Dodaj do ulubionych

Nieślubne dziecko po latach...

29.06.11, 18:26
Poproszono mnie o radę w takiej sprawie. Otóż w bliskiej rodzinie zmarł jeden z braci.
Wtedy wdowa po nim oświadczyła, że starsze dziecko (już 30 -letnie), jest synem młodszego z braci. Nie dziwię się, że przez tyle lat to ukrywała, a teraz ujawniła, bo młodszy brat ma duży majątek, a ona i jej synowie zostali z długami po ojcu.
I teraz taki problem - po pierwsze niechęć drugiej bratowej, która nie wie, co ma zrobić (jej mąż miał 17 lat, gdy kilka lat starsza bratowa wlazła mu do łóżka), ale faceta wini oczywiście, choćby z tej przyczyny, że nadużył zaufania starszego brata. No i oczywiscie pozostaje kwestia dziedziczenia - sama przyczyniła się też do tego, że ich majątek jest kwitnący, czyniła to z myślą o własnych dzieciach i szczerze mówiac, czuje się oszukana, bo gdyby wiedziała o nieślubnym dziecku, to by za faceta nie wyszła. Stąd niechęć do szwagierki - bo ona wiedziała, ale ze zrozumiałych względów milczała. No i facet, postawiony niejako pod murem, bo jeśli nie zabezpieczy majątku dla małżeńskich dzieci, to w domu będzie piekło.
Szwagierce ewidentnie chodzi o majatek, a żona absolutnie nie zyczy sobie, żeby ukrywany przez nią ''owoc'' dziedziczył.
Dla faceta chłopak zawsze był bratankiem i nie jest w stanie nagle postawić go na równi z dziećmi, które wychowywał.
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 18:33
      Jeśli nie było uznania ojcostwa to nieślubne dziecko formalnie nie ma żadnych praw do spadku po biologicznym ojcu.
      • lemonna Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 19:12
        > Jeśli nie było uznania ojcostwa to nieślubne dziecko formalnie nie ma żadnych p
        > raw do spadku po biologicznym ojcu.
        dokladnie i na tym powinna skonczyc sie dyskusja, teraz to nawet jesli potwierdzone biologicznie, ale sa tylko slowa, nie maja zadnej wartosci prawnej. zona moze byc spokojna, a syn ma po prostu swiadomosc kto jest bilogicznym ojcem. i tak nie zmienia to praw dziedziczenia i tego, kto naprawde wychowal syna.
      • gabi683 Re: Nieślubne dziecko po latach... 30.06.11, 08:57
        triss_merigold6 napisała:

        > Jeśli nie było uznania ojcostwa to nieślubne dziecko formalnie nie ma żadnych p
        > raw do spadku po biologicznym ojcu.

        I tu się bardzo mylisz ,ma prawo .Nie dalej jak w wczoraj oglądałam chyb na jedynce taki poradnik prawny.Fakt jest faktem bzykną więc się należ czy jej się podoba czy nie .
    • nangaparbat3 Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 18:34
      Wlazła mu do łóżka i zgwałciła?
      No bez przesady.
      Ale żeby ten syn trzydziestoletni dziedziczył po biologicznym ojcu, wydaje mi się nieprawdopodobne - w sensie prawnym czysto. Sprawdzali przepisy?
      • chloe30 Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 18:40
        nangaparbat3 napisała:

        > Ale żeby ten syn trzydziestoletni dziedziczył po biologicznym ojcu, wydaje mi s
        > ię nieprawdopodobne - w sensie prawnym czysto. Sprawdzali przepisy?

        pewnie liczą, że nowy tatuś poczuje moralny ciężar i sam coś zapisze
      • wioskowy_glupek Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 18:40
        Trochę namotałaś smile Ale jak rozumiem ojciec nieślubnego syna żyje a żona jego ojca nie chce by dziedziczył on na równi z ich wspólnymi dziećmi ?

        Ale co on ma i po kim dziedziczyć jeśli ojciec żyje ? A jak umrze to nie ma znaczenia czy z takiego czy z takiego łoża, zrobi się badania i będzie dziedziczył.

        A co do ojca to szczerze mówiąc mało by mnie w przypadku tego dziecka obchodziły jego uczucia i już teraz podałabym go do sądu o ustalenie ojcostwa. Skoro jest dawcą spermy to powinien zabezpieczyć mu byt jak pozostałym dzieciom.
        • chloe30 Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 18:44
          wioskowy_glupek napisała:

          >
          > A co do ojca to szczerze mówiąc mało by mnie w przypadku tego dziecka obchodził
          > y jego uczucia i już teraz podałabym go do sądu o ustalenie ojcostwa.

          o ile mi wiadomo to jest niemożłiwe w przypadku gdy "dziecko" ma lat.
          Jeśłi jes inaczej piszcie szybko, powezmę uzasadnione domniemamnie że jestem córką Kulczyka/ księcia Karola/ sułtana Brunei i będę ich wszystkich ciągać po sądach. A nóż się uda
          • chloe30 miało być 29.06.11, 18:46
            chloe30 napisała:

            >
            > o ile mi wiadomo to jest niemożłiwe w przypadku gdy "dziecko" ma 30 lat.
            >
            • azile.oli Re: miało być 29.06.11, 18:48
              Obyś miała rację.
          • baltycki Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 18:59
            chloe30 napisała:

            > powezmę uzasadnione domniemamnie że jestem
            > córką Kulczyka/ księcia Karola/ sułtana Brunei i będę ich wszystkich ciągać po są
            > dach. A nóż się uda
            Mozesz, oczywiscie, ze mozesz.. ale najpier musisz przekonac sad, ze Twoje domniemania maja jakas podstawe (np. bylas pokojowka jednego z wymienionych panow).
            • chloe30 Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 19:04
              baltycki napisał:

              >
              > Mozesz, oczywiscie, ze mozesz.. ale najpier musisz przekonac sad, ze Twoje domn
              > iemania maja jakas podstawe (np. bylas pokojowka jednego z wymienionych panow).
              >
              ja nie, tylko mama smile
              to z sułtanem nie wyjdzie, ale z Dudą Graczem pracowała, to nada się tongue_out
            • baltycki Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 19:07
              (np. bylas pokojowka jednego z wymienionych panow).
              Ups.. Twoja mama byla, bo przeciez chodzi o Twojego tatesmile
          • diabel.lancucki Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 20:45
            chloe30 napisała:
            o ile mi wiadomo to jest niemożłiwe w przypadku gdy "dziecko" ma lat.

            niestety, ale całkiem możliwe. Art.84 i dalej krio mówią, że jeżeli dziecko jest pełnoletnie to może samo wystapić zpozwem o ustalenie ojcostwa. Trzeba udowodnić itd.
        • azile.oli Re: wioskowy... 29.06.11, 18:55
          Oczywiście, że biologiczny ojciec nieślubnego syna żyje. Ale kiedyś umrze i jego żonie chodzi o to, aby chłopak nie dziedziczył, zwłaszacza, że w sytuacji, gdyby ona zmarła pierwsza, mąż dziedziczy po niej - czyli musiałaby go wykluczyć w testamencie.
          Na razie to biologiczny ojciec nie musi nikomu zabezpieczać bytu, oprócz ślubnych dzieci, które sa niepełnoletnie. Wobec 30 - latka nie ma zobowiazań alimentacyjnych.
          Natomiast wydaje mi się, ze dziedziczyć może. Nie podoba się to żonie biologicznego ojca i wcale się nie dziwię.
      • baltycki Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 18:43
        nangaparbat3 napisała:

        > Ale żeby ten syn trzydziestoletni dziedziczył po biologicznym ojcu, wydaje mi s
        > ię nieprawdopodobne - w sensie prawnym czysto.

        Az sie usmiechnalem.. nieprawdopodobne, zeby syn dziedziczyl po ojcu smile
        Oczywiscie, poki co, synem nie jest.. w sensie prawnym czystosmile
        • azile.oli Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 18:46
          No dla mnie też jest oczywiste, że może dziedziczyć.
          • nangaparbat3 Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 18:54
            A gdzie pewność, że jest synem stryja? Może matka sypiała rownolegle z obydwoma panami? Trzeba by chyba przeprowadzić badania genetyczne - nie wiem czy proste w tej sytuacji.
            I czy nie trzeba najpierw przeprowadzić zaprzeczenia ojcostwa dotychczasowego taty? I czy w tym wieku to jest prawnie możliwe?
            • baltycki Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 19:03
              nangaparbat3 napisała:

              > A gdzie pewność, że jest synem stryja? (.....)

              Alez ja rozumiem Twoje watpliwosci. I wiem, co mialas na mysli.. ale smiesznie wyszlosmile
              Usmiechnalem sie z Twojego, dosc niefortunnego stwierdzenia, ze nieprawdopodobne aby syn dziedziczyl po ojcu biologicznym.. Otoz, dzieci najczesciej dziedzicza po rodzicach biologicznychsmile
      • azile.oli Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 18:44
        Pewnie, ze nie zgwałciła i żona nie usprawiedliwia tu męża, aczkolwiek chłopak był młody, nikogo nie zdradzał, chociaż zrobił świństwo bratu.
        No oczywiście, że dziecko nie zostało uznane, ale czy rzeczywikscie jest tak, że nie ma prawa dziedziczyć po biologicznym ojcu ? I czy teraz może założyć sprawę o ustalenie ojcostwa. Wcześniej nie mógł, bo nie wiedział.
        Jeśli nie ma opcji, żeby dziedziczył, to sprawa się zapewne unormuje, przynajmniej w tej kwestii.
        • iin-ess Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 18:48
          niektóre to jednak maja tupet, co?
        • chloe30 Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 18:49
          Azile kicha
          wujek gugiel mówi:

          Ustalenie ojcostwa


          Gdy ojciec nie uznał dziecka dobrowolnie, można dążyć do ustalenia ojcostwa przed sądem. Pozew (wzór) należy złożyć do wydziału rodzinnego sądu rejonowego, właściwego ze względu na miejsce zamieszkania pozwanego, czyli ojca dziecka. Złożenie takiego pozwu jest wolne od opłat.

          Sądowego ustalenia ojcostwa może żądać zarówno samo dziecko, jak i jego matka (do momentu osiągnięcia przez dziecko pełnoletności), a także prokurator.


          Gdy dziecko osiągnie pełnoletność — tylko ono może żądać ustalenia ojcostwa. Wystąpienie pełnoletniego dziecka o ustalenie ojcostwa nie jest ograniczone w czasie i nie przedawnia się, tzn. może ono wystąpić z pozwem w każdej chwili.
          • z_lasu Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 20:23
            Ale na tej samej stronie wink mówi też, że:

            Domniemanie ojcostwa

            Istotą domniemania jest założenie przyjęte w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym, że ojcem dziecka jest mąż matki, jeżeli dziecko urodziło się w czasie trwania małżeństwa (...)

            Domniemanie może być obalone jedynie w procesie o zaprzeczenie ojcostwa. (...)

            Pozew w tej sprawie może także złożyć matka — w ciągu 6 miesięcy od urodzenia dziecka, dziecko — po osiągnięciu pełnoletności, nie później jednak niż w ciągu 3 lat od jej osiągnięcia oraz prokurator — zawsze, gdy wymaga tego ochrona praworządności.
            • chloe30 Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 20:30
              z_lasu napisała:

              > Ale na tej samej stronie wink mówi też, że:

              czytałam, dla mnie laika jedno przeczy drugiemu (znaczy mój i Twój cytat) więc by sie musiał ktoś kompetentny wypowiedzieć.
              • z_lasu Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 20:38
                Dla mnie jedno nie przeczy drugiemu. Nie można mieć dwóch ojców w sensie prawnym. Jeśli masz ojca w papierach to jak sądzę nie możesz wystąpić o ustalenie ojcostwa przeciwko innemu mężczyźnie. Najpierw musisz wystąpić o zaprzeczenie, czyli udowodnić, że ten w papierach nie był Twoim ojcem, a dopiero potem szukać nowego taty. Inna kolejność spowodowałaby, że (w razie wygrania procesu) miałabyś równocześnie dwóch ojców w sensie prawnym.
                • nangaparbat3 Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 21:16
                  O własnie. O to mi chodziło.
                  Swoją drogą wydaje mi się to jakieś nie fair wobec pana, który go wychowywał i uważał za syna, nawet jesli on nie żyje i wszystko mu jedno - to paskudztwo.
                  Ciekawe - czy to sie w takiej sytuacji ekshumuje nie-ojczulka, żeby materiał genetyczny pobrać?
                  • azile.oli Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 21:22
                    Może chłopak nie będzie się bral za zaprzeczanie ojcostwa, bo ogólnie przyzwoity czlowiek. Ale jeśli ich sytuacja materialna zmusi, a mamunia namówi, to kto wie? I tak już baba narobiła fermentu. I stosunki rodzinne raczej ulegna ochlodzeniu.
                    • nangaparbat3 Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 21:26
                      szkoda, ale z tym rozwalaniem rodziny to nijak nie kumam.
            • diabel.lancucki Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 20:54
              wystąpienie o zaprzeczenie ojcostwa przez prokuratora nie jest obwarowane terminami. Jeżeli istnieją przesłanki może to zrobić w ten sposób. Problem w tym, że decyzja o wystąpieniu z wnioskiem zależy od prokuratora. Podsumowując przesłanki muszą być mocne w przeciwnym wypadku prokurator nie będzie tracił czasu smile
    • majenkir Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 18:49
      Najwazniejsze, ze wszystko zostaje w rodzinie big_grin.

      A tak na powaznie: na prawie sie nie znam, ale byloby nie fair, gdyby chlopak (jesli faktycznie jest biologicznym dzieckiem brata) nic nie dostal.
      • chloe30 Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 18:51
        majenkir napisała:

        >
        >
        > A tak na powaznie: na prawie sie nie znam, ale byloby nie fair, gdyby chlopak (
        > jesli faktycznie jest biologicznym dzieckiem brata) nic nie dostal.

        aha, a w innych przypadkach mówi się, że nie ten jest ojcem kto dał plemnika tylko kto wychował
        jak pasuje no jak pasuje
        • azile.oli Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 19:01
          Ja uważam, że prawnie mu się należy, owszem, ale ja bym się w takim przypadku nie upomniała. Matka trzymała to tyle lat w tajemnicy, teraz rozbija rodzinę, bo tak jej wygodnie ?
          • majenkir Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 19:06
            Nie takie rzeczy ludzie robia dla paru groszy....
            • azile.oli Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 19:14
              W każdym razie wspólczuję im sytuacji. Nie wiem, czy chłopak wystapi o ustalenie ojcostwa, ale nie dziwię się zonie biologicznego ojca, że ma ochotę szwagierce przylać, za to, że milczała, gdy oni brali ślub. Chroniła swoją rodzinę, teraz rozwaliła cudzą i pewnie ma nadzieję, że coś jej ''kapnie'' ze spadku w przyszłosci, albo , że teraz ojciec będzie pomagał synowi, o którym własnie się dowiedział.
      • annajustyna Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 19:10
        Ale wdowa po bracie namieszala - bezwstydna baba! Ciekawe, czy zmarly o tym wiedzial? Zreszta nieistotne...
        • azile.oli Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 19:16
          No, raczej nie wiedział. Chyba czekała, aż umrze. Raczej się nawet nie domyślał.
          • chloe30 Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 19:18
            azile.oli napisała:

            > No, raczej nie wiedział. Chyba czekała, aż umrze. Raczej się nawet nie domyślał
            > .

            perfidne babsko, naprawdę
      • anorektycznazdzira Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 21:45
        Ale dlaczego "nie fair"? Całe życie wychowywał go ktoś inny, został w spadku po tym kimś innym uwzględniony- a że to akurat były długi czy jakieś marne grosze, to już takie bywa życie. Gdyby miał chatę i interes po zmarłym wychowującym go facecie nabranym na ojcostwo, a biologiczny byłby gołodupiec, to czy byłoby "fair", żeby spłacał jego długi?
        No na pewno by tak nie pędził wink
    • asia_i_p Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 19:23
      Mieliśmy coś na kształt wśród znajomych, choć niedokładnie. Nasza znajoma miała romans z facetem, który miał się rozwodzić, ale w końcu zerwał z nią, po jakimś czasie wrócił do żony. W momencie rozpoczęcia romansu miał dwoje dzieci, ze znajomą trzecie (syna), po powrocie do żony czwarte (córkę). Starsze dzieci wiedziały, młodsza córka nie, ale na podstawie jakichś przesłanek zaczęła się domyślać, w końcu spytała ojca wprost, dostała odpowiedź i znalazła swojego przyrodniego brata, nawiązała znajomość. Po śmierci ojca dwoje starszych stwierdziło, że są już w życiu ustawieni i zrzekło się spadku na rzecz dwojga młodszych (czyli rodzonej siostry i przyrodniego brata).
      Jak dla mnie, stosunek do tego typu spraw majątkowych świadczy o poziomie człowieka. Człowiek na poziomie, po stwierdzeniu faktu istnienia nieślubnego dziecka swojego współmałżonka może się ze współmałżonkiem rozwieść, ale nie będzie żądał wydziedziczenia nieślubnego dziecka.
      Współczuję bratowej, bo to musi być szok, ale jeśli jej mąż potwierdza, że to jego dziecko, to rozwiązanie na poziomie jest tylko jedno.
      • chloe30 Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 19:32
        asia_i_p napisała:

        > Jak dla mnie, stosunek do tego typu spraw majątkowych świadczy o poziomie człow
        > ieka. Człowiek na poziomie, po stwierdzeniu faktu istnienia nieślubnego dziecka
        > swojego współmałżonka może się ze współmałżonkiem rozwieść, ale nie będzie żąd
        > ał wydziedziczenia nieślubnego dziecka.

        Ale tu nawet ojciec nie wiedział, przez 30 lat!
        Naprawdę uważasz, że jest coś winien swojemu bratankowi? Bo tak, to zawsze był jego bratanek, nagle ma wskoczyć na tory myślenia "mój syn"??
        Bo jakies perfidne babsko zdradzało męża, biologicznemu ojcu nic nie powiedziało, bo tak jej było wygodniej, a teraz jej wygodniej rozwalać czyjąś rodzinę?
        • baltycki Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 19:56
          chloe30 napisała:

          > teraz jej wygodniej rozwalać czyjąś rodzinę?
          No ja Ciebie przepraszam, juz drugi raz piszesz o "rozwalaniu rodziny".
          Jezeli fakt, ze maz majac lat 17 byl w lozku innej kobiety jest powodem do rozwalenia rodziny, to ja przepraszam, jestem przekonany, ze (byc moze) wiekszosc Waszych mezow/partnerow byla w lozku innej kobiety w tym wieku.
          I tyle jego winy.

          Rozwalicie Wasze rodziny, gdy dowiecie sie, ze nie jestescie ich pierwszymi kobietami??
          • azile.oli Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 20:05
            Nie chodzi o to, co robił mąż w wieku 17 lat, bo to nie on rozwala teraz rodzinę , tylko szwagierka, ktłóra tyle lat czekala z objawieniem prawdy. Mogła powiedzieć dziewczynie, zanim ta wyszła za biologicznego ojca jej dziecka. Ale po co sobie rozwalać życie ? Teraz mąż nie żyje i można rozwalać rodzinę innym. Po prostu są kobiety, które nie akceptują facetów z ''przychówkiem''.
            • nangaparbat3 Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 21:25
              Azile, no nie gniewaj się, ale to jakaś paranoja. Z jakim "przychówkiem"? Nawet w najgorszym razie - spadek przypada bratankowi - to nie jest powód, żeby rozwalać rodzinę, chyba że zbudowana jest na więzi czysto materialnej.
              Obie bratowe siebie warte.
              • azile.oli Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 21:42
                Zrozum, są kobiety, które nie akceptują pozamalżeńskich dzieci męża. Nawet, jeśli to bylo przed nimi. Po prostu nie wybrałyby sobie takiego pana. I nie chodzi tu tylko o pieniadze i majatek, ale np o wnuki, które wspólne nie są i nigdy nie będą. I o takie poczucie, że wlasne dzieci są w jakiś sposób pokrzywdzone. Nie każda kobieta jest w stanie pogodzić sie z faktem, że jej dzieci mogą nie być dla faceta najważniejsze, że wszystko, co robią, nigdy juz nie będzie robione z myślą o tej rodzinie w dotychczasowej formie.
                Wyobraź sobie, że może kobieta się boi, że teraz mąż będzie chcial wynagrodzić jakoś synowi lata, gdy nie znał prawdy, że może poświęcać więcej czasu wnukom.
                A ten czas żona chciałaby mieć dla siebie i dla wspólnych dzieci. Po prostu. Nie kazdy chce rodziny, gdzie są dzieci moje, twoje, nasze.
                • nangaparbat3 Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 21:55
                  Naprawdę trudno mi wyobrazić sobie, żeby nowo odkryty stary syn mógł się stać ważniejszy niż właśni, przez lata wychowywani synowie. Gdyby jeszcze to była corka - albo gdyby miał dwie własne, a marzył o synu. Ale tak? Naprawdę nie sądzę, żeby zapałał nagle do niego gwałtowną miłością.
                  Natomiast zdarza się, że w rodzinie syn czy córka ma lepszy kontakt z ciotką/wujem/stryjem niż rodzicami, a ciotka/wuj/stryj za podobniejszych do siebie uważają siostrzeńców czy bratanków. Byc moze Twoja znajoma lub jej dzieci były zazdrosne o dobry kontakt domniemanego syna z ich mężem/ojcem i teraz to wybuchło.
                • tully.makker Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 22:21
                  No coz, jesli sie traktuje mezajak przedmiot, wlasnosc, to owszem, mozna sie tak czuc.
                  • policjawkrainieczarow Re: Nieślubne dziecko po latach... 30.06.11, 19:26
                    tully.makker napisała:

                    > No coz, jesli sie traktuje mezajak przedmiot, wlasnosc, to owszem, mozna sie ta
                    > k czuc.

                    nie piernicz, czlowek sie czuje jak sie czuje, bez wzgedu na to, co ty myslisz, zemozna. malo tego, sama nei wiesz, jak bys sie CZULA w takiej sytuacji.
          • chloe30 Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 20:07
            baltycki napisał:

            >
            > No ja Ciebie przepraszam, juz drugi raz piszesz o "rozwalaniu rodziny".
            > Jezeli fakt, ze maz majac lat 17 byl w lozku innej kobiety

            mąż w wieku 17 lat mógł być w łóżkach stu kobiet, ale wychodząc za niego chciałabym wiedzieć czy ma z ego dzieci

            > I tyle jego winy.
            >
            a ja w żadnym miejscu nie piszę o jego winie, bo jej tu nie widzę (względem brata tak, ale nie żony)
            winę widzę po stornie babska, które milczało 30 lat, a teraz chętnie by się przyssała do cudzego korytka
            • azile.oli Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 20:12
              O to mi właśnie chodzi.
        • asia_i_p Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 19:58
          Jeśli jest jego ojcem biologicznym, jest mu coś winien. Chyba, że to gwałt był.
          To perfidne babsko zdradzało swojego męża z nim, jakby nie patrzeć.
          To że baba jest perfidna, nie znaczy, że należy odrzucić dziecko. Nawet jeśli nie da się rady zrobić z dziecka dziecka uczuciowo, to finansowo coś się należy.
          • chloe30 Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 20:10
            asia_i_p napisała:


            > To perfidne babsko zdradzało swojego męża z nim, jakby nie patrzeć.
            > To że baba jest perfidna, nie znaczy, że należy odrzucić dziecko. Nawet jeśli n
            > ie da się rady zrobić z dziecka dziecka uczuciowo, to finansowo coś się należy.

            to dziecko ma 30 lat!!!!!!!!!
            i nie, nie jest mu nic winien, ja tak nie uważam
            • azile.oli Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 20:22
              No moim zdaniem tez mu się nic nie należy. To tak, jakby adoptowane dziecko przyszło do rodziców biologicznych po majątek. Oczywiście abstrakcja, bo przeważnie ci biologiczni biedniejsi (choć różnie bywa). Matka zadecydowała o ojcostwie jednego z braci, czyli swojego męża, on łożył na dziecko, nie będące jego biologicznym w takim samym stopniu jak na drugie, rozwalili majątek przewyzsząjacy ten brata (do czego synowie i matka też się przyczynili) i moim zdaniem jest niemoralne wyciąganie teraz rak po cudze. Ojciec się go nie wyrzekł, on o nim nie wiedział i tu jest zasadniczy powód.
              • irina_katodina Rzadki dureń 29.06.11, 23:48
                azile.oli napisała:

                > Ojciec się go nie wyrzekł, on o nim nie
                > wiedział i tu jest zasadniczy powód.

                17-latek przeleciał bratową, ok. 9 m-cy później przychodzi na świat dzidziuś.
                Ja rozumiem, chłopak młody, głupi, ale aż tak, aby mu sie żadne związki przyczynowo-skutkowe nie objawiły? Nie przyszło mu do głowy zapytać, czy to przypadkiem aby nie jego? Nie wiedział, skąd się biorą dzieci?
                No to jak taki palant, to powinno go to trochę kosztować. Za głupotę trzeba płacić, a za kretynizm podwójnie.

                Btw, czy matka jest absolutnie pewna, że to syn młodszego z braci? (nie czytałam wszystkich postów)
                • azile.oli Re: Rzadki dureń 30.06.11, 08:17
                  Z relacji faceta - dziecko przyszlo na świat nieco wcześniej, n ikż te 9 miesięcy. 17- letni chlopak mógł uwierzyć zapewnieniom szwagierki, że się zabezpieczyła. Ale prawda jest taka, ze on pytał, a ona zaprzeczyła.
                  • azile.oli Re: Rzadki dureń 30.06.11, 08:18
                    Tzn pytał, czy to nie jego dziecko.
                    • marina2 Re: Rzadki dureń 30.06.11, 08:26
                      azile tak naprawdę to jest temat dla sądu.
                      doradzanie?olaboga!
      • azile.oli Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 19:35
        Wiesz co, tylko tu sytuacja jest taka, że po pierwsze wchdzi w grę duży majątek, na dodatek tworzony też przez żonę. Żonę, która została oszukana przez szwagierkę, bo to była istotna przeszkoda do zawarcia małżeństwa. Zatem watpię, by kobieta chciała z klasa oddać część majatku bratankowi męża (jak się okazalo - synowi). Małżeństwo było idealne, mąż zawsze w porządku - ale są kobiety, które nie związałyby się z mężczyzną, który ma dziecko.
        • asia_i_p Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 20:00
          To niech przeprowadzi podział majątku, póki mąż żyje. Wtedy jej pieniądze odziedziczą tylko jej dzieci. Ale blokowanie dziedziczenia przez chłopaka tej części majątku, która "przypada" na męża byłoby nie w porządku.
    • insomnia0 Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 19:27
      hmmm każda matka chce dla swojego dziecka jak najlepiej...Tu jest kasa.. to się baba upomni ..a co big_grin
      • azile.oli Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 19:38
        No i jest konflikt interesów - żona też chce dla dzieci jak najlepiej i ani myśli obdarzać majatkiem bratanka męża. Dla tych dzieci on zawsze bedzie kuzynem, a nie bratem, bo siła przyzwyczajenia jest duża.
        • insomnia0 Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 19:42
          wiesz one- matki moga sobie coś chceić lub nie, jeśli syn wystapi o ustalenie ojcostwa to i otworzy mu się furtka do dziedziczenia.. czy ktoś chce czy nie...czy sobie zyczy czy nie...Nikt sie nie będzie nikogo pytał o zgodę.
          • chloe30 Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 19:46
            insomnia0 napisała:

            >..Nikt sie nie będzie nikogo pytał o zgodę.

            w takim przypadku przepisałabym (będąc domniemanym ojcem) cały majątek na żonę i podpisałam rozdzielność majątkową.
            Skoro inni mogą po trupach (prawie dosłownie) to czemu ten ojciec ma być bezbronnym idiotą?
            Bo nie chodzi o zabezpieczenie bytu małoletniemu, tylko staremu koniowi.
            • insomnia0 Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 20:22
              Wiesz kiedy dojdzie do dziedziczenia.. to jego dzieci z prawego łoża tez będą starymi koniami wink
              Poza tym rozdzielnosci nadal nie ma, a nawet jesli teraz pAn zdecydowałby się mozna udowodnić, ze zrobił to po fakcie kiedy dowiedzaił się, ze ma jeszcze jedno dziecko- a to oznacza, nie byłaby brana pod uwagę.

              ps.. rozumiem złośc na babe, która zamieszała..ale jesli pan dowiedział się o dziecku to byłby swinią gdyby uwazał to dziecko- starego konia wink za gorsze i zrobiłby wszytsko aby pozbawić go - jego prawa do dziedziczenia..Nie jest wina syna, ze matka jest "taka a taka".
              • chloe30 Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 20:28
                insomnia0 napisała:

                >
                > ps.. rozumiem złośc na babe, która zamieszała..ale jesli pan dowiedział się o d
                > ziecku to byłby swinią gdyby uwazał to dziecko- starego konia wink za gorsze i zr
                > obiłby wszytsko aby pozbawić go - jego prawa do dziedziczenia..Nie jest wina sy
                > na, ze matka jest "taka a taka".

                ten syn miał przez 30 lat ojca. Ojca, który wychowywał go jak swojego (bo tak zresztą myślał)
                i nagle jak się okazało, że ojciec majątku nie zostawił wybieramy sobie innego tatusia???
                prawo to on może ma, w kodeksie - moralnego nie ma żadnego.
                A jeszcze co do uważania za gorsze dziecko - to w ogóle nie jest jego dziecko. To jego bratanek - w moim ludzkim odczuciu. To że wg prawa może stać się ojcem to trudno.
              • azile.oli Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 20:29
                Czyli sytuacja patowa - albo zona i dzieci, albo dotychczasowy bratanek. Dzieci nie uznaja w nim brata, bo sie braterskich relacji zbudować nie da. Czyli kuzyn, który przyszedł po majątek, na który zasuwali ojciec z matką, a teraz także i oni.
                • asia_i_p Re: Nieślubne dziecko po latach... 30.06.11, 08:46
                  Mnie w ogóle lekko oszałamia zafiksowanie na kwestii dziedziczenia po żyjącym jeszcze, acz już niemłodym ojcu. Ja rozumiem, że testament należy spisać i takie rzeczy, ale zawsze uważałam, że zajmuje się tym zainteresowany - natomiast w sytuacji, kiedy pojawia się nieznane dotąd dziecko, a żona i reszta dzieci reagują wchodzeniem w kwestie spadkowe, odczuwam lekkie zdziwienie. Umrzeć to ten ojciec może za 20 lat, ciekawsze jest, jak teraz będą żyć.

                  Tak sobie próbuje wyobrazić, jakbym zareagowała, gdyby mi nagle przybyło rodzeństwa w postaci jednego z moich licznych kuzynów - i myślę, że kwestie emocjonalne jednak byłyby ważniejsze. Czy kochał tamtą osobę? Jak się czuł wobec brata?

                  A to nie jest czasem tak, jak pisały dziewczyny - że facet miał z tym bratankiem-synem dobry kontakt i dzieci są zazdrosne? Może przyjaźnił się też z jego matką i żona jest o to zazdrosna - może nie odbiera tego jako jednorazowy epizod "sprzed niej" tylko jako zdradę ciągnącą się, przynajmniej emocjonalnie, przez całe życie?
                  • azile.oli Re: Nieślubne dziecko po latach... 30.06.11, 09:03
                    Nie bedę wnikać w cudze uczucia, bo ich nie przeniknę do końca. Ale fakty sa takie - wzajemne stosunki miedzy bratankami a stryjami były bardzo dobre, ale każdy stawiał na pierwszym miejscu swoje dzieci, nie ma mowy o lepszych relacjach z bratankiem, niż z własnym potomstwem. Relacje faceta z bratowa były dalekie od serdeczności i oficjalne - nie ma mowy, żeby lączyło ich jakieś uczucie, zresztą ta kobieta sama temu zaprzecza - ot, jednorazowy incydent.
                    N iech Cię nie dziwią tak kwestie finansowe - jak człowiek nie wie, co zrobić z uczuciami, bo mu coś takiego na glowę spada, to chce chociaż zabezpieczyć to, nad czym panuje.
                    Tym bardziej, jeśli zdaje sobie sprawę, że takie wyznanie po latach jest uczynione ze względu na finanse właśnie, b o w jakim innym celu ?
          • azile.oli Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 19:50
            Może być też i tak, że nie będzie miał co dziedziczyć, bo ojciec przepisze wcześniej wszystko na ślubne dzieci i biorąc pod uwagę znaczną różnicę wieku istnieje opcja, że ta darowizna nie wejdzie do masy spadkowej, ponieważ upłynie odpowiednia ilośc czasu.
            Czy to będzie nie w porządku ? Zwlaszcza, jeśli dzieci już zaczynają pomagać w firmie ?
            • insomnia0 Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 20:34
              w takiej sytuacji bedzie miał prawo do zachowku .
          • z_lasu Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 20:33
            > jeśli syn wystapi o ustalenie ojcostwa

            Moim zdaniem najpierw musiałby wystąpić o zaprzeczenie, a to jest prawnie niemożliwe.
            • azile.oli Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 20:40
              Fakt, rzeczywiście, najpierw nalezaloby zaprzeczyć ojcostwu.
              Oni się za to prawnie wezma, na razie są w szoku i emocje biorą górę nad zdrowym rozsądkiem.
            • baltycki Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 20:52
              z_lasu napisała:

              > Moim zdaniem najpierw musiałby wystąpić o zaprzeczenie,
              > a to jest prawnie niemożliwe.
              Oczywiscie, ze mozliwe.. jesli wystapi prokurator.
    • szpil1 Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 19:46
      A tak z ciekawość co ten syn na to? Przecież to i dla niego musi być niezły szok. I ciekawa jestem jak to z badaniami genetycznymi jest? Tzn. w przypadku tak bliskiego pokrewieństwa dwóch domniemanych tatusiów, czy da się na 100% stwierdzić, który to? Pewnie naiwne pytanie, ale ja się kompletnie nie znam, dlatego pytam smile
      • azile.oli Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 19:57
        No, ja się też nie bardzo znam, ale myślę, że chyba jednak da się to ustalić. Co ten syn na to ? Chyba jest w szoku. Ale biorac pod uwagę ich obecna sytuację może się do kochanego stryja zbliżyć, bo uklady mieli bardzo dobre (tzn facet dbał o bratanków ). Teraz wiadomo - to dorosłe chlopy, więc i stosunki luźniejsze.
        A - bardzo żal mi tej żony , nie może na szwagierkę patrzeć. Zwłaszcza, że jej starszy syn ma 17 lat i sama nie wie, jak by się zachował wobec 24-latki.
    • zdecydowana_brunetka Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 20:25
      Hmmm, wlazła mu do łóżka powiadasz? Zgwałciła?????
      • azile.oli Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 20:35
        Nie wiem, czy zgwałciła, nie byłam przy tym, ale nie zaprzeczysz chyba, że 24 letnia męzatka doskonale wie, co robi, gdy pakuje się do łóżka małolata, korzystając z faktu, że mieszkaja pod jednym dachem. Nie bronię faceta, trzeba mysleć. Natomiast na jej niekorzyśc, poza zdradą przemawia fakt, że tyle lat milczała, a przemłówila dopiero w momencie, gdy nic jej nie grozilo (mąż umarł) i pojawiła się szansa wydojenia szwagra. Przy takim charakterze nawet gwałtu bym nie wykluczała.
        • wioskowy_glupek Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 20:44
          OMG - oczywiście że nawet 60 latek może żądać ustalenia ojcostwa... I tak możesz podać do sądu nawet Billa Gates'a ale musisz udowodnić, że fakt iż Twoja mama z Gatesem spała mógł zaistnieć... I tyle.

          Po drugie to ojciec nie ma obowiązku alimentacyjnego nawet gdyby był jego dzieckiem z prawowitego łoża bo facet ma 30 lat. Co nie zmienia faktu, że syn ma prawo po nim dziedziczyć i bratowa może sobie chcieć co jej się żywnie podoba.
          • chloe30 Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 20:51
            wioskowy_glupek napisała:

            > O Co nie zmienia faktu, że syn ma pra
            > wo po nim dziedziczyć i bratowa może sobie chcieć co jej się żywnie podoba.

            tak, najgorsza jest bratowa, zła kobieta, zła, całe życie majątek budowała myśląc, że dla swoich dzieci a teraz nie chce z pieśnią na ustach cudzemu oddać - zła!
            co innego ta lelija co sobie po 30 latach przypomniała z kim ma dziecko
            • attiya Re: Nieślubne dziecko po latach... 30.06.11, 08:39
              dużo nie dostanie
              majątek matki - połowę jeśli jest wspólnota majątkowa - dziedziczą dzieci i mąż ale można tak to zrobić, że mąż się zrzeknie na korzyść wspólnych dzieci
              drugą część po mężu dziedziczą żona, dwójka (trójka?) wspólnych dzieci i ta kukułka 30-letnia big_grin
              tylko, że połowę połowy dziedziczy żona a tę pozostałą 1/4 dzieci - w sumie jak majątek jest pokaźny, to nawet ta część z 1/4 ustawowego majątku może być duża
              • asia_i_p Re: Nieślubne dziecko po latach... 30.06.11, 09:08
                Nie da się zrzec na rzecz części spadkobierców - da się nie przyjąć spadku i wtedy część jest równo dzielona między pozostałych spadkobierców.
                Po współmałżonku nie dziedziczy się połowy tylko po równo z dziećmi, ale nie mniej niż 1/4.

                Czyli, jeśli żona umrze pierwsza, mąż odziedziczy po niej 1/3 jej majątku i jej dzieci po 1/3. On ma 4/6, dzieci po 1/6 w sumie. Po jego śmierci, te 4/6 dzielą się już na trójkę dzieci czyli 4/18 na każde - w sumie dzieci ślubne kończą z 7/18 pierwotnego majątku każde, a nieślubne z 4/18. Jeśli pierwszy umrze mąż, wszyscy dziedziczą po 1/4 jego części, więc żona ma w sumie 5/8 majątku, dzieci po 1/8. Z kolei, kiedy ona umrze, jej synowie z tych 5/8 odziedziczą każdy połowę czyli 5/16 i działy ułożą się 2/16, 7/16, 7/16.
          • baltycki Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 21:03
            wioskowy_glupek napisała:

            > OMG - oczywiście że nawet 60 latek może żądać ustalenia ojcostwa...
            To dziecko ma juz ojca, najpierw musialoby pozbyc sie ojca wpisanego w metryke a dopiero wystapic o ustalenie ojcostwa "nowego" ojca..
            Myslisz, ze sad dopisze "nowego" ojca do "starego" i w metryce bedzie 2 ojcow?

            Art. 70. § 1. Dziecko po dojściu do pełnoletności może wytoczyć powództwo o zaprzeczenie ojcostwa męża swojej matki, nie później jednak niż w ciągu trzech lat od osiągnięcia pełnoletności.

            Matka wystapi?
            Art. 69. § 1. Matka może wytoczyć powództwo o zaprzeczenie ojcostwa swego męża w ciągu sześciu miesięcy od urodzenia dziecka.

            > Co nie zmienia faktu, że syn ma prawo po nim dziedziczyć
            W prawie, kto jest synem decyduje prawo a nie biologia..
        • sadosia75 Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 20:46
          A ten małolat to pewnie myślał, że 24 latka będzie mu bajki na dobranoc opowiadać smile
          • azile.oli Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 21:00
            Nie wiem, co myślał, każde z nich tu zawiniło, ale ja tę kobietę znam i wiem, żxe ma takie q..ie zachowania, typu sidanie na kolanach cudzym mężom, czy glaskanie ich po głowce, a nie jest już ani mloda, ani ładna. Jak wlazła do łózka chlopakowi pod pretekstem, że jej zimno, a wcześniej miała zachowania, jak wobec młodszego brata, to nic dziwnego, że mogło ''szybko pójść''. Winię ją o tyle bardziej, że zdradziła męża i kłamała. Facet zrobił świństwo bratu, ale żadnej przysięgi nie złamał. Nie pilnował się i teraz sa konsekwencje.
            Gdy bral ślub chłopak miał lat 12, więc baba miała dużo czasu, aby faktycznego ojca uswiadomić. Bala się o swój tyłek i tyle, zwlaszcza, żźe wtedy sytuację majatkową mieli super, a mlodszy braciszek był na dorobku.
      • wioskowy_glupek Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 20:54
        OMG - oczywiście że nawet 60 latek może żądać ustalenia ojcostwa... I tak możesz podać do sądu nawet Billa Gates'a ale musisz udowodnić, że fakt iż Twoja mama z Gatesem spała mógł zaistnieć... I sąd zasądzi wówczas badania.

        Po drugie to ojciec nie ma obowiązku alimentacyjnego nawet gdyby był jego dzieckiem z prawowitego łoża bo facet ma 30 lat. Co nie zmienia faktu, że syn ma prawo po nim dziedziczyć i bratowa może sobie chcieć co jej się żywnie podoba
        • saraanna Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 21:54
          Wytlumaczcie mi jak krowie na rowie tongue_out jak mozna wystapic o zaprzeczenie ojcostwa wobec faceta ,ktory juz nie zyje,co beda ekshumacje robic ,zeby pobrac material genetycznytongue_out Jezeli pani byla w tym czasie mezatka to nawet zdradzajac z bratem,dziecko moze byc meza -chyba ,ze maz impotentem byl tongue_out
    • nangaparbat3 Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 21:48
      1. wcale nie wiadomo, czyim synem jest ten trzydziestoletni brat - pani bratowa musiała była sypiać z braćmi równolegle i nie może mieć pewności, czyje to dziecko.
      2. Chyba że drugi syn też nie jest męża.
      3. Nie miałabym jej za złe, że się nie przyznała - trzydzieści, a już zwłaszcza dwadzieścia lat temu.
      4. Skoro jednak milczała tak długo, powinna milczeć do końca.
      5. Nie rozumiem i nie podoba mi się zdanie żony domniemanego ojca, że wiedząc o nieślubnym synu męża, nie wychodziłaby za niego. Myślę zresztą, że takie deklaracje po fakcie nie są w ogóle godne rozpatrywania, a jeśli - świadczą o tej pani niezbyt dobrze.
      6. Za najbardziej poszkodowanego uważam zmarłego ojca i ewentualnie - jeśli nie wiedział o pomyśle mamusi - syna.
      7. Też uważam, że rodzina się rozpadnie, ale po linii bratankowie/stryj, a nie stryj/stryjna.
      • chloe30 Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 21:54
        nangaparbat3 napisała:

        >
        >
        > 5. Nie rozumiem i nie podoba mi się zdanie żony domniemanego ojca, że wiedząc o
        > nieślubnym synu męża, nie wychodziłaby za niego. Myślę zresztą, że takie dekla
        > racje po fakcie nie są w ogóle godne rozpatrywania, a jeśli - świadczą o tej pa
        > ni niezbyt dobrze.

        Ale co w tym złego??
        ja też bym w życiu nie związała się z dzieciatym facetem, nie rozumiem co w tym złego?
        że się kieruje swoim zyciem po swojemu, a nie w imię zasady "wszystkie dzieci naszę są"??
        naprawdę nie rozumiem
        • nangaparbat3 Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 21:58
          Ale ona z nim żyje od ponad dwudziestu lat - co innego poznać kogoś i wycofać się od razu, bo ma dziecko, a co innego ojcu swoich dzieci, mężowi powiedzieć: gdybym wiedziała, nie wyszłabym za ciebie.
          Okropny tekst.
          Chyba że są kiepskim małżeństwem i pani ma pretekst.
        • baltycki Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 22:26
          chloe30 napisała:

          > Ale co w tym złego??
          > ja też bym w życiu nie związała się z dzieciatym facetem,
          > nie rozumiem co w tym złego?
          Nic, gdyby ten facet ukrywal fakt posiadania dziecka, ale on o tym nie wiedzial, wiec za co go obwiniac? Oszukal? Zawiodl zaufanie? Brak jego wiedzy powodem do rozwalenia rodziny??
          • chloe30 Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 22:39
            baltycki napisał:

            >
            > Nic, gdyby ten facet ukrywal fakt posiadania dziecka, ale on o tym nie wiedzial
            > , wiec za co go obwiniac? Oszukal? Zawiodl zaufanie? Brak jego wiedzy powodem d
            > o rozwalenia rodziny??
            >
            pisałam wyżej - jego nie ma za co obwiniać (poza romansem z żoną brata)
            ale chyba trudno się dziwić żonie, że jest w szoku, kiedy dowiaduje się takich rewelacji?

            jak ja bym 7 lat temu dowiedziała sie, że mój wybranek ma dziecko uciekałabym aż by się kurzyło
            gdyby to samo dziecko objawiło sie mężowi - i mnie - dzisiaj, sytuacja byłaby inna, ale do zachwytu byłoby mi bardzo daleko
            • turzyca Re: Nieślubne dziecko po latach... 30.06.11, 00:04

              > pisałam wyżej - jego nie ma za co obwiniać (poza romansem z żoną brata)

              Dla niektorych taki romans jest czyms naprawde powaznym. Nie dosc ze z mezatka - czyli nie uwaza malzenstwa za cos az tak waznego, to jeszcze z zona brata - czyli nielojalnosc w rodzinie.
              Tak wiec w sumie ja sie nie dziwie zonie mlodszego brata, ze nia mocno telepnelo, nie wymaga to jakiegos dziwacznego charakteru, do lojalnosci i poszanowania malzenstwa wiele osob przyklada duza wage.
    • emigrantka34 Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 21:49
      1. Najpierw zaprzeczenie ojcostwa męża matki (pod warunkiem, że nie mineły ustawowe terminy do wniesienia powództwa o zaprzeczenie, bo ogolnie opisalas sytuacje - kodeks-cywilny.org/kodeks-rodzinny-i-opiekunczy/II-pokrewienstwo-i-powinowactwo/ia-rodzice-i-dzieci/I-pochodzenie-dziecka/ojcostwo).
      2. Potem powództwo o ustalenie ojcostwa brata męża.
      3. Dopiero na końcu w przypadku prawomocnych orzeczeń 1 i 2 wchodzi w grę dziedziczenie po biologiznym ojcu.
      powodzenia sad
      • nangaparbat3 Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 22:04
        To będą ekshumować? U nas ostatnio ekshumacje w modzie.
        Ale serio: tego nie robi się ojcu. A ojcem jest ten, kto wychował.
        Zawsze psioczę na panów, którzy nagle chcą się wymiksować z ojcostwa, bo nie są biologiczni - uważam, że dla dobra dziecka powinni milczeć. Ale zaprzeczanie ojcostwu czlowieka, który nas wychował, wydaje mi sie równie obrzydliwe. Chyba że to wyjątkowo zły ojciec był, ostatecznie.
        • emigrantka34 Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 22:11
          Piszę teoretycznie o prawnych mozliwościach i nie chce mi sie sprawdzac teraz, czy w ogole jest możliwe wszczecie postepowania sadowego o zaprzeczenie w tej sytuacji (prekluzja).
          potem martwmy sie o ekshumacje....
          • nangaparbat3 Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 22:31
            Ale to najbardziej spektakularne.
    • anorektycznazdzira Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 21:56
      Przeczytałam wszystko i przede wszystkim nie wierzę, że ta pani w ogóle wie, z kim miała to dziecko. Nie mogła zaistnieć sytuacja typu "mąż był 3 miesiące w delegacji" bo by się swojej żony mocno i nieuprzejmie dopytywał, skąd ta ciąża. Baba musiała sypiać wtedy z dwoma, więc to, że jej się uwidziało, ze to może z młodszym a takie sobie znaczenie. Na miejscu pozostałych członków rodziny spuściłabym ją po brzytwie. Bez badań może sobie pogadać.
      • nangaparbat3 Re: Nieślubne dziecko po latach... 29.06.11, 22:05
        Może to świeżo po pogrzebie i odbiło jej po prostu?
      • z_lasu Re: Nieślubne dziecko po latach... 30.06.11, 06:32
        > Bez badań może sobie pogadać.

        No, ja mam poważne wątpliwości czy przy tak bliskim pokrewieństwie badania są w stanie cokolwiek wykluczyć.
    • imasumak Nie rozśmieszaj mnie, 29.06.11, 22:40
      babka wlazła siedemnastolatkowi do łózka na siłę big_grin
      • wioskowy_glupek Re: Nie rozśmieszaj mnie, 29.06.11, 23:27
        Chloe - wyobraź sobie że w tej sytuacji nie interesuje mnie ani widzimisię bratowej ani matki chłopaka. Istotne jest tylko to że syn ma dziedziczyć po ojcu bo jest jego synem.

        Batycki wszystko fajnie ale to co przytoczyłeś nie tyczy się faktu kiedy człowiek dowiaduje się już w wieku lat 30 o rodzicu...
        Wiele przypadków jest takich że dzieci w wieku lat 50 wygrywają procesy.
        • chloe30 Re: Nie rozśmieszaj mnie, 30.06.11, 08:39
          wioskowy_glupek napisała:

          > Chloe - wyobraź sobie że w tej sytuacji nie interesuje mnie ani widzimisię brat
          > owej ani matki chłopaka. Istotne jest tylko to że syn ma dziedziczyć po ojcu bo
          > jest jego synem.

          no więc jeśli sąd przyzna mu spadek to go dostanie, obojętnie jak naganne moralnie to jest.
          A co do tego czasu bratowa z majątkiem zrobi to inna rzecz, ja bym na pewno walczyła, żeby sie znacznie "zmniejszył"
          ta bratowa to akurat najmniej winna w tej sprawie, a mówisz o niej takim tonem, jakby sierote okradła z ostatniej bułki - a tymczasem chłop miał przez całe życie ojca, którego uważał za swojego i pewnie gdyby tamten zostawił majątek sprawa nigdy by nie wyszła na jaw.
          Gdyby brat był biedny tez by wdowa nie ryzykowała niesnasków w rodzinie - ale jak jest co uszczknąć to czemu nie
          prawo prawem, moja ocena pozostaje bez zmian - to świństwo.
      • azile.oli Re: Nie rozśmieszaj mnie, 30.06.11, 08:33
        Wiesz co, fakt, żxe n awet mój 15 - latek byłby w stanie wywalić z łółżka fizycznie każda babkę. Natomiast ja tu widzę różnicę mentalną - kobieta miała 24 lata, ja w tym wieku miałam już 2 dzieci . Mam 17 -letnia córkę i widzę różnicę w dojrzalości. W przypadku chłopaka ta dojrzałość jest jeszcze mniejsza. Nie on był inicjatorem , a babę znam i wiem, że ma sklonność do luźnych zachowań. Tak czy siak - nie powinna mu b yła wogóle do łóżka włazić, aczkolwiek daleka jestem od wniosków, że facet niewinny. Ale inicjatywa wyszła od niej , nie została ani uwiedziona, ani zgwałcona.
        • rita75 Re: Nie rozśmieszaj mnie, 30.06.11, 08:38
          Oj, coś negatywnie jestes do niej nastawiona...a powinnas kochac wink))bo to rodzina. Nie jest to przypadkiem nieslubny syn Twego męża ;>>>>?
          Sorki, nie moglam sie powstrzymac.
          • azile.oli Re: Nie rozśmieszaj mnie, 30.06.11, 08:44
            No, raczej nie. B rat mojego męza ma sie dobrze i ma 2 córki. Nie jestem osoba bezposrednio zaangazowaną w sprawę, ale fakt, baby nie lubię, bo klei się do cudzych chłopów (taki ma sposób bycia). W rolę tej zaskoczonej żźony potrafię się wczuć - ja tez nie wyszlabym za mąż za faceta z dzieckiem. Jak bym się zachowała po latach - nie wiem, na szczęście mnie to nie dotyczy.
            • imasumak Re: Nie rozśmieszaj mnie, 30.06.11, 14:27
              Jendakowoż zaskoczona żona nie do owej pani powinna mieć pretensję, bo ta nie ślubowała jej lojalności, a do męża nieboszczka, który nie raczył był jej poinformować o posiadanym potomstwie.
              • azile.oli Re: Nie rozśmieszaj mnie, 30.06.11, 14:48
                Chyba nie doczytałaś. Brat, który ponoć jest biologicznym ojcem chłopaka żyje. O dziecku nic nie wiedział. Wiedziała matka dziecka, ale nie powiedziala, dopóki żyl jej mąż.
                Owszem, żona ma pretensje do m ęzxa, ze się wogóle z bratowa zadal, a do tej bratowej, że tyle lat milczala, a wyskoczyła z rewelacją, kiedy jest szansa na majątek.
                • nangaparbat3 Azile! 30.06.11, 17:22
                  Wielokrotnie pytano, moze przegapiłam: skąd pewność, że ojcem jest stryj? Jeśli nieboszczyk się nie domyślił niczego, to pani sypiała z obydwoma w tym samym czasie.
        • nangaparbat3 Re: Nie rozśmieszaj mnie, 30.06.11, 17:17
          azile.oli napisała:

          > Tak
          > czy siak - nie powinna mu b yła wogóle do łóżka włazić, aczkolwiek daleka jest
          > em od wniosków, że facet niewinny. Ale inicjatywa wyszła od niej , nie została
          > ani uwiedziona, ani zgwałcona.

          A skąd wiesz?
          Nie było Cię tam i wtedy. Oczywiście całkiem możliwe, że od niej wyszła inicjatywa - ale pewności mieć nie możesz.
          • azile.oli Re: Nie rozśmieszaj mnie, 01.07.11, 08:32
            No owszem, zgodzę się, że 17 - latek mógł zgwalcić 7 lat starsza kobietę, ale nie uwieść. Ona wiedziała, ile chlopak ma lat.
            Co do wczesniejszego pytania - oczywiście, że pewności, kto jest ojcem nie ma, ale kobieta czasem takie rzeczy po prostu wie, czyli, skoro tak uparcie twierdzi, to prawdopodobieństwo jest duże.
            • nangaparbat3 Re: Nie rozśmieszaj mnie, 01.07.11, 13:40
              azile.oli napisała:

              > No owszem, zgodzę się, że 17 - latek mógł zgwalcić 7 lat starsza kobietę, ale
              > nie uwieść.
              Coraz dziwniejsze rzeczy piszesz.
              I zazwyczaj jest tak, że się ludzie uwodzą nawzajem - rzadko tylko jedna strona jest aktywna.
    • ankh_morkpork Ale skąd ta panika??? 30.06.11, 09:16
      Wdowa twierdzi, że ojcem jej syna jest nie jej zmarły mąż, ale jego żyjący brat.
      Z prawnego punktu widzenia ojcem tego chłopaka (a właściwie mężczyzny, ma ok. 30 lat) jest zmarły, starszy z braci - to on jest wpisany jako ojciec do AKTU URODZENIA tego mężczyzny.

      Tak więc wspomniana wdowa-bratowa może sobie kłapać co chce i ile chce, ale w obecnej sytuacji prawnej nic się jej synowi od majętnego szwagra nie należy. Sam fakt, że zdradziła męża ze szwagrem nie oznacza jeszcze, że na 100% to ze szwagrem zaszła w tę ciążę - miesiąc przed i miesiąc po z mężem nie sypiała? I nie przespała się wtedy z nikim innym, z listonoszem na przykład? Niech to udowodni.

      Wspomnianemu panu nie współczuję absolutnie - zdradził brata i puścił się z jego żoną, ma za swoje. Od 17-latka można już jak najbardziej wymagać "kręgosłupa moralnego" i myślenia mózgiem, a nie fiu...em.

      Jak wspomniana pani chce, aby jej syn dziedziczył po jej szwagrze jak po ojcu, to musi udowodnić, że ten pan jest ojcem jej syna. Dopóki nie podejmie w tym celu kroków prawnych, olewałabym jej działania rozpowszechniając co najwyżej wszem i wobec oskarżenia o jej próbach nieuczciwego wzbogacenia sie cudzym kosztem.

      Skoro sytuacja materialna młodszego brata jest korzystna, nie jest zapewne problemem finansowym skorzystanie z porady prawnej? Niech pan uda sie do prawnika i dowie się:
      - w jaki sposób bratanek może obecnie domagać się uznania stryja za ocja (jest pełnoletni, więc matka nic tu za niego nie może robić),
      - w jaki sposób zabezpieczyć przekazanie majątku żonie i wspólnym z nią dzieciom (spisanie intercyzy? darowizny za życia?).
      • azile.oli Re: Ale skąd ta panika??? 30.06.11, 09:26
        Zapewne skorzystają z porady prawnej, sprawa jest swieża, nie wiadomo, co zrobi bratanek, a nie chodziło raczej o to, czy z moralnego punktu widzenia coś mu się należy i czy żona biologicznego ojca ma prawo żadać zabezpieczenia wspólnego majątku przed dodatkowym spadkobiercą?
        A ja jednak trochę wspólczuję facetowi, ale bardziej jego żonie, rzecz jasna.
        • izak31 Re: Ale skąd ta panika??? 30.06.11, 09:55
          ale zeby syn mógl dziedziczyć po biologicznym ojcu to musi byc sprawa o uznanie ojcostwa. oficilanie biologiczny ojciec jest wujkiem i syn nie ma nic do jego majątku. Poza tym dzieci nie dziedziczą zbyt duzej czesci majątku rodzica wiec zona nie ma duzego powodu do zmartwien.
          • azile.oli Re: Ale skąd ta panika??? 30.06.11, 10:02
            Na razie oficjalnie jest wujkiem, ale to się może zmienić.
    • azile.oli Re: wiadomość z ostatniej chwili... 30.06.11, 15:47
      Chłopak odwiedził stryja/ojca ? i oświadczył, że będzie sie starał o zaprzeczenie ojcostwa jego brata, żeby, jak to określił, uniknąć w przyszłości problemów w kwestii dziedziczenia.
      • nangaparbat3 Re: wiadomość z ostatniej chwili... 30.06.11, 17:25
        Jakies to żenujące dla mnie.
        • azile.oli Re: wiadomość z ostatniej chwili... 01.07.11, 08:34
          Dla mnie to nawet bardziej, niż żenujące. Atmosfera mocno niefajna.
      • ankh_morkpork Na miejscu tego pana poinformowałabym... 01.07.11, 09:05
        ... "bratanka", że po śmierci stryja/ojca może nie mieć co dziedziczyć, a w razie niedostatku rodzic może pozwać dziecko o alimenty. Więc żeby się chłopczyk kiedyś nie zdziwił, jak będzie musiał płacić "nowemu tatusiowi" kilka(naście) stów miesięcznie na życie.

        Tacy biedni, długi po zmarłym im zostały, a na koszta procesów sądowych ich stać? Bo bedą przynajmniej 2 sprawy: o zaprzeczenie ojcostwa zmarłego i o uznanie ojcostwa żyjacego brata.

        Najzabawniej będzie, jeśli synuś skutecznie zaprzeczy ojcostwo zmarłego z braci, ale nie dowiedzie w sądzie, że jego ojcem jest ten żyjący. Bo np. badania DNA wykażą, że o dziwo ojcem biologicznym jest jednak mąż puszczalskiej mamusi. Albo żaden z braci nim nie jest.

        Co szczegółowo wchodziło w skład spadku po zmarłym z braci, może jednak nie tylko długi? A co z prawem do spadku po rodzicach obu braci - były tam jakieś nieruchomości np? Jeśli ojcostwo zostanie zaprzeczone, to znaczy że małżeństwo zmarłego było bezdzietne i do dziedziczenia po nim mają prawo rodzice i rodzeństwo, a nie tylko żona. A "nie-syn" nie ma prawa w ogóle. Może trzeba będzie wtedy przeprowadzić jakieś postępowanie spadkowe - albo aby przejąć to, co wartościowe, albo aby miec pewność, że nagle nie spadną na wspomnianych potencjalnych spadkobierców długi zmarłego.

        Na miejscu pozywanego pana kontaktowałabym się z wspomnianym "chłopakiem" i jego mamusią wyłącznie na sali sądowej za pośrednictwem adwokata. Chcą, niech się sądzą, ale nie wdawać się z nimi w żadne dyskusje czy, broń Boże, negocjacje. Skontaktować się jak najszybciej z dobrym prawnikiem. Jeśli bratanek doprowadzi z sukcesem do zaprzeczenia ojcostwa zmarłego brata, to wtedy można zacząć się martwić i planować strategię na przyszłość.

        A w ogóle na miejscu tego pana to zamiast martwić sie o majątki martwiłabym się o przetrwanie jego małżeństwa i rodziny. Bo co do majątku, to można za życia przekazać darowiznami z zastrzeżeniem dożywocia majątek dzieciom, żonie rozdzielność majątkową intercyzą i do dziedziczenia rzeczywiście mogą zostac jakieś resztki albo i długi. Ale żona może miec dość patrzenia na faceta, dla którego brat i jego małżeństwo było niczym, i po prostu odejść. Razem z majątkiem, przy okazji.
        • azile.oli Re: Na miejscu tego pana poinformowałabym... 01.07.11, 09:23
          Ten domniemany syn ma jeszcze młodszego brata, więc nikt inny, poza jego matką i tym bratem by nie dziedziczył, ale oni odrzucili spadek, więc chyba rzeczywiscie same długi były. Zresztą mamusi dlugi i tak zostaną, bo kredyty spłacać musi, gdyż brała je wspólnie z mężem.
          No, owszem, ten drugi brat to sie teraz najbardziej o małżeństwo martwi, bo żona jest na niego bardziej, niż zła.
          • nangaparbat3 Re: Na miejscu tego pana poinformowałabym... 01.07.11, 17:26
            azile.oli napisała:

            >
            > No, owszem, ten drugi brat to sie teraz najbardziej o małżeństwo martwi, bo żo
            > na jest na niego bardziej, niż zła.

            Tego zupełnie nie pojmuję. Ona go raczej nie kocha.
            • hellulah Re: Na miejscu tego pana poinformowałabym... 01.07.11, 19:41
              Ja rozumiem.

              Mąż, jako narzeczony, zataił taki mały, a jakże hmm brzemienny w skutki fakt. Żona może czuć się oszukana, zwłaszcza że wydarzenia obecne mogą być sporym szokiem (nie wymagajmy 100% otrząśnięcia się z marszu).

              • nangaparbat3 Re: Na miejscu tego pana poinformowałabym... 01.07.11, 23:40
                Ale co zataił? Że zanim ją poznał sypiał z bratową? Słusznie postąpił (zatajając).
      • anorektycznazdzira Re: wiadomość z ostatniej chwili... 01.07.11, 16:51
        Ale syf... Jestem zdegustowana. Aż się wierzyć nie chce, jak w Dynastii.
    • lilly_about Re: Nieślubne dziecko po latach... 01.07.11, 13:47
      Najbardziej podoba mi się stwierdzenie, że bratowa wlazła mu do łózka, boskie!!!
    • osa551 Re: Nieślubne dziecko po latach... 01.07.11, 16:43
      Kurde, myślałam że takie historie to tylko w serialach typu "Dynastia" czy "Powrót do Edenu" ....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka