alanis11
09.12.10, 14:10
Mam dobrą teściową przynajmniej tak mi się wydawało jednak ostatnio pokazała mi inną twarz do tego stopnia że zaczęłam sie zastanawiac co to własciwie za człowiek?
Zacznę od tego że z powodów rodzinnych ( długo by o tym pisać ) nie spędzamy wigilii z teściową i rodziną męza. Natomiast krótko przed świetami spotykamy się by wręczyc tesciowej prezent to juz stało sie tradycją my jej prezent ( zawsze kupuje jej porządne dobre rzeczy ,absolutnie nie przypadkowe) a ona nam pakuje jedzenie które przygotowuje na świeta , niby ja nigdy nie chce brac ale konczy sie wciskaniem i jej tekstami ze ja nie mam czasu bo zarobiona jestem itd ok miło zjesc domowe ciasto doceniam.
Tesciowa spedza swieta z rodziną , całe zycie siedzi w domu ,zawsze twierdziła ze synowe i córka zaganiane wiec przygotowuje wigilię , słyszalam wielokrotnie jak zabraniała swoje corce czy zięciowi czegokolwiek przynosic ona zrobi itd oni pozniej mowili ze oddadza jej kase itd ale nie
i jakos tak trwało przez wiele lat my jakby poza tym.
Jednak ostatnio odwiedzila mnie tesciowa i przez kilka godzin wieszała psy na tej pozostałej czesci rodziny że ona ma dosc bo przychodzą na gotowe , że mają w dupie itd ona najchetniej by sobie kupiła barszcz z torebki knora i ich nie zapraszała bo wszystko na jej głowie itd
Gadała tak o nich ale mi zrobiło sie dziwnie bo w koncu wychodzi tak ze bierzemy to jej jedzenie które nam wpycha co roku przed swietami. Wygląda a to że zaprasza wszystkich , odmawia pomocy a pozniej obgaduje jednych do drugich jacy to są wygodniccy itd wypomina kto ile zjadł itd w sumie ciesze sie ze nie spedzamy razem swiat ale poniekad kazdy jej kulinarny prezent bedzie mi stawał chyba od teraz w gardle.... dziwne zachowanie jak dla mnie.