forumowiczka.to.ja
29.03.11, 15:25
Ostatnio miałam jakiegoś doła, akurat przyszła do nas kuzyn z żoną. Dziecko śpi, my siedzimy, gadamy, wchodzimy na tematy różne, w końcu ja dochodzę do głosu i się żalę, że teściowa to taka, a moja mama to taka, bo ja to się wszystkim przejmuję. Bo np teściowa ostatnio zadzwoniła do mnie wyżalić się na mojego męża (!), a ja się jak zwykle przejęlam, że dlaczego do mnie, to nie moja sprawa itp (jej oczywiście tego nie powiedziałam). Generalnie ze mnie taki typ, co to wszystko biorę do siebie, i wkurza mnie to. I żona kuzyna mówi " ja to mam jedną żelazną zasadę: olewam. I tobie radzę to samo. Szacunek okazuj, ale miej w d.u.p.i.e". No rada genialna w swej prostocie. Staram sie naprawdę ją wdrażać w życie (ostatnio nawet miałam okazję), ale to takie trudne.....Macie podobnie? Teoretycznie nie chcę brać całego szitu tego świata na głowę, a praktycznie: biorę. Jakies spostrzeżenia?