Dodaj do ulubionych

Komu teraz żyje się lepiej...?

05.12.10, 19:01
I dlaczego.Moim zdaniem poziom życia Polaków spada.Wystarczy spojrzeć jak ludzie się ubierają ,co jedzą.Podatki znowu poszły w górę, pensji nie podnoszą , bo ciągle wykręcają się kryzysem.Ale ostatnio na tym forum ktoś napisał ,że żyje mu się coraz lepiej ,świetnie wręcz.Więc mam pytanie.Co takiego w ostatnich latach zmieniło się na lepsze??Dzięki czemu podniósł się poziom życia??Dzięki za każdą odpowiedź smile
Obserwuj wątek
    • asia_i_p Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 05.12.10, 19:05
      Mnie się żyje zdecydowanie lepiej. Pensje męża i moja wzrosły szybciej niż ceny i inne obciążenia. Dalej staramy się trzymać budżet w ryzach ale już nie czujemy noża na gardle, kiedy się to nie udaje.
      Co do podatków, zauważyliśmy obniżkę (mąż mimo wyższej pensji nie załapał się tym razem na drugi prób) bardziej niż podwyżkę VAT-u, chyba kwestia tego, co się kupuje.
      • smettka Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 16.12.10, 14:56
        Przeczytalam watek do konca. Ciekawe co by bylo gdyby na ten sam temat wypowiedzialy sie osoby, ktore nie maja internetu... W Polsce wciaz jest ich wiekszosc.
        • grundol1 Ale lepiej niż kiedy? 16.12.10, 15:53
          Podstawowe pytanie to, lepiej niż kiedy? Niż 50, 20, 10, 5 czy 2 lata temu? Na pierwsze 4 pytania odpowiedź brzmi większości żyje się lepiej.
          • ryszard_mis_ochodzki odpowiedz jest prosta: moze byc tylko lepiej! 16.12.10, 17:58
            nieudacznikom zyciowym internet juz dawno odcięto
        • zeus_gromowladny Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 17.12.10, 09:54
          >osoby, ktore nie maja internetu... W Polsce wciaz jest ich wiekszosc.

          Bzdura. "Liczba gospodarstw domowych z dostępem do internetu wzrosła do 59% w Polsce (...), podał unijny urząd statystyczny Eurostat."
        • ylunia78 Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 17.12.10, 18:00
          smettka napisała:

          > Przeczytalam watek do konca. Ciekawe co by bylo gdyby na ten sam temat wypowied
          > zialy sie osoby, ktore nie maja internetu... W Polsce wciaz jest ich wiekszosc.

          no proszę Cię....jaka większość?nawet moja 80letnia babcia ma netasmile
    • marzeka1 Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 05.12.10, 19:05
      Nie narzekam na swój poziom życia i gdy patrzę wstecz to mogę powiedzieć, ze żyje mi się lepiej. Stać mnie na dobre jedzenie, mam większe mieszkanie, samochód stary, ale wystarczy; nie czuję też potrzeby wydawania kasy na wszystko, co mi wpadnie w oko, a patrząc po zachowaniu ludzi w sklepach, nie powiedziałabym, że jest gorzej. raczej- jednym jest dobrze, innym- świetnie, jeszcze inni odczuwają pogorszeniu poziomu życia.
    • przeciwcialo Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 05.12.10, 19:11
      Lepiej czy gorzej to pojęcia względne.
      • fomica Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 16.12.10, 12:53
        Patrząc na znajomych i otoczenie wydaje mi sie, że krzywa "jakości życia" - w tym materialnym ujęciu jest taką troche sinusoidą. To zależy od tego w jakim etapie życia sie znajdujemy. Studenci z reguły zaciskaja pasa i im sie nie przelewa, potem idą do pracy, zaczynają zarabiać, robić kariery, na więcej moga sobie pozwolić. Potem biora kredyty na mieszkanie, rodza się dzieci - i znów wzrost wydatków, znów jest troche trudniej. Pary 50-letnie po wyfrunięciu dzieci mają znów troche oddechu i więcej pieniędzy tylko dla siebie. Wśród moich znajomych duża część pasuje do tego grubo ciosanego schematu. Ja jestem na etapie "po studiach" a "przed dziećmi", a więce żyje mi sie dużo lepiej niz jeszcze 5 lat temu. Teściowie dwa lata temu pierwszy raz byli na wczasach za granica, moja mama pierwszy raz od 10 lat zrobiła remont, a więc tez widac że mają więcej luźnych pieniędzy. Za to moje 30-stoparoletnie koleżanki które spłacają kredyt wspominają z żalem czasy "przed kredytem". A zatem nie jma jakiejś wyraźniej tendencji.
        • echtom Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 16.12.10, 13:19
          > Patrząc na znajomych i otoczenie wydaje mi sie, że krzywa "jakości życia" - w tym materialnym ujęciu jest taką troche sinusoidą. To zależy od tego w jakim etapie życia sie znajdujemy.

          Bardzo mądrze napisałaś. Ten rok przebiedowałam, ale właśnie negocjuję umowę na dużą robotę i jak się uda, w przyszłym roku zarobię sporo kasy i wyjdę na prostą. Inna sprawa, że gdybym nie miała na utrzymaniu trójki dzieci, nawet przy obecnych niższych dochodach żyłoby mi się całkiem nieźle.
          • lucusia3 Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 16.12.10, 22:42
            Oczywiście, że dzieci to ogromne wydatki, ale ja chciałam mieć dzieci i jestem zadowolona.
            Jak porównuje ich dzieciństwo i moje, a ja miałam wrażenie, że wychowywałam się w dość zamożnej rodzinie - to zastanawiam się jak możliwe są takie zmiany w 20 lat.
            • echtom Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 16.12.10, 23:15
              > Oczywiście, że dzieci to ogromne wydatki, ale ja chciałam mieć dzieci i jestem zadowolona.

              Ja też. Za kilka lat się usamodzielnią, a ja będę żyć po pańsku wink
      • hella_79 Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 16.12.10, 13:39
        przeciwcialo napisała:

        > Lepiej czy gorzej to pojęcia względne.
        raczej nie...

        jest to bardziej wymierne - w sensie finansowym łatwo to stwierdzić. na ile można sobie pozwolić, czego trzeba sobie odmówić.
        ja moge powiedziec, ze żyje mi się zdecydowanie gorzej - pensja niższa niż w poprzedniej pracy, na podwyżke nie ma co liczyć bo firma liczy każdy grosz. o nową, lepiej płatną wcale nie jest łatwo.
        wydatki wyższe, pensja niższa. a co będzie po nowym roku, jak wszyscy będą musieli sobie odbić wyższy VAT to nie chce mi się nawet myśleć.
    • deodyma Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 05.12.10, 19:17
      nie znam chyba nikogo, kto by twierdzil, ze zyje mu sie lepiej...
      • triss_merigold6 Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 06.12.10, 10:50
        Sądząc z tego co piszesz to w ogóle żyjesz w innym świecie.uncertain
        • deodyma Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 06.12.10, 11:30
          tak triss, zapewne to inny ten moj swiat, niz Twoj, bo ja nie zmyslam i nie koloryzuje a we wszystko, co sie na forach wypisuje, jakos nie wierzebig_grin
          sorry, ale jakos nie otaczaja mnie te tlumy, ktorym tak wspaniale , lepiej sie zyjesmile
          • kropkacom Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 06.12.10, 11:41
            Jeśli oceniać w przeciągu pięciu lat sytuacje to: niektórzy ukończyli studia, rozpoczęli pracę, kupili mieszkanie (bo w tym okresie był jeszcze bum na kredyty dla "każdego") itd. Co innego jak ktoś pracował w jednej firmie bez podwyżek, po przyjściu kryzysu - albo zmniejszyła mu się pensja, została nadal w miejscu albo doszło do zwolnienia.
          • triss_merigold6 Kanał 06.12.10, 11:47
            Nie zmyślam, w sumie po co?
            Ty przedstawiasz jakiś czarny kanał z biedą; ciasnotą; życiem na kupie; z chamowatymi bucami, którzy chwalą się, że nie dają żonom grosza na życie tylko mają na swoje zabawki i wyjeżdżają kiedy chcą celem relaksu, a żona oporządza bachory i chałupę i nawet nie piśnie; jakieś chore układy z pseudotradycyjnym podziałem ról i to wszystko w tonie "taki life, tak jest i będzie, nalezy przywyknąć".

            Ja bardzo dobrze pamiętam PRL - szarość, brud, skisłe mleko, gliniasty wstręty chleb, obrzydliwe tłuste wędliny, bezkształtne szmaty po które stały tłumy, kolejki na postojach taksówek, chamskich "fachowców", blok wybudowany głównie z piasku w którym sypały się ściany, pieprzniętych nauczycieli, którzy potrafili uderzyć dziecko. Syf, syf, syf. Popsute budki telefoniczne, zardzewiałe sprzęty na tzw. placach zabaw.
            W porównaniu z PRL jest przepięknie.
            • gryzelda71 Re: Kanał 06.12.10, 11:56
              Jak porównam PRL do dziś to faktycznie bajka,ale jak "wczoraj" do "dziś" to ja wiem,czy dziś lepiej?Na pewno drożej.Ale wiem,wiem wzrost cen tylko w mojej głowie,bo zaraz odezwą się osoby,ze nie zauważyły znacz nie masmile
              • triss_merigold6 Re: Kanał 06.12.10, 12:03
                Drożej, widzę po ciuchach dziecięcych.
              • kropkacom Re: Kanał 06.12.10, 12:04
                Nie zauważył ten, który na ceny nie patrzy. Ja czasami też się łapię, że wrzucam do koszka to co zawsze a w domu na rachunku zonk. Jak płacę kartą to nawet nie patrzę jaką sumę potwierdzam. Dopiero w domu. Zawsze jednak wiem ile kosztuje rohlik big_grin
                • cynamonowy_chochlik Re: Kanał 06.12.10, 12:36
                  Z cenami to jest zawrót głowy. Jak się człowiek postara, to naprawdę może lecieć na okazjach, wyprzedażach itp.
                  Ostatnio mam więcej czasu, więc mogę sobie na to pozwolić. Przed chwilą kupiłam w necie grę, która wraz z kosztami przesyłki kosztowała mnie 50 zł mniej, niż gdybym kupiła ją w sklepie. Wczoraj byłam z mężem na zakupach - w ramach kilku promocji kupił sobie sporo ciuchów. A tych promocji całkiem sporo, kiedyś tyle nie było. Jest więcej miejsc, w których człowiek może się przyzwoicie ubrać za niską cenę. Jeśli jednak wyskakuje do pierwszego lepszego sklepu, nie zwracając na ceny uwagi, to przepłaci czasami podwójnie.
                  Można dużo taniej kupić książki (ksiegarniawarszawa.pl - polecam), płacić grosze za komórki (w porównaniu z tym, co było kiedyś) - i za rozmowy, i za aparaty, za internet, nawet za telewizję (jak się człowiek wstrzeli w promocję). Tanieje elektronika - prawie każdy ma teraz aparat cyfrowy, laptopa, telewizor LCD (czy plazmę, wszystko jedno).
                  A co do jedzenia - w obrębie kilometra można kupić mandarynki za 7 zł za kilogram, i za 2 zł za kilogram. Takie same w smaku smile Jak ktoś ma czas i chęci, to kupuje dużo w promocjach, wycina jakiegoś kody, zbiera punkty. Tak robią moi teściowie. Wiecznie u nich sterta gazetek z promocjami, a że mieszkają w dosyć małym mieście i mogą sobie pozwolić na codzienne wejście do sklepu po drodze z pracy, to kupują najczęściej produkty promocyjne.

                  Tak więc - ceny wzrosły, ale paradoksalnie można kupić wiele rzeczy dużo taniej, tylko trzeba poświęcić na to trochę czasu.
                  • gryzelda71 Re: Kanał 06.12.10, 13:33
                    Ale nie ma co się odwoływać do promocji i twierdzić ,ze teraz taniej.Ceny wzrosły i to znacząco.
                    Ja wydaje znacznie więcej,a nie kupuje więcej.Dotyczy to zwłaszcza żywności,bo lodówek czy tv nie kupuje się co roku.
                  • echtom Re: Kanał 06.12.10, 13:44
                    > Z cenami to jest zawrót głowy. Jak się człowiek postara, to naprawdę może lecieć na okazjach, wyprzedażach itp.

                    Z tym nie mam problemu. Niestety, nie ma promocji na czynsz, prąd i gaz, a te wydatki ostatnio mnie wyniszczają.
              • redudek Wędliny w PRL 16.12.10, 12:54
                Wędliny to akurat w PRL były lepsze niż teraz, teraz to są bez smaku czy to szynka czy mielonka jeden smak a psują się tzn ślimaczą na drugi dzień, a tamte mogły i polezeć i smak był inny, lepszy,fakt że trzeba było wystać je w kolejkach.
                Ale ludzie bardziej wszystko doceniali i szanowali bo niektóre rzeczy były tylko na święta.
                Buty to się nosiło takie jakie akurat do sklepu rzucili wink
                Ale teraz tez nie jest super,kupić mozna wszystko ale ile jest bubli.
                Wiadomo na półkach full wszystkiego tylko kasę trzeba mieć.
                Myślę że ludziom bogatszym żyje się lepiej ale biedni żyja teraz gorzej niz żyli ludzie w czasach PRL-u.
                • lusitania2 Re: Wędliny w PRL 16.12.10, 13:40
                  redudek napisała:

                  > Wędliny to akurat w PRL były lepsze niż teraz, teraz to są bez smaku czy to szy
                  > nka czy mielonka jeden smak a psują się tzn ślimaczą na drugi dzień, a tamte mo
                  > gły i polezeć i smak był inny, lepszy,fakt że trzeba było wystać je w kolejkach
                  >
                  pominąłeś, że przede wszystkim były na kartki. Tak jak cukier i benzyna.

                  > Myślę że ludziom bogatszym żyje się lepiej ale biedni żyja teraz gorzej niz żyl
                  > i ludzie w czasach PRL-u.

                  i niech błogosławione będą twoja skleroza i Alzheimer.
                  • sokolasty Re: Wędliny w PRL 16.12.10, 17:34
                    Myślę że ludziom bogatszym żyje się lepiej ale biedni żyja teraz gorzej niz żyli ludzie w czasach PRL-u.

                    Żyło się biednym lepiej, ale względnie, w odniesieniu do bogatych, bo różnice były znacznie mniejsze i nie kłuły tak mocno w oczy. W 1985 roku dziesięcioletni Panzerwagen Golf to było coś. Dzisiaj dziesięcioletni Golf to prawie zabytek smile
                    • duch_mariana Re: Wędliny w PRL 16.12.10, 23:02
                      > Dzisiaj dziesięcioletni Golf to prawie zabytek smile

                      To czym w takim razie jest mój Passat 21 lat, 22 niedługo będzie miał?
                • jimmyjazz nieprawda 16.12.10, 13:45
                  redudek napisała:

                  > Wędliny to akurat w PRL były lepsze niż teraz, teraz to są bez smaku czy to szy
                  > nka czy mielonka jeden smak a psują się tzn ślimaczą na drugi dzień, a tamte mo
                  > gły i polezeć i smak był inny, lepszy,fakt że trzeba było wystać je w kolejkach

                  Jakoś pamiętam wędliny w prl z których czasem wystawał papier, więć opowieści jakie to kiedyś były pyszne można między bajki włożyć.

                  Dzisiaj przede wszystkim masz wybór - jak kupuszej najtańsze wędliny to jasne że to syf - a jaka ma być "szynka" za 10zł/kg?

                  > Ale ludzie bardziej wszystko doceniali i szanowali bo niektóre rzeczy były tylko na święta.

                  To tylko dowód na to jaka była bieda.

                  > Ale teraz tez nie jest super,kupić mozna wszystko ale ile jest bubli.
                  > Wiadomo na półkach full wszystkiego tylko kasę trzeba mieć.
                  > Myślę że ludziom bogatszym żyje się lepiej ale biedni żyja teraz gorzej niz żyl
                  > i ludzie w czasach PRL-u.

                  Gorzej? Tylko w ich głowach - kiedyś po prostu wszystkim było równie źle. A dzisiaj bolą ludzi pełne półki. To jedynie odczucie a nie faktyczna bieda - porównuje się do tych bogatszych, których kiedyś było mniej i mniejsze były różnice.

                  Sądząc po liczbie samochodów i grubasów na ulicach poziom życia wzrósł smile
                  • smettka Re: nieprawda 16.12.10, 14:13
                    Smiesza mnie te romantyczne wspomnienia wedlin z PRLu. Jak szynka byla trzy razy w roku na stole to i smakowala jak osmy cud swiata.
                    • basia_z_lasu Re: nieprawda 16.12.10, 14:37
                      smettka napisała:

                      > Smiesza mnie te romantyczne wspomnienia wedlin z PRLu. Jak szynka byla trzy raz
                      > y w roku na stole to i smakowala jak osmy cud swiata

                      Co do szynki, to nie masz racji. Szynka w PRL była towarem rzadkim, ale jej jakość nie budziła zastrzeżeń. Nie wynikało to z wyższości socjalizmu nad kapitalizmem, ale z zacofania technologicznego, dzięki któremu tego typu wędlinę produkowano tradycyjnymi metodami (do kiełbas dodawano różne świństwa, bo to było łatwe). Podobną szynkę dziś można kupić w delikatesowych sklepach za 50 złotych za kilogram, więc jej dostępność dla przeciętnego Polaka jest mniej więcej taka, jak w PRL.
                      • free.zolwik Re: nieprawda 16.12.10, 16:52
                        A jednak ma rację, szynka była niemiłosiernie napakowana jakimś wypełniaczem, żeby więcej ważyła, wtedy mówiło się, że wodą. Niosło się taką zdobyczną szynkę do domu, a po drodze siatka przeciekała. I to że była towarem deficytowym, nie znaczy, że była lepsza, wręcz przeciwnie, bo niezależnie od jakości i tak ustawiały się po nią kolejki.
                  • titta Re: nieprawda 16.12.10, 18:14
                    Wedliny w PRL byly pyszne jak sieje...samemu robilo. Ew. kupowalo od znajomego ktory robil.
                    Dzis mniej osob robi, mniej tez trzyma prosiaka w obejsciu. Ale nic nie stoi na przeszkodzie ...
                  • redudek Re: nieprawda 17.12.10, 11:38
                    Jak wystawał papier z wędliny to musiała to być mortadela,pasztetowa albo parówki smile
                    natomiast szynka była szynką ! pamiętam smaczną krakowską czy dębicką.A teraz co z tego że półki się uginaja jak wszystko tak samo smakuje?
                    Za czasów PRL, ludzie biedniejsi dostawali kolonie dla dzieci z zakładów pracy czy wczasy co dwa lata ! A teraz jeżdżą ci których stać.
                    Rodzinne należało się każdemu kto ma dziecko a teraz prawda jest taka że biedny nie dostaje (bo przekraczają mu dochody o pare złoty) chyba że już jest patologią na utrzymaniu Mops, a bogatszy wezmie bo jak mi pan w urzędzie powiedział nie ważne ile się zarabia ale ile się w papierach wykarze.
                    Była praca,bo istniały zakłady pracy które teraz poupadały.
                    W PRL niby nic nie było a na stołach w polskich domach w czasie świąt i innych uroczystości stoły uginały się od jedzenia.
                    Pamiętacie smak i zapach ctrusów na święta ? zostało nam to do dziś,sentyment chyba że w święta mandarynek i pomarańczy nie może zabraknąć w naszych domach.Kiedyś właśnie w okresie świąt rzucano do sklepów cytrusy i ludzie stali w kolejkach żeby kupić.
            • deodyma Re: Kanał 06.12.10, 12:01
              ale triss, co w tym dziwnego?
              przeciez wiele kobiet tak zyje i same sie do tego przyanaja w realu, tylko w necie nie napisza slowa na ten temat i wola podkoloryzowac swoje zycie, zeby tylko nie daj boze nikt ich nie skojarzyl a jak wiadomo swiet jest maly, nieprawdaz?
              dlatego nie wierze we wszystko tio, co sie tutaj wypisuje i tyle.
              • deodyma Re: Kanał 06.12.10, 12:04
                zapomnialam napisac juz o tych, ktore zmieniaja nicka i zala sie na swoje nieciekawe w sumie zycie, ktore dotychczas bylo tajkie wspaniale i rozowebig_grin
              • triss_merigold6 Re: Kanał 06.12.10, 12:10
                Które kobiety tak żyją?! Masz tłumy takich w otoczeniu?!
                Ja nie mam - bywam u koleżanek w domach, z paroma znam się od przeszło 20 lat, gadam z babami w pracy, koledzy mają żony i dzieci i też nieraz posłucham co i jak mówią.
                • deodyma Re: Kanał 06.12.10, 12:15
                  przepraszam, ale nie znasz moich znajomych a ja Twoich, wiec co Ci bede tlumaczyc, kto tak zyjebig_grin
                  nie wszystkim po prostu zyje sie lepiej i tyle.
                  to, co sie dzieje w ich czterech scianach, to juz inna bajka.
                • kropkacom Re: Kanał 06.12.10, 12:16
                  Triss, ale mieszkasz w stolicy i w Twojej pracy pewnie nie ma problemów. Prawda? Pewnie też utrzymujesz kontakt z ludźmi na podobnym poziomie finansowym lub wyższym.
                  • triss_merigold6 Re: Kanał 06.12.10, 12:22
                    W mojej pracy też bywają problemy, z powodu układów.uncertain Ale fakt, znajomych mam na podobnym poziomie finansowym albo wyższym i ludzie ciężką harówą wypracowali sobie obecny status.
                    • gryzelda71 Re: Kanał 06.12.10, 14:32
                      Wiesz moi znajomi też nie narzekają co nie znaczy,że nie widzę biedy u sąsiadki.
            • spicy_orange Re: Kanał 06.12.10, 16:23
              > Ja bardzo dobrze pamiętam PRL - szarość, brud, skisłe mleko, gliniasty wstręty
              > chleb, obrzydliwe tłuste wędliny,

              a ja pamiętam mleko z którego można było zrobić w domu zsiadłe (do młodych ziemniaczków z koperkiem), chleb cudownie pachnący z ciepłą skórką i mame która zawsze straszyła ze się nam do żołądków przyklei wink reszta niech ci będzie-z fachowcami nie miałam do czynienia, budki telefonicznej nigdy nie widziałam na oczy, poza kabinami na poczcie, aaa... mieliśmy ogródek Jordanowski gdzie była masa fajnych sprzętów i wypożyczalnia: rowerów, rakietek do badmintona, piłek, skakanek, hulajnóg, wrotek-każde dziecko bogate czy biedne mogło pograć/pojeździć jeśli nawet nie miało swojego sprzętu-i co najważniejsze-za free. Fajne były te place zabaw smile
            • duch_mariana Re: Kanał 07.12.10, 00:03
              > Ja bardzo dobrze pamiętam PRL - szarość, brud, skisłe mleko, gliniasty wstręty
              > chleb, obrzydliwe tłuste wędliny, bezkształtne szmaty po które stały tłumy, kol
              > ejki na postojach taksówek, chamskich "fachowców", blok wybudowany głównie z pi
              > asku w którym sypały się ściany, pieprzniętych nauczycieli, którzy potrafili ud
              > erzyć dziecko. Syf, syf, syf. Popsute budki telefoniczne, zardzewiałe sprzęty n
              > a tzw. placach zabaw.

              Ja też pamiętam PRL. Szarość i brud jest do dziś, mleko było mlekiem, a nie popłuczynami po mleku, wędliny składały się głównie z mięsa, a nie z silikonu i solanki, ciuchy owszem, były straszne, ale dzisiejsze też nie są jakieś super. Kolejki do taksówek były, a dziś są kolejki taksówek, bo chętnych za dużo nie ma. Mnie nie stać i często wracam nocnym. W nocnym na Pragę zawsze jest wesoło smile Lepiej było jednak jak byli chamscy fachowcy, niż uprzejmi partacze. Pieprznięci nauczyciele byli wtedy i są dziś. Syf także. Budki telefoniczne dziś także są porozwalane. No i były na każdym podwórku place zabaw, a dziś są zamienione na parkingi. Ani zjeżdżalni, ani drabinek, ani huśtawek, ani piaskownicy, ani karuzeli. Nic kompletnie. Oprócz tego wraz z nadejściem dzikiego kapitalizmu poznikały w Warszawie prawie wszystkie tanie knajpki na lewym brzegu Wisły. Dawniej nawet na Śródmieściu można się było napić taniego piwa w małej knajpce typu dziupla. Dziś już nic nie ma. Wszędzie tylko sushi i bistra z cenami z kosmosu, żeby krawaciarze mieli się gdzie lansować. Jedynie na Pradze się ostały knajpki z piwem po 4-5 zeta. Rozpieprzyli TKKF Rusałka, rozpieprzyli baseny nad Wisłą, wykończyli Bazar Różyckiego, zamknęli odkrytą pływalnię na Namysłowskiej, a z Mińskiej próbowali nas eksmitować, co za PRL się nie zdarzało.
              • duch_mariana Re: Kanał 07.12.10, 00:08
                I jeszcze kino Syrena rozpieprzyli. Mewę i Albatrosa też. Zamiast tego mamy przebrzydłe multiplexy z bandą pokemonów wpie...jących popcorn jak koń owies. O czymś takim jak Poranek można zapomnieć. Tylko komercja, komercja i amerykańska hollywoodzka papka.
                • derena33 Re: Kanał 07.12.10, 08:50
                  Uchh ale tesknota z PRLem. A moze za dziecinstwem?
                  • duch_mariana Re: Kanał 07.12.10, 19:45
                    > Uchh ale tesknota z PRLem. A moze za dziecinstwem?

                    Nie tęsknota, tylko stwierdzenie faktu. Co teraz jest lepszego niż było wtedy? Chyba tylko warszawskie metro, które Stalin chciał nam wybudować już w latach 50-tych zamiast PKiN. Drogi są jakie były, tylko przybyło kilkanaście razy więcej samochodów. Kolej lepiej funkcjonowała w PRLu. Nie było parkomatów. Ja dostawałem paczki świąteczne z ZSRR. Nie przypominam sobie, żeby moja córka coś dostała z Brukseli. Nawet autobusy były lepsze w PRLu. Te współczesne MANy, Scanie i Solarisy nie mają nawet porównania do Ikarusa 260 czy 280, nie wspominając o Berliecie, który był w porównaniu ze współczesną tandetą jak Jaguar do Poloneza. Chodnik to był chodnik a nie kostka jak przed chałupą Józia Kiełbasy z Kozich Bobów. Że o praktycznie darmowych zimowiskach i koloniach nie wspomnę. Nawet już nie chodzi o pieniądze, ale dawniej obóz to był obóz, mycie się w rzecze, sranie w latrynie, albo do dołu i kuchnia polowa. A teraz to nawet obozem nazwać nie można i nie da się zorganizować jak dawniej, bo przepisy nie pozwalają. Tak naprawdę dziś lepsza jest wyłącznie technologia, ale to akurat naturalna kolej rzeczy.
                    • triss_merigold6 Re: Kanał 07.12.10, 19:59
                      Zapominasz o nieporównywalnie większej dostępności dóbr i usług. O możliwości WYBORU.
                      • cynamonowy_chochlik Re: Kanał 07.12.10, 20:28
                        Duchowi niepotrzebny jest wybór. Mało tego - jemu tak naprawdę wcale niepotrzebne byłyby teraz te pozamykane kina i wspaniałe knajpy, bo mentalnie jest takim dziadkiem, dla którego zawsze przed wojną było lepiej. Wtedy nawet drzewa były bardziej zielone, piasek bardziej piaszczysty i kupa fajniej śmierdząca.
                        Tacy ludzie w wieku 40 lat są już mentalnie strasznie starzy. Ludzie, którzy patrzą w przyszłość, potrafią docenić to, co ofiarowuje im postęp i rozwój i którzy cieszą czymś nowym, a nie opłakują stare, nawet w wieku 90 lat są młodzi. Duchowi to nie grozi wink
                        • triss_merigold6 Re: Kanał 07.12.10, 20:32
                          To nie jest mentalność dziadka tylko przaśny minimalizm z lenistwa. Typ człowieka, który z lenistwa/skąpstwa/strachu przed nieznanym nie pójdzie do dobrej knajpy i będzie wychwalał kaszankę spożywaną z gazety.
                          • deodyma Re: Kanał 07.12.10, 20:57
                            Triss, ile masz lat, ze tak bardzo krytykujesz PRL?
                            widzisz, moj maz tez taki mundry, tez krytykuje, kiedys wszystko rzekomo bylo zle, niedobre itd..., tylko w tamtych czasach swietnie powodzilo sie jego rodzinie, ktora bylo stac na wszystko, matka mogla sobie siedziec w domu i wychowywac dwojke dzieci, ojciec zarobil na utrzymanie calej rodzinki, dostal mieszkanie, mieli dobry samochod.
                            a teraz to jest tak wspaniale?
                            wlasnie widacbig_grin
                            • triss_merigold6 Wystarczająco wiele 08.12.10, 11:57
                              Mam wystarczająco wiele lat - w PRL chodziłam do podstawówki, w 89' zdawałam do liceum.

                              Krytykuję przede wszystkim prl-owską przaśność, wszechogarniający brak estetyki i niedostępność podstawowych rzeczy, absurdy. Mojej rodzinie źle nie było, wręcz przeciwnie. Niemniej nie uważam dekoracji na meblościankach z zachodnich pudełek po papierosach i kolorowych puszek za coś godnego powtórzenia i powód do dumy. Wolę nie czekać na talon na lodówkę czy meblościankę tylko iść i kupić taką jaka mi odpowiada.
                              • deodyma Re: Wystarczająco wiele 08.12.10, 16:57
                                no faktycznie, raptem jestes ode mnie rok starszabig_grin
                                rodzice Twoi tez sa tego samego zdania, co Ty?
                                dzisuiejsze czasy to tez oczywiscie nie czasy absurdu, nieprawdaz?big_grin
                                • triss_merigold6 Re: Wystarczająco wiele 08.12.10, 17:20
                                  Mój ojciec z całą pewnością jest tego samego zdania, rozwinął zawodowo skrzydła w latach 90-tych, teraz jest na dobrej emeryturze i dorabia specjalistycznym doradztwem.

                                  W porównaniu z PRL teraz jest NORMALNIE - w dużej mierze rynek wycenia pracę, nie trzeba wykonywać kombinacji alpejskich, żeby kupić papier toaletowy czy mięso ponad kartkowy przydział, podróże i komunikacja są banalnie łatwe, dostęp do edukacji też o wiele łatwiejszy, relatywnie znacznie tańsza jest cała elektronika czy sprzęt agd.
                                  Że rozwarstwienie społeczne kłuje w oczy? W PRL też było tylko nieco mniejsze i bardziej ukrywane. Moi rówieśnicy, czyli w sumie ludzie 35-40-letni, jakoś odnaleźli się na rynku pracy i teraz czerpią profity - także ci, którzy pokończyli zawodówki/technika, prowadzą własne firmy, mają mieszkania, dobre samochody, wyjeżdżają za granicę na wakacje. Nie odnaleźli się kompletni leserzy, albo oderwani od reala czy tacy, których młodość popłynęła z wódą. Akurat żeby w Warszawie nie znaleźć przez te lata od pełnoletności przyzwoitej pracy to trzeba być kompletną pierdołą.
                                  • deodyma Re: Wystarczająco wiele 08.12.10, 18:20
                                    a mozesz mi wytlumaczyc, czemu tyle tych "pie..., nawet z Warszawy, powyjezdzalo za granice i ani mysli wracac spowrotem do PL?
                                    coz tez z tego, ze Twoj ojciec ma emeryture, jesli nadal do niej dorabia.
                                    i rzeczywiscie, dzis jest zajebiscie "normalnie"big_grin
                                    • triss_merigold6 Re: Wystarczająco wiele 08.12.10, 19:42
                                      Nie szukaj drugiego dna tam gdzie go nie ma - mój stary pracuje, bo jest pracoholikiem, kocha pracować. Nie musi. Wykorzystuje swój dorobek zawodowy, byłby idiotą gdyby tego nie robił mając okazje.
                                      Część z tych którzy wyjechali z Warszawy za granicą miała - poza kasą - lepsze możliwości rozwoju vide naukowcy niehumanistyczni czy inżynierowie.
                                      Spróbuj wyjrzeć poza tę perspektywę pracy na taśmie czy w markecie i zauważ, że ludzie migrują też szukając JESZCZE LEPSZYCH dochodów i warunków życia, a nie tylko po to, żeby móc przetrwać do pierwszego.
                                      • deodyma Re: Wystarczająco wiele 08.12.10, 21:06
                                        nie martw sie o mnie, wszak mam szersze horyzonty, niz Tobie sie wydaje i wiem, istnieje inna praca, niz na tasmie, czy w markecie, ale przyznaj, ze chyba tez lepsza taka praca, niz zadnasmile
                                        co do migracji, to wlasnie ludzie dlatego to robia, bo tu nie beda mieli nic, wiec wyjazd za granice za chlebem, to jedyna ich szansa.
                                        gdyby nie musieli, siedzieliby na tylku w PL i nie musieliby zostawiac wszystkiego tu, zeby zaczynac wzystko od nowa tam.
                                    • titta Re: Wystarczająco wiele 16.12.10, 18:27
                                      > a mozesz mi wytlumaczyc, czemu tyle tych "pie..., nawet z Warszawy, powyjezdzal
                                      > o za granice i ani mysli wracac spowrotem do PL?

                                      Czyzbys byla z tych, ktorzy mysla, ze w PRL ludzie nie wyjezdzali bo im bylo dobrze?
                                • titta Re: Wystarczająco wiele 16.12.10, 18:24
                                  Jakiz to dobry samochod mozna bylo wtedy dostac?
                                  Dla mnie PRL to fajne dziecinstwo ale rodzice dziekuja codziennie, ze sie skonczyl. Zamias przydzialowej klitki w bloku -dom. Zamiast zezacego malucha - normalny samochod (moze nie najnowszy ale po prostu doby). zamiast pustych pulek w sklepie i kupienia tego co rzuca - mozliwosc wyboru. Ze o takich "drobnych" rzeczach jak swobodna mozliwosc wyjazdu za granice nie wspomne...
                                  Moze za zimowisko nie doplaci zaklad, ale zamiast zgrzebnych polsportow na tym zimowisku, dzieciaki maja normalny sprzet... (nawet jesli jest on z trzeciej reki).
                                  • kropkacom Re: Wystarczająco wiele 16.12.10, 18:32
                                    > Zamias przydzialowej klitki w bloku -dom. Zamiast zezacego malucha - norma
                                    > lny samochod (moze nie najnowszy ale po prostu doby). zamiast pustych pulek w
                                    > sklepie i kupienia tego co rzuca - mozliwosc wyboru. Ze o takich "drobnych" rze
                                    > czach jak swobodna mozliwosc wyjazdu za granice nie wspomne...

                                    Mieliśmy dom. Samochód rodzice zawsze posiadali dobry. Na jedzenie nie narzekaliśmy. Na wczasy za granicę jeździłam. big_grin
                                  • duch_mariana Re: Wystarczająco wiele 16.12.10, 22:59
                                    > Zamiast zezacego malucha - normalny samochod (moze nie najnowszy ale po prostu doby).

                                    Malucha proszę mi tu nie obrażać bo to porządny samochód był smile Jak się zepsuł, to prawie remont kapitalny silnika zrobiłem w przydrożnym rowie w kilka godzin. Zrobisz tak z jakimś współczesnym samochodem?
                                    • nowel1 Re: Wystarczająco wiele 16.12.10, 23:26
                                      Zaprawdę nostalgia przyćmiła Ci wzrok wink
                                      Tak; niektórzy w maluchu nawet dzieci robili, ale naprawdę uważasz, że był ok, bo daleś radę mu silnik w drodze naprawić?
                                      • duch_mariana Re: Wystarczająco wiele 17.12.10, 01:01
                                        > naprawdę uważasz, że był ok, bo daleś radę mu silnik w drodze naprawić?

                                        Tak uważam. Wiem ile mnie kosztowała awaria siedmioletniego Volvo S60. Padł jeden z modułów około 300 kilometrów od domu. Laweta 380 złotych, hotel 120 zł, pociąg coś około 180zł. w obie strony. Moduł udało mi się kupić okazyjnie za 1700 złotych. Robocizna 1100 złotych utargowane z 1300. Zaraz po tej akcji pozbyłem się dziada i kupiłem starego Passata. Gdybym wtedy jechał Maluchem, moduł by nie padł, bo nic takiego Maluch nie posiada. Ale gdyby zdarzyła mu się poważna awaria, skończyłoby się to na pieszej wycieczce do najbliższej wsi, zholowanie, naprawa "na pniu" i powrót tego samego dnia. Jedyne koszty dodatkowe to stówka na części z miejscowego szrotu i krata browara dla miejscowych chłopaków za zholowanie i pomoc przy naprawie. Porównanie 160 zł z 3500 to chyba wystarczający argument na korzyść Malucha. Jedyną wadą Malucha była jego wielkość, ale jak się dobrze upchało, to nie było problemu. A jak się nie dało, to był bagażnik dachowy i pudło od Heliosa smile
                                        • triss_merigold6 ROTFL 17.12.10, 11:14
                                          To najtaniej wyniosłaby naprawa furmanki. uncertain
                                          • duch_mariana Re: ROTFL 17.12.10, 12:11
                                            Tłumacz to sobie jak chcesz. Ja mam porównanie 160 złotych i 3500 złotych. Jest to ogromna różnica. Jak pokazała historia motoryzacji, samochód może świetnie funkcjonować bez elektroniki, która jest droga i zawodna i sprawia, że amatorska naprawa jest niemożliwa.
                                            • triss_merigold6 Re: ROTFL 17.12.10, 17:05
                                              Nie neguję. Tylko nie tłumacz tego swoim wyborem, po prostu Cię nie stać.
                                              Mnie również na wiele rzeczy nie stać, ale nie mam podejścia "kwaśne winogrona".
                                              • duch_mariana Re: ROTFL 18.12.10, 00:42
                                                To nie chodzi o to że nie stać, tylko o sensowność wydatków. Dla mnie w tym temacie sprawa jest prosta. Skoro siedmioletnie Volvo klasy średniej tak po prostu nie chce odpalić, nie jestem w stanie z tym nic zrobić, a naprawa kosztuje mnie 3500 zł, to dla mnie jest to złom wart tyle ile waży. Że ktoś głupi i dał mi za to więcej, to jego strata. Gdy mój Passat po przekręceniu kluczyka nie odpala, albo wydaje piekielne odgłosy, znaczy to, że trzeba otworzyć maskę, wziąć młotek i przywalić w rozrusznik. Gdy cokolwiek się dzieje, jestem w stanie sam odnaleźć przyczynę i zaradzić temu. Konstrukcja 21 letniego Passata jest bowiem bardzo prosta. W skomputeryzowanym samochodzie nie jestem w stanie zrobić niczego, bo podstawa to wjazd a komputer, a to na dzień dobry kosztuje 700 złotych. Nie jestem idiotą, żeby ryzykować takie wydatki.
                              • duch_mariana Re: Wystarczająco wiele 08.12.10, 22:54
                                > Niemniej nie uważam dekoracji na meblościankach z zachodnich pudełek po
                                > papierosach i kolorowych puszek za coś godnego powtórzenia i powód do dumy

                                Puszki fajne były i maty z popowieszanymi proporczykami i paczkami po fajkach też. Ja miałem kumpla, którego rodzice mieli jakiegoś znajomego w Victorii i załatwiał mi puszki i pudełka. Nieraz trafił się jakiś kalendarz, czy długopis z logo jakiejś zachodniej firmy i to już było coś. Kolega miał to w dupie, bo on z tych niezniżających się do tak prozaicznych rzeczy (umysł ścisły), a ja korzystałem. On też korzystał, bo załatwiłem mu wejścia do Instytutu Maszyn Matematycznych przez swoje znajomości i w ten sposób miałem świetny towar na wymianę po bandyckich stawkach. Pudełko po Dunhillach albo Kentach albo długopis z logo Steyr Trucks musiał kosztować smile Albo jakieś zagraniczne kolorowe pisemko. Puszki nie tak dawno sprzedałem na Allegro i dostałem za nie ponad 400 złotych. Jak na nieco ponad 3 kilo złomu aluminiowego to dobra cena. Paczki po fajkach chętnie bym powiesił, ale młoda jak była mała, to się nimi zaopiekowała, więc nie mam już czego powiesić. Historyjki z Donaldów i Turbo, a także wszelkie papierki i pazłotka po pewexowskich słodyczach przechowuję do dziś w miejscu bezpiecznym razem z ocalałymi z rąk młodej paczkami po Dunhillach zielonych i czerwonych, Camelach, Marlboro i PallMall.
                                • smettka Re: Wystarczająco wiele 16.12.10, 14:28
                                  Bez obrazy, ale jak mozna uwazac ze fajne bylo zalatwianie po znajomosci smieci np. opakowan po papierosach czy pustych puszek?

                                  PRL wydaje sie fajny dla osob ktore wtedy byly piekne i mlode oraz cwane, czyli np. w ramach handlu wymiennego otrzymywaly to co dzis mozna kupic za zarobione pieniadze albo cos po co dzis by sie nawet nie schylily. Niestety, teraz mamy taki system, ze wlasnie ta grupa ludzi stala sie wykluczona poza szybko rozwijajace sie spoleczenstwo, z uragajacymi godnosci emeryturami albo wrecz na bezrobociu bez widoku na godna prace sa w zlej sytuacji i dlatego z rozzewnieniem wspomninaja PRL.
                                  • duch_mariana Re: Wystarczająco wiele 16.12.10, 16:21
                                    > Bez obrazy, ale jak mozna uwazac ze fajne bylo zalatwianie po znajomosci smieci
                                    > np. opakowan po papierosach czy pustych puszek?

                                    Zwykłe zbieractwo. Czym to się różni od współczesnego zbierania Bakuganów, czy kucyków Pony czy naklejek z Bakuganami z rogalików? Jedynie tym, że PRLowskie gadżety się zdobywało zamiast kupować tandetę za duże pieniądze. No ale w końcu ktoś musi zapłacić za promowanie dziadostwa i tym kimś będzie rodzic małego kolekcjonera albo kolekcjonerki.

                                    > PRL wydaje sie fajny dla osob ktore wtedy byly piekne i mlode oraz cwane

                                    Prawdziwe cwaniaki to się dopiero po 1989 roku poustawiali. Cinkciarze pootwierali kantory, kto miał kawałek ziemi, zaraz stawiał budę, kto miał jakieś pomieszczenie, otwierał hurtownię albo sklep i tak to poszło. Najbardziej cierpią ludzie z rejonów gdzie pracę i byt zapewniały PGRy, albo jeden zakład. PGRów nie ma, zakłady poupadały i jest bieda. Cierpią też ci, którzy stracili pracę w swoim zawodzie i są już za starzy na przekwalifikowanie się, za mało przedsiębiorczy, żeby coś działać na własną rękę. I co im pozostaje? Kamień i do Wisły albo wegetacja. To jest właśnie prawdziwe oblicze kapitalizmu.
                                    • oldbay Re: Wystarczająco wiele 16.12.10, 18:47
                                      > Zwykłe zbieractwo. Czym to się różni od współczesnego zbierania Bakuganów, czy
                                      > kucyków Pony czy naklejek z Bakuganami z rogalików? Jedynie tym, że PRLowskie g
                                      > adżety się zdobywało zamiast kupować tandetę za duże pieniądze. No ale w końcu
                                      > ktoś musi zapłacić za promowanie dziadostwa i tym kimś będzie rodzic małego kol
                                      > ekcjonera albo kolekcjonerki.

                                      Jest jednak w tym zbieractwie coś bardzo smutnego. Otóż zbierasz puste puszki po napojach, na które nie możesz sobie pozwolić, które ktoś wypił a opakowanie wyrzucił do kosza na śmieci. Paczki po fajkach, które ktoś wypalił. I ustawiasz je na meblościance jako dekorację i wpartujesz się w nie z błogością wyobrażając sobie ich smak. Bida aż piszczy. I ta bida tak się zakorzeni później w psychice, że 20-kilka lat później wciąż masz te puste puszki i opakowania.
                                      • duch_mariana Re: Wystarczająco wiele 16.12.10, 22:41
                                        > Jest jednak w tym zbieractwie coś bardzo smutnego. Otóż zbierasz puste puszki p
                                        > o napojach, na które nie możesz sobie pozwolić, które ktoś wypił a opakowanie w
                                        > yrzucił do kosza na śmieci. Paczki po fajkach, które ktoś wypalił. I ustawiasz
                                        > je na meblościance jako dekorację i wpartujesz się w nie z błogością wyobrażają
                                        > c sobie ich smak

                                        Niektórzy nadal kolekcjonują takie rzeczy. Ktoś ode mnie te PRLowskie puszki kupił i dobrze za nie zapłacił smile A kilka z nich mam nadal, bo jestem do nich szczególnie przywiązany. Jedną z nich jest 7Up. Wujek przywiózł z delegacji z Belgii. Ładnie puszeczka wyglądała, inaczej niż siermiężne polskie opakowania. Ale jeśli chodzi o smak, to nie był on powalający. Nasza polska oranżada w foliowych torebkach o wiele bardziej mi podchodziła. I do dziś niewiele rzeczy może się z nią zrównać.

                                        > I ta bida tak się zakorzeni później w psychice, że 20-kilka lat później wciąż masz te puste
                                        > puszki i opakowania.

                                        Pamiętam doskonale swój pokój z tamtych czasów. Na meblościance trzypoziomowo stały puszki. Te które się nie mieściły stały w drugim rzędzie. Za drzwiami wisiała mata z proporczykami i paczkami po fajkach. Był taki fajny okrągły proporczyk Mexico'86 z tą maskotką, miałem fajnie wykonany proporczyk Resovii Rzeszów i zaraz kopnę córkę w dupę że mi go zniszczyła. Ogólnie ta dekoracja wyglądała całkiem sympatycznie. Różnie urządzałem mieszkanie, ale to już nie było to. Puszki zdjąłem dopiero jak córka zaczęła chodzić trzymając się mebli i ścian i kilka razy zachwiała segmentem i puszki ją zbombardowały. Żałuję trochę że je sprzedałem. To nie jest zakorzeniona bieda, tylko nie chcę się pozbywać rzeczy, z którymi wiążę się jakaś historia z mojego życia. Mam na przykład starą puszkę po Bavarii. Kilka pełnych Bavarii było w torbie, którą zapieprzyłem z kumplem w wieku 13 lat jak zwialiśmy z domu i jechaliśmy na festiwal do Jarocina. Zostawiłem ją sobie na pamiątkę. Sporo mam takich rzeczy. Mam stare lampki choinkowe z lat 70tych. Kolejny raz je dziś reanimowałem, bo już żabki nie chcą trzymać. Ale nie wyrzucę, bo nie ma lepszych już teraz. Samo chińskie badziewie tandetne, migające i wybrzyndalające jakieś durne melodyjki. A tu mam żaróweczki w kształcie szyszek, jest jedna sówka ręcznie malowana, fajnie świeci, kotek też jest. I co rok będę je reanimował, ale się nie pozbędę.
                                        • oldbay Re: Wystarczająco wiele 17.12.10, 01:23
                                          No w sumie wiesz co, masz rację. Jak ktoś lubi zbierać takie rzeczy no to właściwie czemu nie.
                                          Ja nie lubię rzeczy, które do niczego nie służą.
                                          No i przecież teraz są jeszcze większe możliwości zdobywania kolorowych puszek do kolekcji. Można z łatwoscią podróżować po świecie, Europie i sobie takie cuda wyszukiwać jak ktoś ma takie hobby. Albo prosić znajomych, którzy gdzieśtam wyjechali.


                                          A oranżada z foliowych torebek rzeczywiście była dobra. Mieszkam na florydzie i tu jest mnóstwo sklepików z artykułami spożywczymi sprowadzanymi z krajów ameryki łacińskiej. I powiem ci, że kiedyś znalazłam taki napój importowany bodajże z peru, który do złudzenia mi tą oranżadę z foliówek przypomniał. Wydudniłam ze trzy butelki na raz, tak mi "zapachniało" dzieciństwem.
                                    • paszczakowna1 Re: Wystarczająco wiele 16.12.10, 21:55
                                      O raju! Pomyśleć tylko, że komunikuję się z człowiekiem, który uważa, że w PRL nie tylko było pod dostatkiem owoców cytrusowych na rynku, ale i były lepsze niż dziś! (Tańsze może też?) Nie mogę stracić okazji dalszego kontaktu z tak niezwykłym umysłem, i uprzejmie się pytam: jak to się dzieje, skoro transformacja ustrojowa była taką katastrofą socjalną, że średnia oczekiwana długość życia w Polsce od 1990 systematycznie rośnie (ponad 3 lata w latach 1990-2007), a w latach 1965-1990 ani drgnęła (w przypadku mężczyzn) lub rosła minimalnie (w przypadku kobiet)?*

                                      a) Lata 1990-2007 były przełomowe w medycynie, a w 1965-1990 panował kompletny zastój.

                                      b) Od 1990 GUS fałszuje statystyki, a za PRL samą prawdę pisali.

                                      c) Pracownicy korporacji z Warszawy zawyżają średnią, a biedni ludzie mrą jak muchy.

                                      d) ? (inna odpowiedź)

                                      * Wykresy proszę np tutaj: blogi.ifin24.pl/trystero/2010/03/05/oczekiwana-dlugosc-zycia/
                                      • duch_mariana Re: Wystarczająco wiele 16.12.10, 22:52
                                        Wybieram odpowiedź a i d. Medycyna jednak się rozwija wraz z technologią. Oprócz tego do dłuższego życia przyczyniła się zmiana jego trybu i nawyków. Za PRLu ludzie jednak mieli paskudne nawyki żywieniowe. Nie dość, że jedli dużo i tłusto, to jeszcze zamiast uprawiać sport, to kopcili papierosy Sport bez filtra. Do tego ochlewali się regularnie i już mamy prawdopodobną przyczynę przedwczesnych zejść śmiertelnych. Ponieważ Sporty bez filtra i ochlejstwo to domena mężczyzn, więc to oni żyli krócej, dodatkowo wykańczani przez kobiety, które nijak nie chciały zrozumieć co to znaczy wigilia w pracy, dzień wypłaty, imieniny Staśka czy wiecha smile
                                        • triss_merigold6 Re: Wystarczająco wiele 17.12.10, 11:19
                                          Średnia długość życia KOBIET również wzrasta.
                                          A jak wyjaśnisz mniejszą śmiertelność okołoporodową kobiet i dzieci do 5 lat? To są m.in. wskaźniki rozwoju. W przeliczeniu na 100 tysięcy, żebyś nie bredził, że mniej dzieci umiera, bo mniej się rodzi.
                                          • duch_mariana Re: Wystarczająco wiele 17.12.10, 12:04
                                            > A jak wyjaśnisz mniejszą śmiertelność okołoporodową kobiet i dzieci do 5 lat?

                                            A widziałaś żeby wraz z rozwojem technologii i medycyny wskaźniki śmiertelności rosły? Jakby rosły to by naprawdę coś dziwnego było albo epidemia jakaś. Lepiej porównaj jak Polska wypada na tle reszty Europy, bo coś mi się wydaje,że pod względem opieki medycznej jak byliśmy w dupie, tak jesteśmy nadal, chociaż PRLu nie ma już od 20 lat.
                                        • paszczakowna1 Re: Wystarczająco wiele 17.12.10, 16:59
                                          > Wybieram odpowiedź a i d. Medycyna jednak się rozwija wraz z technologią

                                          O, to od 1960 do 1990 medycyna ani drgnęła, a dopiero od 1990 zaczęła się rozwijać? Niesamowite. Jakież to przełomy w medycynie o tym zadecydowały?

                                          I czemuż to w USA w latach 1960-1990 średnia długość życia wzrosła w latach 1960-1990 o 5.5 roku, a w Polsce prawie wcale? A w latach 1990-2005 w Polsce o prawie 3.5 roku, więcej niż w USA w tym samym okresie (2.5)?
                                          • duch_mariana Re: Wystarczająco wiele 18.12.10, 01:07
                                            Jak chcesz porównywać najbogatszy kraj świata z Polską, to zawsze Ci wyjdzie, że jesteśmy w dupie. Wtedy byliśmy i teraz jesteśmy. Poza tym co mnie obchodzą statystyki i co mnie obchodzi cały świat, skoro ja żyję tu i teraz i sam wiem najlepiej jak mi się powodzi. W takiej sytuacji mam w dupie średnią długość życia, bo ja i tak dłużej nie pożyję niż jest mi dane, niezależnie od statystyk. Mam w dupie możliwości wszelkiej maści bogatych przedsiębiorców i pracowników korporacji. Mam w dupie to, że ich dzieci mogą chodzić do elitarnych szkół, bo mnie obchodzi moja córka i jej porządna edukacja, na którą na dzień dzisiejszy mnie nie stać, pomimo nie najgorszych zarobków jak na polskie warunki. Ja nie uprawiam kosmopolityzmu, bo w pierwszej kolejności obchodzi mnie moja rodzina i mój własny tyłek. A co ja mam i na co ja nie mogę sobie pozwolić to wiem bardzo dobrze i statystykami oczu zamydlić sobie nie dam ani opowieściami, że tyle nowych samochodów, luksusowych sklepów, że ludzie wyjeżdżają, domy budują i nie wiadomo co jeszcze.
                          • duch_mariana Re: Kanał 07.12.10, 21:33
                            > Typ człowieka, który z lenistwa/skąpstwa/strachu przed nieznanym nie pójdzie do dobrej
                            > knajpy i będzie wychwalał kaszankę spożywaną z gazety.

                            Pomyśl co składa się na cenę żarcia w dobrej knajpie. Po pierwsze wywindowany pod niebiosa czynsz na Śródmieściu. Po drugie kolosalna marża wynikająca z renomy. A renoma wynika głównie z tego, że lokal odwiedzają różni celebryci i jakieś figury ze świata korporacyjnego. Najmniejszą część ceny to faktyczny koszt przygotowania tego, co mi serwują. Czyli płacę tak naprawdę za nic. No bo co mi po tym, czy lokal na Nowym Świecie, czy na Stalowej (mówimy o Warszawie)? Smakować będzie tak samo. Co mi po tym, że jakaś tam serialowa gwiazdunia odwiedza ten lokal? Mam się czuć nobilitowany, że dostąpiłem zaszczytu przekroczenia tego samego progu co jakaś Mucha czy Cichopek? Jakoś się nie czuję i generalnie mnie to wali. Czyli nie mam za co przepłacać. Gdyby mi to jedzenie podawały młode, nagie kelnerki, to może bym się skusił smile A tak to chyba jednak wstąpię na Starzyniak do baru Ola i zjem kiełbasę z frytkami. Może nie jest to jakieś wykwintne jedzenie, ale za to jaka oszczędność. I nikt mi nie zarzuci, że w lokalach nie bywam smile
                          • echtom Re: Kanał 07.12.10, 23:08
                            > Typ człowieka, który z lenistwa/skąpstwa/strachu przed nieznanym nie pójdzie do dobrej knajpy i będzie wychwalał kaszankę spożywaną z gazety.

                            Ale czy przez pójście do dobrej knajpy stanie się lepszym człowiekiem? Byłam kiedyś służbowo w najdroższej knajpie w Gdańsku i nie przeżyłam przemiany duchowej - tylko zdziwienie, jak można tak absurdalnie windować ceny.
                            • mrarm Re: Kanał 16.12.10, 17:20
                              A ja byłem ostatnio w Gdańsku w knajpie z sushi, z kuponem z handlu grupowego - nie będę uprawiał reklamy. Za 70 zł (wartość kuponu 150 zł) najedliśmy się w 2 osoby po uszy, na koniec jeszcze lody, i dostaliśmy na drogę po kielonku japońskim jakiegoś wina ryżowo-wiśniowegowink Cieszę się, że są takie knajpy, raczej z tego co wiem, za PRL ich nie było. Jednak normalny człowiek też może pokombinować, i zjeśćw fajnym miejscu coś ciekawego.

                              Wyprawa do jakiegoś lokalu z tajskim jedzeniem to np. 60 zł na 2 osoby (bez szaleństw), jak ktoś jest skąpy albo zarabia 1500/mc to też mógłby sobie pozwolić raz na 3 miesiące.

                              W mieście jset po za tym MASA wydarzeń za darmo - jeśli ktoś się nudzi, i marudzi, że go na nic nie stać, to jest głupi i leniwy. Jako student non stop gdzieś bywałem - pokazy filmów (oczywiście, nie mówię o ogłupiającym holywoodzie), koncerty za friko, wystawy i spotkania autorskie. Nie narzekałem.
                      • duch_mariana Re: Kanał 07.12.10, 21:12
                        > Zapominasz o nieporównywalnie większej dostępności dóbr i usług. O możliwości
                        > WYBORU.

                        W praktyce miałem taką samą dostępność i wybór jak teraz. Owszem, mogę sobie wybierać między Audi a Mercedesem a i salon Bentleya też podobno otworzyli niedawno. I co mi po tym, skoro stać mnie co najwyżej na zakup, ubezpieczenie i eksploatację 15 letniego Passata? Tak samo z tym dobrym lokalem. Mogłem iść w 1984 do Victorii? Mogłem do niej iść tak samo jak i teraz. Iść sobie niby mogę, ale z zapłaceniem rachunku to już gorsza sprawa. Więc pozostaje mi co najwyżej nieśmiertelny zestaw kiełbasa + frytki + piwo w barze Ola na Starzyniaku smile Zresztą nawet gdyby mnie było stać to i tak na łeb nie upadłem, żeby wywalać 200 zeta na jedną kolację.
                        • deodyma Re: Kanał 07.12.10, 21:18
                          zgadzam sie z Toba duchu_marianasmile
                          coz z tego, ze mamy na dzien dzisiejszy wybor, dostep niemal do wszystkiego, jesli sporej rzeszy ludzi po prostu na to wszystko nie stac?
                          ale przyjrzyj sie wpisom na tym forum a sam zobaczysz, tu tu prawie wszystkie forumki mieszkaja w stolycy i zarabiaja kokosybig_grin
                          nie to co moje miasteczko, gdzie ludziska z dwoma kierunkami studiow nie moga znalezc sobie pracy i wyjezdzaja za granice, albo do wiekszych miast za robota, bo tu nie ma nic.
                          • duch_mariana Re: Kanał 07.12.10, 21:43
                            Ja też przecież widzę co się dzieje. W firmie transportowej można się natknąć i na kierowcę i na magazyniera i na operatora widlaka. Zarabiają kiepsko i zawsze tak zarabiali, ale pilnują pracy, starają się, żeby tylko ją utrzymać, bo w perspektywie mają albo wyjazd za chlebkiem za granicę, albo bezrobocie. Zazwyczaj już dożywotnie w niektórych rejonach.
                            • deodyma Re: Kanał 07.12.10, 21:48
                              dokladnie tak wlasnie jest, ale co niektorych na tym forum nie przekonasz, nawet jesli na rzesach staniesz.
                              • derena33 Re: Kanał 07.12.10, 22:07
                                Gadacie trzy po trzy Duchu i Deodymo.
                                Ja przezylam w PRLu wiele lat i doroslego zycia tez i nie pamietam bym tak chadzala po tych tanich retauracjach, wozila sie nawet 15letnim Passatem ( nie bylo mnie stac) co najwyzej wyrobem samochopodobnycm maluchem, zebym tak wyjezdzala na te wczasy pracownicze, co najwyzej na wies do rodziny, nie pracowalam w handlu, nie mialam dojsc do dobr rozprowadzanych spod lady, a meble z plyty pilsniowej kupowalam przez znajomego znajomego , co mial znajomosci w sklepie meblowym. Wiec nie pitolcie tutaj o tych pieknych czasach gdy wszyscy zyli dostatnio.
                                Ale oczywiscie przyslowiowa prlowska kierowniczka sklepu miesnego do swojej smierci bedzie zalowac tych pieknych lat gdy dzielila i rzadzila za pomoca pieczeni wolowej rozdzielanej pomiedzy krewnych i znajomych krolika, a najlepszym srodkiem platniczym byla butelka wodki na kartki. O tym moze nalezy sobie zawsze przypomniec gdy zaczyna sie wspominac.
                                • deodyma Re: Kanał 07.12.10, 22:17
                                  no teraz wszyscy zyja dostatniobig_grin
                                  wszyscy maja prace, swietnie zarabiaja, jadaja w drogich restauracyjach i wydaja na obiady po 200 zeta lekka reka, wszystkich stac na kupno mieszkania/samochodu za gotowke itd...
                                  • aniorek Re: Kanał 16.12.10, 13:40
                                    deodyma napisała:

                                    > no teraz wszyscy zyja dostatniobig_grin
                                    > wszyscy maja prace, swietnie zarabiaja, jadaja w drogich restauracyjach i wydaj
                                    > a na obiady po 200 zeta lekka reka, wszystkich stac na kupno mieszkania/samocho
                                    > du za gotowke itd

                                    Kobieto, jedz sobie na Kube, skoro tak tesknisz za jedynie slusznym systemem. Twoj tatus byl w partii, ze tak tesknisz za PRLem? Moj nie byl, po 89 roku poziom zycia mojej rodziny poprawil sie diametralnie, a to dlatego, ze moi rodzice nie siedzieli na tylkach i nie narzekali, tylko wreszcie ich kariery nabraly rozpedu. W PRLu to bylo niemozliwe. Kapitalizm nie jest idealny, ale lepszej opcji po prostu NIE MA.

                                    Czy ty nie rozumiesz, ze Polska jest krajem na dorobku? Cudow nie ma, po tylu latach komunistycznego zlodziejstwa trudno postawic kraj na nogi w ciagu 20 lat i zrownac sie poziomem z krajami Europy Zachodniej.
                                    • mrarm Re: Kanał 16.12.10, 17:34
                                      Dokładnie. Żyło się lepiej głównie tym, którzy w rodzinie mieli albo partyjnych, albo z nimi robili interesy. Mój dziadek był w AK, potem w PRLu był cenionym inżynierem (projektował statki - dalej to robi, w wieku 80-kilku lat) - profitów z tego za dużo nei miał. Za granicę mógł wyjechać dopiero w okolicach 80 roku, dzięki czemu dopiero wtedy miał coś więcej ze swojej ciężkiej pracy - miał coś więcej niż PRZECIĘTNA SPRZĄTACZKA z 6 dzieci! A tak - wszystkim "po równo" - po równo na osobę. Sprzątaczka miała zdecydowanie lepiej. A w życiu się nauką zbyt nie zajmowała.
                                      • titta Re: Kanał 16.12.10, 18:38
                                        No i wlasnie te przyslowiowe "sprzataczki" i ci wszyscy ktorz kiedys byli "kims", bo zaklad dal talon na trabanta, mieszkanie i wczasy teraz placza. Bo mieszkanie takie samo, z ta samom przydzialowa mebloscianka, wczasow nie ma, trabant sie rozlecial, a zycie poszlo dalej...

                                        Rozumiem, ze w wielu przypadkach to nawet nie wina tych ludzi. Takie zycie.
                                    • deodyma Re: Kanał 17.12.10, 07:17

                                      > Kobieto, jedz sobie na Kube, skoro tak tesknisz za jedynie slusznym systemem. T
                                      > woj tatus byl w partii, ze tak tesknisz za PRLem?


                                      pitolisz, jak potluczona kobietosmile
                                      matka wychowywala mnie sama, bez ojca, nikt z mojej rodzinie w partii nie byl.
                                      ciekawe, co na to odpowieszbig_grin
                                • duch_mariana Re: Kanał 07.12.10, 22:32
                                  No to jak wyjaśnić ten fenomen, że niby były puste półki w sklepach, a jednak ludzie głodni nie chodzili. Samym octem przecież się nie żywilili? Alkohol na kartki, a ludzie chlali jeszcze więcej niż teraz. Kupno meblościanki graniczyło z cudem, a jednak ludzie nie trzymali rzeczy w kartonowych pudłach, tylko w każdym mieszkaniu jednak ta meblościanka była. Lodówki też były i pralki i kuchenki. A co do Malucha, to większość współczesnych samochodów to także wyroby samochodopodobne. Komfort jazdy podobny, z tym że mniej żywotne i po 25 latach to już śladu po takim toczydełku nie będzie. Maluchy jeżdżą nadal.
                                  • derena33 Re: Kanał 07.12.10, 22:49
                                    No rece mi opadly... taaa, no bylo po prostu cudownie, kraj mlekiem i miodem plynacy.
                                    Jak zarobiles jakas kase, to jezeli jej czujnie nie zamieniles na dolce u konika po szatanskim kursie, za dwa miesiace mogles sobie ta kasa wytapetowac mieszkanie. Wszystko drozalo w oczach. A galopujaca inflacja to nie byl krotki epizod w naszym kraju, to bylo dobrych kilka lat.
                                    Na pralki i inne sprzety domowe byly zapisy pod sklepem agd, codziennie podpisywalismy liste obecnosci by po trzech miesiacach wreszcie stac sie wlascicielem tego luksusu.
                                    Ciekawa jestem czy to by ci sie podobalo. Ja zawsze sie dziwie skad u ludzi taka krotka pamiec, te sentymenty.
                                    • duch_mariana Re: Kanał 07.12.10, 23:07
                                      > Na pralki i inne sprzety domowe byly zapisy pod sklepem agd, codziennie podpis
                                      > ywalismy liste obecnosci by po trzech miesiacach wreszcie stac sie wlascicielem
                                      > tego luksusu.
                                      > Ciekawa jestem czy to by ci sie podobalo. Ja zawsze sie dziwie skad u ludzi tak
                                      > a krotka pamiec, te sentymenty.

                                      Paradoksalnie dziś na ten luksus trzeba odkładać przez ponad rok nieraz, a często dłużej. Jest za to dostępny bez kolejki jak już się na niego uciuła. Zdecydowanie korzystniejsze było w tym przypadku pierwsze rozwiązanie. Szybciej dało się wejść w posiadanie tego luksusu smile
                                      • echtom Re: Kanał 07.12.10, 23:29
                                        > Paradoksalnie dziś na ten luksus trzeba odkładać przez ponad rok nieraz, a często dłużej.

                                        Kiedy 8 lat temu zepsuła mi się pralka, po prostu wyjęłam 1600 złotych z konta, poszłam do sklepu AGD i kupiłam nową. Dziś myślę z przerażeniem o awarii dużego AGD, bo nawet ze spłacaniem rat miałabym problem.
                                      • najma78 Re: Kanał 07.12.10, 23:30
                                        duch_mariana - fajnie piszesz, zabawniesmile i masz takie prawdziwe spojrzenie, faktycznie duzo szybciej mozna wejsc w posiadanie roznych dobr obecnie tyle, ze zanim sie na nie uciula lub splaci pozyczke czy kredyt to sie zdarza zepsuc no i sie przeplaci.
                                      • paszczakowna1 Re: Kanał 08.12.10, 15:58
                                        > Paradoksalnie dziś na ten luksus trzeba odkładać przez ponad rok nieraz, a częs
                                        > to dłużej. Jest za to dostępny bez kolejki jak już się na niego uciuła. Zdecydo
                                        > wanie korzystniejsze było w tym przypadku pierwsze rozwiązanie. Szybciej dało s
                                        > ię wejść w posiadanie tego luksusu smile

                                        Ile masz lat, że nie pamiętasz, jak obłędnie drogie w porównaniu do dzisiejszych czasów były w PRL artykuły przemysłowe (spozywcze zreszta tez)?

                                        1973 r (gierkowska 'prosperity', prosze zauwazyc, przedtem i pozniej bylo gorzej): przecietna pensja w oswiacie 2800 zl, emerytura 1300 zł, renta 1100 zł (czyli porownywalnie z czasami dzisiejszymi): odkurzacz ponad 1000 zl, lodowka cos kolo 7 tys, pralka Frania ok 2 tys. teraz pralki wirnikowe sa dobrze ponizej 500 zl, a najtansze automatyczne po 800 zl - o odkurzaczach i lodowkach juz nie wspomnę.
                                    • deodyma Re: Kanał 07.12.10, 23:12
                                      jezu...
                                      teraz oczywiscie nic nie drozeje, prawda?
                                      no sorry, ale ile osob potrafi gonic na drugi koniec miaasta tylko po to, zeby kupic cos po promocyjnej cenie?
                                      sprzetu AGD i RTV masz w sklepach od zatrzesienia, tylko co, jesli kogos na to nie stac?
                                      nie no, nasza Polska dzis to kraina mlekiem i miodem plynacabig_grin
                                      • triss_merigold6 Ale o czym Ty mówisz? 08.12.10, 17:30
                                        Nie bardzo rozumiem o czym mówisz. Zawsze kogoś na coś nie stać. Poczytaj sobie wyniki badań prowadzonych przez Czapińskiego w ramach powtarzanej "Diagnozy Społecznej", poziom nasycenia gospodarstw domowych nowoczesnym sprzętem systematycznie wzrasta. Wykluczeni zawsze byli i będą, to normalne. Po to się pracuje, żeby z czasem podnosić poziom życia i zapewnić wygodniejszy start dzieciom.
                                        • deodyma Re: Ale o czym Ty mówisz? 08.12.10, 18:24
                                          ale pojmujesz chyba, ze tez nie wszystkim pracujacym podnosi sie wciaz poziom zycia, prawda?
                                          Ty wciaz piszesz chyba o tych, ktorzy zarabiaja w tych czasach kokosy a co z reszta?
                                          ja znam i jednych i drugich, tych, ktorzy zarabiaja swietnie i tych, ktorzy ledwo wiaza koniec z koncem, wiec nie wszystkim w tych czasach zyje sie LEPIEJ.
                                  • smettka Re: Kanał 16.12.10, 14:35
                                    >niby były puste półki w sklepach, a jednak ludzie głodni nie chodzili. Samym octem przecież się nie żywilili?

                                    O, ja swietnie pamietam menu z tamtych czasow. sad((( Ten "luksusowy" serek homogenizowany, te pomarancze wylacznie dla dzieci, te kolejki po mieso i smazona mortadele jako namiastke kotleta.
                                    • duch_mariana Re: Kanał 16.12.10, 16:00
                                      Pomarańcze były i banany były i mandarynki były, grejfruty też były i były lepsze niż teraz z masowego importu byle taniej, byle więcej. Nie zawsze były, ale jak rzucili to były. Nie przypominam sobie, żeby mi brakowało. Mięso też było lepsze. Ówczesna kiełbasa parówkowa była jadalna w przeciwieństwie do dzisiejszej, krakowska tak samo. Szynka to była szynka a nie mix miesa, silikonu, solanki i chemii, tak samo boczek, schab, baleron. Kiełbasa zwyczajna albo podwawelska smakowała zupełnie inaczej niż teraz. Dziś mam dostępne wyroby wędlinopodobne, a na prawdziwe wędliny stać nielicznych. Czyli w praktyce na to samo wychodzi.
                                      • holyfido Re: Kanał 16.12.10, 23:19
                                        Faktycznie niewiele pamiętasz.
                                        To naprawdę ciekawy przypadek kliniczny.
                                  • oldbay Re: Kanał 16.12.10, 19:06
                                    Ja byłam za mała, żeby dobrze pamiętać tamte czasy. Jedyne co pamiętam, to BRAKI. Brak tego, brak tamtego. Rodzice nie raz z wielkim żalem wspominali, jak musieli KOMBINOWAĆ najprostsze rzeczy, jak wymieniali te cholerne talony na alkohol na rzeczy dla dzieci. Mama do dzisiejszego dnia czuje wielki żal, że nie miała możliwości kupić dla nas ubranek, zabawek, mimo, że obydwoje z tatą to wykształceni ciężko pracujący ludzie. To stanie w kolejkach, wieczne dowiadywanie się, gdzie co i kiedy RZUCĄ, to może UDA SIĘ zdobyć. Własnie, rzucą! Samo to słowo doskonale odzwierciedla tamte czasy.
                                    Pamiętam jak zazdrościłam kuzynom zwykłych durnych naklejek i mazaków, które oni dostawali w paczkach od ich cioci ze stanów. Cieszę się, że nie muszę wychowywać dziecka w podobnych warunkach. Moi rodzice też się cieszą, że nareszcie mogą kupić wnukom zabawkę bez kombinowania, wybrać sobie buty a nie brać takie, jakie rzucili itp itd. O artykułach jak podpaski czy papier toaletowy to nawet wstyd mówić.
                        • triss_merigold6 No sorry 08.12.10, 17:55
                          No sorry ale jeśli przez tyle lat - mimo, zakładam, rzetelnej pracy w stolicy - nie zmienił Ci się poziom życia, to pretensje możesz mieć tylko i wyłącznie do siebie. To się nazywa nieudacznictwo i jest niezależne od systemu gospodarczego i modelu rządów. Normalny człowiek może mieć w życiu gorsze i lepsze okresy zawodowe, epizody bezrobocia nawet, ale powinien umieć zebrać się do kupy jeśli tylko jest zdrowy fizycznie i psychicznie. Mentalność "niech państwo da, bo się należy" powinna już wymrzeć, 20 lat minęło od zmiany, był czas przywyknąć.
                          Jeśli nie chciało Ci się uczyć - pretensje do siebie.
                          • deodyma Re: No sorry 08.12.10, 18:26
                            ej, a co z tymi, ktorzy sie uczyli i wywalili kupe kasy na wyksztalcenie a mimo wszystko pracy dla nich niet?
                            tez nieudacznicy zyciowi?
                            • deodyma Re: No sorry 08.12.10, 18:27
                              a jesli juz ta praca dla nich jest, to za najnizsza krajowa.
                              gdzies tu jakas forumka pisala o pensji za 1317 brutto i co?
                              tez nieudacznica?big_grin
                              • cynamonowy_chochlik Re: No sorry 08.12.10, 19:24
                                a jesli juz ta praca dla nich jest, to za najnizsza krajowa.
                                > gdzies tu jakas forumka pisala o pensji za 1317 brutto i co?
                                > tez nieudacznica?big_grin

                                No nieudacznica. Może nie brzmi to pięknie, ale takie jest życie - są tacy, którzy w każdych warunkach sobie poradzą i będą zarabiali niezłe pieniądze, są też tacy, którzy nigdy niezłych pieniędzy zarabiać nie będą, bo po prostu nie urodzili się z taką umiejętnością.
                                Jak byłam w dołku finansowym, to nawet mi przez myśl nie przeszło, żeby zaglądać na jakąś emamę - na rzęsach stawałam, żeby dorobić. I moje dorabianie nie zależało od miejsca zamieszkania, bo chwytałam się wszystkich biznesów internetowych. Wymagało to ode mnie wysyłania setek maili, ciągłego uczenia się i zaangażowania ostatnich środków finansowych. I udało się, bo sama na to wpadłam i sama się wybiłam. Raczej nie wybije się ten, kto zakłada wątki w stylu "jak dorobić w internecie?". I to jest normalne - jedni rodzą się z żyłką handlową i dojdą od zera do milionera, a inni mogą zacząć z milionem, a skończyć z zerem.
                                Umiejętność zarabiania to też umiejętność wyszukiwania wszystkich możliwych dotacji, a można ich dostać sporo. Ale ja znam takich, dla których złożenie wniosku do UP po 19 tysięcy jest ponad siły. Znam też takiego, któremu sama pomagałam wniosek uzupełnić i złożyć, on kasę dostał i ją przejadł, a interes mógł być bardzo dochodowy. I co? Mam się nad nim litować, że jego poziom życia jest niższy od mojego?
                                Żeby zarabiać, trzeba byc otwartym na wszystkie możliwości, na nowości, na rozwój, często na przeprowadzkę. Trzeba się interesować wstrętnymi kredytami, trzeba czasami ryzykować. Ktoś, kto nie ma na to ochoty albo tego nie potrafi, będzie właśnie zarabiał 1317 zł brutto.
                                • deodyma Re: No sorry 08.12.10, 21:11
                                  no tak chochliczku, wszak wszyscy, ktorym tna dzis zarobki, poniewaz kryzys ich dopadl, to nieudacznicybig_grin
                                  tylko dlaczego gdy co roku pojawiaja sioe watki o szlachetnej paczce, widac w postach pomstowanie na tych, ktorzy za ta najnizsza krajowa nie chca pracowac i pisze sie, ze lepsza taka robota za tysiaka, niz zadna a jak pisze ktos, ze zarabia 1317 brutto, to nieudacznicabig_grin
                                  i powiedz to tym wszystkim, ktorym zarobki zjechaly ze 100 na 50% i ci ludzie szukaja innej roboty a jak nie znajduja, to sie wlasnie wyprowadzaja, tylko za granice naszej krainy mlekiejm i miodem plynacym PLbig_grin
                                  • holyfido Re: No sorry 16.12.10, 23:22
                                    a powiedz komu obcieli zarobki o 50%?
                                    Znasz chociaż jeden przypadek?
                                    • deodyma Re: No sorry 17.12.10, 07:15
                                      tak sie sklada, ze znam.
                                      • holyfido Re: No sorry 17.12.10, 21:04
                                        To zdradz, na jakim stanowisku, z jakiego pułapu?
                                        i czy to jedna osoba czy może większość znajomych?

                                        Tworzysz zdania ogólne nieuprawnione, jak na razie.
                                • echtom Re: No sorry 08.12.10, 23:34
                                  > są też tacy, którzy nigdy niezłych pieniędzy zarabiać nie będą, bo po prostu nie urodzili się z taką umiejętnością.

                                  No ja na przykład nie będę mimo niezłych kwalifikacji. Po pierwsze - jestem typem usługowca, nie biznesmena, więc zarobię tyle, ile sama wypracuję, a tu ogranicza mnie ilość godzin, jakie mogę w ciągu doby poświęcić na pracę. Po drugie - nie potrafię windować stawek, bo potrzeba działań bezinteresownych jest u mnie równie silna jak potrzeba zarabiania pieniędzy i w tej kwestii idę sama ze sobą na kompromis. Po trzecie - sama utrzymuję dużą rodzinę, więc nawet z większych zarobków dużo nie odłożę, bo wydatki bieżące są w stanie pochłonąć każdą kwotę. Otwarta na nowości i rozwój jestem, przeprowadzkę za chlebem już zaliczyłam i nie mam ochoty powtarzać, bo jednak lubię minimum stabilizacji. I wbrew forumowym kryteriom uważam się za osobę przedsiębiorczą, bo zgodnie ze stereotypem samotnej matki wielodzietnej powinnam teraz siedzieć na zasiłku i czekać na szlachetną paczkę.
                            • triss_merigold6 Re: No sorry 08.12.10, 19:57
                              Tak. Przez X lat pracy zawodowej mogli się przekwalifikować, szukać różnych możliwości, wykazać się elastycznością, dokształcić w bardziej rynkowych kierunkach etc.
                              Jak ktoś tuż po studiach zarabia 1370 zł to ok, od czegoś musi zacząć, ale jeśli 10 lat po studiach nadal tyle zarabia to na własne życzenie.
                              • deodyma Re: No sorry 08.12.10, 21:14
                                kochanie, mam przyjaciolke, ktora uczy sie, pracuje, wciaz podnosi swoje kwalifikacje i mimo to zarabia wlasnie to najnizsza krajowa, gdzie siostra mojej mamy na kuchni zarabia duzo wiecej i co Ty na to powiesz?
                                jak nic nieudacznica zyciowabig_grin
                                chwala losowi, ze jej maz zarabia kilka razy wiecej, bo jej pensja na rachunki by nie starczyla.
                                wiele kobiet sie przyznaje wlasnie do tego, ze zarabiaja duzo mniej, niz malzonkowie i sa to kobity, ktore pokonczyly studia, doksztalcaja sie, wciaz podnosza swoje kwalifikacje i gowno z tego maja, bo ich pensje stoja w miejscu.
                                ale ja wiem, triss, ze Ty zarabiasz kokosy, Twoi znajomi tezbig_grin
                                • le.chujarek Re: No sorry 16.12.10, 13:48
                                  > chwala losowi, ze jej maz zarabia kilka razy wiecej, bo jej pensja na rachunki
                                  > by nie starczyla.

                                  z pewnością w peerelu zarabiałby ze trzy razy więcej!
                                  • deodyma Re: No sorry 17.12.10, 07:19
                                    no przeciez mamy teraz takie wspaniale czasy, ze ludzie powinni wrecz zarabiac wiecej, nieprawdaz?big_grin
                                    oczywiscie czytajac wiekszosc wpisow na tym forum mozna dojsc co wniosku, ze wiekszosci zyje sie, jak paczkom w masle, tylko dlaczego w realu to wyglada zupelnie inaczej?
                          • duch_mariana Re: No sorry 08.12.10, 22:51
                            > No sorry ale jeśli przez tyle lat - mimo, zakładam, rzetelnej pracy w stolicy -
                            > nie zmienił Ci się poziom życia, to pretensje możesz mieć tylko i wyłącznie do
                            > siebie. To się nazywa nieudacznictwo.

                            To nie jest to, że ja nie mogę, bo mogę. Problem jest w tym, że zbyt wiele mnie to kosztuje. Nie chcę wyniszczyć sobie organizmu i w wieku 60 lat być wrakiem człowieka i chodzącym kłębkiem nerwów. W perspektywie mam jeszcze reaktywację kapeli weselnej i chyba do tego dojdzie, bo kontrola wewnętrzna jest ponad moje siły psychiczne. Granie, śpiewanie i prowadzenie sprośnych zabaw oczepinowych to w sumie fajne zajęcie. I córka też mnie namawia, bo ma ochotę wspierać zespół wokalnie i instrumentalnie. Ale to jest moja perspektywa. Są jednak ludzie, którzy jej nie mają. Są też tacy, którzy chcieliby żyć skromnie, bez żadnych fajerwerków, bo im to wystarcza. Nie każdy lubi żyć w biegu i rozpychać się łokciami. Nie każdy jest uzdolniony. I tacy ludzie mają przesrane. Dla mnie miarą dobrobytu nie jest rezydencja prezesa i jego Maybach, tylko poziom życia najmniej zarabiających jego pracowników. A takim wcale nie żyje się lepiej.

                            Tak odnośnie grania, to kiedyś poszedłem grać z Cyganami po praskich podwórkach. Musiałem zastąpić saksofonistę, bo zaniemógł. Jak jestem opalony i ubrany jak Cygan, to nawet się nie wyróżniam między nimi i mogę robić za Cygana. Graliśmy ze 3 godziny i po ponad stówce było na łebka. Z okna rzucili, albo i nie rzucili, ale zagraniczni turyści potrafili sypnąć kasą. Niby to jest jakaś tam forma żebractwa, ale bardziej dochodowa niż praca za 1300 brutto. Przedsiębiorcy proponujący takie stawki powinni się ze wstydu spalić.
                            • paszczakowna1 Re: No sorry 09.12.10, 00:03
                              >tylko poziom życia najmniej z
                              > arabiających jego pracowników. A takim wcale nie żyje się lepiej.

                              Lepiej niż kiedy? Za mlekiem i miodem płynącej PRL? No statystyki są nieubłagane - żyje się lepiej. Słabo zarabiający człowiek może za swoją pensję kupić więcej kurczaków, jajek (znacznie więcej), wieprzowiny, chleba, piwa, tudzież skarpetek, płaszczy i pralek niż za PRL. Że o lodówkach, czekoladzie, herbacie, kawie i bananach (czy czymkolwiek importowanym) nie wspomnę. Albo samochodach. (Mniej moze kupić papierosów, ale jakoś trudno mi sie tym przejąć.) Bedzie też dłużej żył (znacznie dłużej, jeśli jest mężczyzną).
                              • duch_mariana Re: No sorry 09.12.10, 00:40
                                > Lepiej niż kiedy? Za mlekiem i miodem płynącej PRL? No statystyki są nieubłagan
                                > e - żyje się lepiej.

                                Już pisałem, że statystyki dotyczące poziomu życia prowadzone na pracownikach korporacji w Warszawie są równie miarodajne, co średnia długość polskiego wacka na podstawie badań prowadzonych na zamieszkałych w Polsce Murzynach.

                                > Słabo zarabiający człowiek może za swoją pensję kupić więc
                                > ej kurczaków, jajek (znacznie więcej), wieprzowiny, chleba, piwa, tudzież skarp
                                > etek, płaszczy i pralek niż za PRL. Że o lodówkach, czekoladzie, herbacie, kawi
                                > e i bananach (czy czymkolwiek importowanym) nie wspomnę. Albo samochodach.

                                No rzeczywiście. Za 1600 złotych to człowiek tyle sobie może nakupić, że z własnego mieszkania nie wyjdzie, bo tak się roztyje od tych kurczaków, jajek i czekolady smile Aż mu się te kurczaki w lodówce kupionej od ręki za gotówkę nie zmieszczą.
                                • paszczakowna1 Re: No sorry 09.12.10, 09:50

                                  > Już pisałem, że statystyki dotyczące poziomu życia prowadzone na pracownikach k
                                  > orporacji w Warszawie są równie miarodajne,

                                  Gdzie ja piszę o "pracownikach korporacji w Warszawie"? Zwyczajnie i po prostu - siła nabywcza przeciętnej pensji czy emerytury jest teraz znacznie wyższa niż za PRL.

                                  > No rzeczywiście. Za 1600 złotych to człowiek tyle sobie może nakupić, że z włas
                                  > nego mieszkania nie wyjdzie, bo tak się roztyje od tych kurczaków, jajek i czek
                                  > olady smile Aż mu się te kurczaki w lodówce kupionej od ręki za gotówkę nie zmiesz
                                  > czą.

                                  A może, może. w Porównaniu z PRL może. W 1971 1.5 kg kurczak kosztował ok. 75 zł, jajko ok 5 zł (cena detaliczna skupu dużego jaja była 2.7 zł), tabliczka czekolady (mlecznej) kilkanaście złotych, twarda dwadzieścia kilka. Lodówka? 7 tys.

                                  Płace? Średnio ok 2200 zł, ale co dwudziesty Polak zarabiał poniżej 1000 zł (ile poniżej, nie wiadomo, bo takich rzeczy jak płaca minimalna czy minimum socjalne w PRL nie było). Przecietna emerytura 1100 zł, renta 1000 zł.

                                  Umiesz liczyć? No to se teraz policz. Ile kurczaków, jajek, czekolady i lodówek można kupić kupić teraz powiedzmy za 1300 zł (słaba pensja czy emerytura), a ile za PRL za 1000 zł (słaba pensja czy emerytura)?

                                  Dalej będziesz szedł w zaparte, że poziom życia jest taki sam?

                                  A to dotyczy najgorzej zarabiających - teraz jest znacznie więcej takich, co mają znacznie lepiej, niż było za PRL.
                                  • prezes_pan Re: No sorry 10.12.10, 01:24
                                    paszczakówna1, w PRL-u były bardzo niskie czynsze. Tego nie uwzględniłaś
                                    • paszczakowna1 Re: No sorry 16.12.10, 14:49
                                      > paszczakówna1, w PRL-u były bardzo niskie czynsze. Tego nie uwzględniłaś

                                      To prawda, czynsze były niskie (liczmy 300 zł za kawalerkę, bez elektryczności), gaz też był bardzo tani, co do elektryczności to już można dyskutować. Ale "własnościowe" mieszkania spółdzielcze były już drogie, a mieszkania w ogóle słabo dostępne (chyba że ktoś był przedstawicielem faworyzowanej grupy zawodowej).

                                      Jeśli chodzi o najbiedniejszych, warto jeszcze wziąć pod uwagę, że teraz jest znacznie bardziej rozbudowany rynek rzeczy używanych - za PRL używane spodnie dżinsowe czy płaszcz na bazarze kosztowały oczy z głowy.
                                  • zapominajka664 Re: No sorry 16.12.10, 15:14
                                    A jak jeszcze porównać siłę nabywczą pensji w PRL z jej przeliczeniem na dolary ... Wychodziło średnio miedzy 10 a 20 dolarów miesięcznie. Świetnie pamiętam, jak we wczesnych latach 80tych (moje czasy studenckie) powiedziałam znajomej Francuzce, że mój ojciec zarabia 15 dolarów na miesiąc i jej osłupiałe pytanie: to jaki on ma zawód?!!!
                                    • jagger2009 Re: No sorry 16.12.10, 20:55
                                      nie moge pojac dlaczego przelicza sie polskie zlotowki na obce waluty, mieszka sie w Polsce i ceny sa w zlotowkach wiec co kogo obchodzi ile to euro czy dolarow czy czegokolwiek, jezeli za granica zarabiasz np. 2000 dolarow i polowa idzie ci na czynsz, jeszcze troche na pozostale rachunki to ile zostaje na zycie???? ZACZNIJCIE MYSLEC TROCHE LOGICZNIE I OCZYWISCIE POD KATEM ZE NIE KAZDY JEST DOKTOREM, ADWOKATEM CZY POLITYKIEM ALE NORMALNYM ROBOTNIKIEM
                                      • izabelar0 Re: No sorry 17.12.10, 02:21
                                        jagger2009 napisała:

                                        > nie moge pojac dlaczego przelicza sie polskie zlotowki na obce waluty, mieszka
                                        > sie w Polsce i ceny sa w zlotowkach wiec co kogo obchodzi ile to euro czy dolar
                                        > ow czy czegokolwiek, jezeli za granica zarabiasz np. 2000 dolarow i polowa idzi
                                        > e ci na czynsz, jeszcze troche na pozostale rachunki to ile zostaje na zycie???
                                        > ? ZACZNIJCIE MYSLEC TROCHE LOGICZNIE I OCZYWISCIE POD KATEM ZE NIE KAZDY JEST D
                                        > OKTOREM, ADWOKATEM CZY POLITYKIEM ALE NORMALNYM ROBOTNIKIEM

                                        otoz to, nie ma SENSU przeliczac ma euro czy dolary, gdyz jezeli np. we Wloszech zarobisz 2 razy tyle, to i np. ogrzewanie wyniesie cie 2 czy 3 razy wiecej, wiec dyskusja sprowadza sie do 0
                        • mrarm Re: Kanał 16.12.10, 17:30
                          No, tylko zauważ, że każdy w domu ma nie wiadomo jaką plazmę do oglądania miernych intelektualnie głupot w TV. To samo z samochodem i ciuchami - każdy się chce pokazać, a na zwykły obiad w restauracji potem nie stać.
                    • zapominajka664 Re: Kanał 16.12.10, 14:57
                      Co teraz jest lepszego niż za PRL? Jest wolność - ze wszystkimi jej wadami i zaletami. Prawo głośnego wypowiadania własnego zdania. Możliwość awansu w pracy bez konieczności przynależności do PZPR. Możliwość podróżowania po całym świecie. Fakt, że nawet kogoś bardzo przeciętnie zarabiającego stać raz na jakiś czas na krótki wypad zagraniczny, np. na kilka dni do Paryża - i na kolację tam w jakiejś knajpce, bilet do muzeum itp. To nie tylko technologia. To zupełnie inny sposób funkcjonowania w rzeczywistości niż za czasów PRL.
                      • duch_mariana Re: Kanał 16.12.10, 15:54
                        > Jest wolność - ze wszystkimi jej wadami i zaletami.

                        To spróbuj się napić piwa na ławce w parku, a zobaczysz jaką mamy wolność.

                        > Prawo głośnego wypowiadania własnego zdania.

                        Pod warunkiem, że głoszenie takich poglądów nie jest zakazane.

                        > Możliwość awansu w pracy bez konieczności przynależności do PZPR.

                        Teraz też łatwiej dostać stanowisko z klucza partyjnego, niż w jakikolwiek inny sposób. Jedyna różnica to taka, że partii jest więcej i nie wiadomo do której przystąpić, żeby nie zostać na lodzie. Układ sił politycznych się zmienia jak w kalejdoskopie.

                        > Fakt, że nawet kogoś bardzo przeciętnie zarabiającego stać raz na jakiś czas
                        > na krótki wypad zagraniczny, np. na kilka dni do Paryża - i na kolację tam w ja
                        > kiejś knajpce, bilet do muzeum itp

                        No rzeczywiście, stać mnie. Normalnie co weekend fruwam do Paryża i wpierdzielam obślizgłe żabska i ślimaki w tamtejszych knajpach smile Dziś chyba nawet na bilet lotniczy w jedną stronę mnie nie stać, tak się spłukałem, a jeszcze święta idą. Zarabiam ponadprzeciętnie.
                      • deodyma Re: Kanał 17.12.10, 07:23
                        zapominajka, nawet ludzi z najnixzsza krajowa bedzie stac na taki kilkudniowy wypad za granice, ale pod warunkiem, ze bedac juz tam na miejscu TYLKO sobie pozwiedza, nie bedzie sie zatrzymywac w lokalach, restauracjach, poniewaz wszystko kosztuje.
                        przyjaciolka jakis czas temu jechala na kilkudniowa wycieczke za granice z pracy i zeby miec tam ze soba jakikolwiek grosz, musiala zbiarac ta kase 3 miesiace.
                        wycieczka tez niby droga nie byla, ale jak sie nie zarabia duzo...
                    • renault_55 Re: Kanał 16.12.10, 17:12
                      Duchu mariana.Proponuję Ci Koreę lub Kubę.Jeśli nie widzisz zmian pozytywnych.Jeśli to co piszesz to tzw.pozytywne fakty.Pozytywne bo dla Ciebie pozytywne.Ja pamiętam PRL jako syf.A mam trochę lat.Nie będę z Tobą polemizował na poszczególne punkty bo one są śmieszne.Ponieważ jednak wyrażasz się pogardliwie o współczesności to Kuba lub Korea PŁn.Sio komuchu.
                    • izabelar0 Re: Kanał 17.12.10, 02:11
                      duch_mariana napisał:

                      > > Uchh ale tesknota z PRLem. A moze za dziecinstwem?
                      >
                      > Nie tęsknota, tylko stwierdzenie faktu. Co teraz jest lepszego niż było wtedy?
                      > Chyba tylko warszawskie metro, które Stalin chciał nam wybudować już w latach 5
                      > 0-tych zamiast PKiN. Drogi są jakie były, tylko przybyło kilkanaście razy więce
                      > j samochodów. Kolej lepiej funkcjonowała w PRLu. Nie było parkomatów. Ja dostaw
                      > ałem paczki świąteczne z ZSRR. Nie przypominam sobie, żeby moja córka coś dosta
                      > ła z Brukseli. Nawet autobusy były lepsze w PRLu. Te współczesne MANy, Scanie i
                      > Solarisy nie mają nawet porównania do Ikarusa 260 czy 280, nie wspominając o B
                      > erliecie, który był w porównaniu ze współczesną tandetą jak Jaguar do Poloneza.
                      > Chodnik to był chodnik a nie kostka jak przed chałupą Józia Kiełbasy z Kozich
                      > Bobów. Że o praktycznie darmowych zimowiskach i koloniach nie wspomnę. Nawet ju
                      > ż nie chodzi o pieniądze, ale dawniej obóz to był obóz, mycie się w rzecze, sra
                      > nie w latrynie, albo do dołu i kuchnia polowa. A teraz to nawet obozem nazwać n
                      > ie można i nie da się zorganizować jak dawniej, bo przepisy nie pozwalają. Tak
                      > naprawdę dziś lepsza jest wyłącznie technologia, ale to akurat naturalna kolej
                      > rzeczy.

                      Duch _ Mariana: nic dodac nic ujac. Tak wlasnie postrzegam te realia (dodam, ze mieszkam we Wloszech od 15 lat i wcale nie jest tez tak rozowo...)
            • lineczkaa Re: Kanał 17.12.10, 21:36
              triss_merigold6 napisała:


              > Ja bardzo dobrze pamiętam PRL - szarość, brud, skisłe mleko, gliniasty wstręty
              > chleb, obrzydliwe tłuste wędliny, bezkształtne szmaty po które stały tłumy, kol
              > ejki na postojach taksówek, chamskich "fachowców", blok wybudowany głównie z pi
              > asku w którym sypały się ściany, pieprzniętych nauczycieli, którzy potrafili ud
              > erzyć dziecko. Syf, syf, syf. Popsute budki telefoniczne, zardzewiałe sprzęty n
              > a tzw. placach zabaw.
              > W porównaniu z PRL jest przepięknie.

              To ja żyłam w jakimś innym PRLu, a też go pamiętam.
              Obłędne bagietki, pyszny biały "oliwski" z piekarni po drugiej stronie ulicy. Blok mi się nie sypał, mama mi szyła kolorowe ciuchy, mięso smaczne, ale tu może jestem nieobiektywna, bo z myśliwskiej rodziny i nikt niczego do mięcha nie dodawał wink. Place zabaw na moim osiedlu w porządku, teraz za to syf bo młodzieży szybciej się browarów i fajek zachciewa.
              To tak odnośnie pamiętania dzieciństwa w PRLu. Dorosłość zaczęłam w kapitalizmie i też jest ok wink.
          • cynamonowy_chochlik Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 06.12.10, 11:50
            Bo może jesteś w innym wieku niż piszące tu osoby? Masz dzieci w innym wieku? Mieszkasz gdzie indziej?
            Gdyby mi się wiodło gorzej niż przez ostatnie kilka lat, to uznałabym, że chyba bardzo źle kieruję swoim życiem. Oczekujesz, że osoby, które są 5-6 lat po studiach zaczną pisać, że kiedy byli na studiach lub złapali pierwszą pracę, to było im lepiej?
            No błagam! Ja na studiach miałam 500 zł na utrzymanie się. Musiałam za to kupić jedzenie i ciuchy (mieszkanie miałam opłacone). W pierwszej pracy zarabiałam 1300 zł. Mój mąż zarabiał jeszcze mniej. I tak zaczynali wszyscy moi znajomi, w Warszawie. Gdyby mój poziom życia był teraz niższy niż wtedy, gdyby w żaden sposób się nie podnosił, to oznaczałoby, że wybrałam bardzo złą drogę zawodową, a mój mąż jeszcze gorszą (jest specjalistą w swojej dziedzinie).
            Co innego, jak o swoim poziomie życia napisze ktoś, kto ma 40-50 lat i przeżył już bardzo dużo, miał czas na osiągnięcie stabilizacji finansowej i zawodowej. On może sobie porównywać, czy jest mu lepiej teraz, czy było lepiej kiedyś. A trzydziestolatka? Rzadko kto w tym wieku ma za sobą wiele lat jakiejkolwiek stabilizacji.
            • triss_merigold6 Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 06.12.10, 11:55
              No więc o to chodzi. Po kilku latach stabilnej pracy (nawet przy pensji bez szału jak na warunki warszawskie) mam LEPIEJ niż w okresie tuż po studiach czy w okresie kiedy byłam freelancerem.

              Owszem, np. u przyjaciółki mąż stracił pracę i szuka nowej, ale mają duże mieszkanie, 2 samochody, ona pracuje, mają oszczędności więc lekkim twistem przetrwają gorszy okres.
      • a1ma Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 06.12.10, 11:09
        Nam lepiej, ale to chyba naturalne - kilka lat temu byliśmy świeżo po studiach, dziś już okrzepliśmy na swoich pozycjach zawodowych, przychody wzrosły nam kilka razy. Byłabym zadowolona, gdyby dzisiejszy status udało nam się utrzymać, więcej mi już nie trzeba.
    • 18_lipcowa1 Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 05.12.10, 19:27
      Ja nie wiem czy lepiej niż kiedyś/wczesniej bo nie wiem jak się wcześniej zyło, ale mam znajomych o różnych zawodach i - ja osobiście nie widzę jakiejś biedy dookoła siebie.
      Ludzie mają spore mieszkania, auta, chodzą przyzwoicie ubrani, dzieci tez nie jedzą szajsu ani nie chodzą w szmatach.
      Chodzą na baseny, do kina, jeżdżą na wakacje itp. Np moim rodzicom powodzi sie lepiej niz z 5 lat temu.
      Owszem mam znajomą która twierdzi ,że nie ma na to by iśc z dzieckiem na basen albo wyjechac na wczasy - no ale u niej MUSI byc butla pepsi w lodówce codziennie świeża a stary MUSI mieć 400 PLN miesięcznie na goldeny więc to też zalezy od tego na co sie wydaje, jakie są priorytety.
      Mi się gorzej niż w UK nie zyje, a bałam się.

      Ja myślę że ludzie duzo narzekają i stad sie bierze problem.

      A że bida gdzieś tam jest to też nie zaprzeczam.
    • lykaena Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 05.12.10, 19:33
      Ja jestem krótki czas na rynku pracy, jednak w branży , w której na początku było dobrze , a teraz jest wręcz rewelacyjnie.

      Mój mąż pracuje w tej samej branży - on doświadczał wzlotów i chwilowych upadków , bo jest dłużej an rynku, ale teraz też widzi ogromną poprawę.

      Zmiana polega na tym, że odkładamy tyle samo,a więcej nam zostaje,więc na więcej sobie pozwalamy
    • cynamonowy_chochlik Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 05.12.10, 19:39
      A skąd wiesz, co ludzie jedzą? I jak niby się ubierają? Bo ja jakoś nie widzę masowego chodzenia w łachmanach. I komu się pensje nie podnoszą? Tobie? Twoim znajomym? I do jakiego lepszego okresu to porównujesz?
      Poziom życia mój i moich znajomych stale wzrasta. 4 lata temu było u mnie bardzo kiepsko. Dwa lata temu całkiem nieźle. A teraz jest wyjątkowo dobrze. Jestem w wieku rozwojowym, znajomi również. Jednym znajomym poziom życia spadł, bo urodziło się dziecko i koleżanka siedzi na wychowawczym. Drugim znajomym poziom życia wzrósł bardzo, bo koleżanka awansowała i dostała ok. 3 tysiące podwyżki. A jej do niedawna bezrobotny mąż dostał dotację z UP i okazało się, że interes, na który postawił, jest bardzo dochodowy.
    • aga90210 Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 05.12.10, 19:46
      Mnie się zyje lepiej smile
    • anias29 Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 05.12.10, 19:46
      Mnie pod względem finansowym żyje się zdecydowanie lepiej z roku na rok, głównie dzięki osiągnięciu stabilizacji zawodowej i zmianie skali podatkowej (oddaliło się widmo drugiego progu podatkowego heh). Pracuję zawodowo od 1993 roku, mam więc porównanie i uważam, że teraz żyję sobie jak pączek w maślewink


      • ciuciumorales Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 16.12.10, 13:14
        To w takim razie to naprawde zalezy od punktu widzenia i potrzeb. Pracujac w Polsce wpadalem w owczesny 2 prog podatkowy zarabialem ok. 60000 tysiecy rocznie brutto. I nigdy bym nie powiedzial, ze mi sie powodzilo. Uwazam, ze nie bylo latwo.
    • prigi Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 05.12.10, 19:56
      lepiej niż np 5 lat temu, wtedy też nie było źlewink pensje rosną, nie musimy liczyć pieniędzy do przysłowiowego 'pierwszego'. mamy dwa samochody, którymi poruszamy się do pracy. jeden dość leciwy (12latek, ale nie widzę powodu do zmiany (praktycznie bezawaryjny)), drugi zdecydowaqnie młodszy. chcemy wyjechać na wakacje-wyjeżdżamy, chcemy kupić coś, co trochę kosztuje, ale ułatwi nam życie (np. suszarka do ubrań), kupujemy.
      większość moich znajomych żyje na podobnym poziomie
      a że ubrani nie tak, jak ty uważasz za modne-i co z tego. jedni wydadzą ostatni grosz na super ciucha, a inni mając pieniędzy pod dostatkiem zastanowią się kilka razy zanim kupią płaszcz za 500zł albo i więcej
    • sadosia75 Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 05.12.10, 20:04
      Zdecydowanie lepiej. Stac nas na duzo duzo wiecej, zarabiamy duzo wiecej niz zarabialismy np. 5 lat temu. wieksza swoboda w wydatkach ( nie musimy oszczedzac kazdego grosza )
      Nie narzekam na jedzenie ( kupuje u rolnikow ) na ciuchy tez nie, na auta tez nie. budowa domu trwa, dzieci zdrowe choc moglo by sie odrobine polepszyc. maz zdrowy, tato zdrowy, siostra zdrowa.
      czego wiecej od zycia chciec?
    • gryzelda71 Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 05.12.10, 20:07
      Jak więcej niż 10% ematek napisze,że żyje się gorzej to znaczy,że koniec świata nastąpi niechybniesmile
      Zdecydowania więcej wydaje,bo wszystko znacznie zdrożało i mam starsze dzieci co generują znaczące wydatki.
      • ewelsia Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 05.12.10, 20:18
        Mnie żyje się lepiej, ale im więcej mam pieniędzy i na więcej mnie stać, to jestem oszczędniejsza, by nie rzec skąpa smile
        Ale ogólnie mam za sobą etap przewartościowana pewnych spraw, który mnie cudownie uspokoił i wyleczył z pewnych spraw.
      • echtom Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 05.12.10, 21:15
        To ja będę pierwsza smile Żyje mi się zdecydowanie gorzej niż jeszcze 2 lata temu, bo w czasie kryzysu straciłam istotne źródło dochodu, a koszty utrzymania mi wzrosły. Nic to, trzeba zacisnąć zęby, zrobić jakiś plan finansowy na najbliższy czas i przeczekać. Niektórzy w czasie kryzysu się dorabiają - znam ludzi, którzy zrobili majątek na upadłości dużej firmy wink
    • mymanilla Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 05.12.10, 21:16
      To super smile Mi osobiście nie żyje się całkiem nieźle.Niestety Mąż mimo iż nie zarabia mało od 3 lat nie otrzymał podwyżki w znanej medycznej korporacji , ponieważ ciągle narzekają ,że jest kryzys i ,ze pracownicy z Warszawy domagają się podwyżki ,więc im dali i dla innych oddziałów kasy nie ma.Ale jak obserwuję ludzi w sklepach to oczywiście nie chodzą w szmatach ,ale ubrania nie są jakiejś szczególnej jakości , ubierają się na targach albo w tanich sklepach.Jedzenia też nie kupują jakiegoś wyrafinowanego , zwykle jakieś gotowce przepełnione chemią . W dużych miastach tego tak bardzo nie widać.Ale jak czasami bywam u teściów w lubuskim , to tam jest na prawdę biednie.Kiedyś myślałam ,że te wszystkie dziewczyny ubierają się tak fatalnie bo nie mają gustu.Ale tam są tylko sklepy z takimi marnej jakości ciuchami .I nie kupują sklepów nawet w sieciówkach , bo nie mają kasy.Jedzenia też nie kupują najwyższej jakości.Oczywiście nie wszyscy tak żyją , ale znakomita większość.
      • najma78 Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 05.12.10, 21:35
        Tiiaaa, wiadomo, ze 99% napisze, ze lepiej, bardzo dobrze lub wrecz rewelacyjnie, ale nawet w bogatych krajach kryzys spowodowal podwyzki i raczej minimalny wzrost plac, a co dopiero w Pl gdzie sytuacja ekonomiczna jeszcze dlugo nie osiagnie poziomu z okresu kryzysu w zamoznych krajach. Sporo rodakow wyjechalo do Pl kuszonych opowiesciami rodziny i znajomych jak to im sie powodzi i okazuje sie, ze wiekszosc jest rozczarowana a sporo wrocilo lub wraca, aktualnie znajomi zaraz po Nowym Rokuwink nowi wciaz z Pl wybywaja w celach polepszenia bytu.
        • anias29 Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 05.12.10, 21:55
          najma78 napisała:

          > Tiiaaa, wiadomo, ze 99% napisze, ze lepiej, bardzo dobrze lub wrecz rewelacyjni
          > e, ale nawet w bogatych krajach kryzys spowodowal podwyzki i raczej minimalny w
          > zrost plac, a co dopiero w Pl

          hehe, akurat w moim przypadku kryzys spowodował wzrost przychodów - w porównaniu z 2008r. zarabiam 40% więcej;P
          • najma78 Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 05.12.10, 21:58
            anias29 napisała:


            > hehe, akurat w moim przypadku kryzys spowodował wzrost przychodów - w porównani
            > u z 2008r. zarabiam 40% więcej;P

            To swietnie.wink
      • an_ni Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 06.12.10, 14:14
        tu jest taki ladny tekst, nawet z obrazkami o tym jak to sie zyje lepiej
        www.egospodarka.pl/59334,Jakosc-zycia-Polakow-2010,2,39,1.html
    • anorektycznazdzira Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 05.12.10, 21:44
      Mnie. Z powodu wejścia do UE, żeby uściślić. Znacznie lepiej.
    • lusitania2 Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 05.12.10, 23:10
      mymanilla napisała:

      > Dzięki czemu podniósł się poziom życia??

      mojego?
      Dzięki nieustannie podnoszonym kwalifikacjom i doświadczeniu. Zarobki mam proporcjonalne do dochodów, jakie przynoszę firmie, o podwyżkę się nie muszę prosić.
      Uniżenie przepraszam, że nie potwierdzając twojej tezy, że Polakom zyje się coraz gorzej, nie spełniam oczekiwań.
    • kropkacom Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 06.12.10, 10:42
      Na przestrzeni pięciu lat poziom finansowy życia nam się znacznie poprawił.

      Dla tych którzy mają szczęście co roku dostawać duże podwyżki powiem jedno - jesteście w mniejszości. Wśród znajomych: albo dochody się zmniejszyły, albo stają w miejscu. A wydatki rosną. Ktoś zaprzeczy?
    • triss_merigold6 Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 06.12.10, 10:54
      Od kilku lat żyje mi sie lepiej, wyszłam z dołka finansowego, odkładam jakieś kwoty co miesiąc (niezbyt duże ale zawsze), odświeżyłam mieszkanie, wyjeżdżamy zimą i latem.
      Odpowiadając na pytanie - mnie poziom życia podniósł się dzięki pracy i dodatkowej pracy. Nie jest świetnie ale w miarę przyzwoicie.
    • a.va Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 06.12.10, 11:00
      Wśród moich znajomych zdecydowanie się poprawiło. Prawie wszyscy w ostatnich 5 latach albo skończyli budować domy albo zamienili mieszkania na większe. Dzieciaki chodzą na zajęcia dodatkowe, wszyscy wyjeżdżają na wakacje, w łachmanach też nie chodzą, przynajmniej nie przy mnie wink
    • martishia7 Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 06.12.10, 11:03
      Ciężko mi coś powiedzieć miarodajnie, bo jestem młoda i dopiero-co na rynku pracy. Nie mam w życiu źle i złego słowa narzekania nie powiem tongue_out Nie jestem być może w stanie ocenić z perspektywy własnych do∑świadczeń, bo ich nie mam, natomiast są pewne rzeczy, które staniały obiektywnie i są na to wyliczenia. Usługi telefonii komórkowej, szerokopasmowy internet, samochody, sprzęt RTV i AGD są znacznie tańsze, jeżeli wziąć za punkt odniesienia średnią krajową. Ponoć też coraz mniejszy odsetek w budżecie przeciętnego gospodarstwa domowego stanowi żywność, co też jest przyjmowane jako jeden z odsetków zamożności społeczeństwa. Ta informacja oczywiście ma też drugie dno - że ludzie wybierają często żywność najtańszą kiepskiej jakości, ale z pewnością nie zawsze.
      • smettka Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 16.12.10, 14:54
        Komorki i internet sa tansze tylko i wylacznie dzieki Unii Europejskiej, ktora to wymusila.
    • nowi-jka Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 06.12.10, 11:26
      mnie tez zyje sie lepiej
      ale nie jest to wynikiem sytuacji w kraju ale tego ze skonczylismy studia i potem kroczek po kroczku zaczynalismy prace teraz jestesmy tym kim jestesmy zawodowo i zyje nam sie duzo lepiej niz 5-6 lat temu
      • tacomabelle Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 06.12.10, 12:05
        Na pewno lepiej niż na studiach czy kiedy zaczynałam pracę. Jednak od roku-dwóch coraz bardziej trzeba się nabiegać aby zarobić to co wcześniej, widac też, że wiele ludzi naprawdę ostro zaciska pasa.

        Na ale jak zwykle na forum, zresztą nie tylko na tym, każdemu wiedzie się coraz lepiej, a w kryzycie wrącz znako0micie, skaczą im zarobki o 40% wink
      • ania-pat1 Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 06.12.10, 12:13
        Komu? Wykształconym, raczej z dużego miasta, podnoszącym kwalifikacje, pracującym koło 30, raczej rodzinom (co 2 pensje to nie jedna). Czyli generalnie większości moich znajomych. Tu nie chodzi o kokosy, ale na pytanie lepiej - gorzej, odpowiedź brzmi lepiej, a na pytanie komu - jak na początku mojej wypowiedzi. Oczywiście zdarzają się kataklizmy życiowe - ale one są niezależne od wzrostu gospodarczego.... ich nikomu nie życzę
    • premeda Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 06.12.10, 13:45
      Mnie nie jest lepiej, bo w tamtym roku wynajęliśmy mieszkanie, rozwaliliśmy samochód na kredyt (kredyt został, a sprawa o odszkodowanie w sądzie sie toczy) do tego oboje pracujemy w branży którą kryzys dotknął. Zresztą tak ogólnie to jak popatrzę, co ludzie mają w sklepowych wózkach to od kilku miesięcy jest gorzej. I raczej w przeciwieństwie do większości całkiem dobrze wychodziłam z kasą jako studentka, miałam umowę na zlecenie, zwrot z podatku za szkołę i mieszkałam z rodzicami. Fiansowo miałam super!
      • zebra51 Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 06.12.10, 13:58
        Lepiej niż pięć lat temu, gorzej niż dwa lata temu.
        Niestety, kryzys dał się nam mocno, mocno we znaki...
    • laminja Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 06.12.10, 13:49
      nam się żyje znacznie lepiej, znam niewiele osób, którym żyje się gorzej.
    • fajka7 Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 06.12.10, 20:21
      U nas jest lepiej niż 5 lat temu, bo nam się firmy w tym czasie poważnie rozwinęły i podjęliśmy przedsięwzięcia, które nie byłyby możliwe przy rozwoju takim stopniowym i stabilnym. Co nie przeszkadza mi zauważać, że w ostatnich latach wszystko cholernie podrożało i za każdym razem w markecie, gdy zostawiam kilka stów za pół wózka z niczym dziwuję się i analizuję paragon w poszukiwaniu błędu kasjerki. My akurat wygrywamy wyścig z cenami i inflacją, ale z powierzchownych co prawda obserwacji otoczenia wnioskuję, że u wielu ludzi status materialny wydaje się stać w miejscu. Kupują mieszkania, spłacają kredyty, odkładają na rachunki, coś tam oszczędzają, bo raz na kilka lat zmieniają auto i tak to się toczy. No ale z drugiej strony jesli te kredyty powoli spłacają, to zasadniczo idzie ku lepszemu?
      • krapheika Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 06.12.10, 23:24
        Pozwole sobie stwirdzic,ze lepiej zyje sie dobrze wyksztalconym,z glowa na karku i potrafiacym wiele pracowac.
        Mi sie powodzi co raz lepiej,ale nie mieszkam w PL.
        Ale w PL mieszka moja rodzina i stanowczo widze,ze im sie poprawilo,dzieciaki dostaja laptopy na urodziny,na 18robia prawko,chodza w porzadnych ciuchach,maja kase na zajecia dodatkowe.Stwierdzam,ze zyje sie im co raz lepiej.Ja moglam pomarzyc kiedys jako dziecko o laptopie,prawku i dobrych ubraniach.Moje rodzenstwo ma to wszystko.
        I tak powinno byc.
        • kropkacom Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 07.12.10, 08:12
          Piszesz trochę jak dziecko z podstawówki. Wszystko zależy w jakich momentach życia są ludzie. No i skoro Ty mogłaś pomarzyć o lapku i innych takich to znaczy, że Twoi rodzice byli wtedy słabo wykształceni albo leniwi?
          • lullanka07 Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 07.12.10, 08:48
            ...albo dziewczyna ma kolo 30stki i dorastala w niezbyt ciekawych czasach.
            nie wszyscy maja 20 pare lat jak ty droga kropko skoro dziwisz sie takim marzeniom
            • gryzelda71 Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 07.12.10, 09:07
              No wiesz ja już 40 mogę napisać,że nie miałam ułamka tego co mają moje dzieci bez żadnego wysiłku.Ale czy to dobre porównanie?Córka ma laptopa,ja w jej wieku nie wiedziałam co to jest(że nie było to inna sprawa),co tu porównywać.
              Ale porównanie ile 13 latek ma własne laptopy da już jakieś mniemanie jak jest bajecznie.
              • kropkacom Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 07.12.10, 09:16
                > No wiesz ja już 40 mogę napisać,że nie miałam ułamka tego co mają moje dzieci

                Nie mam dwudziestu paru lat big_grin i też nie miałam w wieku moich dzieci tego co one mają teraz. Może nazbyt się przyczepiłam ale naprawdę to czy żyje nam się lepiej zależy od tego w jakim momencie życia jesteśmy i jaki okres oceniamy. Bo można mieć fakultety i się zaharowywać i czuć, że żyje się kiepsko. A najgorsze, ze może to być prawda.
          • krapheika Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 07.12.10, 15:48
            To znaczy,ze kiedys byly nizsze pensje i tylko tyle.Pracy nie zmienili,caly czas te same stanowisko(bo akurat tam nie ma mozliwosci posiadania wyzszego),a pensja wyzsza no i dobra dostepne w sklepach nie sa na kartki,no dziwne nietongue_out
            Sorry,ale prawda jest taka,dobrze wyksztalceni,umiejacy pracowac i z glowa na karku beda mieli dobra prace i kase.Nie znam osoby z tymi przymiotami,ktora klepie biede lub jej sie pogorszylo.
            • gryzelda71 Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 07.12.10, 18:01
              Nie znam osoby z tymi przymiotami,ktora klep
              > ie biede lub jej sie pogorszylo.

              Ja nie znam osobiście żadnego Chińczyka.Czyżby nie istnieli?wink
              • krapheika Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 07.12.10, 18:35
                Znasz z obrazkow,niech ci starczywink a tych zdolnych z glowa na karku ciezko znalezc w UPtongue_out
                Poza tym jak wskazuje watek,wiekszosci,zyje sie lepiej.To,ze jakiejs forumce z nieznajomoscia ortografii zyje sie zle,nie swiadczy,ze wszyscy sadza tak samo.
                • gryzelda71 Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 07.12.10, 18:40
                  Większości piszących na forum.
                  • krapheika Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 07.12.10, 20:36
                    I 100% z mojego otoczenia.
                    • gryzelda71 Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 07.12.10, 20:44
                      Ale co to za dowód?
                      • krapheika Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 07.12.10, 21:57
                        Taki sam jak twoj,ze zyje sie gorzej,trzeba poczekac na statystykibig_grin
                        • gryzelda71 Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 08.12.10, 07:50
                          Napisałam,że żyje się DROŻEJ.Jak ma się za co.Jednak dużo więcej osób już nie ma tego za co.Ale trudno to zauważyć jak się mieszka na zamkniętym osiedlu wokół takich samych ludzi.Choć coraz częściej nawet oni żyją na debetach,kredytach(nie tylko mieszkaniowych),no ale tych długów nie widać.No nic.Jest fajnie,jest wybór(głównie do wglądu).
                          Pełne półki w sklepach nie świadczą,że ludziom żyje sie dostatniej.Owszem można wybierać,jak się ma za co.
                          • kosher_ninja Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 08.12.10, 08:21
                            Ale zawsze jest tak, że jednym jest lepiej, a drugim jest gorzej. A inni żyją na takim samym poziomie, chociaż dostają podwyżki, bo podwyżki pensji równoważą podwyżki cen w sklepach.
                            Nigdy nie jest tak, że całe społeczeństwo chórem krzyknie "Jest nam lepiej!" albo "Jest nam gorzej!"
                            Mojej rodzinie było dużo gorzej za PRL, bo byli wstrętnymi prywaciarzami. Niby zarabiali więcej niż inni, ale pracowali już wtedy po 12 godzin dziennie. W dodatku państwo bardzo nieprzychylnie na nich patrzyło. A ja i moje rodzeństwo nie mieliśmy wczasów darmowych, paczek na święta i żadnych dotacji. Jak PRL upadł i ceny zaczęły galopować strasznie, to nagle nam zaczęło się żyć rewelacyjnie, bo rodzice byli przyzwyczajeni do ciężkiej pracy, która w końcu zaczęła przynosić efekty i to ogromne. Za czasów niedawnego boomu finansowego rodzice znowu zaczęli ledwo ciągnąć, bo pracownicy oczekiwali płac z kosmosu i podwyżek po 1000 zł, a ojciec nie miał tyle kasy, żeby dawać pracownikowi więcej niż sam zarabiał. No więc z pracy ludzie poodchodzili, a firma stała. A teraz znowu się rozkręca, bo nagle pracownicy wracają i godzą się na warunki, na jakie ojca stać.
                            Zapewne owi pracownicy siedzą na forum i jęczą, że im źle, ale nikt im nie broni otworzyć własnego biznesu i zobaczyć, jak on wygląda. Moim rodzicom teraz żyje się lepiej, bo firma znowu się rozwija. Oczywiście zaraz znajdą się tacy, co zaczną wyrzucać mojemu ojcu, że rozwija się kosztem pracowników, ale jak wyżej - niech ci jęczący otworzą własne firmy, wtedy będą sobie mogli ustalać pensje, jakie chcą.
                          • echtom Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 08.12.10, 11:02
                            > Choć coraz częściej nawet oni żyją na debetach,kredytach(nie tylko mieszkaniowych),no ale tych długów nie widać

                            O, to to. Sądzę, że właśnie powszechne życie na kredyt daje złudzenie powszechnego dobrobytu. Spróbujmy sobie wyobrazić, jak by wyglądał nasz poziom życia, gdybyśmy nigdy nie mieli możliwości wzięcia kredytu.
                            • triss_merigold6 Czyżby? 08.12.10, 17:22
                              Czyżby tylko kredyt? Nie mam kredytu, nigdy nie brałam kredytów, a wyjazd na narty czy kupno nowej pralki od ręki, nie jest problemem.
                              • krapheika Re: Czyżby? 08.12.10, 20:25
                                Buhahaha jakos trzeba wlasne brak przedsiebiorczosci zatuszowac,najlepiej twierdzac,ze wszyscy,ktorym powodzi sie lepiej biora kredyty.Nigdy nie wzielam kredytu i nie wezme, moi znajomi tez nie biora kredytow,na drozsza rzecz po prostu zbieraja,nie wydajemy nie zarobionych jeszcze pieniedzy.Moja mama pod 50tez nigdy kredytu nie wziela...dziwne nietongue_out
                                Na raty tez nigdy nic nie bralam.
                                • deodyma Re: Czyżby? 08.12.10, 21:18
                                  Twoi znajomi zbieraja kase na dana rzecz i dopiero ja kupuja???
                                  eee...
                                  a ja tu myslalam, ze az tak swietnie im sie powodzi, ze biora sobie gotoweczke, ida i od reki kupuja upatrzona przez siebie rzeczbig_grin
                                  a moge wiedziec, jak dlugo ciulaja kaske?
                                  • krapheika Re: Czyżby? 08.12.10, 21:25
                                    Na dobry samochod okolo roku przy nieodmawianiu sobie innych przyjemnosci.Pralka czy telewizor sa kupowane od reki.
                                    Sa tez tacy,ktorzy wcale nie zbieraja na duza rzecz typu samochod,ida i kupuja,bo maja wystarczajaco na koncie, w moim otoczeniu znam 6takich osob.
                                    • sonia-3 Re: Czyżby? 08.12.10, 21:59
                                      No ale te osoby nie mieszkają w Polsce?
                                • gryzelda71 Re: Czyżby? 08.12.10, 21:51
                                  Ty nie masz kredytu znaczy nikt nie ma buahahaha
                                • lineczkaa Re: Czyżby? 17.12.10, 21:45
                                  krapheika napisała:

                                  > Buhahaha jakos trzeba wlasne brak przedsiebiorczosci zatuszowac,najlepiej twier
                                  > dzac,ze wszyscy,ktorym powodzi sie lepiej biora kredyty.

                                  Posiadanie kredytu nie świadczy o braku przedsiębiorczości. Co innego wziąć kredyt na prezenty pod choinkę, a co innego na dach nad głową. Nie wszyscy mają tyle szczęście, żeby dostać np. mieszkanie w spadku czy jako prezent od rodziców "na nową drogę życia".
                              • gryzelda71 Re: Czyżby? 08.12.10, 21:50
                                Samochód też od ręki kupisz?
                                • krapheika Re: Czyżby? 08.12.10, 23:11
                                  Buhahahha dopieka,ze ktos nie musi spalacac kredytowtongue_out nie jestem jedyna bezkredytowa, w mojej rodzinie i kregu znajomych kredyty sa b.niepopularne.
                                  Biorac pod uwage,ze samochod,samochodowi nierowny stwierdzam,ze moge kupicsmile)tylko juz mamtongue_out
                                  • gryzelda71 Re: Czyżby? 09.12.10, 09:20
                                    Dlaczego ma dopiekać.Kredyt dostał ten kogo na niego stać,a nie ten co chciał.Dostał to spłacał i cóż w tym STRASZNEGO.Dziwne masz podejście.Jakbyś widziała tylko siebie i 6 znajomych.Podobne przyciąga podobne to mnie akurat nie dziwi,ale żeby zaraz sadzić że to jakaś powszechność to dość naiwne.
                                    A na temat samochodu.Teraz prawie każdego stać na samochód.Gorzej z jego utrzymaniem.
                                    • krapheika Re: Czyżby? 09.12.10, 11:11
                                      Jessu kobietu nie mam tylko 6znajomych,po prostu ich stac wszystko od reki kupic,reszta musi troche zbierac, w tym znajomi i rodzina z Polski.
                                      • gryzelda71 Re: Czyżby? 09.12.10, 11:22
                                        Boszzz kobieto spójrz poza krąg rodziny i znajomych....
                            • panirogalik Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 08.12.10, 17:55
                              właśnie większa dostępność kredytów jest jednym z czynników który w sposób faktyczny, nie złudy podnosi poziom życia. Dzięki temu ja mam mieszkanie dziś, już w nim mieszkam, nie muszę zbierać na nie pieniędzy przez 15 lat jak moi rodzice na swoje. Samochód też wzięłam na kredyt bo był nieoprocentowany: dzięki temu przez rok miałam gotówkę z której mogłam zrobić inny pożytek. Oprócz tego większa dostępność kredytów dobrze wpływa na gospodarkę kraju: ludzie stać na to by coś kupić teraz, przez co rośnie lub jest utrzymany popyt, co za tym idzie produkcja i obsługa, jest więc więcej pracy i znowu więcej kasy w społeczeństwie. Problem zaczyna się dopiero gdy ktoś z kredytami przesadzi ale i tu są różne dostępne rozwiązania.
                              • duch_mariana Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 09.12.10, 00:35
                                > właśnie większa dostępność kredytów jest jednym z czynników który w sposób fakt
                                > yczny, nie złudy podnosi poziom życia. Dzięki temu ja mam mieszkanie dziś, już
                                > w nim mieszkam, nie muszę zbierać na nie pieniędzy przez 15 lat jak moi rodzice
                                > na swoje. Samochód też wzięłam na kredyt bo był nieoprocentowany

                                To jest właśnie pozorne podniesienie poziomu życia. Faktycznie to nie Ty masz to mieszkanie i samochód, tylko bank. Jesteś jedynie użytkowniczką. Twoje będzie jak spłacisz wraz z odsetkami. Za PRLu na przydział mieszkaniowy można było czekać 15 lat, ale się go w końcu dostało. W końcu trzeba było najpierw wybudować, aby mieć co przydzielać. Dziś aby mieć mieszkanie, trzeba albo bardzo dobrze zarabiać, albo się wpakować w ekonomiczną niewolę i to często nie na 15, ale na 20 i nawet 30 lat. Mimo wszystko bezpieczniejsze dla człowieka było rozwiązanie PRLowskie.

                                > Oprócz tego większa dostępność kredytów dobrze wpływa na gospodarkę kraju: ludzie
                                > stać na to by coś kupić teraz, przez co rośnie lub jest utrzymany popyt, co za tym idzie
                                > produkcja i obsługa, jest więc więcej pracy i znowu więcej kasy w społeczeństwie

                                Tylko czasem coś pierdyknie jak w Ameryce i ludzie wrócą do komunałek, to co zostało wybudowane i wykupione na kredyt będzie stało puste, ewentualnie będą tam squoty, firmy pobankrutują, biurowce opustoszeją i w ten sposób sztucznie napompowana gospodarka wróci do stanu faktycznego.
                                • mia_siochi Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 18.12.10, 21:33
                                  duch_mariana napisał:


                                  > To jest właśnie pozorne podniesienie poziomu życia. Faktycznie to nie Ty masz t
                                  > o mieszkanie i samochód, tylko bank. Jesteś jedynie użytkowniczką. Twoje będzie
                                  > jak spłacisz wraz z odsetkami. Za PRLu na przydział mieszkaniowy można było cz
                                  > ekać 15 lat, ale się go w końcu dostało. W końcu trzeba było najpierw wybudować
                                  > , aby mieć co przydzielać. Dziś aby mieć mieszkanie, trzeba albo bardzo dobrze
                                  > zarabiać, albo się wpakować w ekonomiczną niewolę i to często nie na 15, ale na
                                  > 20 i nawet 30 lat. Mimo wszystko bezpieczniejsze dla człowieka było rozwiązani
                                  > e PRLowskie.


                                  To ja już wolę te 1500 raty płacić, niż musieć tyle samo na wynajem wydawać. Albo, senny koszmar, mieszkać z teściami lub rodzicami przez te 15 lat...
            • deodyma Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 07.12.10, 21:04

              > Sorry,ale prawda jest taka,dobrze wyksztalceni,umiejacy pracowac i z glowa na k
              > arku beda mieli dobra prace i kase.Nie znam osoby z tymi przymiotami,ktora klep
              > ie biede lub jej sie pogorszylo.



              w tych czasach dobre wyksztalcenie nie zawsze idzie w parze z dobra praca i swietnymi zarobkami.
              czemu tyle ludzi i Ty sama, powyjezdzala za granice?
              dlaczego nie chca wracac do Polski?
              co im daje to dobre wyksztalalcenie i glowa na karku?
              • krapheika Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 07.12.10, 21:55
                W moim otoczeniu dobrze wyksztalceni maja dobra prace.Nie wiem dlaczego ktos wyjechal za granice,ja bynajmniej wyjechalam z milosci,on nie mogl zamieszkac w PL,ale ja moglam zamieszkac w DE,choc moje zycie bylo tutaj ustabilizowane i w DE zaczynalam od zera to mysle,ze warto bylo.Tarza nawet jakbym chciala to nie wroce,mamy dziecko,ktore potrzebuje obydwojga rodzicow.
                • deodyma Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 07.12.10, 22:09
                  ale w Twoim otoczeniu gdzie?
                  bo rozumiem, ze za granica, poniewaz tam mieszkasz, tak?
                  przeciez nie musisz wiedziec, jak zyje sie wszystkim dobrze wyksztalconym w PL a nie kazdy prawde Ci powie...
                  mozesz wiedziec tylko i wylacznie to, jak zyje sie Twojej rodzinie a jak znajomym, juz niekoniecznie.
                  • krapheika Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 07.12.10, 22:19
                    W De,ale pisze tez o najblizszych w PL.
                    Nom zbadac sytuacje wszystkich dobrze wyksztalconych byloby ciezko,ale w sumie to nikt nie narzekawinka oni z narzekaczy wiekszosc,wiec musi byc lepiejbig_grin
                    Jedynie moja babcia narzeka,no ale emeryci to kolorowo nie maja w PL.
    • alba27 Re: Komu teraz żyje się lepiej...? 07.12.10, 08:46
      Dla każdego lepiej czy gorzej oznacza coś innego.
      Napewno zarabiamy lepiej niż 5-7 lat temu, ale od 2 lat nie mieliśmy żadnej podwyżki a wiadomo wszystko inne drożeje. Napewno mniej wydajemy na siebie, na ubrania, sprzety itp, na dzieciach nie oszczędzamy, chodzą na wszystkie zajęcia o jakich marzą ale my raczej przez nabliższy rok, dwa będziemy żyć oszczędnie i nie mam na myśli jedzenie w proszku ale kupujemy tylko rzeczy niezbędne, na wakacje jeżdzimy raz w roku i nie jest to Dominikanawink każda nadwyżka kasy lokowana jest w budowę domu, taka jest nasza decyzja, chwilę zaciśniemy pasa i latem będę mogła już uprawiać ogródek. Jak się urządzimy to zaczniemy więcej podróżować, czyli dalej będziemy odkładać ale już na coś innego. I jak nam się żyje lepiej czy gorzej? Nie mam 20 par butów a butelka perfum kupiona na bezcłówce musi starczyć mi na rok ale się realizujemy, jesteśmy szczęśliwi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka