Dodaj do ulubionych

Apropos mamy...

22.07.11, 13:22
Ostatnio mam jakąś dziwną relację z mamą. Fakt faktem, w tym roku wiele rzeczy nam się pokomplikowało. Trzeba było podejmować decyzję, których konsekwencje bez względu na wybór zawsze miały jakiś negatywne skutki. W zasadzie ten rok to totana masakra. Ja jestem typem, który nie lubi miec tajemnic. O tym co się u nas dzieje wiedziała i wie mama. Kiedy podejmowałam jakieś decyzję ona mi przytakiwała, ze tak, że w sumie dobrze, że to chyba najlepsze/jedyne rozwiąznie itd. Po czym jak wychodziły potem w konsekwencji tych decyzji pewne trudności lub problemy, zaczynała się inna śpiewka.... że może jednak powinnam była zrobić inaczej, albo moze to jeszcze przemyśleć. Mówię jej, ze przecież sama przyznała mi wtedy rację, to zaczyna się wykręcać. I tak juz któryś raz. Przedwczoraj znów.... poryczałam się po tym wszystkim. Wiem, że źle znosze krytykę, ale robię co mogę, a mam wrazenie, że ona tego nie widzi. Kiedy w końcu stanęła okoniem za którymś razem to pokłóciłyśmy się na sto fajerków, po raz pierwszy odkąd sie wyprowadziłam. Ona jest bardzo czuła na wytykanie jej czegoś. Zaczyna wtedy atakować (słownie oczywiście smile) i być agresywna. Chyba powinnam z nia przestać rozmawiać o tym co się u nas konkretnie dzieje, tylko ogólnikami. Po każdej takiej kolejnej rozmowie mam doła sad
Najgorsze, ze jeste pewna, ze nie ma złych intencji, tylko ...no właśnie co?????
A już jak płachta na byka działają na mnie teksty typu "za moich czasów...." A pojawiają się nad wyraz często.

Też czasem macie jakies takie dziwne jazdy/rozminięcia z Waszymi mamami?
Obserwuj wątek
    • poppy_pi Re: Apropos mamy... 22.07.11, 13:32
      Niektórych rzeczy po prostu nie warto mówić rodzicom smile Przeciez jesteś samodzielna nie musisz się im spowiadać.
      • kalarepka83 Re: Apropos mamy... 22.07.11, 13:44
        To nie jest spowiedz. Jak się pyta jak zrobimy to czy tamto to po prostu mówię i tyle. Nie robię z tego tajemnicy.
        • poppy_pi Re: Apropos mamy... 22.07.11, 13:50
          Ok, po prostu ucinaj takie rozmowy albo ich nie zaczynaj.
    • marzeka1 Re: Apropos mamy... 22.07.11, 13:33
      " O tym co się u nas dzieje wiedziała i wie mama."- nigdy do głowy by nie przyszło tak postępować. Ogólnie co i jak widzą inni , ale nasze sprawy, szczególnie te, które są trudne,n są tylko naszymi sprawami i sami je z mężem rozwiązujemy.Tak jak opisujesz, postępowała w małżeństwie śp. moja matka, dlatego uważam małżeństwo moich rodziców za wyjątkowo nieudane, za dużo świadków i pomocników.
      • kalarepka83 Re: Apropos mamy... 22.07.11, 13:46
        Tyle, że właśnie o to chodzi, ze mama nie radzi. Z resztą ja też jej nie pytam o zdanie, chyba, ze to jakas kwestia na której ona się akurat zna. Ja jej po prostu mówię co u nas, z resztą to sa takie sprawy, których przemilczec się nie da ani ukryć, więc nie robie z tego problemu, ze mówię. Z resztą nie jest problemem mówienie i to, że ona wie, tylko to jej zmienianie zdania i ocenianie.
        • marzeka1 Re: Apropos mamy... 22.07.11, 13:48
          Ocenia to, o czym wie, gdyby nie widziała, nie miałaby się do czego odnieść.
        • heca7 Re: Apropos mamy... 22.07.11, 13:52
          Ty pewnie nie mówisz "co u was" tylko zdajesz relację -tłumaczysz się. Po co ciągle pytasz się o zdanie? Szukasz potwierdzenia i akceptacji. Zobacz, jak tylko mama się wycofuje ze swojej opinii Ty zaczynasz panikować.
          • kalarepka83 Re: Apropos mamy... 22.07.11, 13:56
            I tu możesz mieć trochę racji...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka