Dodaj do ulubionych

naprawdę,nie szkoda kasy????

16.02.11, 15:16
Na forum "Oszczędzanie" znalazłam wątek na temat planów wakacyjnych. I tak się zastanawiam-czy warto cały rok zaciskać pasa,żeby potem"przewalić" całą sumę w dwa tygodnie??? Mnie by tam było szkoda,wolałabym zostać w domu a kasę przeznaczyć na coś innego
Obserwuj wątek
    • asiaiwona_1 Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 16.02.11, 15:20
      ja bym wolała taniej na wakacje pojechać i nie biedować cały rok. Ale niektórzy mają inaczej...
      • gabi683 Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 16.02.11, 15:22
        lilika ty masz podobno kasy jak lodu wiec po co latasz na forum oszczędzamy?
        • skanke Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 16.02.11, 15:26
          ale tam chyba nie ma mowy o biedowaniu, a o konkretnym celu oszczędzania. My właśnie tak oszczędzamy, co miesiąc łatwiej jest odłożyć kilkaset zł niż raz kilka-kilkanaście tysięcy. Na wakacje jeździmy w różne miejsca i wtedy nie żałujemy , ale nie biedujemy reszt roku.
          • asiaiwona_1 Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 16.02.11, 15:53
            skanke napisała:

            > ale tam chyba nie ma mowy o biedowaniu, a o konkretnym celu oszczędzania.

            A to sory. Myślałam, że rodzina cały rok "suchy chleb" wcina, żeby na wakacje za granicę pojechać. TAki typ to chyba tylko po to to robi, że na nk potem ładne zdjęcia z palemką wstawić. smile
            Co do oszcędzania celowego to i my tak robimy. Co miesiąc odkładamy jakąś sumę pieniędzy tak by przez cały rok nie obniżyło to jakoś naszego standardu życia i by potem na wakacje nie martwić się, że trzeba na ra kilka tysięce wysupłać. Najbliższe wakacje - 2 tyg nad Bałtykiem w domku - prawie 5 tyś. Do tego jedzenie... Jak ktoś z nami pojedzie to koszty się obiżą, a jak będziemy sami to trzeba będzie tą kasę i tak zapłaćić. Więc już czynimy oszczędnosci na ten cel smile
        • gazeta_mi_placi Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 16.02.11, 15:28
          Z tego samego powodu z którego kobiety tak intensywnie udzielają się na forum Mężczyzna.
      • alanis11 Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 16.02.11, 15:25
        ja mam takich w rodzinie co żałują na ogrzanie domu , siedzą kilka miesięcy w lodówce , chorują wolą kilka razy w roku do Egiptu. Ogrzanie domu to jest duża kasa zapewne ale ja nie wyorazam sobie siedzieć od listopada do marca/kwietnia jak w kostnicy , nie moc sie swobodnie wykąpać aby nie zamarznąć wolałabym raz do tego nieszczęsnego Egiptu albo nawet wcale.
      • pitahaya1 Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 16.02.11, 15:26
        A ja wolę cały rok oszczędzać, dzięki czemu mogę raz w roku pojechać na drugi koniec światasmile I tez znajomi nie mogą się nadziwić jak tak można, niewygoda, brud, wstawanie rano, chodzenie spać około północy, setki km dziennie z punktu A do punktu B.

        Tylko nie bardzo rozumiem, dlaczego Ja nie dziwię się tym, którzy spędzają trzydzieste wakacje w Ciechocinku lub u mamy na Podlasiu, za to inne osoby tak się dziwią na widok innej formy spędzania tak wyczekiwanego urlopu niż jedyna słusznasad
        • allija Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 16.02.11, 15:32
          ja bym tam wolała Ciechocinek niż całoroczny brud i niewygodę.
          Ale akceptuję to, że są tacy co wolą raz zaszaleć a potem umrzeć. Ich cyrk, ich małpy.
          • pitahaya1 Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 16.02.11, 15:53
            Jaki całoroczny brud i niewygoda?
            Ja tez akceptuję tych, którzy pół życia spędzają w Ciechocinku. Ich cyrk i ich małpy.
          • a.nancy Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 16.02.11, 16:03
            z tego co rozumiem, brud i niewygodę ona ma w wakacje, a nie cały rok smile
            • pitahaya1 Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 16.02.11, 16:12
              Anosmile
              • allija Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 17.02.11, 00:41
                no to nie zrozumiałam. Pewnie dlatego, że mnie wakacje kojarzą się raczej z czymś przyjemnym a tu nic przyjemnego o nich nie wyczytałam więc trudno pojąć na czym ich atrakcja ma polegać.
                • kocianna Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 17.02.11, 07:40
                  W moim środowisku - "na wygnaniu" - są dwa typy ludzi (o miejscowych nie mówię):

                  1) poruszają się wyłącznie na trasie praca-dom, raz w tygodniu mają trasę praca-Auchan-dom, urlop jeden w PL (dla rodziny), drugi - nurkowanie, 5 gwiazdek, all inclusive. Po kontrakcie wracają z nowym samochodem albo przeprowadzają się do mieszkania większego o 15 metrów.

                  2) większość wydanej kasy przeznaczają na teatry, muzea, wycieczki po okolicy (tylko tutaj "okolica" ma promień tysiąca kilometrów), urlop pod namiotem albo w podłym hotelu na Wyspach Sołowieckich albo nad Bajkałem (bo Radisson w Austrii jest kilkakrotnie tańszy, niż Radisson w Rosji, nie mówiąc o tym, że nad Bajkałem go nie ma). Po kontrakcie wracają z dyskiem zewnętrznym pełnym zdjęć, w jakuckiej czapce i samowarem na węgiel pod pachą.

                  Dla mnie zdjęcia fontann Peterhofu i wspomnienia atmosfery Suzdala mają większą wartość niż auto klasy premium czy dodatkowy pokój w mieszkaniu. Ale staram się nie oceniać ludzi, którzy mają odwrotnie.
                • pitahaya1 Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 17.02.11, 11:24
                  I dla mnie taki wyjazd jest jak najbardziej przyjemny. To, że towarzyszy mu brud i trudne warunki podróżowania, taki urok danego miejsca i specyfika danego wyjazdu. Nie da się zwiedzić południowej Afryki, czy wschodniej Azji leżąc pod palmami i pijąc drinka z palemką.
                  Tak więc szczepię się na wszystko co się rusza i jadę.
                  Ale jednocześnie daję prawo innym do wypoczynku pod palmami, czy też w Ciechocinkusmile
                  Ja im się nie dziwię, choć może gdzieś w duchu trochę, ale nie komentuję głośno. Za to druga strona jak najbardziej komentuje i to w sposób mało przyjemny.
    • jantarowo Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 16.02.11, 15:28
      a co w tym zlego, jak sie ma jakis cel to tak pieniadze sie nie rozpierdzielaja...i tak zdecydowanie wolalabym fajne wakacje niz kolejne bluzki czy kosmetyki i siedzenie w domu...nie wiem jak wyglada to zaciskanie, bo jezeli powiedzmy oszczedzam na jedzeniu, do kina nie pojde, buty czwarty sezon to wtedy stwierdzam, ze na wakacje mnie nie stacsmile
    • chicarica Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 16.02.11, 15:32
      Kwestia priorytetów. Ja na przykład wolę wydać na pojechanie gdzieś, niż na obstawianie się gratami i meblami, czy na wymianę samochodu co 3 lata. Z tym, że nie jeżdżę leżeć na plaży w Hurgadzie.
      • seniorita_24 Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 16.02.11, 15:39
        Ja podobnie, wyjazd i zwiedzanie nowych zakątków sprawia mi więcej przyjemności niż np.zakup mebli lub kolejne upiększenia w mieszkaniu. To drugie nie pozwala mi naładować akumulatorów na resztę roku.
      • berdanka Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 16.02.11, 15:45
        Jak kto lubismileJeden woli musztardę drugi wakacje.
        Mnie nie szkoda pieniędzy na wakacjowanie. Oszczędzamy (ale nie ma to nic wspólnego z mocnym zaciskaniem pasa) i jak już się uzbiera odpowiednia kwota to tedy hulaj dusza.
      • gaskama Mam jak Ty! 16.02.11, 15:58
        Meble, ciuchy i biżuteria mnie nie kręcą. Ale fajne wakacje (i tu też nie mam na myśli męczenia się na plaży w Edżipcie) chetnie wydam kase. To mnie kręci, to daje mi energię na kolejne miesiące. Jutro jadę w fajne miejsce na narty.
    • olifra1 Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 16.02.11, 15:38
      u nas trochę z innej beczki. nie musimy specjalnie oszczędzać na fajne wakacje czy ferie zimowe, ale z racji braku możliwości sobie odmówienia nart zimą czy super wyjazdu latem już 2,5 roku wykańczamy nasze mieszkanie smile
    • lola211 Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 16.02.11, 15:39
      I tak się
      > zastanawiam-czy warto cały rok zaciskać pasa,żeby potem"przewalić" całą sumę w
      > dwa tygodnie???

      A ja sie zawsze zastanawiam, jak mozna zyc nigdzie nie wyjezdzajac? Traci sie to, co najfajniesze w zyciu.
      • asiaiwona_1 Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 16.02.11, 16:07
        lola211 napisała:

        >
        >
        > A ja sie zawsze zastanawiam, jak mozna zyc nigdzie nie wyjezdzajac? Traci sie t
        > o, co najfajniesze w zyciu.

        Bo niektórzy nie mają nawet z czego oszczędzać na te wakacje. Jak im ledwo do pierwszego wystarcza to z czego mają odkładać...
        • lola211 Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 16.02.11, 20:34
          To jest sprawa dyskusyjna.Jeden nie ma na wakacje, ale co miesiac z dymem papierosowym przepuszcza 3 stówy, drugi zaciaga kredyty na podniesienie standardu mieszkania, panele i tapety,na wyjazd oczywiscie nie ma juz pieniedzy, a kolejny faktycznie ledwie przędzie.Trzeba miec jeszcze ciekawosc swiata- inaczej zawsze znajdzie sie pretekst by siedziec na d.upie caly rok.
          • labellaluna Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 17.02.11, 11:53
            To jest sprawa dyskusyjna.Jeden nie ma na wakacje, ale co miesiac z dymem papie
            > rosowym przepuszcza 3 stówy,

            To prawda. Moi teściowie - palą oboje - w życiu nie pojechali na wakacje. Nigdy. Tylko na wieś do rodziny 30 km od domu. Ale ich nie interesuje świat bo daleko, bo niebezpiecznie, bo języka nie znają, bo trzeba chodzić, bo trzeba leżeć, bo są za starzy, bo może być wypadek, no i że za drogo itd. Wydają za to morze pieniędzy na jedzenie, z lodówki po prostu wypadają kiełbasy, balerony, boczki. Ledwo to zjadają (część podrzucają nam), czasem jedzą po prostu stare produkty bo żal im wyrzucić. Mieszkanie nie remontowane gruntownie od 20 lat, tylko odmalowane co kilka lat. Ale im tak dobrze, więc co poradzić, choć nie raz i nie dwa gadałam, żeby może w końcu sobie gdzieś pojechali.
      • anorektycznazdzira Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 16.02.11, 19:17
        > A ja sie zawsze zastanawiam, jak mozna zyc nigdzie nie wyjezdzajac? Traci sie t
        > o, co najfajniesze w zyciu.

        Odpowiem Ci na to pytanie na podstawie naszych znajomych: w życiu nie zaszaleli mocniej niż rezerwowany wyjazd do Kołobrzegu, to im się i tak wydaje koszmarnie daleko oraz jawi jako wielka komplikacja. O naszej wycieczce objazdowej do, o-la-boga-rety, Chorwacji słuchali jak o pieszej wyprawie przez wschodni Mozambik, natomiast o samodzielnej i spontanicznej wyprawie na, raptem, Sycylię jak o locie na Marsa. W ten sposób ludzie po prostu nie wiedzą, co tracą, nie rozumieją, jak to jest bo NIGDZIE nie byli.
        • lola211 Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 16.02.11, 20:28
          Znaczy sie strach przed nieznanym..

          W ten sposób ludzie po prostu nie wiedzą, co tracą, nie rozumie
          > ją, jak to jest bo NIGDZIE nie byli.

          Kurcze,ale to jest IMO ulomnosc. Kiedys ludzie nie mogli opuszczac kraju, paszport byl dla wybranców, dzis -swiat stoi otworem,a oni na wlasne zyczenie pozbawiaja sie takich wrazen.
          • anorektycznazdzira Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 16.02.11, 22:32
            Jak patrzę na tych konkretnych ludzi, to wrażenia są u nich określeniem jednoznacznie negatywnym smile boją się niewygody, zmian, wydatków, nieznanych miejsc, ludzi, nieprzewidzianych zdarzeń etc. Dla mnie jest to swego rodzaju ułomność, choć musze przyznać, ze dla nich niewątpliwie defektem mózgu jest puszczenie kilku tysięcy na wakacje, kiedy się jeszcze ma kredyt wink
    • ira_07 Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 16.02.11, 16:03
      Nie ma warto/nie warto, kwestia priorytetów. Dla jednego jest ważniejsze swobodne wydawanie pieniędzy na co dzień, kino, kosmetyki, nowy ciuch, dla innego są to rzeczy doskonale zbędne, woli pojechać na dłuższe wakacje, pozwiedzać.

      Nie mówię o biedowaniu, żeby pojechać na wakacje, ale zwykłe oszczędzanie: jak dla mnie, jak najbardziej warto. Pieniądze nieraz ciekną przez palce, często na głupoty, a wakacje to coś konkretnego, tak moim zdaniem.
      • beatrycja.30 Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 16.02.11, 16:51
        A ja myślę, że niektórym sie wydaje, że na forum Oszczędzamy piszą tylko i wyłącznie osoby, które mają dochody 3-4 tysiące na rodzinę i oszczędzają na czym się da. My z dochodem ponad 9 tysięcy też sporo korzystamy z tego forum bo pieniądze przeciekały nam przez palce, takich osób jest więcej. Jeśli z tych ponad 9 tysięcy miesięcznie zaoszczędzę 800-900 zł i wydam to na fajne wczasy, to naprawdę nie znaczy, że strasznie mi ubędzie, a gdyby nie forum i sensowne rady, to bym i to przepuściła smile
        • ewa-krystyna troche off topic 16.02.11, 17:18
          jak mozna w Polsce zarobic pond 5000 zl na miesiac? w jakiego typu pracy? w jakiej czesci kraju?
          Pytam szczerze bez zadnych podtekstow. Mieszkam poza Polska juz 14 lat i nigdy w Polsce nie pracowalam zawodowo,a z relacji rodziny - znajomych juz dawno w Polsce nie mam- wynika,ze taka przecietna pensja to raczej kolo 1000 zl jest i to bardziej blizej tego tysiaka niz dwoch smile
          • triss_merigold6 Re: troche off topic 16.02.11, 17:22
            W IT, consultingu, audycie, księgowości, kancelariach prawnych etc.
            W administracji publicznej też.
            • asiaiwona_1 Re: troche off topic 16.02.11, 17:31
              no proszę cię - 1000 zł to chyba ekspedientka bez szkoły w wiejskim sklepie. W mieście, po studiach są zdezydowania wyższe pensje. A 5000 tys to przynajmniej tu gdzie mieszkam nie jest jakąś niewiadomo jak wysoką pensją...
              • beatrycja.30 Re: troche off topic 16.02.11, 18:11
                asiaiwona_1 napisała:

                > A 5000 tys to przynajmniej
                > tu gdzie mieszkam nie jest jakąś niewiadomo jak wysoką pensją...

                U mnie też
              • jamesonwhiskey Re: troche off topic 16.02.11, 18:16
                > A 5000 tys to przynajmniej
                > tu gdzie mieszkam nie jest jakąś niewiadomo jak wysoką pensją...

                to gdzie ty mieszkasz ze 5 milionow to nie jest wysoka pensja ?
                jakas wysepka miliarderow ??
                • asiaiwona_1 Re: troche off topic 16.02.11, 21:07
                  jamesonwhiskey napisał:

                  > > to gdzie ty mieszkasz ze 5 milionow to nie jest wysoka pensja ?
                  > jakas wysepka miliarderow ??

                  Nie wiem czy uważnie przeczytałes mój post, ale ja pisałam o 5000 (słownie: pięciu tysiącach), a nie pięciu milionach. I nie nie zyję na wysepce miliarderów tylko w większym mieście w Polsce. Jeśli się skończy studia i załapie do fajnej firmy to w krótkim okresie czasu pensja 5000 (czyt. 5 tysięcy) jest naprawdę czymś normalnym, a nie niespełnionym marzeniem.
                  • jamesonwhiskey Re: troche off topic 17.02.11, 00:18
                    pisalas

                    > 5000 tys to przynajmniej tu gdzie mieszkam nie jest jakąś niewiadomo jak wysoką pensją...

                    czyli 5 milionow, tak sobie mysle ze gdybys zarabiala kwote zblizona do 5 k z takim umyslem to bylby szczyt wszystkiego i znak ze swiat sie konczy
                    --
                    • asiaiwona_1 Re: troche off topic 17.02.11, 08:42
                      jamesonwhiskey napisał:

                      > pisalas
                      >
                      > > 5000 tys to przynajmniej tu gdzie mieszkam nie jest jakąś niewiadomo jak
                      > wysoką pensją...
                      >
                      > czyli 5 milionow, tak sobie mysle ze gdybys zarabiala kwote zblizona do 5 k z t
                      > akim umyslem to bylby szczyt wszystkiego i znak ze swiat sie konczy

                      no faktycznie albo 3 zera albo tys. Pomyłkaym zmęczeniem. Natomiast chyba faktycznie idzie koniec świata bo z TAKIM UMYSŁEM zarabiam ponad 5 tys. Idź żegnaj się z rodziną.
              • aretahebanowska Re: troche off topic 16.02.11, 18:32
                > no proszę cię - 1000 zł to chyba ekspedientka bez szkoły w wiejskim sklepie. W
                > mieście, po studiach są zdezydowania wyższe pensje. A 5000 tys to przynajmniej
                > tu gdzie mieszkam nie jest jakąś niewiadomo jak wysoką pensją...

                No może tysiąc to faktycznie mało, ale 2 to chyba jednak norma. Nie wszyscy żyją w dużych miastach, a i w tej populacji nie wszyscy tyle zarabiają. Mamy jednak tendencję do zwracania uwagi tylko na swoje otoczenie, a przecież cała masa ludzi ma nisko płatne zajęcia. Niekoniecznie zresztą związane z niskim wykształceniem. 5 tys. to może niewysoka pensja w dużym mieście, w dodatku w konkretnym środowisku. Dla wielu ludzi to naprawdę dużo. Sama chciałabym tyle zarabiać, a mieszkam w dużym mieście i wykształcenie też mam raczej nie najniższe, a w dodatku pracę z gatunku podobno prestiżowych.
                • echtom Re: troche off topic 17.02.11, 08:56
                  > No może tysiąc to faktycznie mało, ale 2 to chyba jednak norma

                  Ja też z Trójmiasta i zgadzam się, że norma jest znacznie bliżej 2 tysięcy niż 5, także w dużym mieście po studiach. Większość moich znajomych ma wyższe wykształcenie, a na palcach jednej ręki mogłabym policzyć tych, którzy zarabiają powyżej 3 tysięcy.
                  • burza4 Re: troche off topic 17.02.11, 10:04
                    Odkąd sięgam pamięcią, na wybrzeżu kiepsko płacili, wśród wielu znajomych z rożnych części Polski ze świecą szukać takich, co zarabiają poniżej 3 tysięcy. A nie jest to kadra dyrektorska, i nie każdy z nich w dużych miastach żyje.

                    Specjalnie pomijam Warszawę, bo tu 3 tysiące to pensja na start w większych firmach.
              • katia.seitz Re: troche off topic 16.02.11, 23:05
                > no proszę cię - 1000 zł to chyba ekspedientka bez szkoły w wiejskim sklepie.

                Albo doktorant lub asystent na uczelni wyższej!
                No nie mogłam się powstrzymać, nie mogłam smile)
            • beatrycja.30 Re: troche off topic 16.02.11, 18:08
              Mnóstwo moich znajomych zarabia 4-6 tysięcy, duże miasto, wyższe wykształcenie, co najmniej 10 lat pracy. Są tacy, co zarabiają i 15 tysięcy, ale tych jest raczej mało.
          • agattka_84 Re: troche off topic 16.02.11, 17:40
            > jak mozna w Polsce zarobic pond 5000 zl na miesiac? w jakiego typu pracy? w jak
            > iej czesci kraju?

            W konsultingu, finansach (wyższe stanowiska). Warszawa, ale pewnie nie tylko.
            • ewa-krystyna Re: troche off topic 16.02.11, 18:03
              pochodze z Lodzi i faktycznie wiekszosc nie ma wyzszego wyksztalcenia -ale chyba w Polsce ( zreszta na tzw. Zachodzie tez) to raczej norma czy juz wszyscy maja wyzsze wyksztalcenie?
              Znajoma nauczycielka w szkole pogimnazjalnej ( nie wiem dokladnie,bo nijak nie rozumiem nowego systemu szkolnego) w W-wie po wyzszym wyksztalceniu zarabiala 1200 zl, dlatego pytam, bo 5000 to na prawde duzo na przecietna pensje smile
              • beatrycja.30 Re: troche off topic 16.02.11, 18:09
                ewa-krystyna napisała:

                > pochodze z Lodzi i faktycznie wiekszosc nie ma wyzszego wyksztalcenia -ale chyb
                > a w Polsce ( zreszta na tzw. Zachodzie tez) to raczej norma czy juz wszyscy maj
                > a wyzsze wyksztalcenie?


                Wyższe mają wszyscy? Nie sądzę. Może z 20%.
              • joasiek.1 Re: troche off topic 17.02.11, 12:15
                Pewnie twoja koleżanka jest nauczycielem stażystą, albo raczej nauczycielem kontraktowym, z krótkim stażem pracy. Nauczyciel tyle zarabia - bliżej mu do 1000 zł. Dopiero mianowany ma bliżej 2 tys., a dyplomowany więcej.
          • osa551 Re: troche off topic 16.02.11, 18:25
            ewa-krystyna napisała:

            > jak mozna w Polsce zarobic pond 5000 zl na miesiac? w jakiego typu pracy? w jak
            > iej czesci kraju?
            > Pytam szczerze bez zadnych podtekstow. Mieszkam poza Polska juz 14 lat i nigdy
            > w Polsce nie pracowalam zawodowo,a z relacji rodziny - znajomych juz dawno w Po
            > lsce nie mam- wynika,ze taka przecietna pensja to raczej kolo 1000 zl jest i to
            > bardziej blizej tego tysiaka niz dwoch smile

            Najniższa pensja w kraju to chyba kasjerka w Bierdonce - 1400 zł.

            Ja mam w dziale prawie 20 pracowników i żaden z nich nie zarabia poniżej 5000 netto. Warszawa, osoby z wyższym wykształceniem, po dobrych uczelniach. Najmłodsza osoba nie skończyła 25 lat. Można ...
            • papalaya Re: troche off topic 16.02.11, 18:45
              zaraz, jak się nazywał ten serial? Twarzą w Twarz? Teraz albo Nigdy? wszyscy młodzi piękni i bogaci w warsiawie?

              ty też grasz w serialu?
              • gardenia_nowak Re: troche off topic 16.02.11, 19:19
                No nie przesadzaj. W korporacjach w W-wie to naprawdę nie jest jakiś wyczyn. Kupę moich znajomych ze studiów (SGH) wylądowało w takich miejscach jak KPMG, Budimex, Danone, Samsung, DHL etc, część po praktykach typu Grasz o staż czy tym podobnych. Zdecydowanie się da.
                • beatrycja.30 Re: troche off topic 16.02.11, 19:24
                  Nie tylko Warszawa. W wielu miastach takich jak Poznań, Wrocław czy Gdańsk pensja 4 tysiące jest naprawdę normalna. Może 5-6 tysięcy to już mniej ludzi zarabia, ale znam wielu takich. Nie znam NIKOGO z pensją 1000-1500 zł netto.
                  • gardenia_nowak Re: troche off topic 16.02.11, 19:59
                    No wiesz, pisałam ze swojego punktu widzenia - ale to fakt, też nie znam za bardzo nikogo w mojej grupie wiekowej z pensją niższą niż 3 tys. na rękę.
                  • kawka74 Re: troche off topic 16.02.11, 20:00
                    W wielu miastach takich jak Poznań, Wrocław czy Gdańsk pens
                    > ja 4 tysiące jest naprawdę normalna.

                    Mogę to wydrukować i pokazać mojemu szefowi?
                    • aretahebanowska Re: troche off topic 16.02.11, 20:23
                      > W wielu miastach takich jak Poznań, Wrocław czy Gdańsk pens
                      > > ja 4 tysiące jest naprawdę normalna.
                      Naprawdę uważacie, że ludzi zarabiających mniej niż te 4 tys. jest mało? A sprzedawcy w sklepach (dziewczyny w centrach handlowych), fryzjerzy, sprzątaczki, salowe, śmieciarze, listonosze, kierowcy autobusów, kioskarki, ludzie pracujący na infoliniach, pielęgniarki, kucharze i pomoce kuchenne (nie mówię o szefach), kelnerzy (nie liczę napiwków) w średniej klasy knajpach, pracownicy zieleni miejskiej i mnóstwo innych. Przecież to też ludzie, którzy pracują. I nawet w większych miastach nie dobijają do 4 tys. Nie mówiąc o tych, którzy mieszkają w małych miejscowościach czy na wsi. Czasem warto spojrzeć trochę szerzej, nie tylko na własnych znajomych, rodzinę czy nawet sąsiadów. Zresztą sama chciałabym mieć te 4.
                      • ewa-krystyna Re: troche off topic 16.02.11, 20:30
                        aretahebanowska napisała:

                        > > W wielu miastach takich jak Poznań, Wrocław czy Gdańsk pens
                        > > > ja 4 tysiące jest naprawdę normalna.
                        > Naprawdę uważacie, że ludzi zarabiających mniej niż te 4 tys. jest mało? A sprz
                        > edawcy w sklepach (dziewczyny w centrach handlowych), fryzjerzy, sprzątaczki, s
                        > alowe, śmieciarze, listonosze, kierowcy autobusów, kioskarki, ludzie pracujący
                        > na infoliniach, pielęgniarki, kucharze i pomoce kuchenne (nie mówię o szefach),
                        > kelnerzy (nie liczę napiwków) w średniej klasy knajpach, pracownicy zieleni mi
                        > ejskiej i mnóstwo innych. Przecież to też ludzie, którzy pracują. I nawet w wię
                        > kszych miastach nie dobijają do 4 tys. Nie mówiąc o tych, którzy mieszkają w ma
                        > łych miejscowościach czy na wsi. Czasem warto spojrzeć trochę szerzej, nie tylk
                        > o na własnych znajomych, rodzinę czy nawet sąsiadów. Zresztą sama chciałabym mi
                        > eć te 4.


                        no wlasnie o to mi chodzilo smile w tym watku wszyscy pisza o 4000 - 5000 zl jako normalnej pensji i dziwia sie,ze ktos moze miec mniej ... dlatego spytalam,bo ja nie mam mozliwosci przekonania sie, a z tego co wiem od rodziny czy z innego forum,gdzie z dziewczynami jestesmy na prawde blisko i wiemy o sobie sporo, to te 5000 zl dla wiekszosci jest marzeniem i one nie mieszkaja w malych miejscowosciach i sa porozrzucane po calej Polsce.
                      • kawka74 Re: troche off topic 16.02.11, 20:38
                        A sprz
                        > edawcy w sklepach (dziewczyny w centrach handlowych), fryzjerzy, sprzątaczki, s
                        > alowe, śmieciarze, listonosze, kierowcy autobusów, kioskarki, ludzie pracujący
                        > na infoliniach, pielęgniarki, kucharze i pomoce kuchenne (nie mówię o szefach),
                        > kelnerzy (nie liczę napiwków) w średniej klasy knajpach, pracownicy zieleni mi
                        > ejskiej i mnóstwo innych.

                        Plus moi koledzy po fachu. Nauczycieli mam na myśli. Koleżanka dyplomowana zarabia niewiele powyżej trzech tysięcy.
                        Ale o tym sza!
                        • joasiek.1 Re: troche off topic 17.02.11, 12:24
                          Oj tak! Przyłączam się do twojego postu. Wszędzie tylko ludzie jadem rzucają, że nauczyciele mało pracują, a dużo zarabiają. Niewielu jednak przyjmuje do wiadomości, że nauczyciel stażysta czy kontraktowy zarabiają ok. 1000 -1300 zł. A kontraktowym można ciągle być nawet po kilku latach pracy. Wystarczy, że staż zostanie przerwany np. z powodu urodzenia dziecka, dłuższej choroby, zakończenia umowy i człowiek może się cofnąć nawet o 3 lata. Różne sytuacje się zdarzają.
                      • gardenia_nowak Re: troche off topic 16.02.11, 20:50
                        Pytanie offtopikowe brzmiało, gdzie można tyle zarobić. Potem inna forumowiczka z przekąsem pisała, że to chyba tylko w serialach. No to odpowiadam gdzie i że jest to możliwe jak najbardziej w realnym życiu. To chyba jasne, że jest ich mniej niż ludzi zarabiających koło 1000, bo inaczej średnia krajowa byłaby wyższa.
                        • aretahebanowska Re: troche off topic 16.02.11, 21:02
                          Ale pojawiły się tu takie opinie - "Nie tylko Warszawa. W wielu miastach takich jak Poznań, Wrocław czy Gdańsk pensja 4 tysiące jest naprawdę normalna. Może 5-6 tysięcy to już mniej ludzi zarabia, ale znam wielu takich. Nie znam NIKOGO z pensją 1000-1500 zł netto.". A to naprawdę nie jest "normalna" pensja w skali całego kraju.
                          Gardenia - pisałaś, że nie znasz nikogo kto zarabia mniej niż 3 tys. I to jest coś czego nie rozumiem. Te wszystkie zawody, które wymieniłam i wiele innych. Przecież chyba stykasz się z takimi ludźmi. A może ich po prostu nie zauważasz? Tak jakby nie istnieli.
                          • gardenia_nowak Re: troche off topic 16.02.11, 23:00
                            No bez jaj. Dla mnie znać kogoś, to wiedzieć chociaż jak ma na imię (i nie, nie z plakietki przy służbowym uniformie), gdzie mieszka, mniej więcej jaki jest status jego rodziny. Także, nie - nie znam pani z kasy w markecie, w którym robię zakupy, ani pana ze stacji benzynowej. No i co, mam na siłę zawierać takie znajomości, żeby było, że "zauważam problem" i co jeszcze może współczuć? Sorry, ale to by było wywyższanie się moim zdaniem i jest kompletnie bez sensu. Owszem, lubię sobie miło pogadać z ludźmi, zwłaszcza jak jest dużo produktów do skanowania - zawsze to przyjemniej, ale to jest po prostu spontaniczny kontakt i nic więcej, na pewno nie zakwalifikuję tego jako "znanie".
                      • beatrycja.30 Re: troche off topic 16.02.11, 22:01
                        retahebanowska napisała:

                        > Naprawdę uważacie, że ludzi zarabiających mniej niż te 4 tys. jest mało? A sprz
                        > edawcy w sklepach (dziewczyny w centrach handlowych), fryzjerzy, sprzątaczki, s
                        > alowe, śmieciarze, listonosze, kierowcy autobusów, kioskarki, ludzie pracujący
                        > na infoliniach, pielęgniarki, kucharze i pomoce kuchenne (nie mówię o szefach),
                        > kelnerzy (nie liczę napiwków) w średniej klasy knajpach, pracownicy zieleni mi
                        > ejskiej i mnóstwo innych. Przecież to też ludzie, którzy pracują.


                        Ależ ja wiem, że są ludzie zarabiający mniej niż 4 tysiące. Ci moi znajomi zarabiający tyle to np księgowa, prawnik, lekarz, nauczyciel pracujący w 2 szkołach oraz w szkole wyższej (naraz), nie fryzjerzy czy sprzątaczki. Jak już pisałam to ludzie z wykształceniem wyższym i trochę już lat pracujący.
                      • mantha Re: troche off topic 17.02.11, 13:23
                        4000? ja bym chciala miec chociaz 3 z przodu smile uwielbiam takie watki - kompletnie oderwane od rzeczywistosci.

                        co do wakacji - kiedys tak mialam, ze MUSIALAM, a teraz wiem, ze odpoczynek to stan mojego umyslu a nie miejsca i tego co robie. ostatnie 2 urlopy mialam okazje byc w fajnym miejscu przez 3 tygodnie, cudna pogoda - a ja wrocilam w stanie agonalnym. teraz sie nie spiesze, wyjade jak bede odczuwala taka potrzebe. kompletnie jest mi obca sytuacja - zaciskanie pasa przez caly rok, zeby poszlaec przez 2 tygodnie. ale wiem, ze wiele osob tak ma.
                      • burza4 Re: troche off topic 17.02.11, 13:29
                        Cóż - mój fryzjer kiedyś wspomniał, że siostrze kupił na gwiazdkę aparat cyfrowy, nie z tych najtańszych w dodatku. Nie sądzę, że byłoby go na to stać, gdyby zarabiał 1500 zł netto.

                        Sprzątaczki - na państwowych posadach zarabiają grosze, prywatnie - 15 zł za godzinę. Dobre 10 lat temu kolega, który prowadzi firmę wywozu śmieci narzekał, że płaci 3 tysiące brutto i ma problem ze znalezieniem pracowników.

                        Naturalnie są zawody, w których zarabia się mało - ale jeśli ktoś skończył np. podstawówkę i nie ma żadnych umiejętności - to umówmy się, w żadnym kraju kariery nie zrobi. I to niezależnie od miejsca zamieszkania. Z kolei faktem jest, że są regiony gdzie zarobki są znacznie niższe niż w innych częściach kraju - choćby cała ściana wschodnia, czy wybrzeże.
                        • aretahebanowska Re: troche off topic 17.02.11, 17:29
                          > Cóż - mój fryzjer kiedyś wspomniał, że siostrze kupił na gwiazdkę aparat cyfrow
                          > y, nie z tych najtańszych w dodatku.
                          Raty?
                          > Sprzątaczki - na państwowych posadach zarabiają grosze
                          Co to znaczy na państwowych? Znakomita większość sprzątaczek jest zatrudniana przez firmy sprzątające - gwarantuję, że tam nie zarabiają 15 zł. A prywatnie to znaczy na czarno?
                          > Dobre 10 lat temu kolega, który prowadzi firmę wywozu śmieci narzekał, ż
                          > e płaci 3 tysiące brutto i ma problem ze znalezieniem pracowników.
                          10 lat temu? A może 15?
                  • ira_07 Re: troche off topic 17.02.11, 10:17
                    Nie znam NIKOGO z pensją 1000-1500 zł netto.

                    Ale to chyba logiczne, skoro obracasz się w takim a nie innym środowisku? Znajomi z pracy dobrze zarabiają, masz dobre studia, więc znajomi ze studiów też, znajomi z wakacji, z nart itp. Nie mieszkasz pewnie na burym blokowisku, więc i sąsiedzi dobrze zarabiają. Ale to o niczym nie świadczy jeśli chodzi o średnie płace w Polsce.

                    5 tysięcy to dobre zarobki, nie norma. Większość Polaków, nawet z wielkich miast, pomarzyć może o takich zarobkach i zapewniam Cię, że nie przez własne lenistwo czy brak wykształcenia. Jednak dobrych miejsc pracy jest więcej niż ludzi wykształconych.

                    No i nie każdy może skończyć SGH, informatykę czy medycynę, bo nie każdy ma do tego predyspozycje. A tu niektóre piszą jakby to była bułka z masłem. Bo każdy jest obrotny, wygadany, przedsiębiorczy i zrobił pięć podyplomówek na SGH.
                • yuka12 Re: troche off topic 17.02.11, 00:32
                  W DHL poza Warszawa 4 tys. na reke zarabiaja chyba jedynie kierownicy dzialow. Reszta dostaje sporo mniej, bo musi zarobic na tych z centrali w Warszawie.
                  • gardenia_nowak Re: troche off topic 17.02.11, 08:53
                    Sugerujesz, że pracownicy centrali nie zarabiają sami na siebie?
                    • yuka12 Re: troche off topic 17.02.11, 22:58
                      Zalezy ktorzy. Kadry, ksiegowosc, dzial informatyczny, szkoleniowy-tak, specjalisci od kontaktow z kontaktami oraz wszelkiej masci asystenci-posrednicy-analizatorzy-przedstawiciele od przedstawien (nie mylic z sekreteriatem)- najczesciej zeruja na pracy innych a ich praca nie przynosi realnych dochodow. To wlasnie nazywa sie biurokracja i jest typowe dla scentralizowanych duzych firm.
              • osa551 Re: troche off topic 16.02.11, 19:30
                papalaya napisała:

                > zaraz, jak się nazywał ten serial? Twarzą w Twarz? Teraz albo Nigdy? wszyscy mł
                > odzi piękni i bogaci w warsiawie?
                >
                > ty też grasz w serialu?

                Od poniedziałku w internecie jest oferta pracy w moim dziale. Jak się zgłosisz, będziesz miała odpowiednie wykształcenie i kwalifikacje to dostaniesz robotę za taką kasę.

                Być może nie znasz rynku pracy w Warszawie i opierasz się na stereotypach. Jeśli średnia krajowa jest 3600-3800 a pani w Biedronce zarabia 1400, to ktoś musi zarabiać więcej niż 5000 ... Seriali nie oglądam, bo mam ciekawsze zajęcia.
                • papalaya Re: troche off topic 16.02.11, 21:33
                  pracowałam w warszawie lalka, jako korpol, firma internacjonalna z gatunku makinseja czy kuperlybranda

                  wymiksowalam się dawno temu, dużą kasę zarabiało szefowstwo reszta zasuwała za ochłapy typu 5 tys brutto, o piątce na rękę można pomarzyć było min. po 3-4 latach pracy jako junit menedżer, do topu dostęp mieli wyłacznie zaufani przydupasi pertnerstwa

                  gadżeciki na otarcie łez przestały mnie szybko bawić

                  no to w jakim serialu grasz?
                  • gardenia_nowak Re: troche off topic 16.02.11, 23:06
                    Czyli jak rozumiem mimo wymiksowania, nie udało Ci się osiągnąć wyższej pensji? Bo w dalszym ciągu zdajesz się nie wierzyć, że tego rodzaju zarobki są możliwe do osiągnięcia. Czy praca w dwóch firmach oznacza, że znasz warunki zatrudnienia we wszystkich warszawskich korporacjach?
                  • osa551 Re: troche off topic 17.02.11, 10:13
                    > pracowałam w warszawie lalka, jako korpol, firma internacjonalna z gatunku maki
                    > nseja czy kuperlybranda
                    >
                    > wymiksowalam się dawno temu,

                    Co oznacza tylko, że Twoja wiedza o zarobkach w tego typu firmach nie jest aktualna (Coopers&Lybrand nie istnieje od ponad 10 lat).

                    Nie udało się kariery zrobić i dopisałaś sobie do tego rzewną historię? Ja nigdy nie byłam korpolem, bo zawsze byłam sobą, może dlatego teraz nie mam takiego urazu jak Ty i zarabiam więcej niż w serialach.
            • crises Re: troche off topic 17.02.11, 09:12
              Nikt z moich podwładnych o stażu większym niż 2 lata nie zarabia mniej niż 5 k brutto. A świeżego absolwenta albo studenta ostatniego roku do przyuczenia za 3 k brutto na początek to pół roku szukałam, bo jęczeli, że im się nie opłaca za tyle.
          • mathiola no weź mnie nie załamuj 16.02.11, 23:11
            obraz Polski spoza granic jest żałosny.
            Da się i 2 i 3 i 4 i 5 i wiele więcej.
            • lacitadelle zarobki - brutto czy netto?! 17.02.11, 11:51
              dziewczyny, dyskusja o pensjach bez podania, czy to jest kwota brutto czy netto, jest zupełnie bezsensowna, bo różnica w Polsce to jedna trzecia zarobków.
              • mathiola Re: zarobki - brutto czy netto?! 17.02.11, 12:43
                wydaje mi się, że w takim kontekście bez sensu byłoby operowanie kwotami brutto, bo piszemy o kasie, którą można wydać na przyjemności, a nie o kasie, którą należy oddać państwu tongue_out
                • lacitadelle niektórzy pisali na pewno o brutto 17.02.11, 12:53
                  choćby pensja minimalna około 1400 czy pensja średnia trzy z kawałkiem.
          • tiuia Re: troche off topic 17.02.11, 14:14
            W grafice komputerowej.
    • 18_lipcowa1 Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 16.02.11, 17:28
      Dla niektórych warto...
      Co zobaczą to ich, no nie?
    • kub-ma Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 16.02.11, 17:29
      Na tym polega urlop: wyjechać, oderwać się od codzienności. Bardzo to wskazane dla zdrowia psychicznego.
    • kawka74 Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 16.02.11, 17:37
      Każdy ma inne pojęcie o 'przewalaniu'. Jeden weźmie kredyt na wesele, inny zaoszczędzi na wyjazd po to, żeby coś zobaczyć, inny po to, żeby zamknąć się w najdroższym hotelu i wlewać w siebie drinki - różnie.
      Ja bym na przykład nie wolała siedzieć w domu.
    • izabellaz1 Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 16.02.11, 18:10
      Ty byś wolała jedno. Inni drugie smile
    • kagrami Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 16.02.11, 18:30
      Warto. Nie zaciskam pasa ale oszczędzamy cały rok pewna kwotę specjalnie na urlop i nie rozumiem ludzi którzy siedzą w tym czasie w domu. Na co miałabym to wydać? Na ciuchy jedzenie? nowe meble?? Nic nie zastąpi udanego letniego wypoczynku.
    • zuzanna56 Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 16.02.11, 18:33
      tomojnowynick napisała:

      > Na forum "Oszczędzanie" znalazłam wątek na temat planów wakacyjnych. I tak się
      > zastanawiam-czy warto cały rok zaciskać pasa,żeby potem"przewalić" całą sumę w
      > dwa tygodnie??? Mnie by tam było szkoda,wolałabym zostać w domu a kasę przeznac
      > zyć na coś innego


      TYlko czy te osoby zaciskają pasa czy po prostu mądrze wydają swoje własne ciężko zarobione pieniądze? Ja czasami zaglądam na to forum i widzę tam dużo sensownych wypowiedzi na temat jak pomnożyć dochód, co fajnego ugotować, co robić aby bez sensu nie wydawać za dużo na bzdury. Wiele z tych osób oprócz odkładania na urlop spłaca kredyty na dom czy mieszkanie, odkłada na emeryturę ale także chodzi do kina, kupuje ubrania itp.
      Ty wolałabyś zostać w domu, a ja nie. Nie wyobrażam sobie nigdzie nie wyjechać raz w roku.
      Nie żal mi tych 8 czy 10 tysięcy, bo wiem że nabiorę sił na cały rok, a poza tym odłożę jeszcze i tak na czarną godzinę, czy na emeryturę czy na zmianę samochodu za jakiś czas.
      Co z tego że bym te pieniądze zaoszczędziła i siedziała w domu (choć mieszkam w fajnym miejscu, w ładnym domu z ogrodem), wolę czasami zmienić klimat. Nie zaciskam pasa w sensie że jem skromnie i nie kupuję ubrań itp, ale rozsądnie wydaję pieniądze.
    • kali_pso idiotyczne pytanie... 16.02.11, 18:40

      ...co "szkodliwego" jest w wyjeździe na wymarzone wakacje?


      "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

      Andreas Corelli
      • hellusia Re: idiotyczne pytanie... 16.02.11, 18:59
        jakbym słyszała moją mamę z tym szkoda
        mam swoje mieszkanie, pracujemy obydwoje, dzieci też mają zabezpiecznie na przyszłość więc na co mam wydawać kasę, wolę gdzieś pojechać, poleniuchować niż co 3 lata wymieniać np auto
        • triss_merigold6 Re: idiotyczne pytanie... 16.02.11, 19:10
          Zawsze mi się wydawało, że dłuzszy wyjazd wakacyjny i krótszy zimowy jest czymś oczywistym, zwłaszcza dla dzieci i młodzieży. Zmiana klimatu w ramach wypoczynku i profilaktyki prozdrowotnej.
          • baltycki Re: idiotyczne pytanie... i odpowiedzi... 17.02.11, 09:28
            Autorka nie twierdzila, ze wyjaz na wakacje szkodzi..
            Autorka nie twierdzila, ze nie warto wyjezdzac na ferie, wakacje..
            Autorka zapytala,
            Autor: tomojnowynick
            Na forum "Oszczędzanie" znalazłam wątek na temat planów wakacyjnych. I tak się zastanawiam-czy warto cały rok zaciskać pasa, żeby potem"przewalić" całą sumę w dwa tygodnie??? Mnie by tam było szkoda, wolałabym zostać w domu a kasę przeznaczyć na coś innego

            • kropkacom Re: idiotyczne pytanie... i odpowiedzi... 17.02.11, 09:33
              Bo Triss na hasło - forum oszczędzanie - ciśnienie skacze i raczej przestaje rozumieć temat rozmowy big_grin
            • kali_pso Re: idiotyczne pytanie... i odpowiedzi... 17.02.11, 10:40

              ...a zauważyłeś mądralo, że wyraz "szkodliwość" był wzięty w cudzysłów?
    • anorektycznazdzira Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 16.02.11, 19:09
      W zeszłym roku przewaliliśmy mw taką kasę, jaką moi znajomi wydali na ukochane auteczko (włosy im się jeżą jak widzą nasze idiotyczne postępowanie). Przez ostatnie 4 lata przewaliliśmy kasę równa pewnie 15-20% naszego ogromnego kredytu na chatę (a można było spłacić - o Bożeeee!!!).
      Bardzo nam to pasuje. Nie istnieje nic innego, na co bylibyśmy skłonni przeznaczać kasę w pierwszym rzędzie niż objeżdżanie świata. Dopiero jak się żarcie skończy będziemy przestawiać priorytety, a póki możemy korzystamy z takiego układu.
    • madzioreck Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 16.02.11, 20:32
      Mnie by tam było szkoda,wolałabym zostać w domu a kasę przeznac
      > zyć na coś innego

      oranyboskie. Ty byś wolała, a dla kogoś innego na to "coś innego" szkoda kasy...
    • gonia28b Nie, nie szkoda... 16.02.11, 21:57
      Albowiem podróże kształcą, uczą nowego doświadczenia, dostarczają niepowtarzalnych przeżyć - tego nam nikt nie ukradnie... smile

      chciałabym jednakże nadmienić iż co innego jest wywalić 10 "patyków" na wczasach w hotelu w Egipcie, a co innego przygotować sobie zapas żywności (jeszcze w domu, bo żywność gdzie indziej droższa bywa i to znacznie), spakować namiot albo zapiąć przyczepę i pojechać gdzie oczy poniosą i zobaczyć przy okazji coś ciekawego.
      Ta druga opcja i znacznie tańsza i przynajmniej moim zdaniem o wiele ciekawsza.
      • mathiola Re: Nie, nie szkoda... 16.02.11, 23:13
        > chciałabym jednakże nadmienić iż co innego jest wywalić 10 "patyków" na wczasac
        > h w hotelu w Egipcie, a co innego przygotować sobie zapas żywności (jeszcze w d
        > omu, bo żywność gdzie indziej droższa bywa i to znacznie), spakować namiot albo
        > zapiąć przyczepę i pojechać gdzie oczy poniosą i zobaczyć przy okazji coś ciek
        > awego.
        > Ta druga opcja i znacznie tańsza i przynajmniej moim zdaniem o wiele ciekawsza.

        PRAWDA!!
        • anorektycznazdzira Re: Nie, nie szkoda... 17.02.11, 23:46
          Ja tylko w kwestii formalnej. Wszystko się genialnie zgadza poza "tańsza". Jest to opcja tańsza niż analogiczna wycieczka zorganizowana, ale nie jest tańsza niż standardowe polskie siedzenie w Hurgadzie, które dychy nie kosztuje. Za to 4-osobowa uczciwa objazdówka po wybranym fragmencie świata nawet z namiotem łyka taką kwotę z pewnością (uczciwość polega na tym, że zwiedzamy wszystkie dostępne zabytki i atrakcje turystyczne po drodze a nie "nie wchodzimy, bo bilet drogi"wink ). Wiem, bo to ćwiczmywink
      • gardenia_nowak Re: Nie, nie szkoda... 17.02.11, 08:58
        Ja się tylko nie zgodzę co do żarcia, ok jakiś tam podstawowy prowiant na trasę, ale przez kuchnię także poznaje się dany kraj. Warto więc zaplanować sobie jeszcze jakiś budżet na jedzenie. Tylko trzeba wybierać lokale dla miejscowych a nie dla turystów (doświadczenia europejskie).
    • mathiola Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 16.02.11, 23:09
      kiedy mam w planie zabawić się, odskoczyć i zapomnieć, nie myślę o kasie i o tym co będzie później. Myślę o tym, że znowu jestem sobą i jest mi zajebiścieeeee!
      Gdybym miała umrzeć i włożyć sobie tę kasę do trumny, to bym się zastanowiła, czy warto.
      ALEL ja nie wyjeżdżam do Egiptu z cała rodziną. Ja zostawiam dzieci u babć i jedziemy z mężem przypomnieć sobie dlaczego się w sobie zakochaliśmy x lat temu tongue_out
    • yuka12 Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 17.02.11, 00:40
      Mnie szkoda kasy na wyjazdy do rodziny w Polsce. Godze sie na to tylko ze wzgledu na dzieci, zeby znaly swoja rodzine. Zamiast meczyc sie w ojczyznie wolalabym pojechac na tydzien lub dwa do Hiszpanii- sloneczniej, lepsze jedzenie, usmiechnieci ludzie, cieplejsze morze i prawdziwy relaks.
      Czasem warto gdzies pojechac, zeby zobaczyc inne zycie, innych ludzi i ich problemy i przestac traktowac siebie i swoj kraj jak pepek swiata z dziejowa misja (lub wieczna pokuta).
      • kropkacom Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 17.02.11, 09:04
        Tak, wyjazdy do Polski 2-3 razy do roku dla mnie są dużym kosztem. Dzieci jednak są patriotami małymi a za babcie i ciotki by się dały pokroić. big_grin

        Lubie jeździć i zwiedzać. Zwiedzać zaznaczam. Nie uskuteczniam wyjazdów na, które mnie nie stać. Na szczęście mieszkam w ładnej okolicy (niedaleko Wiedeń, Bratysława, że nie wspomnę o samych Morawach) i życia mi nie starczy aby zobaczyć tutaj wszystko. W zeszłym roku byłam sama (bez męża i dzieci) w Barcelonie. Niestety na krótko. Zazdroszczę ludziom, którzy mogą latać gdzie im się tylko zamarzy i poznawać nowe miejsca, czy miejsca znane z albumów i filmów. Nie wyobrażam sobie, że ktoś może spędzić całe życie w jednym miejscu.
    • echtom Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 17.02.11, 09:09
      Nie głodowałabym, żeby oszczędzić na wyjazd, ale gdy mam trochę wolnej kasy, wyjazdy wakacyjne traktuję priorytetowo. Nie stać mnie na rodzinne wczasy za granicą w 5-gwiazdkowym hotelu, więc wysyłam dziewczyny pojedynczo, żeby zobaczyły trochę świata, reszta to tanie opcje w kraju. Dla mnie to już radość, kiedy wsiadam do pociągu, żeby pojechać na parę dni na drugi koniec Polski. I moje najlepsze wspomnienia wiążą się z podróżami, a marzenia z wyjazdami, które dopiero planuję.
    • lilly_about Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 17.02.11, 10:08
      Nie szkoda. Po to właśnie pracuję, żeby zarobić na przyjemności typu: wakacje.
      • morgen_stern Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 17.02.11, 10:26
        Dokładnie. Oczywiście można kisić kasę i się ze wszystkim szczypać, ja wolę żyć nieco przyjemniej. Wakacje i odpoczynek to jest coś, co się należy człowiekowi jak psu buda.
    • lilly_about do autorki 17.02.11, 10:53
      To skoro szkoda ci kasy na wyjazdy, to na co wydajesz większą ilość gotówki? Na co ci nie szkoda?
      • poppy_pi Re: do autorki 17.02.11, 11:28
        Jeśli miałabym na coś oszczędzać to właśnie na wakacje. Oczywiście nie kosztem jedzenia obiadu co trzy dni.
      • matsuda na jedzenie n/t 17.02.11, 13:29
    • joanna_poz Re: naprawdę,nie szkoda kasy???? 17.02.11, 11:45
      kłania się piramida potrzeb Maslowa.
      podrózowanie jest akurat na jej szczycie, to potrzeba wyższego rzędu.

      nie odczuwasz jej to i nie zrozumiesz, dlaczego innym nie szkoda.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka