Dodaj do ulubionych

jestem w ciąży :( pocieszcie...

    • i_love_my_babies Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 02.07.11, 15:20
      dzięki wam bardzo, już trochę ochłonęłam, chociaż lekko mi nie jest...

      właśnie wróciłam od lekarza, nic jeszcze nie widać, ale dziś rano zaczęłam plamić...

      i powiedział, że albo plamię zamiast okresu, albo "pójdzie to w kierunku redukcji" - jak to się delikatnie wysłowił wink
      no i nic, co ma być to będzie, za tydzień mam kolejne USG i wtedy się okaże...
      • mamaemmy Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 02.07.11, 22:49
        ja też plamiłam i wiele moich kolezanek tez...nie martw sie na zapas ,co ma byc to bedziesmile
      • mgla_jedwabna Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 03.07.11, 00:54
        Skoro tak bardzo kochasz swoje już istniejące babies i nie chcesz trzeciego, to dlaczego nie rozważysz zabiegu w klinice w Pradze, Berlinie lub Londynie? Skoro stać cię na kreteńskie wakacje, to na coś takiego pewnie też.

        Swoją drogą to dziwne - wiele osób na tym forum trąbi o prawie kobiety do wyboru, o presji katolskiego społeczeństwa itd., a jak zjawia się kobieta z wpadką, która wyraźnie pisze, że nie chce dziecka, to wszystkie robią "ciuci ciuci trzeci dzidziuś też słodki" jakby zapłodniona zygota była nieusuwalna.



        • agaja5b Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 03.07.11, 10:48
          W sumie to każdy jest usuwalnywink
        • tezas Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 03.07.11, 11:20
          Dokladnie. Do niczego nie namawiam, ale jesli autorka nie chce rodzic to nie musi.


          ---------------------------------
          Józef Piłsudski: "Kościół bierze, nie kwituje, żąda więcej."
        • i_love_my_babies Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 03.07.11, 13:17
          mgło_jedwabna - nie wiem, czy miałabym odwagę usunąć ciążę, lecz wygląda na to, że sprawa rozwiąże się sama, gdyż wczoraj cały dzień mocno plamiłam, dziś pojawiła się "miesiączka", więc dziecko chyba wie, że go nie chcemy sad

          lekarz powiedział, że jeśli pojawi się wydzielina przypominająca menstruację to raczej szanse marne, że ciąża się utrzyma

          w sobotę jadę na USG, więc się dowiem już pewnie jak się sprawy mają

          • kali_pso Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 03.07.11, 13:26
            > mgło_jedwabna - nie wiem, czy miałabym odwagę usunąć ciążę, lecz wygląda na to,
            > że sprawa rozwiąże się sama, gdyż wczoraj cały dzień mocno plamiłam, dziś poja
            > wiła się "miesiączka", więc dziecko chyba wie, że go nie chcemy sad


            Niestety... nie pocieszę...ja plamiłam w którymś tam tygodniu ciąży, byłam już przekonana, że nie zaszłam w nią i....dzisiaj syn ma 11 latwink
          • modrooczka Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 03.07.11, 19:02
            Ty chyba już własnie chcesz tego dziecka... Trzymam kciuki, żeby się udało.
        • kali_pso Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 03.07.11, 13:28

          Ja nie widze tutaj "nie chcenia"..raczej widać strach przed powtórką z rozrywki....
        • el_jot Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 03.07.11, 22:26
          Nie wszystkie, nie wszystkiewink
          A zabiegu raczej robić nie trzeba, chyba teraz robi się to w sposób mniej inwazyjny.
          A namawianie do usunięcia jest karalneuncertain
          • mgla_jedwabna Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 04.07.11, 00:41
            Podaj przepis, który tak twierdzi.

            Kodeks karny to nie to samo, co katechizm kościelny, gdzie "namawianie do grzechu" jest również grzechem.
            • el_jot Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 04.07.11, 15:00
              mgla_jedwabna napisała:

              > Podaj przepis, który tak twierdzi.
              >
              > Kodeks karny to nie to samo, co katechizm kościelny, gdzie "namawianie do grzec
              > hu" jest również grzechem.
              Owszem, kodeks karny to nei to sao co katechizm. Nie będę szukać paragrafów, bo nie mam teraz na to czasu. Jeżeli ty również nie masz czasu, to możesz mi uwierzyć na słowo, albo i nie. Wykonanie aborcji i namawianie do niej jest zagrożone karą więzienia. Dziwne, że żyjąc w Polsce (a może nie? ) dorosła kobieta o tym nie wieuncertain
              • mgla_jedwabna Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 04.07.11, 23:47
                Abstrahując od tego, czy pytanie "czy rozważyłaś..."jest namawianiem, nie wiem, jak miałoby być nielegalne namawianie do czegoś, co samo w sobie jest legalne, tzn. aborcji w kraju, w którym jest to normalna. legalna procedura medyczna. Nie pisałam przecież o robieniu tego w Polsce, tylko dość wyraźnie o zagranicy. Równie dobrze mogłabyś straszyć mnie, że nielegalne jest namawianie kogoś do jazdy 200 km/h, gdybym pisała komuś "śmignij sobie dwusetką po niemieckiej autostradzie". Bo w Polsce tyle nie można.

                Ciężar dowodu spoczywa na tym, kto wyjeżdża z danym twierdzeniem. Ty wyjechałaś z tezą, jakobym robiła coś nielegalnego, więc mówię - podaj paragraf albo inne źródło. A wierzyć na słowo nie będę komuś, kto ma ewidentne problemy z logiką (patrz paragraf wyżej).
                • ciociacesia Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 08.07.11, 18:45

                  Art. 152. § 1. Kto za zgodą kobiety przerywa jej ciążę z naruszeniem przepisów ustawy,
                  podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
                  § 2. Tej samej karze podlega, kto udziela kobiecie ciężarnej pomocy w przerwaniu ciąży z naruszeniem przepisów ustawy lub ją do tego nakłania.
                  § 3. Kto dopuszcza się czynu określonego w § 1 lub 2, gdy płód osiągnął zdolność do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej,
                  podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
        • lafiorka2 Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 03.07.11, 22:29
          mgla_jedwabna napisała:
          że nie chce dziecka, to wszystkie robią "ciuci ciuci trzeci dzidziuś też słodki" jakby zapłodniona zygota była nieusuwalna.


          Bo może własnie...nie myślimy tak jak ty.uncertain
          • mgla_jedwabna Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 04.07.11, 00:48
            Tu nie chodzi o to, co ja osobiście myślę, tylko co twierdzi medycyna. A twierdzi ona, że zapłodniona zygota w pierwszych tygodniach istnienia nie ma na tyle rozwiniętego układu nerwowego, by odczuwać ból lub posiadać jakąkolwiek świadomość.

            Niektórym się wydaje chyba, że zarodek ludzki w 10. tygodniu to to samo, co noworodek, tylko mniejsze. Otóż nie i nie jest to kwestia światopoglądowego widzimisię, tylko obiektywne stwierdzony fakt.

            A zapłodniona zygota jest legalnie usuwalna we wszystkich cywilizowanych krajach. Nie sugerowałam w końcu łamania polskiego prawa poprzez korzystanie z tzw. podziemia, tylko legalny zabieg. Niektórym warto też może przypomnieć, że aborcja w pewnych warunkach jest legalna również w Polsce, przynajmniej teoretycznie.
            • ciociacesia zygota? 04.07.11, 16:46
              w 10.tym tygodniu? zygota to chyba zanim sie dzielic zacznie, potem jakies blastule, morule i inne zarodki oraz płody. w 10tym tygodniu to juz zasadniczo raczki nozki ma i wyglada jak maly ufoludek. nie zeby to cos wnosilo do dyskusji ale kurcze no
              • mgla_jedwabna Re: zygota? 04.07.11, 23:54
                Cztery kończyny mają również myszy, które ludzie chętnie zabijają pułapkami.

                Tak czy siak, blastule, morule i inne zarodki to nie to samo, co zdolny do cierpienia człowiek.
                • ciociacesia ale zarodek czy plod to nie zygota 08.07.11, 18:43
                  trzymajmy sie faktow
          • ciekawynick Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 08.07.11, 20:55
            mgla_jedwabna napisała:
            > zapłodniona zygota

            czy istnieją niezapłodnione zygoty?
            • ciociacesia czasem mam wrazenie 08.07.11, 21:49
              > mgla_jedwabna napisała:
              > > zapłodniona zygota

              > czy istnieją niezapłodnione zygoty?
              ze niektorzy chcieliby udawac ze ciaza wyglada tak: od poczatku do 12 tygodnia zaplodniona komorka jajowa/zlepek komorek/galaretka/zygota 12tydz do urodzenia - plod, bez zadnych stadiow posrednich. z deka absurdalne i chyba wcale niekonieczne jako argument za aborcja w pewnych okolicznosciach uncertain
              • ciekawynick Re: czasem mam wrazenie 08.07.11, 23:06
                ja generalnie jestem przeciw aborcji, chciałam jedynie wytknąć błąd merytoryczny. jako że pojęcie zygota określa zapłodnioną gametę żeńską, "zapłodniona zygota" to masło maślane
    • sheila2 Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 03.07.11, 21:22
      Ja teraz czekam na okres jak na szpilkachsad mam syka 14 m-cy i nie planuję więcej dzieci. Zabezpieczamy się i okres mam regularnie zazwyczaj. Teraz zażywałam 2 antybiotyki i może to to. Ehh wszytsko bylo by dobrze ,gdyby nie ta pie..... kasa sad napisz koniecznie co i jak u Ciebie.
      • i_love_my_babies Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 03.07.11, 23:05
        wiesz co sheila2, u nas to nawet nie o kasę chodzi, ale o to, ze ja jestem cały czas sama, mąż ciągle w rozjazdach, z dwójką dzieci czasem jestem u skraju wytrzymałości, a gdzie tu jeszcze trzecie???

        kręgosłup mam w takim stanie, że jak śpię dłużej niż 6 godzin, to już nawet minuty dłużej leżeć nie mogę (jestem drobna i niska, a dzieci rodzę duże)

        czuję, że nie dam sobie rady sad(
        • zebra12 Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 04.07.11, 07:57
          Jakbyś chciała, to bys sobie dała radę. Pracujesz? Mnie się trafiło trzecie podczas rozwodu. Urodziłam i byłam SAMA. Sama ze wszystkimi konsekwencjami, czyli także utrzymania rodziny. Dałam radę.
          • i_love_my_babies Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 04.07.11, 12:43
            zebro, pracuję w szkole, obawiam się jednak, że już nie będę miała do czego wracać, bo coraz mniej dzieci i coraz mniej godzin...
            a że nie jestem nauczycielem, który stawia dopuszczający za prowadzenie zeszytu (szkoła średnia) to wiem, że dyrektorka zrobi wszystko, żeby mi tych godzin nie zapewnić.
            tak było, jak wracałam do pracy po drugim dziecku, zaoferowała mi poniżej etatu i to tylko w szkole zaocznej, czyli praca w weekendy... ale postawiłam się i jakoś się udało.

            dopiero zaczęłąm ogarniać dom, tak się cieszyłam, że dzieci podrosły, że już się sobą zajmą, że zaczniemy podrózować i klops.

            a najbardziej mnie dręczy to, ze będę musiała tę niewielką ilość czasu podzielić na 3 dzieci, już teraz strasznie ciężko mi z tym, że starszemu poświęcam mniej uwagi, a teraz będzie to jeszcze mniej

            • zebra12 Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 04.07.11, 16:28
              Też pracuję w szkole i wiem jak to wygląda. Wróciłam po macierzyńskim, ale i tak nie ma godzin a za rok kończy mi się umowa. I bez ciąży moge stracić pracę, a mam moja trójkę dzieciaków na utrzymaniu. Między najstarszą a najmłodszą mam 10 lat różnicy. Naprawdę ciąża mnie załamała całkowicie. Najgorsze za mną, a córka idzie do zerówki we wrześniu. A tak się bałam. Strach o pracę pozostał.
          • wuika Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 04.07.11, 12:48
            No pewnie, bo kobiety, które mają problem z ogarnięciem trójki dzieci, to po prostu nie chcą tego robić. A, zapomniałabym - wszystko to kwestia organizacji, a nie tego, że czasem po prostu życie kopie do dupsku i niektórych rzeczy się nie da, bo się nie da. To wszystko dlatego, że wyrodna matka nie chce sobie dawać rady suspicious Uwielbiam takie komentarze.
    • lafiorka2 Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 03.07.11, 21:56
      Hm?Wierz mi,że za"chwilę"będziesz już cieszyła się z kolejnego maleństwa i obawa przed cesarką pójdzie w nieznanewink
      • xymenena ciaza 04.07.11, 00:47
        się utrzymała?
        • i_love_my_babies Re: ciaza 04.07.11, 12:36
          nie wiem, cały czas plamię i krwawię, USG mam w sobotę dopiero...
          • i_love_my_babies Re: ciaza 04.07.11, 13:02
            jak już wcześniej wspominałam, żadnych leków na podtrzymanie nie biorę, nie leżę, lekarz stwierdził, że skoro nie chcę tego dziecka za wszelką cenę, to zdajemy się na naturę..

            i tak sobie czekam, i płaczę, i liczę na to, że się nie utrzyma, choć obawiam się, że życie takich łatwych scenariuszy nie pisze...
            tak bardzo chciałabym "oddać" tę ciążę którejś z kobiet, które bardzo pragną dziecka, a ronią kilka razy pod rząd
            • an_ni Re: ciaza 04.07.11, 13:36
              wiesz co przestan pie/przyc
              • i_love_my_babies Re: ciaza 04.07.11, 13:47
                skoro tak czuję i myślę, to chyba mam prawo tak pieprzyć

                wiem, że to niepoprawne i karygodne, ale cóż, tak to jest u mnie
                • kamyczek_02 Re: ciaza 04.07.11, 14:04
                  Co ma być to będzie. Mogłabyś z lekarzem na siłę podtrzymywać, ale czy to ma sens?
                  • kamyczek_02 Re: ciaza 04.07.11, 14:09
                    Ja się o swojej ciąży dowiedziałam 3 dni przed spodziewaną miesiączką. Lekarz tez kazał czekać i wrócić za tydzień. Albo wóz, albo przewóz. Staraliśmy się o dziecko. Plamiłam, brzuch pobolewał jak przed miesiączką, termin minął i przestałam plamić. Na usg po tygodniu widać było, że się zagnieździło w macicy i było już ok. Obecnie nie masz na to wpływu. Rozumiem, że jesteś teraz między młotem, a kowadłem. uncertain Masz sprzeczne uczucia, normalne.
                    • xymenena Re: ciaza 04.07.11, 14:15
                      to normalne uczucia, mentalnie jeszcze nie masz dzieckasmile
                      • kamyczek_02 Re: ciaza 04.07.11, 14:21
                        Dokładnie.
                • an_ni Re: ciaza 04.07.11, 14:56
                  dla mnie akurat ani karygodne ani niepoprawne, nie chcesz to nie chcesz, to zrob cos z tym a ty nie dosc ze lamenty (po wpadce na zyczenie) to jeszcze jakies dziwne teksty na usprawiedliwienie "och komus bym te ciaze oddala"
                  • i_love_my_babies Re: ciaza 04.07.11, 17:44
                    to jeszcze jakies
                    > dziwne teksty na usprawiedliwienie "och komus bym te ciaze oddala"

                    ale ja się wcale nie chcę usprawiedliwiać, pluję sobie w brodę za tę wpadkę, ale żebym się usprawiedliwiać chciała?

                    po prostu głupie to jest, że jedne chcą, a nie mają, a inne nie chcą, a mieć będą, i tyle...
    • paula_oski Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 04.07.11, 15:24
      Będzie ok! Trzeci powód do radości,trzecie cudne przytulenie do piersi po porodzie,trzecie poporodowe dostawianie do piersi ,trzeci pierwszy usmieszek,radość na Twój widok,wystawianie rączeksmileBędzie lux!Trzy razy więcej obowiązków ale wynagradzane ,jeszcze jak.
      Sąsiadka miała 4 cesarki,po 4 juz jej jajniki podwiązali,wszysto ok jest i było,bez żadnych komplikacji,choć też sie strasznie bała,jedno ma 7 lat,drugie 5,potem 2 i roczek.
      Ludzie mają gorzej!
      • mgla_jedwabna Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 04.07.11, 23:52
        To niech sobie autorka wątku jeszcze ośmioro zafunduje, będzie osiem słodkich oprzytuleń, osiem par małych rączek, osiem małych rozwrzeszczanych gąbek do nakarmienia...

        Jeśli przelotne uczucia, które wywołują niemowlęta, mają być powodem fundowania sobie ciężaru na dwadzieścia lat, to równie dobrze można sprzedać cały majątek i pojechać w kilkumiesięczną podróż życia na Bali, w d... mając, co będzie dalej. Bo do tego prowadzi logiczne rozwinięcie filozofii "na razie będzie słodziusio, a potem to nieważne".
        • rosapulchra-0 Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 05.07.11, 08:11
          To nie są przelotne uczucia. Gdybyś miała dzieci, to może byś zrozumiała, o czym pisze przedmówczyni, a tak nie znając tematu, wypowiadasz się autorytatywnie jednocześnie hołubiąc swojej niechęci do posiadania dzieci. Jakiś konkretny powód? Fizjologiczny? Psychiczny? A może materialny po prostu?
    • atowlasnieja Czy ja dobrze zrozumiałam 04.07.11, 18:51
      że ty zaczęłaś podnosić larum przed terminem miesiączki która ci miała wypaść? Czyli wiesz o ciąży z testu domowego?

      Jeśli dobrze rozumiem to teraz możesz mieć krwawienie związane z: implantacją zarodka, możesz jeszcze częściowo miesiączkować albo po prostu zarodek się zwyczajnie nie zaczepi.


      Zaczynam mieć mieszane uczucia co do testów domowych
      • i_love_my_babies Re: Czy ja dobrze zrozumiałam 04.07.11, 21:25
        o ciąży wiem z testu, ale też lekarz potwierdził na podstawie USG, że błona śłuzowa macicy jest rozpulchniona, czyli widać, że jakiś tam proces się dzieje.

        wg moich wyliczeń okres spóżniał mi się o tydzień - zawsze miałam co 28-29 dni

        w pierwszej ciąży nie plamiłam, w drugiej odrobinkę (z 1 dzień), tak ok. 6 tyg. (leżałam tydzień i brałam luteinę)

        a czemu wątpisz w testy???
        • atowlasnieja Re: Czy ja dobrze zrozumiałam 04.07.11, 21:43
          nie wątpię w test tylko one są na tyle czułe że potrafią wykryć ciążę zanim zarodek się zainplantuje. A sporo zarodków się po prostu nie zagnieżdża. O skali zjawiska kobiety zaczęły się przekonywać dopiero jak dostały do ręki testy domowe. Wcześniej były przekonane że miały po prostu dłuższy cykl (a cykle mają to do siebie że lubią się wahać).

          Ja w ciąży plamiłam dokładnie wtedy kiedy miałam mieć @ a lekarz mi powiedział, że zarodek się "mościł".
          • wuika Re: Czy ja dobrze zrozumiałam 04.07.11, 22:24
            Przed zagnieżdżeniem to stężenie jest tak minimalne, że z krwi nie wyjdzie, a co dopiero z testu sikanego. Inna sprawa, że może się zagnieździć, ale nie na długo.
            • i_love_my_babies Re: Czy ja dobrze zrozumiałam 04.07.11, 22:45
              no cóż, pozostaje mi czekać...

              czuję się pocieszonawink
              nie spodziewałam się takiego odzewu z Waszej strony i aż takiego wsparcia,
              dzięki e-mamy kochanesmile))
              • wuika Re: Czy ja dobrze zrozumiałam 04.07.11, 22:48
                No wiesz, jesteśmy wszystkie, jak jeden mąż, przemądrzałe, drażliwe, ale bez asertywności, wpieprzamy się w cudze życia i nie lubimy ani szwagierek, ani teściowych, ale to nie znaczy, że jesteśmy złe wink Trzymaj się do soboty. Potem też, bo możesz potrzebować trochę siły.
                • attiya Re: Czy ja dobrze zrozumiałam 05.07.11, 08:17
                  wuika napisała:

                  > No wiesz, jesteśmy wszystkie, jak jeden mąż, przemądrzałe, drażliwe, ale bez as
                  > ertywności, wpieprzamy się w cudze życia i nie lubimy ani szwagierek, ani teści
                  > owych, ale to nie znaczy, że jesteśmy złe wink Trzymaj się do soboty. Potem też,
                  > bo możesz potrzebować trochę siły.

                  dopisz jeszcze: wredne, czepiające się, złośliwe itd itd big_grin
                  ale fakt, jak trzeba wesprzeć, to wesprzemy big_grin
              • sharpless6 Re: Czy ja dobrze zrozumiałam 05.07.11, 07:47
                ja wpadlam właśnie jak chciałam się z facetem rozstać. Przez 4 miesiące miesiączkowałam i byłam pewna, ze nie jestem w ciąży bo miałam miesiączkę w czasie ciąży. coz zrboić jak bozia chce dać to i sposób znajdzie.
                • atowlasnieja Re: Czy ja dobrze zrozumiałam 05.07.11, 08:26
                  miesiączki wydawały się normalne czy skąpe? Miałaś przy tym jakieś inne objawy ciąży które ignorowałaś z powodu @(mdłości, latanie do klopa, smaki, puchnięcie)?
                  • sharpless6 Re: Czy ja dobrze zrozumiałam 05.07.11, 08:43
                    smaki ale tylko na samym początku ale sie nie zorientowałam, dużo jadłam i myślalam, ze przytylam. Miesiączka prawie bez zmian.
    • czarna.perla Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 04.07.11, 23:16
      Wiesz, ja byłam tak przerażona druga ciążą (choc niby chciałam), że nawet pomyślalam że gdybym poroniła to sprawa sama by sie rozwiązala. Pomyślałam tak tylko raz, zaraz oprzytomniałam, następna myśl była taka że gdyby faktycznie tak się stało to bardzo bym tego żałowala, że sama bym sobie to wykrakała i stałoby sie tak na moje zyczenie.

      Kobita na poczatku ciąży i zaraz po porodzie troche rabnieta jest i różna mysli ma, wszystko przez hormony. Mnie się wydaje, że to 3 będzie twoim największym skarbem, darem od losu, taka wisienką na torcie.

      życzę Ci bezproblemowej ciąży i łatwego porodu!!! Swoją drogą chyba tylko w pl jest tak, że po 2 cesarkach 3 poród to tez cesarka (choć zdarzalo się, że za 3 razem udawało się jednak naturalnie)

      Ciesz się, bedziesz miała dużą rodzinę, dzieciaki bedą kochały to najmłodsze. A wiesz ilu wnuków będziesz kiedys miała...
      • wueska Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 05.07.11, 11:01
        Jak ja Cię dobrze rozumiem...Starsza ma 4, młodsza rok. A ja w ciąży. Niby się zabezpieczaliśmy, ale widocznie pragnienie męża, żeby kiedyś mieć syna (oboje nie chcieliśmy już, tylko za parę lat) było tak silne...Nie usunę, bo nie. Nawet nie jest to poddawane dyskusji. Wiem, że dziecko będzie kochane jak poprzednie - inaczej nie będę umiała, ale aktualnie nie chcę, nie chcę, nie chcę. To jest jak mantra. I chodzi zarówno o kwestie finansowe (dać rade damy, ale będzie kiepsko jakiś czas) jak i o mój egoizm, jak i o tysiąc innych spraw. Po prostu nie chcę. Płakać mi się chce non stop. A mąż nie bardzo wie, jak mnie pocieszyć
        • super-mikunia Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 05.07.11, 17:40
          Znam parę, którą po cichu pragnienie syna doprowadziło do 4 córki i mam wrażenie, że na tym się nie skończy - bardzo kochająca się rodzina, co jedna dziewucha to fajniejsza... A ona po każdej ciąży wygląda lepiej i chyba kochają się bardziej aczkolwiek, wyrzeczeń i pracy tez coraz więcej sad
        • i_love_my_babies Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 05.07.11, 18:32
          wuesko, to dokładnie jak u nas (tyle, że my się nie zabezpieczyliśmy, bo uznałam, że zaraz po miesiączce nic się nie staniewink)

          pamiętam, jak mąż po wszystkim powiedział: "mam nadzieję, że nie spłodziliśmy dzisiaj żadnego dzidziusia, bo takie miałem uczucie, taka energia przeze mnie przeszła...") no i masz...

          przestałam płakać, powoli oswajam się z sytuacją..
    • aromatyczna.iskierka O... 05.07.11, 09:46
      O...
      A było się nie ciupciać wink
      • xymenena co dalej się dzieje? 05.07.11, 17:28
        • i_love_my_babies Re: co dalej się dzieje? 05.07.11, 18:34
          dalej dzieje się tak, że przestałam płakać, dalej plamię i trochę krwawię, cycki mnie bolą niemiłosiernie
    • basik203 Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 06.07.11, 09:56
      witam jestem w podobnej sytuacji tylko że u mnie obyło się bez cesarek no i też mam dwóch synków tyle że młodszych jeden ma cztery a drugi jak urodzę będzie miał 2latka i 2 miesiące i też nie wiem jak mam to wszystko ogarnąć no ale niestety stało się i trzeba się z tym oswoić wierze ci że jest ciężko mój mąż też praktycznie na okrągło jest w pracy a na pomoc z strony żadnej babci nie mogę liczyć. Damy rade bo musimy trzymaj się życzę ci powodzenia i głowa do góry będzie dobrzesmile
      • wueska Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 06.07.11, 10:09
        dać radę, to na pewno damysmile trochę czasu zostało, żeby się oswoić, ale zła jestem na siebie, trochę na męża. Trzymam za Was kciuki.
    • monia.s01 Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 06.07.11, 10:34
      Witam jestem nowa na forum i tak jak ty trzecie dziecko w drodze (w domu dwójka 10 i 5) Jak zobaczyłam dwie kreski na teście myślałam że padnę ale pomału przyzwyczajam się do tej myśli
      Ty też sie nie martw dasz sobie radę , podobno trzecie chowa się samo (gdzieś to wyczytałam na innym forum) początki będą trudne ale myślę że starszaki staną na wysokości zadania , chyba powinnaś ich od samego początku przygotować do tego że pojawi się maluszek pozdrawiam cieplutko i zyczę wszystkiego dobrego
      • i_love_my_babies Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 06.07.11, 11:01
        bardzo się cieszę, że nie jestem samasmile))

        będziemy się wspierać nawzajemsmile

        • monia.s01 Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 06.07.11, 11:33
          super, czekam na dalszy rozwój wydarzeń, który to tydzień byłaś u lekarza?
          • i_love_my_babies Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 06.07.11, 15:20
            monia.s01 napisała:

            > super, czekam na dalszy rozwój wydarzeń, który to tydzień byłaś u lekarza?

            tydzień jakoś 5/6, w sobotę jadę znowu
            • wueska Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 07.07.11, 11:17
              to daj znać co i jak, ja mam wizytę dopiero za 2 tygodnie, więc trzymam kciuki za Twojąsmile
    • moniaaga Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 06.07.11, 11:02
      Witam przyszłą mamusię! Czytając twojego posta wróciłam myślami do ...poprzedniego roku. Tylko u mnie było o wiele gorsza sytuacja- syn 8-lat, problemy zdrowotne b.poważne, problemy finansowe. A teraz ( po wielu negatywnych przeżyciach) 4-miesięczna Joasia śpi we wózeczku. Zdaję sobie sprawę,że będzie ciężko, ale jej uśmiech wynagradza mi wszystko. Życzę ci większego optymizmu. Trzymam kciuki
    • mmena Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 06.07.11, 13:37
      "Wspolczuje"? Gratuluje! Przydarzyla ci sie najlepsza rzecz jaka mogla cie spotkac! Przestan marudzic i zacznij sie cieszyc! Bedziesz miala kogos kto bedzie cie kochal nad zycie, kto wybaczy ci wszystkie bledy i potkniecia, kogos dla kogo warto zyc! I ty jestes zalamana??
      • wueska Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 06.07.11, 14:07
        Jakkolwiek rozumiem, że będzie lepiej, to nie ma sensu wypominać w tej chwili "czemu jesteś zalamana" - dla niej i dla innych mam, które owszem, kochają swoje dzieci ponad życie, to posiadana ilość dostarcza tyle miłości, że nie jest w stanie ogarnąć. Na dany moment, kiedy wrażenia są młode a rozum jeszcze sobie wszystkiego nie ułożył, ciężko się cieszyć. Póki co wizja odległej radości jest słabsza od obecnej niepewności i strachu. Ale przecież - będzie dobrzewink
        • wueska Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 06.07.11, 14:09
          A i jeszcze - nie zgadzam się, że dziecko (na przykład gdy dorośnie) jest w stanie wybaczyć wszystkie błędy i zawsze będzie mnie kochać naj naj, etc., ale to inna historia.
          • 3-mamuska Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 07.07.11, 13:07
            Jak bym slyszala siebie 4 latat temu,tez placz,wpadka tak jak u ciebie po dlugim niewidzeniu.
            Rozpacz totalna 3 miesiace wycia ,nieprzespanych nocy.
            Wizyta w klinice aborcyjnej,ale nie dalam rady,caly czas mam do siebie zal ze nie dalam rady,tak bardzo chcialm poronic.Caly czas myslalm ,ze po porodzie zadnego noszenia tylenia niech sie cieszy ze zyje,a i zbuntowalam sie ze nie bede karmic piersia.

            Ale glupie nie...,ale niestety wtedy tak sie czulam.

            Cala ciaze jakby jej nie bylo,a ze zawsze mam probleny to i tym razem co tydzien szpital dodatkowe badania i cala reszta.
            Jak ktos mi gratulowal to mialm ochote krzyczec ,ZAMKNIJ SIE
            Do dzis mam troche zalu ze moje zycie bylo by latwiejsze bez tego dziecka,dodatkkowo malego autystyka,ktory byc moze nigdy nie bedzie samodzielny,moze to kara za takie mysli.

            Ale potem zakochalam sie ,przy porodzie bum w glowe,czego nie mialam przy 2 straszych,ale ich kochalam od poczatku.
            No i karmilam piersia przytulalam (najweksza przylepa w domu z mlodego)
            Teraz wiem ze kocham tego mojego rozrabiake i czasem mam tak dosc jego wyskokow, a potem ten usmiech na jego twrzy male raczki w okolo szyji i juz wszystko wraca na swoje tory.

            Mam tylko nadziej ze nigdy nie dowie sie o moich uczuciach ,albo nie bedzie zdawal sobie z nich sprawy jesli ktos zyczliwy mu o tym powie.
    • ga-ti Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 07.07.11, 17:19
      Minął tydzień od pierwszego wpisu, więc pewnie już troszkę się oswoiłaś z wizją trójeczki.
      Dziś dostałam telefon od koleżanki, że urodziła trzeciego dzidziusia. Dziewięć miesięcy temu siedziała u mnie w fotelu i płakała. Przepłakała tak jeszcze kilka tygodni. Też wpadka. Życie ma poukładane, dzieciaki w wieku szkolnym, więc trochę odchowane, plany na przyszłość dość konkretne... Musiała sobie wszystko "przemeblować". Później zaczęła akceptować, później się cieszyć, kochać, a później czekała z niecierpliwością na narodziny.
      Mąż jej przeszczęśliwy, dzieciaki zachwycone. Rodzina dalsza (czytaj jej rodzice) musiała dłużej oswajać się z tym faktem. Znajomi różnie, byli współczujący, byli użalający się, byli zdziwieni, byli prawdziwie ucieszeni.
      Teraz cała ich piąteczka jest szczęśliwa. Już nie mogę się doczekać, aż poznam nowego członka rodziny smile
      My planujemy trzecie, zakładam że na "odmłodzenie", za kilka lat, ale wszystko może się zdarzyć wink
      Powodzenia, zdrowia, siły, zero czarnych myśli życzę.
    • czar_bajry i_love_my_babies 07.07.11, 18:12
      Trudna sytuacja i decyzję będziesz musiała podjąć sama. Nikt na forum nie poda gotowego rozwiązania.

      Ja ze swej strony mogę napisać tak, mam troje dzieci 23,18 i 7 lat, wszystkie urodzone przez cc, wszystkie wspominam dobrze a już ostatnia to rewelacja była.
      Mój mąż też dużo pracuje i pracował tak więc z dziećmi często gęsto byłam sama, wszystko jest dla ludzi. Nie namawiam Cię do urodzenia, sama też nie wszystkie ciąże donosiłam.
      I jak napisałam decyzję musisz podjąć Ty i tylko Ty, tak wiem jest jeszcze mąż ale to nie on będzie miał kolejnego potomka 24h/dobę.
      Powiem Ci jeszcze tylko, że po podjęciu jednej z trudniejszych decyzji w życiu kobiety po fakcie nie jest łatwo, jest okropnie, potem jest już lepiej ale zawsze gdzieś to siedzi.
      Powodzenia życzę...smile
      • i_love_my_babies Re: i_love_my_babies 07.07.11, 21:26
        czar_bajry - mąż ostateczną decyzję pozostawił mnie, bo to nie on będzie w ciąży i nie on będzie karmiłwink, też ciężko mu oswoić się z sytuacją, mieliśmy mnóstwo planów, ja boję się, że stracę pracę, bo uczniów w szkole coraz mniej, mieliśmy kupić samochód, bo nie mam juz czym prakrtycznie dzieci wozić, pokój też mają wspólny, gdzie tu jeszcze trzecie wcisnąć?

        wiem, że to sprawy materialne, ale też ważne

        mój starszak bardzo przeżył pojawienie się brata, do dziś jest bardzo zazdrosny, aż trudno mi sobie wyobrazić, co będzie czuł, jak się pojawi kolejny dzidziuś...
        w sumie dopiero odetchnęłam, chłopcy zaczęli troche zajmować się sobą, wspólnie się bawić, ciagle się jednak kłócą, krzyczą, ryczą - i w tym wszystkim jeszcze malutkie dziecko?
        starszy idzie do zerówki, mąż często wyjeżdża na 2-3 dni w tygodniu, będę musiała pozostałą dwójkę ciągnąć, żeby go do przedszkola odstawić (obowiązek szkolny), pamiętam jak biegałam z fotelikiem po schodach jeszcze niedawno, no masakra!

        cały czas biję się z myślami, chociaż już trochę ochłonęłam, czekam na wizytę jak na szpilkach, pewnie jak klamka zapadnie to znów będę ryczeć kilka dni, ehh...

        trochę pocieszam się sytuacją, że jest nas więcej, że ktoś dzieli moje rozterki, jakoś to być musi wink
        • czar_bajry Re: i_love_my_babies 08.07.11, 01:01
          Będąc w podobnej sytuacji tzn. akurat wyszłam z pieluch nie zdecydowałam się, syna urodziłam jak dziewczyny miały 16 i 11 lat.
          • monia.s01 Re: i_love_my_babies 08.07.11, 08:01
            Prawda jest taka że jak można mieć dzieci to naprawdę ciężko się na nie zdecydować, zawsze jest coś ważniejszego , a to dom, a to praca, czy podróże, ale gdy los zdecyduje za nas i pojawia się na świecie maluszek, to zauważcie dziewczyny że jakoś tak wszystko układa się samo, maluch przewraca nasze życie do góry nogami, ale wystarczy jeden uśmiech żeby stwierdzić że urodzenie tego dziecka było naszą najlepszą decyzją
            U mnie 5/6 tydzień, chyba się już oswoiłam z tą myślą, podobno dobre nastawienie to połowa sukcesu, wizyta 12.07
            Sobie i wszystkim przrażonym emamom życzę więcej optymizmu, będzie dobrze smile))
            • i_love_my_babies Re: i_love_my_babies 08.07.11, 10:41
              monia.s01, a u Ciebie wszystko przebiega ok?

              ja nadal plamię, jutro się okaże co sie dzieje, o 11.20 mam wizytę crying
              • monia.s01 Re: i_love_my_babies 08.07.11, 11:26
                U mnie na razie ok, śpię na stojąco, mdli mnie i wszystko mi śmierdzi, z niecierpliwością czekam na wizytę, mam nadzieję że będzie ok i u mnie i u ciebie, trzymam kciuki
                Moje starszaki przejęły się rolą i wybierają już imiona, argumenty w stylu "to za wcześnie" zupełnie do nich nie docierają pozdrawiam cieplutko, odezwij się po wizycie i dbaj o siebie smile
    • przygodnywiatr wydrukuj i powies nad lozkiem 08.07.11, 15:26
      nieplanowane/niechciane najlepiej sie nosi, najlepiej sie rodzi i najlepiej sie "chowa" - tak mi kiedys powiedziano i polecam podac dalej jako prawde smile)

      wspolczuje, dlugo i ja nie moglam ochlonac, tak w polowie ciazy dopiero zaczelam sie oswajac, ale im wiecej dzieci, tym latwiej logistycznie wszystko ustawic w rodzinie


    • agnies_zka86 Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 08.07.11, 16:30
      hej jezeli to cie pocieszy to ja jestem w 2 miesiacu ciazy i tez 3 raz wpadlam tak jak tysmilenie jestes sama sa ludzie co pare razzy popelniaja ten sam blad i nie tylko w sprawach antykoncepcjismile
      pozdrawiam glowa do gory ja tez sama jestem wiecznie z dziecmi mozna sie przyzwyczaic
    • freakwave no i jestes na glownej ;D 08.07.11, 18:36
    • haniku72 Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 08.07.11, 18:41
      jesli Cie to pocieszy to pomyśl, że z dwiema wcześniejszymi sztukami dałaś radę i masz doświadczenie, a z każdym kolejnym podobno łatwiej.
      Albo jak masz ochotę to przyjedz do mnie do Wolfsburga na tygodniowy odpoczynek od rodzinysmile 9salon do Twojej dyspozycji) serio!
    • biala24 Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 08.07.11, 21:38
      W ogole dzieci nie mam, troche przypadkiem tu trafilam, ale uwazam, ze trojka dzieci to cudowna rzecz. Pewnie zaraz wszystkie beda krzyczec, ze mam sie zamknac, bo g.....o wiem, ale i tak twierdze, ze bedzie dobrze.
    • emigrantka-1 Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 08.07.11, 22:09
      Dziewczyno, dasz rade! Glowa do gory! Jak minie pierwszy szok, bedziesz szczesliwa,
      dziekuj losowi, ze masz dobra sytuacje finansowa, ze wszystkim sobie poradzisz!
      Zycze ci coreczki!!! Powodzenia!
    • delfina77 Nie pociesze cie, ale... 08.07.11, 22:20
      Sama jestem mama dwojki i szczerze mowiac ewentualne trzecie by mnie zalamalo, bo i tak jestem wiecznie zmeczona przy mojej dwojce. W kazdym razie wydaje mi sie, ze warto sie zabezpieczac w sposob skuteczny zeby nie przezywac potem dylematow czy usuwac czy nie. Ja mam od 2 lat wkladke Mirena i bardzo ja sobie chwale. Ma najwyzsza skutecznosc antykoncepcyjna i wklada sie ja na 5 lat. Poczatkowo bylam nastawiona sceptycznie ale teraz jestem zadowolona i na pewno zaloze sobie kolejna. Jestem spokojna, ze moge sie kochac z mezem kiedy chce i ze nie wpadniemy. Dziewczyny, nie pozostawiajcie tak waznych spraw w rekach losu
    • mgrzemow Jeżeli pocieszenia musisz szukać na forum gazeta, 08.07.11, 22:31
      to faktycznie przerąbane...
      • i_love_my_babies Re: Jeżeli pocieszenia musisz szukać na forum gaz 08.07.11, 22:52
        > to faktycznie przerąbane...

        ojoj, ale mi dowaliłaś...
    • lliloo Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 08.07.11, 22:40
      A ja Ci zazdroszczę.... chociaż myśl o "maniu dzieci" mnie trochę przeraża. Raz kozie śmierć wink
      Życzę wszystkiego dobrego i trzymam kciuki, żeby wszystko pomyślnie się skończyło smile

      A wpadka... ludzka rzecz, też prawdopodobnie jestem z wpadki wink
      • k_1_0 Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 08.07.11, 23:55
        Rany napisałas tekst jakbyś była umierająca. Nie rozumiem podejścia rodaczek do rodzenia dzieci. Urodzenia więcej niż dwójka, to już wstyd(dla wielu). Banał, ale coraz więcej osób ma problem, aby posiadać dziecko, a ty robisz z tego dramat. Na dodatek twoje dziecko pewnie pękałaby z radości czytając kedys twojego posta. Jak to mamusia była załamana, że ma przyjśc na świat. Mimo wszystko życzę Ci, abyś zmieniła zdanie co do ciąży i do tego małego człowieczka, który żyje w tobie.
        • wuika Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 09.07.11, 06:49
          Coraz więcej osób ma problem z zajściem w ciążę, ale nie zmienia to faktu, że jest duża grupa osób, dla których kolejne dziecko i jego istnienie to duży problem. Istnienie tych dwóch grup się nie wyklucza, a pocieszanie jednym istnieniem drugich jest bez sensu. Inne problemy, inne przeżywanie, inne wszystko, ma tylko wspólny mianownik - dziecko. Takie pocieszenia to sobie można od razu wyrzucić do śmietnika. Człowiekowi, któremu nie starcza do pierwszego nie doda radości fakt, że w Afryce dzieci głodują.
        • i_love_my_babies Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 09.07.11, 21:52
          > Rany napisałas tekst jakbyś była umierająca. Nie rozumiem podejścia rodaczek do
          > rodzenia dzieci. Urodzenia więcej niż dwójka, to już wstyd(dla wielu). Banał,
          > ale coraz więcej osób ma problem, aby posiadać dziecko, a ty robisz z tego dram
          > at. Na dodatek twoje dziecko pewnie pękałaby z radości czytając kedys twojego p
          > osta. Jak to mamusia była załamana, że ma przyjśc na świat. Mimo wszystko życzę
          > Ci, abyś zmieniła zdanie co do ciąży i do tego małego człowieczka, który żyje
          > w tobie.

          a nie wpadłaś/łeś na to, że ja może nie chciałam (tak po prostu) mieć więcej dzieci?
          że jest to dla mnie dramat, bo większość czasu z dziećmi (często chorymi na zmianę) jestem sama? że mam na głowie dzieci, dom, pranie, sprzątanie, gotowanie, chwasty w ogrodzie, pracę w tygodniu + weekendy? że chciałabym poświęcić czas dwójce moich ukochanych cudownych szkrabów i nie musieć dzielić go na 3?
          że może nie chciałam znowu przerywać pracy?

          no nie, przecież Matka Polka ma za zadanie rodzić i wychowywać...
    • wuika Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 09.07.11, 06:46
      Daj znać po badaniu, mam nadzieję, że wynik będzie taki, jakiego oczekujesz.
    • serwolatka5 [...] 09.07.11, 07:58
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • marj021 Re: jestem w ciąży :( pocieszcie... 09.07.11, 08:28
      ja chętnie zaopiekuję się twoim aniołkiem kocham dzieci i wciąż pragnę wunka od jedynego syna i bez rezultatu napisz do mnie nie rezygnuj z tego daru od boga bo to cud
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka