amsterdama
29.06.11, 21:51
W miły, letni wieczór fajnie posiedzieć na tarasie. Tzn. byłoby fajnie, gdyby na sąsiedniej działce nie odbywał się codzienne zlot młodzieży. Zbiera się prawdziwy "kwiat" młodzieży z okolicy. Ciągle słyszymy ku..., chu...itp., krzyki, głośne śmiechy (to ostatnie akurat nie byłoby złe, gdyby nie reszta). Właścicielką działki jest babcia jednego z chłopców- nie reaguje na nasze skargi, uważa,że "są na swoim i mogą robić co chcą". Przeszkadza to mojej rodzinie i sąsiadom, czasem boimy się o swoje dzieci. Może niepotrzebnie, ale towarzystwo wywołuje niepokój.
Czy z takim towarzystwem da się coś zrobić? Czy nie mamy wyjścia i każde wakacje muszą tak wyglądać? Pozdrawiam.