzisiaj to jest $500,000 rocznie (pol miliona).

            Gość portalu: greg napisał(a):

            > Przyjedz do Nowego Jorku. Ja pracuje jako kelner i z samych napiwkow mam okolo
            > 700 USD na tydzien nie liczac pensji. Praca nie jest ambitna ale zbieram kase i
            >
            > ucze sie jezyka. Tutaj jest jak zyc, moja zona pilnuje starszea pania, chodzi z
            >
            > nia na zakupy i do lekarza. dzieci chodza do szkoly. Nie powiem, ze jest nam
            > latwo ale juz stoimy na nogach. Brak znajomosci jezyka przeszkadza ale razem
            > chodzimy na kursy. Oboje jestesmy po studiach w Polsce i bylo ciezko. Teraz
            > jest lepiej.

          • Gość: student do GREGA IP: *.bielsko.dialog.net.pl 20.03.02, 17:21
            czesc... chcialbym Cie prosic o kontakt ze mna... niebawem wyjezdzam wlasnie do
            usa i tak sie sklada, ze przez pare dni bede w NYC... chcialbym Ci zadac kilka
            pytan.. ale to juz w mailu.. o ile to mozliwe to bardzo Cie prosze napisz do
            mnie na: bqwert@interia.pl.

            Odpisze zaraz jak tylko dostane maila od Ciebie...

            z gory bardzo Ci dziekuje.

            student
            • Gość: Fun-nel Re: do GREGA IP: *.vf.shawcable.net 20.03.02, 22:34
              Gość portalu: student napisał(a):

              > czesc... chcialbym Cie prosic o kontakt ze mna... niebawem wyjezdzam wlasnie do
              >
              > usa i tak sie sklada, ze przez pare dni bede w NYC... chcialbym Ci zadac kilka
              > pytan.. ale to juz w mailu.. o ile to mozliwe to bardzo Cie prosze napisz do
              > mnie na: bqwert@interia.pl.
              >
              > Odpisze zaraz jak tylko dostane maila od Ciebie...
              >
              > z gory bardzo Ci dziekuje.
              >
              > student


              ****Hey Greg pomoz ztudentowi jak przyjedzie to bardzo mily chlopiec,przeczytaj
              co napisal do innego emigranta;pl

              Gość portalu: student 20-03-2002 02:02 odpowiedz na
              list odpowiedz cytując

              tiaaaaa wol cieleciem byl kiedys !!!!! Ty mi nie mow
              co mam robic ... losiu
              jeden.... z wielkiego miasta !!! pewnie zazdroscisz,
              ze w Polsce ludzie tez
              maja dobrze, a Ty maly czlowieczek na zachodzie,
              dupska ludziom obcierasz!!!




          • Gość: aniutek Re: Chcemy wyjechac´ z Polski-Atom IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 21.03.02, 05:03
            Gos´c´ portalu: greg napisa?(a):

            > Przyjedz do Nowego Jorku. Ja pracuje jako kelner i z samych napiwkow
            mam okolo
            > 700 USD na tydzien nie liczac pensji. Praca nie jest ambitna ale zbieram
            kase i
            >
            > ucze sie jezyka. Tutaj jest jak zyc, moja zona pilnuje starszea pania, chodzi
            z
            >
            > nia na zakupy i do lekarza. dzieci chodza do szkoly. Nie powiem, ze jest
            nam
            > latwo ale juz stoimy na nogach. Brak znajomosci jezyka przeszkadza ale
            razem
            > chodzimy na kursy. Oboje jestesmy po studiach w Polsce i bylo ciezko.
            Teraz
            > jest lepiej.
            I tutaj sama prawde chlopak napisal. Tak trzymac Greg, powodzenia i nie
            odrazu Krakow zbudowano :smile))))))
    • Gość: mały Re: Chcemy wyjechać z Polski IP: *.supernet.com.pl 20.03.02, 14:42
      Cześć szyszka.
      Mam rodzinę w Hiszpani są tam od roku , to co tutaj piszą emigranci to jest
      wielka prawda i ten co przeszedł przez 5 lat włuczęgi po europie wie co mówi.
      masz szansę po roku pobytu w Hiszpani na staranie się o rezydencję , na którą
      czekasz ok 1 roku - razem 2 lata bez pozwolenia, nic za darmo - koszt to jakieś
      5 tyś. zł min. przez adwokata - najlepiej szansa jak 1 do 3- w tym roku.
      UWAGA do Hiszpani wyjeżdżają też przestępcy z wielu innych krajów bo tam nie ma
      ekstradycji.uważaj na takich , jak są propozycje pracy z internetu za kasę to
      nie licz na nic pięknego.
      ale Ci co są -a byłem i widziałem nie nażekają na brak kasy za robki na czarno
      są już wystarczające do przeżycia a szkoły na niższym poziomie, paliwo w
      podobnej cenie jak u nas, jak jeżdzisz na naszych nr nikt cię nie będzie uważał
      za przemytniczkę - jak u Niemców np.
      i można wiele opowiadać jak maszinne pyt to weal śmiałó
      Macie szansę ale nie licz na pracę w swoich zawodach , można robić wszystko.
      a cha wynajęcie mieszkania to koszt podobny jak u nas
      • belus77 Re: Chcemy wyjechac´ z Polski 20.03.02, 18:37
        Masz racje z ta przestepszoscia. Jest tam wielu Ruskich wszelkiego sortu.
        Oczywiscie sa tez Rosjanki, ale to juz jak cliche (przynajmniej w Europie).
        Hiszpania to jednak piekny kraj na dluzsze wakacje (6-8 tygodni) jesli ktos
        moze sobie na to poawolic. Jest tam tez spora populacja gejow z calej
        Europy!
        • Gość: jack Re: Chcemy wyjechac´ z Polski IP: 206.47.171.* 20.03.02, 19:13
          Nie bierz pod uwage tego "kelnera", ktory ma samych napiwkow US$700.- na
          tydzien a uczy sie rownoczesnie jezyka.

          Jest mozliwe, ze kelner w NY w BARDZO DOBREJ restauracji dostanie 700.- na
          tydzien. Zauwaz, ze napisalem - w BARDZO DOBREJ.

          Otoz, zeby dostac prace w takiej restauracji to trzeba znac BARDZO DOBrze
          przede wszystkim - jezyk. Jako, ze praca kelnera to co - jezyk plus zdrowe nogi.
          Czyli ten "kelner" pisze glupoty.

          ---------

          Czy myslalas o tym, ze poniewaz Twoj maz ma prace a Ty nie, ze moze Ty bys
          najpierw pojechala SAMA.

          Wiem, ze to trudno radzic, Ty bedac kobieta, w obcym kraju - trzeba zacisnac
          zeby i zaczynac jako sprzataczka albo cos podobnego - zapomnij o twoich
          studiach - chyba zebys miala BARDZO duzo szczescia.

          Maz rowniez musi ewentualnie myslec o tym, ze ewentualnie bedzie musial
          zaczynac od podrzedniejszej pracy, np. kreslarz, albo jeszcze gorzej. Do
          odwaznych swiat nalezy.

          Jezeli udaloby mu sie znalesc prace jako kreslarz, to ho, ho , nie byloby juz
          tak zle. A poza tym, czy moglby np. zaczynac jako mechanik samochodowy ?

          Rozumie Twoja rozterke, ale czekac za dlugo nie mozecie, az wszystko "sie
          ulozy", bedzie "zplanowane" etc.

          Zastanow sie nad tym co Ci zaproponowalem wyzej - poniewaz Ty nie pracyjesz,
          wiec nie ma "wielkiej straty" finansowej w waszym budzecie. Rozumie, jestes
          kobieta i to nie bedzie latwo samej.
          • ika26 Re: Chcemy wyjechac´ z Polski 21.03.02, 01:20
            Gość portalu: jack napisał(a):

            > Nie bierz pod uwage tego "kelnera", ktory ma samych napiwkow US$700.- na
            > tydzien a uczy sie rownoczesnie jezyka.
            >
            > Jest mozliwe, ze kelner w NY w BARDZO DOBREJ restauracji dostanie 700.- na
            > tydzien. Zauwaz, ze napisalem - w BARDZO DOBREJ.
            Mam znajomego w b.dobrej i slawnej restauracji w NY (z bardzo dobrym jezykiem
            angielskim)zarabia jako szef kelnerow ok. 400-500 dziennie, jednakze bez jezyka
            (w trakcie nauki, chyba ze bardzo zaawansowanej) nie sposob zarobic
            500/tydogniowo!!
            >
            > Otoz, zeby dostac prace w takiej restauracji to trzeba znac BARDZO DOBrze
            > przede wszystkim - jezyk. Jako, ze praca kelnera to co - jezyk plus zdrowe nogi
            > .
            > Czyli ten "kelner" pisze glupoty.
            > niestety, ale podpisuje sie pod tym.
            > ---------
            >
            >
            • Gość: aniutek Re: Chcemy wyjechac´ z Polski IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 22.03.02, 02:11
              ika26 napisa?(a):
              > Mam znajomego w b.dobrej i slawnej restauracji w NY (z bardzo dobrym
              jezykiem
              > angielskim)zarabia jako szef kelnerow ok. 400-500 dziennie, jednakze bez
              jezyka
              >
              > (w trakcie nauki, chyba ze bardzo zaawansowanej) nie sposob zarobic
              > 500/tydogniowo!!
              > >
              Jesli mozesz podac nazwe tej restauracji?? - slawna i dobra i tak malo???
              Ja tez znam head kelnera w bardzo dobrej knajpie w NYC, ktory zarabia
              okolo $2000 tygodniowo ::::smile)))))) zalezy od sezonu- swieta wiecej, jesien
              mniej, lato wiecej..... ciezka praca, kolejka stoi od lunchu do 11 pm, fakt
              trzeba miec szczescie i balls aby miec taka prace. Ale to prawda i sa tacy.
              Nie mozna zapominac, ze pracujac w restauracji samemu trzeba zadbac o
              ubezpieczenie zdrowotne i SS.
              ps. znam 6 klenerow wszyscy z tego miejsca, jesli zarobia $200 od 11 do 11
              sa niezadowoleni, kelnerka z restauracji /innej/- nie mylic z dinerem- zarabia
              okolo $500- $750 zalezy od natezenia smile))
              pozdrawiam i radze sie rozejzec w okolo.
              aniutek


          • Gość: aniutek kelner w NYC IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 21.03.02, 05:13
            Gos´c´ portalu: jack napisa?(a):

            > Nie bierz pod uwage tego "kelnera", ktory ma samych napiwkow US$700.-
            na
            > tydzien a uczy sie rownoczesnie jezyka.
            >
            > Jest mozliwe, ze kelner w NY w BARDZO DOBREJ restauracji dostanie
            700.- na
            > tydzien. Zauwaz, ze napisalem - w BARDZO DOBREJ.

            ani w bardzo dobrej ani z perfekt jezykiem/ no zalezy co sie przez to rozumie/
            a w Four Seasons np zarabiaja grube tysiace tygodniowo.
            >
            > Otoz, zeby dostac prace w takiej restauracji to trzeba znac BARDZO
            DOBrze
            > przede wszystkim - jezyk. Jako, ze praca kelnera to co - jezyk plus zdrowe
            nogi
            > .
            > Czyli ten "kelner" pisze glupoty.

            Pisze sama prawde !!!!!
            Widzisz jezeli nie wiesz nie gadaj, wprowadzasz Kobiete w blad i po co?

            Reszta Twojego postu byla OK , mysle ,ze ona sie liczy z ciezka praca....
            ech trudne to bardzo, ale jak 4 osobowa rodzina moze utrzymac sie za 1200
            zl ???? to jest dla mnie zagadka, wyjezdzajac w sieprniu 2001 zarabialam
            3500, ja i syn, w Warszawie, nie wystraczalo mi na normalne zycie o
            wakacjach nie wspominajac......
            Nikt nie mowi, ze bedzie latwo ale po latach BEDZIE lepiej.
            Pozdrawiam,
            aniutek
    • Gość: Nemo Re: Chcemy wyjechać z Polski IP: 216.94.245.* 20.03.02, 19:05

      Droga szyszko,
      Czytam te odpowiedzi moich wspol emigrantow i od niektorych to mi sie az niedobrze robi.
      ale do rzeczy: NUmer1:sama emigracja i jej sukces zalezy od Ciebie!
      ale

      - obecna procedura imigracyjna to co innego niz bylo w latch 70, 80-ych(ja); teraz tylko wyjazd legalny
      wchodzi w rachube. Turysta starajacy sie o prace? Hm, jak byla banka mydlana hi-tech to tak
      mozna bylo zrobic sam poznalem wlocha ktory przyjechal do SanFran ale to sie skonczylo i sie nie wroci
      w najblizszym czasie ALE nigdy nie wiadomo, ale niestety do tego raczej lepiej byc sam/a niz z rodzina;
      no i trzeba miec specjalnosc ktora jest wlasnie poszukiwana a to albo sie ma albo 5-10 lat potrzeba by ja
      zdobycsad

      - jezyk jest najwaznieszy, bez niego nie ma co probowac, moja porada j. angielski bo jest uzywany
      w najwiekszej liczbie krajow przyjmujacych imigrantow a w innych jest doskonalym dodatkiem;
      poza tym Polska w Nato i niedlugo w EU; sa prace nawet teraz otwarte dla polakow w NATO (bruksela)
      poszukaj na monster.com (international)

      - pamietaj ze posiadany zawod/wyksztalcenie jest bardzo wazny jezeli planujesz zyc z pracy najemnej,
      to oznacza ze moze nie hiszpania a moze tylko Nz; wszyscy tu piszacy (a szczegolnie Ci opowiadajacy
      bajki o $500K rocznie!) to pracujacy najemnie; na tzw zachodzi ludzie majacy swoj interes to jest droga do
      sukcesu Co ja rozumiem przez sukces? To co tynapisalas! bo Ci co sie pytaja dlaczego z Polski chcesz
      wyjechac maja pusto w glowach i nie rozumieja jak swiat dziala beda pieprzyc o smaku chleba
      i innych banialukach Byt okresla swiadomosc, hehe?

      - z dziecmi sie trudniej emigruje bo problemy emigracyjne sa dla nich inne i dzieci wymagaja bardzo
      duzo opieki od rodzicow a Ci nie zawsze maja czas ALE wszystko zalezy od tego czy dzieci znaja
      obcy jezyk lub przynajmniej jego podstawy i waszej pozycji startowej

      Dla mnie emigracja to byl moj najlepszy zyciowy wybor.
      powodzenia
      • Gość: Drizzlys Re: Chcemy wyjechać z Polski IP: *.ci.seattle.wa.us 20.03.02, 19:13
        Nemo, to co napisalem to jest PRAWDA! Moj szwagier jest w pierwszej dziesiatce
        najlepszych specjalistow w US w swojej bardzo skomplikowanej dziedzinie a siostra
        swietnym pediatra. Te $500,000 to i tak zanizone. Ale jak nie wierzysz to twoja
        sprawa...

        Gość portalu: Nemo napisał(a):

        > - pamietaj ze posiadany zawod/wyksztalcenie jest bardzo wazny jezeli planujesz
        > zyc z pracy najemnej,
        > to oznacza ze moze nie hiszpania a moze tylko Nz; wszyscy tu piszacy (a szczego
        > lnie Ci opowiadajacy
        > bajki o $500K rocznie!) to pracujacy najemnie; na tzw zachodzi ludzie majacy sw
        > oj interes to jest droga do
        > sukcesu Co ja rozumiem przez sukces? To co tynapisalas! bo Ci co sie pytaja dla
        > czego z Polski chcesz
        > wyjechac maja pusto w glowach i nie rozumieja jak swiat dziala beda pieprzyc o
        > smaku chleba
        > i innych banialukach Byt okresla swiadomosc, hehe?
        • Gość: jack Jeszcze jedno IP: 206.47.171.* 20.03.02, 19:22
          Nie bierz pod uwage tego "kelnera", ktory ma samych napiwkow US$700.- na
          tydzien a uczy sie rownoczesnie jezyka.

          Jest mozliwe, ze kelner w NY w BARDZO DOBREJ restauracji dostanie 700.- na
          tydzien. Zauwaz, ze napisalem - w BARDZO DOBREJ.

          Otoz, zeby dostac prace w takiej restauracji to trzeba znac BARDZO DOBrze
          przede wszystkim - jezyk. Jako, ze praca kelnera to co - jezyk plus zdrowe nogi.
          Czyli ten "kelner" pisze glupoty.

          ---------

          Czy myslalas o tym, ze poniewaz Twoj maz ma prace a Ty nie, ze moze Ty bys
          najpierw pojechala SAMA.

          Wiem, ze to trudno radzic, Ty bedac kobieta, w obcym kraju - trzeba zacisnac
          zeby i zaczynac jako sprzataczka albo cos podobnego - zapomnij o twoich
          studiach - chyba zebys miala BARDZO duzo szczescia.

          Maz rowniez musi ewentualnie myslec o tym, ze ewentualnie bedzie musial
          zaczynac od podrzedniejszej pracy, np. kreslarz, albo jeszcze gorzej. Do
          odwaznych swiat nalezy.

          Jezeli udaloby mu sie znalesc prace jako kreslarz, to ho, ho , nie byloby juz
          tak zle. A poza tym, czy moglby np. zaczynac jako mechanik samochodowy ?

          Rozumie Twoja rozterke, ale czekac za dlugo nie mozecie, az wszystko "sie
          ulozy", bedzie "zplanowane" etc.

          Zastanow sie nad tym co Ci zaproponowalem wyzej - poniewaz Ty nie pracyjesz,
          wiec nie ma "wielkiej straty" finansowej w waszym budzecie. Rozumie, jestes
          kobieta i to nie bedzie latwo samej.

          Na koniec- jeszcze jedno - uwazaj bo zauwazylem, ze na tym forum oprocz ludzi
          dajacych dobre rady sa tez zlosliwcy.

          I jeszcze jedno - uwazaj na "oferty" pracy zagranica typu "dam prace w
          restauracji" oferowane w gazetach w Polsce - bo moze wyladowac w burdelu. Moim
          zdaniem, jedz sama i zorientuj sie na miejscu. Oczywiscie nie jedz zupelnie w
          ciemno - musisz miec jakies kontakty zkims, kto mieszka na miejscu, aby ci dal
          przynajmniej jakies minimalne wskazowki - gdzie np. tanio mieszkac etc.

        • Gość: Nemo Re: Chcemy wyjechać z Polski IP: 216.94.245.* 20.03.02, 20:55
          Ja Ci wierze moze za szybko przeczytalem smile szczegolnie ze to twoj szwagier smile
          bo jak jestes dobrym specjalista to bez obrazy dla meza szyszki specjalista wyjezdza a zona
          na tym forum by sie nie pytala o emigracje wink

          Gratuluje rodziny: bo lekarz z Polski pracujacy jako lekarz w US lub Kanadzie to nie jest male piwo,
          a znam tych co zostali i tu lekarzami i tych co niestety nie zostali.


          Gość portalu: Drizzlys napisał(a):

          > Nemo, to co napisalem to jest PRAWDA! Moj szwagier jest w pierwszej dziesiatce
          >
          > najlepszych specjalistow w US w swojej bardzo skomplikowanej dziedzinie a siost
          > ra
          > swietnym pediatra. Te $500,000 to i tak zanizone. Ale jak nie wierzysz to two
          > ja
          > sprawa...
          >
          > Gość portalu: Nemo napisał(a):
          >
          > > - pamietaj ze posiadany zawod/wyksztalcenie jest bardzo wazny jezeli planu
          > jesz
          > > zyc z pracy najemnej,
          > > to oznacza ze moze nie hiszpania a moze tylko Nz; wszyscy tu piszacy (a sz
          > czego
          > > lnie Ci opowiadajacy
          > > bajki o $500K rocznie!) to pracujacy najemnie; na tzw zachodzi ludzie maja
          > cy sw
          > > oj interes to jest droga do
          > > sukcesu Co ja rozumiem przez sukces? To co tynapisalas! bo Ci co sie pytaj
          > a dla
          > > czego z Polski chcesz
          > > wyjechac maja pusto w glowach i nie rozumieja jak swiat dziala beda pieprz
          > yc o
          > > smaku chleba
          > > i innych banialukach Byt okresla swiadomosc, hehe?

          • Gość: dodo Re: Chcemy wyjechać z Polski IP: 209.226.65.* 20.03.02, 21:03
            Gość portalu: Nemo napisał(a):
            lekarz z Polski pracujacy jako lekarz w US lub Kanadzie to nie jest male piwo


            nie przesadzajmy. moj maz - pediatra w duzym szpitalu, a ja sie lecze w toronto
            wylacznie u polskich lekarzy (ginekolog, okulista, dermatolog, onkolog, nie
            wspominajac juz o zwyklym lekarzu domowym) tudziez chodze do polskiego dentysty
            wiec to nie jest az tak nieosiagalne! ale tak w ogole to zdrowa jestem smile
            • Gość: Nemo dodo IP: 216.94.245.* 20.03.02, 21:42
              Droga dodo,
              czy naprawde jest ci trudno komplement przyjac? Ok Kazdy moze lekarzem zostac. Pasuje? smile

              To po pierwsze, a po drugie nie myl stematologa z MD bo to kochana nie to samo
              i polski dentysta to moze w Kanadzie zeby tylko koniom leczyc bez ponownego zdobycia
              dyplomu stomatologa a na to sie dostac to tridniej niz na medycyne
              bo stomatologia to licencja na drukowanie dolarow ale uwaga trzeba byc dobrym
              biznesmenem bo stomatologow tez znam co robia najemnie u innych dentystow.
              Natomiast lekarzy Polacy nie musza ponownie na studia zasuwac ale egzamin
              specjalny zdac musza a ten wielu oblewa przynajmniej za pierwszym podejsciem

              Gość portalu: dodo napisał(a):

              > Gość portalu: Nemo napisał(a):
              > lekarz z Polski pracujacy jako lekarz w US lub Kanadzie to nie jest male piwo
              >
              >
              > nie przesadzajmy. moj maz - pediatra w duzym szpitalu, a ja sie lecze w toronto
              >
              > wylacznie u polskich lekarzy (ginekolog, okulista, dermatolog, onkolog, nie
              > wspominajac juz o zwyklym lekarzu domowym) tudziez chodze do polskiego dentysty
              >
              > wiec to nie jest az tak nieosiagalne! ale tak w ogole to zdrowa jestem smile

        • Gość: wadera Re: Chcemy wyjechać z Polski IP: *.ebrnsw01.nj.comcast.net 10.11.03, 14:37
          Nemo, zgadzam sie w 100% z Drizzlys. Wyobraz sobie, ze kolo mnie buduja nowe
          domy. Cena najnizzsza, bez luksusowego wyposazenia/jak,
          parkiety/jakuzzi/kafelki w calej lazience itd, meble w kuchni z drzewa/, to
          wszystko jak chcesz, zeby ci zalozyli automatycznie podnosi cene domu.Cena
          wywolawcza 670 tys dol , podatek 12 tys na rok . N Tylko nie zaczynaj ,ze
          siechwale swoim domem, odrazu Ci mowie, ze nie, mnie niestac na placenie 14
          tys podatku rocznie.Ale poznalam 2 rodziny polskie z NY ktorzy kupili wlasnie
          te domy, jedni nawet drozszy bo za 750 tys. Moze to wlasnie rodzina Drizzlys.
          Zeby taki dom utrzymac to mniej wiecej tyle dzisiaj trzeba zarabiac. Wiec sa
          Polacy ktorzy zarabiaja. Moja znajoma jest lekarzem , wiesz ile ona zarabia,
          nie pytaj nawet. Narzeka tylko,ze nie ma czasu wydawac tych pieniedzy.Polacy
          maja hotel w moim miescie RAMADA INN, wart kilku milonow dolarow, takich
          przykladow moglabym mnozyc.,Prosze, nie opowiadaj, ze takie zarobki sa
          niemozliwe, wszystko jest mozliwe, jak sie zna jezyk, i ma sie duzo
          samozaparcia. A poswiecic kilka nawet lat zycia majc dopiero 30 z lekkim+
          naprawde warto. Wiem to po sobie. Szyszka- jak masz tylko mozliwosci,
          wyjezdzaj. Na poczatku bedziesz jadla nalesniki z dzemem i kure raz w tygodni,
          ale po roku bedziesz miala co wspominac, smiac sie i byc dumna z siebie.


          Pozdrawiam , wadera.
    • Gość: aaaa Re: Chcemy wyjechać z Polski IP: *.dip.bcc-ip.net 20.03.02, 21:29
      Halo szyszka!
      Podziwiam twoja odwage.Najbardziej ze wzgledu na
      dzieci-szczegolnie to starsze.Sama mam 5-o letniego
      syna,ktory mieszkajac za granica,nie mowi po
      polsku.Wiem,jak mu ciezko,gdy przyjezdzamy do
      Polski.Pomysl,co bedzie przezywalo twoje starsze...
      Co do ciebie-to na prace w zawodzie nie widze
      szans,poza tym bez jezyka-bedziesz skazana na
      sprzatanie,na nic lepszego nie licz!!!Jesli powaznie
      myslisz o wyjezdzie-to pierwsza rzecz-zapedz rodzine do
      nauki jezyka!!!
    • Gość: Casey Re: Chcemy wyjechać z Polski IP: *.proxy.aol.com 20.03.02, 22:03
      Hi Szyszka.
      Mysle ze jak ja niezaradny emigrant jakos daje sobie rade to ktos z wyzszym
      wyksztalceniem a wiec i z wieksza wiedza powinien tym bardziej. Kwestia jakie
      sie ma mymagania i nadzieje. Radzilbym byc przygotowanym na najgorsze by
      poznien byc mile zaskoczonym ze sie powiodlo lepiej.
      Najwazniejsza sprawa to zdobycie wizy. Wypowiadajacy sie wyzej juz udzielili
      pare porad. Dodalbym do tego probowac wziac udzial w loterii wizowej do USA,
      jesli bedzie organizowana. A przede wszystkim jezyk, jezyk, jezyk.
      Ja nie mialem problemu z wiza. Raczej nie mialem zadnej pomocy czy dobrej rady
      do startu.
      Pierwsze to wybralem kilka ogloszen. Przy pomocy slownika zbudowalem kilka zdan
      by wyjasnic ze tego rodzaju robote wykonywac moge, czytam rysunek tech, itp.
      Za druga proba facet sie pyta?. Jaka narodowosc? Polak. To gadaj po polsku. Od
      swoich pracownikow nauczyl sie swietnie mowic po polsku, ukrainsku i
      hiszpansku. Ja nie dbam o twoj angielski, powiedzial. Potrzebuje cie do roboty
      nie do gadania. Chcesz to juz stawaj do maszyny.
      Dlaczego mowie nie na temat?
      Otoz w kolejnej firmie gdzie robilem (budowa maszyn) sa problemy. Przychodzi
      amerykanin, facet po studiach na menazera produkcji i ma trudnosci, gdyz nie ma
      pojecia o problemach jakie w procesie produkcyjnym wystepuja.
      Prazcodawca zas wymaga efektow bo za to placi, a sam nie ma czasu wszystkim sie
      zajmowac.
      Jak jest z polskimi inzynierami?. Nie wszyscy, ale w duzym stopniu, uwazaja sie
      za cos lepszego, ale bez pokrycia. A pracodawca zada efektow.
      Podczas gdy moj pracodawca, amerykanin potrafil zawinac rekawy i mi pomagac,
      nie wstydzil sie zapytac gdy czegos z wiadomych wzgledow nie wiedzial.
      Widzialem u tego samego klijenta, czterech polskich inzynierow z dlugimi
      brodami w garniturach pod krawatami wielkie pany a jeden robotnik tez polak,
      prawie ze biegajacy wokol maszyny. W koncu mu ktos mu zwtocil uwage ze
      posmiewisko z siebie robi. Czterech inzynierow nie moglo dojsc do porozumienia
      nad problemem, o ktorm w naszej firmie robotnik montazysta decydowal.
      Nasza konkurencja chciala nas zniszczyc nizsza cena za tego samego typu
      maszyny. W efekcie wykonczyli sie sami.
      Po co to pisze?. By podkreslic ze bez wzgledu na wyksztalcenie, zeby miec
      latwiej w przyszlosci dobrze jest popracowac takze fizycznie. Jak nie ma innej
      roboty to i u kontraktora na budowie czy to elektryk, czy hydraulik. Bo i to
      czasem moze sie przydac.
      Takze polscy inynierowie maja tendencje do pokazania, ze oni sa madrzejsi od
      amerykancow przez co sami sobie szkodza, zanim sie czyms wykaze juz jest za
      brama. Oczywiscie wszelkiego rodzaju innowacje beda mile widziane ale jesli
      dana osoba zostanie zaakceptowana i udowodni ze to co proponuje, da efekty
      ekonomiczne.
      Co do dzieci. Wiek 10 i 13 lat poszly do tej samej klasy co w polsce. Smialy
      sie z tego co ich uczono gdyz przerabiali te rzeczy w polsce.
      Po pol roku nauczycielka mowi ze moja 10-cio letnia corka, tak jak i inne
      dzieci imigrantow maja lepsze wyniki od tych urodzonych w Ameryce. Za wyjatkiem
      jezyka angielskego, na co mieli dodatkowe lekcje ESL.
      Mimo niskich naszych zarobkow oboje sknczyli College. Syn, stanowy Instytut
      Technologii-komputery. Koszt okolo $6000.00 rocznie w wiekszosci oplacil sam
      dorabiajac. Corka prywatna szkole, Moore College of Art, okolo $20000.00
      rocznie z zamieszkaniem, co jeszcze czesciowo splaca.
      Tak mam nadal problem z jezykiem angielskim, lecz to tylko moje wlasne
      zaniedbanie i praca z polakami. A teraz glowa nie do nauki.
      Kariery nie zrobilem, ale zyje mi sie wygodniej niz w polsce.
      Pozd.
      Casey




      • Gość: jack Do Szyszki IP: 206.47.171.* 20.03.02, 23:22
        Jeszcze jedno - czy na dluzsza mete Ty myslisz sie przekfalifikowac - mam na
        mysli na Zachodzie ? Albo Twoj maz ? Potrzeba informatykow, programistow prawie
        wszedzie. Jak bedziesz na Zachodzie, to zapomnij, ze jestes mgr. polonistka.

        A czy masz jakies "zdolnosci" techniczne ? A moze po wyladowaniu na Zachodzie
        i zamiataniu w dzien wieczorami wzielabys jakies kursy kreslarskie np. na
        AutoCad ? Oczywiscie same kursy to malo, po ukonczeniu trzeba pokazac w firmie,
        ze sie jest uzytecznym - liczy sie to co potrafisz - papiereki to sobie mozna
        powiesisc na scianie, tak dla ozdoby.

        Przeczytaj post od Casey - on sobie dal rade.
        • _szwedka Re: Do Szyszki 20.03.02, 23:50
          Gadu,gadu...
          Psychologia to dobra rzecz. Chyba juz rozgladnelas sie i zobaczylas ze
          wariatow wsrod Poloni nie brakuje. Wielu nie zna jezyka krajow w ktorym
          mieszka. A napreawde potrzebuja pomoc.
          Mam znajoma ktora miala to podejscie. Mimo ze wszyscy jej odradzali uparla sie
          i pracuje jako psycholog ( nie tylko dla Polakow). Byla po 30-tce gdy tu
          przyjechala. Zabralo to jej troche czasu lecz...Chciec to moc...
          Pozdrawiam
        • Gość: Casey Re: Do Szyszki IP: *.proxy.aol.com 21.03.02, 00:02
          Gość portalu: jack napisał(a):

          > Jeszcze jedno - czy na dluzsza mete Ty myslisz sie przekfalifikowac - mam na
          > mysli na Zachodzie ? Albo Twoj maz ? Potrzeba informatykow, programistow prawie
          >
          > wszedzie. Jak bedziesz na Zachodzie, to zapomnij, ze jestes mgr. polonistka.
          >
          > A czy masz jakies "zdolnosci" techniczne ? A moze po wyladowaniu na Zachodzie
          > i zamiataniu w dzien wieczorami wzielabys jakies kursy kreslarskie np. na
          > AutoCad ? Oczywiscie same kursy to malo, po ukonczeniu trzeba pokazac w firmie,
          >
          > ze sie jest uzytecznym - liczy sie to co potrafisz - papiereki to sobie mozna
          > powiesisc na scianie, tak dla ozdoby.
          >
          > Przeczytaj post od Casey - on sobie dal rade.

          Masz racje Jack. O roznego rodzaju szkoly, kursy niema problemu, trzeba tylko
          checi i pare bolarow. W wypadku utraty pracy, wykorzystac okazje i isc do szkoly.
          Nie tylko szkola bedzie za darmo, ale i zasilek moze byc przedluzony na czas
          nauki o nastepne 6-sc miesiecy. Ja bylem leniwy to za to place.
          W wypadku Szyszki. W rejonach o wiekszym skupisku polakow, sa Sobotnie szkoly
          polskie. Mozna tez otworzyc cos w rodzaju przedszkola. W rodzinach polskich
          zazwyczaj oboje pracuja. W rejonie gdzie mieszkam po 1980 roku nastapila wielka
          zmiana.
          Naplyw posolidarnosciowej emigracji, wiele osob wyksztalconych, mlodych i z
          incjatywa jakos sie urzadzila. Stad duzo polskich biznesow, agencji czy nawet
          kontraktorow. Ci sprytniejsi otwierajac swoje biznesy, daja takze szanse
          zatrudnienia i tym miej zaradnym. A przeciez polacy mieszkali tu dawniej tez.
          W firmach w ktorych pracowalem wielokrotnie, gdy byla potrzeba, pracodawcy pytali
          o przyprowadzenie do pracy polaka. Niekoniecznie chodzilo o taniego, raczej o
          dobrego fachowca.
          Casey
            • Gość: Michel Re: Do Szyszki IP: *.horsenskom.dk 21.03.02, 09:08
              Szyszeczko, a skad ty taka biedna masz pieniadze na placenie interneru ?
              Atom sie wylaczyl ale mial racje.
              Ostatnio u moich znajomych w Wa-wie, rodzinka robila remont, male mieszkanko 31
              m.kw. ile to zajmuje czasu, dwa tygodnie ?
              Roboty bylo sporo, czyscili sciany, tynkowali ale zazadali 6800 zl netto, na
              czarno, bylo ich dwuch. Twierdza, ze to tanio !
              A ty pytasz kto zarabia 3000 zl brutto na miesiac ?
              Do Warszawy z Opola blize i taniej niz do Ameryki.

              • Gość: szyszka Re: Do Michela IP: *.atol.com.pl 21.03.02, 16:50
                Płacę abonament 50 zł na m-c, więc nie dużo. Poza tym internet mężowi jest
                potrzebny w firmie. Jak będzie źle to może i z tego się zrezygnuje? Poza tym
                nie skarżę się, ze jest mi strasznie źle, już napisałam, ze noża na szyi nie
                mam. Ale nie wiem jak długo go nie będzie, bo wielkimi krokami się do mojej
                szyi(naszej) zbliżasmile O pracy w Warszawie myślałam, ale i tam już źle z pracą,
                jednak to i tak ten sam kraj. Więc czy tu czy tam prawo jest to samo, rząd
                też i wszystkie nienormalności też. Wiem jak tam jest, bo często tam jeżdżę.
                Jeśli chodzi o zarobki, to kochany Michelu, tutaj już nikt nie operuje w
                rozmowie kwotami brutto, bo to nierzeczywista kwota. Każdy z nas zarabia
                brutto „dużo”, ale jak państwo położy łapę na tym „brutto” to niewiele zostaje
                dla obywatela. Mój mąż zarabia brutto 3,5 tys. zł. Po spłaceniu „haraczu”
                państwu w postaci podatków i różnych składek, zostaje mu właśnie 1200 na rękę.
                Moja teściowa zarabia brutto ponad tysiąc zł. Zostaje jej 700 zł. Dobrze, że
                teść dobrze zarobi. Dlatego nie mów o czymś o czym nie masz pojęcia. To co
                oficjalnie się mówi i w jaki sposób przedstawia się nasze państwo, to jedno, a
                rzeczywiste życie w tym kraju to drugie. Nie chce prawić banałów, ale za
                komuny też działała propaganda i na Zachodzie mało kto wiedział, jak naprawdę
                wygląda życie we wspaniałym socjalizmie przeciwstawianym zgniliźnie Zachodu.
                Mam wrażenie, ze ta propaganda nadal działa. I pewnie znowu dużo ludzi będzie
                musiało stąd uciec, żeby na Zachodzie ludzie choć trochę zrozumieli jak tu
                wygląda życie we „wspaniałym polskim kapitalizmie”, jak się żyje
                w „demokratycznym państwie polskim” i jak kolejne rządy w tym kraju pojmują
                wolność. Z tego co wiem, komuniści tez twierdzili, że socjalistyczna Polska to
                demokratyczny i wolny kraj. A na czarno pracować ? Wybacz, ale nie po to
                poświęciłam ileś tam lat z życia, ryzykując własnym zdrowiem i życiem swojego
                dziecka, żeby pracować teraz na czarno i nie móc wypracować sobie emerytury.
                (W czasie studiów całą ciążę przeleżałam z powodu zagrożenia i wcześniejszych
                poronień, ale nie chciałam rezygnować. Po urodzeniu, IV rok zaliczałam
                indywidualnie, pracę magisteską pisałam z dzieckiem przy piersi). Co innego w
                obcym kraju. Tam wiem, ze jestem z zewnątrz, ani ja ani moi rodzice nie
                przyczynili się do dobrobytu tego państwa więc ono nie jest mi nic winne.
                Wiem, ze mój dyplom w tym kraju nic nie znaczy, więc i jakakolwiek praca jest
                dobra. Ale w moim kraju mój dyplom powinien coś znaczyć, bo inaczej moja praca
                i nauka i poświęcenie są guzik warte. A to rodzi uczucie, ze się zostało
                oszukanym. Gdy zaczynałam studia zawód nauczyciela był poszukiwany, ceniony. W
                trakcie studiów nasz poprzedni rząd zafundował nam reformę szkolnictwa, której
                skutek był taki, ze w szkolnictwie zapanował bałagan, zaczęto likwidować
                szkoły, nauczycieli zwalniać, a w niektórych szkołach jeden nauczyciel
                prowadził zajęcia z trzech przedmiotów, np.: j. polski, technika, gimnastyka.
                Etat jeden, a praca wykonana za trzech. Oczywiście płaca też była za jeden
                etat. Teraz przyszedł nowy rząd i wszystko odkręca, zmienia. A za to wszystko
                płacą nauczyciele, a najbardziej uczniowie, którzy nie wiedzą jak ich nauka
                będzie wyglądała w następnym roku. Najpierw uczniom, którzy od kilku lat
                uczyli się „starym” trybem oznajmiono, że będą pisali maturę „nową”, nie
                biorąc pod uwagę, ze oni nie są przygotowani do takiej matury. Następnie teraz
                tym, którzy uczyli się już „nowym” trybem, oznajmiono, że będą pisać
                maturę „po staremu”. Teraz kombinują jak wprowadzić studia dzienne płatne, ale
                też nikt się nie zastanowi nad tym, że większości polskich rodzin nie będzie
                stać na opłacenie studiów dzieciom, a i studenci nie mają szans na prace, by
                te studia opłacić. Choćby dlatego, że w naszym kraju dobra pracę może
                dostać: „młody, do trzydziestki, z 5-letnim doświadczeniem, wyższymi studiami,
                2-oma językami, znajomością komputera itd.”. To gdzie ten student ma zdobyć te
                doświadczenie potrzebne w pracy, jeśli nikt go nie przyjmie, bo tego
                doświadczenia nie ma? A przecież sprzątając albo pracując w barze
                doświadczenia potrzebnego w danej firmie nie zdobędzie, choć pieniądze na
                naukę tak. To po co ma studiować?
                I takich rewelacji w naszym kraju jest pełno, książkę by można było napisać.
                Czy można to nazwać normalnością?
                Dlatego ponawiam moje zaproszenie. Proszę przyjedź, pomieszkaj tu parę lat,
                spróbuj tu żyć, znaleźć pracę, popracuj, wychowaj dzieci, a potem możemy
                porozmawiać. Bo na razie to jest rozmowa między dwoma osobami, z których jedna
                zna życie z praktycznej strony, a druga z książek. Równie dobrze mogłabym
                tłumaczyć Ukraińcom, żeby nie przyjeżdżali do nas handlować i pracować, bo
                przecież u nich tez oficjalnie dobrze jest. Mają demokratyczny i wolny kraj.
                Ale byłam tam w tamtym roku i wierz mi, ze byłam przerażona, zszokowana w
                jakiej biedzie ci ludzie tam żyją. Pojechaliśmy tam pięknym autokarem, dobrze
                ubrani, a ci ludzie sprawiali wrażenie jakby kosmitów zobaczyli. I najbardziej
                zapadły mi w pamięć dzieci, w pewnym miasteczku, które przyszły na nas
                popatrzeć. Nie mieliśmy nic przy sobie, każdy poszukał w kieszeniach coś
                słodkiego, daliśmy im jakieś cukierki, czekoladki, takie zwykłe. I żebyś
                widział, jak te dzieci na nie patrzyły. Nawet się nie cieszyły , tylko
                oglądały, było widać, ze nie widziały w swoim życie takich słodkości, a nam
                było wstyd, ze nie mieliśmy nic lepszego. Płakać mi się chciało, zwłaszcza jak
                pomyślałam o swoich dzieciach. I gdybym tam nie była tez mogłabym im mówić, ze
                swojego autokaru, w ładnych ciuchach,żeby sobie radzili u siebie, bo przecież
                mają kapitalizm i musi im być dobrze. Jak myślisz, co by odpowiedział
                człowiek z Ukrainy na to? Łatwo się udziela rad i krytykuje jak się nie żyje w
                trudnych warunkach, jak się nie zna „nienormalnego” życia.
                I jeszcze raz powtórzę nie chodzi o biedę i brak pieniędzy, ale o brak
                perspektyw, brak przychylności państwa dla przedsiębiorczości obywatela, brak
                zaufania z jednej i z drugiej strony, brak stabilizacji i pewności prawa,
                ustroju. Mam wrażenie, ze niektórzy myślą o tych, co chcą wyjechać, albo mówią
                źle o Polsce, ze to nieudacznicy, lenie itd. A to nieprawda. Nikt tu nie chce
                niczyjej łaski, nikt dla przyjemności nie jedzie do obcego kraju, gdzie zawsze
                będzie „obcy”, każdy chce po prostu mieć pracę i żyć godnie, jak człowiek, a
                nie, jak większość w Polsce, wegetować, próbując przetrwać biologicznie. Każdy
                chce mieć możliwość rozwoju, założenia własnej firmy, wykształcenia dzieci i
                spokojnej starości. Czy to tak wiele?
                Nie chcę Cię obrazić, ale mam wrażenie, ze się boisz, ze przyjadę i ci chleb
                od buzi zabioręsmile Tylko, ze jeśli ja nie przyjadę, to to nic nie zmieni, bo
                przyjedzie tłum innych wykształconych, bez rodzin, bardziej zdeterminowanych
                i tych nie wystraszysz.
                I ponawiam pytanie: dlaczego w takim razie Ty wyjechałeś? Trzeba było zostać w
                tym pięknym, wolnym i demokratycznym kraju.

                Pozdrawiam
                • komentator Re: Do Michela 21.03.02, 17:19
                  Gość portalu: szyszka napisał(a):

                  > Wiem, ze mój dyplom w tym kraju nic nie znaczy, więc i jakakolwiek praca jest
                  > dobra. Ale w moim kraju mój dyplom powinien coś znaczyć, bo inaczej moja praca
                  > i nauka i poświęcenie są guzik warte. A to rodzi uczucie, ze się zostało
                  > oszukanym. Gdy zaczynałam studia zawód nauczyciela był poszukiwany, ceniony. W

                  To jest prawda, dyplom jest tylko narzedziem do sprzedania produktu swojej
                  pracy. Jezeli nie ma zbytu na ten produkt to wartosc dyplomu jest niestety
                  zero.

                  > trakcie studiów nasz poprzedni rząd zafundował nam reformę szkolnictwa, której
                  > skutek był taki, ze w szkolnictwie zapanował bałagan, zaczęto likwidować
                  > szkoły, nauczycieli zwalniać, a w niektórych szkołach jeden nauczyciel
                  > prowadził zajęcia z trzech przedmiotów, np.: j. polski, technika, gimnastyka.

                  Jest tez druga strona medalu: z punktu widzenia wydatkow poprzedni
                  system byl niewydajny i za drogi - nie bylo na to kasy. Narzekasz
                  na wysokie podatki a z drugiej strony chcialabys by w sektorze publicznym byly
                  stale etaty, dobre place i nie za duzo roboty. Jak to pogodzic?

                  > Teraz kombinują jak wprowadzić studia dzienne płatne, ale
                  > też nikt się nie zastanowi nad tym, że większości polskich rodzin nie będzie
                  > stać na opłacenie studiów dzieciom, a i studenci nie mają szans na prace, by
                  > te studia opłacić. Choćby dlatego, że w naszym kraju dobra pracę może

                  Znowu, wszystko moze byc za darmo ale skad wziac na to kase?
                  Finanse publiczne sa w bardzo zlym stanie a ludzie i tak narzekaja
                  na wysokie podatki.

                  > dostać: „młody, do trzydziestki, z 5-letnim doświadczeniem, wyższymi stud
                  > iami, 2-oma językami, znajomością komputera itd.”. To gdzie ten student ma zdob
                  > yć te doświadczenie potrzebne w pracy, jeśli nikt go nie przyjmie, bo tego
                  > doświadczenia nie ma? A przecież sprzątając albo pracując w barze
                  > doświadczenia potrzebnego w danej firmie nie zdobędzie, choć pieniądze na
                  > naukę tak. To po co ma studiować? I takich rewelacji w naszym kraju jest pełno,
                  > książkę by można było napisać. Czy można to nazwać normalnością?

                  TAK - normalnoscia biednego kraju, a w takich krajach mieszka 85%
                  ludnosci swiata. Natomiast jest to nienormalne z punktu widzenia
                  kraju rozwinietego. Ale w takim kraju jest o wiele wyzsza produktywnosc
                  ludzi a wiec i wiecej kasy na rozne rzeczy.

                  A dlaczego w Polsce jest niska produktywnosc? Wynika to z dziedzictwa
                  200 lat zlego polozenia na mapie. Ludzie sa mentalnie zacofani: Czy
                  ty myslisz jaka jest twoja wartosc rynkowa i jak mozna by ja zwiekszyc?

                  > Dlatego ponawiam moje zaproszenie. Proszę przyjedź, pomieszkaj tu parę lat,
                  > spróbuj tu żyć, znaleźć pracę, popracuj, wychowaj dzieci, a potem możemy
                  > porozmawiać. Bo na razie to jest rozmowa między dwoma osobami, z których jedna
                  > zna życie z praktycznej strony, a druga z książek. Równie dobrze mogłabym
                  > tłumaczyć Ukraińcom, żeby nie przyjeżdżali do nas handlować i pracować, bo
                  > przecież u nich tez oficjalnie dobrze jest. Mają demokratyczny i wolny kraj.

                  Maja. Tylko ze demokracja nie jest zwiazana z produktywnoscia.
                  Jest warunkiem podstawowym ale dalece niewystarczajacym do
                  stworzenia ekonomii o wysokiej prodyktywnosci.

                  Wrecz przeciwnie, w demokracji kazdy jest wolny wiec sam musi
                  zrobic tak by jego praca byla sprzedawalna na rynku.

                  > I jeszcze raz powtórzę nie chodzi o biedę i brak pieniędzy, ale o brak
                  > perspektyw, brak przychylności państwa dla przedsiębiorczości obywatela, brak
                  > zaufania z jednej i z drugiej strony, brak stabilizacji i pewności prawa,
                  > ustroju. Mam wrażenie, ze niektórzy myślą o tych, co chcą wyjechać, albo mówią
                  > źle o Polsce, ze to nieudacznicy, lenie itd. A to nieprawda. Nikt tu nie chce
                  > niczyjej łaski, nikt dla przyjemności nie jedzie do obcego kraju, gdzie zawsze
                  > będzie „obcy”, każdy chce po prostu mieć pracę i żyć godnie, jak cz
                  > łowiek, a nie, jak większość w Polsce, wegetować, próbując przetrwać
                  > biologicznie. Każdy chce mieć możliwość rozwoju, założenia własnej firmy,
                  > wykształcenia dzieci i spokojnej starości. Czy to tak wiele?

                  Z punktu widzenia calego swiata to bardzo wiele bo swiat ogolnie
                  klepie biede.

                  > Nie chcę Cię obrazić, ale mam wrażenie, ze się boisz, ze przyjadę i ci chleb
                  > od buzi zabioręsmile Tylko, ze jeśli ja nie przyjadę, to to nic nie zmieni, bo
                  > przyjedzie tłum innych wykształconych, bez rodzin, bardziej zdeterminowanych
                  > i tych nie wystraszysz. I ponawiam pytanie: dlaczego w takim razie Ty
                  > wyjechałeś? Trzeba było zostać w tym pięknym, wolnym i demokratycznym kraju.

                  Sprawa wyglada tak: W ekonomii rynkowej i ukladach spolecznych jest zasada
                  podazy i popytu oraz konkurencji. Kazdy moze probowac poprawiac swoj los
                  jak moze. Jezeli masz ochote sprobowac mozesz wyjechac zagranice i
                  tam zobaczyc czy bedziesz konkurencyjna. Ale wielu innych ma na to
                  ochote i nie wszystkim sie uda, wymaga to wysilku i podjecia ryzyka,
                  moze niesc ze soba negatywne efekty dla zdrowia psychicznego i dla
                  rodziny. Zadajmy na przyklad pytanie: czy rozpad rodziny w dobrobycie
                  zagranica jest lepszy od trwalej rodziny w krajowej biedzie? To pytanie
                  jest o tyle uzasadnione ze w krajach dobrobytu rodziny rozpadaja sie w
                  przyspieszonym tempie.
                • Gość: Bruno Do Szyszki IP: 199.71.64.* 21.03.02, 17:28
                  Twierdzisz , ze Twoj maz zarabia 3200zl , to jest na czysto 2700 .Na skromne zycie to wystarczy .Ty powinnas
                  przed wyjazdem poddac sie trningowi i zalatwic sobie jakies sprzatanie .Twoj maz po godzinach zatrudnic sie
                  na jakiejs budowie np. przy wynoszeniu gruzu .Bedziecie wykonujac te prace mieli przdsmak emigracji .
                  Macie mieszkanie ,maz ma prace i jeszcze zachciewa sie Wam wyjazdu z Polski .Wszedzie bedziecie nielegalnie
                  bedziecie szczurami bez zadnych praw ; mozecie wlasnie wyjezdzajac zniczczyc przyszlosc dzieci .
                  Czas legalnej emigracji sie skonczyl bo komuna upadla .Ja tu w Kanadzie znalazlem sie od razu legalnie i moglem
                  korzystac z pelni praw i to , ze tak bedzie bralem przy wyjezdzie pod uwage .Roli szczura nigdy bym nie
                  podjal .Jestescie wyksztalceni , mlodzi dla Was przyszlosc jest w Polsce .Wykazcie wiecej woli walki ;
                  a szczegolnie Ty Szyszka .
                  • Gość: szyszka Re: Do Bruna IP: *.atol.com.pl 21.03.02, 17:53
                    Och, Bruno, przeczytałeś dokładnie to co pisałąm?
                    1.Mój mąż zarabia 3500, a dostaje na czysto 1200 nie 2700!
                    2 Mój mąż nie może pracować w nadgodzinach, bo i tak pracuje po 16 godzin na
                    dobę: ma stałą pracę na zmiany, firmę i administrowanie wspólnotą.
                    3. Nie "zachciewa" nam się wyjazdu z Polski, to nie jest kaprys, po pierwsze,
                    po drugie dopiero zastanawiamy się nad taką mozliwością.
                    4. Jak ktoś tu mieszka to wie, że widoki na przyszłość dla młodych są marne.
                    5. Wole walki to ja wykazuję już od 10 lat. Zastanawiam się tylko jak długo
                    przyjdzie mi jeszcze walczyć z tym wszystkim.
                    6. Jeśli o mnie chodzi nie siedzę z założonymi rękami,ucze się, dorabiam,
                    prowadzę mężowi firmę, wychowuję dzieci i to dosłownie wychowuję, przecież
                    jestem pedagogiemsmile Mam przynajmniej satysfakcję, ze moja córka, która poszła
                    o rok wcześniej do szkoły jest najlepsza w klasie. Tylko co z tego? Czy ktoś
                    to doceni?
                    Poza tym mam już dośc tego tłumaczenia się jak przed komisją: dlaczego, po co,
                    na co chcę wyjechać. Chciałam tylko wiedzieć jak to wyglada, co moge zrobić,
                    zeby wyjechać, na co być przygotowana tam. Posty, które przeczytałam
                    nakreśliły mi już jakoś sytuacje, a decyzja należy i tak do mnie. Moge mieć
                    swoje powody, które komuś moga wydać sie niewystarczajace, dla mnie są.
                    I tak jak napisałam w poprzednim poscie do Michela łatwo sie ocenia sytuację z
                    daleka, ale tu kazdy by wyjechał i kazdy mówi, ze dobrze zrobimy jak
                    wyjedziemy. I nikt się nie dziwi nasezj decyzji.
              • Gość: Casey Re: Do Szyszki IP: *.proxy.aol.com 21.03.02, 17:49
                Gość portalu: Michel napisał(a):

                > Szyszeczko, a skad ty taka biedna masz pieniadze na placenie interneru ?
                > Atom sie wylaczyl ale mial racje.
                > Ostatnio u moich znajomych w Wa-wie, rodzinka robila remont, male mieszkanko 31
                >
                > m.kw. ile to zajmuje czasu, dwa tygodnie ?
                > Roboty bylo sporo, czyscili sciany, tynkowali ale zazadali 6800 zl netto, na
                > czarno, bylo ich dwuch. Twierdza, ze to tanio !
                > A ty pytasz kto zarabia 3000 zl brutto na miesiac ?
                > Do Warszawy z Opola blize i taniej niz do Ameryki.
                >
                Tak samo mozna zadac pytanie. Dlaczego znajomni nie zrobili tego sami.
                Moja znajoma w Usa tez robi tygodniowo $800.00 cash na sprzataniu na czarno.
                Tak. Niektorzy zyja na czarno cale zycie, bez ubezpieczenia, bez swiadczen nie
                placa skladki emerytalnej a potem zebrza o pomoc, bo nie ma wyrobionej emerytury,
                nie ma forsy na leczenie itp. itd.
                To jak ktos chce ulozyc zycie to jego sprawa. Dziwia mie tego typu wypowiedzi jak
                Michal lub Atol w stosunku do swych rodakow.
                Nie wiem czy by sie osmielili otworzc gebe w stosunku do innych narodowosci.
                W latach poprzednich wladze amerykanskie przyznaly dla Indii 180tysiecy wiz dla
                programistow komputerowych. Ktorych brak na rynku krajowym.
                Gdyby to dotyczylo polakow zaraz by wyplynela na wierzch fala nienawisci
                W stanie NJ powstalo masa firm posredniczacych. Za pomoc w zalatwieniu wizy i
                pomoc w znalezieniu pracodawcy, pobierali oplaty od $1000 do $3000 od pracownika
                miesiecznie. Mimo tak wysokich oplat Hindusom i tak oplacilo sie biorac pod uwage
                ich zarobki $60tys. do $80tys. podczas gdy u siebie w Indiach moga zarobic 6-sc
                do 7-em tysiecy. Dziesiec razy mniej.
                Hindusi to jednak co innego, niz polacy....................dla polakow
                Gdyby nie bylo ludzi bogatych nie byloby miejsc pracy, bez wzgledu jaka by to
                praca nie byla. A wiec i srodkow do zycia.
                Gdyby nie bylo ludzi wyksztalconych lub ich wiedza i mozliwosci nie byly
                wlasciwie wykorzystane, jak by ten swiat wygladal teraz?
                Casey
                • Gość: Michel Re: Do Szyszki IP: *.ppp1-1.odn.worldonline.dk 21.03.02, 19:51
                  Droga szyszko, wlasciwie to ci komentator i Bruno juz odpowiedzieli. Im i mnie
                  wcale nie chodzi o to, zeby ciebie zniechecac tylko, zeby przedstawic ci w
                  miare rzetelny obraz slodyczy zachodu. Wcale nie chcemy odbierac ci zludzen ani
                  nadziei na poprawienie bytu. Czlowiek powinien miec jakies marzenia. Sek tylko
                  w tym, aby te marzenia utrzymac w jakichs realnych granicach.
                  Caly problem naszych rodakow w Polsce polega na tym, iz zachod a szczegolnie
                  Ameryke widza przez pryzmat klanu Karringtona czy Dallasu lub innych serialy
                  TV. Tam oczywiscie swiat wyglada bardzo rozowo. Piekne domy, sliczne ogrody,
                  super limuzyny ale jest to swiat bajki nawet dla 80% Amerykanow. Rzeczywistosc
                  jest zupelnie inna, ponura, szara, czesto niebespieczna. Wsrod naszych rodakow,
                  ktorym naprawde sie powiodlo procent jest jeszcze mniejszy.
                  Sa jednak i plusy.
                  Bedac wytrwalym, pracowitym, miec cyganski charakter, miec zylke przygodowca,
                  majac sporo szczescia i nie bedac sentymentalnym mozna i tu na zachodzie,
                  ulozyc sobie zycie. Roznie to bywa w czasie. Jednym udaje sie to szybko u
                  innych trwa to latami.
                  Komentator slusznie pisze, 80% ludzi na tym globie klepie biede, miljardy maja
                  gorzej od ciebie ale o´key, kilka miljonow ma lepiej, to prawda. Ci co maja
                  dobrze, zaczynaja sie bronic i jesli tylko beda mogli wystawia "mur berlinski",
                  o ktorego zwalenie tak walczyli. Rzeczywistosc jest przewrotna. Pomysl,
                  dlaczego spoleczenstwa UE (nie politycy) bronia sie przed rozszezaniem Unii ?
                  (gdyby w Unii przeprowadzono referendum o rozszezenie, 80% powie - nie). Sadza,
                  iz im obnizy sie stopa zyciowa, na ktora pracowali latami, przynajmnie dwa
                  ostatnie pokolenia. Trzeba bedzie sie "dobrobytm" dzielic, a kto chetnie i
                  dobrowonie wpuszcza biedaka do domu ?
                  Powiesz ze to egoizm, ze to strach o prace i byt. Tak jest to egoizm i strach o
                  byt (nie o mnie tu chodzi) ale czy ty nie jestes egoistyczna, chcac opuscic
                  ojczyzne, ktora jest w potrzebie, myslac tylko i wylacznie o sobie. To tak jak
                  bys zostawila przymierajaca matke glodem ale co tam, liczysz sie tylko ty,
                  reszta nie ma dla ciebie zadnego znaczenia. A wiec jestes gorsza egoistka od
                  tych tu na zachodzie, bo oni wspolnie czesto w pocie czola przez wiele lat
                  budowali swoj dobrobyt a ty chcesz z tego korzystac nie wnoszac nic w zamian a
                  zostawiajac swoich na tonacej lodzi. Moze brzmi to patetycznie ale taka jest
                  polska rzeczywistosc.
                  Zapraszasz mnie do Polski, alez ja znam Polske. Bywam tam kilka razy w roku juz
                  od 15 lat. Wiem, ze jest kiepsko, czasami nawet bardzo zle. Pomysl jednak, ze
                  minelo dopiero nieco ponad 10 lat III Rzeczpospolitej. Ci tu na zachodzie
                  buduja "dobrobyt" juz od ponad 50 lat, wymazona Ameryka od ponad 200 lat a ty
                  chcesz miec to samo w Polsce w tak krotkim czasie ?
                  Chcesz wyjechac aby "poprawic sobie byt" a co z reszta biednego narodu, co z
                  twoja rodzina, matka, ojcem, znajomymi oni dalej maja klepac biede, wazne abys
                  ty miala dobrze ? A jak oni tez beda chcieli wyjechac, w sumie maja takie samo
                  prawo to kto zostanie w Polsce ? A jesli tych 40 miljonow glodnch rodakow, plus
                  miljony z innych nacji wyjedzie, to gdzies sie musza zatrzymac a wiec gdzies
                  stworzyc biede, to ty gdzie pojedziesz ?
                  Kolo sie zamyka a swiat juz tak jest ulozony, ze nie wszyscy moga miec dobrze,
                  bo zeby ktos mial dobrze to inny musi miec gorzej. Twoj pech, ze urodzilas sie
                  za pozno i musisz miec cierpliwosc a moze to szczescie, bo ja niedlugo bede
                  musial sie z tym swiatem zegnac a ty, bedziesz jeszcze wiele lat z niego
                  korzystala i moze kiedys, majac moje lata napiszesz jak teraz, ze mam dobrze i
                  moje dzieci beda mialy dobrze. Zycze ci tego.
                  Pytasz mnie juz po raz drugi, dlaczego ja wyjechalem.
                  Otoz droga szyszko, kiedy ja wyjezdzalem a raczej uciekalem, to ty na tym
                  swiecie jeszcze nie istnialas. To byly zupelnie inne czasy ale moge cie
                  zapewnic, iz mimo komuny nie uciekalem za chlebem. Nie mialem wybory.
                  • Gość: szyszka Re: Do Michela IP: *.atol.com.pl 21.03.02, 23:59
                    Ty wyjeżdżając nikogo nie zostawiłeś? Też tak myślałeś o bliskich? Ilu
                    zabrałeś ze sobą?
                    Pragnę Cię uspokoić w Polsce oprócz męża i dzieci nie mam nikogo: rodziców,
                    dziadków, rodzeństwa, drugiego męża, kochanka, psa ani kota, więc nikogo nie
                    skrzywdzę. Co do innych, co mam z nimi zrobić? Zabrać ze sobą? Wziąść na
                    utrzymanie? To chyba normalne, ze myślę o mojej rodzinie. Nie wiem czemu
                    nazywasz mnie egoistką, bo nie "łączę sie w bólu" z innymi? Wybacz, ale na
                    pierwszym miejscu stawiam rodzinę, zwłaszcza, że ci "inni" nie pomogli mi
                    nigdy, choć były czasy, ze potrzebowałam pomocy.
                    To że w UE nie bardzo nas chca to ja wiem, ale jeszcze raz powtarzam jeśli tam
                    pojadę nie pojadę żebrać, ale pracować.Ani razu nie powiedziałam, ze oczekuję
                    cudów. Mam już na swoim koncie bardzo bolesne doświadczenia, tak ze już nic
                    nie jest w stanie mnie zranić bardziej, ani psychicznie ani fizycznie.
                    Jeśli chodzi o rezydencje Karingtonów czy jak im tam, to niestety nie
                    oglądałam Dynastii ani Dallas i wcale rezydencji bym nie chciała, nie lubię
                    duzych domów. Wystarczy mi dom z ogródkiem w państwie, które nie będzie się
                    wtrącac do mojego życia.
                    I na koniec powiem Ci Michel, że gdyby to wszystko mówił mi ktoś stąd, kto
                    zna tutejsze życie głęboko bym się zastanowiła nad jego słowami, a
                    przynajmniej nie zdenerwowałyby mnie. Ale poniewaz mówi to ktoś, kto sam
                    wyjechał, zostawiwszy "egoistycznie" na pastwę biedy swoich ziomków, ktoś kto
                    korzysta z dobrobytu państwa, do którego sie nie przyczynił, to wybacz. Twoje
                    wywody w Twoich ustach są co najmniej śmieszne.
                • Gość: jack Do Szyszki IP: 206.47.171.* 21.03.02, 18:35
                  >>... I ponawiam pytanie: dlaczego w takim razie Ty wyjechałeś? Trzeba było
                  zostać w
                  tym pięknym, wolnym i demokratycznym kraju ...<<


                  - Brawo Szyszka, trafilas w dziesiatke.

                  - Nie wiedzialem,ze "... tesc dobrze zarabia ...". Nie wiem, czy mozna na tym
                  polegac, ale:

                  a) Twoj maz ma prace (chodz nie wiadomo na jak dlugo)
                  b) Ty nie masz ani pracy ani widokow na nia,
                  c) Tesc dobrze zarabia
                  d) przeraza Cie przyszlosc

                  Mnie sie wydaje, ze powinnas przygotowac sie na poczatek na najgorsze
                  (sprzatanie) i sama pojechac. Oczywiscie powinnas miec pieniadze ze soba (bo a
                  nuz pracy zaraz nie dostaniesz a mieszkac i jesc trzeba).

                  Poza tym na granicy musisz wygladac, ze jedziesz turystycznie (a nie z ciuchami
                  roboczymi na "czarna" robote, bo Cie do EU moga nie wpuscic, wbic jakas
                  pieczatke z zakazem wjazdu albo cos wsadzic do komputera obok twojego
                  nazwiska). Trzeba rowniez byc przygotowanym na ewentualne pytania na granicy o
                  cel podrozy - uwaga, "pogranicznicy" sa na ogol dobrze wytrenowani w tym
                  kierunku i bardzo szybko wyczuja, czy ktos mowi prawde czy tez klamie.

                  Innymi slowy, musisz wiedziec dokladnie gdzie jedziesz, jak dlugo tam bedziesz,
                  gdzie bedziesz mieszkac, powinnas miec wystarczajaca ilosc pieniedzy na kazdy
                  dzien pobytu (tj. tani hotel i jedzenie plus kieszonkowe etc. etc.) powinnas
                  miec bilet autobusowy w obie strony, w rozsadnym terminie powrotu etc., etc.

                  Musisz wziasc pod uwage czy Wasze malzenstwo wytrzyma probe rozlaki przez jakis
                  czas.

                  Musicie rowniez tak uzgodnic w rodzinie, zeby byli Ci ewentualnie mogli
                  przysylac pieniadze (Tesc ??) gdybys na poczatku miala klopoty za znalezieniem
                  pracy.

                  Musisz byc przygotowana na to, ze na poczatku prawdopodobnie nie bedzie latwo i
                  nie poddawac sie w ciagu pierwszych paru miesiecy.

                  A moze ja pisze zbyt pesymistycznie, moze Ci sie poszczesci zaraz na poczatku .

                  W kazdym razie, jak pisalem jedz sama, bez rodziny (oczywiscie jak mozesz z
                  jakas inna pania to jeszcze lepiej). Jak Ci sie nie powiedzie, to zawsze mozesz
                  wrocic.

                  Wielu z nas dawniej wyjezdzalo "w jedna strone". t.zn. wiedzialo, ze jak
                  zostana, to nie ma powrotu, nawet gdy sie nie powiodlo.
        • Gość: szyszka Re: Bzdura płacowa-ro-bert IP: *.atol.com.pl 21.03.02, 22:24
          U nas też oficjalnie podaje się zarobki w brutto (wbrew pozorom nie lezymy
          poza "światem"). Tylko nijak się to ma do rzeczywistych pieniędzy. Duze
          zarobki mamy na papierze, do ręki dostaje sie o wiele mniej. Co do alimentów
          wypowiedziałam się w poscie do Sylwii.
          I nie rozumiem tych wszystkich przytyków i złośliwości, są zupełnie
          niepotrzebne.
      • Gość: szyszka Re: Bzdura płacowa-Sylwia IP: *.atol.com.pl 21.03.02, 22:19
        Nie kłamię, spłacamy jeszcze pożyczkę z zakładu. Zresztą te pożyczki spłacamy
        ciągle. Jedną spłacimy trzeba wziąść drugą. Poza tym to chyba nieistotne ile
        mąż zarabia. Juz wyraziłam się chyba jasno o co chodziło mi w moim poście.
        Prosiłam o doświadczenia a nie o komentowanie moich pobudek ani mojego stylu
        życia. Nawet gdyby mój mąż płacił alimenty nikomu nic do tego.
        • ro-bert Re: Bzdura płacowa-Sylwia 21.03.02, 22:33
          Przepraszam , ze Ciebie urazilem! To naprawde nie bylo moim zamiarem.
          Jednak ta rozpietosc miedzy brutto i netto stawia pod znakiem zapytania
          prawdziwosc wszystkich Twoich wypowiedzi, dlatego tez moja reakcja.
          Jesli splate pozyczki odciagasz od zarobkow brutto to z pewnoscia wielu tutaj
          piszacych ma dochody netto w okolicach zera (przeciez czynsz, telefon etc tez
          mozna odciagnac wink)
          Jeszcze raz przepraszam, rozumiem Twoje rozterki, jedno co moge Tobie
          powiedziec to to wyswiechtane: "Wszedzie dobrze tam gdzie nas nie ma"

          Pozdrow.
          ro-bert
          • Gość: szyszka Re: Bzdura płacowa-ro-bert IP: *.atol.com.pl 21.03.02, 23:00
            Ale tu nawet nie chodzi o to ile dokładnie dostaje, bo to tez zależy od
            miesiąca, są czasami wahania między jednym a drugim miesiącem,tylko o to ile
            rzeczywiście mamy na życie. A pożyczki bierzemy, bo jest taka możliwość a bez
            nich to ani firmy by nie było, ani wielu innych rzeczy. Bez spłacania pożyczek
            zaciągnięych na konto wykupu mieszkania , opłat za dojazdy (autobus
            zakładowy), ubezpieczenia obowiązkowego, mąż miałby ok. 2200-2300, a tak ma
            1200 na 4-roosobową rodzinę. Z tego trzeba oczywiście odjąć jeszcze telefon,
            czynsz itd. I przy obecnych cenach i realich życia codziennego(choćby
            oficjalnej niepłatnej służby zdrowia, gdzie bez koperty nic nie załatwisz,
            lekarz cie porządnie nie przyjmie, a w szpitalu nocnika nie przyniosą i np.
            znieczulenia nie dadzą przy porodzie)ciężko jest sobie poradzić. Poza tym
            dziecko w szkole też dużo kosztuje:ubrania, książki(co miesiąc coś nowego
            trzeba kupić) itd. Dlatego gdy ktoś nie zna życia tutaj nie może sobie wyrobić
            zdania na podstawie tylko cyfr. Zarabiać można tyle i tyle, ale wydawać trzeba
            o wiele więcej. Polska to ostatnio drogie państwo.I wcale się nie skarże na
            moje życie, bo wielu jest jeszcze gorzej. Boję się najbardziej o swoją starość
            i dzieci.I jak słusznie zauważyłeś waham się, bo tu jest mój kraj, z drugiej
            strony nie wiem jak dalej będzie. Nie wiem też jak będzie tam. To bardzo
            trudna decyzja i co najgorsze na całe życiesmile

            Pozdrawiam
              • Gość: szyszka Re: To co mysle ...DundeeG IP: *.atol.com.pl 22.03.02, 00:34
                A czy miłe jest takie wnikliwe wypytywanie :co, dlaczego, po co? Przecież tu
                nie chodzi jakie życie ja prowadzę, czy jest mi źle czy nie, tylko o jakieś
                doświadczenia ludzi, którzy wyjechali. A niektóre komentarze nie są ani miłe
                ani potrzebne. Jeśli napiszę, ze jestem bogata, mam wszystko, to nikt mi nie
                udzieli informacji, bo mi się emigracja "nie należy"? Zamkną przede mną
                granicę? Przecież nie musze się tłumaczyć dlaczego jadę. Prosiłam o odpowiedź
                na kilka nurtujących mnie pytań, a czuję się jak na przesłuchaniu. To dopiero
                nie jest miłe.
                I nie zauważyłam, zebym sie skarżyła. Przedstawiam tylko stan rzeczy ze
                swojego punktu. Wiem, ze innym gorzej się dzieje. Wiem też, ze dzieje się
                lepiej. A co do tego "na bieżąco". Ciotka mego męża mieszka w Niemczech i nie
                wie wielu rzeczy, bo po prostu się tego jej nie mówi. Choćby z tego powodu,
                który widac na tym forum. Ludzie, którzy wyjechali już nie rozumieją tego, co
                tutaj jest. I pewnie ona też uważa, ze jest na bieżąco. Równie dobrze moge
                powiedzieć, ze ja jestem na bieżąco w sprawach Niemiec, bo mam tam rodzinę. A
                ponad rok temu w Polsce było o wiele lepiej.
                I jak chciałbyś posłuchać "cierpiętnika" to przyjedź i posłuchaj innych
                Polaków, to dopiero będziesz wiedział, co znaczy to słowo. Ja i mój mąż
                jesteśmy wręcz potępiani przez innych za to, ze nie narzekamy i staramy się
                cieszyć z życia. Nigdy w życiu się nie skarżyłam, choć kiedyś było bardzo źle,
                i nie mam zamiaru.
            • Gość: Casey Re: Bzdura płacowa-ro-bert IP: *.proxy.aol.com 22.03.02, 00:40
              Gość portalu: szyszka napisał(a):

              > Ale tu nawet nie chodzi o to ile dokładnie dostaje, bo to tez zależy od
              > miesiąca, są czasami wahania między jednym a drugim miesiącem,tylko o to ile
              > rzeczywiście mamy na życie. A pożyczki bierzemy, bo jest taka możliwość a bez
              > nich to ani firmy by nie było, ani wielu innych rzeczy. Bez spłacania pożyczek
              > zaciągnięych na konto wykupu mieszkania , opłat za dojazdy (autobus
              > zakładowy), ubezpieczenia obowiązkowego, mąż miałby ok. 2200-2300, a tak ma
              > 1200 na 4-roosobową rodzinę. Z tego trzeba oczywiście odjąć jeszcze telefon,
              > czynsz itd. I przy obecnych cenach i realich życia codziennego(choćby
              > oficjalnej niepłatnej służby zdrowia, gdzie bez koperty nic nie załatwisz,
              > lekarz cie porządnie nie przyjmie, a w szpitalu nocnika nie przyniosą i np.
              > znieczulenia nie dadzą przy porodzie)ciężko jest sobie poradzić. Poza tym
              > dziecko w szkole też dużo kosztuje:ubrania, książki(co miesiąc coś nowego
              > trzeba kupić) itd. Dlatego gdy ktoś nie zna życia tutaj nie może sobie wyrobić
              > zdania na podstawie tylko cyfr. Zarabiać można tyle i tyle, ale wydawać trzeba
              > o wiele więcej. Polska to ostatnio drogie państwo.I wcale się nie skarże na
              > moje życie, bo wielu jest jeszcze gorzej. Boję się najbardziej o swoją starość
              > i dzieci.I jak słusznie zauważyłeś waham się, bo tu jest mój kraj, z drugiej
              > strony nie wiem jak dalej będzie. Nie wiem też jak będzie tam. To bardzo
              > trudna decyzja i co najgorsze na całe życiesmile
              >
              > Pozdrawiam

              Tu chcilbym zwrocic uwage na konflikt miedzy stronami w dyskusji odnosnie zarobku
              na czysto i posadzen o nieprawde.
              Za dochod netto przyjmuje sie to, co zostaje po odjeciu, obowiazkowych potracen
              jak: podatki, skladki emerytalne, ubezpieczenie. I tak w Usa mozna przyjac ze na
              $10000.00 netto trzeba zarobic $16000.00 brutto.
              Wydatki takie jak czynsz i oplaty zwiazane z utrzymaniem domu, splata pozyczek a
              nawet ubezpieczenie od samochodu tak jak pozostale wydatki w tym i zywnosc naleza
              do kosztow utrzymania. I tak to jest ogolnie postrzegane.

              Byloby absurdem gdyby ktos powiedzial ze zarabia na czysto 100zl, gdyz z 20000zl
              brutto potracaja mu 19900zl. na splate luksusowego samochodu i luksusowej willi.

              Tak samo byloby nieprawda gdybym kazal sobie potracac $ 10000.00 rocznie na
              dodatkowy fundusz emerytalny i pomiejszal o ta sume moj zarobek netto, podczas
              gdy faktycznie odkladajac te sume na bok oszczedzam 1/3 z tego, to jest $3333 na
              podatkach i faktycznie te nie moje pieniadze, nadal by sie dla mnie rozmnazaly.
              Tak ze numerami mozna operowac roznie. A koszta utrzymania beda zalezec od
              standardu, na jaki ktos moze sobie pozwolic.
              Casey
          • Gość: jack Do Michel IP: 206.47.171.* 21.03.02, 23:06
            >> ... Chcesz wyjechac aby "poprawic sobie byt" a co z reszta biednego narodu,
            co z
            twoja rodzina, matka, ojcem, znajomymi oni dalej maja klepac biede, wazne abys
            ty miala dobrze ? ...<<


            Hej a moze wlasnie bedzie odwrotnie - jak Szysce bedzie dobrze to i Mama i Tata
            w Polsce moga liczyc na pomoc pieniezna od Szyszki. Czyli w wielu przypadkach
            jest odwrotnie niz piszesz - widze jak wielu ludzi stad wysyla czesto pieniadze
            do Polski. Nie zaslaniaj sie tym - ja bylem w innej sytuacji. Jak jestes taki
            patriota to powinienes zaraz do Polski wracac
    • Gość: Oscar Re: Chcemy wyjechać z Polski IP: *.ADSL.mnsi.net 22.03.02, 02:26
      Szyszka ,to zalezy ile masz lat(po 30- tce bez jezyka zostan w kraju ) i jaki
      znasz jezyk(o zawodzie nie wspomne) .Jezeli nie znasz zadnego to lepiej zostan
      w kraju szkkoda mi tego 10 letniego ziecka. Poza tym licze na to ze w Polsce
      bedzie lepiej.
      RADA DLA WSZYSTKICH KTORYM EMIGRACJA CHODZI PO GLOWIE:
      NA EMIGRACJI TRZEBA BYC MADRYM I ODPORNYM !!!!niestety co 2 emigrant z Polski
      tego wymagania nie spelnia dlatego narzeka tutaj a w Polsce rznie goscia.

      Szyszka zycze zdrowia
    • Gość: Martyna Re: Chcemy wyjechać z Polski IP: *.proxy.aol.com 22.03.02, 04:03



      Szyszko zaryzykuj, oboje z mezem jestescie inteligentni, zaradni, obrotni,
      pracowici.
      Wierze, ze sobie poradzicie jestem nawet tego pewna.
      Radzilabym Ci zlozyc podania o emigracje do Australii albo do Nowej
      Zelandii lub Kanady
      macie duze szanse bo oboje jestescie wyksztalceni z doswiadczeniem zawodowym
      a przy wypelnianiu papierow emigracyjnych - dostaje sie punkty za staz i za
      wyksztalcenie, koniecznie trzeba tez zdac egzamin z jezyka angielskiego ale nie
      jest on trudny.

      W jednymz postow piszesz, ze masz juz prawie 30 lat tym sie nie przejmuj to nie
      Polska gdzie po 30 masz byc juz stateczna mamuska , a po 50 powinnas szykowac
      sie do grobu.
      W U.S.A wiele ludzi w wieku 40 a nawet 50 lat decyduje sie na zmiane kariery
      i konczy zupelnie inny kierunek studiow, nie ma ogloszen w prasie...; zatrudnie
      do lat 35 i naprawde jest normalnie..."

      Ja radzilabym Ci wyjechac jednak legalnie a formalnosci zacznij zalatwiac juz
      teraz bo procedura czasami jest dosc dluga, kosztowna i skomplikowana ale
      jednak warto.

      Na razie musze konczyc
      Wiecej napisze w nastepnym poscie.


      • Gość: Michel Re: do szyszki IP: *.horsenskom.dk 22.03.02, 08:42
        Masz pretensje do kogos , ze cie wypytuje o szczegoly ale ty mnie tez pytalas o
        szczegoly.
        Nic to.
        Jesli nie rozumiesz roznicy w wyjazdach za komuny w latach 1945 -1980, ktore to
        byly wyjazdami z pobudek politycznych a nie za chlebem a tymi teraz za wygodnym
        zyciem bo tez nie za chlebem, to coz ci tu powiedziec.
        Wowczas z takich czy innych powodow wyjezdzalo sie (najczesciej na dokumencie w
        jedna strone) lub uciakalo sie z Polski wogole bez dokumentow, czesto ryzykujac
        zycie czy wolnosc albo kraty tu lub tam ale nigdy za chlebem lub wygodnickim
        zyciem. Ci ktorych wysylano w jednym kierunku lub ci co uciekali, mieli dosc
        chleba w Polsce a i zycie wygodne.
        Nie pomyslalas droga szyszeczko, ze to moze twoj ojciec a moze dziadek byl
        przyczynkiem do tego, ze ja musialem uciekac a ty klepiesz biede ?

        Grozi ci wiezienie w Polsce ?
        Brak ci wolnosci slowa ?
        Masz zakaz pracy w zawodzie ?
        Odebrali ci paszport ?

        Nie po stokroc nie - brak ci panstwa, ktore da ci prace, dobre zarobki, niezle
        mieszkanie, darmowe szloknictwo i lecznictwo, urlopy za pol darmo w osrodkach
        wczasowych, wyjazdy do sanatoriow na koszt panstwa, tak na koszt panstwa a wiec
        twoich wspolbywateli, tych ktorzy musza placic podatki.
        Chcesz jechac gdzies, nie wiadomo gdzie byleby do "prawdziwego kapitalizmu"
        Po co szukac daleko, masz to teraz w kraju. Jesli jestes obrotna-ny zrobisz
        forse w Polsce, wcale nie mniejsza a szybciej, ryzyko a gdzie go nie ma. Bo
        gdzie mozna zarobic szybkie pieniadze tylko w balaganie, tylko tam gdzie jest
        korupcja a wiec tylko tam, gdzie nie ma ustabilizowanej panstwowosci a wiec
        niezupelnie zgodnie z prawem i normami.
        Pamietem, dobrze to pamietam jak mawiano za moich czasow w Polsce - panie,
        niechby tylko taki maluczki kawaleczek szyneczki ale zeby to bylo dla moich
        dzieci.
        Teraz szynki jest dosyc w Polsce, no i co ?
        Zachciewa sie domeczka z ogrodkiem, samochodzika i to nie byle jakiego
        najlepiej jakis Mercedesik, na wczasy nad polskie morze to za drogo a wiec na
        Grand Canaria, choc tam jeszcze drozej ale szpan.
        Spotykam takich biedakow, gdzies na poludniu spedzajacych tam urlop, a jakze
        samochodem w wynajetym mieszkanku z rodzinka. Psiocza co nie miara jak to im
        zle w tej Polsce.
        Mam przyjaciol co to maja fabryczke i sklep i szlak mnie trafia, kiedy siedzac
        u nich na tarasie w domu dwupietrowym, (ca. 300 m.kw. 1000 m.kw. dzialka na
        trzy osoby, trzy osobowe samochody plus dostawcze a jakze, wszystko na firme,
        zarcie, picie i trunki kupowane na firme wiadomo, koszty reprezentacyjne)
        slucham ich biadolenia jak to im zle w tej Polsce. Wyjezdzac nie chca, to
        prawda sa zbyt patriotyczni.
        Znam tez takich co to maja 600 zl renty na miesiac i mniej biadola, sa ladnie i
        elegancko ubrani (to nie znaczy drogo).

        Z pozoru, kiedy zobaczysz ich na ulicy nie ma miedzy nimi zadnej roznicy.

        Sa i tacy, ktorym obojetne ile dasz, im i tak bedzie malo a czym wiecej dasz,
        tym mniej beda mieli.

        Pazerstwo, glupota jak to chcesz nazwac ?

        Szyszko, nie koniecznie trzeba mieszkac w Polsce zeby znac polskie stosunki.

        Nie odzegnuje ciebie od emigracji, rozmawiamy o aspektach w stosunku do zycia.


        • Gość: szyszka Re: do Michela IP: *.atol.com.pl 22.03.02, 11:36
          Wiesz Michel nie wiem czy powinnam czuć się obrażona?
          1. Rozumiem różnicę w wyjazdach. Jeśli nie zapomniałeś mam wyższe
          wykształcenie i historię znam dobrze.
          2. Mojego dziadka i ojca proszę zostawić w spokoju. Dziadek był w Oświęcimiu,
          gdzie został kaleką i z tego m. in. powodu nie mógł z babcią "za chlebem" do
          Francji pojechać, bo potrzebowali tam zdrowych. I potem klepali biedę i to
          porządną. A był wykształconym i utalentowanym człowiekiem-był nauczycielem,
          sam robił skrzypce i uczył na nich grać dzieci. Zmarł w latach 60-tych na raka
          płuc. A ojciec był synem repatriantów ze Wschodu, któremu Rosjanie zabili
          prawie całą rodzinę. Tylko rodzice zostali. Wiec prosze bez takich insynuacji,
          nic Cię do takiego mówienia nie upoważnia, nawet Twoje polityczne wychodźctwo.
          3. Nie chcę nic za darmo. Chcę, zeby zmniejszyli podatki do minimum a ja już
          sobię będe płacic za wszystko sama (i tak płacę-za lekarza, za naukę, zasiłku
          nie pobieram, na urlopy to jeżdże za własne! pieniądze i nigdy nie byłam w
          jakimkolwiek ośrodku wczasowym).
          4. Gdybym myślała tak jak Ty pewnie bym się już dawno "dorobiła" w tym
          państwie bezprawia i bałaganu. Tylko nie pomyślałeś, drogi Michelu, ze
          jesteśmy po prostu uczciwi? Nie potrafię oszukiwać i kombinować.
          5. Nie rozumiem, co w tym złego, ze chciałoby sie domu z ogrodem? A samochód
          nie musi być wcale tak luksusowy jak mercedes(osobiście zresztą nie przepadam
          za tą markąsmile).
          6.Nie wypytywałam Cię, to Ty zacząłeś więc chciałam, zebyś Ty tez odpowiedział
          skoro tak usilnie napastujesz mnie.
          7. Jeszcze raz zapraszam do Polski, jest tu miło, bezpiecznie, kasę można
          zrobić, bo przecież bałagan jest i najważniejsze prześladowań już nie ma. Nie
          zabiorą Ci paszportusmile

          Pozdrawiam
        • Gość: baker Re: do szyszki IP: *.mentorg.com 22.03.02, 19:22
          Gość portalu: Michel napisał(a):

          > Masz pretensje do kogos , ze cie wypytuje o szczegoly ale ty mnie tez pytalas o
          >
          > szczegoly.
          > Nic to.
          > Jesli nie rozumiesz roznicy w wyjazdach za komuny w latach 1945 -1980, ktore to
          >
          > byly wyjazdami z pobudek politycznych a nie za chlebem a tymi teraz za wygodnym
          >
          > zyciem bo tez nie za chlebem, to coz ci tu powiedziec.
          > Wowczas z takich czy innych powodow wyjezdzalo sie (najczesciej na dokumencie w
          >
          > jedna strone) lub uciakalo sie z Polski wogole bez dokumentow, czesto ryzykujac
          >
          > zycie czy wolnosc albo kraty tu lub tam ale nigdy za chlebem lub wygodnickim
          > zyciem. Ci ktorych wysylano w jednym kierunku lub ci co uciekali, mieli dosc
          > chleba w Polsce a i zycie wygodne.
          > Nie pomyslalas droga szyszeczko, ze to moze twoj ojciec a moze dziadek byl
          > przyczynkiem do tego, ze ja musialem uciekac a ty klepiesz biede ?
          >
          > Grozi ci wiezienie w Polsce ?
          > Brak ci wolnosci slowa ?
          > Masz zakaz pracy w zawodzie ?
          > Odebrali ci paszport ?
          >
          > Nie po stokroc nie - brak ci panstwa, ktore da ci prace, dobre zarobki, niezle
          > mieszkanie, darmowe szloknictwo i lecznictwo, urlopy za pol darmo w osrodkach
          > wczasowych, wyjazdy do sanatoriow na koszt panstwa, tak na koszt panstwa a wiec
          >
          > twoich wspolbywateli, tych ktorzy musza placic podatki.
          > Chcesz jechac gdzies, nie wiadomo gdzie byleby do "prawdziwego kapitalizmu"
          > Po co szukac daleko, masz to teraz w kraju. Jesli jestes obrotna-ny zrobisz
          > forse w Polsce, wcale nie mniejsza a szybciej, ryzyko a gdzie go nie ma. Bo
          > gdzie mozna zarobic szybkie pieniadze tylko w balaganie, tylko tam gdzie jest
          > korupcja a wiec tylko tam, gdzie nie ma ustabilizowanej panstwowosci a wiec
          > niezupelnie zgodnie z prawem i normami.
          > Pamietem, dobrze to pamietam jak mawiano za moich czasow w Polsce - panie,
          > niechby tylko taki maluczki kawaleczek szyneczki ale zeby to bylo dla moich
          > dzieci.
          > Teraz szynki jest dosyc w Polsce, no i co ?
          > Zachciewa sie domeczka z ogrodkiem, samochodzika i to nie byle jakiego
          > najlepiej jakis Mercedesik, na wczasy nad polskie morze to za drogo a wiec na
          > Grand Canaria, choc tam jeszcze drozej ale szpan.
          > Spotykam takich biedakow, gdzies na poludniu spedzajacych tam urlop, a jakze
          > samochodem w wynajetym mieszkanku z rodzinka. Psiocza co nie miara jak to im
          > zle w tej Polsce.
          > Mam przyjaciol co to maja fabryczke i sklep i szlak mnie trafia, kiedy siedzac
          > u nich na tarasie w domu dwupietrowym, (ca. 300 m.kw. 1000 m.kw. dzialka na
          > trzy osoby, trzy osobowe samochody plus dostawcze a jakze, wszystko na firme,
          > zarcie, picie i trunki kupowane na firme wiadomo, koszty reprezentacyjne)
          > slucham ich biadolenia jak to im zle w tej Polsce. Wyjezdzac nie chca, to
          > prawda sa zbyt patriotyczni.
          > Znam tez takich co to maja 600 zl renty na miesiac i mniej biadola, sa ladnie i
          >
          > elegancko ubrani (to nie znaczy drogo).
          >
          > Z pozoru, kiedy zobaczysz ich na ulicy nie ma miedzy nimi zadnej roznicy.
          >
          > Sa i tacy, ktorym obojetne ile dasz, im i tak bedzie malo a czym wiecej dasz,
          > tym mniej beda mieli.
          >
          > Pazerstwo, glupota jak to chcesz nazwac ?
          >
          > Szyszko, nie koniecznie trzeba mieszkac w Polsce zeby znac polskie stosunki.
          >
          > Nie odzegnuje ciebie od emigracji, rozmawiamy o aspektach w stosunku do zycia.
          >
          >

          Przestan pieprzyc o tych ideologicznych powodach dla ktorych wyjezdzalo sie za
          komuny. Byla to taka sama emigracja jak teraz za kasa, tylko ze mieliscie 1000
          razy latwiej. Papiery na pobyt za darmo. Nie trzeba sie bylo o nic martwic, bo
          biednego emigranta odebrali z lotniska, zajeli sie nim, pokazali co i jak, a
          teraz radz sobie sam i sprobuj zalatwic papiery. Wiem co pisze bo moj brat
          przylecial w ten sposob do usa w 1982. Zyc nie umierac. Teraz moglby co najwyzej
          zobaczyc jak wyglada odmowa w paszporcie a tak jest obywatelem. Gdyby nie ta
          komuna tobys teraz siedziel w polsce narzekajac jak ciezko cie zycie
          potraktowalo, a nie pieprzyl gluopty przez internet.