Dodaj do ulubionych

Kontakty z EX

06.04.11, 13:39
Jak u Was wygladaja kontakty Waszego M z ex?
Jak czesto, w jaki sposob, w jakich sprawach kontaktuje się Wasz partner z ex?
Czy M. pomaga przy innych rzeczach niz dzieci, jakich?
Jak ustalaja "kalendarz" widzen z dziecmi? Jak podchodzicie do zmian kalendarza (jestescie elastyczne, nie)?
Czy macie jakies zasady/reguly ustawione?

Ps. Ja mam zagwozdke, bo ex przyslala sms dzisiaj i chce info (TERAZ), czy bedziemy w stanie wziac dzieci w dniach 13-16.05 (sama sobie frunie gdzies za kase mojego partnera, kolejny raz w tym roku i mam rezerwacje do potwierdzenia; dodam ze pracuje jako nauczycielka - wkurza mnie to).

Mnie szlak trafia, bo wydaje mi sie, ze powinna dawac wczesniej info, zebysmy przemysleli, a nie na gwalt odpowiadali (wiem ze przemawiaja za mna emocje, stad prosze o rade).





Obserwuj wątek
      • malatajka Re: Kontakty z EX 06.04.11, 13:59
        Nie, tutaj mi raczej chodzi o to, ze trzeba TERAZ powiedziec, bo szanowna TERAZ musi wiedziec, bo ma rezerwacje...

        Jak miala rezerwacje, to mogla wczesniej powiedziec, zebysmy mieli czas przemyslec/pregadac, czy w danym czasie nie mamy zadnych swoich planow.

        PS. Pisalam ze mam troszke emocji. Pytam sie raczej jak jest u Was? Jak palnujecie kalendarz, jak robicie zmiany.

        Prosba o podzielenie sie, jak WASZ ŚWIAT wyglada wokol tej sprawy.


        • kittykitty Re: Kontakty z EX 06.04.11, 14:41
          Chyba rozumiem o co Ci chodzi - po prostu nie lubisz być przypierana do muru smile
          Ale spójrz na to w ten sposób:
          - po pierwsze - ex mogła mieć tę rezerwację od jakiegoś czasu i wtedy rzeczywiście mogła Was poinformować wcześniej, ale równie dobrze mogła ją zrobić teraz i dostać 24 godz. na jej potwierdzenie (sama mam tak często).
          - po drugie - ona zapytała czy JUŻ MACIE jakieś plany na te dni a nie poprosiła, żebyście się dopiero nad tym zastanawiali. A że termin jest dość odległy, to może reagujesz zbyt mocno? Rozumiem, że możesz czuć się zła, bo to ona pierwsza zaplanowała sobie ten czas, ale zaręczam Ci, że pewnie kiedyś się zdarzy odwrotna sytuacja - to Wy sobie coś zaplanujecie i poinformujecie ją, że w danym terminie coś tam macie i czy ona może się w tym czasie zając dziećmi.

          Poza tym, jeśli dobrze rozumiem Twoja wypowiedź to ona Was ZAPYTAŁA a nie POINFORMOWAŁA. czyli teoretycznie wciąż możecie powiedzieć, że macie na ten czas inne plany.
          • malatajka Re: Kontakty z EX 06.04.11, 14:58
            Racja, wszystko racja.

            0) Fakt, nie lubie byc stawiana pod sciana smile

            1) Wiem, ze za mocno reaguje, bo wiadomo ze ona moze miec swoje plany. Wiekszosc czasu, to my jej proponujemy/ustalamy plany, kiedy wezmiemy dzieci (ustalamy miesieczy plan na koniec kazdego miesiaca, ostatecznie wspolnie potwierdzajac).

            2) Ja jestem zla (wiem ze to troche wsibskie?), ze ona kolejny raz gdzies wyjezdza w tym roku, za kase mojego faceta. Zarabia grosze, on placi wielkie alimenty i ona jezdzi za ta kase raz za razem. To mnie drazni, chociaz wiem ze wplywu na to nie mam nijakiego - tylko ta kasa miala byc na dzieci a nie na jej wyjazdy. To tylko podnosi emocje sad Ech...

            3) Wiem, ze ona nie poinformowala, tylko zapytala. To fakt. Tylko JA WIEM i moze to mnie martwi, ze moj M nie bylby w stanie powiedziec, ze NIE, NIE WEZMIEMY DZIECI, BO MAMY INNE PLANY. Nie bylo dotychczas takiego przypadku, zeby moj M tak odpowiedzial: nawet ostatnio jak mielismy umowione spotkanie z terapeutka oraz wyjscie na prezentacje do znajomych. Dzieci wzielismy i kombinowalismy pozniej ich oddanie raz dla brata, raz do opiekunki sad
            • kittykitty Re: Kontakty z EX 06.04.11, 15:14
              ad.1 no widzisz, to znaczy że zazwyczaj to ona układa swoje plany pod Wasze smile
              ad.2 fakt, to może być wkurzające, ale tak naprawdę czy to powinno ruszać Ciebie czy Twojego partnera? Jeśli on nie ma nic przeciwko, a dzieci na tym nie cierpią to odpuść sobie, naprawdę. Natomiast, jeśli dzieje się to z uszczerbkiem dla dzieci i to rusza także Twojego partnera to może warto pomyśleć nad tym, by inaczej rozwiązać sprawę z alimentami? I nie mówię tu o ich zmniejszaniu tylko o tym, żeby Twój partner w ramach tych alimentów płacił za konkretne rzeczy np. dodatkowe zajęcia, języki obce, kurtki i buty, no nie wiem...
              ad. 3 no tu już Ci chyba nic nie poradzę... ale może pocieszeniem będzie, że w normalnej rodzinie tez gdzieś musielibyście "upchnąć" dzieci w takiej sytuacji...
              • malatajka Re: Kontakty z EX 06.04.11, 16:25
                kittykitty napisała:

                > ad.1 no widzisz, to znaczy że zazwyczaj to ona układa swoje plany pod Wasze smile

                Moze bez przesady wink, ale tak sie umowilismy, ze my jej plan kiedy bierzemy dzieci wysylamy do konca miesiaca. Ona - jak ma - daje swoj wklad (np. ze bierze dzieci na swieta, kiedy)

                > ad.2 fakt, to może być wkurzające, ale tak naprawdę czy to powinno ruszać Ciebi
                > e czy Twojego partnera? Jeśli on nie ma nic przeciwko, a dzieci na tym nie cier
                > pią to odpuść sobie, naprawdę. Natomiast, jeśli dzieje się to z uszczerbkiem dl
                > a dzieci i to rusza także Twojego partnera to może warto pomyśleć nad tym, by i
                > naczej rozwiązać sprawę z alimentami? I nie mówię tu o ich zmniejszaniu tylko o
                > tym, żeby Twój partner w ramach tych alimentów płacił za konkretne rzeczy np.
                > dodatkowe zajęcia, języki obce, kurtki i buty, no nie wiem...

                Nie dzieje sie z uszczerbkiem dla dzieci - poki co, ale mnie martwi, ze za chwile pani przyjdzie po wieksza kase na dzieci. Czy ona nie powinna odkladac tego jako oszczednosci, a nie "wozic" sie za pieniadze dla dzieci? A pozniej przychodzi dziecko i mowi do taty: tata kup rower. I moj partner doklada. To chyba srednie, prawada?

                Sorry, ale mnie to drazni. Ja na wyjazdy z M place (w wiekszosci) za siebie, a pani Ex ma sponsoring. Moim zdaniem tak nie powinno byc. Dziwie sie, ze Ci z tym byloby wszystko jedno, gdyby ex Twojego M tak miala?

                > ad. 3 no tu już Ci chyba nic nie poradzę... ale może pocieszeniem będzie, że w
                > normalnej rodzinie tez gdzieś musielibyście "upchnąć" dzieci w takiej sytuacji.

                moze wink
                • liz-beauty Re: Kontakty z EX 07.04.11, 14:02
                  Skad wiesz, za czyje pieniadze byla zona Twojego partnera wyjezdza na wakacje? Dlaczego zakladasz, ze za jego? Poniewaz jest nauczycielka? Tez jestem nauczycielka i jezdze na wakacje za wlasna kase, od zawsze. Fakt, nie mam dzieci. Ale to chyba przesada zakladac, ze nauczycielka nie ma prawa nigdzie wyjechac, a skoro jedzie, to nie za swoje?
                  • malatajka Re: Kontakty z EX 07.04.11, 14:42
                    Ma prawo jechac, gdzie sobie chce.

                    Ale sorry, ciezko za 1600 pln jezdzic 2 razy na narty w tym roku po tydzien (+ kupienie sprzetu, bo szanowa pierwsyz raz pojechala sie, co skonczylo sie niestety wypadkiem, poturbowaniem kregoslupa i kolana...ech...), do disneylandu i teraz sie gdzies wybierac ponownie. A co z innymi wydatkami? Jedzenie? Mieszkanie? Samochod? Wiele innych?

                    • liz-beauty Re: Kontakty z EX 08.04.11, 15:33
                      Ejze, sama sie chwalilas wyjazdem do Tajlandii, niedoszlym chyba, o ile zrozumialam, a tamtej kobiecie wyliczasz narty i Disneyland. Pewnie to prezent dla dzieci (komunijny?), nie wierze, ze sama do Disneylandu pojechala. A jesli nawet? Nie mozesz sie tym nakrecac i ekscytowac. Gdybym tak przezywala poczynania "naszej" Ex, to nie wiem... Teraz nie ma pracy, ale co chwila pozdrawia Mlodego z innej stolicy europejskiej. My za to nie placimy - niech jezdzi.
                      • malatajka Re: Kontakty z EX 08.04.11, 15:40
                        > Ejze, sama sie chwalilas wyjazdem do Tajlandii, niedoszlym chyba, o ile zrozumi
                        > alam,

                        Doszlym. Tyle ze my na ten wyjazd zarabiamy, stac nas. Pania ex nie.

                        a tamtej kobiecie wyliczasz narty i Disneyland. Pewnie to prezent dla dzi
                        > eci (komunijny?), nie wierze, ze sama do Disneylandu pojechala. A jesli nawet?

                        Pojechala sama. Nie byl to prezent. Tak ad-hoc polecieli.

                        > Nie mozesz sie tym nakrecac i ekscytowac. Gdybym tak przezywala poczynania "nas
                        > zej" Ex, to nie wiem... Teraz nie ma pracy, ale co chwila pozdrawia Mlodego z i
                        > nnej stolicy europejskiej. My za to nie placimy - niech jezdzi.

                        Jak nie placicie to super. Ja czuje ze za to placi moj M, a w przyszlosci moze ja.
                                • liz-beauty Re: sama z dwójka dzieci :) 08.04.11, 18:15
                                  Raz piszesz, ze sama pojechala, za chwile, ze z dwojka dzieci. I ze nie byl to dla nich prezent. Ja tez nic z tego nie rozumiem. Tak samo jak z poprzednich postow - pani Ex nie stac na wakacje, a Was tak, bo zarabiacie. A chwile wczesniej czy pozniej zalisz sie, jak to w polowie turnusu w Tajlandii kasa Ci sie skonczyla i nie mialas na nurkowanie...
                              • konstancja16 Re: sama z dwójka dzieci :) 08.04.11, 16:39
                                buhaha!!!

                                Ex na pewno marzyla o Disneylandzie. chciala sobie sama na karuzeli pobrykac a dzieciaki tylko dla picu zabrala. i sobie podrozuje po swiecie za peiniadze meza Malejtajki. z dziecmi tegoz faceta.

                                Malatajko, przyjmij wreszcie do wiadomosci, ze w kwestii alimentow nie masz racji i nie masz prawa zagladac Ex w kieszen. Rozumiem ze dzieci jest wiecej niz jedno wiec normalna sprawa, ze przyzwoicie zarabiajacy facet musi bulic na ich utrzymanie i ekstrasy. i bedzie tego wiecej. bo dzieci dzianego faceta zrobia i kurs winsurfingu w tarifie i ponurkuja w morzu czerwonym. i na nartach / desce w alpach szwajcarskich czy innej andorze.

                                Inna sprawa sa Twoje uklady z tym facetem. ale tutaj Ex nie ma nic do rzeczy, odczep sie od tej baby w koncu i skup sie na sobie.
                                • edw-ina Re: sama z dwójka dzieci :) 08.04.11, 17:38
                                  Konstancja, przy twoich niektórych postach powinien być znaczek "Like"! Tak, zgadzam się z tobą w 150 proc.
                                  A do autorki wątku: twoje wyliczanie ex co i kiedy robi jest poniżej pewnej granicy przyzwoitości. Mnie zniesmacza. Twój facet nie jest twoim mężem i nie wiadomo czy będzie. Ja by nie wzięła faceta, który mnie w ten sposób próbuje kontrolować. Jego była żona jest i będzie w jego życiu. Ty za nią nie płacisz, a skoro zarabiasz dobrze, to odkładaj sobie te pieniądze, a facetowi powiedz, że nie chcesz wspólnego budżetu i tyle.
                                  Ale przestać wsadzać nos w nie swoje sprawy, bo żółć z ciebie wypływa strumieniami.
                                  • 13monique_n Konstancja, Edwina :) 10.04.11, 20:52
                                    Przy Was obu powinien być przycisk "Like" smile

                                    Malatajka - skup się kobieto na sobie, swoich zarobkach i zasobach, póki nie dokladasz do niczego swemu chłopu (nawet jeszcze nie mężowi), to daj na luz.
        • kittykitty Re: Kontakty z EX 06.04.11, 15:00
          Pytałaś o doświadczenia - ja mam trochę inną sytuację, bo mam własne dziecko z pierwszego małżeństwa, więc w zasadzie nigdy nie robiłam problemów, nawet jeśli Młoda spadała nam na głowę nagle - po prostu zamiast jednego dziecia było dwoje. Zresztą oboje byli już takimi wczesnymi nastolatkami więc spokojnie mogliśmy z mężem zrealizować swoje plany np. pójść sami do kina czy znajomych. Ex była informowana, ze możemy wziąć Młodą, ale wieczorem idziemy do kina i dzieciaki zostaną same w domu.

          Ze dwa razy zdarzyło się, że były małe spięcia, bo mój mąż nigdy nie odmawiał wzięcia córki a jeśli właśnie (od wielkiego dzwonu) mój syn miał spędzić weekend u ojca to ja miałam upojną wizję weekendu we dwoje a nie w trójkę z Młodą.

          Natomiast nieraz wściekałam się na mojego exa, gdy pytany czy może zająć się synem w danym terminie odpowiadał, że NA RAZIE nie ma nic wpisanego do kalendarza (!). Zazwyczaj odpowiadałam w takich przypadkach, że właśnie już ma.
      • ajeje Re: Kontakty z EX 06.04.11, 14:26
        Jeśli dobrze rozumiem autorkę topiku to nie chodzi o zajmowanie się dzieckiem tylko stawianie, przez jego matkę, ojca „pod ścianą” - ja się wściekam za każdym razem kiedy ktoś żąda ode mnie podjęcia jakiegokolwiek zobowiązania natychmiast, bez możliwości zastanowienia się. Tully, ten wyjazd to nie jest tak nagła i niespodziewana sprawa, żeby ojciec nie mógł się normalnie dowiedzieć i zanim odpowie sprawdzić czy się nie umówił z kumplem z wojska że do niego właśnie w tym terminie pojedzie czy też obiecał cioci wymalować jej mieszkanie...
        Tajka, ja bym radziła odpowiadać na takie sms-y tekstem „dam odpowiedź jutro, jeśli nie możesz czekać to zrezygnuj” ale wszystko zależy od asertywności ojca, jeśli on nie umie zaznaczyć granic to Twoje nerwy i tak nic nie wniosą.
        • malatajka Re: Kontakty z EX 06.04.11, 14:37
          No dokladnie o to mi chodzi.

          Moj M od razu przesyla mi sms, co ja na to. A ja pisze, ze: "Nie mamy chyba planow na maj, ale przegadajmy to wspolnie na zywo a nie przez sms". Na co moj M pisze: Czy moge potwierdzic? Wiec mu pisze: "Nie. Pogadajmy, tak jak ci pisalam".

          wwwrrr... (jak z mojej wypowiedzi mozna bylo wyczytac, ze sie zgadzam?)

          Dodatkowo napisalam do M: "Prosba zeby szanowna ex dawala znac o takich kwiatkach szybciej. Jak miala rezerwacje to mogla wczesniej napisac, bysmy przemysleli na spokojnie, a nie teraz jakies ograniczenia stosowac, ze info jest potrzebne na teraz"

          Niestety jeszcze nie otrzymalam odpowiedzi od M (pewnie pracuje).
          Ja mam wrazenie, ze dla mojego M to bez znaczenia. On - jak sam mowi - podchodzi pragmatycznie. Jest pytanie, jest odpowiedz. Mam wrazenie, ze on nie stawia granic.
          Chce byc teraz "dobrym ex".



        • kittykitty Re: Kontakty z EX 06.04.11, 14:48
          Litości, ile czasu trwa sprawdzenie w kalendarzu czy ma się coś ustalonego na ten czas?
          A w tej konkretnej sytuacji - czy jeśli tajka z partnerem nie zrobili sobie do tej pory takich planów to czy partner tajki nie może po prostu zająć się dziećmi przez te trzy dni?

          O ile to zachowanie ex nie jest kolejnym przejawem jej wredoty i próbą utrudniania zycia partnerowi to naprawdę nie widzę problemu.
        • tully.makker Re: Kontakty z EX 06.04.11, 15:03
          > Tajka, ja bym radziła odpowiadać na takie sms-y tekstem „dam odpowiedź ju
          > tro, jeśli nie możesz czekać to zrezygnuj”

          Dla mnie to bylaby czysta i zwyczajna zlosliwosc. Exia rowniez moze odpowiedziec zlosliwoscia. Po co nakrecac konflikt?Ale rozumiem, ze urazona duma nexi, ze ktos smie od jaj misia zadac decyzji, ze zajmie sie wlasnymi dziecmi przez 3 dni - za ponad miesiac jest warta swojej ceny.
            • ajeje Re: Kontakty z EX 06.04.11, 18:51
              Po przemyśleniu uważam że problem nie tyle jest w Ex, co w Twoim partnerze. W tym że on nie rozumie iż nie może Ciebie i Twojego życia przypasowywać do siebie, swoich dzieci i swojej Ex. Obawiam się że jeśli nie zdołasz mu przekazać że potrzebujesz więcej luzu, że wciskanie Cię na siłę w rolę matki dzieciom, to albo się udusisz albo oszalejesz, a problemy z mężczyzną będą wpływać na Twój stosunek do jego dzieci a zwłaszcza do Ex, której chyba jedyną winą jest to że korzysta z wszelkich wygód jakie jej są dostępne.
              • malatajka Re: Kontakty z EX 07.04.11, 11:08
                > Po przemyśleniu uważam że problem nie tyle jest w Ex, co w Twoim partnerze. W t
                > ym że on nie rozumie iż nie może Ciebie i Twojego życia przypasowywać do siebie
                > , swoich dzieci i swojej Ex. Obawiam się że jeśli nie zdołasz mu przekazać że p
                > otrzebujesz więcej luzu, że wciskanie Cię na siłę w rolę matki dzieciom, to alb
                > o się udusisz albo oszalejesz, a problemy z mężczyzną będą wpływać na Twój stos
                > unek do jego dzieci a zwłaszcza do Ex, której chyba jedyną winą jest to że korz
                > ysta z wszelkich wygód jakie jej są dostępne.

                Moze troche masz racje.

                Sytuacja okazala sie jeszcze ciut inna.
                Bo M dostal od Ex sms z prosba, czy moze wziac dzieci. Ona nie pisala kiedy ma byc odpowiedz.
                To dopiero moj M sie wyrwal w sms i pytal, na kiedy jest jej potrzebne info (mnie wkurza wyrywanie sie M, ze on od razu odpisuje, proponuje, wielce proaktywny jest; dla mnie zazwyczaj zajety w pracy, a tak to odpisuje ad-hoc).

                Dopiero wtedy otrzymal info od niej, ze na dzisiaj, bo ona ma jakas rezerwacje....

                Suma sumarum ustalilismy, ze OK, bierzemy dzieci. Ja prosilam M, zebysmy gadali o naszych planach wspolnie, a nie ad-hoc podejmowali decyzje i wysylali do ex, a Ex zeby napisal, zeby dawala o takich sytuacjach znac jak najszybciej.

                Moj M jest slodki, bo dla niego to, ze on raz, raz zalatwia sprawy z ex, to normalne. On twierdzi, ze i my mamy jakies plany i moze tez bysmy potrzebowali decyzji ad-hoc (poki co tak nigdy nie bylo, wiec to takie gdybanie).


                • ciociacesia bo to jest normalne 08.04.11, 11:20
                  > Moj M jest slodki, bo dla niego to, ze on raz, raz zalatwia sprawy z ex, to nor
                  > malne. On twierdzi, ze i my mamy jakies plany i moze tez bysmy potrzebowali dec
                  > yzji ad-hoc (poki co tak nigdy nie bylo, wiec to takie gdybanie).
                  spytal cie przeciez czy masz jakies plany. ile ja bym dala zeby moj ex bywał proaktywny
          • ajeje Re: Kontakty z EX 06.04.11, 18:46
            Nie da się ukryć że mi prywata wyszła, założyłam że Ex ma takie pomysły często (tak jak Ex mojego M – on reagował ostro zwykle za trzecim razem). A jeśli to rzadki wypadek to rzeczywiście nic się nie dzieje poważnego, choć… żądanie od kogoś natychmiastowej odpowiedzi zobowiązującej tego kogoś to czegoś jest bardzo niegrzeczne (choć bywa że to brak wychowania albo głupota a nie złośliwość). Ja problem natomiast rozumiem bardzo dobrze bo dla mnie takie przypieranie do muru jest bardzo przykre i budzi we mnie wręcz panikę.
    • polifonia1983 Re: Kontakty z EX 06.04.11, 14:02
      Nasze wyglądają bardzo źle. Mimo, że M jest po rozwodzie prawie 10 lat, Ex nie chce z nim rozmawiać, wszystko przekazuje przez małą, nie chce wpuszczać M do domu i rozmawia tylko przy dziecku. Nie pozwala na widzenia poza ustalonymi przez sąd dniami (kilka wyjątków, gdy mała była bardzo chora), jeśli M chodzi do szkoły, krzyczy na małą, że ma nic ojcu nie mówić o szkole. Ustawia spotkania pod swoje plany, np. teraz zaplanowała wyjazd z małą na majówkę, chociaż młoda powinna być u nas i nie poinformowała nas o tym.
      Gdyby ex zadzwoniła, żeby dodatkowo zajął się małą, byłby szczęśliwy.
    • tully.makker Re: Kontakty z EX 06.04.11, 15:15
      Moj chlop ma exie z piekla rodem, o czym tu nie raz pisalam. Dodam, ze sam jest tez sobie winny, bo uwazam,z e dla dobra dzieci dziecka moglby sie postarac sprowadzic stosunki na poziom poprawny.

      Ale - nie moje malpy, nie moj cyrk.

      Natomiast dzwi naszego domu sa otwarte dla Mlodej o kaazdej porze dnia i nocy - zawsze byly i zawsze beda. Zreszta dla nas jest oczywiste, ze gdyby ktorakolwiek z nas nie bylo gotowe na pelna akceptacje ktoregokolwiek z naszych dzieci w naszym zyciu, to musielibysmy sie rozstac. Dzieci nie moga cierpiec z powodu fochow nowej pani tatusia, czy nowego lowelasa mamusi.

      Czytajac to, co piszesz, mam wrazenie, ze oboje macie przed soba jeszcze strasznie dluga droge do przebycia, jesli chodzi o wzajene zrozumienie i akceptacje swoich rol w kontekscie ojcostwa twojego partnera. Oboje strzelacie dziwaczne i zupelnie dla mnie niezrozumiale fochy w codziennych, normalnych sprawach, utrudniajac sobie nawzajem zycie i nakrecajac konflikty. Czemu ma to sluzyc? Wy pewnie wiecie - dla mnie to rozgrywka o wladze, o to, czyje na wierxzchu. Trudno zbudowac w ten sposob dobry zwiazek, a jedyna rada - jest zaprzestania przez jedna strone chcociaz brania udzialu w grze. Co poki co nie nastapilo, i sadzac po poziomie wzajemnego nakrecenia - nie rokuje na szybki sukces.
      • malatajka Re: Kontakty z EX 06.04.11, 16:30
        >Dzieci nie moga cierpiec z p
        > owodu fochow nowej pani tatusia, czy nowego lowelasa mamusi.

        Sorry, ale o jakich moich fochach mowimy?

        Prosilam poki co M o dwie rzeczy:
        1) rozmowe
        2) info do ex, zeby przesylala info tak szybko jak sie da i nie stawiala nas pod sciana

        Poki co, zero odzewu.

    • rybkka24 Re: Kontakty z EX 06.04.11, 15:49
      Mi tu sprawa pachnie nie co eks zrobiła tylko jak mąż zareaguje.
      powiem Ci że eks i tak w miarę ładnie się zachowała bo inna wredota zadzwoniłaby dzień wcześniej i kazała przyjechać po dzieci bo szanowna wyjeżdża i ma wszystko w d...
      Takie "szybkie" akcje jeżeli sytuacja nie powtarza się z częstotliwością co drugi miesiąc wg mnie nie stanowią większego problemu.zwłaszcza że termin nijaki13-16.06 , nic specjalnego raczej.
      kolejny temat pt kasa jeżeli faceta to nie razi to Tobie nic do tego..
      chyba że cierpi na tym wasz standard życia kosztem lepszego życia eks, ale to też świadczy o facecie.
      "Moja" eks ma podejście do nm-a pt.nic od ciebie nie chce poradzę sobie
      Wyczuwam też że uwiera ją że ma obcą kobietę która "krąży" wokół jej życia osobistego.
      eks ceni sobie prywatność, nie informuje nm-a kiedy jest na miejscu z dzieckiem a kiedy wyjeżdża i zostawia dzieci z np. z dziadkami.nie robi też problemów z odwiedzinami.tak nawet elastycznie się zachowuje.
      Strach pisać ale poniekąd widzę podobieństwo w podejściu do niektórych spraw między eks mną;0
      • malatajka Re: Kontakty z EX 06.04.11, 16:41
        > kolejny temat pt kasa jeżeli faceta to nie razi to Tobie nic do tego..
        > chyba że cierpi na tym wasz standard życia kosztem lepszego życia eks, ale to t
        > eż świadczy o facecie.>

        Tu sie nie zgodze. Pisalam o tym wyzej. Ex ma za duzo kasy, skoro stac ja na kolejne voyage w tym roku. Jak jej zabraknie, to zgadnijcie do kogo przyjdzie?

        Ex ma mieszkanie pozostawione przez mojego M, my mieszkamy w wynajetym, bez mebli bo nie ma kasy teraz, no i jest to tymczasowe mieszkanie (przez 1,5 roku mieszkalismy w 4osoby w moim mieszkaniu na 50 m^2). Nie mowie - mamy wysoki standard zycia ogolnie, duzo wyjazdow, mamy co chcemy. Ale nie chce dozyc momentu, gdy ta kobieta przyjdzie po wiecej, a sama bedzie jezdzila co chwila na urlopiki.

        Tu sie pojawia kolejne dno. Moj partner uwaza, ze my budzet powinnismy miec wspolny. Takze docelowo on sobie wyobraza, ze jak ex przyjdzie po dodatkowa kase, to ja take bede sie suma sumarum dokladac na nia. A do tego nigdy nie dopuszcze sad I nie wiem jak sie przed tym ustrzec.

        >"Moja" eks ma podejście do nm-a pt.nic od ciebie nie chce poradzę sobie Wyczuwam też że uwiera ją że ma obcą kobietę która "krąży" wokół jej życia osob
        > istego.
        > eks ceni sobie prywatność, nie informuje nm-a kiedy jest na miejscu z dzieckiem
        > a kiedy wyjeżdża i zostawia dzieci z np. z dziadkami.nie robi też problemów z
        > odwiedzinami.tak nawet elastycznie się zachowuje.
        > Strach pisać ale poniekąd widzę podobieństwo w podejściu do niektórych spraw mi
        > ędzy eks mną;0

        Mi by sie podobala taka ex.
        • edw-ina Re: Kontakty z EX 06.04.11, 16:47
          o ile wiem, nie jesteście małżeństwem, więc nie macie wspólnoty majątkowej, co za ty idzie - ponownie rozkminiasz coś, co nie jest twoje ani nie jest twoją sprawą.
          • malatajka Re: Kontakty z EX 06.04.11, 17:00
            > o ile wiem, nie jesteście małżeństwem, więc nie macie wspólnoty majątkowej, co
            > za ty idzie - ponownie rozkminiasz coś, co nie jest twoje ani nie jest twoją sp
            > rawą.

            Nie mamy wspolnoty formalnej, ale jednak zyjemy razem i mamy wspolne zobowiazania.
            Dodatkowo widzimy razem wspolna przyszlosc, a to co teraz jest nie podoba mi sie.

            Mnie martwi, ze mojemu partnerowi to wisi. On twierdzi, ze daje alimenty i tyle. Tylko pozniej doklada, albo mowi ze nie mozemy teraz kupic mebli, bo nie ma kasy.

            Zrozum, ex dostaje naprawde wielkie alimenty, powinna ta kase odkladac na dzieci, zeby nie przychodzic po wiecej w przyszlosci, a nie jezdzic sobie na kolejny urlop w tym roku.



        • altz Re: Kontakty z EX 06.04.11, 17:13
          > Tu sie pojawia kolejne dno. Moj partner uwaza, ze my budzet powinnismy miec wsp
          > olny. Takze docelowo on sobie wyobraza, ze jak ex przyjdzie po dodatkowa kase,
          > to ja take bede sie suma sumarum dokladac na nia. A do tego nigdy nie dopuszcze
          > sad I nie wiem jak sie przed tym ustrzec.
          Ja Cię rozumiem. To jest taka komuna mąż, była żona, nowa żona, dzieci tu i dzieci tam. Pomimo, że formalnie tak nie jest, to jesteście ze sobą mocno związani. Niektórzy się pewno oburzą, ale niepotrzebnie, bo tak jest.
          Tutaj powinna być równowaga, żeby nie było tak, że jednym żyje się ekstra kosztem innych. Mógłby mąż to przemyśleć. Alimenty nie powinny być za wysokie, tylko takie, jakie powinny być. A mąż wtedy mógłby wyposażać dzieci w kurtki, buty, płacić za wycieczki, wspólne wyjazdy itd. Byłoby to uczciwe i w myśl zasady: "płacę więcej, bo tak chcę", a nie "daję pieniądze na dziecko, jak każą, i nie wiem na co są wydawane".

          U mnie dopiero był cyrk. Dorosły syn Partnerki nie może się doprosić o pieniądze od ojca. Ten zaproponował, że ja mógłbym płacić na jego syna, bo przecież on płaci na nieswoje dzieci nowej pani. Taki łańcuszek szczęścia. smile Roześmiałem się i tyle, synowi umrzeć z głodu nie dam, może pomogę w jakiś zakamuflowany sposób, ale nie zamierzam przejmować oficjalnie roli ojca.
          • malatajka Re: Kontakty z EX 06.04.11, 17:21
            Wow, to faktycznie masz niezle zakrecona sytuacje.

            Widzisz, ja podobnie uwazam. Dzieci powinny miec wszystko, ale nie koniecznie ex (to znaczy moze miec wszystko, ale niech sobie sama zarobi).

            Mnie martwi sytuacja, ktora mi sie maluje. A jej sie obawiam.
            Alimenty sa ogromnie wysokie, jak dzieci sa u nas to maja wszystko. Ojciec placi za wakacje matki z dziecmi (zagraniczne), swoje z dziecmi (zagraniczne), a teraz widac ze i "widzimisie" i urlopy matki.
            • altz Re: Kontakty z EX 06.04.11, 18:06
              > Widzisz, ja podobnie uwazam. Dzieci powinny miec wszystko, ale nie koniecznie e
              > x
              Ja tak nie uważam. Dzieci powinny mieć tyle, ile potrzeba. Na resztę powinny sobie zaczekać, czy zapracować, choćby było mnie na to stać od razu. Dobrobyt demoralizuje.
              Powinny mieć opiekę medyczna, ale już niekoniecznie własny samochód, czy naukę chińskiego dwa dni po zgłoszeniu chęci.

              Według mnie, masz prawo o tym myśleć, pomimo, że to "Nie twoje pieniądze", jak powiedzą niektóre panie. Tak uważają, mają prawo.
              Dla mnie to działa w obie strony, będę się starał, żeby wszyscy żyli na podobnym poziomie. jak będzie trzeba, to postaram się o dodatkową pracę na niezbędne rzeczy, ale nie zawsze na widzimisię. Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy my jemy coś lepszego, bo dzieci nie dostały alimentów od ojca, a ich matka straciła pracę. Gdyby któryś z pasierbów miał chodzić w dziurawych butach, a ja miałbym czekać na alimenty, to bym się zapadł pod ziemię ze wstydu.
              Biorę kobietę "z dobrodziejstwem inwentarza" i nie mam prawa narzekać.
              Uważam, że ojciec dziecka powinien pomyśleć o wszystkich i również o tym, żeby w jego domu dzieci też miały dobre warunki, a nie tylko u matki.
              Chyba, że ojciec płaci haracz za możliwość widzenia dzieci, bo się obawia ich matki.
        • kittykitty Re: Kontakty z EX 06.04.11, 17:17
          > Tu sie pojawia kolejne dno. Moj partner uwaza, ze my budzet powinnismy miec wsp
          > olny. Takze docelowo on sobie wyobraza, ze jak ex przyjdzie po dodatkowa kase,
          > to ja take bede sie suma sumarum dokladac na nia. A do tego nigdy nie dopuszcze
          > sad I nie wiem jak sie przed tym ustrzec.

          No, to chyba tylko rozdzielność majątkowa wchodzi w grę.
          Bo inaczej to tak czy siak zawsze będąc w małżeństwie będziesz dokładać się do alimentów swojego partnera - choćby przez to, że jego zobowiązania będą uszczuplać jego dochody więc i jego wkład we wspólny budżet.
      • tully.makker Re: Kontakty z EX 06.04.11, 16:57
        > Strach pisać ale poniekąd widzę podobieństwo w podejściu do niektórych spraw mi
        > ędzy eks mną;0

        A co myslisz, ze facet przypadkowo wybiera? Ja tez ze zgroza stwierdzilam, ze nie brak mi podobienstwa do podlej exiary, wlacznie z fizycznym.
    • edw-ina Re: Kontakty z EX 06.04.11, 15:51
      pomijając fakt postawienia pod ścianą, że odpowiedź ma być JUŻ, co jest mało fajne, problemu nie widzę. Teraz np. z wyprzedzeniem wiesz, w jakie dni umówić się z przyjaciółką na wspólny weekend w Sopocie czy w innym Zakopanem - by pokazać tatusiowi, że dzieci to jego rola.
      Natomiast zazgrzytał mi w zębach tekst o pieniędzach twojego faceta. Za przeproszeniem - dlaczego zaglądasz mu do kieszeni? Wyciąga od ciebie pieniądze na te alimenty, musisz opłacać wszystkie rachunki za dom, bo on funduje exi wyjazdy zagraniczne? To niesmaczne jakieś. jesteście parą, mieszkacie razem - ok, też tak miałam przez wiele lat i chociaż bywały lata lepsze i gorsze jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy, by oburzać się, że M płaci jakieś tam alimenty, które być może nie są w całości wykorzystywane na potrzeby dzieci. TO jest JEGO sprawa i JEGO pieniądze. Dopóki nie wpływa to bezpośrednio na mnie - jak było w wątku Czekolady, która utrzymuje dom i płaci mężowskie alimenty - nie dotykałabym w ogóle tematu.
      • konstancja16 Re: Kontakty z EX 06.04.11, 15:57
        Przesadzasz moim zdaniem. Uprzedza z terminem miesiecznym ze wyjezdza, nie macie nic specjalnego na te dni (nie jest to Wasza rocznica slubu ani inne sralentynki. Ani chyba nawet dlugi weekend). Zupelnie przyzwoicie sie zachowuje babeczka.

        To pestka w porownaniu z Ex, ktora wrzuca mojemu NM do samochodu dziecko z ospa bez wczesniejszego uprzedzenia (tak sie sklada, ze ja nie przechodzilam).

        U nas na poczatku NM chodzil jak w zegarku (moje pierwsze urodziny z NM: stoimy juz w drzwiach zeby udac sie na romantyczna kolacje, a tu telefon, ze Maly ma goraczke, nie pojdzie jutro do przedszkola wiec przyjezdzaj i go zabierz. I zamiast romantycznej kolacji urodzinowy fastfood i kurs po malolata). Teraz NM potrafi powiedziec „nie”, ale tez nie naduzywa tego i jesli Ex nie przegina (a niekiedy probuje) to wszystko jest do dogadania. Od czasu do czasu probujemy wyrwac weekend we dwoje (srednio raz w miesiacu) i jesli nie jest to cos na co mamy konkretna date to negocjujemy weekend ktory lepiej pasuje wszyskim. Tzn oni negocjuja, ja jestem konsultowana przed negocjajcami wink)

        Uwazam tez, ze zagladanie w cudze finanse niepotrzebnie budzi zawisc i psuje krew. Skad wiesz, ze to z alimentow ta podroz, moze ma bogatego sponsora albo wygrala w totka? Niezaleznie, to nie Twoj biznes. Jesli wysokosc alimentow nie jest uzasadniona potrzebami dziecka to facet powinien wystapic o ich obnizenie. Jesli wysokosc jest „w miare” normalna (kazdemu jego miara) to trzeba na tej kasie polozyc kreche i tyle. W koncu chyba nie z Twoich placi te alimenty? I chleba i wina Ci z tego powodu nie odbiera od ust?
        • konstancja16 i jeszcze na marginesie 06.04.11, 16:40
          Malatajka, musisz sie pogodzic z tym, ze Ex bedzie ZAWSZE gdzies tam w orbicie Waszej nowej rodziny. Jedyny sposob to ozaakceptowac ten fakt i jak najmniej przypatrywac sie jej zyciu.

          Kontakty musza byc, bo dzieci, ale to gdzie ona spedza wakacje, w jakich knajpach jada, jakie ciuchy kupuje to musi Ci zwisac i powiewac. I Tobie i Twojemu facetowi. Bo jak na razie to z Twoich dwoch watkow (o podatkach i o wakcajach Ex) wynika ze albo Twoj facet nie odcial sie jeszcze od Ex albo Ty nie przetrawilas faktu, ze jestes druga zona. I cos mi sie wydaje, ze raczej to drugie. Koniecznie szukasz potwierdzenia ze jestes wazniejsza, bardziej kochana, jedyna z ktora trzeba sie liczyc. Wyluzuj, bo sie zameczysz mysleniem o Ex.
          • malatajka Re: i jeszcze na marginesie 06.04.11, 17:28
            > Kontakty musza byc, bo dzieci, ale to gdzie ona spedza wakacje, w jakich knajpa
            > ch jada, jakie ciuchy kupuje to musi Ci zwisac i powiewac. I Tobie i Twojemu f
            > acetowi.

            Masz racje. Niech ona robi co chce. Ja nie chce o tym wiedziec. Ale niech nie robi tego za pieniadze "na dzieci". Uwierz mi, tej kobiety nie stac ze swojej pensji na wyjazdy (3 juz w tym roku).

            Bo jak na razie to z Twoich dwoch watkow (o podatkach i o wakcajach E
            > x) wynika ze albo Twoj facet nie odcial sie jeszcze od Ex albo Ty nie przetrawi
            > las faktu, ze jestes druga zona. I cos mi sie wydaje, ze raczej to drugie. Koni
            > ecznie szukasz potwierdzenia ze jestes wazniejsza, bardziej kochana, jedyna z k
            > tora trzeba sie liczyc. Wyluzuj, bo sie zameczysz mysleniem o Ex.

            Widzisz, a ja obawiam sie tego pierwszego.
      • malatajka Re: Kontakty z EX 06.04.11, 16:48
        > pomijając fakt postawienia pod ścianą, że odpowiedź ma być JUŻ, co jest mało fa
        > jne, problemu nie widzę. Teraz np. z wyprzedzeniem wiesz, w jakie dni umówić si
        > ę z przyjaciółką na wspólny weekend w Sopocie czy w innym Zakopanem - by pokaza
        > ć tatusiowi, że dzieci to jego rola.

        Z tym nie jest tak prosto, uwierz mi sad Ale to osobna historia. Jak ja w takich sytuacjach mowilam, ze jade na weekend do siostry, to bylo znowu "ucieksza gdy sa dzieci".

        > Natomiast zazgrzytał mi w zębach tekst o pieniędzach twojego faceta. Za przepro
        > szeniem - dlaczego zaglądasz mu do kieszeni? Wyciąga od ciebie pieniądze na te
        > alimenty, musisz opłacać wszystkie rachunki za dom, bo on funduje exi wyjazdy z
        > agraniczne?

        A Ci jest wszystko jedno, czy twoj M oplaca wakacje Jego EX? (nie pytam zaczepnie, tylko informacyjnie)

        To niesmaczne jakieś. jesteście parą, mieszkacie razem - ok, też ta
        > k miałam przez wiele lat i chociaż bywały lata lepsze i gorsze jakoś nigdy nie
        > przyszło mi do głowy, by oburzać się, że M płaci jakieś tam alimenty, które być
        > może nie są w całości wykorzystywane na potrzeby dzieci. TO jest JEGO sprawa i
        > JEGO pieniądze. Dopóki nie wpływa to bezpośrednio na mnie - jak było w wątku C
        > zekolady, która utrzymuje dom i płaci mężowskie alimenty - nie dotykałabym w og
        > óle tematu.

        No widzisz. Mnie mierzi, ze jak pojechalismy do tajlandii i okazalo sie, ze jest powodz i musimy zmieniac plany, a co idzie dokladac kase i ja raczylam powiedziec mojemu M, ze nie mam to byl wsciekly, ze ja mu teraz mowie, ze mnie nie stac.
        Mial problem zeby dolozyc na mnie, ale zeby sponsorowac ex wyjazdy, to okej?

        • edw-ina Re: Kontakty z EX 06.04.11, 17:03
          Wiesz co, ja jestem z moim mężem niemal 10 lat i do tej pory nie wiem, jakiej wysokości płaci alimenty, jakie sumy przeznacza na prezenty itd. To są jego dzieci i jego pieniądze. Jest fair wobec mnie, kontroluje wszystko na tyle, by starczyło i na nasze życie i jego zobowiązania, ale ja zaakceptowałam fakt, że np. nowe meble do salonu kupimy o kilka miesięcy później, ponieważ miał ekstra wydatki. Zdawałam i zdaję sobie z tego sprawę i nie szukam dziury w całym. nie lubię wyliczania sobie wydatków. Jeśli mówisz, że nie musicie żyć od 1 do 1, to tym bardziej tego nie rozumiem.
          Dyskusję o pieniądzach podjęłabym w chwili, w której byłabym bliska połączenia budżetów, czyli ślubu. A skoro macie sporo problemów, chodzicie do terapeuty itp, to chyba nie jest to ten moment.


          A Ci jest wszystko jedno, czy twoj M oplaca wakacje Jego EX? (nie pytam zaczepn
          > ie, tylko informacyjnie)
          - w tym celu musiałby chyba przejść Styks, ale ok, odpowiem ci na tę zaczepkę: gdyby mój mąż opłacał wakacje (wykupił je i dał bilet do ręki) swojej byłej żonie to nie byłby moim facetem, bo uznałabym, że nie mam co angażować się w związek z człowiekiem, który nie zakończył poprzedniego związku. To jeden z najczęście popełnianych błędów. Natomiast gdyby Ex spożytkowała pieniądze od M na inny cel niż dzieci, a M by to nie przeszkadzało, to nie widziałabym powodu, dla którego ma to przeszkadzać osobie najmniej w to zaangażowanej, czyli mi.
          • malatajka Re: Kontakty z EX 06.04.11, 17:24
            Ok, tutaj sie roznimy.

            Moim zdaniem alimenty powinny byc na dzieci. Jak zostaja, to powinny byc odkladane, a nie pozytkowane przez mamusie, ktora za jakis czas przyjdzie po wiecej. I co wtedy?
            Kto ma dolozyc?

            • konstancja16 Re: Kontakty z EX 06.04.11, 17:33
              > Moim zdaniem alimenty powinny byc na dzieci.
              to oczywiste. a czy dzieci jakies niedozywione sa? na angielski / basen / pienino nie chodza? w podartych ciuchach? na wakacje nie jezdza?

              ile tych dzieci i jakiego rzedu alimenty, po 5 tysiecy na glowe? i w jakim wymiarze facet zajmuje sie dzieciakami w tygodniu?

              jak napisalam juz wyzej, niezaleznie od tego ILE wynosza alimenty to nie sa pieniadze, ktore powinny Cie obchodzic. dokad nie dokladasz do faceta ze swoich oczywiscie.
          • illegal.alien Re: Kontakty z EX 06.04.11, 19:22
            Zgadzam sie z edw-ina, bo to madra kobieta jest wink
            Co smieszniejsze, w chwili obecnej ja nie pracuje, oboje jestesmy na moim utrzymaniu, a ja nie wiem ile W komu wysyla (a wysyla i mamie i eks). Do tego wszystkiego z zewnatrz moze to wygladac, ze ja jezdze na wyjazdy za pieniadze W, bo w tym roku bylam juz 3 razy gdzies, a wybieram sie jeszcze wiecej smile (a co, korzystam sobie z macierzynskiego smile).
            W zwiazku z powyzszym, daleka bylabym od osadzania kto gdzie jedzie za czyje pieniadze. Tym bardziej, ze nexie zazwyczaj mowia o alimentach, ze sa strrrrrrrrrraszliwie wysokie, a eksie o tych samych alimentach moga powiedziec cos zgola przeciwnego.
        • kittykitty Re: Kontakty z EX 06.04.11, 17:34
          > No widzisz. Mnie mierzi, ze jak pojechalismy do tajlandii i okazalo sie, ze jest powodz i musimy zmieniac plany, a co idzie dokladac kase i ja raczylam powiedziec mojemu M, ze nie mam to byl wsciekly, ze ja mu teraz mowie, ze mnie nie stac.
          > Mial problem zeby dolozyc na mnie, ale zeby sponsorowac ex wyjazdy, to okej?


          To może w takim razie zastanów się dlaczego mu zależy, żebyście mieli wspólny budżet?

          A tak swoją drogą - być może facet nie odpępnił się od ex, ale niezależnie od tego Tobie też jest chyba trudno odnaleźć się w roli drugiej partnerki. Jak czytam Twoje posty to mam wrażenie, że bardzo potrzebujesz udowodnić (sobie? exi?) że jesteś od niej ważniejsza. Zastanów się sama dla siebie, czy Ty z nią podświadomie nie rywalizujesz o względy Twojego partnera?

          Wiążąc się z rozwiedzionym, dzieciatym facetem musisz się liczyć, że zawsze jego poprzednia rodzina (w tym exia) będzie w Waszym / Twoim życiu. I zawsze będzie się to przekładać w jakiś sposób na Wasz czas, pieniądze, plany itp.
    • rybkka24 Re: Kontakty z EX 06.04.11, 18:28
      Rozumiem Cię.
      *Eks dostała mieszkanie w spadku po Twoim facecie Wy mieszkacie pokątnie bez mebli, niestety to częsty motyw faceci nie mogą wystawić kobiety, matki ich dzieci, z dziećmi na pastwę losu.
      (szczęście że mój nm z eks mieszkali u rodziców nm-asmile pewnie byłoby to samo.
      *daje sporą kasę była hula a potem wyciąga rękę i co facet daje jej kasę??
      jeżeli tak to nauczył babę że można z niego doić.
      i też bym była w szczycie wściekłości gdyby byłej pchał w tyłek bez zainteresowania na co po co i kiedy i czemu się upomina o jeszcze a na mnie by warczał bo mi zabrakło.

      również by mnie raziło gdyby była rozbijała się za pieniądze mojego faceta a ja bym słyszała że na to nie m,a na to później , i ogólnie mówiąc wprost nasze plany wydatków były by na potem, a potrzeby eks były by a priori.i to nie stricte potrzeby dzieci tylko tak jej się k..rozpłynęła kasa.
      przyzwyczaić babkę to potem i do autorki nie miałaby oporów aby rękę wyciągnąć bo jej brakuje a oni przecież mają.

      może warto byłoby zmniejszyć alimenty a za to jakieś dodatki kupować/opłacać.
      lepiej chyba jak facet opłaci zajęcia/jakieś ciuchy/wycieczki jak u byłej pieniądze przesiąkną kamforą.?
      z Twoim budżetem to delikatna sprawa.ale to już dla prawnika.choć rozdzielność majątkowa i tak chyba nie zmieni tego że macie wspólne gospodarstwo domowe i alimenty będą obliczane na podstawie WASZEJ sytuacji materialnej a nie tylko faceta..
      takie uroki brania faceta z obciążeniem.

      moja była też mi się podobasmileoprócz tego że już sama w sobie ma nie najgorsze podejście,
      to jeszcze podziałał na nią pozew o przyznanie głównego miejsca pobytu dziecka u ojca + strata sporych alimentów + na dokładkę pozwanie ją o alimenty. przegrała sprawę rozwodową która skończyła się z orzeczeniem o jej winie i niepewnie się na salach sądowych czuje.....
      jakoś tak zajęła się całkiem sobą i bardziej dzieckiem.
      dodatkowo świadomość że dziecko jeżeli wyrazi chęć w każdej chwili może zmienić miejsce pobytu i zamieszkać u ojca wraz z transferem alimentów ofkors zmieniło jej percepcje i raczej dba aby dziecię dobrze się u niej czuło.
      poza tym jakby dziecko było u ojca role by się odwróciły.była by musiała przyjeżdżać po dziecko i zajmować się tymi wszystkimi logistyczno-organizacyjnymi sprawami związanymi z przyjazdem i odwiezieniem + koszty transportu + alimenty do rąk ojca., na to księżniczka by się nie pokusiłasmile


      Zdaje się że problemem jest Twój brak bezpieczeństwa dot.Twojej pozycji w związku i w życiu pana.
      malatajka konkurujesz o pozycję z eks?
      • malatajka Re: Kontakty z EX 07.04.11, 14:16
        < Rozumiem Cię.
        > *Eks dostała mieszkanie w spadku po Twoim facecie Wy mieszkacie pokątnie bez me
        > bli, niestety to częsty motyw faceci nie mogą wystawić kobiety, matki ich dziec
        > i, z dziećmi na pastwę losu.
        > (szczęście że mój nm z eks mieszkali u rodziców nm-asmile pewnie byłoby to samo.

        Niby to rozumiem. Mi nie zalezaloby na tym mieszkaniu. Denerwuje mnie tlyko, ze moj M tak sie dogadywal podczas rozwodu, ze oddal mieszkanie i splacil wszystkie kredyty. A nam kasy juz nie tak duzo zostalo i mieszkamy w wynajmowanym, takim sobie - tylko dlatego, ze w koncu powiedzialam, ze mam dosc zycia na 50m^2 w 4 osoby (rowniez - pewnie niestety, ze byla ma 70m^2 na 3, za ktore placi moj M).


        > *daje sporą kasę była hula a potem wyciąga rękę i co facet daje jej kasę??
        > jeżeli tak to nauczył babę że można z niego doić.
        > i też bym była w szczycie wściekłości gdyby byłej pchał w tyłek bez zainteresow
        > ania na co po co i kiedy i czemu się upomina o jeszcze a na mnie by warczał bo
        > mi zabrakło.

        Ona robi to sprytnie. Na zasadzie: czy masz czas kupic z dzieckiem mundurek? Czy masz czas isc do fryziera? A on z WIELKA CHECIA wszystkie takie rzeczy robi (za swoja kase czasami - nie zawsze), bo przeciez to dla dziecka. Wiec ja sie pozniej dopytuje (ostatnio nawet M sie dopytywal sam, co mnie pozytywnie zaskoczylo), czy szanowna ex oddala ci kase.

        Moze tak, moj M nie ma problemu z tym, zeby jak dziecko poprosic, kupic dana rzecz, mimo ze powinna z alimentow pokryc to szanowna ex. Jest coraz lepiej niz na poczatku, ale duuuuzo rozmow i mojej indoktrynacji. A czasami juz nie mam sily.

        Dzieci maja potrzeby standardowe, to ex je zaspokaja.

        > również by mnie raziło gdyby była rozbijała się za pieniądze mojego faceta a ja
        > bym słyszała że na to nie m,a na to później , i ogólnie mówiąc wprost nasze pl
        > any wydatków były by na potem, a potrzeby eks były by a priori.i to nie stricte
        > potrzeby dzieci tylko tak jej się k..rozpłynęła kasa.
        > przyzwyczaić babkę to potem i do autorki nie miałaby oporów aby rękę wyciągnąć
        > bo jej brakuje a oni przecież mają.

        No wlasnie...

        > może warto byłoby zmniejszyć alimenty a za to jakieś dodatki kupować/opłacać.
        > lepiej chyba jak facet opłaci zajęcia/jakieś ciuchy/wycieczki jak u byłej pieni
        > ądze przesiąkną kamforą.?

        No "najgorsze" to to, ze moj M CHCE takie alimenty placic. On uwaza ze to fair. I go nie obchodzi, ze byla korzysta z nich, o ile dzieci maja to co powinny. A jak sam wczoraj powiedzial - maja za duzo. Bo Ex i rozpieszcza dziezci ta kasa i siebie. A dodatkowo moj M rozpieszcza dzieci jego kasa.

        > z Twoim budżetem to delikatna sprawa.ale to już dla prawnika.choć rozdzielność
        > majątkowa i tak chyba nie zmieni tego że macie wspólne gospodarstwo domowe i al
        > imenty będą obliczane na podstawie WASZEJ sytuacji materialnej a nie tylko face
        > ta.. takie uroki brania faceta z obciążeniem.

        No wlasnie. Tu jest problem, bo moj M powiedzial, ze on na rozdzielnosc majatkowa sie nie zgodzi. Ze dla niego to zaden zwiazek, ktory ma rozdzielnosc majatkowa.
        A ze i on zarabia duzo i ja (w stosunku do ex zarabiamy o wiele wiecej), to wyglada na to ze bedziemy ja "utrzymywac". Czego nie zniose sad Pomocy!

        > Zdaje się że problemem jest Twój brak bezpieczeństwa dot.Twojej pozycji w związ
        > ku i w życiu pana.
        > malatajka konkurujesz o pozycję z eks?

        Troche tak sad Jak to zmienic? Nie mialyscie takich schiz?
        • tully.makker Re: Kontakty z EX 07.04.11, 15:21
          > No "najgorsze" to to, ze moj M CHCE takie alimenty placic. On uwaza ze to fair.

          Bardzo nieprzyjemne jest to, co piszesz. Ja wiem, ze doznajemy w zyciu roznych uczuc, z ktorych wiele nie przynosi nam chluby. Sama tez takowych doznaje, a co.

          Ale chyba rozwoj polega na tym, zeby przygladac sie sobie i zastanawiac - jak sie sama sobie prezentuje? Czy dzialam, mysle, odczuwam jak czlowiek dobry i zyczliwy, czy zawistny (brrr, ohydna cecha). Przeczytaj sobie to, co napisalas. Naprawde podoba ci sie ta osoba, ktora wylania sie z postow?
          Wszystkiemu temu, co piszesz, mozna latwo zaradzic. Trzeba rozmawiac, uzgadniac, isc na kompromisy, ale czasami tez zadac soebie pytanie - czy ja chce byc w takim zwiazku, takim ukladzie? I na jakich zasadach? ja np zdecydowalam sie nie brac slubu, wlasnie ze wzgledu na kwestie majatkowe miedzy innymi i wynikajace z tego konflikty, ktore bylyby wieksze przy wspolnocie majatkowej, jak mi sie wydaje. Ty tez mozesz podejmowac swoje decyzje. pamietaj tez, ze twoj facet tez cie pod tym katem obserwuje i wyciaga wnioski z towich postepkow i wyglaszanych pogladow...
          • malatajka Re: Kontakty z EX 07.04.11, 15:43
            No widzisz, ja staram sie tak robic. Nie wstydze sie swoich emocji, mimo ze sa zle. Mam swiadomosc. Dlatego pytam sie, radze ludzie doswiadczonych, bo wiem ze nie powinnam tak sie zachowywac, a jednak we mnie to gdzies siedzi. I caly czas walcze ze soba: czy ja potrafie sie odnalezc w takim zwiazku, bez ranienia innych, ale tez zadreczania siebie.

            Pytam sie Was, bo widze, ze macie duze doswiadczenie, jestescie niejednokrotnie dojrzalsze.
            Nie udaje nikogo kim nie jestem, takze przed M. Wiem, ze on to widzi. Ale staram sie byc szczera, ewentualnie zmieniac swoje podejscie.
            • kittykitty Re: Kontakty z EX 07.04.11, 16:01
              Wiesz co, ja myślę, że Ty przede wszystkim powinnaś zrobić porządek we własnej głowie i sercu - iść SAMA ZE SOBĄ do psychologa, który pomoże Ci to wszystko ogarnąć i zdecydować czy jesteś w stanie dźwignąć związek z rozwiedzionym, dzieciatym facetem.

              Prawda stara jak świat - zmieniać możemy tylko siebie, a nie innych

        • kittykitty Re: Kontakty z EX 07.04.11, 15:41
          > Denerwuje mnie tyko, ze moj M tak sie dogadywal podczas rozwodu, ze oddal mieszkanie i splacil wszystkie kredyty. A nam kasy juz nie tak duzo zostalo i mieszkamy w wynajmowanym

          A z czyjej winy tak naprawdę był ten rozwód? Czy to są jego wyrzuty sumienia wobec exi i dzieci? Bo, o ile dobrze pamiętam wątek z podatkami, to chyba nie jego chęć zachowania sie elegancko...

          Wiesz co, może zastanów się czy gdybyś Ty została drugą ex Twojego partnera a on znalazłby sobie kolejną partnerkę/żonę to czy chciałabyś , by zachowywał się wobec Ciebie tak jak w tej chwili zachowuje się wobec exi. Zawsze może przecież w życiu tak się zdarzyć, prawda?
    • rybkka24 Re: Kontakty z EX 06.04.11, 18:37
      Jeżeli konkurujesz o pozycję z eks to nie ona jest dla Ciebie zagrożeniem tylko podejście Twojego faceta.
      jeżeli on stawia jej potrzeby nad Twoimi/waszymi to on jest dupa.
      kobieta tylko z tego ewentualnie korzysta.
    • rybkka24 Re: Kontakty z EX 06.04.11, 18:38
      Jeżeli konkurujesz o pozycję z eks to nie ona jest dla Ciebie zagrożeniem tylko podejście Twojego faceta.
      jeżeli on stawia jej potrzeby nad Twoimi/waszymi to on jest dupa/to on ma problem.
      kobieta tylko z tego ewentualnie korzysta.
      • edw-ina Re: Kontakty z EX 06.04.11, 18:51
        a dla mnie to dość typowy przykład związku, który narodził się zbyt szybko. Przypomniałam sobie wątek o podatkach płaconych z ex i dotarło do mnie, że facet jest zaledwie dwa miesiące po rozwodzie, a dwa lata po rozstaniu z ex, przy czym w międzyczasie wpakował się już w kolejny związek i to całkiem poważny. Bo to nie są koleżeńsko-łóżkowe spotkania z myślą: jak wypali to wypali, a jak nie to nie. Wy już chodzicie wspólnie do terapeuty. Ja na tak wczesnym etapie związku, gdybym musiała posiłkować się terapeutą, pewnie po prostu bym to sobie odpuściła, bo uznałabym, że skoro mamy problemy z porozumieniem się, kiedy hormony i emocje potrafią zamazać 3/4 życia, to co będzie dalej? I czy w ogóle warto dopuścić do tego by to "dalej" miało miejsce?
        Ty chcesz faceta konkretnie zaangażowanego w ciebie i w wasz związek. Ale wzięłaś faceta, który nie miał czasu przepracować tamtego związku, w pewnym sensie można powiedzieć, że wpadł z deszczu pod rynnę, a ty się dziwisz, że nie jest suchy.
        • rybkka24 Re: Kontakty z EX 06.04.11, 19:26
          jaka szkoda że to babki jedna z drugą muszą rozpracowywać takie rzeczy a szanowny rozwodnik jeden z drugim nie wpadną na to żeby były związek "odchorować" wyleczyć rany i dopiero po tym zacząć się rozglądać za kolejną kandydatką a nie pakują się w coś nowego, unieszczęśliwiają taką panią siebie przy okazji i jeszcze jak to nierzadko można wyczytać na forum "produkują" kolejne dzieci gryząc się równocześnie z wyrzutami dotyczącymi poprzednich potomków z domniemanym zmarnowanym życiem.

          sama związałam się z okazem pół roku po rozwodzie, który po kolejnym pół roku/roku radośnie zaczął wspominać temat ślubu i mamrotał przez czas jakiś o rozmnożeniu a równocześnie nie widział jakoś że Ja chodziłam koło dziecia jego i tego tematu jak koło jeża.
          więc Ja nie wiem czym kierują się Ci mężczyźni?????

          • edw-ina Re: Kontakty z EX 06.04.11, 19:40
            Statystyki mówią, że ponad połowa rozwodników (facetów) bierze kolejny ślub do 3 lat po rozwodzie. Może nie potrafią funkcjonować w układzie innym, ewentualnie boją się, że jak będą zwlekali to nie uda im się "naprawić błędów i stworzyć nowej, lepszej rodziny". Nie wiem. W przypadku mojego związku to ja byłam tuż po rozstaniu (choć nie rozwodzie), a u M minęły ponad 3 lata.
            Mam też wrażenie, ale może to nadinterpretacja, że faceci z natury nie skorzy do zagłębiania się w emocje, po prostu uważają, że coś się skończyło i już, nie trzeba z tym niczego robić, a on sam wyszedł z tego cało, zdrowo i szczęśliwie. Jak pisałam, z M zaczęłam coś 3 lata po jego rozwodzie i on mówiąc o tym zachowywał się, jakby to była w ogóle prehistoria, on dawno już wszystko przebolał, zrozumiał, książek się naczytał itp., a w konsekwencji zaczęło z niego to wychodzić tak z półtora do dwóch lat naszego bycia razem. I to tak, że mi oczy na wierzch wyłaziły ze zdziwiania, bo przecież - ufna w jego słowa - on już przebolał i przetrawił.
        • malatajka Re: Kontakty z EX 07.04.11, 14:45
          Ja sie w pelni z toba zgadzam. Tez mysle, ze ten zwiazek sie zaczal za szybko. Trafne spostrzerzenie. Tylko, ja kocham tego faceta, ogolnie jestem zadowolona, ze jestesmy ze soba, ale sa problemy, z ktorymi sobie nie radze i ja i facet, dlatego szukam pomocy tutaj, na terapii.

    • sofija_biala Re: Kontakty z EX 06.04.11, 19:22
      Ja w ogóle nie rozumiem Twojej postawy.
      W sprawie kasy - to w ogóle jakiś kosmos! Wysokość alimentów jest sprawą Twojego chłopa, ex i dzieci. Jak decydowałam się na ślub z M, to przedyskutowaliśmy jedynie, jak wyglądają nasz dochody i w jaki sposób chcemy nimi zarządzać. W życiu nie przyszłoby mi do głowy kwestionować coś, na co on świadomie się zgodził. Jeśli Twojemu chłopu wydaje się, że ex nie przeznacza kasy na dzieci, tylko siebie, to niech poprosi o udokumentowanie wydatków. A jak daje za mało do Waszego budżetu, to mu rób dziurę w brzuchu, żeby zarabiał więcej, a nie żeby zabierał exi, bo teraz jesteś Ty.

      Źródła finansowania wyjazdów, czy innych wydatków ex nie są Twoją sprawą. Niezależnie od tego, jak bardzo CIę to wkurza.
      "nasza" ex kupiła mieszkanie, zmieniła od rozwodu już 2-gi samochód, co roku jeździ na wakacje. Mój chłop zasuwa na 2 etaty, żeby skończyć spłacać należną jej kasę, wynikającą z podziału majątku. Żyjemy bidnie, ale ustaliliśmy wspólnie, że nie opłaca nam się czekać ze ślubem, aż wyjdzie z tych długów. W życiu nie przyszłoby mi do głowy, żeby się użalać, że ja mam mało, a ex luksusy. A co mnie ona obchodzi? Ja wiem, na jaki związek się decydowałam.

      Podobnie wydaje mi się, że demonizujesz sprawę wyjazdu. Tak naprawdę chyba bardziej ubodło Cię, że ona wyjeżdża, a nie, że prosi o potwierdzenie półtora miesiąca wcześniej.
      Kogo w pierwszej kolejności ma prosić o zajęcie się dziećmi, jak nie ojca dzieci? Twój Partner zapytał CIę o zdanie. Jest moim zadniem ok.Gdyby ex nadużywała takich rozwiązań to może warto byłoby wtedy wystąpić o stałe przejęcie opieki nad dziećmi przez ojca. Ale sytuacja, którą opisałaś, imo nie niesie żadnych powdów do większej złości na ex.

      Wiadomo, że nikt nie lubi, jak mu się narzuca obowiązki, ale niestety związek z dzieciatym facetem w założeniu niesie ryzyko nieoczekiwanych zmian w planach. Jak się nie jest na to gotowym, to lepiej się nie decydować na takowy.
    • aragorna71 Re: Kontakty z EX 07.04.11, 15:31
      Malatajka sa kobiety, ktore nie powinny sie wiazac z mezczyznami z przeszloscia (byla zona, dzieci) i mysle, ze ty do nich nalezysz. To nie jest zarzut wobec ciebie, jestes taka i juz. Chcesz miec chlopa na wylacznosc, bez zobowiazan, bez kontktow z eks a tak niestety sie nie da jak sa dzieci. Zawsze eks bedzie bardziej lub mniej obecna w waszym zyciu i jeszcze niejednokrotnie pokrzyzuje wam plany. Nie masz obowiazkow wobec pasierbow i z tym twoj facet powinien sie pogodzic, ale on ma. Jesli to, co robi nie odpowiada ci, bo twoim zdaniem za bardzo sie angazuje, za duzo placi, eks go wykorzystuje to porozmawiajcie, ale rzadko tak jest, aby zaangazowany ojciec "odpuscil" Juz raczej zmieni narzeczona. Mysle, ze jesli chcesz z nim byc (ja po poscie jak rozmawiac z MN) odpuscilabym sobie, ale to jawink) to musisz w kilku sprawach odpuscic, za to w innych wypracowac swoja pozycje i szacunek.
      Pieniadze to tez jego sprawa, moj maz utrzymuje dom w 100%, ja zarabiam praktycznie na swoje przyjemnosci, ale u nas mieszka jego corka i dla niego to wazne. Za to zostawil swojej eks (nie byli malzenstwem) kawalerke za ktora do tej pory placi czynsz, bo ona tego nie robi a ze ma juz prawie dwoje innych dzieci to ciagle zastanawia sie czy oddac sprawe do sadu i ja wyrzucic. Jak go znam to nie zrobi tego, tylko, ze mnie jest wszystko jedno, bo to nie moja kasa i mieszkanie.
      • rybkka24 Re: Kontakty z EX 07.04.11, 22:57
        Z tym nienadawaniem się do tego typu związków malejtajki bym nie przesadzała.
        aragorna ale Twój facet staje na wysokości zadania, pomoc eks nie dzieje się kosztem waszego gospodarstwa domowego.
        Co byś powiedziała jakby M oszczędzał na waszym życiu, dawał kasę byłej i nawet nie wnikał na co ta kasa idzie?byłej hojnie sypał z rękawa a w domu warczał że trzeba oszczędzać.
        chyba o to się tu rozchodzi.
        malatajka Twój facet chyba sobie kupuje komfort dogadania się z eks.
        chce mieć z nią dobry układ wiec ją "dopieszcza" pieniędzmi co dla niego jest swego rodzaju sposobem dbania o dzieci.
        schemat -była ma jego kasę = jest do dogadania= dzieci mają lepszą sytuację.

        z Tobą takich kombinacji nie potrzebuje więc nie obchodzi się z Tobą jak z jajkiem.
        już różne cyrki słyszałam co może zrobić facet dla byłej z którą ma dzieci, remonty jej mieszkania, kupno jej samochodu, dbanie o komfort byłej żeby dzieci nie miały zestresowanej mamusi, zajmowanie się kolejnymi dziećmi byłej, jeżdżenie z byłą i dziećmi na wczasy, spotykanie się całą rodziną żeby dzieci miały choć trochę mamę i tatę razem.
        takie relacje są bardzo skomplikowane, a granice co można zrobić dla byłej pod pretekstem dobra dziecka są umowne.
        może usiądźcie i omówcie ten aspekt co wg Ciebie jest normą, co jest dopuszczalne na co się godzisz na co absolutnie nie. poznaj też zdanie faceta w tym temacie.ustalcie wspólny front.ustalcie też Twoją rolę.

        ps.znam nawet sytuację gdy byli małżonkowie powtórnie założyli rodziny i spotykali się wszyscy razem z różnych okazji, ze wszystkimi dziećmi byłymi/obecnymi.
        wyrzuty i pretensje oddalają a nie zbliżają.
        • rybkka24 Re: Kontakty z EX 07.04.11, 23:00
          Ważne jest że facet to wszystko robi NIE DLATEGO że zależy mu na byłej, ale TYLKO dlatego że zależy mu na dzieciach i tak sobie może wymyślił m.in. dbanie o nie.
          i prawdopodobnie była jako kobieta wisi mu kompletnie.

          pzdr.
          • altz Re: Kontakty z EX 08.04.11, 05:35
            > i prawdopodobnie była jako kobieta wisi mu kompletnie.
            Czary-mary smile Już widziałem takie cudowne powroty po latach, gdy się urodziły wnuki. wink
            Co do pretensji, to masz rację, niczemu nie służą, tylko rozbijają związek.
          • malatajka Re: Kontakty z EX 08.04.11, 12:53
            > Ważne jest że facet to wszystko robi NIE DLATEGO że zależy mu na byłej, ale TYL
            > KO dlatego że zależy mu na dzieciach i tak sobie może wymyślił m.in. dbanie o n
            > ie.
            > i prawdopodobnie była jako kobieta wisi mu kompletnie.

            Jak to odroznic?

            Przyklad.
            Byla po wyejzdzie na narty wyladowala w szpitalu na badaniach. Dzieci byly u nas, a w sobote mielismy wyjezdzac na narty za granice. W czwartek kolezanka z ktora ex byla na nartach dala znac do mojego M, ze ex miala wypadek (szczerze? co go to kurna obchodzi). I tak moj M dal sie wciagnac w rozmowy z kolezanka.

            Ja mu mowilam, nie gadac z kolezanka, tylko skontaktuj sie z ex, co z dziecmi, jesli jest problem z ich przejeciem w piatek jak sie umowilismy. Ex sama nie raczyla napisac i jakis plan B wymyslec, zeby dzieci przejal ktos inny, gdy my wyjezdzamy a ona nie moze.

            I tak moj M zalatwil wszystkol Sprowadzil swoich rodzicow do domu ex, ktora poinformowal ze wszystko zalatwil.

            I co. Dzialal na rzecz dzieci, czy chcial pomoc i zatroszczyc sie o ex?
            (Bo ja mialam duze watpliwosci. Uwazam ze ex powinna zalatwic zgodnie z RPW zastepstwo w czasie gdy nie moze. Na co oczywiscie uslyszalam, ze miala wypadek i trzeba pomoc, bo co z dziecmi. Uprzedzam, cala byla sprawna, mogla gadac, komunikowac sie. Niestety moj M wzial wszystko na siebie. Wkurza mnei to, bo psioczyl, ze cale zycie wszystko za nia robil. Wiec mu mowie, ze nadal z wlasnej woli sam za nia robisz).

            Ps. Dodam, ze rodzice mojego M uwielbiaja ex, razem spedzaja swieta, mnie nie znaja. Moj M ma bardzo slabe kontakty z nimi.



        • aragorna71 Re: Kontakty z EX 08.04.11, 06:33
          Dlaczego nie dzieje sie kosztem naszego gospodarstwa domowego? Mieszkanie jest warte okolo 130 tys. czynsz, ktory placi od 11 lat 320 zl miesiecznie=ok.42 tys, alimenty, ktore placil ponad rok a mala mieszkala u nas 12 tys.
          Tylko, ze ja wychodze z zalozenia, ze to jego kasa.
          Uwazam tez, ze kazda kobieta powinna zarobic na swoje utrzymanie i ja zarabiam.
          Gdybysmy sie jutro rozstali to moje zycie pod tym wzgledem nie zmieni sie.
          Co do Malejtajki to pieniadze sa tylko pretekstem do jej zaborczosci i zazzdrosci a w przypadkach gdy sa dzieci Exs zawsze bedzie w jej zyciu i tego nie zmieni. Ta dyskusja o zabraniu dzieci na 3 dni byla malostkowa.



          rybkka24 napisała:

          > Z tym nienadawaniem się do tego typu związków malejtajki bym nie przesadzała.
          > aragorna ale Twój facet staje na wysokości zadania, pomoc eks nie dzieje się ko
          > sztem waszego gospodarstwa domowego.
          > Co byś powiedziała jakby M oszczędzał na waszym życiu, dawał kasę byłej i nawet
          > nie wnikał na co ta kasa idzie?byłej hojnie sypał z rękawa a w domu warczał że
          > trzeba oszczędzać.
          > chyba o to się tu rozchodzi.
          > malatajka Twój facet chyba sobie kupuje komfort dogadania się z eks.
          > chce mieć z nią dobry układ wiec ją "dopieszcza" pieniędzmi co dla niego jest s
          > wego rodzaju sposobem dbania o dzieci.
          > schemat -była ma jego kasę = jest do dogadania= dzieci mają lepszą sytuację.
          >
          > z Tobą takich kombinacji nie potrzebuje więc nie obchodzi się z Tobą jak z jajk
          > iem.
          > już różne cyrki słyszałam co może zrobić facet dla byłej z którą ma dzieci, rem
          > onty jej mieszkania, kupno jej samochodu, dbanie o komfort byłej żeby dzieci ni
          > e miały zestresowanej mamusi, zajmowanie się kolejnymi dziećmi byłej, jeżdżenie
          > z byłą i dziećmi na wczasy, spotykanie się całą rodziną żeby dzieci miały choć
          > trochę mamę i tatę razem.
          > takie relacje są bardzo skomplikowane, a granice co można zrobić dla byłej pod
          > pretekstem dobra dziecka są umowne.
          > może usiądźcie i omówcie ten aspekt co wg Ciebie jest normą, co jest dopuszczal
          > ne na co się godzisz na co absolutnie nie. poznaj też zdanie faceta w tym temac
          > ie.ustalcie wspólny front.ustalcie też Twoją rolę.
          >
          > ps.znam nawet sytuację gdy byli małżonkowie powtórnie założyli rodziny i spotyk
          > ali się wszyscy razem z różnych okazji, ze wszystkimi dziećmi byłymi/obecnymi.
          > wyrzuty i pretensje oddalają a nie zbliżają.
          • malatajka Re: Kontakty z EX 08.04.11, 13:00
            > Dlaczego nie dzieje sie kosztem naszego gospodarstwa domowego? Mieszkanie jest
            > warte okolo 130 tys. czynsz, ktory placi od 11 lat 320 zl miesiecznie=ok.42 tys
            > , alimenty, ktore placil ponad rok a mala mieszkala u nas 12 tys.
            > Tylko, ze ja wychodze z zalozenia, ze to jego kasa.

            No fajnie. Moze sytuacja bylaby inna gdybs widziala, ze Twoj M placi alimenty 48 tys. / rok.
            Placi od pol roku za czynsz (bo ja wczesniej placilam za czynsz mojego mieszkania+kredyt).

            > Uwazam tez, ze kazda kobieta powinna zarobic na swoje utrzymanie i ja zarabiam.
            > Gdybysmy sie jutro rozstali to moje zycie pod tym wzgledem nie zmieni sie.
            > Co do Malejtajki to pieniadze sa tylko pretekstem do jej zaborczosci i zazzdros
            > ci a w przypadkach gdy sa dzieci Exs zawsze bedzie w jej zyciu i tego nie zmien
            > i. Ta dyskusja o zabraniu dzieci na 3 dni byla malostkowa.

            Racja. Ja tez zarabiam na swoje zycie i nie potrzebuje kasy M, co do zasady. Bywaja syuacje, gdy chcielismy wyjezdzac jeszcze wiecej i wtedy mowilam: NIE MAM. Place za cale mieszkanie, kredyt mieszkania w ktorym mieszkasz. Wtedy M placil za moj wyjazd.

            Pieniadze nie sa tylko pretekstem do zaborczosci. Zrozum, ja bym chciala usiasc ze swoim partnerem i ustalic. Ty dajesz na to, ja daje na to. Zrzucamy sie na cos w takich proporcjach, bo ty zarabiasz tyle, a ja tyle. Ale z moim partnerem tak sie nie da.
        • malatajka Re: Kontakty z EX 08.04.11, 12:44
          > aragorna ale Twój facet staje na wysokości zadania, pomoc eks nie dzieje się ko
          > sztem waszego gospodarstwa domowego. Co byś powiedziała jakby M oszczędzał na waszym życiu, dawał kasę byłej i nawet nie wnikał na co ta kasa idzie?byłej hojnie sypał z rękawa a w domu warczał że trzeba oszczędzać. chyba o to się tu rozchodzi.

          Moj facet chcac miec rozwod ustalil takie a nie inne warunki (wielkie alimenty, lokaty na dzieci, splate wszystkich kredytow, pozostawienie mieszkania i samochodu splaconego ex). OK. Ja powiedzialam, ze nie chce NIC z ich majatku.

          Natomiast teraz my zyjemy razem i oboje dokladamy sie do naszego gospodarstwa. Uwazam, ze teraz zwracanie mi uwagi, ze np. kupilam za duzo srodkow do czyszczenia jest lekko mowiac niemile i w takich sytuacjach nie wyrabiam i mu mowie najpierw spokojnie: ja uwazalam, ze beda potrzebne wiec kupilam. On mi na to, ze nie mamy teraz kasy i czemu ja szastan jego pieniedzmi. I wtedy mnie ponosi i mowie: kto szasta ten szasta.

          Zeby nie bylo, moj M bardzo duzo doklada ogolnie (jak ma kase). Ale irytuja mnie jego wypominki.

          Ostatnio np. wypomnial mi, dlaczego ja nie wynajmuje swojego bylego mieszkania. Wiec mu powiedzialam, ze nie jestem jeszcze na to gotowa (no nie, chodzimy do terapeuty; mamy dziwne klotnie po ktorych moj partner mowi zebym w takim razie pakowala sie, wiec nie ma co). On mi na to wyjezdza z tekstami, ze mialam sie dokladac do tego czynszu i czemu nam przepada tyle pieniedzy miesiecznie. Wiec powiedzialam, ze i on ma zobowiazania (alimentacyjne) i ja swoje dotyczace mieszkania. I na razie tak pozostanie.

          W kwestii wakacji bylam wtedy wsciekla. Bo znaczaca czesc wakacji place zawsze za siebie. Wtedy sytuacja byla wyjatkowa i zabraklo. Ja mowilam to wracajmy do polski, skoro nie mamy. Na co moj partner, ze jak ja nie mam, to on sam pojdzie na kurs nurkowania, a ja po prostu sobie bede NIC nie robila sad Ech, przeszlosc, ale przykro jak sie wspomina.

          Ja nie srirowalabym moze z ex i kasa, gdybym nie miala sygnalow od ex, ze on sie inaczej odnosci do ex a inaczej do mnie. Bo kasa ktora ex na siebie przeznacza (w duzej mierze jego kasa) go nie obchodzi, natomiast jak ja "nadszarpne" jego budzet to sa jakies nieprzyjemnosci.

          > malatajka Twój facet chyba sobie kupuje komfort dogadania się z eks.
          > chce mieć z nią dobry układ wiec ją "dopieszcza" pieniędzmi co dla niego jest s
          > wego rodzaju sposobem dbania o dzieci.

          Moze sobie tak. Tylko ja nie potrafie oddzielic tego sad Fakt, do tego jest cala otoczka rodziny mojego M, ktora uwaza ex za biedna, zraniona i w ogole jak jej ciezko i jak ma malo kasy. A moj M daje sie na to zlapac.

          > z Tobą takich kombinacji nie potrzebuje więc nie obchodzi się z Tobą jak z jajk
          > iem. już różne cyrki słyszałam co może zrobić facet dla byłej z którą ma dzieci, rem
          > onty jej mieszkania, kupno jej samochodu, dbanie o komfort byłej żeby dzieci ni
          > e miały zestresowanej mamusi, zajmowanie się kolejnymi dziećmi byłej, jeżdżenie
          > z byłą i dziećmi na wczasy, spotykanie się całą rodziną żeby dzieci miały choć
          > trochę mamę i tatę razem.

          A na co Wy pozwalacie? Jakie granice stawiacie? Ja np. nie wyobrazam sobei, zeby moj M cokolwiek w domu ex robil.

          > może usiądźcie i omówcie ten aspekt co wg Ciebie jest normą, co jest dopuszczal
          > ne na co się godzisz na co absolutnie nie. poznaj też zdanie faceta w tym temac
          > ie.ustalcie wspólny front.ustalcie też Twoją rolę.

          Ja bym z checia, wielka checia to zrobila (wielokrotnie probowalam), tylko moj partner mowi (popierany przez pania terapeutke), ze nie da sie ustalic zasad, okreslic wszysktich przypadkow, ktore sie zdarza. I tak bujamy sie, "lekko" nie ustalajac tych granic, a co chwile natrafiajac na rafy sad

          > ps.znam nawet sytuację gdy byli małżonkowie powtórnie założyli rodziny i spotyk
          > ali się wszyscy razem z różnych okazji, ze wszystkimi dziećmi byłymi/obecnymi.
          > wyrzuty i pretensje oddalają a nie zbliżają.

