Dodaj do ulubionych

"Taki mąż się trafił"

26.02.11, 01:20
Od jakiegoś czasu zastanawia mnie taki fenomen:

Kobieta narzeka, jak to jej źle, bo współmałżonek pije/bije/kasy nie przynosi/dzieci olewa/ośmiesza ją publicznie/blokuje kontakty z rodziną/nie pozwala iśc do pracy/pasożytuje etc. Jak się dobrze przyjrzeć, to właściwie nigdy nie było dobrze i bez zarzutu (nie mówię to o zarzutach typu niezakręcona pasta do zębów, tylko poważnych). Ale gdy zapytać taką kobietę (lub kogoś trzeciego), dlaczego wyszła za takiego buraka, bardzo wiele z nich odpowiada w stylu:

- co a na to poradzę, taki mąż mi się trafił
- ale tego nie da się przewidzieć
- skąd wiesz, że twój mąż też nie zacznie (cię bić/zdradzać itp)?
- nigdy nie można mieć stuprocentowej pewności
- nie wiesz, jak ci się w życiu ułoży
- różnie to bywa, nie można zakładać, że zawsze będzie dobrze

Zupełnie tak, jakby za mąż wychodziły z rozkazu albo losowały męża na loterii i kiepski los wyciągnęły. Jakby w ogóle nie miały wpływu na to, z kim spędzą resztę życia.

Skąd się bierze w ludziach takie zrzucanie odpowiedzialności na ślepy los? Myślicie, że osoby, które tak mówią, naprawdę tak myślą, czy może myślą inaczej (tzn zdają sobie sprawę z prawdziwych przyczyn dokonania kiepskiego wyboru), ale dlaczego wtedy wybierają tak kiepską wymówkę?
Obserwuj wątek
    • demarta Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 01:27
      jakie poczucie własnej wartości, takie wybory, ot co.

      • braktalentu Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 20:21
        A jak się komuś poczucie własnej wartości zmieni w trakcie małżeństwa?
      • kryptopatolog dysonans podecyzyjny, największa siła rządząca. 27.02.11, 00:13
        klasyczny dysonans podecyzyjny.
        decyzja o sprawach pokroju
        dzieci, małżeństwo, kredyt hipoteczny na 40 lat
        są ciężkie do odwołania, lub praktycznie nie do odwołania.
        dlatego się ich broni, choćby były nie wiem jak głupie.
        ta kobieta WIE że zrobiła głupio. że wybrała takiego, bo mamusia kazała wybrać śmiecia, bo nie zdzierżyłaby konkurencji. albo bo koleżaneczka takiego podsunęła. albo bo sobie ubzdurała że "zegar biologiczny tyka"; albo bo się taki śmieć snuł za nią jak smród w gaciach, i w końcu z litości się z nim zadała; albo bo była wpadka.....


        racjonalnych decyzji co do bycia z partnerem jest jakieś 10%, może mniej.
        kolejne 10% to usprawiedliwione zmiany człowieka. ot, bez powodu zaczął pić, ćpać, puszczać się.



        pozostałe 80%? gnojem był już wcześniej, tylko ślepa baba nie zauważała.
        albo wręcz przeciwnie, zauważała, ale nie przeszkadzało jej to. wyzwanie "ja go zmienię!" jest czasem bardzo kuszące.
        trzecia opcja - zmienił się na gorsze, owszem. ale nie bez udziału żonki, a tym bardziej jej mamuśki.

      • iluminacja256 Re: "Taki mąż się trafił" 27.02.11, 11:09
        Bardzo cięzko sie z takich toskycznych związków wyzwolić , ot co. Zazwyczaj te kobiety mają po kilku latach poczucie własnej wartosci bliskie zeru, a żeby coś zmienić , trzeba w siebie wierzyć. Do tego dochodzi koszmarny watek mieszkaniowy w Polsce - raczej trudno zabrać manatki z dnia na dzień, jeśli nie ma sie dokąd odejsc, a nie kazdy ma.
    • saga55-5 Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 01:30
      Bardzo często jest tak, że kobiety uważają że facet sie po ślubie, narodzinach dzieci " polepszy ". Spora rzesza kobiet, jest ślepo zakochana i nie widzi błędów.
      Jest też sporo facetów, którzy jak już mają przy sobie czy dla siebie ( zależy od spojrzenia ) kobietę, zmieniają się diametralnie.
      Na próżno szukać wtedy winy w kobiecie.
      • mgla_jedwabna Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 01:40
        Nie chodzi mi o kobiety, które świadomie wychodzą za dooopka, licząc na zmiany. Chodzi mi o takie, które jęczą "skąd mogłam wiedzieć, że on się okaże dooopkiem?".

        Jeśli chodzi o diametralną zmianę, gdy facet ma pewność, to wytłumacz proszę, jak to możliwe (to nie jest sarkazm, naprawdę chcę wiedzieć), że facet ma taką konstrukcję psychiczną, że udaje altruizm (albo wręcz zwykła ludzką przyzwoitość), póki ma interes, a kobieta nie jest w stanie wyczaić, że to tylko udawanie? Przecież nikt nie jest w stanie stale kontrolować się i oszukiwać, zawsze zdradzi się - a to odruchem, a to bezmyślnym komentarzem. Ja rozumiem pierwsze kilka tygodni znajomości, góra trzy-cztery miesiące, ale nikt nie wiąże się po takim okresie na resztę życia. No po prostu nie wierzę, że buractwo z człowieka samo nie wylezie po krótszym czasie, niż "zmarnowane pół życia". Ale jak dobrze wytłumaczysz, to może uwierzę...
        • imasumak Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 01:44
          Naprawdę, ze szczerego serca ci życzę, żebyś nigdy nie musiała weryfikować tej kategorycznej postawy.
          • mgla_jedwabna Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 02:00
            Dlatego najpierw weryfikuję w teorii, żeby być lepiej przygotowaną na praktykę wink
        • saga55-5 Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 01:52
          Jeśli mieszkasz z facetem przed...hmmm...np. ślubem, narodzinami dziecka czy tym podobne, ok-masz możliwość zauważenia pewnych i czasami niepokojących objawów.
          Natomiast na " dochodzącego ".......ciężko czasami i zawsze może np zrzucić jakieś, dajmy na to, niefortunne zachowanie, na zły nastrój, zły dzień itp.
          Nie musze Cię zapewniać, czy dobrze tłumaczyć i nie musisz w to wierzyć.
          Ja wiem-nie wszystko złoto, co się świeci
          • mgla_jedwabna Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 02:01
            Nie musze Cię zapewniać, czy dobrze tłumaczyć i nie musisz w to wierzyć.

            Jasne, zakładam, że piszesz na forum z dobrej woli, a ja też z dobrej woli jestem skłonna uwierzyć w to, co brzmi przekonująco smile
        • skwargosia Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 15:26
          no , cóż mgło_jedwabna obyś sama się nie musiała przekonywać jak to naprawdę jest w życiu po ślubie , codziennie . a jeżeli masz ideał to gratulacje!!! oby zawsze taki był , bo..... zweryfikujesz wtedy swoje wątpliwości i może już nie będziesz taka mądra! jestaem daleka od sarkazmu. pozdrawiam
          • sonia.2009 Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 21:27
            no , cóż mgło_jedwabna obyś sama się nie musiała przekonywać jak to naprawdę jest w życiu po ślubie , codziennie . a jeżeli masz ideał to gratulacje!!! oby zawsze taki był , bo..... zweryfikujesz wtedy swoje wątpliwości i może już nie będziesz taka mądra! jestaem daleka od sarkazmu. pozdrawiam

            hahahaha rozwalaja mnie takie teksty i takie panny

            kochana, wierz mi, ze jesli znasz kogos dluzej niz miesiac to wszystko mozna przewidziec
            wystarczy nie dawac dooopy na pierwszej randce i nie zachodzic w ciaze po drugiej, cwalem pedzic do oltarza po miesiacu albo 2 a po roku obudzic sie z reka w nocniku

            zanim sie za kogos wyjdzie za maz trzeba go poznac a miesiac bzykania po krzakach to za malo
            serio serio
            trzeba myslec muzgiem a nie wagina
            wtedy nie ma niespodzianek
            • saga55-5 sonia.2009 26.02.11, 21:36
              Mnie z kolei rozwalają takie panny, które znają swoją przyszłość w detalach a do tego nigdy nie popełniają błędów.
            • loganmylove Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 22:54
              Zwłaszcza trzeba myśleć muzgiemsmile) boskiesmile
        • wyrwana.z.kontekstu Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 15:46
          mgla_jedwabna napisała:

          > Nie chodzi mi o kobiety, które świadomie wychodzą za dooopka, licząc na zmiany.
          > Chodzi mi o takie, które jęczą "skąd mogłam wiedzieć, że on się okaże dooopkie
          > m?".
          >
          > Jeśli chodzi o diametralną zmianę, gdy facet ma pewność, to wytłumacz proszę, j
          > ak to możliwe (to nie jest sarkazm, naprawdę chcę wiedzieć), że facet ma taką k
          > onstrukcję psychiczną, że udaje altruizm (albo wręcz zwykła ludzką przyzwoitość
          > ), póki ma interes, a kobieta nie jest w stanie wyczaić, że to tylko udawanie?
          > Przecież nikt nie jest w stanie stale kontrolować się i oszukiwać, zawsze zdrad
          > zi się - a to odruchem, a to bezmyślnym komentarzem. Ja rozumiem pierwsze kilka
          > tygodni znajomości, góra trzy-cztery miesiące, ale nikt nie wiąże się po takim
          > okresie na resztę życia. No po prostu nie wierzę, że buractwo z człowieka samo
          > nie wylezie po krótszym czasie, niż "zmarnowane pół życia". Ale jak dobrze wyt
          > łumaczysz, to może uwierzę...

          Tłumaczę: JEST to możliwe - jeśli facet jest inteligentnym psychopatą, to doskonale potrafi grać i manipulować otoczeniem, dopóki ma taką potrzebę. Potem w zaciszu domowym grać przestaje (jest panem sytuacji i nie musi), na zewnątrz natomiast konsekwentnie zachowuje wcześniejszą pozę.
          Zwróć uwagę, że żyjemy w kulturze, w której zwykle obciąża się kobietę. Jeżeli dziewczyna szuka dobrego partnera i jest sama, mówi się że to "zimna suka, wyrachowana księżniczka, która oczekuje księcia z bajki", jeżeli jest po 30-tce, bo nie chciała wziązać się z doopkami, pojawiają sie komentarze typu "przegapiła swoją szansę, sama sobie winna", jeżeli wiąże się z kimś, kto okazuje się nieuczciwy - "widziały gały co brały".
          Idąc Twoim tokiem rozumowania, nie powinno być rozwodów z orzekaniem o winie, nikt nie powinien też mieć pretensji o niewierność partnera (przecież każda wiedziała wcześniej, z kim się wiąże i spokojnie mogła przewidzieć, że po 20 latach małżeństwa mąż dostanie świra na punkcie swojej sekretarki; on z kolei doskonale zdawał sobie sprawę, że "po dziecku" śliczna zmysłowa dziewczyna zmieni się w nienawidzącego seksu hipopotama z tłustymi włosami).
          Zastrzegam: moja wypowiedź nie dotyczy podejścia typu: "po ślubie sie zmieni" - to rzeczywiście wchodzenie w bagno na własną prośbę. Chodzi mi wyłącznie o sytuacje, gdy nie zdajemy sobie sprawy, że druga połowa ma swoją ciemną stronę, której nie zaakceptowalibyśmy mając świadomość jej istnienia.
          • iamhier Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 16:32
            do wyrwana.z.kontekstu-nic ująć,nic dodać!
          • kropkacom Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 16:57
            Tylko ilu jest takich socjopatów, którzy dzięki błędowi w mózgu rozmyślnie wykorzystują potrafiąc jednocześnie latami się maskować? Podejrzewam, że jednak niewielu.
            • iamhier Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 17:12
              dokropkacom-musisz poznać ich prawdziwą motywacje....w ogóle kluczem do wybrnięcia z tej całej sytuacji jest poznanie prawdziwej motywacji osob,ktore cie otaczaja...To wymaga pewnych umiejetnosci spolecznych zorientowanie sie o co tu chodzi.I o co chodzi komus kto jest moim partnerem.Ta analitycznosc jest najwazniejsza,choc trudno ja zastosowac w ferworze namietnoci,pozniej z wiekiem przychodzi to latwo.

              Generalnie chodzi o to,ze zawsze ktos czegos od ciebie chce...tylko problem w tym,żeby nie dac sobie zaszkodzic (choc to moze byc trudne gdy jest "nad toba") i chce swoje naturalne potrzeby (sex,prokreacja,uczucie) załatwić twoim kosztem....Do tego trzeba troche IQ,ale to nic trudnego.Co do tych socjopatow....to oni graja na uczuciach,bo sa nieszcześliwi....To trzeba im uświadomić.I niszcza kogos psychicznie i życiowo.Są sfrustrowani i nieszczesliwi...
            • aneta-skarpeta Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 21:54
              to ja wam cos powiem
              moj pierwszy maz był bajerantem jakich malo

              mial dobra pracę, perspektywy, mnie niemal nosil na rekach, ja sie glupia zakochalam, on na swoj sposob tez mnie kochal

              szybko wzielismy slub, bo mimo mojego mlodego wieku mialam prace etc, mielismy gdzie mieszkac

              wiadomo, ze jako malzenstwo rozmawialismy o dzieciach- no bardzoooo chciał, bardzoooo

              pierwsza ciaze poronilam. strasznie to przezylam, on tak starsznie ze znalazł sobie kochankę

              ja wtedy tego nie widzialam, bo i dobrze sie maskował, a i jak mialam po tragedii inne spostrzeganie swiata

              zaszlam w drugą- rowniez planowana ciaze- dla nikogo nie byla ona zaskoczeniem, nikt nikogo nie rpzypieral do muru

              jednak jak sie dziecko urodzilo to dziecko bylo dla meza fajne, ale nie przewidzial ze dzieckiem trzeba sie zajmowac- a mi szczerze nie przyszlo do glowy go uprzedzac ze bedzie ciezko, rozmawialismy o przyszlym dziecku, byl pelen zapału. starczylo mu zapalu na tydzien czy dwa

              obecnie syn ma 9 lat- ojciec od dawna sie do niego nie odzywa- choc jak twierdzil jeszcze pol roku temu kocha go nad zycie

              gdy zdecydowalam sie na rozstanie to juz przejrzalam na oczy- w sumie jak dziecko mialo pol roku, choc definitywne rozstanie bylo rok pozniej

              teraz to ja jestem mądra i pewne rzeczy wiem, pewnych rzeczy wystrzegalam sie u facetow, ale to nie takie proste gdy w gre wchodza uczucia

              a nawet jakby mnie wlasna matka blagala zebym za niego nie wychodzila to bym nie posluchala- wtedy

              obecnego meza wybieralam zupelnie inaczej- ba, na poczatku zadne z nas nie planowalo zwiazku, ale tez nie ma u nas elementu zaskoczenia jak to bedzie po dziecku, bo dziecko juz jestwink

              a ludzie sie zmieniają rowniez i trudno mi powiedziec jaki bedzie moj maz albo ja za 10 lat ( ja sama mocno sie zmienilam przy pierwszym malzenstwie)- czasem praca, stres, problemy, kryzysy daja o sobie znac. to nie zawsze jest tak, ze baba sie puscila z byle kim na dyskotece, a potem w ciagu 9 miesiecy robia sobie pelna rodzinę
        • senseiek Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 20:37
          > Nie chodzi mi o kobiety, które świadomie wychodzą za dooopka, licząc na zmiany.
          > Chodzi mi o takie, które jęczą "skąd mogłam wiedzieć, że on się okaże dooopkie
          > m?".

          Jak to skad? Przeciez nie od dzis wiadomo, ze kazdy facet to doopek.. wink
    • sueellen Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 01:41
      Wiesz co, mam na tym forum dośc "kontrowersyjne" zdanie, że w życiu trzeba być szachistą i myslęc min do ruchy do przodu, zawsze mieć plan B. Aby miec plan B, trzeba mieć jakiś plan w ogóle. Illekroc wspominalam o tym ze cos sobie w zyciu planuję, dostawalam ironiczne odpowiedzi w stylu "Bóg się śmieje Twoich planów". Prawda jst jednak taka, że człowiek jest kowalem swego zycia, ale potem i tak przypisuje rezultat ślepemu losowi...
      • bi_scotti Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 01:55
        Bywa, ze to nie jest "buractwo". Bywa, ze np. krzywdy z dziecinstwa czy jakies inne dramatyczne przezycia siedza w czlowieku latami, ujawniaja sie rzadko za to w formie trudnej do zaakceptowania. I zanim sie komus takiemu seredecznie pomoze (jesli na pomoc wyrazi zgode), mozna tylko westchnac z pewnym zalem "taki maz (zona) sie trafil" i szukac sposobu zeby ta ukochana osoba nie musiala byc "taka". Mozna miec wizje planu B, C, D i nawet Z a byc zaskoczonym z boku zupelnie malenkim "a minus" i byc zmuszonym do kompletnego przewartosciowania zarowno planow i opinii jak i wlasnego stosunku do swiata i ludzi. To najczesciej wylacznie kwestia dlugosci lat zycia smile
    • saga55-5 Poza tym... 26.02.11, 02:02
      .....taki mąż się trafił i ......albo jakos temu wspólnie zaradzimy, by było razem lepiej ( jeśli da się dogadac ) albo.....rozstańmy się i każdemu z nas będzie lepiej ( a dzieciom na pewno )
      Nie akceptuję wyrzekania że się zły trafił, źle mi z nim jest, szkoda dzieci itd. a mimo to trwam i ..................nie wiadomo na co czekam.
    • hellulah Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 02:06
      > nie mówię to o zarzutach typu niezakręcona pasta do zębów,
      > tylko poważnych

      Niezakręcona pasta może stanowić poważny zarzut, patrz ostatni odcinek House'a smile (Two stories).

      > - co a na to poradzę, taki mąż mi się trafił

      Pewnie chodzi o to, że lepszy taki niż żaden. Trafił się taki, cóż, przynajmniej jakiś. Może też chodzić o to, że innego nie dało się po prostu poznać. W sumie ilu my w życiu ludzi znamy bliżej? kilku? kilkunastu?

      > - ale tego nie da się przewidzieć

      To prawda. Nie każdy jest na tyle świadomy, ma naturalnie wykształcone umiejętności czy też pewien wyrobiony szlif, żeby umieć rozpoznawać ludzkie charaktery.

      To się zresztą jakoś da przewidzieć, ale nie tak do końca i na zawsze, życie naprawdę potrafi zaskoczyć. Poza tym, poznajemy tych lubych w cieplarnianych warunkach, a potem wiadomo, front wschodni.

      > - skąd wiesz, że twój mąż też nie zacznie (cię bić/zdradzać itp)?

      To prawda. Tego na 100% normy nie da się przewidzieć. Według mnie. Można mieć np. 98% pewność, że nie zacznie bić, i tak np. około 70% pewności, że nie zdradzi. Nigdy nie mów nigdy, ot co.

      > - nigdy nie można mieć stuprocentowej pewności

      Jak wyżej, aczkolwiek straty można minimalizować, zagrożeniem zapobiegać albo ich unikać. Trzeba mieć innymi słowy, duppę krytą, samodzielnie, bo nikt inny o nas, tak jak my sami o siebie, się nie zatroszczy.

      > - nie wiesz, jak ci się w życiu ułoży

      Myślenie życzeniowe, ale w sumie - nie wiem. Mogę się starać, ale nie wiem.

      > - różnie to bywa, nie można zakładać, że zawsze będzie dobrze

      Prawda.

      > Zupełnie tak, jakby za mąż wychodziły z rozkazu

      Bywa. Przymus społeczny, tak się na to chyba mówi?

      > albo losowały męża na loterii i
      > kiepski los wyciągnęły.

      Patrz wyżej.

      >Jakby w ogóle nie miały wpływu na to, z kim spędzą resztę życia.

      Zwracają uwagę nie na to, co trzeba, albo naprawdę są tak bezrefleksyjne, na jakie wyglądają, no ktoś musi być (nie każdy może być geniuszem, nie każdy jest ograniczony umysłowo, większość ludzi to szaraki-średniaki, a w ich gronie - szaraki-głuptaki).

      > Skąd się bierze w ludziach takie zrzucanie odpowiedzialności na ślepy los?

      Racjonalizacja? i inne mechanizmy obronne?

      >Myślicie, że osoby, które tak mówią, naprawdę tak myślą, czy może myślą inaczej (tz
      > n zdają sobie sprawę z prawdziwych przyczyn dokonania kiepskiego wyboru), ale d
      > laczego wtedy wybierają tak kiepską wymówkę?

      Nie wiem, zasadniczo nie wnikam. W jakichś konkretnych przypadkach mogę mieć ogląd.
      • mgla_jedwabna Uściślenie 26.02.11, 02:13
        Ja nie polemizuję z twierdzeniem "nie wiesz, jak ci się w życiu ułoży" generalnie, tylko nie mogę zrozumieć, że mówi się w ten sposób o czymś, o czym się decyduje samemu, jakby to było zdarzenie losowe.

        Bo to tak, jakby ktoś zostawił garnek na ogniu i dziecko samo w domu, a potem mówił "poparzenia się zdarzają". No zdarzają się, nie przeczę...
        • hellulah Re: Uściślenie 26.02.11, 02:25
          Ok. Związek z drugim człowiekiem to nie jest coś, o czym jesteśmy 100% w stanie decydować sami, bo ani za tego drugiego nie odpowiadamy, ani nawet za siebie, tak do końca. Można pewne rzeczy przewidzieć, można pewnym rzeczom zapobiegać, można mieć plan awaryjny, IMHO. Osoby świadome, empatyczne, z intuicją, przeszkolone - zapewne przy sprzyjającym wietrze dadzą radę dociągnąć do - taki przykład - 80%. Osoby bezrefleksyjne, albo/i o niskim poczuciu własnej wartości - do 30%.

          Poza tym ja to jestem orędowniczką pracy w związku, w sensie, że trzeba relacje jak ogródeczek uprawiać, nie wierzę w Mr. Right i księżniczki Disneya.

          Idę spać, jutro zdechła w pracy będę wink
        • e.i.t.h.e.l Re: Uściślenie 26.02.11, 21:15
          pl.wikipedia.org/wiki/Poczucie_umiejscowienia_kontroli
      • iamhier Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 16:44
        do hellulah-co do tego nie da się poznać.....to bardzo interesujący temat.Jak popatrzę na tych mężczyzn,którym nie dałam się poznać to mają zrujnowane życie.Grają tylko wtedy gdy się pojawiam....

        Tak z punktu widzenia etyki człowieczej to źle się stało,że odpowiednie dla nich kobiety były niedostępne....I tak z punktu widzenia blinasu zysków i strat ,gdy po latach żona neka każdą ,która oczywiście słusznie jest w stanie jej zagrozić,bo mąż ma ją w d....,to zdecydowanie należało takim kutwom odebrać szansę....
    • thegimel Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 06:22
      Dla części celem nadrzędnym jest posiadanie portek w szafie. Nieważne jakie, ważne, że w domu są. Wiąże się to oczywiście z poczuciem niskiej wartości. Poza tym niektóre mają zacięcie siostry miłosierdzia - liczą, że miś się poprawi po ślubie/po dziecku/jak mu dam syna/jak będziemy mieli trzecie dziecko/jak będę lepiej prać, gotować etc.
      I się tak ciągnie, a lata mijają, człowiek się przyzwyczaja i uznaje to za normę.
    • kozica111 Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 07:45
      U nas jest taka mentalność że jak do 25 roku życia chłopa nie złapiesz toś stara panna...więc jak któraś w panice koło tego 25 łapie to "trafia" tak dziwnie i uważa że tak musiało być.
    • kol.3 Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 08:26
      Szereg pań doskonale wie, że mąż aniołem nie jest, a jednak za niego wychodzi.
      Miłość zakłada różowe okulary.
      Faktem jest, że można z człowiekiem przeżyć kawał czasu i nagle mocno się zdziwić jego postępowaniem.
      • kropkacom Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 09:29
        Wiele cech pana przed ślubem, dzieckiem są dla pani zaletą.

        Lubi imprezy, alkohol? Super, jaki mi się rozrywkowy facet trafił. Babki za nim szaleją, koleżanki zazdroszczą. big_grin Potrafi wydrzeć się na kasjerkę, że za wolno skanuje zakupy? Nie da sobie w kaszę dmuchać. Pieniądze się go nie trzymają sad Ale ma gest smile Co chwila gdzieś jeździmy, coś mi kupuje. Szanuje mamusię swoją. Każdą sobotę i niedzielę idziemy tam na obiad. W życiu nie widziałam jak nastawia pralkę. Robi sobie jedzenie. Spóźnia się? I tak dalej...

        A taki się wydawał fajny. Prawda?
        • bei no jak to, to Ty nie wiesz? 26.02.11, 09:39
          ..ze jak pije, to po ślubie zmieni się?
          (na gorsze oczywisciesmile


          Miłosć bywa ślepa, są kobiety, ktore kochają bezwarunkowo.
          Do głowy im nie przyjdzie, ze wpierw trzeba kogoś szanowac, by pokochac.
          (pokochac nie jest równe zauroczeniu czy stanowi "zakochania", w ktorym tylko podnosi się poziom endorfin na kilka dni)
        • rozbojnick Świetnie to ujęłaś - naprawdę :) 26.02.11, 13:03
          kropkacom napisała:

          > Wiele cech pana przed ślubem, dzieckiem są dla pani zaletą.
          >
          > Lubi imprezy, alkohol? Super, jaki mi się rozrywkowy facet trafił. Babki za nim
          > szaleją, koleżanki zazdroszczą.... itd
        • marcin_kkkk Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 16:24
          Zgadzam sie w calej rozciaglosci. Wiekszosc kobiet pociagaja takie zimne "dranie", typ przystojniaczka-imprezowicza, ktorego zazdroszcza kolezanki. W swojej głupocie i naiwnosci mysla, ze facet zmieni sie po slubie, a fakt jest taki ze niektorzy w ogole nie nadaja sie do stalych zwiazkow, nie mowiac juz o malzenstwie.
      • black.sally Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 10:39
        kol.3 napisała:

        > Szereg pań doskonale wie, że mąż aniołem nie jest, a jednak za niego wychodzi
        > .
        > Miłość zakłada różowe okulary.
        > Faktem jest, że można z człowiekiem przeżyć kawał czasu i nagle mocno się zdzi
        > wić jego postępowaniem.

        Skąd zatem powiedzenie:
        "miłość jest ślepa-małżeństwo przywraca wzrok"wink
    • nangaparbat3 Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 09:51
      Może przesadzam, ale przyszło mi do głowy, że z mężem to trochę taki wybór jak na kogo głosować w naszych wyborach (zobacz wątek Kalipso) - więc może one mają sporo racji?
    • kali_pso Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 09:55

      Ja bym jednak nie stawiała znaku równości między tym wszystkim, co wymieniłaś.

      Bo pewne rzeczy mozna przewidzieć i skoro się z delikwentem, który jeszcze przed ślubem nie robi nic w domu, na matkę gębę wydziera i twierdzi, że niektórzy ludzie sa kompostem przemian tego świata, kobieta wiąże, to zwalanie na "taki mąż sie trafił", kiedy po slubie on robi identycznie tyle, że już w swoim domu- jest niczym więcej niz mechanizmem obronnym, choroniącym nas przed przyznaniem sie do klęski życiowej.

      Wymagasz w tym momencie zbyt wiele od przeciętengo człowieka, nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego? Nie wszystkich stać na to, aby stanąć przed lustrem i przyznać- "Moje zycie to porażka", konstrukcja psychiczna niektórych ludzi tego by nie wytrzymała, więc samooszukiwanie się to spoósb na normalne funkcjonowanie. I ja bym była daleka od namawiania wszystkich to zyciowych coming outów, mogłoby okazac się, że ilośc pacjentów u psychiatrów wzrósłby niesamowicie...

      Natomiast czym innym jest zdumienie kobiety kiedy po 10-latach małżeństwa mąz spowiada sie ze skoku w bok na wyjeździe słuzbowym pięć lat temu- doprawdy uważasz, że kobieta oszukuje sama siebie, twierdząc, że "skąd mogła wiedzieć, że on to zrobi"?
      • ihanelma Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 10:50
        Czasem tylko twarde przyznanie, ze coś jest ostro do doopy pozwala cokolwiek zmienić wink
        • kali_pso Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 12:55


          ...jedynie przy założeniu, że się tych zmian chce.

          Naprawdę, wbrew temu czego dowodzi reklama, nie każdy może/chce/potrafi/ być bohaterem we własnym domuwinkp
      • pitahaya1 Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 11:17
        Ja pewne rzeczy przewidzialam, niektórych nie.

        Pogoniłam każdego faceta, który miał jakiekolwiek ciągotki do alkoholu, nałogow innych i hazardu. Mimo pretensji ogółu "jaki to mi się fajny i pracowity facet trafił" pogoniłam kijem wszystkich wyżej opisanych. Każdy z nich po ślubie z inną kobietą okazał się moczymordą, tyranem...
        Skąd wiedziałam, że trzeba pogonić? Bo w domu miałam takiego człowieka i z dala wyczuwałam tyrana finansowego i ochlajmordę.

        Ale u mojego męża pewnych rzeczy nie przewidziałam.
        Zwracałam uwagę na szacunek do matki, na pomoc w domu. Mąż nigdy na mnie głosu nie podniósl, nie obraził, nie ubliżył. Nigdy.
        Nigdy nie wydzielił mi złotówki ani o rozrzutność moją nie dopytywałsmile Taki byl w stosunku do teściowej jej mążsmile
        Czego nie przewidziałam? Złych relacji rodzinnych, zamknięcia w sobie, oschłości w uczuciach. Te cechy przyszły po czasie. Nie zauważyłam też, że w domu nie przykręca śrubek i karniszy, choć zakupy robi chętnie i siatki dźwigasmile Po prostu mieszkając w bloku pewnych rzeczy się nie robi. To, że kwiatów nie nosi, kiedyś nosił, teraz mu się nie chce, jak niektórym kobieto nie chce się dbać o siebie. Ot, zwyczajowe lenistwo. Ale do tego i ja przyłożyłam rękę marudząc pod nosem na koszt bukiety i kilkunastu róż, gdy widziałam puste dno w portfelu. No to przestał kupować kwiatysmile
        Że nie sprzątal pokoju? Jego pokój zawsze był wysprzątany, wręcz wypucowany, mieszkać razem nie mieszkaliśmy. Skąd miałam wiedzieć, ze to teściowa sprząta od rana do ciemnej nocy. Mąż, gdy zdarzyło mu się zostawić skarpetki w pokoju, szybko je przy mnie chował do pralki, nie pod łóżko. I tak jest teraz. Nie rzuca a jak mu się coś zdarzy, szybko sprząta.


        Ale mój brat już niejednokrotnie mieszkal z dziewczyną. I, niestety, każdy związek po jakimś czasie się rozpadł.
        A to panna za dużo wydawała, nie sprzątała sama calego mieszkania. To znów on za długo pracowal a po pracy koledzy i kręgle. A to ona za często do mamy jeździla i gotować nie umiała, to znów on za mało zarabiał i wydawal tylko na siebiesmile)

        jestem gorącą zwolenniczką mieszkania ze soba przed ślubem. Niestety ani moja, ani tym bardziej rodzina teściów, takiego modelu życia by nie przeżyłasmile
        • 4.tuna Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 14:27
          Uciszam mamroczące na mężów koleżanki, widziały gały co brały.
          Narzekając na partnera, wystawiasz świadectwo sobie.
          Po prostu.
          Uważam, że mamy wygórowane oczekiwania w stosunku do partnerów. Do siebie podchodzimy z sympatią, taka jestem. Od swojego partnera wymagamy, żeby był ideałem. Ale naszym ideałem.
          Na naszą modłę i według naszych standardów.
          A każdy chce być sobą.
          Rzeczywiście wszystkiego nie da się przewidzieć i to dobrze. Ale skoro kochamy człowieka, to możemy mu różne rzeczy wybaczyć. Możemy mówić co nam się nie podoba i liczyć, że partner z miłości do nas spróbuje się nagiąć. Ale tylko nagiąć ! Dla nas !
          Ale kij ma 2 końce, a jeśli jemu coś się w nas nie podoba ? Nagniemy się ?
          Nikt nie mówi, że bycie w związku to wieczna sielanka. Bycie w związku to ciągłe ścieranie się i wieczna praca. Dzięki tej pracy związek jest coraz lepszy, a para upodabnia się do siebie.
          I to jest piękne. Popatrzcie na szczęśliwe pary z długoletnim stażem. Ciągle są dla siebie najważniejsi. Ciągle się lubią. Lubią być ze sobą. Choć nigdy nie powiedzą, że zawsze było
          łatwo.
          • pitahaya1 Re: "Taki mąż się trafił" 28.02.11, 22:14
            4.tuna napisała:


            Popatrzcie na szczęśliwe pary z długoletnim stażem. Ciągle są
            > dla siebie najważniejsi. Ciągle się lubią. Lubią być ze sobą. Choć nigdy nie p
            > owiedzą, że zawsze było
            > łatwo.

            Toteż my jesteśmy ze sobą 20 lat, bez kilku miesięcysmile
            Widziały gały co brały, czego nie widziały to już ichsmile)
    • black.sally Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 10:24
      wiesz?znam kilka małżeństw które pobierały się z miłości,a potem....bach!Małżonek okazywał się chamem i tyranem.Sa to jednak małżeństwa powiedzmy w wieku moich rodziców.Tak jakieś lata 70te (koniec lat 70tych)
      To jest chyba tak,że facet,albo nie zdradza się przed ślubem,albo zmienia się w czasie małżeństwa.
      Na szczęście wśród moich znajomych małżeństw nie ma takich sytuacji,ale wydaje mi się to też,dlatego,że zmieniła się mentalność ludzi i pobierają się naprawdę z miłoścismile
    • ihanelma Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 10:44
      Niespodzianki są, ludzie potrafią potężnie zaskoczyć. Naprawdę, gdyby mi ktoś 10 lat temu powiedział, co nawywija konkretna para, jak się pewne sprawy potoczą, co pozornie poczciwi ludzie ludzie potrafią mieć "za uszami" w życiu bym nie uwierzyła...

      Kwestia - co z tą wiedzą zrobimy. Problem jest, jak burak zdiagnozowany dalej pozostaje partnerem życiowym pomimo wiedzy o jego "właściwościach". Jeśli partner nie potrafi go pogonić ze swojego życia. Celowo nie piszę "partnerka", bo naprawdę, i żona się "może trafić" z horroru rodem.
    • jowita771 Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 10:45
      Może jest im łatwiej myśleć, że nie miały na to wpływu, że to nie ich wina. Nie jest przyjemna świadomość, że kiepskie życie ma się na własne życzenie.
      • nople Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 12:24
        Część ludzi tak ma, że przyczyny swoich niepowodzeń a nawet własnych decyzji - upatrują w czynnikach zewnętrznych " to nie moja wina, że tak wybrałam, taki sie trafił i już, los tak chciał". Trudno im się przyznać do tego,że głupio postąpiły wbrew wszystkim przesłankom jakie wcześniej były widoczne, albo że wybrały danego faceta tylko dlatego, że bały się zostania "starą panną"
        • jowita771 Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 12:28
          Wiesz, bo chyba jak już się zmarnuje pół życia, to świadomość, że miało się na to wpływ może być nie do zniesienia. Można się zadręczyć potem myśleniem, jak mogło być dobrze, gdyby się tylko zrobiło to czy nie zrobiło tamtego.
    • zebra12 Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 10:54
      Człowiek się zmienia zarowno zewnętrznie jak i wewnętrznie. Wychodzisz np za wierzącego, a po 5 latach jest agnostykiem. Wychodzisz za wesołego optymistę, a po 10 latach wpada w depresję. Tak bywa. Myślnie trzeźwe, jak ktoś tu porównał: szachisty, wyklucza miłosć. Bo gdy kochamy to tak nie analizujemy. Nie az tak dogłębnie. Poza tym w czasie narzeczeństwa ludzie się starają, dbają o siebie, uwielbiają spędzać ze sobą czas, zaskakują się, sa mili, uprzejmi... itd. Codzienność to weryfikuje: praca, pośpiech, brak czasu, kasy, cierpliwości... No i bywa różnie. Jeden nie wytrzymuje presji i robi skok w bok. Inny porzuca zonę i dziecko, jeszcze inny robi piekło w domu, zaczyna pić. To co kiedyś było piwkiem z przyjaciółmi staje się nałogiem... To wszystko się nie dzieje z dnia na dzień. Trwa latami. I naprawdę człowiek nie jest w stanie przewidzieć jak się skończy związek z panem X czy Y. Gdy kupujesz sprzęta AGD to możesz trafić na egzemplarz, który będzie działał przez 20 lat i wywalisz, bo juz Ci się znudział, albo kupić taki, który po miesiącu padnie. A co dopiero zywy człowiek. Człowiek się zmienia: pozytywnie i negatywnie. Dlatego w każdym związku jest coś z ruletki.
      • hellulah Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 11:11
        Ja wolę metaforę ogrodu. Nie ruletki. Jak pojawiają się chwasty (coś się kiełbasi w związku), można je wypielić i zasadzić ładnego kwiata, no ale trzeba się schylić do pielenia oraz podlewać. Można też zignorować, bo się nie chce, bo ogród miał być idealny przecież, a chwast wybuja.
      • kropkacom Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 11:13
        Depresja to choroba. Wiadomo, że w obszarze zdrowia (także psychicznego) może zdarzyć się wszystko.

        > Człowiek
        > się zmienia: pozytywnie i negatywnie. Dlatego w każdym związku jest coś z ruletki

        Generalnie człowiek się zmienia, ale za tymi zmianami najczęściej idą także zmiany w związku. Wiadomo, że młodość, "motyle w brzuchu" przemijają. Jednak jak wychodzisz za chama to chamem facet zostanie.
      • mgla_jedwabna Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 15:52
        "To co kiedyś było piwkiem z przyjaciółmi staje się nałogiem... To wszystko się nie dzieje z dnia na dzień. Trwa latami."

        I naprawdę sądzisz, że mimo uważnego obserwowania, nie da się zauważyć, że ktoś zjeżdża po równi pochyłej, tylko dopiero, jak już będzie za późno? Zakładam, że w małżeństwie ludzie zwracają uwagę na siebie nawzajem i tak, jak można zauważyć "jakiś niewyraźny jesteś, może to przeziębienie" zanim rozwinie się pełnoobjawowe zapalenie płuc, tak można też zauważyć pierwsze symptomy innych chorób.

        A jak kupuję AGD, to zakładam, że posłuży mi np. 4 lata (tyle, na ile mam gwarancję), a każdy następny rok traktuję jak prezent od losu. Jak padnie po miesiącu, to producent ma obowiązek naprawić/wymienić, więc tak czy siak będę miała sprzęt na te 4 lata, ew. z przejściowymi trudnościami.
    • mrowka75 Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 11:15
      Jakoś mniej mnie przeraża mnie takie zdarzenie, niz to w ktorym ojciec w akcie zemsty na żonie, która nie chce z nim już żyć zabija dwójkę swoich dzieci. Taki spokojny, kulturalny człowiek....
      • mrowka75 przepraszam miało być do innego wątku 26.02.11, 11:16
        proszę o wykasowanie
        • luma82 "taki mąż się trafił" 26.02.11, 12:19
          a IAMHIER, najmądrzejsza kobieta świata, jeszcze się nie wypowiedziała? dziwne, bardzo dziwne...
    • computerro Kary cielesne 26.02.11, 12:29
      Niby się dziwisz, jaki to fenomen, komentarze najróżniejsze. Ale całkowicie pomija się problem akceptowania w Polsce kar cielesnych. Tabu. Albo akceptacja

      To co się dziwić, jaka kobieta może wyrosnąć z bitej w pośladki dziewczynki? Okaleczona. Psychicznie okaleczona. I żadna inna

      Wyjście za mąż dla takiej osoby jest tylko ucieczką przed przemocą a nie rzeczywistym wyjściem za mąż. Osoba męża, jego cechy bywają najmniej ważne...
    • bri Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 12:29
      Gdyby przyznały, że miały wpływ na wybór męża to musiałyby również przyznać same przed sobą, że nadal mają możliwości wpływania na własny los, a to oznaczałoby konieczność zmian, wzięcia odpowiedzialności itd. A niektórzy się tego boją.
    • jowita771 Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 12:32
      Znam kilka kobiet, które przynajmniej raz w życiu zrezygnowały z fajnego faceta i związały się z kimś niewiele wartym argumentując, że tamten jest dla niej za dobry. Jak słyszę taki głupi tekst, to nasuwa mi się myśl, że niektóre panie rzeczywiście zasługują na takiego, co za włosy poszarpie, ryknie, jak pani robi nie po jego myśli. Jak dobry jest za dobry, to widocznie potrzebują czegoś innego.
      I jeszcze rozumiem, że nastolatka może tak myśleć, ale dorosła pani to już powinna myśleć, a nie ładować się jak ćma.
      • iluminacja256 Re: "Taki mąż się trafił" 27.02.11, 11:24
        Nie jestem psychologiem,ale moim zdaniem wystarczy miec ojca, tkóry pije lub bije, lub znęca się psychicznie, ewentualnie matkę która non stop zaniża poczucie wartości i efektem jest właśnie poczucie "nie zasługiwania " na jakiegoś partnera i ciązenie do wzorca domowego.

        Moim zdaniem to nie sa tematy na forum,ale do gabinetu psychologa bo kazdy przypadek jest indywiduwalny. I przecież nie chodzi tylko o mężczyzn, ale ogólnie o zachowania w zyciu.
    • krolowa_kier Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 12:39
      U mnie w rodzinie była para. Bardzo w sobie zakochani przez wiele lat. Wydawać by się mogło - świetnie dobrani. Byli ze sobą szczęśliwi.
      Rozwiedli się jakiś czas temu - po 20 latach małżeństwa. Bo on (policjant) zaczął coraz bardziej chlać i zdradzać na lewo i prawo. Ale przez wiele lat była sielanka. Czasami trudno przewidzieć. Choćby się chciało i przed ślubem mieszkało - jakoś mi się tak zrymowałowink
      Ja z moim ślubnym mieszkałam kilka lat przed ślubem - jestem szczęśliwa. Ale też trudno przewidzieć co będzie za lat 20 - komu szajba odbije, kto to wie.
      Bo ludzie się zmieniają, i nikt mnie nie przekona, że tak nie jest. Za dużo widziałam rozbitych, wieloletnich związków, żeby wierzyć, że nawet jak wchodziłam w związek z szeroko otwartymi oczami, to już zawsze będzie tak jak jest teraz.
      • sadosia75 Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 13:00
        > Rozwiedli się jakiś czas temu - po 20 latach małżeństwa. Bo on (policjant) zacz
        > ął coraz bardziej chlać i zdradzać na lewo i prawo. Ale przez wiele lat była si
        > elanka

        A ona gdzie pracuje?
        • krolowa_kier Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 13:08
          Nie ma znaczenia, gdzie ona pracuje. Napisałam, ze policjant, bo 90% policjantów jakich znam/o jakich słyszałam, jest rozwiedzionych, i do tego większość pije. Ironią losu jest to, że kiedyś byli dla mnie wzorem szczęśliwego małżeństwa, i jako dziewczynka ich podziwiałam. teraz jako mężatka często zastanawiam się, co poszło nie tak.
          • kropkacom Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 13:19
            Mundurowi z racji stresującej pracy niestety często przypłacają to różnymi depresjami czy innymi odchyleniami. I tu bym szukała przyczyny. Nie ma tak, że nagle komuś bez powodu szajba odbija, charakter się zmienia. Zawsze jest powód.
          • sadosia75 Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 13:34
            O matulu smile
            A moze jest sekretarka? 90% sekretarek jakie znam/ o jakich slyszalam to kochanki swoich szefow, strasznie sie puszczaja i do tego nie maja zadnych skurpulow .

            Wiesz bzdury piszesz smile
            Uzaleznienie to jedna sprawa. System pracy i psychika to druga sprawa. Czeste sa depresje, wypalenie zawodowe, problemy w domu, w pracy . Nie wiesz dlaczego sie rozstali. I nigdy prawdy sie nie dowiesz. Wiec taki generalizowanie jest po prostu hmmm... posunieciem malo inteligentnym smile
            To pisalam ja zona policjanta w szczesliwym zwiazku z abstynentem ( z wlasnego wyboru nie z powodu uzaleznienia ), znajaca z pewnoscia wieksza ilosc policjantow, ktorzy sa w rownie szczesliwych, bardziej szczesliwych zwiazkach z roznymi problemami. Jak to w zyciu bywa smile
            A rozwody, zdrady, uzaleznienia sa w wielu zwiazkach. I generalizowanie po zawodzie jest krzywdzace dla wielu osob.


            I nie, nie uwazam, ze sekretarki to prostytutki smile Wiec gdyby ktoras byla urazona to prosze tego nie brac na powaznie smile
            • mgla_jedwabna Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 16:11
              Jest kilka powodów, dla których policjantom jest łatwiej stosować przemoc niż innym grupom zawodowym. A skoro jest łatwiej, to można przypuszczać, że przemoc będzie stosowana częściej. Oczywiście, nie można zakładać, że każdy policjant to domowy tyran, nawet jeśli statystycznie byłoby ich więcej w tej grupie niż np. wśród hydraulików.

              Powody, o których piszę, to np. fakt, że prześladowanej żonie dużo trudniej jest uzyskać fachową pomoc. Bo przecież nie zadzwoni na policję po kolegów męża. OK, wiem, że w policji też są formacje będące tak jakby "policją dla policji", ale nie ma ich przecież w małych miejscowościach. Poza tym policjanci dużo lepiej orientują się, jak ukryć przed organami ścigania skutki swoich działań, jak np. wiarygodnie przedstawić opowieści żony jako konfabulację lub histeryzowanie. Poza tym policjanci mają broń, to ułatwia sterroryzowanie żony np. groźbą zastrzelenia, jeśli ucieknie np. do rodziców.
              • sadosia75 Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 16:36
                Bo przecież nie zadzwoni na policję po kolegów męża. O
                > K, wiem, że w policji też są formacje będące tak jakby "policją dla policji", a
                > le nie ma ich przecież w małych miejscowościach

                Przy zgloszeniu zona musi podac stopien meza. takie zgloszenie jest przyjmowane i wysyla sie osoby,ktore sa wyzsze stopniem plus osobe "sprawdzajaca" czyli przelozonego. I nie ma zmiluj. czy to srodek nocy czy srodek dnia.
                musi byc zachowana procedura. i koniec.
                pozniej takie zgloszenie "idzie w swiat" czyli wyzej. kontrole itp.
                to dosc skomplikowane wiec nie chce pisac bo moge cos pomieszac. ale mniej wiecej to tak wyglada.

                Poza tym policjanci dużo lepie
                > j orientują się, jak ukryć przed organami ścigania skutki swoich działań, jak n
                > p. wiarygodnie przedstawić opowieści żony jako konfabulację lub histeryzowanie

                Alez to nie ma zadnego znaczenia. Zona moze sobie histeryzowac, moze sobie wymyslac. Procedura i tak zostaje wszczeta. I proceury nie prowadzi nikt z "macierzystej" komendy.

                Poza tym policjanci mają broń, to ułatwia sterroryzowanie żony np. groźbą zast
                > rzelenia, jeśli ucieknie np. do rodziców

                Musimy odroznic dwie rzeczy.
                Bron posiadana wylacznie na sluzbie i bron w domu.
                Przy tym pierwszym nie ma "wiekszego problemu" bron zostaje na komendzie. Pozatym jesli sa podejrzenia co do danego funkcjonariusza "zawiesza" sie prawo do broni.
                Jesli bron jest w domu ( a to juz inna sprawa. procedury sa dlugie, koszty wysokie. nie kazdy sie na to porywa ) to faktycznie problem moze byc.
                Ale jesli bylo zgloszenie to zawiesza sie prawo do posiadania broni i ta bron wraca na komende.
                faktem jest, ze w policji pracuja ludzie i "ludzie"
                mezowie i "mezowie"
                Mnie przeraza fakt generalizowania. Policjant = pijak i bandyta z odznaka.
                A ja swiadoma jestem tego jak wyglada ten zawod, jak wyglada wiele spraw od drugiej strony. i za chiny ludowe nie zrozumiem takiego generalizowania.
                Nie kazdy policjant to aniol. I nie kazdy to diabel.
                A stwierdzenie "90 % policjantow,ktorych znam " jest idiotyczne. bo rownie dobrze moze znac 6 policjantow i 90% z tych znajomosci to nie jest porazajaca liczba smile
                No ale lepiej napisac 90% ( tu juz sobie kazda mysli oho... no faktycznie ... az 90% policjantow? no to kurcze sama patologia tam ) bo to robi wrazenie smile
                • computerro Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 17:49
                  Sadosia, chyba daj sobie spokój z tłumaczeniem.

                  Niektóre osoby jak zobaczą serial w TV to myślą, że występujący w nim aktorzy są tacy w rzeczywistości. Nie odróżnieją granej roli od rzeczywistości

                  Albo myślą, że chirurg po pracy biega w domu ze skalpelem i straszy żonę. Nie! Chirurg po pracy zapomina o pracy i odpoczywa. Policjant najpewniej też: zapomina o pracy, odpoczywa i cieszy się rodzinną sielanką

                  Zawód to rola społeczna i jest czymś innym niż rola w związku małżeńskim
          • kali_pso Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 13:40
            Napisałam, ze policjant, bo 90% policjantó
            > w jakich znam/o jakich słyszałam, jest rozwiedzionych, i do tego większość pije

            No...a pozostałe 10 to ma za żony te, które twierdzą "taki mąż mi się trafił"?winkp
    • m00nlight Heh, widać nie znasz życia 26.02.11, 14:23

      Prawda jest taka, że nie da się człowieka poznać na 100%, ba! nikt w 100% nie zna sam siebie, nie jesteś w stanie przewidzieć jak zachowasz się w jakiejś sytuacji, dopóki się w niej nie znajdziesz...

      Wiele osob twierdzi że prawda o mężu/ żonie mimo x spędzonych razem lat, pod wspólnym dachem, 'wylazła' dopiero przy rozwodzie.

      Ja też byłam doprawdy szczerze zdumiona że ten dobry, sympatyczny, 'do rany przyłóż' itp itd chłopak z którym się związałam 10 lat wcześniej nie dość że 'wywinie mi numer' to jeszcze przy rozwodzie okaże się stuprocentowym cynicznym, wyrachowanym, bezdusznym padalcem którego naprawdę trudno w łeb nie strzelić słuchając co gada... a znam się na ludziach, generalnie.

      Więc jestem w stanie uwierzyć, że facet, jeśli mu zależy, potrafi się kryć doskonale, a i my zakochane nie zwracamy uwagi na pewne drobne sygnały, które już po wszystkim, układają się pięknie w całość która pozwala stwierdzić, że 'dało się to przewidzieć'. Otóż nie, nie dało się. To coś jak z wizjami Nostradamusa- stają się oczywiste gdy opisywane 'fakty' już się wydarzą.

      Ja właśnie przy rozwodzie nie zwalałam winy na los- za to zadręczalam się jakiś czas pytaniem czemu byłam taka ślepa przez te lata? przypominałam sobie różne pierdoły, zdarzenia z przeszłości, jego zachowania, teksty, na ktore wtedy nie zwracalam szczegolnej uwagi bądź jakoś to sobie racjonalizowalam, a pozniej okazalo się że taka lekkomyślność kosztowala mnie pare lat. I to siebie obwinialam że związalam się z takim palantem, a przecież mogłam się związać z kimś 'lepszym' - kandydatów nie brakowalo. Niestety jest tak że każdy chcialby miec wplyw na to jak mu się życie ułoży- i wpłynąć tak, by ułożyło się jak najlepiej- a życie pokazuje że ten wpływ jest mocno ograniczony.

      Był kiedyś artykuł na którymś portalu, w stylu: 'piękne, bogate i... zdradzone!' Weźmy pod lupę np Sheryl Cole. I my tak samo- możemy być chodzącymi ideałami- pięknymi, wymuskanymi, świetnymi w łóżku, wspierającymi itp itd, możemy facetowi 'nieba przychylić' a on nas zdradzi z brzydszą, grubą (i wstaw dowolne) koleżanką z pracy, ktora obiektywnie do pięt nam nie dorasta. I weź tu zrozum faceta.
      • marzeka1 Re: Heh, widać nie znasz życia 26.02.11, 14:28
        No dobra, "trafił się", ale co z tego??? Czym innym jednak jest tkwienie przy kimś takim, tego pojąć nie mogę, jak dobrowolnie można tkwić przy pijaku, przemocowcu nieszanującym swojej zony/partnerki.
        I też uważam, że mąż to nie totolotek, pewne rzeczy, z tych uniemożliwiających stworzenie dobrego związku, często są lekceważone na samym początku, w myśl "on się zmieni".
        • sadosia75 Re: Heh, widać nie znasz życia 26.02.11, 14:44
          Myslisz,ze te kobiety chca tkwic w takim zyciu?
          najczesciej boja sie odejsc. z roznych przyczyn. brak mieszkania, brak pracy, finansow, boja sie ze sobie nie poradza, boja sie tego co ludzie powiedza, boja sie odejsc bo to zmiana. i chociaz czesc z nich zdaje sobie sprawe z tego, ze ta zmiana jest im potrzebna to jednak strach przed "samotnoscia" je paralizuje.
          a czesc kobiet wierzy w to, ze miloscia misia zmieni, ze sam zrozumie swoj blad, albo ze spadnie gwiazdka z nieba i wtedy bedzie inaczej.
          to co dla niektorych kobiet wydaje sie latwym krokiem w przod dla czesci wydaje sie niemozliwe.
          • marzeka1 Re: Heh, widać nie znasz życia 26.02.11, 15:31
            Pewnie, że nie jest łatwo, mojej przyjaciółce wymiksowanie się takiego układu zajęło 8 lat + zrujnowane zdrowie, teraz jednak odżyła.
            Tyle że gdy widzę z jak "śmieciowymi" facetami potrafią związać się kobiety, serio zdumiona jestem, na co one liczą.
            • chicarica Re: Heh, widać nie znasz życia 26.02.11, 18:44
              Ja bym raczej zadała pytanie: "Czemu one siebie tak nienawidzą?"
    • iamhier Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 16:04
      Jest kilka trafnych odpowiedzi na to pytanie:
      1) to ich pierwszy partner seksualny
      2) kompleksy i metalność ,określmy ją jako "wiejską" pod tytułem :muszę mieć męża by móc rywalizować z innymi kobietami.W niczym nie moga być lepsze niż ja.Takich panienek widziałam wiele,dzisiaj są po rozwodzie,ale już siebie nie przypominają z lat młodości.Dolegliwe dla otoczenia! Nadmienie,że dziewczyna z wielkiego miasta może mieć mentalność podobną.To "bo taki mąż się trafił" jest tylko po to,by nie być gorszą od koleżanek,a że z lima pod okiem to inna broszka...
      3) pazerność na dobra materialne i brak talentów do czegokolwiek oraz pójście na łatwiznę życiową.Zrobie sobie z nim dziecko i już mam źródło dochodu.Faktem jest,że laski są mało lotne poza tą sferą i rzadko rzeczywiście nadają się do innych "profesji" niż wielka żona i matka.

      Gra pod publikę,gra i jeszcze raz gra.....
    • chicarica Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 16:29
      Wynika to ze zrytego w dzieciństwie beretu, jakichś braków z domu rodzinnego, poczucia własnej wartości. Fajnie o tym piszą w książce "Toksyczna miłość". Mało która z nas jest w 100% pewną siebie, gotową do zdrowego związku kobietą. Odpowiadają za to w dużej mierze również wdrukowywane nam kody kulturowe. Nie jest to niczyją winą, tak jak próbujesz to przedstawić, jest to natomiast coś, co można przepracować na terapii. O ile człowiek jest na tyle odważny, żeby ją rozpocząć.
      • annie_laurie_starr Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 16:41
        To wcale nie tak. Zanim ten facet stal sie mezem byl uroczy, przynosil kwiaty bez powodu, mowil, ze jest najpiekniejsza na swiecei bla bla bla. Nawet jak zamieszkali razem bylo fajnie. Tylko jak juz sie pobrali i pojawily sie dzieci to facet uznal, ze zrobil co swoje i teraz moze olewac rodzinke z gory na dol. To nie jest tak, ze widzialay galy co braly. Gdyby galy widzialy to by nie braly. Galy sie bardzo potem zdziwily, ze ten fajny chlopak stal sie nijakim mezem.
        • iamhier Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 16:50
          Nie było fajnie.Mężów powyżej opisanych mają kobiety,które zabrały ich innym kobietom.O czym oczywiście dobrze wiedzą,do dziś cieciują na forach....No chyba nie bez powodu? Nieprawdaż?

          To chyba logiczne ,że jak przez pare lat jesz podróbkę ulubionych ciasteczek to mimo postu i unikania pokus nadejdzie taki dzień gdy sięgniesz po oryginał....Choćby nie wiem co.I stąd teksty o "unikaniu zagrozenia"-czytaj zapobiegnięciu tego co się stało dawno temu.Oj.....jak się żoneczki oszukują! I jakie to musi być wykańczające psychicznie,że mąż nadal kocha inną....A wasze zadanie sprowadza się do cieciowania czy doszło do realizacji tego uczucia czy nie w złudnej wierze,że jak nie dojdzie to mąż jest wam wierny....

          Nie buduje się swego szczęscia na cudzym nieszczęsciu,drogie żony!
          • iamhier Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 16:54
            to musi być naprawdę dołujące gdy ma się świadomosc ,ze maz i ojciec waszych dzieci chetnie splodzilby dziecko innej kobiecie pod warunkiem,ze nie bedzie musial jego utrzymywac,badz wyastarczy jeden gest by wasz 40 letni mężus znalazl sie w łózku innej pani...

            Jakie ŻYCIE jest niesprawiedliwe....
        • chicarica Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 18:43
          To także, w jakiś sposób, wina promowanego jedynie słusznego modelu "wielkiej miłości", kwiaty, romantyczny szał, nie móc żyć bez siebie... Tak naprawdę to żyć bez siebie nie mogą ludzie, którzy są od siebie wzajemnie uzależnieni, jak już powiedziałam, nie jest to zdrowe i wcale nie jest fajne.
          A czasami bywa i tak jak piszesz, że któraś ze stron przestaje się starać i zaczyna mieć w dupie. Też bywa.
    • anorektycznazdzira Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 17:25
      Hmmmm...
      Naprawdę sądzisz, że np tuż po 20ce człowiek definitywnie jest taki, jak ma być do końca życia? Że będzie mieć niezmienny charakter, poglądy, że nie wpłyną na niego nigdy żadne zdarzenia, ludzie, własne refleksje? Że ujawnienie się skrywanych kompleksów i problemów nie jest możliwe? Nie mając dzieci, nie musząc się samodzielnie utrzymywać, nie chorując, nie znosząc zawodowych trzęsień ziemi i nie mając jeszcze okazji po prostu znudzić się codziennością.
      Uważasz, że okres narzeczeństwa daje pełen wachlarz możliwości przetestowania siebie i swoich charakterów we wszystkich życiowych układach?
      Jeśli tak, to robisz duży błąd.
      Oczywiście, że wiele można po prostu stwierdzić przed małżeństwem. Gdyby mi ktoś przed zaobrączkowaniem przyłożył albo poszedł się puszczać, to rzecz byłaby klarowna. Naprawdę zakładasz, że zawsze tak jest?! Cóż za naiwność.
      • mgla_jedwabna Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 19:06
        "Gdyby mi ktoś przed zaobrączkowaniem przyłożył albo poszedł się puszczać, to rzecz byłaby klarowna. Naprawdę zakładasz, że zawsze tak jest?!"

        Nie, ale podziękowałabym panu, który jest cudowny, przynosi kwiatki, nosi na rękach itd., ale np. zdarzyło mu się w chwili złości kopnąć mojego psa (nie ma znaczenia, że zwierzak nasikał mu do butów). Podziękowałabym stanowczo, a nie tłumaczyła sobie "każdy się może wkurzyć", a za kilka lat, z podbitym okiem jęczała "tego się nie dało przewidzieć".
        • anorektycznazdzira Re: "Taki mąż się trafił" 27.02.11, 09:21
          Ale to wszystko dla Ciebie proste!
          Kolesie skłonni do terroryzowania swoich rodzin bardzo dobrze się kryją, kiedy są na etapie narzeczeństwa. Po pierwsze dlatego, że potrzebują zwabić ofiarę, po drugie dlatego, że na tym etapie sami wierzą, że ta dziewczyna spełnia ich najskrytsze pragnienia i jest ideałem.
          Zakładanie, że sygnał zawsze będzie taki czytelny jak kopanie twojego psa, to dopiero naiwność. A co zrobisz, jeśli facet nigdy żadnego psa nie kopnie, ale po prostu ich nie lubi i o tym dobitnie mówi (kopać kopie, ale nie przy tobie)? Jak zinterpretujesz, że ma bardzo niedobre stosunki z własna siostrą (recytuje kilkanaście przekonywujących dowodów na to, że ona jest psychiczna i lepie się od niej trzymać z daleka)? Chcesz być ostrożna, aranżujesz rozmowę z siostrą i faktycznie- ma coś nie tak z głową. Ewakuujesz się czy współczujesz swojemu facetowi? On tobie współczuje bardzo, bo siostra go gnębi od lat. Facet ma problemy w pracy z kolegami. Podaje przykłady okropnych przegięć, jakie goście robią. Myślisz "on ma coś z głową i sam jest sobie winien"?
          Zrozum, że poza jakimiś oczywistościami typu szarpał ją bo poszła do koleżanki bez niego, są też dużo mniej czytelne sygnały. Fakt, że to były sygnały jest jasny dopiero po jakimś czasie i nie zawsze to się wszystko poskłada przed ślubem. Strasznie naiwne jest takie gadanie, ze wszystko da się przewidzieć.
    • vibe-b Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 19:01
      Twoje wywody jako zywo przypominaja mi madralinskie wywody Lipcowej nt zachowan mlodych matek z czasow jejze panienstwa
      Tusze, zes mlodziutka jeszcze jest jedwabna mglo.
      • iamhier Re: "Taki mąż się trafił" 26.02.11, 20:12
        Dodałabym jeszcze jeden powod:nie potrafia stosowac antykoncepcji lub sie boja.I tkwia w tym bagnie dla dobra dzieci.Wiedza,ze nie sprawdza sie w innych dziedzinach,wiec tu moga sobie pofikać....I znowu element nie chcenia wewnatrznego tylko rywalizacji spolecznej....

        I tutaj je moge zrozumiec.Bo jednak jest cos takiego,zeby oporne na rodzenie kobiety uczynic pokrakami życiowymi.Na zasadzie:nie zrealizuje sie w wybranej dziedzinie to zajmie sie rodzeniem.Ja widze takie niebezpieczne zapędy wobec swojej osoby i granie z czasem.Nawet z takim tekstem:ty "jeb....suko" nie bedziesz wiecznie płodna.Jak nie osiagniesz do pewnego momentu tego co chcesz to i tak polecisz rodzic dzieci..".Serio.Ja cos takiego uslyszalam.


        Tylko,że jeb.... suki najpierw zrobia co chca w zyciu,a potem porodzą dziecie.Na chwałę Boga i ku chwale Ojczyzny...(teraz zapewne stos intryg by nikt stosowny sie nie znalazł).

        I mezczyzn o takich zapędach UNIKAM,omijam szerokim łukiem....Jakos obrączka im nie przeszkadza mnie niepokoić.To znaczy takich,ktorzy chca sprawic sobie potomka MOIM KOSZTEM nie liczac sie z MOIMI potrzebami.Figa!!!

        No,coz....nie jestem głupia....Walczcie babeczki o swoje!Zeby nie skonczyc jak te panie z postu startowego na forum.
      • kali_pso Re: "Taki mąż się trafił" 27.02.11, 10:06


        ...hehehehe..dokladnie.....heheheh

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka