bu-zia
29.04.11, 12:52
wczoraj wieczorem miałam wątpliwą przyjemność dyskutowac z panami ze strazy miejskiej. Zaczelo sie od tego, że wykonując manewr wyjazdu z parkingu, wjechałam (raptem ok 1 - 2m) w ulice jednokierunkową, widzieli dokładnie, że zamierzam zawrócic i jechac dalej, niemniej ejdnak doskoczyli do mnie panowiie bez karku i zażądali pokazania dok., powiedziałam ze za chwilke bo akurat młody się rozpłakał i musiałam go uspokoić. Panowie tymczasem bardzo obcesowo zażądali dok. natychmiast!!, podałam im, po czym widzę, że zaczynaja wypisywac mandat - pytam za co - za jazde pod prąd!!, próbowałam wytłumaczyc ze tylko zawracałam, no ale gadki nie było, za chwilę usłyszałam ze dostanę oprócz tych 250, dodatkowo jeszcze za parkowanie z włączonym silnikiem powyzej 2 min. Młody w leciutkiej bluzeczce cały się trząsł z zimna wiec im mowie, że z powodu dzicka bo mu zimno - nie było gadki. Za chwilę podjechał kolejny patrol i tak sterczałam w towarzystwie 4 bezkarkich facetów ryczących na mnie i co rusz mnie czyms straszących, z płaczącym dzieckiem, że mamusie do więzienia zamkną (bo tak jeden z pomysłowych panow probowal go pocieszyc). Wreczyli mi mandat na 550 zł, ktory powiedziałam, że nie przyjmuję. Powiedzieli że kieruja sprawe na kolegium, a ja poprosiłam o ich nazwiska w celu napisania zażalenia na ich działania - nie podali mi, powiedzieli, że dowiem sie z pozwu.
Pytanie - czy to wszystko było zgodne z zasadami? tak postepuje straz miejska?, czy kobieta z dzieckiem stanowi dla nich az takie zagrozenie, że potrzeba ich bylo az 4 - nie maja co robic? w dodatku to straszenie.
Czy mam podstawe, żeby napisac na nich skargę? Wg mnie zwyczajnie naduzyli władzy.
Jak wyglada takie kolegium? powiedzieli, że jak nie chce zaplacic mandatu za 500 zl, to na kolegium zaplace 1000? To prawda?. takie są stawki? nie moge sie bronic?, z góry jestem przegrana?
Sorry za tyle pytan, ale jak jezdze 15 lat nigdy nie spotkala mnie jeszcze taka historia.
Moze ktos z doswiadczenia powie jak taka sprawa wyglada?