          No ja czegos takiego nie chce...
          • konstancja16 Re: Kontakty z EX 08.04.11, 15:19
            malatajka napisała:

            >>Ja mowilam to wracajmy do polski, skoro nie mamy. Na co moj partner, ze jak ja nie mam, to on sam pojdzie na kurs nurkowania, a ja po prostu sobie bede NIC nie robila sad

            ble. w zyciu bym czegos takiego bie powiedziala nawet kolezance-wspoltowarzyszce podrozy, ktora ma cienszy budzet. gdybym uslyszala cos takiego od faceta to zaraz bym sie odwrocila na piecie i tak sobie zorganizowala moje NIC-NIE-ROBIENIE ze by mu oko zbielalo. najlepiej z tajskimi masazystami. i ta podroz bylaby z pewnoscia OSTATNI wspolnym przedsiewzieciem z facetem ktory walnal takim buractwem.

            po co sie upierasz przy tym wlasnie facecie? przy facecie w ogole. wrzuc na luz. ewidentnie ma poczucie winy wobec Ex (jak rozumiem z poprzedniego watku zwiazal sie z Toba zanim sie rozwiazal z nia, co jest ZDRADA) i nie zachowuje sie z taka sama galanteria wobec Ciebie co wobec niej.

            na Twoim miejscu pospieszylabym sie ze skorzystaniem z tego Twojego mieszkania co jeszcze (dzieki Bogu) stoi puste.
          • kittykitty Re: Kontakty z EX 08.04.11, 20:29
            > Natomiast teraz my zyjemy razem i oboje dokladamy sie do naszego gospodarstwa.
            > Uwazam, ze teraz zwracanie mi uwagi, ze np. kupilam za duzo srodkow do czyszcze
            > nia jest lekko mowiac niemile i w takich sytuacjach nie wyrabiam i mu mowie naj
            > pierw spokojnie: ja uwazalam, ze beda potrzebne wiec kupilam. On mi na to, ze n
            > ie mamy teraz kasy i czemu ja szastan jego pieniedzmi.

            > W kwestii wakacji bylam wtedy wsciekla. Bo znaczaca czesc wakacji place zawsze
            > za siebie. Wtedy sytuacja byla wyjatkowa i zabraklo. Ja mowilam to wracajmy do
            > polski, skoro nie mamy. Na co moj partner, ze jak ja nie mam, to on sam pojdzie
            > na kurs nurkowania, a ja po prostu sobie bede NIC nie robila sad Ech, przeszlos
            > c, ale przykro jak sie wspomina.

            O matko, przypomniał mi się mój ex!!! Przyznam Ci się, że w ogólnych zarysach zachowywał się podobnie do Twojego partnera a ja trochę tak jak Ty usiłowałam to ignorować choć bolało mnie i wkurzało, jak mnie traktuje. Przykro mi bardzo, ale nie wróży to niczego dobrego... Tym bardziej, że jak rozumiem, wobec ex zachowuje się zgoła odmiennie. Przy czym absolutnie zgadzam się z dziewczynami, że nie ex jest tu główna postacią tylko twój partner, który nie traktuje Cię odpowiednio.
            • kittykitty Re: Kontakty z EX 09.04.11, 09:08
              I tak mi jeszcze przyszło do głowy - jesteś zazdrosna o ex i wściekła na partnera, bo traktuje Cię gorzej niż ją. Ale domagając się od partnera, by przestał ją tak traktować (pomagał, był na każde skinienie i nie wydzielał kasy) nie sprawisz, że Ciebie będzie traktował lepiej...
          • polifonia1983 Re: Kontakty z EX 08.04.11, 22:30
            Zaczynasz od ex, bo Cię to wkurzyło, ale problem masz z M.
            Mi on przypomina mojego ex, i dokładnie z tych powodów które opisałaś (z innymi przykładami, oczywiście, ale w sumie podobnymi), jest moim ex. Nigdy więcej nie chciałabym się związać z kimś takim.
            Szczerze mówiąc, problemy z jego byłą i alimentami, są chyba najmniej ważne. "Kocham go i ogólnie jestem zadowolona" to jednak kiepska podstawa związku. Nie wyobrażam sobie, żeby być z kimś, i jednocześnie mieć takie poczucie zagrożenia i braku stabilizacji, żeby zostawiać sobie stare mieszkanie "na wszelki wypadek". Jeśli tak czujesz, to wróć do tego mieszkania.
            • malatajka Re: Kontakty z EX 12.04.11, 13:33
              > Zaczynasz od ex, bo Cię to wkurzyło, ale problem masz z M.
              > Mi on przypomina mojego ex, i dokładnie z tych powodów które opisałaś (z innym
              > i przykładami, oczywiście, ale w sumie podobnymi), jest moim ex. Nigdy więcej n
              > ie chciałabym się związać z kimś takim.

              Pewnie masz racje. I pare dziewczyn powyzej piszacych tez. Mam problem z M, bo czuje ze mnie nie traktuje tak, jakbym chciala. Czuje, ze on jest jedna noga w tym zwiazku. Jakby mu nie zalezalo na 100%. Jak go prosze o zmiane zachowania w roznych sytuacjach, to sa sprzeczki. Teksty, ze ja tylko narzekam, jestem wymagajaca, etc. I pewnie ten moj brak poczucia pewnosci manifestuje sie zrzedzenie na jego "dbanie" o stosunki z ex, wypominanie.

              sad


      • malatajka Re: Kontakty z EX 08.04.11, 12:25
        > Malatajka sa kobiety, ktore nie powinny sie wiazac z mezczyznami z przeszloscia
        > (byla zona, dzieci) i mysle, ze ty do nich nalezysz. To nie jest zarzut wobec
        > ciebie, jestes taka i juz. Chcesz miec chlopa na wylacznosc, bez zobowiazan, be
        > z kontktow z eks a tak niestety sie nie da jak sa dzieci.

        Moze tak. Szczerze, to myslalam ze to bedzie prostsze...Ale nie jest...

        >Nie masz obowiazkow wobec pasierbow i z tym twoj facet powinien sie pogo
        > dzic, ale on ma.

        Tez tak sadze, ale nijak nie potrafie przekonac swojego M do tego.

        Jesli to, co robi nie odpowiada ci, bo twoim zdaniem za bardzo
        > sie angazuje, za duzo placi, eks go wykorzystuje to porozmawiajcie, ale rzadko
        > tak jest, aby zaangazowany ojciec "odpuscil" Juz raczej zmieni narzeczona. Mys
        > le, ze jesli chcesz z nim byc (ja po poscie jak rozmawiac z MN) odpuscilabym so
        > bie, ale to jawink) to musisz w kilku sprawach odpuscic, za to w innych wypracow
        > ac swoja pozycje i szacunek.

        Cos w tym jest....
    • rybkka24 Re: Kontakty z EX 08.04.11, 07:09
      tak, altz pisz jej jeszcze, może że zaangażowanie w dzieci rośnie proporcjonalnie do zainteresowania byłą żonąsmile)
      jakby wszyscy wychodzili z takiego założenia to jaki los czekałby tych rozwodników??

      Aragorna u Ciebie oprócz tego że sytuacja jest nietypowa to że tak napiszę facet "wyrabia" na dwie zainteresowane strony i chociażby sytuacja rozkłada się 50/50, a u malejtajki jest ryzyko że ich życie będzie w większym stopniu obciążało jej budżet bo pan ma studnię bez dna z drugiej str.i mu to wcale nie przeszkadza.
      u nich w domu może nie być tego lub tamtego, na to lub tamto nie ma kasy się złożyć bo byłej np. skończyły się spore alimenty albo musi wyjechać z dziećmi na zagraniczne wakacje na koszt byłego??
      to jest jednak niepokojące że facet tak beztrosko szasta pieniędzmi w stronę byłej, a np. w sytuacji gdy autorce na wyjeździe zabrakło w nieprzyjemny sposób miał pretensje.
      malatajka może się czuć drugoplanowa a facet powinien tego uniknąć.

      Inna broszka czy autorka zdzierży jakąkolwiek kobietę w strefie życia swojego męża.


      • kittykitty Re: Kontakty z EX 08.04.11, 08:39
        > to jest jednak niepokojące że facet tak beztrosko szasta pieniędzmi w stronę by
        > łej, a np. w sytuacji gdy autorce na wyjeździe zabrakło w nieprzyjemny sposób m
        > iał pretensje.

        Prawdę mówiąc, niezależnie od sytuacji z byłą, ja sobie nie wyobrażam, by mój facet miał do mnie pretensje że mi zabrakło pieniędzy na wyjeździe i on musi dołożyć. Nawet gdyby równoczesnie nie szastał pieniędzmi w stronę byłej. To jakieś niesmaczne.
        • salanderr Re: Kontakty z EX 08.04.11, 14:01
          Kitty masz racje to delikatnie mówiąc niesmaczne . Czytając wątek myślę , że głównym problemem jest stosunek nm do Tajki a wtórny jest problem z ex ( problem z ex ma bardziej autorka wątku niż nm )
    • aragorna71 3 pytania 08.04.11, 17:01
      1/ co jest w twoim facecie takiego fantastycznego, ze chcesz z nim byc? Napisalas, ze go kochasz, ale czy twoja milosc wystarczy, aby ten zwiazek przetrwal? Czy on cie kocha? Bo ze nie szanuje i nie liczy sie z twoim zdaniem to juz wiem. Co do milosci to napisze ci jedno, sama milosc to troche malo w zwiazku, moze jak sie ma 20 lat to wystarczy, ale pozniej juz czlowiek zaczyna sie zastanawiac jakim partnerem bedzie ten facet, jakim jest/bedzie ojcem, jakie stosunki panuja w jego domu tzn, czy dostal od rodzicow bagaz, aby stworzyc zwiazek, czy wychowali go madrze....
      2/jakie masz plany na najblizsza przyszlosc. Wiem, ze zwiazek nie jest dla ciebie satysfakcjonujacy wiec co dalej?
      3/planujesz miec dzieci z tym Panem? Przeczytaj kilka wpisow macoszek, ktore sie na dziecko zdecydowaly i sa z tym same, bo maz umie zajac sie/dogadzac tylko dziecku z eks a one sa odstawione na boczny tor.
      Moim zdaniem popelnilas sporo bledow, ale ten facet to nie materrial na przyszlosc i zadna terapia tu nie pomoze. Moze zaraz ktos napisze, ze namawiam na rozstanie zamiast porozumienia, ale moja babcia mawia " z tej maki chleba nie bedzie" i cos w tym jest. Czasem nie warto zaczynac a nawet jak sie zaczelo, warto szybko skonczyc i otworzyc sie na cos nowego, co bedzie TYM.
      • edw-ina Re: 3 pytania 08.04.11, 17:52
        Też uważam, że to nie materiał na męża. Może za kilka lat, jak sobie wszystko poukłada, to dla jakiejś kobiety będzie dobrym partnerem, ale teraz nikła szansa. Choć po tych przejściach pewnie nie dla Tajki. Za szybko, za bardzo i zbyt bezmyślnie się w to wpakowaliście. On jest dla ciebie wredny i mao partnerski, ty chesz go kontrolować i wiesz lepiej, co on powinien zrobić. Za mało stycznych. A miłość to naprawdę za mało na związek. potrzeba jeszcze szacunku (masz go w związku?), zaufania (masz je w związku?), przyjaźni (masz je w związku?) i sporo dobrej woli.
        przykro mi, ale nie widzi mi się to zupełnie.
        • malatajka Re: 3 pytania 12.04.11, 15:34
          > Też uważam, że to nie materiał na męża. Może za kilka lat, jak sobie wszystko p
          > oukłada, to dla jakiejś kobiety będzie dobrym partnerem, ale teraz nikła szansa
          > .

          Skad taki twardy osad?

          > Choć po tych przejściach pewnie nie dla Tajki. Za szybko, za bardzo i zbyt be
          > zmyślnie się w to wpakowaliście. On jest dla ciebie wredny i mao partnerski, ty
          > chesz go kontrolować i wiesz lepiej, co on powinien zrobić. Za mało stycznych.

          Moze skoro za czybko, to mozna to jeszcze jakos odwrocic?
          Czemu myslisz ze on jest wredny i malo partnerski? Jak to zmienic?
      • malatajka Re: 3 pytania 12.04.11, 16:08
        > 1/ co jest w twoim facecie takiego fantastycznego, ze chcesz z nim byc? Napisal
        > as, ze go kochasz, ale czy twoja milosc wystarczy, aby ten zwiazek przetrwal? C
        > zy on cie kocha? Bo ze nie szanuje i nie liczy sie z twoim zdaniem to juz wiem.

        Co uwazasz w swojej ocenie za brak szacunku i nie liczenie sie z moim zdaniem?
        Jak bys to zmienila?

        > Co do milosci to napisze ci jedno, sama milosc to troche malo w zwiazku, moze
        > jak sie ma 20 lat to wystarczy, ale pozniej juz czlowiek zaczyna sie zastanawia
        > c jakim partnerem bedzie ten facet, jakim jest/bedzie ojcem, jakie stosunki pan
        > uja w jego domu tzn, czy dostal od rodzicow bagaz, aby stworzyc zwiazek, czy wy
        > chowali go madrze....

        Święta racja...

        > 2/jakie masz plany na najblizsza przyszlosc. Wiem, ze zwiazek nie jest dla cieb
        > ie satysfakcjonujacy wiec co dalej?

        Ja bym chciala zmienic to co nie jest zatysfakcjinujace. Uporzadkowac i ustawic, gdzie to konieczne...

        > 3/planujesz miec dzieci z tym Panem? Przeczytaj kilka wpisow macoszek, ktore si
        > e na dziecko zdecydowaly i sa z tym same, bo maz umie zajac sie/dogadzac tylko
        > dziecku z eks a one sa odstawione na boczny tor.

        Chcialabym meic dzizecko. Nie czytalam takich wpisow. Z checia poczytam. A wg. Ciebie dlaczego niektorzy Panowie zajmuja sie tylko dziecmi ex? Z czego to wynika?

        > Moim zdaniem popelnilas sporo bledow,

        Jakich?

        >ale ten facet to nie materrial na przyszl
        > osc i zadna terapia tu nie pomoze.

        Czemu nie material? Czemu nie pomoze terapia wg. Ciebie?
        • edw-ina Re: 3 pytania 12.04.11, 16:17
          > Moim zdaniem popelnilas sporo bledow,
          >
          > Jakich?
          >
          - związałaś się z facetem, który się jeszcze nie nadaje do związku, bo że tak powiem - nie przetrzeźwiał po małżeństwie


          -
          Czemu nie material? Czemu nie pomoze terapia wg. Ciebie?

          - bo z materiałem na męża nie miałabyś tylu problemów. to materiał na faceta, z którym się chodzi do łóżka i można się z nim dobrze pobawić. Mój M miał po rozwodzie kilka Pań, które tak jak Ty teraz z własnym partnerem próbowały go mieć już i na 100 proc. nawet jedną znałam. płakała mu w słuchawkę jeszcze po dobrych dwóch latach naszego związku, właśnie dlatego, że tak jak ty nie mogła uwierzyć, że facet się do związku jeszcze nie nadawał.
          • malatajka Re: 3 pytania 12.04.11, 16:28
            > - bo z materiałem na męża nie miałabyś tylu problemów. to materiał na faceta, z
            > którym się chodzi do łóżka i można się z nim dobrze pobawić. Mój M miał po roz
            > wodzie kilka Pań, które tak jak Ty teraz z własnym partnerem próbowały go mieć
            > już i na 100 proc. nawet jedną znałam. płakała mu w słuchawkę jeszcze po dobryc
            > h dwóch latach naszego związku, właśnie dlatego, że tak jak ty nie mogła uwierz
            > yć, że facet się do związku jeszcze nie nadawał.

            To po cholere ten facet mowi ze chce byc ze mna, chce byc w dobrym, stabilnym zwiazku? Po co sam zaproponowal chodzenie na terapie? Po co ?

            • edw-ina Re: 3 pytania 12.04.11, 16:34
              bo jest zbyt nieotrzaskany z sytuacją, albo zbyt tchórzliwy, by umieć powiedzieć otwarcie, że nie chce. Poza tym ma z kim dzielić wydatki, jak zachoruje to będzie ktoś, kto mu zupę pod nos podstawi, ma z kim iść do łóżka. Wystarczy powodów?
              • malatajka Re: 3 pytania 12.04.11, 16:49
                > bo jest zbyt nieotrzaskany z sytuacją, albo zbyt tchórzliwy, by umieć powiedzie
                > ć otwarcie, że nie chce. Poza tym ma z kim dzielić wydatki, jak zachoruje to bę
                > dzie ktoś, kto mu zupę pod nos podstawi, ma z kim iść do łóżka. Wystarczy powod
                > ów?

                Jakis sens to ma, chociaz boli jak cholera taka swiadomosc...
                Sama juz nie wiem co mam zrobic sad
                  • malatajka Re: 3 pytania 12.04.11, 16:56
                    > i będzie bolało jeszcze bardziej jeśli czegoś z tym nie zrobisz. Jeśli nie to u
                    > rządzicie sobie piekło, ze hej.

                    Co mi radzisz? Odejsc? Zostawic nm na "uporzadkowanie zycia".
                    • edw-ina Re: 3 pytania 12.04.11, 17:02
                      Ja za Ciebie żadnej decyzji nie mogę podjąć. Mogę Ci tylko powiedzieć tyle, że związek budowany na siłę nie da tobie szczęścia. I zastanów się, czy chcesz obudzić się za 10 lat i uświadomić sobie, że tyle czasu poświęciłaś na nadzieję, że może będzie lepiej. Nie żal ci czasu? Sądzisz, że nie ma innych facetów, którzy sprawią, że ręce będą ci drżały z podniecenia? Są, o tym akurat mogę cię zapewnić.
              • tully.makker edwina, czy ty nie przesadzasz? 12.04.11, 17:13
                Tajka ma problemy w zwiazku. Czesc tych problemow sama sobie funduje swoim nastawieniem do faktu posiadania exi i pasierbow. Czesc problemow funduje sobie rowniez sama, sadzac, ze jak chlop zglasza jakies zyczenie, to ona musi sie do tego zyczenia stosowac. wreszcie, czesc problemow funduje sobie takze sama, sadzac, ze jak ona chce czegos, to jej partner automatycznie powinien sie dostosowac do jej zyczen.

                Tak naprawde zgrzytem jest dla mnie tylko owa scena wakacyjna dotyczaca kasy i nurkowania, pytanie, czy to jednorazowy wystep? Reszta jak dla mnie miesci sie w kategorii wzajemnego docierania sie, choc warto obserwowac, jak nastawienie pana do zwiazku ewoluuje w czasie i wyciagac odpowiednie wnioski.
                • edw-ina Re: edwina, czy ty nie przesadzasz? 12.04.11, 17:26
                  ja widzę problemów znacznie więcej i nie sądzę, by terapia tutaj pomogła. Widzę faceta tuż po rozwodzie (dwa miesiące), który jest już w kolejnym związku (wymagającym terapii) i kobietę, która nie może pogodzić się z tym, że facet miał żonę. Łączy ich seks, podróże, zamiłowanie do adrenaliny. Brak - szacunku, wsparcia, zrozumienia. Za to jest cała masa blokad z każdej strony: od kasowania telefonów byłych po stwierdzenia, że facet nie ma rodziny. Przykro mi, ja widzę samą wojnę i nie wierzę, by mogła zmienić się w dobry związek. Nie za bardzo jest go na czym budować.
                  • tully.makker Re: edwina, czy ty nie przesadzasz? 13.04.11, 10:14
                    nie sądzę, by terapia tutaj pomogła

                    Tu sie akurat zgodze. Pomijam juz fakt, ze terapia opisana przez Tajke prowadzona jest od dupy strony, bo terapia nie ma sluzyc temu, zeby terapeutka poczyla pania czy pana, co maja robic, tylko by dala im narzedzia autorefleksji i komunikacji, ktore pomoga im wypracowac wlasne rozwiazania, odpowiednie dla tych dwoch osob i dla tej konkretnej rodziny.
    • nightwish_1 Re: Kontakty z EX 08.04.11, 18:28
      Problem nie jest z ex. Osobiście nie znam żadnej normalnej babki, która mając takiego byłego, ktory chce dawać sporą kasę, nie rozlicza z niej, funduje wakacje, wyskakuje z organizowaniem wszystkiego zanim babka o tym pomyśli, zachowała by się inaczej wink
      Uznałabym "naszą" eksię za ideał gdyby z ponad miesięcznym wyprzedzeniem pytała czy możemy wziąć dzieci bo cośtam. "Nasza" dzwoniła w piątek rano, że po pracy chłop MA zabrać dzieci. Mnie to dopiero szlag trafiał jak miałam plany na weekend nie uwzględniające jego dzieci, a tu mi w piątkowy wieczór po pracy chłop z przychówkiem wraca. Jak odpowiadał, że nie może, bo w sobotę pracuje, to stwierdzała, że co z tego skoro ja nie pracuję i mogę zostać z dziećmi big_grin Co do kasy, nie przyszło by mi do głowy zaglądać chłopu w portfel dokąd nie pojawiły się wspolne dzieci i nie połączyliśmy finansów. Jednakowoż on w mój również nie zaglądał, a jeśli jednemu z nas na cokolwiek brakło drugie dołożyło/pożyczyło, zależnie od okoliczności. No i nie wyobrażam sobie żeby miał pretensje o to jaki płyn kupiłam czy, że papier toaletowy powinien być szary, a nie "regina" uncertain
      W pierwszych postach dziwiły mnie niektóre Twoje pretensje, po przeczytaniu ostatnich dziwi mnie raczej po co Ci taki pan. Nie wyobrażam sobie w imię największej nawet miłości zadowalania sie jedynie ochłapami, które luby rzuca mi jak już zadowoli exię... a taki stan rzeczy mi sie wyłania na podstawie tego co piszesz.
      • malatajka Re: Kontakty z EX 12.04.11, 14:28
        > Problem nie jest z ex. Osobiście nie znam żadnej normalnej babki, która mając t
        > akiego byłego, ktory chce dawać sporą kasę, nie rozlicza z niej, funduje wakacj
        > e, wyskakuje z organizowaniem wszystkiego zanim babka o tym pomyśli, zachowała
        > by się inaczej wink

        Acha, a Twoj M rozlicza swoja ex? Zorganizowalby opieke dla jego dzieci, jakby ex byla nie robila tego?

        > Uznałabym "naszą" eksię za ideał gdyby z ponad miesięcznym wyprzedzeniem pytała
        > czy możemy wziąć dzieci bo cośtam.

        No jak wie to mowi. Dla mnie to zaden ideal, a norma. W tym byl prolem, ze odpowiedz miala byc "na dzisiaj".

        >"Nasza" dzwoniła w piątek rano, że po pracy
        > chłop MA zabrać dzieci. Mnie to dopiero szlag trafiał jak miałam plany na week
        > end nie uwzględniające jego dzieci, a tu mi w piątkowy wieczór po pracy chłop z
        > przychówkiem wraca. Jak odpowiadał, że nie może, bo w sobotę pracuje, to stwie
        > rdzała, że co z tego skoro ja nie pracuję i mogę zostać z dziećmi big_grin

        No to niegrzecznie. Nasza ex, wczoraj napisala, ze nie ma z kim dzieci zostawic. Moj NM odpisal "Przykro mi, ale o 19 mam spotkanie, ktorego nie moge przelozyc". Moze sie czepiam, ale to wg. Was naprawde normalna odpowiedz? Bo dla mnie to tlumaczenie i przekazywanie informacji o jego planach? Prosilam mojego nm, zeby next time moze tylko napisal "nie dam rady, mam palny ktorych nie moge odwolac" zamiast pisac szczegoly...
        Znowu fiksuje?

        >Co do kasy
        > , nie przyszło by mi do głowy zaglądać chłopu w portfel dokąd nie pojawiły się
        > wspolne dzieci i nie połączyliśmy finansów. Jednakowoż on w mój również nie zag
        > lądał, a jeśli jednemu z nas na cokolwiek brakło drugie dołożyło/pożyczyło, zal
        > eżnie od okoliczności.
        No widzisz. Ja uwazam, ze kasa mimo wsyzstko jest niejako wspolna.

        >No i nie wyobrażam sobie żeby miał pretensje o to jaki p
        > łyn kupiłam czy, że papier toaletowy powinien być szary, a nie "regina" uncertain

        No wlasnie. Odbieralam to jako totalna czepiliwosc do duperele. Tlumaczylam i prosilam, zeby tak nie mowil, bo mnie to rani i powoduje niemila atmosfere. Uslyszalam, ze wymyslam i ze nie przyjmuje zadnej krytyki do siebie sad

        > W pierwszych postach dziwiły mnie niektóre Twoje pretensje, po przeczytaniu ost
        > atnich dziwi mnie raczej po co Ci taki pan. Nie wyobrażam sobie w imię najwięks
        > zej nawet miłości zadowalania sie jedynie ochłapami, które luby rzuca mi jak ju
        > ż zadowoli exię... a taki stan rzeczy mi sie wyłania na podstawie tego co pisze
        > sz.

        Co masz na mysli piszac ze moj nm zadowala ex? Nie kumam juz Was. Z jednej strony piszecie, ze mam problem bo kontroluje, a nm jest ok wobec ex. A pozniej, ze ja czyms zadowala. To jak to juz jest?

        • edw-ina Re: Kontakty z EX 12.04.11, 15:25
          tak, fiksujesz, bo ojciec MA OBOWIĄZEK zająć się swoimi dziećmi i jeśli nie może tego zrobić, to szuka kogoś, kto mu w tym pomoże. I nie nakłaniaj go do zaogniania sytuacji z ex, a sugestie, by nie wyjaśniał dlaczego nie może zająć się dziećmi tylko do tego doprowadzą. Jak nie spasujesz, to poróżnisz go z rodziną, a z tego co widzę, to raczej nie ciebie wybierze. Więc skoro go kochasz, to zastanów się czy gra, którą prowadzisz, jest warta jej ceny.
          • malatajka Re: Kontakty z EX 12.04.11, 15:29
            > tak, fiksujesz, bo ojciec MA OBOWIĄZEK zająć się swoimi dziećmi i jeśli nie moż
            > e tego zrobić, to szuka kogoś, kto mu w tym pomoże. I nie nakłaniaj go do zaogn
            > iania sytuacji z ex, a sugestie, by nie wyjaśniał dlaczego nie może zająć się d
            > ziećmi tylko do tego doprowadzą. Jak nie spasujesz, to poróżnisz go z rodziną,
            > a z tego co widzę, to raczej nie ciebie wybierze. Więc skoro go kochasz, to zas
            > tanów się czy gra, którą prowadzisz, jest warta jej ceny.

            Sorry, ale nie kumam. To EX nie mogla zajmowac sie dziecmi w czasie, w ktorym dzieci sa u niej. Moj NM nie mogl, wiec czemu ON znowu ma szukac? Przeciez to jej obowiazek jako matki znalezc opieke dla dziecka. Dlaczego moj NM ma rzucac swoje / nasze plany, bo szanowna ex zapomnialam ze ma zebranie?

            Sorry, ale totalnie tego nie kupuje.

            Z jaka rodzina? Nazywasz byla zone i dzieci rodzina? Chyba naprawde cos sie sie pomieszalo. Sorry!

            Nie widze tego tak, ze moj nm zalatwia za ex opieke nadz dziecmi ZAWSZE, bo jest ojcem. Ta kobieta jest ich MATKA, wiec niech tez robi co do jej obowiazkow nalezy.

            • edw-ina Re: Kontakty z EX 12.04.11, 15:32
              kobieto, ja ci dobrze życzę, ale ty się lecz. Bo tak, jego dzieci i ich matka są jego rodziną jakby na to nie patrzeć. Ty chcesz mieć go tylko dla siebie i nie dostrzegasz oczywistości. A ty kim jesteś? narzeczoną? wspólokatorką, której nawet nie zapłaci za kurs nurkowania? zastanów się na spokojnie.
              • malatajka Re: Kontakty z EX 12.04.11, 15:37
                > kobieto, ja ci dobrze życzę, ale ty się lecz. Bo tak, jego dzieci i ich matka s
                > ą jego rodziną jakby na to nie patrzeć. Ty chcesz mieć go tylko dla siebie i ni
                > e dostrzegasz oczywistości. A ty kim jesteś? narzeczoną? wspólokatorką, której
                > nawet nie zapłaci za kurs nurkowania? zastanów się na spokojnie.

                Nie przekonasz mnie, ze jego ex to jego rodzina. Dzieci tak, ale nie ex.
                Kim ja jestem, to odrebne pytanie? Ale tez na pewno nie rodzina.

                Co do kursu, to prawda - zabolalo mnie to. Natomiast za wiele rzeczy moj partner placil za mnie i tez nie moge wieszac tylko na nim psow (jezdzilam z nim po swiecie tu i tam...).


    • nangaparbat3 Re: Kontakty z EX 09.04.11, 10:21
      Tajka, masz fajnego faceta i rozbuchaną potrzebę kontrolowania go i wszystkiego, co go dotyczy. Jeśli tej potrzeby nie opanujesz, a on nie jest masochistą, to prędzej czy później Cie zostawi.
      • tully.makker Re: Kontakty z EX 11.04.11, 10:35
        Tajka, masz fajnego faceta i

        Facet, ktory na wakacjach mowi swojej kobiecie - nie masz kasy to siedz w pokoju, a ja mam, wiec sobie zaplace za kurs nurkowania jest rzeczywiscie zajebiscie fajny, kazdemu zyczylabym takiego.
        rozbuchaną potrzebę kontrolowania go i wszystkiego
        > , co go dotyczy.

        Potrzeba jest chyba obustronna - ona kontroluje jego finase i sposob komunikacji z ex, a on jej sposoby spedzania woklnego czasu oraz zakres wykonywanych obowiazkow domowych. Mozna powiedziec, ze pod tym wzgledem dobrali sie na zasadzie podobienstwa.

        Ale oczywiscie fajnie jest wykorzystac mechanizm projekcji i zarxzucac innym mizoginie, zgodnie z zasada, ze widzisz zdzblo w oku blizniego, a belki w swoim nie dostrzegasz.
        • nangaparbat3 Re: Kontakty z EX 11.04.11, 17:42
          > Facet, ktory na wakacjach mowi swojej kobiecie - nie masz kasy to siedz w pokoj
          > u, a ja mam, wiec sobie zaplace za kurs nurkowania jest rzeczywiscie zajebiscie
          > fajny,

          Przeoczyłam to, masz rację, nie jest fajny.

          > Ale oczywiscie fajnie jest wykorzystac mechanizm projekcji i zarxzucac innym mi
          > zoginie, zgodnie z zasada, ze widzisz zdzblo w oku blizniego, a belki w swoim n
          > ie dostrzegasz.
          >

          Chcesz powiedzieć, że ja jestem mizogynką? Mylisz się, jestem mizantropka, w znaczeniu niechęci do całego rodzaju ludzkiego.
        • malatajka Re: Kontakty z EX 12.04.11, 13:59
          > Potrzeba jest chyba obustronna - ona kontroluje jego finase i sposob komunikacj
          > i z ex, a on jej sposoby spedzania woklnego czasu oraz zakres wykonywanych obow
          > iazkow domowych. Mozna powiedziec, ze pod tym wzgledem dobrali sie na zasadzie
          > podobienstwa.

          No fakt. Ja mam chociaz swiadomosc, ze tak jest. Moj partner uwaza, ze to tylko ja mam problem z kontrolowaniem jego sad
          Co radzisz mi zrobic? Olac totalnie finanse, komunikacje z ex i czekac na rozwoj wydarzen?
          Co zrobic jak mi czasami ta komunikacja sie nie podoba, bo uwazam ze jest zbyt mila, nadmiarowa, ze moj partner sie tlumaczy ex, gdy nie moze wziac dzieci, mimo ze ma plany (np. wczoraj napisal jej, jakie ma plany i o ktorej ze nie moze wziac dzieci - to dla was normalne)?
          • nangaparbat3 Re: Kontakty z EX 12.04.11, 20:14
            Dla mnie to w 100% normalne. Gdy prosiłam exa, żeby zaopiekował się córką nadprogramowo, odmawiając zawsze tłumaczył, dlaczego. Bo to jego córka. I dlatego zwyczajnie wypada złagodzic odmowę wyjaśnieniem.
            Co wiecej, odmawiając zawsze proponował jakieś inne nadprogramowe, króciutkie chocby spotkanie - znak, że na potrzeby córki jest otwarty.
            Mam wrażenie, że wiele macoch myli potrzeby dzieci z potrzebami ex -oczywiście wiele ex myli potrzeby własne z potrzebami dzieci. Sprawa jest delikatna i pełna zapetleń.
    • kara_mia Re: Kontakty z EX 10.04.11, 23:34
      po przeczytanie wątku, przychylam się do wypowiedzi, że problem nie w EX tylko w ustalaniu granic przez twojego partnera.
      Niestety nie wróży to dobrze waszemu związkowi. jak tak patrze na to co piszesz to kasa jest nieistotna, to tylko środek do zaznaczania WŁADZY.... przykre. póki tak będzie, nie będzie lepiej miedzy wami.
      • malatajka Re: Kontakty z EX 12.04.11, 13:56
        Fakt, kasa nie jest istotnym problemem - realnym.

        Mozesz rozwinac, co masz na mysli piszac apropos ustalania granic?

        > po przeczytanie wątku, przychylam się do wypowiedzi, że problem nie w EX tylko
        > w ustalaniu granic przez twojego partnera.
        > Niestety nie wróży to dobrze waszemu związkowi. jak tak patrze na to co piszesz
        > to kasa jest nieistotna, to tylko środek do zaznaczania WŁADZY.... przykre. pó
        > ki tak będzie, nie będzie lepiej miedzy wami.
        • kara_mia Re: Kontakty z EX 12.04.11, 19:49
          Ustalanie granic: to dla mnie coś blisko ustalania priorytetów:
          np:
          Kupie dziecku 11 lalkę Barbie, ale dopiero wtedy kiedy wiem, że stać mnie i tak na nowe meble.
          To jest dla mnie granica , uczę dziecko najpierw meble, potem twoja lalka.

          Kupie dziecku 11 lalkę Barbie, ale dopiero nawet wtedy kiedy wiem, że w wyniku tego nie będzie stać mnie na nowe meble.

          uczę dziecko : twoja lalka jest ważniejsza od mebli.

          To jest dla mnie trudne do opisania. lepiej mówię smile
          To tak jakbyś wyobraziła sobie taka "amebę" , która dopasuje kształt do otoczenia, jak tylko otoczenie okaże się "twardsze".

          I tym własnie uczymy dzieci, że to my się do nich dopasujemy, a one są te "twardsze", które nadają kształt.
          Z doświadczenia widzę, że efekty są opłakane.



            • kara_mia Re: Kontakty z EX 13.04.11, 21:08
              To zależy.
              dziecko chce coś - a ja mam ustalone w związku, że jest to możliwe - proszę bardzo: dać
              np
              maż z Tobą ustala, że w każdy piątek dowolnie jak dziecko chce może sobie u was nocować. I ty się na to zgadzasz, a jednocześnie mówisz : piątki są OK, ale w każdą ostatnia sobotę i niedzielę miesiąca wyjeżdżamy tylko we dwoje do pensjonatu.
              Tak więc do dyspozycji dziecka są jak chce wszystkie piątki i weekendy w zależności od potrzeb, ale ten ostatni nie, bo on jest wasz - tak została ustawiona granica. I córka o tym została poinformowana ( nie zapytana o zgodę , tylko poinformowana o waszej decyzji)
              Więc na każdy pobyt piątkowy Twój maż zgadza się bez słowa, jeżeli córka nie chce przychodzić przez 3 tygodnie - OK , jej sprawa, nie musi. Ale kiedy po 3 tygodniach niewidzenia z własnej woli w ostatnia sobotę miesiąca powie - "a ja własnie teraz chce przyjechać" - to powinna usłyszeć - nie.

              Jeżeli maż się zgodzi i powie tobie, słuchaj to tym razem pojedziemy zamiast w sobotę ostatnia to za tydzień bo córka i tak jedzie na wycieczkę - to będzie już przekroczenie ustawionych przez was wcześniej granic. Jeżeli takie dopasowywanie się jest nagminne - to jest to brak umiejętności stawiania granic.

              Jak tak widzę, to jeżeli naprawdę chodzi córce o spotkania, to będzie przyjeżdżała regularnie i nie będzie problemu z waszym wyjazdem w ostatnia sobotę, Wtedy kiedy 3 tygodnie do was nie zajrzy a później AKURAT WYPADNIE ( z 3 razy pod rząd) , że właśnie wtedy coś sobie przypomni i będzie najpierw prosiła, później wymuszała Wasze zmiany - to jest to walka o władzę a nie chęć spotkania i jeżeli wygrywa ja córka to jest źle.

              Przykład tak " z sufitu" ale mam nadzieję, że teraz jaśniej napisałam.

              Dodaję: nie mam nic przeciwko okazjonalnym dopasowaniom się do dziecka - póki jest to okazjonalne a nie zwyczajowe, ZAWSZE jest tak jak dziecko chce, a wola rodzica wciska się "w dziury", których akurat dziecko nie zagospodarowało.

              A najgorsze kiedy rodzic się cieszy" tak się udało załatwić, że córeczka się dała przekonać , zgodziła się na nasz wyjazd, lub mogliśmy pojechać bo akurat wykorzystaliśmy to , że zaprosiła ją na weekend koleżanka... ( pomijam kwestie , kiedy dziecko jest pod waszą opieka i już i nie ma możliwości z im innym ja zostawić)


    • rybkka24 Re: Kontakty z EX 11.04.11, 21:25
      jak tak to wszystko czytam dochodzę do wniosku że macie problemy na tak wielu płaszczyznach że zastanawiam się który aspekt w waszym związku jest ok i was satysfakcjonuje.
      główne filary jak szacunek, partnerstwo, pieniądze, bezpieczeństwo, stabilizacja, podejście do spraw rodzinnych, podejście do jego dzieci, podejście do ex LEŻĄ.
      to może ostatni filar sex?

      i zmieńcie tą terapeutkę, wiadomo że wszystkiego się nie przewidzi ale ogólne ramy można ustalić..jakaś nawiedzona.
        • malatajka Re: Kontakty z EX 12.04.11, 13:54
          > chodzi ogólnie że w waszym związku panuje taki chaos że nie wiadomo od czego za
          > cząć....

          No wlasnie. Jest tyle plaszczyzn, ze nie wiadomo sad
          Mnie dodatkowo wkurza, ze ja czuje, jak moj partner mnie obwinia, ze to wszystko przez to ze JA nie potrafie sie wpisac w ten zwiazek.
          • edw-ina Re: Kontakty z EX 12.04.11, 15:28
            no kochana, uznając, że ojciec nie musi zajmować się swoimi dziećmi w innym niż wyznaczony widzeniami moment jest właśnie nie wpisywaniem się w ten związek.
            • malatajka Re: Kontakty z EX 12.04.11, 15:31
              > no kochana, uznając, że ojciec nie musi zajmować się swoimi dziećmi w innym niż
              > wyznaczony widzeniami moment jest właśnie nie wpisywaniem się w ten związek.

              Moja Droga,
              nigdy nie napisalam ze nie musi. Napisalam, ze moze miec tez swoje plany - a wczoraj mial / mielismy. Nie zawsze on ma zapewniac dzieciom opieke. Jest tez szanowna MATKA, ktora moze to robic, a jak jej sie zapomni ze ma cos extra, to moze nalezc opiekunje, odac do dziadkow, cokolwiek.

              Nie obarczaj odpowiedzialnoscia tylko ojca dzieci!
              W dodatku moj NM w 99% przypadkow bierze dzieci, gdy ex nie moze, ale jak faktycznie nie mamy planow.
              • kittykitty Re: Kontakty z EX 12.04.11, 21:57
                > Moja Droga,
                > nigdy nie napisalam ze nie musi. Napisalam, ze moze miec tez swoje plany - a wc
                > zoraj mial / mielismy. Nie zawsze on ma zapewniac dzieciom opieke. Jest tez sza
                > nowna MATKA, ktora moze to robic, a jak jej sie zapomni ze ma cos extra, to moz
                > e nalezc opiekunje, odac do dziadkow, cokolwiek.

                No właśnie i dlatego skontaktowała się z Twoim partnerem. Dlaczego ona wg Ciebie nie może poprosić go o opiekę nad dziećmi, jak jej coś wypadnie tylko ma szukać innych alternatyw i nie zawracać mu głowy? Dla mnie to normalne, że ojciec dzieci jest pierwszym wyborem.

                A co do komunikacji - czy Ty naprawdę uważasz, że odmowa z informacją "mam spotkanie o 19, którego nie mogę przełożyć" jest nadmiernie miła? Sama nie udzieliłabyś takich wyjaśnień choćby koleżance, która poprosiłaby Cie np. o wyprowadzenie psa?
                • malatajka Re: Kontakty z EX 13.04.11, 11:15
                  > No właśnie i dlatego skontaktowała się z Twoim partnerem. Dlaczego ona wg Ciebi
                  > e nie może poprosić go o opiekę nad dziećmi, jak jej coś wypadnie tylko ma szuk
                  > ać innych alternatyw i nie zawracać mu głowy? Dla mnie to normalne, że ojciec d
                  > zieci jest pierwszym wyborem.

                  RETY, ile razy mam pisac, ze rozumiem ze ojciec jest pierwszym wyborem.
                  Natomiast ten ojciec moze miec inne plany, wtedy szanowna powinna szukac innych alternatyw a nie ojciec. Zreszta tak jest tez zapisane w RPW. Pierwszy wybor to rodzice, drugi to rodzic u ktorego aktualnie jest dziecko szuka innego zastepstwa.
                  Odnosilam sie do kwesti tego, ze ktorac z Pan napisala, ze to moj partner powinien szukac zastepstwa na ten dzien, bo szanowna zapomniala o swoim zebrania. Ot tyle...


                  > A co do komunikacji - czy Ty naprawdę uważasz, że odmowa z informacją "mam spot
                  > kanie o 19, którego nie mogę przełożyć" jest nadmiernie miła? Sama nie udzielił
                  > abyś takich wyjaśnień choćby koleżance, która poprosiłaby Cie np. o wyprowadzen
                  > ie psa?

                  Dla mnie ex to nie kolezanka. To EX, ktorej srednio mi sie chce tlumaczyc i pokazywac co w swoim zyciu robie. Moim zdaniem wsytarczylaby normalna informacja - tez mila - "Mam inne plany, ktorych nie moge przelozyc", nie tlumaczac co to za plany. Ot cala filozofia.

                  Powiedz mi szczerze - co NM by to kosztowalo? Komu by to zaszkodzilo? Dzieciom?

                    • malatajka Re: to teraz ty powiedz szczerze 13.04.11, 11:52
                      > > Powiedz mi szczerze - co NM by to kosztowalo? Komu by to zaszkodzilo? Dzi
                      > eciom?
                      >
                      > co tobie zaszkodzilo z ojn napisal ze ma spotkanie? cos cie to kosztowało?

                      Mnie to boli, ze on:
                      - tlumaczy sie tej kobiecie, musi sie uwiarygodnic niejako, ze nie moze wziac dzieci - moim zdaniem nie musi tego robic
                      - przekazuje tej kobiecia informacje o naszym zyciu (bo raz jest to ze on ma spotkanie o 19, a raz ze jedziemy razem do krakowa, a raz ze jedziemy na seszele na wakacje), a ja sobie tego nie zycze, zeby ta kobieta wiedziala od mojego NM o naszych planach - mnie jej zycie i wyjazdy nie interesuje - wrecz nie chce o tym wiedziec
                      - widze, ze jest wobec niej mily, kulturalny, uprzejmy - a dla mnie bywa mrukliwy, nie tak bardzo dba o nasz komunikacje kulturalna jak z nia. On tez podaje argumenty, ze przeciez ona tylko zadala pytanie, a on grzecznie odpowiedzial - bo wypada podac argument. Tylko jak ja czasami pytan, to nie moge doprosic sie odpowiedzi i to boli - brak rownowagi sad
                      - boli mnie to, ze o relacje z ex - ktora rozumiem ze jest wazna - dba bo wie ze bedzie ona na cale zycie - a o nasza tak nie dba / co wiecej do niego te argumenty nie trafiaja, ze ja na podstawie komunikacji z ex czuje ze o nasz zwiazek tak nie dba (zdarza mu sie drzec na mnie, przeklinac - do ex tego nie robi; stara sie bo dzieci...)





                      • ciociacesia bo ty go kochasz 13.04.11, 12:03
                        a zona tylko go znosi. czesto widze ze ludzie sa mili dla obcych, bo bycie niemilym kosztowaloby ich pogorszenie stosunków i rozmaite utrudnienia jesli z jakis wzgledow musza kooperowac. natomiast przy najblizszych nie trzeba nic udawac, nosic maski, bo oni zrozumieja i wybacza ze masz dzis gorszy dzien...

                        alez on musi sie uwiarygodnic czemu nie moze wziac dzieci. dlaczego ona miala by mu wierzyc jesli sie nie uwiarygodni uzasadnieniem? przeciez raz juz ja oszukał. i tak macie z nia dobrze
                        • tully.makker Re: bo ty go kochasz 13.04.11, 12:14
                          i tak macie z nia dobrze
                          Podpisuje sie pod tym. Jus starozytni wiedzieli, ze furia wzgardzonej kobiety gorsza od piekielnej. Medea pod wplywem zdrady Jazona zamordowala ich dzieci i podala je niewiernemu na kolacje. (nie zebym to popierala, ale mity przekazauja wazne psychologicznie prawdy)
                          • malatajka Re: bo ty go kochasz 13.04.11, 14:22
                            > i tak macie z nia dobrze
                            > Podpisuje sie pod tym. Jus starozytni wiedzieli, ze furia wzgardzonej kobiet
                            > y gorsza od piekielnej
                            . Medea pod wplywem zdrady Jazona zamordowala ich dzi
                            > eci i podala je niewiernemu na kolacje. (nie zebym to popierala, ale mity przek
                            > azauja wazne psychologicznie prawdy)

                            No patrzac z perspektywy i porownujac do ex, ktore wystawiaja dzieci przed drzwi, nie gadaja, kaza cos zrobic, i jeszcze inne bagno, to tak. Tylko, czy naprawde ja mam patrzec na najgorsze przypadki, czy skupic sie, zeby bylo lepiej. Nie tylko dzieciom w tym ukladzie, ale tez i mi.



                        • malatajka Re: bo ty go kochasz 13.04.11, 14:20
                          > a zona tylko go znosi. czesto widze ze ludzie sa mili dla obcych, bo bycie niem
                          > ilym kosztowaloby ich pogorszenie stosunków i rozmaite utrudnienia jesli z jaki
                          > s wzgledow musza kooperowac. natomiast przy najblizszych nie trzeba nic udawac,
                          > nosic maski, bo oni zrozumieja i wybacza ze masz dzis gorszy dzien...

                          Ja to rozumiem w pewien sposob. Drazni mnie to ze moj NM nie przyzna sie do tego, ze naklada maske, zeby byc lubianym. I tak jedziemy do pracy w samochodzie, on jest mrukliwy, zero usmiechu, rozmow, nic, tylko monosylaby - wchodzimy do pracy, pojawiaja sie ludzie i moj NM jak inny czlowiek: z masa energii, usmiechu, sypiacy kawalami, mowiacy komplementy kolezankom - szlag mnie trafia wtedy.

                          I tak samo do ex.

                          > alez on musi sie uwiarygodnic czemu nie moze wziac dzieci. dlaczego ona miala b
                          > y mu wierzyc jesli sie nie uwiarygodni uzasadnieniem? przeciez raz juz ja oszuk
                          > ał. i tak macie z nia dobrze

                          Nie musi mu wierzyc, dokladnie. Wlasnie dlatego mu mowilam, ze te info nie sa nikomu potrzebne. Bo ona moze pisac, ze to nagla rzecz, a on bzdury, czego on to nie ma waznego. Wlasnie tym bardziej dlatego nie widze sensu mowienia, co my robimy...

                          Uwazam, ze moj NM powinien zajmowac sie dziecmi JAK MOZE (nie wymyslac na sile ze nie), co by znaczylo ze co do zasadzy dzieci bierze, a czasami NIE, bo cos tam (ale wtedy to wiadomo, ze to cos waznego, nieprzekladalnego, czy cos tam...). O to chodzi. Ze tlumaczenie, co my robimy nie jest nikomu potrzebne w tej sytuacji.






                          • sofija_biala scyzoryk mi się otwiera w kieszeni, jak to czytam 13.04.11, 16:58
                            > Uwazam, ze moj NM powinien zajmowac sie dziecmi JAK MOZE (nie wymyslac na sile
                            > ze nie), co by znaczylo ze co do zasadzy dzieci bierze, a czasami NIE, bo cos t
                            > am (ale wtedy to wiadomo, ze to cos waznego, nieprzekladalnego, czy cos tam...)
                            > . O to chodzi. Ze tlumaczenie, co my robimy nie jest nikomu potrzebne w tej syt
                            > uacji.

                            dzieci się nie bierze, dzieci się ma
                            i wychowuje zarówno obecnością przy nich, jak i na odległość, jak się tak poukłada

                            ale jeśłi zaczyna się podchodzić do dzieci, jak do atrakcji na "wolne chwile" to ktoś tu chyba nie rozumie rodzicielstwa

                            I dla mnie tą nierozumiejącą osobą jesteś Ty.

                            Z całym szacunkiem, na podstawie wszytskich postów dochodzę do wniosku, że nie jesteś gotowa unieść związku z dzieciatym facetem.

                            Romans to co innego, życie z obowiązkami i zobowiązaniami, to inna bajka i raczej rzadko jest w całości kolorowa.