Dodaj do ulubionych

Ateistka wśród wierzących

08.07.11, 13:53
Wiadomo w co. Wierzący - rodzina męża i mąż poniekąd też, choć od święta. Jestem w takiej sytuacji. Ślubu kościelnego nie mamy, choć mąż namawia. Mąż do kościoła/spowiedzi nie chodzi, raczej z lenistwa, choć jest podatny na wpływy, i gdybym ja chodziła, on by też chodził. Za jakiś czas pojawi się dziecko i kwestia chrztu, który dla mnie jest cyrkiem. W rodzinie męża nie ma opcji, aby chrztu nie było, mąż chce chrzcić dziecko i koniec. Zastanawiam się, czy później teściowie nie wytoczą ofensywy w stylu: będziemy zabierać dziecko w niedzielę do kościoła. Dla mnie to pranie mózgu od najmłodszych lat, jestem na nie, ale jak im to powiem, to mnie zjedzą, bo pewnie obrażę ich przekonania religijne (w Polsce przekonania ateistyczne ochronie nie podlegają). Generalnie w tej chwili teściowie napominają czasami o ślubie kościelnym, i że mąż mógłby chodzić do kościoła, no ale nienachalnie w każdym razie.
Teściowie, choć kulturalni i na poziomie, są ze wsi, bardzo wierzący, dla nich religia i cała obrzędowość religijna ma ogromne znaczenie, jest to taka pobożność ludowa, powiedziałbym.

Jak sobie mamy-ateistki radzą w takich sytuacjach, będąc wśród wierzących? Czy po pojawianiu się dziecka nasilają się konflikty na tle religijno-światopoglądowym? Jak wy sobie z tym radzicie?
Obserwuj wątek
    • izak31 Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 13:58
      Nasilą sie na bank. Porozmawiaj z meżem jak najszybciej i ostal wspolny front. Moze kompromis,ze dziecko samo sobie wybierze i samo sie pozniej ochrzci....
      ale w zwiakach lepiej jak poglady na pewne sprawy 9w tym religijne0 są takie same.
      Ja mam wierzaca tesciową i dla mnie opcja bez chrztu jtez jest niewyobrazalna ale my z mezem olewamy to (nie napisze czym)
      • verdana Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 14:05
        Ustalilismy to przed slubem. Koscielnym, jednostronnym.
        Zgodziłam się na chrzest dzieci i na ich religijne wychowanie przez ojca, pod warunkiem, ze ja nie będę niczego udawać. Tzn. nie będę chodziła do koscioła (wyjatek - uroczystosci z udziałem dziecka, np. komunia), nie bedę dzieciom mowila, ze wierze w boga, ani że bóg jest - tylko to, co uwazam za słuszne. Wyszłam z założenia, ze nie jest dla mnie żadna krzywdą ochrzczenie dziecka, a dla męża i jego rodziny brak chrztu jest prawdziwym problemem. Nie jest też problemem, aby kazdy z nas po prostu mowił dziecku to, co uwaza za prawdę.
        Bilans - jeden niewierzacy, watpiący, jedna wierzaca deistka - na pewno nie związana z KK, jeden wojujacy wróg KK, ateista - ale to efekt przygotowań do bierzmowania, a nie wychowania domowegosmile
        Wspólny front rodziców o róznych poglądach jest niemożliwy i niepotrzebny.
        • tosterowa Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 14:19
          O to tak, jak u nas. Dziecko ochrzczone, czasem prowadzane do kościoła.
          Ja optymistycznie zakładam, że dziecku w kościele krzywda się nie stanie.
          Dziecka nikt na siłę nie katechizuje.

          Ale u nas ciężko mi sobie wyobrazić spory na tle religijnym, więc z nikim się nie muszę wykłócać.
          Mnie ateistkę wszyscy akceptują, ja akceptuję ich wiarę. Dziecię samo zdecyduje.
          • tosterowa Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 14:20
            Aha, ślubu kościelnego bym nie wzięła nigdy w życiu i w tej kwestii jestem nieugięta.
        • krolowa_kier Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 14:31
          Hmmm, mój mąż nie chce ślubu jednostronnego. Nie potrafi mi wytłumaczyć, jakie dla niego znaczenie ma to, abym ja recytowała te same formułki, no ale bardzo chce. Nie bardzo umiem z tego wybrnąć, choć zwykle na gruncie obrony moich przekonań radzę sobie znakomicie. Gorzej jest z wierzącymi, którzy swoich przekonań nie umieją obronić.
          Co do chrztu...pewnie będę musiała się ugiąć (trudne to), ale będę wychowywać po swojemu.
          • c2h6 Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 14:37
            krolowa_kier napisała:

            > hce. Nie bardzo umiem z tego wybrnąć, choć zwykle na gruncie obrony moich przek
            > onań radzę sobie znakomicie. Gorzej jest z wierzącymi, którzy swoich przekonań
            > nie umieją obronić.

            Taaa, rzeczywiście znakomicie sobie radzisz smile Oświadczasz że rozmówca ma klapki na oczach więc nie będziesz nawet próbować nic tłumaczyć i już sprawa zamknięta spektakularnym sukcesem smile
          • eksel Re: Ateistka wśród wierzących 11.07.11, 14:28
            Ale slub jednostronny to wlasnie te same formulki tylko w przypadku strony niewierzacej nie dodaje sie "tak mi dopomoz Bog" czy cos w tym stylu...
        • aretahebanowska Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 15:23
          U nas wszystko jak u verdany. Nie wyobrażam sobie, by nie ustalić tego jeszcze przed ślubem. Tu od początku powinna być jasna sytuacja.
    • majenkir Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 14:01
      krolowa_kier napisała:
      > Mąż do kościoła/spowiedzi nie chodzi, raczej z lenistwa, choć jest podatny na wpływy


      No to juz polowa sukcesu wink.
    • poppy_pi Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 14:10
      Dlatego właśnie cieszę się, że mamy z moim facetem taki sam pogląd na religię. Rodzice naciskają ale my mamy wspólny front przeciwko wink Postaraj się dojść do jakiegoś kompromisu z mężem i o ile to możliwe ustalcie jakiś wspólny front wink
    • wuika Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 14:11
      Konflikty u nas się pojawiły w momencie ślubu - bo nie mamy ślubu kościelnego. Nie będzie również chrztu, z opcji "jakby mąż chciał, to niech się bawi w całość tego cyrku" przeszłam na bardziej zdecydowaną pozycję "po moim trupie, jak ktoś ochrzci moje dziecko, to nie chcę go widzieć nigdy w życiu". Pewnie jak się już urodzą, to się zacznie gadanie na nowo. No cóż, nie mam zamiaru tego rozwiązywać, moje zdanie jest jasne, jak ktoś zapyta, to się dowie. Jak na razie nie ma za dużo pytań, bo chyba niektórzy wolą się łudzić, że ślubu w kościele nie ma, ale przy dzieciach zachowamy się porządnie i pobiegniemy po trochę wody wink
    • c2h6 Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 14:12
      krolowa_kier napisała:

      > owie nie wytoczą ofensywy w stylu: będziemy zabierać dziecko w niedzielę do koś
      > cioła. Dla mnie to pranie mózgu od najmłodszych lat, jestem na nie, ale jak im

      Zaiste, jak można dziecku wpierać że nie wolno kraść. Pranie mózgu, nic innego. A już przykazanie miłości to masakra. Okalecza psychicznie na całe życie.

      > to powiem, to mnie zjedzą, bo pewnie obrażę ich przekonania religijne (w Polsce
      > przekonania ateistyczne ochronie nie podlegają). Generalnie w tej chwili teści

      A jakie przekonania można obrazić ateiście? Bo ty możesz to zrobić łatwo - ot, chociażby nazwiesz na przykład chrzest "cyrkiem". Ale co trzeba powiedzieć ateiście żeby go urazić jego uczucia?
      • krolowa_kier Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 14:26
        Właśnie dlatego nie chcę, aby moje dziecko wyrosło na katolika. Bez obrazy, ale wy po prostu macie klapki na oczach, więc nie będę nawet się starać wytłumaczyć.
        Poczytaj o etyce.
        • c2h6 Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 14:36
          krolowa_kier napisała:

          > Właśnie dlatego nie chcę, aby moje dziecko wyrosło na katolika. Bez obrazy, ale

          Dla jakiego "tego"? Dlatego że zadaję proste pytania?

          > wy po prostu macie klapki na oczach, więc nie będę nawet się starać wytłumaczy
          > ć.

          To przykre że z takim zdecydowaniem wypowiadasz się w kwestiach wiary i światopoglądu, a nie umiesz wytłumaczyć swoich przekonań.

          > Poczytaj o etyce.

          Etyce? Ale co tu ma etyka do rzeczy? Czy pytanie o to jakie krzywdy może wyrządzić dziecku znajomość chrześcijaństwa jest nieetyczne?

          • krolowa_kier Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 14:46
            Lepiej nie mów o znajomości chrześcijaństwa, bo to każdego na dzień dobry odstrasza od religii. Wyprawy krzyżowe, stosy, nawracanie ogniem i mieczem, brak jakiegokolwiek poszanowania dla innych przekonań, pogarda dla kobiet i ich roli w życiu społecznym - taaaaaaaaaaaak, to naprawdę przydatna wiedza, tego dziecku oszczędzić nie zamierzam, co by wiedziało jakiej drogi nie wybrać.
            • c2h6 Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 14:59
              krolowa_kier napisała:

              > Lepiej nie mów o znajomości chrześcijaństwa, bo to każdego na dzień dobry odstr
              > asza od religii. Wyprawy krzyżowe, stosy, nawracanie ogniem i mieczem, brak jak
              > iegokolwiek poszanowania dla innych przekonań, pogarda dla kobiet i ich roli w
              > życiu społecznym - taaaaaaaaaaaak, to naprawdę przydatna wiedza, tego dziecku o
              > szczędzić nie zamierzam, co by wiedziało jakiej drogi nie wybrać.

              Czyli będziesz okłamywać własne dziecko przedstawiając mu tylko te aspekty (o których zresztą niewiele wiesz co widać już z tych dwóch zdań powyżej), a pominiesz wpływ chrześcijaństwa na rozwój nauki, sztuki, opieki medycznej, szkolnictwa, sądownictwa (tak, tak, obecne procedury sądowe to wynalazek Inkwizycji), filozofii...

              • morgen_stern Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 15:04
                Cytat> Czyli będziesz okłamywać własne dziecko przedstawiając mu tylko te aspekty (o k
                > tórych zresztą niewiele wiesz co widać już z tych dwóch zdań powyżej), a pomini
                > esz wpływ chrześcijaństwa na rozwój nauki, sztuki, opieki medycznej, szkolnictw
                > a, sądownictwa (tak, tak, obecne procedury sądowe to wynalazek Inkwizycji), fil
                > ozofii...


                A teraz rzeknij, mistrzu, co to ma wspólnego z chodzeniem do kościoła tongue_out
                Mylisz religioznawstwo z religijnością.
                • c2h6 Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 15:07
                  morgen_stern napisała:

                  > Cytat> Czyli będziesz okłamywać własne dziecko przedstawiając mu tylko te
                  > aspekty (o k
                  > > tórych zresztą niewiele wiesz co widać już z tych dwóch zdań powyżej), a
                  > pomini
                  > > esz wpływ chrześcijaństwa na rozwój nauki, sztuki, opieki medycznej, szko
                  > lnictw
                  > > a, sądownictwa (tak, tak, obecne procedury sądowe to wynalazek Inkwizycji
                  > ), fil
                  > > ozofii...

                  >
                  > A teraz rzeknij, mistrzu, co to ma wspólnego z chodzeniem do kościoła tongue_out
                  > Mylisz religioznawstwo z religijnością.

                  A dlaczego nie zadajesz tego pytania królowej kier? Przecież to ona wyskoczyła z krucjatami, ogniem, mieczem i czymś tam jeszcze. Ja tylko odpowiadam.
                  • morgen_stern Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 15:16
                    Nie wiem, czego tu nie rozumiesz. Historia kk piękna nie jest i jest to jedna z przyczyn (oprócz podstawowej kwestii wiary - niewiary), która od kościoła niektórych ludzi odrzuca. Ma tam zaprowadzić dziecko, bo przypomni jej się, jaki pozytywny wpływ miał kk na zachodnią cywilizację? To trochę za mało, skoro brakuje całej reszty.
                    Nawiasem mówiąc, lubisz się czepiać bez sensu, tak dla samej przyjemności, co?
                    • c2h6 Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 16:15
                      morgen_stern napisała:

                      > Nie wiem, czego tu nie rozumiesz. Historia kk piękna nie jest i jest to jedna z

                      Historia jak historia. Każda duża instutucja ma podobną.

                      > przyczyn (oprócz podstawowej kwestii wiary - niewiary), która od kościoła niek
                      > tórych ludzi odrzuca. Ma tam zaprowadzić dziecko, bo przypomni jej się, jaki po
                      > zytywny wpływ miał kk na zachodnią cywilizację? To trochę za mało, skoro brakuj
                      > e całej reszty.

                      Przepraszam, czy ktoś każe królowej kier prowadzić dziecko do kościoła? bo ja na pewno nie. Ja się tylko pytam dlaczego jest temu aż tak brutalnie przeciwna, mimo że nie ona by prowadzała.

                      > Nawiasem mówiąc, lubisz się czepiać bez sensu, tak dla samej przyjemności, co?
                      >
              • ola Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 15:13

                na rozwój nauki, sztuki, opieki medycznej, szkolnictw
                > a, sądownictwa (tak, tak, obecne procedury sądowe to wynalazek Inkwizycji), fil
                > ozofii...


                przepraszam, ale moja wiedza kłóci się zasadniczo z twoją wiedzą.
                Poza niekwestionowanym wpływem mecenatu kościelnego na rozwój sztuk plastycznych, cała reszta dziedzin była przez setki lat przez Kościół hamowana ze wszystkich sił.
                Mam ci przypomniec o zakazie przeprowadzania sekcji zwłok albo likwidacji laźni jako miejsc grzechu? Kilkadziesiąt europejskich plag czarnej śmierci zawdzięczamy kościelnym zakazom przestrzegania higieny.
                O oczywistościach typu: dzieło Kopernika zdjęto z indeksu ksiąg zakazanych dopiero w poł. XIX w., a dopiero JP2 rehabilitował Galileusza juz nie wspomne
                • morgen_stern Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 15:18
                  A to już swoją drogą. Wpływ oczywiście był ogromny, zważywszy na zasięg i wpływy stricte polityczne, ale tych pozytywów było niewiele. Jakoś dziwnym trafem ci, którzy pchali cywilizację do przodu zazwyczaj mieli z kk na bakier, albo byli przezeń hamowani.
                • krolowa_kier Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 15:22
                  No i nie zapomnimy o sądownictwie - nasze prawo opiera się na prawie rzymskim. A tu już mamy prostą drogę do historii cesarstwa rzymskiego i dziedzictwa kulturowego Grecji i Rzymu, podwalin pod system Unii Europejskiej.
                  • c2h6 Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 16:19
                    krolowa_kier napisała:

                    > No i nie zapomnimy o sądownictwie - nasze prawo opiera się na prawie rzymskim.

                    A kto przechował wiedzę o tym prawie rzymskim do czasów współczesnych, hę?
                    A obecne procedury prawne, przypominam, zostały wprowadzone przez Inkwizycję.
                • c2h6 Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 16:13
                  ola napisała:

                  > na rozwój nauki, sztuki, opieki medycznej, szkolnictw
                  > > a, sądownictwa (tak, tak, obecne procedury sądowe to wynalazek Inkwizycji
                  > ), fil
                  > > ozofii...
                  >
                  >
                  > przepraszam, ale moja wiedza kłóci się zasadniczo z twoją wiedzą.
                  > Poza niekwestionowanym wpływem mecenatu kościelnego na rozwój sztuk plastycznyc
                  > h, cała reszta dziedzin była przez setki lat przez Kościół hamowana ze wszystki
                  > ch sił.

                  No bez jaj. A szkoły kościelne które przez kilkaset lat były jedynymi placówkami oświatowymi? Świeckie szkolnictwo to chyba dopiero okolice XVIII wieku. A wszystko to czym się zajmowali zakonnicy? Farmacja, rozwój rolnictwa i hodowli, czy chociażby niby banalne przepisywanie ksiąg? Skąd się wzięła "benedyktyńska praca"?

                  > Mam ci przypomniec o zakazie przeprowadzania sekcji zwłok albo likwidacji laźni

                  Sekcja zwłok jest, jak by nie było, profanacją tych zwłok. Nawet teraz nie można tak sobie, z ciekawości, pokroić trupa. Oczywiście - rozwój medycyny w obecnym paradygmacie nauki wymaga sekcji. Ale te kilkaset lat temu poglądy na to jak pracuje naukowiec były inne. Mniej efektwne, prawda. Ale to nie oznacza że złe (w sensie angielskiego "evil").

                  > jako miejsc grzechu? Kilkadziesiąt europejskich plag czarnej śmierci zawdzięcz
                  > amy kościelnym zakazom przestrzegania higieny.

                  Plagi czarnej śmierci zawdzięczamy stłoczeniu ludzi w ciasnych miastach, a nie samemu tylko brakowi higieny. Zresztą epizod "brudny z przyczyn religijnych" w dziejach Europy wcale nie był taki długi, a największa epidemia wydarzyła się jeszcze w średniowieczu, kiedy ludzie jak najbardziej się myli. Skądinąd zresztą właśnie to co wtedy wyczyniali w łaźniach spowodowało gromy ze strony Kościoła smile

                  > O oczywistościach typu: dzieło Kopernika zdjęto z indeksu ksiąg zakazanych dopi
                  > ero w poł. XIX w., a dopiero JP2 rehabilitował Galileusza juz nie wspomne

                  A w jakiej instytucji pracował Kopernik, hm? I jakoś dał radę tę ksiązkę napisać. Nie wspominając o innych pracach, choćby z ekonomii.

                  • ola Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 19:20

                    > No bez jaj. A szkoły kościelne które przez kilkaset lat były jedynymi placówkam
                    > i oświatowymi? Świeckie szkolnictwo to chyba dopiero okolice XVIII wieku.

                    Oczywiście. Tylko mylisz skutek z przyczyną. Szkoły kościelne były jedyne, bo nikt inny nie miał prawa ich prowadzić. Kościół zmonopolizował oświatę, by mieć nad nia pełną kontrolę. Prawo prowadzenia szkół regulowały zapisy miedzy koroną a papiestwem.

                    Skąd się wzięła "benedyktyńska pr
                    > aca"?

                    Akurat reguła benedyktynów tylko teoretycznie wynikała z kultu pracy. Na prawde przyczyną takiego stanu rzeczy był fakt, że zakon został powołany jako samowystarczalny, bo Watykan nie chciał początkowo brać go na utrzymanie.


                    >
                    > Sekcja zwłok jest, jak by nie było, profanacją tych zwłok. Nawet teraz nie możn
                    > a tak sobie, z ciekawości, pokroić trupa. Oczywiście - rozwój medycyny w obecny
                    > m paradygmacie nauki wymaga sekcji. Ale te kilkaset lat temu poglądy na to jak
                    > pracuje naukowiec były inne. Mniej efektwne, prawda. Ale to nie oznacza że złe
                    > (w sensie angielskiego "evil").
                    >

                    Nie zgadzam się. Nie ma chirurgii bez wiedzy o anatomii. Doskonale o tym wiemy dziś, jak i wiedziano o tym w średniowieczu. Wystarczy poczytać źródła. Polecam chociażby opracowanie pism Da Vinci. Miał pełną świadomosc jak ważne sa te badania i co mu za nie grozi.
                    Przypomnę ci tez, że na terenie protestanckich Niderlandów sekcje zwłok były prowadzone oficjalnie na uniwersytetach juz w XVII wieku. Przypomnij sobie chociaż "Lekcję anatomii wg doktora Tullpa" Rembrandta.

                    .
                    >
                    > Plagi czarnej śmierci zawdzięczamy stłoczeniu ludzi w ciasnych miastach, a nie
                    > samemu tylko brakowi higieny.

                    tak? to dlaczego dalej żyjemy stloczeni w miastach, a nie chorujemy ani na dzume ani na cholere?

                    > A w jakiej instytucji pracował Kopernik, hm? I jakoś dał radę tę ksiązkę napisa
                    > ć. Nie wspominając o innych pracach, choćby z ekonomii.
                    >

                    Przypominam ci, że mówimy o czasach, kiedy kościół zmonopolizował szkolnictwo wyższe. Człowiek, który chciał zdobyć wykształcenie, nie miał szans na rozwój poza Kościołem. Więcej - człowiek bez urodzenia miał szanse na jakikolwiek rozwój tylko w ramach Kościoła.
                    Przypominam Ci też, że swoje badania Kopernik opisywał szyfrem. Jak myślisz, dlaczego?
                    • c2h6 Re: Ateistka wśród wierzących 11.07.11, 11:34
                      ola napisała:

                      >
                      > > No bez jaj. A szkoły kościelne które przez kilkaset lat były jedynymi pla
                      > cówkam
                      > > i oświatowymi? Świeckie szkolnictwo to chyba dopiero okolice XVIII wieku.
                      >
                      >
                      > Oczywiście. Tylko mylisz skutek z przyczyną. Szkoły kościelne były jedyne, bo n

                      To nie ja mylę skutek z przycznyą, tylko Ty szukasz koniecznie na pustyni kija żeby psa uderzyć smile

                      > ikt inny nie miał prawa ich prowadzić. Kościół zmonopolizował oświatę, by mieć
                      > nad nia pełną kontrolę. Prawo prowadzenia szkół regulowały zapisy miedzy koroną
                      > a papiestwem.

                      Przepraszam, ale masz jakąś podstawę do takiego twierdzenia? (o monopolizowaniu?) Bo fakty są takie, że istniało i dobrze się miało przez wielset lat szkolnictwo kościelne. I cywilizacja europejska się w tych warunkach rozwijała. A stwierdzenie "zmonopolizował oświatę żeby mieć pełną kontrolę" poza czytelną sugestią złej woli i zowieszczego planu nie jest właściwie żadną informacją.

                      > Skąd się wzięła "benedyktyńska pr
                      > > aca"?
                      >
                      > Akurat reguła benedyktynów tylko teoretycznie wynikała z kultu pracy. Na prawde
                      > przyczyną takiego stanu rzeczy był fakt, że zakon został powołany jako samowys
                      > tarczalny, bo Watykan nie chciał początkowo brać go na utrzymanie.

                      No i znalazł się następny kij na pustyni. A niechby nawet byli pracowici z chciwości - ważne że byli pracowici i wpływali korzystnie na rozwój miejsc, gdzie się osiedlili.

                      > > Sekcja zwłok jest, jak by nie było, profanacją tych zwłok. Nawet teraz ni
                      > e możn
                      > > a tak sobie, z ciekawości, pokroić trupa. Oczywiście - rozwój medycyny w
                      > obecny
                      > > m paradygmacie nauki wymaga sekcji. Ale te kilkaset lat temu poglądy na t
                      > o jak
                      > > pracuje naukowiec były inne. Mniej efektwne, prawda. Ale to nie oznacza ż
                      > e złe
                      > > (w sensie angielskiego "evil").
                      > >
                      >
                      > Nie zgadzam się. Nie ma chirurgii bez wiedzy o anatomii. Doskonale o tym wiemy
                      > dziś, jak i wiedziano o tym w średniowieczu. Wystarczy poczytać źródła. Polecam

                      Jakieś dowody na to że "wiedziano w średniowieczu"? Jeden da Vinci wiosny nie czyni. Pewnie że było mnóstwo ludzi których ciekawiło jak dokładnie wygląda w środku człowiek, ale jakoś i przy tym zakazie sekcji medycyna istniała.

                      > chociażby opracowanie pism Da Vinci. Miał pełną świadomosc jak ważne sa te bad
                      > ania i co mu za nie grozi.

                      > Przypomnę ci tez, że na terenie protestanckich Niderlandów sekcje zwłok były pr
                      > owadzone oficjalnie na uniwersytetach juz w XVII wieku. Przypomnij sobie chocia
                      > ż "Lekcję anatomii wg doktora Tullpa" Rembrandta.

                      Tylko wiesz, jak poszukać w Wikipedii to się okazuje że na przykład pierwsza opisana, publiczna sekcja zwłok odbyła się we Włoszech, w 1315 roku. I że tak naprawdę to nigdy nie zaprzestano takich badań, a ten XVII wiek to tylko początek tego co nazwalibyśmy "współczesnymi" sekcjami.

                      > > Plagi czarnej śmierci zawdzięczamy stłoczeniu ludzi w ciasnych miastach,
                      > a nie
                      > > samemu tylko brakowi higieny.
                      >
                      > tak? to dlaczego dalej żyjemy stloczeni w miastach, a nie chorujemy ani na dzum
                      > e ani na cholere?

                      Bo mamy lepszą wodę i lepiej odprowadzane ścieki. I śmieci wywozimy na wysypiska a nie wysypujemy na ulice.

                      > > A w jakiej instytucji pracował Kopernik, hm? I jakoś dał radę tę ksiązkę
                      > napisa
                      > > ć. Nie wspominając o innych pracach, choćby z ekonomii.
                      > >
                      >
                      > Przypominam ci, że mówimy o czasach, kiedy kościół zmonopolizował szkolnictwo w

                      Ale z tego monopolu wyszedł jednak taki Kopernik albo Galileusz. Tak, tak, wiem, proces Galileusza. Ale zanim proces to on musiał dojść do jakichś naukowych wniosków, nieprawdaż? Na podstawie tego czego się nauczył w kościelnych szkołach.

                      > yższe. Człowiek, który chciał zdobyć wykształcenie, nie miał szans na rozwój po
                      > za Kościołem. Więcej - człowiek bez urodzenia miał szanse na jakikolwiek rozwój
                      > tylko w ramach Kościoła.

                      No to chyba w tymn przypadku rola Kościoła była pozytywna, nie?

                      > Przypominam Ci też, że swoje badania Kopernik opisywał szyfrem. Jak myślisz, dl
                      > aczego?

                      Kopernik? Szyfrem? Pierwsze słyszę.
                      Da Vinci owszem, pisał lewą ręką w odwrotną stronę.

                      • c2h6 Re: Ateistka wśród wierzących 11.07.11, 11:48
                        c2h6 napisała:

                        > Tylko wiesz, jak poszukać w Wikipedii to się okazuje że na przykład pierwsza op
                        > isana, publiczna sekcja zwłok odbyła się we Włoszech, w 1315 roku. I że tak nap
                        > rawdę to nigdy nie zaprzestano takich badań, a ten XVII wiek to tylko początek
                        > tego co nazwalibyśmy "współczesnymi" sekcjami.

                        O, dokładniejsze wczytanie się w ten artykuł daje jeszcze ciekawszą informację. Otóż ścisły zakaz sekcji to owszem był, ale w prawie rzymskim. Dlatego na przykład Galen nie mógł robić sekcji ludzi, a jedynie małp.
            • figrut Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 15:18
              > Lepiej nie mów o znajomości chrześcijaństwa, bo to każdego na dzień dobry odstr
              > asza od religii. Wyprawy krzyżowe, stosy, nawracanie ogniem i mieczem, brak jak
              > iegokolwiek poszanowania dla innych przekonań, pogarda dla kobiet i ich roli w
              > życiu społecznym
              O jakiej religii Ty piszesz ? Bo na 100% nie o prawdziwym chrześcijaństwie którego nauka zawiera się w P.Ś. Czytałaś Biblię która jest podstawą chrześcijaństwa, czy kierujesz się tylko filmami i ludźmi rządnymi władzy w ocenie tej religii ? To trochę tak, jak gdybym napisała, że ateista jest wyzuty z wszelkiej moralności, kradnie, zabija i jedynym celem w życiu jest dla niego posiadanie kasy za wszelką cenę, a ateistą jest po to, aby nie musiało go gryźć sumienie, że za swoje poczynania odpowie kiedyś przed istotą wyższą. Fajnie ? Podobnie Ty opisałaś chrześcijaństwo.
              • morgen_stern Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 15:20
                Figrut, opamiętaj się. Przecież to wszystko było faktem. Co ma do tego Biblia? Kk jaki jest, każdy widzi, wystarczy nieco poznać historię.
                • morgen_stern Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 15:24
                  Dodam jeszcze - to wszystko, co było wymienione plus krycie księży - pedofilów całkowicie wystarczy, aby instytucja kk była dla mnie absolutnie niewiarygodna, niebezpieczna ideowo i aby trzymać dzieciaka od tego z daleka. Finito.
                • figrut Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 15:31
                  > Figrut, opamiętaj się. Przecież to wszystko było faktem. Co ma do tego Biblia?
                  > Kk jaki jest, każdy widzi, wystarczy nieco poznać historię.
                  Morgen, czy jesteś w stanie skopiować tą część mojej wypowiedzi, która odnosi się KONKRETNIE do K.K. ? Skopiuj proszę.
                  • morgen_stern Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 15:39
                    Rozmawiamy teraz o kk, bo taki mamy dominujący (za bardzo) kościół chrześcijański w Polsce. Ale to, o czym była mowa ma na koncie chrześcijaństwo, prawda? czy nie?
                    • figrut Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 15:50
                      > Rozmawiamy teraz o kk, bo taki mamy dominujący (za bardzo) kościół chrześcijańs
                      > ki w Polsce. Ale to, o czym była mowa ma na koncie chrześcijaństwo, prawda? czy
                      > nie?
                      Serio ?
                      Re: Ateistka wśród wierzących
                      krolowa_kier 08.07.11, 14:46 Odpowiedz
                      Lepiej nie mów o znajomości chrześcijaństwa, bo to każdego na dzień dobry odstrasza od religii. Wyprawy krzyżowe, stosy, nawracanie ogniem i mieczem, brak jakiegokolwiek poszanowania dla innych przekonań, pogarda dla kobiet i ich roli w życiu społecznym - taaaaaaaaaaaak, to naprawdę przydatna wiedza, tego dziecku oszczędzić nie zamierzam, co by wiedziało jakiej drogi nie wybrać.

                      Pomijam już fakt, że tytuł brzmi : Ateistka wśród wierzących (nie wśród katolików)
                      Ale to, o czym była mowa ma na koncie chrześcijaństwo, prawda? czy
                      > nie?
                      Tak samo, jak Polacy mają na koncie pedofilię księży w Polsce ( a Niemcy obozy koncentracyjne). Wszak skoro jest to odłam u nas dominujący, to należy obwinić za to całe polskie społeczeństwo tak samo, jak chrześcijaństwo za poczynania jednego czy dwóch Kościołów.
                      Przypominam, że chrześcijaństwo to nie tylko jeden Kościół. Nawet w Apokalipsie św. Jana są wymienione różne Kościoły religii chrześcijańskiej w dniu sądu ostatecznego i wszystkie jako tak samo ważne, a nie tylko jeden jedyny K.K.
      • ola Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 14:36
        c2h6 napisała:

        >
        > Zaiste, jak można dziecku wpierać że nie wolno kraść. Pranie mózgu, nic innego.
        > A już przykazanie miłości to masakra. Okalecza psychicznie na całe życie.

        kradzież jest przestępstwem ściganym z Kodeksu Karnego. Jest sprzeczna z zasadami współzycia spolecznego. Wiara w brodacza chodzącego po wodzie (z całym szacunkiem!) nie jest w tym kraju prawem i obowiązkiem, a brak wiary w jego zmartwychwstanie nie jest przestępstwem. Nie porównuj bo nie ma czego.

        Ale co trzeba powiedzieć atei
        > ście żeby go urazić jego uczucia?

        na przykład to, że tylko wierzący może być człowiekiem moralnym. Ateista z automatu musi być złodziejem, kłamcą i mordercą, tylko dlatego, że nie wierzy w nadprzyrodzony charakter epizodu na górze Synaj. To mnie obraża jako człowieka i razi moje uczucia. Może być?
        • c2h6 Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 14:46
          ola napisała:

          > c2h6 napisała:
          > > Zaiste, jak można dziecku wpierać że nie wolno kraść. Pranie mózgu, nic i
          > nnego.
          > > A już przykazanie miłości to masakra. Okalecza psychicznie na całe życie
          > .
          >
          > kradzież jest przestępstwem ściganym z Kodeksu Karnego. Jest sprzeczna z zasada
          > mi współzycia spolecznego. Wiara w brodacza chodzącego po wodzie (z całym szacu
          > nkiem!) nie jest w tym kraju prawem i obowiązkiem, a brak wiary w jego zmartwyc
          > hwstanie nie jest przestępstwem. Nie porównuj bo nie ma czego.

          Ale co ma do rzeczy karalność lub nie kradzieży i chodzenia po wodzie? Ja się pytam na czym polega to rzekome pranie mózgu przy użyciu przykazania miłości?

          A skoro już o tym wspomniałaś, to dlaczego brodacz chodzący po wodzie pierze mózg, a smok wawelski tego samego mózgu nie pierze? Bo wybacz, ale nie uwierzę że królowa kier z obawy przed praniem mózgu nie będzie także dziecku czytać bajek o smokach i czarownicach.

          > Ale co trzeba powiedzieć atei
          > > ście żeby go urazić jego uczucia?
          >
          > na przykład to, że tylko wierzący może być człowiekiem moralnym. Ateista z auto
          > matu musi być złodziejem, kłamcą i mordercą, tylko dlatego, że nie wierzy w nad
          > przyrodzony charakter epizodu na górze Synaj. To mnie obraża jako człowieka i r
          > azi moje uczucia. Może być?

          Ale ja się pytam o obrazę UCZUĆ, a nie ateisty osobiście. Żadnego chrześcijanina nie obraża jako człowieka stwierdzenie że chrzest to cyrk, natomiast uraża to jego uczucia religijne.

          Stwierdzenie że ateiści są niemoralni obraża ateistów jako ludzi. I w gruncie rzeczy nie ma nic wspólnego z religią, bo w identyczny sposób kibice Legii mogą obrażać kibiców Lecha utrzymując że każdy kibic Lecha był dymany przez dyrygenta. Religia jest w tego rodzaju zniewagach używana czysto przedmiotowo.
          • krolowa_kier Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 14:48
            Weź zastosuj przykazanie miłości w praktyce dziewczyno i zacznij kochać i tolerować tych, którzy mają inne poglądy. Bo na razie rzucasz jadem i nienawiścią.
            • c2h6 Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 14:54
              krolowa_kier napisała:

              > Weź zastosuj przykazanie miłości w praktyce dziewczyno i zacznij kochać i toler
              > ować tych, którzy mają inne poglądy. Bo na razie rzucasz jadem i nienawiścią.

              Wiesz co, ty po prostu głupia jesteś. Zadawanie niewygodnych pytań nazywasz rzucaniem jadem - twoja sprawa. Ale nie oczekuj szacunku dla takiej postawy życiowej. I nie, nie masz co sobie tchórzliwie tłumaczyć że wychodzi ze mnie katolicyzm. Nie szanuję cię jako człowieka, moja i twoja wiara nie mają tu najmniejszego znaczenia.

              • krolowa_kier Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 14:58
                O, i tak wygląda "przykazanie miłości" w praktyce" tongue_out Uczcie się kochani big_grin
                • morgen_stern Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 15:12
                  To normalne, przecież to zwykły cham, nie ma sensu wdawać się z nim w poważne dyskusje, na końcu i tak cię wyzwie.
                  • krolowa_kier Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 15:38
                    Widzę. Pierwsza podpaliłaby stos, gdyby mogła. "Błądząca owieczka", naprawdę świetne tongue_out
                    To kwintesencja obłudy i zakłamania - nagrzeszę, a później pójdę się wyspowiadać, jestem w końcu tylko "błądzącą owieczką". Właśnie dlatego strach dziecko do kościoła posyłać...
                    • morgen_stern Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 15:41
                      Cytat> Widzę. Pierwsza podpaliłaby stos, gdyby mogła.

                      To facet, kolejny babski król w tym jakże zaszczytnym gronie tongue_out
                • c2h6 Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 15:16
                  krolowa_kier napisała:

                  > O, i tak wygląda "przykazanie miłości" w praktyce" tongue_out Uczcie się kochani big_grin

                  Powiedziane jest także "niechaj mowa wasza będzie tak, tak, nie, nie". Stąd szczerość w mojej wypowiedzi. Ty wolałabyś obłudne udawanie że jesteś partnerką do rozmowy. Nie dziwi mnie to, ale nie mam zamiaru w tym udawaniu współuczestniczyć.
                  Przy czym być może jakiś święty byłby w stanie lepiej niż ja spełnić w rozmowie z tobą wszystkie przykazania równocześnie. Ale ja jestem jeno zwykłą, błądzącą owieczką, daleką od ideału.
                  (W odróżnieniu od ciebie, oczywiście.)
                  • morgen_stern Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 15:21
                    Tak tłumacz swoje chamstwo - przecież mnie do tego ZMUSILI smile to ty mnie SPROWOKOWAŁAŚ smile żałosne
                    • c2h6 Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 16:22
                      morgen_stern napisała:

                      > Tak tłumacz swoje chamstwo - przecież mnie do tego ZMUSILI smile to ty mnie SPROWO
                      > KOWAŁAŚ smile żałosne

                      Nie zmusili, moja odpowiedź była dobrowolna suspicious Ale istotnie, wynikała z chamstwa królowej kier.
                      • morgen_stern Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 16:38
                        Wynikała tylko i wyłącznie z twojego chamstwa, znam je tu na forum doskonale.
                        • c2h6 Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 16:44
                          morgen_stern napisała:

                          > Wynikała tylko i wyłącznie z twojego chamstwa, znam je tu na forum doskonale.

                          Nie, wynikała z chamskiej insytuacji królowej kier jakoby moje zupełnie neutralne, tyle ze niewygodne dla niej pytanie było pluciem jadem i nienawiścią. Uważam takie "odpowiedzi" za buractwo właściwe ludziom ograniczonym intelektualnie i nie widze powodu żeby obłudnie to ukrywać.

                          • morgen_stern Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 16:48
                            Typowe tłumaczenie chama smile nieobłudnego, dodajmy tongue_out
                            • c2h6 Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 16:50
                              morgen_stern napisała:

                              > Typowe tłumaczenie chama smile nieobłudnego, dodajmy tongue_out

                              Trudno, nie będę się silić na oryginalność żeby Ci było ciekawiej czytać. Pozostań sobie zatem przy spijaniu słodkości z kulturalnego dzióbka królowej kier suspicious
                              • krolowa_kier Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 18:08
                                Czuję się oszołomiona przez ogrom chrześcijańskiej miłości,jaką tu prezentujesz trollu big_grin
                                • c2h6 Re: Ateistka wśród wierzących 11.07.11, 11:44
                                  krolowa_kier napisała:

                                  > Czuję się oszołomiona przez ogrom chrześcijańskiej miłości,jaką tu prezentujesz
                                  > trollu big_grin

                                  To się zamieńmy, dobrze? Ja zacznę prezentować totalną, wzrocową miłośc bliźniego, a Ty za to zrezygnujesz z prezentów na Boże Narodzenie, w ogóle świętowania Bożego Narodzenia i Wielkanocy, obchodzenia imienin jeżeli obchodzisz, oraz wolnych dni z okazji świąt kościelnych.
          • ola Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 14:54
            > A skoro już o tym wspomniałaś, to dlaczego brodacz chodzący po wodzie pierze mó
            > zg, a smok wawelski tego samego mózgu nie pierze?

            kiedy czytasz dziecku bajke o smoku, nie wmawiasz mu, że to najprawdziwsza prawda, że smoki na prawde są i pożerają księżniczki. Tłumaczysz mu chyba, że zwierzątka nie mówią ludzkim głosem i nie da się jeździć w karecie z dyni, tak? że to tylko bajka. A moze jednak mówisz?
            W kościele natomiast Bóg jest, Chrystus jest, siedzą w Niebie otoczeni Aniołami i to jest najprawdziwsza prawda, w którą mozna uwierzyć lub wyjść. Ja wychodzę i biore dzieci ze soba.


            • c2h6 Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 15:06
              ola napisała:

              > > A skoro już o tym wspomniałaś, to dlaczego brodacz chodzący po wodzie pie
              > rze mó
              > > zg, a smok wawelski tego samego mózgu nie pierze?
              >
              > kiedy czytasz dziecku bajke o smoku, nie wmawiasz mu, że to najprawdziwsza praw
              > da, że smoki na prawde są i pożerają księżniczki. Tłumaczysz mu chyba, że zwier
              > zątka nie mówią ludzkim głosem i nie da się jeździć w karecie z dyni, tak? że t
              > o tylko bajka. A moze jednak mówisz?

              Nie, nie tłumaczę. A ty tłumaczysz? Jak czytasz bajkę to naprawdę, ale tak naprawdę z ręką na sercu, po zakończeniu Kopciuszka wyjaśniasz że
              a) nie da się zrobić karety z dyni
              b) nie da się uciec z zamku w czasie wybijania północy bo za mało czasu
              c) nie da się wejść anonimowo do zamku bo strażnicy zatrzymają
              d) statystycznie niemożliwe jest dopasowania buta do tylko jednej stopy w całym kraju
              e) książęta nie żenią się z byle przybłędami
              Naprawdę po każdej bajce przeprowadzasz takie otrzeźwiające rozmowy?

              > W kościele natomiast Bóg jest, Chrystus jest, siedzą w Niebie otoczeni Aniołami
              > i to jest najprawdziwsza prawda, w którą mozna uwierzyć lub wyjść. Ja wychodzę
              > i biore dzieci ze soba.

              Msza w kościele odbywa się przy założeniu że wszyscy w to wierzą, więc nikt nie przekonuje że w odróżnieniu od bajek to było naprawdę. Dla małego dziecka ma to taką samą wartość jak kino czy teatr. Tylko że akurat w tym przypadku rzeczywiście może się zdarzyć tłumaczenie że "zdaniem mamy tego tak naprawdę nie było". Którego przy bajce żaden normalny rodzic nie będzie uprawiał. To już chyba lepsza dla wychowania małego racjonalisty ta msza niż Jaś i Małgosia?
              • ola Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 15:23
                > Naprawdę po każdej bajce przeprowadzasz takie otrzeźwiające rozmowy?

                Jeśli mnie pyta, a często pyta, oczywiście że jej to wyjaśniam, że to fikcja. Ty brniesz w kłamstwo???
                Jeśli Cię dziecko zapyta, dlaczego wasz pies nie mówi, a myszki z "Kopciuszka" mówią, to co odpowiadasz??? Ze mówi, ale po nocach, jak nikt nie słyszy?

                Ja mam co wieczów mnóstwo takich pytań:
                - czy w lesie u babci mieszkają Smerfy;
                - dlaczego Piotruś Pan umie latać a ona nie;
                - czy krokodyl w ZOO umie grać na bandżo.
                Dzieci pytają o takie rzeczy. I chyba jedyną rozsądną opdpowiedzią jest stwierdzenie że życie to nie bajka.
                • c2h6 Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 16:26
                  ola napisała:

                  > > Naprawdę po każdej bajce przeprowadzasz takie otrzeźwiające rozmowy?
                  >
                  > Jeśli mnie pyta, a często pyta, oczywiście że jej to wyjaśniam, że to fikcja. T
                  > y brniesz w kłamstwo???

                  JEŻELI PYTA. Jeżeli pyta to oczywiście odpowiadam. Chociaż nie przypominam sobie żeby moje dzieci akurat pytały czy Kopciuszek to prawda. Dlatego też nie przypominam sobie rozmowy z dziećmi na temat zgodności z rzeczywistością Kopciuszka. Natomiast i owszem, przypominam sobie rozmowy o religii, a w szczególności i o tym że nie wszyscy wierzą w brodacza chodzącego po wodzie, są tacy co wierzą w innych brodaczy, są tacy co wierzą w tego brodacza ale że chodził gdzie indziej, a są tacy co w ogóle nie wierzą w brody.

                  > Ja mam co wieczów mnóstwo takich pytań:
                  > - czy w lesie u babci mieszkają Smerfy;
                  > - dlaczego Piotruś Pan umie latać a ona nie;
                  > - czy krokodyl w ZOO umie grać na bandżo.
                  > Dzieci pytają o takie rzeczy. I chyba jedyną rozsądną opdpowiedzią jest stwierd
                  > zenie że życie to nie bajka.

                  Do moich dzieci podobne by było tylko drugie z tych pytań. A zapewniam że potrafią być dociekliwe smile

          • lafiorka2 Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 15:22
            Mnie przeraża tylko jedno.Ok ateistki,ateistkami.Niby wykształcone panie,mające o sobie wysokie mniemanie na tym forum,a jednak kiedy pojawia się słowo"religia" zaczyna się.Chrzest to cyrk,Bóg to dla nich człowiek z brodą,sekta i inne takie epitety.Nie chodzicie do kościoła?Ok!Ale nie bądzcie takie chamskie i nie piszcie w sposób też chamski o czymś ważnym dla innych forumek.Nie potępiam was.Nie chciały byście tego.Tylko dlaczego wam wolno obrażac moje uczucia religijne?Pytam się?Ciekawe też,że na forum przyznanie się do chodzenia do kościoła,chrzczenia dzieci,posyłania ich do komunii.Po prostu uczestniczenia w tym wszystkim co jest ważne dla katolika zaraz wytykane mu jest nie przestrzeganie 10 przykazań.Czy to,że chodze do kościoła modlic się do Boga oznacza,że muszę brac i postepowaC tak jak kaze kler?Otóż nie.Tak więc proszę.Jeżeli jesteście takie tolrancyjne dla wielu rzeczy innych,bądźcie łaskawe byc tolerancyjne i dla nas:katolików.
            • krolowa_kier Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 15:46
              Trudno wyczuć, co to są te "uczucia religijne". Problem w tym, że brak dokładnej definicji,a trudno obrażać coś, co tak naprawdę istnieje tylko na poziomie emocjonalnym danej osoby.
              Staram się z tą tolerancją, tylko proszę drugą stronę o poszanowanie braku pewnych przekonań smile
              • lafiorka2 Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 15:51
                krolowa_kier napisała:


                > Staram się z tą tolerancją, tylko proszę drugą stronę o poszanowanie braku pewn
                > ych przekonań smile


                Nie wiem czy sie starasz skoro chrzest nazywasz cyrkiemuncertain
                • c2h6 Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 16:30
                  lafiorka2 napisała:

                  > krolowa_kier napisała:
                  >
                  >
                  > > Staram się z tą tolerancją, tylko proszę drugą stronę o poszanowanie b
                  > raku pewn
                  > > ych przekonań smile

                  >
                  > Nie wiem czy sie starasz skoro chrzest nazywasz cyrkiemuncertain

                  No i proszę, kolejna chamska uwaga fundamentalistki ;->
                  • lafiorka2 Re: Ateistka wśród wierzących 11.07.11, 13:51
                    ke?! uncertain
            • hawa.etc Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 15:55
              > Mnie przeraża tylko jedno.Ok ateistki,ateistkami.Niby wykształcone panie,mające
              > o sobie wysokie mniemanie na tym forum,a jednak kiedy pojawia się słowo"religi
              > a" zaczyna się.Chrzest to cyrk,Bóg to dla nich człowiek z brodą,sekta i inne ta
              > kie epitety.

              Mnie się wydaje, że autorka użyła słowa "cyrk" w kontekście rodziców niewierzących, bądź letnich, a nie sakramentu, do którego rodzina niesie niemowlaka szczerze i w dobrej wierze.

              "Cyrkiem" określiła publiczne przysięganie, że wychowają dziecko w wierze katolickiej, podczas gdy już w momencie przysięgi wiedzą, że to nieprawda. Autorka jest, jak widać, zdecydowanie antyklerykalna, a mąż najwyraźniej nie ma własnych, ugruntowanych poglądów na Boga i religię (podatny na wpływy, do kościoła nie chodzi, ale może i by chodził, jeśli żona by chodziła). Chyba nie będzie miał dość determinacji, żeby dotrzymać przyrzeczeń i pokazać dziecku Boga. Więc po co ten chrzest?
              Wówczas to jest cyrk, białe szatki, świece, kasa i wyżerka a nie sakrament i symboliczne przyjęcie dziecka do Wspólnoty.

              Poza tym, lafiorko, może rozważyłabyś naciskanie spacji po znakach przestankowych, ułatwiłabyś innym użytkownikom forum czytanie Twoich wypowiedzi.
            • specjalniedla130xe Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 16:58
              .Czy to,że chodze do kościoła modlic się do Boga oznacza,że muszę brac i po
              > stepowaC tak jak kaze kler?Otóż nie.Tak więc proszę.Jeżeli jesteście takie tolr
              > ancyjne dla wielu rzeczy innych,bądźcie łaskawe byc tolerancyjne i dla nas:kato
              > lików.
              Czy ja cię dobrze rozumiem? Katolik może olać np. sprawę aborcji? Bo nie musi słuchać kleru?
              Jeśli tak, to czemu katolicy nie są na tyle łaskawie tolerancyjni by nie usiłować decydować o wyborach innych?
              • lafiorka2 Re: Ateistka wśród wierzących 11.07.11, 22:22
                Ależ dokładnie.Są takie rzeczy,które kler robi,że postepowanie plebsu to pikuś.Co do aborcji?No cóż.Jeżeli kobieta chce dokonac tylko dlatego,że tak chce,bo może nie miec na kolejne szpilki to takim nie powinno by to umożliwione.Ofiary gwałtu,pedofilów uważam mają do tego prawo.
      • a.nancy Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 15:58
        > Zaiste, jak można dziecku wpierać że nie wolno kraść. Pranie mózgu, nic innego.
        > A już przykazanie miłości to masakra. Okalecza psychicznie na całe życie.

        to katolicyzm sprowadza się do dekalogu i miłości bliźniego? nic tam nie ma o Bogu, niebie, piekle, świętych, itp.?

        > A jakie przekonania można obrazić ateiście? Bo ty możesz to zrobić łatwo - ot,
        > chociażby nazwiesz na przykład chrzest "cyrkiem". Ale co trzeba powiedzieć atei
        > ście żeby go urazić jego uczucia?

        no tak wiadomo, że ateiści to psychopaci, co nie mają uczuć ani przekonań
        • c2h6 Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 16:32
          a.nancy napisała:

          > > Zaiste, jak można dziecku wpierać że nie wolno kraść. Pranie mózgu, nic i
          > nnego.
          > > A już przykazanie miłości to masakra. Okalecza psychicznie na całe życie.
          >
          > to katolicyzm sprowadza się do dekalogu i miłości bliźniego? nic tam nie ma o B
          > ogu, niebie, piekle, świętych, itp.?

          I która z tych rzeczy pierze mózgi i wypacza?

          > > A jakie przekonania można obrazić ateiście? Bo ty możesz to zrobić łatwo
          > - ot,
          > > chociażby nazwiesz na przykład chrzest "cyrkiem". Ale co trzeba powiedzie
          > ć atei
          > > ście żeby go urazić jego uczucia?
          >
          > no tak wiadomo, że ateiści to psychopaci, co nie mają uczuć ani przekonań

          To ja poproszę o jakiś przykładowy ekwiwalent stwiedzenia "chrzest to cyrk" który spowodowałby urażenie uczuć ateisty.
          Przypominam: uczuć, nie ateisty jako osoby.
    • ola Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 14:17

      • krolowa_kier Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 14:54
        No właśnie trochę obawiam się o ten dysonans poznawczy. Bo jednej strony będzie "jedyna i słuszna" ideologia, a ja z drugiej będę dziecku tłumaczyć, że to wcale nie tak.
        A co do chrztu - pewnie się ugnę, co mnie mierzi, bo nie wyobrażam sobie rodzinnego ostracyzmu na wszystkich rodzinnych imprezach - a jest ich dużo, bo rodzina wielka. I ksiądz.
        • ola Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 14:59
          krolowa_kier napisała:

          > No właśnie trochę obawiam się o ten dysonans poznawczy. Bo jednej strony będzie
          > "jedyna i słuszna" ideologia, a ja z drugiej będę dziecku tłumaczyć, że to wca
          > le nie tak.

          to tylko dziecku wyjdzie na dobre. Nauczy się, że nie trzeba tępo słuchać tego, co inni próbują mu wmówić. Że trzeba czasem samemu ruszyć głową i dojść (jeśli to wogóle mozliwe) do prawdy.
          Może to go tez skłoni do przeczytania paru mądrych książek - Katechizmu, Bilblii, Historii Papiestwa albo książek Dawkinsa.
          • verdana Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 15:03
            Dysonans poznawyczy? Nie. po prostu nauka, ze ludzie są różni, ze jedni wierzą, drudzy nie. Bardzo cenna nauka, choć obawiam się, że trudno w takiej atmosferze wychować gorliwego wyznawcę czegokolwiek.
            • krolowa_kier Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 15:49
              Hmmm, więc co zrobię, jak babcia będzie uczyć dziecko odmawiać paciorek, a ja będę tłumaczyć... no właśnie, co będę wytłumaczyć? I jak dziecko zapyta, po co ma odmawiać, i dlaczego ja tego nie robię? Że ono musi, bo tak chce babcia, czy nie musi, bo mama uważa coś innego?
              • verdana Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 19:13
                Proste.
                Mówisz - babcia wierzy, ze istniej Bog, do którego trzeba się modlić. Więc chce takze, abys ty się modliła. Ja nie wierzę w istnienie boga, więc modlić się nie mam do kogo.
                Reszta do uzgodnienia z ojcem - ja nie wymagalam ani chodzenia do koscioła, ani odmawiania modlitw - tłumaczyłam dzieciom, ze mają robić tak, jak uwazają za słuszne, bo mnie trudno przecież wychowywać je do czegoś, w co nie wierzę. Ojciec, wierzacy, wymagał, aby chodziły z nim do kościoła i modlił sie z małymi dziećmi tłumaczac, że jest przekonany, ze to jest potrzebne.
                Powiedz, ze nikt na świecie nie powie na pewno, czy trzeba się modlić, czy nie - bo nikt nie wie, czy Bog jest czy go nie ma.
                Proste.
    • dulcymea11 W czym problem? 08.07.11, 14:24
      Moi znajomi sa w odwrotnej sytuacji:
      ON ateista i wegetarianin
      ONA wierzaca i miesozerna

      Wzieli slub koscielny tylko inaczej przysiega wygladala bo on nie slubowal przed Bogiem tylko przed nia. Jej zalezalo - on sie zgodzil na taka ceremonie..
      Dzieci - sztuk 3 - wszystkie ochrzczone i miesojadki.
      On nie bierze udzialu w zadnych swietach koscielnych jak np. komunia - nawet przez grzecznosc a ona (i rodzina) sie z tym pogodzili.

      Jak widac mozna.
      Jesli madrze wychowasz dziecko to na samodzielna decyzje o ateizmie bedzie miec jeszcze czas. Cyrk bedzie wtedy jesli fala cyrku Cie poniesie - kazda z tych uroczystosci mozna obchodzic z dystansem.

      A jak u Was wyglada Wigilia oraz Boze Narodzenie? Protestujesz przeciwko postawieniu choinki w domu i kupowaniu prezentow? To juz nie cyrk?
      Skoro taki zwyczaj mozesz zniesc - mozesz tez ustapic na innym polu jesli to dla meza takie wazne. Zwlaszcza, ze jak pisalas - nie jest on specjalnie bogobojny a wiec jest szansa na zdrowy rozsadek.
      Ja mocno zmienilam stosunek nie tyle do wiary co do Kosciola - choc rodzice do 15-stego roku zycia ganiali mnie do Kosciola. Doroslam - sama decyduje. A fakt, ze posiadam wszystkie sakramenty w naszym spoleczenstwie jest sporym ulatwieniem.
      Jesli ktos mocno wierzacy nazwie mnie hipokrytka - moge odwzajemnic sie tym samym bo u podwalin naszej wiary lezy milosierdzie, ktorego dzisiejszym agresywnym i wyszczekanym katolikom brak.
      • mamaemmy [...] 08.07.11, 14:28
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • mamaemmy Re: W czym problem? 08.07.11, 14:32
          acha, d o c z y t a ł a m,że nie macie koscielnego.przepraszam smile

          Ciężka sprawa,ja jako katoliczka na miejscu Twojego męża byłabym zla i chcialabym aby było PO MOJEMU big_grin
          Ale z twojej perspektywy patrząc..hmm.
          Post Verdany jest bardzo mądry,nic madrzejszego nie wymyslę.
          • dulcymea11 Re: W czym problem? 08.07.11, 14:43
            mamaemmy napisała:
            > acha, d o c z y t a ł a m,że nie macie koscielnego.przepraszam smile>
            > Ciężka sprawa,ja jako katoliczka na miejscu Twojego męża byłabym zla i chcialab
            > ym aby było PO MOJEMU big_grin
            > Ale z twojej perspektywy patrząc..hmm.
            > Post Verdany jest bardzo mądry,nic madrzejszego nie wymyslę.


            To jednak nie do mnie (choc pisane pod moim) smile Ale nic to smile
            Pozdrawiam
        • dulcymea11 Re: W czym problem? 08.07.11, 14:41
          mamaemmy napisała:
          > Z drugiej strony -nie obgadaliscie tej kwestii przed slubem?braliście kościelny
          > ? Po co?

          Znaczy do mnie pytanie? smile
          Wzielismy slub konkordatowy - bo chcielismy - ot cala filozofia. Jesli zechcemy kiedys przyjac inne sluby (jakies egzotyczne) tez to zrobimy. Wbrew pozorom 'dystans' do czegos dla mnie nie stanowi zadnego ograniczenia. Zero dysonansu.
          Dziecko ochrzczone i do komunii tez wyslemy. Jesli kiedys zakomunikuje, ze nie wierzy - nie ma sprawy. Jesli zakomunikuje, ze doznala objawienia i wstepuje w szeregi Kosciola - noooo przyznaje bez bicia > tu troche gorzej z moja tolerancja. To juz wole, zeby przyszla z partnerka smile
          Z trzeciej strony jesli to da jej pelnie szczescia... nie pozostanie mi nic innego jak sie zamknac i pogodzic z tym faktem...
        • olena.s Re: W czym problem? 08.07.11, 14:42
          Określenie "mały Żydek" jest nacechowane pogardą, podobnie jak "Polaczek". Lepiej "polskie dziecko, żydowskie dziecko", itd.
          • c2h6 [...] 08.07.11, 14:50
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • morgen_stern Re: W czym problem? 08.07.11, 15:07
              Dla mnie również. Dla ciebie tradycyjnie nie, już wiadomo tongue_out
              Zmieniłeś nicka, prawda? Kojarzę twoje wypowiedzi, dość ekhm, charakterystyczne tongue_out
              • specjalniedla130xe Re: W czym problem? 08.07.11, 16:33
                Jaki poprzedni nick podejrzewasz? Nie jestem tu zbyt często i nie wszystkich znam, ale on kojarzy mi się z moim ulubieńcemsmile
                • morgen_stern Re: W czym problem? 08.07.11, 16:46
                  Och, a ja zupełnie zapomniałam o twoim ulubieńcu smile
                  Chodzą mi po głowie jeszcze dwa nicki, ale to chyba bez znaczenia smile
          • mamaemmy [...] 08.07.11, 16:08
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • hawa.etc Re: W czym problem? 08.07.11, 16:13
              "Polaczek" też Ci nie brzmi pogardliwie?
              • mamaemmy [...] 08.07.11, 16:20
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • c2h6 [...] 08.07.11, 16:29
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • morgen_stern Re: W czym problem? 08.07.11, 16:37
                  To chyba w twoim i mamyemmy słowniku tongue_out

                  www.sjp.pl/co/%AFydek
                  www.slownik.wazne.com/co-to-jest-zydek.html
                  poradnia.pwn.pl/lista.php?id=7874
                  www.sjp.pl/co/Polaczek
                  slowniki.gazeta.pl/pl/polaczek
                  Myślałam, że ogólnie wiadomo, że to określenia pejoratywne, używane, by kogoś obrazić, ośmieszyć, zlekceważyć - jednak okazało się, że nie jest to wiedza powszechna tongue_out
                  • c2h6 [...] 08.07.11, 16:47
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • morgen_stern Re: W czym problem? 08.07.11, 16:50
                      Racja! tyle osób błędnie zamienia słowa "przynajmniej" i "bynajmniej", językoznawcy powinni się jednak nad tym faktem zadumać i poczynić zmiany w słownikach smile A tu DWIE OSOBY mają wątpliwości! ŁAŁ
                      Powiem ci, że byłbyś nawet zabawny, gdybyś nie był tak męcząco upierdliwy.
                      • c2h6 [...] 11.07.11, 11:41
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • mamaemmy [...] 08.07.11, 16:52
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • morgen_stern Re: ... 08.07.11, 16:56
                      Nie słyszałaś o rozpowszechnionym w latach międzywojennym antysemityzmie? Tak myślałam...
                      Proszę - nie ośmieszaj się już, stracę resztki sympatii do ciebie. Sprawdź sobie w słowniku "papierowym" i zamilknij lepiej.
                      • morgen_stern errata 08.07.11, 16:56
                        "międzywojennych"
                      • mamaemmy Re: ... 08.07.11, 16:59
                        oczywiscie,że slyszałam..nie urodzilam się wczoraj.
                        Ale dla mnie to synonim zydowskiego dziecka i tyle.
                        Nie bedę się tłumaczyc,ze nie jestem wielblądem(czytaj rasistką )
                        aż sobie pojdę do mamy i spisze Ci tytuły ksiązek w ktorych to slowo bylo stosowane zamiennie.
                        • morgen_stern Re: ... 08.07.11, 17:03
                          "Przedwojenne książki" vs. współczesne słowniki poprawnej polszczyzny. Ekhm, chyba jednak wygrywam w tej rundzie, nie szukaj książek smile
                          Używasz tych słów BŁĘDNIE, choćbyś mi teraz podała tu tytuły 10 "przedwojennych książek", kiedy to do ciebie dotrze?
                          • mamaemmy Re: ... 08.07.11, 17:16
                            blagam cie,jak moga byc przedwojenne ksiązki o tematyce z drugiej wojny światowej,
                            zastanów sie nimi cos napiszesz smile
      • krolowa_kier Re: W czym problem? 08.07.11, 14:42
        Wigilia i Wielkanoc wygląda jak u większości - czyli wpasowanie się w ogólny trend prezentowo-jedzeniowo-choinkowo-jajeczny. Dla mnie to przeniesienie jednych wierzeń na grunt drugich - pogańskie święta związane z naturą przeniesione na grunt religii katolickiej. Opracowania w internecie, odsyłam.
        Pod względem tych świąt upierdliwa nie jestem, bo one już i tak są ześwieczczone do granic możliwości.
        Mnie rodzice do kościoła nie ganiali, robiła to szkoła (tak, tak). Z religii miałam najgorsze oceny, bo nie miałam obrazków z mszy, rorat, spowiedzi i takich tam. Źle to wspominam.
        • dulcymea11 Re: W czym problem? 08.07.11, 14:52
          krolowa_kier napisała:
          > Mnie rodzice do kościoła nie ganiali, robiła to szkoła (tak, tak). Z religii m
          > iałam najgorsze oceny, bo nie miałam obrazków z mszy, rorat, spowiedzi i takich
          > tam. Źle to wspominam.

          A widzisz ale na uczeszczanie na religie rodzice wyrazili zgode (u nas byl wybore religia czy etyka). Domniemam wiec, ze tez masz jakies sakramenty i zyjesz. Dzis jestes ateistka i to Twoj wybor, podyktowany rozmaitymi czynnikami. Jak juz ktoras pisala - da sie przeprowadzic dziecko przez ta droge zachowujac zdrowy rozsadek i nie oszukujac samej siebie. Pokazujac dziecku calkiem obiektywne i prawdziwe stanowisko. A samo przyjecie sakramentow nie skrzywdzi dziecka a moze mu pomoc bo zyjemy w takim kraju. Bedzie chcialo - pojdzie pod prad juz przy bierzmowaniu.
          Nie byloby tematu, gdybyscie obydwoje mieli to w nosie ale, ze maz chce - jaka to dla Ciebie roznica? Padlo tu juz mnostwo fajnych rad i wlasciwie nie mam nic do dodania smile
          • krolowa_kier Re: W czym problem? 08.07.11, 15:41
            Owszem, mam sakramenty i żyję. I właśnie dlatego zastanawiam się, jak wyglądałoby moje życie, gdybym nie szła kiedyś z prądem. To czysty konformizm, w szczególności, jeśli weźmie się pod uwagę tych, wśród których trzeba żyć - a którzy żyć by nie dali, gdyby nie żyć tak jak oni.
            • dulcymea11 Re: W czym problem? 08.07.11, 16:18
              No dobrze a czy mozesz tak calkowicie szczerze przyznac przed sama soba, ze Twoje motywy sa obiektywne i nie sa wynikiem Twoich poprzednich doswiadczen?

              Ja uwazam, ze baaardzo wiele osob otworzylo oczy juz pozniej a ten 'komformizm' we wczesnych latach zycia krzywdy im nie uczynil. W tym wypadku po prostu postrzegam to jako duze ulatwienie zycia dziecku. Sama piszesz - dziadki, szkola, spoleczenstwo klada do glowy jedno, maz tak pomiedzy, Ty calkiem przeciw - jak to dziecko ma w tym wszystkim osiagnac rownowage. W tym wypadku 'konformizm' to wygoda i nie wyklucza przyszlych decyzji dziecka w slad za Twoimi pogladami.
              Mysle, ze z Twoja postawa wlasnie moglabys dobrze dziecko wesprzec i nauczyc granic, zeby bylo mu latwiej niz Tobie bylo.
              Inaczej skazujesz dziecko na samodzielna walke z zacietrzewieniem i moheryzmem.

              A przypomnialo mi sie jak w podstawowce mielismy kolezanke, ktora byla 'niewierzaca' - znaczy rodzice byli a ona biedna motala sie. Bo my wszyscy chodzilismy do Kosciola, przystepowalismy do komunii a jej bylo po prostu przykro. Zeby byla jasnosc - dla nas nie stanowilo to zadnej przeszkody ale ona sama chciala tak jak my. No i z kolezanka zabralysmy ja do Kosciola, kolezanka przytaszczyla biblie i cos tam namotalysmy, ze ja chrzcimy smile Oczywiscie w tajemnicy przed rodzicami.
              A wiec sama widzisz - jak trendy wplywaja na ludzi smile

              Trzeba sporo sily, zeby isc pod prad i pewnej madrosci, ktorych to cech malemu dziecku moze zabraknac.
              • lusitania2 Re: W czym problem? 08.07.11, 16:30
                dulcymea11 napisała:

                >
                > Ja uwazam, ze baaardzo wiele osob otworzylo oczy juz pozniej a ten 'komformizm'
                > we wczesnych latach zycia krzywdy im nie uczynil. W tym wypadku po prostu post
                > rzegam to jako duze ulatwienie zycia dziecku.

                100% hipokryzji w hipokryzji.
                Nie gratuluję.


                > Mysle, ze z Twoja postawa wlasnie moglabys dobrze dziecko wesprzec i nauczyc gr
                > anic, zeby bylo mu latwiej niz Tobie bylo.

                granic czego?
                Hipokryzji i zakłamania. A w tym tego, że nie mają one granic.
                Na pewno dziecko będzie bardzo kochało i szanowało taką mamusię. I doceni jej poświęcenie dla niego, że wprawdzie w domowym zaciszu mówi co innego, ale w niedziele karnie prowadzi dzieciątko do kościoła. Jak "wszyscy".

                Jesteś kobieto(?) po prostu żałosna w swoim zakłamaniu i strachu przed oceną przez innych.
                • dulcymea11 Re: W czym problem? 08.07.11, 17:08
                  dulcymea11 napisała:
                  Jesteś kobieto(?) po prostu żałosna w swoim zakłamaniu i strachu przed oceną pr
                  > zez innych.

                  Bez komentarza
                  Doczytaj to co autorka napisala i reszte wypowiedzi forumek a moze cos ci sie rozjasni... a moze i nie smile
              • wuika Re: W czym problem? 08.07.11, 22:21
                Problem jest taki, że wiele osób przeszło przez różne sakramenty, religię w szkole itp., po czym jednak stali się ateistami, ale niezależnie, czy dokonali aktu apostazji, czy też nie, przez KK są zliczani jako wierni (statystyki nie podają wiernych uczestniczących w mszy, przyjmujących kolędę, czy też bierzmowanych z odjęciem tych po apostacji, nie, statystyki kościelne jako liczbę wiernych podają liczbę ludzi ochrzczonych), co też w ich mniemaniu upoważnia ich do wysuwania żądań, jakoby przemawiali w imieniu 96% (czy ilu tam) procent ludności polskiej. Jeśli dorzucimy kolejne pokolenie, które przejdzie przez chrzest i resztę szopki (w przypadku rodziców średnio lub wcale nie wierzących niestety inne określenie nie pasuje), będziemy mieli do czynienia z kolejnym pokoleniem zakłamanych statystyk i wpływania KK na codziennie życie osób, które nie chcą mieć z nim nic wspólnego. Jedyne sensowne rozwiązanie w takim przypadku to nie chrzczenie dziecka, jeśli będzie chciało zostać katolikiem, niech zostanie, ale niech to będzie jego świadomy wybór, a nie zapisanie, bo tak wypada, czy babcia tak ładnie prosi, bo naginając się do żądań innych umacniamy tylko rzesze hipokrytów, którzy potem uzurpują sobie prawo do wpływania na życie osób, które się do takiej zależności nie poczuwają (ci, którzy odeszli od kościoła w sposób oficjalny, czy też nie).
    • asia_i_p Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 14:49
      Nie jestem mamą ateistką, ale myślę, że w takiej sytuacji wyjścia nie ma i trzeba wychować ten cud, o który tak trudno - autentycznie tolerancyjnego człowieka. Że jeśli dziecku się od dziecka pokaże, że mama myśli jedno, a tata co innego, ale to szanują, to problemu nie będzie. Tylko, że rodzice taty muszą zrozumieć, że nie mają prawa krytykować mamy i snuć domysłów na temat jej losów w zaświatach, a mama musi zrozumieć, że nia ma prawa snuć domysłów na temat stanu umysłowego tego, kto wierzy w Boga. Niestety, sformułowania takie "ateusze", "poganie", "życie na kocią łapę", "czarni", "chrzest to cyrk" będą musiały zniknąć ze słownika całej rodziny, a pojawić się w obfitości używane "Ja sądzę", "Ja uważam", "Według mnie". Nie będzie szansy ukształtowania dziecka na swój obraz i podobieństwo. Mąż i jego rodzina będą musieli się pogodzić z tym, że dziecko nie będzie miało regularnego życia religijnego, ty z tym, że czasem w tym kościele jednak będzie.

      Według mnie to jeden z lepszych modeli wychowania, jakie można odebrać, i w dodatku cała rodzina na tym zyskuje.
      • krolowa_kier Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 14:56
        Ok, chrzest nie cyrk, tylko teatr wink W ogóle obrzędowość kościelna ma wiele wspólnego z teatrem, bo tak właśnie w zamierzeniu w erze kontrreformacji chciano ludzi przyciągnąć do kościołów. Więc JA UWAŻAM, że to teatr wink
        Mam nadzieję, że ten model wychowania jaki prezentujesz, sprawdzi się w moim przypadku.
    • alabama8 Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 15:05
      No cóż ... kwestię wychowania w wierze zostaw w rękach męża. Jak widać leniwy więc za kwestię chrzstu zabierze się pewnie przed komunią. A jeśli ty do tego ręki nie przyłożysz to kwestia wiary umrze śmiercią naturalną. Myślisz, że małżonkowi będzie się chciało organizować przyjęcie z okacji chrztu, albo komunijną bibkę. Oczywiście on pewnie jest jak najbardziej "za" o ile go ktoś w tym wyręczy.
      Podsumowując - jeśli mąż wierzący, to on ma w wierze wychować - zakomunikuj dziadkom, że to sprawa ojca i już.
      • krolowa_kier Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 15:17
        Nie wątpię, że całą organizacją religijną będą chcieli zając się teściowie, hehe big_grin Mój mąż jest nastawiony ugodowo-konformistycznie, idzie z prądem, ja jestem ta "trudna". Kwestia wiary będzie wychodzić przy okazji wszelkich świąt, a wbrew pozorom, ich jest bardzo dużo, nie wspominając o dwóch głównych, poprzez różne Boże Ciała, Zielone Świątki, Matki Boskie takie i siakie - moi teściowie to wszystko świętują, więc przy okazji będzie zawsze jakaś forma "indoktrynacji".
    • lafiorka2 Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 15:07
      Teściowie, choć kulturalni i na poziomie, są ze wsi


      Aha?Czyli jak się jest ze wsi toto oznacza,że jest się gorszym?uncertain
      • krolowa_kier Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 15:13
        Nie. Miałam na myśli, że u nich przekłada się to na ludową obrzędowość religijną i silne przekonanie o przewodniej roli księdza i parafii w życiu społecznym.
        • lafiorka2 Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 15:24
          Muszą zyc w bardzo małej wiosce.Mój ojciec też zagorzały "katolik",ale z księdzem ma na pieńku.Ksiądz faktycznie.Typowy kleruch!
          • krolowa_kier Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 15:35
            Pochodzą z jednej wsi, są nawet spokrewnieni big_grin I w rodzinie jest ksiądz.
    • havana28 Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 15:45
      >Dla mnie to pranie mózgu od najmłodszych lat

      Etam, nie stawiaj tego na ostrzu noża bo chyba nie warto. Mnie kropiono święcona wodą, wożono na religię, a ateistką i tak zostałamsmile
      • krolowa_kier Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 15:52
        W takim razie nie zaszkodzi także, jeśli dziecko tych atrakcji, które my miałyśmy w dzieciństwie, nie będzie musiało doświadczyć wink
        • havana28 Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 16:08
          Jestem przekonana, że w moim przypadku to właśnie te "atrakcje" miały największy wpływ na to, że żyje po swojemu i przybytki wiary odwiedzam tylko w celach turystyczno-poznawczych. U nas nie było problemu bo i mąż zdeklarowany ateista i dziecko niechrzczone, ale jeśli w Twojej rodzinie nie dojdziecie do wspólnego frontu, to może pozwól dziecku poznać też tę "drugą stronę"? Pokropienie wodą niczego jeszcze nie determinuje. Wszystko oczywiśćie pod warunkiem, że to ojciec dziecka zobowiąże się że będzie z nim uczestniczył we wszystkich rytuałach i przygotowaniach, a nie Ty. Sama też probuj troche prostować światopogląd dziecka gdy sprawy zaczną sie za bardzo krećic wokół kk, pokazując mu, że są inne religie. I że są ludzie, którzy żyją bez religlii i niejednokrotnie mają mocniejszy kręgosłup moralny niż ci co codziennie leża w kościele.
    • ankh_morkpork Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 15:50
      > Mąż do kościoła/spowiedzi nie chodzi, raczej z lenistwa, choć jest podatny na wpływy, i gd
      > ybym ja chodziła, on by też chodził

      To moim zdaniem wspaniały argument, który możesz wykorzystać w dyskusji.

      Mąż chce ochrzcić dziecko? Oki. Ale Ty jesteś niewierząca i nie będziesz wychowywać dziecka w wierze katolickiej. W związku z tym niech mąż w obecności swoich rodziców zobowiąże się, że on bierze wychowanie katolickie dziecka NA SIEBIE, czyli od pierwszych tygodni życia dziecka chodzi z dzieckiem SAM OSOBIŚCIE do kościoła na mszę, a w okresie komunijnym ON towarzyszy dziecku na próbach mszy komunijnej, chodzi z dzieckiem na roraty, różańce, drogi krzyżowe i co tam jeszcze komunijczyk musi pozaliczać. Poza tym oczywiście on jest odpowiedzialny za uczenie dziecka od małego modlitw, przykazań, itp itd.

      Oczywiście Ty szanujesz uczucia i wierzenia innych osób, i chociaż jako niewierzaca nie przywiązujesz znaczenia do sakramentów, to nie zgodzisz się na robienie szopki z czegoś, co dla inych jest ważne. W związku z tym nie zgodzisz się na chrzest, jeżeli mąż nie podejdzie do tego na serio - patrz akapit wyżej. Z tego samego szacunku nie jesteś w stanie zgodzić się na "dwustronny" ślub kościelny.

      > Generalnie w tej chwili teści owie napominają czasami o ślubie kościelnym, i że mąż mógłby chodzić do kościoł a, no ale nienachalnie w każdym razie.

      Jak sobie syna wychowali, tak mają. Jak chcą napominac o chodzeniu do kościoła, niech napominają, byle napominali o tym SYNOWI. A skoro nie wychowali syna na praktykującego koatolika, nie pozwalałabym im na ingerenjcję w wychowanie wnuka ("wychowali własne dzieci, to należy im się teraz wypoczynek, od wychowywania są rodzice, a dziadkowie od rozpieszczania").

      Przed porodem puszczaj temat mimo uszu, po porodzie, jeśli tylko mąż temat chrztu ruszy, goń go z dzieckiem do kościoła na mszę. Samego, Ty jesteś niewierząca (msza trwa góra godzinę) więc oczywiście zostajesz wtedy w domu / idziesz do pobliskiego parku z książką / do kawiarni na kawę / itp.
    • morgen_stern Re: W czym problem? 08.07.11, 16:54
      c2h6, teraz możesz się napić z dzióbka mamyemmy! tongue_out hehehe
      • mamaemmy Re: W czym problem? 08.07.11, 17:02
        morgen_stern napisała:

        > c2h6, teraz możesz się napić z dzióbka mamyemmy! tongue_out hehehe

        jakoś nie zauwazyłam wylewającej się wazelinki,jak w innych wątkach akurat ( -nie będę palcem wskazywać......),więc daruj sobie tongue_out

        p.s hehehe
    • ajakajadwa Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 17:04

      > Teściowie, choć kulturalni i na poziomie, są ze wsi,
      Czegoś nie rozumiem, To na wsi nie ma kulturalnych osób? Może chodzi Ci o to, że są starsi, bardziej przywiazani do tradycji.
      Nawiązując do tematu, myślę, że pomostem między wami powinien być mąż. W końcu i Ty i jego rodzina jesteście mu najbliższymi osobami. On Ciebie wybrał, rodzinę zna od podstaw, wiec niech działa.
    • aandzia43 Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 17:06
      Mam dobrze ustawione granice na ewentualne osobiste wycieczki w kwestiach światopoglądowych. Powszechnie wiadomo, że nie wskóra nic, kto zacznie interesujący nas temat. No to nikt nie zaczyna. A poza tym jestem już na tyle stara, że nie uchodzi besztać mnie lub indoktrynować wink
      Ale jak byłam bardzo młoda, to nie był ze mnie taki chojrak. Dojrzały wiek ma swoje zalety smile
    • figrut Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 17:09
      >Wierzący - rodzina męża i mąż poniekąd też, choć od święta.<
      Tzn. jak ? Jest wierzący, czy nie jest ? Brak logiki w tym stwierdzeniu. Albo ktoś jest wierzący, albo nie jest i innej opcji w kwestii wiary (nie mylić z poszukiwaniem) nie ma. Nie ma czegoś takiego jak wiara od święta, albo"PONIEKĄD wierzy".
      • lafiorka2 Re: Ateistka wśród wierzących 11.07.11, 13:54
        figrut napisała:

        > >Wierzący - rodzina męża i mąż poniekąd też, choć od święta.<
        > Tzn. jak ? Jest wierzący, czy nie jest ? Brak logiki w tym stwierdzeniu. Albo k
        > toś jest wierzący, albo nie jest i innej opcji w kwestii wiary (nie mylić z pos
        > zukiwaniem) nie ma. Nie ma czegoś takiego jak wiara od święta, albo"PONIEKĄD wi
        > erzy".

        No właśniewink
        Za wierzących uważają się ci co to do kościoła jdą na święta Bożego Narodzenia czy też na Wielkanoc.No i śluby,chrzciny czy pogrzeby.
        Uważają się wtedy za wierzących,a kościoła na codzień,ba!raz w tygodniu w niedzielę nie widzieli od lat.Tacy to są wierzący.uncertain
    • franczii Re: Ateistka wśród wierzących 08.07.11, 17:43
      My z mezem oboje niewierzacy a cala reszta rodziny wierzaca i bardziej lub mniej przykladnie praktykujaca. Konfliktow zadnych nie bylo, owszem trzeba bylo duzo, po kilka razy i cierpliwie tlumaczyc dlaczego dzieci nie beda ochrzczone i rownie cierpliwie i ze spokojem wysluchac dlaczego jednak powinnismy ochrzcicl ale zadnych wojen z tego nie bylo. Moze dlatego, ze nie bylo obrazania ani wysmiewania.
      Nie uwazam, zeby krzywde babcia zrobila jesli opowie moim dzieciom w co wierzy i jesli zabierze do kosciola od czasu do czasu, zeby pokazac obrzedy. Ja chodzilam do kosciola cale dziecinstwo, nie tylko w swieta i niedziele ale roraty, majowki, rozance, nowenny, klepalam modlitwe 2 razy dziennie a jakos nie zostalam zindoktrynowana i potrafilam wybrac wlasna droge. Moj maz tak samo. Dlatego jestem spokojna o moje dzieci.
      • izak31 Re: Ateistka wśród wierzących 11.07.11, 12:01
        Czemu nie potraficie uszanować przekonan innych? Czemu każdy temat o religii i wierze zamienia się w pyskówkę? Przeciez to bez sensu. Katolik ateisty nie przekona i na odwrót. Niech kazdy zyje po swojemu...mnie tylko u ludzi odrzuca hipokryzja...Jesli ktos deklaruje się jako ateista a np. posyła dziecko do chrztu i komunii (niezaleznie od powodu) to wlasnie jest to hipokryta. Podobnie katolik,który niewidzi zakłamania kk jako instytucji oraz jej negatywnego wplywu na społeczeństwo polskie. Za własne poglady trzeba wziąść odpowiedzialność. Dlatego jestem apostatką i moje dziecko wychowam na ateistę. kazdą religie bede traktowac na takim samym poziomie jak bajke o królewnie snieżce. Do zadnej religii nie mam szacunku i zadna w zyciu potrzebna nie jest. Doskonale mozna sie obejsc bez tego i być dobrym człowiekiem. I taki punkt widzenia będe wpajac dziecku. Mam do tego pełne prawo.
    • milenka_net Re: Ateistka wśród wierzących 11.07.11, 12:09
      Moim zdaniem powinnaś się zdecydować i póżniej wszem i wobec jasno zadeklarować czy jesteś ateistką czy nie. Teraz sama się miotasz a to nie będzie dobre dla dziecka.
      Ja i mój mąż jesteśmy ateistami i tak wychowujemy swoich synów i nie ma żadnego problemu . Nas nie obchodzi "co ludzie powiedzą" . Mało z tego, nie jesteśmy też z tego powodu wytykani palcami czy prześladowani jak to zwykło się uważać . Wręcz szanuje się nasz jasny wybór i poglądy a my odwdzięczamy sie tym samych. Nikt z rodziny się nie wtrąca jak wychowujemy nasze dzieci.
      W takiej sytuacji ogromnym ułatwieniem jest że rodzice maja takie same poglądy i przekonania . Nie ma rozdźwięku , konfliktów czy niejasności. Jeżeli będziesz taka niezdecydowana i patrzyła na wszystkich innych tylko nie na siebie, to niezły misz masz ideologoczny i rodzinny szykujesz dziecku. Bądź odpowiedzialna i ustaw do pionu męża , bo póki co to taki z niego "prawdziwy katolik" jak z koziej dupy pulares. Wziął cywilny ślub? wziął, a to grzech.....
      • lafiorka2 Re: Ateistka wśród wierzących 11.07.11, 14:09
        Chciałam wam opisac sytuacje w rodzinie męża.
        W niedzielę ma byc chrzest chłopca.Rodzice ostatni raz w kościele byli chyba na własnym ślubie.Nawet na chrzcinach mojego dziecka nie byli na mszy,tylko przyszli po mszy.Dla mnie katolika to WSTYD! tak się zachowac.No ale dobra...ich sprawa.Nie poszli do spowiedzi,żeby w pełni uczestniczyc w chrzcie dziecka.Wtedy mojego.A teraz?Teraz chrzczą swoje dziecko i zapowiedzieli już,że mamy (zaproszeni)byc już na mszy.Sytuacja identyczna jak w moim przypadku.I prosili,żeby pójśc do spowiedzi.Sami "latają"po okolicznych parafiach,żeby się wyspowiadac,bo nasz kasiądz,bardzo pilnuje zeby zachowywac się jak ksiądz.Czyli jak spowiedź,to porządnie,żadne tam "odbębnienie jej".I tak sobie pomyślałam.Chcą dziecko ochrzcic,a nie mają cywilnej odwagi pójśc do księdza i wyspowiadac się ze swoich grzechów.
        Wczoraj mąż mówi,że był u spowiedzi i ksiądz mówił mu,jak powinien zachowac się w roli ojca chrzestnego,a teściowa mówi"co ON(ksiądz)ma do wtrącania się w wychowywanie dziecka".Nosz ku.wa mac!Ochrzcic po co?się zapytałam?Dla samego rytuału?dlatego,że tak wypada?I dla mnie to jest hipokryzja!
        Każdy ma swoje zdanie,każdy może wierzyc w co che.Ale do jasnej anielki albo sie jest wierzącym,albo się ku.wa nie jest!
        • krolowa_kier Re: Ateistka wśród wierzących 11.07.11, 15:35
          Sama będę hipokrytka, bo dziecko zapewne jednak ochrzczę, bo nie chcę narażać go na przykre przejścia ze strony wierzących.
          Wcale się nie dziwię niechęci do spowiedzi - to upokarzające i nieracjonalne, skoro wierzący uważają, że bóg jest wszędzie, wszytko widzi i wszystko wie, to po cóż jeszcze trzeba odwalać ten bezsensowny rytuał odklepywania formułek i wyciągania brudów?
          • lafiorka2 Re: Ateistka wśród wierzących 11.07.11, 15:47
            Ale widzisz chodzi mi o to,że chrzciny taaaak,ale spowiedź już nie.No trudno....to jest wymagane od człowieka wierzącego.Więc albo bierze z całym tym"dobrodziejstwem",albo,no sorry,ale niech zmieni religię.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka