Od dziś mam kolejny rok więcej (37). Mimo, że problemów mi (nam- mnie i mężowi) raczej nie ubyło, chyba jednak coraz bardziej doceniam to moje życie, z jego wszystkimi urokami i cieniami. Przecież nikt nigdy nie obiecywał, że musi być łatwo. Syn wreszcie ma diagnozę i dzięki lekom oraz terapii, na którą trafił - zaczyna się nam "wyrównywać". Córka nie czytała, nie czytała, aż nagle się okazało, że wszystko sobie sama czyta

. Przestałam się z mężem kłócić o pierdoły i wreszcie zaczęliśmy po prostu razem być. Właściwie to tylko zdrowia nam brakuje - głównie mi i Szymkowi...Ale jesteśmy, idziemy do przodu i jest nam (w sensie całej czwórce) jakoś dobrze... Oby tak dalej...
---
Szymon (2001) i Agatka (2003)