Dodaj do ulubionych

Dobra zabawa wg katolickich rodziców

04.07.11, 15:55
Tutaj:
wielodzietni.org/comments.php?DiscussionID=9971&page=1#Item_0
A Harry Potter to oczywiście zuo...
Obserwuj wątek
    • zebra12 Re: Dobra zabawa wg katolickich rodziców 04.07.11, 16:20
      Nie mam nic do Pottera. Gorzej z zabawą w wojnę - nie podoba mi się. ALE dzieci na całym świecie bawią się w wojnę i jest to swoiste oswajanie się z rzeczywistością, którą znają z tv (filmów, wiadomości, internetu, gier itp). W sumie dobrze, że gonią z pistoletami na podwórku, a nie siedzą przed tv lub kompem w domu.
      A zabawę w podchody wspominam jako super sprawę. Też bawiliśmy się w wojnę: mieliśmy nawet obóz koncentracyjny w piwniczce. To nie było ani wyśmiewanie się z wojny, ani wygłupy - to była taka swoista sublimacja opowieści babć i dziadków. Trochę byliśmy ciekawi ich czasów, a trochę się tego baliśmy.
    • c2h6 2 pytania do ośliczki 04.07.11, 16:24
      1) Co mają do rzeczy katolicy, buddyści czy inni hindiusci?
      2) W czym właściwie miałby być skandal, zwłaszcza w kontekście Pottera?

      • mgla_jedwabna Re: 2 pytania do ośliczki 04.07.11, 16:44
        ad 1. Wielodzietni.org to forum katolickie i opisywane tam dzieci są katolikami. W dodatku katolicyzm nader często wiąże się z narodowym zadęciem, dając dzieciom przekaz, że np. "idziemy zabijać ruskich" to słuszna postawa, godna naśladowania choćby w zabawie.

        ad 2. Skandalem jest radosne, bezrefleksyjne obserwowanie, jak dzieci utrwalają w sobie stereotyp, że przedstawiciele sąsiednich narodowości to wrogowie. W kontekście Harrego Pottera wygląda to tak, że katolicy uważają książki Rowling za źródło demoralizacji, a sami uczą dzieci postaw nie mających nic wspólnego z moralnością. Jakby to powiedzieć... jakby nie udawali zatroskanych o czystośc sumienia dzieciątek rodziców (zwalczając Pottera), tylko po prostu ignorowali niestosowne zabawy, to mniej by hipokryzją zalatywało.
        • kocianna Re: 2 pytania do ośliczki 04.07.11, 17:08
          W zalinkowanej dyskusji nie widzę nic odbiegającego od powszechnie przyjętej normy. Moje dziecko ma zakaz strzelania z czegokolwiek (nawet z patyka) do ludzi i zwierząt, więc w policjantów i złodziei bawi się uzbrojona w inne metody przymusu bezpośredniego, ale nie widzę tu specjalnej hipokryzji. "Idziemy zabijać ruskich" to postawa prezentowana nie tylko przez katolików, nie łączyłabym zresztą wyznania z zabawą w wojnę, powszechnie uznawaną za dość niewinną.

          Poza tym NIE WSZYSCY katolicy uważają książki Rowling za demoralizujące i NIE WSZYSCY glosują na PIS, i nie wszyscy chcą bawić się w wojnę. Swiadczy o tym chocby lektura kilku ostatnich numerow Tygodnika Powszechnego, ktory NIEKTORZY katolicy uznaja za... zbyt lewicowy i zbyt liberalny, zeby nie powiedziec libertynski.
          • triss_merigold6 Re: 2 pytania do ośliczki 04.07.11, 18:14
            Ty masz córkę. Dziewczynkę.
            Chłopcy w wojnę i strzelanie zwykle się bawią, niezależnie od nakazów i zakazów.
        • iwles Re: 2 pytania do ośliczki 05.07.11, 08:24

          > np. "idziemy zabijać ruskich"

          nie zauwazyłaś w tamtejszej dyskusji, że pada "Niemców i Rusków"? świadomie pominęłaś Niemców?
          Tak się składa, że ostatnią wojną, w której uczestniczyla Polska była II wojna światowa, a tam naszymi wrogami byli i Niemcy i ZSRR, więc dzieci bawią się prawidłowo, nawet bardziej prawidłowo, niż kilkadziesiąt lat temu, kiedy Związek radziecki był naszym "przyjecielem i bratem", a tylko Niemcy wrogami wink
          Nigdy nie bawiłaś się w Czterech pancernych ? Hansa Klosa ? To znaczy, czy nigdy nie widziałaś, kiedy byłaś dzieckiem, aby chlopcy się tak bawili ?


          Dla mnie akurat w tym filmiku było straszniejsze to, że dzieci nie mają gdzie się bawić i biegają między samochodami. Ot, nasza polska rzeczywistość, zabieranie każdej wolnej przestrzeni na parkingi uncertain
          • c2h6 Re: 2 pytania do ośliczki 05.07.11, 10:46
            iwles napisała:

            > > np. "idziemy zabijać ruskich"
            > nie zauwazyłaś w tamtejszej dyskusji, że pada "Niemców i Rusków"? świadomie po
            > minęłaś Niemców?

            A powinno być "idziemy zabijać homofobów i seksistów".
          • gazeta_mi_placi Re: 2 pytania do ośliczki 05.07.11, 14:31
            > Ot, nasza polska rzeczywistość,
            > zabieranie każdej wolnej przestrzeni na parkingi uncertain

            Coraz więcej osób jeździ samochodami, do pracy, z powrotem, z dzieckiem do lekarza i przedszkola, gdzie mają parkować???
            A potem młoda Mama z innego wątku narzeka, że z małym dzieckiem pod przychodnią nie miała gdzie zaparkować i musiała na miejscu niedozwolonym, nijak Wam dogodzić, nijak...
            Są miejsca parkingowe (z których korzysta także matka małego czy chorego dziecka) źle, bo dzieci nie mają się gdzie bawić, nie ma miejsc parkingowych też źle bo z dzieckiem do przedszkola albo przychodni nie ma jak podjechać.
            • iwles Re: 2 pytania do ośliczki 05.07.11, 14:44

              a wystarczy zbudować parkingi podziemne, naziemne itp.
              • gazeta_mi_placi Re: 2 pytania do ośliczki 05.07.11, 20:43
                Dobry pomysł. Ile dokładasz ze swoich na ten interes?
                • iwles Re: 2 pytania do ośliczki 05.07.11, 21:24

                  co miesiąc 150 zł. od kilku lat. A ty ?
                  • gazeta_mi_placi Re: 2 pytania do ośliczki 06.07.11, 10:37
                    Ja nie mam samochodu smile
        • c2h6 Re: 2 pytania do ośliczki 05.07.11, 10:45
          mgla_jedwabna napisała:

          > ad 1. Wielodzietni.org to forum katolickie i opisywane tam dzieci są katolikami
          > . W dodatku katolicyzm nader często wiąże się z narodowym zadęciem, dając dziec
          > iom przekaz, że np. "idziemy zabijać ruskich" to słuszna postawa, godna naślado
          > wania choćby w zabawie.

          Ale ten wątek nie miał w sobie ani śladu wpływów religijnych. Miał natomiast bardzo zdrowy wydźwięk pozwalania dzieciom na naturalną zupełnie zabawę w wojnę.

          > ad 2. Skandalem jest radosne, bezrefleksyjne obserwowanie, jak dzieci utrwalają
          > w sobie stereotyp, że przedstawiciele sąsiednich narodowości to wrogowie. W ko

          Z kimś trzeba walczyć jak się bawi w wojnę. Rozumiem że powinni walczyć z Talibami?

          > ntekście Harrego Pottera wygląda to tak, że katolicy uważają książki Rowling za
          > źródło demoralizacji, a sami uczą dzieci postaw nie mających nic wspólnego z m

          Ten wątek nie odnosi się w żaden sposób do Pottera, więc nadal nie rozumiem po co go tutaj pakować.
          Ponadto Potter jest mało adekwatny, bo to zupełnie inna sytuacja. Zabawa w wojnę to własna inicjatywa dzieci. Harry Potter to czytana przez dzieci książka. Porównywać można ze sobą. Pottera i czytanie o wojnie (tutaj to dopiero sporo szkodliwych można znaleźć, choćby takie "Kamienie na szaniec") albo zabawę w czarowników i zabawę w wojnę.

          > oralnością. Jakby to powiedzieć... jakby nie udawali zatroskanych o czystośc su
          > mienia dzieciątek rodziców (zwalczając Pottera), tylko po prostu ignorowali nie
          > stosowne zabawy, to mniej by hipokryzją zalatywało.
        • laminja Re: 2 pytania do ośliczki 06.07.11, 15:12
          a może jednak powinnaś dodać niektórzy katolicy...
        • iwles a'propos Pottera 06.07.11, 16:37

          kościól nie uważa książek o HP za demoralizujące, tylko odnosi sie do czarow, a kościół zabrania wierzyć w czary, przepowiednie, wróżenie, horoskopy itp.
          Na szczęscie nie wszyscy księża odbierają harrego jako rzeczywistość, jest wielu mądrych kapłanow, chociaz faktycznie niektorzy to "oszołomy", ale nie tylko w kwestii Pottera. Jak wiadomo, w każdym zawodzie są ludzie i "ludzie".
    • papalaya Re: Dobra zabawa wg katolickich rodziców 04.07.11, 16:29
      sugerujesz, że dzieci postempowych, oświeconych i niekatolickich rodziców (protestanckich? prawosławnych?) przełamują queerowe stereotypy bawiąc się chłopcy barbie, a dziewczynki bobem budowniczym? oprócz tego bawią się oczywiście w małego kucharza (vege) oraz w mamę i tatę (jednopłciowych oczywiście)
      • marzeka1 Re: Dobra zabawa wg katolickich rodziców 04.07.11, 16:32
        Dzieci postępowych i niekatolickich rodziców pewnie nawet nie szykanują się, rozróżniając płeć- jak w postępowej i jaśnie oświeconej Szwecji. I gdzie tam, tam na pewno każde dziecię rodzi się pacyfistą z wytatuowaną pacyfą.
        Cóż, za popis myślenie stereotypami.
    • sotto_voce Re: Dobra zabawa wg katolickich rodziców 04.07.11, 17:27
      Tak się składa, że katolickich rodziców znam całkiem sporo, również wielodzietnych. Zapewniam, że opisane postawy nie są dla nich reprezentatywne. Ba, są wśród nich zagorzali entuzjaści HP (co ma zresztą piernik do wiatraka?). I stawiam dolary przeciw orzechom, że na przykład wśród dorosłych panów bawiących się w wojnę pt. ustawki po meczach ex-dzieci katolickich rodziców są żałośnie niedoreprezentowane.
      • verdana Re: Dobra zabawa wg katolickich rodziców 04.07.11, 18:45
        Jako wielodzietna niekatoliczka jestem zagorzałą wielbicielką HP i akceptuję zabawę w wojnę - moze jednak bez konkretnych przeciwników z sasiednich krajów.
        Będąc młodą i piękną matką jedynaka nie akceptowałam zabaw w wojne, zabawek militarnych itd. Mój syn skutecznie wyleczył mnie z idiotycznych pomysłów pedagogicznych.
        • triss_merigold6 Re: Dobra zabawa wg katolickich rodziców 04.07.11, 18:53
          Nie akceptowałam ale bez nasilonego smrodku dydaktycznego. Też poległam, bo potomek, nie wspierany w tym kierunku, zaczął budować pistolety, karabiny etc. militarne z lego i innych klocków oraz znalezionych patyków. Atawizm.
          • ciociacesia ja tam wole zeby budowal 04.07.11, 19:08
            chocby i gwiazde smierci bo wtedy glowna czesc zabawy skupia sie na budowaniu a nie niszczeniu
      • marychna31 Re: Dobra zabawa wg katolickich rodziców 05.07.11, 20:34
        > ojnę pt. ustawki po meczach ex-dzieci katolickich rodziców są żałośnie niedorep
        > rezentowane.
        Z czego to wnioskujesz? Kibolstwo nieodłącznie wiąże się z antysemityzmem więc do katolicyzmu pasuje jak ulał.
        • c2h6 Re: Dobra zabawa wg katolickich rodziców 06.07.11, 15:40
          marychna31 napisała:

          > > ojnę pt. ustawki po meczach ex-dzieci katolickich rodziców są żałośnie ni
          > edorep
          > > rezentowane.
          > Z czego to wnioskujesz? Kibolstwo nieodłącznie wiąże się z antysemityzmem więc
          > do katolicyzmu pasuje jak ulał.

          Ja pier*olę, ale ty jesteś prymitywnie głupia.
    • sarling Re: Dobra zabawa wg katolickich rodziców 04.07.11, 18:51
      A nie doczytałaś tam o rytualnym gwałceniu niemowląt? Nieee? Taaam? Musiało coś być, przecież to katolickie forum.
      Jak mnie męczy to doszukiwanie się na siłę sensacji tam gdzie jej nie ma...
      • alinaw1 Re: Dobra zabawa wg katolickich rodziców 05.07.11, 06:52
        A ja jako zacofany,zaściankowy i nieoświecony katol mam liberalny i luźny stosunek do zabaw tzw. militarnych. Mój syn (naoglądawszy się Czasu Honoru) biegał z pistoletem (wygrał go w loterii na...targach książki!) albo musztrował swoją siostrę. Zabawy w wojnę były i będą, należy tylko delikatnie obserwować i słuchać. Mój syn mimo tego, że był żołnierzem, powstańcem i marynarzem na statku wojennym nikogo nigdy nie skrzywdził, za to oberwał tak że wylądował na chirurgii w wyniku pobicia przez chłopca, którego babcia kiedyś tak powiedziała: "Mój Iruś to grzeczne dziecko, jego mama w TVN pracuje, a on nawet w wojnę w domu się nie bawi". Chyba zamiast tego wojnę przeniósł do rzeczywistości.
        • asia_i_p Re: Dobra zabawa wg katolickich rodziców 05.07.11, 14:54
          A w jakim wieku jest twój syn? Ja jestem po trzydziestce, a "Czas honoru" oglądałam gryząc palce oraz przypominając sobie, że to aktorzy, którzy zaraz zdejmą kostiumy i zmyją charakteryzację. Dla mnie to jest serial 15+ i nie dałabym go obejrzeć dziecku z podstawówki, wahałabym się przy gimnazjum.
    • tititu Re: Dobra zabawa wg katolickich rodziców 05.07.11, 10:23
      Nie wiem co do tego ma katolicyzm. Chyba po prostu to jakis kompleks osobisty.
      Moje dzieci zlapaly faze wojenna i z przyjemnoscia biegaja ze spluwami. NIgdy nie dawalam im celowo takich zabawek ale jak im "przyszlo", to niech sie bawia. Zabawa jak kazda inna - przez nasladowanie. Moi sasiedzi i brat i kuzyni tez czesc dziecinstwa "strzelali" na siebie zza budynkow i samochodow. Nikt nie ucierpial na rozumku.
      A Harrego Potera czytamy mimo, zesmy katolicy. Nie widze powodu, zeby go nie czytac. Z archiwum Rzepy (dodatek plus-minus) mozesz wygrzebac sobie wywiad z wydawca Harrego, jesli widzisz konflikt miedzy wiara a trescia ksiazek.
      A stringi sa ok?
    • tully.makker Re: Dobra zabawa wg katolickich rodziców 05.07.11, 11:21
      A moi synowie nie bawili sie nigdy w wojne. Moze dlatego, ze w domu slyszeli spojny komunikat, ze wojna, zabijanie to zlo i jedna z najwiekszych tragedii jakie moga sie przydarzyc, mieli okazje tez dowiedziec sie, jak wyglada naprawde wojna, jak to jest gdy na wojnie zginie twoj ojciec, i nie pozostana ci po nim nawet zdjecia, bo wszystko zostanie spalone razem z domem w ktorym mieszkales.

      I nie, nie trzeba bylo im bylo dawac zakazow, moze urodzili sie z odrobina empatii?
      • c2h6 Re: Dobra zabawa wg katolickich rodziców 05.07.11, 11:31
        tully.makker napisała:

        > I nie, nie trzeba bylo im bylo dawac zakazow, moze urodzili sie z odrobina empa
        > tii?

        Nie epatuj się empatią. Masz dzieci takie same jak wszystkie inne z tą różnicą że Twoje mają sprane mózgi i zahamowania.
      • kolpik124 Re: Dobra zabawa wg katolickich rodziców 05.07.11, 11:36
        Empatii, sratii. Odpocznij od politpoprawnych dywagacji i nowomowy.

        Ogromna większość chłopaków tak ma, że w pewnym okresie bawią się w policjantow i złodziei, gwiezdne wojny czy rambo.

        I ogromna wiekszośc z nich wyrasta na normalnych przyzwoitych ludzii.

        Rozumiem, że wg ciebie dorosłych ganiających po lesie z paintballem należy izolować od otoczenia jako psycholi o morderczych skłonnościach?
        • mondovi Re: Dobra zabawa wg katolickich rodziców 05.07.11, 11:46
          Mój syn w wojnę się nie bawi, bo to dla niego abstrakcja, nie wychował się oglądając "Czterech pancernych"(nawiasem mówiąc nie zauważyłam, aby pokolenie 30+ było skrzywione pod względem militarno przemocowym, chociaż zabawy w wojnę były na porządku dziennym), bawi się różnie ale przeważnie występuje zło vs dobro, zło trzeba pokonać. NIe celuje z karabinu, ale walczy dinozaurami np- jaka to róznica?
          • majenkir Re: 05.07.11, 13:32
            mondovi napisała:
            > bawi się różnie ale przeważnie występuje zło vs dobro, z
            > ło trzeba pokonać. NIe celuje z karabinu, ale walczy dinozaurami np- jaka to ró
            > znica?


            A co mu zlego te dinozaury zrobily? I tak golymi rekami z nimi walczy?
            • mondovi Re: 05.07.11, 13:39
              Jemu nic. ale jest dinozaur zły i dobry - w wyobraźni. I nie napisałam , że z nimi walczy, ale nimi walczy, to różnica.
              • edelstein Banda oszolomow 05.07.11, 14:25
                Ani ja,ani moje rodzenstwo nie bawilismy sie w wojne,zabawki typu pistolety i inne byly w naszym domu zakazane i dla nas i dla dzieci z sasiedztwa i nie widze nic normalnego w pozwalaniu na takie zabawy,dla mnie to zadna zabawa zreszta.Dla mnie tlumaczenie swoich rasistowskich zapedow tym,ze rosjanie i niemcy byli naszymi wrogami podczas WS jest zalosne i godne potepienia.Wojna zakonczyla sie dawno temu,pielegnowanie ninawisci do nastepnych pokolen jest obrzydliwe.Moja rodzina to w znakomitej wiekszosci powstancy,z ust zadnej z tyxh osob nigdy nie padlo,ze wszyscy niemcy i rosjanie sa zli,wrecz przeciwnie,walczyli z tymi stereotypami.Ciekawe,ze ci sami rodzice,ktorzy pozwalaja na rasizm tak chetnie zapiminaja,ze polacy tez swieci nie byli i pokazuja tylko jedna strone medalu.Zamiast dbac o to by tak okropna wojna jak ta w 39 sie nie powtorzyla,zachecaja swoje potomstwo do nienawisci.Moj syn nigdy nie bedzie mial pozwolenia na zabawy w wojne,bo wojna to nie zabawa tylko straszliwa tragedia,chodzby ze wzgledu na pamiec o tych co polegli w walce powinno sie zakazac tych zabaw.
                • tacomabelle Re: Banda oszolomow 05.07.11, 14:38
                  Ja zakażesz? Kolejnym komunistycznym rozporządzeniem?

                  Walcząc z "rasizmem" sama proponujesz totalitaryzm.
                  • edelstein Re: Banda oszolomow 05.07.11, 15:41
                    Normalni ludzie nie potrzebuja zakazow,bo wiedza czym jest tragedia wojny.Szkoda,ze niektorych trzeba zmuszac do myslenia,bo sa na tak glupi,ze nie rozumieja,ze zabawa w wojne to pozwolenie na przemoc i rasizmuncertain teraz postrzelaja z zabawkowych pistoletow do wyimaginowanych niemcow,potem pibija prawdziwych,bo niemiec to wrog.
                    • cherry.coke Re: Banda oszolomow 05.07.11, 16:41
                      Nie no bez przesady. Sama zabawa w walki jako taka nikogo nie zdemoralizuje, ja spedzilam kiedys rok podstawowki bawiac sie w muszkieterow z walkami, podchodami i podstepami smile

                      Kwestia sprzedawanej przy tym ideologii. Mam takiego znajomego w klimatach patriotyczno-narodowych, sam jest militarysta-idealista (a poza tym troche dupa zyciowa), dwojke malych dzieci wzial na obchody rocznicy PW w strojach a la wojskowych, obfotografowali sie pod pomnikiem malego powstanca, jestem raczej pewna, ze zacheca je do bicia Niemca/Ruska i sprzedaje im klimat oblezonej twierdzy, cierpiacego narodu oraz z honorem na dnie lec.
                    • iuscogens Re: Banda oszolomow 05.07.11, 18:37
                      edelstein napisała:

                      > Normalni ludzie nie potrzebuja zakazow,bo wiedza czym jest tragedia wojny.Szkod
                      > a,ze niektorych trzeba zmuszac do myslenia,bo sa na tak glupi,ze nie rozumieja,
                      > ze zabawa w wojne to pozwolenie na przemoc i rasizmuncertain teraz postrzelaja z zaba
                      > wkowych pistoletow do wyimaginowanych niemcow,potem pibija prawdziwych,bo niemi
                      > ec to wrog.

                      Znaczna cześć całkowicie normalnych dzieci bez zakazów będzie się właśnie bawić w wojnę, to jest naturalne, sama mam za sobą zabawy w wojny z Indianami, piratami, w bitwy starożytne, II wojna też jak najbardziej, oprócz tego policjantów, złodziei, pojedynki na kijki a la średniowieczni rycerze.
                      Przy twoim podejściu to i nauka historii jest niebezpieczna, bo może siać nienawiść big_grin
                      Chyba, że ocenzurujesz podręcznik dziecka.
                    • verdana Re: Banda oszolomow 05.07.11, 19:54
                      1. Nie odróżniasz rasizmu od ksenofobii.
                      2. Najbardziej kusi to, co zakazane. Ja zakazałam zabaw w wojnę, zakazałam kupowania dziecku zabawek militarnych. Pewnego dnia podeszłam do łóżeczka, w którym lerzał rozmarzony pięciolatek i spytałam "O czym tak marzysz , synku?". "O karabinie maszynowym" odpowiedział wychowywany w jedynie słusznym pacyfiźmie dzieciak.
                      Następnego dnia dostał karabin, bowiem nie ma nic gorszego, niż przeksztalcić to, z czym się walczy, w niespełnione marzenie.
                      • c2h6 Re: Banda oszolomow 06.07.11, 15:38
                        verdana napisała:

                        > Następnego dnia dostał karabin, bowiem nie ma nic gorszego, niż przeksztalcić t
                        > o, z czym się walczy, w niespełnione marzenie.

                        O kurde, jakie to jest mądre smile
                    • iwles Re: Banda oszolomow 05.07.11, 21:36

                      nie masz pojęcia i szczęka by ci opadla, gdybyś wiedziala w co i jak bawily sie "dzieci wojny", nasi dziadkowie, rodzice, wlaśnie ci, ktorzy sami wojnę przeżyli.


                      A zabawa akurat to jest wlaściwy moment, by nauczyć dziecko odróżniać fikcję od realizmu.
                      • edelstein Re: Banda oszolomow 06.07.11, 01:01
                        Jak pochodzili z takich rodzin jak te w pierwszym poscie to wcale sie nie dziwietongue_outciesze sie,ze w mojej rodzinie dzieci siectak nie bawia.
                        • iwles Re: Banda oszolomow 06.07.11, 08:32

                          nie wiem, jakie są rodziny na tamtej stronie, nie znam ich osobiście tongue_out

                          a dzieci czasami bawią się w odzwierciedlanie rzeczywistości, a czasami w coś zupełnie abstrakcyjnego. Dopóki nie przeradza się to w jakąś niezdrową obsesję (typu np. krzywdzenie i zadawanie bólu innym), dopóty jest to zabawa.
                          Robienie bang-bang z kija uważam za zabawę w granicach, no i skąd wiesz, że bawili się w wojnę, a nie w rozprawianie się z mafią ? np. rosyjską mafią ? smile
                • iwles Re: Banda oszolomow 05.07.11, 14:45

                  rozumiem, że twoje dzieci w ramach przygotowania do życia bawią się w paradę równości ?
                  • edelstein Re: Banda oszolomow 05.07.11, 15:35
                    Nie musi,tu gdzie mieszkam nikt nie ma obsesji na temat homoseksualistow.Moj syn nie ma zapedow by strzelac do Polakow,bo przeciez jego przodkowie uczestniczyli w wojnietongue_out
                • asia_i_p Re: Banda oszolomow 05.07.11, 15:01
                  Wyluzuj.
                  Wyjaśnienie o drugiej wojnie padło w kontekście, że dzieci prawdopodobnie odtwarzają konkretną wojnę, a nie wojnę abstrakcyjną i stąd hasła narodowe, nikt tego nie popiera.
                  Nie ma co dziecka zachęcać do zabawy w wojnę, ale ostre zakazywanie może się skończyć nadmiernym zainteresowaniem tematem. Ja bym nawet wykorzystała takie zabawy do porozmawiania o np. konwencji genewskiej, traktowaniu jeńców, cywilów, itd.
                  Chyba, żeby zabawa w wojnę stała się zabawą w przemoc, odgrywała brutalne morderstwa - wtedy bym zakazała, ale oprócz zakazu ostro obserwowała dziecko, a nawet się rozejrzała za psychologiem dziecięcym.

                  A na marginesie - bardzo jesteś agresywna jak na osobę głoszącą pokój i tolerancję.
                  • c2h6 Re: Banda oszolomow 05.07.11, 15:05
                    asia_i_p napisała:

                    > A na marginesie - bardzo jesteś agresywna jak na osobę głoszącą pokój i toleran
                    > cję.

                    Typowe. Z braku możliwości rozładowania normalnej u każdego człowieka dawki agresji (bo jakże się do tego przyznać, przecież to takie nienowoczesne) ona się zbiera i jak już wybuchnie to masakra smile
                    • edelstein Re: Banda oszolomow 05.07.11, 15:46
                      Wspolczuje,ze musialas rozladowywac agresje strzelajac do innychuncertainjednak Wf w szkole i inne zajecia pozwalajace na spozytkowanie energii sa bardzo potrzebne.
                      • c2h6 Re: Banda oszolomow 05.07.11, 16:00
                        edelstein napisała:

                        > Wspolczuje,ze musialas rozladowywac agresje strzelajac do innychuncertainjednak Wf w
                        > szkole i inne zajecia pozwalajace na spozytkowanie energii sa bardzo potrzebne.

                        No właśnie. Takie jak na przykład nikomu nie szkodząca zabawa w strzelanego. Dzieci się wybiegają i będą spokojniejsze, a do tego rozwiną się fizycznie i intelektualnie.

                        • edelstein Re: Banda oszolomow 05.07.11, 16:02
                          Jak najbardziej,kup im prawdziwa bron by bylo bardziej realistycznie i co tu sie dziwic,ze nastolatkowie sa agresywni,skoro sie im na to pozwala.
                          • c2h6 Re: Banda oszolomow 05.07.11, 16:57
                            edelstein napisała:

                            > Jak najbardziej,kup im prawdziwa bron by bylo bardziej realistycznie i co tu si
                            > e dziwic,ze nastolatkowie sa agresywni,skoro sie im na to pozwala.

                            Nastolatkowie są agresywni bo agresja jest immanentną cechą normalnego człowieka. O tym jak żałosne byłoby społeczeństwo pozbawione agresji pisał już Lem, poczytaj sobie.
                            • kolpik124 Re: Banda oszolomow 05.07.11, 21:20
                              Paintballowcy saą nienormalni?
                            • iwles Re: Banda oszolomow 05.07.11, 21:31

                              chyba nie wiesz, co to agresja.

                              A idąc twoim tropem zabawa "w klasy" to jest dopiero antyspoleczny element.
                              • c2h6 Re: Banda oszolomow 06.07.11, 14:48
                                iwles napisała:

                                >
                                > chyba nie wiesz, co to agresja.

                                Nie. To Ty nie wiesz co to jest agresja i wydaje Ci się że to tylko bijatyki i napaści. Tymczasem mechanizm agresji jest wykorzystywany zawsze kiedy człowiek chce coś osiągnąć. Dzięki agresji przekonujemy pracodawcę żeby nas zatrudnił. Dzięki agresji sprzedawca uzyskuje zapłatę za sprzedane towary. To jest dokładnie ten sam mechanizm - skłaniasz innych żeby zrobili to czego Ty chcesz. I owszem, trzeba go umieć kontrolować. Inaczej jest się psycholem. A doskonałym poligonem, jednym z wielu, do nauki takiego kontrolowania jest zabawa w strzelanego.


                                > A idąc twoim tropem zabawa "w klasy" to jest dopiero antyspoleczny element.

                                To chyba jak idąca się bardzo zatacza.
                                • iwles Re: Banda oszolomow 06.07.11, 15:10

                                  ty do mnie to mówisz ?

                                  bo ja akurat stoję na stanowisku, że zabawa 6-8-latków z plastikowymi pistoletami agresją nie jest, ani agresji nie uczy, nie jest też formą rozładowywania napięcia, jest po prostu formą zabawy.
                                  Agresja jest wtedy, gdy ktoś jest zmuszany do czegoś wbrew sobie, obojętnie jaką metodą, czy to fizyczną, czy psychiczną. I nie plącz tutaj psychomanipulacji, bo akurat chyba nie o tym rodzaju agresji mowa jest w wątku.
                                  • iwles Re: Banda oszolomow 06.07.11, 15:14

                                    tamten post źle mi sie podpiął, miał być odpowiedzią na post edelstein. Sorry.
                                    • c2h6 Re: Banda oszolomow 06.07.11, 15:17
                                      iwles napisała:

                                      >
                                      > tamten post źle mi sie podpiął, miał być odpowiedzią na post edelstein. Sorry.


                                      A, no właśnie. Spoko.
                            • edelstein Re: Banda oszolomow 06.07.11, 00:51
                              Za moich czasow agresywni nastolatkowie to byly wyjatki,teraz to norma,ale co tu sie dziwic patrzac na ogolne przyzwolenie na przemoc w grachtongue_out
                              • iwles Re: Banda oszolomow 06.07.11, 08:50

                                odwieczny argument "bo za moich czasów" smile

                                guzik prawda, że młodzież była inna, agresja też była, 30 lat temu też były "ustawki", może nie związane z meczami, tylko z bandami osiedlowymi, ale były. Fakt, nie było gier komputerowych, nie było takiej dostępności do broni, były za to noże, kastety, łańcuchy itp., tylko w tv o tym nie mówili.
                                I wcale nie znaczy to, że dlatego taka młodzież była, bo strzelali w dzieciństwie w plastikowego pistoletu, bo wielu moich kolegów, którzy bawili się w wojnę jest dziś spokojnymi ludźmi, dobrymi ojcami i mężami, lekarzami, prawnikami, nauczycielami i nikogo w życiu nie zabili.
                              • c2h6 Re: Banda oszolomow 06.07.11, 14:50
                                edelstein napisała:

                                > Za moich czasow agresywni nastolatkowie to byly wyjatki,teraz to norma,ale co t
                                > u sie dziwic patrzac na ogolne przyzwolenie na przemoc w grachtongue_out

                                Chrzanisz. Za twoich czasów gazety nie epatowały po prostu agresywnymi nastolatkami żeby sobie zwiększyć sprzedaż, tylko w imię tworzenia nowego, lepszego świata wolały zawiadamiać o pomyślnych spustach surówki.
                                (Skądinąd - i komu to przeszkadzało?)
                                • verdana Re: Banda oszolomow 06.07.11, 16:48
                                  Za Twoich czasów? Bójki w szkole miedzy chłopakami uwazane byly za normalne (hm, ja nadal uwazam,że są normalne...), kawalerka na wiejskich weselach rżnęła sie nożami ew. siekierami, przywiązywanie psu czy kotu puszek do ogona było uwazane za fajna zabawę dzieci, a pisma dziecięce walczyly z rzucaniem w siebie kamieniami.
                                  Jako historyk chcialabym tez dyskretnie wspomnieć, ze w obecnych szkołach nie jest modne demolowanie sali na zakończenie lekcji (przewracało się ławki i polewało sciany atramentem), ze nie mieliśmy ostatnio wypadku rozstrzelania komisji maturalnej przez niezadowolonych uczniów, nie runął żaden internat elitarnej szkoły, w której uczniowie przed wyjazdem na ferie odkrecili krany, a zatkali odpływy, a pijany pietnastolatek na ulicy jest patologią, opisywana przez gazety, a nie zjawiskiem codziennym. Raczej też studenci nie biją kolegów kastetami, pałkami, nie pobli do nieprzytomnosci ostatno żadnego profesora i nie pocięli zyletkami kolezanek.
                                  O kto to robił? Pokolenie "kolumbów".
                  • edelstein Re: Banda oszolomow 05.07.11, 15:53
                    Nikt tego nie popiera,wystarczy popatrzec jaki zamet wprowadzil pan K.wypowiadajac sie na temat mnijszosci niemieckiej.Rozmawiajac w pl po niemiecku mozesz uslyszec mnostwo paskudnych komentarzy na temat niemcow.Niemiec to wrog,postepowi rodzice za pomoca zabawy przekazuja swoja niechec,bardzo sprytneuncertain
                    • c2h6 Re: Banda oszolomow 05.07.11, 16:02
                      edelstein napisała:

                      > jac sie na temat mnijszosci niemieckiej.Rozmawiajac w pl po niemiecku mozesz us
                      > lyszec mnostwo paskudnych komentarzy na temat niemcow.Niemiec to wrog,postepowi

                      Bo ludzie, wbrew temu co się takim zakompleksionym emigrantom jak ty wydaje, rozumieją niemiecki i wiedzą co mówicie.
                      • edelstein Re: Banda oszolomow 06.07.11, 00:54
                        Raczej wydaje im sie,ze polski trudna jezyka i nikt ich obelzywych slow nie zrozumietongue_out twoja obsesja na punkcie emigrantow podpada juz pod leczenietongue_out
              • majenkir Re: 05.07.11, 16:41
                Oops! Przeczytalam, ze walczy z dinozaurami. I to bez broni big_grin
    • gazeta_mi_placi Re: Dobra zabawa wg katolickich rodziców 05.07.11, 14:35
      Ten wątek z tego forum to nic smile
      Pamiętam inną dyskusję na tym forum o gwałtach, wynikało z niej, że zawsze winna jest kobieta (w sumie żadna nowość, nie? tongue_out), jeżeli jest ubrana wyzywająco to wiadomo, winna, jak można tak się ubierać i prowokować, ale na pytanie co w sytuacji gdy zostanie zgwałcona skromnie ubrana dziewczyna w spodniach itp. okazało się, że wielodzietni też znaleźli sposób na to żeby była jednak winna kobieta smile W takim przypadku gdy strój zgwałconej nie prowokuje winna jest inna kobieta, która prowokująco się ubiera i taki gwałciciel napatrzy się na takie wyzywająco ubrane np. w autobusie, napali się i zgwałci inną, nawet skromnie ubraną..
      • japanunieprzerywalempanieposle Re: Dobra zabawa wg katolickich rodziców 05.07.11, 16:38
        gazeta wrzuc nam linka tongue_out
        • gazeta_mi_placi Re: Dobra zabawa wg katolickich rodziców 05.07.11, 16:56
          Dawno to czytałam, z rok lub wcześniej, nie dysponuję zatem linkiem, musisz uwierzyć na słowo, że zawsze winna jest kobieta tongue_out
          I jak ubierzesz mini nawet jak Ty nie zostaniesz zgwałcona za sprawą Twojego ubioru zostanie zgwałcona inna kobieta tongue_out
    • cherry.coke Re: Dobra zabawa wg katolickich rodziców 05.07.11, 14:45
      Niech sie w Auschwitz moze pobawia. Ale co sie dziwic, normalne myslenie narodowe, ofiary to bohaterowie, Polak zawsze swiety, Niemiec i Rusek zawsze wrog.
      • edelstein Re: Dobra zabawa wg katolickich rodziców 05.07.11, 16:00
        Proponuje,by zanim dzieci zaczna sie w policjantow i zlodziei bawic,dac im do przeczytania artykul o tym jak uch rodacy kradna we Wloszech perfumy a w Niemczech ubrania,niech odgrywaja te naturalne scenkitongue_out przeciez Niemiec to wrog,a Polak to zlodziej.Jak sie bawic to sie bawictongue_out
        • c2h6 Re: Dobra zabawa wg katolickich rodziców 05.07.11, 16:01
          edelstein napisała:

          > Proponuje,by zanim dzieci zaczna sie w policjantow i zlodziei bawic,dac im do p
          > rzeczytania artykul o tym jak uch rodacy kradna we Wloszech perfumy a w Niemcze
          > ch ubrania,niech odgrywaja te naturalne scenkitongue_out przeciez Niemiec to wrog,a Po
          > lak to zlodziej.Jak sie bawic to sie bawictongue_out

          O kurde, ale masz cieżki syndrom emigranta.
    • hakeldama Re: Dobra zabawa wg katolickich rodziców 05.07.11, 15:09
      Witam wszystkich, widzę że dyskusja się rozwinęła. Odpowiadając na pytania:

      Dziwi mnie, że wielu ultrakatolickich rodziców widzi tzw. zagrożenia duchowe w lekturze typu Harry Potter i grach komputerowych typu nawalnki, a jednocześnie, jak jeden tatuś dumny jest, że kilkuletnie dziecko bawi się w wojnę i "bije ruskich i Niemców". Jakoś mi to zgrzyta, o utrwalaniu szkodliwych stereotypów nie wspominając.

      • c2h6 Re: Dobra zabawa wg katolickich rodziców 05.07.11, 15:28
        hakeldama napisała:

        > Dziwi mnie, że wielu ultrakatolickich rodziców widzi tzw. zagrożenia duchowe w
        > lekturze typu Harry Potter i grach komputerowych typu nawalnki, a jednocześnie,
        > jak jeden tatuś dumny jest, że kilkuletnie dziecko bawi się w wojnę i "bije ru
        > skich i Niemców". Jakoś mi to zgrzyta, o utrwalaniu szkodliwych stereotypów nie
        > wspominając.

        Ale czy to jest ten sam tatuś który widzi zagrożenie w Potterze?
        No właśnie.
        • hakeldama Re: Dobra zabawa wg katolickich rodziców 05.07.11, 15:39
          Ten sam.
          • c2h6 Re: Dobra zabawa wg katolickich rodziców 05.07.11, 16:01
            hakeldama napisała:

            > Ten sam.

            Linki proszę suspicious
            • hakeldama Re: Dobra zabawa wg katolickich rodziców 05.07.11, 16:03
              Wystarczy wejść na to forum i poszukać sobie odpowiednich dyskusji - oni tam wszyscy raczej jednomyślni tej sprawie
        • ciociacesia zdziwilasbys sie 05.07.11, 16:28
          > Ale czy to jest ten sam tatuś który widzi zagrożenie w Potterze?
          to akurat jest forum na ktorom mowi sie dosc otwarcie o tym ze niemcy i rosjanie sa zagrozeniem dla polakow polski i polskosci a jacys 'oni' chca nas wybic, zniewolic i oglupic
    • figrut Re: Dobra zabawa wg katolickich rodziców 05.07.11, 16:23
      Moi synowie właśnie bawią się w wojnę z dzieciakami z tej samej ulicy. Mają swoją "bazę" na opuszczonej działce, plastikowe karabiny i nawet granat z zestawu militarnego. Bawią się po staroświecku, czyli tak samo, jak i ja się bawiłam jako dzieciak. Większość dnia nie ma ich w domu, przychodzą tylko najeść się i napić. Akurat "Ruskie i Niemcy" tam nie występują, a "Amerykanie i Polacy". Naczytałam się kiedyś "mądrych" miesięczników na temat wychowywania dzieci i początkowo chciałam wprowadzić nowoczesne zasady wychowywania - żadnych wojen, żołnierzyków, czołgów, karabinów itp. Naprostowała mnie moja mama, która przypomniała mi, jak to my sami kiedyś się w wojnę bawiliśmy i nic złego z tego nie wynikło. W wojnę bawił się również mój tata i moja mama, choć tata o wojnę również się otarł, a ojciec mojej mamy doświadczył wiele zła z obu stron (walczył na wojnie przeciwko Niemcom, później był maltretowany przez NKWD). Żadne z nas nie wyrosło na człowieka pałającego nienawiścią do innych narodów. Każde z nas swoją zabawę w wojnę traktowało właśnie jak zabawę, a nie jak coś poważnego. To była rywalizacja grup taka sama, jak zabawa w Indian czy kopanie schronów (która grupa lepszy i większy).
      Aha, zapomniałam dodać, że jestem Katoliczką tongue_out , więc można się po mnie spodziewać pielęgnowania przeze mnie nienawiści do "Ruskich i Niemców" big_grin
      • majenkir Re: Dobra zabawa wg katolickich rodziców 05.07.11, 16:44
        Wiekszosc chlopcow bawi sie w wojne, a dziewczynek w dom - tak bylo, jest i bedzie.
        Natury nie pokonasz, choc wielu sie stara wychowywac dzieci "bezplciowo". Amen.
    • marychna31 "zabawa w wojnę"- naturalna? 05.07.11, 20:42
      Dlaczego uważacie, że zabawa w wojnę jest naturalna? Może naturalna dla dziecka, które przeżyło wojnę, obserwowało takie sceny lub jest dzieckiem pokolenia, dla którego temat wojny jest wiecznie żywy. Dla pokolenia naszych dzieci, w naszym regionie świata dlaczego taka zabawia miałaby byc naturalna?

      Moje dziecko tak się nie bawi bo w życiu nie widziało strzelających do siebie ludzi, bijących się, zabijających, to i nie naśladuje takich scen. Pewnie z tematem wojny kiedyś się zapozna ale to będzie raczej w wieku, kiedy zabawy w naśladowanie raczej już nie będą go interesowały. Teraz ma pięć lat i sceny masowej eksterminacji, egzekucje, kaźnie przesłuchań to w moim odczucie nie jest pożywka dla jego wyobraźni. A nad tym co czyta, ogląda i o czym rozmawia ja wciąż mam pełną kontrolę.
      • figrut Re: "zabawa w wojnę"- naturalna? 05.07.11, 20:57
        > Dlaczego uważacie, że zabawa w wojnę jest naturalna? Może naturalna dla dziecka
        > , które przeżyło wojnę, obserwowało takie sceny lub jest dzieckiem pokolenia, d
        > la którego temat wojny jest wiecznie żywy. Dla pokolenia naszych dzieci, w nasz
        > ym regionie świata dlaczego taka zabawia miałaby byc naturalna?
        Mój starszy w wieku 5 lat uznawał tylko zabawę w Scooby Doo i pogoń za duchami. Było mu obojętne, czy koszulka jest z różowym, czy z innym "dziewczyńskim" kolorem. W wieku 9 lat (i 2 lata wcześniej) ma bzika na punkcie tygrysów, abramsów, matild, churchili, bazuk, granatników i cholera wie czego jeszcze, a w ubrania inne niż "wojskowe" daje się wcisnąć tylko na wielkie okazje. Dobrze, że do szkoły noszą mundurki, bo przynajmniej jakaś odmiana od "wojskowej" góry jest.
        Jestem rocznik 1971, więc wojna to dla mnie historia, a jednak zabawa w wojnę (w różnych epokach) dominowała w czasach mojego dzieciństwa.
        • marychna31 Re: "zabawa w wojnę"- naturalna? 05.07.11, 21:16
          > Jestem rocznik 1971, więc wojna to dla mnie historia, a jednak zabawa w wojnę (
          > w różnych epokach) dominowała w czasach mojego dzieciństwa.

          Jestem rocznik 74 i z dzieciństwa pamiętam TYLKO filmy o wojnie, również w wersji dla dzieci. Komuniści wykorzystywali wojnę do swojej propagandy ("żyjecie w biedzie i siermiędze ale chociaż bratnia armia uwolniła was od złych Niemców- tych z RFN oczywiście) więc temat serwowali bez ustanku, dla dzieci również bo najlepiej się wtłacza prawdy objawione od urodzenia. Nic innego w telewizji nie leciało a moi rodzice nie ograniczali mi do niej dostępu bo nie mieli innego pomysłu na spędzanie ze mną czasu. W innych znanych mi domach było podobnie. Nic dziwnego, że zabawa w wojnę była wtedy naturalna.

          > Mój starszy w wieku 5 lat uznawał tylko zabawę w Scooby Doo i pogoń za duchami.
          > Było mu obojętne, czy koszulka jest z różowym, czy z innym "dziewczyńskim" kol
          > orem. W wieku 9 lat (i 2 lata wcześniej) ma bzika na punkcie tygrysów, abramsów
          > , matild, churchili, bazuk, granatników i cholera wie czego jeszcze,

          A w jaki sposób on się z tematem granatów i bazuk zapoznał? Z filmów i gier które są przeznaczone dla osób pełnoletnich?
          • figrut Re: "zabawa w wojnę"- naturalna? 05.07.11, 21:33
            Komuniści wykorzystywali wojnę do swojej propagandy ("żyjecie w
            > biedzie i siermiędze ale chociaż bratnia armia uwolniła was od złych Niemców- t
            > ych z RFN oczywiście) więc temat serwowali bez ustanku, dla dzieci również bo n
            > ajlepiej się wtłacza prawdy objawione od urodzenia.
            Tak, tak, dorabiaj sobie własną ideologię do własnych potrzeb. Jestem z domu, w którym segregowało się ulotki przywiezione ze Śląska i puszczało dalej w obieg. Z domu, w którym Zomokotywą "prostowało" się umysły, a i tak zabawa w wojnę była najlepsza, bo angażowała niemal wszystkie dzieciaki z bloków.
            > A w jaki sposób on się z tematem granatów i bazuk zapoznał? Z filmów i gier któ
            > re są przeznaczone dla osób pełnoletnich?
            Wow ! Musiałaś choć spróbować mnie pogrążyć big_grin Nie, młody przejął fascynację po swoim ojcu kolekcjonującym namiętnie "tygrysy", które z braku miejsca gnieżdżą się u mnie w skrzynkach (tyle ich jest) i czekają na czasy, kiedy młody zamiast jednej książki na miesiąc, będzie czytał jeną dziennie wzorem swojego ojca.
            • marychna31 Re: "zabawa w wojnę"- naturalna? 06.07.11, 11:17
              > Wow ! Musiałaś choć spróbować mnie pogrążyć big_grin
              Zupełnie niepotrzebnie tak personalnie to odbierasz. Znam jednego pięciolatka, rówieśnika mojego synka, który właśnie chce się bawić tylko w wojnę. Jak do niego do domu przychodzimy to momentalnie przykłada jakiś przedmiot do głowy mojego dziecka i krzyczy "EGZEKUCJA!!!". Matka zakłopotana tłumaczy mi sie, że "przyniósł to z przedszkola i nie ma na to wpływu" ale ja wiem od ojca tego dziecka, ze chłopiec naśladuje gry w które gra jego ojciec. Ma bardzo stresująca prace i po niej odstresować się grając w blue boxie (to o tyle ważne- że bardziej jest to realistyczne dla takiego malucha) w typowe strzelanki a dziecko na to patrzy i potem naśladuje.
              Nie mam zielonego pojęcia skąd jeszcze taki maluch mógłby czerpać natchnienie do tego typu zabaw, jeśli nie z gier i filmów, które nie są dostosowane do jego wieku.
              Jeśli twój mąż jest kolekcjonerem to twoje dziecko powinno chyba ewentualnie przejąc po nim miłość do kolekcjonowania a nie do udawania, że kogoś próbuje zamordować. Zupełnie nie rozumiem jak potrzeba do oglądania miniatur samochodzików (to sa te "tygrysy"- tak?) i ustawiania ich w rządku może się przerodzić do przystawiania komuś pistoletu do głowy i naciskania spustu. Umiesz to wyjaśnić?


              > Tak, tak, dorabiaj sobie własną ideologię do własnych potrzeb. Jestem z domu, w
              > którym segregowało się ulotki przywiezione ze Śląska i puszczało dalej w obieg
              > . Z domu, w którym Zomokotywą "prostowało" się umysły, a i tak zabawa w wojnę b
              > yła najlepsza, bo angażowała niemal wszystkie dzieciaki z bloków.
              Nie wiem co to "segregowanie ulotek ze Śląska" ani "zamokotywowoanie" ale pewnie coś superwink Wierze na słowo. Nie zmienia to faktu, że straszak z wojną był elementem propagandy komunistycznej a telewizja (będąca głównym źródłem pożywki dla wyobraźni ówczesnych dzieci) głównym źródłem tej propagandy była. Więc dzieci wybierały takie a nie inne zabawy. Teraz tak być nie musi.
              • iwles Re: "zabawa w wojnę"- naturalna? 06.07.11, 12:24

                ja "tygrysy" skojarzyłam z serią książek o II wojnie światowej.
                • papalaya LOL 06.07.11, 12:49
                  tygrysy...samochodziki big_grin

                  niektóre na tym forum rzeczywiście sa bardzo młodziutkie
              • c2h6 Re: "zabawa w wojnę"- naturalna? 06.07.11, 15:20
                marychna31 napisała:

                > > Wow ! Musiałaś choć spróbować mnie pogrążyć big_grin
                > Zupełnie niepotrzebnie tak personalnie to odbierasz. Znam jednego pięciolatka,
                > rówieśnika mojego synka, który właśnie chce się bawić tylko w wojnę. Jak do nie
                > go do domu przychodzimy to momentalnie przykłada jakiś przedmiot do głowy mojeg
                > o dziecka i krzyczy "EGZEKUCJA!!!". Matka zakłopotana tłumaczy mi sie, że "przy

                No to on się nie bawi w wojnę tylko w egzekucje. A to jest zasadnicza różnica.

                > Nie wiem co to "segregowanie ulotek ze Śląska" ani "zamokotywowoanie" ale pewni
                > e coś superwink Wierze na słowo. Nie zmienia to faktu, że straszak z wojną był el
                > ementem propagandy komunistycznej a telewizja (będąca głównym źródłem pożywki d

                Bardzo podobne "straszaki" stosowały też inne państwa, także zachodnie.

                > la wyobraźni ówczesnych dzieci) głównym źródłem tej propagandy była. Więc dziec
                > i wybierały takie a nie inne zabawy. Teraz tak być nie musi.


              • figrut Re: "zabawa w wojnę"- naturalna? 06.07.11, 17:06
                > Jeśli twój mąż jest kolekcjonerem to twoje dziecko powinno chyba ewentualnie pr
                > zejąc po nim miłość do kolekcjonowania a nie do udawania, że kogoś próbuje zamo
                > rdować.
                Kto tu pisał coś o mordowaniu ?? Młody bawi się w wojnę zafascynowany tymi wszystkimi Uzikami, bazukami, ciężkimi i mało zwrotnymi Tygrysami, lekkimi i zwrotnymi, ale dość słabymi Mathildami itp. Fascynuje go głównie sprzęt wojenny i jego możliwości, które wykorzystuje (fantazjując) w zabawę w wojnę. To on uczy mnie nazw czołgów, karabinów i wyrzutni, miotaczy ognia, przy czym tłumaczy co lepiej na jakim terenie mieć. On jest zafascynowany sprzętem, inne dzieciaki czymś innym, choćby robieniem okopów na potrzeby owej wojny, albo ganianiem z karabinami za innymi dzieciakami (forma berka), albo też całą mieszanką wszelkich zabaw w jednej wojnie.
                >Zupełnie nie rozumiem jak potrzeba do oglądania miniatur samochodzików
                > (to sa te "tygrysy"- tak?) i ustawiania ich w rządku może się przerodzić do prz
                > ystawiania komuś pistoletu do głowy i naciskania spustu. Umiesz to wyjaśnić?
                Ja natomiast zupełnie nie rozumiem skąd Ty wzięłaś przystawianie pistoletu do głowy i naciskanie na spust. Pisałam o czymś takim ?
                Poza tym, skoro piszę, że młody pójdzie w ślady ojca i będzie CZYTAŁ jednego "tygrysa" na dzień, a nie na miesiąc, to chyba nie mam tu na myśli kolekcji samochodzików allegro.pl/pancerna-tarcza-zolty-tygrys-i1654405022.html
          • c2h6 Re: "zabawa w wojnę"- naturalna? 06.07.11, 15:25
            marychna31 napisała:

            > > Jestem rocznik 1971, więc wojna to dla mnie historia, a jednak zabawa w w
            > ojnę (
            > > w różnych epokach) dominowała w czasach mojego dzieciństwa.
            >
            > Jestem rocznik 74 i z dzieciństwa pamiętam TYLKO filmy o wojnie, również w wers
            > ji dla dzieci. Komuniści wykorzystywali wojnę do swojej propagandy ("żyjecie w

            Tak, tak. Ten brutalny "Karino"... Te ludobójcze "Wakacje z duchami"... Te okrutne rzezie w "Panach samochodzikach"... Ta krwawa "Arabella" i "Pan Tau"... Ginące na wojnie dzieci w "Dziewczyna i chłopak"... Rozszarpywane granatami bezbronne ciałka w "Przygodach psa Cywila"...
      • joxanna Re: "zabawa w wojnę"- naturalna? 05.07.11, 21:06
        Mój trzylatek jest przekonany, że w TV jest tylko minimini, bo tylko taką stację z siostrą ogląda. Raz na parę miesięcy zdarza nam się obejrzeć jakieś np. Fakty, ale nigdy go to nie interesowało, zresztą jestem wyczulona na tym punkcie i raczej bym wyłączyła tv, niż pozwoliła oglądać dzieciom jakieś dramaty. Teraz czasem zna sceny walki z jakichś filmów disneya, ale jako 3latek był kompletnie dziewiczy w kwestii wojen i karabinów.

        I oto pewnego dnia pozwoliliśmy mu zrobić zakup za 15 zł - mógł wybrać dowolną zabawkę w markecie. I podczas gdy siostra kombinowała, sprawdzała, on bez wahania wybrał karabin. Zszokował nas, ale co robić.

        A potem nas rozśmieszył, kiedy okazało się, jak on sobie wyobraża zabawę w wojnę: otóż dwie osoby celują do siebie z karabinów, a ktoś z rodziców woła: startsmile

        Nie mam pojęcia skąd u niego chęć zabawy w wojnę, strzelanie. Potem już okazało się, że chciałby mieć miecz i walczyć ze smokami. Miecze też są szokujące? Dziś ma karabin, miecz, topór (był w pakiecie z mieczem) i nawet pistolet - początkowo na bańki, potem awansował na pistolet do walki z potworami.

        Czy to jest naturalne? Nie mam pojęcia. Ale w takim razie skąd to się bierze?
      • franczii Re: "zabawa w wojnę"- naturalna? 06.07.11, 06:49
        A co to za roznica czy dziecko bawi sie w wojne czy w walczacych rycerzy badz piratow badz bohaterow i tych zlych? Dla mnie to to samo. A 3-4 latek juz wie do czego pistolet i szpada sluzy, w bajkach wystepuje walka dobra ze zlem. Nawet jesli w tv nie widzial to ksiazki sa i jesli to wlasnie go interesuje to trzeba by go izolowac od jakiejkolwiek formy informacji zeby sie z tematem nie zapoznal.
        • ciociacesia bo prawdziwa wojna 06.07.11, 11:13
          to nigdy nie jest walka dobra ze zlem. to zawsze jest po prostu zlo, na ktorym najbardziej cierpia niewinni. na wojnie nie ma miejsca na sprawiedliwosc. wojna jest fe i juz. walka ze smokami? walki rycerskie? czemu nie w koncu smoki nie isnieja a szermierka to dyscyplina sportu. ale wojna jako taka nie nie i jeszcze raz nie
          • iwles Re: bo prawdziwa wojna 06.07.11, 12:56

            strzelectwo to też dziedzina sportowa, i to olimpijska.
          • franczii Re: bo prawdziwa wojna 06.07.11, 13:36
            Akurat ze smokami moje dzieci nie walcza. To w czasach naszego dziecinstwa smoki byly postaciami zawsze negatywnymi, w czasach naszych dzieci jest wiele pozytywnych smoczych postaci np. smok ze shreka, Dragon trainerwink Na potrzeby wloskich dzieci musialam zmienic troche legende o smoku wawelskim bo smierc smoka przez pekniecie brzucha by nie przeszla:p
            Zas co do walk rycerskich to tez nie byla walka dobra ze zlem a zwykla wojna, te same pobudki, ta sama wstretna natura wylazila z ludzi i tak samo niewinni cierpieli jedyne co sie zmienilo to technologia.
            • ciociacesia co do rycerzy 06.07.11, 15:21
              to istnialo cos takiego jak pojedynki. tak w kazdym razie przedstawia to kultura masowa. raczej rzadko trafia sie na film czy ksiazke dla dzieci i mlodzierzy gdzie rycerze radosnie gwalca i morduja ludnosc cywilna. raczej naparzaja sie miedzy soba na miecze czy ganiaja robin hooda po lesie. nie wiem, moze mnie to tak nie razi ze wzgledu na poziom abstrakcji - rycerzy i robin hoddow w lesie teraz niedostatek a konflikotow zbrojnych z udzialem dzieci zolnierzy i wielkim cierpieniem ludnosci cuywilnej jakos ci u nas zawsze dostatek
              • c2h6 Re: co do rycerzy 06.07.11, 15:36
                ciociacesia napisała:

                > to istnialo cos takiego jak pojedynki. tak w kazdym razie przedstawia to kultur
                > a masowa. raczej rzadko trafia sie na film czy ksiazke dla dzieci i mlodzierzy
                > gdzie rycerze radosnie gwalca i morduja ludnosc cywilna. raczej naparzaja sie m

                W ksiązkach dla młodzieży to i współcześni żołnierze nieczęsto gwałcą.

                > iedzy soba na miecze czy ganiaja robin hooda po lesie. nie wiem, moze mnie to t
                > ak nie razi ze wzgledu na poziom abstrakcji - rycerzy i robin hoddow w lesie te
                > raz niedostatek a konflikotow zbrojnych z udzialem dzieci zolnierzy i wielkim c
                > ierpieniem ludnosci cuywilnej jakos ci u nas zawsze dostatek

                I potem właśnie z takiego "pokojowego" wychowania które wpiera dzieciom że w walce nikt nie przestrzega żadnych zasad biorą się dorośli którzy żadnych zasad nie uznają, w rodzaju teog tatuśka-debila który odstresowuje się grając w rozstrzeliwywanie (bo przecież nie w wojnę).
                Bo prawda jest taka że jakkolwiek wojna jest doskonałą okazją do działalności różnych świrów i psychopatów, to na wojnie jak najbardziej obowiązują prawa. Mówi Ci coś nazwa "konwencja genewska"? I tego trzeba dzieci uczyć. Że walka walką, a pewne zasady obowiązują nadal. Dziecko wychowane bez tej wiedzy będzie właśnie najgorszym bydlakiem jak zdobędzie nad kimś przewagę.

              • iwles Re: co do rycerzy 06.07.11, 16:27

                a Bitwa pod Grunwaldem ? tongue_out
              • franczii Re: co do rycerzy 06.07.11, 17:00
                Ale co z tego jak ryzerzy przedstawia kultura masowa. Wszyscy wiemy jak to wygladalo naprawde, ze byly niewinne ofiary, gwalty, grabieze, dzieciobojstwo wsrod skloconych ryzerskich rodow na porzadku dziennym, tortury, wylupywanie oczu itp. Wobec tego w czym zabawa w rycerzy jest lepsza od zabawy w zolnierzy wspolczesnych.
          • czarnaalineczka Re: bo prawdziwa wojna 06.07.11, 15:37
            >walka ze smokami? walki rycerskie? czemu nie w koncu smoki nie isnieja
            smoki nie istnieja bo zostaly wymordowane przez rycerzy
            jak mozesz popierac tak okrutne dzialania
            fee wstydz sie tongue_out
    • ga-ti Re: Dobra zabawa wg katolickich rodziców 06.07.11, 02:01
      Zastanawiałam się, cóż to za zabawa. A tu zabawa "w wojnę".
      Nasz sąsiad - rodzice Muzułmanie - od jakiegoś czasu bawi się z moim synem - rodzice katolicy - "w wojny klonów". Walczą na jakieś miecze świetlne, laserowe i nie wiem na co jeszcze wink
      U mnie też początkowo żadnej broni, przemocy, eci, peci. Zaczęło się od piratów i walki na miecze z wymyślonym przeciwnikiem, później rycerze, później były walki na samoloty, bombardowania, walki na statki, łodzie podwodne. Obecnie wspomniane wojny klonów. Przechodził też etap bitew między dinozaurami, tygrysami/lwami/panterami et cetera. Wojna wręcz na pistolety, karabiny (pomijając laserowe) na razie go nie wkręciła, chociaż żołnierzyki posiada.
      Czy walczę z tym, nie. Uczę, że wojna jest zła, że wszyscy na niej cierpią, że skutki są bardzo bolesne i odczuwalne przez długie lata. Tłumaczę, że nie każdy Niemiec był zły, podobnie, jak nie każdy Polak dobry. Że żołnierze walczyli, bo takie mieli rozkazy. Że wojna (druga światowa) była dawno temu, że "źli" przeważnie już nie żyją i trzeba próbować pokojowo rozwiązywać konflikty.
      Mamy tv, młody czasem ogląda wiadomości, widzi wojny "na żywo" i wie, że są złe.
      W codziennym życiu raczej jest pacyfistą smile (czasem aż niestety tongue_out )

      Ps. jako dziecko też bawiłam się w wojnę (rzadko, bom dziewczynka i częściej jednak gotowałam), biliśmy Niemców, a co! Wychowywałam się na "Czterech pancernych" smile
    • franczii Re: Dobra zabawa wg katolickich rodziców 06.07.11, 06:40
      Moje w wojne sie nie bawia ani nie maja zabawkowych pistoletow. Ale walka w zabawie wystepuje. I widze, ze to naturalne. Starszy sie bawi w spider mana lub innego bohatera walczacego ze zlymi, odgrywa scen przy pomocy figurek. I nawet jesli nie ma figurki tego zlego to i tak sobie cos wymysli, zrobi z klockow. Spider man musi miec przeciwnika. A z innymi dziecmi bawia sie w rycerzy, zamek i walcza piankowymi szpadami. Albo w piratow. Albo w wilka. Praktycznie to samo co zabawa w wojne. To chyba normalne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka