Bardzo mi się podoba etc., fajna jest praca na przyrządach, ale chyba sobie coś uszkodziłam

Właściciel, który mi układał plan ćwiczeń, wszystkiego pilnował, kazał robić częste przerwy, dawał mi najmniejsze obciążenie etc., ale 2 dni po okazało się, że coś mam nie tak z ręką. Nie mogę wyprostować lewej ręki - boli jak jasna cholera. Dokładnie w zgięciu. Mogłam sobie naciągnąć jakieś ścięgno, czy coś? Kompletnie się na tym nie znam. Może powiem dziś panu, że na razie pójdę na bieżnię, a potem porobię brzuszki...
Mam maść przeciwbólową i smaruję, zastanawiam się, czy czekać, aż przejdzie, czy iść do lekarza. Pytam bardziej doświadczonych, bo nie chcę robić niepotrzebnej paniki, ale ta ręka mnie NAPRAWDĘ boli.
Zaznaczam, że na bank nie są to zakwasy, bo to umiem rozpoznać, zakwasy to ja mam swoją drogą

przy okazji pytanie, czy przy regularnych treningach to one zawsze będą, czy mijają po pewnym czasie?