Sorki za trucie,musze po prostu zlosc przelac na papier.Jedyny moj kuzyn tez jedynak ( czyli z z tej jednej strony teoretycznie tylko siebie mamy jako kuzynostwo) zaprosil nas w sobotę na urodziny.Ale jak stwierdzil na wstępie,zeby nie bylo tak kolorowo to,zebym przyszla tylko z niemowalkiem a starszaka (3,5 roku) gdzies zostawila.Od razu powiem, ze nie mam gdzie,bo moja mama tez tam bedzie, a tesciowa to inna historia

Dodam, ze ma byc tylko rodzinka -pare osob, zadnych "obcych" znajomych.Jest starym kawalerem (39l.) bez dzieci , ma dziewczyne.Starszych ludzi nie trawi,wiec nie utrzymuje kontaktow z dziadkiem i starszymi Ciociami.Tak mnie wkurzyl,bo olewa wszystkie uroczystosci rodzinne, w tym chrzest mojego malucha ( wieczorem na dzien przed powiedzial, ze idzie do pracy w nocy i musi sie wyspac!!).Moje starsze dziecko naprawde jest grzeczne, grzeczniejsze na pewno niz upierdliwy

raczkujacy i wszedzie buszujacy obecnie niemowlak.Wkurzyl mnie po prostu mowiąc, ze ma male mieszkanie i nie chce zamętu i latania .Kurde, tak jakbyscy codziennie tam bywali a nie raz na 3 lata...Przeciez wiadomo, ze makx dwie godziny bysmy posiedzieli z takim maluchem.Czy ja przesadzam czy to jak dla mnie szczyt egoizmu i wygodnictwa?